FANDOM


Hej nazywam się Natka mam zamiar pisać opowiadanie właśnie tu z powodu szkoły rozdziały będą nw co ile mam nadzieję, że jak najczęściej ;) Z góry przepraszam za błędy ortograficzne :P

 Ok to kilka INFO :

- Astrid, Czkawka, Mieczyk i Szpatka, Sączysmark, Śledzik, Alex mają po 18 lat

- wygląd jak z JWS 2 ;)

- Czkastrid trochę później :)

- Astrid nie jest z Czkawką

- Czkawka nie ma nogi a Szczerbatek lotki w ogonie

- Czkawka zabrał Astrid na lot ze szczerbatkiem ;) i wtedy się zaprzyjaźnili ( chodzi o JWS 1 :D Astrid go nie pocałowała ani nic ....)

- Stoik żyje, Valki nie znaleziono

- Emmm nw ale Wikingowie mają toalety a i kazdy ma drzwi do pokoju i wgl.

- Coś dla fanów Czkastrid xD

- będę pisać z różnych perspektyw ;) ale będe was o tym informować oke to zaczynajmy ....

1. Kolejny dzień, w którym oszukuję uczucia

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się. Wstałem. Pogoda za oknem obiecująca. Szczerbatek pognał przede mną na dół. Zaszedłem powoli. Z resztą jak zwykle. Przy stole ojciec kończył śniadanie. Uśmiechnął się. Ja też posłałem mu uśmiech taki trochę od niechcenia.

- Dzień dobry - powiedział

- Cześć - mruknąłem, robiąc kanapkę. Szczerbo poszedł na dwór. Od jakiegoś czasu jada posiłki z innymi smokami. Tata wyszedł. Poszedł załatwiać swoje sprawy. Ja zostałem. Sam... przyzwyczaiłem się do samotności. Skończyłem kanapkę. Poszedłem się przebrać i trochę ogarnąć włosy. Zbiegłem na dół. Zaraz zajęcia w Akademii. Taaa..... Hura. Wyszedłem na dwór słońce zapowiadało ładną pogodę. Szczerbo podbiegł do mnie.

- Lecimy kochany ? - zapytałem. Odpowiedź była oczywiście pozytywa. Wsiadłem na przyjaciela. Szczerbatek to mój prawie jedyny przyjaciel. No nie licząc Astrid. Od  długiego czasu to moja najlepsza przyjaciółka. Ale nie wiem co mam o niej myśleć zakochany po uszy jestem. Gdyby nie mały szczegół to by było fajnie. Astrid jest zajęta. A zresztą ona uważa mnie tylko za przyjaciela. Czego chcieć więcej ? Dolecieliśmy do Akademii. Była tam tylko Astrid i ten .... no jej... Alex. Niższy ode mnie, blondyn, szare oczy, szczupły. I chyba nic więcej szczególnego. Zeskoczyłem ze Szczerbatka. Rzygać mi się chciało. Oni tak zawsze jak przychodzę. Muszą tu ? W miejscu publicznym ..... nie no dobra dociera do mnie to po prostu zazdrość. No trudno.

- Cześć - powiedziała wesoła ( jak zwykle Astrid )

- Hejka - powiedział Alex, trzymając Astrid za rękę bez entuzjazmu odpowiedziałem

- Hej - tak to było słabe i ciche przywitanie. Nie mam ochty na rozmowy i  na czyjekolwiek towarzystwo.

Perspektywa Astrid

Czkawka jak zwykle smutny. Co z nim ? Sama nie wiem. Szkoda mi go to mój najlepszy przyjaciel. Wiem to głupie zamiast najlepszej przyjaciółki mam jego. Ale on mnie zawsze słucha jak nikt. Doradza, pomaga, zawsze przy mnie. Nawet wypuszcza mnie wcześniej z zajęć. A innych nie. Hahahaa .... Przyjaciel jak nikt. Od pewnego czasu się zmienił. Eee znaczy ja też. Nie mamy już tyle czsu dla siebie. Ja mam teraz chłopaka. Szczerze to coraz bardziej się kłócimy i nie wiem jak długo to wytrzymam. Ale ustaliłam z nim coś. Dziś po zajęciach zabieram Czkawkę. Na jakiś lot. A poza tym chciałam mu się zwierzyć z tego co się dzieje. Bo mnie to dręczy a na niego mogę liczyć zawsze, wszędzie. Może mi coś doradzi ? Mam taką nadzieję. Czkawka odwrócił się do Szczerbatka. Głaskał go i bawił się znim. Czułam, że nie zwraca na mnie uwagi. Nagle do Akademi wlecieli Szpatka, Mieczyk, Śledzik i Sączysmark.

- No to co robimy ?! -krzyknął wesoł Sączysmark.

- Pobijmy Mieczyka - odpowiedziała Szpatka

- No dobra ale z dala od mojej kostki . Nadal boli - powiedział Mieczyk. Oni to się nigdy nie zmienią.

- Nie nie bedziemy go bić - powiedział Czkawka. Odwrócił się. Zapadła cisza. Każy miał dziwną minę.  Tajeminiczy głos Czkawki za każdym razem pasuje do każdej sytuacjii.

- A więc jak co poniedziałek krótki patrol na Berk i wracamy - każdy słuchał - Szpatka, Mieczyk i Śledzik na północ, Sączysmark, Astrid .... Alex na południe ... Ja ze Szczerbatkiem polecimy nad ocean. Może coś tam dzieje.

- A dlaczego ty sam ? - zapytałam. Nie odpowiedział.

- No to raz, dwa do pracy im wcześniej zaczniecie tym wcześniej skończycie - powiedział tym swoim tajemniczym głosem, miał pod nim zaszyte jakieś uczucia. Jakieś, które go martwią. Wsiadłam na Wichurkę. Alex na swojego Koszmara Płonocnika. Koloru żółto - fioletowego. Nie przepadam za tą rasą no ale jak to lubi. Wylecieliśmy. Spojrzałam jeszcze za siebie. Czkawka przytulił się do Szczerbatka. Nawet z takiej odległości widziałam, że kapnęła mu łza. Alex odwrócił moją uwagę.

- Szybciej kotek ! - krzyknął wesoło. Wichura przyśpieszła lot.

Perspektywa Czkawki

Pozbierałem się wreszcie. Czuję każdego dnia, że ktoś wbija coś w serce. Coraz głębiej. Siadłem na Szczerbatka.

- Chodź, mordko lecimy - powiedziałem. Szczerbo ruszył gwałtownie do przodu. W oka mgnieniu wyleciałem z Akademii. Obinąłem już Berk.Przed nami pełen ocean. Nic niepokojącego.

- To może to co zawsze ? - zapytałem, oczywiście niepotrzebnie. Z torby wyciąłgnąłem chełm. Założyłem go. Moje czarne smoczydło polecielało jak najwyżej i najszybcej. Zatrzymał się w górze. Zaciągnąłem wajchę, by mógł lecieć sam. Skoczyłem z niego. Ooo tak, po prostu adrenalina podskakuje jak nie wiem co. Leciałem coraz szybciej w dół. okey jeszcze chwilaaaa. Teraz ! Przycisk na moim kombinezonie. Lecę sam ! O tak ! Wynalazłem to niecałe dwa miesiące temu. I jest super. Przecinam chmury sam. A tu za mną.

- wrauuaau ! - szczerbatek wyprzedził mnie. A to cwaniak. Nacisnąłem jeszcze coś. I wysunąłem jeszcze jedno skrzydło, wysuwające się z moich pleców. Dogoniłem go. Usiadłem na jego grzbiecie.

- To było niesamowite !!! - krzyknąłem głośno. Szczerbo z radości wystrzelił plazmą przed nas. Czas było wracać. Pozbyłem się troszkę moich złych emocjii. Schowałem znów chełm i moje skrzydła. Wróciłem do SA. Wszyscy już tam byli. Astrid ucieszyła się na mój widok. Podbiegła do mnie i się przytuliła. Sączysmark i Alex się śmiali. Ale o co chodzi ?

CDN ;** Mam nadzieję, że wam się spodobało <3    ( 10.09.14. ) Hej cd jutro dziś nie dałam rady jak wrócę ze szkoły papa ;*

2. Przyjaciel

Perspektywa Czkawki

Nadal mnie tak przytula. Kobieto o co tu biega? Nie, że mi nie pasuje czy co. Nawet fajnie tak. Bardzo fajnie, fajnie.

- Więcej tak nie rób ! - powiedziała

- Ale o co ci chodzi ? - zapyatałem naprawdę nie wiem co ma na myśli. Spojrzała na mnie wzrokiem " Serio ? serio nie wiesz? "

- To przecież wyglądało na samobójstwo. Lecisz se lecisz i skaczesz ! Już miałam tam cię ratować a później najchętniej zabić. A ty no tak ... tego te skrzydła rozkładasz i lecisz ! Nie rób tak więcej, albo mnie iformuj .... - powiedziała i przytuliła mnie jeszcze raz. Trochę roztrzęsiona była. Przytuliłem ją mocniej.

- Przepraszam - Powiedziałaem wreszcie. Uśmiechnęła się. Poszła do Alexa. Coś szeptali. W tym oto momencie wrócili, także bliźniaki i Śledzik.

- No nic ciekawego

- nie było - dokończyła Szpatka za brata.

- To możemy iść ? - zapytał Mieczyk

- No tak zajęcia skończone do jutra ! - za nim się obejrzałem bliźniaków już nie było.

- No to co ja też lecę - krzyknął Sączysmark, wsiadając na Hakokła. Poleciał. Astrid pocałowała Alexa w policzek.

- Pa - powiedzieli do siebie. Wszyscy polecieli. E znaczy tak myślałem. Odwróciłem się. Astrid dlaczego jeszcze tu jesteś ?

- Astrid dlaczego jeszcze tu jesteś ? - zapytałem

- No bo widzisz dawno nie spędzaliśmy czasu razem. Wiesz jak przyjaciele. Może polatamy dziś ? Co ? - zapytała. Przecież jej nie odmówię.

- Jasne i tak nic nie mam do roboty - powiedziałem. Ucieszyła się. Znam ją na tyle, że wiem, że chce ona coś mi powiedzieć. Często mi się tak zwierza. Cieszę się, że mi ufa.

Perspektywa Astrid

Łii zgodził się.

- To lecimy ? - zapytałam wskakując na Wichurę.

- Pytanie !? - powiedział wesoło. WeSoŁo ! Już dawno nie warażał radości.

- To chodź ! - wylecieliśmy z Akademii szybko. Prowadzę jak zwykle, w to samo miejsce, w którym rozmawiamy. Nikt o nim nie wie. Jest z drugiej strony wyspy jaskinia, gdy się wejdzie, wchodzi się na piękną polankę z rzeczką. Lecieliśmy w chmurach.

- Hmm to tam gdzie zawsze ? - zapytał

- No a jak ? - zaczął się śmiać. Tak dawno nie słyszałam jego śmiechu. Przez niego też zaczęłam śię śmiać.

- No to to co zawsze?  Kto pierwszy ! ? - krzyknęłam. Wichura dawała z siebie wszystko ale przecież on ma Nocną Furię ! Haha. Już widać "naszą " jaskinię. Już go wyprzedzałam, ale zeskoczył ze Szczerbatka. Znowu. Serce mi stanęło. Zaczął złośliwie się śmiać. Wygrał. Wylądował przy jaskini pierwszy. Szczerbatek obok niego. Oparł się o kamienną ścianę. Uśmiechnął się.

- No i wygrałeś ! - powiedziałam

- Tobie też dobrze poszło - dodał śmiejąc się.

- Taak tak jasne .... chodź idziemy ? -  zapytałam. Nie odpowiedział, bo Szczerbo wepchnął go do środka. Ja weszłam za nimi z Wichurką. Dawno tu nie byliśmy. Nie zmieniło się wiele. O ! Wyrosła tu nasza smoczymiętka, którą wsadziłam z Czkawką z pół roku temu. Szczerbatek już w niej leżał i się w niej tarzał. Wichura odeszła ode mnie i też pobiegła bawić się ze Szczerbkiem. Ja usiadłam z Czkawką przy nich. Śmialiśmy się, bo Szczerbatek wywalił jęzor i tarzał się. Wyglądało to prześmiesznie !


Perspektywa Czkawki

Spojrzeliśmy na siebie. Nie lubię takich sytuacjii, bo od razu się zawstydzam. Odwróciłem wzrok.  Zagarnąłem włosy na bok. Zaśmiała się. Szczerbatek wyszedł wreszcie z łaki w smoczymiętce. Położył się obok mnie.  To  właśnie efekt za długiego wąchania tej ich trawy.

- Oj Szczerbatku - spojrzał na mnie wzrokiem " stary daj mi spać " . Odwrócił się i zaczął chrapać. Wichura to samo zrobiła. No to jesteśmy sami.

- emm co tam ? - zapytała

- Nic ... a tam ?

- Nic - odpowiedziała. Haha rozmowa na poziomie.

- Czkawka mam do ciebie pytanie ok ? - zapytała. Jakieś podchwytliwe ?

- Jakie ? Mów śmiało - posłałem jej uśmiech.

- No bo, ja zauważyłam, że jesteś smutny - chciałem coś powiedzieć - nie czekaj nie przerywaj. Jak skakałeś ze Szczerbatka to na pewno gdybyś nie był smutny eee.... zamachnął byś się ale popatrzył  na chwilę w dół. A ty nie od razu HOP do oceanu. Znam cię i wiem, że ci coś jest.  Patrz dopiero dzisiaj, zaśmiałeś się.  Nie wiem jak dawno nie widziałam uśmiech na twojej twarzy. A więc Czkawka dlaczego jesteś taki smutny ? - zapytała. O kurdę ale ona mnie dobrze zna. Zapadła cisza.

- Nie powiesz mi ? - zapytała i spojrzała tymi oczmi niebieskimi. I ten wzrok taki. Muszę od niego uciec. Popatrzyłem w dół. Po nie długiej chwili spojrzałem na nią. Nadal czekała na odpowiedź.

- Nie ufasz już mi ? - zapytała smutna. No co ja mam powiedzieć. Słuchaj Astrid ja cię kocham i zawsze jestem zadrosny jak nie wiem co.  I czuję,  że nie mam z tym Alexem żadnych szans. I kiedy mnie przytulasz to  najchętniej to bym cię pocałował ? Tak to mam jej powiedzieć ?  Ohh no co mam powiedzieć ? Albo dobra mam

- Astrid słuchaj ....

CD mam nadzieję, że jutro :D ;* <3 Haha możecie też zgadywać co Czkawka powie xD ;)

3. Rozmowa

Perspektywa Czkawki

- Astrid słuchaj .... Ja ci tego nie powiem - powiedziałem powoli i spokojnie

- No ale dlaczego ? - powiedziała i złożyła ręce na znak, że się obraziła

- Od tego zbyt wiele zależy, ale ja ci obiecuję tu i teraz, że ci to kiedyś powiem. Przysięgam

- Przysięgasz ? - zapytała

- Przysięgam na naszą przyjaźń - powiedziałem. Zamysliła się.

- A kiedyś to znaczy kiedy ?

- Nie wiem jak będę gotowy ...

Perspektywa Astrid

Uhuhu Czkawka co to za tajemnica poważna ? Ale okey jeśli nie chcesz to nie mów. Znaczy na razie, obiecałeś to powiesz i ja cię do tego na pewno zmuszę.  Yymmm cisza. Co by tu powiedzieć ?

- Co tam ?

- Nic - powiedział i uśmiechnął się. I patrzył tak na mnie. Ja też.

- A tam ?

- Też nic - zaczęliśmy się jeszcze głośniej śmiać. Walnęliśmy się na trawę rozmawiając o przygodach z dzieciństawa. Było śmiesznie. Pozwierzałam mu się też o Alexie, że zaczął mnie ignorować ostatnio i nie ma dla mnie czasu. Czkawka pocieszał mnie i powiem jedno bardzo dobrze mu to wychodzi. Mam prywatnego  psychologa. Haha. Nasze smoczydła już nie spały, siedziały zaspane. Chyba już z piątą godzinę tak rozmawiamy. Łał brakowało mi tego. Zciemniało się.

- Astrid chyba pora wracać  - powiedział

- Nie ja nie chce

Perspektywa Czkawki

No co moja Asstrid strzela focha ? Nie tak nie będzie.

- Czkawka ty wariacie ! Puszczaj mnie ! - śmiała się i mówiła. No cóż jak Astrid sobie życzy. Postawiłem przy Wichurze. Oparłem się przed nią rękami.

- A teraz do domu - spojrzałem proszącym wzrokiem

- No dobra ale nie myśl sobie ja będę pierwsza ! - odleciała już. To nie fair. Wskoczyłem na Szczerbatka.

- Mordko szybko ale dajemy jej wygrać ! -  dogoniliśmy ją szybko. Ale pozwoliłem jej lecieć jako  pierwsza. Księżyc wychodził już zza oceanu. Zobaczyła, że lecę specialnie za nią powoli. Zwoliła, leci teraz obok mnie.

- Nie i tak to jest nie fair bo dajesz mi fory - powiedziała niebieskooka ślicznota :3 .

- No to lecimy razem

- Okey - widać już nasze domy.

- Odprowadzisz mnie ? - zapytała

- Jasne czemu nie - odpowiedziałem. Wylądowaliśmy przed jej domem. Zostawiła Wichurę przed domem, w jej stajni.

CDN  :D hahy co będzie się działo u Astrid albo u Czkawki i kolejnego dnia ??? ;)  / do zobaczenia mam nadzieję, że jtr

4. Hahy

Perspektywa Czkawki

- No wchodź - powiedziała. Stałem nadal w miejscu. Było późno, ojciec pewnie będzie zaraz się martwił ....

- Oh no .... - złapała mnie za rękę do środka. Usiedliśmy przy stole.

- To może zrobię nam herbatę ? - zapytała. Nie zdązyłem odpowiedzieć, bo wstała i poszła zaparzyć herbatę. Przypomniałem sobie coś, ona najwyraźniej też.

- MaLinOwĄ - powiedzieliśmy równocześnie. Taka tam nasza przygoda z  dziećiństwa. Zaczęliśmy się śmiać. Astrid podała herbatę do stołu. Uśmiechnęła się. Oparzyłem sobie język.

- Ty ciamajdo - zaśmiała się słodko.

- Wiesz zmienił osię tu u ciebie

- Tak ale tylko na parterze mój pokój jest jak z przed roku. - zamyślła się. - ej to chodźmy do mnie ! - powiedziałą wesoło. Właśnie wypiliśmy nasze herbatki. Astrid wystrzeliła po schodach jak burza. Ja próbowałem ją dogonić. Gdy trafiłem wreszcie to jej pokoju to ona już siedziała.

- No patrz nic się nie zmieniło - powiedziała  ze złośliwym uśmiechem.

Perspektywa Astrid

Uśmiechnął się. Wzięłam jego rękę i podprowadziłąm pod okno  i wskazałam na wyryty napis. Uśmiechnął się szeroko. Zaczął czytać tym tajemniczo - pięknym głosem

- Czkawka i Astrid

- najlepsi przyjaciele - dokończyłam za niego, gdy się odwróciłam stał ode mnie tak z 10 cm. Odsunął się jagby się czegos obawiał.

- A pamiętasz po co to napisaliśmy ?

- Haha tak. Mieliśmy karę i rodzice nas tu zamknęli i wtedy to napisaliśmy.

- Heh - coś mi się jeszcze przypomniało. Spojrzałam na sufit. Czkawka też tam spojrzał. Uśmiechnęliśmy się na znak, że wiemy o co nam chodzi. Spoglądałam po pokoju, bo szukaąłm stołka, bo klapa jest ciut za wysko jak dla mnie i  dla Czkawki też.

- Podsadź mnie - powiedziałam. Objął mnie delkatnie w talii i podsadził do góry. Chwilę .... już mam ! ALe nie no.. Uwaga lecę. Upadliśmy na szczęście na moim  miękkim dywanie. Śmialiśmy się głośno.

- Ale zdobyłam - siedzieliśmy twarzami do siebie na moim dywaniku.

- Ha brawo - przewrócił oczami. Wyjęłam z opakowania czekoladę ! Zawsze z Czkawką mileśmy  w tej skrytce jej pod dostatkiem i od tamtej pory tak ją tam chowam. Zjedliśmy jej dużo. Po 1h rozmów dopadła nas głupawka. Śmieliśmy się jak opętani. Godzina już około 22 a my siedzimy na tym dywanie i pękamy ze śmiechu.

Perspektywa Czkawki

- Hahahah albo czekaj pamiętasz tę sytuację jak sprawdziliśmy czy mój ojciec nas podsłuchuje ?! hahah

- Hehhah czekaj on nas podsłuchiwał a my udawaliśmy ciekawą rozmowę pamiętasz ? - zapytała

- Hahah no pewnie - uśmiechnąłem się i zacząłem rozmowę z tamtej chwili

- Astid naprawdę nie przejumuj się - mówiłem ona parsknęła śmiechem ale po chwili wcieliła się w swoją rolę.

- Ale ja nie dam rady nie dam rozumiesz ?! rozumiesz ? - łał  gra to tak wspaniale jak wtedy. Hahah

- Nie ja wierzę, że dasz tylko nie pomdejmuj złej decycji !

- Ale co ja mam zrobić mam Czkawka 16 lat !

- Nie płacz tylko nie płacz - udawliśmy tak samo świetnie jak wtedy.  Astrid udawała, że szlocha ale uśmiechała się.

- Ale mam 16 lat i jestem w ciązy ! - na te słowa wybuchliśmy takim śmiechem. Przpomnieliśmy sobie minę mojego taty bo wszedł do pokoju i przyznał się, że wszystko słyszał.

- Synu, Astrid nie podejmucie pochopnej decyzjii - powiedziałem niskim głosem udając ojca. Ledwo powstrzymując się od śmiechu.

- Ale wodzu co mamy zrobić ?! - i właśnie później się przyznaliśmy, że to był żart. Nie spodobał mu się. Ale my i Astrid tę chwilę pamiętamy jako najśmieśniejszy kawał  z wieku 16 lat.

- Haha to było dobre co nie ? - zapytałą śmiejąc się

- No i patrz do tej pory ojciec nas nie podsłuchuje! - hahahhahah mamy mega wielką głupawkę. Po pół godzinie rozmowy i śiechu postanowiłem, że muszę już iść.

- Astrid ja muszę się już zbierać

- Okey mam pomysł polecę po ciebie rano to sobie polatamy ?

- Jasne - ale coś mi tu nie pasowało. Zauważyła to.

- Spokojnie Alexa nie bierzemy i tak by nic z naszych rozmów nie zrozumiał - powiedziała. Łiii ... Yeaa... Już wychodziłem

- Czkawka czekaj - powiedziała więc się odwróciłem. Przytuliła mnie.

- Dziękuje już od roku tak świetnie nie spędzałam czasu z tobą. Nie wiem dlaczego ... - pusciła mnie - pa do jutra- powiedziała z uśmiechem

- Pa - powiedziałem też uśmiechając się szeroko. Zszedłem szybko na doł. Wiecie co zszedłem od razu także na Zimię. Kurde juz po 23,  na pewno ....  co sobie ojciec pomyśli ? A jak ktoś mnie zobaczy ? Co mam powiedzieć a nic byłem całe popołudnie u Astrid i prawie pół nocy ? Hahah tak super ... Szczerbatek leżał słodko przed drzwiami. Obudził się na mo widok.

-Przepraszam przyjacielu no zasiedziałem się wiesz.... -  przewróciłem oczami. Uśmiechnął się. Już miałęm wsiadać na Szczerbatka. Ktoś idzie w naszą stronę. To ona ....

Mam nadzieję, że next jtr ;) :D

5. Pani Hoferson

Perspektywa Czkawki

Oh, już za późno na ucieczkę. Podeszła do mnie, na początku mnie nie poznała.

- Czkawka ? Dziecko co tu robisz o tak późnej porze ? - zapytałą z uśmiechem mama Astrid

- Emm Dobry wieczór. Ja tak se no .. latałem za długo i idę sobie do domu ... - no wybrnąłem. Uśmiechnąłem się.

- Aha to wracaj szybko bo ojciec na pewno tam z siebie wychodzi gdzie jesteś - powiedziała z uśmiechem.

- Wiem, wiem właśnie dlatego się tak wlekę. -  Zaśmiała się. Wskoczyłem na Szczerbatka. Polecieliśmy szybko. Weszliśmy przez okno. Przebrałem się w co kolwiek innego i położyłem się. Szczerbatek moja kochana niezdara zwalił coś z biurka. Oh no ... " Tup, tup tup " i " Puk, puk "

- Czkawka otwieraj te przeklęte drzwi ! - powiedział zdenerwowny ojciec. No to mnie ma. Wstałem z niechęcią.

- No hej - nie spodobało mu się to przywitanie, spojrzałem w podłogę.

- Gdzie byłeś ?

- Ee no tam i tu ... - mruknąłem cicho nie podnosząc wzroku.

- Czyli gdzie ? - nie odpowiadałem, zadał kolejne pytanie

- Aha to może z kim ? - stałem tak i patrzyłam mu na buty. Zdenerwował się już na dobre.

- Czkawka na Odyna co ja mam z tobą zrobić ? - zapytał, spojrzałem na niego z uśmiechem słodkiego pieska

- Przepraszam - powiedziałem tak słodko, że można rzygnąć tęczą. Uśmiechnął  się.

- Tata przecież wiesz, że nic głupiego nie robię,  ja to nie bliźniaki

- Ale  to nie wytłumaczenia z powodu, że wracasz do domu o północy

- No wiem, wiem ale jestem dorosły i wiem co robię

- No a co robisz

- No ughh - wkurza mnie to już

- Czakwka ty sobie przemyśl to i może wytłumaczysz mi to dlaczego wracasz tak późno ale na razie dobranoc

- Dobranoc - powiedziałem. Wyszedł. Uhh wreszcie poszedł. Alleluja ! Dla kilku spędzonych z Astrid mogę tak z ojcem rozmawiać codziennie. Walnąłem się jak z ołwiu na łóżko.  Nie mogłem zasnąć, w głowie miałęm tylko niebieskie oczy. A no i tak jutro, ee znaczy dziś. Haha Astrid przyleci do mnie rano i polatamy przed zajęciami w SA.  Super. Tagg. Łłiii ... Oh ta moja Astrid, taka idealna. Piękna, zabawna a przy tym agresywna. Moim największym marzeniem jest żeby zerwała   z tym Alexem. Chwila, chwila o czym ja myślę, jeśli są ze sobą szczęśliwi to liczy się właśnie to. Że ona jest szczęśliwa bo kogo ja obchodzę ? W głowie coś mi powiedziało, że mam Szczerbatka. Tak mam go. Jest najlepszy. Wiele razem przeszliśmy. A do tego mordka moja pomaga mi i rozumie co czuje do Astrid. Kochany jest.

Perspektywa Astrid

Próbowałam już zasnąć, ale usłyszałam otwierane i zamykające się drzwi. Czkawka ? Ktoś idzie po schodach. Udawałam, że śpię. Ktoś zajrzał do pokoju. Kątem oka zobaczyłam, że to mama. Uśmiechnęła się jak zobaczyła, że słodko śpię. Wyszła. Ufff. Znowu próbowałam zasnąć. Ale nie mogłąm myślałąm o dzisiejszym wspaniałym dniu. Naprawdę jagby tak podliczyć wszystkie dni spędzone z Alexem i zamienić na ten jeden .... to nie da się ich porównać. Dwuch facetów. Czkawka i tak jest od niego lepszy. A szczególnie te oczy .... tak oczy .... Dobra Astrid ogar. Masz chłopaka. Który jest taki sam jak Sączysmark - powiedziało coś w mojej głowie. Tak szczerze to tak. Alex to jego daleki kuzyn a pozatym to najlepsi kumple. A jagby tak spojrzeć to Alex z charakteru naprawdę jest jak Sączysmark. Jak ja tego wcześniej nie mogłam tego zauważyć. Ohh baran ze mnie. Wiecie złapało mnie obrzydzenie. Ale w tej chwili pomyślałam o Czkawce. Od razu mi lepiej. Zielone oczy, poczucie humoru i od razu mi lepiej, lepiej, lepiej. A tak wogóle to dziwne, że on nie ma dziewczyny ( chodzi mi o Czkawkę ). Jagby się tak nad tym zastanowić to naprawdę. Kręciło się obok niego kilka przejezdych dziewczyn ale nie zwracał na nie uwagi. DLACzEGo ... hmmm ... może mu się już ktoś podoba ? Pewnie tak to jedyne wytłumaczenie. Ostatni raz spojrzałam w marzeniach na zielone oczy i zasnęłam.  Obudziłam się o piątej. Wiem to szaleństwo ale nie chciało mi się spać. Wstałam, czułam się jak  nawalona. Podeszłam do lustra. Matko wyglądam jak jakieś straszydło !! Pbiegłam do łazienki, umyłam się. Weszłam zawinięta w ręcznik do pokoju. Wyjrzałam przez okno. Niby tak wcześnie a tak ciepło dziś. Założyłam czarne leginsy, różowy sweterk żadnych futer bo ciepło jest. Sweterek czarne leginsy. Związałam włosy w ... koka. Rzadko, rzadko to robię ale wyglądałam tak delikatnie  i rumianie. Troszkę mniej ciepłe buty. Poczesałam jeszcze moją grzywkę i zeszłam na dół. Na śniadanko zjadłam kanapkę z tym co zwykle. Wyszłąm teraz na dwór, zbliżała się już godzina 6. Wichurka obudziła się i pobiegła w moją stronę ale mnie nie poznała. Dałam jej kurczaka. Poleciałyśmy pod dom wodza. Czyli także pod dom Czkawki.

CDN :D

6. Dzień dobry

Perspektywa Astrid

Na początku nie wiedziałam co zrobić. Hmm czekać przed domem ? A może hmm..... no dobra zapukam.   " Puk, puk " rozległo się po wnętrzu domu. Już myślałam, że wódz i Czkawka śpią. Ktoś podszedł do drzwi. Otworzył mi Stoik. Uśmiechnął się na mój widok

- O dzień dobry Astrid co tak wcześnie ? - zapytał z uśmiechem

- A nic ważnego  - odpowiedziałam 

- Wejdź zaparzę herbatę - powiedział miłym głosem. Weszłam do domu. Usiadłam przy stole. 

- Czkawka jeszcze śpi ? - zapytałam 

- Tak wczoraj wrócił późno i teraz są tego efekty. Hm tylko nadal się nie chce mi przyznać gdzie był. - popatrzył na mnie  z nadzieją - Astrid dziecko jakbyś mogła to dopytaj się - Hahah nie no spoko 

- Dobrze jasne - odpowiedziałam wesoło. 

-  A mogłabym go obudzić już ? - zapytałam się 

- Świetny pomysł a ja podam śniadanie. Czy ty też zjesz z nami ? 

- Nie dziękuję ja tylko herbatę poproszę - powiedziałam. 

- Dobrze to leć  trafisz do jego pokoju prawda ? - zapytał się wódz

- Jasne - wskoczyłam szybko po schodach na górę. Nie pukałam bo po co ? Czkawka słodko spał. Miał roztrzepaną fryzurę. Ahhah. Ale i tak rano gorzej wyglądałam. A on nawet uroczo tak wygląda. Szczerbatek usłyszał i zobaczył  mnie. Podbiegł do mnie. Poglaskałam go. No to teraz stary pobudka ....

Perspektywa Czkawki

Om jak świetnie mi się tak śpi ale coś słyszę. 

- Ojciec jeszcze chwileczkę ! - krzyknąłem bez zastanowienia. Jednak to nie głos ojca. Tak to ona. Ona ! A no tak dziś mieliśmy polatać z rana ! Która godzina ?! Wstałem szybko i usiadłem sobie na łóżku. Odwróciłem głowę. Czy to .. to jest Astrid ? Uśmiechnęła się ( jeśli to ona ) 

- Piękni eeeeee wyglądasz - powiedziałem gapiąc się na nią jak Szczerbatek na bułkę. Zaśmiała się.

- Ty też - powiedziała. A no tak no ja śpię zazwyczaj bez koszulki. Wstałem, ona siedziała i czekała na krawędzi łóżka. Podszedłem do szafy i zacząłem szukać" czegoś". 

- Wiesz nie widziałam, że jesteś taki umięśniony - wow jaki komplement .....

- Ja też nie wiedziałem - zaczęliśmy się śmiać głośno. 

-  Za czekasz pójdę się przebrać ok ? 

-  Jasne. Zaczekam na dole. 

- Dzięki - odpowiedziałem szybko.  Uśmiechnęła się szeroko i  wyszła.  Wziąłem naszykowane ciuchy i poszedłem do WC. Muszę się ogarnąć. 

Perspektywa Astrid

Zeszłam szybko na dół a za mną Szczerbatek. Stoik akurat podał herbatę kiedy zeszłam na dół. Uśmiechnął się

- A gdzie ten śpiący królewicz ? - zapytał ... hahhahahhahahhahahhahhahahhahahahha zaczęłam się śmiać. 

-- Naprawdę bardzo śmieszne ! - krzyknął wesoło Czkawka z łazienki. Ten to  ma słuch. W końcu drzwi od wc się otworzyły. Wyszedł nawet nie zdajecie sobie sprawy jak  zwykła czarna koszulka może podkreślić mu oczy ! Wyglądał lepiej niż ja. Foch. Zszedł powoli na dół,  usiadł tam gdzie stał jego talerz. Spojrzał na ojca później na mnie. Uśmiechnął się szeroko a zarazem głupio 

- Śmacnego - powiedział Czkawka

- Nawzajem - odpowiedziałam. Też się uśmiechnęłam. Ja skończyłam pić moją herbatę a Czkawka ogólnie śniadanie razem z ojcem. Z przyzwyczajenia zabrałam talerze i chciałam je umyć

- Astrid  nie wygłupiaj się - powiedział Czkawka

- Ale to nie kłopot serio - stałam przy zlewie. Podbiegł do mnie. Złapał mnie za biodra do tyłu. 

- Nie ma mowy jasne ? - powiedział troszkę   z sarkazmem. Jemu nie da się odmówić lub sprzeciwić. 

- No dobra dobra - powiedziałam. Stoik posfzedł do twierdzy. A my skończyliśmy mycie naczyń,  nkarmiliśmy Szczerbatka i ....

CDN :D hahy c; 

7. Tam dam dam 

Perspektywa Astrid

Mieliśmy już wychodzić ale coś a mianowicie ja nas zatrzymałam.  Z oczu zaczęły płynąć łzy jak groch. Nienawidzę tego uczucia. Czkawka zorientował się, że płaczę. Zawrócił z powrotem w moją stronę. 

- Astrid ? Astrid co się stało ? - zapytał bardzo zatroskany . Zielone oczy oczekiwały na odpowiedź. Ale nie przecież to nic strasznego od razu mu odpowiedziałam. 

-  Coś mi do oka wpadło ! - zaśmiałam się

- Ojej chodź pomogę - podeszłam do niego. Widząc tylko na jedno oko. 

- Hmm czekaj bardziej pod światło - powiedział delikatnie pokierował mnie w stronę ściany przy oknie. Oparłam się o ścianę żeby było mi wygodnie. Hahah samolub ze mnie. Wziął ręce .... ale je cofnął

- Mogę ? - zapytał Czkawka

- Jasne - położył ręce nad moją głową i przypatrywał się  moim oczom. Co jakiś czas przez jego twarz przelatywał uśmiech. Taki szczery i przyjemny. 

- No znalazłem .... czekaj chwilę - powiedział zaśmiał się i zaczął chuhać mi w oko. Wreszcie paproch wyleciał.  Zaczęłam mrugać szybko. Czkawka bardzo delikatnie otarł moje łzy , które nie zdążyły jeszcze zniknąć. Zamknęłam oczy na chwilę. Stało się coś dziwnego. 

Perspektywa Czkawki

Nie mogę to uczucie. Odsunąłem się szybko od niej tak już mam. Otworzyła oczy i rozejrzała się. Podeszła do mnie swoje ręce obwiesiła na moje szyi. I przytuliła się. SZCZERZE to pierwszy raz się tak przytuliła do mnie.

- Dziękuję - powiedziała Astrid

Nie ma sprawy. To co idziemy polatać? - zapytałem. Uśmiechnęła się .

szeroko. Puściła mnie z uścisku. 

- Nie chcę mi się a może posiedzimy w domu tu u ciebie ?

- No dobra i tak razem spędzimy czas - odpowiedziałem.  A to  leń. 

Poszliśmy do mojego pokoju. 


Perspektywa Alexa

O nie. Moja Asstrid przytula się z nim ? To masz kochany u mnie przechlapane. Ale nie tak się przytuliła jak zwykle tylko trochę inaczej. Czkawka ja się zemszcze. Może i jesteś wyższy ale zobaczysz ...

Perspektywa Astrid

U Czkawki szkicowaliśmy. On mnie a ja ja próbowałam jego ale lepiej nie mówmy jak mi poszło. Hahah. Czkawka skończył swe dzieło. Pokazał. Łał.  Zatkało mnie.

- Ale piękne

- Bo ty jesteś piękna - powiedział i  zarumienił się słodko. 

- A ty co tam hmmm zrobiłaś ? - zapytał

- Nie chcesz tego widzieć hahahah - spojrzałam na mój obrazek,  przewróciłam oczami i dałam mu. Uśmiechnął się. I jeszcze mi powie że pewnie ładne. Haha.

- Jagby tak zamknąć jedno oko i drugie to widzę tu mnie - powiedział Czkawka. Zaczęliśmy się śmiać. Czkawka wstał wziął oba szkice i powiesił na suficie. 

- Hmm  - zamyśliłam się. 

- Co ? 

- A nic  nie chcę naciskać

- Mów to poczujesz się lepiej

- No ta twoja tajemnica mnie tak dręczy - zamyślił się. Wrócił szybko na Ziemię. 

-  Nie długo ci powiem mówiłem, że od tego za dużo zależy

- Wiem ale cieszę się, że mi powiesz.  Ale tylko jedno pytanko czy ktoś O tym wie ?

- Szczerbatek - odpowiedział Czkawka. Aww  jemu to powiedział. Ale co to za tajemnica no ? 

CD chyba jtr :D  ........ 

8. Zajęcia

Perspektywa Astrid

Usiadłam obok Czkawki siedzącego na swoim  łóżku. Zaczęłam go łaskotać wiem, że tego nie lubi. On też mnie łaskotał. Tak się zdyszał,  że dostał Czkawki. Haha pekaliśmy ze śmiechu. Tak jakoś wyszło, że leżałam głową na jego kolanach. Patrzyłam na tajemniczo - zielone oczy. Westchnęłam. Ciut za głośno. Uśmiechnął się. Też na mnie pacza. ; 3  

Perspektywa Czkawki

Te oczy :* Oh przy nich po prostu odpływam sam nie wiem gdzie. Niebieski to mój ulubiony kolor. 

- Czkawka dlaczego ty jesteś sam ? Znaczy nie masz dziewczyny ?

- Sam nie wiem - uśmiechnąłem się. Hah odpowiedz w mojej głowie na to pytanie to " bo ty Astrid jesteś zajęta ". Haha.

- Na Berk w moim wieku jest tylko Szpatka - powiedziałem z ironią i przewróciłem oczami. 

- I ja - powiedziała Astrid. Tak kochanie i ty.

-  Tak i ty - powiedziałem.  Ona cos mi sugeruje ? Przyjemnie tak się siedzi z nią.  Nagle do pokoju wtargnął mój kochany Szczerbo. Stanął w drzwiach. Uśmiechnął się.  Ciekawe co sobie pomyślał. Podszedł bliżej i zaczął się kręcić w kółko. 

- Okey 

- Zrozumiałeś go? - zapytała Astrid zdziwiona

- Tak. Ktoś do ciebie przyszedł 

- Do mnie ?

- Tak - odpowiedziałem szybko. Zeszliśmy na dół. Na dworze był Alex. 

- Hej - powiedział na przywitanie

- Cześć - odpowiedzieliśmy razem z Astrid. Podszedł do Astrid i pocałował ją. Nie lubię na to patrzeć,  ale nic na to nie poradzę. 

- Zaraz zajęcia - powiedział Alex

- No to lećmy - powiedziała Astrid. Wskoczyła na swojego smoka. Ja na Szczerbatka. 


Perspektywa Astrid

Nie wiem ile jeszcze dam rade to ciągnąć. Już nie chce być z Alexem. Moje serce należy do Czkawki.  I tylko z nim chce być. Uświadomiłam to sobie dopiero nie dawno. Ale dobrze mi z takim uczuciem. Dolecieliśmy do Akademii. Byli tam Sączysmark i Śledzik. Przywitaliśmy się. Brakowało tylko bliźniaków. Taaa .... wykrakałam. Wlecieli do Akademi i spadli z Wyma i Jota na twarze. 

- Ohuuhu siostra dajmy jeszcze raz ! - krzyknął wesoło Mieczyk do siostry. Wylecieli. Zaczęłam cofać się do tyłu. Mam złe przeczucia. Cofając się wpadłam na ....baa dumss. Na Czkawkę. Potknęłam się i złapał mnie w ramiona xD. Spojrzałam mu w oczy. Posłał mi zabawiacki uśmiech. Lubie jego ten uśmiech. Taki piękny i słodki. Dobrze, że ten uśmiech i radość mu wróciły. Na chwilę wyrwała się z moich marzeń. Alex gapił się n nas wrogo. Czkawka obejmował mnie,  bo tak na niego wpadłam. Oj tak mi tak dobrze. Nagle tak jak wspomniałam miałam źle przeczucia. Bliźniaki ponownie wleciały do Akademi. Tym razem szybciej. Co dało w rezultacie wielkie KA-BUUM. Zakurzyło sie. Gdy kurz opadł ujrzeliśmy bliźniaki. Wym z Jotem leżeli machając radośnie ogonami. Mieczyk ze Szpatką leżeli w a bardziej na skrzynkach. Zapadła cisza. Umarli ? 

- Hahah siostra to było super ! - powiedział Mieczyk. O jednak żyją. Szpatka podniosła się. Na głowie miała skrzynkę. 

- No ba 

- Ej ja taką chce - powiedział do Szpatki. No i dostał skrzynką w łeb ale zaraz później miał ją na głowie. Wstał i rzekł. 

- Ło nic nie widzę - po tych słowach runął na ziemię. Szpatka podcieła mu nogi. Każdy z jedźców się okropnie głośno zaczął śmiać. Mieczyk wstał i rzucił pudło w kąt. Szpatka też wstała. Czkawka wypuścił mnie delikatnie i powoli z objęć. 

- No to co zaczynamy ? 

- O a dlaczego to zawsze ty musisz nam wymyślać plan na dziś dzień ? - zapytał Sączysmark

- Myślisz ,że lepiej poprowadzisz zajęcia ? - zapytał Śledzik

- Ee no nie - powiedział Sączysmark

- Też tak uważam - powiedziałam

- Ja ze Szpatą też - powiedział Mieczyk. Każdy na niego popatrzył. Łał słucha co mówimy. Uśmiechnął się głupio polerując swój chełm koszulką. 

- No to co robimy ? - zapytał Alex. Spojrzenia poszły na Czkawkę. Miał twarz zasłoniętą ręką. Skapnął się, że czekamy na odpowiedź. Zabrał dłoń i uśmiechnął się. 

- Dziś Astrid powie nam co robimy - powiedział i uśmiechnął się do mnie znacząco. Speszył mnie tym. 

Perspektywa Czkawki

Pomogłem Astrid przyciągnąć tablicę. Podziękowała mi za to uśmiechem. Stanęła przed tablicą. Dołączyłem do szeregu ustawionego na przeciwko tablicy.  Znowu patrzyłem na nią jak Pleśniak na swojego Grzybka.  Wiem super porównania. Ale ona wygląda tak pięknie,  że piękniej się nie da. Zaczęła coś tłumaczyć ale nic nie usłyszałem. Za bardzo skupiłem się na jej ruchach i minach. Nic a nic nie zrozumiałem. 

- Rozumiecie ? - zapytała z uśmiechem od ucha do ucha. Chyba nie będzie mile zaskoczona. Sączysmark drapał się po głowie. Alex patrzył na Astrid tak samo jak ja więc mogę się założyć ,że nic do niego nie dotarło. Mieczyk ziewał. Szpatka oglądała swoje paznokcie. 

- Ja ja zrozumiałem - powiedział wesoło Śledzik

- Hmm tylko ty chyba - powiedziała. 

- Już niegdy nie zwiąże tak tych włosów - mruknęła cicho. Parsknąłem cicho. Uśmiechnęła się. 

CD jutro :* chce podziękować za motywację kochani jesteście !

9. Świnia cz.1

Perspektywa Astrid

Oh chłopcy. No i Szpatka.

- Okey jeszcze raz ! - powiedziałam. Wskazałam na tablicę.

- Leciemy na Smoczą Wyspę, tam ukryte są kamienie, na które macie namalowanego swojego smoka. Schowaliśmy je z Czkawką w tamtym tygodniu. Później lecimy tu. Na Berk. Znajdziemy gdzieś w lesie kolejny taki kamień. Wracamy do Akademii. Ćwiczymy wytrzymałość naszych smoków i oriętację. - uhh skończyłam. Czkawka posłał mi uśmiech mówiący " Czaję xD ". TAKI very sweet. Na resztę jedźców nie spojrzałam.

- No dobra, a jaka nagroda ? - zapytał Sączysmark. Każdy się oczywiście tym zainteresował. Nie myślałam, że to będą wyścigi no ale ok.

- Nagroda to wychodzenie z Akademii 1h przed końcem zajęć przez trzy dni - każdy się ucieszył. Po nie długiej chwili każdy znalazł się na swoim smoku. Wystartowaliśmy szybko. Ja leciałam pierwsza za mną, albo już obok mnie Czkawka. Nie widziałam jego twarzy, bo miał maskę. Nagle zniknął z mojego pola widzenia nie przejęłam się tym, bo widać Smoczą Wyspę. Zeskoczyłam z Wichury

- Chodź mała ! - powiedziałam zaczęłyśmy poszukiwania. Zauważyłam radosnego Smarka, który trzyma swój kamień i wskakuje na Hakokła. Czy tylko ja nie znalazłam kamienia ? Czkawkuś schował je sprytnie, ale on też nie będzie miał łatwo bo ja schowałam jego kamień. Szanse są wyrówmnane. Hah.

Perspektywa Czkawki

No Alex już znalazł, a moja przeklęta Astrid najpiękniejsza gdzie schowała mój kamień ? Hmm jagbym był Astrid to gdzie bym go ukrył. Stałem tak na plaży. O no tak !

- Szczerbatek ! Chodź szybko - krzyknąłem wesoło. Pogłaskałem go. Warknął na znak wesołości.

- Możemy jeszcze wygrać - Powiedziałem. Lecieliśmy przy wielkiej jaskini, która została po Czerwonej Śmierci. Zatrzymałem się z Szczerbatym przed nią. Oj Astrid ale jesteś przewidywalna. Kamień stał przy wejściu. Taki nie za duży ale rzucający się w oczy. Wziąłem go do ręki. Uśmiechnąłem się. Pokazałem go Szczerbkowi. Gdzie ona nauczyła się tak ładnie rysować ? Szczerbatek na widok kamienia podszedł bliżej. Powąchał go. schowałem go do torby, którą mój przyjaciel ma przyczepioną. Mam taki bagażnik, hah  chowam tak mój chełm a także inne rzeczy : zapasowy ogon dla Szczerbka, jedzenie i broń. Później wam powiem jaką ( chodzi o miecz ;) ) . Wskoczyłem szybko na Nocnego przyjaciela. Ruszyłem w stronę Berk. Przede mną lecieli Alex i Sączysmark ciesząc dzioby, że wygraną mają w kieszeni. Miałem zamiar ich wyprzedzić

- No to dajemy gazu musimy wyprzedzić tych baranów - powiedział znajomy mi głos. Poczułem przytulasa za mną.

- Astrid ? - powiedziałem odwracając głowę. Przytulona była do mnie bardzo mocno, obok leciała Wichurka.

- A co myślałeś, że nie znajdę kamienia ?

- Haha ty też go dobrze ukryłaś - puściła  mnie i zrobiła wielkiego susa na swojego Śmiertnika.  Zaczęła lecieć szybko i machnęła zachęcająco ręką. Klępnąłem Szczerbatka po boku mordki. Zrozumiał, przyśpieszył. Astrid nadleciała nad Alexem do góry nogami. Pomachała mu przed twarzą z uśmiechem. I wyprzedziła Koszmary Płonocniki. Ja ustawiłem ogon Szczerbatka tak, że wystrzeliliśmy jak z prędkością światła. My polecieliśmy pod nimi. Pod nami woda zaczęła uciekać. Alex otworzył szeroko japę. Nigdy nie widział najszybszego smoka w akcjii. Szczerbata mordka wydał radosny ryk Nocnej Furii. Wyprzediłem też Astrid. Zrobiła skwaszoną minę. Gdyby nie mój chełm to bym pokazał jej język.

Perspektywa Alexa

Ej, stary zamień się na smoka. Ale mu dobrze ma jedyną Nocną Furię. Szczęściarz a do tego próbuje zabrać mi Astrid. Nie, że coś lubię go, ale nie daruję mu. Mam przygotowany plan, tylko muszę go lekko dopracować. Nie długo wcielę go w życie. Za kilka dni najprędzej.

- Kurdę on to jest szybki ! - krzyknął Sączysmark

- No - odpowiedziałem i pośmialiśmy się razem. Sączysmark i ja lecieliśmy równym tempem. Astrid daleko z przodu. A Czkawka. On to w ogóle nie ma chamulców.

Perspektywa Astrid

Dolatywaliśmy do Berk. Obejrzałam się za siebie. Zauważyłam za Koszmarami i ich koszmarnymi jedźcami dwa punkciki. Przyjrzałam się lepiej. To Śledzik i Bliźniaki !  Dolecieliśmy do Berk. To teraz te kolejne kamienie :D.

Wiem, że tytuł na razie nie pasuje ale później się dowiecie o co biega ;)

( tytuł ten sam cd rozdziału 9 ;) )

Perspektywa Astrid

Oh, Astriś to kochana było łatwe. Swój kamień znalazłem nad Kruczym Urwiskiem. Zchowałem go i udałem się już w stronę Akademii.

Perspektywa Astrid

Hmm gdzie on go schował teraz ? Instynkt poprowdził mnie do naszej jaskinii. No i znalazłam mój kamień nr.2 w wejściu. Wzięłam go. Leciałam nad lasem. Zauważyłem w lesie Szpatkę przeszukującą krzaki z bratem. I fuu ... Sączysmarka całującego swoje bicepsy przed Hakokłem. Hakokieł podpalił mu gacie ... Hahah. Tak tak ! Będę pierwsza. Leciałam szybko nad domami na Berk.

- A dzień dobry - usłyszałam znajomy głos

- Yyy - pokazałam mu język, zgaduję, że się uśmiechnął ale pod maską.

- Będę pierwsza - dodałam ze śmiechem. Wichura słysząc to zaczęła lecieć szybciej. Nie gonił nas.

Perspektywa Czkawki

Przy wejściu do SA pozwoliłem jej wlecieć pierwsza. Wleciała szybko. Zeskoczyła radośnie ze swojego Śmiertnika.

- Pierwsza ! - krzyknęła wesoło. Zdjąłem chełm i poprawiłem włosy.

- No wygrałaś

- I tak wiem, że dałeś mi fory - powiedziała podchodząc do mnie powoli.

- Cooo : { - udałem, że nie wiem o co chodzi. Uśmiechnęła się do mnie szeroko.

- I tak to nie zmienia faktu, że nagroda jest twoja - podszedłem do niej. Uniosłem lekko do góry i obkręciłem. Odstawiłem ją, stalismy przy sobie. Zetknęliśmy się czołami. Zza blond grzywki widziałem niebieskie oczy. Położyłem dłonie delikatmie na jej talii. Nie miała nic przeciwko. Zatopiłem się w niebieskim oceanie jej oczu. Mój mózg się zatrzymał.

- Ekhheem - Chrząknął Śledzik. Puściłem ją szybko i dynamicznym ruchem odsunąłem się. Spojrzałem na Śledzika z wielkim rumieńcem.

- Eee - zacząłem - Astrid wygrała

- O to tego gratulacje

- Dzięki - powiedziała szybko Astriś. Spojrzałem na nią, a ona na mnie, ale od razu spojrzała na zimię. Ja też czułem się jakoś dziwnie przy Śledziku.

- No stary, mówiłem, że oni nie mają mózgów - powiedział wesoło Sączysmark wlatując z Alexem do SA. Alex wylądował obok Astrid.

Perspektywa Astrid

- Kto wygrał ? - zapytał mój chłopak

- Ja - odpowiedziałam. Spojrzał w moje oczy. Przez chwilę pomyślałam, że to Czkawka i pocałowałam tego idiotę. - To nie Czkawka głupku - coś w głowie mi powiedziało. Oh ...       Spojrzałam na Czkawkę uciekł od mojego wzroku, popatrzył na Śledzika a później na ziemię.

- Nagroda jest moja - powiedziałam. Alex uśmiechnął się.

Tu nic nie będzie się działo więc omijam 3 dni. Spędziłam je na zajęciach i popołudniach z Czkawką. W naszej jaskini zadziliśmy smoczymiętkę, tylko że teraz w innym miejscu. Tak zleciały 3 dni. Dziś zaprosiłam Czkawkę na rodzinną kolację do mnie.

 Perspektywa Czkawki

Po obiedzie postanowiłem, że przejdę się. Szczerbatek uciął sobie drzemkę. Wyszedłem, pogoda jak na Berk jest zdumiewająca. Szedłem radośnie przez środek osady. Zauważyłem radosnego jak skowronek Alexa. Szedł w moją stronę. Zwolnił, pewnie się chce podzielić informacją, która go tak cieszy. Stanęliśmy.

- Hej - powiedział

- Cześć co tam ?

- A nic wracam od Astrid - pozazdrośić

- A i co tam u niej ? - zapytałem ale ....

- Dobrze a mam do ciebie pytanie i informację

- Okey jaką ? - zapytałem, pożałowałem tego

- Czkawka czy chciałbyś zostać chrzestnym ? - CO? WTF ? Co co co ? Do oczu zaczęły napływać mi łzy.

- Wow gratuluję ... jasne yy a teraz ja tego muszę .. PA - powiedziałem szybko i odszedłem

- Pa - odpowiedział. Świat mi się pod nogami załamał. Czułem wielki smutek, ogromny. Tak byłem zamyślony, że nie zauważyłem Śledzika.

- Halo ? Czkawka

- Sory ja ja muszę już iść do domu - powiedziałem i z moich oczu poleciały pierwsze łzy. Chciał mnie o coś zapytać, ale odszedłem szybko i udałem się do doma. Otworzyłem z hukiem drzwi.

- Chcesz je znowu naprawić ? - zapytał z uśmiechem tata. Spojrzałem na niego zapłakany i poszedłem na górę. Pewnie zastanawia co się stało. Położyłem się i znów łzy leciały jak groch. Przekręciłem się. Teraz już na pewno nie będziemy razem. Wezmą ślub. Na 100% mnie zaproszą. I co miałbym nie przyjść na ślub najlepszej przyjaciółki ? Ja ją tak kocham i co i nic. Może gdzieś ucieknę ? Zapomnę wtedy o niej. Moja poduszka była już cała mokra." Moja piękna" i na pewno już nic z tym nie zrobię. Wcześniej miałem jeszczę jakąś nadzieję a teraz ?

- Czkawka synek co dzieje ? - zapytał tata zmartwiony staojąc w drzwiach. A nic chcę się zabić.

- Nic ... - powiedziałem wstając. Wyobrażam sobie, że każdy rodzic widzący taką minę i zapłakane oczy też się staje smutny. Stanąłem w oknie i złapałem świeży podmuch wiatru.

- Nie powiesz prawda ? - zapytał

- Nie, ale przejdzie mi kiedyś - powiedziałem cicho

- Czkawka - zaczął - za godzinę masz iść na tę kolację do Astrid - Co ? Zapomniałem. Ohhh :(

- A no takk - dodałem jeszcze ciszej. Wyszedł. Ale przyszedł Szczerbo, zaczął się łasić. Siadłem i opowiedziałem mu powód mojego smutku. Warknął kilka razy smutnie. Przytuliłem go.

- No a teraz idę a za tydzień lecimy z tąd - powiedziałem i zacząłem podążać w kierunku szafy. Zatrzymał mnie przed nią. Spojrzał na mnie.

- No tak możemy przecież lecieć już jutro - powiedziałem. Szczerbatek położył się na mnie i wylizał mi twarz. Zaśmiałem się. Widocznie on nigdzie nie chce się wybierać. Wyjąłem z szafy czyste ubrania i poszedłem do łazienki odświeżyć się i ogarnąć. Po niedługiej chwili byłem gotowy. Ale nadal smutny. Nie mogę z tym pogodzić, że straciłem kogoś kogo tak kocham. Mogłem już to jej powiedzieć, miałem parę okazji i stchurzyłem. BARAN ze mnie.

- Tato daj Szczerbkowi po 19 kolację - powiedziałem schodząc na dół.

- Dobrze, o której wrócisz ? - zapytał

- Sam nie wiem zobaczymy ale jagby co to nie będę u niej spał tylko gdzieś w lesie płacząc ... Pa - oznajmiłem, przed drzwiami stanął pan Nocna Furia. Przytuliłem go.

- Zostajesz z tatą pa Szczerbata mordko - powiedziałem. Przepuścił mnie. Wyszedłem, było już nieco chłodniej. Kilka łez po drodze poleciało mi ale to nic. Jutro będzie inaczej. Uciekam.

Perspektywa Alexa

Nie no nie przejął się tak jak myślałem. Ughgh... Ale na pewno to do niego dotarło.

Szkoda mi Czkawki CDN :(

Przepraszam nie mogłam się powstrzymać i napisałam już dziś ;*

9. Świnia cz.2

Perspektya Astrid

Kolację przyszykowałam razem z mamą. Zrobiłyśmy ciasto jagodowe oraz pyszne śledzie. Zapiekną sznkę na takim ciescie posypane to było serem trochę ziół i po prostu pychota. Teraz tylko trzeba zaczekać na ... ( odpłynęłam ) Czkawkę. Tak się rozmarzyłam, że talerz mi z rąk wypadł i stłukł się.

- Oh Astrid - mruknęła mama

- Przepraszam niechcąco ... - powiedziałam. Wzięłam miotełkę i zaczęłam sprzątać.

- Astriś zawołaj ojca na kolację - powiedziała. Wyrzuciłam stłuczone szkło. Wyszłam na dwór za domem tato rozmawiał z wujem Finnem.

- Kolacja - krzyknęłam bezuczuciowo. Wikingowie rzadko je okazują. Nie licząc dzieci lub nastolatków. Albo takich starszych nastolatków ohh nie ważne ... Tata usiadł przy stole mama postawiła sok. Tak czekałam na to. Usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam szybko. I podeszłam do drzwi. Otworzyłam je szybko. Stał tam nie kto inny jak sam Czkawka.

- Jesteś nareszcie ! - powiedziałam rzucając mu się na szyję tak jak ostatnio. Przytulił się mocniej.

- Wchodż chodź - powiedziałam. Na jego twarzy pojawił się uśmiech ale od razu zauważyłam, że udawany. Usiedliśmy obok siebie. Rozmawialiśmy jak przekupy na targu. Rodzice zerkali co jakiś czas na nas, ale nic nie mówili. Gdy skończyliśmy jeść zaprosiłąm go do " my room'a " :D Poszliśmy tak szybko.  Siadłam na dywaniku, karząc mu zrobić to samo. Patrzył na mnie ze smutkiem.

- No to mów co się stało ? - uśmiechnął się.

Perspektywa Czkawki

- Nie wiem ale ci powiem tak prosto z mostu. Gratuluję

- Ale co mi ..yyy gratulujesz ? - zapytała

- No wiesz - tak jakoś spojrzałem na jej brzuch, ona podążyła wzrokiem za mną. Spojrzała pytająco

- Oh gratuluję, że ty i Alex będziecie mieli dziecko ...

- Czekaj, że co?

- No ten ... stworzycie razem na pewno wspaniałą rodzinę .. - popatrzyłem na dywan

- Ale jak że,,,,  ja niby co ? - ona tak udaje czy co ? - kto ci powiedział

- Alex

- Kiedy ?

- No dziś 

- Co za idiota ! - krzyknęła

- Nie powinnaś się denerwować

- Ale zrozum my nawet eee no wiesz ... i ja nie będę miała żadnego dziecka z tym idiotą - powiedziała. Chwilę

- Naprawdę ? - zapytałem cicho

- Tak matko co on sobie wymyślił. Zabję idiotę

Zw idę na naleśniki :D ( kolacja ) OKK już zjadłam ..... a więc

Perspektywa Astrid

- Idiota imbecyl ! - Czkawka teraz się szczerze uśmiechnął i złapał moje dłonie. Spojrzałam na nie a później na niego. Cały czas się uśmiechał.

- Dziękuję, że mi powiedziałeś. Kocham cię - powiedziałam upss... chodziło, że tak po przyjacielsku. Spojrzałam na jego paczadła. - A teraz ja się zemszczę !

- Jesteś tego pewna ?

- Jak nigdy. A co masz jakiś pomysł ?

- Coś tam mam w głowie - powiedział, ucieszył mnie tym.

- No to dawaj - wymienialiśmy się pomysłami. Godzinę tworzyliśmy naszą zemstę. Udało się. Było już po 22. Trochę mi się ziewało już. 

- No to mamy gotowy plan ?

- Tak

- Super - powiedziałam.

- Astrid miło było ale muszę już iść   

- Co ? Już ?

- Tak ... musimy się wyspać żeby zrealizować nasz plan

- No dobra.  Chodź odprowdzę cię na dół. - powiedziałam poszłam z nim na dół.

- Pa - powiedział z wilekim uśmieszkiem

- Dobranoc - odpowiedziałam i przytuliłam go mocno. Lubię go przytulać. Zamknęłam oczy i staliśmy tak długo. Poczułam, że się odsunął. Pozostawił mi uśmiech i radosne spojrzenie. Wyszedł. Odwróciłam się przy schodach stała mama.

- To Alex już ci nie pasuje ? - zapytała z uśmiechem

- Nie to nie ważne to idiota i głupek , a Czkawka to w ogóle co innego  - spojrzałam na sufit 

- Co tak stoicie ? - zapytał tata

- A nic o nowym chłopkaku naszej Astrid gadamy

- Uuu jakim ? - oni to tak zawsze

- JA z nim jestem ! Jescze

- A o kim mówimy bo nie wiem co mam myśleć - rzekł ojciec

- O Czkawce i naszej córci

- Oo syn wodza szalejesz córciu - złapałam się za głowę

- Ja nie patrzę czyim jest synem, mi chodzi tylko o to co do niego czuję - rodzice uśmiechali się głupio

- Ta rozmowa zostaje między nami. Dobranoc. - poszłam do siebie. Oh oni to zawsze wtrącają się w moje rzeczy prywatne ....

Perspektywa Czkawki

Poszedłem do domu szybko bardzo szybko. Bardzo przy tym wesoły. Wszedłem z buta do mieszkania. Szczerbatek podbiegł do mnie i mnie wywalił.

- Kochany nigdzie już nie uciekamy! - zaczął mnie lizać - ona nie jest w żadnej ciąży ! - wstałem. O nie. Na fotelu siedział ojciec.

- I to z tego powodu tak ryczłeś i do tego chciałeś uciec ? Czy ty wiesz co to znaczy odpowiedzialność ? - powiedział srogo.

- Ale ty nie rozumiesz

- Chodzi o Astrid co nie ?

- Tak

- Czkawka siadaj musimy pogadac

- Nie nie ty nie rozumiesz ja z nią .. oh ona nawet ze mną nie jest. - opowiedziałem mu, że się w niej zakochochałem i wgl. że mi na niej zależy. I o tym co powiedział ten idiota.

- A rozumiem. Cieszę się bardzo - pewnie z tego, że ją kocham :3 xD

- No to na dziś,  Dobranoc - powiedziałem

- No tak tak już po 23 - powiedział nadal się uśmiechając. Poszedłem na górę ze Szczerbatkiem, zdjąłem koszulkę założyłem spodnie od piżamy i położyłem się. Czułem niesamowitą radość. Astrid moja .... nadal mam u niej jakieś szanse. Tylko, że muszę się pospieszyć. Myślałem ogólnie o nas. O naszych wspólnie spędzonych chwiliach. Najlepiej mi się wspomina przytulasy. :D Wspaniałe! A dziś mi powiedziała " Kocham cię " ! Ojej <3 czekałem na to. Ale to było w innym kontekscie. Hmm ale co tam. Jutro dokona się zemsta. Haha ... Myślałem jeszcze z pół godzinki o najpiękniejszej na świecie Astrid Hoferson i zasnąłem.

:D Yeaa Alex już po tb :p

10. Zemsta

Perspektywa Astrid

Obudziłam się za wcześnie. I to dużo. Ubrałam się w niebieski sweter z 3/4 rękawem i czrne spodnie. Związał włosy w najzwyklejszego warkocza na bok. Skończyłam z nadmiarem futer. Zeszłam na dół. Śniadanie jadłam z rodzicami. Pytali się co sie stało, że Alex stracił sobie względy u mnie. Serio jadłam jak najszybciej.  W pośpiechu założyłam buty. Iiii poszłamm do SA z chęcią nie pragnieniem zemsty.

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się dosyść wcześnie. Ubrałem strój do latania, miałem zamiar poltać dziś. Tata oznajmił, że jutro zajęcia w SA bedą odwołane, ponieważ będą tam wymieniać kraty i wgl. Miał wychodzić stanął w drzwich i się uśmiechnął.

- Czkawka chodź no - podszedłem z kanapką w gębie. O nie tylko nie te napalone 14-latki. I reszta klubu plotkarskiego na Berk. Jest też tam moja słodka kuzyneczka Emy. Siedzieli sobie na kocu na mój widok Emy pomachała ręką i kazała mi przyjść nie miałem na to najmniejszej ochty ale tata mnie popchnął. Dojadając kanapkę poszedłem do nich z uśmiechem. Popatrzyli wysoko, czyli na mnie. No cóż ma się ten 1,95 ( zmysliłam sb jego wzrost) , usiadłem na trawie na kocu nie było już miejsca. A pytacie się dlaczego napalone? Emy mi powiedziała, że obie jej koleżanki się we mnie zakchały. Matko .... Jagby nie miały kogoś w swoim wieku. Są tam Mak, Napo Ernest i Dorian a z dziewczyn Sofia, Eiza i Emy ( kochana kuzyneczka). Gapili nie mówiąc nic.

- No co tam ? - zapytałem rozglądając się po nieśmiałych twarzach.

- Nic - odpowiedziała za resztę Emy ona jako jedyna rozmawia ze "starszymi"

- A to fajnie - uśmiechnąłem się

- Czkawkuś ? - powiedziało-zapytała xDD

- No - powiedziałem łapiąc się za łeb

- Możemy przyjść na zajęcia ? - Zacząłem się śmiać pod nosem. Tyle razy to omawialiśmy. OD 15 raku można uczestniczyć w zajęciach. Można mieć własnego smoka. A oni nie mogą się doczekać najwyraźniej. Z tego co wiem będę ich na początku uczył. A poźniej ktoś mnie zastąpi :DD

- Nie

- No proszęę - powiedziała trzepocząc rzęsami z miną słodkiego szczeniaczka

- No dobra dobra - ucieszyła się

- To mozemy popatrzeć ?

- Jasne - zastanowiłem się. Zemsta. Polać się może krew i do tego kilka brzydkich słow.

- Nieee - palnąłem po chwili

- Dlaczego - jęknął Napo

- Wiecie myślę, że wulgaryzmy i krwawe kłótnie to nie dla was

- Ale my chcemy poobserwować najlepszych jedźców, którzy zawsze bronią Berk

- Ehh no dobra, ale bez komentarzy i zero plotek - zgodziłem się przynajmniej będą wiedzieć jakich błedów nie robić

- Będzie ciężko ale ok - powiedział Mak

- Hah no bo jak coś wypaplecie, albo jakaś podejrzana plotka pojawi się to ... każdego osobiście ukaże . Jasne ?

- Jak słońce- powiedziała Sofia

- A jakie ploty ? - zapytała Emy

- Nie ważne, obojętne jakie

- No okey niech będzie, idę już muszę być wcześniej. Pa do zobaczenia. Po pożegnaniu wszyscy odprowadzili mnie wzrokiem. Wskoczyłem na Szczerbatka i spacjalnie przeleciałem nad ich głowami. Włosy stanęły im dęba. Zaraz wracam kochani i piszę dalej :* Jestem ! I piszę dalej ...

Perspektywa Emy

- Matko ale jest świetny - powiedziała rozmarzona Eliza

- Haha znowu - powiedział Ernest

- Ciekawe co tam się będzie działo ... A tak wracając to nie za stary dla ciebie ? - powiedział Napo

- Co ? tylko 4 lata różnicy - powiedziała rozmarzona Sofia

- No tak tak tylko - dodał Mak

- Dobara dziewczyny ochłącie idziemy ? - zapytałam

- No - odowiedziała większość bo reszta odpowiedziała "tak" . Zebraliśmy się i poszliśmy w kieruku SA.

Perspektywa Astrid

- Jesteś

- No byłbym wcześniej ale zatrzymali mnie plotkarze (tak nazywamy te 14-latki)

- No to nie dziwne - powiedziałam z uśmiechem. Podeszłam do niego.

- No to co gotowa ?

- No ba - odpowiedziałam. Przytulilam go. Mam stresa, zamknęłam oczy oparła czoło o jego czoło i stałam tak w milczeniu. Nadal z zamkniętymi oczami. Otworzyłąm oczy i co ujrzałam. Ich... Te dzieci. Siedziały na ławce przy SA. Na szczęście na zewnątrz. Najwięksi plotkarze na Berk a ja tak się przytulam. Matko .... Odsunęłam się szybko odniego. Spojrzał na mnie pytająco. Zrozumiał o co mi chodzi bo zauważył siedzącą swoją kuzynkę, która machała mu energicznie. Odwrócił się do mnie.

- A oni co tu robią ? - szepnęłam

-  No tak ładnie prosili - patrzyłam na niego nie swiadomie ...

- Nie umiałem im odmówić - to dla mnie nie jest wytłumaczenie - tak jak tobie - dodal. Speszył mnie tym i zarumieniłam się jak burol.

- No dobra mogą zostać - już nie szeptaliśmy

- Będą ci wdzięczni - powiedział spoglądając na nich

- I to bardzo ! - krzyknął wesoło Napo. Zaśmiałam się.Czekaliśmy długo ... Za wcześnie przylecieliśmy xD Czkawka spoglądał na mnie i uśmiechał się ... W końcu powiedział

- Pięknie wyglądasz - powiedział to tak słodko i miękko. Uśmiechnął się i poprawił sobie włosy.

- Ty też - uśmiechnęlam się też bardzo szeroko. Chwilę tam siedzą najgorsze plotkarze a my se tak beztrosko flirujemy ?

Perspektywa Mak'a

- A oto widziecie najlepszego podrywacza w akcjii - powiedziałem cicho do reszty. Zaczęli się śmiać. Oczywiście zgaduję, że Czkawka i Astrid nas nie słyszeli. Ale my ich doskonale słyszymy. Ma się te gumowe uszy. Nawet to co szepczą.

- Ale ja zazdroszczę tej Astrid - powiedziała fochnięta Sofia

- Noo a widziałaś jak na siebie patrzą ? - zapytała druga ( Eliza)

- A Astrid nie jest z Alexem ? - zapytał Dorian

- No jest - odpowiedział Ernest

- Ale pamiętacie 0 plotek - powiedziała Emy

- No tak tak ... - obserwowaliśmy dalej na razie tę dwujkę <33

Perspektywa Czkawki

- Coś długo ich nie ma ? - powiedziałem

- Za wcześnie przyszliśmy - odpowiedziała śmiejąc się Astrid. I walnęła mnie w ramię.

- Ał za co ?

- Nie wiem lubię bić - powiedziała. Ukułem ją w bok. I pokazałem jej język.

- Jeszcze będzie okazja żeby kogoś pobić - powiedziałem i puściłem jej oczko. Uśmiechnęła się. Szczerbatek warknął wesoło.

- Lecą - powiedziała Astriś. Poszła do Wichurki, odwróciła się do mnie plecami jagby nie było żadnej rozmowy.

- Siema lamusy - powiedział Sączysmark  wlatując  dumnie na Hakokle.

- Witaj piękna - powiedział do Astrid. Ale zaraz dostał prawy sierpowy w twarz. Zaczęły się śmiechy.

- Haha no jak na mnie to i tak dobrze - rzekł Śledzik do Alexa wlatując z nim do SA. Brakowało bliźniaków. Nagle zjawili się i oni. Przylecieli i wylądowali środku areny. Zapadła cisza.

- Eem głodny jestem - powiedział Mieczyk. Te dziec,i tak będę o nich mówił wybuchli śmiechem.

- E no bez kitu brat zjadłabym kapustę Pleśnika nawet 

- Nie będziemy teraz jeść - powiedziałem głośno. Każdy jeszcze między soba gadał. Tak jak to było w planie Astrid odeszła od Wichury i poszła do Alexa

- Hej - powiedziała to tak ... ee..n o podrywająco

- Cześć piękna  - powiedział. Astrid go pocałowała.

- Co tam robiłes wczoraj - zapytała ogladając se paznokcie

- A latałem z Sączysmarkiem tu i tam ...

- Cały dzień ?

- No tak jakoś

- A no fajnie. A ja chciałam ci coś powiedziec - powiedziała Astrid przechadzając się lekko po oAkademii.

- A mianowiecie co ?

- Ufasz mi ?

- Jasne - przęłknął głośno ślinę

- No okey powiem ale tak przy wszystkich

- No to mów Astrid. Trochę się boję ...

- Oh nie słusznie powinineś się cieszysć, bo - złapała go za dłonie. Każdy czekał na odpowiedź.

- Będziesz tatusiem- przytuliła się do niego. Każdego zatkało. Nikt nie mógł z siebie nic wydusić. Tylko ja nie mogłem powstrzymać się ze smiechu i zasłoniłem twarz ręką. Udawałem załamanego. Emy posłała mi współczujące spojrzenie.

- Nie cieszysz  się ? - zapytała Astrid

- Ale czekaj bo ja ... jak to ?

- No normalnie - Astrid udawała doskonle. Uśmiechnęła się głupio.

- Ale my nawet ...- zaczął nie dane było mu dokończyć. Astrid wzięła swój topór. Oł masz prze**bane.

Perspektywa Emy

- Łohoho - powiedziałam do reszty. Obserwowaliśmy dalej.

- A teraz słuchaj idioto i zapamietaj na całe zycie - powiedziała Astrid polerując swój topór

- Ostraa - powiedział Napo

-  1. Nie lubię jak ktoś kłamie

2. I szczególnie robiąc komuś do tego przykrość lub krzywdę - warknęła głośno. Ciekawe o co chodzi. Ten no.. Alex spojrzał na Czkawkę widocznie jemu coś zawinił.

- Powiedział ci ?

- Tak bo mi ufa ! A ty najgorszy bałwan pod słońcem co ty sobie myślisz takie, bzdety wymyślasz co ?! - krzyczała - Co sobie wyobrażałeś, że jak powiesz, że ja niby mam być z tobą w ciąży to Czkawka nie będzie moim przyjacielem ?! - hmmm przyjacielem ? To  ich przytulanie nie wyglądało na przyjaźń *-*

- No bo ja to z miłości - powiedział ale moim zdaniem bezuczuciowo

- Nie nie dam się na to nabrać nie....

- Wiesz okropna jesteś ! - powiedział teraz Alex. Każdy patrzył na nich z otwartymi gębami.

- Ja !?

- Tak bezuczuciową szmatą ! - ooo pojechał po całości

- A ty paszczurze jeb*ny ! To co myślisz, że święty jesteś ? Nie chcę cię znać - po tych słowach tak dostał w twarz że wylądował na ziemi. Astrid płacząc biegła w stronę wyjściu. Czkawka objął ją w pasie. Spojrzała na niego smutnie i poprosiłe żeby ją wypuśił. Tak też zrobi,ł a Astrid uciekła.

Perspektywa Czkawki

Ludzie nie wytrzymałem. Podszedłem tam do niego.

- To wszystko przez ciebie - powiedział do mnie ten wiperz

- Przeze mnie chyba ci na mózg padło - podniusł się i staną na przeciwko mnie

- Tak naprawdę to przez ciebie. Ty się w niej przecież zabujałeś a przecież ona jest moja

- Tak twoja po tym jak nazwłeś ją szmatą ?!

- Oj tam

- Co oj tam! Astrid to najwspanialsza osoba jaką znam a ty coś takiego robisz !? - chwciał mi przerwać ale nie dal rady

Perspektywa Śledzika

Wow. Nigdy nie widziałem Czkawki takiego pewnego siebie.

- Nie wybaczy ci tego i ja też

- Yhemm tylko, że ona mnie kocha !

- No TaK jasne

CD może dziś :DD

11. Wreszcie razem

Ughh miałam zacząć pisać, ale mama przyjachała po minie i jadę do domu .... więc jak będę to od razu zabieram się za pisanie. Podałam wam bardzo obiecujący tytuł  rozdziału. Czekajcie sobie do około tej 21. Przepraszam naprawdę nie byłam w domu a telefon mi sie schrzanił bo jak chcę tu napisać na blogu to się wychodzi  :( Żalll :p Postaram się jak najszybciej nexta dać ! pa  ;)

Perspektywa Czkawki

 Nie mogę już z nim wytrzymać. Ughh.

- No to w końcu ze mną chodzi nie ? - zapytał, chyba nie dociera do niego co o niej powiedział !

- Ughhh ty bucie z lewej nogi nie znasz jej widocznie na tyle co ja ! Zraniłeś ją potwornie i to tyle co ci powiem !

- No tak znalazł się wielki przyjaciel ! - ojeju nie wytrzymałem i już miałęm go walnoć, ale zatrzymałem rękę. Patrzył z przerażeniem.

- Ha nawet nie masz odwagi by  mnie walnąć ! - nie tego nie daruję. Dostał z całej mojej siły w ryj. Tak w ryj. Udało się usłyszeć okrzyki " buuuu ". Wziąłem tego pajaca za koszulkę do góry. Sam nie wiedziałem, że mam tyle siły xDD. Patrzył na mnie. Nie będę go bił już. Krew mu i tak ładnie spływa. Dzieci patrzyły przerażone tak   jak reszta jedźców.

- A teraz słuchaj stary. ... - zacząłem cicho panowała cisza idealna - więcej do Astrid takich rzeczy nie powiesz prawda ? - pokiwał grzecznie głową.

- Ciesz się, że żyjesz, bo mógłbym teraz ci tak wpier*olić, że własna mamusia by cię nie poznała - tu mówiłem już normalnie.

- Widzę że jesteście przerażeni ale ja wam krzywdy nie zrobię ... No dobra koniec zajęć ! Do widzenia - powiedziałem głośno, ocierając pot z czoła. Cisza trwała nadal. Nikt nie wychodził z Akademii puścili mnie przodem.

- Szczerbatek leć do domu - pogłaskałem go. Uśmiechnął się i wybiegł. Szedłem powoli w stronę wyjścia nie patrząc do tyłu.

Perspektywa Sofi

- Matko a widzieliście jak dostał ? - zapytałam wystraszona

- No współczuję mu - powiedział Napo

- Ale on ma dużo siły i taki .. agresywny - westchnęła Eliza. Emy podbiegła do Czkawki wychodzącego z SA.

- Czkawka ! - krzyknęła głośno do kuzyna

- Co ? - powiedział złym głosem, każdy się wystraszył :O

- Wow nie poznaję cię

- Ja siebie też nie - powiedział zamyślony. I chciał iść już.

- Gdzie idziesz? - zapytała. Odwrócił się z miną ninja.

- No może zgadniecie ?

- Do Astrid ? - zapytał Ernest

- Bingo - powiedział niemiłym głosem. Znów chciał odejść.

- A po co ? - skrzywił sie

- Ehh pobściskuję się z nią i wracam o północy do domu - powiedział z sarkazmem każdy spojrzał krzywo. Uśmiechnął się, jak zobaczył nasze minki.

- Nie no żart. Muszę ją pocieszyć trochę.

- PO co ? - zapytał Mak przewracając oczami.

- Ee bo 1/2 lasów na Berk będzie wycięta - zaśmiał się

- Czkawka ?- znów Emy

- No ... - powiedział a Emy go przytuliła.

- Powodzenia - odsunęła się powoli. Uśmiechnął się szeroko.

- Dzięki przyda się - odpowiedział i poszedł.

Perspektywa Astrid

Łzy płynęły mi szybko i non stop siedziałam w lesie z toporkiem moim kochanym i rozwalałam co jakiś czas jakieś drzewo. Byłam tak zdezorientowana, że zostawiłam Wichurę w SA. Marzyłam tylko o tym, żeby Czkawka mnie teraz przytulił.

Zaraz CD ;*

No to dalej piszę jako Astrid ;)

Wzięłam mój topór i rzuciłam w drzewo.

- Astrid ? - usłyszałam. Jak on ma jeszcze czelność się do mnie odzywać. Zamknęłam oczy i całej siły. Walnęłam Tak, ale mi ulżyło !

Perspektywa Czkawki

Ała ?!! Ku*wa nos mi chyba złamała.

- Ała ! - powiedziałem ze śmiechem. Tak chciałem udawać, że nie bolało, żeby się nie martwiła.

Perspektywa  Astrid

Po co ta radość ? To Czkawka !

- Czkawka ? Ja cię pomyliłam - wybuchłam jeszcze większym płaczem. Siedział na kupce liści.

- Nie nic się nie stało ... nie płacz - powiedział. USiadłam obok niego. Zauważyłam, że leci mu troszkę krew z nosa. Wzięłam moją chustkę z kieszeni i   miałam zamiar wytrzeć mu ją.

- Przepraszam - powiedziałam cicho. Uśmiechnął się i wytarłam mu nosek. :3. Siedzieliśmy w ciszy. Łzy przestały lecieć bo on jest przy mnie. Spojrzałam w końcu na niego.

- I jak się czujesz ? - zapytał

- Sama nie wiem z jednej strony dobrze a z drugiej źle bo ...

- Straciłaś miłość ? - zapytał cicho

- Haahh nie nie żałuję tego. Ale chciałbym mu łeb ukręcić albo przynajmniej mocniej walnąc - spojrzałam na niego - tak jak ciebie, że aż by mu krew z nosa poszła - dokonczyłam wymachując rękami. Złapał je.

- Ja się tym zająłem

- Tak ty ehemm ?

- Tak ja - po tych słowach mu uwierzyłam bo powiedział je z dumą i z niesamowitym spokojem.

- Ale smutno mi tak jakoś - szepnęłam cicho

- Haha - spojrzeliśmy sobie w oczy

- "Miłość popatrzeć na siebie, - ojej pamięta ten wiersz. Uczyliśmy się go na walentynki, bo Pyskacz nam zadał.

- Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy, - dokończyłam ledwo łapiąc oddech

- Bo jesteś jedną z rzeczy wielu. - mówił dalej

- A kto tak patrzy, choć sam o tym niw wie,

- Ze zmartwień swoje serce leczy, - uśmiechnął się

- Ptak i drzewo mówi : przyjacielu.

-Wtedy chce siebie, i rzeczy chce użyć, żeby stanęły w wypełnionym łunie.

- To nic, że czasem nie wiem, czemu służyć

- Nie ten najlepiej służy służy, kto rozumie "  ( Czesław Miłosz " Miłość" )  - dokończyliśmy razem. Uśmiechnełam się. On też. Pamiętam jak wkuwaliśmy to u niego w pokoju ... Haha ...

- Astrid ?

- No

- Ja jestem gotowy i powiem ci mój sekret

- Naprawdę ?

- Tak. Nie wiem czy będzie to dobra wiadomość czy zła ....

- Mi obojętnie no mów - powiedziałam z otwartymi szeroko ustami. Wstał.

Perspektywa Czkawki

- No a więc ja nie miałem odwagi powiedzieć ci tego wcześniej

- Ohh - westchnęła ale od razu się speszyła... Uuu mam stresa.

- Astrid - klęknąlem obok niej.

ZW jestem .... przepraszam za te takie ucieczki moje ale mama mnie woła co jakiś czas po coś :DD

- Ja od wieku 15 lat ... czekaj nie tak, od tego wieku, jak nie dłużej - słuchała mnie uważnie - czuję, że jesteś kimś więcej niż najlepszą przyjaciółką. Jesteś według mnie najwspanialszą dziewczyną na Ziemi. - chwyciła moją dłoń energicznie - I ja cię ubustwiam i po prostu ...

Perspeketywa Astrid

Coś we mnie się stało. Jakiś instynkt kazał mi to zrobić. Złapałam jego koszulkę i pocałowałam go.

- Skąd wiedziałaś, że powiem, że cię kocham ? - zapytał zszokowany

- Takie przeczucie - uśmiechnęłam się promiennie, teraz to on , mnie pocałował. To nie był do końca pocałunek miłości. Tylko wielkiej przyjaźni. Zaufanie, wsparcie i to poczucie, że możemy na siebie liczyć.

- Ja też cię kocham - odpowiedziałam wreszcie. Pocałowałam go.

- Ja ciebie bardziej - odpowiedział. ( Uwaga wstaliśmy )

- Niee

- Taak - zaśmialiśmy się. Westchnął szczęśliwy.

- Lżej ci ? - zapytałam

- Jasne, ze tak. Dziękuję - powiedział wesoło.

- Nie ma za co ... kochany - odważyłam się. Tak na to słowo. Zarumienił się słodziutko.

Perspektywa Czkawki

TAAK !  Nie to sen co nie ? Ja, ona mnie pocałowała taką scenę to widziałem tylko w moich wymarzonych snach.

- Wiesz nie sądziłam, że ty się odważysz mi to powiedzieć - oznajmiła

- No widzisz ... a tu niespodzianka - powiedziałem i przyciągnąłem ją delikatnie do siebie i pocałowałem bardzo mocno. Nie mogę po prostu się nią nacieszyć <33

CDN <33

12. Niespodziewne okoliczności

Persprktywa Astrid

Staliśmy tak długo chwytając chwilę. Wreszcie razem. Nie mogłam złapać powietrza, więc przytuliłam się do niego.

Perspektywa (kogoś zaraz się dowiedzcie :( :o )

Ojej jak miło. Bardzo nie chcę im przerywać ale jak mam jakieś plany to nic mnie nie powstrzyma.

- O Czkawkuś, braciszku no patrz jak miło !

Perspektywa Czkawki

- Dagur ? - zapytałem wystraszony. Czego ten palant chce ?!

- No ja - uśmiechnął się złowieszczo. Zasłoniłem Astrid odruchowo.

- Co chcesz ? - zapytała Astrid

- Przechadzałem się po lesie ....

- Po Berk ? - zaptałem

- No. I myślałem, gdzie moógłbym cię zastać ... - uśmiechnął się jak jakiś diabeł

- Mnie ? Po co ? - zapytałem ciekawy, staliśmy od tego idioty w odległości 20 m.

- Hahha nie chcę na oczach panienki ale miałem zamiar pozbyć się jedynego następcy Berk. Wielkiego władcy smoków !

- Czyli w skrócie chcesz mnie zabić ?

- No tak - Astrid chwyciła moją dłoń. Dagur się odwrócił. Chciał iść.

- Wiesz jesteś tchórz, idziesz po armię, żeby tylko mnie zabic ? A mi nawet nie uda się ucieć do wioski po wsparcie ?

- Hmm co ja tchórz ? - zapytał zły, bo obraziłem jego majstet, którego dla mnie za grosz nie posiadał.

- No a co ja ?! - Astrid patrzyła wystraszona zza mojego ramienia.

- Chcesz no dobra i tak cię pokonam. Tylko szkoda pięknej ... - powiedział patrząc na Astriś.

- Sadaj palancie ! - odpowiedziała wrednie

- Ostra jesteś - i mrugnął do niej. Myślałem, że wyjdę ze skóry !

- No to co gotowy na pożegnanie z tym światem ? - zapytał

- Jak nigdy - powiedziałem pewnie, teraz zależy mi na tym by Astrid nie ucierpiała.

Perspektywa Astrid

Nie nie ! Co ja mam zrobić ?! Dagur wyjął miecz. A Czkawka ? Takie czekaj co ona ma ? Z Dagurem otworzyliśmy szerko paszcze. Czkawki miecz płonął. Tak pięknie. ( Chodzi o ten miecz z JWS 2 )

- Wow ?! - powiedział Dagur. Rzucił się na niego mimo tego. Ten spaślak od razu się zmachał. Czkawka zwinnie unikal ciosów. Powoli zbliżali się w stronę urwiska.

- Czkawka ! Uważaj - powiedziałam i zorientował się, że zbliżają się oboje do przepaści. A ja co ? Stałam jagbym płknęła kij od miotły. Pdbiegłam do nich. Dagur stał już przy przepaści. Czkawka trzymał miecz przy jego szyi.

- Cóż twój plan chyba się nie powiódł - powiedział Czkawka. Szłam bliżej w ich stronę. Dagura dzieliły milimetry od przepaści.

- Nie był bym taki pewien - zarechotał złowieszczo i złapał Czkawkę za ramię. I spadli ! Oboje. Zaczęłam biec, biec szybko.

- Czkawka !!! - krzyknęłam głośno. Nie widział nic w oceanie ani na plaży. Nic. Nikogo. Wpadli oboje. Nie ! Zaczęłam płakać głośno i żałośnie.

- Niee ! nie - jęknęłam. Skuliłam się. Siedziałam tak pełna smutku. Co jakiś czas zerkałam w dół.

- Czkawka ja prosz ę ,,, wróć do mnie - powiedziałam cicho, płacząc gorzko. Jak mogło się to stać. Moja miłość największa ! Dlaczego ? Łez nie umiałam powstrzymać. Siedziałąm dalej. Łkając czułam, że minęły godziny, lata .... A minęło z 5 minut :((

Perspektywa Śledzika

( w SA )

Po wyjściu Czkawki zaczął się każdy dopytywać o wszystko i plotkować.

- Ja idę nara ! - krzyknął Alex. Nikt mu nie odpowiedział.

- Czyli co się tu stało ? - zapytał Mieczyk.

- No nie wiem brat - odpowiedziała tak samo tępa siostra.

- Wow Czkawka to mój brat po prostu ja lepiej bym tego nie zrobił - powiedział dumny Smark.

- Taa jasne - powiedziałem.

- Chodźmy już nie opłaca się tu siedzieć. - powiedziałem. Bliźniaki rzucili się do wyjścia wskakując na smoka.

Perspektywa Czkawki

Wiecie czuję dwa uczucia ....

Uwaga wiem, że na pewno next was zasmucił ale będzie db ;) obiecuję ! Kochani dziękuję za miłe komy ! Przepraszam za fabułe i, że krótki :O ! NexT dopiero w środę ! Zakodujcie sb next w środę <33 fani Czkastrid nie zawieccie się jescze <33

Nie no !!! napisałam i się nie wstawiło ! Ughh ... :( Dobra jak odrobię troszkę lekcji to napiszę jeszcze raz ... jeju nooo ! Przepraszam czekajcie :( tak ja też jestem zła :O

Perspektywa Czkawki

Wiecie czuję dwa uczucia

1. Aaaa ja żyję

2. WTF gdzie Dagur ?

Pytanie, które wam się narzuca to jak ja przeżyłem z 50m klifu spadając do oceanu ? Odpowiedź jest prosta. Skrzydła ! ( kto czytała uważnie Czkawka rano zakładał strój do latania ;))  Lecę !!! Wszystko jest ok. No prawie, tylko boli mnie kręgosłup. Ponieważ leciałem bardzo szybko i gdy rozłożyłem skrzydła szarpnęło mnie do góry. Wylądowałem na plaży. Słchać płacz. Żałosny płacz. Astrid. Muszę się tam dostać. Jak wejść na klif ? Odpowiedź po klifie xD. Znalazłem najmniej stromy szlak. Udało się wejść jak najszybciej. Wszedłem niezauważony. Astrid zwinięta w kłębek siedziała szlochając. Zakradłem się i usiadłem obok. Nadal płakała.

- Astrid ? - otorzyła oczy z przerażeniem. Spojrzała radośnie, lecz na twarzy miała grymas. Powli położyła rękę, zimną rękę na moim poliku.

- Czka - wka ty jesteś naprawdę - szepnęła

- No tak - powiedziałem, przytuliła się.

- Ale jak ? Jak przeżyłeś ? - uśmiechnąłem się, nadal płkała. Ale teraz z radości. Wziąłem jej dłoń. I pokierowałem na mnie. Przycisnęła/ąłem przycisk i rozłorzyliśmy skrzydła. Uśmiechnęła się.

- Ja ja się cieszę że żyjesz ! Kocham cię cię kocham - jąkała się i oddychała nie równo. To z tego płaczu.

- Ja ciebie też - przytuliłem ją znowu.

- Nie wierzę, że jesteś myślałam, że już po tobie - powiedziałą cicho. ( nadal przytaulass)

- Nie pozwoliłbym na to. 10 minut temu powiedziałem, że cię kocham a teraz jakiś idiota chciał mnie zabić ? - gładziła mnie po włosach :3 Żołte liście wirowały w wietrze. Ocean zrobił się różowy. Słońce powoli zachodziło za nim. Niebo nie było już granatowo-niebieskie. Tylko lawendowo-różowe. Promyki ciepłego słoneczka suszyłe łzy nas obojgu. Panowała miła i ciepła atmosfera.

- A co z Dagurem ? - zapytała

- Wątpie kachana, że ktośby przeżył upadek z takiej wysokości ..

- Dobra nie nie wspominaj złego... A tobie nic nie jest ? - zapytała z troską

Perspektywa Astrid

Jej nie wierzę. On żyje. Mam go przy sobie. Przytulam.

- Bolą mnie plecy - odpowiedział

- Ojejuu - powiedziałam

- Nic mi nie będzie spoko

- No ja myślę - powiedziałam, uśmiechnął się tak jak ja to lubię.

- Astrid ?

- Tak ?

- Idziemy już ?

- Jużż ??

- Taak póżnawo już. Dziś i tak dużo przetrwaliśmy

- No za dużo wrażeń jak na jeden dzień - powiedziałam. Wstaliśmy.

Next zarazzz ;)

13. Powrót

Perspektywa Astrid

Wstaliśmy. Podał mi rękę. Teraz już zawsze wszędzie z tobą  pójdę. Chwyciłam jego dłoń. Aa czyli tylko ja mam zimną łapę. Drgnął z zimna. Złapał dłoń mocniej by ją ogrzać. Ruszyliśmy  do domu. Szliśmy wolno. Ja bym powiedziała, że się wlekliśmy. Szliśmy w ciszy, zerkając na siebie i uśmiechając się.

- Odprowadzisz mnie do domu ? - zapytałam wreszczcie.

- Jasne, że tak słońce - odpowiedział. Wyszliśmy wreszcie z lasu. Dopiero zdałam sobie sprawę jak daleko odeszliśmy od wioski. Zrobiło mi się zimniej. Czkawka przyciągnął mnie mnie i przytulił mnie. Od razu lepiej. Weszliśmy już do wioski. Byliśmy już w "centrum", że tak to ujmę. Każdy gapił się. Spojrzałam na Czakwkę, na te zielone oczu, które kazały mi się uspokoić i nie zwracać na resztę uwagi. Poddałam się. Szliśmy dalej. Wśród gapiów byli : Emy, Eliza, Sofia, Napo, Mak, Dorian, Ernest nie mają się na co patrzeć ... Doszliśmy wreszcie. Pod mój domek. Wichura spała pod drzwiami.

- Wichura -  powiedziałam cicho. Wstała i podeszła do mnie. Rzuciła się na mnie, oczywiście z radości. Pogłaskałam ją za szyją.

- Przepraszam, że zostawiłam cię w Akademii - liznęła mi ręcę, i zamruczała co znaczy chyba nic się nie stało.

- Tęż cię kocham - powiedziałam i pogłaskałam ją po nosie.

- No tak obiad mała

- To ja ja już  - pójdziesz. Nie nie

- Nie ty nigdzie nie idziesz - wzięłam jego rękę i pociągnęłam do wnętrza domu. Ryszyłam do spiżarni. Wziął za mnie kosz nie taki wielki jak dla Szczerbataka, ale taki dla Wichury w sam raz. Kosz z świeżymi rybkami. Ja wzięłam kurczaczka. Otworzył drzwi nogą i przepuścił mnie pierwszą. Om kochany. :D Postawił kosz. Ja rzuciłam kurczaka a Wichura złapała go w locie. I zjadła ze smakiem. Klepnęłam Czakwkę w plecy w podzięce, przecież go nie pocałuję przy wszystkich xD jeszcze...

- Ałaa - syknął,  a no tak jego plecy !

- Przepraszam, przeprasza...

- Nie spokojnie przeżyję

- Ufff - uśmiechnęliśmy się.

- Astriś muszę iść ...

- Co ?

- No wiesz Szczerbo, tata pewnie wie o wszystkim i muszę się jakoś wytłumaczyć

- Ojejjj noo

- Coś wymyślę nie ?

- Tak kłamcą jesteś idealnym

- Ty też w tym dobra jesteś - podeszłam do niego

Przytulił mnie.

- Już tęsknie - powiedział

- Ja bardziej - odpowiedziałam

- Ja

- Ja

- Ja

- Ja

- No dobraa tęsknijmy tak samo

- No okey okey - szepnął mi do ucha

- Kocham cięę - odszeptałam xD

- Ja ciebie też - powiedział  swoim głosem, który ubustwiam

- To oo .... - a no tak nadal się przytałam ;)

- Przyjdę po ciebie rano ?

- Tak tak jasne - odpowiedziałam energicznie

- No to co panno Hoferson jesteśmy umówieni ? - zapytał paczając w moje oczy

Perspektywa Czkawki

Oczy <33 :3

- Tak umówieni panie Czkawko - odpowiedziała i zarechotała słodko.

- No to do zobaczenia - powiedziałem z niechęcią

- No uhh dobra pa - powiedziała, wieszjąc ręce na mojej szyi

- Pa - powiedziałem, spojrzałem dookoła i cmoknąłem ją w policzek. Uśmiechnęła się. Ja też  tak szeroko że szerzej nie potrafię.

- Do jutraa ! - powiedziałą jak już odchodziłem. Zostawiłem jej to ... moje tajemnicze spojrzenie. Pomachałem jej. A ona ona mi całusa wysłała. Szedłem, tyłem, czyli pszodem do niej. Udałem, ze łapię całusa i przyklejam na policzek. Z daleka poznałem, że się zaśmiała. Szedłem radosnyy do domu. Ooo Emy. Miejmy nadzieję, że nic nie widziała.

- Czkawka !!! - pisnęła. Przewróiłem oczami. Siedziała z przyjaciółmi pod ścianą domu Sofi. ( Mieszka 4 domu od domu Astrid po drugiej stronie drogi )

- Czego ? - zapytałem

- A czego ja mogę chcieć ? - zaśmiała się

- Tego co zawsze ... Pytań !

- Noo

- Noo to daj mi na dziś spokój bo nie mam humoru a a pozatym to moje życie osobiste - znowu we mnie zła energia - no to pa kiedyś pogadamy dziś mam wszystkiego dosyć ! Mam jeszcze rozmowę z ojcem! Ughh narka dzieciaki

- Pa Czkawka - powiedziała nadal radosna Emy

- Cześć - powiedzieli chłopaki

- Paaa - westchnęły dziewczyny ... ee... Poszedłem dalej, dalej do domu.

Perspektywa Astrid

Ale się dziś wydarzyło : zerwałam z Alusiem ughh , mam Czkawkę ! Mójj ! <3 Mało co nie został zbity, bronił mnie w SA, umówiliśmy się na jutro, :D jest przy mnie. Tak propo to nie fair. Na przeciwko naszej szerokiej drogi, szerokiej a przy tym długiej mieszka Smark. Za nim Śledź, a za Śledzikiem Szpatka z Mieczykiem.  Po lewej stronie mieszka Napo czyli rodzina Konesów. I później to te dzieciaki obok siebie i na przeciwko siebie. A Czkawka w ogóle, w stronę lasu cztery domy w prawo od mojego ... Ale to nic nie aż tak daleko. Przy najmniej nie jak Pleśniak z drugiej strony wyspy. Haha.

Perspektywa Czkawki

Wszedłem cicho. Tata siedział na fotelu przy kominku i strugał w drewnie. Spojrzał na mnie. Chciał już coś powiedzieć. Zbiegł do mnie mój kochany Szczerbatek. Zaczął się łasić jak opętany. Głaskałem go jak mogłem ale nadal było mu mało.

- Hah też się cieszę, że cię widzę !  - powiedziałem drapiącą za szyją. Luubi to. Zaczął biegać dookoła mnie.

- Już już spokój ! - powiedziałem i przutuliłem go tak mocno jak umiałem. Usiadł. Obok mnie. Ojciec zebrał wreszcie się i zaczął :

- Czkawka ....

CDN :DD dziękuję  za wiernych czytelników :*

Hej next w   piątek weekendu początek xD ;) postaram się napisać długiii next albo dwa rozdziały :* pa do jutera

14.  Bardzo miły dzień ( streszczamy)

Perspektywa Czkawki

- Czkawka gdzie byłeś ? - zapytał unosząc brew, ojciec

- Eee - zaciąłem się - no tenn yy nie ważne - dodałem. Po jego minie widać, że się na to nie nabrał.

- Dlaczego mi nigdy mi mówisz ? - zapytał. O jej on zawsze taki pytalski.

- Bo nie

- No dobra ... Słyszałem o tym co dziś zrobiłeś na zajęciach

- Osz ku*wa! Kto ci powiedział ?

- Może grzeczniej ? Śledzik

- Taa Śledzik .... - zgrzytnąłem zębami

- No wystraszył się biedactwo ...

- Tak i co tyle ? - zapytałem z nadzieją. Szczerbaty leżał przy moich nogach a ja siedziałem na podłodze.

- Nie nie tyle ...

- Łii - powiedziałem ironicznie :3

CD zaraz

- No tak ale za co ten Alex tak dostał?

- Nie twoja sprawa !

- Za Astrid ? - ughhhhhhh

- Co cię to w ogóle interesuje, moje życie - foch z mojej strony ;/

- Twoim ojcem jestem ! I wodzem tej wyspy, muszę wiedzieć co się dzieje 

- No takk super

- To powiesz o co chodziło ? I dlaczego tak późno wraca się do domu nic nie mówiąc

- Eee nie - mruknąłem dumnie

- To mam sam się dowiedzieć ?

- Hm tak

- No skoro chcesz. Zwołam zebranie w twierdzy i się o wszystko ... wszystkich wypytam

- Nie nieee

- No to mów na Odyna, bo nie codziennie bijesz ludzi po twarzy - rozbawił mnie tym, i zacząłem się śmiać jak opętany. Gdy wreszcie się uspokoiłem i ogarnąłem, ojciec patrzył na mnie z politowaniem. Wiem lubię udawać przed nim głupka xD

- Pffff - wypuściłem głośno powietrze

- No to co w twierdzy za 10 min ? - on to umie mnie podejść

- Oh no dobraa - zacząłem ..

- No mów mów

- No więc, ja yy przywaliłem mu w ryj, ee twarz bo obrażał Astrid - i dodałem uśmiech

- I co tyle ?

- W krótszej wersjii

- A dłuższa ? - zapytał

- Nie powiem - zacisnąłem dłonie w pięści. Nie chce żeby zaczął mi planować wesele. Patrzyłem na podłogę, nie odzywając się ani słowem.

- Na pewno ?

- Tak

- No dobra. To zakaz wychodzenia z domu po zajęciach i na każdych zajęciach będę was pilnował. Zero latania po zachodzie słońca .. - no nie, muszę mieć czas dla Astrid ! <33 serce mi zaraz wybuchnie z myślą, że nie będę mógł pospędzać czasu we dwoje.

- No weź, to jest wredne ! - krzyknąłem

- Nic nie mówienie też - odpowiedział

- I co co ty ode mnie ogólnie chcesz ? Jakich informacji oczekujesz no ?  - zapytałem ze złością. Dzisiejszy dzień mnie wykańcza emocjonalnie

- Wszystkoego co o tobie nie wiem

- Ohoho dużoo tego - zaśmiałem się

- No to mamy czas mów

- NO dobra uwaga mówię ... - taak to byłą długa rozmowa. Ponad 1h ! To co mu powiedzaiłem się chcecie dowiedzieć ? Że to była zemsta na tym palancie.Taak o Astriś była mowa .... ^^ Wydusiłem, że kocham ją. Matko jak ja mu to powiedziałem nadal nie mam pojęcia. Że jest nieowicjalnie ze mną. Thorze cieszył się i uśmiechał jagby ktoś mu skrzynię złota dał. Ughh Na jego reakcje wzruszyłęm ramionami i złapałem się za głowę śmiejąc się. Co dalejj a tak, że to nasza tajemnica, bo jak powie komuś to mnie więcej nie zobaczy. Też potrafię szntażować ;) No ten co jeszcze ? ? Takie tam bzdety " Cieszę, że mi powiedziałeś. Świetnie to może szykuje się nam jakieś wesele ? " taa mówiłęm że tak będzie " I będziesz miał żonę, z którą będziesz wodzował.... i doczekam się wnuków nie ? " Myślałem, ze wstanę i wyjdę z tamtąd. Możecie mi tylko współczuć i gratulować nie ewakuacjii xD :D

Perspektywa Astrid

Resztę dnia krążyłąm po domu bez celu. Jedząc kolację z rodzicami byłam  tak zamyślona, że wsadziałam sobie jedzenie w nos. 

- O czym tak myślisz ? - zapytała wesoła mama

- Eee o niczym - powiedziałam. Spojrzała na tatę z uśmiechem.

- Cooo ? - zapytałam

- Nic nic ... - za tym coś się kryło, ale na tę chwilę postanowiłam nie zakrzątać sobie tym głowy.

- TO ja już sobie pójdę - powiedziałam jak na haju. Serio wszystkie dzisiejsze wydarzenia. Odniosłam pusty talerz. Kierowałam sie na górę, słaniając się na nogach. Rodzice patrzyli za mną ze śmiesznymi minami. Po szybkim myju myju, od razu walnąłam się na łóżko. Leżałam na brzuchu. Wreszcie spokój. Cisza. Ja i mój umysł sami. I myśli latające szybko. Czkaaawkaa taka wielka myśl. Bardzo miła i przyjemna. Przeszedł mnie delikatny dreszczyk radości. Mam ! Wiem ! Dlaczego był smutnyy, bo nie mógł patrzec na mnie i fuu Alexa. Wcześniej nie widziałam, że jest taki wspaniały ( Czkawka). Zielonee oczy, włosy takie brązowee. Ładny i to nawet bardzo. Hahah. Charakterek złoty. Przyjaciel jak skarb. Ejj ale on wysoki ! Żeby go tak objąć za szyję, muszę lekko na palcach stać xd ale co opłaca się nie ? Taak. Jak mogłam nie zauważyć wcześniej jaki jest wspaniało-mądry-piękny-wrażliwy-fajny-najlepszy-idealny :* ohh a pomyśleć, ze ten wariat chciał go zabić ? Łzy napłynęły mi do oczu. Ale było blisko. Nie przeżyłabym tego. Ohh ochłoń Astrid. W ogóle to ty ? Taka wrażliwa ? CO ? A gdzie nieustraszona Astrid Hoferson ? Nie ma zniknęła, stała się wrażliwą dziewczynką. Matko... Położyłam się na bok. Patrzyłam na sufit. Nie mogę wyłączyć mózgu. Cały czas o czymś myślałam. Taa o czymś, o kimś ! A to o idiocie, przepraszam nie mogę wymówić jego imienia. I o moim najnajlepszym kochanym, zielonookim ideale, o burzy brąz włosów, wspaniale-szlachetynym uśmiechu i o czułych ustach. Hmm Okey już ogarnełam się trochę. Gorąco mi ... uff...  Położyłam się na plecach, taa zmina pozycjii. 

Perspektywa Czkawki

Opowiedziałem przy okazjii mu o Dagurze, kolejnym debilu dnia. Przy okazjii pokazałem strój do latania. Był zdumiony. Normalka. Kazał mi być grzeczniejszym, i ehh ostrożny, także w stosunku do Astrid. Tffu idę, wychodzę ! 

- Dobranoc - powiedziałem, wstając kończąc tematy na poziomie.

- No tak dobranoc - mruknąl. Szczerbatek podniósł sie i udał sie ze mną na górę po schodach. Tata poszedł do swojego pokoiku. Wszedłem i zapaliłem świecę.

- Ohh Szczerbek to był ciężki dzień - powiedziałem. Zamruczał coś przedżeźniając mnie i układał się na legowisku.

- Wrau mm mrauuwrau - zamruczał leżąc i przeciągając się.

- No dobra idź spać ja idę umyć się i zaraz też przyjdę - powiedziałem. Gadzina pokazała na swój sposób język i zasłonił pyszczek ogonem. Udałem się do miejsca, w którym o to myją się ludzie. tak też zrobiłem umyłem się a co ? Hahahahha odwala mi. Nie no ok spokój już... Po wyjściu z pokoju moim obiektem do myślenia stało się łóżko. Yeaa twardo, zimno ale może być. Plecki nadal bolą. Gdy tak już miałem zasnąć ... Astrid .. moja komórka mózgowa narzuciłą mi ten temat. Taak co ja sobie myślę ? Kochaaammm kocham jom. I tylko jom. Piękną i moją można powiedzieć, że moją astid Hoferson. Nie dochodzi do mnie, ze ona też mnie kocha. Że ee .... ( zasnąłęm ..) 

CDN :DD czyżby w sobotę next? Hmm nw paa <33                                                                      

15. " Co dziś ... patrol ? Tak patrol "

Perspektywa Czkawki

Zzz (śpię).

- Tatooo jeszczę minutkę - powiedziałem, przekręcając się na drugi bok. Przecież tak wspaniale mi się śpi. Na swojej twarzy poczułem coś ... mokrego. Teraz trzeba otworzyć oczy. Powoli podnosłem się. Usiadłem na łóżku, przecierając zaspane oczy. Przede mną siedział Szczerbatek. Oblizywał się. Zrozumiałem już co mam na twarzy.

- Szczerbatku .. fuujaa - powiedziałem patrząc na wesołego Szczerbatka.

- Wrauu - warknął, trącając mnie głową, żebym wstał.

- Już, już - powoli wstałem.

- Chodź, chodź - powiedziałem do niego. Podszedłem do niego. Muszę założyć mu ogon i zamontować siodło. Zaczął uciekać. Ganiałem go po pokju.

- Ty gadzie tyy - krzyknąłem już byłem za nim ... a ten siadł złośliwiec i walnąłęm prosto w niego. Upadłem na podłogę. Miałem ochotę się śmiać. Ale nie leżałem i nie ruszałem się tak dla picu. Kątem oka zauważyłem, że jest zmartwiony, przrażony i zatroskany. Delikatnie zaczął trącać mnie głową. A później łapkami. Otworzyłem oczy powoli. Podniosłem się gwałtownie i przytuiłem Szczerbatego.

- Wrauu - mruknął wesoło i zarazem chciał mnie przprosić.

- Nic się nic nie stało kochany - powiedziałem. Dał sałożyć siodło i lotkę do ogona.

- Grzeczny Szczerbatek - powiedziałem klepiąc go po głowie. Hmm a teraz może się przebiorę ? Haha świetny pomysł. Wziołem to co potrzebne. Spodnie, koszulka ( czerwona *.*) i naturalnie strój na to do latania. Postanowiłem zacząć projektować strój troszkę lżejszy. Nie z metalu, bo zbliża się lato na Berk. A latać sam uwielbiam. Ale to jeszcze ... mam czas. Poszedłem do łazienki, nie chwaliłem wam się ale je wymyśliłem. Ciepłą wodę czerpiemy z metalowego, dużego zbiornika, który ma w sobie stała temperaturę (podgrzewają je smoki przy ponownym napełnianiu ) a zimna woda z drudiego zbiornika xD. Lustro przez przypadek wynalazłem. Sztuka mięs najdła się jakiś kamieni i wypluła lawe, która po zastygnięciu stworzyła coś w czym widać swoje odbicie. Nazwałem to lustrem. Rozgryzłem jakich kamieni najadł się Gronkiel i teraz już każdy takie posiada. Oprawiam je w złote, srebne, miedziane, metalowe i żelazne ramki. Uff trochę zajęło mi zrobienie ich dla całej wioski a zamówień było sporo. Umyłem twarz po ślinie mojego kochanego gada. Włosy jakoś tak normalnie. Przebrałem się szybko. I wyszedłem z łazienki.

- Szczerbo chodź na śniadanko - nie musiałem dwa razy powtarzać, bo Szczerbo zeskoczył szybko ze schodów i zatrzymał się przed drzwiami. Otworzyłem je. Pobiegł zjeść z resztą smoków przy paśniku. Tata coś robił. Robił. Gotował ? Skończył. Postawił mi rybkę na stole.

- Smacznego

- Dzięki ? - zapytałem oraz odpowiedziałem. Usiadł i pił mleko. Lubi mleko. Gdy ja skończyłem wstałem z krzesła i już szedłem do drzwi.

- A ty gdzie? - zapytał

- Ee do Akademii ?

- Chwilaa

Już już CD zaraz ... hmm jeszcze dziś ale na razie idę :( mam wazne sparawy paa <3

Perspektywa Czkawki

- Czkawka przecież dziś nie ma zajęć ...

- Co ? - zapytałem skołowany

- No jutro raczej też nie będzie, wymieniamy kraty ...

- Aaa no takk - ale i tak miałem zaraz wyjść

- Więc gdzie ty idziesz ?

- Muszę powiedzieć reszcie, że zajęć nie ma. Wczoraj jakoś temat był inny na zajęciach - zaśmiałem się sam do siebie -  no to paa na obiad wrócę ! - wyszedłem. Pogoda wspaniała. Zieleń wszędzie. Zapach świeżej trawy. Małe pąki kwiatów przy domu. Słońce dające się we znaki już o tej godzinie. Rzeźki wietrzyk. Wziąłem wielki oddech tego wspaniałęgo powietrza. Chmury na niebie tworzyły sznur białej nici, która wyglądała wspaniale na niebiesko-błękitynym niebie. Zaczyna nam się lato. Zauważyłem biegnącego NApo.

- Aaaa ! - piszczał przerażony, ale się śmiał. Podbiegł do mnie.

- Cześć

- No cześć - odpowiedziałem. Schował się za mnie. Zdziwło mnie to, ale nagle zobaczyłem truchtającą Emy.

- Gdzie on jest ? - krzyknęła. Szłą w moją stronę po świeżo ziolonej trawie.

- Nie ma mnie ... - szepnął Napo, żeby go nie zobaczyłą. Ok ok będę go krył. Za Emy pojawiła się już reszta.

- Hej Emyy - powiedziałem uśmiechając się z daleka.

- Cześć - powiedziałą z uśmiechem. Stała i patrzyłą się zainteresowana.

- Emm co tam dlaczego tak biegacie ? - zapytałem

- Haha bo Napo przyznał, że wasz rocznik jest najbardziej leniwy ze wszystkich Jedźców Smoków - mówiła zdyszana - i i my się nie zgadzamy i tak go szukamy, żeby dostał  łomot.

- Aha - odsunąłem się. A za mną stał śmiejący Napo. Spojrzałem na niego unaosząc brwi.

- Najbardziej leniwi ? - zapytałem

- Nooo - zaśmiał i rzucił się do ucieczki na główną drogę. Spojrzałem na Emy przewaracając oczami.

- Pomagę wam - powiedziałem. I zaczęliśmy biec za nim. Haah czułem się jagbym miał 14 lat. Zaraz dołączyli Sofia, Eliza, Mak, Dorian i Ernest.

- Łapać go ! - krzyknął Dorian. Ludzie, którzy nie spali już w ten piękny i ciepły dzień patrzyli ze śmiechem. Głównie na mnie. Dogoniłem go wreszcie. Popatrzył wystaraszony. Złapałem go i zacząłęm łaskotać. Ludzie śmiali się z nas. Staliśmy na środku i 18-letni następca Berk łaskocze niewinnego Napo.

Przepraszam, że na razie tylko tyle  jadę na imieny prababci :( Ale pobawmy się kto zgadnie co się stanie dalej dostanie dydkt

Półożył się ze śmiechu na ziemię. Emy i reszta teraz zaczęli go łaskotać. Wił się po glino-piasczystej ziemi jak wąż.

- HAhaahah dosyć żartowałem ! - krzyczał śmiejąc się jak oszalały.

- Dobra dajecie mu spokój - powiedziałem śmiejąc się, także.

- No dobraa - powiedział Dorian z niechęcią. Pomogłem wtać Napo. Wstawał jeszcze się śmiejąc. Zaczął ziać ze smęczenia. Po chwili za nim stanął mój kochany Szczerbatek.

- O witaj mały - powiedziałem.Podszedł do mojej ręki i liczył na poklepanie po głowie. Oczywiście pogłaskałem go.

- Najedzony ?  - zapytałem. Pokiwał zabawnie głową.

- To chodź - i uśmiechnąłem się do Szczerbatego - muszę iść, śmiesznie było, ale też mam różne sprawy. To pa

- Pa Czkawka - powiedziała Emy

- Cześć - powiedzieli prawie równo Napo cały czas z rumieńcami ze zmęczenia i Ernest. Wreszcie wszyscy nie wstydzą się rozmawiać ze starszymi.

- Narka - rzekł uśmiechnięty Mak

- Paa - westchnęły, róno, obie Eliza i Sofia. Uśmiechnąłem się odwróciłem się....

Perspektywa Astrid

Obudziłam się o 5 ale zasnęłam i drzemałam jeszcze godzinkę. Równo 6 na słonecznym zegarze była, gdy wstałam z łóżka. Z przerażeniem spojrzałam w lustro. Przy mojej szafie, które stoją na przeciwko łóżka. Odległość około3m. Taak często robię przemeblowania. Z drugiej strony pokoju mam biórko i wygodne krzesło oprawione skórą. Oraz mój mięciutki dywan, któy niesie najlepsze wspomnienia. Przeczasałam włosy grzebienie. Grzebienie od Czkawki. Odkupił go od Johana za lustro kieszonkowe oprawione w srebro. Wspaniale nim czesze się włosy. Ma błekitny kolor i trzy niebieskie kamienie szlachetne. Związałam włosy tak jak lubię. W warkocza na bok. Po prawej stronie pozwoliłam kilku kosmykom uciec z władzy warkocza na lewy bok. Z mojej piżamy, która składa się z krótkich bardzo czarnych spodeneki bluzki niebieskiej z krótkim rękawem. Nie przyzwyczajona jestem do koszul do spania. Aa no tak z piżamy przebrałam się w lekki sweter w kolorze czarnym. A do tego granatowe leginsy. No cóż niby prosto ale ładnie. Kochane botki od mamy i gotowa. Zbiegłam radośnie na dół. Słońce, które wkradło się przez okna podświetlało wirujący kurz w powietrzu. Dawało miły i taki domowy xD widok. Cudowny zapach poczułam. Mama postawiła na stole wazonik z kwiatami. Pierwsze kwiaty na Berk. Różowe kruki. Czemu taka nazwa ? Nie mam pojęcia. Zrobiałam sobie pysznego dorsza na śniadanie. Naprawdę smacznego. Siedziałam na krześle z napchanym brzuchem. Siedziałam w ciszy i przypomniałam sobie, że Czkawka miał po nie przyjść. Hmm pewnie za wcześnie jeszcze pomyślałam. Siedziałam nadal w ciszy. Nagle usłyszałam głośne śmiechy i okrzyki. Wyjrzałam przez okno z kuchni. Widok był prześmieszny. Czkawka znęcał się nad ... nad chwila chyba Napo. Trudno z takiej odległości określić. Leżał pod nim i zwijał się ze śmiechu a Czkawka go gigotał. Hahaa nie myśląc długo wyszłam z domu. Wichurki nie było. Normalne poszła do pasnika z zapewne Szczerbatkiem na śniadanko. Kierowałam się w kieruku pana z zielonymi oczmi. Pana mojego serduszka. Pana Czkawki :3. Gdy byłam już przy nim stał do mnie tyłem i żegnał się z dzieciakami. Szczerbatek siedział obok i zauważył mnie pierwszą. Uśmiechnął się pokazałam mu palcem żeby nic nie mówił, nic nie mruczał xD. Czkawka odwrocił się. I tak jakoś *walnął się na mnie*.   * Wlnął się na mnie dosłownie. Leżał na mnie śmiejąc się, razem z resztą.

- Dzień dobry - powiedział

- A dzień dobry - powiedziałam z sarkazmem. Nawet nie myślał żeby zejść ze mnie.

- Hmm jak się spało? - zapytał z uśmiechem

- Dobrze nawet - powiedziałam radosna.

- A tobie ? - zapytałam teraz ja

- Też wspaniale - oznajmił. Powoli wstał. Podał mi rękę i wstałam ja. Otrzepałam się z kurzu ? Tak z kurzu, piachu itp.

CD zraz

Perspektywa Czkawki

Czkawka zawsze pozostanie Czkawką. Ciamajdą.

- A i przepraszam - powiedziałem

- Nic się nie stało to ja nie powinnam się tak zakradać - powiedziała z uśmiechem. Patrzyłem rozmarzony na nią. Niebieskie oczy zalały mój mózg taflą przyjemności i rozkoszy. Włosy niczym rosnące na polach kłosy zbóż falowały na miłym wietrze. Sweterek lezał na smukłej sylwetce z zabójczym krojem, wcięciem w talii. Ciemne spodnie wydłużyły jej boskie nogi chyba aż do nieba. Z tego jakże przyjemnego wpatrywania się w nią wyrwała mnie właśnie ona..... Astrid.

- Co nie ? - zapytała. Najgorsze, że nie usłyszałem co ona do mnie mówi.

- Czekaj ze co ? - zapytałem zamykając i otwierając oczy nerwowo. Zaśmiała się słodko.

- Pytałam się czy już idziemy - powiedziała z uśmiechem.

- Jasne - odpowiedziałem. Pożegnaliśmy się, ja jeszcze raz z nimi. Szliśmy do paśnika po Wichurę.

- Co dziś będziemy robić ? - zapytała i zaśmiała się z powodu Szczerbatka, który podbiegł jak oszalały do Wichury.

- Dziś tak ogółem zajęć nie ma - chciałą się zapytać dlaczego ale odpowiedziałem czytając jej w myślach - bo będzie Akademia hmmć odnawiana

- O to świetnie - pisnęła podekscytowana

- A dziś ustalimy godziny wieczorne na patrole

- O o o ! - krzyknęła widocznie wpadłą na świetny pomysł

- To ja chcę z tobą - powiedziała bardzo milutkim głosem. Czekaliśmy oparci teraz o ścinę domu Pyskacza na Wichurę, która skończy jeść. Tak Pyskacz ma zaszczyt mieć paśnik przy domu. Hahha.

- Oczywiście jak sobie panienka życzy - odpowidziałem z uśmiechem.

- I weźmy najwcześniejszą godzinę - dodała

- Jasne dla ciebie wszystko

- Wiesz jeszcze do końca się ze mną nie przywitałeś - powiedziała z irytującym mnie uśmieszkiem

- Ojej bardzo przepraszam - przybliżyłem się na wystarczającą odległość by znów zatonąć w jej oczach po czym nasze usta się zetknęły w bardzo miłym i delikatynym pocałunku na dzień dobry. Po dłuższej chwili otworzyłem oczy.

- I co mogło być ? - zapytałem

- Hmm - i pocałowała mnie. Bzrdzo była mi oddana. Przytuliłem ją do siebie korzystając z okazjii. Serio minęło chyba pół godziny ....

- Teraz tak - szepnęła radosna. Zaśmiałem się lekko. Rozejrzałem się wkoło czy przypadkiem nikt nas nie widział. Nie było żywej duszy. I dobrze.

Ciąg dalszy mam nadzieję, że bd jtr ;) Oj tamm ta strona mnie denerwuje napisałam znowu rozdział i wgl. I co ? Nie wstawił się ! Zobaczymy jak dam radę to dziś jeszcze next a jak nie to w środę ;p przepraszam to nie moja wina ... tylko tej strony no cóż paa ;(

Perspektywa Astrid

Po kilku chwilach spędzonych przy Czkawce, Wichura skończyła jeść. Podbiegła do mnie i zaczeła się łasić. Głąskałam ją na tyle ile umiałam. Zerkała zaciekawiona na Czkawkę.

- No tak tak - odpowiedziałam. Warknęła wesoło.

- Na razie to zostaje między nami nie ? - zapytałam dotykając łuskowatego nosa. Pokiwała posłusznie głową.

- Kochanaaa - szepnęłam. Odwróciłam się wreszcie do Czakawki

- Jak myślisz, gdzie będzie reszta ? - zapytał

- Myślę, że przed Smoczą Akademią - odpowiedziałam radośnie

- Aha a skąd wiesz ? - zapytał pytającym xDD wzrokiem

- Takie przeczucie - machnęłam rękami przed sobą. Uśmiechnął się

- Takie samo jak to, że cię kocham ? - zapytał nieco ciszej

- Haha identyczne - odpwowiedziałam

- No to lecimy ? - zapytał. Pytanie to było trzeba zostawić bez odpowiedzi, bo wsiadł na Szczerbatka i czekał na mnie.

- Ja już tak ! - powiedziałam głośno lecąc nad jego głową. Lubię rywalizować. Zaśmiał się. Usłyszałam radosny ryk Szczerbatka, który nas w mgnienu oka wyprzedził. Poszybowali do przodu ze 100km/h. Ah ten Czkawka. Zawsze wygrywa. Westchnęłam w myślach. Gdy doleciałam do SA Czkawka stał przy Nocnej Furii i spoglądał w nibo czekając na mnie. Wylądowałam przed wejściem, przed, którym wszyscy ( a przynajmniej tak mi się wydawało) byli. Sączysmark drzemał opierając się o Hakokła. Jego smok też spał. Tak zwierzaki upodobniają się do swoich właścicieli. Alex siedział oparty o ścinę i grzebał patykiem w ziemi. Śledzik patrzył na nas.

- Cześć - powiedziałam. Otrzymałam jedną odpowiedź

- Hej - od Śledzika

- A gdzie bliźniaki ? - zapytałam

- Coś czuję, że zaraz się pojawią - mruknął Czkawka

- Taa pewie masz rację - odpowiedziałam z szerookim uśmiechem

Perspektywa Czkawki

Nie myliłem się. Za plecami usłszałem.

- No hej jestem - powiedział Mieczyk

- I ja z nim - powiedział zaraz Szpatka

- Supeer - powiedziała Astrid

- No taa a czego on śpi ? - zapytał Mieczyk wskazując palcem na Jorgensona.

- A nie wiem ktoś chce go obudzić ? - zapytałem

- Ja !! - krzyknęła Astrid. Dziwne, że tym krzykiem go nie obudziła. Smark przekręcił sie na drugi bok nadal chrapiąc. Na Arenie pracowali wikingowie. Nadzorował im ojciec, który co jakiś czas spoglądał na mnie. Pyskacz latał po SA i mówił " To nie tu ", " Chłopcy z precyzją " lub " Na Thora już Czkawka w niemowlęciem będąc był bardziej uzdolniony " . Hahah bardzo śmieszne. Astrid podeszła na Sączysmarka.

- Wstawaj - powiedziała

- Nieee nie jeszcze chwilę - powiedział

- Hmm to co na  to Hedera ? - zapytała Astrid. Smark podniusł się gwałtownie. Poprawił sobie włosy.

- Hederka moja Hederka gdzie ? - zapytał rozglądojąc się po naszym twarzach

- Ja też jej nie widzę - powiedział Mieczyk, rozglądając się wokól własnej osi.

- Mattkoo - powiedziała załamana poziomem IQ naszych kolegów.

- No dora mniejsza o Hederę - powiedziałem ale nie dane było mi dokończyć

- Ale gdzie ona ... - zaczęła Szpatka

- No nie ma ... Astrid was nabrała - powiedział wreszcie, tłumacząc tym półgłówkom o co biega, Śledzik.

- Wracając ... - zacząłem znowu

- Co dziś będziemy robić ? - zapytał dumnie Smark stając obok Hakokła

- No ja właśnie o tym .... Ughh - złapałem się za głowę wyrywając przy tym sobie kilka włosów

- No o czym o czym ?  - dopytywał Mieczyk. Westchnąłem. Dobra jeszcze raz.

- A więc jak niektórzy - bo zakładam się, że bliźniaki jeszcze nie - zauważyli, że Akademia jest odnawiana, więc zjęć w niej nie będzie przez ...

- Miesiąc, tydzień, weekend ? ! - wyliczał Mieczyk

- Ooo świetnie ! - krzyknęła Szpatka. Baranyy

- Nie, nie będzie czynna przez jakieś dwa, trzy dni - dokończyłem wreszcie.

- To co dziś robimy ? - zapytał Sączysmark. Jak jeszcze raz o to się zapyta to się zabije !

- Matkooo jak jeszcze raz ktoś zada to pytanie to zbiję ! - powiedziałem. Zapadła cisza. Nareszcie. Jupii.

- To może co- będzimy -robić -dziś ? - zapytał, wstając Alex. Zaśmiałem się.

- A więc dziś

Zaraz wracam ;)

- A  więc dziś będziemy po prostu patrolować - powiedziałem wreszcie

- To ja z Alexem ! - wrzasnął Sączysmark

- Ja ja z ... - każdy składał zamówienia. 

- Błagam macie jednego smoka - rozgadali się  okropnie

- Cisza !  - umilkli wszyscy po kolei

- Sączysmark możesz z Alexem lecieć,  Szpatka Mieczyk wy ze Śledzikiem no i ja  z Astrid- dokończyem - będą to wieczorne patrole - Astrid się wtraciła - Ja z Czkawką o 17, bliźniaki - spojrzała srogo na  rodzeństwo bijące się - i Śledzik o 18, Sączysmark  Alex - przełkneła głośno ślinę - o  19 - skończyła wymienianie godzin

- Każdy  będę patrolował godzinkę - powiedziałem zachęcająco

- No fajnie ale dlaczego Zawsze wy wybieracie te wszystkie rzeczy ? -- zapytał przywracając oczami Sączysmark. Spodziewałem się tego.

- W ramach przeprosin każdy wybiera kierunek oraz dodatkowo jedna wyspę niedaleko Berk - po długich negocjacjach ustaliliśmy. Sączysmark i Alex na północ i wyspa Węgrzy sami sobie wybrali no ale ok, ja i Astriś :3 wschód i Smocza Wyspa,  Bliźniaki i Śledzik południe i Skręćkarcze bagna. 

- Skoro już ustalone to do domów raz dwa na obiady ! Jutro zajęcia sobie podarujemy

- Jessst - powiedziały bliźniaki

- W tył zwrot ! I do zobaczenia - Astrid została ze mną. Reszta się  rozeszła w oka mgnieniu. 

- No to ..... - zaczęła Astrid

- Zjesz u mnie obiad ? - zapytałem z uśmiechem

- Chętnie - odpowiedziała. Podarowaliśmy sobie lecenie na smokach. Przeszliśmy się do mojego domu. Nasze kochane pupile zostały na zewnątrz. 

- tylko jest mały problem - powiedziałem. Oparłem się o blat brązowego regału. Nad nim wisiał piękny obraz Nocnej Furii. 

- Jaki ? - zapytała ciekawa, wstając od stołu. 

-  Musisz mi pomóc ugotować obiad - zaśmiała się 

- Hahah jasne. 

Perspektywa Astrid

Po domu roznosił się zapach ziół i kwiatów. 

- To co gotujemy ? - zapytałam

- A na co masz ochotę ? - zapytał Czkawka

- Na to - powiedziałam i szybko go pocałowałam. Za śmialiśmy się. 

- A tak poważnie to zróbmy kurczaka z marchwią i ziołami

- Hmm 

- Zgaduje, że nie potrafisz ale ja ci pomogę

- O kochana jesteś

- Wiem - spojrzał na mnie zielonymi oczuśami

- No to dawaj kurczaka,  zioła i 3 marchewki

- Już się robi - odparł. Po chwili przybył z rzeczami , o które prosiłam. 

- To ty umyj i pokrój marchewkę w kostkę - uśmiechnął się i zabrał się do pracy. Ja do sporego naczynia włożyłam kurczaczka. Pyrzyprawiłam ziołami. Już pchachniał bosko. Tylko gdzie ta marchewka ?

CDN :D przepraszam za nudyy ale mam już fabułę na  dalsze rzeczy ;) papappa

Perspektywa Astrid

- Co z tą marchewką ? - zapytałam wreszcie

- No tenn chwilaa - odpowiedział szybko. Odwróciłam się by zobaczyć jak mu poszło.

- Hahaha - zaczęłam się śmiać na widok marchewki pokrojonej z niezwykłą precyzją

- Co ?  - zpaytał spoglądając przez ramię na mnie.

- Nic nic piękna - powiedziałam zaśmiał się

- Taa a nigdy nie gotowałem czegoś takiego - powiedział smutny

- To ja cię będę mogła uczyć z chęcią

- To wtedy nie będę mógł się skupić - powiedział z obrażoną miną

- No cóż, bywaa ( tekst mojego kolegi, który tym doprowadza mnie do szału " Bywaa, no cóż, jak to lubi, można i tak " :P xD odpowiedź na każde pytanie :) ) - odpowiedziałam z sarkazmem

- Oj ty ty ty .... - powiedział podając mi pokrojąną w idealne kawałeczki marchew.

- Yyy - pokazałam mu język. Wsypałam na wierzch marchewkę i pospałam koperkiem. Zamknęłam naczynie. I wstawiłam do pieczenia. ( Nw w czym oni mogli piec kurczaka w jakimś piecu ?? xDD liczę na waszą wyobraźnię ;))

- Za godzinkę będziemy mieli obiad - powiedziałam

- Supeer - powiedział radosny Czkawka

- Noo - powiedziałam poprawiając energicznie włosy.

Perspektywa Czkawki

- To będziemy tu tak siedzieć ? - zapytałem w końcu

- Nie jak chcesz to możemy yy nie wiem

- Chodź do mnie do pokoj

- Okey - powiedziała, i już była na górze. Szybka z niej " dziewucha". Gdy wszedłęm do pokoju siedziała oglądając moje ostatnie szkice. Ale przypał na wszystkich była ona. Uśmiechała się i oglądała każdy uważnie. Usiadłem obok.

- Ładne - powiedziała zdumiona

- Jak jest coś ładnego to na obrazku też jest również piękne

- Taa yhmm jasne - mruknęła pod nosem.

- No ja mówię ci prawdę - powiedziałem po czym pogładziłem jej włosy, bo stałem za nią.

CD zaraz chybaa

Perspektywa Czkawki

- No jak tam chcesz ... Kocham twoje szkice. Masz talent - powiedziała, teraz dorwała rysunki Szczerbatka

- Dziękuję - powiedziałem to jak pięcioletnie dziecko, które dziękuje za lizaczka

- Narysujesz mnie jeszcze ?

- Chętnie

- Dzisiaj

- Okk

- Przyjdziesz do mnie i sobie posiedzimy. Mama na wieczór ma zamiar upiec ciasto czekalodowe, a ona rzadko je piecze

- Oomm okeyy - powiedziałem. Wstała i zbiegła na dół. Po co? Dlaczego? Na co? Zszedłem od razu za nią. W rękach trzymała upieczone danie. Naszego kurczaka. Postawiła na stole. Otarła czoło.

- Jeszcze trochę i guzik byśmy zjedli - zaśmiała się.

- To ja może tee talerze wezmę ?

- Yhhmm dawaj - podszedłem do kredensu z naczyniami. Wziąłem 3 talerze. Jeden zostawiłem na blacie ( ten dla taty). Talerze dla mnie i Astrid postawiłem na stole.

- Haah - zaśmiała się. Spojrzałem na talerze. Nałożyła mi tylko marchewkę a sobie położyła całego kurczaka.

- O widzę, że apetyt ci dopisuje ?

- "No raczej nie inaczej" - zaśmiała się

- Jeszcze zgrubniesz - powiedziała kładąc mi porcję kurczaka. Sobie też nałożyła przyzwoitą porcję jadła. XDD. Ojcu zostawiliśmy dużoo. Na pewno mu wystarczy.

- Mmmm - powiedziała jedząc kawałek marchewki

- Haha śmieszne - powiedziałem. Nie moja wina, że pierwszy raz kroiłem jakieś warzywa.

- Nie nie naprawdę dobre - uśmiechnęła się. Na dowód, że jest to smaczne dała mi w gębe marchewki. Matkoo jaka gorąca !!! >-< !

- Taa pszepyszna - powiedziałem nie wyraźnie. Mój język ! Ale żeby nie było marcheweczka mniammm. Bo moja hahah

- Mówiłam - powiedziała jedząc dalej. Po niedługiej chwili język przestał boleć. Przestał to nie znaczy że nie boli w ogóle.

- Jak myślisz, która godzina będzie ? - zapytała machając widelcem a drugą reką podpierała brodę

- Około piętnastej

- A ok za 2 h patrol, kochany

- Tak prawda kochana - zaśmialiśmy się. Unosząc brwi z niedowierzania nadal w niezykłą miłość, kończyłem jeść.

Zauważliście, że czasami was tak zostawiam, ale muszę robić sb jakieś przerwy xD nie długo next

Perspektywa Astrid

Po naszym wspolnym obiedzie, siedzieliśmy przy stole z pełnymi brzuchami.

- Uggh ale było dobree - powidział Czkawka, gładząc się po brzuchu

- Hahaa szczególnie marchewka - uśmiechął się szeroko, zakładając przy tym ręce za głowę

- To ona ci smakowała czy nie ? - zapytał z śmiechem

- Tak hyhy dobra była

- Hyhy - zaśmiał się. Wciągnął głośno powietrze przez nos i zamknął delikatnie oczy.

- O czym myślisz ? - zapytałam. Nie otwierał oczu ale się uśmiechnał się.

- Euuue o niczym ? - powiedział

- O tobie - mruknął przedzierając ciszę, która panowała nam w kuchnio-jadalni. O o mnie ? Miło mi.

- A ja o tobie - powiedziałam szepcząc. Nie zorientował się, że usiadłam mu na kolanach.

- Hyhy - zaśmiał się i otworzył oczy - kocham cię - Po czym przeszedł mnie lekki dreszcz. Na swojej szyi poczułam ciepły oddech.

- Ja ciebie też - powiedziałam takim tonem jak on. Tak samo cicho, lecz przyjemnie. Gdy ja zamknęłam oczy pocałował mnie. W myślach się uśmiechałam. Po otworzeniu oczu musiałam zamrugać kilka razy by zobaczyć jego zileone, jak najcudowniejsza odmiana zielonej trawy, oczy. Po chwili zatracenia się w sobie usłyszałam otwierające się drzwi. Stoik. Nie przytulałam już Czkawki. Siedziałam sobie o tak. Na jego kolanach. Zasłoniłam sobie twarz. Okropnie chciało mi się śmiać. Idiotka, to słowo, które mnie opisze w tym momencie. Zabrałam dłonie i poprawiłam włosy jakoś takoś. Spojrzałam na Czkawkę, który miał na twarzy uśmiech głupka. I patrzył na moje oczy w zamyśleniu.

- Mmm na Odyna kto taki obiad przygotował ? - zapytał radosny Stoik

- My - powiedział Czkawka. Pogładził mnie po policzku. A ja wtuliłam się jak Szczerbatek w jego dłoń.

- Tak to dla wodza porcja my już jedliśmy - uśmiechnął się. Ale do mnie? Czy .. do Czkawki ? Hmmm nie wiem.

- Kroiłemm marchewczkęę - powiedział Czkawka unosząc brwi z zadowoleniem

- Hahah tak pomógł - powiedział i rozczochrałam mu włosy na wszystkie strony. Zrobił oburzoną minę i zaczął gładzić swoje włosy.

- Czekaj noo pomogę ci - powiedziałam. Poprawiła mu włosy, by wglądał tak jak wygladał. Czyli pięknie.

- O już przyzwoicie - mruknęłam z uśmiechem. I zrobiliśmy "noski, noski" xD. Haha... >_<

- I jak zajęcia (?),  dziś w końcu Akademia nie czynna - zaczął tata Czkawki.

Perspektywa Czkawki

Ojciec ukrywał zaskoczenie, skrępowanie, dumę, wzruszenie i radość.

- No w miarę dobrze a co ? - zapytałem

- A nic o tak się pytam - spojrzał na Astrid. Patrzyła na mnie cały czas. Uśmiechnął się.

- Wiecie naprawdę smaczne, dawno tak dobrze nie jadłem - powiedział radośnie. Astrid odwróciła głowę w jego kierunku i podarowała mu uśmiech, którym podziękowała za komplement.

- To dobrze, że panu smakuje - powiedziała. Rozbawiło mnie słowo "panu". Tatę też.

- No co ? - zapytała patrząc na mnie z wyrzytem. Siedziała tyłem do okna. Jej włosy zminiły brwę z jasnego blondu na niebiański blond. Uśmiechnąłem się tylko na jej minkę taką jak Szczerbatek robi gdy nie wie o co biega.

- Nic - powiedziałem. Pstryknęła mnie w kinol. A ja ją ukułem w żebra. Zaśmiała się. Ojciec spojrzał z nad talerza. Astrid uśmiechnęła sie. Chwyciła moją głowę i zaczęła szeptać coś na ucho. Bawiła się przy tym moimi włosami. Słuchałem jej cudownego głosu, spoglądałem po całym pokoju. Na okna, na drzwi, na tatę. Na Sączysmarka? Taaa biegł właśnie gdzieś.

- Okey - powiedziałem. Za to, ze się zgodziłem uśmiechnęła się anielsko.

- Tato

Co chce Czkawka ? Osoba która zgadnie :DD dedykt w postaci rozdziału ;**Next jeśli będzie wszystko oke to jtr !!! PAAA

Perspektywa Czkawki

- Tato my już idziemy, umówiliśmy się na patrole

- Tak późno ? - zapytał unosząc brwi

- Nie histeryzuj ... Pa - powiedziałem. Astrid podniosła się szybko. Ja też. Spojrzałem na nią z uśmiechem i wziąłem jej dłoń. Uśmiechnęła się. Nie widziałem świata poza nią. Wyszliśmy na zewnątrz. Było nadal ciepło lecz słońce już zaszło za horyzontem.

- Wichuraka ! - krzyknęła "My'lady". Smok posłusznie przyszedł do swojej właścicielki.

- Ooo - powiedziała ze słodyczą w głosie. Zaczęła głaskać Śmiertnika po nosie. Ku mojejmu zaskoczeniu nie musiałem wołać Szczerbatka, bo sam przyszedł.

-To lecimy ? - zapytałem radośnie nie mogąc się napatrzeć na Astrid

Perspektywa Stoika

Ciężko mi było pogodzić się ztym, że Valki nie ma już tu. Niegdy nie powiedziałem Czkawce o jej imieniu. Sam ledwo je wymawiałem.  ( chodzi o Czkawkę)W nim mam swoją całą życiową radość. Od dziecka był inny. Słaby, chudy ... Wstyd z jego powodu panował na naszej wyspie. A on okazał się inny. Wyjątkowy. Całkiem się tego nie spodziewałem. Że będzie treserem smoków. Matka na pewno byłaby z niego dumna. Od dziecka czułem, że może będę wodzem dobrym. Ale Czkawka będzie najlepszy. Nabrał już siły, ale nie jakoś otyły czy za bardzo umięśniny. Jedyne co mu może przeszkadzać to jego imię. Ale widocznie się już przyzwyczaił. Znalazł sobie sympatię, która wydaje się dobrą kandydatką na żone. Lecz ma dopiero 18 lat. Ma jeszcze czas. A może coś się między nimi zepsuje? On tego by nie przeżył. Jest bardzo uczuciowy i odbiera wszystko bardzo do siebie. Teraz mi na duszy ciężko. Muszę mu coś powiedzieć co nie zchwyci go i zarówno jej ukochanej. Nie wiem jak zareaguje. Mam nadzieję, że jakoś przez to przejdzie i się zgodzi.

Perspektywa Astrid

Hmm nie będę wam mówić o patrolu bo było nudno. Rozmawiliśmy sobie o wszystkim. Ale pora było wracać. Nic podejrzanego w naszych patrolowanych miejscach. Gdy wracaliśmy do wioski na patrol lecieli Mieczyk, Szatka i Śledzik. Pomachali nam. Nie wiem czy na przywitanie cz na pożegnanie. Oj tam nie ważne.

- Ty kochasiu - pokazałam na niego palcem - ty do mnie - powiedziałam. Wylądowaliśmy przed moim domkiem. W domu pachniało ciastem. Ciastem czekoladowym.

- Dobry wieczór - powiedział  Czkawka bardzo kulturalnie

- Dobry wieczór - odpowiedziała moja mama, myła talerze. Odwróciła się.

- Astri - powiedział tato wchodząc do kuchni

- No - powiedziałam

- Wichurce koalcję - powiedział pokazując na kosz z rybami stojący za drzwiami.

- Ahh jasne - pwoiedziałam już brałam się za targanie tego kosza. Czkawka zagrodził mi swoją osobą drogę.

- Nie ja to wezmę - poweidział cicho

- No dora ty czentelmenieee - powiedziałam. Otorzyłam drzwi i wyszliśmy.

Perspektywa Gerdy ( mama Astrid )

- No patrz jaki miły chłopak - powiedziałam, kończąc mycie naczyń. Na stole postawiłam każdemu porcję ciasta. Usiadłam wreszcie przy stole. Otarłam czoło.

- No Alex niegy się nie ruszył do pomocy. Syn wodza - uśmiechnął się mój mąż.

- Syn wodza i nasza kochana córunia - powiedziałam z radością

- To myślisz, że są już razem ? - zapytał przebiegle

- Trzeba jokoś się dowiedzieć - mruknęłam. W końcu chcemy wiedzieć takie rzeczy o swoim jedynym dziecku.

- Może się zapytać ?

- Eee - machnęłam ręką   - a gdzie tu zabawa w szpiegowanie i śledzenie ? - zaśmiał się na moją odpowiedź.

- Hahah to jakieś pomysły ?

- Nie no nie mam żadnego... podglądanie ?

- Trochę tak nieprzyzwoicie - niby tak niby nie

- Oj tam to może masz coś lepszego kachanie ? - zapytałam

- No dobra to ich sobie podgladaj a ja zobaczę jak będą się żegnać

- Dobra kto pierwszy zobaczy to co ma zobaczyć ...

- Przez 2 tygodnie myje po śniadaniach - dokończył mój przebiegły mężulek.

- No to mamy zakład - powiedziałam

- Tak - podał mi rękę przez stół. To mamy zkładzik.

Perspektywa Czkawki

Przy okazjii połową zawrtości kosza nakarmiliśmy Szczerbatą mordełkę.

- Smacznego - pogłaskałem Szczerbatka. Mruknął coś.

- Nie wiem przyjacielu, ile pobędę ale jutro z samego rana polecimy sami co ty na to ? - zapytałem szeptem. Wiem, że na pewno źle mu z powodu, że jestem w związku. Wichura jadłą z apetytem, nie brakowało jej nic do Szczerbatego.

- Chodź na ciasto - powiedziała Astrid

- Okey - powiedziałem. Pogładziłem Szczerbatego po głowie. Weszliśmy do pomieszczenia, w którym znowu pachniało czekoladą. Gdy państwo Hofersonowie nas ujrzeli umilkli.

- Siadajcie, jedzcie - powiedziała mlutkim głosem pani Hoferson. Astrid pociągnęła mnie do stołu. Ciasto naprawdę zdumiewające.

- Smakowało ? - zapytała mama Astrid

- Bardzo pyszne - odpowiedziałem uśmiechnęła sie

- Może dokładke? - zowu mama Astrid

- Nie ja podziękuje - powiedziałem szybko

- A ty Astrid ? - zapytała teraz swoją córę

- Nie ja też nie - powiedziała

- Emm my z Czkawką pójdziemy do ... do mnie - powiedziała Astrid uśmiechjąc się.

- To lecie - powiedział pan H. machając ręką w stronę schodów. Wiecie jakoś tak się dziwnie poczułem.

- To co szkicujesz mnie ? - zapytała Astriś, gd szliśmy w stronę schodów

- Jasne

Perspektywa pani Hoferson

Gdy weszli na górę...

- Narysować ... naszkicować ? - zapytał

- No najwyraźniej ...

- No cóż talent do rysowania także ma - zastanowiłam się. Zastanawiam sie jaki to być szkic o_O

Perspektywa Astrid

Gdy tylko weszłam do mojego naszykowałam kartki i ołówek. Czkawka usiadł sobie wygodnie na krześle,  a ja usiadłam przy lustrze. Zapaliłam dwie świece. Rozpusciłam włosy z warkocza. I zaczęłam je czesać grzebieniem. Czkawka uśmiechnął się szeroko. Przysunęłam opaskę do góry i także posłałam mu uśmieszek. 

- Prześliczna jesteś - powiedział  i zamrugał oczami jagby chciał się ocknąć. 

- Taaa serio ?

- Tak serio - powiedział mrużąc oczy z złym uśmieszkiem a po chwili otworzył je szeroko. Usiadłam na podłodze obok łóżka. Czkawka na przeciwko mnie. I rysował. Spoglądał zza kartki i uśmiechał się, krzywił a od czasu czasu do czasu mruknął coś pod nosem.

- K*rwa - powiedział i złapał się za głowę. Zaśmiałam się. A on spojrzał śmiejąc się do mnie. 

- Co się stało ? - zapytałam rechocząc dalej.  Uniósł brwi z uśmiechem patrząc na rysunek.

- Na rysowałam ci nos. Okropny nos. - powiedział drapiąc się po głowie. Po tym incydencie rozmawialiśmy cały czas śmiejąc się. Czkawka kontynuował szkic. 

next będę w częściach zaraz dalej

Perspektywa Czkawki

Skończyłem. 

- I jak wyszedł ? -  Astrid zapytała. 

- O tak - i Podałem jej  rysunek. Ja wstałem z podłogi i przeciągąłem się. 

-  Matko jest taki  jak odbicie  lustrzane - powiedziała zachwycona. Spojrzałem na nią. Miała wielki uśmiech. A jemu towarzyszyły blond włosy, które opadły pięknie po jej twarzy. 

- Cudny - powiedziała i także wstała z podłogi. 

- I może liczysz na na nagrodę ? - zapytała czarującym głosem

- No nie wiem - gdy usłyszała odpowiedź zaśmiała się. Podeszła do mnie. I także do  biurka. Pacnęła mnie w ramię. 

- Ała - syknąłem pocierając obolałe miejsce. 

-No dobraa - uśmiechnąłem się i ona też. Cmoknęła mnie w policzek. I co? I tyle? Za dwie godziny ciężkiej pracy spodziewałem się czegoś innego. No i dziś dostałem. Ale o tym zaraz ...

Perspektywa Astrid

Widziałam po jego minie, że liczył na coś innego. Nie mogę mu odmówić. Chociaż że nigdy tak się nie czułam to nieśmiało pocałowałam go, zamykając oczy. Serce zaczęło walić bardzo mocno i szybko. Gdyż począł gładzić moje plecy. Przeszły mnie przyjemne dreszcze. Czkawka to facet nie? Facetom zawsze mało. Przekręcił mnie tak żebym opierała się o biurko. Starałam się skupić tylko na nim. I się udało. Wszystko inne jagby  zniknęło. Byłam tylko ja i on. Moje ręce spoczęły na jego szyi. Stał nade mną. Musiał się nachylić, ponieważ jest bardzo wysokiego wzrostu. W ogóle to jest naprawdę zdumiewającnaprawdę zdumiewająco wysoki. Odgarnął moje włosy do tyłu. Patrzyłam na jego każdy ruch i dokładnie wiodłam wzrokiem za jego spojrzeniem. W pokoju zrobiło ciemniej. Zgasła jedna ze świeczek. Poderwałam głowę, żeby to sprawdzić, lecz po chwili znów wróciłam do tego co przerwałam. Panowała nam w tym oto pokoju ciemna i głucha cisza. Słyszałam tylko mój głośny oddech od którego od razu się zarumieniłam. Poderwałam wzrok ku górze i spojrzałam w jego oczy. Pełne miłości, zaufania i pożądania. Znów poczułam jego wspaniałe usta. Nie mogłam. On jest taki delikatny. Moje ręce znów wzięłam na szyję. Ręce mu się ugięły co dało w rezultacie wylądowanie dosłownie (za równo jak i w przenośni )na mnie. Uśmiechnął się tylko i westchnął. To na pewno znaczyło by, Oh Astrid ... tak wiem ja już taka jestem. Szybka, przebiegła, niespodziewana zbyt pochopna. Ale jak czegoś bardzo chce to, to dostaję. 

Perspektywa pani Hoferson

Wiem, że nie powinnam. Ale zakład to zakład. Po ohh chyba 2 h  poszłam do WC. Później przechodziłam obok pokoju Astrid. Stanęłam przed drzwiami zastanawiając się. Tak, nie, tak, nie, tak ? Oj tam najwyżej tego pożałuję. Spojrzałam Przez dziurkę od klucza. Tak sobie patrzyłam i patrzyłam. O jak miło nie dość, że są razem to wygrałam zakład.Nie chciałam być wredną matką i zostawiłam ich sobie. 

Perspektywa Czkawki

- Astrid - nie zwróciła na to uwagi i znów mnie pocałowała - Astrid muszę ..... - ughh znowu, uśmiechała się dumna z tego, że nie daje mi skończyć. - ja już muszę iść - nie przejęła się tym za specjalnie.

- Słyszysz ? - zapytałem, była niemrawa. Jagby zapomniała co to jest mowa. Pstryknąłem ją w nos.

- Ej noo - odpowiedziała wreszcie

- Muszę już iść - powiedziałem wolno i spokojnie.

- Niee idź - mruknęła przytulając mnie. Sam nie wiem czy ja mam tyle sił co ona. Nie chciała mnie puścić.

- Astrid, słońce. Proszę puść mnie. - nadal nic z tym nie zrobiła.

- Nie - powiedziała krótko. Jak małe dziecko.

- Ojciec znowu będzie się pytał .... - czy ona jest nawalona ? Znów miała zamiar mnie pocałować.

Łoh upss coś długi rozdział się stworzył ;p zaraz next

16. A było już tak pięknie

Perspektywa Czkawki

- Naprawdę kochanie ja muszę iść - powiedziałem chwytając ją za ramiona

- No to nie idź - uśmiechnęła się i zamrugała przeuroczo

- Nie. Idę. - powiedzaiłem stanowczo, lecz z uśmiechem

- Czkawka nie - nada swoje

- Tak

- Nie

- Tak

- Nie nie mogę zrozum

- Ale ja cię doskonale rozumiem

- No więc mnie puść - śmailismy się ze swej głupoty. Puściła mnie z lekkiego przyulasa. Podbiegła pod drzwi. Oparła się onie. Uśmiechnęła się. I, że mi przeszkodzi ? Podszedłęm powoli. Stała nadal nieruchomo. Zerkałą na moją twarz. A ja kiwałem głową na boki. Ehh szalona kobieta. No i co mam zrobić z nią ?

Perspektywa Astrid

I czo czkawniaczku jak mnie ominiesz? Patrzyłam poruzumiewawczo na jego oczy. Ehh no ma on szczęście. Ktoś pchnął drzwi. Chciał je otworzyć. Czkawka uśmiechnął się. Odsunęłam się od drzwi. Otworzyłam je. Mama ?

- Emm mam dla was po szkalneczce herbaty - powiedziała. Rzeczywiście. Ale ma powód.

- O dzięki - powiedziałam uśmiechając się. Zagarnęłam włosy za uszy.

- To tenn smacznego - powiedziała i podała mi tacę z herbatą. Wyszła.

- Czyli się tak szybko z tąd nie wydostaniesz - zaśmiałam się

- No na to by wyglądało - usiedliśmy na dywanie. Dmuchałam w herbatę spoglądając zza filiżanki na niego. A on na mnie. Przez jak zwykle przypadek włożyłam włosy do herbaty. Czkawka spojrzał na mnie jak na ostatnią ciamajdę. Zaśmiał się. Wyjęłam mokre włosy. Końcówki w dużej częsci zamoczyłam. Aj tam kij to.

- Jesteś najszaleńszą dziewczyną jaką spotkałem. Nie doruwnujesz Szaptce - powiedział i wybuchł śmiechem.

- Hahha no dzięki - zaśmiałam się razem z nim.

Next hmm może w środę ;( nie mogłam wytrzymać :D macie :

Perspektywa Astrid

- No tak jak mówiłem idę już - co? Nie. Nie. Tak wspaniale mi przebywa w jego towarzystwie.

- Musisz ? - zapytałam błagalnie unosząc ręce do góry

- No niestety, ale jutro też jest dzień wiesz? - zapytał. Hmm jest jeszcze noc.

- No tak tak wiem, taka głupia nie jestem - powidziałąm

- Dyskutowałbym - podniósł wzrok na mnie. Oszztyy mendo ty.

- Co? co? przesłyszałam się ? - położyłam się mu na nogach

- Nie wątpie, ahha  słuch masz jeszcze całkiem dobry - zaśmiał się

- Uwielbiasz się tak ze mną droczyć nie?

- To takie oczywiste ...

- Też cię kocham - powedziałam z uśmiechem

- A ja ciebie nie - powiedział. Oczywiście, że to żart. Nachylił się i pocałował mnie.

- Żartowałem - szepnął w końcu. Pomógł mi wstać i też wstał.

- To ja cię odprowadzę - powiedziałam ochoczo

- Ale tylko do drzwi

- O a nie mogę do domu ?

- Nie późno już - powiedział łapiąc moją dłoń

- To nic ....

- Kiedy indziej - zaśmiał się

- No dobra dobra może być, ale kiedy indziej to kiedy ? - wyszliśmy z pokoju

- Haha zobaczymy

- Osz ty ty wkurzasz mnie - powiedziałam ściskając jego dłoń mocno.

- Bywa - mruknął. Rodzice jeszcze nie spali. Nie zwracałam na nich uwagi. Jak mam go przy sobie to w ogóle na nic nie zwracam uwagi xD ... heheszki. Staneliśmy przy drzwiach. Czyli co już musisz iść? Już tęsknie.

- Pa - powiedział. Przyciągnął mnie i dał mi całusa w policzek. Nie no słabe to było chłopie. Przytuliłam go do siebie mocniej i pocałowałam z całej siły. I co ja lepiej sie żegnam? Oderwałam się od niego z niechęcią. Nie miałam jak oddychać.

- No dobra pa - powiedziałam. Spojrzał na mnie, a później za mnie. Oblał się rumieńcem i wyszedł pozostawiając mi swoje tajemnicze, zielone, piękne spojrzenie. Odwróciłam się. Całą byłam rozgrzana. Spojrzałam w stronę mamy. Spóściła wzrok w dół z uśmiechem. Tata patrzył na mnie bez miny. A ja ... takie mi rumieńce wyskoczyły, że normalnie tylko mi współczujcie. Podeszłam do kredensu i nalałam sobie soku do szklanki. Napiłam się. Patrzyłam cały czas na mamę, która się uśmiechała jagby nie wiem co ujrzała.

- No - wzięłam jeszcze jeden łyk - co ? - uniosłam, skrępowana brwi do góry. Zaczęli się śmiać. Ja ze stresu też.

No to do środy ;)

Perspektywa Astrid

- Nic nic - mama palnęła, śmiejąc się już na dobre

- Aha - powiedziałam

- To już może pójdę spać ? - zapytałam. Przecież raczej powiedzą idź ... po co w ogóle się pytam

- Leć - powiedział tata. Oboje z mamą byli zdyszani, ze śmiechu

- Pfuuuuu - wypuściłam głośno powietrze, gdy weszłam na ostatni schodek. To teraz myć się i spać. Tak też zrobiłam.

Perspektywa Czawki

Po wyjściu z domu ...

- Szczerbata mordko ? - powiedziałem do mojego smoka. Spał smacznie. Podniusł się leniwie do góry.

- Idziemy ? - przewrócił oczami.

- Nie chcesz?

- Wrauu ( czyt. co mi za różnica ... )

- No dobra kochany panie Nocna Furia - wskoczyłam na grzbiet Szczerbola. - chodź polatamy

- Rauu ?

- Tak późno trochę ale ty jesteś ważniejszy - zaryczał głośno i już lecieliśmy w chmurach. Wiatr we włosach i mroźne, wieczorne powietrze, które masz wrażenie, ze zamraża ci oczy.

- No to teraz robimy beczkę - zaśmiałem się Szczerbatek także. Polecieliśmy szybko w górę.... i z impetem w dół. Prosto w wodę. Zaczęła pod nami uciekać. Lecieliśmy poziomo względem niej. Pod wodą dało zauważyć się kilka smoków klasy wodnej. Ze 2 gromogrzmoty a takze wrzeniec.

- To moze coś mega na koniec ?!

- WRaUuuU (czyt. TAKKK)

- To dajesz morda dajesz ! - tak tak Szczerbatek jesteś najlepszy. Szybkie uniki pomiedzy skałami. Wzlot w górę. Nurkowanie w zimnej wodzie oceanu i szybki, speed, sprintowy lot, z prędokością światła taką prędkością, że na twarzy mam trochę much, które nie zdążyły nas ominąc. I teraz do domu.

- To co na dziś tyle ?

- A wrauu wrau wrauuu (czyt. niech będzie)

- Dobry Szczerbatek - pogłaskałem go po głowie. Kierowaliśmy się szybko do domu. Po wylądowaniu.

- Nad twoim szybowaniem musimy popracować ... - rzucił we mnie małym kamykiem

- Szczerbatku ? - patrzył na mnie jagbym zjadł mu kolację

- Wrauu - mruknął, przedżejźniając się

- Co wielka dzidzia strzela focha ? - zapytałem.

- To maszz ... - rzuciłem mu się na szyję

- I co co czujesz te płynżcż prosto z serca skruchę ? - polizał mnie. A później wywalił i obślinił doszczętnie.

- Szczerbatku przecież wiesz że to się nie spiera ?

- Wrauu - i polizał mnie jeszcze raz

- Też cię kocham ty gadzie ty - zamruczał.

- Wchodź - powiedziałem otwierając drzwi

- Na Thora - usłyszałem głos taty. Wszedłem za Szczerbatym do domu. Światło od kominka i kilku świec świciło przyjemnie, dając ciepło. I tak nie wolno narzekać mamy lato. Ale noce są chłodne.

- Co się satło ?  - zapytałem drapiąc się po głowie

- Nadal nie mogę się przyzwyczaić do Nocnej Furii w domu - powiedział, odkładając kubek z ... herbatą ?

- Serio już 3 lata w domu a ty nie przyzwyczajony ? - zaśmiałem się. Chciałem uśiąsc przy kominku i napić się herbaty. Ale nie. Szczerbatek. Położył się tam. Zajął mi miejsce.

- E e e kolego - powiedziałem do kumpla

- Siodło - powiedziałem. Podniuśł się. Zdjąłem siodło, i inne takie rzeczy ze Szczerbatka.

- Już możesz spać - powiedziałem głaszcząc łuskowatą skórę. Usiadłem opierając się plecami o mordkę.

- Czkawka musimy pogadać - powiedział ojciec

- No jeju wiem, znowu za późno jestem ale ...

- Nie to nie też ale to nie to - powiedział. Aha. Ło .. nie to a co?

- A co ?

- Nie będziesz z tego zadowolony - no co co mów prosto z mostu

- No co co ? Mów ...

- Już już ...

- A więc? - zapytałem. Wziąłem kubek. I zacząłem chlipać.

- Musisz wjechać

- Co ? Gdzie?

- Na Rompt ( haha z matmy romb ... nic lepszego nie wymyśliłam )

- Serio ? - po gówno ? - Po co ?

- No bo ... chcą żebyś tresował tam smoki

- Ale czekaj na ile mniej więcej ?

- Trzy , cztery miesiące ?

- Co ?

- No tak i możesz wziąć jedną osobę - oooo Astrid :3

- Tylko chodzi o kolegę, nie dziewczynę

- Taa nie ma mowy Orer ( wódz tam) znów ze swoich córek będzie nasyłam ... ughh na mnie je.. Nie

- Ale tak się umuwiłem z nim

- Nie nie ma mowy

- Przecież wiesz, że inaczej się da - co mnie to obchodzi. Jak bez Astrid to nie.

- Zrozum mam dziewczynę i nie zamierzam jej starcić przez jakieś latanie na 4 miechy  by tresować smoki !

- Ale ...

- No dobra skoro im tak zależy to albo z Astri tam lecę albo w ogóle ! - no trzeba być stanowczym a co?

- no ..

- Co szybko mów bo nie wiem co robić

- Ehh trzeba będzie to jeszcze  przekazać Astrid, że lecisz z nią - wymamrotał

- No okey. A kiedy mamy tam lecieć ?

- Jutro - co?

- To przecież dzień drogi ( ze spaniem)

- No tak niestety

- Aha no czekaj ... - coś mi soę przypomniało coś bardzo istotnego

- Ale Astrid nie zna ich języka.

- To co? Ty przecież znasz go jak swój. Będziesz jej tłumaczył.

- No damy na pewno radę ... a i czy tam jest pokój ze smokami czy ...? - miałem tysiące pytań

- Oni nie zbijają smoków ale nie umią ich wytresowac, poprowadzisz z Astrid takie zajęcia i ...

Next w piątek

Heloł dziś piątek kto się ciszy ? :3 heh a kto nie ? ;p tak jak mówiłam dziś next :))

17. Pakuj się

Perspektywa Czkawki

- No to co dogadaliśmy sie ? - zapytałem ziewając

- Na to wygląda - przetarłem oczy, które zamykały się okropnie.

- Idź już spać masz przed sobą długą podróż

- Mamy ... - mruknąłem i pogłaskałem śpiącego Szczerbatka.

- No tak tak z Astrid - przewrócił oczmi i powiedział to z taką ironią.

- Chodziło mi akurat o Szczerbatka

- Yhmm - mruknął

- No to dobranoc idę już spać - wstałem od Szczerbatka. Niech już tu śpi. Przy kominku. Wstałem kierując się ... kierując po ścianach tak spać mi się chciało. Gdy byłem już na schodach

- Dobranoc - powiedział tata. Taa dobranoc. Powlokłem się do pokoju. Było w nim okropnie duszno. Następnie wziąłem piżamę. I do łazienki.

Perspektywa Astrid

Wstałam nie za wcześnie. Przeciągnęłam się. Tańcząc sobie coś, podeszłam do szafy. Stałam przed otwprzoną szafą myśląc co założyć. Wybrałam fioletową bluzkę z rękawem do łokcia, czarne leginsy. Przeczesałam włosy śpiewając .... śpiewając to złe określenie. Drąc się na całe gardło to mój śpiew. Skończyłam. Uczesałąm się. Zaskoczyc was? Hehuhe w kucyka. Takiego zwykłego, prostego do tyłu. Naturalnie opaska na czoło, grzywka na bok i kasmyki po lewej i prawej stronie. Teraz śpiwałam ciszej. Cieszej to nie znaczy cicho. Zbiegłam na dół. Nie patrzyłam na stół. Podeszłam do blatu kredensu robiąc piruet. Jakiś nawet zgrabny. He :D i nadal nucę.

- Pięknie śpiewasz - usłszałam takie oto zdanie. Rozbrzmięczało w mojej głowie. Czkawka? Co on tu tak wcześnie. A ja tak śpiwałam jagby mnie zabić mieli. Zaśmiałam się sama do siebie, lecz w końcu odwróciłam. Siedział z mamą i tatą przy stole? Aha.

- Siądź - powiedziała mama

- Okey ? - usiadłam na przeciw Czkawki. Uśmiechał się. Chciał mi coś koniecznie powiedzieć.

- No to co chcecie ?  - zapytałam

Zaraz zaraz next ;)

- Astrid słońce Czkawka wyjeżdża - nagle świat się zatrzymał. Poczułam jak coś ściaka mi serce.

- Co ? - zapytałam roztrzęsionm głosem. Spojrzałam na Czkawkę.

- Gdzie? Kiedy? Na ile? - pytałam

- Na Rompt, leci już dziś i na jakieś trzy cztery miesiące - powiedział tata. Że co? Nie ja mu nie pozwalam.

- Nie ja ci nie pozwalam - powiedziałam patrząc na niego.  Zacisnęłam ręce w pięści. Nie. Nie lecisz i już.

- Ale spokojnie mam też dobrą wiadomość - powiedział Czkawka

- Jaką ? - ale mnie to dręczyło. Co, co mów mi.

- Ty lecisz ze mną - nagle świat znów był kolorowy, nie czarno-biały. Mrugnęłam radośnie.

- Co ? Serio ? - zapytałam się rozglądając się po twarzach rodziców. Uśmiechali się. Super czyli oni też się zgodzili.

- Tak naprawdę - powiedział Czkawka

- Super - powiedziałam głośno

- Ale wiesz nie chce cię zasmucać czy wyrywać z marzeń, musisz się już pakować

- No to ee dobra chodź ze mn. Pomożesz. - złapałam jego rękę i zaczęłam ciągnąc.

- A śniadanie ? - zapytała mama z uśmiechem. Kij to teraz. Muszę się pakowac.

- Póżniej - powiedziałam wchodząc z Czkawką na górę. Byliśmy już u mnie.

- Ale świetnie, już mnie wystraszyłeś że mnie zostawisz samą na tak długo

- No co ty ?

- A po co tam lecimy ? - zapytałam

- Ja nie znam ich języka ja nie znam tam nikogo ... -  miałąm tyle pytań, ukuł mnie w żebro

- Będziemy robić małe kursy jak w SA a ja będę ci wszystko tłumaczył spokojnie. Najpierw był wymug, że tylko z kolegą mogę lecieć - powiedział

- I co przecież ze mną lecisz ? Nie?

- Tak z tobą. Powiedziałem ojcu, że albo lecę z tobą albo w ogóle - zaimponował mi

- Ojej kochany jesteś

- No wiem

- Ale od razu mówię nie bierz ciepłych ubrań na Rompt jest bardzo ciepło  ( na Berk mamy za niedługo lato przyjmijmy że mamy maj ok? Temperatura od 17-24 stopni a w lato od 20-27. Na Rompt teraz maj 20-26 stopni xD a w lato [no bo będą tam długo nie? ]  27-31 stopni ! Na Berk lato jest krótkie i natchodzi ulewna jesień. A tam pogoda jest bardzo ciepła i wgl. Inny klimat :3 Nomm to tak chciałam was trochę wprowadzić by była jasność )

- Okey okey - powiedziałam biorąc wielką torbę na ubrania. Zielonooki pan Czkawka usiadł na dywanie.

- A jak wrócimy to za niedługo będę musiał uczyć naszych podopiecznych - heheh Emy, Napo, Mak, Ernest, Eliza, Sofia i Dorian. Powodzenia. Z takimi szleńcami w przyszłym roku.

- No cóż masz pecha - powiedziałam wywalając koszulki z krótkim rękawem oraz takimi do łokcia. Spodnie. Na Berk rzadkość. Krótkie spodnie. Wzięłam dużo ich. A także spódnice. Jakieś tam sukienki. Długie, ale cienkie leginsy. Szczotkę do włosów. Przybory do włosów. Matko ile tego ja mam ?

- Więcej nie mogłaś wziąść? - zapytał z sarkazmem Czkawka

- Nie - i pokazałam mu język. Siadłam na torbach (czyt. 2 naprawdę duże) i zapięłam.

- Pffff no to spakowana jestem - westchnęłam

- No gratuluję - powiedział do mnie wstając.

- I co tak wszystkich zostawiamy ? - zapytałam stojąc przy torbach.

- Na to wygląda, ale będziemy mogli wysyłać wiadomości przez Strzszliwce

- A no też prawda - zamyśliłam się. Tak się cieszę. Wreszcie gdzieś poza domem. I na tak długo.

- Wylatujemy wieczorem, wziąłem poduszki, koce i namiot - ocknęłam się

- Okey super - odpowiedziałam

- Noo to cieszysz się ? - zapytał z niepewnym uśmiechem

- No pytanie ?! Pewnie, że tak. Zero Sączysmarka zero Alexa !

- Hahah

- No to prawda jest ...

Ciąg dalszy zobaczymy jak dam radę  w nocy na telefonie to wstawię :DD taak weekend się zaczął !!!!!!!!!!!!!!

Wiem wiem już niedziela  a ja nic nie dałam tu ... :( przepraszam wczoraj były urodziny brata a teraz byłam u siaostry a właśnie teraz oglądam Strażnicy Marzeń ! <3 matko ten Jack jest taki cudny *.* ale JWS fajniejsze ;) postaram się nexta na dziś  ( 12.10.)                  Kogo mam zabić? serio napisałam co nie.... czytam.... sprawdzam błedy..... i wyłączono prąd na całe miasto .... zajebiście.... yeaaa .. a teraz na zajęcia z muzyki z zajbistym chumorkiem, życzcie mi powodzenia <33 -.- ;p

18. Lecimy

Perspektywa Czkawki

Dzień minął nam na przygotowaniach do lotu na Rompt. Bardzo przy tym kłóciłem się z Astrid co dało w rezultacie że jakoś się za bardzo do siebie nie odzywamy. Bardzo mnie to boli. Staliśmy przy moim domu by pożegnać się ze wszystkimi. Załadowałem torby i inne nasze bagaże na smoki. Szczerbek był dziś ucieszony, bo założyłem mu nowe siodło. Zaczął krążyć wokół mnie wesoły.

- No już już też się cieszę, że ci się podoba ! - pogłaskałem go. Zamruczał coś. Astrid zerkała na nas.

- Astrid ... przepraszam - powiedziałem cicho.

- Ja też cię przepraszam - powiedziała smutna.

- Wiesz zaczęliśmy się kłócić odkąd jesteśmy razem - dodała siadając na trawie. Usiadłęm obok niej i wypatrywaliśmy wikingów z którymi mamy się pożegnać.

- Też tak uważam

- Myślisz, że powinniśmy zostać nadal przyjaciółmi ? - zapytała. Oczywiście, że nie. Sam nie wiem. Jeśli tak sugerujesz to okey.

- Nie wiem jak uważasz,  zawsze będziesz dla mnie najlepszą przyjaciółką - powiedziałem patrząc na sąsiednie domy.

- Ja też nie wiem - złapała moją dłoń - ale jednak cię za bardzo kocham - powiedziała znowu cicho i położyła się na moim ramieniu.

- Ja ciebie też. Dokończymy tę rozmowę później.

- Dlaczego ? - wstałem i uśmiechnąłem się przed siebie. Astrid też wstała, złapała się za moją dłoń. Stanęła blisko mnie. Było około 17. Pierwszy stanął obok mnie Śledzik.

- Nie możesz mnie z nimi zostawić ! - powiedział z sarkazmem i przytulił mnie mocno

- Śle Śledz ik puszczaj - jęknąłem. Mało co mi żebra nie strzliły.

- Sorki

- Nie nic się nie stało - powiedziałem.

- Dasz radę ja w ciebie wierzę - i położyłem mu dłoń na ramieniu by go uspokoić.

- Dzięki - powiedział z uśmiechem. Uśmiechnąłem się tylko. Podszedł teraz Smark.

- Stary może nie wiesz, ale jest spoko - zaśmiałem się kiwając sobą na boki.

- Może wytrzymam z tymi wariatami - spojrzeliśmy na bliźniaki

- Powodzenia - powiedziałem radośnie. Podał mi dłoń i uścisnął ją mocno, ze asz coś mi chrupnęło w dłoni!

- Heheuheu no to cześć wrcajcie szybko - powiedział Mieczyk, waląc siostrę w bark.

- No to tak pa będę z moim głupim bratem tęskinić - zaśmiałem się z Astrid. Alex nie przybył. Z tatą, Pyskaczem i rodzicami Astrid żegnaliśmy się już dawno.

- No to my już musimy lecieć - powiedziałem

- No to grupowy przytulas ? - zapytała Astrid. Każdy skinął głowami. I przytuliliśmy się wszyscy, śmiejąc się jak za dawnych lat. Nie, że teraz się nie śmiejemy ale to nie to samo.

Zaraz .... next zaraz

- Pa  - powiedziałem. Wsiadałem już na Szczerbatka.

- Co ? - poczułem czyjąś dłoń na moich plecach

- Goń nas ! - krzyknęła Astrid i poleciała szybko nad głowami przyjaciół.

- Paaa

- Cześć -  i machali nam długo. Ehhh. Już tęsknię za Berk. Położyłęm się na Szczerbatku i oglądałem chmury w moim chełmie. Ogon Szczerbatka był ustawiony na automatyczne sterowanie xD.

- Fiuuu fiuu fiuu - gwizdała pięknie Astrid. Dołączyłem do chyba wszytstkim znanej piosenki ( hehehuhu weźmy tą charakterystyczną z Titanic'a :) heh) Zerkała na mnie ciekwa. No tak piękna nie tylko ty umiesz gwizdać. Skończyliśmy piosenkę. Wstałęm i usiadłem przyzwoicie na moim smoku. Spojrzałem z uśmiechem, którego nie widać na nią. Na jej smoka. Wichura wydawała sie już na zmęczoną.

- Ładne to było - uznała

- No - odpowiedziałem.

- Kiedy powinniśmy być na miejscu ? - zapytała

- Jak nie będziemy spać to na 15 oczywiście jutro a jak przenocujemy dziś,  to na 22 ?

- Aha hmmm może nie śpijmy co? - serio teraz to mówisz,  to po co brałem namiot? Zamrszczyłem brwi.

- Ok jak dasz radę to jasne!- zasmiałem się w myślach. Nie da rady. Skręcaliśmy delikatnie na zachud. Było już późno. Około 22? Nie wiem chyba jokoś tak.

Ludzie jtr coś wam ogłoszę ok? :( :( :) hmmm paaa / Astriś111

Chciałam wam powiedzieć, że prawdopodobnie nexty na blogu nie będą w ciągu tygodnia :( Hehu A KAŻDY MYŚLAŁ, ŻE CHCĘ GO ZAWIEŚCIĆ XD ....... czyli w weekendy ewentualnie poniedziałki i jak będę chora ;p

Perspektywa Czkawki

Ojej mówiłem? Astrid leciała podpierając głowę na Wichurze. Patrzyła zaspanymi oczami na mnie. Ziewnęła i uśmiechnęła się. Szczerbatek i Wichura nie lecieli już tak szybko. Z resztą nie powiem też mi się chce spać.

- To co lądujemy? - zapytałem. Astrid na te słowa poderwała się do góry.

- Nie. Po co?

- Nie udawaj, prawie spałaś.

- No dobra - spojrzałem w dół. Była pod nami duża wysepka. Woda przy brzegach plaży była zdumiewająco błękitna. Z tąd było widać duży obszar w piachu, czyli plażę. Dookoła rosły drzewa, krzewy i ciekawe rośliny.

- Lądujemy - klepnąłem Szczerbatka. Zaczęliśmy spadać w dół. Stanąłem na smoku. Jeszcze chwila. Zrobiłem salto i skoczyłem ze Szczerbatka. Leciałem szybko, ciepły wiatr kazał mi zmrużyć oczy. Byłem już kilka metrów od wody. Czy mam jakieś chalucynacje? ona się lekko świeci. Wylądowałem na nogach w wodzie. Miałem ją po kolana. Wow ....

- Astrid! Patrz ! - powiedziałem głośno. Zsiadła ze swojego smoka. Zostawiłę go pod palmą. Zmęczona Wichura ułożyła się do snu. Patrzyła cały czas na nas. Szczerbatek połozył się obok kumpeli i zerkali na nas, mrucząc coś.

- Wow jaka super - wyszeptała Astrid klękając przy brzegu na mokrm piachu. Włożyła ręce do niesamowiecie ciepłej wody. Zaczęła ją chlapać. Wyszedłem i usiadłem obok niej. Normalnie o tej godzinie jest ciemno, lecz ta świecąca woda oświetla wszystko na niebiesko-biało.

- Niesamowite - powiedziała wyjmując ręce z wody.

- Prawda? - usiadłem po turecku. Na piachu zacząłem rysować palcem serce. Astrid spoglądała przez ramie na moje dzieło. We wnętrzu serca narysowałem różne spiralki. Nagle podpłynęła fala. I zmyła serce. Zmoczyła nam też nogi. Zasłoniłem sobie ręką oczy. Zaśmialiśmy się równocześnie.

- To co rozkładamy się ?

- No raczej - powiedziała.

- Ale czekaj - dodała szybko gdy staneliśmy na nogi.

- No ? - o czymś zapomniałem? Wzięła zdjęła mój chełm z głowy. Patrzyła na mnie chwilę. Matko wydawało mi się, że jej oczy są z lodu. Taki wspaniały kolor. Jeszcze do tego księżyc odbijał się w jej oczach. Uśmiechnęła się. Zmrużyła oczy i pogładziła mi włosy na prawą stronę.

- No to już - zaśmiałem się. Podszedełm do na pół śpaiącego Szczerbatka.

- Czekaj wezmę zdejmę wszystkie bagaże i możesz spać - szepnąłem klękając przy czarnym smoku. Podniusł się leniwie do góry. Zdjąłem torby i inne takie. Zdiołem również  siodło i lotkę Szczerbatemu. Musi odpocząć od ciężkiego sprzętu. Przytuliłem się do niego mocno.

- A teraz śpij. Musisz mieć dużo siły - pogłaskałem go pod szyją. Położył łeb na łapkach i popatrzył na mnie dziękując za święty spokój.

Perspektywa Astrid

- Śpij kochana - powiedziałam do mojej padniętej ze zmęczenia smoczycy. Liznęła moją rękę. I położyła się gdzieś w pobliżu palmy. Wzięłam potrzebne bagaże. Czyli wszystkie.Heheh. Czkawka ma granatowe włosy. Hehehe platał się na plaży. Z mojej perspektywy ma takie włosy od śiwecacej wody xD. Nawet fajnie wygląda.

- To co rozkładamy namiot tak? - zapytałam ziewając. Od razu zasłoniłam buźię dłonią.

- No na by wyglądało - mruknął ze swoim uśmieszkiem debila. Ale to dobrze, ten uśmiech dodaje mu uroku.

- To może tu ? - wskazałam jakieś miejsce bliżej drzew. Podszedł do mnie powoli. Położył chełm na torbie.

- Boję się, że nie wyśpisz się na tym - wskazał nogą na wystające korzenie drzew. Zaśmiałam się sama do siebie. Spostrzegawczy jest.

19. Namiot ... Łiii

Perspektywa Astrid

- Eee to ... - zaśmiał się. Ja nie mam pojęcia o biwakowaniu.

- Tu - powiedział i podszedł do torby z namiotem.

- Pomóc co nie ? - zapytałam. Kładąc rękę na jego ramieniu.

- No przydało by się - mruknął. Dostał za to w ramię.

- To co mam robić ? - zapytałam

- Masz ... - podał mi dwa takie eee. Cosie żeby namiot stał. Patyki? Nie wiem, mówiłam, że się nie znam ? ;p

- Okey postaw je tutaj - przyznam w takich sprawach jestem tępa. Zajęło nam z 1/2 h rozkładanie naiotu. Ale stał stabilnie.

Hej natchnęło mnie na inną hisotrię :( i zacznę pisać nową, wszystkich czytających to ... zapraszam. Ten blog bedę kontynuować za tdzień ? Zobaczymy. Zaraz zacznę pisać nowy blog. Zapraszam. Będzie lekko smutny ale będzie super! To tennn .... zapraszam i na tym opku widzimy się za tydzień to może mnie wena natchnie.. nie? :DD Dziękuję, że jesteście kocham was <33

akuku to jam przyszłam tu na bloga na chwilę nie wiem co z nim zrobić ale napiszę coś xD bardzo wciągnął mnie ten drugi blog. Przepraszam ale wena nie zawsze sprzyja

jako Astrid ;)

- Podoba się wtym miejscu? - zapytał w końcu

- Obojętnie - odpowiedziałam jakby w ogóle mi na tym nie zależało. Zdziwił się lekko ale nie dał po sobie tego poznać.

- Jsteś głodna? - zapytał z troskliwym uśmiechem.

- Nie - sama nie wiem dlaczego tak wrednie odpowiadam. Można było powiedzieć : Nie, dzięki. Zapanowała nie najmilsza atmosfera spowodowana mną.

- To ja się ten tego... przebiorę w cos wygodniejszego i chcę już spać - wymamrotałam po cichu

- No dobrze to... idź

- A ty? - zapytałam

- Chcę posiedzieć przez chwileczkę sam, zgoda?

- Jasne - odpwiedział i zosatwiłam go przy dużej kłodzie, na której siedział. Twarz miał schowaną w rękach i myślał nad czymś bardzo intensywnie. Tak jak oznajmiłam, poszłam ubrać się w inne ubrania. Mianowicie koszulkę, spodnie i ... i tyle. Wczłapałam do namiotu, w którym było pusto, zimno i smutno samej. Przykryłam się kocem po sam nos i zaczęłam się troszkę martwić o Czkawkę. Nie wiem ale to chyba przeze mnie ma teraz zły humor. Sama nie wiem jak to się stało ale gdy odwróciłam się na drugi bok to on leżał obok mnie i patrzył na mnie zaciekawiony.

- Jeszcze nie śpisz? - zapytał cicho

- Jakoś tak nie - odpowiedziałam starając nie trzęść się z zimna. Zauważył to, ponieważ przykrył mnie drugim kocem. Uśmiechnęłam się w podzięce. Sam też się przykrył i patrzył ciągle na mnie. Nie powiem, że czułam się dziwnie. Podniosłam wzrok do góry i się zaśmiałam.

- Co ? - zapytał i sam się zaśmiał

- Nie wiem - odpowiedziałam. Pośmialiśmy się i w końcu zaczęły mi się "kleić oczy". Do przewidzenia było to, że za nim zasnę przytulę sie do niego. I w taki sposób właśnie zasnęłam wtulona w kogoś kogo bardzo szanuję i ubustwiam.

Perspektywa Czkawki

Zasnęła szybciej niż myślałem. Nie rozumiałem kilku trudnych rzeczy. Szczególnie tego dlaczego się nie dogadujemy? Może jednak nie jesteśmy sobie pisani. Bardzo ją lubię i jest dla mnie wielkim wsparciem ale boję się, że zaraz ją stracę. Z mojej winy. Głupie przeczucie prawda? Ale czego chcieć mamy 18 lat i czego się spodziewać. Przecież nie jesteśmy jakimś starym małżeństwem i mamy prawo do tego by wyrażać własne zdanie nawet jeśli się znim nie zgadzamy lub jeśli nam przykro z tego powodu. Spojrzałem na jej delikatną i rumianą twarz z uśmiechem. Ile ja bym dał wcześniej za to co zyskałem teraz. Sam teraz się do niej przytuliłem i zasnąłem z dobrą nadzieją, że jednak pani mego serca, która zamieszkuje już je przez wieki pozostanie tam. Na zewnątrz panowała cisza a ja w końcu oddałem się w krainę snów i marzeń. ( czyt. zasnąłem wreszcie na amen ) Noc była spokojna i cicha. A tak przynajmniej myślałem. Obudziłem się bardzo wcześnie. Nie chciałem budzić śpiocha. Niech się wyśpi. Gdy tylko usiłowałem się podnieść oczy Astrid się otworzyły. Ma bardzo czujny sen.

- Śpij - powiedziałem. Wyglądała na rośmieszoną tą odpowiedzią.

- Tak jasne. Wtedy na pewno szybciej dolecimy na miejsce. - zażartowała przecierając oczy.

- No też prawda - mruknąłem sam do siebie.

- Jak się spało panie Haddock? - panie Haddock? Ale mnie rośmieszyłaś. Usiadłem patrząc przez ramię na blondynkę o uroczej twarzy. Nie da sie na nią gniewać.

- Wspaniale. Jak na pierwszy raz z tobą...

- Śmieszne to było, wiesz?

- Wiem, bo ja jestem śmieszny

- Zauważyłam - zaśmialiśmy się. Koniec tego siedzenia. Nie minęło dużo czasu zanim się wygrzebaliśmy z naszego namiotu.

- Szczerbo - zawołałem leniwego smoka, który tylko przekręcił się na drugi bok. Spał dalej.

- O nie. Nie ma jej!

- Ale kogo?

- Wichurki! - wrzasnęła As

- Na pewno gdzieś tu jest. Spokojnie. - zaczęliśmy poszukiwania.

-

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.