FANDOM


Hejka. Ten blog będzie kontynuacją bloga mój pierwszy internetowy użytkownika Piszaca gazetkę szkolną. Będę go kontynułowała bo ponieważ ona z powodów osobistych nie może. Mam nadzieję, że mnie zakceptujecie.

Kilka informacji przepisanych z tamtego bloga:

- Valka jest i mieszka na Berk 

- Stoik żyje

 dużo Hiccstrid 

- wyglądają wszyscy tak jak w JWS 2

- dużo nowych postaci

- Rozdziały będę trochę krótsze niż do tej pory

- I to wszystko zapraszam do czytania


Przepisze ostatni roździał żeby było wiadomo co się wydarzyło...

Część 9

Oczmi Czkawki:

Już powinni niedługo wrócić do domu. Siedziałem przy stole i rysowałem konstrukcję nowego ulepszonego ogony dla Szczerbatka. Myślałem, że do domu wchodzą moi rodzice, więc zaczołąłem się zbierać na górę. Okazało się, że przyszli rodzice Astrid, a nie moi.

Tata Astrid<Czkawka poczekaj.

Czkakwa<Coś się stało?

Mama Astrid<Usiądź musimy z tobą porozmawiać.

Czkawka<Astrid jeszcze nie ma.

Mama Astrid<Nie ta rozmowa dotyczy tylko ciebie.

Czkawka<Ok. 

Robiło się to podejrzliwe. Miałem przeczucie o co chodziło rodzicom Astrid, ale tego nie mogłem po sobie zdradzić.

Tata Astrid<Usiądźmy. 

Chwila ... klej!!!

Czkawka<Niech pańśtwo czekają!

Zapóźno. Usiedli.

Mama Astrid<Co się stało Czkawka?

Czkawka<Niech państwo wstaną.

Wstali, a przynajmniej próbowali. Już po mnie przykleili się do krzeseł.

Tata Astrid<Co się dzieje? Czemu nie możemy wstać?

Czkawka<Idę po rozpuszczalnik do Gothi. Wrócę za pare minut.

Wyszłem z domu i pobiegłem do Gothi.

Tymczasem w domu Czkawki:

Astrid właśnie wróciła do domu. Chciała spędzić trochę czasu z Czkawką, ale to co zobaczyło przeszło jej najśmiersze oczekiwania.

Astrid<Mama! Tata! Mieliście być później!

Mama Astrid<Przyszliśmy wcześniej, bo chcieliśmy porozmawiać z Czkawką.

Astrid<A gdzie on jest?

Tata Astrid<Poszdł do Gothi po rozpuszczalnik.

Astrid<Rozpuszczalnik? Po co mu rozpuszczalnik?

Tata Astrid<Sama zobacz.

Rodzice Astrid wstali nadal będąc przyklejeni do krzeseł. Astrid zaniemówiła. Już wszystko zrozumiała. Chciała udusić Czkawkę.

Astrid<Niech tylko wróci do domu, a chyba go udeszę!

Mama Astrid<Ciekawe tylko czemu to zrobił.

Astrid<Ja chyba wiem. (Powiedziała niepewnie)

Mama Astrid<O co ci córciu chodzi?

Astrid opowiedziała im w skróce co zaszło między rodzicami Czkawki a nim. Oraz jaką ona w tym grała rolę. Powiedziała również, że to zrobił w ramach zemsty na nich.

Po chwili do domu wrócił Czkawka.

Oczmi Czkawki:

Weszłem do domu trzymając rozpuszczalnik od Gothi. Zamknąłem drzwi i położyłem go na stoliku. Po chwili Zobaczyłem Astrid z miną pożałujesz tego. Zanim się obejrzałem zostałem powalony na ziemię przez moją dziewczynę.

Czkawka<Hej co u ciebie?

Astrid<Co to ma wszystko znaczyć!

Czkawka<To nie moja wina, że twoji rodzice usiedli akurat na tych krzesłach.

Astrid<Ale jednak usiedli!

Czkawka<Słońce...

Oczmi Astrid:

Proszę nie patrz tak na mnie. Nie patrz. Czemu tak patrzysz! Ten wzrok mówił o jego przerażeniu, miłości, uczuciu i tęschnocie, ale też błaganiu o litość. Jego twarz wyglądał jak u małego dziecka. Jedyne co mogłam zrobić to przytulić sie do niego.

Czkawka<Miła ta sytuacja, ale twoi rodzice na nas patrzą.

Miał rację patrzyli z otwartymi ustami. Oboje się zarumieniliśmy. Ja poszłam na górę, a Czkawka odklejał moich rodziców od krzesła. Wróciłam po godzinie. Mama i tata poszli się przebrać, a w tym czasie Czkawka robił kolecje.

Podeszłam i oplotłam go w pasie kładąc głowę na jego ramieniu.

Astrid<Co robisz?

Czkawka<Te placki, co moja mama robiła pare dni temu.

Astrid<Pewnie będą pyszne.

Odwrócił się w moją stronę. Przeniosłam ręce na jego szyje, a on swoje na moją talię. Pocałował mnie, a ja jeszcze bardziej się w niego wtuliłam. Oddałam pocałunek i wpiełam się ponownie w jego usta. Ta chwila stawała się coraz bardziej przyjemna. Tylko, że usłyszałam chrząkanie.Odwróciłam się w stronę odgłosu. No pięknie! Ten dzień nie mógł być lepszy! Rodzice! Szybko się uwineli.

Tata Astrid<A co tu się wyprawia?

No jakbyś nie wiedział! Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni. Oboje się zarumieniliśmy. 

Czkawka<To ja lepiej wyzmę się za pieczenie.

Astrid<Ja zrobię sos.

Przeszli do salonu cały czas nas obserwując. Tylko na nas patrzyli, całe szczęście nie słyszeli.

Czkawka<Ale dzisiaj mamy szczęście.

Astrid<Muszę się z tobą zgodzić. 

Czkawka<Ciekawe co pomyśleli sobie twoi rodzice kiedy powaliłaś mnie na ziemię i potem przytuliłaś.

Astrid<Wole o tym nie myśleć.

Za chwilę go szturchnełam i się uśmiechnełam. On zrobił to samo i zaczeliśmy się śmiać cały czas patrząc na siebie. Wtedy był taki piękny z tym swoim uśmiechem. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on pocałował mnie w czoło. Po pewnym czasie skończyliśmy i wzieliśmy się za sprzątanie. Patrzę, a mój nos jest biały. No i oczywiście uśmiechnięta twarz mojego chłopaka. Ja w ramach rewanrzu wziełam trochę mąki i przetarłam nią jego włosy. Zaczeliśmy się śmiać. On wzioł mąkę i wysypał mi na głowę. Zebrałam ją z moich włosów i wrzuciłam na jego. Bawiliśmy się coraz lepiej. Zapomnieliśmy wogule o moich rodzicach patrzących na nas z salonu.

Nakrylismy do stołu i zaprosiliśmy wszystkich na kolacje. Ja i Czkawka mieliśmy cały czas mąkę we włosach. Jego rodziców nadal nie było w domu. Po kolacji poszliśmy się umyć. Czkawka pomógł mi pozbyć mąki z włosów. Razem wzieliśmy kompiel w ubraniach. Następnie przebraliśmy się w piżamy i poszliśmy do jego, teraz naszego wspólnego pokoju.

Weszłam do środka jako pierwsza, chwilę po mnie przyszedł Czkawka i zamknął za sobą drzwi na klucz. Usiedliśmy na łóżku.

Astrid<Jeśli tak wygląda nasze wspólne mieszkanie to mi się ono podoba.

Czkawka<Mi też. Nareszcie jesteśmy sami bez żadnych gapiów.

Astrid<Moi rodzice nie są gapiami.

Czkawka<Nie twoi rodzice są obserwatorami.

Astrid<No. To co teraz robimy.

Czkawka<Masz może jakiś pomysł.

Astrid<No, pewien mam.

Część 10

Oczami Astrid

Czkawka<No to może powiesz mi dokładniej o co Ci chodzi? - Spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczyma i z chytrym uśmieszkiem.

Astrid<Ale ty dobrze wiesz o co mi chodzi Czkawka - uśmiechnełam sie do niego uwodzicielsko

Czkawka<Na pewno tego chcesz?

Astrid<o niczym więcej nie marze Czkawka.

Po tych słowach przybliżyłam się bliżej niego. I delikatnie zaczełam całować jego usta. Zadowolony zaczął oddawać coraz głebsze pocałunki. Jego usta schodziły coraz niżej. Do brody następnie szyji jak doszedł do dekoldu wzgrnełam się. Spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem.

Astrid<Zróbmy to.

Znowu zaczełam go całować. Już pewna czego chce. Zaczął zdejmować moją bluzkę a ja mu w tym pomogłam. Jak zostałam w samej bieliźnie nadal całując się zaczełam zdejmować jego ubranie. Jak został w samych bokserkach wstał sprawdzić czy drzwi są napewno zemknięte.

Astrid< Chodź tu wreście do mnie Czkawka.

Czkawka<Idę już Astrid.

Położył się kołomnie na łóżku. I zaczął gladzić moje włosy. Następnie zaczął całować mnie po brzuchu i żebrach.

Astrid<Czkawka to łaskocze.

Czkawka<Jaka ty piękna - spojrzał się na mnie i się uśmiechnął tym swoim uśmieszkiem.

Astrid<Nie przesadzaj bo sie zarumienię.

Czkawka<Ale ja tylko prawdę mówię.

Astrid<Nie gadaj tyle - pochyliłam się w jego stronę i zaczełam z powrotem go całować. A on mnie. Wychodzi na to, że tyle gadania. Po tych pocałunkach oddałam mu się. Było pięknie. Bo wszystkim usneliśmy wtuleni w siebie.

Oczami Czkawki.

Obudziłem się rano wtulony w Astrid i jej włosy. I tak pięknie pachną. A ten kolor po prostu codowny. Spojrzałem za okno mogło być ledwo po siódmej. Nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Zerwałem się założyłem koszulkę i poszłem otworzyć drzwi. za nimi stali moi rodzice. No to pięknie.

Valka<Synu musimy porozmawiać.

Czkawka<O czym?

Valka<O ostatnich naszych relacjach.

Stoick<To my wejdziemy.

Czkawka<Nie - nie zdążyłem dokończyć bo wparowali do mojego pokoju. Astrid się obudziła i szybko przykryła się kąłdrą. Moja mama patrzyla to na mnie to na nią po chwili zemdlała. Ojciec ją złapał i zaniósł na dół.

Czkawka<No to teraz czeka nas kazanie...

Część 11

Oczami Czkawki

Ubrałem się tak jak Astrid cały czas sie przy tym śmiejąc. Zeszliśmy na dół jak byś my szli na ścięcie głowy.

Czkawka<Chcieliście porozmawiać.

Dopiero teraz zauważyłem, że rodzice Astrid też są obecni.

Valka<Tak chcieliśmy.

Stoick<Dopóki matka nie zemdlała.

Astrid<A po co wy tutaj-spytała się swoich rodziców

Mama Astrid<Stwierdziliśmy, że porozmawiamy o was i o waszych relacjach...

Astrid<Nie przyszło wam do głowy, że to nasza osobista sprawa?

Czkawka<Właśnie...

Valka<PO tym co wy dzisjaj w nocy tam na górze wyczynialiście to chyba powoli już nasz sprawa.

Spojrzałem się na Astrid na ona na mnie. Automatycznie się zarumieliśmy i spościliśmy oczy na dół żeby nikt z nich nieczego nie wyczytał.

Valka<To może usiądziecie czy będziecie tak stać na tych schodach?

Zeszliśmy nie chętnie na sam dół i usadowiliśmy się na dwóch wolnych krzesłach cały czas na nich nie patrząc.

Czkawka<To może przejdziecie do sedna?

Valka<Oczywiście...

Stoick<Co jest między wami.

Odezwałem się ja bo patrząc na nią nie miała ochoty na to odpowiadać.

Czkawka<A co może być? Jesteśmy juz od dłuższego czasu razem. Dobrze się dogadujemy i kochamy.

Nadal nie raczyłem na nich spojrzeć. Astrid bawiła się własnymi paznokciami. widać, zę była zdenerwowana i tylko walczyła ze sobą, żeby z tąd nie wybiec jak naj dalej. W sumie dobry pomysł.

Valka<Cóż a myśleliście już o przyszłości? Macie już po 21 lat niedługo Czkawka zostaniesz wodzem i...

Czkawka<Mamo - przerwałem jej - nie myślimy o naszej przyszłości i znająć ciebie chciałaś powiedzieć za chwilę cytuję Kiedy sie pobierzecie? Mamy już to ogłosić? Na razię nie szykujemy ślubu a ni nic. Szczerbatek idziemy.

Złapałem Astrid za rękę i pociągnołem ją w stronę drzwi.

Czkawka<Wychodzimy i nie wiem kiedy wrócimy...

Zatrzasnołem im drzwi prrzed nosem bo chcieli coś jeszcze dodać. Mam tego dość, że cały czas wtrącają się w moje życie.

Czkawka<Wiesz co to jest chyba już mała przesada.

Astrid<Mała wielka Czkawka wielka!\

Czkawka<Okey już spokojnie. Wynagrodzę Ci to...

Astrid<Jak? - zapytała z ciekawością

Czkawka<Zobaczysz.

Podniosłem ją i ucałowałem w usta. I delikatnie posadziłem na Szczerbatku. Usiadłem przed nią. Złapał mnie w pasie i głowę oparła na moim ramieniu. Wzbiliśmy sie w powietrze. Mająć gdzieś okrzyki naszych rodziców żebyśmy wrócili i porozmawiali na spokojnie.

Czkawka<Szykuj się na romantyczny dzień.


Część 12

Oczami Czkawki

Lecieliśmy w całkowitej ciszy. Pogrążeni w myślach i naszych tajemniczych fantazjach. Było cudnie. Astrid poprawiając się pocałowała mnie w policzek po czym mocniej obieła mnie w pasie. Jak ja to kocham.

Astrid<Daleko jeszcze?

Czkawka<Nie jesteśmy już na miejscu.

Oczami Astrid

Czkawka wraz ze Szczerbatkiem i ze mną na tyle zaczeli lądować. To miejsce było cudowne. Nigdy nie widziałam lepszego mijesca. Chyba jestem tu pierwszy raz bo nie przypominam sobie, żebym kiedyś widziała tak cudowne miejsce. Zsiadłam ze Szczerbatka i zaczełam obracać się w kółko podziwiając piękną okolice.

Astrid<Pięknie tu.

Czkawka<Wiedziałem, żę Ci się tu spodoba.

Podszedł do mnie złapał mnie rękami w pasie i przyciągął mnie do siebie. Położył brodę na moim ramieniu i zaczął nami kołysać.

Czkawka<Znalazłem to miejsce nie dawno ze Szczerbatkiem latając bez celu. Jak je odkryliśmy od razu pomyślałem o tobie, że Ci się spodoba i musiałem po prostu Cię tu zabrać.

Astrid<Cieszę się, że mnie zabrałeś inaczej bym żałowała.

Czkawka<No widzisz jak dobrze CIę znam? - uśmiechnął się jak na niego spojrzałam.

Astrid<Wiesz co? Może nawet za dobrze mie znasz, ale nie całkowicie.

Czkawka<Czemu tak myślisz?

Astrid<Bo byś wiedział, że zrobię to.

Wyszłam błyskawicznie z jego uścisku i odwróciłam się w jego stronę i złożyłam na jego ustach delikatny, ale pełen uczuć pocałunek. Po czym się do niego przytuliłam.

Czkawka<Masz rację nie spodziewałem się tego.

Astrid<Życie jest pełne niespodzianek. Kocham Cię wiesz?

Czkawka<Wiem kochanie wiem. Ja ciebie też a nawet mocniej.

Wyszłam po raz kolejny z jego objęć, żeby jeszcze raz obejrzeć okolice. Na prawdę jest tu pięknie. Czkawka usiadł na kamieniu. Podeszłam do niego i suadowiłam się na jego kolanach. Objął mnie w pasie, ale bylo widać, że jest zamyślony.

Astrid<Nie myśl o tym co było to było.

Spojrzał na mnie a ja po raz kolejny zatopiłam się w jego oczach.

Czkawka<Skąd wiesz o czym myśle?

Astrid<A widzisz umiem czytać w twoich myślach.

Czkawka<To nie możliwe - uśmiechnął się

Astrid<Wszystko jest możliwe Czkawka. No to dokładniej o czym myślisz?

Czkawka<Zastanawiam się właśnie co ty byś we mnie widziała jak by nie było Szczerbatka a my byś my nadal zabijali smoki.

Astrid<Czkawka - poprawilam się na jego kolanach tak żebym mogla patrzeć mu w oczy a on moje - pamiętasz te czasy jak sie do ciebie nie odzywałam i łaziłam tylko z Sączysamrkiem, Śledzikiem i bliźniakami?

Czkawka <Tak

Astrid<Każdy się z ciebie wyśmiewał, że tyle czasu opowiadasz, że złapłeś nocną furię. Ja zawsze tylko siedziałam i się przyglądałam nigdy nie powiedziałam nic na ten temat. Dla mnie od zawsze byłeś jakiś inny, ale mogłam dojść czemu. Wolałam trzymać się z daleka. Darzyłam Cię jakimiś uczuciami, ale nie chciałam się do tego przyznać - zrobiłam pałzę uwarznie mnie słuchał - bałam się, że będę wyśmiana i nie wiedziałam czy to jest prawda czy wytwór mojej wyobraźni, ale po tym jak zaczeło CI co raz lepiej wychodzić na Smoczym Szkolaniu wiedziałam, że mi się to podoba, ale tego nie pokazywałam zalerzało mi tylko na wygranaj, ale w tamtej chwili gdy przylapałam Cię przy Szczerbatku wiedziałam, że moje przeczucia do tego, że jesteś wyjątkowy się potwierdziły. Zakochałam się. W tobie Czkawka, ale byłam nie śmiała pokazywałam Ci to całując CIę co jakiś czas, ale nie byłam zdolna do powiedzenia tego, ale wiem jedno, że teraz potrafię. Kocham CIę Czkawka. 

Spojrzał na mnie. Chciał coś powiedzieć, ale zatkałam mu usta pocałunkiem.

Czkawka<Ja ciebie też kocham.

Wtuliłam się w mojego mężczyznę, mojego wojownika przy którym czulam się bezpiecznie i wyjątkowo. 

Część 13

Oczami Czkawki

Spędziliśmy na prawdę piękny i romantyczny dzień. A to wyznanie Astrid? Kompletnie mnie zeskoczyło. Nigdy się nie spodziewałem usłyszeć coś takiego i zarazem pięknego z jej ust. Ale co piękne zawsz musi 'się skończyć. Czas powrócić do głupiej rzeczywistości. Wrociliśmy późno do domu. Otworzyłem drzwi tam siedzieli moji rodzice zarówno tak jak Astrid. Weszliśmy do domu trzymając się za ręce. Nie wróciliśmy na nich najmniejszej uwagi od razu udaliśmy się na górę, ale nie było nam dane uniknąć wymiany zdań.

Valka<Czkawka porozmawiajmy na spokojnie.

Puściłem jej rękę i odwróciłem się w stronę własnej matki.

Czkawka<Jeśli macie zamiar znowu rozmawiać ze mną i Astrid na temat naszej przyszłości to dajcie se siana.

Valka<Nie chce porozmwiać o naszych relacjach ostatnio są bardzo zacięte.

Czkawka<No dobrze, ale tylko chwilkę.

Valka<To zejdzcie na dół.

Zeszliśmy na dół i znowu usadowiliśmy się na tyc samych krzesłach co w tedy, Astrid nadal nie spojrzała na swoich rodziców, ale ja niestety musiałem.

Czkawka<To może przejdziemy do żeczy bo muszę coś jeszcze zrobić.

Stoik<Tak jasne - poprawił się na krześle i spojrzał na mnie. Człowieku nie patrz tak na mnie rozpraszasz mnie!  - Ostatnio nasze relacje przeszły gwałtowną zmiane.

Czkawka<Jak mają być normalne skoro cały czas się wtrącacie?! - Wybuchłem nie mogę już tego dłużej trzymać i przemilczeć  - Ja mam juz tego dość, że cały czas prześladujecie moje życie prywatne i towarzyskie!

Valka<Czkawka uspokuj się!

Wstałem z krzesła.

Czkawka<Nie uspokoje się.

Teraz i ona wstała.

Valka<Synu nie puskuj mi!

Czkawka<Jestem już pełnoletni mogę robić co zechce. 

Nie racząc już na nich spojrzeć poszłem na górę i zamknołem drzwi z wielkim hukiem.

Oczami Astrid 

Valka<Przepraszam nie wiem co w niego wstąpiło - spojrzała na moich rodziców,

Mama<Jasne nie ma sprawy.

Astrid<To ja może dołącze do Czkawki.

Wstałem nie pewnie z krzesła nie spuszczjąć wzroku z jego mamy i taty.

Valka<Jasne idź może uda Ci się go uspokoić.

Zaczełam wchodzić po schodach.

Astrid<Postaram się.

I znikłam za d rzwiami Czkawki ja przynajmnie zamknełam ja łagodnie. Nie było go w pokoju był w łazięce pukał twarz zimną wodą. Podeszłam od tyłu i go przytuliłam. Uśmiechnął się widząc moje odbicie w lustrze.

Czkawka<Przepraszam.

Astrid<za co?

Odwrócił się w moja stronę złapał mnie i w ubranich wrzucił do wanny a sam zajął miejsce na przeciwko mnie.

Czkawka<Za to.

Przybliżyłam się do niego bliżej i delikatnie zaczełam całować jego wargi. A on oddawał pocałunki coraz namiętniejsze. Wzieliśmy kąpiel w ubraniach po czym przebraliśmy się w suchę i poszliśmy spać wtuleni w sibie. Jak ja go kocham. Obudziliśmy się rano ubraliśmy się i bez śniadania przez okno wylecieliśmy do akademi. Co tam zobaczyliśmy kompletnie nas zaskoczyło.

Część 14

Oczami Czkawki.

Wchodząc do akademi ujrzaliśmy porządek. Coś dziwnego. A cała grupka stała w szeregu.

Śledzik <Jesteśmy gotowi na twoje rozkazy Czkawka.

Czkawka<Coś się stało?

Sączysmark<Nie z kąd to pytanie?

Spojrzałem na swoich przyjaciół i na Astrid też stała zszokowana.

Czkawka<Ale na pewno?

Mieczyk<Smoki nam uciekły.!

Szpadka<Nie uciekły głubku tylko je zgubiliśmy.

Śledzik i Sączysmark spojrzeli się na nich. Mieli ochotę się na nich rzucić.

Sączysmark<Idioci mieliście nikomu nie mówić!

Czkawka - A czemu mieli nie mówić? Chyba bym sie zorientował, ze nie ma wszych smoków. Bo to w końcu smocza akademia?

Mieczyk - W sumie racja

Szpadka- Zgadzam się.

Sączysmark - Ja też

Śledzik - Jak wyżej.

Astrid - To możemałtoki  pujdziecie ich poszukać?!

Reszta<Tak jest!

Czkawka<To już was nie widzę.

Wybiegli z akademi.

Astrid<Oni nidy się nie zmienią?

Czkawka<Nie.

Spojrzałem na swoją ukochaną. Podeszłem do niej i położyłem rękę na jej ramieniu.

Czkawka<No, ale wiesz bez nich to by było tutaj nudno.

Astrid<Co masz na myśli? -spojrzała na mnie tymi swojimi pięknymi niebieskimi oczyma.

Czkawka<No wiesz codziennie jakieś kłótnie, wybuchy i takie tam, ale dzisiaj to dali czadu zgubili własne smoki.

Astrid<Ale jest tego jeden plus.

Czkawka<Jaki? Co masz na myśli.?

Astrid<Już ci wyjaśniam - uwolniła się z moich objęć i zaczeła bawić się moim kombizonem - no wiesz skoro oni latają i szukaja własnych smoków.To chyba zajeć dzisiaj nie będzie prawda?

Czkawka<Tak

Astrid<No właśnie więc mamy trochę czasu tylko dla siebie. Co ty na to? - po czym zaczeła mnie całować.

Czkawka<Co ja na to? Bardzo chętnie.

Oparła się o ściane a ja na nią. Swoimi nogami otoczyła mój brzuch.Zaczeliśmy się całować.Pocałunki stawały się coraz namiętniejsze. Oplotła mnie swoimi rękami i przyciągneła do siebie. Zaczołem ją całować po szyji. Nagle za plecami usłyszeliśmy jakiś hałas.

Sączysmark<NO proszę was.Możecie nie tutaj?!

Oderwaliśmy się natychmiastowo od siebie/

Czkawka<Co wy tu robicie mieliście szukać smoków.

Śledzik<Jak pewnie nie zauwarzyłeś mamy je.

Astrid<Byłam pewna, że zajmnie im to więcej czasu...- przewróciła oczami - okey, ale mogliście nam nie przeszkadać.

Sączysmark<Stać w kącie i się patzreć na was jak nie wiadomo co wyrabiecia? Nie dziękuje wole już zajęcia w akademi.

Śledzik<Ja też

Mieczyk<Jak wyżej

Szpadka<Zgadzam się z tobą bracie. Pierwszy raz - po czym oberwał sierpowym.

Czkawka<Skoro tak chcecie to proszę bardzo...

Część 15

Oczami Czkawki

Po zajęciach w akademi zabrałem Astrid na mały spacerek bez smoków. Idąc za ręcę dotarliśmy do kruczego urwiska.

Astrid<Czkawka jak ja tu dawno nie byłam! Od zawsze uwielbiałam to miejsce. jest takie wyjątkowe.

Czkawka<Zdradzisz mi czemu jest takie wyjątkowe?

Astrid<Ach ty głupku domyśl się.

Czkawka<Nic mi to nie mówi - udawałem niewiniątko chociaż dobrze wiedziałem, ale chciałem tu usłyszeć od niej.

Astrid<No dobrze powiem Ci. - podeszłem do kamienia i na nim usiadłem a ona na moich kolanach - Tutaj po raz pierwszy Cię pocałowałam.

Czkawka<O tak?

Złapałem jej pod brudek i przyciągnołem do siebie. I delikatnie trcohę nie pewnie zaczołem ją całować. Oderwała się od demnie.

Astrid<Czkawka nie wygłupiaj się wiem, że lepiej potrafisz całować. W tych było czuć taka nie pewność. Pokarze Ci jak to się robi.

Tym razem ona zaczeła mnie całować tak jak nigdy. Byłem w siódmym a nawet w ósumy raju. Zlecieliśmy z kamienia śmiejąć się. Popatrzyłem w jej piękne niebieskie oczy a ona w moje. Znowu chcieliśmy się całować, ale ktoś nam przeszkodził. Najpierw zauważyłem jak Astrid pada na ziemię. Po tem nic nie widziałem oprócz ciemności. Upadłem.

Kilka godzin później.

Oczami Czkawki.

Ubudziłem się. Już nie byliśmy nad kruczym urwiskiem. Sądząć bo bujnieciach płyneliśmy na jakimś statku. Astrid jeszcze się nie obudziła. Nagle do krat ktoś podszedł. Nie bylo go widać jest ciemno.

Głos<O widać, że się obudził a moja księżniczka? - spojrzał w stronę Astrid przynajmniej tak mi się wydawało. - och szkoda poczekm na nią wieki tylko, żeby była moja.

Zszokowało mnie. Rozpoznałem ten głos. To był Hans. Wspomnienia trafiła mnie jak bym dostał piorunem. Wszystko co mnie spotkało. Wszystkie tortury i to uprowadzenie. Nie mogę dopóścić by wydarzyło się to po raz drugi. Wstałem i podeszłem do krat. I od razu przeszłem do sedna.

Czkawka<Czego od nas chcecie?

Hans<Poprawka od ciebie nic. Wystrczy się ciebie pozbyć. Chodzi mi głównie o Astrid. Nigdy nie przestałem jej kochać. 

Czkawka<A co ja mam do tego?

Hand<Stoisz mi na drodze do szczęśćia z nią.

Czkawka<Nie przyszło Ci do głowy, że ona kocha mnie nie ciebie?!

Hand<Tak dlatego trzeba się ciebie pozbyć, ale jeszcze nie taraz.

Oczami Astrid.

Obudziłam się. Okropnie bolała mnie głowa. Dotknełam bolącego miejsca. Poczułam jakąś ciecz. To była moja krew. Byłam w celi. Spojrzałam w stronę krat. Stał tam Czkawka kłócący sie z jakimś chłopakiem. Podeszłam bliżej jak najciszej umiałam. Ujrzałam postać. To był Hans. Jak mogłam nie rozpoznać jego głosu. Nagle jego wzrok skupił się na mnie. Zatrzymalam się.

Hans<Widzę, że moja księżniczka się obudziła.

Podbiegłam do Czkawki i mocno przylgdełam do niego.

Astrid<Poprawka nie twoja tylko jego. - Spojrzałam na mojego mężczyzne w te jego piękne zielone oczym, które teraz były przepełnione strachem i troską pewnie o mnie.

Hans<Wygląda, że nie mogę Cię mieć po dobroci. To będę Cię mial siłą.

Czkawka<Ja na to nie pozwolę!.

Hans<Więc zrobimy tak. Jeśli będziesz ze mną to go wypuszczę jeśli nie zabiję go na twoich oczach.

Czkawka na mnie spojrzał. Powiedział coś do mnie szeptem.

Czkawka<Dało nam się uratować już z gorszych stuacji. Nie zgadaj się.

Nagle mnie olśniło. 

Astrid<Zgadzam się.

Czkawka<Co Astrid nie rób tego.

Wypuścili nas. I wyprowadzili nas na dwór.

Hans<Tam jest łódź, którą wróci Czkawka a ty zostajesz tu ze mną - spojrzał się na mnie - jeśli uciekniesz znajdę Cię i zabiję ciebie i jego.

Jak Czkawka zajął miejsce w łodzi i odpłyną kawałem cały czas patrząc na mnie. Wyjełam nóż który zawsze przy sobie nosiłam. Przyłożyłam do szyji i pociągnełam. Krew zaczeła zpływać po mojej szyji. Upadlam.

Część 16 :D

Oczami Czkawki.

Nie patrzyłem na nic. od razu wypadłem z łodzi i pobędziłem do Astrid. Miałem gdzieś, że będę cały mokry. W tej chwili liczyło się tylko to, żeby przeżyła. Co ona sobie myślała. Podcinając sobie szyje? Podbiegłem do niej. jej głowę położyłem sobie na kolaanach.

Czkawka<Astrid coś ty zrobiła?!

Hans patrzył tylko chwilę to na mnie to na nią. po czym zemdlał. Za dużo krwi już utraciła.

Astrid<Czkawka nic mi nie będzie.

Czkawka<Oprócz tego, że krwawisz z szyji i tracisz dużo krwi to nic?! - byłem oburzony, ale za razem modlilem się tylko, żeby nic się jej nie stało.

Astrid<Nie martw się.

Czkawka<Ale czemu to zrobiłaś?! - spytałem. 

Nie odzyskałem odpowiedzi straciła przytomność. Korzystająć z okazji, że Hans zemdlał a straże gdzieś się ulotniły. wziołem ją na ręcę i zaniosłem do łodzi. Berk nie może być daleko. Ułorzyłem ją na kocach, które tam znalazłem. Oderwałem kawałem materiału i obłorzyłem nim jej szyje. Nie może tracić tak dużo krwi. Płynaliśmy na moje oko z dwie godziny, ale to były najdłuższe dwie godziny w moim życiu. Astrid cały czas traciła i łapała przytomność. Źle to wróży. Nie mogę jej stracić. Nie mogę! Muszę zrobić wszystko, zeby ją uratować. Zobaczyłem Berk. Już nie daleko szeptałem sam do siebie. Uratujesz ją musisz. Jak łódka dobiła do brzego. Wziołem Astrid na ręce. I biegłem po piachu. Nie dotre na czas biegnąc i trzymając ją na rękach.

Czkawka<Szczerbatek przyjacielu pomocy! - krzyczałem kilkanaście razy jak najwięcej umiem.

Pojawił się po pięciu minutach. Chciał na mnie skoczyć i mnie wylizać, ale jak zobaczył, że jestem cały we krwi i trzymam na rękach Astrid od razu się ogarnął. I czekał aż na niego wsiąde. Wsiadłem razem z astrid, którą cały czas trzymałem na rękach.

Czkawka<Leć przyjacielu. Dobrze, że się pjawiłeś prosto do Gothi.

Wzibiliśmy się w powietrze. nie wylecieliśmy nawet z plaży. Ogon szczerbatka sie oderwał. No tak miałem go poprawić. Zlecieliśmy na ziemię. Szczerbatek owinął nas swoim ciałem, żeby nic nam się nie stało. Położyłem Astrid na swoich kolanach i zaczołem płakać, Nie zauwarzyłem jak odzyskała przytomność.

Czkawka<Astrid czemu to zrobiłaś.? - pytałem cały czas w kółko dostałem odpowiedź.

Astrid<Jak nie mogę mieć ciebie i być z tobą moje życie nie ma senu. Pamiętaj, ze zrobiłam to dla ciebie i, że Cię kocham.

Czkawka<Ja też Cię kocham Astrid.

Po tych słowach jej głowa opadła bezwładnie na moje kolana. Nie nie mozecie mi jej zabrać. Przyłożyłem rękę do szyji. Nie mogłem uwierzyć co tam wyczułem. Łzy płyneły strumieniami po moich policzkach i nie tylko. Brak pulsu. Odeszła...

Część 17

oczami Astrid

Umarłam to wiem na pewno. Niegdy nie zapomnę oczu Czkawki tak przepełnionych bólem po mojej stracie. Jestem w bardzo dziwnym miejscu. Mam na sobie co innego. Ubrana jestem w białą sukienkę do kolan bez ramiączek. Włosy mam rozpuszczone. Zamiast moich wygodnych kozaków mam buty może na 10 cm a mianowice złote sandały. 

Astrid<Jak  można na takich chodzić? 

Głos<Normalnie moje drogie dziecko.

Odwróciłam się w stronę z której dochodził głos. Ujrzałam piękną kobietę. Ubraną w sukienkę podobną do mojej tylko różową z falbankami. Buty miała takie jak ja. Piękne falowane brązowe włosy sięgały jej aż do pasa. Na głowie miała złowy diadem. Byla oszałamiająco boska.

Astrid<Kim jesteś? I gdzie ja jestem?

Głos<jestem boginą miłości, ale zwracaj się do mnie Estera.

Astrid<Dobrze Estera co ja tu robię? 

Estera<Wachasz się moje dziecko.

Astrid<Nad czym? - niepewnie obejrzałam się w koło. Jak tu pięknie. 

Estera<Wachasz się czy pójść dalej czy tutaj zostać, ale naj lepiej by było jak byś wróciła na ziemię.

Astrid<Nie chce tam wracać tutaj jest tak pięknie!

Estera<Tak wiem moje dziecko, ale pamiętaj, że tutaj wrócisz w przyszłości. Umarłaś zbyt młodo. Jak wrócisz tutaj za kilkanaście lat będziesz miała taką formę jak masz teraz.

Astrid<Ale jak to możliwe?

Estera<Tak wygląda twoja dusza drogie dziecko.

Astrid<Dobrze rozumiem, ale czemu mam wrócić na ziemię? Tutaj jest mi dobrze.

Estera<Pokarze Ci coś. Podaj mi rękę moje dziecko?

Astrid<czemu nazywasz mnie swoim dzieckiem? - spytałam

Estera<To bardzo proste. Jestem boginią miłości a ty dobrze wiesz co to miłość. Bo bez swojej nie mogłaś żyć dlatego się zabiłaś?

Astrid<Czkawka - na samą myśl o nim łzy zaczeły napływać mi do oczu. Jak ja za nim tęsknie.

Estera<No właśnie podaj rękę.

Podałam jej choć nie pewnie. Jak jej dotknełam nagle przed nami pojawiła się wielka jasna plama, która zmieniła się w przezroczystą. Ujrzałam Czkawkę. Płakał nad moim ciałem. Koło niego stał Szczerbatek dodając mu otuchy. 

Astrid<Czkawka jestem tutaj! Słyszysz mnie?

Estera<Patrz w ciszy drogie dziecko.

Ta też uczyniłam. Naparwdę zraniłam go tym uczynkiem. Tak smao szybko jak się pojawiło znikneło. Padłam na kolana i zaczełam szlochać.

Astrid<Co ja na robiłam? Skrzywdziłam go! Myślałm tylko o sobie.

Estera<Nie dziecko nie myślałaś o sobie myślałaś o was. I o miłości jaką go darzysz. Wstań. proszę.

Podniosłam się.

Estera<jesteś gotowa wrócić na ziemię czy chcesz iść dalej. Nie możesz zostać w pół zaświatach.

Spojrzałam na nią. Wiedziałam czego chce.

Astrid<Chce wrócić do osoby, którą kocham.

Estera<Mądra decyzja moje dziecko.

Wzieła moją ręke i założyła na nią piękny pierścionek.

Estera<jeśli będziesz chciała porozmawiać wystarczy, że mnie wezwiesz a ja Cię znajdę moje drogie dziecko. Gotowa na powrót do ciała?

Astrid<Nigdy nie byłam bardziej gotowa.

Podeszła do mnie i ucałowała mnie w czoło. Na moich rękach pojawiły się tatuaże w kształcie serc i nie tylko.

Astrid<Po co mi te tetuaże? Są piękne.

Estera<Żebyś pamiętała jakie zaświety są piękne a co najważniejsze o swojej drogiej matce moje dziecko.

Astrid<Dziękuje.

Po czym się rozpłynełam. Moja dusza wleciała prosto do mojego ciała. Złapałam oddech. otorzyłam oczy ujżałam Czkawkę. Rzuciłam mu się na ręcę i moco go przytuliłam.

Astrid<Czkawka kochanie wróciłam!

Czkawka<Nawet nie wiesz jak się ciesze. Ale jak wróciłaś i zkąd. I czemu masz tatuaże na rękach?

astrid<Byłam w półzaświatach wachałam się i spotkałam tam bogini miłości moją matkę a te piękne tatuaże to prezęt od niej.

Czkawka<Twoją matkę - spytal nie pewnie

Astrid<Tak moją matkę. A teraz głupku mnie pocałuj. 

Przyłożyłam do jego ust moje. oddał pocałunek. Usłyszałam w głowię głoś Estery Dobrze pośtąpiłaś moje dziecko


Część 18

Oczami Astrid

Jak ja się ciesze, że wróciłąm do ciałą a co najważniejsze do mojego kochanego Czkawki. A te tatuaże. Piękny prezęt od mojej matki bogini miłości. Razem z Czkawką trzymajac się za ręcę wrócilismy do domu. Od razu zaczeły się pytania.

Valka<Synu gdzie wy byliście stało sie coś?

Spojrzeliśmy na siebie.

Astrid<Pozwól Czkawka, że ja opowiem.

Do naszych rodziców dołaczyli się jeźdźcy.

Mieczyk - Ona ma tatuaze. Piekne

Szpadka-Ja też takie chce.

Dopiero moja matka dzięki głupim bliźniakom je zauważyła.

Mam<Co to za tatuaże?

Astrid<Już wyjaśniam. Jakposzliśmy z Czkawką na romantyczny spacer bez smoków porwał nas Hans. Zabrał nas na statek a potem na jego wyspę.

Śledzik<Hans?

Astrid<Tak nie przerywać mi! No to wracając do tego. Powiedział, ze jeśli nie będę z nim to zabije Czkawkę. To ja się zgodziłam zostać z nim. Jak byliśmy na plaży a Czkawka odpływał poderżełam sobie gardło.

Mama<Coś ty zrobiła?

Czkawka<Podeżneła sobie gardło.

Astrid<Dziekuje Czkakwa -on w odpowiedzi się uśmiechnął - No i on mi zabrał na łodź i wróciliśmy na Berk. Nie doniósł mnie na czas i umarłam.

Mieczyk<Jeśli byś umarła to by cię tutaj nie było.

Astrid<Zamknij sie  i słuchaj. No i znalazłam się w pół zaświatach i tam spotkałąm moja drugą matkę bogini miłości, Odesłałą mnie na ziemię do mojego Czkawki obdarzyła mnie tymi tatuażami - o piescionku nie będę wspominać.

Czkawka<To my moze pójdziemy do nas do domu i porozmawiamy z przyjaiółmi a wy odpocznijcie - spojrzał na naszych rodziców. W szóstkę weszliśmy do jego domu a następnie pokoju. Każdy usadowił sie na czyms do siedzenia. Rozmawialiśmy. Opowiadałam im o tym co się wydarzyło. Nagle pojawił się blask. Jak opdł pojawila sie kobieta.

Astrid<Przedsawiam wam Esterę. Moją matkę i bogini miłości.

Estera<Witam moje drogie dziecko. Was też witam - spojrzała się na moich przyjaciół, którym opadły kopary.

Astrid<Co CIę do nas sprowadza matko? -Podeszła bliżej niej

Estera<Dobrze już mówie. Zbliża się wojna z ciemnością w której wy mi pomorzecie.

Śledzik<Dalczego my? -widocznie odzyskał język w gębie

Estera<Ponieważ jesteście przyjaciółmi mojej ukochanej córki.

Mieczuk<No to kicha, ze sie z tobą przyjaźnimy.

Spojrzałam sie na nich gniewnie. A estera wybuchła śmiechem.

Estera<Otrzymacie odemnie dary, które wam w tym pomogą. Razem z waszymi smokami musicie pokonać demony.

Astrid<Okeyy co to za dary.

Estera<Czkawka ty dostaniesz odmnie podróżowanie w czasie, Śledzik czytanie w myślach, Szpaka niewidzialność, Mieczyk bieganie zprę'''''kością swiatła, Sączysmark wizje.

Astrid<A ja?

Estera<Ty moje drogie dziecko wszystko co oni mają. Jesteś moją wybranką.

Część 19

Oczami Astrid

Astrid<Estera czy ja dobrze usłyszałam?

Estera<tak moje drogie dziecko. Obadażyam Cię tymi wszystkimi zdolnościami.

Astrid<Czemu ja? Czemu nikt z nisz? - tyle żeczy nie rozumiałam. wszystko się zmienia wielkimi krokami.

Reszta moich znajomych się nie odzywa są zaskoczeni.

Estera<Ty jesteś moją wybranką. Ty z nich wszystkich naj lepiej wiesz co to miłość moje dziecko.

Usłyszeliśmy krzyk. To był krzyk Mieczyka.

Astrid<|Czemu się tak drzesz?!

Mieczyk - Szpadka znikneła.

Złapałam sie za głowę. Tak jak reszta.

Estera<Dziecko nie krzycz nic się nie stalo. Twoja siostra została obradorza niewidzialnością.

Po chwili leżał na ziemi a Szpadka się pojawila tuż na nim.

Szpadka<Hahaha ale z ciebie głab mieczyk.

On z prędkością światła uciekł od niej i uderzył w ścianę.

Sączysmark<Okey ja wszystko rozumiem - spojrzał sie na boginię - Czemu oni mają takie fajne dary czy jak to tam nazywasz a ja mam guwniane wizje?!

Estera<Bo ty Sączysmarku jesteś zadufany w sobie. Pasujesz to tego.

Skierowałam w jego stronę krótkie spojrzenia  mówiące Ogranij się człowieku bo nie gwarantuje za siebie

Estera<Jak wam tłumaczyłam nie obdażylam was nimi przypadkowo. Do każdego  z was dopasowałam, który opisuje wasze osobowości. - spojrzała się w stronę Mieczyka - będziecie musieli sie nauczyć z nich korzystać. Bo inaczej nie dacie rady.

Astrid<Rozumiemy mam rację?

Czkawka<Tak kochanie.

Śledzik<Tak.

Saczysmark<Zgadzam się.

Szpadka<Jak wyżej.

Mieczyk tylko podniósł rękę. Nie pozbierał się jeszcze po bliskim spotkaniu ze Ścianą Czkawki. Na samą myśl zaczełam sie śmiach, ale potem uswiadamiam sobie jaka jest powaga sytuacji.

Estera<Pamiętajcie na razie macie nikomu o tym nie mówić.

każdy druchowo spojrzał się na bliźniaków nawet Estera.

Szpadka<Rozumiem jezu.

Mieczyk tylko znowu podniósł rękę.

Estera<No to dobrze. na jakiś czas z waszymi smoki opuści wyspę i rozwińcie swoje zdolności. 

Po tych słowach znikła.

Astrid<No to bierzemy się do pracy.

Cześć 20

Oczami Astrid

Wyjełam torbę i zaczełam pakować najważniejsze rzeczy. A oni nadal patrzyli na mnie i się nie ruszyli.

Astrid<No co wy tak stojicie. Pakować się! Za pół godziny wylatujemy.

Wybiegli z domu jak popażeni. Zostal tylko Czkawka wkońcu to jego dom.

Astrid<Coś się stało, że tak siedzisz i nic nie mówisz?

Usiadłam koło niego na łóżku i go przytuliłam.

Czkawka<To wszystko jest takie dziwne.

Astrid<Tak wiem Czkawka. To wszystko przezemnie jeśli bym się nie zabiła inaczej by się to potoczyło.

Z moich oczu zaczeły spływać łzy. Wytarł je swoim kciukiem. Po czym mnie pocałował.

Czkawka<Astrid spójrz na mnie - podniosłam glowę - Nie to nie przez ciebie rozumiesz?

Astrid<Ale jeśli nie to

Czkawka<Masz o tym nie myśleć koniec kropka. - przerwal mi - To spaniałe, że żyjesz. A te dary są niesamowitę.

Astrid<Na prawdę tak uważasz?

Czkawka<Tak kochanię. Dla ciebie bym poszedł bez Szczerbatka nawet na koniec świata.

Wtuliłam sie w niego. Objął mnie swoim ramieniem. Trwaliśmy tak chwilę w milczeniu.

Czkawka<Wiesz, ze Cię kocham nad życie?

Astrid<Tak wiem. Ja ciebie też. Wiesz, ze wcale nie musiałam tutaj wracać? Zrobiłam to tylko dla ciebie.

Czkawka<Wiem kochanie wiem.

Wtuliłam sie w niego jeszcze mocniej.

Astrid<Wiesz, ze przez to może któreś z nas nie wyjść żywym.

Czkawka<Ciii - podniósł mój podbródek - mi wystarczy, ze raz już Cię straciłem nie przeżyje tego po raz drugi. - po czym złożył na moich ustach pocałunek w ktorym zawarł tyle miłości i tęsknoty, że nogi się podemną ugieły. Na szczęscie siedziałam na łóżku. Nawet nie zauważyłam, że pocałunek się skończył a on prawie nas spakował. Patrzyłam się przed siebie jak jakaś idiotka. Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę schodów.

Czkawka<Cieszcze się, ze tak dobrze całuje, ale nie odpływaj mi za każdym razem.

Astrid<Dobrze się bawisz?

Czkawka|<z tobą zawsze kochanie.

Rodzicą zostawiliśmy karteczkę na stolę, że nie będzie nas kilka dni i zeby sie nie martwili. Przed dodem Czkawki już każdy czekał. Wsiedliśmy na swoje smoki.

Astrid<Gotowi.

Czkawka<Tak

Śledzik<Tak

Sączysmark<zawsze i wszędzie.

Szpadka<Jak wyzej,

Mieczyk nic nie powiedział bo Szpaka zakryla mu buzię. Wzbiliśmy sie w powietrze.

CDN przepraszam, ze nie dodawałam roździaly nie były napisane a ja zbytnio czasu nie miałam na wstawienie. Przepraszam. Roździał jutro się pojawi. Przepraszam jeszcze rac :C Jutro w godzinach 13-14 I dziękuje, ze czytacie moje wypociny... :D


Rozdzialy będę pojawiać się codziennie jak będą jakieś komplikacje napiszę... Zapraszam również na mojego bloga... http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:345astrid345/Dalsze_%C5%BCycie_czkawki_:)#WikiaArticleComments

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.