FANDOM


Ostatnio edytowano 30.12.2014r.

Słuchaj serca, nie rozumu.

  • Akcja dzieje się przed JWS 2.
    Słuchaj serca, nie rozumu (Na opko ikonka)
  • Będzie pisane z perspektywy Astrid, lub Czkawki
  • Jeźdźcy mają po 18 lat.
  • Wszyscy wyglądają jak w JWS2

To opko jest kontynuacją jednego z opowiadań na blogu "Historie Hiccstrid". Przepiszę pierwszy rozdział, a dalej będę pisać sama, sory za ORTO



Rozdział 1. (Darcia123)

Perspektywa Astrid

Dzień zaczął się tak jak każdy inny. Straszliwce Straszliwe śpiewały na dachu, a ja obudziłam się dość wcześnie jak na mnie. Dziś miałam lecieć z Czkawką na wyspę Rubinowych Kamieni (ta nazwa wpadła mi tak po prostu do głowy więc jeśli ktoś wymyślił wcześniej taką wyspę to przepraszam). Spotkaliśmy się o zachodzie słońca na Kruczym Urwisku. Czkawka jak zwykle stawił się punktualnie nie to co ja.

-Przepraszam za spóźnienie. –wysapałam.

-Nic się nie stało. –odpowiedział i spojrzał na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi, zielonymi oczami.

Wiem, że zmieniam temat, ale czy nie uważacie go za ideał. Przystojny, mądry, wrażliwy, miły oh… czemu on taki jest? –Astrid czy ty mnie w ogóle słuchasz? –zapytał machając mi ręką przed twarzą.

-Tak. -Odpowiedziałam pośpiesznie.

-Wiesz jeśli nie chcesz to nie musisz ze mną lecieć. –powiedział ze szczerym uśmiechem na ustach.

-Nie. –odpowiedziałam chyba za szybko bo dziwnie się na mnie spojrzał. –Znaczy… bardzo chcę z tobą lecieć, ale się nie wyspałam. Przepraszam –powiedziałam i opuściłam głowę w dół.

-Dobrze nic się nie stało. –odpowiedział i zaśmiał się. Mogłabym utonąć w tym śmiechu jest niby zwyczajny, ale jakiś inny. Działa jak najlepsze lekarstwo na… wszystko.

-To czemu tam lecimy? –zapytałam gdy wtulona w jego plecy lecieliśmy w nieznane.

-Mój ojciec mówił mi, że to było ulubione miejsce jego i mojej matki. –powiedział z westchnięciem. Mimo, że Czkawka był wrażliwy to od jakiegoś czasu prawie nie rozmawiał ze mną o swoich sprawach.

Bardzo mnie to smuciło, myślałam, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Kiedyś nawet go o to zapytałam powiedział, że tylko mi może w pełni zaufać, ale chyba się to zmieniło.

-Astrid powiedz mi. Co się dzieje? –zapytał mnie spoglądając przez ramie na moją twarz. –Odkąd wylecieliśmy z Berk i już wcześniej zaczęłaś się dziwnie zachowywać.

-Ja...ja… -zaczęłam się jąkać.

-Wiesz, że mi wszystko możesz powiedzieć.

Łatwo ci mówić ty jesteś sobą, a ja cały czas gram niedostępną dziewczynę i co najgorsze twoją przyjaciółkę.

-Po prostu nie wiem co tam znajdziemy i się trochę boję, że… Zresztą nie ważne. Jak tam twoje sprawy z ojcem?

-A dobrze. Nie kłócimy się tylko czasem mam ochotę stąd uciec i od tego wszystkiego odpocząć.

-To czemu tego nie zrobisz? To znaczy czemu nie zrobisz sobie wakacji i nie polecisz sam gdzieś ze Szczerbatkiem? –Zapytałam zanim zdążyłam się ugryźć w język.

-Za bardzo bym tęsknił za wami wszystkimi.

-Naprawdę? Tęsknił byś za Sączysmarkiem? –zapytałam i spojrzałam na niego.

-No dobra wygrałaś za nim nie, ale za tobą już tak.

Czy on to właśnie powiedział?!Nie! Jestem głupia! Maże o jakiejś wielkiej miłości, a on tylko mówi mi, że będzie tęsknił.

-Poza tym ojciec by mnie nie puścił. –powiedział podnosząc głowę do góry tak, że wiatr rozwiewał mu włosy. -Od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju.

-Z czym? –zaciekawiłam się

-Z… z niczym –powiedział unikając mojego wzroku. Acha coś kręci, ale ja i tak się dowiem albo nie nazywam się Astrid Hofferson, a ponieważ tak się nazywam to osiągnę swój cel.

-Czkawka powiedz z czym.

-Nieważne to moja sprawa.

-Jestem twoją przyjaciółką czy nie? -zapytałam układając już plan w głowie.

-No jesteś. –przyznał niechętnie

-No widzisz czyli masz mi powiedzieć z czym, albo sama się dowiem, a to już nie będzie za miłe dla ciebie.

-Jesteś bardzo uparta, wiesz. –powiedział, a ja w odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami. –Chodzi o to, że mam już osiemnaście lat, a nadal nie mam dziewczyny. Mój ojciec znalazł mi co prawda parę kandydatek z odległych wysp, ale ja nie chcę ich. Tylko… -zaczął, ale się zatrzymał.

-Tylko kogo? –zapytałam czując łzy w oczach. Bałam się tego co powie. Kochałam go, ale nie powiedziałam i nie powiem mu tego.

-Tylko kochającą, miłą i … no wiesz dziewczynę, z którą będę mógł porozmawiać o wszystkim.

-Kiedy mają przypłynąć te dziewczyny? –zapytałam nie wiem czemu. Może dlatego, że chcę, aby był szczęśliwy jeśli nie ze mną to z tą, którą sobie wybierze.

-Jak przylecimy. –westchnął i zapatrzał się w przestrzeń. –Jak mam sobie z tym poradzić?

-Powiedz ojcu, że jak się zakochasz to wtedy będziesz miał dziewczynę i to twoja decyzja kim ona będzie, a nie jego.

-A jeśli ona nie czuje tego samego do mnie?

-Hmmm… nie wiem, ale ty na pewno będziesz wiedział. –powiedziałam. Chcę mu pomóc. Jest dla mnie najważniejszy.

-Niby skąd będę wiedzieć?

-Będziesz to widział i czuł, ale nie wiem kim ona jest. Jeśli mi powiesz to pomogę ci zdobyć jej serce.

-Wybacz mi, ale to moja tajemnica. –powiedział i resztę drogi lecieliśmy w milczeniu.

Na wyspie Rubinowych Kamieni było wspaniale tak romantycznie. Niestety całą tą atmosferę psuło wyznanie Czkawki o tych dziewczynach. Całe pięć godzin chodziliśmy rozmawiając o nich i szukając jakiegoś znaku o jego matce. Niestety nic nie znaleźliśmy więc zaczęliśmy się zbierać do domu.

Gdy dolecieliśmy na Berk od razu przybiegli do nas jeźdźcy i Stoick. Zaczęły się pytania „Gdzie wy byliście? Za parę godzin mają przypłynąć kandydatki, a wy znikacie na tyle czasu!” krzyczał wódz.

Rozeszliśmy się do domów. Siedziałam w oknie i patrzałam jak te dziewczyny kleją się do Czkawki, a ja nic nie mogłam na to poradzić. Zaczęłam płakać nie wiem czemu może dlatego, że one były ładniejsze ode mnie. Co?! Ja Astrid Hofferson użalam się nad sobą? Nie to jest coś strasznego. Odkąd Czkawka pokazał mi piękno jakimi są smoki jestem w nim zakochana . Parę razy go pocałowałam, ale chyba to nic dla niego nie znaczyło. Usnęłam z myślą, że nigdy nie będę szczęśliwa, a dlaczego bo boję się wyznać moich uczuć.

Obudziłam się i zjadłam śniadanie, a następnie udałam się na spacer do lasu. Gdy doszłam na Krucze

Urwisko zobaczyłam Czkawkę.

-Myślałam, że będziesz chodził gdzieś z tymi wszystkimi dziewczynami. –powiedziałam podchodząc do niego.

-Bardzo śmieszne.

-No co? Mówię prawdę. Te wystrojone lalunie lepią się do ciebie, że aż mdli na sam widok. –jak zwykle musiałam dorzucić swoje trzy grosze.

-A skąd wiesz, że się tak do mnie lepią? –zapytał spod strzechy włosów opadających mu na twarz.

-Eee… no, yyy… Mówiłeś ojcu, że nie chcesz ich widzieć? –zapytałam szybko

-Tak powiedziałem, ale on odpowiedział mi, abym się dobrze zastanowił czego chcę bo jak nie mam odwagi to lepiej niech Thor ma mnie w opiece.

-A co ma do tego odwaga?

-Uwierz mi dużo. Może gdzieś się przejdziemy? –zaproponował nieśmiało

-Jasne.

Poszliśmy na plażę Thora, było cudownie tylko on, ja i cisza, której nie szpeciło nic. Nagle nie wiem czemu, ale pocałowałam go w usta.

-Przepraszam nie chciałam –powiedziałam gdy dotarło do mnie to co uczyniłam. Czkawka patrzał na mnie z otwartymi ustami. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię nie wiem czemu przecież nie pierwszy raz go pocałowałam. Chyba dlatego, że powiedział mi o swoim uczuciu do innej. Niespodziewanie poczułam usta mojego najlepszego przyjaciela na moich. Jego ręce zjechały w dół moich pleców i przyciągnęły mnie mocniej do niego. Mimowolnie złapałam go za włosy i pogłębiłam nasz pocałunek, który z każdą sekundą stawał się coraz namiętniejszy i zachłanny. Nigdy w moim całym życiu nie widziałam Czkawki takiego, takiego… pewnego siebie.

-Co ty robisz? –zapytałam szeptem gdy się od niego oderwałam.

-Przezwyciężam mój największy strach. –szepnął i znów mnie pocałował. Przezwycięża swój największy strach? Jak to? Nie dalej niż wczoraj mówił mi, że się zakochał, a teraz całuje się ze mną.

-Mówiłeś, że się zakochałeś. –powiedziałam odsuwając się lekko od niego tak aby spojrzeć mu w oczy.

-Tak w tobie. Brakowało mi odwagi aby się do tego przyznać, ale sądzę, że ten pierwszy pocałunek świadczy o tym, że ty też mnie kochasz.

-Skąd ta pewność? –zapytałam, a nasze usta znów się spotkały –Przecież wiele razy cię całowałam.

-Sama powiedziałaś, że będę wiedział czy moja miłość odwzajemnia moje uczucia. –Nic więcej nie dodałam chodź miałam mnóstwo pytań. Czkawka zablokował moje usta w pocałunku przepełnionym miłością i zaufaniem. Słowa nie były potrzebne żebyśmy powiedzieli sobie te dwa wspaniałe wyrazy „Kocham Cię”.

-No ładne rzeczy tu się dzieją. –usłyszeliśmy głos Stoicka. Jak na komendę odskoczyliśmy od siebie spuszczając wzrok.

-No to nic nie zrobimy moje panie. –dało się słyszeć głos Pyskacza –Czkawka już wybrał.

-Jak długo tu stoisz? –zapytał mój… chłopak, tak to będzie odpowiednie słowo do sytuacji.

-Wystarczająco długo. –powiedział śmiertelnie poważnie i uściskał nas mocno. Zdziwieni popatrzeliśmy na siebie. –Zapraszam do twierdzy na ucztę. –dodał zostawiając nas samych. Cały ten romantyczny nastrój pękł jak bańka mydlana.

-Chyba powinniśmy iść do twierdzy. –powiedział Czkawka ujmując moją dłoń w swoją. Spojrzałam na niego potem na nasze dłonie i uśmiechnęłam się do niego z miłością. Odwzajemnił uśmiech widać było po nim, że po tym geście spadł mu kamień z serca. Ruszyliśmy do twierdzy trzymając się za ręce. W twierdzy znajdowali się już wszyscy nawet te lalunie. Gdy tak szłam w stronę wodza czułam na sobie spojrzenia zazdrości innych kobiet, a w szczególności kandydatek na dziewczynę Czkawki, którą zostałam ja. Wódz przestawił nas jako parę i wszyscy zaczęli się bawić.

Rozdział 2. (Mój)

Widać było, że te lalunie się wściekają. Liczyły, że Czkawka wybierze jedną z nich. Byłam zadowolona, że wybrał mnie, a nie te zarozumiałe baby. Leciały różne piosenki, po chwili Czkawka podszedł do orkiestry i poprosił o coś

-Teraz czas na coś nowego- Powiedział do mnie z uśmiechem

Zaczęła grać muzyka, po chwili dołączył wokal. To była jakaś nowa piosenka, a słowa brzmiały tak:

Let the wind carr us

To the clouds, hurry up

Alright

We can travel so far

As our eyes can see

We go where no one goes

We slow for no one, get out of your way


Awake in the sky

Wy break up so high

Alright

We can travel so far

As our eyes can see

We go where no one goes

We slow for no one, get out of your way


We slow for no one

We go where no one

We slow for no one

We  go where no one

We go where no one Goes


Była to wesoła piosenka, ciekawa byłam kto ją wymyślił.

-Czkawka kto to wymyślił-Zapytałam 

-Domyśl się- Powiedział Czkawka

-Ty?-Zaptałam z niedowierzaniem w głosie

-No zgadłaś-Powiedział z uznaniem, chwilę po tej wypowiedzi pocałował mnie namiętnie w usta, a wszyscy zaczeli klaskać.


Link do piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=HHOwYqxBbWU

Rozdział 3.

Oderwaliśmy się od siebie zarumienieni, a ja mu dałam kuksańca w ramię

-Ałłł, za co to? -  Zapytał mnie Czkawka

-Nie ważne - Odpowiedziałm

-Dla mnie tak - Powiedział to z nadzeją w głosie, pewno, że mu powiem

-Musiałeś tak przy wszstkich? - udzieliłam odpowiedzi

-Ale, przecierz nie było w tym nic złego - Stoik pojawił się za nami z nikąd

-Prawda? - Dopytywał się

-No, nie  - Odpowiedziałam, bez przekonania

Zarumieniłam się, pewno wyglądałam teraz jak pomidor. Chętnie bym się zapadła pod ziemię.

-Co ty na to, aby polecieć jutro na wyspę Rubinowych Kamieni? - Zaproponował Czkawka

-Chętnie - Powiedziałam z ulgą w głosie


UWAGA! Głosowanie na temat, jakie to ma być opko:
a)Romans
b)Przygodówka
c)Jedno i drugie
Wygrała odpowiedź C! Wszyscy co na nią głosowali pokolei dostaną dedyki.​

Rozdział 4. (dedyk dla Darcia 123)

Następnego dnia...

Wstałam wcześniej niż zwykle, umyłam się i ubrałam, po czym poszłam do Czkawki. Stanęłam przed drzwiami i miałam pukać, ale usłyszałam krzyk Czkawki

-CZEMU MI WCZEŚNIEJ NIE POWIEDZIAŁEŚ?! - krzyczał pewno na ojca

-Nie było kiedy, ale przecierz wytrzymasz - odpowiedział Stoik

-JA WYCHODZĘ! - powiedział Czkawka, po chwili usłyszałam stukot, aby nie było podejrzeń zapókałam. Po chwili drzwi się otworzyły

-O chej Astrid - Powiedział do mnie mój chłopak

-Chej, to lecimy na Wyspę Róbinowych Kamieni? - Zapytałam z nadzieją

-Jasne - Odparł Czkawka

Polecieliśmy, był to cudowny lot, ale widziałam, że Czkawka jest spięty. Kiedy wylądowaliśmy postanowiłam go spytać o co chodzi

-Czkawka, coś się stało? - Zapytałam zaniepokojona

-Nic - Odparł

-Przecierz widzę - Upierałam się

-Poza tym słyszałam końcówkę waszej rozmowy. Byłeś nieźle zirytowany - Dodałam

-Ojciec powiedział mi, że mam wyjechać na cały rok, bo jest jakaś tam sprawa - Odpowiedział

-Kiedy wyjeżdżasz? - Zapytałam

-Jutro - Powiedział ze smutkiem

-To leć się spakować, a ja tu zaczekam

-To do zobaczenia

-Pocałował mnie w policzek i poleciał, po niecałej godzinie wrócił

-Jestem, mamy cały dzień dla siebie - Powiedział

Podeszłam do niego i namiętnie pocałowałam, nie dane nam było pobyć ze sobą sam na sam (nie licząc smoków) za długo, bo przylecieli jeźdźcy

-Macie genialne wyczucie czasu - Powiedziałam sarkastycznie

-Dzięki - Powiedział Mieczyk

-Nie, bo ja mam genialniejsze - Powiedziała Szpadka do Mieczyka

-Nie, bo ja

-Nie

-Tak

-Nie

-Tak

-Tak

CHA WYGRAŁEM! - Powiedział z triumfem Mieczyk

-Możecie łaskawie przestać - widać było, że Czkawka jest zirytowany

Rozdział 5. (Dedyk dla Opal WażkaNFGirl)

-Nie dacie mi pobyć z Czkawką sam na sam?- Też byłam zirytowana

-Raczej nie- powiedział z wyższością w głosie (jak zawsze) Sączysmark

-Astrid, my tylko na chwilę przylecieliśmy pogadać z Czkawką. Cała wioska już wie o jego wyjeździe - powiedział piskliwym głosem Śledzik

-Kotek polecimy gdzieś? - Zapytał mnie Sączysmark, oczywiście dostał w brzuch

-Nie mów tak do mnie! - Wrzasnęła na niego.

Poczułam ,że ktoś mnie łapie w talii. Popatrzyłam za siebie, to był Czkawka

-Spokojnie Astrid, nie przejmuj się nim - Powiedział Czkawka ze spokojem w głosie

-Nie da się, on ciągle mnie podrywa - Byłam lekko zła

-Jeśli jeszcze raz tak zrobi to mu pokarzę - powiedział mi na ucho Czkawka

Chwilę potem Czkawka mnie puścił, cała złość ze mnie już wyparowała. Został tylko smutek i... miłość? Troche jeszcze nie jestem przyzwyczajona, zazwyczaj we mnie była tlko duma i chęć bycia lepszą, a teraz? 

-Nie jesteś już wojowniczką, he he he he he he - odezwały się w mojej głowie jakieś głosiki

-Zamknijcie się - pomyślałam sobie, po chwili wróciłam na ziemię. Czkawka machał mi ręką przed twarzą.

-Chalo? Czy w domu jest Astrid? Jest tam kto? - Usłyszałam lekko zmartwiony głos Czkawki

-Tak jest tam ktoś - Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie, jeźdźców nie było

Popatrzyłam w jego piękne, zielone oczy, widziałam w nich miłość. Słońce zaczeło zachodzić i stworzył się romantyczny nastrój, nawet świadomość, że Czkawka wyjeżdża na cały rok nie niszczyła tego nastroju. Pocałowałam go namiętnie w usta, bo wiedziałam, że dłuuuuuuuuuuuuuugo go nie zobaczę.

-Nie da się jakoś przesunąć dnia wyjazdu? - Zapytałam z nadzieją w głosie

-Niestety nie - odpowiedział mi mój chłopak ze smutkiem

-Szkoda, o której wylatujesz? - Zapytałam

-O ósmej, ojciec się strasznie uparł - Odpowiedział mi z lekką nutą złości w głosie

-A powiedziałbyś mi w jakiej sprawie? - Powiedziałam z ciekawości

-Nie mogę - Odpowiedział

-Czemu? - Upierałam się

Rozdział 6. (Dedyk dla Agaciorek03)

-To trochę bezsensowna sprawa - Odparł Czkawka

-Masz powiedzieć, bo inaczej dostaniesz w ramię - Powiedziałam rozkazującym tonem

-Dobra, ojciec kazał mi polecieć, by "zrobić test" - Odrzekł

-Jaki test? - Zapytałam

-naszego związku, bo on by chciał, abym był z jakąś córką wodza, a nie z tobą

-ŻE CO? - Mega się wkurzyłam

-Nie martw się, ja kocham tylko ciebie - po tych słowach czkawka przyciągną mnie do siebie i namiętnie pocałował

-Dobra, wierzę ci. Mósimy wracać, bo się ściemnia - powiedziałam smutno

-Smuteczek - powiedział na co ja zachichotałam

-Z czego chichotkujesz? - zapytał na co ja się jeszcze bardziej śmiałam

-Śmiechu, śmiech kubek zdech - dodał Czkawka, a ja już leżałam

-Przestań...walić....takie....teksty - Powiedziałam przez śmiech

-A co? Słoneczko powinno się śmiać - Powiedział, a ja się skuliłam ze śmiechu

-Dobra, dobra, przestaje - pomugł mi wstać, po czym wróciliśmy na Berk

Na Berk...

Czkawka odprowadził mnie do domu, po czym poszedł do swojego. Położyłam się wcześniej spać, aby jutro rano wstać

Rano...

Wstałam wcześniej niż zwykle szybko się zebrałam i pobiegłam żegnać się z Czkawką

Sory,że krótkie, ale wena ma focha

Rozdział 7. (Dedyk dla ToothlessNight FuryAndHiccup Haddock

Kiedy przybiegłam na plac wszyscy już tam byli, zaczęłam się przeciskać przez tłum. W końcu dopchałam się do Czkawki

-Nie martw się, na pewno wrócę - szepnoł mi do ucha ciepłym tonem

-Wiem, będę teskniła za tobą - Odpowiedziałam mu szeptem

-Ale ja bardziej - powiedział, nadal szeptem

Pocałowałam go namiętnie, wiedziałam, że długo go nie zobaczę i, że będę za nim bardzo tęsknić, bo nikt nie jest taki jak on. Po zakończeniu pocałunku, wszedł na Szczerbatka i odleciał. Podszedł do mnie Sączysmar, wiedziałam co zaraz będzie, ale powiedział on coś innego

-Zawsze mu dokuczałe, bo chciałem być lepszy od niego, ale widzę, że mój kuzyn jest nie do pobicia. Wiem co czujesz, zawsze go lubiałem, ale nie okazywałem tego za bardzo, będę za nim tęsknić - powiedział te słowa ze smutkiem, bez żadnego uniesienia i dumy, a ja zaczęłam płakać

-Możemy...pogadać...w...cztery...oczy? - Zapytałam przez łzy

-jak chcesz - Odpowiedział mi, widac było, że jest bliski płaczu

Poszliśmy nad Krucze Urwisko, to tutaj większość ważnych dla mnie wydażeń się rozegrało. W chwilę już dwa gróbe strómienie leciały mi po policzkach, zrobiłam cś co i mnie zdziwiło, przytuliłam się do Sączysmarka, odczuwał to tak samo jak ja.

-Widziałem jak go kochasz, więc zostawię cię już w spokoju. Ty już znalazłaś swoją drugą połówkę, a ja jeszcze muszę znaleźć - powiedział Sączysmar, po raz kolejny mnie zdziwił, już przestawałam płakać

-Co jeśli nie wróci? - Zapytałam

-Na pewno wróci, w życiu, by cię nie zostawił - Odparł

Postanowiłam mu powiedzieć o jednej informacji

-Wiesz, ze za tydzień przypłynie Heathera? - Powiedziałam i spodziewałam się po nim reakcji tybu "Moja Heatherka?!"

-Chociaż jakieś pocieszenie, Astrid będzie dobrze - Powiedział a mnie zatkało

Wróciliśmy do wioski, Sączysmark odprowadził mnie pod dom, kiedy weszłam zobaczyłam pódełeczko na stole, w środku był naszyjnik w kształcie połowy Ying-Yang. Połowa była błękitna z zielonym "oczkiem", był jeszcze liścik

"Jesteśmy jak Ying-Yang, różnicami się nawzajem wypełniamy i pasujemy do siebie

będziemy zawsze blisko, chć bedziemy na innych wyspach, terz masz brzemie

niezaniedbuj się, chociaż wiem jak to przerzywasz posłuchaj mnie. Ten medalion

zrobiłem dla ciebie, ja mam drugi, zielony z niebieską kropką. Świat znamion

da ma wiele, ale to jest  najcenniejsze ze wszystkich, kocham tylko ciebie

i nigdy nie przestanę, jestem po drugiej stronie gwiazd na niebie


Czkawka"

Usiadłam na krześle, by nie upaść, bo nogi miałam jak z galarety, zemdlałam

Rozdział 8. (Dedyk dla MaddyM)

Obudziłam się, było kilka godzin po południu. Założyłam wisiorek, poprawiłam warkocz i wyszłam. Kiedy tylko to zrobiłam Wichura mnie powaliła i zaczęła skakać wookół mnie. Wstałam i wskoczyłam na nią, poleciałyśmy.

-A co jeśli on nie wróci? - Zapytałam

-Rawrrr (tł.Wróci, wróci.)* - Warknęła moja smoczyca

-Albo, będzie miał inną? - Zamartwiałam się dalej

-Wrooa? (tł.Że jak?) - Odwarknęła moja smoczyca

-Co ja wogule wygaduję? - Powiedziałam

-Rawroooooooa (tł.Same bzdury) - Warknęła Wichura

-Mam nadzieję, że nie będzie tak jak chce jego ojciec - Pomyślałam

-Co jeżeli to się stanie? - Wyszeptałam

-Pewno skoczysz w przepaść - Powiedział jakiś głos w mojej głowie

-Albo, zabijesz się w inny sposób - Dodał inny głos

-Zamknijcie się - pomyślałam

-Dobra - odparły dwa głosy

Zamknęłam oczy i myślałam o Czkawce, jest mi on niezmiernie bliski, ale coś czuję, że mi o wszystkim nie mówi

-Bla bla bla same nudy - Odezwał się kolejny głos w mojej głowie

-Chyba dla ciebie - Pomyślałam, a głos znikną


  • tł. - smoczy język, rozumie go tylko jedna osoba, ale tego dowiecie się później

Rozdział 9. (Dedyk dla Szczerbol123)

Latałam w koło wyspy, gdy nagle przedemną przeleciał Czachochrup, nowy smok Stoika Zaczęłam uciekać, bo nie chciałam się widzieć ze Stoikiem, za to co mi i Czkawce zrobił

Poleciałam na wyśpę niedaleko Berk, nagle zemdlałam, obudziłam się z bolącą głową w jakimś lochu, usłyszałam śmiech...Dagura?

-To niemożliwe - Szepnęłam do siebie

-Wszstko jest możliwe Astrid - Powiedział Dagur

-Przecież zginołeś! - Krzyknęłam bezmyślniei niewiadomo czemu czemu zemdlałam (znowu)

Obudziłam się dopiero na Berk, u siebie w domu. Nie wiedziałam już nic

-Czy to był sen? Czkawka jest zagrożony! - Takie myśli tłukły się w mojej głowie, że aż mi się mózg przegrzał (Dostała goronczki, ale jest zdrowa)

Kontynuacja rozdziału, dziś, albo jutro. Kończy mi się wełna (czyt. wena) POMOCY!

Rozdział 10. (Dedyk dla Nika Hofferson i Celestite)

SPECJALNY DEDYK DLA Darci123, która podsuneła mi pomysł na CD (Ciąg Dalszy)!

Perspektywa Czkawki

Leciałem na Szczerbatku bez żadnego celu, zaczęło się sciemniać, a ja z Mordką polecieliśmy do jaskini, aby przenocować

Kolejnego dnia...

Kiedy tylko się obudziłem, dostałem czymś w głowę i zemdlałem. Obudziłem się (po raz drugi ;D). Byłem w jakimś domu, pamiętałem tylko, że nazywam się Czkawka Haddock i że moim przyjacielem jest Nocna Furia o imieniu Szczerbatek.

-Gdzie jestem? - Spytałem patrząc na blondynkę siedzącą obok łóżka

-Na wyspie Zaćmienia - Odpowiedziała patrząc na mnie piwnymi oczami

-Jak się nazywasz? - postanowiłem się trochę dowiedzieć o tej dziewczynie, była całkiem ładna

-Alicja - Powiedziała

-Ja jestem Czkawka - Powiedziałem

-Przecierz wiem - Odpowiedziała, co mnie zdziwiło

Usłyszałem ryki, przepełnione bólem

-Gdzie Szczerbatek?! - Powiedziałem zaniepokojony

-Kto? - Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem

-Nocna Furia - Odpowiedziałem

-Jest teraz prowadzona do klatki - Odparła

-Nie! Nie zgadzam się, pomuż mi go uwolnić! - Zacząłem krzyczeć

-Czemu? Jego plazma niesie śmierć - Powiedziała

-To jest mój najlepszy przyjaciel, on uratował mi życie - Przypomniała mi się wyrywka wspomnień 

(Wspomnienie)

Strzeliliśmy Czerwonej Śmierci do pyska, a ona zaczęła się palić, ja i Szczerbek udeżyliśmy w jej ogon, zemdlałem. Obudziłem się w domu, była krótka "rozmowa" i wyszedłem na dwór, kilka osub mnie otoczyło iiiii...

(Koniec wspomnienia)

-Biegnę - Powiedziała i wybiegła z domu, czułem za kimś tęsknotę, za jakąś osobą którą kocham, ale nie wiedziałem o kogo chodzi

Rozdział 11. (Dedyk dla Wszystkich Czytających! Napiszę to dla was, chociaż, mnie Tuptuś (mój chomik) w palec użarł))(NAWIASY W NAWIASACH XD!)

Pobiegłem za Alicją, chociaż wciąż mnie bolała głowa. Wiedziałem, że muszę ratować mojego najleprzego przyjaciela

-Rozwiążcie go! - Krzyczała Alicja do jakichś dwóch dobrze zbudowanych wikingów

nie zważając na nich zacząłem biec w kierunku Szczerbola, który wydawał ciche jęki

-Odejdź od tego demona! On cię zabiję! - Krzyczał jeden z wikingów, kied j rozcinałem liny

Kiedy rozciąłem je Mordka skoczył na mnie

-Związać demona! - Krzyczał ktoś

Szczerbol zaczął mnie lizać, a ludzie staneli w bezruchu

-Fuj, Szczerbatek! Wiesz, że to nie schodzi! - Krzyknąłem cicho (XD) na mojego przyjaciela

Zrobiłem fikołka, a on zaśmiał się po swojemu  (Scena z JWS 2(Na klifach(XD Nawiasy w nawiasach)))

Wszyscy sie na mnie gapili jak na UFO (Taki przykład) 

-No co? - powiedziałem

-WYTRESOWAŁEŚ SMOKA! TO JEST NIEMOŻLIWE! - Odparli wikingowie

-Nie wytresowałem, tylko się z nim zaprzyjaźniłem - powiedziałem, a Szczerbol zaczą warczeć - Szczerbatek, spokojnie - Uspokajałem go

-Czemu Szczerbatek, skoro ma zęby? - Zapytał mnie wiking, wyglądający na wodza, bo wszyscy go przepuścili. Szczerbatek, akórat się bezzębnie do mnie uśmiechną

-Temu - Wskazałem na Szczerbola

-Jak?! On miał zęby! - Krzykną wódz, a Szczerbol otworzył szerzej pysk i pokazał chowane zęby

Wszyscy byli zdziwieni, Szczerbol nie był ranny, więc wsiadłem na niego

-Co ty chcesz zrobić? - Zapytała przerażona Alicja

-Przelecieć się - Wtedy wszyscy spojżeli na mnie jak na chorego psychicznie

-Zabijesz się! - Krzyknęła

-Nie, ja już wiele razy latałem - powoli sobie przypominałem różne żeczy

-?(zdziwiony wzrok)-Wszyscy patrzyli jak startuję

Kiedy byłem wysko przypomniałem sobie o kostiumie do latania, który miałem na sobie.

-Szczerbatek próbujemy? - Spytałem

-Wrrrrrrreeeeeeeeeeuuu(tł.No nie wiem) - odwarkną coś

-Będzie dobrze - Pocieszałem go

Skoczyłem, a wszyscy zadarli głow, robiłem to nad wodą, po chwili rozłożyłem "skrzydła" i "żagiel". Czułem się szczęśliwy, a Szczerbatek leciał za mną

-Już - krzyknąłem do przyjaciela, a on mnie złapał, po chwili wylądowałem. Pierwsza podbiegła Alicja, przytuliła się do mnie co mnie wprowadziło w zakłopotanie, chociaż się w niej zakochałem, ale za kimś tęskniłem

-Nigdy więcej mnie nie strasz - powiedziała roztrzęsionym głosem

-Ale, ja tak robię codziennie - odpowiedziałem, a ona mnie puściła

-Mogłeś chociaż uprzedzić - odparła

-Co może miałem powiedzieć...

Dowiecie się w nexcie, co Czkawka powie (wiem zła jestem), ale możecie zgadywać.

Rozdział 12.

-Co, może miałem powiedzieć, Zeskoczę ze smoka prawie się zabijając, ale mam specjalny sprzęt? - odpowiedziałem sarkastycznie

-Hoćby i tak - odpowiedziała

Wszyscu cały czas gapili się na mnie jak na UFO, a ja zacząłem składać "skrzydła", a potem schowałem "żagiel". Podszedł do mnie wódz

-Ciągle nas zaskakujesz. Jak ty to robisz? - Powiedział

-Nie wiem, dla mnie to jest normalne - odparłem

-Jeśli masz coś jeszcze, to proszę pokarz - poprosił wódz, a ja sobie przypomniałem o "Piekle" (Miecz Czkawki)

Wyciągnąłem "Piekło" a wszyscy się na nie dziwnie patrzyli, trochę ze śmiechem

-Co to jest? - zapytał wódz

-Moja najlepsza broń - powiedziałem, a wszyscy zaczęli się śmiać

-No co? - zapytałem

-To nie przypomina żadnej broni - powiedział wódz

Wysunąłem ostrze, a potem schowałem je, wsadziłem pojemnik z gazem i go wypóściłem, oraz podpaliłem. Znowu byłem UFO (XD)

-Czemu cały czas gapicie się, jagbyście UFO zobaczyli? - zapytałem, znudzoony ich zachowaniem

-Cały czas nas zaskakujesz - odpowiedział tłum

Perspektywa Astrid

Rok później...

Dzisiaj Czkawka ma wrócić, od rana jestem na nogach i patroluję wyspę, ciągle też kogoś pytam czy nie widzieli nadlatującej Nocnej Furii. "Wszyscy mają mnie po dziurki w nosie" (Hłe Hłe) Nastał wieczur, a go wciąż nie było. Wruciłam do domu i zaczęłam płakać. Do mojego pokoju weszła Heathera (kto uważnie czytał, wie, że przypłyneła na Berk, po wyjeździe Czkawki)

-Astrid, przykro mi, na pewno wruci. Pamiętaj, że jutro jedziemy do twojej siostry, na ślub - Powiedziała Heathera siadając obok mnie

-Martwię się o Czka... - nie zdążyłam dokończyć, bo dostałam jakąś wizję

(Wizja)

Widziałam czkawkę, nad niwm wisiała, pusta chmurka, brał ślub z moją siostrą Alicją, nagle moja siostra zmienia się...we mnie? Nad czkawką była chmurka, zapełniona chwilami z jego życia.

(Koniec Wizji)

Heathera machała mi przed oczami

-Nic nie rozumiem - Szepnęłam

-Czego nie rozumiesz? - Zapytała mnie Heathera, a ja do końca wróciłam do rzeczywistości

-Miałam wizję - Powiedziałam

-Opowiedz - Poprosiła, a ja opowiedzialam ją

-Ja też nic nie...MAM!  - krzyknęła

-Co masz? - zapytałam zaciekawiona

-Wiem o co chodziło w tej wizji - odpowiedziała

-O co? - spytałam, zrzerała mnie ciekawość

-Czkawka stracił pamięć i teraz jedziemy na jego ślub, ale sobie wszystko przypomni i wy weźniecie ślub - Powiedziała Heathera, a ostatnie trzy wyrazy mocno podkreśliła

-Co jeżeli tak naprawdę bedzie? - pomyślałam

Rozdział 13.

Perspektywa Czkawki

Byłem u siebie w pokoju na wyspie Zaćmienia, nagle upadłem i zacząłem sobie wszystko przypominać, do pokoju weszła Alicja

-Co się stało? - zapytała

-Okłamałaś mnie! - powiedziałem i odleciałem na Szczerbatku

Po godzinie lotu...

-Jak ona mnie mogła tak okłamać - Zapytałem

-Wreeeu wrrrrrrrau raaaaau (tł.Ja starałem się ci coś powiedzieć, ale zrozumiesz język smoków dopiero w odpowiednim czasie) - Odpowiedział?

-Szczerbatek... ty mówisz! - Krzyknąłem

-Raaaaaaaaaaau grrrrrrrr(tł. Nareszcie mnie rozumiesz, teraz możesz zmieniać się w Nocną Furię, i pół Nocną Furię.) - Ucieszył się Szczerbi

-Jak? - Zapytałem

-Reeeewrrrr roooa (tł.teraz jesteś Alfą, zostałeś wybrany przed narodzinami) - Odpowiedział

Rozdział 14.

-Szczerbatek nie chcę mieć takich mocy - odpowiedziałem

-Wreu rau (tł. nic z tym się nie da zrobić) - odwarkną

Nagle na kogoś wpadłem, w ostatniej chwili złapał mnie i tą osobę Szczerbatek. Odwróciłem się i zobaczyłem te piękne niebieskie jak ocean oczy i złote oczy

-Czkawka - Zapytała Astrid

-Tak Astrid - Odpowiedziałem

Zeskoczyła na wichurę

-Czemu nie wróciłeś wczoraj? - Zapytała, a do niej podlecieli jeźdźcy

-Opowiem wam, ale musimy wylądować - Powiedziałem

Wylądowaliśmy, a ja im opowiedziałem o tym co się działo, postanowiliśmy, że ja zostanę tu na wspie, a oni polecą na ślub, który się nie odbędzie

Perspektywa Astrid

Gdy dolecieliśmy na wyspę Zaćmienia, to pierwsza podbiegła do mnie moja "kochana" siostrzyczka

-Przepraszam was, ale ślub się nie odbędzie, bo pan młody uciekł - Powiedziała

-Czkawka kocha tylko MNIE! - pomyślałam

-To wrócimy na Berk, nie jest to tak daleko - powiedział Stoik

Na Berk...

Czkawka wracał razem z nami. Kiedy tylko wylądował, to wszyscy zaczeli się wookół niego gromadzić i wiwatować. Podeszła do niego też Heathera i go przytuliła, ale nie byłam zazdrosna. Na końcu chciał iść do siebie, ale go zatrzymałam i pociągnęłam do siebie do domu. Był dopiero (tak dopiero) wieczór.

W domu Astrid...

-Czekam, aż sie ze mną przywita... - zaczęłam, ale nie dokończyłam, bo Czkawka mnie namiętnie pocałował, nie chciałam przerywać. Po kilku mitutach oderwaliśmy sie od siebie, a ja sie s--z--e--r--o--k--o (XD szeroki wyraz szeroko) uśmiechnęłam

-Wystarczy? - zapytał

-Nie - Odpowiedziałam i zrobiłam obrażoną minę, a on mnie wziął na recę i polecieliśmy gdzieś na Szczerbatku

Dolecieliśmy do jakiejś skały, Czkawka odsuną liany. Chwilę szliśmy tunelem, aż weszliśmy do pięknej groty, pełnej świecących na różne kolory kryształów

-Gdy po wylocie na chwilę wylądowałem znalazłem to miejsce i od razu pomyślałem o tobie - Powiedział

-Awwww, jakie to słodkie - Pomyślałam na głos

- Powiedziałam to - zapytałam zarumieniona

-Tak - odpowiedział mi i zaczą chichotać

-Czkawka - Powiedziałam

-Tak? - zapytał

-Pamiętasz, jak powiedziałeś "Z czego chichotkujesz?" ? (LOL dwa zapytajniki) - zapytałam (zapytajnik zapytał zapytajnika o zapytajnik XD)

-Tak - odpowiedział

Usłyszeliśmy róg oznaczający przybycie gości

W porcie...

Przybiegliśmy do portu, a tam zobaczyliśmy...

Zgadujcie kogo zobaczyli! NIE PODPOWADAM!

Rozdział 15.  (Sory nikt nie zgadł, więc Dedyk dla całej JWS Wiki! Nażarłam się chyba dziś Smoczymiętki, bo cały czas mam głupawkę ;P)

...Nieznany nam statek. Czkawka podszedł do osoby, która wyszła, ze statku...chwila, nie! Tylko nie ON! (DUM DUM DUUUM!)

-Witamy na Berk, jestem Czkawka, przyszły wódz - Powiedział mój chłopak

-Witam, jestem Alex, pochodzę z wyspy Kamiennych Pni (LOL Kamienne drewno, może ze stali XD) - Odparł ON! (DUM DUM DUUUM!)

Uciekłam, aby ten cały Alegz (Tak se pomyślała, by przedrzeźnić go w myślach (LOL Przedrzeźnianie w myślach (Wracamy do kwestii nawiasów w nawiasach) tak się nie da) zmieniając jego imie) (Takie utrudnienie. Wiem jestem Niedobra XD) mnie nie zobaczył, a tym bardziej nie rozpoznał

Perspektywa Czkawki

Za mną usłyszałem tupot łapek mojego Furiusia (XD Furiusiek = Furia = Nocna Furia = Szczerbatek (dla mało kumatych)).

-Aaaa uważaj smok za tobą! - Krzyknął Alex i wysiągną kuszę, a ja mu ją jednym ruchem wytrąciłem

-Co robisz?! On nas zabije! - Krzyknął ,a Szczerbi skoczył na mnie i zaczął mnie lizać

-Fuj! Szczerbatek! Wiesz, że to się nie spiera - Powiedziałem wychodząc spod myjni "ala Szczerbatek"

Alex stał ze strasznie głópią miną, z trudem powstrzymałem śmiech

-J-j-jak? - Zapytał j-j-jąka-j-j-jąc się (Wyjąkany wyraz jąkająć XD)

-Na Berk od kilku lat już tresujemy smoki - Odpowiedziałem

-Ok - odparł niepewnie

-Po co tu przybyłeś? - Zaapytałem

-Szykam niejakiej Astrid Hofferson - Zadziwił mnie tą wypowiedzią

-Stoi...Gdzie ona jest? Przed chwilą tu jeszcze była - Zdziwiłem się

-Była, ale się zmyła - Powiedział sarkastycznie

-Po co ją szukasz? - Zaciekawiłem się

-Nie twoja sprawa - Odpowiedział Alex

-Chodź poszukamy jej - powiedziałem

Poszliśmy, najpierw do akademii, potem do jej domu, nad Krucze Urwisko, Na Plażę Thora. Całą wyspę przeszukaliśmy, z wyjątkiem tego jednego miejsca, ale tam nikogo nie chcę wprowadzać, oprucz Astrid i smoczków.

-Wracajmy, pewno wróci niedługo...(szeptem)mam nadzieję - Powiedziałem

-Dobrze, a gdzie mogę przenocować? - Zapytał Alex

-Będziesz spał w domu wodza, w pokoju gościnnym - Powiedziałem

Zaprowadziłem go, pogawędziłem z tatą, po czym udałem się do Jaskini Kryształów, tak o sobie nazwaliśmy (Dla niekumatych Astrid i Czkawka tak ją nazwali)

W jaskini...

-Astrid? Jesteś tu? - Zapytałem

-Tak - Odparła postać smutnym tonem podchodząc do mnie

-Astrid, czemu uciekłaś? - Zapytałem

-Alex jest sługą mojej ciotki, u której w wieku 18 lat miałam się pojawić, by wydała mnie za mąż - Powiedziała, a po ostatnich słowach się popłakała. Przytuliłem ją

-Spokojnie Astrid - Powiedziałem i zacząłem ją gładzić po włosach

-Jak? -Zapytała

-Kto ma się ubiegać o ciebie? - Zapytałem

-Przyszli...WODZOWIE! Czkawka, ty też możesz startować w tym "konkursie - Powiedziała i mnie pocałowała

-Dla ciebie wszystko - Powiedziałem, kiedy pocałunek się skończył

-Wracamy? - Zapytała

-O ile chcesz - Powiedziałem

W wiosce...

Kiedy doszliśmy do wioski podbiegł do Astrid Alex

-Jutro płyniesz do ciotki, Czkawka, też płynie, będzie kandydatem - Powiedział Alex

-Pewno jako ostatni. Zawsze ostatni - Powiedziałem cicho

-Nie zawsze - Powiedziała mi na ucho Astrid

-Dobra może i masz racje - odszeptałem jej 

-Co wy tam tak szepczecie? - Zapytał Alex

-Nic ważnego - Powiedzieliśmy razem w tym samym czasie i zaczeliśmy się śmiać

-Co wam jest? - Zapytał Alex

-Nie znasz Berk więc się nie pytaj, bo nie zrozumiesz - Odpowiedziała moja dziewczyna, zanim zdążyłem nawet otworzyś usta

-Dobranoc - Powiedziała Astrid i poszła do siebie

-Dobranoc - Odpowiedziałem

-Wiesz, że każdego chłopaka, który ją pocałował, choćby w rękę, biła, tak, że uciekał i nigdy nie wracał - Powiedział Alex

-Nie każdego - Pomyślałem

Następnego dnia w południe...

Dzisiaj ruszam na wyspę Kamiennych Pni (z Żelaza. XD) razem z Astrid. W nocy zrobiłem pierścionek zaręczynowy z niebieskim kryształem, mam nadzieję, że się zgodzi. 

-Ruszamy!  -Krzykną Alex

Ja, Astrid, On i smoki płyneliśmy statkiem, aby na sam początek nie wzbudzić sensacji. Ja i Astrid byliśmy podpokładem i rysowaliśmy

-Co narysowałaś? - Spytałem po godzince

-Patrz, ale się nie śmiej - Powiedziała Astrid

Pokazała mi cudny rysunek, gdzie siedzieliśmy razem tu pod pokładem i rysowaliśmy

-Fosh. Nie fair. (czyt. Foch. Nie fer.) Narysowałem to samo - powiedziałem

pokazałem jej mój rysunek, który niewiele się różnił od jej rysunku

-Myślimy o tym samym - powiedziała

Pocałowała mnie w policzek

-Idę na górę - Powiedziała

-Ja z tobą - Powiedziałem

Wyszliśmy na górę, smoki się razem bawiły, nic ciekawego, ale na choryzoncie, było widać już jakąś wyspę

-Tam płyniemy - Powiedziała i wskazała na wyspę na choryzoncie (choryzont to pole widzenia (to tak dla nieogarów))

-Nie daleko - Powiedziałem - Cziekawe czy się zgodzi - Pomyślałem

-Chej, zaraz dopływamy, idźcie do ładowni i weźcie swoje żeczy - Powiedział Alex

Poszliśmy do ładowni, Astrid wzięła swój topur do ręki

-To na zalotników - Powiedziała

-Na mnie też - Szepnąłem do niej 

-Nie na ciebie nie - Odszepnęła

-To się cieszę - Powiedziałem szeptem

Wynieśliśmy swoje bagaże na pokład, akurat kiedy cumowaliśmy. Zeszliśmy z pokładu

-Witam cię z powrotem Astrid, ciotka czeka. - Powiedział jakiś męszczyzna

-Witaj, jestem wodzem tej wyspy, to jest wyspa Kamiennych Pni (z Żelaza. Hłe hłe) - Powiedział ten męszczyzna do mnie

-Jestem Czkawka, przyszły wódz Berk. Ciotka Astrid mnie tu zaprosiła, abym mógł się starać o względy u Astrid - Powiedziałem

-To już...Aaaa! Nocna Furia! - Krzyknął wódz

Obok niego zjawili sie strażnicy i chcieli zaatakować Szczerbatka, ale go zasłoniłem i zacząłem uspokajać

-Szczerbatek, spokojnie - Powiedziałem

Patrzyli się na mnie jak w obrazek

-Co? - Zapytałem

-Ty jesteś Panem Smoków? - Zapytali (Wódz i jego sługusy(sługusy XD))

-Nie lubię tego przezwiska - Powiedziałem

Zaprowadzicie mnie do ciotki Astrid? - Dodałem

-Jasne - Odparł wódz

-O i jeszcze idzie ze mną smoczyca Astrid, Wichura, z gatunku Śmiertnik Zębacz - Powiedziałem

-Dobra, zaprowadźcie go do ciotki Astrid - Powiedział Wódz (Dobrze do Czkawki, reszta zdania do sługusów)

Zaprowadzili mnie do domu trochę większego niż inne. Przed nim stała pulchna kobieta z czarnymi lokami i piwnymi oczami.

-Witaj, pewno jesteś Czkawka - Powiedziała skrzekliwym głosem

-Tak, to ja. Dziędobry Pani - Odpowiedziałem

-Bez obrazy, ale trochę jesteś kościsty, i może ci Astrid połamać wszystkie kości - Wyskrzeczała (XD)

-Wiem - Odpowiedziałem

-Konkurs czas zacząć! - Krzyknęła (Nadal skrzeczy XD)

Wnet zbiegło się mnóstwo chłopaków i odepchneli mnie na koniec. Zadanie polegało, na pocałowaniu Astrid, która znajduje się w Drewnianym Urwisku (Nazwa, od tego, że tam jest mnóstwo krzaczochów (krzaków)). Zalotników było z 50, ale 20 uciekło po zobaczeniu co Astrid ich poprzenikom zrobiła

-Ostatni Zalotnik - Krzyknęła Ciotka Astrid do Astrid

Zszedłem na dół, Astrid się odwróciła, ze złą miną, ale gdzy mnie zobaczyła złagodniała, podchodziłem do niej, a ona do mnie. Po chwili zatoneliśmy w namiętnym pocałunku. Potem uklęknąłem przed moją dziewczyną wyciągnąłem pódełeczko z pierścionkiem i zadałem to pytanie.

-Astrid, czy uczynisz mnie najszczęśliwszą istotą na ziemi i wyjdziesz za mnie? - zapytałem bojąc sie odpowiedzi

-TAK! - krzyknęła szczęśliwa

Założyłem jej pierścionek, a ona rzuciła mi się na szyję. Podeszła do nas jej ciotka

-Astrid, czy ja o czymś nie wiem? - Zapytała

-No, tak. Zanim tu przypłyneliśmy (Astrid i Czkawka) ja i Czkawka byliśmy parą - Odparła moja...narzeczona!

-Tak, a to był idealny moment by się oświadczyć Astrid - Dodałem szczęśliwy

-No to wszystko jasne - powiedziała ciotka Astrid

-Ja zostawię was samych - dodała i poszła sobie

do późna opowiadaliśmy sobie chistorie, a potem przenocowaliśmy u ciotki Astrid, by jutro wrócić na Berk (tym razem na smokach)

Następnego dnia w południe...

Dolatywaliśmy właśnie na Berk. Nie mogłem się doczekać, az powiem ojcu. Pewno będzie dumny, chociaż może nie, bo chciał mnie zeswatać z jakąś córką wodza. Chociaż, skoro Astrid jest siostrą Alicji, a Alicja jest córką wodza, to Astrid też jest córką wodza. Po chwili wylądowaliśmy.

-I co? Jakieś nowe wieści? - Zapytał mnie tato

-Tak - Odpowiedziałem dumnie

-Jakie? -Zapytał

-Ja i Astrid jesteśmy... - Powiedziałem, a Astrid czytając mi w myślach

-...narzeczeństwem - dokończyła

Dziś wynagradzam dłuższy brak nextów. DŁUŻSZY ROZDZIAŁ!

Rozdział 16.

Tato zoorganizował uccztę, ale w połowie, ja i Astrid się wymkneliśmy i poszliśmy na klify. Akurat zachodziło słońce. Było tak cudownie. Rozmawialiśmy, wspominaliśmy i śmialiśmy się. Na choryzońcie coś się pojawiło, rosło z każdą chwilą. Pobiegliśmy do wioski po nasze smoki i polecieliśmy tam. Był to statek wyspy Zaćmienia, a na nim była...

-Alicja - Ja i Astrid powiedzieliśmy to samo w tym samym momęcie

Sory, ale nie mogę dziś więcej napisać, bo za dużo mam na głowie. Przykro mi.

Rozdział 17.

SPECJALNY DEDYK dla Toffiny, za zgodę na odgapienie pomysłu na poradnik rysowania JWS (link podam tu na opku, jak zrobię pierwsza postać)

-Skąd ją znasz? - powiedzieliśmy to w tym samym momencie (znowu), tym razem się zarumieniliśmy, bo już dwie rzeczy powiedzieliśmy w tym samym momencie

-Mów najpierw - Znowu powiedzieliśmy razem

-Nie, ty mów - Powiedziała

-Kobiety mają pierszeństwo - odpowiedziałem

-Jest moją siostrą - odpowiedziała

-Kobieto wiem mówiła mi o tym - pomyślałem

-Wiem - Odpowiedziałem

-Oki...teraz ty mów skąd ją znasz - powiedziała, wiedziałem, że nie odpuści tak łatwo

-Po tym jak wyruszyłem na wyprawę, to ktoś mnie czymś walną i straciłem pamięć, nie całkowicie...-zaczałem

-...a co pamiętałeś? - Przerwała mi moja narzeczona

-pamiętałem, że nazywam się Czkawka i, że przyjaźnie się z Nocną Furią o imieniu Szczerbatek - powiedziałem

-a, mnie? - zapytała smutna

-niestety, choć tego nie rozumiem. Po roku miał być nasz ślub... - powiedziałem, ale znowu mi przerwano

-ŻE CO?! - zapytałe ze złością

-...ale w porę wróciła mi pamięć i poleciałem na Berk - powiedziałem

-Ciesz się, że straciłeś wtedy pamięć, bo był byś już teraz martwy - powiedziała, a ja przełknąłem ślinę ze strachu

Polecieliśmy na Ber, gdzie wszystko wytłumaczyliśmy moim rodzicom i polecieliśmy z jeźdźcami na biwak.

Podczas lotu...

-Gdzie lecimy - zapytali wszyscy, oprucz Astrid

-Na wyspę Rubinowych Kamieni - odpowiedziałem

-Gdzie? - Zapytali

Nie odpowiedziałem. Lecieliśmy, aż dolecieliśmy rozbiliśmy obuz, a ja przydzieliłem wszystkich do ich namiotów (mają 2 osobowe)

1 namiot - Bliźniaki

2 namiot - Śledzik i Sączysmark

3 namiot - Astrid i Ja (Czkawka)

(Headery nie ma z nimi)

Rozdział 18.

Kiedy nadszedł wieczór usiedliśmy w kręgu i zaczeliśmy grać w butelkę

-Kto pierwszy kręci? - zapytałem

-Ty - Wszyscy razem powiedzieli

Zakręciłem iiiiii...Szpadka

-Pytanie, czy Wyzwanie? - Powiedziałem formułkę

-Wyzwanie! Raz kozie śmierć -Powiedziała Szpadka

-Przytul Mieczyka i powedz, że jest twoim kochanym bratem - Powiedziałem

Szpadka tylko jękneła, przytuliła brata i powiedziała...

-Jesteś moim kochanym bratem Mieczyk - Rzekła

Zakręciła, wypadła Astrid

-Py... - Zaczęła Szpadka

-WYZWANIE! - Krzyknęła Astrid

-Masz zrobić coś, czego... - zaczęła Szpadka, gdy nagle rozległ się ryk, a zza góry wyleciał Marazmor

-Wrrreeeeeeeeeeeeu! Rawwwrrrrrrr Rauuu! (tł. Ałłłłłł! Kolec mi się wbił w łapę!) - Krzykną Marazmor

-Marazmor - Szepnęła Astrid

-Zemszcze się! - po chwili krzyknęła

-NIE! - Krzyknąłem

-Czemu?! - Zapytała zirytowana

-Nie pamiętasz, on nie ma złych zamiarów! - Krzyknąłem, a Marazmor podleciał bliżej

Poczułem, jakby łuski wyraztające mi na skórze. Szybko się uspokoiłem, na szczęście nikt nie zauwarzył

-On ma tylko kolec w łapie - Powiedziałem, a Marazmor akurat wylądował

-Kryć się! - Krzyknęła moja narzeczona, a wszyscy, oprucz mnie (i oczywiście Szczerbatka) się schowali

-Nic ci nie zrobię, tylko chcę ci pomuc wyciągnąć kolec z łapy - mówiłem powoli i spokojnie do Marazmora

-Wrrrrreu? (tł. Naprawdę?) - Zapytał

-Tak - Odpowiedziałem

Dał się pogłaskać, zacząłem wyciągać kolec. Kiedy skończyłem Marazmor mi podziękował u odleciał

-Wow. Właśnie wytresowałeś Marazmora - Powiedział Śledzik

-Ale, odleciał - powiedziałem od tak

Rozdział 19.

Nie ni Fosh! (czyt. Foch!) Oni też gapili się na mnie jak na UFO (Deżawu (jak to się pisze?) tak było na wyspie Zaćmienia)

-Co się gapicie jagbyście UFO zobaczyli? - Zapytałem

-Czemu tak obojętnie powiedziałeś, że odleciał? To przecierz wielka strata - Odpowiedział za wszystkich Śledzik

-No...jak chcesz to go zawołam - Odpowiedziałem powoli

-Jak? - Zapytali wszyscy zaciekawieni (Nawet bliźniaki...trochę to do nich nie podobne)

-Po prostu - Rzekłem

Wszyscy się na mnie dziwnie spojrzeli

-No...bo ja...wam czegoś nie powiedziałem - Odpowiedziałem (Szykuj się Czkawka na "kazanie" od Astrid. Szykuj się szykuj)

-Czego nie powiedziałeś i dlaczego? - Zapytała lekko (tsa jasne lekko) zdenerwowana Astrid

-Ostatnio dowiedziałem się, że jestem - Powiedziałem 

-Półsmokiem - dodałem, ale oni nie usłyszeli

-Kim? - Dopytywał się Śledzik

-A nieznienawidzicie mnie? - zapytałem

-Nie - Odparli hurem

-Jestem...Półsmokiem - Odważyłem się powiedzieć

-Kim? -Zapytał Sączysmark

-Mam teraz wyostrzone zzmysły, jestem sprawniejszy, mogę rozmawiać ze smokami i zmieniać się w smoka z gatunku, którego "wytresowałem" (w sensie zarzyjaźnił się z nim) - Odpowiedziałem

Podeszła d mnie Astrid i mnie powaliła na ziemię

-To za to, że nie powiedziałeś - Powiedziała

Wstałem, a ona mnie pocałowała

-a to, za całą resztę - dodała swoje ulubione słowa

-dobra, chodźmy już spać - powiedziałem

poszłem z Astrid do naszego namiotu. Zaczeliśmy szeptem rozmawiać (jak coś  siedzą po turecku, a Astid ma głowę opartą na ramieniu Czkawki

-Czemu mi nie powiedziałeś - Zapytała

-Nie chciałem Cię stracić - Odparłem

(UWAGA! Bardziej romantyczna scenka, kto nie lubi romansów niech nie czyta)

-O kochanie, wiesz przecież, że kocham cie mimo wszystko - Odpowiedziała

Położyliśmy się, ale nie mogliśmy spać, więc wyszliśmy z namiotu. Na zewnątrz złapałem ją w talii, a ona mi zarzuciła ręce na szyje i staliśmy tak chwilę patrząc sobie w oczy. Zacząłem powoli zbliżać swoje usta do jej. zaczęło się od delikatnych muśnieć, aż przeszliśmy do pocałunków przepełnionych miłością i namiętnością.Wróciliśmy do namiotu, a tam zasnęliśmy wtuleni w siebie.

(Koniec scenki)

Zasnęliśmy.

Rano...

Wstaliśmy pierwsi z jeźdźców. Zauwarzyłem, że moja narzeczona nie śpi. 

-Dzień dobry M'lady - Powiedziałem i pocałowałem ją w czoło

-Hej, jak się spało? - Zapytała

-Dobrze, a tobie? - Odpowieziałem

-Też dobrze - Odparła

-Cieszę się - PowieziałemWyszliśmy z namitu.

Zaczeliśmy od porannej gimnastyki i czekaliśmy, ąż wszyscy wstaną. Pierwsza wstała Szpadka, która pobiegła z czymś podobnym do wiaderka po wodę, a gdy wróciła wylała to (wodę) na głowę Mieczykowi

-Aaaaa! Zimne! - Wydarł się

Po chwili wstali Śledziek i Sączysmark

-Dobze mi się spało, a wam? - Powiedział Sączysmark

-Nam dobrze - Powiedziałem razem z Astrid

-Mnie niezabardzo - Odparł Śledzik

-Mnie dobrze - Odpowiedziała Szpadka

-Mnie nie...a o co chodzi? - Powiedział Mieczyk

Walnęłem otwartą dłonią w czoło

-Nie ważne - Powieziała Szpadka

Bliźniaki zaczęły się bić.

Rozdział 20. (Dedyk dla NonaFuriaDragon) (Nareszcie nowe rysunki na twoim blogu!)

-Ulatniamy się?- zapytałem szeptem moje kochanie

-Jasne, z tobą zawsze - Odszepnęła Astri

Pochu poszliśmy do lasu, musiałem jej powiedzieć coś bardzo ważnego.

W lesie...

-As...muszę ci coś powiedzieć - Zasząłem niepewnie

-Mów - Powiedziała ze strachem w głosie

-Bo...jest taka sprawa, że - plątałem się

-"Wal" śmiało - powiedziała

(Muszę kończyć, rodzice każą, a wena postanowiła wstać i wyjść)

Rozdział 21. (Ciąg dalszy poprzedniego Dedyka)

-Jest taka sprawa, że...tej nocy też zostaniesz półsmokiem - Wydusiłem z siebie

-Wow... - wyszeptała

-Wiem - powiedziałem i przytuliłem ją

-Ale...jak? - zapytała

-Jesteś moją Narzeczoną i dlatego... - odpowiedziałem

-Czyli, gdybyśmy zerwali, to bym została normalna? - Zapytała, przeraziłem się

-Tak, po co ci ta wiadomość? Chcesz... - Zacząłem

-Nie! W życiu! - Odpowiedziała

Pocałowała mnie, zacząłem oddawać pocałunki

-Chej! Zakochańce! Czemuście zwiali?! - Krzykną Mieczyk

-Właśnie - Szpadka dorzuciła swoje trzy grosze

-Nie macie nic ciekawszego do roboty? - Zapytała moja Narzeczona

-Nie - Odpowiedziała Szpadka

(Przykro mi, ale ciągle mam mało czasu)

Rozdział 22 (Słucham muzyki! (Indila-S.O.S.) Dodaje mi Weny! Kto lubi tak jak ja słuchać muzyki podczas pisania?)

-A może dokończymy wczorajszą gre w butelkę? - Zapytał Mieczyk

-Nienajgorszy pomysł - Powiedziałem - Chyba jeden z lepszych - dopowiedziałem sobie pod nosem

W obozie...

-Ok. Skończyło się, na tym, że miałam dć Astrid wyzwanie - Powiedziała Szpadka

-Dwaj! Jestem gotowa! - Krzyknęła Astriś (XD, ale w sómie to jej narzeczony ;-))

-Masz zrobić coś, czego Czkawka się po tobie nie spodziewa - Powiedziała

Astrid posła do lasu, a przynajmniej tak myślałem. Popatrzyłem w bok i omal zawału nie dostałem.

-Aaaaa! Astrid, chcesz, abym zawału dostał?! - Zapytałem zkołowany.

Wszyscy się śmiali, bo podobno mam ten wyostrzony słuch. (Gadali (krzyczeli wręcz) , to się chłopakowi nie dziwcie) Astrid zakręciła, wypadło na Smarka

-Męszczyźni biorą wyzwanie! - Krzykną

-Acha, czyli pytanie - Powiedziała As, a wszyscy się roześmiali

-Ale, ja chcę wyzwanie, bo jestem męszczyzną! - Krzykną lekko zdenerwowany Smark

-Od kiedy jesteś męszczyzną? - Zapytała Astri (Astrid, As, Astri, Astriś. Ktoś zna jak jeszcze nazywać Astrid? (XD)) Wszyscy sie znów zaśmiali

-Od zawsze - Odpowiedział dumny Smark

-Ok. Krzyknij, nie piśnij jak dziewczynka - Powiedziała Astrid, a my się podnieść nie mogliśmy (ze śmiechu)

-Aaaaaaaaaaaa! - Krzykną Smark identycznie jak 5-letnia dziewczynka

Sączysmark zakręcił, wypadło na mnie

-Od razu mówię, wyzwanie - Powiedziałem

-Masz wrzucić Astrid do wody - Powiedział Smark (Są, przy plaży)

Wziąłem Astrid na ręce

-Przepraszam, jak chcesz to pomoge ci potem ukarać Smarkacza - Szepnąłem jej na ucho i wrzuciłem do wody

-Smark masz przerąbane! - Wrzasnęła

Pobiegła, a ja sobie spacerkiem szłem, kiedy siadałem, Astrid właśnie przykładała topór do szyi Smarka. Podeszłem i wyciągnęłem jej topór z rąk i nie chciąłem oddać.

-Czkawka! Oddaj mi mój topór! - Krzyknęła

-Bo co? - Odpowiedziałem

-Bo, chcę zabić Smarka! - Wrzasnęła zła

Wypóściłem jej topór i chwyciłem ją w talii, tak, aby nie mogła się zbytnio ruszać

Rozdział 23. (Witm spowrotem smoczki i jeźdźcy, oraz wszyscy inni! Mam dostęp do kompa, więc piszę, a wena sprzyja)

Perspektywa Astrid (Dawno nie było)

Czkawka! Puszczaj! Dostaniesz łokciem! Ugh! Nie puści mnie! No nie puści!

-Spokojnie As - Wyszeptał mi do ucha, momentalnie się uspokoiłam

-Jak tu spokojnie, jak to coś mnie denerwuje - Powiedziałam wskazując na Smarka

-Ej! - Zawołał Smark z oburzeniem

-Spokuj! - Krzykną mój narzeczony - Grajmy dalej - Dodał cicho po chwili

Zakręciłam iiii...Śledzik

-Pytanie- odpowiedział odrazu

-Śledzik, ty zawsze bierzesz pytania - Powiedziała zdesperowana Szpadka

-No, a co w tym złego? - Zapytał

-Proszę! - Szpadka zrobiła maślane oczka

-Dobra biorę wyzwanie - Powiedział Śledzik

-Zbierz całe wiaderko jagód, zrób sok, a potem wylej go sobie na głowe - Powiedziałam

-Dobra - Powiedział zrezygnowany i poszedł do lasu

Po godzinie Śledzik wrócił z wiaderkiem jagód, zaczą robić sok, a potem go sobie wylał na głowe. Był cały FIOLETOWY! Zakręcił i wypadło na Czkawkę

-Pytanie czy wyzwanie? - Zapytał Śledzik

Widać było, że powstrzymywał śmiech, oparty o Szczerbatka chichotał

-Co cię tak bawi? - zapytałam

-Szczerbatek powiedział, że Śledzik zebrał jagody, których dopiero po tygodniu zejdą po nich ślady - Powiedział powstrzymując śmiech

-Wreu rawr rau (tł. Śledzik wygląda jak dojrzała jagoda, krzykuś go chętnie by sobie pożuł) - Mrukną coś Szczerbo do Czkawki

-Rewr? (tł.Kto to Krzykuś?) - Zapytał o coś Czkawka po smoczemu, jeszcze nie rozumiem tego języka

-Rowri (tł. Krzykozgon) - Odwarkną Szczerbo, a Czkawka nie mógł się powstrzymać od śmiechu

-Może lepiej wracajmy, bo Czkawka jeszcze umrze, ze śmiechu - Powiedział Sączysmark

-Ej! - Krzykną Czkawka i momentalnie się ogarną wyruszylismy w droge powrotną

Na Berk...

Razem z Czkawka poszliśmy nad Krucze Urwisko,zeszliśmy, trochę pogadaliśmy i mimowolnie zasneliśmy.

Rozdział 24 (Dziś prawdopodobnie tylko moja pogadanka ze Szczerbem, bo ma pomuc coś napisać, jak coś jestem półsmokiem płci żeńskiej)

Rano...

Obudziło mnie szturchanie w rękę, a kto to? (No nie wiem, może twój smok?) Jasne, że Szczerbatek. (Mówi...Czekaj, CO?) Chyba domagał się latania (Ugh, ale, żeś nie kumata)

Perspektywa Szczerbatka

(Ja:Kto się spodziewał, bo ja nie?

Ja2:Idiotka #Sory Admy jak to słowo jest zabronione#

Ja: Fosh!

Ja2:Nie obchodzi mnie to, co 5 sekund się obrażasz

Ja:Nie prawda! A wracając)

Chciałem, by Astrid pomogła mi obudzić Czkawkę.

(Ja:Co Szczerbuś lizanie nie pomogło?

Szczerbatek: Gąbka do wiaderka!

Ja:Chyba gęba

Szczerbatek: CICHO!

Ja: OK, Ok)

Nie pomogło nawet lizanie

(Ja:Hłe hłe!

Szczerbatek:Ukatrupie

Też cię kocham!

Szczerbatek:Ugh! <facepalm> Jaki półmuzg

Ja: Dzięki <Śmiech psychopatki>

Szczerbatek:Czkawce na pewno coś się stało!

Ja:Zaufaj mi zginie! <Śmiech złoczyńcy>

Szczerbatek: NIE MOŻESZ!

Ja:No nie mogę!

Szczerbatek:THX

Ja:Tylko się pochoruje <Szczerbatek robi facepalm>)

-Czkawce coś jest nie mogę go obudzić! - Krzyknąłem

-A! Szczerbatek ty muwisz! - Krzyknęła Astrid <Szczerbatek robi facepalm>

-Przecierz teraz rozumiesz mowe smoków, nie pamiętasz - Zapytałem

(Szczrbatek:Kolejna idiotka się znalazła 

Ja:EJ!

Szczerbatek:Ja przecierz nic nie mówiłem 

Ja: Już! Wara won pata pon od mojego kompa!

Szczerbatek: Ok, ok, ale miałem ci dzisiaj pomagać!

Ja:Dobra zostajesz.

Szczerbatek: TAK!)

-A no tak! - Przypomniała sobie Astrid

-Pomóż mi go zanieść do Goth - Poprosiłem 

(Ja: Weź zrób te oczka! PLOSE!

Szczerbatek: W sensie te? <Szczerbol robi MEGA, UBER, CYBER, CUTE, SWEET, WIELKIE, MAŚLANE, OCZKA>

Ja:Owww)

Astrid pomogła mi wziąść Czkawkę na grzbiet, po czym poszliśmy do Goth. Napisała ona, że...

(Ja: Teraz zgadujcie co się okarze!

Szczeerbatek: Jawiem i bę... <Ja rzucam się na szczerbatka o zamykam mu pysk>

Ja: Piśnij słowo, a będzie z tobą źle

Szczerbatek: Ok, ok!)

Rozdział 25. 

Goth napisała, że nie wie co jest z Czkawką

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu, a obok stali...

-Thor, Odyn? - Zapytałem na MAXA (Nie chodzi o imie) zdziwiony

-Tak Czkawka, musieliśmy ci przekazać pewną misje - Powiedział Thor

-Jaką? - Zapytałem

-Będziesz się musiał zmierzyć z potężnym zagrorzeniem - Odparł Odyn

-Komu będzie to zagrażać? - Zapytałem

-Całemu Berk - Odpowiedział Thor

(Czemu ja mam tak mało czasu na pisanie? Ja pier papier (Przekleństwo bez przekleństwa XD) PAPATKI! o/ )

Konie Części pierwszej. 

Kontynuacja:

http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:Magiczna_Furia/S%C5%82uchaj_serca,_nie_rozumu...chod%C5%BA_czasem_r%C3%B3b_wyj%C4%85tek
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.