FANDOM


Lemonade
Lemonade — kopia

Więc czego o de mnie jeszcze oczekujesz ? Twierdziłeś że mnie znałeś, twierdziłeś że kochałeś , więc jak to wyjaśnisz. Czy coś zrobiła źle ? Czy nie odczułeś mojej szczerej miłości do ciebie ? Czymś cię uraziłam ? Czy to moja wina ? Czy w ogóle myślałeś o mnie kiedy uprawiałeś seks z tą kobietą ? Wiesz jakoś nie za bardzo chce znać odpowiedź na te pytania. Chce tylko znać odpowiedź na to jedno ważne w tej chwili pytanie Czy ty mnie kiedykolwiek kochałeś ? 

Coming soon ...

Empatiness

Nigdy cię nie sprawdzałam , za to zawsze ci we wszystkim ufałam. Może to był mój największym błąd. Gdybym choć jeden raz cię sprawdziła nigdy byś nie czuł się tak bezczelnie bezpiecznie…

1.

Wstałam ostrożnie z łóżka czując jak moje włosy opadają na plecy zwykle już teraz czesała bym je w kitkę bądź bardziej wymyślną fryzurę ale nie dzisiaj… Pospiesznie założyłam swoją czarną koronkową bieliznę i zaroiłam na nią od razu szlafrok. Mój oddech z każdą minutą był coraz bardziej przyspieszony. Karciłam się w myślach jednak musiałam wiedzieć

- Mam tego dość – oznajmiła wściekła dziewczyna szczelnie ukryta za plecami bruneta – To nie do pomyślenia rozumiesz. Powiedz jej nawet teraz – przerwała prostując się – Nie obchodzi mnie czy mi coś zrobi. Chce w końcu móc cieszyć się tobą jawnie a nie w ukryciu. To ja chce stać przy twoim boku na każdym zdjęciu. Mam do tego prawo. W końcu to mnie kochasz. To ja nosze twoje dziecko.

- Co ?!? – wrzasnął zszokowany brunet

- Właśnie po to tu jestem – odpowiedziała padając mu w ramiona – Proszę powiedz coś

- Ja nie wiem co – powiedział drapiąc się po głowie – Oczywiście się cieszę ale okoliczności w jakich się znajdujemy niesprzyjaną nam

Okoliczności. Nasze wspólne chwile to niepotrzebnego dla niego okoliczności. Osunęłam się powoli o ścianę , zwinęłam się w ciasny kłębek próbując nie słyszeć ich słów próbując nie wyobrażać sobie tego co robią właśnie za ścianą.

- Pogadam z nią – powiedział pewnie – Jeszcze dziś to załatwię

Bez zastanowienia skierowałam się do pokoju w jakim jeszcze tej nocy brunet obiecywał mi że mnie nie skrzywdzi. Ubrałam swoją wieczorową sukienkę jaka zapewne została już okrzyknięta najmodniejszą w tym sezonie… podobnie jak dwadzieścia innych jakie miałam niedawno na sobie.

- Astrid ? – szepnął Haddock stojąc obok framugi drzwi do pokoju – Wszystko okej ? Czemu idziesz ?


Spojrzałam na niego wzrokiem oznaczającym pustkę. Pustkę jaka zapadła tego dnia w moim sercu……..

2. 

Każdy poranek oznaczał dla mnie kolejne cudowne chwile spędzone z nim , a teraz jedynie przypomina mi o tym że nie umarłam we śnie z głodu jak trawi mnie od zeszłego piątku. Ilekroć próbuje go załagodzić on staje się silniejszy. Nie jest to jednak mój największy wróg. Stały się wspomniane wcześniej wspomnienia , te niegdyś piękne dla mnie wspomnienia. Och jakby nam wszystkim łatwo gdyby dało się z nas wykasować to czego nie chcemy widzieć bądź by inni mogli z łatwością do nich dotrzeć. Jednak mimo rozwijającej się techniki nadal musimy cierpieć. 

- Astrid śniadanie – ożywiony głos wujka dobiegł z kuchni niczym wiadomość o ciąży Beyonce dla miliona fanów – Nareszcie ruszyłaś się z pokoju. Nie wiem co ci jest. Ale co nie znaczy że na to nie zaradzę 

O jakby na wszystkie nasze problemy lekarstwem okazały się naleśniki z dżemem truskawkowym oblane mleczną czekoladą. Pewnie pojawiały by się one w każdej restauracji i barze za miast butelek alkoholu. 

- Dzięki wujku – oznajmiłam ze sztucznym uśmiechem 

Wujek wiedział że nie lubię rozmawiać o uczuciach… Niestety inni często o tym zapominali 

3.

Tygodniowy szlaban na media społecznościowe był dobrym pomysłem… tak mi się przynajmniej wydawało 

- Astrid – wrzasnął wujek wchodząc do pokoju – Twoje przyjaciółki dzwonią do mnie jak oszalałe. Podobno nie odbierasz od nich telefonu 

Machnęłam nieznacznie ręką. W zakres szlabanu wkraczało też wyłączenie komórki. 

- Ktoś umarł ? – spytałam sucho 

- Astrid wierz jak się martwiłyśmy. Co się z tobą działo ?

- Nic. Potrzebowałam oczyszczenia. W sumie nadal go potrzebuje. 

- Ale to nie oznacza że nie masz dawać oznak życia – oznajmiła wściekła – Chodzi o ten wyjazd Czkawki z tą blondynką. Nie przejmuj się t…

- O jaki znowu wyjazd ? – spytałam zszokowana 

- No o ten do Dubaju . Nie wiedziałaś o nim ? Astrid czy wszystko między wami okej ?

- Po prostu zapomniałam 

- Tak czuła posłuchaj Czkawka nigdy ci tego nie mówiliśmy ale zwykle wraca wcześniej niż to jest planowane. Rozumiesz tęskni za tobą 

- Dobra musze kończyć – oznajmiłam oschle – Nie dzwoń do wujka 

- Astrid do jasnej cholery co się z tobą dzieje ? Nie przesadzasz trochę ?

- Ja przesadzam ?!? – wrzasnęłam – Wież co nie musze ci się tłumaczyć w końcu nie jesteś moją matką więc proszę daruj sobie i zapomnij o mnie. 

- Astrid j…

- Do usłyszenia panno Hedero.



Opowiadanie inspirowane jest ostatnim albumem Beyoncé Knowles. Okładka wykonywa własnoręcznie , zdjęcia : źródło grafika Google.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.