FANDOM


Rozdział I

Na Berk zaczął się kolejny, piękny dzień. Promienie słońca wpadły do pokoju Beki i przeszkodziły jej w dalszym śnie. Dziewczyna miała szesnaście lat, długie brązowe włosy, była szczupła i w miarę wysoka. Nastolatka wierciła się na łóżku tak bardzo, że z niego spadła. Dopiero wtedy zrozumiała, że zaczął się kolejny dzień. Otworzyła swoje oczy. Jedno było piękne i błękitne, ale drugie było przysłonięte grzywką. Beka zawsze chowała je, bo podobno było straszne. Od urodzenia widzi tylko na jedno oko, ale w niczym to jej nie przeszkadza. Dziewczyna uśmiechnęła wstając z podłogi i spojrzała się na ścianę. Wisiał tam rysunek czegoś co miało być smokiem, a obok inny wykonany wiele lat później. Patrząc na drugi było widać, że nastolatka ma talent. Beka szybko założyła ubranie, a długie włosy związała w kucyk. Pośpiesznie złapała torbę i zbiegła na dół. Tuż przed nogami przebiegł czarny smok.

-Nocna Furia... Przeklęty podmiot burzy plujący błyskawicami, które niosą śmierć-powiedziała poważnie i się uśmiechnęła-Witaj nianiu!

Smok poczuł się zażenowany. Rola opiekunki Beki niezbyt mu pasowała, ale starał się ją wykonywać jak najlepiej. Zauważył, że dziewczyna próbuje wyjść. Spojrzał się na nią.

-Później zjem śniadanie...-zbliżyła się do wyjścia.

Szczerbatek spojrzał się na jej torbę.

-Nie mam nic dla ciebie.

Furia zrobiła minę, która mówi ,,Nie rób ze mnie kretyna". Oboje wiedzieli, o co chodzi.

-Szczerbatku, ja nic nie kombinuję. Wierzysz mi, prawda?

Smok pozwolił wyjść dziewczynie, która zaraz potem uśmiechnęła się mówiąc:

-Przecież mi nie wolno wierzyć...

Przebiegła przez wioskę w stronę lasu. Na małej polance wśród wielkich drzew siedziały dwie dziewczyny. Pierwszej czarne włosy siegały do barków, miała fioletowoczerwone oczy, a w ręku trzymała topór. Druga była uśmiechnięta, bardzo długie i jasnobrązowe włosy upięte były w warkocz, a grzywka opadała na zielonoszare oczy.

-Hej, Wszawica! Hej, Figa!

Wszawica wstała i podeszła do przyjaciółki, którą była dla niej Beka.

-Co tam masz?-pokazała na torbę.

-Zara...

-Co?! Co?! No, właśnie... Co?!

Figa mało nie wyskoczyła z siebie, co wkurzyło przyjaciółkę.

-Może pobawimy się w pewną zabawę?-spytała Wszawica obejmując dziewczynę.

-A jaką?

-Obetnij Fidze głowę!

-Jej!

Nastolatka z toporem w ręcę zamachnęła się, ale Beka ją powstrzymała. Wrzawica była wkurzona, ale przyjaciółka ją trochę uspokoiła. Figa nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Zawsze była wesoła i na wszystko reagowała pozytywnie. Po chwili, z krzaków wyszedł chłopak w ich wieku.

Jakoś niezbyt mi idzie, ale chyba może być. Pamiętajcie o pisaniu komentarzy.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.