FANDOM


Moja wersja pierwszych Roztopów z udziałem smoków.

Część 1:

Kiedy śnieg topnieje, na Berk zaczynamy się przygotowywać do Festiwalu Roztopów. Nienawidziłem w nich uczestniczyć, ale ojciec jak to ojciec mówił, że nie mam wyboru. Na pewno przegram w tym roku (jak zawsze). Ale po raz pierwszy w Roztopach miały brać udział smoki. Dwa tygodnie przed festiwalem wszyscy zaczęli trenować na Arenie, aż tu nagle zjawił się Pyskacz z wiadomością.

Pyskacz< Dzień dobry, dzieciaki. Co wy tutaj tak wcześnie robicie?

Mieczyk< Trenujemy, bo znając życie smoki mogą się nas nie posłuchać i znowu będzie afera, że zniszczyliśmy całe Roztopy.

Szpadka< A jak wiadomo, co roku wina spada na nas, chociaż poprzednie Roztopy zniszczył Smark!!!

Szpadka popatrzyła na niego z miną "a tylko skomentuj to, a się nie podniesiesz przez najbliższy tydzień". Sączysmark nic się nie odezwał.

Pyskacz< Mniejsza z tym, dzieciaki. W tym roku w Roztopach będziecie brać udział w parach!!!

Wszyscy< Co???

Pyskacz< A na dodatek, ja będę decydować, z kim będziecie w zespole.

Gorzej być nie może. Chciałbym być sam w tym roku, ale on i mój ojciec zawsze muszą coś wymyślić, by uprzykrzyć mi i innym życie.

Pyskacz< Więc co, zgoda?

Nie mieliśmy wyboru, musieliśmy się zgodzić.

Pyskacz< Pierwsza para to Szpadka i Mieczyk. Mam nadzieję, że nie będziecie się bić.

Mieczyk, Szpadka<No dobra.

Pyskacz<Druga para to ...

Oby nie ja i Astrid!!! Błagam tylko nie Astrid!!! Normalnie chciałbym być z nią w parze, ale ostatnio ma nagłe ataki agresji i nikt nie wie dlaczego. Dla własnego bezpieczeństwa lepiej się jej nie pytać.

Pyskacz< Czkawka i Astrid.

Czkawka, Astrid< Coooo???

Pyskacz< Przykro mi, tak wypadło. Trzecim zespołem jest Sączysmark i Śledzik.

Śledzik< Dlaczego muszę być ze Smarkiem???

Pyskacz< Tak wyszło.

Sącztsmark< Ale...

Pyskacz<Nie przekonacie mnie. Moja decyzja jest nieodwracalna. Pa dzieciaki! Wracam do kuźni.

Gorzej być nie mogło. Ostatnio w ogóle nie możemy się ze sobą dogadać. Miałem nadzieję, że nie będę z nią. Niestety, nadzieja matką głupich. Skupiliśmy się na treningu, kiedy się już skończył, podeszła do mnie Astrid.

Astrid< Spotkamy się na Smoczej Wyspie po południu i omówimy co i jak???

Czkawka< Jasne. To widzimy się po południu. Pa.

Astrid< Pa.

Popołudnie.

Leciałem na Smoczą Wyspę trochę spóźniony, bo ojciec mnie zatrzymał. Miałem nadzieję, że za to nie oberwę od Astrid. Kiedy doleciałem ona już na mnie czekała, wyraźnie zniecierpliwiona.

Czkawka< Hej, Astrid. Przepraszam Cię bardzo za spóźnienie, ale musiałem pomóc ojcu.

Astrid< Nic się nie stało. To zaczynamy?

Czkawka< Tak.

Rozmawialiśmy przez dobre parę godzin. Na początku o taktyce na Roztopy, a później o wszystkim innym. Dużo się śmialiśmy. Tak, że straciliśmy rachubę czasu i nawet nie wiemy, kiedy zasnęliśmy na wyspie. Kiedy rano wstałem, obudziłem Astrid i wróciliśmy do Berk. Starałem się wejść do swojego pokoju niezauważony. Niestety! Ojciec czekał na mnie w swoim wielkim fotelu, był bardzo zły, że nie wróciłem do domu na noc.

Stoik< Gdzie się podziewałeś przez całą noc? I czemu się tak skradasz?

Czkawka< O, hej tato!!! Spokojnie nic mi nie jest, a skradałem się, ponieważ nie chciałem cię budzić. (Denerwowałem się jak nigdy!!!)

Stoik< Gadka-szmatka, synek. Siadaj tu przy mnie i mów, gdzie byłeś przez całą noc i z kim.

Czkawka< Jestem trochę zmęczony, muszę się przebrać i iść do Akademii, a później do kuźni pomóc Pyskaczowi.

Stoik< Tym razem ci odpuszczę. Ale jeszcze jeden taki numer i będziesz miał kłopoty. Czy to jasne?!

Czkawka< Tak. To ja idę do siebie.

Całe szczęście udało mi się uniknąć pytań. Po tym jak poszedłem na górę, szybko się przebrałem i polecieliśmy ze Szczerbatkiem do Akademii. Zajęcia minęły spokojnie. Od razu po nich poszedłem, tak jak mówiłem ojcu, do kuźni. Ale okazało się, że miałem niespodziewanego gościa.

Pyskacz< Czkawka, chodź na chwilę.

Czkawka< Coś się stało?

Pyskacz< Ktoś do ciebie.

I wtedy zobaczyłem Astrid, oczywiście jak zawsze wyglądała pięknie. Czkawka, tylko się nie rumień.

Astrid< Możemy pogadać?

Czkawka< Jasne. Coś się stało?

Astrid< Musimy poćwiczyć do Roztopów. Dużo czasu jeszcze zajmie ci pomoc Pyskaczowi?

Czkawka< Za 30 minut kończę, jeśli na mnie poczekasz, możemy lecieć razem na Smoczą Wyspę.

Astrid< Poczekam.

Czkawka< To zaprowadzę cię do mojej pracowni i tam na mnie poczekasz. Ok?

Astrid< Jasne, czemu nie.

Po tych słowach zauważyłem, że zaczęła się rumienić. Zaprowadziłem ją do pracowni, po czym wróciłem do swojego zajęcia. W tym czasie Astrid oglądała moje projekty, oraz przeglądała notatki. Po pewnym czasie znalazła mój dziennik, ale na moje szczęście nie mogła go otworzyć, bo był zamknięty na kłódkę. Po 30 minutach poszedłem do Astrid i razem polecieliśmy na Smoczą Wyspę. Po ćwiczeniach usiedliśmy na trawie i zaczęliśmy rozmawiać.

Astrid< Widziałam twoje projekty w pracowni, są naprawdę dobre.

Czkawka< Dzięki. Na razie to tylko projekty, może kiedyś część z nich wykonam.

Astrid< Poza tym, były tam również różne szkice i rysunki, były naprawdę piękne. Czkawka, muszę cię o coś spytać.

Czkawka< O co chodzi?

Astrid< Narysujesz mnie?

Czkawka< Jeśli chcesz, mogę to dla ciebie zrobić.

Zacząłem rysować Astrid, w tym czasie cały czas do mnie gadała. Musiałem powiedzieć jej, żeby zamknęła w końcu buzię, ponieważ chciałem narysować jej usta. Lubiłem, jak do mnie ciągle coś mówiła, chociaż czasami miałem dość jej ciągłego paplania. Wieczorem wróciliśmy do domów. Tak minął cały następny tydzień.

Im więcej spędzaliśmy czasu razem, tym bardziej czułem, że zaczynam coś do niej czuć. Nikt nie mógł się o tym dowiedzieć. Astrid znajdowała się w tej samej sytuacji, choć Czkawka o tym nie wiedział.

Pięć dni przed festiwalem Roztopów, do Akademii przyszedł Pyskacz. W tym czasie bliźniaki tłukły się z Sączysmarkiem, Śledzik próbował ich rozdzielić, a ja gadałem z Astrid, przy czym ciągle się śmialiśmy.

Pyskacz< O co się znowu bijecie?

Szpadka< Smark obraził Wyma i Jota!!!

Pyskacz< Czemu to zrobiłeś?

Sączysmark< Bo Mieczyk nabijał się ze mnie i Hakokła!!!

Pyskacz< Czyli nic nowego.

Śledzik< Zgadza się.

Pyskacz< A co oni tak się śmieją?

Wskazał na mnie i Astrid.

Śledzik< A kto to wie?

Pyskacz podszedł do nas z dziwną miną, która sprawiła, że zaczęliśmy się śmiać jeszcze bardziej. Wyglądał wtedy jak borsuk!

Pyskacz< Co wam tak wesoło dzieciaki?

Czkawka< A nic takiego. Coś się stało? Bo musiało, skoro przyszedłeś?

Pyskacz< Doszły nowe wymagania do zawodów. Mówią one, że każdy uczestnik musi mieć kostium do latania, który będzie wzorowany na wyglądzie swojego smoka. Ja już muszę iść, więc przekażcie to innym. W razie pytań jestem w kuźni.

Pyskacz wyszedł spojrzeliśmy na siebie z radością, bo specjalnie na tą okazje przygotowywaliśmy potajemnie takie właśnie kostiumy. Kiedy powiedzieliśmy o tym reszcie zawyli z rozpaczy bo do Roztopów było tylko pięć dni. Po tym ogłoszeniu pobiegli do domów przygotowywać swoje kostiumy. Po wyjściu z Akademii, poszedłem razem z Astrid do mnie do domu i kończyliśmy swoje stroje.

Następnego dnia mieliśmy wolny dzień od zajęć, więc spytałem się Astrid czy poszła by ze mną w jedno miejsce. Zgodziła się, z czego byłem zadowolony. Idąc nie rozmawialiśmy ze sobą, dopiero jak dotarliśmy na miejsce zaczęła się najtrudniejsza rozmowa i wyznanie w moim życiu.

Czkawka< Muszę ci coś powiedzieć.

Astrid< Czy coś się stało?

Dziewczyna miała nadzieję, że powie do niej, że ją kocha.

Czkawka< Astrid nie wiem jak ci to powiedzieć. Astrid... ja... cię... kocham.

Po tych słowach dziewczyna pocałowała mnie. Odwzajemniłem pocałunek. Kiedy się zakończył ona powiedziała coś co skrywała w sobie od pewnego czasu.

Astrid< Ja też cię kocham. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo.

Zaczęliśmy się znowu całować. Po pewnym czasie przestaliśmy, po czym usiedliśmy wtuleni w siebie i zaczęliśmy rozmawiać.

Astrid< Co by się stało, gdyby ktoś się o nas dowiedział np. twój ojciec?

Czkawka< Ogłosiłby od razu, wyprawiłby przyjęcie w Twierdzy i już planowałby ślub.

Astrid< W takim razie lepiej nikomu o tym nie mówmy.

Czkawka< Zgadzam się z tobą na 100%. Będzie to nasza tajemnica.

Astrid< Jestem za. Lepiej już wracajmy, zaczyna się ściemniać, nie chcę mieć kłopotów i ty chyba też ich nie chcesz od ojca.

Czkawka< A żebyś wiedziała.

Poszliśmy razem do swoich domów, po czym pożegnaliśmy się jak przyjaciele, nie jak para, aby tylko nikt się nie domyślił.

Następne dni mijały spokojnie, nikt się niczego nie domyślał. Za dnia byliśmy przyjaciółmi, a wieczorami i nocami parą. Te dni mijały nam na spotkaniach, rozmowach, treningach, randkach i jeszcze raz treningach.

Część 2:

Dzisiaj miał się zacząć Festiwal Roztopów. Wszyscy dużo ćwiczyli, by pokazać się z jak najlepszej strony. Wszyscy byli wystrojeni w swoje kostiumy, ale ja i Astrid najbardziej upodobniliśmy się do swoich smoków. Ale zanim się zaczął, musiałem coś powiedzieć Astrid.

Czkawka< Możemy porozmawiać na osobności?

Astrid< Jasne, że tak.

Pozostali jeźdźcy zaczęli nas obserwować w oczekiwaniu, co się zdarzy. Byłem bardzo zdenerwowany.

Astrid<Czemu jesteś taki zdenerwowany? I nie wmawiaj mi, że nie, bo słyszę to w twoim głosie.

Czkawka< Mam coś dla ciebie, na szczęście.

Wtedy z kieszeni wyjął pierścionek. Cały był ze złota, a na nim były niebieskie kwiatki z kwarcu.

Astrid< To dla mnie? Dziękuję!

Po tym rzuciła mi się na szyję i pocałowała, po tym się do mnie przytuliła tak mocno, że powoli nie miałem czym oddychać. Całe szczęście odezwali się jeźdźcy.

Jeźdźcy< Co to ma znaczyć?

Sączysmark< Przecież to ja jestem twoim chłopakiem!

Astrid<Chyba sobie żartujesz! Nigdy nim nie byłeś i nie będziesz. Do tego trzeba kogoś kochać, a ja ciebie nawet nie lubię!!!!!!

Szpadka< Zrozumiałeś, Smarku, co powiedziała Astrid?

Sączysmark< Tak.

Było słychać w jego głosie nutę niedowierzania.

Sączysmark< Jak długo jesteście razem?

Czkawka< Tego nie musicie wiedzieć. Obiecajcie nam, że nikomu nie powiecie. Chcemy mieć chociaż trochę spokoju.

Szpadka< Macie pewność, że nikt z nas się nie wygada. Zgadza się chłopaki?

Chłopcy kiwnęli głową na znak, że nie wyjawią nikomu ich sekretu. Sączysmark miał coś jeszcze powiedzieć, ale wyprzedził go Pyskacz.

Pyskacz<Gotowi?

Wszyscy<Tak.

Tymczasem wódz.

Stoik<Witam wszystkich na tegorocznym Festiwalu Roztopów. W tym roku zmodyfikowaliśmy trochę zawody. uczestnicy będą występować w parach. Będzie pięć konkurencji, a nie trzy, jak w poprzednich latach. Będą rozgrywane tradycyjnie, z taką różnicą, że punkty idą na konto pary, w której chociaż jedna osoba wygrywa zadanie. Natomiast jutro odbędą się następne konkurencje z udziałem smoków, ale o nich jutro. Czas na pokazanie par. Dodatkową atrakcją jest to, że mieli stworzyć sobie kostiumy, które miały upodabniać ich do swoich smoków. Zobaczmy ich!

Nagle wrota się otworzyli i wszyscy zaczęli bić brawa. Jako pierwsi wyszli Mieczyk i Szpadka. Trzeba przyznać, że nawet dobrze wyglądali. Chwile po nich wyszedł Sączysmark i Śledzik, ja i Astrid nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu. My wyszliśmy jako ostatni. Wszyscy na nasz widok wstali, bo nie wierzyli, że to my. Zdecydowanie wyglądaliśmy najlepiej, chociaż lepiej o tym przy nich nie wspominać.

Pierwsza konkurencja polegała na toczeniu kłody. Jako pierwszy spadł Śledzik, a po nim bliźniaki i Astrid. Ja z Sączysmarkiem biegliśmy przez 5 minut. Niespodziewanie Smark spadł do wody. Pierwszy punkt należał do nas. Następna konkurencja to bieg z owcą, Smark tym razem wygrał. Wspinaczkę wygrałem ja, a Astrid rzut toporem. Bliźniaki wygrały ostatnią konkurencję, polegała ona na stworzeniu zasłony dymnej z jakiegokolwiek przedmiotu.

Po pierwszym dniu Ja i Astrid wygraliśmy 3 konkurencje, za to Bliźniaki, Smark i Śledzik po jednej konkurencji. Od razu po zawodach polecieliśmy (czyt. ja i Astrid) Na Smoczą Wyspę spędzić trochę czasu sami, jednak nie wiedzieliśmy, że jesteśmy obserwowani przez pozostałych jeźdźców.

Astrid< Jak myślisz, wygadają się?

Czkawka< Nie jestem pewien. Ale na pewno Smark dzisiaj wyglądał komicznie.

Przez to co powiedziałem, nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu.

Tymczasem w ukryciu.

Sączysmark< Czy ja naprawdę tak śmiesznie wyglądałem?

Szpadka< Zdecydowanie.

Sączysmark< Oni niby wyglądali lepiej, a tak naprawdę gorzej ode mnie.

Mieczyk< Astrid i Czkawka wyglądali tysiąc razy lepiej od ciebie.

Wracajmy do zakochanej pary, która przestała się już śmiać.

Astrid< Mam przeczucie, że wygramy Roztopy.

Czkawka< To jest raczej pewne. Osobno jesteśmy super, ale razem najlepsi ze wszystkich, a z naszymi smokami, to nikt by nas nie pokonał.

Nie wiem nawet kiedy, ale Szczerbek i Wichura podcięli nam nogi i oboje upadliśmy. Gdy spojrzeliśmy na nich, oni obrócili się do nas plecami. Obraziły się po prostu. Wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby zaatakować Szczerbka i Wichurę łaskotkami. To zdecydowanie działa na wszystkich, nawet smoki. Po paru minutach smoki przyłączyły się do zabawy. Po dwóch godzinach musieliśmy wracać do domów, ponieważ nadchodziła noc. Zanim się pożegnaliśmy, dostałem parę razy buziaka od Astrid, z czego nie mogłem zasnąć w domu. Jutro drugi dzień Roztopów. Nikt nie wiedział co nas czeka, można było spodziewać się wszystkiego i tego się właśnie boję.

Przepraszam was, że dopiero teraz dodaje kontynuację, ale nie wiem co się dzieje teraz z Orange. Nie mogę się do nikogo dodzwonić, a internetu w ogóle nie mam. Dodaje ten wpis dzięki mężowi mojej kuzynki, który nie wiem jak sprawił, że internet wrócił do mojego domu. Jeszcze raz przepraszam za to, że dzisiaj, wiem miał być wcześniej naprawdę mi przykro. Dedykuje tą część mężowi mojej kuzynki. Dzięki Daniel!!!

Część 3:

Oczami Czkawki:

Dzisiaj zaczynał się drugi dzień zawodów. Konkurencje ze smokami. Mam złe przeczucia, że coś pójdzie nie tak i kolejne Roztopy zostaną zniszczone pewnie przez bliźniaki albo Smarka.

Słońce zaczęło swoimi ciepłymi promykami wchodzić powoli i leniwie do mojego pokoju. Coraz lepiej mi się spało, zacząłem tworzyć kolejny sen, inną rzeczywistość. Kiedy już miałem przejść do niego i powiedzieć jakże trudne słowa do Astrid wtedy coś ...

Wstałem jak oparzony. Patrzę jestem cały mokry, a kto przede mną stoi. Astrid! Trzymała w ręce wielkie wiadro pełne wody, teraz już wielkie, puste wiadro.

Czkawka< Astrid! Co ty tu robisz! Co ty mi zrobiłaś!

Astrid< Szturchałam ciebie, nie chciałeś się obudzić więc sięgnęłam po trochę drastyczne środki.

Czkawka< Trochę?! Jestem teraz cały mokry!

Astrid<Oj tam, Oj tam. Nic ci nie będzie, a teraz szybko się przebieraj w kostium musimy jeszcze trochę potrenować. Nie wiemy przecież co Pyskacz znowu wymyślił. A poza tym cześć kochanie jak się spało?

Pocałowała mnie w usta, a ja jej oddałem pocałunek. Całowaliśmy się jeszcze przez parę minut, od razu polepszył mi się humor i przestałem się gniewać na nią za tę pobudkę. Kiedy nasze usta oderwały się od siebie poszedłem się przebrać. Przed wyjściem z mojego pokoju pocałowałem ją jeszcze raz, przecież musieliśmy udawać przyjaciół, nie mogłem jej pocałować ponownie w te jej delikatne jak skrzydła motyla wargi. Wieczorem mogliśmy dopiero powtórzyć chwilę kiedy cały świat przestał istnieć i byliśmy w nim tylko ja i ona.

Potrenowaliśmy trochę akrobację i różne układy popisowe, które miały zaprezentować smoki z jak najlepszej strony, tzw. popisówki. Następnie polecieliśmy na Arenę. Miały się przecież zacząć zawody. Przed rozpoczęciem jeszcze szybko poprawiłem ogon Szczerbatkowi, a Astrid dała Wichurce kurczaka. Wszyscy zajmowali się swoimi smokami.

Przyszedł Pyskacz z wiadomością.

Pyskacz< Chcecie najpierw wiadomość dobrą, złą czy pośrednią.

Sączysmark< A co to za różnica?

Czkawka< Nie zwracaj na niego uwagi. Mów wszystko po kolei.

Pyskacz< Dobra wiadomość to taka, że wszyscy normalnie bierzecie udział osobno w zawodach do trzeciej konkurencji, punkty idą na konto pary w której jedna osoba wygra zadanie.

Astrid< To jaka jest pośrednia?

Pyskacz Czwarta konkurencja polega na tym, że musicie w parach wykonać numer ze smokami.

Mieczyk< Czyli?

Pyskacz< Musicie popisać się smokami w parach tak, aby wyszedł z tego jakaś fajna atrakcja.

Szpadka< A zła?

Pyskacz< W ostatniej konkurencji dwie pary, które zgromadziły najwięcej punktów, muszą wybrać dwie osoby, które odbędą ścigać się w wyścigu o wygraną. Zaczynamy zawody za dziesięć minut, przygotujcie się.

Po tych 10 minutach ojciec rozpoczął zawody mówiąc również o tych konkurencjach, które nas czekają, jednak nie wiedzieliśmy, co to były za trzy pierwsze konkurencje.

Część 4:

Jest to ostatnia część Roztopów (bardzo długa część), bo w końcu ile one mogą trwać. Chcę z tej okazji złożyć specjalny dedyk dla wszystkich czytających i komentujących. Dziękuję za pomysły. Ta część jest dla was!

Oczami Czkawki:

Zaczyna się. Jestem prawie pewien, że coś pójdzie źle. Zacząłem się trochę denerwować. Spojrzałem na Astrid, nie musiała mi nic mówić, bo rozpoznałem w jej oczach to samo co w moich. Złe przeczucie. Sączysmark, Śledzik i bliźniaki zaczęli szeptać między sobą co jakiś czas zerkając na mnie i Astrid, coś kombinowali, ale nie wiem co. Astrid podeszła do mnie chwilę po tym zdarzeniu.

Czkawka<Ciekawe o czym tak między sobą szeptali.

Astrid<Mało mnie to teraz interesuje. Mam złe przeczucie, że coś pójdzie nie tak.

Czkawka<Mam to samo. Hej, spójrz na mnie. Będzie dobrze, zobaczysz.

Astrid<Mam nadzieje.

Przytuliła się do mnie. Przez jakąś minutę staliśmy tam wtuleni w siebie, po czym powiedziałem.

Czkawka<Kocham cię, ale puść mnie. Musimy przecież wygrać zawody.

Zaśmiała się, po czym powiedziała.

Astrid<Ja cię kocham bardziej. Gdybyśmy też tak stali, również byśmy wygrali. Nikt nas nie pokona.

Zaśmialiśmy się oboje. Miła chwila została przerwana przez Smarka.

Sączysmark<Co wy robicie? Astrid, czemu chcesz mnie ranić?

Astrid<Co?

Sączysmark<Wiesz o co mi chodzi!

Astrid<Nie, nie wiem.

Sączysmark<Przytulając się do niego mnie ranisz!

Astrid<A co mnie to interesuje. To co nawet się już do chłopaka przytulić nie mogę!

Chłopaka?!? Pierwszy raz tak powiedziała o mnie. Smark zrobił się cały czerwony jak przetwory buraczane Pleśniaka. Chciał coś odpowiedzieć, ale nie zdążył. Zaczynały się zawody. Pyskacz już stał na środku areny, a ojciec w swojej loży, gdzie wszyscy mogli go widzieć. Zaczyna się.

Stoik<Witam wszystkich zebranych, na drugim dniu festiwalu Roztopów. Dzisiaj odbędą się zawody ze smokami. Wszyscy zastanawialiśmy się nad konkurencjami, które wymyślił Pyskacz na ten szczególny dzień. Teraz nam o nich opowie.

Pyskacz<Pierwsza konkurencja będzie polegać na lecenie pod kłodami. Uczestnik musi przelecieć pod kłodami na smoku w jak najszybszym czasie nie dotykając przeszkody.

O tą konkurencje jestem spokojny. Szczerbatek jest najniższy ze wszystkich startujących smoków, więc to powinniśmy wygrać.

Pyskacz<Druga konkurencja polega na strzelaniu smokami do celu w tym wypadku do wroga, nie może on strzelać w kobiety i dzieci.

Łatwizna. Tą konkurencje też wygramy.

Pyskacz<Natomiast trzecia konkurencja polega na pokazaniu, który smok ma największy zasięg rażenia ognia lub plazmy i lawy.

W tej może być trudniej. Koszmar może być lekkim zagrożeniem na wygranie tej konkurencji.

Pyskacz<O reszcie później. Więc pora zaczynać! 

Ustawiliśmy się wszyscy na starcie. Pierwszy startował Śledzik, tak szybko zaczął jak i skończył, ponieważ nie zmieścił się ze Sztukamięs pod kłodą. Następnie startowały bliźniaki. Oni również zaczęli tak samo szybko jak skończyli, ponieważ głowa Mieczyka chciała ominąć przeszkodę górą, a Szpadki dołem. Następna była Astrid, szło jej dobrze do ostatniej kłody, wtedy Wichura poleciała troszkę za wysoko przez co Astrid wpadła na kłodę. Podbiegłem do niej zobaczyć czy wszystko z nią w porządku, a ona powiedziała tylko.

Astrid<Po co przybiegłeś?

Zaśmialiśmy się, pomogłem jej wstać, po czym wróciłem na swoje miejsce czekając na kolej moją i Szczerbola. Teraz startował Sączysmark. Leciał prawidłowo, czyli pod kłodą z wyjątkiem jego czoła, którym ciągle walił w przeszkodę, ale jako pierwszy ją ukończył. 

Czkawka<Ok Szczerbol, pokażmy im jak to się robi. 

Wsiadłem na mordkę, normalnie minęliśmy pierwszą przeszkodę, po czym zaczęliśmy lecieć do góry nogami pod przeszkodami. Jednym słowem wygraliśmy. To wyglądało perfekcyjnie, przy czym to właśnie było perfekcyjne. Zaczęli ludzie bić brawo, a Pyskacz powiedział.

Pyskacz<Pierwszą konkurencję wygrał Czkawka ze swoim smokiem Szczerbatkiem, Punkt wpływa na konto jego i Astrid. Przejdźmy dalej. Czas na następną konkurencję.

Tym razem pierwszy startowałem ja. Trafiliśmy w sam środek celu tak samo jak po nas Astrid z Wichurką. Śledzikowi też się udało ukończyć to zadanie, za to Sączysmark i Bliźniaki wszystko podpalili. Kolejny punkt trafił do nas.

Trzecia i ostatnia konkurencja, która była osobno polegała na pokazaniu pola rażenia ognia, plazmy lub lawy. Minimalnie wygrał Smark, co spowodowało, że punkt trafił na konto jego i Śledzika. W sumie nie dziwie się, że wygrał w końcu ma Koszmara Ponocnika, chodzącą pochodnię samo zapalającą.

Przemówił ojciec.

Stoik<Po pierwszych trzech dzisiejszych konkurencjach na pierwszym miejscu jest Czkawka i Astrid, Na drugim Sączysmark i Śledzik, a na trzecim miejscu bliźniaki Mieczyk i Szpadka. Nadszedł czas by Pyskacz powiedział nam o czwartej konkurencji.

Pyskacz<Czwarta i jednocześnie przedostatnia konkurencja polega na pokazaniu smoków z jak najlepszej strony. Jeźdźcy razem ze swoimi smokami muszą wykonać atrakcję, która nas zachwyci, dodatkowo dodam, że teraz będą wykonywać je w parach. Na pierwszy ogień idzie Śledzik i Sączysmark.

Według mnie niczego ciekawego nie pokazali, zwyczajna walka pomiędzy smokami i na nich. Następne były bliźniaki, podpalili całą arenę, wszystko zniszczyli, jednym słowem zrobili to co oni i ich smoki umieją najlepiej: DEMOLKĘ. Teraz nadszedł czas na nas. Musieliśmy polecieć daleko od areny. Tam zaczęliśmy nasz pokaz.

Czkawka<Gotowa?

Astrid<Tak.

Powiedziała z nutą wątpliwości i zdenerwowania.

Czkawka<A ty mały jesteś gotowy?

Potrząsnął głową co oznacza w jego języku tak.

Astrid<A ty Wichurko jesteś gotowa?

Również potrząsnęła głową na znak gotowości.

Czkawka<To zaczynamy.

Zaczęliśmy spadać ze smoków. Smoki leciały parę metrów za nami na wszelki wypadek, by nam nic się nie stało. Kiedy byliśmy kilka metrów od wody otworzyliśmy skrzydła i zaczęliśmy szybować w kierunku areny. Nie słyszeliśmy żadnych odgłosów z areny, panowała tam cisza połączona z niedowierzaniem. Szybowaliśmy prosto w stronę wejścia, za nami nadal były smoki. Kiedy zaczęliśmy lądować Astrid złapała mnie za rękę i tak wlecieliśmy do środka, stając na ziemi i jednocześnie przechodząc w normalny chód. Kiedy byliśmy na środku pokłoniliśmy się na znak zakończonego numeru. Ludzie zaczęli bić brawo i krzyczeć jak szaleni. Czułem się, jakby ktoś nie mógł przestać mnie chwalić i jednocześnie czując pocałunek Astrid. Tak, to było połączenie tych dwóch uczuć.

Pyskacz<Czwartą konkurencje wygrywa Czkawka i Astrid. Proszę o jeszcze większe brawa niż są.

Tak były większe brawa, o wiele większe. Powoli przestawałem słyszeć swoje myśli. Ponownie się ukłoniliśmy. Klaskali jeszcze przez jakieś parę minut. Na całe szczęście przestali, bo mnie już głowa zaczęła boleć.

Pyskacz<Po tych emocjach pozostało mi tylko powiedzieć, że została nam jeszcze jedna konkurencja. Wyścig smoków!

Na tą wiadomość ponownie zaczęły się brawa, weźcie ludzie przestańcie w końcu bo jeszcze anginy dostanę, przez ten ból głowy.

Pyskacz< ... W tym wyścigu będą brać udział dwie pary, które zgromadziły jak najwięcej punktów, ale to nie koniec z tych dwóch par musi wziąć udział dwóch uczestników, którzy będą walczyć o wygraną dla swoje partnera z grupy i dla siebie. Dowiecie się kto to będzie po przerwie. Wracamy niebawem.

I znów brawa. Jestem pewien, że jutro będę leżeć i nie wstawać z powodu bólu głowy. Puki jest przerwa pobiegnę szybko do Gothi i poproszę ją o coś na ból głowy. 

Czkawka<Gothi, masz może coś przypadkiem na ból głowy.

Popatrzyła chwilę na mnie, po czym zaczęła szukać czegoś dla mnie w swojej torbie. Znalazła coś i mi to dała. Była to jakaś roślina, musiałem ją połknąć razem z wodą.

Czkawka<Wielki dzięki Gothi!

Pobiegłem z powrotem do pozostałych uczestników i smoków. Tam wszyscy gratulowali Astrid. Wszedłem nie zwracając na nikogo uwagi, wyciągnąłem z torby butelkę wody i połknąłem tego chwasta, BLEEE... odrażające.

Śledzik<Czkawka? Co ty robisz?

Czkawka<Łykałem roślinę na ból głowy od Gothi, a co?

Śledzik<Nic. Świetny pokaz!

Czkawka<Dzięki.

Sączysmark<Proszę cię to miało być świetne? ... wolne sobie to było nudne i głupie!

Astrid<Po prostu zazdrościsz, że ty nie wygrałeś. To kto u was startuje?

Sączysmark<To chyba oczywiste, że ja. Ta kwestia w ogóle nie podlega dyskusji, przecież wiadomo, że ja wygram.

Mieczyk<Według mnie to przegrasz.

Szpadka<A u was kto startuje? Ty, czy Astrid?

Astrid<Mógłbyś?

Czkawka<A ty nie chcesz?

Astrid<Mógłbyś?

Nie mogę znowu popatrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi niebieskimi oczami, ze spojrzeniem mówiącym "proszę zrób to dla mnie". Czemu ja nie umiem jej odmówić? Tego to chyba się nigdy nie dowiem.

Czkawka<Jasne.

Mieczyk<Na pewno przegrasz!

Sączysmark<To się jeszcze okaże. Zobaczysz Czkawkuś, że wygram! Słyszysz Czkawkuś!

Dobra tego już za wiele, nikt mnie nie będzie nazywać Czkawkuś! Nawet ten idiota Smark! Mógł mnie nazwać Kuternogą i bym się nie obraził, ale tego już za wiele!

Szpadka<Weź lepiej uciekaj, bo Czkawka patrzy się na ciebie tym wzrokiem!

Sączysmark<Jakim?

Śledzik<Takim!

Nawet nie zauważył, jak go przygniotłem do ściany i zacząłem go podduszać w powietrzu. Jego nogi zwisały.

Czkawka<Nigdy więcej nie nazywaj mnie Czkawkuś! Czy to jasne?

Sączysmark<Tak.

Astrid<Puść go, nie jest tego wart.

Puściłem go, ale zanim jeszcze Astrid odciągnęła mnie na bezpieczną odległość dla Smarka dostał nauczkę. Walnąłem go z całej siły w nos. Zaczęła z niego lecieć krew, a on sam spadł podparty do ściany na podłogę. Bliźniakom i Śledzikowi opadły szczęki, nie wiedzieli, że jestem aż tak silny. I dobrze. To będzie dla nich przestroga, żeby mnie tak nie nazywać.

Astrid<Też bym tak zrobiła na twoim miejscu.

Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej. Przytuliła się do mnie i powiedziała mi do ucha.

Astrid<Wygraj to kochanie.

Odszepnąłem jej.

Czkawka<Dla ciebie wszystko.

Usłyszałem róg. To znak, że pora zacząć wyścig. Ustawiliśmy się na starcie ze Smarkiem i naszymi smokami.

Stoik<Witamy z powrotem po przerwie w zawodach. Nadszedł czas na rozpoczęcie się ostatniej, piątej konkurencji.

Nie mogę znowu brawa! Poważnie?! Przecież nic się jeszcze takiego nie stało, dobrze, że przynajmniej głowa przestała mnie boleć.

Stoik<Pyskaczu prosimy o szczegóły.

Pyskacz<Więc tak ten wyścig będzie polegał na okrążeniu wyspy trzy razy. W wyścigu będzie brać udział Sączysmark i Czkawka. Czy chcecie coś powiedzieć przed wyścigiem? Czkawka?

Czkawka<Nie mam nic do powiedzenia.

Pyskacz<Sączysmark?

Sączysmark<Mam jedno ogłoszenie, jeśli mogę?

Pyskacz<Proszę bardzo, jestem ciekaw, co nam takiego chcesz ogłosić.

Sączysmark<Chciałem ogłosić, że Czkawka i Astrid są parą!

Po prostu nie wytrzymałem i znów dałem z całej siły Smarkowi w gębę. A ten... upadł? Myślałem, że jest mocniejszy. Na tą scenę spadającego Smarka na ziemię, wszyscy wydali z siebie odgłos "uuuuuuu..." .  Powiedziałem do widowni.

Czkawka<Wybaczcie, ale mam już go na dzisiaj dosyć.

Smark zaczął podnosić się powoli. Podbiłem mu oko. Ach! Jaką on ma piękną śliwę pod okiem! Kiedy ją zobaczyłem, od razu było mi lepiej.

Czkawka<To co możemy zaczynać?

Pyskacz<Będziesz mógł lecieć?

Smark<Najpierw w nos, teraz w oko! Za co ja się pytam?

Czkawka<Pomyśl, to nie boli.

Wszyscy na moje słowa zaczęli śmiać. Nie rozumiem, co w nich było śmiesznego, ale dobrze. Jak nie patrzeć, śmiech to zdrowie.

Czkawka<To co Smarku? Zaczynamy? Czy będziesz się użalał nad sobą?

Sączysmark<Zaczynamy.

Pyskacz<Gotowi do lotu, START!!!

Wystartowaliśmy. Smark próbował wszystkimi sposobami mnie wyprzedzić, ale to było niepotrzebne. Zanim się obejrzałem, kończyłem trzecie okrążenie iiiiiiiiiii jest! Meta. Wygrałem! Jak nie patrzeć, ze Smarkiem każdy może wygrać.

I co tu więcej mówić o tegorocznym festiwalu Roztopów. Dali mi i Astrid po medalu, a później odbyło się przyjęcie w twierdzy zamykające Roztopy. Świętowaliśmy wtedy jeszcze nasze zwycięstwo i ogłoszenie przez tego idiotę Smarka, że ja i Astrid jesteśmy parą. Jak nie patrzeć, nawet dobrze, że się wygadał, już nikt mnie nie posądzi, że nie mam siły. I najważniejsze, już nikt nie odważy się do mnie powiedzieć Czkawkuś.


Koniec

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.