FANDOM


Siema

Tutaj będą moje opowiadania dotyczące moich postaci które stworzyłam (ale i tak nie zabragnie naszych ulubionych postaci z Jws 1 i 2 i Jeźdźcy smoków).

1. Propozycja Akademii

Jak każdy dzień, napadają na nas smoki, niestety nie można tego postrzymać.

- Alex! gdzie jesteś!

-Tutaj!

Zawołał mnie wódz mojego klanu., więc naturalnie pobiegłam do niego też się broniąc przed strzałem Koszmara ponocnika.

-Tak wodzu?

-musimy porozmawiać.

-Teraz?!

-Tak, lepiej chodź do twierdzy.

pobiegłam z wodzem do twierdzy, o mały włos nie dostałam ostrzem od jakiegoś smoka.

-mam dla ciebie propozycje.

-jaką?

-widze jaka jesteś, jesteś dobrą wojowniczką ale przy smokach.... wogóle przy nich jesteś słaba, więc trafiarz do akademii.

Wtedy się przestraszyłam, bałam się ze znów będe najsłabsza, ale i tak się zgodziłam na to. Nagle usłyszałam ryk Grongiela.

-Co to było na Odyna!?

-Grongiel, to ja ide.

wybiegłam z twierdzy i na niebie zauważyłam coś fioletowego, nie wiedziałam co to, ale wziełam łók i kilka strzał i strzeliłam w ogon kilka razy aż to spadło, chciałam za tym pobiec ale nagle domy się zapaliły, wziełam wiadro z wodą i wylałam na pierwszy dom ale wyżej nie dosięgałam, nagle ktoś mnie podniósł i wylałam wiaderko, zobaczyłam kto mnie podniósł to był Adrien mój kolega. Inni też pomogli aż smoki przestały nas atakować, wróciłam do domu, jeszcze nie poszłam spać tylko wziełam sobie księge smoków i czytałam o smokach, zamiast je atakować, chciałam wiedzieć o nich wszystko, nagle wszedł mój tata, szybko schowałam księge, nie lubił gdy czytałam o nich.

-Cześć Alex..

-Czesć tato.

-Chciałem się dowiedzieć co u ciebie tylko.

-A nic szczególnego tylko dzisiaj dostałam propozycje od wodza żebym ćwiczyła w Akademi.

- zgodziłaś się!

-no tak... przecież propozycje od wodza nie można odrzucić...inaczej nie żyjesz.

tata po chwili poszedł, zawsze nie zręcznie się z nim rozmawiało bo nie zabardzo się mną interesował bo był pomocnikiem wodza i przyjacielem równocześnie, znów wyjełam księge i na trafiłam na nocną furie, akurat mnie najbardziej interesował ale po chwili zasnełam nad księgą.


2.lepsze poznanie

Wstałam nad zwyczaj wcześniej niż kto kolwiek, więc szybko wziełam swój rysownik i pobiegłam w stronę lasu, nagle zobaczyłam jakieś zgłębienie w ziemi, spojrzałam się tam i zobaczyłam śpiącą furie, to było niesamowite...zobaczyć Nocną furie ale była fioletowa.

Zeszłam na dół przez kamienie i podeszłam bliżej i usiadłam, po  kilku minutach rysowałam ją, co mnie zdziwiło? To że nie ma część ogona.

-Jakie to interesujące...

Nagle się obudziła i zaczeła mnie gonić, szybko weszłam na góre patrząc na nią, jeszcze na dodatek zaczeła plazmą atakować i uciekłam.
Maxresdefault (2)

-blisko było....

powiedziałam do siebie i sobie przypomniałam że dzisiaj idę do akademii, szybko pobiegłam do wioski. Na szczęście, byłam pierwsza.

-Dzieńdobry Alex.

-Dzieńdobry wodzu, to kiedy się zaczynają treningi?

-Zachwile, o już idą.

odwróciłam się i zobaczyłam Adriena, zrobiło mi się jakoś... dziwnie, ale i zobaczyłam też innych : Anatonie, Alonnie, Mengie, Menona i Sebiastena.

-Jesteście gotowi młodzi wojownicy?

-Tak!!

Każdy krzyknął oprócz mnie, ale na szczęście nikt nie zauważył. Pierwsza walka i lekcja to była z grongielami.

-Zaraz wypuszczę smoki, najważniejszą bronią wikinga jest tarcza... no więc łapcie je i do roboty!

szybko złapałam tarcze i się za nią schowałam, inni walczyli ale ja nie chciałam ich krzywdzić, no i też bałam się trochę. Postanowiłam uciekać i zawrzeć z kimś sojusz, ale prawię oberwałam lawą, ale w ostatniej chwili uratował mnie Adrien.

-Nic ci nie jest?

-N-Nie n-nic, dzięki za troske...uważaj!

uratowałam teraz jego, trochę dziwnie się czułam przy nim.

-Koniec!

Krzyknął wódz, nareszcie! szybko wybiegłam z areny i odłożyłam tarczę.

-wieczorem spotykamy się na uczcie , nie spóżnijcie się.

czułam ulgę że to się skończyło, weszłam do swojego pokoju i wziełam księge smoków na rozdziale z nocną furią, znów narysowałam ją, nagle wszedł tata i zobaczył że czytam księge.

-Co ty na Thora robisz!?

-Co? nic nic.

-znów to czytasz, masz przestać, rozumiesz? Inaczej nie zostaniesz wojowniczką!

-ale nie musisz tato krzyczeć.

-jednak muszę, idę stąd.

tata odszedł, ja tylko wziełam rysownik, trochę ryb (oczywiście dla smoka) i wybiegłam z domu, na kolejne nieszczęście uderzyłam się z Anatonią.

-przepraszam cię.

-każdemu się zdarza, gdzie idziesz?

-a nigdzie, raczej na spacer.

-no... to pa.

Anatonia poszła sobie, a ja pobiegłam w swoją stronę, zeszłam powoli, Nocna furia była niezadowolona że ja tu jestem, rzuciłam jej ryby, żeby się czymś zajeła, a ja ją rysowałam, nawet nie zauważyłam że ona skończyła jeść i patrzyła jak ja rysuje, jak to zauważyłam, siedziałam jak sparaliżowana ale smok nie zaatakował, tylko wziął jakiś patyk i zaczął rysować po ziemi, najwyraźniej mnie kopiowała, wstałam i dałam jej jeszcze jedną rybę, a ona do mnie podeszła, przyjarzałam się jej oczą, wyglądała jakby była ślepa ale to nie możliwe, przecież widziała jak rysuje, niewiem czemu podniosłam ręke i odwróciłam głowę. Ryzykowałam tym że mogę już nie mieć ręki ale poczułam łóski, spojrzałam się i moja ręka była n
Sove z rybami
a głowię smoka, ale nie bylego, ale nocnej furii.

-ale fajnie.

nagle furia uciekła, a ja niestety musiałam wrócić do wioski.




Następny rozdział wkrótce!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.