FANDOM


info:

-współczesność

-wszyscy główni bochaterowie oprócz Astrid, Mieczyka i Szpadki się nie znają.

-wszyscy oprócz szpadki i mieczyka chodzą do 1 klasy liceum(na początku)

-nie wiem czy będzie Hiccstrid i w jakich terminach będą nexty

-Mieczyk i Szpadka nie są bliźniakami i są rodzeństwem Astrid

-z góry przepraszam za wszystkie błędy

-pochyła czconka to myśli

-pogrubiona to informacje od demnie

-pisane z różnych perspektyw


reszty dowiecie się podczas opka i zaczynamy!


PROLOG

PERSPEKTY|WA NARRATORA


Proszę, oto jest ASTRID

Buzia rumiana, okrągła, trochę nadąsana. Oczy błękitne, ani ładne, ani brzydkie - takie sobie zwyczajne, szarobure; nos odrobinę zadarty, włosy porządnie przyczesane w warkocza. Do tego jeszcze spódniczka z kolcami i niebieska bluzka, własnoręcznie przez mamę zrobiona na drutach.

- Dzień dobry, Astrid!

Astrid stoi, przygląda się, przygląda - jakoś nie che uśmiechnąć się na przywitanie.

Więc jeszcze raz:

- Dzień dobry, Astrid!

Wzrószyła ramionami, wydęła leciutko wargi.

- Ależ, Astrid, patrz: Przecież to twoi koledzy i twoje koleżanki z tej samej co i ty klasy ze wszystkich szkół. Oni chcą poznać ciebie, chcą wiedzieć, jaka jesteś.

- Wielkie rzeczy, nie potrzebuję wcalę!

Odwróciła się. Poszła.

Więc nie bardzo dobrze zaczyna się ta nowa znajomość. Ale tródno! Zobaczymy, co będzie dalej...


ROZDZIAŁ 1

PERSPEKTYWA ASTRID

Dziś jest niedziela i jutro zaczynam pierwszy dzień w nowej szkole. Wstsłam dość późno bo o 13:00. Jak jest niedziela to mogę, w końcu muszę się na jutro wyspać.


- wstałaś wreszcie. Wiesz jak trudno cię obudzić - powiedziła moja kochana młodsza siostrzyczka imieniem Szpadka. Szpadka chodzi do trzeciej gimnazjum i dziwię się że wogule przeszła do tej klasy. Wiecie ona jest trochę głupia, bodobnie jak nasz starszy braciszek, i uwaga jeszcze większe zdziwienie on przeszedł do drógiej liceum! Wracając, jestem bardzo głodna. Muszę sobie zrobić śniadanie. Rodziców nie ma w domu. Ciekawe gdzie pojechali.

2 GODZINY PÓŹNIEJ Rodzice wrócili po dwóch godzinach. Byli w sklepie. Że sklep był blisko kupi nam pyszny obiadek. Gdy go zjedliśmy mama zaproponowała pójść na spacer i zwiedzić miasto zwane Berk.


Next krótki wiem, ale to wszystko przez wene. Nie chce mi pomysłów podsunąć. Następny next, może jutro, ale pewnw nie jestem.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.