FANDOM


Życie tajemniczego jeźdźca

Pizap.com14244518364471
Ok! To moje pierwsze opowiadanie więc prosze o wyrozumiałość.Na początek małe info:

-Wszyscy wyglądają jak w JWS1 i mają 15 lat (od 2 rozdziału)

-Hiccstrid? Hmm...muszę się zastanowić, ale chyba się pojawi ;D

-Nie wiem w jakich terminach będą nexty..no wiecie szkoła i inne sprawy :)

-Grubą czcionką będą zapisywane informacje odemnie, a pochyłą sny, myśli i cytaty (Jeśli się wgl pojawią)



Rozdział 1 (narazie rozdziały nie mają nic do tytułu...jeszcze!)

Wyspa Berk. Piękne krajobrazy, wspaniałe widoki, świetna osada, ale jest mały problem...szkodniki,a mianowicie smoki.


Pewnego pochmurnego dnia urodził się tam chłopiec...chłopiec, którego zadaniem było połączyć te dwa światy.

Był synem wodza i jego mądrej i pięknej zielonookiej wybranki.Gothi (szamanka wyspy) zauważyła na ramieniu małego dziecka znamie w kształcie smoka, czarnego smoka.Nikt nie wiedział co to za smok.Niektórzy myślą, że to Nocna Furia, ponieważ jest jedynym czarnym smokiem na całym archipelagu, natomiast inni mówią, żeby się tym nie przejmować...znamie jak znamie.

Rozdział 2

'-Tak jak wspominałam ' Wszyscy wyglądają jak w JWS1 i mają 15 lat

-Valke porwały smoki

Cześć! Mam na imię Czkawka, tak super imię wiem, ale mogło być gorzej. Nasi rodzice myślą, że głupie imiona odstaszają gnomy i trolle. Może opowiem coś o sobie...jestem wątłej budowy dlatego, że jestem wcześniakiem, mam brązowe włosy z połyskiem rudego,duże zielone jak trawa oczy.Nikt na wyspie mnie nie lubi, nawet mój ojciec.Wyjątkiem jest nasz kowal Pyskacz jestem jego czeladnikiem już sporo czasu.A! Zapomniałem...mam też na ramieniu znamie przedstawiające smoka, a właśnie, jeśli chodzi o smoki to w tym momencie jest atak, mi niepozwalają wychodzić na wojne, pewnie się domyślacie dlaczego. Zawsze siedze w kuźni u Pyskacza.

Tego dnia wyrabiałem miecz dla Sączyślina, aż nagle usłyszałem krzyki wikingów:

-Nocna Furia!

-Kryć się!

Zanim się obejrzałem przeklęty podmiot urzy sięjący śmierć przeleciał nad dachem kuźni.Postanowiłem się wykazać i spróbuję zabić Nocną Furię...nikt tego nie dokonał, dlatego ja będę pierwszy i już mi nie będą dokuczać.Wyszłem z kuźni z moją wyrzutnią sieci, którą sam wymyśliłem oraz wynalazłem i już po chwili byłem na jakimś wzniesieniu, z którego było wszytko widać.Usłyszałem ryk charakterystyczny dla Nocnej Furii i zauważyłem czarny cień latający po niebie.Wystrzeliłem śieć, ale od razu ja największa ciamajda na wyspie musiała coś zepsuć i się potknąć,ale...:

-Trafiłem go! Mam nadzieję, że ktoś to widział!

Nagle zaatakował mnie Koszmar Ponocnik, uciekałem ile sił w nogach. Po chwili odwróciłem się, żeby zobaczyć czy jeszcze jestem prze niego ścigany,a tam zobaczyłem...


Przerwałam w idealnym momencie. Blog narazie nudny, ale z czasem akcja się rozkręci...narazie to jest tylko wprowadzenie. Wszystko dzieje się prawie jak na początku JWS1, ale zobaczycie, że tak potem już nie będzie.

mojego ojca, który jednym rzutem topora zabija to stworzenie.Ten widok był okropny. Nie wierze, że to mówię, ale zrobiło mi się żal smoków. Z myśli oderwał mnie głos ojca:

-Mówiłem żebyś został w kuźni!

-Przepraszam...tato

-A teraz wracaj do domu! - Krzyknął na mnie tak, że chyba cała wioska usłyszała.


Pobiegłem do domu i zacząłem myśleć o tej Nocnej Furii. Jutro pójde zobaczyć gdzie spadł, chyba, że już uciekła.Bardzo możliwe. Polożyłem się i zasnąłem z myślą, że ją znajde.


Następnego dnia wymknąłem się, po cichu, żeby nie obudzić ojca. Ruszyłem w kierunku lasu gdzie spadł smok. Przeszukałem każdy zakątek, ale nic nie znalazłem...Wiem! Krucze Urwisko! Zawsze tam przesiaduje gdy chcę się przed wszytkimi ukryć. Nikt nie zna tego miejsca, nie licząc mnie. Zeskoczyłm powoli po skałach i usiadłem przy brzegu jeziorka.

-Inni ludzie gubią broń, biżuterie i inne rzeczy, a ja zgubiłem całego smoka!

Nagle usłyszałem ryk...głośny ryk.

-Nocna Furia - Szepnąłem sam do siebie.

Poczułem ciepłe powietrze.Odwróciłem się a tam...


Nie wiem czy coś jeszcze dzisiaj będzie...Zobaczymy czy będę miała czas i wenę. Jeśli coś będzie to będzie chyba cud ;). No, ale niestety szkoła i ciągłe sprawdziany :P

Ujrzałem smoka, a dokładnie Nocną Furię. Zauważyłem, że nie ma jednej lotki na ogonie. Gdy wpatrywałem się w jego ogon coś się na mnie rzuciło, mówiąć coś mam na myśli tego smoka.

-Już nie żyję!

Otworzył paszczę i zaczął mnie lizać...Zaraz!? Lizać?! Co tu się dzieje?!

-Ej! Przestań!

Smok się posłuchał i próbował odlecieć.Nie może...tak jak wspominałem nie ma lotki

-To moja wina, przepraszam-szepnąłem do smoka

Znowu zwariowałem, ale pomogę mu.

-Przyjde jutro!

-Wrauuuuuu (czyt. Jasne)


Rodział 3

Perspektywa Czkawki

Robiłem potajemnie w kuźni ogon dla mojego kolegi (jeśli mogę go tak nazwać) , gdy nagle moją prace przerwała banda Smarka, w jej skład wchodzą :

Sączysmark-Niski, umięśniony, silny, myśli tylko o sobie.Najgorsze w nim to, że jest moim kuzynem.

Śledzik-Dosyć gruby chłopak, wygląda jak normalny wiking. Jest chodzącą księgą smoków, zna na pamięć wszytko co jes w niej zapisane.

Bliźniaki Mieczyk i Szpadka- Wyglądają prawie identycznie. Często się kłócą i biją. Nie są zbyt inteligentni.

Astrid- Jest dziewczyną Smarka,(tak wiem super wymyśliłam :D)jest blondynką...ładną, o błekitnych oczach..O czym ja? A no tak! :

-Siema Czkawkuś mój miecz gotowy-Powiedział Sączysmark

-Nie-Odpowiedziałem sucho

-Do jutra ma być zrobiony bo inaczej wiesz co się stanie!- W tym momencie smark pokazał swoją pięść.

Wszyscy wyszli śmiejąc się ze mnie...ta ale nowość (sarkazm :D)

Perspektywa Astrid

Hmm...on coś ukrywa. Muszę się dowiedzieć co. Nawet lubię Czkawkę, ale wiecie przyjaźń z nim zepsuła by mi reputację.

Rozdział 4

Perspektywa Czkawki

Gdy skończyłem ogon wybrałem się na Krucze Urwisko. Wziałem ze sobą kosz ryb, bo smoczek może być głodny. Gdy już byłem na miejscu zacząłem szukać smoka:

-E...Smok?! Gdzie jesteś?

Nagle na moim karku poczułem ciepły oddech Nocnej Furii.

-Eeee...Cześć! Chcesz rybkę?

-Wrauuu

Wyciągnąłem z kosza rybę...smok zaczął się powoli zbliżać.

-Ty nie masz zębów, a myślałem, że...

Nagle Furia wysunęła zęby i wyrwała mi rybę, zjadając ją ze smakiem.

-Masz....- Powiedziałem trochę przestraszony.

Smok wsunął swój łeb pod moją rękę.

-Nazwę cię Szczerbatek.

Chyba mu się spodobało.

-Patrz Szczerbatek co dla ciebię zrobiłem!- Pokazałem mu mój własnoręcznie zrobiony ogon.

W ten sposób zyskałem przyjaciela.


Przepraszam was, ale mam dużo nauki i nie daję rady dodawać nextów na bieżąco. ZAWIESZONE!!..Wrócę...kiedyś :D Obiecuję ;p

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.