FANDOM


Hejo to znowu ja. Coś mnie dziś natchnęło by napisać one shota. I więc jestem hihi.  Narazie napisze jednego ale niewiadomo jak to się rozwninie. Raczej będe pisała bardzo rzadko bo jak narazie prowadze bloga Czas Leczy Rany. Może znacie może nie :) No wie zaczynajmy.


ONE SHOT

Pewnie każdy z nas w dzieciństwie miał takie marzenia jak : zostanie księżniczką /księciem, zamieszkanie w pałacu, zostanie gwazdą czy nawet świetnym motocyklistą. Każdy z nas marzył o świetnej przyszłości, nikt nie martwił się sprawami dorosłych. Każdy myślał że jak dorośnie...będzie lepiej. Mówił że sobie poradzi ale to nie jest takie proste jak się wydaje. Ja tak miałam. Marzyłam o świetlanej przyszłości i o księciu z bajki, o zamieszkaniu w pałacu. Bardzo się pomyliłam. Moja mam zawsze powtarzała że piękno jest w nas, w naszym wnętrzu a nie w tym jak wyglądamy, znajde kiedyś księcia z bajki a on będzie mnie kochał za to jaką osobą jestem a nie z wyglądu.

Jak jest teraz? Nie jestem księżniczką, gwiazdą, nie mieszkam w pałacu a moje życie? Moje zycie jest do bani. To właśnie ja. Nazywam się Astrid Hofferson. Mam 16 lat. Moim terażniejszym marzeniem jest zmiana. Czemu jest takie? Dowiecie się później. Jak narazie mieszkam w małym miasteczku Cynków. Gdzie dokładnie? Mieszkam a raczej przebywam od 11 lat w domu dziecka. Moja mama zmarła gdy miałam 5 lat a tata? On mnie nie chciał. Miałam okropne dzieciństwo. Od kąd pojawiłam się w domu dziecka zabierało mnie z tąd wiele ludzi. Jeszcze jak byłam mała było ich więcej a teraz? Kto by chciał utrzymywać 16-letnią dziewuchę?

Mam bląd włosy i niebieskie jak ocean oczy. Często słysze że pięknie maluje....mój cały pokój jest w malowidłach. Maluje nawet po ścianach. Są to przeważnie smoki....To są moje zalety. A wad mam dużo.  Jestem mało mówna. Rozmawiam tylko z jedną pracownicą Martiną. A raczej rozmawiałam...zwolnili ją a ja zostałam sama. 

Dzisiejszy dzień miał jednak wszystko zmienić.

-Hofferson...pakuj się. Wyjeżdzasz.-usłyszałam głos dochodzący zza mnie. Obróciłam się a tam spostrzegłam panią Phlegme która jest tu przewodniczącą.

-Gdzie tym razem?-zapytałam.

-Dowiesz się po drodze. Masz godzinę.-powiedziała i wyszła.

1 godzinę później

W tej chwili siędzę w samochodzie. Jadę do nowego domu, jeśli moge go tak nazwać. Znając życie to już ostatnia szansa by zmienić przyszłość. Za dwa lata będe pełnioletnia i nie będe mogła już mieszkać w domu dziecka więc musze znależć kogoś kto mi to zapewni. Oby ci ludzie byli mili....nie to co kiedyś.

-Zostaw!-zostałam uderzona.

-Nie wolno ci!-ponownie usłyszałam.

-Jestem głodna...-szepnęłam.

-Nie obchodzi mnie to. Bierz sie za robotę!-krzyk.

                                                                                                       ***


To tylko jedno ze wspomnień. Nigdzie dobrz mnie nie traktowano. Mam traumę do końca życia, ale już się przyzwyczaiłam do takiego traktowania. Teraz nie wiadomo do jakiego domu trafię. Czy będzie to następny pijak czy może jakiś niedbalec szukający sprzątaczki.  Nigdy nic nie wiadomo. W tej chcili marzę o tym by dobrz trafić...nie to co inni którzy mają dom, rodzinę, szczęście. Ja poszukuję go do dziś...

-Astrid...jesteśmy na miejscu.-powiedziała Phlegma. Wysaidłam z samochodu.

-Jesteśmy w Berk. To taka mała wieś.-wyjaśniła. Naprawdę tu pięknie, ten zapach świeżej trawy...śpiewające ptaki...ta zieleń. Kocham to.

-Witam...-usłyszałam czyjś głos. Za nami stała kobieta o kruczo czarnych włosach i niebieskich oczach.

-Dzień dobry..-przywiatałam się.

-Ty pewnie jesteś Astrid. Nazywam się Fox (czyt. Foks).-teraz zobaczyłam kilka domów. jeden z nich obok którego stałyśmy był cały żółty z wielkim ogrodem. Przed furtką zobaczyłam dwa duże psy. Ślczne są. Pani Fox właśnie tam zmierzała.

-Astrid tutaj będziesz teraz mieszkać. Zapraszam.-zwróciła się do mnie. Powoli weszłam na podwórko i wtedy podbiegły do mnie te psy.

-To jest Wichura i Szczerbatek.-pokazała mi na szarego i czarnego psa. 

-Śą śliczne proszę pani..-pogłaskałam jedego z nich.

-Mów mi poprostu Fox.-uśmiechneła się. W tej chwili wyszedł  z domu mężczyzna o brązowych włosach i oczach tego samego koloru.

-Cześć jestem Patrick.-podał mi ręke.

-Tak to mój mąż...choć do środka. -razem z ...Fox weszłam do domu. Nagle z jednego pomieszczenia wybiegła uśmiechnięta dziewczyna o czarnych włosach i brązowych oczach.

-Hej ty pewnie jesteś Astrid. Ja jestem Heathera.-zamiast podać mi ręke z całej siły mnie przytuliła.

-Tak...-zaczełam.

-To jest nasza córka.-powiedziała Fox.

-Choć pokaże ci twój pokój.-rzuciła Heathera łapiąc mnie za ręke i prowadząc schodami ku górze,.

-Zawsze chciałam mieć siostrę...-uśmiechneła się. Weszłyśmy do pokoju. Był on niebieski z białymi meblami. Bardzo ładny.

-To twój pokój, rozgośc się. A i jeszcze jedno....witamy w rodzinie.-uśmiechnęła się i wyszła.  Więc tu będę mieszkać.


Powoli zeszłam ze schodów kierując się ku salonowi. Tak była cała trójka.

-Mamy nadzieję że ci się u nas spodoba.-powiedziała Fox.

-Tak...dziękuje.-uśmiechnęłam się.

-Jeśli chcesz mogę pokazać ci okolicę.-powiedziała Heathera.

-Chętnie.-wyszłyszmy z domu.

-W Berk mieszkają jeszcze moi przyjaciele. Bliźniaki Mieczyk i Szpadka, Sączysmark, Śledzik i kuzyn Czkawka.- w tym mąmęcie zpatrzyłam sie w krajobraz gdy na kogoś wpadłam.

-Przepraszam..-szepnęłam i podniosłam wzrok. Moim oczom ukazał się piękny brunet o zielonych oczach w których można się zatopić.

-Nic się nie stało..-uśmiechnął się.

Koniec


Pewnie wiecie kto jest tym brunetem o zielonych ocach nie? No wię to już koniec. Miałam takie natchnienie więc napisałam. Dozobaczenia na moim blogu Czas Lecz Rany. :)



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.