FANDOM


Heej. To mój kolejny blog, ale pierwszy który postanowiłam napisać w teraźniejszości. Nie mam zielonego pojęcia czy mi w ogóle wyjdzie, czarno to widzę, ale w każdym bądź razie chciałam coś takiego stworzyć. Nie przeciągając krótkie info na początek:

• Terazniejszość,

Bohaterowie mają 18 lat (niektórzy  17),

• Blog nie będzie pisany rozdziałami, będzie to coś w postaci pamiętnika,

• Dużo nowych postaci,

• Głównie będę pisać z perspektywy Astrid, czasami z innych (ale bardzo rzadko),

Reszty dowiecie się podczas czytania. Zapraszam!

 

--Wprowadzenie--

Cześć. Jestem Astrid Hofferson, mam 18 lat i… sama nie wiem, po co ja to mówię, czuje się jakbym pisała własno autobiografie, gorzej chyba już nie może być… no, ale dobra w sumie o to się tutaj rozchodzi. Kontynuując, chodzę do liceum Garfield High School w Seattle, za rok będę musiała iść na studia i nie mam bladego pojęcia jaki kierunek wybrać, ale to w moim życiu nie jest najważniejsze… Klika razy w życiu zadawałam sobie pytanie co by było gdyby… a ty? Miałeś takie wazy? No cóż nie jestem taka jak wszyscy. Chcesz poznać moją historie? Nie jest to kolejna słodka jak tona cukru historyjka z happy Endem, to moja historia, gorzka jak diabli i nieprzewidywalna, chociaż może nie do końca…

 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

25 Kwietnia 2011 roku.

Lekcje. Nauka. Szkoła. I wkurzający alarm budzika, tak mniej więcej mogę opisać swoje życie krótko i zwięźle nie? Ale chyba nie tylko ja je tak opisuje, zresztą to nieistotne przychodzi taki moment w życiu, że każdy musi się z tym zmierzyć ja zawsze miałam specyficzne podejście. Jako dziecko, gdy moi rówieśnicy jarali się tym, że w końcu pójdą do przedszkola, zerówki albo pierwszej podstawówki tak wiem mam talent do rymowanek, ale wracając zamykałam się w pokoju i podobno za nic nie chciałam z niego wyjść nawet gdy moja mama powiedziała, że i tak nie pójdę dzisiaj do szkoły, wiedziałam, że jutro będę musiała tam pójść. Byłam dość trudnym dzieckiem zawsze moja mama miała ze mną problemy głównie przez moje zachowanie, no ależ cóż taka się już urodziłam, ale to jest przeszłość.

I oto tak nadszedł kolejny poniedziałek. Godzina 6.49 i 19 sekund… nie no dobra nie wiem ile sekund, leże i wpatruje się w biały sufit, po którym przebiegają raz na jakiś czas smugi światła odbijające się od karoserii przejeżdżających samochodów. Dzwoni budzik co „informuję” mój mózg, że trzeba podnieść cztery litery.

Gdy wstałam poszłam w kierunku łazienki w końcu trzeba się lekko ogarnąć, zastanawiam się czasami, dlaczego te wszystkie dziewczyny z mojej szkoły nakładają tonę tapety na twarz i tak ich nikt nie zechce… i takim akcentem po 15 minutach w łazience wychodzę z niej i wracam do mego królestwa, a tak na serio do mojego pokoju…

Nie lubię wybierać sobie jakiś wymyślnych strojów do szkoły, typu mini spódniczka i tona żelastwa na szyi, rękach czy uszach. Więc tradycyjnie założyłam na siebie biało-czarno bluzę z kapturem, bordowe rurki i nie wiem czy to takie ważne, ale białe skarpetki i czarne trampki. Włosy spięłam tak jak zawsze w wysoki kucyk, po tym fascynującym jakże dla mnie i nie wiem może i dla was poranku, wzięłam szaro torbę z elementami koloru łososiowego czyli inaczej odcień różowego z firmy Nike zeszłam na dół, żeby coś zjeść.

Po kuchni tak jak każdego ranka kręciła się moja ukochana mama, a na stole tak jak każdego ranka czekało już śniadanie. Dzisiaj była to owsianka z owocami jesteście w szoku? Nie, no trudno. Myślałam, że was zaskoczę bywa zmieniając temat usiadłam przy stole, a po chwili zaczęła się rozmowa.

- Cześć kochanie, jak się spało? – zapytała moja mama.

- Nawet dobrze miałam gorsze noce – odrzekłam, zaczęłam jeść pyszne śniadanie.

- Twoja siostra już wstała? Niedługo musimy wyjeżdżać, nie chce żebyście się znowu spóźniły.

- Nie wiem i szczerze wisi mi to, ona potrzebuję 30 minut, że umyć same zęby.

- Nie mów tak to dobrze, że dba o swoją urodę – powiedziała.

- Czy ja mówię, że to źle? Tylko to zawsze przez nią spóźniam się do szkoły, bo ty nigdy tego nie zrozumiesz, że potrafię sama dotrzeć do szkoły przystanek nie jest daleko, ale zawsze musisz postawić na swoim.

- Martwię się o ciebie dobrze wiesz dlaczego – usiadła naprzeciwko mnie.

- Mamo ja to rozumiem, ale nawet mi nie pozwoliłaś spróbować, Kali zawsze jeździ autobusem jak ma na późniejsze godziny nie mogę całe życie być zdana na ciebie.

Wstałam od stołu zabrałam swoją torbę, którą wcześniej położyłam na blacie w kuchni i po prostu wyszłam krzycząc jeszcze do mamy „Czekam w samochodzie”. Wsiadłam do białego minivana stojącego na podjeździe, wyjęłam z torby słuchawki i chyba wiadomo, co zrobiłam.

Dlaczego wszyscy traktują mnie jak dziecko specjalnej troski, może i mam swoje problemy, ale chyba mam prawo decydować o sobie skoro mam już te 18 lat. Nikt mnie nie rozumie, oprócz mojego taty, który nie żyje od 4 lat. Tęsknie za tobą… czasami mam ochotę wypłakać ci się w ramie. Jestem sama naprzeciw tylu milionów ludzi muszę sobie poradzić, zawsze dawałam sobie radę dam i teraz....

Nexttt :P ale i tak zapewne nikt tego nie czyta xd




Godzina 12.10

 Poniedziałek (25.04.11)

Jakieś 2-3 minuty temu zaczęła się przerwa na lunch. „Przetrwałam” już 4 godziny lekcyjne, szczerze nie była tak źle jak się spodziewałam, przede mną jeszcze 3 godziny, ale co ja wam będę gadać o jakiś lekcjach chyba coś innego was ciekawi. Tak jak zapewne we wszystkich szkołach są dziewczyny typu puste panienki .Taaa u mnie w szkole akurat tego robactwa jest naprawdę sporo, jedną z nich jest moja siostrunia Kali, którą już wcześniej wspominałam jest ode mnie rok młodsza, a jej najlepszą kumpelą jest Amber Louis największa i najbardziej popularna dziewczyna w naszym licem, każda dziewczyna chce być jak ona, oprócz mnie i mojej kumpeli Elen. Amber ma dość mocny charakter każdy nauczyciel w szkole ją uwielbia i oczywiście chodzę z nią do jednej klasy zawsze na lekcjach odwali jakieś przedstawienie, ale nie tylko ona ma mocny charakter.

Razem z Elen szłyśmy korytarzem w stronę stołówki ciągle rozmawiając nie jesteśmy w tej samej klasie, więc zawsze każdą przerwie spędzamy na pogaduchach. Amber nigdy nie mogła się powstrzymać od poniżania innych, ale tylko nieliczni potrafili się jej postawić.

Z stołówki wyszła Amber razem ze swoją bandą Nadią, Heatherą no i oczywiście z Kali. Szły prosto na nas, ale ja nie miałam zamiaru ustąpić w końcu korytarz jest dla wszystkich uczniów a nie dla panienek z wybiegu, Elen zawsze bała się Amber i tak już zostało, więc sama musiała się z nią mierzyć.

Elen zeszła na bok nie chciała naprzykrzać się bandzie żmii, ale ja nigdy nie odpuszczam. Mijając się z nimi Amber z całej siły potrąciła mnie barkiem, potrafi rozkręcić „imprezkę” nie powiem.

- Uważaj jak łazisz sieroto – powiedziała.

- A co się stało? Złamałaś sobie może paznokcia – odrzekłam.

- Nie podskakuj…

- Bo co? No dawaj pokaż te swoje pazurki – powiedziałam.

- Amber chodź nie warto… - powiedziała Kali.

- Trzeba pokazać tej dziecińce, kto rządzi w tej szkole – odrzekła.

  Podeszła do mnie bliżej, może myślała, że powali mnie wzrokiem szczerze jak dla mnie beznadziejna strategia.

- Powyrywam ci te kudły, jeśli jeszcze raz będziesz się stawiać – powiedziała zdenerwowana.

- Nie powiem grubo pojechałaś po bandzie – odrzekłam spokojnie.

- To jak będzie? Przeprosisz i zapomnimy o sprawie czy inaczej chcesz to załatwić? – zapytała.

- Tak mi się wydaje, że chyba masz za dużo ząbków w buzi może ci pomóc z tym problemem? Nie będziesz musiała iść do dentysty – odpowiedziałam.

- Teraz już przegięłaś pożałujesz tego…

- Uspokójcie się!

Usłyszałam znajomy męski głos, oczywiście był to nasz nauczyciel historii Pan McCall.

- Dziewczyny to już jest przesada codziennie jest to samo – powiedział.

- To przez nią proszę pana ona zawsze zaczyna – orzekła Amber.

- Zawsze moja wina… jasne – wyszeptałam pod nosem.

- Nie wnikam, kto zaczyna te kłótnie po prostu macie to rozwiązać między sobą, jeżeli nie potraficie tego zrobić, będę musiał inaczej to rozwiązać – powiedział – a teraz proszę się rozejść – dodał.

Razem z Elen poszłyśmy w kierunku stołówki za to Amber i jej „gang” w przeciwną stronę.

I tak oto wygląda mój typowy dzień w szkole, nigdy się nie nudzę. Skończyło się na tym, że nie zjadłyśmy lunchu i znowu miałam spine z Amber, cudowne jest to moje życie nie powiem.  Wszyscy myślą, że jest tak świetnie, moje życie to tragedia jednym słowem. Jeszcze tylko 3 lekcje wytrzymam jakoś… marze po prostu żeby ten dzień się skończył.

 

Godzina 22.47

Poniedziałek (25.04.2011)

Witam z powrotem w moim pokoju i łóżku… bez skojarzeń. W końcu kończy się ten chory dzień, jak sami widzieliście moje życie nie jest jak bajkowy świat, nie jestem typem osoby spokojnej, ale dzisiejsze wydarzenie, których byliście świadkami to tylko mała część mnie. Mam o wiele więcej tajemnic niż myślicie. Jestem nietypową osobą, która mimo przeciwieństw losu dąży do celu w bardzo, ale to bardzo różne i dziwne sposoby. Moja historia jest nie do końca taka sama jak innych nastolatek. Mam nadzieję, że będziecie chcieli ją poznać…

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.