FANDOM


Kilka informacji i opku:

  • współczesność,
  • Astrid nie zna Czkawki i nawzajem,
  • oboje są posiadaczami Miraculum,
  • Czkawka już wcześniej miał Miraculum,
  • Astrid ma oboje rodziców i młodszą sis Lene,

Życzę miłego czytania ;)

ROZDZIAŁ 1


Tak na codzień to jestem Astrid. Zwyczajna dziewczyna ze zwyczajnym życiem. Ale..... nic nie ukrywam i to jest nudne. Całe moje życie to seria powtarzających się wydażeń: szkoła, dom sen, szkoła, dom, sen, szkoła, dom, sen i czasem weekend. Nigdy niczym się nie zajmowałam, nie miałam żadnego hobby chyba, że monotonne czytanie książek bez żadnego entuzjazmu co dodawało do mojego życia "adrenaliny". Liczyłam na znak z nieba, na coś co sprawi, że odnajde swoją droge, przeznaczenie lub chociaż hobby. Nigdy nawet nie byłam zakochana, nie mam przyjaciół, mam tylko grupe kolegów. Jeszcze nie poznałam nikogo takiego przy kim bym czuła się swobodnie i nie wstydziłabym sie niczego, a szczegulnie samej siebie. A już mniejsza o mnie chce wam opowiedzieć taką krrótką hostorie o tym jak moje życie stało się takie jakie chciałam.

Zaczeło się w pochmurny, deszczowy dzień -poprostu beznadziejny jak każdy. Wruciłam do domu cała przemoczona i zmarznięta jak zawszenikogo nie było w domu szaracodzienność rodzice zbyt przejęci biznesami. Już nawet nie musiałam patrzećna kartkę która leżała na stole bo dobrze wiedziałam co na niej pisze "Astrid obiad jest w lodówce - MAMA". Nie rozumiem dlaczego zawsze pisze to na innej kartce skoro może postawić zawsze tą samą, mniejsza o to. Wyjełam "obiad" z lodówki czyli kanapkę z kotletem. Poszłam schodami do swojego pokoju, był dość duży miał jedno piętro z biurkiem i małym stolikiem z dwema pufami i kanapą, a drugie złużkiem, szafą i komodą  na wszystkie książki. Na górne piętro prowadziły małe schody bardziej przypominające drabinę. cały był w odcieniac koloru białego, kremowego i szarego. Był nowocześnie wyposażony i prezentował sie bardzo ekstrowagandzko. Miałam młodszą siostrę o 5 lat właśnie kończyła 11 lat, mieszka naprzeciwko mojego pokoju z któregoblask radści życia i żywych kolorów aż dociera bod drzwi mojego który niestety zasłania jego promienną aure swoim nudnym wyrazem. Nigdy jej nie rozumiałam ona cały czas się śmiała i tańczyła w swoim pokoju, a ja zamknięta w sobie siedziałam naprzeciwko i czytałam książki które tylko odcinały mnie na chwile od świata. Podniosłam głowe do góry aby popatzreć na sufit. Stałam tak przez ok. 5 min zastanawiając sie pokim moja siostra odiedziczyła te swoje cechy. Wkońcu postanowiłam iść na góre i dokończyć czytanie  ostatniej części z seri książek  "Dary Anioła".  Nie mogłam doczekać się zakończenia bo ta seria wywarła na mnie ogromne wrażenie.  Zaczełam czytać ale niestety nie było mi to dane aby zagłębić sie w treści lektury moja siostra postanowiła właśnie wrócić do domu.

- Astrid!! - zaczeła mnie wołać - Astrid!! Popatrz co mam!

- Już idę Lena! - powoli zeszłam na dół

Lena trzymała w ręce małą niebiesko-żółtą zabawke prawdopodobnie pluszaka, wyglądał dość niecodziennie przeynajmniej ja nigdy niczego podobnego nie widziałam.

- Skond to wziełaś? - zapytałam kiedy podała mi tą rzecz.

- Znalazłam przed naszym domem w skrzynce pocztowej.

- Czemu ja tego wcześniej nie widziałam?

- Nigdy nie zaglądasz do skrzynki.

- Racja. - nie obchodziło mnie nigdy co w niej znajde, za to Lena zawsze wyciągała wszystkie paczki i listy.

- O i jeszcze jest list do ciebie. - podała mi białą kopertę.

- Do mnie?

- Tak, też sie zdziwiłam nigdy nie przychodzą do ciebie żadne paczki ani listy.

- Wielkiee dzieki. - odparłam z sarkazmem.

Nwet nie chciało mi się otwierać koperty i czytać zawartości. Rzuciłam ją na łóżko i poszłam dalej czytać. Ale niestety nie udało mi się to znowu przez moją kochaną Lene.

- Astrid!! - znów zaczeła się drzeć - Mama napisała, że masz wyprasować pranie!!

- Nie możesz ty tego zrobić, jestem zajęta!!

- Nie ja musze odkurzyć!!

- No dobra - poszłam do pralni i zabrałam wszystkir rzeczy do prasowania. Zajeło mi to przynajmniej 1h bo była tego masa. Po skończonej pracy poszłam do pokoju Leny aby odnieść jej rzeczy. Położyłam je na biurku siostry obok tej zabawki którą rano przyniosła. Wziełam ją do rąk aby znów się jej przyjżeć uważałam, że było z nią coś nietak. Kiedy się jej przyglądałam ona nagle ożyła i podleciała do góry. Odskoczyłam dość daleko z piskiem, Lena nic nie słyszała bo miała włączony odkurzacz. Małe stworzonko patrzyło się na mnie uśmiechnięte, a ja dygotałam ze strachu.

- Czym ty jesteś?! - zapytałam trzęsącym sie głosem.

- Jestem Wichura twoje Kwamii. - odpowiedziała. 

ROZDZIAŁ 2

- Czeja bo nie rozumiem, z tego co tu przeczytałam jesteś moim Kwamii, a ten naszyjnik daje mi jakąś dziwną moc. - razem z Wichurą przeczytałyśmy ten list który dostałam, a w nim znalazłyśmy naszyjnik w kształcie oszcza.

- Wszystko czego miałaś się dowiedzieć już sie dowiedziałaś.

- A kim jest ten Szczerbtek?

- To taki chłopak, który tak jak ty dostał Miraculum, ale jest w jego posiadaniu troche dłużej niż ty.

- Rozumiem. W liście było coś napisanegoo jakiejś przemianie jakmam to zrobić?

- Załuż naszyjnik - wykonałam jej polecenie - A teraz powtóż co powiem "Wichura rozwiń skrzydła"

- Wichura rozwiń skrzydła!

Wtedy już niczego nie widziałam przedemną pokazała się niebieska poświata. Czułam jak przeszywa mnie całą od stóp do głów. Poczułam delikatny wiatr na swoim ciele a razem z nim delikatny smyr na skurze i uczucie że coś zaczełomnie pokrywać. Mój warkocz uniósł się do góry i nagle stanełam w pokoju w zupełnie innym stroju niż wcześnij. Miałam na sobie niebiesko-żółty jednoczęściowy kombinezon pokrywający całe moje ciało oraz kilka akcentów w białym odcieniu. Na plecach przewieszony przez ramię miałam kołczan z jakimiś dziwnymi strzałąmi i pelerynę na końcach przyszytą do nadgarstków.  W dodatku na twarzy miałam maskę.

-Wichura, gdzie jesteś?! - wołałam ale ona się nie pokazywała.

- Astrid, skończyłaś prasować? - usłyszałam głos krzyczącej Leny.

- Tak, ale teraz czytam! Nie przeszkadzaj mi! - odpowiedziałm nie chciałam aby mnie teraz widziała.

Zaczełam zastanawiać się nad tym co mam robić. Postanowiłam, że wyjde z pokoju przez okno. Stanełam na parapecie, byłam dość wysoko i nie wiedziałam jak zejść. Rozłożyłam ręce i zauwarzyłam że peleryna przypomina skrzydła, zamknełam oczy i zrobiłam krok do przodu. Poczułam podmuch na swojej twarzy i zamiast spadać w dół podleciałam do góry i leciałam nad domamy czasami dotykając stopami dachów. Nareszcie czułam się wolna. Kiedy domy się skończyły poszybowałam nad drzewami i wylądowałam na środku parku, dosłownie na środku bo na szczycie fontanny. Zaczełam rozglądać się dookoła siebie i na dachu jakiegoś budynku zobaczyłam czarną postać. Podskoczyłam do góry i podleciałam do tej osoby jednak lądowa ie nie wyszło mi za dobrze więc spadłam ne tego chłopaka,

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.