FANDOM



  • Na rozpoczecie roku taki tam krótki blog :D 
  • Będzie ich mniej bo zaczynam drugą klasę ;P 
  • Piszcie jak wam się podbał zapraszm również na poprzednie 

Tęsknić to mieć nadzieje że to kiedyś wróci

Z pozoru piękne utalentowana dziewczyna. Przyjrzycie się bliżej nadal nic. Trzeba mnie trochę poznać by cokolwiek o mnie ważyć się powiedzieć .Życie nigdy mnie nie rozpieszczało. W wieku pięciu lat moi rodzice się rozwiedli co wcale nie oznacza że ojciec o mnie zapomniał. Choć mieszkał na wyspie Berk która była Grecką malowniczą wyspą często odwiedzał mnie w Nowym Yourku. Zabierał do mojej wielkiej greckiej rodziny jedynej zresztą gdyż moja matka była z sierocińca. Jedyne co z tego wszystkiego zapamiętałam to słowa dziadka „Poznaj jakiegoś miłego greckiego chłopca i daj mu śliczne greckie dzieci „. Byli trochę ponad czasowi ale ich kochałam. Ale nagle w wieku dziesięciu lat zginęła moja mama. Dostała udaru mózgu w pracy. Płakał dniami i nocami aż podeszła do mnie w szpitalu pani kurator i powiedział że napisała do mojego ojca odpowiednie pismo. Najprawdopodobniej z nim zamieszkam. Po mimo moich błagań i modlitw nie przyjechał tak szybko jak się tego wszyscy spodziewali. Trafiłam do sierocińca. Przez pieprzone dwa lata jak głupia wpatrywałam się w okno i czekałam … aż po mnie przyjdzie… ale nigdy nie przyszedł . Pewnego razu podeszła do mnie czarnowłosa dziewczyna znajoma mi z widzenia i powiedziałam mi prawdę „ On nigdy nie przyjdzie i musisz się z tym pogodzić „. Wtedy pękłam nigdy w życiu nie płakałam ale wtedy wybiegłam z sierocińca do pobliskiej szopy. Nienawidziłam ojca, siebie , nawet czarnowłosej za wyznanie mi bolesnej prawdy. Ku mojemu zdziwieniu ja i czarnowłosa dziewczyna zaprzyjaźniłyśmy byłyśmy jak siostry. Od tamtego dnia smutek przerodziłam w złość , a ją zaś w wielki zapał do tańca. W szkole w raz Hederą- bo tak się nazywała czarnowłosa , i innymi podobnymi do nas uczniami założyliśmy grupę „Street People”. Na początku nikt o nas nie słyszał poza szkołą ale to się zmieniło gdy w końcu wystąpiliśmy na jakimś tanim konkursiku talentów. Po mimo tego że wypadliśmy najlepiej wygrała grupa nie mająca za grosz talentu za to niezłą kupę szmalu. Więc znowu nasza złość zamieniła się w taniec i zbuntowaliśmy się. Zaczęliśmy pojawiać się wszędzie zostawiając po sobie zachwyt , radość i grafiti przedstawiające ogromnego węża wijącego się między kulami ognia z inicjałami SP. Jednym słowem ludzie nas kochali. Policja już nie przejmowała się skargami na nas przez co mogliśmy wspierać dowoli różne akcję. Media trąbiły o nas na całym świecie nie było dnia ani godziny by o nas nie wspomnieli. Jednak coś jak zwykle musiało mi to popsuć. Siedziałam sobie jak zwykła prawie szesnastoletnia dziewczyna w pokoju spokojnie paląc fajkę aż nagle usłyszałam ogromny huk przez co wyrzuciłam papierosa przez okno wstrzymując dym w moich ustach. W drzwiach stała moja opiekunka prawna Dolores a obok niej gustownie ubrany mężczyzna o błękitnych oczach świetnie ułożonych blond włosach i dopasowanym garniaczku. Żywcem wyciągnięty z jakiegoś magazynu.

- Astrid skarbie – krzyknął na mój widok ściskając mocno na co wypuściłam ogromną chmurę dymu – Co to ma znaczyć pozwalacie im palić ?!?

- Co ciebie koleś to obchodzi – powiedziałam odsuwając go od siebie i wyciągając kolejnego papierosa  – Robię to co chce odkąd ojczulek ma mnie w dupie. Jeśli jesteś kolejnym z tych producentów odpowiedzi brzmi nadal nie

- Skarbie to ja. Twój ojciec – powiedział wskazując na siebie

- Co ?!? – wrzasnęłam schodząc z parapetu – Czego chcesz ?!?

- Chce zabrać cię do domu. Do rodziny – odpowiedział wzruszony

- Ale ja już jestem w domu. Mam swoją rodzinkę. Więc zabieraj ten uśmieszek i wracaj do siebie gościu  – powiedziałam odpalając papierosa na co mi go zabrał i wyrzucił przez okno – Ej nie pozwalaj sobie. Ojciec mi się znalazł przez sześć lat mieć mnie w dupie i nagle wyjść z podziemia. Przesuń się

 Wyszłam z pokoju i schodami pożarniczymi wspięłam się do pokoju Hedery. Ta zszokowana odskoczyła od brązowowłosego chłopaka Damiana należącego do naszej grupy.

- A to tylko ty – powiedziała obojętnie siadając ponownie na chłopaku

- Hej Damian – powiedziałam podchodząc do szafki i wyjmując z nich świeżą paczkę papierosów – Nie uwierzysz kto mnie odwiedził

- Ojczulek zapewne – zaśmiał się chłopak z pogardą

- No – odpowiedziałam dołączając się do niego i odpalając papierosa – Przekimasz mnie ?

- A co na to Dolores ?- spytał Damian

- Walić ją – odpowiedziałam zaciągając się – Przyszedł i się zaczął czepiać że palę

- Astrid Bernadeto Hofferson – usłyszałam w drzwiach

- O wilku mowa – powiedziałam chowając paczkę za w szafce

- Bernadeto ? – spytał Damian przez śmiech na co czarnowłosa walnęła go w ramię

- Nie zachowuj się tak – powiedział mężczyzna wchodząc do pokoju – I wywal tego papierosa

- Ej koleś odwal się od mojej siostry – syknęła Hedera – To że nagle przypomniałeś sobie o córce nie daje ci uprawnień do rządzenia nią

- Hej skarbie spokojnie. – powiedział Damian przyciągając czarnowłosą do siebie – Bo zrobisz coś głupiego jak twój brat

- Możesz wyjść !!!– wrzasnęłam do ojca – Nie mogę przy tobie spokojnie odpocząć. Właśnie jestem po męczącej próbie

- Astrid uspokój się – powiedział łagodnie podchodząc do mnie

- Mam się uspokoić – wrzasnęłam – Miałeś mnie w dupie. Czego chcesz ? Kasy ? Dam ci tyle ile chcesz tylko się oczep.

- Nie chce pieniędzy – odpowiedział na co wytrzeszczyłam oczy

- To czego chcesz ?- spytałam spokojnie widząc jak Hedera i Damian również się uspokajają

- Już mówiłem zabrać do domu , do rodzinny – powiedział – Ja nie wiedziałem że Claris…

- Nie wypowiadaj jej imienia. Nie jesteś godzien – warknęła Hedera

- Błagam cię – wrzasnęłam w podobnym tonie co Hedera – Sama widziałam jak prokurator wysyła list do ciebie w sprawie jej śmierci !!! -Tak ale ja otrzymałem ten list dopiero teraz – odpowiedział wyjmując ładnie złożoną kartkę papieru

- Śmieszne – parsknęłam śmiechem podpalając kartkę – Przecież Berk nie jest aż tak daleko że poczta stąd przychodzi po sześciu pieprzonych latach

- Proszę wyrażaj się – powiedział spokojnie – Moja żona schowała go i zapomniała mi go dać. Gdy ostatnio oglądałem telewizję zobaczyłem wtedy ciebie i twój … znaczy wasz wspaniały występ , a jak ta reporterka powiedziała że rodzice są z was dumni to powiedziałaś

- „Mama by pewnie była gdyby żyła a ojciec licho go wie nie odzywa się do mnie od sześciu lat „ wiem co powiedziałam – oznajmiłaś z pogardą gasząc kartkę – Czekaj żona ?!? Ta ruda siksa ?!? O nie , nie , nie. Nie mam zamiaru zamieszkać z tym czymś.

- Astrid – powiedział spokojnie

- Nie wspominałaś że twój stary wyszedł ponownie za mąż – powiedział oburzony Damian

- A czym tu się chwalić. Że mój stary wyszedł ponownie za mąż za sztywną siksę i sprezentował mi przybraną siostrzyczkę – powiedziałam wzruszając ramionami

- Alicja jest miłą kobietą czemu jej tak nie lubisz ?- spytał tata olewając to jak nazwałam go z Damianem

- A no tak ty nic nie wiesz – parsknęłam śmiechem – Podczas słynnego tańca „przybranych córek „ dołączyła się ta siksa i pod koniec szepnęła mi „Tatuś cię nie kocha , teraz kocha Meridę „

- A to sucz – wrzasnęła czarnowłosa

- Teraz już wiesz czemu nie lubię rudych – powiedziałam wskazując na Damiana

- Zwracam ci honor poczciwa Bernadeto – powiedział śmiejąc się

- Aż się zarumieniłam Ludwiku – odpowiedziałam na co Hedera spojrzała na niego pytająco

-Nie chce wam przerywać – powiedział zirytowany ojciec

- Ale właśnie to robisz – powiedział Damian

- Astrid chce dać ci nowy star w życiu , szansę na lepsze jutro – powiedział łapiąc mnie za ramię

- Niszcząc to co sama stworzyłam – oznajmiłam zsuwając jego rękę z siebie – W życiu

- Ale ty i tak nie masz wyjścia zgodnie z prawem i tym postanowieniem sądu mogę cie zabrać już dziś z domu dziecka – powiedział wyjmując kolejny dokument

- Co ?!? – wrzasnęłam z Hederą

- O nie skończył się dzień dziecka – wrzasnęła Hedera podbiegając z pięścią do ojca

- Hedera mówię ci uspokój się bo skończysz jak swój brat – wrzasnął Damian ciągnąc ją za ręce do tyłu

Nie opowiadałam wam za wiele o Hederze ona to dopiero ma. Przez dziesięć lat swojego życia wychowywali ją adopcyjni rodzice. Nagle zjawił się jej braciszek mafiozo i zabij ich. Trafiła do sierocińca a co z biologicznym rodzicami no więc walczą o nią i udaje im się.

- Nigdzie z tobą nie pojadę – wrzasnęłam widząc jak Hedera opiera się czołem z Damianem – Nagle ci się przypomniało o mnie jak oczerniłam cię przed całym światem

Ponownie weszłam na schody pożarnicze i zeszłam do swojego pokoju. Ku mojemu zdziwieniu i złości wszystko było już spakowane. Wzięłam pierwsze co miałam pod ręką i rzuciłam o ścianę.

- Astriś – usłyszałam za sobą ojca wchodzącego przez okno – Ja cię kocham proszę wróć ze mną

- Nigdzie nie jadę na pewno nie po tym jak ta jędza ukryła ten list – wrzasnęłam – Wolałam bym już spać pod mostem niż z wami pod jednym dachem

- Spokojnie dostała już zasłużoną karę. Pokłóciliśmy się i na jakiś czas wyjechała do swoich rodziców na Alasce – powiedział – Będziemy mieli czas by się lepiej poznać.

- Czekałam jak głupia przez pierwsze dwa lata aż Hedera uświadomiła mi że nie przyjedziesz tu , nie zbierzesz mnie do siebie i nie będę miała spokojnego życia – powiedziałam czując jak łzy tańczą mi w oczach – Pojadę ale tylko dlatego że za trzy lata skończę liceum i będę mogła mieć was wszystkich w dupie i wrócić do swoich bliskich

- Skoro uważasz to za słuszne – oznajmił smutno zabierając moje walizki – Czekam na dole. Masz tyle czasu ile potrzebujesz

Odprowadziłam go wzrokiem do drzwi po czym odwróciłam się wyjęłam komórkę i napisałam do całej grupy by stawili się przed sierocińcem za pięć minut.

- Wyjeżdżam – wymamrotałam widząc ich posmutniałe miny

- Błagam zostań – wrzasnęła brązowowłosa Natalia – Co my bez ciebie zrobimy

- Nie oczekuje że zawiesicie działalność więc występujcie dalej. Wrócę do was za trzy lata – powiedziałam tuląc każdego po kolei

- To nie będzie to samo – oznajmiła Hedera chowając mi do kieszeni paczkę fajek – Więc masz coś na drogę

- Jesteś walnięta – wrzasnęłam śmiejąc się przez płacz

- A ty porąbana – powiedziała tuląc mnie – Siostry na zawsze

-Na zawsze – odpowiedziałam

- Postaramy się załatwić jakiś występ w tym całym Berk – powiedział Damian przeglądając coś w telefonie – Staruszek zapewne znowu będzie chciał kupić moją miłość

- Wiesz co jesteś zwykłym darmozjadem. Ale cię kocham – powiedziałam tuląc go

-  O jak miło Bernadeta – oznajmił

- Ludwiku – wrzasnęłam odsuwając się – Popsułeś właśnie te chwilę

- Wiem taki ze mnie psujek po tatusiu . Trzymaj się mała jak coś to przywal komu trzeba i po sprawie – powiedział gdy odchodziłam

- Ja i bójka ?!? – wrzasnęłam oburzona wsiadając do białego volvo  – Jak tak możesz ja jestem spokojna

- Ta a ze mnie jest księżniczka – wrzasnął Damian

Przez całą drogę do prywatnego samolotu ojca przemilczałam. On tylko gadał i gadał. W samolocie tak samo przez bite 5 godziny lotu nadawał jak najęty. Widząc że lądujemy uśmiechnęłam się. W końcu będę mogła się zaszyć w swoim pokoju i muc w spokoju odpalić papierosa. Tak naprawdę rzadko palę ale widząc że denerwuje tym ojca chyba zacznę robić to częściej

- I jesteśmy – powiedział zajeżdżając na podjazd ogromnej rezydencji – I co szczeka opadła

- Troszeczkę – odpowiedziałam wysiadając

Gdy ja oglądałam moje nowe miejsce zamieszkania ojciec wypakował walizki. Wchodząc do domu usłyszałam jak ktoś najwyraźniej gotował coś w kuchni. W raz ojcem zdziwieni weszliśmy do kuchni. Zastałam tam brązowowłosą kobietę – Alicję. Dobra może nie jest ruda ale jej córeczka już tak słowo.

- Alicja co ty tu robisz ?- spytał mój ojciec na co kobieta odwróciła się do nas z uśmiechem

- Pomyślałam że zrobię nam kolację i zjemy w trójkę – powiedziała po czym przeniosła wzrok na mnie

- A podobno jest na Alsce – powiedziałam wyjmując telefon i ściszając w nim muzykę – Koniec wracam do Bidula. Tam przynajmniej nikt mnie nie okłamie i zawsze jestem tam mile widziana

- A skąd weźmiesz na to pieniądze ?- spytał ojciec

- Myślisz że tańcu nie da się zarobić kupy szmalu – powiedziałam poczym pokazałam mu ogromna sumkę na koncie - I co opadła troszkę szczęka

- Troszeczkę – odpowiedział – Ale wysyłałem wam alimenty co miesiąc

- A tak te drobne zwykle szły na fajki – powiedziałam obojętnie – I na parę drobiazgów

- Wiesz że w tym domu są inne zasady niż w domu dziecka – powiedział tata – Zero papierosów , alkoholu , sexu i tatuaży aż do ukończenia osiemnastu lat

- O to możesz mnie już wywalić z domu – powiedziałam pokazując na karku czarny tatuaż ukazując zakręcony labirynt kresek tworzący coś w rodzaju kwiatu.

- Kiedy go sobie zrobiłaś ? I kto wyraził na to zgodę?- wrzasnął oburzony – Pozwę ten sierociniec

- Zrobiłam go w wieku czternastu lat. Moja opiekunka prawna. A tylko spróbuj a ja i moja grupa urządzimy ci taki protest że pożałujesz że w ogóle się urodziłam – wrzasnęłam grożąc mu palcem

- Co to za wrzaski ?!?– usłyszałam za sobą podniesiony głos – Potrzebuje odpoczynku ?!?

- Merida pozwól tu na chwilę – powiedziała zadowolona brunetka – Pamiętasz Astrid teraz z nami zamieszka

- Co ?!? Tatusiu nie błagam to coś ma z nami mieszkać – powiedziała oburzona – Znajomi będą się ze mnie śmieć będę skończona

- Przepraszam – powiedziałam odwracając się do rudowłosej na co ona zamarła – Kiedy ty marzyłaś o Justinie Bieberze ja rozkręcałam swoją karierę taneczną o której takie coś jak ty może pomarzyć. I to prędzej ja się mogę wstydzi że mam mieszkać z takim czymś. Media cie wyśmieją

- Czyli to prawda ?!? – wrzasnęła Alicja

- Tak to prawda – odpowiedziałam odwracając się do ojca

– Wracam do Nowego Yourku. Ty będziesz nadal wysyłam mi alimenty a ja wyprostuje w prasie że mój ojciec nie otrzymał listu informującego o śmierci mojej matki bo jego zasrana konkubina ukryła przed nim ten fakt !!! Wszyscy będą zadowoleni a ja najbardziej – wrzasnęłam łapiąc walizki – A to potraktujemy jako jednorazowy incydent który nie powinien się wydarzyć !!! Dziękuje to tyle dowiedzenia państwu

Szybkim krokiem zmierzałam ku wyjściu bukując przy okazji bilet. Gdy otwierałam drzwi domu oślepił mnie znajomy blask flaszy.

-Panienka Hofferson moje nazwisko King i chciała bym zadać kilka pytań dotyczących pani powrocie do ojca – powiedziała miła szatynka

- Niech się pani pospiesz właśnie bukuje bilet powrotny do Nowego Yourku – odpowiedziałam spoglądając na telefon – A skąd państwo o tym wiedząc

- Pani nie wie. Właśnie godzinę temu zakończyła się konferencja grupy Street People ogłaszająca zawieszenie działalność na trzy lata z powodu pani powrotu jak i Hedery do rodziny – powiedziała na co zamarłam i na te słowa i na komunikat iż loty są odwołane z powodu braku miejsc i straszliwej burzy – Czy coś się stało ?

- Nie skądże – odpowiedziałam otwierając ponownie drzwi domu i wrzucając walizki do środka – Chyba jednak trochę tu z wami posiedzę

Na dźwięk mojej wypowiedzi zaczęto mnie ponownie oślepiać fleszami aparatów.

- Dlaczego pani ojciec dopiero teraz się panią zainteresował gdy ogłosiła pani całemu światu że ma panią gdzieś ?- spytała przystawiając mi mikrofon do ust

- Och to proste. Gdyż jego obecna żona ukryła przed nim list w którym prokurator prowadząca moja sprawę napisała o śmierci mojej matki. A ojciec dowiedział właśnie dzięki wam – odpowiedziałam z uśmiechem

- Czy zostanie pani z ojcem ?- spytała – I z jego nową żoną i przybraną córką ?

- Niestety prawnie jest moim ojcem. I do ukończenia osiemnastego roku życia każdym miejscem zamieszkania mojego ojca jest i moi miejscem – odpowiedziałam – Będę uczyła się w jednym z tutejszym liceum. Tak naprawdę nie znam za dobrze Berk dziś zostałam postawiona przed faktem dokonanym.

- O Pan Hofferson – powiedziała kobieta na widok ojca wychodzącego  domu – Cieszy się pan i pana żona jak i przybrana córka z powrotu Astrid do domu ?

- Ależ oczywiście – odpowiedział a za nim wyszły odstawione Merida z Alicją

- A ty Astrid ?- spytała reporterka

- Zawsze mogło być gorzej – odpowiedziałam na co obie zaczęłyśmy się śmiać

- Mamy nadzieje że pomimo niemiłych doświadczeń z macochom spodoba ci się u nas – powiedziała przyjaźnie

- Ja również pamiętam z Berk jedynie zdanie dziadka który mówił „Poznaj jakiegoś miłego greckiego chłopca i spłodzi mu greckie dzieci „ – powiedziałam na co ponownie się zaśmiałyśmy

- Tak to prawda niektórzy nadal wierzą w czystość greckiej krwi – powiedziała reporterka – Zamierzasz nadal tańczyć ?

- Po przez taniec wyładowuje złość a w tej chwili jest jej we mnie pełno. Nie ważne z resztą gdzie się tańczy , w jakich ciuchach ważne że się tańczy i wyraża siebie przez ten piękny sport – odpowiedziałam z uśmiechem

- Tak pamiętamy jak mówiłaś że smutek zamienił się w złość a złość w miłość do tańca – powiedziała reporterka

- W końcu tak mam tu napisane – powiedziałam zdejmując białą narzutkę – Wybaczcie że musze was teraz zostawić ale jestem strasznie zmęczona i mam ochotę jedynie na sen

- Oczywiście zrozumiem. Życzymy miłego pobytu na naszej wyspie – powiedziałam reporterka dając znać kamerzyście by kończył na co weszłam do domu i zabrałam swoje walizki z przed pokoju

- To gdzie mój pokój ?- spytałam jak gdyby nigdy nic

- Już cię do niego prowadzę – oznajmił radośnie ojciec prowadząc do mojego starego który był ogromny

Weszłam do niego i od raz buchnęło we mnie ciepło. Pokój był wytapetowany tapetą przedstawiającą wycinki z gazet szafki były białe albo szare. Łóżko znajdowało się naprzeciwko drzwi. Miało ogromny baldachim a po między nim ogromne drzwi z wyjściem na taras.

- Będzie gdzie palić – mruknęłam

- Podoba ci się ?- spytał ojciec gdy zaczęłam rozsuwać walizkę

- Tsa – odpowiedziałam wyciągając ubrania i wkładając do szafy

- Wiesz po mimo tego ze masz całkiem sporo kasy to chciał bym abyś i ty miała dostęp do naszego konta. Powinnaś kupić nowe ciuchy. Do liceum jakiego idziesz trzeba się ubierać stosownie i bardzo drętwo  – powiedział podając ci szarą kartę kredytową – I do tego trzymaj

Ojciec podał mi zapakowany najnowszy tablet a do niego nowiuteńki telefon.

- Chym fajnie to tyle dzięki pa – powiedziałam na co wyszedł

Rozpakowałam swoje ubrania długo mi z tym nie zeszło gdyż miałam je ładnie spakowane. Nagle dostrzegał na samym dnie zdjęcia mojej i mamy i małą karteczkę „Oby ci się udało jak twojej matce „ Dolores. Uwielbiałam ją była dla mnie jak ciotka.

- Może nie będzie aż tak źle – szepnęłam wychodząc na balkon i odpalając papierosa

Widoki jakie miałam były piękne. Widziałam plażę do tego klif z którego co chwila skakali ludzie na bandżi. Nagle usłyszałam wibracje w kieszeniach od spodenek.

- No hej maleńka – powiedziałam obierając

- I jak tam macoszka jednak jest widziałam film w necie ale jej dopiekłaś – powiedziała z radością

- No stara już miałam do was wracać ale te durne linie lotnicze nie bukowały już miejsc- powiedziałam odwracając się do drzwi balkonowych – Wiesz że w tym domu jest zasada zero tatuaży aż do skończenia osiemnastego roku życia

- Ale twój ojciec zapewne się wściekł – powiedziałam i słyszałam jak pada na łóżko

- No i chciał pozwać sierociniec na co ja mu powiedziałam że jak tylko spróbuje to zrobimy mu taki strajk że pożałuje że się urodziłam – oznajmiłam na co się zaśmiała

– W sumie racja ty w wyszła byś w takiej mega sukience i zaczęła tańczyć tango z Arkiem ale wież takie prawie jak sex. – powiedziała – Taki jak na walentynki rok temu

- O boże właśnie tu też jest taka zasada zero sexu – powiedziałam zakrywając buzię ręką – Chwała bogu jedynemu że jestem dziewicą. A jakby to zobaczyła ta ruda siksa ale by jej kopara opadła. Śmiać mi się chciało jak powiedziała „Tatusiu ja mam mieszkać z tym czymś znajomi mnie już będą lubić „ a ja się odwracam a ona oczy jak pięć złotych

- Co obraziła cię jak ona mogła – wrzasnęła do słuchawki – Dwaj mi adres zadzwonię do kumpli braciszka. Wierz w końcu po jego pójściu za kratki to ja jestem mamusią chrzestną

- Taaa a ja twoją córką chrzestną – powiedziałam na co się zaśmiała- Właśnie dał mi kartę kredytową do konta w banku. I powiedział żeby sobie kupił jakieś ubrania bo do liceum jakiego idę trzeba się ubierać drętwo

- Ta już to widzę wszyscy odstawieni jak do kościoła tylko taka Astrid krótkie spodenki czarna podkoszulka i koszula zawinięta wokół tali albo założona na siebie tylko nie zapięta – powiedziała wzdychając

- Zdziwię cię kupie sobie sukienkę – powiedziałam na co ona najwyraźniej zakrztusiła się dymem

- Tak już to widzę będzie czarna na ramiączka i przylegająca do ciała do tego porwane rajstopy czarne glany i czarna skórzana kurtka – powiedziała gdy wyrzucałam papierosa

-  Ty skąd wiedziałaś – oznajmiłam śmiejąc się – Dobra musze kończyć zgłodniałam jakoś

- No pa – odpowiedziała na co się rozłączyłam

Wyszłam z pokoju i ostrożnie i po cichu zeszłam na dół słysząc narzekania Alicji i Meridy kierowane pod moim adresem.

- Może i jest twoją córką ale jest okropna – powiedziała Alicja

- Może i jesteś żoną mojego ojca ale tą drugą gorszą wersją  – oznajmiłam opierając się kolumnę między schodami a kuchnią

- Paliłaś ?- spytał tata

- Głupie pytania – powiedziałam zakładając ręce na piersi – No kontynuujcie chętnie posłucham skarg na mnie. Ale coś wam dwóm powiem im bardziej na mnie będzie najeżdżać tym dłużej tu zostanę. Jest coś  do zjedzenia zgłodniałam ?

- Poszła darmozjadzie – syknęła rudowłosa

- Merida co jak co ale ty i twoja matka jesteście darmozjadami – wrzasnął wściekle ojciec

- Edward jak ty tak możesz – powiedziała brunetka gdy nagle zadzwonił dzwonek – O policja pewnie po ciebie

- Nie jestem kryminalistką tylko gwiazdą z lukiem buntowniczki – powiedziałam ze sztucznym uśmiechem – Czaisz sikso ?

Tata podszedł do mnie bez słowa i złapał za ramię po czym poszedł pójść otworzyć.

- Edwardzie zejdzie mi z drogi – usłyszałam na od razu co wyszłaś z ukrycia – A jest moja rodowita wnusia

Nagle podbiegła do nas znaczy mnie zgraja ludzi. Zaczęli mnie ściskać mówić jaka to ja jestem piękna  i nagle mnie olśniło to we własnych osobach stoją moi dziadkowie i wujostwo

-Bidulka nas nie pamięta – powiedziała brązowowłosa kobieta – Pamiętasz to ja Babcia Nuna a to dziadek Stasiek. Brat twojego ojca Astor z żoną Bellą , kolejny brat Paolo z żoną Franią i synem Martinem , wujek Eret z synem Eretem juniorem , siostra ojca Doris z mężem Pablem i córką Serafiną i synem Federikiem , i kochana prababcia Nuna manona

- Pamiętam was – krzyknęłam czując jak łzy napływają mi do oczu

- Moja wnusia pamiętała słowa dziadka – krzyknął uradowany tuląc mnie – Nie to co ten twój stary. Twoja matka była piękną pół grecką kobietą a ta przybłęda lepiej nie mówić. Tak skrzywdzić moją wnusie

- Eret nam pokazał film na którym tak pięknie tańczysz najbardziej podobało nam się jak tańczysz tango z tym przystojnym blondynem – powiedziała babcia na co się zarumieniłam – Jakbyście uprawiali długi namiętny sex

- Mamo – wrzasnął oburzony tata – A ty młoda jeszcze sobie pogadamy , papierosy , tatuaże , tańce z chłopakami

- Oj bo ty byłeś święty – wrzasnęła blond włosa Doris – Sama dobrze pamiętam co wyprawiałeś mieliśmy w końcu pokoje obok siebie

- Poza tym ja pale okazjonalnie jak się wkurzę i nie mam siły na taniec, tatuaże to widoczne rany na moim ciele a tańce z chłopcami to moja pasja – powiedziałam na co cała rodzina krzyknęła UUU

- No pyskata jak ty za młodu – powiedziała babcia – W końcu zobaczysz co ja z Toba przeszłam

- Astriś a tańczysz ty jakieś greckie tańce ?- spytał dziadek

- Pierwsze co tańczyłam to tańce greckie – powiedziałam udając oburzoną

- No i to jest godna spadkobierczyni naszego majątku – powiedział dumnie dziadek – W końcu jesteś córką najstarszego z naszych synów więc tobie przypada większa część

- A nie zapomniał pan o Meridzie ona też jest prawnie córką Edwarda – powiedziała Alicja

- Meridzie sridzie pluje na wasze prawo. – wrzasnęła do tond milcząc prababcia – To Astrid jest prawowitą dziedziczką

- Mamo spokojnie – powiedziała Babcia

- Skoro Merida tak strasznie chce te pieniądze to niech je sobie bierze – powiedziałam na co dziadkowie się przeżegnali – W końcu widać że nie poradzi sobie w życiu tak świetnie jak ja

- No Astrid teraz przegięłaś – powiedział tata podchodząc do ciebie – Wracaj ..

- DO Nowego Yourku ?- spytałam z nadzieją

- Do swojego pokoju !!!- wrzasną

- Dobra przynajmniej w spokoju będę mogła zapalić i pooglądać filmy z nagimi do pasa chłopaki – wrzasnęłam wbiegając na górę

- Zabraniam ci – wrzasną grożąc palcem

- Tylko zabraniasz i zabraniasz. A pamiętam jaki byłeś radosny i pełen życia ona cię zmieniła i jesteś sztywnym pantoflarzem wykonującym jej polecenia – powiedziałam opierając się o barierkę na schodach – Pluje na takich jak ty

(…)

Może nie byłam zbytnio miła dla ojca na początku, jak i potem , no i teraz ale miałam na to swoje powody. Macocha nadal mnie prowokowała , tak jak i jej córeczka przez następne dwa miesiące wakacji. Były złe bo siedziały w domu za miast wyjechać na jakieś ekskluzywne wakacje na które zwykle jeździły. Mój kochany ojciec stwierdził że najlepiej będzie jak zostaniemy w domu i się lepiej poznamy i przekonamy do siebie. Dobre rzeczy . Mieszkając z nim dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na przykład moje rodzina nadal nie znosiła drugiej żony mojego ojca , to że mój ojciec i jego rodzeństwo są milionerami dzięki restauracją rodzinnym którym założyła moja prababcia potem rozwinął ją mój dziadek po małżeństwie z babcią i w końcu ich dzieci zrobiły z nas milionerów. Ludzie kochają greckie jedzenie z jednego powodu , daje im ono poczucie rodzinnej atmosfery bo grecy są ze sobą bardzo zżyci.

- Tato mówiłem ci że masz przestać jeździć tym starym autem – usłyszałam schodząc ze schodów

- Oj tam dobre mi rzeczy. To stary dobry grecki samochód którym zresztą i ciebie podwoziłem – oznajmił i zerknął w moim kierunku – No Astrid ale ci ładnie

- Co to ma być za sukienka ?- spytał tata wskazując na czarną przylegającą do ciała sukienkę do kolan bez żadnych nadruków

- Nie lubię kolorowych ubrań- powiedziałam zakładając czarną kurtkę z naszytym nadrukiem mojej grupy – To co jedziemy ?

- No jasne wnusiu pospiesz się to nie zabierzemy tej rudej – oznajmił dziadek pocierając złowieszczo rękoma

- Już jestem – oznajmiła zbiegając ze schodów w butach na koturnach i rozkloszowanej sukience w kwiatki

- Uggg jakby tęcza puściła pawia  - szepnęłam do dziadka

- To było modna za moich czasów teraz wy mówicie na to żenada – powiedział dziadek kierując się do wyjścia

Zabrałam ze sobą czarną torbę z ćwiekami i założyłam czarne conversy. Hedera w jednym się pomyliła nie lubię glanów. W mojej torbie znajdował się jedynie portfel , tablet, telefon, parę zeszytów i szare dresowe spodenki i czarna kompletowana bokserka. Podobno w tej szkole książki są niepotrzebne mam wszystkie zgrane na tablet. Droga do szkoły po mimo moich błagań zajęła nam piętnaście minut. Zajechaliśmy na parking na którym dostrzegłam same najdroższe modele samochodów ubranych w drogie ciuchy uczniów i napis „Prywatne liceum im. Borka Pechowca w Berk „.

- Astrid nie idziesz ?- spytał dziadek po tym jak rudowłosa trzasnęła drzwiami

- Nie lubię prywatnych liceum – odpowiedziałam – Chodzą tu same bogate nadęte dzieciaki czujące się lepsze od innych. Dziadku zabierz mnie do domu bym mogła nawrzucać ojcu. To kłóci się ze mną nie cierpię takich instytucji.

- Astrid posłuchaj – powiedział spokojnie dziadek – Chodząc do państwowego liceum nie będziesz miała chwili spokoju od mediów a na teren tej szkoły mają zakaz. I popieram cię w pełni ja też byłem przeciwny posłania cię do niej.

- No dobra – oznajmiłam wychodząc z samochodu – Ale jak coś miej przy sobie telefon

- Powodzenia młoda – rzucił dziadek po czym odjechał

Potem jak z pola widzenia zniknął mi zielony samochód dziadka zobaczyłam grupki patrzących na mnie niedowierzaniem. Obojętnie przeszłam obok nich jednak przed wejściem do szkoły spostrzegłam grupę reporterów , wysokiego rudego mężczyznę obok stojącego blondyna w podobny wieku i oddalonego bruneta najwyraźniej znudzonego całą tą szopką

- O i jest kolejna chluba naszej wyspy Astrid Hofferson. – powiedział rudowłosy mężczyzna na mój widok –Nazywam się Stoik Haddock .Miło nam cię powitać na rodzinnej wyspie której jestem skromnym wodzem

- Miło mi pana poznać – powiedziałam podając mu rękę – I czy taka ze mnie chluba Berk to nie wiem ja jedynie tańczę w obronie słusznych spraw

- Astrid jak czujesz się wiedząc że uczęszczasz do prywatnego liceum? Wiemy że jesteś ich wrogiem numer jeden – spytała dziennikarka ta sama co z pod domu

- No cóż nie jestem zachwycona szczerze powiedziawszy – odpowiedziałam – No ale tu podobno mam za pewną ochronę przed nieproszonymi papa razi

- No cóż to prawda – powiedziała dziennikarka – A jak ci minęły wakacje?

- O było dość spokojnie poznałam na nowo moją rodzinne jak i wyspę – odpowiedziałam z uśmiechem – I bez obaw mogę zaprosić tu moją grupę która powiedziała że postara się urządzić w Berk mały pokaz naszych umiejętności

- Och wspaniale będziemy z dumą ich tu gościć – powiedział rudowłosy – Prawda Pyskacz

- Ależ naturalnie – powiedział blondyn – Proszę to wszystkie potrzebne ci rzeczy na rozpoczęcie nauki w naszej szkole

- Dziękuje – powiedziałam biorąc od niego plik dokumentów

- Astrid pragnę ci przedstawić mojego syna. Przyszłego wodza Berk Halibuta III Czkawkę Haddock. – powiedział Stoik na co miałam ochotę paść ze śmiechu ale zachowałam kamienną twarz – Z przyjemnością oprowadzi cię po szkole

- Miło mi cię poznać – powiedział brunet stając naprzeciwko mnie

Miał piękne brązowe włosy bezwładnie opadające na twarz , nieźle wyrzeźbioną klatkę piersiową , malinowe usta i te oczy. Szmaragdowe. Pięknie świeciły w blasku słońca.

- Wzajemnie – odpowiedziałam ściskając rękę

- Astrid czy zamierzasz uczęszczać na jakieś lekcję tańca ?- spytała reporterka odrywając od patrzenia w jego szmaragdowe oczy

- Jeszcze nad tym nie myślałam – odpowiedziałam zabierając swoją rękę z uścisku – Musze państwa zostawić chce trochę pozwiedzać tę szkołę. Więc Czkawka idziemy ?

- Z największą chęcią – powiedział prowadząc do wejścia szkoły

Szliśmy korytarzem napotykając zdziwienie zazdrość i gniew ze strony obu płci. Podeszłam do swojej szafki która otwierała się po przez skaner lin papilarnych. Otworzyłam ją i upchnęłam rzeczy.

- To może na sam początek… – powiedział gdy wyjmowałam szabloną z znakiem naszej grupy – Wież że mogą cię za to wywalić.

- Możesz sobie darować to oprowadzenie – powiedziałam odsuwając się od szafki i mrużąc delikatnie jedno oko – Właśnie na to liczę

- Czemu mam sobie darować ?- spytał otwierając szafkę obok gdy ja malowałam znak naszej grupy

- Dam sobie radę sama. Nie potrzebuje pomocy – powiedziałam chowając szablon – Załatwimy to tak ty powiesz ojczulkowi i dyrciowi że mnie oprowadziłeś chodzi tak naprawdę tęgo nie zrobiłeś. Wszyscy będą szczęśliwi. Ja nie będę miała cie na głowię i nie będę musiała udawać że cię słucham a ty zaoszczędzisz jakieś pół godziny życia które poświęcisz na podrywaniu młodych naiwnych dziewczyn.

- Ałci zabolało – powiedział kładąc rękę pośrodku swojej klatki piersiowej – Jesteś wredna

- A ty milutki nie cierpię takich – powiedziałam uruchamiając tablet – Chymmm mam teraz biologię. Super jeszcze z macoszką. Godzina piekła właśnie się zaczęła

- Ty serio jej nienawidzisz – powiedział na co przeniosłam wzrok na niego

- Ty nadal tutaj ?- spytałam chowając tablet a wyjmując telefon  

- Jesteśmy na siebie skazani – odpowiedział odchodząc

Posłałam mu mordercze spojrzenie na widok roześmianej twarz i wybrałam numer do Hedery.

- No witam panią – powiedziała od razu – Co jest ?

- Nie zgadniesz . Chodzę do liceum dla wytapetowanych dziuń i wystrojonych facetów – odpowiedziałam zmierzając ku Sali lekcyjnej

- Zawsze mogło być gorzej – powiedziała

- Uwierz mi nie mogło. Macocha tu uczy biologii i zgadnij kto ma z nią zaraz lekcję – powiedziałam opierając się o ścianę – Jezu jak oni się na mnie gapią

- No przecież jesteś legendą – powiedziała – Są tam jakieś ciacha

- Tsaa… jednego właśnie spławiłam. Nie uwierzysz jak się nazywał – powiedziałam parskając śmiechem – Halibut III Czkawka Haddock.

- O boże je*błam – powiedziała przez śmiech – Brakuje mi cie ślicznotko

- A mi ciebie koteczku – odpowiedziałam

- A powiedz ten Czkawka to ładny chociaż ?- spytała

- Nie szukam tu faceta – odpowiedziałam rozglądając się – Całkiem, całkiem. Merida chyba na niego leci.

- To na co czekasz umów się z nim – wrzasnęła radośnie

- Jesteś głupia – powiedziałam – Chociaż jakbym go uwiodła upiła upaliła i uprawiała z nim sex w domu ojca to by mnie wywalił z domu jak nic. Dwie pieczenie na jednym ogniu

- Jesteś chora wierz o tym ?- spytała przez śmiech

- Wiem to gen dziedziczny – odpowiedziałam

- Widzę że jednak znalazłaś klasę – usłyszałam obok siebie – Znowu się spotykamy Astrid

- Chym Astrid kto tam do ciebie nieudolnie zarywa ?- spytała Hedera którą najwyraźniej usłyszał Czkawka bo się szeroko uśmiechnął

- Wierz że on cię słyszy – odpowiedziałam lekko zarumieniona

- No wiem- powiedziała triumfalnie – Powiedz mu że jak cię skrzywdzi to może już kopać sobie grób oszczędzi pracy moim głupi Osiłką

- Dobra na razie Hedera pa – powiedziałam rozłączając się szybko

- Milutka koleżanka – powiedziałam gdy osuwałam się o ścianę

- No do czasu aż jej nie wkurzysz jakimś sprośnym tekstem – powiedziałam na co się zaśmiał

- Już o mnie doniosłaś ?- spytał

- No wierz że odpowiedzi brzmi tak to po co się pytasz – powiedziałam odwracając się ku niemu

- Wolałem to usłyszeć z twoich ust – powiedział zadziornie – A co jej o mnie powiedziałaś ?

- To że cię uwiodę upije upale i prześpię z tobą po czym mój ojciec wywali mnie z domu a ja spokojnie wrócę do Nowego Yourku – powiedziałam z uroczą minką

- Jesteś zdrowo rąbnięta – powiedział powstrzymując śmiech

- No ale spójrz na to tak. Będziesz mógł się pochwalić że zaliczyłeś taką gwiazdę jak ja. A za parę lat opowiadać wnukom że pomogłeś mi w karierze – odpowiedziałam ponownie z uwodzącym uśmiechem

- Czyli sądzisz że jestem aż taki łatwy ?- spytał z uniesioną brwią

- No – odpowiedziałam stanowczo – Nadajesz się na męską dziwkę. Dobrze ci radzę zbijesz na tym fortunę

- Narażając na parę chorób wenerycznych i złość ojca – oznajmił parskając śmiechem – Nie dziękuję

- Jak chcesz. Jak coś wiesz do kogo się zgłosić – powiedziałam mrugając do niego

- Nie przeszkadzam państwu ?– spytała stojąc nad nami Alicja

- A nie widać ? – spytałam gdy Czkawka pospiesznie wstał i z ulgą spojrzał na zegarek

- Czkawka iść wpuść uczniów do klasy. Musze poważnie porozmawiać z moją pasierbicą – powiedziała gdy wstałam podając mu klucz

- Raczej swoim koszmarem ale jak zwał tak zwał – oznajmiłam na co ona posłał mi rozbawiony uśmiech – No już nie denerwuj się tak bo dzienna dawka botoksu ci nie pomoże na ta brzydotę

- Jak ty się do mnie odzywasz jazda do klasy – krzyknęła na co ja spokojnie weszłam przez białe drzwi

- Klaso poznajcie to jest Astrid Hofferson nasza nowa uczennica – powiedziała gdy wszyscy się rozsiedli

Spojrzałam po klasie i spostrzegłam rozbawionego Czkawkę który trzymał nogę na krześle obok siebie w trzy osobowej ławce stojącą nad  nim Meridę z oczami wgapionymi w miejsce i co chwila we mnie. Potem przeniosłam wzrok na białogłowego chłopaka siedzącego obok Czkawki wgapionego z maślanymi oczkami w dziewczynę z śnieżnymi włosami siedzącą między ciemnoblond dziewczyną i blond włosom z zielonymi oczami i różowymi pasmami.

- Cześć Astrid – powiedzieli chórem

- Czkawka zabierz nogę z miejsca Merida chce usiąść – powiedziała nauczycielka zapominając o mnie

- Ale ja trzymam to miejsce dla mojej nowej koleżanki – oznajmił mrugając do mnie na co ja posłałam mu buziaka

- Nie ma takiej potrzeby – powiedziała ze złością – Astrid opowiedz coś o sobie

- Dobra Jestem Astrid Hofferson należę do grupy Street People. Lubię tańczyć , słuchać muzyki , palić a czego na pewno nie lubię to prywatnych liceum – powiedziałam na co klasa parsknęła śmiechem – Jestem spokrewniona z tą rudą która usilnie próbuje poderwać Czkawkę. To tyle mogę usiąść ?

- Siadaj – wrzasnęła nauczycielka na co podeszłam do ławki za brunetem – Dostajesz ujemne punkt i zadzwonię do twojego ojca.

- Świetnie. Możesz się spytać o której będzie to tak to pojadę do dziadków – powiedziałam rozpakowując rzeczy

Wszyscy byli zaskoczeni tym jak jej pyskowałam. Lekcja trwała i trwała , a ja znudzona założyłam słuchawki na uszy i puściłam cokolwiek. Nagle zaczęłam wymyślać nowe kroki przez co nie zauważyłam że Alicja znajduje się tuż na de mną trzymając moją torbę.

- Czy ja cię nudzę ?- spytała – Prawie potknęła bym się o twoją torbę

- Ups – odpowiedziałam obojętnie – I tak troszczę się nudzę

- Jesteś okropna. Nie dość że pyskujesz, obrażasz swoją przybraną siostrę , nie słuchasz tego co do ciebie mówię tylko siedzisz wgapiona w podłogę i wiercisz nogami. Mało co a bym nie złamała nogi – krzyknęła

- O jejciu straszne. Ale patrz noga cała – odpowiedziałam – Już nie przesadzaj zawsze mogło być gorzej. Mogła bym mieć siostrę bliźniaczkę. A wtedy nie odziedziczyła byś spadku po dziadkach.

- Ty mała niewdzięcznico – powiedziała waląc dziennikiem o ławkę – Jazda do Dyrektora oby on cię stąd wywalił.

- NO w końcu – wrzasnęłam wstając z radością z ławki – Wrócę do siebie. A tak na marginesie popraw spódnicę bo ci majtki widać

Trzasnęłam drzwiami słysząc jedynie śmiechy uczniów i próby uciszenia ich przez macochę. Z tego względu że nie wiedziałam za bardzo gdzie jest pokój dyrektora błądziłam po korytarzu aż w końcu go znalazłam.

- Wejdź Astrid. Alicja zdzwoniła w twojej sprawie – usłyszałam od razu po zapukaniu

- Dobry – powiedziałam siadając na krześle

- Wierz że za takie zachowanie powinien cie zawiesić  na tydzień  - oznajmił spokojnie

- Ale ?- spytałam

- No właśnie. W Berk co rok w czerwcu odbywa się święto o nazwie tydzień Borka. Jest on zwykle tydzień przed końcem roku. Dotychczas występowała na nim grupa z regionalnego centrum kultury ale rok temu grupa się rozpadła i organizatorzy poprosili nas a my z braku organizacji i odpowiednich instruktorów nie podołaliśmy – powiedział zawiedziony – Miałem cię o to poprosić ale teraz może być to swego rodzaju praca społeczna

- Czyli mam nauczyć tańczyć tych waszych uczniów ?- spytałam z niedowierzaniem – Wole to zawieszenie

- Ale co ci szkodzi ?- spytał Dyrektor

- A co jak nie podołają wyjdę na pośmiewisko – odpowiedziałam wstając

- Zrobimy tak jak im się nie uda to trudno. Nie będziemy ogłaszać że ich trenujesz będzie to swego rodzaju niespodzianką. Zgadzasz się ?- spytał

- Dobra niech będzie – odpowiedziałam niechętnie

- Super – powiedział – Pani Matyldo proszę wywiesić na tablicy ogłoszenie o naborach do grupy tanecznej dziś po lekcjach ci pasuje ?

- No dobra – powiedziałam – To tyle ?

- Tak możesz iść – odpowiedział Dyrektor podając mi jeszcze pały kluczyk – To do Sali tanecznej 

Gdy tylko wyszłam z pokoju rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Potem miałam jeszcze matmę , historię , polski , muzykę i plastykę. Na każdej z lekcji Czkawka zajmował mi miejsce a ja na każdej odmawiałam więc dosiadała się do niego Merida. Po plastyce zmierzałam na drugie Pietro gdzie znajdowała się sala. Otworzyłam ją i weszłam do kantorka. Przebrałam w strój jaki miała przy sobie i wyszłam popijając wodę z różowego bidonu.

Perspektywa Czkawki

- No nieźle – powiedziałem zerkając na czarnobiały nadruk informujący o poborach do grupy tanecznej – Idziemy ?

- Śmieszny jesteś – odpowiedział białowłosy chłopak

- A ja tam pójdę – powiedziała białowłosa stając obok nas – Może czegoś się w końcu nauczę

- A nie lepiej jakbyś zapisała się do cheelederek ?- spytał białowłosy

- Puknij się w łeb – odpowiedziała – Do zobaczenia chłopaki

- Stary tak jej nie wyrwiesz – powiedziałem odprowadzając ją wzrokiem

- Dobra pójdę tam – odpowiedział na co poszliśmy za białowłosą

Wchodząc na sale spostrzegłem białowłosą która była pochłonięta rozmową ze swoją siostrą i kuzynką. Nagle dostrzegłem w rogu Sali stojąc blondynę w kompletowanym stroju sportowym. Wyglądała zjawiskowo. Jej włosy tym razem były związane w koka i najwyraźniej była zajęta obsługiwaniem sprzętu do odtwarzania muzyki.

- Hej Czkawka – powiedział Jack machając mi przed oczami – Zapatrzyłeś się na tą Astrid jak nie wiem. Ktoś tu się nam zakochał

- Daj sobie spokój – odpowiedziałem obojętnie

Perspektywa Astrid

Po dzwonku symbolizującym rozpoczęcie zajęć poza lekcyjnych odwróciłam się przodem do zgromadzonych uczniów. Przyszła białowłosa i jej dwie koleżanki , Czkawka ze swoim kumplem , mój kuzyn Eret i kochana siostrzyczka Merida zapatrzona w raz z koleżanką w bruneta.

- Hej Eret – rzuciłam na przywitanie tuląc go

- Hej maleńka – odpowiedział ściskając mnie

- Nie spodziewałam się że przyjedziesz – powiedziałam widząc jak pewne blond włosa dziewczyna zmierza ku nam

- Hej jestem Astrid kuzynka Ereta – rzuciłam widząc w jej oczach zazdrość

- Jestem Szpadka Thorston jego dziewczyna – powiedziała podając mi rękę – Nie mówiłeś że masz kuzynkę znaną na cały świat

- I nie mówił też że ma dziewczynie ty podły niedobry – powiedziałam szturchając go w ramię- Dobra musze lecieć

Poszłam w kierunku środka Sali. Wszyscy nadal stali pod ścianą i gadali coś do siebie.

- Kchymmm – chrząknęłam dość głośno na co spojrzeli w moją stronę – Może łaskawie się ustawicie ?

-  A dlaczego ?- spytała oburzona rudowłosa

- Dlatego że to ja prowadzę te zajęcia. Więc jazda !!!- wrzasnęłam na co wszyscy ustawili się w trzech rzędach

- No zawsze mogło być gorzej – powiedziałam z pogardą chodząc między uczniami

– Zapewne zastanawiacie się dlaczego ja mam was uczyć. Otóż gdy w wieku dwunastu lat latałyście za Justinem Bieberem albo waliliście konia oglądając filmy sexmasterki ja ciężko pracowałam i moja ciężka praca daje dziś o sobie znać . Nie pozwolę abyście szargali moje dobre imię wśród mediów i producentów. Macie zawsze przychodzić punktualnie na zajęcia , ubierać jasno określony strój to znaczy. Zero sukienek spódniczek i ciasnych dżinsów. Tylko luźne dresy – powiedziałam słysząc jęki niektórych dziewczyn – Gdy ja zaczynałam nie miałam czasu w raz z moją przyjaciółką znaną wam Hederą by myśleć czy ładnie wyglądamy i czy w ogóle wrócimy na noc do bidula. Wy i tak macie dobrze my uczyliśmy się na brukowanej kosce która zostawiała po sobie ślad nawet po najmniejszym upadku za to by macie parkiet

Tupnęłam głośno o ciemne deski na co wszystkich przeszły ciarki. Przechadzałam się w ciszy między uczniami rejestrując  każdego.

- Nie obchodzi mnie że wasz ojciec jest milionerem , że wasza zasrana matka uczy w tej szkole , że jesteście kuzynami samego premiera rządu. Że jesteście przyszłymi wodzami tej wsypy – powiedziałam podchodząc do Czkawki – Że twoja matka jest światowej sławy modelką Victoria Secret mówię o tobie białogłowy . W tej Sali jesteście zwykłymi , marnymi uczniami a ja jestem waszym najgorszym koszmarem

Zaczęłam obracać się bardzo szybkim tempie i upadając na podłogę zrobiłam pełny szpagat. Zsunęłam nogi i wróciłam do pozycji wyprostowanej delikatnie się kłaniając i słysząc gromkie brawa.

- Ty tam w ogóle masz jakieś kości ?- spytał brunet z podziwem

- A co chcesz sprawdzić przystojniaczku ?- spytałam z zadziornym uśmieszkiem dostrzegając złość na twarzy Meridy

- Pogadamy o ty po lekcji szefowo – odpowiedział mrugając do mnie znacząco

- Dobra zaczynamy – wrzasnęłam wchodząc na środek Sali

Na samym początku było dość luźno przez co zapomnieli po co tu są więc zaczynałam się powoli rozkręcać. Pod półtorej godzinie byli padnięci a ja nadal uśmiechnięta pokazywałam im kolejne ćwiczenia. Jednak odpuściłam im gdyż sama też chciałam mieć czas na odpoczynek.

- Dobra na dziś to tyle – oznajmiłam na co wszyscy padli na ziemię jedynie białowłosa stała i popijała spokojnie wodę

Powolnym krokiem zmierzałam w jej kierunku. Była zbyt zajęta rozmową z dwie przyjaciółkami które padły bezwładnie na ziemię. Gdy mnie dostrzegły oniemiały przez co białogłowa odwróciła się w moim kierunku i tak samo oniemiała.

- Hej jestem Astrid widzę że ty jedyna nieźle się trzymasz – przedstawiłam się podając jej rękę – Zaimponowałaś mi

- Jezu nie wierze że z tobą gadam – pisnęła – Jesteś dla mnie wzorem od dziecka kocham taniec a kiedy usłyszałam o was strasznie chciałam was zobaczyć na żywo.

- Dzięki miło z twojej strony – powiedziałam nadal wystawiając do niej rękę

- O racja. Jestem Elsa Snow to Anna moja siostra a to Roszpunka moja kuzynka – powiedziała wskazując na ciemnowłosą blondynkę i dziewczynę z kolorowymi pasemkami

- Mam nadzieje że się zaprzyjaźnimy – powiedziałam z uśmiechem – Wydajecie się być jedyne normalne ze wszystkich dziewczyn w tej szkole

- Zawsze odstawałyśmy od tych panienek – powiedziała przyjaźnie Roszpunka – Widzę że już znasz Czkawkę i Jacka

- Tego białogłowego jeszcze nie miałam okazji spotkać – powiedziałam wskazując na chłopaka siedzącego pod oknem – Znam za to jego mamę są strasznie podobni. To do zobaczenia jutro

- Do zobaczenia – rzuciły za mną

Sięgnęłam po bidon i telefon. Popijając spokojnie wodę czekałam aż wszyscy wyjdą. Jednak zostały dwie osoby a raczej białowłosy chłopak imieniem Jack i Czkawka. Poszłam obojętnie do kantorka i wróciłam już przebrana . Ku mojemu zdziwieniu oni nadal tam stali.

- Panienki mogą poplotkować po za salą musza ją już zamknąć – powiedziałam podchodząc do chłopaków

- Ałci ostra miałeś rację – oznajmił białowłosy – Jack Frost. Znasz już zapewne tego idiotę Czkawkę.

- Uważaj jak się wyrażasz o koledze bo się mamusi poskarżę – powiedziałam – To nie były żarty

- Skąd znasz moją mamę światowej sławy top modelkę ?- spytał świdrując mnie wzrokiem

- Jakbyś nie wiedział w tym rok mój zespół występował na pokazie Victori Secret gdzie ja i reszta dziewczyn z grupy prezentowałyśmy jej bieliznę stworzoną specjalnie dla takich dziewczyn jak my – powiedziałam

- Piekielnie seksownych , ślicznych i utalentowanych ?- spytał Czkawka unosząc jedną brew do góry

- Wysportowanych młodych i ślicznych – skarciłam go – Nie chciałam wyjść więc twoja mama podeszła do mnie i powiedziała że wyjdzie ze mną

- Opowiadała mi – oznajmił z uśmiechem – Aż tak się bałaś ?

- Nie miałam ochoty by jacyś obcy faceci oglądali mnie w bieliźnie bo ich żony nie są wystarczające seksowne i szczupłe by odziać się w taką bieliznę – powiedziałam zakładając ręce na piersi

- Nieźle nam dziś dałaś w kość – powiedział Czkawka wgapiony w telefon

- Jeśli myśleliście że będzie łatwo myliliście się – oznajmiłam

- Wiecie będę już leciał wypadało by odebrać moją siostrę ze szkoły. Do zobaczenia na jutrzejszym treningu – rzucił wychodząc

- My też powinniśmy się zbierać – powiedział Czkawka

- Jacy my ?- spytałam zmierzając ku wyjściu

- Mój ojciec dowiedział się że w szkole organizujesz ten zespół i był szczęśliwi że na niego uczęszczam – powiedział opierając się o ścianę gdy zamykałam drzwi – I kazał choćby nawet siłą zaprowadzić do jego auta. Właśnie na nas czeka

- No dobra niech wam będzie – oznajmiłam z niechęcią idąc za nim po schodach- A dlaczego tatuś odbiera cię ze szkoły ?

- Bo mój samochód jest w naprawie- odpowiedział otwierając przede mną drzwi

- Chymmm czyli masz prawko cudnie – powiedziałam posyłając mu uwodzicielskie spojrzenie

- Dzień dobry proszę pana – przywitałam się wchodząc do samochodu

- Witaj Astrid i jak ci się podobało w szkole ?- spytał widząc jak Czkawka wsiada do samochodu

- Dość znośnie – odpowiedziałam z uśmiechem

- Mam nadzieje że Czkawka cię oprowadził ?- spytał wykręcając

- Nie było takiej potrzeby sama sobie świetnie dałam radę – odpowiedziałam

- No skoro tak twierdzisz. Współczuje ci z powodu mamy. Znała się z moją żoną jeszcze za czasów przedszkola – oznajmił zerkając na mnie w lusterku wstecznym

- Dziwne nigdy nie wspominała że przyjaźniła się z żoną samego wodza – powiedziałam delikatnie chichocząc

- Bo jest się czym chwalić – powiedział z uśmiechem – O i jesteśmy

Zajechał na podjazd. Gdy już miałam chwytać za klamkę Czkawka mnie ubiegł i otworzył mi drzwi tak samo gdy wsiadałam do białego BMW. Wyszłam z uśmiechem i podeszłam pod drzwi wejściowe wcześniej zapraszając ich do środka.

- Jestem – krzyknęłam odkładając torbę

- Astrid Bernadeto Hofferson – krzyknął ojciec grożąc palcem wychodząc z kuchni

- Czemu do jasnej ciasnej pyskowałaś swojej macosze na lekcji biologii ? Mogłeś mnie ostrzec że ona tam uczy. Ale to nie daje ci uprawnień do pyskowaniu jej ? Straszne wież. Marsz do pokoju. Super nawet nie spytasz jak było w szkole idę zapalić. – powiedziałam widząc zdziwienie na jego twarz – Już wiem jak by przebiegła ta kłótnia. A teraz pacz mamy gości

- Witaj Edwardzie powiem ci że temperament odziedziczyła po tobie – oznajmił Stoik ściągając z uśmiechem swoją marynarkę

- Witaj Stoiku – powiedział ojciec podając mu rękę

- Bernadeto ?- spytał Czkawka chichocząc

- Halibut – powiedziałam wraz z Stoikiem po czym oboje się zaśmialiśmy

- Proszę przejdziemy do kuchni akurat wpadliście na obiad – powiedział Tata

- Nie chcemy się narzucać – oznajmił Stoik

- Skądże gościć mojego przyjaciela w domu to żaden problem. Musze ci się jakoś odwdzięczyć że podwiozłeś moją córkę do domu – powiedział tata tuląc mnie jedną ręką

- Dobrze w taki razie prowadzi – powiedział Stoik

Mój ojciec poprowadził go do szklanego stołu znajdującego się w kuchni. Usiedliśmy tak że ja i ojciec naprzeciwko siebie zajęliśmy honorowe miejsca. Po mojej lewej stronie usiadł Stoik z Czkawką a po prawej te dwie jędze.

- Więc Astrid jak ci minął dzień w szkole ?- spytał tata po chwili ciszy

- Mogłam zostać zawieszona – odpowiedziałam obojętnie widząc uśmiech na twarzy Alicji – Ale zamiast tego dyrektor dał mi pracę społeczne w postaci prowadzeniu zajęci przygotowujących na występ podczas tygodnia Borka

- Cudownie – powiedział tata

- Ech czy ja wiem. . – powiedziałam

- Ważne że nie zapomnisz o swojej pasji a to w życiu jest najważniejsze – powiedział Stoik – A powiedz mi czemu tak bardzo nie lubisz szkół prywatnych ?

- Bo nie są one aż tak bardzo potrzebne. Miesięczne czesne jaki płaci się taki szkołą mogło by uratować dwie osoby tygodniowo – odpowiedziałam przełykając kawałek kurczaka – W końcu pan zapewne nie chodzi do takiego liceum jak i mój ojciec i proszę jesteście poważnym ludźmi na poważnych stanowiskach. Te szkoły to tylko niepotrzebny wydatek i zajmowanie hektarów przydatnej w dzisiejszych czasach ziemi

- Zgadzam się z tobą w zupełności – powiedział Stoik – Jeszcze nikt nigdy nie umiał mi tego wyjaśnić tak dokładnie jak ty. Nawet mój własny syn który też nienawidzi takich placówek

- Nie wiedziałam że z ciebie taki buntownik – powiedziałam zwracając się twarzą do Czkawki który przełykał kawałek greckiego sera

- Mam to po matce – oznajmił z uśmiechem

- A czy właśnie zajmuje się twoja matka ?- spytałam

- Jest założycielką fundacji pomagającej dzikim zwierzętom – odpowiedział obojętnie

- Trzeba mieć mnóstwo odwagi by nie bać się tych bestii – powiedziałam zwracając się do Stoika

- Tak jak by wyjść na środek ulicy i zacząć tańczyć bardzo odważny taniec – powiedział Czkawka z uśmiechem

- Policja nazwała to bardziej głupotą niż odwagą – powiedziałam lekko chichocząc – Mam nadzieje że kiedyś poznam twoją mamę

- Będziesz miała ku temu okazję- powiedział Stoik wyciągając trzy koperty i podając jedną mi , ojcu i Meridzie. – Jak co roku urządzamy bal charytatywny fundacji pomagającej niemogącym poruszać się samodzielnie ludziom

- Pierwszy raz otrzymuje takie zaproszenie – powiedziałam na co Czkawka się zaśmiał – Zwykle mój przyjaciel Damian wkręcał nas na takie przyjęcia. I zawsze ja i moja przyjaciółka Hedera zostawałyśmy kelnerkami

- Nie znam żadnej Hedery – powiedział ojciec odkładając zaproszenie

- To ta co chciała cie pobić w sierocińcu – odpowiedziałam z uśmiechem

- Trzeba mieć tupet by próbować pobić się z dorosłym mężczyzną – powiedziała moja macocha karcąco

- To ta która groziła mi że naśle na mnie koleżków o ile cię skrzywdzę ?- spytał z rozbawieniem Czkawka

- Dokładnie a jej powinieneś się bać – odpowiedziałam

- A dlaczego ?- spytał Stoik

- Zna pan Dagura Szalonego ?- spytałam obojętnie widząc przerażenie na zgromadzonych

- Astrid nie wypowiadaj przy mnie tego imienia – powiedział ojciec

- Tak znam go to przecież największy gangster teraz siedzi ma za swoje – odpowiedział Stoik uspokajając ojca

- To jest jego siostra – oznajmiłam

- Jak to przecież córka Rene umarła śmiercią łóżeczkową – powiedział zdumiony Stoik

- No nie tak do końca – oznajmiłam z przekąsem – To długa historia o miłości brata do siostry. Może kiedyś ją opowiem

- Opowiedz teraz mamy czas – poprosił Stoik

- No dobrze. Więc to było tak że gdy Hedera się urodziła w tym czasie rodziła również żona znanego biznesmena ale niestety jej dziecko umarło. Mąż zapłacił lekarzowi którym zrobił zamiankę dokumentów. Dagur jednak nie dał się oszukać gdyż odwiedzając pierwszy raz nowo narodzoną siostrę spostrzegł na jej przedramieniu małe znamię w kształcie plamki kleksu. Po rzekomej śmierci córki ojciec Dagura Frank oddał się w ręce sprawiedliwości. Tylko jeden Dagur nie pogodził się  ze śmiercią siostry dlatego nazwano go Szalonym  i również dlatego że w wieku piętnastu lat rzucił szkołę. Stał się silnym i bezwzględnym mafiosem. I o radości po czterech latach zderzył się z jakąś czarnowłosą dziewczynką która miała to małe znamię. Po roku szukania znalazł rodziców dziewczynki i oni wyznali mu prawdę. Rozłoszczony brat zabił rodziców dziewczynki nie wiedząc że ta siedziała ukryta w szafie. Zadzwoniła na policję gdy ta przyjechała mała dziesięcioletnia dziewczynka już nie była w szafie a siedziała na sofie głaskana przez brata.- powiedziałam widząc zdziwienie na twarz obecnych – Po trzech latach spędzonych w bidulu przyszło ładne ubrane małżeństwo chcące zabrać Hederę na odwiedziny do brata za miast niej poszłam ja. Dagur z początku nie ufał mi ale gdy opowiedziałam mu swoją historie i to że Hedera jest dla mnie ja siostra zgodził się. Zrobiłyśmy oczywiście badania DNA które potwierdziły historię Dagura i teraz co dwa miesiące odwiedza brata w więzieniu. Czasem nawet ja do niego wpadałam.

- Czyli to prawda co mówią – oznajmił Czkawka – Łobuz kocha najmocniej

- Tak – powiedziałam mimowolnie się uśmiechając

- Teraz jak tak stawiasz sprawę jestem skłony powiedzieć że był dobrym bratem – powiedział Stoik ocierając łzy

- O wilku mowa – powiedziałam spoglądając na telefon i odbierając połączenie – Odzwonię do ciebie później właśnie mam rodzinny obiad

- Z tymi dwiema. Astrid dobrze się czuje ?- spytała przez śmiech

- Wpadł do nas wódz ze swoim synem – powiedziałam opierając czoło o rękę – Właśnie opowiadałam im o tobie

- Właśnie dzwonię ci przekazać pozdrowienia od Dagura. Powiedział że jakby ci się tamte dwie naprzykrzały to masz mu dać znać – powiedziała na co zerknęłam w stronę macochy i Meridy – Pozdrów ich o de mnie tego wodza , twojego ojczulka i tego Czkawkę

- Dobrze pozdrowię – powiedziałam

- A właśnie ten Czkawka to niezły przystojniak – powiedziała z nutka słodyczy w głosie

- Na razie Hedera pa – rzuciłam rozłączając się – Tato masz pozdrowienia od Hedery tak i jak i pan panie Stoiku i ty Czkawka

- Mów mi po imieniu Astrid – oznajmił przyjaźnie Stoik

- Skoro tak – powiedziałam zabierając się za kończenie posiłku

- I jak ci smakuje Czkawka ?- spytała Alicja po długiej ciszy

- Pyszne proszę pani – odpowiedział Czkawka wgapiony w talerz

-Cieszę się Merida dziś mi dużo pomogła. Ma do tego talent – powiedziała Alicja

- A ty Astrid ?- spytał Czkawka zerkając na mnie

- Ona nam nie pomaga siedzi tylko w swoim pokoju – powiedziała pospiesznie Alicja

- To prawda nie pomagam wam – oznajmiłam widząc zaskoczoną minę Czkawki – W końcu sama sobie gotuje. Jakoś nie przepadam za tymi tłustymi potrawami

- To nie spotykane dziewczyna prawie siedemnastoletnia , odniosła taki sukces i jeszcze sama gotuje – powiedział radośnie Stoik

- To dlatego że późno wracałam z prób – powiedziałam – Mama mnie też wiele nauczyła

- Astrid powiedz kogo uczysz tańca ?- spytał tata

- No więc uczę Czkawkę ,jego przyjaciela Jacka , Ereta , moją nową przyjaciółkę Elsę jej siostrę Annę i kuzynkę Roszpunkę. A no i dziewczynę Ereta Szpadkę – powiedziałam celowo nie wspominając o Meridzie

- Nie wiedziałem że Eret to twój kuzyn – powiedział z lekko ulgą Czkawka

- Przecież nie tuliła bym się z byle kim na przywitanie. – oznajmiłam lekko rozbawiona odkładając sztuce na talerz

- Stoiku może dasz się skusić na lampkę wina ?- spytał mój tata również skończywszy posiłek

- Musze jeszcze wrócić do domu – odpowiedział

- To ja poprowadzę przecież mam prawo jazdy – oznajmił Czkawka

- No skoro obydwaj tak stawiacie sprawę to dam się skusić – powiedział wstając od stołu

- Astrid dziś twoja kolej zmywania naczyń – oznajmiła triumfalnie Alicja

- To my mamy jakiś grafik ? – spytałam z rozbawieniem stojąc na jednym ze stopniu prowadzących do salonu – No ale skoro tak to okej. Skocze się tylko przebrać

Podbiegłam na górę i założyłam krótkie dżinsowe spodenki do których włożyłam paczkę papierosów i zapalniczkę luźną bordową bluzkę po połowy brzucha na ramiączka i wzięłam w rękę białą luźną narzutkę. Założyłam fartuch po zmyciu naczyń wzięłam się za przygotowanie małych zapiekanek jakie przygotowywałam z Mamą a potem z Hederą. Gdy były gotowe przełożyłam je na duży żółty talerz z przygotowanymi wcześniej sosami. Weszłam do salonu z uśmiechem.

- Proszę bardzo – powiedziałam stawiając na niskim stoliku talerz z zapiekankami

Rozejrzałam się za wolnym miejscem. Naprzeciwko kominka na którym znajdował się telewizor , siedział Czkawka wraz ze swoim ojcem po ich lewej stronie mój tata a po prawej Alicja z Meridą.

- I co zająłeś mi miejsce jak na każdej lekcji w szkole ? – spytałam z rozbawieniem siadając koło niego

- Dokładnie – odpowiedział sięgając po dwie zapiekanki – Skusisz się M’lady ?

- Skuszę ale nazwij mnie tak jeszcze raz a pożałujesz na treningu – powiedziałam biorąc od niego zapiekankę

- Chyba jednak zaryzykuje – powiedział gryząc kawałek – To jest wspaniałe

- A widzisz – oznajmiłam nadgryzając kawałek

- Alicjo nie obrażaj się obiad był pyszny ale te zapiekani są przepyszne – powiedział Stoik

- A jakie zdrowe – oznajmiłam

- Takie same robiła Clarie – powiedział tata z uśmiechem – Pamiętam jak mnie nimi rzucała

- O tak nienawidziła cię na początku. Uznała za podrywacza – powiedział Stoik z uśmiechem

- Tak ja ciebie. Czkawka szykuj się – powiedziałam śmiejąc się z brunetem

- Wolisz diamenty czy szmaragdy ?- spytał przez śmiech

- No wiesz co .To oczywiste że szmaragdy – odpowiedziałam nadal rozbawiona

- A ślub w kościele czy na plaży ?- spytał

- Wiesz moja rodzina zapewne będzie chciała w naszym ogrodzie – odpowiedziałam wskazując na drzwi balkonowe

- Skoro tak to chodzi go obejrzeć i wtedy podejmiemy decyzję – oznajmił wstając i podając mi rękę

- Tylko uważajcie na siebie – powiedział tata równie rozbawiony co wy

Czkawka otworzył prze de mną drzwi i wyszliśmy na zewnątrz. Akurat zachodziło słońce. Przeszłam kawałek do altanki. Rozsiadłam się wygodnie na huśtawce i wyciągnęłam paczkę papierosów

- Czyżby moja przyszła żonka paliła ?- spytał rozbawiony siadając obok mnie

- A co nie lubisz palących ?- spytałam trzymając papierosa w dwóch palcach

- Jak coś to nic nie wiedziałaś – powiedział po czym zębami wyjął mi papierosa z palców – Masz ogień

Odpaliłam zapalniczkę ze zdziwieniem na co on się nachylił i podpalił papierosa. Wyjęłam drugie i uczyniłam to samo co on

- Widziałaś jakie były wściekłe jak zaczęliśmy gadać o naszym rzekomym za mąż pójściu ? – spytał po chwili

- Właśnie nie – odpowiedziałam – Strasznie były złe ?

- Złe ? Ich buzie były koloru twojej bluzki– odpowiedział rozbawiony

- Uuu chyba będę miała jutro pogadankę na lekcji biologii – powiedziałam wyrzucając ugaszonego papierosa

- A ja to niby nie ?- spytał z uśmiechem – Wiesz fajna jesteś

- Ty też sądziłam że jesteś kolejny durniem który usilnie próbuje poderwać każdą dziewczynę w tej szkole – powiedziałam na co się zaśmiał – No co się tak śmiejesz ?

- Gdybyś poznała mnie pięć lat wcześniej nawet byś tak nie powiedziała – oznajmił – Byłem brzydkim rybi szkieletem

- Dojrzewanie czyni cuda – oznajmiłam ze śmiechem – Dowiem się w końcu czegoś o tobie czy nie ?

- No wiesz jak miałem cztery lata doszła do nas nieprawdziwa informacja o śmierci matki. Podłamałem się i gdy pewnego razu biegałem sobie w parku za drzewa wybiegł kulawy czarny pies – powiedział po czym uśmiech zniknął z jego twarz i delikatnie podwijał czarne spodnie  – A tuż za ni ogromny wilczur ugryzł mnie w nogę i tak jej część została martwa i zastąpiona elektrycznymi elementami. Uratował mnie Pyskacz który obiecał mi że nie stracę nogi tak jak on. I miał rację po moim wypadku mama wróciła do domu a ja tego kulawego psa przygarnąłem. I tak jakoś żyje do dziś

- No to ty też nie miałeś kolorowego życia – oznajmiłam siorbiąc nosem

-Pewnie ci zimno – powiedział po czym zdjął z siebie bluzę z logo szkoły i nałożył ją na mnie – To oficjalna bluza szkolnej drużyny koszykarskiej której jestem skromnym kapitanem

- No bardzo jesteś skromny po tatusiu  – stwierdziłam na co się zaśmialiśmy

- O tu jest moja wnusia – usłyszałam słodki głos babci – Aleś ty prędka już znalazłaś sobie chłopaka

- I to greckiego a nie jakiegoś wypłocha – powiedział dziadek pojawiając się w drzwiach obok babci

- To mój przyjaciel a nie chłopak – powiedziałam zmierzając ku nim w raz z Czkawką

- Witam państwa – powiedział Czkawka podając rękę moim dziadkom

- No witaj Czkawka. Dawno myśmy nie grali w karty – powiedział Dziadek

- Skąd znasz mojego dziadka ?- spytałam zdziwiona

- Ja i dziadek Czkawki to przyjaciele a chłopak nieźle umie kantować w karty – powiedział dziadek mrugając w moim kierunku – Miej go na oku taka partia trafia się tylko raz

- Dziadku !!!- wrzasnęłam cała czerwona ze wstydu

- Nie denerwuj się M’lady – powiedział Czkawka obejmując mnie ramieniem

- To takie słodkie pamiętasz jak my tacy byliśmy zakochani ? –spytała babcia

- No a potem się ochajtaliśmy się. Uważaj chłopcze kobity z jej rodziny są okropnie uparte a mężczyźni lepiej nie mówić – powiedział dziadek

- Może nie stójmy tak w przejściu. Wracajmy do salonu – zaproponowałam na co dziadkowie odwrócili się i zniknęli w drzwiach – Kocham ich ale są strasznie męczący

- Jak to rodzina – rzucił za mną gdy wchodziłam do salonu

- O już jesteście – powiedział mój tata zerkając na moje ramiona

- Właśnie nie miałem okazji spytać. Astrid myślałaś co zatańczycie ?- spytał Stoik

- Myślałam nad tym i stwierdziłam że na sam początek zatańczymy typowy Grecki taniec – powiedziałam pokazując kroki – A potem połączymy to jakoś z ulubionym tańcem Borka Pechowca tangiem

- Czyli coś o nim jednak wierz ?- spytał Czkawka podchodząc do mnie

- No wiesz co. Słyszałam o nim od dnia urodzin – odpowiedziałam oburzona odchodząc ku schodom

Czkawka najwyraźniej zrozumiał o co mi chodzi gdyż złapał mnie za rękę i zawinął mnie w nią tak że byłam blisko niego. Czułam zapach jego perfum , nierówny oddech i bicie serca. Oplotłam jego prawą nogę moją prawą nogą a lewo wykonując duży okrąg w powietrzu .

- No i weź tu powiedz Stoiku że ta dwójka do siebie nie pasuje – powiedział Dziadek gdy się ukłoniłam w raz z Czkawką

- Ma pan rację panie Stasiu – powiedział Stoik uważnie się nam przyglądając – A ty co uważasz Edwardzie ?

- Zapewne pomyśli o tym gdy skończą szkołę – odpowiedział posyłając mi karcące spojrzenie

- Mam ci przypomnieć co ty wyprawiałeś w jej wieku. Ona przy tobie to aniołek – powiedziała babcia

- Za pewne ma pani rację o ile Edwardowi groziło wywalenie ze szkoły już pierwszego dnia – powiedziała Alicja

- Co ?!? – wrzasnęła babcia

- Nie wyrzucenie a zawieszenie a tu jest różnica – powiedziałam obojętnie – Poza tym sprowokowałaś mnie

- Ciekawe czy ?- spytała opryskliwie

- Tym że zajęłaś bez prawnie miejsce mojej matki – krzyknęłam ze złością po czym pobiegłam na górę

Nie mogłam powstrzymać płaczu drugi raz będę ryczeć z powodu ojca. To wszystko jego wina. Między krzykami a płaczem usnęłam spokojnie wyobrażając sobie jak wyjeżdżam do Nowego Yourku. I gdy już miałam zacząć tańczyć dla publiczność obudzi mnie alarm w telefonie. Pospiesznie odświeżyłam się w Łazieńce jaką miałam w pokoju. Założyłam czarną sukienkę ze skromnym dekoltem na jedno ramiączko delikatnie rozkloszowana. Umalowałam swoje usta na czerwono pomadką od Kayle Jenner i zeszłam na dół. Nigdzie nie było widać macochy ani ojca więc zrobiłam sobie szybką kanapkę i wyszłam na zewnątrz. Po długi czekaniu pod dom zajechał dziadek. Milczałam całą drogę po wczorajszej scenie miałam wszystko gdzieś. Obojętnie weszłam do budynku szkoły i podeszłam do szafki. Włożyłam do niej wysokie szpilki jakie zabrałam ze sobą na dzisiejszą lekcję tańca. Gdy ją zamykałam dostrzegłam parę pogodnych zielonych oczu znajdujących się obok mnie

- Hej – westchnęłam ciężko

- Cześć jak się czujesz ? Miałem iść do ciebie ale twój ojciec powiedział że wolisz być sama w takich chwilach i pogadać przez telefon z Hederą – powiedział troskliwie

-Tsaa – wydusiłam z siebie opierając plecami o szafkę – Pewnie nieźle na mnie nadawały że jestem narwana i że powinnam się leczyć

- Nie słuchałem ich nawet więc nie wiem – odpowiedział na co spojrzałam w jego kierunku – Mogły by nawet mówić że wolisz dziewczyny ale ja i tak bym ich nie słuchał

- Dzięki – powiedziałam na co oparł się lewą ręką o koniec szafek

Trzeba było mu to przyznać był wyższy o de mnie o pół głowy.

- Chyba pora iść na Wdż – powiedział zerkając na zegarek – I teraz nie przyjmę odmowy. Siedzisz koło mnie

- I Jacka – powiedziałam kierując się ku klasie biologicznej

- No jeśli moja M’lady chce usiądziemy sami i pomyślimy nad układem tanecznym – powiedział

- Ty serio chcesz żeby dała ci w kość na dzisiejszym treningu – powiedziałam patrząc na niego z uśmiechem

- No ale co ci się podoba w tym że cię tak nazywam ?- spytał będąc blisko klasy

- Tak mówi chłopak do swojej dziewczyny a nie przyjaciel do przyjaciółki – powiedziałam stanowczo opierając się o ścianę

- O widzę że znalazła mi się dziewczyna wierząca w przyjaźni damsko męską – powiedział opierając się o ścianę na de mną

- A ty co nie wierzysz w ten rodzaj przyjaźni ? – spytałam będąc lekko speszona

- Tylko jeśli któreś z nich ma inną orientację. Bo jak nie to się nazywa Friendzone – powiedział nachylając się nad moim uchem

- O czyli jesteś gejem – powiedziałam śmiejąc się

- No wiesz co – oznajmił oburzony odwracając się- O cześć Jack

- Cześć kretynie – rzucił mu na przywitanie schodząc z elektrycznej deski – O hej niebieskooka Astrid

- Witaj białogłowa – powiedziałam podając mu rękę

- Ałci bolało – oznajmił łapiąc się za klatkę piersiową – A właśnie mama cię pozdrawia

- Podziękuj jej – powiedziałam z uśmiechem dostrzegając za nim Elsę

- Widzę że już poznałaś Jacka – powiedziała podchodząc do nas w białej sukience z brązowym pasem

- No jakoś tak wyszło – powiedziałam zakładając ręce na piersi – Mam nadzieje że macie stroje bo inaczej dostaniecie w ramach kary dłuższy trening tak jak Czkawka

- Uuu a czy sobie zasłużył ?- spytała Anna

- Mówiłem do niej M’lady – powiedział z uśmiechem obejmując mnie w pasie

- Czkawka dobrze wierz że nie tylko przez to. Również przez to że nazwałeś mnie tak przy moich dziadkach i ojczulku. Jednak nieźle zapunktowałeś ta gadanką o ślubie – powiedziałam klepiąc go po buzi wywołując śmiech u reszty grupy

- O jaki ślubie ? – spytała Roszpunka zakładając czarne okulary na głowę

- O moim i Czkawki – odpowiedziałam na co się zaśmialiśmy

Opowiedzieliśmy im o całej sytuacji jaka wyniknęła wczoraj w domu pomijając parę szczegółów gdy nagle przerwał nam dzwonek na lekcję.

- Astrid zapraszamy – powiedział Jack wskazując miejsce na środku ławki

- A dziękować , dziękować skorzystam – odpowiedziałam siadając na wskazanym miejscu

- Kchym nie pomyliły ci się miejsca ?- spytała rudowłosa stojąc obok mnie

- Nie widzisz że jest pełno innych wolnych miejsc – powiedziałam wyjmując rzeczy z torby

- No właśnie. My poza tym będziemy zajęci tworzenie układu tanecznego – powiedział Czkawka na co wyjęłam ładnie złożoną kartkę A3

- Mówisz o tym ?- spytałam

- Jednak to prawda zamieniasz smutek w złość a złość w taniec – powiedziała Elsa odwracając się do nas – Kurcze nie mogę się doczekać. Czy to kroki taneczne tanga ?

- No w końcu to ulubiony taniec Borka Pechowca – powiedział Czkawka  z uśmiechem – Zaraz po Greckim tańcu

- No widzisz macie układ więc spadaj Astrid – powiedziała Merida – Nie dość że na mnie nie zaczekaliście to jeszcze zajmujesz moje miejsce

-Uczniowie cisza proszę zająć miejsca – krzyknęła Alicja na co schowałam kartkę z układem

- Pani Profesor Merida nie zajęła nadal miejsce – zgłosiła Roszpunka

- Bo ona zajęła moje miejsce – powiedziała tupiąc nogą

- Przyzwyczaj się słoneczko – rzuciłam jej spoglądając przez ramię

-Astrid skoro Merida twierdzi że to jej miejsce to ustąp jej – powiedziała Alicja podchodząc do nas

- Zgoda – powiedziałam wstając i idąc do wolnej ławki w środkowym rzędzie

Nagle usłyszałam głośne szuranie krzesłami. Gdy usiadłam na krześle obok mnie dosiadł się Czkawka i Jack a przed nami Elsa Anna i Roszpunka. I tak siadaliśmy na każdych lekcjach. Poznałam też przy okazji chłopaka Anny Kristoffa i Roszpunki Juliana który kazał do siebie mówić Flinna. Podczas przerw siedziałam z Jackiem który montował naszą muzykę łącząc ze sobą klasyczną muzykę do greckiego tańca z piosenko Tango Sexy dance Santa Maria również podczas ich trwania pokazywałam Czkawce powoli każdą sekrecję ruchową. Gdy po zajęciach przeszłam na sale tańca i założyłam czerwone szpilki pojawił się na niej Jack który podłączył swojego laptopa do szkolnego odtwarzacza. - Niezłe buty – powiedział zerkając na mnie - Dzięki – odpowiedziałam rozciągając się - To jak gotowa ?- spytał Czkawka wchodząc przez - Skąd masz ten garnitur ?- spytałam opierając się rękoma o drabinkę i wyciągając lewą nogę Miał na sobie świetnie skrojony czarny garnitur z czarną koszulą z rozpięty kołnierzem a do tego na lewy ramieniu leżała mu czarna marynarka. - Nie wypadało by żebym tańczył w jakimś dresie z tak pięknie ubraną dziewczyną – powiedział podchodząc do mnie i opierając się o drabinkę - Mam nadzieje że masz jakieś ubranie na zmianę inaczej będę musiała cię podwójnie ukarać – powiedziałam stając z nim twarzą w twarz - Zapewne twoje szpilki bardzo bolą – powiedział zadziornie chwytając w tali - Idą już – powiedziała Elsa wchodząc na sale w krótkich spodenkach i bokserce Ustawiłam się z Czkawką na środku sali i gdy wszyscy weszli w sami zaczęła rozbrzmiewać melodyczna grecka piosenka do której zaczęliśmy tańczyć. Gdy wszyscy zaczęli się nudzi z głośników dobiegła energiczna piosenka na dźwięk której rozpięłam sukienkę przy lewym boku ukazując jej krótszą wersję  i zwisający u prawym boku pozostały kawałek materiału. Stanęłam za Czkawką po czym delikatnie się wysunęłam  (jestem leniem nie chce mi się opisać tak tańczyli https://www.youtube.com/watch?v=i3vsiiRK5GU). Zakończyliśmy nasz taniec lodując w bardzo dwuznacznej pozycji jednak ku zaskoczeniu wszystkich zamiast się pocałować Czkawka podniósł mnie i zaczęliśmy się kłaniać. Wszyscy bili brawo. - No !!!- krzyknęłam  chodząc obok uczniów – Tak właśnie będzie tańczyć o ile chętnie będzie współpracować. Dziś rozgrzewki nie będzie ale wasz kochany kolega Czkawka nieźle sobie nagrabił więc. Na ziemię i pięćdziesiąt pompek !!! - Tak jest – powiedział salutując i przyjął pozycję do robienia pompek - Chwila czekaj – powiedziałam przez co padł na ziemię – Przepraszam nie jasno się wyraziłam jakie mają być stroje !!! - Ale ty też masz sukienkę a Czkawka garnitur – powiedziała oburzona rudowłosa przyjaciółka Meridy - Bo ja prezentowałam taniec !!!- wrzasnęłam – Jazda do kolegi i pięćdziesiąt pompek to się odechce strojenia!!! Dwie rudowłose dziewczyny niechętnie wyszły na środek Sali i szykowały się do robienia damskich pompek. - O nie , nie moje drogie nie damskie pompki – powiedziałam kucając przed nimi - Ale co takiego zrobił Czkawka ?- spytał rozbawiony Eret - A co chcesz do kolegi dołączyć ?- spytałam podchodząc do niego na co on przytaknął – To zapraszam - Ale to nie jest w żaden sposób upokarzające dla tych dwóch – powiedziała Szpadka podchodząc do mnie – Niech robią to bez koszulek - Masz rację. Chłopaki ściągać koszulki – powiedziałam na co Czkawka i Eret wstali Eret zdjął swój T-shirt błyskawicznie za to Czkawka powoli odpinał guziki od koszuli zdejmując przy okazji buty. Robiąc to patrzył cały czas w moje oczy z rozbawieniem - Spodnie też kapitanie ? – spytał stojąc z rękami na biodrach Odwróciłam się w kierunku dziewczyn które trzymały kciuki w górze i przytakiwały. - Daruje sobie te widoki – powiedziałam słysząc zawiedzione dziewczyny – Chodzi z Nowym Yourku za to co zrobiłeś pewnie byś robił to i bez spodni - A kto by mi kazał Hedera czy ty ? – spytał z rozbawieniem przyjmując pozycję do pompek - Wtedy zapewne było by głosowanie ale teraz to ja wydaje polecenia – powiedziałam wychodząc im naprzeciw –  Jack puści jakąś piosenkę. Gotowi Star !!!

Wszyscy głośno krzyczeli , dopingując to Ereta to Czkawkę.

- Pierwszy – krzyknął Czkawka wstając na co wszyscy głośno krzyknęli

- Drugi – krzyknął Eret

- Dobra starczy dokończycie jutro – powiedziałam w kierunku dziewczyn – Właśnie w raz z Elsą wpadłam na dość ciekawy pomysł. Za karę będzie dziś ćwiczyć bez koszulek. Jeżeli któryś z panów ma ochotę do nich dołączyć to zapraszam ale od jutro dziewczyny nie będzie tak kolorowo

Na dźwięk mojej wypowiedzi każdy chłopak znajdujący się na sali zdjął swoją koszulkę i nie było ani jednego bez umięśnionej klaty.

- Dobra zaczynam !!!-  krzyknęłam idąc na środek Sali – Dobieramy się w pary później i tak was poustawiam zgodnie ze wzrostem

Zaczęłam powoli pokazywać kroki greckiego tańca ku mojemu zdziwieniu wszyscy znali już kroki więc chodziłam tylko między nimi i obserwowałam każdego z osobna. Potem nauczyłam ich pierwszego etapu tańca. I w sumie zajęcia zakończyłam na trzecim etapie.

- Jutro chce widzieć każdego w pantoflach a dziewczyny w szpilkach – krzyknęłam gdy wychodzili

- Nieźle ci dziś szło – powiedział Czkawka zakładając koszulę

- Tobie też – oznajmiłam zapinając czerwoną sukienkę

- Kibicowałaś Eretowi zamiast mnie jak mogłaś – powiedział podchodząc do mnie i nadal zapinając usilnie zapinając guziki koszuli

- Bo to mój brat cioteczny – oznajmiłam zapinając mu guziki – Jezu ale z ciebie niedorajda

- No wiesz gdyby ktoś nie kazał robić pompek bez koszuli zapewne byśmy teraz ich nie zapinała – powiedział gdy zapinałam ostatni

- No cóż taka była wola ludu – oznajmiłam gdy rzucił marynarkę na lewę ramię

Powoli zmierzaliśmy ku wyjściu. Odwróciłam się by zamknąć drzwi po czym w raz z Czkawką dogoniliśmy Jacka z którym udaliśmy się po odbiór jego młodszej siostry . Przeszliśmy się parę ulic dalej i stanęliśmy pod prywatnym gimnazjum gdzie na mój widok wszyscy zaczęli piszczeć. Jack w tłumie fanek znalazł swoją siostrę była bardzo ładna. Miała piękne brązowe oczy i włosy proste do połowy pleców.

- Witaj jestem Astrid – powiedziałam podając jej rękę

- Ja wiem – wydusiła z siebie – Uwielbiam cie. Ty tak pięknie tańczysz najlepiej z całego waszego zespołu

- Oby Hedera się o tym niedowidziała – powiedziałam na co Czkawka parsknął śmiechem

- Przedstaw się w końcu – powiedział Jack stojąc za nią

- O tak racja jestem Ania – powiedziała podając mi rękę

- Wiesz że znam twoją mamę ? – spytałam na co chór małych dziewczynek jęknął z zazdrości

- Tak wiem opowiadała mi o tobie. I o tym jak świetnie wypadłaś na pokazie – powiedziała powstrzymując pisk

- A ona opowiadała mi o tobie. O tym że ty też chcesz iść w jej ślady – powiedziałam

- No tak miałam już parę pokazów i sesji zdjęciowych – powiedziała na co zerknęłam na zazdrosne dziewczyny

- Z tego co pamiętam tak też zaczynała Kendall Jenner. Więc przed tobą świetlana przyszłość – powiedziałam łapiąc ją za rękę – Chodzi opowiesz mi co nie co o świecie modelingu

- Jeśli ty o tańcu – powiedziała z uśmiechem kierując się w stronę z której nadeszłam z chłopakami

Przez całą drogę do mojego domu Ania i ja rozmawiałyśmy a Jack i Czkawka  w tym czasie patrzyli się na nas z uśmiechem.

- No to zobaczenia – powiedziałam wchodząc na teren mojego domu

-Do zobaczenia Astrid – krzyknął Jacka

- Do zobaczenia Jack – powiedziałam gdy odchodził do rozanielonej Anią

- Pa Astrid mam nadzieje że nas odwiedzisz – powiedziała po czym zniknęła za betonowym murem

- No to do jutro M’lady – powiedział Czkawka delikatnie całując mnie w policzek

- Szykuj się na robienie kolejnych pięćdziesięciu pompek – powiedziałam na co parsknął śmiechem – I na razie sąsiedzie z ławki

- Już jestem – krzyknęłam zamykając drzwi

- Świetnie właśnie o tobie rozmawialiśmy – powiedział tata gdy weszłam do kuchni – Chodzisz w szpilkach ?

- Nie przepadam na za nimi ale nie miałam wyjścia w końcu musiałam zaprezentować mój układ – powiedziałam zdejmując buty - A co ?

- Podobne miała Clari na nasza pierwszą randkę – powiedział na co się odwróciłam – Nieźle mnie nimi pobiła

- Chymmm mam buty  starsze o de mnie – powiedziałam zerkając na szpilki

- Do rzeczy Edwardzie – powiedziała Alicja tuląc roztrzęsioną Meridę

- A tak właśnie. Astrid nie za dużo sobie pozwalasz na swoich zajęciach ?- spytał tata

- Jeżeli chodzi o to że chłopcy ćwiczyli bez koszulek to była decyzja dziewczyn – powiedziałam unosząc ręce na znak poddania się

- Nie chodzi o to – powiedział tata

- Chodzi o to że kazałaś robić pięćdziesiąt męskich pompek Meridzie wystawiając ją na upokorzenie – wrzasnęła Alicja na co Merida się rozpłakała

- O jej moje biedactwo  - powiedziałam rozczulonym głosem – Gdyby mnie uważnie słuchała a nie zajmowała się wraz z koleżanką plotkowaniem na temat Czkawki i Jacka i gdyby ubrała stosowny strój zapewne bym jej nie kazała tego robić. Po za tym wszyscy mieli je gdzieś ważniejsze było robienie pompek Czkawki i Ereta

- Kazałaś synowi wodza i swojemu kuzynowi robić pompki bez koszulek !!!- wrzasnął ojciec

- No co Czkawka się sam o to prosił. Osobiście wolał żeby pobiła go szpilkami ale ja byłam miłosierna i kazałam mu robić pompki. Eret był ciekawski więc się spytałam czy chce do niego dołączyć on się zgodził. A uwierz mi wolałam sobie darować widoku Czkawki i Ereta bez koszulek ale taka była wola ludu – powiedziałam przerzucając pomarańcze z ręki do ręki – Poza tym nie słyszałam żeby Merida była zawiedziona tym widokiem

- Jak śmiesz ?!? – wrzasnęła Merida

- Oj przykro serduszko złamane? – spytałam znowu rozczulona – Twoja miłość z podstawówki zamiast ciebie woli mnie. Czkawka chyba jednak woli jak ty to nazwałaś puste blondynki niż sexowne rude dziewczynki. Na marginesie lepiej chowaj swój pamiętnik.

 - Jak śmiałaś czytać mój pamiętni ?!? – krzyknęła wyrywając się Alicji

- Z początku myślałam że to jakaś strasznie zła książka ale jak tak czytałam i czytałam to skapnęłam się że to twój pamiętnik. – powiedziałam – Serio masturbujesz się myśląc o Czkawce w stroju króliczka Playboya   ?

- A co ciebie to obchodzi !!!- wrzasnęła próbując mnie uderzyć co jaj uniemożliwiłam

Ta wywaliła się nie fortunie na rękę która dziwnie się wykrzywiła. Okazało się ze złamała

(…)

Odkąd Merida złamała rękę ona jak i jej przyjaciółka nie uczęszczały na moje zajęcia. Po czterech miesiącach ciężkiej pracy w końcu nauczyli się całego układu co prawda zdarzało się kilka błędów ale to jak zawsze.  Jednak chciałam trochę urozmaicić nasz układ. Co druga para wykonywała go wolniej , a co trzecia szybciej. Osoby robiące układ w odpowiednim tempie były pod moim nadzorem te co robiły szybciej pod nadzorem Elsy a te wykonujące układ wolniej pod okiem Roszpunki. Jak się domyślacie obecnie jest zima i to bardzo sroga.

- Hej przyniosłem ci coś – usłyszałam miły ciepły głos odrywający od gapienia się w okno

- Poszedłeś taki kawał do Satrbucku po zwykłą kawę dla mnie ?- spytałam zdziwiona biorąc od niego średni kubek

- No i jeszcze po ciasteczka ale to potem – powiedział wyjmując szarą lekko zaśnieżoną torbę – Poszedłem z Jackiem wież że on też lubi kawę tylko z tam tond

- Jesteś kochany – powiedziałam rzucając mu się na szyje i czując jego zimne ręce błądzące po moich rozpalonych plechach – Chodzi przejdziemy się

Przechadzaliśmy się powoli korytarzem i popijając spokojnie kawę. Dobrze nam się razem gadała nawet wtedy jak nie było o czym gadać i tylko milczeliśmy.

- Trzeba będzie zaraz iść na próbę – powiedział wskazując na schody – Wież Astrid chciałbym cie spytać czy byś nie chciała ….?

W jednym momencie widziałam jego twarz a potem przyklejoną do niej twarz Elsy. Odsunęłam się od nich i z uśmiechem na nich patrzyłam

- Wybacz Astrid porwę ci go na chwile – oznajmiła ciągnąc go za sobą

Ja tylko skinęłam głową i usiadłam na parapecie mając w głowię obraz całującej się dwójki przyjaciół. Po głowie krążyło mi co chwila „Czkawka i Elsa , Elsa i Czkawka „ Nie wytrzymałam  ze złości zgniotłam kubek i rzuciłam nim do kosza. Pobiegłam do Sali tańca rzucając w między czasie torbę w jakiś kąt. Oparłam się rękoma o drabinkę i wyprostowałam nogę wykonując lekki podskok po czym ją zgięłam. Zrobiłam tak jeszcze parę razy aż ochłonęłam. Skierowałam swój wzrok w kierunku szkolnego odtwarzacza i dostrzegłam Jacka zaskoczonego moją obecnością

- Hej co tu robisz ?- spytałam ciepło podchodząc do chłopaka

-Zapewne to co ty próbuje się uspokoić po tym jak nasi przyjaciele wbili nam noże w plecy – oznajmił ponuro – Próbowałem to wytańczyć ale nie mogę

- Bo robisz to źle – powiedziałam włączając muzykę

Zaczęłam powoli nim prowadzić wykonując różne pozy i w końcu tak się w tym zatracił że to on mną prowadził. Śmialiśmy się przy każdy najmniejszym zbliżeniu naszych twarzy. A na koniec Jack pocałował mnie w nos. Usiedliśmy w kącie obok odtwarzacza

- Jesteś gorzej chory niż ja – powiedziałam patrząc w sufit – Idziesz jutro na ten bal ?

- Zapewne nie pójdę i będę uderzał o worek treningowy – powiedział

- Weź mnie ze sobą – oznajmiłam z nadzieją w głosie

- Skoro tak bardzo chcesz – powiedział śmiejąc się – Ale zapewne pójdę i ty też

-No mam zresztą kupioną sukienkę. Ojciec kazał mi jechać z macocha na zakupy gdy protestowałam wpadła babcia z ciotkami i zabrały mnie na zakupy – powiedziałam uśmiechając się

- Astrid mogę cię o coś prosić ?- spytał na co przytaknęłam – Zamień mnie miejscem z Czkawką. Wierz żebym ja tańczył z tobą a on z Elsą

- Jasne nie mam problemu – oznajmiła z uśmiechem wstając

Ze względu że następnego dni miał odbyć się bal u wodza i połowa osób chodząca na zajęcia miała się na niego udać. Odpuściłam im trening wracając wcześniej do domu i zasypiając od razu po wejściu do pokoju. Rano ze snu zbudziła mnie babcia stojąc na de mną. Odświeżyłam się zaspana i ubrałam cokolwiek na siebie. Najpierw pojechałyśmy do cioci Belli która zrobiła nam makijaż a potem do cioci Doris która nas uczesała

- Zupełnie jak matka – powiedziała ciocia na co zerknęłam w lustro

Moje włosy były bardzo nisko spięte. Do tego miałam dodaną małą ozdobną spinkę ze srebrnym płatkiem śniegu .

-Twoja matka kazała ci to przekazać gdy tylko tu wrócisz – powiedziała babcia łapiąc mnie za ramiona – No zbieramy się

Odłożyłam pudełko ze wsuwkami i skierowałam się ku wyjściu posyłając cioci Doris wdzięczne spojrzenie.  Babcia podwiozła mnie pod dom do którego wręcz wparowałam. Pospiesznie założyłam sukienkę i umalowałam usta na bordowo. Sukienka była bez ramiączek miała krótki gorset  w kształcie serca w kolorze czarnym a potem długą tiulową spódnicę w kolorze pudrowego różu. sięgała prawie do ziemi. Założyłam czarne rajstopy i do tego czarne szpilki. Wyszłam z pokoju odstawiona jak nigdy napotykając na schodach zazdrosne spojrzenia macochy i Meridy.

- Jedziemy?- spytałam obojętnie  spoglądając w kierunku ojca który był oczarowany moim wyglądem

- Tak jasne – odpowiedział kierując się do wyjścia

Zajechaliśmy czarną limuzyną pod ogromny pałac który nie był w cale wynajęty to był dom Czkawki. Zdziwiło mnie to trochę gdyż przypominał on biały dom w Stanach. Wysoki przystojny rudowłosy mężczyzna otworzył mi drzwi do samochodu. Podał rękę żeby spokojnie wysiadła.

- O To i jest Edward Hofferson i jego wspaniale utalentowana córka Astrid – oznajmił Stoik widząc nas w drzwiach na sale tańca

- Witaj Stoiku – powiedział Tata podając mu rękę – Gdzie twoja piękna żona ?

- Zapewne zabawia gości – odpowiedział dumnie – Astrid mam nadzieje że jesteś na siłach przy przetańczyć cały dzisiejszy wieczór ?

- Ależ oczywiście – odpowiedziałam

- Ze względu że nie będzie tu sama – usłyszałam za sobą ciepły głos

- Hedera co ty tu rodzisz ?!? – pisnęłam tuląc ją

- Obecnie jestem duszona – odpowiedziała na co puściłam ją – Twój tata mnie tu zaprosił

- Nie wierze- oznajmiłam tuląc ojca i całując go w policzek – Dziękuje

- Nie ma za co my was zostawimy – powiedział tata odchodząc wraz z Stoikiem

- Mam ci tyle do opowiedzenia – pisnęła – Ale na początek zerwałam z Damianem

- Co Dlaczego ? – spytałam zawiedziona

- Byliśmy bardziej jak przyjaciele. Dagur jeszcze nie wie pewnie pomyśli że coś mi zrobił – odpowiedziała chichocząc – Mniejsza o niego jakiś bardzo przystojny białowłosy chłopak zmierza w naszym kierunku

- Witam piękne panie – usłyszałam za sobą

- Hej Jacka poznaj Hedera. Hedera poznaj przystojnego białowłosego chłopaka Jacka – powiedziałam na co się zaśmiali

- Twoja mama to ta super modelka ?- spytała na co przytaknął – Kurcze Astrid czemu nie mówiłaś że tu są takie ciacha. Bez namysłu przyjechała bym tu od razu

- Akurat ten jest zajęty – powiedziałam dając Jackowi całusa w policzek

- Kur*a przegrałam z Natalią – oznajmiła zakładając ręce na piersi – Stawiałam pięćdziesiąt dolców na Czkawkę. A żeby was licho wzięło

- No wiesz na początku tańczyłam z Czkawką ale potem zamieniłam się z Elsą partnerami – powiedziałam śmiejąc się z Jackiem

- No racja ty nie miewasz chłopaków. Zacznę podejrzewać że wolisz dziewczyny – powiedziała wystawiając w moim kierunku palec

- Może i tak może i nie – oznajmiłam opierając się o Jacka – Chyba pora wracać do staruszka

- No właśnie z nim gadałem. Jak mu powiedziałem że razem tańczymy to odniosłem wrażenie że chce mnie zabić – powiedział Jack na co się zaśmiałam – Najwidoczniej bardzo cię kocha

- Już wróciłaś – powiedział tata na mój widok

- A co myślałeś że będę cię unikała cały dzisiejszy wieczór ?- spytałam z ironicznym uśmiechem – Chodzi zrobimy sobie zdjęcie

Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do miejsca wyznaczonego do robienia zdjęć. Byłam mile zaskoczona zachowaniem taty. Był radosny i cały czas się wygłupiał

- Panie Hofferson mogę prosić pana córkę do tańca ?- spytał Czkawka wyrywając nas z przyjemnej atmosfery

- Skoro musisz – odpowiedział śmiejąc się

- Nie ma takiej potrzeby później zatańczymy – oznajmiłam tuląc się do ojca i odchodząc kawałek

- Nalegam – powiedział stanowczo

Czkawka zaprowadził mnie na parkiet gdzie zaczynała się piosenka All I want for Christmas Is you. Gdy sobie spokojnie tańczylibyśmy podbiegł do nas Jack chwytając za rękę i przysuwając bliżej siebie. Spojrzałam błagalnie w stronę Dj’ki na której już znajdowała się Hedera. Przytaknęła mi głową i delikatnie poruszyła płytą. Nadała piosence jeszcze szybszego tępa przez co całą ta szopka wyglądała jak jeden z kolejnych moich występów. Raz tańczył ze mną Czkawka a raz Jack wyrywając mnie sobie nawzajem i za każdym razem tańcząc inne kroki. Modliłam się jedynie by to się skończyło.

- To było cudowne – usłyszałam między brawami

Podbiegłam do Hedery i zaciągnęłam na zewnątrz. Pokazując wcześniej ukrytą w torebce zapalniczkę i papierosy.

- Szlak nawet nie mam ochoty palić przez tych dwóch – wrzasnęłam wyrzucając ledwie zapalanego papierosa

- Czyli jednak Czkawka – powiedziała Hedera opierając się o ścianę drewnianej altanki

Jej czarna przylegająca do ciała sukienka z rozcięciem blisko lewej nogi zlewała się z panującą ciemnością jedynie blask małych diamencików na pasie pozwala ją dostrzec.

- Może przed nim to ukrywasz ale przed de mną nie dasz rady skarbie – powiedziała gdy milczałam – Za dobrze cię znam i widziałam jak blisko tańczysz z Czkawką a jak daleko z Jackiem. Nie dopuszczasz do siebie tego ale tak jest i tylko ja mogę do dostrzec dla innego jest to taka sama odległość. Za wiele pozwalasz Czkawce w tańcu niż Jackowi

- Chyba masz rację – powiedziałam gryząc wargę i patrząc w ziemię na co ta wypuściła dym. -Co robisz ?

- No Hej gdzie jesteś ? No na a gdzie się idzie na papierosa gamoniu. Dobra zaraz będziemy – mówiła do telefonu gasząc papierosa – Chodzi

Zaciągnęła cię przed wejście na sale taneczną. Przez drzwi do ogrodu wyszła do was postać i skocznym krokiem zeszła ze schodów.

- Właśnie jestem po burzliwej wideo rozmowie z resztą ekipy oby to było coś ważnego. – powiedział z uśmiechem

- Co ty tu robisz ? – wrzasnęłam tuląc się do chłopaka

- Pokazywałem reszcie ekipy że nie próżnujesz w nowej szkole. Dwóch na raz zwracam honor Bernadeto – odpowiedział na co się od niego odsunęłam – Stawiam pięćdziesiąt dolarów na białowłosą a Natalia na Bruneta

- A żeby was kiedyś szlaka trafił. – powiedziałam oburzona – To był zwykły zaplanowany taniec

- No bardzo zaplanowany. Czekałem na moment aż uciekniesz od nich – powiedział przewracając oczami

- Poza tym już przegrałeś – powiedziała Hedera stając koło niego – Zawsze miałeś pecha do zakładów

- No wiem – powiedział z przekąsem – Czyli co jesteś z tym brunetem ?

- Nie jestem z żadnym z nich. To jedynie moi przyjaciele, a Jack to mój partner w układzie tanecznym – wrzasnęłam wbiegając po schodach

Wchodząc na sale buchnął we mnie powiew ciepłego powietrza i wzrok paru osób skierowany w moim kierunku. Przechadzałam się między gośćmi wypatrując ojca albo dwóch winowajców. Wpadłam przypadkowo na pewną kobietę. Z początku pomyślałam że to Alicja ale spostrzegłam że jej włosy nie są lekko siwe.

- Przepraszam to moja wina – powiedziałam szybko kucając i pomagając zbierać ciasteczka

- Nie skądże mój mąż zawsze powtarza żebym nie chodziła z głową w chmurach – powiedziałam przyjaźnie

- Powiedzmy że obie zawiniłyśmy – oznajmiłam śmiejąc się w raz z kobietą

- No cóż z ciastek nici przynajmniej nikogo nie otruje – powiedziała wstając – O ty zapewne jesteś Astrid

- Owszem a pani ?- spytałam

- O tu jesteś mamo – usłyszałam ochrypły głos Czkawki – Widzę że poznałaś już Astrid

- Miło mi w końcu panią poznać – powiedziałam zszokowana – Jest pani niezwykła pracować z dzikimi zwierzętami

- Ja jestem niezwykła ? Dziecko ty lepiej popatrz na siebie. – powiedziała śmiejąc się – Czkawka miałeś rację to przemiła dziewczyna

- Teraz jest miła ale jak się wkurzy to jest bardzo wredna. – powiedział obejmując mnie jedną ręką na co ją zdjęłam – Widzisz

- Dobrze wiesz że czasem sobie na to zasługujesz – powiedziałam grożąc mu palcem

- I tu się zgadzam z Astrid. Nigdy nikogo nie słuchasz za to lubisz działać na nerwy – oznajmiła kobieta – Chyba często obry na próbach co ?

- Na drugiej próbie już robiłem pompki – oznajmił z dumom

- I się nauczył że mnie się trzeba bać – powiedziałam patrząc na niego groźnie

- Tak trzymaj Astrid . Niestety musze was zostawić – oznajmiła odchodząc – A ty masz być grzeczny

(…)

Jeszcze nigdy nie stresowałam się tak przed występem jak teraz. Miałam na sobie białą sukienkę podobno do tej z teledysku Ed’a Sheeran’ a tak jak i dziewczyny z mojej grupy zaś z grupy Elsy miał błękitny, a z grupy Roszpunki fioletowe.

- A teraz przed państwem grupa z prywatnego liceum Borka Pechowca – oznajmił Stoik na co weszliśmy w rzędzie

Gdy tylko mnie zauważono blask fleszy się nasilił kamery automatycznie zwróciły się w moją stronę. Byłam jedną z najbardziej obserwowanych osób na scenie podczas występu.

- Astrid wasz występ był wspaniały taki nie tuzinkowy. Jak ci się to udało ?- spytała reporterka King

- No cóż było to trudne ale udało się to nie tylko mi ale i im – odpowiedziałam opierając się o Jacka

- A co na to grupa Street People ? – spytała

- My ? Jesteśmy dumni z Astrid. Pokazała że nawet tak ogromna zmiana nie możne zniszczyć jej marzeń – powiedział Damian wchodząc za scenę z całą grupą

- Witamy was na Berk jak wam się u nas podoba ? – spytała przystawiając mikrofon do ust Damiana

- Jak na razie jest naprawdę fajnie. Spotkaliśmy tu dużo interesujących osób. – odpowiedziała Hedera – O Cześć Jack

- Cześć Hedera – odpowiedział z uśmiechem

- Astrid pamiętasz jak obiecałem że załatwię występ w Berk ? – spytał Damian

- Nie gadaj – pisnęłam – Jesteś niemożliwy. Ale co zatańczymy ?

- Ty już dobrze wiesz. Nasz układ – odpowiedział spoglądając na mnie chytrze

- Jaki wasz układ? Czy mam się zacząć bać ?- spytał Arek wychodząc przed szereg

- Zobaczysz – odpowiedziałam z Damianem

Po chwili Stoik zapowiedział nas. Nasz układ  to znaczy mój i Damiana był połączeniem prawie każdego tańca. Zaczynał się powoli w rytmy greckich klimatów a skończył się na salsie i tangu. W tym czasie reszta grupy tańczyła swoje ulubione tańce.

- Astrid wasz występ był rewelacyjny – usłyszałam za sobą

- Dziękujemy. Stoiku pragnę ci przedstawić moja grupę. Grupo poznajcie wodza tej wyspy Stoika Haddocka- powiedziałam stając obok mężczyzn

- Miło nam pana poznać Astrid nam wiele o panu opowiadała – powiedział Damian podając mu rękę

- I o pana przystojnym synu – powiedziała Natalia rozglądając się na co się zaśmialiśmy

- Ona woli dziewczyny – szepnęłam do zdezorientowanego Stoika

- O Czkawka podejdzie tu – powiedział Stoik nadal się śmiejąc – Poznaj grupę Street People bądź tak miły i ich oprowadzi

- Wódz wie jak to zwykle się kończy – powiedziałam gdy odchodził

- Miło nam gościć was na naszej wyspie. Jestem Czkawka Haddock – powiedział z uśmiechem

- Posłuchaj mnie koleś – powiedział Damian na co Arek podał mu cygaro – Nie obchodzi mnie kim jesteś. Ale jeśli skrzywdzisz te piękną  dziewczynę to gorzko tego pożałujesz

- Nawet bym nie śmiał – powiedział zdezorientowany

- Posłuchaj szanuje cię. Ale przegrałem przez ciebie zakład z nią. Tym zasranym wróżbitą – powiedział Damian z akcentem mafiosa wskazując na Natalie – Więc sam rozumiesz

- No już daj mu spokój Damian. Nie strasz chłopaka – powiedziała Natalia podchodząc do niego żując gumę – Ładniutki z niego chłopak szkoda by było żeby się zmarnował bo nie umiesz się zakładać

- Eee dziękuje – odpowiedział patrząc na mnie

- No już dajcie sobie spokój. Ty nie jesteś żadnym szefem mafii a ty nie jesteś żadną laleczką – powiedziałam zakładając ręce na piersi – Wstyd mi za was przed przyszłym wodzem. Idziemy

- Pamiętaj moje słowa – powiedział Damian klepiąc Czkawkę po policzku na co go szturchnęłam w ramię – Widzisz taka jest właśnie nagroda za chronienie swojej córki chrzestnej. Zero szacunku

- Uggg zabijcie mnie – powiedziałam wychodząc przez barierkę

Wraz z grupą chodziliśmy po festynowych budkach gdzie można było dostać darmowe jedzenie (Takie tam dożynki :D). Tym żarłokom to pasowało. Fani niestety nie dawali nam spokoju.

- Hej Ania – powiedziałam gdy podpisywałam się na ręce rudowłosej dziewczynce

- Hej Astrid – powiedziała podchodząc do mnie

- Grupo poznajcie Anie Frost córkę tej znanej top modelki – powiedziałam łapiąc ja za ramiona

- Hej mała jestem Arek jak skończysz osiemnaście lat to zadzwoń – powiedział podchodząc do niej i dając jej swoją wizytówkę

- Chyba zadzwonię na policje – powiedziała Natalia wyjmując telefon – To podchodzi pod molestowanie

- Kurde Natalia zawsze mnie kryjesz – powiedział błagalnie – Poza tym spójrz jaka z niej ślicznotka

- Do tego przyszła modelka – powiedziałam na co Arek wytrzeszczył oczy

- Sama widzisz – powiedział

- Okej ostatni raz – powiedziała chowając komórkę

- Ania tu jesteś. Mówiłem Astrid jest zajęta – powiedział Jack łapiąc ją za ramiona

- O kogo my tu mamy –powiedział Damian obejmując Jacka ramieniem na co tym razem Natalia wsadziła mu cygaro w buzie – Posłuchaj mnie kolego szanuje cię jesteś dla mnie jak brat jednak zawiodłeś mnie przez ciebie przegrałem 50 dolców ale spokojnie nie gniewam się . To wina tej brązowej czupryny. Szanujecie cię z tego względu ze twoja siostra podoba się mojemu koledze który ostatnimi czasy mi podpadł więc jak coś to zemścimy się na nim razem

- Jaki zakład ? – spytał Jack

- Wież on był na tym balu gdzie ja , ty i Czkawka tańczyliśmy ten nieplanowany układ – odpowiedziałam – I założył się z Natalią że wybiorę ….

- Jasne nie kończ – powiedział – Ale komu podoba się moja siostra ?

- Temu taniemu podrywaczowi – powiedziała Natalia szturchając Arka

- No miałaś mnie kryć – szepnął Arek

- Uciekaj – powiedziałam na co wszyscy się zaśmiali

- Hahah bardzo śmieszne – powiedział – Dobra może przyłączycie się do nas ?

- Czemu nie co ty na to Ania ? – spytał Jack

- Jasne chodzi – odpowiedziała kierując się w stronę festynowych atrakcji

(…)

Koniec roku był naprawdę smutny. Zajęcia z tańca są już zapowiedziane na następny rok , grupa którą uczyłam w tym roku obiecała stawić się na pierwszych zajęciach w następnym. Pierwsza połowa wakacji zapowiedziała się naprawdę dobrze. Macocha i Merida wyjechały na „zasłużone wakacje „ o de mnie , ojciec do późna pracował bo zaczął się ten najgorętszy sezon. A ja spędzałam dnie albo z Jackiem i Anią albo z Anną Roszpunką i ich chłopakami. Elsa nie przychodziła chodzi ją sama zapraszałam czuła że coś jest z nią nie tak ale nie naciskałam.

- Już idę – wrzasnęłam po kolejnym dzwonku

- Hej Astrid – powiedział Czkawka nerwowo wkładając ręce w spodnie

- Hej Czk-ka—wka – jąkałam się jak najęta – Wchodzi

- Dzięki – powiedział przechodząc przez próg mojego domu

Ledwo udało mi się zamknąć drzwi i odwrócić, a już poczułam jego usta na swoich . Nie wiedziałam co się dzieje ale zaczęło mi się to podobać więc położyłam swoje ręce na jego ramionach. Odzyskałam świadomość jasnego umysłu gdy poczułam że leże na kanapie. Odsunęłam go lekko od siebie i spojrzałam pytająco

- Czego chcesz ? – spytałam na co usiadł na kanapie i pociągnął mnie za sobą

- Ciebie – odpowiedział trochę niepewnie – Kocham cię Astrid

- A Elsa ? – spytałam na co spojrzał na mnie

- J…. ja nie wiem jak ci to wyjaśnić – odpowiedział – Zobaczyła jak Jack całuje się z Ariel raczej jak ona gwałciła jego usta  i jej reakcja była natychmiastowa. Sama nie wiedziała co robi a że widziało to pół szkoły to plotki się same rozeszły. Jak chciałem ci to wyjaśnić na balu ale Elsa powiedziała że ty i tak się nie zgodzisz bo jesteś tu jedynie na trzy lata. Po skończeniu liceum wyjedziesz do Nowego Yourku i mnie zostawisz ze złamany sercem

- Ona ma rację – powiedziałam wstając – Rozumiesz. Tam jest moje całe życie. Tam są moim bliscy , tam jest moje mama , wspomnienia  z nią

- Och Astrid – powiedział stając przede mną i zakładając mi włosy za ucho

- Błagam cię – powiedziałam zabierając jego rękę z mojego rozgrzanego policzka – Patrzysz na świat przed różowe okulary. Jeśli nawet nam się uda to pod dwóch latach …

Nie miałam szansy nawet dokończyć bo on znowu to zrobił. Miał na de mną przewagę z każdy pocałunkiem.

- Chyba jednak nam się uda – szepnął przykładając swoje czoło do mojego

- Oj zamknij się – powiedziałam wbijając się w jego usta

Objął mnie swoimi silnymi ramionami w pasie i podciągnął do góry. Oplotłam swoje nogi wokół jego pasa zaczynając walczyć z okropnie małymi guzikami od koszuli. Wchodząc po schodach rzuciłam ją gdzieś na barierkę.

- Gdzie masz pokój ? – spytał odrywając się o de mnie

- Tam – odpowiedziałam wskazując drzwi z grafiti mojej grupy

- Mogłem się domyślić – powiedział śmiejąc się głośno otwierając drzwi

- No ale nie jesteś aż taki ogarnięty – oznajmiłam popychając go na łóżko

Zaczęłam obserwować każdy centymetr jego ciała. Mimowolnie przegryzłam wargę jednak gdy ocknęłam się z transu puściłam ją szybko chowają szereg białych zębów. On przerwał ten niezręczny dla mnie moment podnosząc się z pozycji leżącej i namiętnie pocałował. Zaczął zdejmować moją czarną podkoszulkę na grube ramiączka z wycięciem po bokach. Rzucił ją bez namysłu na podłogę i przewalił na łóżko.

- Czkawka ja nigdy nie …. – szepnęłam na co przeniósł te swoje zielone oczy na mnie

- Astrid już jestem !!!- usłyszałam krzyk ojca – Nie uwierzysz kto nas …. Co to ma do cholery być ?!? Astrid Bernadeto Hofferson

Pospiesznie zrzuciłam z siebie Czkawkę i nerwowo sięgnęłam po koc na jakim wcześniej leżałam. Ojciec wbiegł czerwony dosłownie czekałam aż oczy wypłyną mu ze złość na wierzch a z uszu pójdzie para dymna. Patrzył morderczo w kierunku zawstydzonego Czkawki trzymając w ręku jego koszulę

- Ku*wa – szepnęłam odwracając obojętnie wzrok

- Nie masz mi nic do powiedzenia !!!– wrzasnął wymachując koszulą chłopaka – Czemu mi to robisz Astrid ?!? Jestem twoim ojcem a traktujesz mnie gorzej niż zapchlonego kundla !!! Co ja ci takiego zrobiłem !!! Ja cię kocham po mimo tego wszystkiego a ty mnie tak ranisz. I z czego się tak śmiejesz ?!?

- Z ciebie – powiedziałam padając na łóżko – Naprawdę niezła bajeczka myślisz że ktoś ci w nią uwierzy no może ten zaślepiony dupek ale nie ja . Ty i miłości zaraz padnę ze śmiechu. Ty nie potrafisz kochać ranisz wszystkich którzy cię kochają.

- O czym ty mówisz ? – spytał zdziwiony na co wstałam

- Teraz wież jak się czuła przez te cztery lata jak widziała ciebie i te wywłokę na ślubie. Ja składałeś tej szmacie tą samą przysięgę co jej !!!- wrzasnęłam

- Ale twoja matka nie miała nic do tego pytałem się jej wiele razy – powiedział na co się roześmiałam

- A co ci miała powiedzieć. Nie żeń się z nią bo cię kocham. Nikt tego nie widział jak płakała po nocach , a gdy nie miała siły na płacz piła. Kiedy myślała że śpię oglądała wasze zasrane zdjęcia !!!- krzyknęłam na co zamarł – Do ostatniej minuty życia , nawet wydając ostatnie tchnienie kochała ciebie takie dupka jak ty. Nawet wyszeptała twoje imię chciała żebyś wtedy przy niej był dlatego nienawidzę was oboje. Obiecałam sobie że nigdy nie będę taka jak ona ale złamałam przysięgę przez to że tu trafiłam

- Astrid uspokój się – powiedział ciepłym głosem mój domniemany ukochany

- Nie słyszałeś nienawidzę cię. Rozkochałeś mnie w sobie a potem zostawiłeś , a to miała być zemsta na tobie na nim na tych dwóch wywłokach. Jezu jaka ulga – powiedziałam łapiąc się za klatkę piersiową – W końcu

- Astriś – powiedział ojciec wyciągając rękę do mnie

- Nie dotykaj mnie – wrzasnęłam wyjmując telefon – Wracam do Nowego Yourku moja misja najwyraźniej zakończona. W końcu się na tobie zemściłam za te wszystkie lata cierpienia mojej matki. Może mnie za to znienawidzić nie dbam o to . Ważne że ty dostałeś to na co zasłużyłeś żyłeś sobie spokojnie gdy ona cierpiała a ja w raz z nią

Złapałam za koszulkę która leżała na ziemi i pospiesznie ją założyłam. Wysunęłam z pod szafy dużą walizkę i zaczęłam wciskać do niej swoje ubrania pozostawiając te które kupiłam za kasę ojca. Zasuwając walizkę zamawiałam spokojnie taksówkę, słyszałam jak ojciec szepcze żeby tego nie robiła i podobnie załamany głos Czkawki.

- Rok tu spędzony w piekło zamieniony – rzuciłam odpalając papierosa

Spokojnym krokiem weszłam do taksówki z której potem udałam się na lotnisko. Nie obeszło się bez robie zdjęć no ale cóż. Z samolotu zadzwoniłam do Hedery i opowiedziałam jej wszystko hamując płacz jak się we mnie zbierał. Na lotnisku odebrała mnie właśnie moja powiernica i zabrała do swojego domu gdzie jej rodzice przywitali mnie jak drugą córkę. Do naszego występu na Time Square w boże narodzenie media nie miały pojęcia o moim powrocie do branży.

- Astrid jeszcze nie dawno gościłaś w Berk i wydawałaś się być tam szczęśliwa . Więc moje pytanie brzmi co nakłoniła cię na powrotu do Nowego Yourku ? – spytał prowadzący popularnego Tok Show – Czy stoi za tym twoja macocha albo twoja przybrana siostra ?

- Otóż nie kryje że ona w jakimś stopniu się do tego przyczyniły ale głównym powodem do powrotu była tęsknota za moja drugą rodziną jaką jest ta grupa – odpowiedziałam na co wspomniana grupa rozczuliła się w wiwatowaniu – Po stracie matki byli dla mnie swego rodzaju oparcie

- Jak masło do chleba ? – spytała Hedera

- Tak Hedera .Jesteście moim masłem. A szczególnie Arek ze względu ile zużywa żelu do włosów   – odpowiedziałam co wszyscy ryknęli śmiechem

- Śmiej się śmiej. Ale zobaczysz kiedyś sama będziesz chciała mieć taką perfekcyjną fryzurę jak ja – oznajmił poprawiając włosy na co usłyszeliśmy jęki fanek

- Może w drugi życiu – powiedziałam patrząc się na niego – A w tym życzę wszystkim wesołych świąt a szczególnie moim bliskim i przyjaciołom na Berk może kiedyś do was wpadnę

- O a ja z tobą – krzyknął Arek

- Przepraszam na chwilę – powiedziała Natalia unosząc się z krzesła

- Gdzie idziesz ? – spytaliśmy

- Po chrust – odpowiedziała

- Po co ? – spytał Damian

- Żeby spalić tego pedofila na stosie – wrzasnęła na co ponownie zaczęliśmy się śmiać

- Ej ona nie żartowała – krzyknął Arek biegnąc w tłum fanek – Brońcie mnie

- Tak jak Astrid mówiła jesteśmy rodziną dużą , głośną z pokładami patologii – powiedziała Natalia odkładając parę desek – A za jakieś parę dni odbędą się castingi na nowego członka bo jeden niestety pożegna się z życiem

- Błagamy nie!!! – pisnęły fanki

- Grupo ? – spytała Natalia odwracając się do nas

- Przeciw – krzyknęliśmy

- Dobra Arek daruje ci ten setny raz – oznajmiła Natalia siadając z powrotem na krześle

- Jaka ulga – powiedział ocierając czoło

- Na zakończenie programy chcemy wszystkim życzyć wesołych świąt – powiedział Damian

- Dziękujemy że wpadliście do nas w święta. Bo zapewne teraz wasze rodziny odbywają posiłek bożonarodzeniowy – oznajmił reporter na co wstaliśmy

- Nie czekają na nas. – powiedziałam – Do zobaczenia w walentynki

I tak minęło nam pięć długich , męczących lat. Po zakończeniu tym razem publicznego liceum w raz z Natalia udałam się na studia obrony narodowej pod czas których również występowaliśmy.

- Hej Hedera !!! – wrzasnęłam wchodząc cała zziębnięta – I jak u Dagura ?

- A dobrze. Kazał cię pozdrowić – odpowiedziała biorąc o de mnie ciężkie torby- A jak tam w pracy ?

- Hahaha bardzo śmieszne. Razem z Arkiem wymyśliliśmy nowy krok a Natalia darła się że ma do niego idealny remix – odpowiedziałam siadając na obrotowym taborecie – Rachunki, rachunki , Śledzik , Rachunki , Pozdrowienia od rodzin same nudy.

- A to?  - spytała biorąc łyka gorącej kawy jaką zdążyłam zakupić po drodze

- Zapewne kolejne zaproszenie na bal bożonarodzeniowy – odpowiedziałam szczerząc się

- No co ty. Dostałaś już tydzień temu- powiedziałam – Otwórz

Z uśmiechem oderwałam lewy bok koperty z którego wyleciały małe drobinki płatków śniegu i piękna ozdobna karta.

- Zaproszenie na ślub. Czy ktoś swojej wielkiej greckiej rodziny się żeni ? – spytała z ironią

- Nie Eret i Szpadka z tego co wiem planują na razie ślub , Serafina zaczyna liceum , Federiko kończy liceum , a kuzyn Martin jest gejem – powiedziałam chwytając ostrożnie kawę

- A ta wywłoka i twój ojciec ile są ze sobą ? – spytała zaciekawiona – No wiesz teraz jest taka moda że po dwudziestu pięciu albo pięćdziesięciu latach odnawia się przysięgę małżeńską

- Nie , ojciec takiego czegoś nie lubi poza tym są ze sobą dopiero piętnaście lat , dziadkowie dopiero za dwa lata , a z wujostwem też daleko do takich ekstrawagancji – odpowiedziałam zamyślona

- No to na co czekasz otwieraj bo sama w końcu to zrobię bo umarła bym z ciekawości – oznajmiła wręczając mi kartkę

- Zapraszamy serdecznie drogą Panią Astrid Hofferson z osobą towarzyszącą na ślub Meridy Hofferson Braver z … - powiedziałam nabierając tchu – Czkawką. Odbędzie się ono dnia 26 czerwca o godzinę 16 :00 w rajskim ogrodzie państwa Hoffersonów serdecznie zapraszamy.

- O Ku*wa jedna – powiedziała Hedera zakrywając sobie twarz

- A czego się spodziewałaś. Że wpadnie tu pewnego dnia z bukietem róż i poprosi bym wróciła – oznajmiłam oschle – To prawdziwe życie i tyle pisane mi to było tak jak i matce. Nieszczęśliwie się zakochać potem to spieprzyć i pójść na ślub ukochanej osoby poczym płakać i pić przez cztery ,a na końcu umrzeć i wspomnieć imię ukochanej osoby wydając ostatnie tchnienie . Je*Ana klątwa

- Wierz że właśnie pieprz*sz bez sensu- powiedziała karcąco – To nie żadna klątwa tylko twoja zasrana duma. Tą którą zapewne kierowała się twoja matka. Nie Spie*z tego czego nie udało się innym. Masz po co żyć

- No i co z tego. Ja go na serio kocham – wrzasnęłam – I masz rację to moja głupia duma Hoffersonki. Egoistka ze mnie gdy ja płacze po jakiejś miłosne w tym czasie ludzie zamartwiają się czymś innym i ważniejszym

- Właśnie że nie jesteś egoistką. Nie umiesz się nawet użalać nad sobą przez pięć minut – powiedziała obejmując mnie ramieniem – Posłuchaj mnie teraz uważnie pojedziesz tam na ten ślub i powiesz to co chciałaś im od dawna powiedzieć. A jak Czkawka zacznie mówić że cię kocha to go pocałujesz walniesz w ryj i powiesz że nie chcesz mu spiepr*yć życia

- Masz rację – powiedziałam wycierając łzy – Chciałam ich wszystkich przeprosić a szczególnie Meridę

- Dobra znowu zaczynasz – powiedziała odchodząc

- Ale zrozum gdybym chociaż ja była dla niej miła – powiedziałam na co napotkałam jej gniewne spojrzenie

- To byście się nie dogadały macie te same charaktery tylko z niej jest bardziej taka egoistka , zakochałyście się w jednym facecie. Przecież ona chciała zająć twoje miejsce. Uwierz mi nie dogadałybyście się – powiedziała stanowczo – A nie musze ci chyba mówić ze jadę z tobą ?

- Nie , nie musisz. Nawet gdybyś nie chciała zabrała bym cię w walizkę choć wątpię czybyś się w niej zmieściła – powiedziałam rejestrując ją wzrokiem

- Wiem ze jestem gruba !!! – wrzasnęła – Ale to twoja wina że przynosisz mi takie łakocie pod nos

- Śledzik będzie miał więcej ciałka do kochania – powiedziałam na co chciała się na mnie rzucić- Chyba nie skrzywdzisz dziewczyny ze złamany sercem

- Jak je poskładam to ją skrzywdzę – powiedziała przytulając mnie – To co pora na małe zakupy !!!

- Do wesela pięć miesięcy po co się spieszyć – powiedziałam obojętnie

- W sumie racja. Ale każdy pretekst jest dobry na zakupy – powiedziała wychodząc z kuchni

I tak oto wiecie czemu aktualnie stoję cała zdenerwowana przed drzwiami mojego starego miejsca zamieszkania nerwowo przekładając klucze przyczepione do tego kółka

- Że też ty jesteś taka nie zorganizowana – powiedziała zdenerwowana Hedera wyrywając mi klucze – Pacz jak robi to mistrz

Zaczęła przyglądać się klamce od drzwi i nagle każdemu z klucz po kolei burknęła „Filton gdzie jesteś „( nie wiem jak u was ale u nas tak się szuka klucza jak nauczycielka każe nam otworzyć salkę gimnastyczną po firmie klamki. Inteligentne z nas dziewuszki ). Nagle doznałam szoku udało jej się znalazła pasujący klucz.

- Wież zainwestuj w te plastikowe tabliczki miejsce do napisania – powiedziała oddając mi klucze

- Nie stać mnie na takie rzecz – oznajmiłam chowając klucze

- O to pewnie ta piekielnie droga stylistka włosów za którą płaci mój głupi syn – powiedziała oburzona babcia schodząc ze schodów – Niech panii…

- Hej Babciu – powiedziałam trochę zmieszana

- Dzieci moje kochane chodzicie tu. Wnusia wróciła !!!- wrzasnęła wystawiając ręce w moim kierunku

- Babciu nie jesteś na mnie zła ? – spytałam czując jej mocny uścisk

- Ja zła na ciebie ? Nigdy rozumiem cię też bym nie wybaczyła mojemu ojcu gdyby zrobił coś takiego – powiedziała głaszcząc mnie po policzkach – A gdzie moje maniery ty pewnie jesteś ta Hedera ?

- A pani to ta piękna greczynka ? – spytała się czarnowłosa

- Jakieś trzydzieści lat temu to może i ładna byłam – powiedziała śmiejąc się

- Teraz to jest dziki tygrys – powiedziała ciocia Bella – Moja bratanica wróciła. Jak cię dziadek zobaczy

- To każe ślub odwołać – dokończyła Serafina – Witaj w domu Astrid

- Mogła bym się tak z wami witać i ściskać no i wzruszać ale jestem wina komuś przeprosiny – powiedziałam widząc jak po schodach schodzi rudowłosa dziewczyna

- A ta znowu swoje – prychnęła Hedera – Ile raz można…

- A gdybym ja ci tak o Dagurze mówiła to co posłuchała byś – powiedziałam idąc w stronę rudowłosej

- Kurde pojechałaś mi – powiedziała zamyślona

- Hej – powiedziałam speszona odwracając w jej kierunku wzrok

- Po co przyjechałaś zabrać mi i jego ? – spytała podchodząc do mnie

- Nie skądże. Ja rozumiem wy jesteście szczęśliwi mi to nie było dane i tyle – powiedziałam lekko zakłopotana – Chciała bym cię

- Przeprosić ?!? – parsknęła śmiechem – Ty mnie błagam cię ?!? To prędzej ja mam ciebie za co przerosić.

- Merida co tu się dzieje ? – spytała Alicja schodząc ze schodów – Ty ?!? Czego tu chcesz?!? Nie zniszczysz tego dnia po moim trupie

- Mamo !!! – wrzasnęła Merida gdy kobieta złapała mnie za ramię – Zostaw ją to moja siostra

- Co ty opowiadasz nie pamiętasz co ona nam zrobiła ?- spytała sycząc jej do ucha

- A co my … znaczy ty jej zrobiłaś. Wierzyłam ci w to wszystko że Astrid chce mi to odebrać a ona jedynie chciała skończyć tu spokojnie liceum i wrócić do Nowego Yourku. – powiedziała tupiąc nogą – Może i zakochała się w Czkawce ale ona ma odwagę mnie przeprosić chodzi nic nie zrobiła a ty nie miałaś tej odwagi by przerosić Claris jeszcze wmawiałaś Astrid takie paskudne rzeczy. Jezu jak dobrze to powiedzieć

- Co nie ?!? – powiedziałam z uśmiechem – Ulga natychmiastowa ale potem dwa dni chlania jak nic

- No a niby poco są wesela – oznajmiła śmiejąc się

- Dobra myliłam się co do ciebie ruda – powiedziała Hedera dając jej całusa w policzek i obejmując jedną ręką – Wasze matki to nie wy. Liczę na to że wpadniesz do nas kiedyś co ?

- Z przyjemnością – odpowiedziała – Królewno Śnieżko

- Tusze moja droga tusze – powiedziała Hedera – Mówiłam jesteście takie same z charakteru. Jeszcze nazywacie mnie tak samo. Echhh wy Hoffersonowie

- Dobrze wiecie jak lubię takie scenki ale musimy szykować się na wesele – usłyszałam za sobą miły głosik – Witaj pra wnusiu

- Witaj pra babciu – powiedziałam tuląc starą kobietę

- Miałaś rację ta kobieta zatańczy jeszcze na naszych grobach – powiedziała zafascynowana Hedera – Jak pani to robi że się tak długo trzyma ?

- Stara grecka receptura – powiedziała – Im więcej sexu tym więcej lat na karku

- Przekaże Śledzikowi – oznajmiłam z uśmiechem – Ale się chłopak ucieszy

- Zobaczy jak znajdziesz sobie chłopaka to też sobie będę żarty stroiła – powiedziała oburzona zakładając ręce na piersi

Przez resztę czasu jaki pozostał do ceremonii siedziałam z Serafiną i ciotkami które nie przestały opowiadać jak ja to pięknie tańczę i że oglądały wszystkie wywiady ze mną i grupą w rolach głównych.

- Chyba już czas – powiedziała wściekła Alicja

- No ładnie – powiedziała Babcia wstając

- Ślicznie wyglądasz – powiedziałam podchodząc do niej na co ona złapała mnie za rękę

- To powinien być twój ślub – szepnęła i odeszła zostawiając mnie zdziwioną

Postanowiłam w raz z Hederą że pójdziemy dopiero aż wszyscy zajmą swoje miejsca. Jednak nie mogąc się powstrzymać poszłam szybciej. Oparłam się o drzewo i spoglądałam na zebraną grupę ludzi. Było ich naprawdę ogrom w końcu jest tu pięć rodzin. Rodzina Czkawki podzielona na matki i ojca , rodzina biologicznego ojca Meridy jej matki i mojego ojca ich nie mogło zabraknąć. Gdy zaczęli grać marsza weselnego i spostrzegłam Merida która zmierzała w raz z moim ojcem do ołtarza zatkałam sobie ręką buzie. Ona posłała mi chwilowe spojrzenie które przeniosło się potem na chłopaka o dobrze zbudowanym ciele stojącego w roli drużby. Przez całą drogę do ołtarza oczy chłopaka były wgapione w podłogę. Mój ojciec podał rękę Meridy Czkawce i gdy się odwrócił by zająć należne miejsce napotkał mój wzrok. Miałam ochotę uciec gdy stanął jak wryty. Wtedy wszyscy spojrzeli w kierunku którym patrzył nawet pan młody. Mając ochotę uciec poczułam czyjąś rękę na swoim prawym ramieniu. Nie musiałam się odwracać by wiedzieć że to Hedera. Poszła parę kroków dalej i posłała mi porozumiewawczy znak. Usiadłyśmy na jedynych dwóch wolnych miejscach.

- Hej Astrid – usłyszałam ochrypły głos dziewczyny siedzącej po mojej lewej stronie

-Elsa – szepnęłam na co ona przytaknęła

- Ja cię przepraszam , nie powinnam mu wtedy tego mówić – powiedziała – Naprawdę nie chciałam cię zranić nawet Jack mi nie chciał tego początkowo wybaczyć więc zrozumiem jeśli ty mi …

- Głupia jesteś wież – powiedziałam tuląc ją

-Nie dziw się białogłowa pogodziła się nawet z Meridą – powiedziała czarnowłosa

- A gdzie Jack jesteście razem ? – spytałam rozglądając się

- Tak jesteśmy – odpowiedziała z uśmiechem – Za parę miesięcy jest nasze wesele przyjedź to znaczy przyjedźcie

- Przyjedziemy – odpowiedziała czarnowłosa – Je Zakupy

- I zabierzcie Arka niech zobaczy co ze mnie wyrosło – powiedziała brunetka siedząca obok Hedery

- Ania Frost top modelka do której wzdycha dniami i nocami nadal pamięta obietnicę złożoną mu pięć lat temu ? – spytałam unosząc brew

- No wież nadal jest z niego ciasteczko – odpowiedziała rumieniąc się

- O teraz już wiem czemu oglądasz te pokazy z nią to ta mała co ją Arek podrywał i Natalia szantażowała go policją – powiedziała Hedera waląc się w głowę

- Dokładnie – powiedziała Ania

- A z nami to się kto przywita ? – spytała ciężarna blondynka i ciemnowłosa blondynka

- Już w ciąży jesteście wy bezbożnice tak bez ślubu ? – spytałam starając się je jakoś przytulić

- Chcieliśmy cię zaprosić ale nie mogłyśmy zdobyć twojego adresu – powiedziała przygnębiona Anna

- Nic nie szkodzi. Zapomniałam o tym że jestem gwiazda – powiedziałam pukając się w głowę

- Taniec chyba poważnie szkodzi na pamięć i koncentracje – powiedział Flinn wychylając się za Roszpunki – Witam panią admirał

- Witajcie moi poczciwi żołnierze – powiedziałam z uśmiechem

- Ciii – pisnęła Hedera – Przysięga się zaczęła

- Biorę – powiedziała po chwili wahania rudowłosa dziewczyna

- A czy ty Czkawko Halibucie III Haddock bierzesz sobie za żonę tę oto Meridę i obiecujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że jej nie opuścisz aż do śmierci ? – spytał kapłan na co wstrzymałam oddech w płucach

- Ja…ja..j-a – jąkał się tak jak przed pięciu laty spoglądał nerwowo w stronę swoich rodziców Meridy kapłan aż w końcu w moją napotykając pytające spojrzenie – Ja muszę coś załatwić

- No w końcu prawdziwe greckie wesele – wrzasnął dziadek wstając o lasce – Już nie mogłem na to patrzeć

- Ja również Stasiu karty ? – spytał tak samo siwowłosy mężczyzna gdy Czkawka zbiegał z ołtarza

- Chodzi – powiedział wystawiając w moim kierunku dłoń

- Ja… ja … nie mogę – oznajmiłam cofając swoją rękę

On na to nerwowo przeszedł między krzesłami. Wziął na ręce i zaczął biec w stronę altany. Słyszałam za sobą krzyki radosnych dziadków i niemiłosierne okrzyki złości Alicji która najchętniej by za nami pobiegła. Odstawił mnie dopiero w altanie.

- Co ty wyprawiasz ?!? – wrzasnęłam waląc go w ramie – Masz tam wrócić i powiedzieć to zasrane sakramentalne tak!!! Nie przyjechałam tu że…

Nerwowo złapał mnie za policzki i przycisnął swoja twarz do mojej. Nie mogę powiedzieć ze się hamowałam bo tego nie zrobiłam. Pogłębiałam ten pocałunek z każdą jego sekundą miałam naprawdę gdzieś że parę Mertów dalej jest ponad 500 zaproszonych osób które przyszły na ślub Czkawki i Meridy .

- Zadowolony ?– spytałam odsuwając się od niego i wycierając przedramieniem usta na znak oburzenia

- Wiem ze mnie kochasz – powiedział zadowolony

- Ty jesteś jakiś chory czy co ? – spytałam lekko do szturchając – Wybierasz dziewczynę która cię wręcz wykorzystała żeby wrócić do Nowego Yourku za miast niej

- Ja wiem ze wtedy nie robiłaś tego z zemsty – powiedział chwytając moją rękę i powoli przykładając ją do swojego serca – Czuje to tutaj

- Dobra zadowolony wymyśliłam to na poczekaniu – powiedziałam odwracając wzrok

- Dlaczego ? – spytał przyciskając moją rękę bliżej jego klatki piersiowej

- Sama nie wiem. Chyba po to żebyś na mnie nie czekał – odpowiedziałam – Wróć tam proszę

- Wrócę – powiedział na co odetchnęłam z ulgą – I powiem im że ślub odwołany

- Nie rozumiesz mnie prawda – powiedziałam przenosząc wzrok na niego – Ja się już z tym pogodziłam. Idź tam i zrób to jeśli kiedykolwiek ci na mnie zależało

- Nie mogę – powiedział przysuwając się bliżej mnie – Cała twoja rodzina mówiła mi żeby tego nie robił że jeszcze nie jest zapóźni żebym nie czekał na ostatni znak ale ja ich nie słuchałem.

- To po co się z nią żenisz ? – spytałam czując jak świeczki stają mi w oczach

- Jak wyjechałaś ona mnie pocieszała i ja czułem się przy niej dobrze. Myślałem że to miłość – powiedział zakładając kosmyk włosów za moje ucho

- A Teraz co myślisz ? – spytałam

- Kiedy cie zobaczyłem zrozumiałem że tylko ciebie potrafię kochać- odpowiedział całując mnie delikatnie w usta

- Czkawka my nie możemy – szepnęłam zalewając się łzami – Ja nie wiem czy potrafię zrozum mnie nie chce byś za parę lat wykrzyczał mi że to był błąd że wybrałeś mnie niestabilną psychicznie kobietę

- A ja chce za parę lat usłyszeć w wiadomościach że się zabiłaś – oznajmił całując mnie w czoło

- Obiecuje ci że tego nie zrobię.– szepnęłam na co i on zaczął płakać – Mam po co żyć Czkawka.

- Nie wierze ci rozumiesz – powiedział – Nie mogę cię drugi raz stracić

- Przecież nie stracisz – powiedziałam uśmiechając się – Zawsze będę przy tobie jak przyjaciółka

- Ale ja chce ciebie jako kogoś więcej – szepnął – Jesteś moim całym światem

- Nie Czkawka nawet tak nie mów – powiedziałam odsuwając się od mnie i opierając o belkę podpierając altanę – Albo tam wracasz i musisz to pieprzone tak albo już mnie nigdy nie zobaczysz rozumiesz nigdy

- Błagam cię nie rób mi tego – powiedział padając za mną na kolana

- Dałam ci jasny wybór wybieraj – oznajmiłam odwracając się do niego na co wstał

-No dobrze – powiedział powoli wycierając lekko pobrudzone kolana

- Już … nig…. Nigdy więcej żadnego papierosa – wysapała czarnowłosa opierając się o barierkę – To jak mogę zacząć się z ciebie wyśmiewać  ?

- Jeszcze nie teraz – powiedziałam podchodząc do niej na co mnie objęła – Nie teraz Hedera

- Astrid i jak przerywamy tą szopkę ? – spytał Dziadek podchodząc do mnie

- Och dziadku – odpowiedziałam obejmując go i wycierając zalane płaczem łzy

- Wracamy ? – spytał ozięble Czkawka na co mu przytaknęłam

Złapałam go za rękę i odprowadził go aż pod sam ołtarz posyłając Meridzie uśmiech.

- Och moja Astriś – powiedziała babcia na co przytuliłam ja mocno i zaczęłam łkać

- Astrid – szepnął mężczyzna delikatnie dotykając mojego prawego ramienia

- Tato ja cię przepraszam nie powinnam była cię tak ranić – wyszeptałam tuląc się teraz w niego

- Spokojnie Astrid już jesteś w domu – powiedział głaskając mnie po włosach

Usiadłam tym razem w pierwszym rzędzie i zamknęłam oczy mając nadzieje że jak je otworze zobaczę że jestem w domu a to był tylko zły sen.

- Czy ty Merido bierzesz sobie za męża Czkawkę Halibuta III Haddocka za męża i ślubujesz mu miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz że go nie opuścisz aż do śmierci ? – spytał ponownie kapłan na co ona przegryzła wargę

- Nie !!!- wrzasnęła – Przesuń się Haddock

- Jupi – wrzasnęli obydwaj dziadkowie

Merida w tym czasie poleciała w ramiona drużby Czkawki wywołując nie małe zaskoczenie na twarzach zgromadzonych.

- Wiedziałam – wrzasnął Jack – Widzisz Czkawka nie jestem taki głupi jak ty

- Co ty masz na myśli ? – spytał odwracając się ku niemu

- Że teraz masz okazję a zamiast ją wykorzystać to stoisz tu jak ciołek tak jak Merida przed chwilą gdy to by zrezygnowałeś – powiedział wskazując na mnie – Jezu jesteście oboje siebie warci !!!

- Odezwał się – warknęłam wstając i podchodząc do nich – To co Haddock jednak jesteś singlem może umówimy się na kolację jak znajdziesz chwilę jako wódz Berk ?

- O ile ty jako jedna z najlepszych tancerek na świecie ? – spytał unosząc jedną brew do gór

- Jakaś chwila się tam może dla ciebie znajdzie. Tylko nie wiem co na to moja przyjaciółka ? – spytałam odwracając się ku Hederze

- Bierz ją Halibut mam dosyć jej gadania o twoich idealnych włosach i rozbudowanej klatce piersiowej z przed pięciu lat – wrzasnęła na co moja rodzina i rodzina Czkawki zaczęła się śmiać

- To ty chyba nie słyszałaś jak on nawijał o jej cudnych kształtach – krzyknął Jack wskazując na klatkę piersiową

- Aż taki cię podobałam ? – spytałam między gromkimi śmiechami rodzin

- O to samo mogę ciebie spytać – powiedział łapiąc mnie w tali

- Przestańcie w końcu gadać tylko się pocałujcie !!! – wrzasnął oburzony dziadek

- Wierz chyba nie będziemy mieli spokoju – powiedziałam kładąc swoje ręce na ramionach Czkawki

- O Tak no chyba że postaramy się szybko o pra wnuka dla nich – powiedział po czym zaczął mnie namiętnie całować na co wszyscy gwizdali a jedne  z naszych pomysłowych przyjaciół wypuścił białe serca z dużych owalnych pudełek. 

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.