FANDOM


Kilka informacj 

Stoick żyje Valki na razie nie ma 

bohaterowie wyglądają jak w JWS a potem jak JWS 2

Hiccstrid będzie 

pogrubiona czcionka to myśli 

będę pisać z perspektywy wszystkich jeźdźców 

Rozdział 1 Nowina 

Perspektywa Czkawki 

Jak codzień zostałem obudzony przez Szczerbatka który chciał jeść. Niechętnie schodzę z łóżka i kieruje się w strone schodów zauważyłem siedzącego na krześle i myślącego tate. Wziąłem kosz z rybami i dałem szczerbkowi.

Czkawak:Smacznego Szczerbek 

I sam też udałem się zjeść śniadanie, aż tu nagle cisze przerywa mój tata.

Stoick Chciałem z Tobą porozmawiać 

Czkawka: Ja mam tylko tyle do powiedzenia, że to nie moja wina 

Stoick: O czym ty mówisz synek?

Czkawka: A o niczym już-uff nie wie  to dobrze 

Stoick: Więc wracając do sprawy....

Nie dane mu było dokończyć bo ktoś zapukał do drzwi.

Czkawka: To ja pójdę je otworzyć- ciekawe kto to może być 

Czkawka: O hej Astrid co ty.......- nie dokończyłem bo mi przerwała 

Astrid: Mamy mały problem potrzebujemy Cię 

Czkawka: Jasne już idę szczerbo chodź idziemy 

Czkawka: Więc co się dzieję?-  byłem trochę zdziwiony 

Astrid: Bliźniaki zgubiły smoka-chyba nie jest zachwycony nowiną

Czkawka: Co?? Jak to zgubili smoka żartujesz sobie-jej mina mówi że nie żartuje ale jak zgubić własnego smoka

Astrid: Nie żartuje.Wiele dziwnych rzeczy robili ale to już przeszło wszystkie ich możliwości 

Po nie całych 5 miutach byliśmy w SA. Czekali tam na nas wszyscy. Zszedłem ze szczerbatak i skierowałem się w strone bliźniaków. Byłem zły ale też zaskoczony tym co się dowiedziałem.

Czkawka: Mieczyk Szpadka jak zgubiliście smoka ?

Mieczyk:  No my nie wiemy 

Szpadka: Byliśmy w lesie i....

Czkawka: i co?? Ja tego nie pojmuję jak można zgubić własnego smoka- byłem zły 

Astrid: Czkawka uspokój się co się  stało to się nie odstanie. Trzeba pomyśleć.

Czkawka: Masz racje Astrid. Dobra gdzie byliście?- Mam nadzieje ,że pamietają to

Szpadka: Za lasnem jest polana tam byliśmy 

Czkawka: Ok to ruszamy tam- Jednak pamiętali 

Rozdział 2 Poszukiwania Jota i Wyma 

Perspektywa Astrid:

Odkąd wyruszyliśmy wogóle się nie odezwał. Jest taki jakiś zamyślony bardzo ciekawe o czym tak myśli.Jak zapytam jego to mi i tak nie zdradzi tego i tak moje myśli przerywa Saczysmark 

Sączysmark: Hej piękna co....- nie dałam mu dokończyć bo oberwał w brzuch aż upad

Astrid: Jeszcze raz tak mnie nazwiesz ,a będzie boleć bardziej rozumiesz mnie!!!!

Sączysamark: TAK!

Śledzik: Widzisz tak się kończy jak z nią zaczynasz hahaha

Astrid: Też chcesz oberwać 

Śledzik: Nie 

I tak szliśmy w ciszy jeszcze 20 minut, aż doszliśmy na piękną polane jej widok zabiera wdech w piersiach.

Perspektywa Czkawki 

Zobaczyłem naprwadę piękną polane tylko jedno pytanie mi się narzuca gdzie mogą być Jot i Wym. Trzeba będzie się chyba rozdzielić.

Czkawka: Dobra ludzie nie widzę nigdzie smoka wiec się rozdzielamy. Więc tak Ja i Astrid pójdziemy na prawo bliźniki do prosta, a Sączysmark i Śledzik na lewo.Zrozumiano

Wszyscy: Tak 

Perspektywa Astrid:

A ten dalej chodzi głową w chmurach o mało co nie dobił do drzewa jak bym go nie pociągła to by wpadł. Czas przerwać cisze.

Astrrid: Hej Czkawka uważaj drzewo!!!- No i wpadł 

Astrid: Co się z Tobą dziś dzieje po czekaj ściągne to ci z głowy.

Perspektywa Czkawki:

Słysze jak coś do mnie mówi Astrid ale nie rozumiem co, aż tu nagle czuje ból

Czkawka Ałł... za co to - ,masowałem bolące ramie 

Astrid: To był jedyny pomysł żebyś się obudził. A po drugie mówiłam coś do Ciebie

Czkawka: A co mówiłaś?

Astrid: Tak mnie słuchasz. Pytałam się Ciebie co ci jest ?

Czkawka: A co ma mi niby być- nie wiem o co jej chodzi

Astrid: Jesteś nie obecny nie słuchasz co do Ciebie mówię nie licząć ,że wpadłeś w drzewo-śmiać mi się chciało z niego 

Czkawka: Przepraszm zamyśliłem się trochę.

Astrid: Ok rozumiem. Martwisz sie o Jota i Wyma?

Czkawka: Tak zastanawiam się gdzie mogą być 

Astrid: Nie martw się znajdziemy ich-uśmiechnęłam się do niego.

Rozdział 3 Poszukiwania Część 2

Perspektywa Czkawki:

Szukamy i nie znaleźliśmy aż 2 godziny. Może reszta znalazła ich. Ruszyliśmy na polane było słychać kłótnie.

Sączysmark: Jakim trzeba być głąbem by zgubić własnego smoka.

Szpadka: A ty to smoka na śmierć niezatresowałeś?

Czkawka: Dobra wystarczy już 

Astrid: Czkawka ma racje kłótnią nic nie wskóramy. Teraz trzeba pomyśleć gdzie może być?

Czkawka: No właśnie dlatego przeszukamy cały las a potem plaże

Perspektywa Czkawk

Najpierw poszliśmy przeszukać las ale niestety nic tam go nie było

Czkawka:Dobra w lesie go nie ma teraz pójdziemy na plaż. Ruszajmy 

Po  jakiś10 minutach jesteśmy na plaży 

Czkawka: Ok jesteśmy. Więc  tak rozdzielimy się 

Czkawka: Astrid i Sączysmark razem 

Astrid: Że co?-on sobie żartuje ze mnie nie chce smarka

Sączysmark: Wreszcie będziemy we dwoje 

Astrid: Jeszcze słowo a oberwiesz. Czkawka muszę ze Smarkiem być ?

Czkawka: Tak.Śledzik ze mną i bliźniaki razem.Ruszajmy już 

Perspektywa Asrid:

O nie muszę być ze smarkiem.Czy on kiedyś się nauczy,żeby dał mi spokój i znowu zaczyna.

Sączysmark: Hej misia może.......... nie zdąrzył powiedzieć bo go wałnełam w brzuch pięścią

Astrid: Jeszcze raz mnie tak nazwiesz a będzie dużo gorzej bolało rozumiemy się?!!!

Sączysmark: TAK!! Czemu odrzucasz takiego wojownika jak ja?

Astrid: Mam być miła czy szczera.......

Saczysmark:Wszędzie łazisz z Czkawką skoro masz tu prawdziwego mężczyzne a nie czym on tam jest.

No nie. Nie pozwole mu obrażać Czkawki.

Astrid: Po pierwsze z Czkawką się dogaduję. Po drugię Jego lubię a Ciebie nie.Po trzecie z Tobą nigdy nie będę nawet jak byś był ostani !!!

Perspektywa Sączysmarka:

Co ona w nim widzi chudy ciamajdowaty słaby a ja silny umieśnony i przystojny kto nie powie, że nie 

Perspektywa Czkawki:

Ciekawe czy ktoś ich znalazł my narazie Jota i Wyma nie widać.

Śledzik: Czkawka wszystko gra?

Śledzik: Czkawka !!!! co mu jest nie słyszy mnie .

Czkawka:Co ...co  coś się stało?

Śledzik: Pytałem się czy wszystko gra

Czkawka: Tak a czemu pytasz? o co mu chodzi ciekawe przedtem Astrid teraz on.

Śledzik: Jesteś jakiś nie obecny na pewno wszystko gra?

Czkawka: Tak po prostu..... a z resztą nie ważne chodzmy dalej. 

Śledzik:  Coś  jednak jest na rzeczy

Czkawka: O czym ty gadasz?

Śledzik: Czemu jej nie powiesz co czujesz?

Czkawka: Komu mam powiedzieć?- nie wiem o co mu chodzi

Śledzik: No jak komu Astrid 

Czkawka: Nie wiem o czym ty do mnie mówisz 

Śledzik: O tym, że cały czas jesteś nie obecny i patrzysz się na Astrid

Czkawka: Astrid jest moją przyjaciłką tak jak Ty, Smar, Bliźniaki jesteście moimi przyjaciółmi 

Śledzik: Okey niech ci będzie. A tak zmieniając temat ciekawe ile razy Smark oberwał od As

Czkawka: Hahaha o ciekawe przekonamy się jak się z nimi spotkamy 

Perspektywa Astrid:

Zabiję Czkawke jak go spotkam.Sączysmark doprowadza mnie do wariacji jak tak dalej będzie gadać to mu język odetne moim toporem .

Astrid:Sączysmark uspokój się bo znowu oberwiesz tak jak przed chwilą

Sączysmark:Już chyba z 20 razy oberwałem od Ciebie za nic

Astrid: Za nic? Zaraz możesz oberwać za nic  jak  tylko chcesz a z tą śliwą pod okiem  mogę ci poprawić jak chcesz-ale mnie wnerwia

Sączysmark Nie chce poprawy. Moja piękna twarz ucierpiała przy Tobie

Perspektywa Szpadki: 

Gdzie on może być. Co ten mój durny brat robi znowu brak słówn na niego

Szpadka: Mieczyk ty jaczy łbie co ty wyprawiasz?

Mieczyk: Jak to co robię wiszę na drzewie nie widać 

Szpadka: Złaź my tu Jota i Wyma szukamy

Mieczyk: A co robię niby?

Szpadka: Wisząc do góry nogami szukasz go 

Mieczyk Tak czekaj nie a o co chodzi

Szpadka: Ale ty głupi jesteś i złaź z stamtąd i idziemy 

Rozdział 4. Nareszcie znaleziony 

Perspektywa Czkwaki:

Spotkaliśmy się prawie wszyscy brakuje tylko Astrid I Smarka ciekwe kiedy dojdą do nas ile można na nich czekać chyba że Astrid zabiła Smarka

Czkawka: Gdzie oni są jeszcze ich będziemy szukać

Śledzik: Może już idą 

Mieczyk: A może Smark nie jest w stanie dojść 

Nikt nie zważał na to co Mieczyk choć  powiedział coś mądrego pierwszy raz w  życiu. Nareszcie ich widać ale co się stało Sączysmarkowi  czyżby Astrid tak go urządziła 

Czkawka: No nareszcie jesteście 

Astrid: A no jesteśmy a ty masz przechlapane 

Wszyscy:Uuuuu 

Czkawka: Za co mam prze...... nie dokończyłem bo mnie walneła w brzuch 

Astrid: Jeszcze raz przydzielisz mnie do grupy ze Smarkiem to nie ręcze za siebie rozumiemy się!!!

Nic jej nie odpowiedziałem bo nie miałem jak mocno mnie uderzyła w brzuch aż się skuliłem ta to ma siłe. Trzeba będzie wrócić do SA i tam pomysleć.

Czkawka: Chodzmy do SA pomysleć i opatrzeć rany bo jednej osobie się to przyda-popatrzyłem odrazu na Smarka

Ruszylismy w strone Sa. Astrid dziwnie się patrzyła na Sączysmarka, a potem na mnie chyba dalej ma za złe ,że ją ze Smarkiem do jednej drużyny dałem teraz mam nauczke ale kogo mam jej przydzielić hmm ze Śledzikiem nie będzie chiała ze Smarkiem też a o bliźniakach wole nie wspominać chyba jedynie ze mną. Nie chce wyglądać jak Sączysmark.

Czkawka: Dobra Smark idź się opatrzeć a my......-nie dokończyłem bo coś usłyszałem 

Czkawka: Co to było?

Astrid: Nie wiem ale to dobiegało z stamtąd 

Zaczołem powoli podchodzić ze Szczerbatkiem otwieram krate i co widzę.................

Czkawka: Astrid uszczypnij mnie bo nie wieże -w tedy Astrid podeszła i mnie uczypała

Czkawka: Ałł

Astrid: Sam chciałeś 

Czkawka: Wiem.

Czkawka Cały prawie dzień szukamy waszego smoka, a on jakimś cudem był zamknięty w akademi!!!

Mieczyk: Hmm ja nie pamiętam a ty siostra

Szpadka: Też nie pamiętam może sam się zamknął 

Czkawka: Jak smok może się sam zamknąć!!-czy te bliźniaki siebie słyszą co mówią smok sam się zamknął. Cały dzień zmarnowany na szukaniu ich smoka.

Rozdział 5 Kłopoty 

Perspektywa Astrid:

Wstałam rano jak zawsze uczesałam się zrobiłam warkocz z tyłu, zeszłam zrobić sobie śniadanie które zjadłam i poszłam nakarmić Wichurkę i zauważyłam Czkawke.Przy nim czuję się inaczej tak dziwnie nie wiem dlaczego.Ooo podchodzi do mni.

Czkawka: Hej Astrid Co u Ciebie słychać 

Astrid: Hej a nic ciekawego karmię teraz Wichurkę 

Czkawka: Idziesz do SA

Astrid: Tak 

Perspektywa Czkawki:

Lecieliśmy do Akademi jak zawsze byliśmy pierwsi pozostało czekać na reszte. Szczerbatek się położył a ja oparłem się o niegoi wyjąłem notes i zaczołem rysować.Astrdi w tym czasie bawiła się z Wichurą a ja ją rysowałem nie pokarze jej tego bo po co

Śledzik: Cześć wam 

Astrid/Czkawka: Cześć

Czkawka: Gdzie reszta?

Śledzik: Lecą już

Nie upłyneło jakieś 2min a już było ich słychać jak się kłucą oni jednak się nie zmienią.

Czkawka: No nareszcie jesteście

Sączysmark: A co Czkawuś się stęsknił za nami 

Czkawka: Nie za Tobą tym bardziej nie już myślałem, że będę miał spokój od Twojego dogadywania-nie wytrzymałem 

Astrid: No proszę kto by się spodziewał ,że Czkawka wybuchnie

Czkawka: Haha możemy już zacząć lekcje

Śledzik A co bedziemy dziś robić?

Czkawka: Patrol zrobimy dziś. Więc tak Astrid ze mną Sączysmark Bliźniaki i Śledzik razem

Sączysmark: A czemu Astrid z Tobą a nie zemną np

Astrid: Chcesz wyglądać gorzej niż teraz to jeszcze słowo a będziesz-jak on mnie wnerwia następnym razem posmakuje mój topór bardzo mocno

Czkawka: Dobra na smoki.

Perspektywa Astrid: 

Leciałam z Czkawką w ciszy ale po chwili coś przykuło moją uwagę....

Astrid: Czkawka patrz statki 

Czkawka: Masz racje ale czekaj przecież to Berserkowie  musimy wracać i ostrzec wioskę.

Bardzo szypko dolecieliśmy do wioski

Czkawka: Tato Berserkowie atakują

Stoick: Co?? Wszyscy przygotować się do bitwy 

Perspektywa Czkwaki:

Czy oni nie dadzą spokoju co jakiś czas nas atakują i za każdym razem przegrywają oni chyba się niczego nie nauczyli to się robi trochę nudne z ich strony. Trzeba pomysleć nad atakiem 

Astrid : Czkawka jaki mamy plan?

Czkawka: Zrobimy tak. Ja ,Astrid i Sączysmark polecimy od prawej ,a Śledzik i Bliźniaki 

Szpadka: To znaczy że mamy zrobić wielką demolke 

Czkawka: Nie wierze że to powiem ale tak macie zrobić wielką demolke 

I rozpętała się bitwa ja z Astrid i Sączysmarkiem atakowaliśmy agresywnie ale też spoglądałem na bliźniaki jakoś sobie radzą wielką jednak demolkę zrobili połowe statków zatopili Ci to potrafią niszczyć gorzej jest z nimi jak mają coś naprawić.Po jakiejś godzinie wygralismy Bliźniaki się spisali bardzo dobrze.

Stoick: Wygraliśmy możemy zacząć świętować.

Jak mój ojciec powiedział tak też zrobili po 2godzinach wszyscy prawie byli pijani. Najbardziej chyba pijani byli Sączysmark i Mieczyk  nie no Ci już leżeli nie tomni.

Rodział 6 Kłótnia i Wyjazd części 1

Perspektywa Stoicka:

Muszę z nim porozmawiać ale jak mam mu powiedzie, że ma wyruszyć w nieznane na 2lata i wrócić cały przecież Czkwaka nigdy się nie zgodzi na to. O Thorze daj mi siłe na tą rozmowe bo to będzie najtrudniejsza rozmowa z nim ze wszystkich.

Stoick: Czkawka musimy poważnie porozmawiać 

Czkawka: O czym chcesz gadać tato

Stoick: Nie wiem synek jak mam Ci to powiedzieć ale musisz wyruszyć na dwa lata w nieznane

Czkawka: Co??-nie wierze co on do mnie mówi 

Stoick: Przykro mi synek ale musisz jesteś przyszłym wodzem

Czkawka: Nigdzie się nie wybieram ja nie chce!!

Stoick: Musisz nie masz nic dogadania za tydzień wyruszarz 

Czkawka: Ty chyba oszalałeś-wyszłem i czasnołem drzwiami za sobą

Perspektywa Czkwaki:

No nie on naprawde oszalał mam wyruszyć w nieznane na dwa całe 2 lata jeżeli tak bardzo che to niech sam ruszy a mnie zostawi w spokoju. Ja nie mam zamiaru ruszać hm może uda mi się mu ten pomył wybić z głowy ale on jest upat ,a jak by użyć maczugi albo toporka

Astrid: Hej Czkawka

toporek dobre by było rozwiązanie 

Astrid: Czkawka!!!!!-zaczęłam na niego krzyczeć i nic trzeba użyć innych drastycznych metod.

I tak z moich mysleń wyrwał mnie ból

Czkawka: Ałł za co?

Astrid: Dobre 10 minut próbuję do Ciebie dotrzeć a ty nawet nie reagujesz a to jednak zadziałało 

Czkawka: Wybacz zamyśliłem się trochę

Astrid: Widzę  ,a o czym tak myślałeś 

Czkawka: Powiem  później jak wszyscy już będą 

Astrid: No okey-ciekawe co nam powie.

Kogoś muszę wybrać na czas mojej nieobecności ale mam jeszcze tydzień ile się jeszcze może wydarzyć przez ten czas.Czekałem z As w akademi na reszte dziwnie się czułem jak jestem z nią sam ale dlaczego hm nie wiem sam zawsze mi się podobała ale czy ja jej się podobam.

Śledzik: Cześć wam

Astrid i Czkawka: Cześć

Śledzik: Reszty jeszcze nie ma 

Astrid: Nie ma jak widzisz

Perspektywa Śledzika:

Dziwnie się Czkawka zachowuje jest znowu taki nieobecny ciekawe o czym tak mysli mam nadzieje że to nic poważnego.

Bliźniaki: Hej

Śledzik i Astrid: Cześć

Sączysmark: A temu co znowy- pokazałem na Czkwawke

Astrid: Nie wiemy jak go spotkałam tak się zachowywał 

Czkawka: Muszę wam coś powiedzieć. Za tydzień wyruszam na 2 letnią wyprawe w nieznane więc pod moją nieobecność akademią zajmią się Astrid i Śledzik 

Wszyscy: Co??

Astrid: Jeżeli z nas żartujesz to mnie popamiętasz

Czkawka: Nie żartuje jak chcesz idź do mojego taty i Ci wszystko powie o tym wyjeździe czy to prawda czy nie

Śledzik: Musisz wyruszyć na nią?

Czkawka: Tak muszę choć mi się to nie podoba i mi się niechce. A po za tym muszę z wami wytrwać jeszcze tydzień hahaha

Astrid: Do śmiechu ci ja ci zaraz pokaże jak bedzie do śmiechu jak oberwiesz  odemnie. Zostwiasz mnie z tymi cymbałami samą?-pokazałam na bliźniaków i na Smarka

Czkawka: Nie samą ze Śledzikiem. 

Astrid: Pocieszający fakt

Czkawka: Nie narzekaj. Dobra dziś zajęci nie zrobimy ale jutro będą normalnie- wszyscy wyszli zostałem sam ze Szczerbatkiem

Czkawka: To co mordko lecimy gdzieś.

Perspektywa Czkawki:

Nie ma to być w powietrzu czuć się wolnym. Latamy chyba już z dwie godziny nie mam ochoty wracać jeszcze do domu a może przenocuje na jakiejś wyspie. Dobry pomysł nie mam ochoty kłucić się z tatą o tą wyprawę nigdy mnie nie słucha teraz też mnie nie słucha jak mówie mu że nie chce. Wylądowaliśmy na smoczej wyspie postanowiłem że tu zostane na noc przyniosłem troche drewa.

Czkawka: Szczerbek możesz

Rozpalił ogieni teraz czas nałowić troche ryb ten łakomczuch już łowi ciekawe ile ułowi.Wziołem patyk i zaczołem łowić

Perspektywa Astrid: 

Szukałam Czkawki ale nigdzie go nie mogę znaleść może spytam się wodza gdzie on jest ciekawe co powie

Astrid.Dobry wieczór

Stoick: A dobry wieczór Astrid co Cię do mnie sprowadza?

Astrid: Chciałem się spytać czy jest Czkwaka w domu

Stoick: Nie ma go jeszcze nie przyszedł a już dawno powinien być w domu 

Astrid: No nic poszukam go dalej

Stoick: Dobrze jak coś powiec mu że na niego czekam

Astrid: Dobrze

Dziwne nigdzie go nie ma musze sprawdzić jedno miejsce jeszcze krucze urwisko może tam będzie 

Astrid: Wichura!! dobra dziewczynka 

Polecieliśmy na krucze urwisko ale go tam też nie było gdzie on może być robi się już późno no nic jak jutro się nie zjawi to o dalej poszukam.

Perspektywa Stoicka: 

Zaczynam się martwić o Czkawkę nie ma go dalej w domu a już jest późno gdzie ten chłopak znowu jest mam nadzieje że nic mu się nie stało ten to lubie się w kłopoty pakować gdzie on jest.

Perspektywa Czkawki:

Obudziłem się rano Szczerbatek jeszcze spał. Nadal nie mam ochoty wracać i zmierzyć się z tym wszyskim ale muszę wrócić, aż się boję no cóż czas obudzić śpiocha

Czkawka: Wstawaj szczerbek wstawaj- nie działa to inną metodą wezne go

Podeszłem bliżej niego nachyliłem się.....

Czkawka: Wstawaj śniedanie!!!!!!!!

Hahahaha aż podskoczył pięknie punkt dla mnie zawsze to na niego działa rewanż za to że mnie budzi z tym swoim jęzorem.

Czkawka: No mordko czas wracać do domu coś czuję że kazanie będziemy mieli 

'Wsiadłem na mordke i wzbiliśmy się w powietrze. Po chwili było widać wyspe mam złe przeczucia co do dzisiejszego dnia. Ohho widzę tatę oj jest zły '

Stoick: Gdzieś ty na Thora byłeś 

Czkawka: Na smoczej wyspe tam nocowałem od kiedy ty się tak martwisz o mnie?

Stoick:: Zawsze się martwie bo jesteś moim synem!

Czkawka: Tylko przedtem było innaczej. Idę do domu się omyć Cześć

Stoick : Pyskacz powiec co ja mam z nim zrobić 

Pyskacz: Co cóż jest uparty tak jak ty 

Perspektywa Czkawki: 

Teraz się interesuję mną coś nowego. O widzę Astrid no nie ona też wściekła ciekawe czemu ma taką minę zaraz się chyba przekonam bo idzie w moją strone. 

Czkawka: Ałł za co znowu??-mówiłem  rozmasowywać bolący  bark

Astrid: Gdzieś ty znowu był szukałam Cię

Czkawka: Szykałaś mnie?? A po co ?

Astrid: Jedno słowo bliźniaki 

Czkawka: Co oni znowu zrobili?

Astrid:Jak byś ich nie znał


Perspektywa Astrid:

Niech coś bliźniaki teraz zrobią Thorze Odynie niech coś się teraz stanie bo się sama zaraz w coś wpakuję 

Czkawka: Słyszałaś ten wybuch?

Astrid: Tak Dziękuję bliźniaki mnie uratowały. Ale tak swoją drogą ciekawe co zrobiły.

Czkawka: To co lecimy sprawdzić co się znowu stało?

Astrid: Pewnie

Wzbiliśmy się w powietrze i powendrowaliśmy za hałasem ale co tam zobaczyliśmy jedna wielka demolka oj wódz nie będzie zadowolony.

Czkawka: Co wy zrobiliście czemu spiżarnie. Gdzie teraz będziemy przechowywać jedzenie na zimę !!!

Astrid: Czkawka ma racje

Stoick:Co tu się dzieje na brodę Odyna........Ja...jak Bliźniaki!!!!

A nie mówiłam że wódz się zdenerwuje i to bardzo wole nie myśleć co się zaraz stanie 

Stoick: Bliżniaki macie odbudować spiżarnie i pomogą wam reszte jeźdźców

Wszyscy: Co???!!!

Czkawka: Ale tato my nic nie zrobiliśmy

Stoick: Nie obchodzi mnie to macie to odbudować-Odeszłem zostawiając ich 

Czkawka: Nie nie nie!!! Po prostu świetnie 

Astrid: Czy majcie mnie bo zaraz ich zabije

Już chciałam się na nich rzucić ale Czkawka mnie chwycił 

Czkawka:Dobra birzmy się do pracy a wy bliźniaki niedaruje wam tego że przez was wszyscy musimy odbudowywać  Perspektywa Czkawki: 

Cały dzień zmarnowany będzie przez bliźniaki. Czemu wszyscy odbudujemy spiżarnie a nie sami bliźniacy oni ją wysadzili a nie my.Czym szypciej to zbudujemy tym lepiej. As niesamowicie jest wkurzona śmiesznie wygląda jak by miała zaraz pożreć ich.

Astrid: Czkawka! Czkawka!!!

Czkawka:C...co?

Astrid: Bierz się do roboty a nie myśl o niebieskich migdałach 

Czkawka: Ciasto migdałowe mniam

Astrid: To sobie je zjesz później do roboty. A o jedzeniu będziesz myśleć później 

Perspektywa Astrid:

Ale oni mnie dziś wnerwiają jeszcze troche a ich chyba wszystkich pozabijam lepiej żeby mi zbyt w droge nie wchodzili. Ale chyba sama sobie zasłużyłam prosiłam żeby bliźniaki coś zrobiły  ale nie o to mi nie chodziło potrafią wszystko zniszczyć jak to oni. A Ci znowu się kłócą zaraz im buzie zaknebluje i wrzycę do studni ochłoną troszkę.


Astrid : Cisza!!! Albo się przymkniecie albo was wrzucę do studni i tam zostawie bez jedzienia na cały dzięń 

Czkawka: Ast...- przerwała mi


Astrid: Czkawka zamilcz. A teraz uważnie mnie słuchajcie bo dwa razy powtarzać nie będę jeszcze jedna kłótnia dziś a nie ręczę za siebie zrobie pożytek z topora wreszcie więc słowo jeszcze jedno a zobaczycie. Rozumiemy się 

Bliżniaki Tak 

Śledzik:Chwila spokoju od kłótni 

Czkawka: Masz racje śledzik 

Chwila Ciszy i spokoju za jakieś 4 godziny skończymy ich wielkie buum przez które wszyscy cierpimy. 4 godziny mineły szypko idę do domu nie mam siły na nic więcej 


Perspektywa Czkawki:

Nie mam siły wszystko mnie boli prawie cały dzień pracowaliśmy przez naszych głupich bliźniaków czy oni kiedyś zmądrzeją ale coś podejrzewam że nie.Nastał nowy dzień mam zamiar polatać troszkę na szczerbatku o wilku mowa.

Czkawka: Szczrbatku fuuj wiesz że to nie schodzi nie dobry smok haahahaha

Szczerbate:Wrrrr

Czkawka: Już idziemy polatać

Udaliśmy się na bardzo dlugi  lot wygłupialiśmy się razem ze szczerbatkiem wspaniałe  uczucie wolność od wszystkiego tylko ja i mój najlepszy przyjaciel.Dziwne by ktoś powiedział że moim najlepszym przyjacielem jest smok i nadodatek Nocna Furia ale zdanie innych mnie nie obchodzić. Czas najwyższy wracać do akademi.

Czkawka: Hej wszystkim a gdzie bliź....- I tu właśnie wlecieli bliźniaki 

Mieczyk i Szpadka: Hejka 

Wszyscy: Hej 

Sączysmark: To co dziś robimy na zajęciach?

Śledzik: No własnie co dziś robimy Czkawka

Czkawka: Zrobimy patrol a po patrolu się was coś spytam może być 

Wszyscy Tak 

Astrid: A co chcesz nam powiedzieć?

Czkawka: Dowiecie się później wszystkiego 

Polecieliśmy na patrol Ja z Astrid a Śledzik Sączysmak i Bliźniaki razem. Patrol mijał spokojnie i w zupełnej ciszy aż Astrid się nie odezwała.

Astrid: Czkawka co jest ? 

Czkawka: Nic po prostu ten wyjazd nie podoba mi się zbyt 

Astrid: Rozumiem Cię ale to tradycja

Czkawka: Tradycje można zmieniać ale mój Ojciec tego nie rozumie i zawsze idzie za tradycjami 

Astrid: Tyle wieków idziemy zgodnie z tradycją nie można jej z dnia na dzień zmienić bo nikt się nie przyzwyczai 

Czkawka:Masz racje 

Reszte drogi  lecieliśmy w zupełnej ciszy. Gdy dolatywaliśmy do SA było słyszeć kłótnie ehh oni nigdy nie przestaną.

Śledzik: Może nam powiesz już

Czkawka: Okey więc co wy na to by wybrać się na biwak na Smoczą wyspe za dwa dni?

Wszyscy: Pewnie 

Czkawka: To jeszcze ustalimy co kto bierze ale to dopiero jutro. To do jutra nrazie   Perspektywa Astrd:

Poszłam do domu i myślałam nad wszystkim co się stało w mojej głowie była pewna osoba przy nim czułam się inaczej jakby ta niedostępna Astrid Hofferson odeszła, a przyszła inna miła delikatna i uczuciowa. Czasem boję że coś dziwnego powiem i go strace albo wystrasze nie wiem czy on do mnie też coś czuje czy nie ale jak mam się tego dowiedzieć mam zapytać wprost czy jak. Nie chcę wyjść na głupią albo na idiotkę. podczas tych rozmysłach zasnełam. 

Perspektywa Czkawki: 


Miałem dziwny sen a był o tym ,że ja i Astrid jesteśmy parą i byliśmy szczęśliwi. Kocham ją odkąd pamiętam  ale czy ona mnie kocha tego nie wiem będę musiał się jej spytać czy coś czuje do mnie ale boje się wyjść na głupka przy niej ona mnie tak onieśmiela, że czasem nie wiem co mam powiedzieć a jak popatrze na jej błekitne oczy jak morze poprostu odpływam do krainy marzeń jak tak to mogę nazwać. Co ja mam jej powiedzieć " Hej Astrid wiesz jest taka sprawa ja Cię Kocham: głupio to brzmi troche co sobie pomyśli o mnie aż wole nie wiedzieć. Nad tymi rozmyślaniami zasnołem. Rano poczułem coś mokrego na twarzy.

Czkawka: Szczerbatek zawsze to samo robisz hahaha

Szczerbatek: Wrrrr


Czkawka: Chcesz jeść?

Szczerbatek: Wrrrrr

Czawka: No juz Ci daję  Szczerbatek odrazu zbiegł na dół i tam czekał na mnie , aż zejdę. Schodząc zauważyłem tate widać że zaspany jeszcze bo kromke do nosa by sobie wsadził haha śmiesznie to wygląda.

Czkawka: Hej tata

Stoick: Cześć synek co tak wczas

Czkawka: A to wielkie gadzisko mnie obudziło bo zgłodniał. A ty coś niewyspany

Stoick: A  no trochę niewyspany

Czkawka: Cięszki dzień Cię czeka?

Stoicj: Jak zawsze synek. No nic muszę się zbierać 

'No i wyszedł zostałem sam ze Szczerbem. Zacząłem robić kanapke bo sam już zgłodniałem. Szypko ją zjadłem za niedługo zajęcia w akademi czas się zbierać.'

Czkawka: Choć mordko do akademi

Jak zawsze pierwszy to chyba się nigdy nie zmieni. Czekałem chyba jakieś 10 minut, aż ktoś się zjawi. Druga była Astrid po niej Śledzik teraz tylko czekać na Smarka i Bliźniaki. No proszę już ich słychać to zaraz i oni będą 

Rozdział 7 Kłótnia i Wyjazd część 2 

Czkawka: To co wszyscy jesteśmy hm prócz bliźniaków bo oni nieobecni są 

Mieczyk: Zaraz Ci.... czekaj co ja miałem zrobić

Szpadka: Ale ty głupi  jesteś 

Mieczyk: Chyba Ty

Szpadka: Ty!!

Mieczyk: Nie

Szpadka: Zaraz zrobię Ci wielkie ziazia 

Mieczyk: Czekaj Co??

Astri: Dość wy bezmózgi. Trzymajcie mnie bo zaraz ich zabije 

Czkawka: Dość już!! Astrid idź do Wichury

Astrid: Ale......

Czkawka: Idź. Bliźniaki uspokójcie się wreszcie. Lecimy na Smoczą wyspę 

Wszyscy: Po co

Czkawka: Bo tak mi się podoba. Już na smoki

Perspektywa Czkawki:

Lecieliśmy w ciszy zauważyłem , że As się co jakis czas mi przygląda albo ja już mam zwidy wielkie.

Śledzik:Czawka, a po co lecimy na smoczą wyspe 

Czkawka: Muszę coś tam znaleść 

Sączysmark: To po co my tam lecimy ??

Czkawka: Jak nie chcesz to nie leć nikt Cię siłą nie trzyma!!!- nerwy mi już puściły

Sączysmark: Okey już nic nie mówię

Astrid: Czkawka co się z Tobą stało przedtem tak się nie zachowywałeś

Czkawka: Ten cały wyjazd , a zresztą nie ważne 

Astrid tylko na mnie popatrzyła ze smutną miną nie wiem czemu ale nie lubię kiedy jest smutna to tak jakby mi ktoś serce rozrywał na drobne kawałki. Sam nie wiem czemu tak się zachowuję to wszystko może przez ten wyjazd zawsze ojciec coś odemnie oczekuję, a ja to muszę spełnić żeby go znowu nie zawieść. Cały czas mi powtarza że jako przyszły wódz ale ja nie chce nim być nikt tego nie widzi , że ja się na to nie nadaje. Zaniedługo będziemy na Smoczej Wyspie to co tam szukam dam to niespodzianka dla Astrid dołącze do tego karteczke ale pozwole jej to dopiero otworzyć jak wyruszę nie wcześniej taki prezent na pożegnanie.

Perspektywa Astrid:

Czkawka cały czas jest zamyślony albo się denerwóje nie wiadomo z jakiego powodu martwie się o niego trochę czekaj wróć ja się martwie ja Nieustraszona Astrid Hofferson tak muszę to przyznać martwię się o niego bo coś chyba do niego czuję naprawdę ale boje się mu to powiedzieć ale będę musiała mu wkońcu powiedzieć co czuję 


Czkawka: Dobra to zrobimy tak ja pójdę poszukać to co mam znaleść a wy opiszcie smoki 


Wszyscy: Dobra 

Ciekawe czego on szuka że nie chce pomocy. Za dwa dni wyrusza będę za nim tęsknić choć się do tego nie przyznam przed nim 

Perspektywa Czkawki:

Gdzie ja to dałem Thorze pomóż bo nie pamiętam, sprawdze jaskinie może tam to dałem jak ja mam zrobić prezent dla niej jak nie wiem gdzie ja to dałem ta moja krótka pamięć. Jest mam teraz czas wracać do reszty ale co ja mogę jej zrobić napewno napiszę jeszcze liścik ale co mam jej napisać.


Czkawka: Ejj tu jesteście a my was szukamy 

Astrid: Znalazłeś to co miałeś znaleść??

Czkawka: Tak znalazłem. A jak wam idzie ?

Śledzik: Dobrze dopisaliśmy jeden gatunek tylko 

Czkawka: Aha. A Ci co znowu robią-pokazałem na bliźniaków i Smarka

Astrid: Bawią się w najlepsze 

Czkawka: Czy oni kiedyś dorosną 


Śledzik: Obawiam się że nie mają za małe mózgi 

Czkawka: Zbieramy się bo jeszcze musimy przygotowac się na biwak

Astrid: Zapomniałam o tym biwaku 

Śledzik: Ja też zapomniałem Jak dolecimy na Berg to odrazu do kuźni pójdę zrobić prezent Astrid ale co mogę zrobić może jakiś wisiorek 

tak wisiorek jej zrobię i podczas pożegnania jej dam go mam nadzieje tylko że się jej spodoba.


Czkawka:To co widzimy się za 4godziny ??

Wszyscy: Tak!! To mam czas by to zrobić a jeszcze muszę wziść potrzebne rzeczy na biwak.

Perspektywa Astrid: 

Ciekawe po co poszedł odrazu do kuźni co on znowu knuje ehh nie da się za nim nadąrzyć chyba. Mam czasem mocno go przytulic i nie puścić i powiedzieć jak bardzo go kocham a on zaniedługo wyjedzie ale nie zapomne o nim.Muszę mu coś dać żeby o mnie nie zapomniał i liścik mu napisze ale co mogę napisac może co do niego czuję że jest mi bliski a nawet bardzo 


Astrid: Wichurka choć 

Wichura: Wreee

Astrid: Grzeczna dziewczynka

Leciałyśmy do SA tam mieliśmy się spotkać z resztą widzę że już są ale brakuje Czkawki spewnością się spóźni.

Astrid: Hej wszystkim

Wszyscy: Hej 

Sączysmark: No hej piekna-odrazu oberwał w brzuch

Astrid: Nie nazywaj mnie tak !. Widział ktoś Czkawke

Śledzik: Nie miał już tu być

I tak rozmawialismy czekając na Czkawkę.O wilku mowa bo akurat teraz przyleciał

Czkawka:Wybacie spóźnienie ale musiałem coś zrobić.to co mamy wszystko już ?

Wszyscy: Tak!!!

Czkawka:To lecimy ??

Wszyscy:TAK!!

Lecieliśmy w ciszy no prawie bo bliźniaki kłóciły się z Smarkiem kto ma lepszego smoka a hakokieł zrzucił z grzbietu Smarka i tak spadał i spadał i spadał ale jednka go uratował a szkoda przynajmniej miałabym spokój od niego. 

Szpadka: As pogadamy później 

Astrid: Tak a oczym chcesz pogadać  

Dziwnie to zabrzmi ale Szpadka jest moją najlepszą przyjaciłką choć  jest troszkę tempa i lubi się bić z Mieczykiem .

Szpadka: Później Ci powiem 

Astrid: Dobra 

Ciekawe co to za sprawa że powie mi później czasem cieszko za nią nadążyć z myśleniem. I  już dolatujemy  Czkawka: To co rozbijamy namioty  najpierw

Wszyscy: Tak 

I zaczeliśmy rozkładać namioty ja śpie z Szpadką, Czkawka ze Śledzikiem a Sączysmark z Mieczykiem ciekawe co potem będziemy rodzić. Szpadka co chwile dziwnie się na mnie patrzy zaczynam się jej bać gdzie ja Astrid Hofferson się boję i na dodatek Szpadki no nie tak się bawić nie będziemy zresztą co ja się mam bawić ja się niczego nie boję i koniec kropka bez dwóch zdań.

Szpadka: As pogadamy 

Astrid: Tak choć kawałek dalej- odeszyłyśmy kawałek dalej 

Szpdaka: As mam pytanie tylko mnie nie zabij okey?

Astrid: Dowiem się wreszcie o co chodzi bo zaraz oszaleje 

Szpadka: Ty się zakochałaś?

Astrid: Że Co???

Szpadka: Pytam się tylko 

Astrid: Skąd Ci się to wzieło że ja się zakochałam i w niby w kim?

Szpadka: W Czkawce 

Astrid: Ja zakochana i nadodatek w Czkawce- nie jest głupia za jaką ją uważają inni jak ona się mogła domyśleć że ja coś czuję do Czkawki 

Szpadka: Wiec nic nie czujesz do Czkawki i mi się tylko zdawało to wszystko

Astrid: Tak zdawało się Ci i nic nie czuję do Czkawki !!


Szpadka: Dobrze nie denerwuj się już mówię co widzę i widzę jak Czkawka patrzy na Ciebie 

Astrid: Jak patrzy na mnie niby nic nie zauważyłam 

Szpadka: Patrzy na Ciebie taką miłością dziwi mnie że ty nic nie zauważyłaś 

Astrid: Wracajmy już zaraz zaczną nas szukać

Szpadka:  Dobra choćmy 

Czy Szadka ma racje że Czkawka mnie kocha , że ja tego nie zauważyłam Ciekawe czy on też podejrzewa ,że  ja jego też kocham będę musiała z nim pogadać ale jak mam zacząć tą rozmowe z nim boje się jego reakcji nie chce stracić przyjaciela bliskiego. A tak z innej beczki ciekawe  co będziemy na biwaku teraz co oni kąmbinują dziwnie siedzą mi przypadło miejsce przy Czkawce jednak Szpadka miała racje on tak patrzy na mnie 

Perspektywa Czkawki:

Ona jest taka piękna chyba za długo się na nią patrze.Dobra Czkawka ogarnij się ona jest ideałem twarda a zarazem delikatna dobra ogar ale jak mam sie ogarnoć jak popatrze na nią to mam ochote ją pocałować. Po jutrze wyruszam i wtedy dam jej liścik z prezentem jak będzie chciała to za trzyma a jak nie to nie.Mieczyk zaczyna swoje historie a Śledzik juz się trzesie ze strachu. Co Szpadka kombinuje czemu podchodzi do śledzika 


Szpadka: Buuuu

Śledzik: Aaaaaaaaa

Wszyscy: Hahahaha

Śledzik: Bardzo zabawne 

Biedny Śledzik przytulił się do Sztukamies i tak siedział a Mieczyk dalej opowiadał dużo było śmiechu. Sączysmark przez sen pocałował Hakokła a ten aż się zapalił haha. A ja na ramieniu poczułem głowę czyjąś to była Astrid która już spała szczerze nie przeszkadzało mi to wogóle a wręcz przeciwnie byłem bardzo zadowolony z tego faktu że ja tu koło jej siedzę. Nie mogłem jakoś zasnąć cały czas patrzyłem na Astrid która była przytulona do mnie i słodko spała wyglądała tak niewinnie jak by jej przeciwieństwo ale i tak jest taka hm właśnie jaka nie mogę tego wyrazić słowami  nie umiem opisać to co do niej czuję że ją kocham to proste nawet bardzo ale czemu nie potrafię tego opisać słowami jak z nią rozmawiam nie umiem się czasem wysłowić i czuję się jak zaraz miał bym coś głupiego powiedzieć.....


Perpektywa Szpadki:

Obudziłam się w nocy ale to co zobaczyłam upewniło mnie w moich przekonaniach że Astrid jednak kocha Czkawke a on ją tak słodko razem wyglądają ale czemu ona zapszecza że coś czuje. Ale on musi wyruszyc w podróż jak ona to zniesie aż nie chce mysleć i co ona wtedy będzie robić. P

erspektywa Astrid:

Tak słodko mi się śpi i jestem do czegoś przytulona nie chce mi się oczów bo mi tak wygodnie ciekawe do czego się przytulam czekaj to chyba nie Smark. Odrazu się podniosłam aż obrzydzenia dostałam  moment ale to nie Smark kto to czy to.. to Cz..Czkawka ja była przytulona do Czkawki i tak spałam to chyba mi się śni mam bardzo dziwny sen z którego zaraz się chyba obudzę.Dobra to nie sen i ja naprawdę byłam w niego wtulona ciekawe czy ktoś to widział.

Szpadka: As

O nie Szpadka to widziała teraz będzie mnie męczyć pytaniami i co ja jej mam powiedzieć. 

Astrid: Tak ?

Szpadka: Od kiedy jesteście razem

Astrid: Nie wiem o czym mówisz

Szpadka: Od kiedy ty i Czkawka jesteście razem ?

Astrid: Ale my nie jesteśmy razem

Szpadka: I to że byłaś w niego wtulona to nic 

Astrid: Ja nawet nie wiem jakim cudem byłam w niego wtulona musiałam poprostu zasnąć 

Szpadka:As przyznaj się czujesz coś do niego bądz ze mną szczera 

Astrid: Ehh no dobrze tak czuję coś do niego 

Szadka: A masz zamiar mu powiedzieć że go kochasz

Astrid: Sama nie wiem nie che by źle o mnie myślał nie chce stracić przyjaciela a jeżeli on mnie nie kocha to wyjdę na idiotkę 

Szpadka: Ale on Ciebie kocha nawet nie wiesz jak bardzo 

Astrid: Skąd ty to wiesz ?

Szpadka: Ehh no dobrze powiem Ci raz go podsłuchałąm jak mówił do szczerbatka 

Astrid: Czyli on mnie...

Szpadka:Tak on Cię kocha i nic po za Tobą nie widzi 

Siedziałyśmy w ciszy aż tu nagle coś wystkoczyło za krzaków to były dwa smoki po chwili znikneły znowu za krzakami. A ja myślałam cały czas nad tym co Szpadka mi powiedziała czy ona ma racje że nic nie widzi po za mną jakoś w to nie mogę uwierzyć czemu ja tego nie widzę chyba powinnam coś zauważyć prawda a ja nic nie widzę to jest skmplikowane bardzo. Cały czas mam dwa pytania w głowie Czy on mnie Kocha Czy będziemy razem.

Bardzo bym tego chciała ale czy on chce . Muszę się przespać z tym jednak bo nic więcej nie wymyślę ale położyłam się tak jak zasnełam tzn przytulona do Czkawki. 

Perspektywa Czkawki:

Obudziłem sie wczas poczułem że ktoś sie do mnie przytula przypomniałem sobie że Astrid zasneła wtulona do mnie i dalej tak śpi tak słodkow wyglądała że nie miałem serca jej budzić ale zauważyłem że sama zaczeła się budzić i patrzy na mnie tymi swoimi pięknym niebieskimi oczami jak morze tylko można się rozpłynąć w nich.

Czkawka: Dzień dobry jak się spało ?

Astrid: Cześć a dobrze miękki jesteś bardzo 


Czkawka: Haha dzięki za komplement 

Astrid: Proszę bardzo 

Uśmiechła się do mnie Thorze jak ja ją kocham szkoda że tego nie wie muszę się zebrać w sobie wreszcie i jej powiedzieć ehh nie dam rady jej powiedzieć dlaczego ja się tego boję  Czkawka: Może obudzimy reszte zjemy śniadanie i wracamy ??

Astrid: Dobrze 

Czkawka: Sączysmark wstawaj 

Sączysmark: Mamusi jeszcze 5 minut

Czkawka: Czy ja ci wyglądam na twoją mame?-  mówiłem i zacząłem się śmiać a smark odrazu wstał haha piękna mine zrobił.

Astrid: No Sączysmark jak można pomylić swoją mame z Czkawką hahah- mówiła to śmiejąc się ja jej zaraz dam

Czkawka: Sugerujesz coś  mi ?

Astrid: Ja nic nie sugeruje ja stwierdzam fakt a faktem jest to że nie jesteś podobny do jego mamy haha

Czkawka: Wiesz co As mam niespodzianke dla Ciebie

Astrid: Jaka?

Chwyciłem Astrid i zacząłem kierować się w strone morza chyba właśnie zauważyła gdzie ja ją niese

Astrid: Czkawka proszę nie tylko nie to proooosze !!!

Ups za późno i wpadła do wody oj jest zła baldzio zła lepiej może powolutku się wycofać tak dla bezpieczeństwa swojego żeby mieć jak uciekać oho wstaje z wody i idzie na ląd ona nie jest zła ona jest wściekła może lepiej zaczne uciekać.

Astrid: Czkawka!! jesteś martwy słyszysz !!! niech cię dostane w swoje ręce 

Czkawka: Hahaha najpierw mnie złap jak potrafisz  P

erspektywa Szpadki: 

Tak słodko razem wyglądają ciekawe czy będą parą moim zdaniem będą. Ale Samark dziwnie na nich patrzy jak by miał zamiar eksplodowac tu. Może lepiej się od niego odsune nie no bym się bała czy coś bo się nie boja ale lepiej koło wariaty nie być blisko.

Perspektywa Astrid:

Gonię go z toporem w ręku ja mu dam mnie wrzucać do morza zapamięta mnie na wszystkie czasy. Najpierw go zabiję potem go przytulę i znowu zabiję będzie miał nauczkę że ze mną  się nie zaczyna. Narazie uczucia wygaszamy odpłace mu się za to. Szykuj się zemsta będzie słodka 


Astrid: Uciekaj i tak Cię dopadne popamiętasz mnie!!!!!

Czkawka: Chyba jednak Cię nie popamiętam bo mnie nie złapiesz haha

Astrid:Śmiej się zaraz nie będzie Ci do śmiechu!!! Gonię go i gonię nie mam już siły tak szczerze. Zapłaci mi za to oj zapłaci jestem cała mokra przez tego imbecyla ale kochanego imbecyla  dobra Astrid weź się w garść musi zapłacić za to, a nie mam się rozmarzać jaki on jest. Muszę coś wymyślić jak go przechytrzyć bo nie mam sił go ganiać po całej wyspie. Już wiem co zrobię.

Astrid: Czkawka dobra nic Ci nie zrobię ale stój już wreszcie 

Czkawka: Podejdę jak odłożysz topór 

Astrid:Dobra odkładam- prosze jak łatwo poszło nawet się nie skapnie kiedy oberwie odemnie

Astrid: No choć nic Ci przecież nie zrobię

Czkawka: No dobra podejdę 

Zaczoł podchodzić widać , że nie pewnie. Oj boi się i dobrze bo zaraz oberwie tak że mnie nigdy nie wrzuci do morza.Dobrze jest już blisko i jeszcze chwilka i masz.

Czkawka: Miałaś nie bić 

Astrid: A wiesz co to podstęp 

Czkawka: Wiem

Astrid: Jeszcze raz mnie wrzucisz do wody nie ręcze za siebie!!- i dostał jak ładnie skulił się z bólu zapamięta że ze mną nie ma żartów

Czkawka: Ałł  musiałaś tak mocno 

Astrid:Tak 

Czkawka: Może wracajmy do reszty. 

Astrid: Dobrze ale żeby Ci nie przyszedł do głowy głupi pomysł  bo się skończy źle dla Ciebie rozumiemy się !!

Czkawka: Jasne

Zaczeliśmy wracać co chwilę spoglądałam na niego tak by tego nie widział .Zmienił się przez ten krótki czas. Teraz dręczy mnie wyrzuty sumienia jak go traktowaliśmy nigdy nie staraliśmy się go poznać takim jaki jest to był najgorszy błąd w naszym życiu tym bardziej moim jak bym mogła cofnąć czas i to naprawić.

  Czkawka: Co tak myślisz?

Astrid: A tak się zamyśliłam 

Czkawka:Nad czym?

Astrid: Nie musisz wiedzieć

Czkawka:Okey nie spinaj się

Astrid: Haha bardzo zabawne . Jak ty chodzisz zamyślony to dobrze jest, a ja nie mogę?

Czkawka: Możesz , nic nie mówię przecież 

Astrid:  Spróbował  byś  tylko. Ciekawe co u reszty??

Czkawka: Mam nadzieje, że nic nie zrobili w obozie 

Astrid: A może się pozabijali 

Czkawka: Hahaha nie przesadzajmy, aż tak mądrzy nie są 

Astrid: Racja  I znowu zapadła ta niezręczna cisza jest bardzo przytłaczająca,  o czym ja mogła bym z nim rozmawiać. Czemu ja przy nim czuję  się dziwnie taka zawstydzona. Dochodziliśmy do obozu było słychać kłótnie chyba między Szpadką a Smarkiem. Ciekawe o co znowu im poszło.

Sączysmark: Ona mnie kocha nie jego 

Szoadka: Ale ty tępy jesteś ona Cię nie kocha zrozum to żadna Cię nie chce jak narazie chyba zauważyłeś 

Sączysmark: Ale...

Czkawka:  O co znowu się kłócicie ?

Szpadka: O nic- spojrzała na mnie ciekawe czemu o co tu chodzi oni chyba wszyscy powariowali 

Czkawka: Dobra nie ważne.Możemy się zacząć pakować i wracać do domu?

Wszyscy: TAk!!

Persepktywa Sączysmarka:

Wiem że ona mnie kocha tylko nie może się do tego przyznać nikt mi się nie może oprzeć nawet Szpadka wiem , że jestem przystojny i każdą mogę mieć.

Perspektywa Czkawki:

Ciekawe o co im znowu poszło te ich kłótnie są nie do zniesienia czasem głowa boli od nich mają prawie 16 lat a zachowują się jak 4 letnie dzieci. Odpoczne sobie od nich i ich kłótni bezsensownych o wszystko. Szypko się nawet spakowaliśmy w zupełnej ciszy aż szok bez kłótni żadnej. Wsiadliśmy na smoki i wyruszyliśmy w drogę powrotną teraz tylko muszę pomyśleć co napisać jej niespodzianke już mam zrobioną teraz tylko liścik dziś go napiszę jak wrócimy. Położyłem się na Szczebatku i tak leciałem chyba mi się przysneło.

Astrid: Czkawka! wstawaj już prawie jesteśmy

Czkawka: c...co a dobra łapie o co Ci chodzi już wstaje. No Szczerbatek lądujemy 

Czkawka: To dozabaczenia 

Wszyscy: Narazie 

Szpadka:As możemy pogadać 

Astrid: Pewnie choć do mnie

Perspektywa Astrid:

Ciekawe co chce mi Szpadka powiedzieć ale wiedzę że to ważne chyba bo jest trochę zdenerowana może chodzi o tą kłótnie ze Smarkiem. Weszłyśmy do domu usiadłyśmy i czekałam aż zacznie mówić ale na to się chyba nie zapowiada.

Astrid: Więc o czym chciałaś pogadać ?

Szpadka: Chodzi o Smarka

Astrid: O tą waszą kłótnie dziś o co poszło znowu?

Szpadka: O Ciebie

Astrid:Coo?- byłam bardzo zdziwiona tym co domnie mówiła czemu akurat o mnie co on znowu wymyślił 

Szadka: On mówi że go kochasz i jesteś tylko jego

Astrid:Jego?! ja mu zaraz pokażę  nie jestem niczyją własnością a tym bardziej nie kocham Smarka!!

Szpadka: As uspokój się wiesz jaki jest Smark 

Astrid:Zemszcze się na nim jeszcze dziś dzięki Szpadka że mi powiedziałaś oj zapamięta tą lekcje na całe życie chyba 

Grr ten Smark doprowadza mnnie do wariacji ja mu pokaże dziś jeszcze. Co by tu wymyślić  hm wiadro wody topór do stuknięcia go w ten jego jaczy łeb żeodrazu przestanie gadać głupoty raz na zawsze.  Hm  albo wrzuce go do studni przyokazji się wykąpie albo utopi nie będę tęsknić za nim jakoś.

Perspektywa Czkawki:

Nic mi do głowy nie przychodzi co mógłbym napisać samą pustke mam. Coś dzieje się na dworze bo krzyki słychać. Co As robi ze Smarkiem ale piszczy gorzej od dziewczyny chyba lepiej się nie mieszczać nie no muszę się dowiedzieć za co chce go pozbawić głowy ale po co jej wiadro ona oszalała chyba.

Czkawka: As co tu się dzieje?

Astrid: Sączysmark twierdzi że jestem jego własnością

Czkawka: Serio??

Astrid: Tak. Więc teraz dostanie nauczke i masz mi się nie wtrącać bo też przez przypadek dostaniesz 

Czkawka: Dobra nie mieszam się ale nie zabij go dobrze?

Astrid: Postaram się 

Sączysmark: Misia nie możesz mnie zabić przecież mnie kochasz 

Astrid: Zapamiętaj raz na zawsze Ja Cię nie Kocham !!!!

Uuu musiało go zaboleć wiadro na głowie hahaha o bierze jakiś kij i co ona z nim zrobić czekaj czy ona chce o biedny smark. I tym kijem uderza o wiadro co ma na głowie haha .Oj ładnie ją wkurzył nigdy nie chciał bym być na jego miejscu 

Czkawka:  As już chyba mu wystarczy

Astrid: Jeszcze tylko to- bierze topór i uderza go w brzuch oj aż się skulił .

Astrid: Teraz wystarczy 

Czkawka: Spewnością ma cieszko się ruszać 

Astrid: I dobrze przynajmniej może zapamięta 

Szpadka: Dobrze mu nawet bardzo brawo As

Mieczyk:Ja też chce tak jak Smark

Szpadka: Pewny jesteś może być gorzej

I teraz oni zaczeli się bić oni nigdy się nie zmienią choć Szpadka jest teraz mądrzejsza, a Mieczyk no cóż zostawię to bez komentarza. Mogę już wrócić do domu już zaczołem iść gdy mnie ktoś zatrzymał..........

Rozdział 8.Pożegnanie i Odlot 

zatrzymała mnie Astrid

Astrid:Chcieliśmy się spytać kiedy wyruszasz

Czkawka: jutro w południe 

Śledzik:To zdąrzymy się z Tobą pożegnać

Szpadka:  Napewno wszyscy będziemy a tym bardziej jedna osoba- ciekawe o kogo jej chodzi 

Czkawka:Dobrze ale muszę już iść bo mam coś do zrobienia. To do jutra cześć 

Wszyscy Cześc

i znowu ruszyłem w strone domu. Juz wiem co jej napisze po prostu swoje uczucia do niej. Odrazu skierowałem się na góre do mnie. Nie wiem kiedy ale zasnołem przy biurku. Obudził mnie Szczerbo na tego to zawsze mogę liczyć co do pobudki taki z niego budzik obśliniony budzik.

Czkawka: To co Szczer ruszamy dziś w długą podróż

Szczerbate: Wrrreee

Czkawka: Odkryjemy nowe wyspy będzie fajnie nową przygode czas zacząć 

Stoick: Czkawka śniadanie !!

Czkawka: Idziemy już. Choć mordko idziemy zjeść coś przed podróżą 

Zeszliśmy na dół dałem Szczerbatkowi pełen kosz ryb by miał siłe na naszą podróż.i sam też zaczołem jeść. Dziwne tata jeszcze nie poszedł do wioski coś nowego naprawd. 

Czkawka: A ty nie idziesz do wioski??

Stoick: Chciałem spędzić troche czasu z tobą przed twoją podróżą 

Czkawka: Dobrze i tak nie miałem zamiaru dziś wychodzić 

Stoick: Chciałem Cię też prości byś uważał na siebie 

Czkawka: Obiecuję będę uważał a po za tym ze Szczerbem będę 

Stoick: Wiem ze będzie z Tobą ale mimo wszystko uważaj 

Czkawka: Ja zawsze uważam 

Popatrzył się na mnie miną ' serio' no cóż miał troche racji ale staram się nie pakować w tarapaty tym bardziej teraz alezawsze coś moze nie pójść po naszej myśli. I tak gadałem z tatą dawno tak ze sobą nie rozmawialismy jak dziś dużo się też śmialismy dziś poczułem że mam ojca. Jeszcze chwila i bedzie czas się zbierać 

Czkawka: Czas chyba wyruszać

Stoick: Masz racje choć inni też chcą cię pożegnać

Czkawka:Dobrze choćmy, Mordko choć idziemy 

Smok jak na rozkaz wstałi szedł obok mnie. Na placu zebrała się cała wioska

Śledzik: Czkawka uważaj na siebie

Czkawka: Dobrze

Mieczyk: Jak znajdziesz coś co można wysadzić powiedz

Szpadka:Mieczyk ty jaczy łbie my tu Czkawke żegnamy a ty o wysadzaniu teraz myślisz.Czkawka zgadzam się ze Śledzikiem uważaj na siebie 

Astrid: Ja też Cię proszę uważaj na siebie i wróć do nas .Mam coś dla Ciebie - dałami pudełeczko z kartką

Czkawka: Obiecuję że wróce. Też mam coś dla Ciebie ale otwórz je później 

Astrid: Dziękuję 

Rozdział 9 Wspomnienia  i Smutek ?

Perspektywa Astrid:

Odleciał będę za nim tęsknić.Ciekawe co to jest co mi dał sprawdze później teraz trzeba zrobić patrol kto wie co się stanie.

Astrid: Zrobimy patrol??

wszyscy: dobra 

Ruszyliśmy na patrol nie jest tak jak przedtem i napewno szypko nie będzie. Nawet bliźniaki już inaczej się zachowują nie są takie jak przedtem, każdy jest jakis dziwny nawet Sączysmark jest spokojny coś czuję że to będę długi dwa lata  moje z nimi . Śledzik z zamyślenia o mało co nie spadł ze Sztykamięs  co się z nimi dzieje 

Astrid: Co się z wami dzieje ??

Śledzik: Tak jakoś smutno że go nie ma z nami 

Astrid: Ale wróci przecież obiecał 

Śledzik:Tak ale teraz go z nami nie ma i jest tak smutno

Sączysmark: Nie wierzę , że to mówię ale Śledzik ma racje to nie to samo bez niego 

Astrid: Kto jak kto ale myślałam że będziesz się cieszyć że go nie ma 

Sączysmark: No tak ale to mój kuzyn. A po za tym każdy się ma prawo zmienić 

Astrid: Fakt

Lecieliśmy dalej w ciszy nie sądziłam  że Smark ma uczucia a tym bardziej że będzie tęsknić za Czkawką. Jego nie ma dopiero godzine a ja już Samrka i bliźniaków nie poznaje czy coś mnie jeszcze dziś zaskoczy chyba nie.

Perspektywa Stoicka:

Teraz tak pusto będzie w domu a tak to bym miał przynajmniej odezwać sie do kogoś. Teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo go skrzywdziłem nie wybaczę sobie jak coś mu się stanie on mi tylko został po tym jak Valke porwał smok. Nie przeżyje tego.  Perspektywa Astrid: 

Nareszcie wracamy.Mam zamiar wejść do domu położyć się i zasnąć to był ciężki dzień Hakokieł podpalił Smarka znowu zresztą w sumie jak by nie mówił mu głupot to może by się nie zapalił oj musiał się wkurzyć na niego bardzo.Wreszcie w domku nie mam już siły na nic. Przypomniałam sobie ,że Czkawka dał mi pudełeczko muszę to sprzawdzić co tam jest. Otworzyłam pudełko i zawuażyłam piękny wisiorek i liścik do tego. Zacząłam go czytać 

" Astrid nie wiem jak mam Ci to powiedzieć. Bałem się bo nie chciałem naruszyć naszej przyjaźni.. Zawsze chciałem Ci to wyznać co do Ciebie czuję ja Cię Kocham As odkąd pamiętam tylko bałem się to wyznać Tobie. Napisałem ten list w razie gdyby coś mi się stało chcę byś wiedziała co do Ciebie czuję "

Aż mi łza po policzku zeszła on mnie jednak kocha odkąd pamięta jednak Szpadka dobrze mówiła. A ja go tak traktowałam nie zasłużyłam na jego miłość , ale sama też go ocham. Serce nie sługa każdego kiedyś dopadnie nawet Smarka.

Perspektywa Stoicka:

Nie uszedzę w domu sam może pójdę do Pyskacza pomogę mu w czymś choć się na tym nie znam ale pogadać zawsze możemy. Tak zrobię idę do niego. Po krótkiej chwili byłem u niego.

Stoick: Witaj Pyskacz co porabiasz ?

Pyskacz: Witaj przyjacielu, a nic ciekawego smutno mii że Czkawki nie ma tu , że musiał wyruszyć 

Stoick: Wiesz , że to tradycja nie mogę jej odrazu zmienić 

Pyskacz: Wiem. Ten czas szypko nam zleci, a tak inną drogą dziwnie się oni zachowują 

Stoick: Kto? Mów jaśniej 

Pyskacz: Astrid, Bliźniaki , Sączysmark, Śledzik 

Stoick: Nic nie zauważyłem hm możliwe , że nasze bliźniaki coś znowu kombinują 

Pyskacz: Jak zawsze przyjacielu jak zawsze

Stoick: Ktoś musi ich czasem pilnować jak myślisz kto będzie odpowiedzialny za nich 

Pyskacz: Śledzik albo Astrid. Ale Śledzika nikt nie słucha  więc zostaje nam Astrid

Stoick: Więc Astrid będzie pilnować naszych bliźniaków 

Pyskacz: Ale powinieneś z nią pogadać czy się zgodzi 

Stoick: Masz rację odrazu do niej pójdę. Trzymaj się Pyskacz

Pyskacz: Ty też 

Zacząłem się kierować w strone  domu Astrid mieszkała nie daleko więc nie musiałem iść długo. Zauważyłem  Wichure więc jest w domu. Zapukałem do drzwi a po chwili otworzyłam mi Astrid cała zapłakana 

Stoick: Astrid co się stało czy ty płakałaś ?

Astrid: Nie .Niech wódz wejdzie do środka 

Stoick: Powiesz mi co się stało?

Astrid: Nic się nie stało. Więc po co wódz przyszedł ?

Stoick: Chciałem się zapytać czy byś nie miała oka na nasze bliźniaki żeby czegoś nie wysadziły  Astrid: Dedyk dla  Użytkownika 95.51.124.74 , Darcia 123, DragonsLove i użytkownika 109.196.112.121 Gratulacje 

Astrid: Dobrze ale Śledzik musi mi pomóc bo sama nie dam rady ich upilnować

Stoick: Dziękuje. to ja będę już szedł muszę się zająć kilkoma sprawami . Dowiedzenia 

Astrid: Dowidzienia 

Perspektywa Astrid:

Muszę pilnować bliźniaków ehh przynajmniej mam zajęcie jakieś. Mam tylko nadzieje, że ze Śledzikiem damy radę z nimi choć Szpadke można by było odizolować  od Mieczyka i szkód by nie było aż takich wielkich jak zawsze. Muszę iść do Śledzika  i mu powiedzieć że musimy mieć oko na bliźniaki i sprzydało by się mieć też na Smarka on i bliźniaki wybuchowa mieszanka wybuchowa. Idę do Śledzika ale widzę że jest koło domu

Astrid: Śledzik!!!!!

Śledzik: O hej Astrid co ty tu robisz?

Astrid: Przyszłam Ci powiedzieć że mamy mieć oko na bliźniaki i dobrze by było na Smarka też on i bliźniaki mieszanka wybuchowa.

Śledzik: Dobrze.W sumie racja oni zawsze w trójkę coś zrobią i są wielkie szkody. A miałem Ci powiedzieć jutro są zajęcia Pyskacz kazał przekazać 

Astrid: Dobrze samoobrona będzie jak zawsze z nim.Więc coś czuję że w parze będę ze Samrkiem

Śledzik: Ja nie mam z kim ćwiczyć i nawet dobrze

Astrid: Śledzik będziesz musiał ćwiczyć i tak 

Śledzik: Wiem 

Astrid: To ja już będę szła 

Śledzik: Astrid mogę Ci zadać pytanie ?

Astrid: Tak a o co chodzi ?

Śledzik: Powiedział Ci

Astrid: Kto? I co miał mi powiedzieć 

Śledzik: Czkawka

Astrid: A co miał mi powiedzieć ?

Śledzik: Nic nie ważne już

Astrid: Wiesz coś czego ja nie wiem ?

Śledzik: Nie 

Astrid: Śledzik!!!

Śledzik: Ja...ten....yyy muszę już iść cześć As

Astrid: Śledzik!!!

I  uciekł o co mu teraz tak właściwie chodziło co on wie czego ja nie wiem ehh jakie to wszystko pogmatwane jest. Jego nie ma więc się nie dowiem szypko. Jak wróci to go uduszę ale najpierw uduszę Śledzika jak mi nie powie o co tak właściwie chodzi. Nie będę narazie o tym myśleć i zaprzątać sobie głowy tym. Wracam do domu mały odpoczynek od nich wszystkich dobrze mi zrobi 

Perspektywa Śledzika:

O mały włos a bym się wkopał jej ale i tak będzie drążyć temat i co ja mam jej powiedzieć jak jej sam tego nie powiedział. Zresztą nie będę się wtrącał za bardzo w ich sprawy teraz mam z As na głowie bliźniaków 

Rozdział 10 Czy coś się zmieniło ?

Perspektywa Astrid:

Dziś są zajęcia w SA Pyskacz je będzie prowadził oj będzie się działo jak będę ze Smarkiem to będę mogła się wyżyć na nim 

Astrid: Wichura !!

Wichura:Wreee

Astrid: To co lecimy do akademi ?

Wichura: Wrrreee

I zbiliśmy się w powietrze widzę już Pyskacza jestem ciekawa co on znowu wymyślił zaraz się przekonamy 

Astrid: Cześć Pyskacz

Pyskacz: Witaj Astrid nie wiedziałaś reszty 

Astrid: Nie ale spewnością zaraz będą. A co dziś robimy na zajęciach ?

Pyskacz: Samoobrone i atak 

Astrid: Fajnie a kto z kim będzie w parze?

Pyskacz: I tu jest problem bo jest was mało więc bedziesz ze Sączysmarkiem a śledzik poczeka na to kto z was wygra więc wtedy bedzie ze Śledzikiem ćwiczyć dobrze?

Astrid: Tak

I tak czekaliśmy na reszte coś długo ich nie ma ciekawe gdzie się podziali. O już słychać kłótnie więc lecą. Muszę Śledzikowi powiedzieć by miał oko na Mieczyka a ja Szpadke na spacer wezne muszę z nią pogadać więc demolki nie zrobią jakiejś wielkiej że np połowa wsi jest w ogniu albo wysadzona 

Bliźniaki: Jesteśmy 

Pyskacz: A gdzie Sączysmark i Śledzik 

Szpadka: Nie widzieliśmy ich 

Astrid:Szpadka możemy pogadać po zajęciach ?

Szpadka: Pewnie a o czym?

Astrid: Dowiesz się 

Szpadka: Dobra 

Astrid: Gdzie oni są ile można czekać 

Sączysmark: A co stęskniłaś się za mną ?

Momentalnie się odwróciłam i   gniewnie na niego spojrzałam

Astrid: Hm za twoją buziką się nie stęskniłam predzej za Hakokłem- jak to powiedziałam odrazu Hakokieł do mnie podszedł 

Sączysmark: Hakokieł i ty przeciw mnie?

Astrid: Widzisz nawet twój własny smok ma takie samo zdanie jak ja 

Pyskacz: Wystarczy tej waszej kłótni. Przechodzimy do zajęć As z Sączysmarkiem , Bliźniaki razem a Śledzik poczeka na osobe wygraną 

Sączysmark: Co ja z nią 

Astrid: Nie mów że się boisz

Sączysmark: Ja bać się dobre sobie 

Astrid: To dawaj 

Długo musiałam czekać aż zaatkuje ale on jest cienki nie dziwota że zawsze odemnie obrywa po 5 minutach zwijał się na ziemi z bólu jak ja lubie ten widok teraz został mi Śledzik tylko

Pyskacz: Brawy As. Śledziki gotowy?

Śledzik: Yyy...muszę ?

Pyskacz: Tak 

Astrid: No choć 

Śledziki: No dobra idę na pewną śmierć

Z Śledzikiem mi poszło najszypciej nawet z Czkawką tak szypko nie kończyłam treningu oj śledziki śledziki czy ty kiedyś nauczysz się walczyć 

Pyskacz: No prosze szypko skończyłaś

Astrid: Szpadka idziemy?

Szpadka: Jane 

Ruszyłyśmy w strone Kruczego Urwiska. Szłyśmy w całkowitej ciszy aż dziwnie się czułam o Szpadka się odezwała wreszcie

Szpadka: Więc o czym chciałaś pogadać ?

Astrid: Nie wiem jak zacząć 

Szpadka: Prosto z mostu 

Astrid: Nie uważasz że dziwnie jest teraz na Berk ?

Szpadka: Nie jakoś nie 

Astrid: Dziwne że nie zauważyłaś nawet Smark dziwnie się zachowuje 

Szpadka: On zawsze się dziwnie zachowuje to chyba nic nowego 

Astrid: Może masz racje. Moja wyobraźnia płata mi figle chyba

Szpadka: A miałam się pytać co Ci dał Czkawka jak wylatywał 

Astrid: Nic szczególnego-ale ja kłamie oby się nie skapła 

Szpadka:Bo Ci uwierzę no mów co Ci dał 

Jak się ona skapła że ją okłamałam jednak jest bystra bardziej niż myślimy 

Astrid: Nic szczególnego liścik i wisiorek 

Szpadka: A co było w lliściku 

Astrid: Nic 

Szpadka: As nie kłam  wyznał Ci miłość?

Astrid: c..co nie 

Szpadka: Jasne i ja mam Ci wierzyć ?

Astrid: O co ty mnie osądzasz?

Szpadka: Że mnie okłamujesz

Astrid: Ja Ciebie okłamuje od kiedy niby?

Szpadka: As 

Astrid: Ehh

Szpadka: Ha wiedziałam 

Astrid: Możemy skończyć ten temat? A i nie mów nikomu o tym 

Szpadka: No dobra

Siedziałyśmy chyba jeszcze z dwie godziny i gadałyśmy o różnych głupotach dużo się przy tym śmiałyśmy musimy częściej robić takie wypady chyba. Czas chyba wracać do wioski ciemno się robi.

Astrid: Wracamy?

Szpadka: Tak. Musimy częściej robić takie wypady 

Astrid: Masz racje musimy 

Rozdział 11 Ucieczka 

Perspektywa Czkawki

Minoł miesiąc od mojej podróży a ja już się w tarapatech znalazłem jak mam się z tego lochu wydostać a ich wódz jakiś dziwak jest ciekawe czy tata go zna. Ehh Szczerbatek by się sprzydał teraz ale kazałem mu się schować w lesie i po co ja tu przyleciałem żeby samemu  się do lochu wpakować ja to mam szczęście wielkie do pakowania się w kłopoty.Muszę coś wymyśleć jak się wydostać z tej nory 

Strażnik: Masz jedzenie

Nic mu nie odpowiedziałem. Dziś muszę uciec nie wiadomo na co ten szaleniec może wpaść. Z nim nawet nie dało się rozmawiać normalnie nie dziwota że ludzie się go boją jak ktoś mu się sprzeciwi ląduje w lochu i nie dostaje jedzenia on jest psychiczny współczuje ludzią takiego wodza jakim on jest.  Mógłby wreszcie zasnąć ten strażnik ile można czekać. No nareszcie zasną po jakiejś godzinie czekania. Teraz muszę po cichutku stąd wyjść ciekawe ilu strażników muszę ominąć by się wydostać nie mam żadnej broni by walczyć z nimi oby to się źle nie skończyło dla mnie. Jeden strażnik za mną już i drugi też długie te lochy są ciekawe gdzie teraz mam iść nie mam bladego pojęcia teraz naprawde Szczerbatek by się sprzydał. Kawałek dalej widzę drzwi oby wyjście to było bo jak nie to jestem już martwy otwieram je powoli jest udało mi się teraz biegiem do lasu znaleść Szczerba i wynościć się z tej wyspy jak najdalej o widzę Szczeba

Czkawka: Szczerbatek wstawaj musimy uciekać 

Szczerbatek: Wreere

Czkawka: Wstawaj bo nas znajdą i zabiją 

Odraz wstał widać że mu się też tu nie spodobało tak jak mi nie mam zamiaru wracać do ich lochów. I wystartowaliśmy ciekawe jakie będą mieć miny jak im więzień uciekł haha a ich wódz chyba w szał wpadnie jak zobaczy puste lochy. Ważne że mi się udało uciec cudem od nich. Musimy gdzieś przenocować  tylko gdzie nigdzie nie widać żadnej wyspy 

Czkawka: Mordko musimy gdzieś przenocować ale nie widzę żadnej wyspy w okolicy 

Szczerbatek: Wrree

Czkawka: Obyśmy znowu nie wpakowali się w jakieś tarapaty tak jak przedtem 


Lecieliśmy tak chyba z 2h ja już robiłem się senny poczułem że Mordka zaczyna lądować spewnością jakaś wyspa jest. Wylądowaliśmy nie miałem siły rozpalać ogniska  położyłem się na piasku i zasnąłem 

Rozdział 12 Czas na kary 

Perspektywa Astrid: 

Mineły dwa miesiące jak Czkawka wyruszył tak mi go brakuje czuję się samotnie bez niego mam nadzieje, że przeczytał liścik i nie wpakował się się w jakieś tarapaty tak jak on to potrafi robić. Mam jeszcze  Wichurke i Szpadke szypko miną te 2 lata z nimi. Dziś prowadzę zajęcia ale nie mam pomysłów co zrobić może jakieś quizy tak chyba zrobię.

Astrid: Wichurka choć jeść i lecimy do akademi 

Wichura: Wrree

Nakarmiłam ją sama też zjadłam śniadanie. Więc teraz mogę ruszyć do akademi spewnością się spóźnią jak zawsze więc będę musiała na nich czekać troche. Może jakieś kary by się sprzydały na ich spóźnienia hm dobry pomysł Astrid jesteś genialna tylko jakie kary by tu zastosować im hm może nocne patrole albo szkołem przetrwania im zrobie. No nie wieżę ja to jestem genialna zaraz im niespodzianke zrobię. No proszę już lecą.

Śledzik: Hej 

Astrid: Hej Śledziki widziałeś reszte bo się doczekać już nie mogę na was?

Śledzik: Lecą już

Bliźniaki: Hejka 

Astrid/Śledzik: Cześć Sączysmark: Hej moja piękna 

Już zacząłam się do niego zbliżać powoli ,a ten tchórz zaczął się cofać wiedział co zaraz nastąpi

Astrid: Jeszcze raz. Nie pamiętasz już jak wyglądałeś ?

Sączysmark: Pamiętam 

Astrid: No właśnie

Pociągłam do w strone wiadra z wodą i wsadziłam mu tam głowe by trochę ochłonął. Ile razy jeszcze ma dostać by wreszcie zrozumiał , że ma tak do mnie nie mówić. Czas im chyba nowię ogłosić 

Astrid: Mam dla was nowinę

Mieczyk: Nie ma zajęć?

Astrid: Nie taką jaczy łbie. Od dziś będą kary za spóźnienie na zajęcia 

Wszyscy: Cooo?

Astrid: To co słyszeliście. Od teraz jak się ktoś spóźni choć jedna osoba będą kary

Sączysmark: Ona oszalała 

Astrid: Jeszcze słowo ,a zobaczysz woda nie wystarczyła na ochłode

Nic się już nie odezwał i bardzo dobrze bo by mnie jeszcze bardziej wnerwił. Widać po ich minach ,że się im to nie podoba.Ja na nich niewiadomo ile mam czekać koniec z tym będzie.

Śledziki: Ale czy to konieczne i jakie to kary niby będą ?

Astrid: Tak konieczne ile ja mam na was zawsze czekać. A kary się sami przekonacie jakie będą 

Szpadka: As 

Astrid: Nie As ile można po godzinie na was czekam by zacząć lekcje 

Szpdaka: Ona ma racje 

Astrid: Widzisz sama się ze mną zgadzasz  Szpadka: Masz racje zawsze na nas czekasz kiedy przylecimy 

Astrid: A no czekam. Ja już powiedziałam co chciała a teraz zajmijmy się lekcją 

Lekcja się dłużyła moim zdaniem siedziałam tam z nimi i zwariować można Mieczyk chciał podpalić znowu smarka. Jak zawsze nikt mnie nie słucha no może po za Śledzikiem koniec lekcji teraz zrobimy patrol jak zawsze

Astrid: Teraz patrol zrobimy

Wszyscy: Dobra 

Zaczęliśmy patrol nic nadzwyczjnego cisza i spokój nie tego drugiego nie ma niestety Szpadka znowu kłóci się z Mieczykiem w sumie to nic nowego oni zawsze się sprzeczają o coś dziwnego.  Ciekawe co tam u Czkawki jak się trzyma oby nic mu nie było martwie się o nich. Gdzie ta nie ustraszona Astrid nie ona musi wrócić nie będę się nad sobą użalać do końca życia jego nie ma tu i koniec tematy ale moje myśli nie mogą go wypędzić z głowy mojej dość teraz mam na głowie tych cymbałów ich trzeba pilnować.

Rozdział 13 Miarka się przebrała 

Perspektywa Astrid:

O nie tego jest już za wiele powiedzieli jedno, a zrobili drugie  mieli się nie spóźniać, a co teraz robią o nie miarka się przebrała popamiętają mnie dziś i już się nie będą spóźniać  Thor wie ile będę czekać. No nareszcie słuchać ich chyba powinnam powiedzieć wreszcie się zjawili.

Astrid: Proszę wreszcie się zjawili 

Szpadka: Wybacz As za spóźnienie nie złość sie 

Astrid: Ja się nie złoszcze ale wczoraj coś mówiłam wam a wy jak zawsze mnie nie słuchaliście 

Śledzik: Słuchaliśmy tylko.....

Astrid: Tylko co ? Jak zawsze mnie nie słuchacie do kogo ja to mówię do smoków one są chyba mądrzejsze od was 

Szpadka: As uspokój się 

Astrid: Nie uspokoję się mam dość mówicie jedno a robicie drugię. Wiecie co ja sie wypisuję .Wichura!!

I wyleciałam z akademi ale nie do domu jak najdalej od nich wszystkich mam nadzieje że kiedyś zrozumieją, że ja to nie robię dla ich dobra by ich nikt nie zabił,a oni tak mnie traktują olewają proszę bardzo teraz ja nie będę zwracać na nich uwagi i do akademi nie będę uczęszczać.

Szpadka: Widziecie co narobiliśmy dawno jej takiej nie widziałam ona się starała a my ją olaliśmy 

Śledziki: Masz racje ale co teraz zrobimy nie wiemy gdzie poleciała 

Sączysmark: No właśnie może być wszędzie jak się wkurzy lepiej do niej nie podchodzić bo rzuca toporem 

Szpadka: Ale musimy ją jakoś znaleść i ją przeprości 

Śledzik: Ona tak szypko nie wybaczy wiecie wojowniczka prędzej nas pozabija 

Perspektywa Szpadki: 

Śledzik ma racje ona nam szypko nie wybaczy tego jest zbyt zła ,a jak jest zła to rzuca wszystkim co ma pod ręką dziś może lepiej jak z nią nie będziemy rozmawiać musi troszke ochłonąć. Jutro rano pójdę do niej żeby porozmawiać na spokojnie jak przyjaciółki ją coś gryzie napewno tylko nie wiem co jeszcze może chodzi o Czkawke, że się martwi o niego.Ciekawi mnie reakcja Sączysmarka jak się dowie ,że ona kocha Czkawke nie będzie zadowolony i przestanie ją podrywać tylko kogo wtedy o nie ja się nie piszę. 

Szpadka: Chodźmy do domu ,a ja jutro z As porozmawiam 

Śledziki: Myślisz , żę będzie chciała rozmawieć z Tb ?

Szpadka: Nie wiem mam nadzieje ,że porozmawia ze mną    szczerze

Sączysmark: O ile wróci 

Śledziki: Wróci napewno

Szpadka: Oby nie wiemy gdzie poleciała nawet  Perspektywa Astrid: 

Leciałam przed siebie jak najdalej od nich dłużej tego nie wytrzymam ile można nie chce wracać do nich tylko mnie denerwują, a jeszcze martwie się o Czkawke czy nic mu nie jest czasem po nocach nie śpię bo mam koszmary zwiazane z nim. Widzę jak cierpi ale nic nie mogę z tym zrobić czuję jego ból i rozpacz.Każde uderzenie jakie przyjmuje chce podejść ale nie mogę chce go dotknąć ale ręka  przenika przez jego ciało jestem jak duch a może on nim jest widzę dużo krwi jego krwi i Szczerbatka który czeka na pana wiernie i jego łzy i smutek ,a ja nic nie mogę zrobić tylko patrzeć krzyczę ale on nie słyszy. I wtedy sie budzę co drugą noc mam ten sen on jest bardzo straszny a wręcz realistyczny jak by był w jakis kłopotach amoże to moja wyobraźnia płata mi figle.

Rozdział 14 Czy ona wybaczy ?

Perspektywa Szpadki:

Astrid nie ma od wczoraj minął już dzień martwię się o nią bardzo . Może powinniśmy ją poszukać ale ona jest wojowniczką da sobie radę. Nie musimy ją poszukać jak polecimy do SA muszę z resztą pogadać co robimy teraz czy ją szukamy czy czekamy jeszcze jeden dzień sama wolała bym żebyśmy ją szukali a nie czekali. Oby nic się nie stało jej bo nie wybacze sobie tego nigdy, że przez nas jej coś się stało.

Szpadka: Mieczyk ruszaj się musimy już lecieć!

Mieczyk: Chwila nie pali się chyba

Szpadka: Mieczyk !!!

Mieczyk: Już idę 

Ruszyliśmy w strone SA mam tylko nadzieje, że reszta już jest bo trzeba pomyśleć co robić. O widzę ich ale coś w nie najlepszym humorze są ciekawe czemu

Szpadka:Cześć a wam co?

Sączysmark: A jak myślisz nie wróciła jeszcze

Śledzik: No właśnie wiesz coś więcej Szpadka?

Szpadka:Nie nawet nie wiem gdzie możemy jej szukać 

Śledzik: Nie dobrze. Ciekawe czy nam wybaczy to 

Szpadka: Szypko napewno nie wybaczy nam tego  Perspektywa Astrid:

Latałam z Wichurką jakoś nie miałam chęci wrócić tam szypko po tym co zrobili. No ale nie było mnie tak aż cały jeden dzień może się martwią o mnie eee nie napewno nie wiedzą, że jestem wojowniczką i dam sobie radę .

Astrid: Co mała wracamy do domu ?

Wichura: Wree

Astrid: No to wracamy 

Zaczęłyśmy wracać do domu pomału po jakiejś godzinie byłyśmy na miejscu. Zauważyłam reszte jeźdźców ale nie mam ochoty z nimi rozmawiać.

Astrid: Wichura wyląduj koło naszego domu nie mam ochoty z nimi gadać


   Wylądowałyśmy koło domu widziałam, że idą w moją strone a ja udawałam, że ich nie widzę i weszłam do domu. Po chwili było słychać pukanie do drzwi

Astrid: Kto tam ?

Szpadka: As to my chcemy z Tobą porozmawiać

Astrid: Jakoś nie mam ochoty z wami rozmawiać

Śledziki: As chcieliśmy cię przeprościć

Astrid: A co zrozumieliście coś ?

Sączysmark: Tak

Astrid: Mogę przyjąć przeprosiny ale do akademi narazie nie będę przychodzić                

Szpadka: Dobrze. Jak będziesz chciała pogadać to wiesz gdzie przyjść

Astrid: Jasne                            

Rozdział 15 Czy to sen czy rzeczywisto

Perspektywa Czkawki :

Zwiedziliśmy wiele wysp już i zaczęliśmy powiększać mapę. Nasza podróż jeszcze potrwa ponad rok chciałbym być już w domu nie wiarygodne ale tęsknie za bliźniakami i za ich głupimi pomysłami i wysadzaniem wszystkiego w około. Jestem tu sam no dobra nie sam mam Szczerbatka tyle razy już mnie ratował, a ja jego. Lecieliśmy w spokoju gdy nagle poczułem wielki ból i zacząłem spadać zauważyłem, że próbuje mnie ratować nic więcej nie pamiętam musiałem stracić przytomność. Gdy się obudziłem nie zauważyłem Szczerba rozglądałem się i po chwili go zobaczyłem leżał i sie nie ruszał podbiegłem odrazu do niego.

Czkawka: Szczerbatek ?Szczerbatek !!

Wogóle się nie ruszył zobaczyłem krew jego krew Thorze drogi co tu się stało próbowałem go obudzić krzyczałem ruszałem nim łzy zaczęły mi spadać na niego.Nie mogę stracić najlepszego przyjaciela. Po chwili on się ruszył czekaj on się ruszył on żyje !!

Czkawka: Szczerbatek ty żyjesz !!

Zobaczyłem jak wstaje ale jego oczy były dzikie odsunąłem sie od niego szypko spojżał na mnie.

Czkawka: Szczerbatek ?

Zaczął sie zbliżać do mnie ale jego oczy się nie zmieniały był bardzo blisko mnie i nagle 

Czkawka: Szczerbatek nieeeeee..............


Obudziłem się cały zdyszny to jednak był tylko koszmar i jestem cały i Szczerbatek też. Ale był taki realistyczny  obrciłem sie i zobaczyłem Szczerba ale ten słodko spał obok mnie. Rano obudziła mnie mordka 

Czkawka: Co głodny jesteś ?

Szczerbatek: Wree

Czkawka: No już idę coś złowić jak byś nie umiał sam tego zrobić 

Złowiłem kilka ryb dla niego, a dla siebie tylko 2 sztuki. Po śniadaniu ruszyliśmy dalej w droge dużo czasu jeszcze nam zostało no ale co zrobić tylko szukać dalej wiedzy której nie mam no dobra mam jak uciec przed wściekłymi wikingami.

Rozdział 16 Szczera rozmowa 

Dedyk dla Użytkownika Wiki 77.115.117.182 Dziękuję za takiego kopa motywującego  


Perspektywa Astrid: 

Muszę z kimś pogadać bo oszaleje zaraz ale z kim Czkawki nie ma tak to bym z nim pogadała może ze Szpadką jedynie ona mi została. Tak zrobię z nią pogadam może mi doradzi akurat. Ruszyłam w strone gdzie mieszkają nie można nie było usłyszeć ich kłótni ciekawe o co znowu im poszło oni dnia bez kłótni nie mogą wytrzymać ale co ja się dziwie jak Mieczyk ma dziwne pomysły jak jest w domu. Ooo coś ktoś czymś rzuca szczela że Szpadka w Mieczyka zapukam muszę się przygotować na unik. Otworzyła mi Szpadka co ona ma w ręce nie ważne nie chce wiedzieć 

Szpadka:O Astrid co tu robisz?

Astrid: Chciałam z kimś pogadać 

Szpadka: Jasne tylko poczekaj chwilke dobrze?

Astrid:Dobra a co ty chcesz zrobić?

Szpadka: Nic wielkiego Mieczyk musi zapamiętać że moich ciuchów ma nie ruszać

Astrid: Hahaha a co on chciał z nimi zrobić?

Szpadka: Spalić ja jego też spalę 

Szpadka ruszyła na górę po chwili było słychać wrzaski Mieczyka i jak ucieka przed Szpadką, a ona za nim biegnie widok piękny.Dogoniła jego co ona chce zrobić gdzie go prowadzi haha wrzuciła go do studni no nie ona daje pobandzie.Podeszła do mnie

Szpadka:To co gdzie idziemy ?

Astrid: Może do mnie ?

Szpadka: Dobrze choćmy 

Astrid: Ładnie się wkurzyłaś na niego 

Szpadka: Długo igrał zemną

Astrid: Widziałam właśnie 

Szpadka: Dobra koniec o tym nawet słów nie mam. O czym chciałaś pogadać ?

Astrid: Brakuje mi Czkawki bardzo i jeszcze ta nasza kłótnia 

Szpadka:Rozumiem,a ta kłótnia to nasza wina ty się starała a my zawaliliśmy 

Astrid: Z tym się zgodzę w zawiniliście bardzo nawet 

Szpadka: Wiem As wiem.Wróć do SA Śledzik nie daje rady z Mieczykiem i Sączysmarkiem 

Astrid: Hm przemyślę to napewno. Może usiądziemy

Szpadka: Jasne.Bardzo brakuje Ci Czkawki?

Astrid: Tak i jeszcze te sny, że coś mu się stało 

Szpadka: Naprawde Ci na nim zależy.Proszę bardzo nasza Nieustraszona Astrid Hofferson się zakochała 

Astrid: Cicho być bo ktoś coś usłyszy 

Szpadka: Niby kto ?

Astrid: A bo ja wiem. Muszę się jeszcze pozbyć Sączysmarka bo mi żyć nie daje 

Szpadka: Może znowu mu tak przywal tak jak był jeszcze Czkawka

Astrid: A wiesz to nie głupi pomysł tylko tym razem bedziej zaboli go 

Szpadka: Jedna rzecz mnie zastanawia

Astrid: Jaka?

Szpadka: Co on zrobi ja ty z Czkawką będziecie razem 

Astrid: A skąd wiesz czy będziemy.Wszystko może się stać

Szpadka: As kochasz go?

Astrid: Ehh tak nie sądziłam, że kiedyś to powiem ale tak kocham Czkawke

Szpadka: I on Ciebie też kocha

Astrid: Niby skad możesz to wiedzieć czy mnie kocha?

Szpadka: Od Cię od zawsze kochał a ty tego zbyt nie wiedziałaśa ten list co Ci dał nie świadczy o tym

Astrid: Dobra masz rację. Nawet jak będziemy razem to nikt o tym nie będzie wiedzieć

Szpadka: A ja?

Astrid: No tylko ty 

Szpadka: Mina Sączysmarka będzie piękna jak by wiedział, że tyi Czkawka jesteście parą

Astrid:Po pierwsze jeszcze nie jesteśmy ale mam nadzieje, że będziemy a po drugie cudna mina będzie jego haha

Siedziałyśmy tak długo jeszcze cały czas Szpadka mnie wypytywała robiło się to męczące ale co zrobić ona musi wszystko wiedzieć chyba. Teraz muszę pomyśleć co zrobić z SA jak Śledzik nie daje rady z nimi dwom w głowe przywalić i po sprawie. Jeszcze sprawa Sączysmarka i jego głupich podrywów muszę dać mu nauczkę, żeby dał mi spokój tylko jaką w sumie czym ja się przejmuję. 

Rozdział 17 Kolejną przygodę czas zacząć 

Perspektywa Czkawki 

Siedzieliśmy z mordą w jaskini nie powiem, że znowu uciekamy bo to nie prawda..... no dobra prawda kolejna wyspa kolejni wariaci ale co zrobię. Na jednaj wyspie zrobiłem sobie broni i nową zbroję i hełm który zakrywa mi twarz podaczas lotów jest przydatny.Jeszcze jakiś rok i będę mógł wrócić do domu.Podszedł do mnie Szczerbatek i trącił mnie głową głowdny znowu jest dałem mu kilka ryb by miał siłe lecieć dalej choć tak szczerze mógłbym tu zostać tu jak narazie cisza spokój nikt nie goni mnie topotrem w ręce. 

Czkawka:To co lecimy dalej

Szczerbatek:Wrrreee

I wzbiliśmy sie w powietrze jak tak latamy czuję się wolny to jest najlepsze uczucie jakie można doznać wolność czy jest coś lepszego moim zdaniej jest przyjaźni i miłość akurat te dwie rzeczy mam mam przyjaciół a także miłość bo jestem zakochany ale czy ona o mnie nie zapomniała czy myśli tak jak ja o niej chciał bym to wiedzieć ale to pytanie zostaje mi bez odpowiedzi. Po jakimś czasie dolecieliśmy do jakiejść wyspy moim zdaniem była nie zamieszkana bo nie widzę nic takiego po za kilkoma smokami Czekaj co smokami jednym wielki ogromym smokiem co stoi przedemną.Zaczął ziać ogniem Szczerbatem mnie ochronił zawsze mogę na niego liczyć. Zaczeli walczyć mnie spychali do krawędzi popatrzyłem w dół świetnie przepaść jak spadne to będzie po mnie. Zacząłem się dalej cofać i już byłem przy krawędzi jeszcze jeden krok i...

zacząłem spadać widziałem jak Szczerbatek skacze za mną widzę już wszystkie chwile przed oczami naszczęście mordka mnie złapał jaka ulga mówię wam. Czas rozprawić się z tym smokiem ja i Szczerbek to jedna rozumiemy się bez słów sam się zastanwiam jak to jest możliwe ale jedna jest możliwe. Wygraliśmy zresztą jak zawsze kto stanie Nocnej Furi na drodze marnie skończy . Zauważyliśmy w oddali dym to ktoś tu mieszka tylko kto wątpię by była tu jakaś osada będzie trzeba to sprawdzić ale to już chyba jutro bo nie mam siły coś. Położyliśmy sie spać ale czułem, że ktoś nas opserwuje nie podoba mie się to. Szczerbatek też był jakiś taki nie swoi jak by coś czuł. No nie nie dam rady zasnąć przez to uczucie, że ktoś tu jest musimy to sprawdzić.

Czkawka:Szczerbek musimy sprawdzić czy kogoś w okolicy nie ma 

Szczerbatek:Wreeeer

Czkawka: To co idziemy?

Szczerbatek:Wrrrr

Ruszyliśmy w strone zarośli nie powiem boję sie bo nie wiem co tam nas czeka. Zobaczyliśmy jakąś postać kto to jest i czego chce od na. Zaczęliśmy sie zbiliżać, a on uciekł dziwne to było nie powiem nawet bardzo czego on chciał od nas robi się to jakieś niebezpieczne chyba nie ale dziwne to tak. Wróciliśmy do naszego obozu ale dalej nie mogłem zasnąć przez tą sytuację może się przestraszył Szczerbatka no oczym ja myślę napewno się jego bo kto by się nie bał pomtu burzy.Przed zaśnięciem poczułem jak mordka mnie przytula chce mnie chyba chronić nadopiekuńczy gad z niego ale ciepło przynajmniej nie mam co narzekać na to chyba. Rano gdy się obudziłem Szczerba już nie było koło mnie tylko zauważyłem jak łowi ryby proszę co za leń, a przedtem to mnie budził by coś mu złowić co za smok leniwy z niego. Usłyszałem szelest za sobą znowu ta postać albo nie. Mam już dość kto nas opserwuje i co chce od nas to się robi irytujące bardzo i denerwujące też.

Czkawka: To co idziemy zobaczyć okolice  Szczerbatek: Wrrrreeer

Czkawka:To choć może znajdziemy tą postać co nas w nocy obserwowała 

Ruszyliśmy przez las nie wiedzieliśmy co nas tam czeka a czekało nas dużo bardzo nawet.

Rozdział 18 Nie będę twoja, czas na nauczkę !

Perspektywa Astrid:

Siedzę sobie z Szpadką przed moim domem i gadamy o wszystkim i o niczym.Śmiałyśmy się ze wszystkiego jak byśmy się najadły Thor wie czego.Przechodził koło nas Sączysmark co chwi.. Czekaj no ile razy on koło nas już przeszedł  grrr zaczyna mnie wnerwiać jeszcze się patrzy jak nie wiadomo na co. Spoglądałam na Szpadke widać, że też to zauważyła czy chwili spokoju nie można mieć tylko wiecznie ktoś sią pałęta koło nas zaczyna sie to robić wnerwiając. Zobaczyłyśmy Śledzika był jakiś zdenerwowany  ciekawe o co później sie dowiemy tego. Mieczyk też za wesoły nie był o co im chodzi na brode odyna koniec trzeba sie dowiedzieć o co chodzi

Astrid: Szpadka widzisz to co ja ?

Szpadka: Że chłopaką odwala nic nowego

Astrid: Ale chodzą jacy tacy nie swoi

Szpadka: Racja to jest podejrzane bardzo trzeba sprawdzić co się stało 

Ruszyłyśmy najpierw w strone Śledzika zobaczyć co on robi ale nic nadzwyczajnego czytał księgę znowu więc po staremu jest tu. Teraz czas na Mieczyka z nim będzie problem bo gdzieś nam znikł tylko gdzie. Poszłyśmy do lasu sprawdzić ale tu też nic nawet byłyśmy w tej ich jaskini ale też go tam nie było przecież nie mógł zniknąć

Szpadka: Gdzie ten mój durny brat jest

Astrid: Nie wiem 

Wróciłyśmy spowrotem do wioski pomyśleć gdzie on się zgubił lub zapodział.Może powinnyśmy spytać kogos czy go nie widział o mam np Śledzik bo do Smarka nie mam ochoty podejść nawet

Astrid: Choć do Śledzika może wie gdzie on jest

Skierowałyśmy się w stronę twierdzy bo tam go można znaleść najczęściej.Doszłyśmy i tak jak mówiłam był w środku i czytał dalej księgę tak jak wcześniej.

Szpadka: Śledzik wiesz gdzie  mój brat jest ?

Śledzik.Nie wiem. Wiem tylko tyle, że pokłócił się z Smarkiem tak jak ja 

Astrid: A o co wam poszło 

Śledzik: Dowiecie się jak znajdziecie Smara

Szpadka: A ty nam nie powiesz?

Śledzik: Z nim pogadajcie 

Astrid: No nic dzięki i za to 

Wyszłyśmy z twierdzy Szpadka trochę była zmartwiona, że Mieczyka nigdzie nie ma 

Astrid: Ciekawe o co im poszło

Szpadka: Nie wiem 

Astrid: Nie martw się znajdziemy go.A potem Smarkowi coś zrobimy za to co zrobił Mieczykowi dobrze?

Szpadka Dobrze

Astrd: Może najlepiej jak zaczniemy szukać Smarka?

Szpadka:Racja on nam wszystko wyśpiewa

Dalej główkowałam co im się stało, że tak się pokłócili co ten Smark znowu wymyślił oni zachowują sie gorzej niż małe dzieci. Mam nadzieje, że rozwiąrzemy tą głupią zagadkę bo mnie to męczy czy my musimy robić za nianiki dla nich.Szedłyśmy przez wioskę i usłyszałyśmy kłótnię no to ich znaleźliźmy 

Astrid: Choć podsłuchamy ich 

Szpadka: Dobrze Zakradłyśmy się i zaczęłyśmy ich podsłuchiwać

Sączysmark: Ona będzie moja zobaczysz to 

Mieczyk- Daj sobie spokój bo nie będzie 

Perspektywa Szpadki:

O co tu chodzi o kim mowi Smark, że będzie jego.Coś podejrzewam,że chodzi o As bo on niby sie w niej podkochuje ale ona kocha Czkawke.Spojżałam na As widać,żę jest wściekła  no to Smark szykuj się na bolesne doznania z przyjemnością jej pomogę w tym. Musimy sie dopytać Mieczyka kogo ma na myśli Smark ja tam wiem że As.Aukrat odszedł więc możemy zagadać do niego

Szpadka: Mieczyk !

Mieczyk: Tak?

Astrid: O kogo chodzi Smarkowi,że będzie jego?

Mieczyk: No....ten....o...o Cie....Ciebie Astrid- wydukał z trudem mieczyk

Astrid: C-coo? 

Mieczyk: Mówiłem mu żeby dał Ci spokój 

Astrid: No to teraz mnie zapamięta. Szpadka pomożesz mi?

Szpadka: Jasne 

Astrid: Chodź do mojego domu obmyśleć plan na jutro dla niego.A ty mieczyk nie radzę mu nic mówić rozumiemy sie !?

Mieczyk:Tak

Wraz z As oszłyśmy do jej domy obmyśleć plan.Ale sobie nagrabił u niej, że szok. AS wzieła swój topór po co jej ten topór

Perpsktywa Astrid:

Mam go dość teraz zapłaci nie jestem niczyja. Zakłady o mnie to już przesada jak on śmie .Gotuje się we mnie jak nie wiem co teraz czas na odwet oj zapamięta mnie i nie będzie do mnie nawet podchodził bo będzie sie bał.Co mi będzie potrzebne napewno topór bo mu chyba odetne ten jaczy łeb.Szpadka patrzy na mnie jak na wariatkę cały doom roznoszę w dromny mak

Szpadka: As uspokój się bo dom zawalisz

Astrid: Jak mam sie uspokoić słyszałaś zakłady o mnie !!!

Szpadka: Jutro mu dasz popalić

Astrid: Zapamięta mnie na zawsze

Szpadka została na noc u mnie żebym domu nie pociwiarkowała. Oj będzie go jego ,, cudna buzia bolać".Zasnęłam z myślą jak się odpłacę mu najlepsze rozwiązanie przywiazać go gdzieś i zostawić na bardzo długo nikt tęsknić nie będzie,a tym bardziej ja. Rano się obudziła z świadomościa co dziś zrobię ale tak zrobię, że cała wioska będzie widzieć moją zemste na nim. Mój plan zrealizuję dopiero koło południa muszę obmyśleć dokładnie co mu zrobię. Na Thora gdyby Czkawka tu był starał by się mnie powstrzymać od zabicia Smarka ale jego nie ma i nawet nie wiem czy żyje. Zrobiłam nam śniadanie no nareszcie wstała myślałam, że ja lubię pospać, a tu ona jest większym śpiochem odemnie.

Szpadka: To co dziś mu pokażemu?

Astrid: Będzie błagać o litość której nie dostanie 

I na tym nasza rozmowa przy śniadaniu się skończyła. Muszę jeszcze jej objaśnić plan jaki mam zamiar zrobić. Po godzinie wyjaśniłam co chcę zrobić Smarkowi, a do tego potrzebny mi jest sznur noże i topór. Bo plan jest tak przywiążemy Smarka do jakieś drzewa czy czegoś innego potem zaczne w niego rzucać wszystki czym popadnie a na sam koniec użyję toporu żeby zapamiętał, że Astrid Hofferson jest ostar niczym topór haha ale porównanie sobie dałam. Posiedziałyśmy jeszcze 2h w moim domu mieliśmy wszystko przygotowane teraz tylko czekać na odpowiedni moment i zaatakować Smarka. Wyszłyśmy na pole i ruszyłyśmy w strone chłopaków chwyciłam jego o przywiązałam widać, że był zaskoczonym tym co zrobiłam oj szkoda że nie wie co go teraz czeka. Śledzik i Mieczyk odsuneli się za mnie bo wiedzieli chyba, że lepiej nie stawać mi na drodzę.

Sączysmark: Misia po co mnie przywiązałaś?

Astrid: Po co ! ty się pytasz po co wiem wszystko!!

Sączysmark: Co wiesz nie rozumiem?

Astrid: Zakład o mnie czy tu już odbiło do reszty!!

Szpadka: Wiemy o wszystkim 

Astrid: Zapamietaj nigdy nie będę twoja nie jestem rzeczą którą można mieć !! 

Cofnełam sie do tyłu i wziełam od Szpadki jeden nożyk i żuciłam koło niego. Jego mina bezcenna był taki przerażony i dobrze zapamieta, że zemną żartów nie ma. Spowrótem podeszłam do niego 

Astrid: Jeszcze raz dowiem się, że jest jakiś zakład o mnie a mnie popamiętasz na wszystkie czasy- i dostał w twarz że mu krew z nosa poszła

Sączysmark: Nie wiem o czym ty mówisz misia

Astrid: Jeszcze raz nazwiesz mnie misia a pożałujesz !!

Wzięłam swój topór i przyłożyłam mu nim w brzuch zawył jak dziewczyna. Wzięłam wiadro z brudną wodą nie za ładnie pachnie ta woda ale co mi tam i wylałam na Smarka uuu nie ładny zapach teraz Smark śmierdzi wszystkim, sama wole nie wiedzieć co w tej wodzie było. Ale to nie koniec mojej zabawy z nim o nie to dopiero początek. Zbiegła się już chyba cała wioska z wodzem włącznie i obserwowali co robię Smarkowi.

Astrid: I po co było Ci ten głupi zakład ?

Sączysmark: Bo jesteś moja

Astrid: Twoja !! jeszcze raz tak powiesz a będziesz gorzko żałował, że się urodziłeś

Wziełam drugi nóż i rzuciłam nim na razie celuje by nie trafić ale niech mnie dalej wnerwia to trafie w rękę albo w noge. 

Stoick: Dobra dość wystarczy Astrid uspokój się

Astrid: Jak mam się uspokoić jak ten jaczy łeb zakładał się, że będę jego

Stoick: Ale chyba mu dałaś wystarczającą nauczkę nie uważasz?

Astrid: Ma wódz racje. A ty Smark żeby mi to było ostatni raz!!

I odeszłam wsiadłam na Wichurę i poleciałyśmy przed siebie muszę trochę ochłonąć po dzisiejszym dniu 

Rozdział 19 Powrót do normy czy kolejna udręka 

Perspektywa Astrid

Dziś mija właśnie tydzień od mojej zemsty na smarku nie za przeczę , że oberwał jeszcze kilka razy jak mi się przewinął koło oczu ale to mały szczegół. Dziś od długiego czasu wracam do SA nie byłam gotowa jakoś tam wrócić i ze wszystkimi się użerać . Jak co rano wstałam leniwie z łóżka co się ze mnądzieje zawsze chętnie ,a teraz mam ciężko zejść. Uczesałam sie zrobiłam warkocza i ruszyłam na dół zrobić kolacje czekaj nie śniadanie miało być właśnie śniadanie co by tu zjeść o mam.  Szypko zjadałam śniadanie, a także nakarmiłam Wichurkę nie mogę się spóźnić na zajęcia pomyślę, że będzie tam Smark to aż się gotuje we mnie na wszelki wypadek weźniemy topór choć zawsze go mam przy sobie i sznur. Wskoczyłam na Wichure i popędziłyśmy do Akademi no ale tak jak myślałam nikogo jeszcze nie ma, a może ja jestem za wczas. Czekałam chyba z 15 minut no nareszcie są ile można czekać.

Szpadka: Wybacz As ale ten tam zaspał- pokazała na Mieczyka który spał na smoku jeszcze chwila i spanie i spadł

Mieczyl: Ałł - zaczęliśmy się śmiać z niego wszyscy

Zauważyłam Sączysmarka już mi się nie dobrze zrobiło ale jakoś to przeboleje i przetrwam. Zaczęliśmy od quizów jak zawsze nuda nad nudami moja drużyna wygrała jak zawsze. Smark zaczął się kierować w moim kierunku nie mam ochoty z nim jakoś rozmawiać bo to będzie moje udręka. Na szczęście przeszedł obok mnie i mam spokój może pójdę w Wichurą na Kruczę Urwisko  pomyśleć co dalej zrobić jeszcze rok bez Czkawki i z Smarkiem ja mu coś kiedyś gorszego zrobię niż ostatnio . Czasem się zastanawiam czy Smark gra takiego jaczego łba czy na serio nim jest ale myślę, że na serio nim jest. A może tak...nie jednak nie za bardzo brutalne by to było. Siedziałyśmy tak dalej jakoś nie miałam ochoty wracać do domu bo nie miałem co do roboty, a tu można przynajmniej posiedzieć albo poleżeć i nie myśleć o niczym po jakiejś chwili usłyszałam szelest odwróciłam się w tą stronę, a Wichura stała  w pozycji obronnej . Zauważyłyśmy jak zpadka ,ta to musi się skradać jeszcze trochę to bym ją zaatakowała. 

Perspektywa Szpadki:

Poszłam poszukać Astrid wiedziałam, że będzie na Kruczym Urwisku bo zawsze tu przychodzi od kąd Czkawka wyruszył ale tak swoją drogą ciekawe czy jeszcze żyje. Gdy przedostałam się przez te krzaki zobaczyłam As i Wichurę w pozycji obronnej ciekawe czemu......a już wiem myślały chyba,że ktoś ich chce zaatakować o mało co a by mnie ona zaatkowała nie ma to jak myśleć czy mi coś zrobi czy też nie. Usiadłam koło niej długo tak w ciszy siedziałyśmy jak ja tego nie lubię ale uszanuję jak będzie chciała. Dłużej tego nie wytrzymam tej ciszy, a ona się tylko patrzy przed siebie jakby szukała nie wiadomo czego. Muszę zadać jednak to pytanie.

Szpadka: As wszystko w porządku ?

Astrid: Tak, a czemu pytasz?

Szpadka: Nic nie mówisz tylko patrzysz Thor wie gdzie. Czego ty szukasz?

Astrid: Sama nie wiem może jakiejś odpwiedzi - o co jej chodzi jakich znowu odpowiedzi  ta to zagadkami lubi mówić

Szpadka: Możesz wyjaśnić bardziej bo mówisz jakąś zagadką wielka

Astrid: Haha nie mówię zagadka. Po prostu myślę nie można ?

Szpadka: Można można. 

I dalej siedziałyśmy w ciszy ona jest zagadką dla mnie. Posiedziałam z nią jeszcze chwilkę i sama zaczęłam się zbierać do domu bo i tak mi nic nie powiem, a też że zimno się zaczęło robić.

Perspektywa Astrid:

Po tym jak Szpadka poszła sobie siedziałam dalej cisza jest najlepsza by się skupić i zebrać myśli, a ja mam ich sporo. Jedna z nich to jest Sączysmark niby dostał nauczkę ale chyba nic się nie nauczył nie lubię jak na mnie patrzy to mi jest nie dobrze. Drugą myślą jest Czkawka gdzie jest i co robi. Trzecią myślą czy ktoś na nie zaatakuje w krótkim czasie bo mam złe przeczucia obym się myliła, a jak nie to trzeba się na wszystko przygotować i z nimi będzie trzeba poćwiczyć . Wiem jedno Smark i Śledzik są razem w grupie bo ja się z nim urzerać nie będę wolę bliźniaków. Musiałam się zebrać już do domu bo byłam troche głodna, a Wichura też napewno. Wsiadłam na nia i udałyśmy sie do domu. Zrobiłam sobie coś do jedzenia, a także Wichurze żeby zjadła. Potem poszłam się omyć i odpocząć jutro czeka mnie kolejny dzień z nimi ale jutro zrobimy patrol tak na wszelki wypadek. Nie wiem kiedy ale zasnęłam obudziłam się rano połamana wszystko mnie bolało jakby smok mnie zdeptał ciężko mam nawet wstać ale ja jestem wojowniczką poradzę sobię jestem twarda.

Rozdział 20 Każda obawa jest prawdziwa czy fałszywa?

Perspektywa Astrid:

Nie dam rady jednak wstać z łóżka za bardzo mnie wszystko boli, a muszę iść do SA.  Z  trudnością wstałam i skierowałam sie do łazienki jakoś oporządzić czemu ja mam jakieś złe obawy lub przeczucia.Zszedłam na dół zrobić śniadanie i Wichurze przy okazji dać kosz ryb i kurczaka. Sama też wzięłam się za jedzenie usiąść było łatwo ale wstać już nie tak łatwo mam.  Po kilku próbach udało mi się, teraz tylko do SA ale pójdę na nogach, a Wichurka koło mnie.Dziś ja się spóźnie ciekawe czy zauważą to. Napewno tak coś tak czuję, że pierwszy uwagę zwróci mi Smark oj wtedy mu nagadam niech tylko otworzy tylko buzie to pożałuję od razu tego. Doszłam do SA dziwnie się na mnie patrzą chyba coś chcą powiedzieć ale się boją i dobrze przynajmniej mam spokój.

Astrid: Dziś zrobimy patrol- nie zadali żadnego pytania aż dziwne nie poznaje ich 

Wsiadłam na Wichurkę oj było ciężko. Ciężki dzień przedemną chyba wszystko boli a ja to ukrywam dam sobię radę nie muszą się martwić. Lecieliśmy w ciszy no ludzie co z nimi się dzieje zawsze jest głośno, a dziś tak cicho musieli coś zrobić bo to jest nie możliwe, że jest bez kłótni jakiejś muszę się dowiedzieć o co im chodzi albo lepiej nie. Postanowiałam zrobić z nimi kilka rundek do okoła wyspy tak na wszelki wypadek. Po 2 rundzie zaczęły się kłótnie, a tak pięknie się zapowiadało a tu buum i znowu się zaczyna. Czy im się te ich kłótnie nie znudzą obawiam się, że nigdy a ja ich muszę wysłuchiwać i znosić. Postanowiłam, że nie będę zwracać na razie uwagi na nich bo szkoda moich nerwów i gardła. Podleciała do mnie Szpadka z Mieczykiem powiem szczerze jako jedyni po za mną się nie kłócą. Nadal czuję, żę wszystko mnie boli i nie wiem z czego nie robiłam nic przecież wczoraj. Postanowiliśmy wrócić do domu nic ciekawego się nie działo więc po co bez przerwy latać w kółko. Zsiadłam z Wichury miałam iść już do domu ale Szpadka mnie zatrzymała ciekawe co tym razem chce odemnie.

Szpadka: As wszystko w porządku ?

Astrid: Tak, a czemu pytasz?

Szpadka: Bo widzę, że tak nie jest 

Astrid: Ehh dobrze wszystko mnie boli i nie wiem czemu wczoraj nic nie robiłam, a dziś mam ciężko chodzić

Szpadka: Dziwne byłaś u Gothi?

Astrid: Nie przejdzie mi to

I na tym nasza rozmowa się skończyła czasem mnie ona denerwuję bardzo ale to moja jedyna przyjaciółka. Zobaczyłam Sączysmarka no jeszcze jego mi dziś brakowało do szczęścia nie mam ochoty z nim gadać miał się trzymać z dala odemnie. Coś chciał powiedzieć ale chyba się rozmyślił bo zamknął buzię i dobrze bo by w nią zarobił z toporu chyba. Otworzyłam drzwi do domu i ruszyłam do kuchni musiałam coś zjeść i dać jeszcze Wichurze. Dalej mam obawy, że coś się stanie tylko nie wiem jeszcze co obym się myliła bardzo tego chcę. Siedziałam w salonie chyba z godzine, a tu nagle alarm a nie mówiłam moje obawy się sprawdzają. Wsiadłam na Wichurkę i poleciałyśmy zobaczyć kto nas atakował, a atakował nie kto inny jak........ Dagur czy jemu się to nigdy nie znudzi za każdym razem atakuje i przegrywa on to jest nie ogarnięty bardzo ciekawe co tym razem wymyślił. Zawołałam reszte jeźdźców i byliśmy gotowi do ataku ale czekaliśmy na wodza bo nie było pewne czy on chce nas zaatakowaę  ale jednak zaatakował nas katapultami on jest taki przewidujący bardzo. Wnieśliśmy sie w powietrze teraz czas na nas byśmy jego zaatakowali musiałam szypko obmyśleć jakiś plan może jak zawsze bliźniaki zrobia wielka demolkę tak do dobry pomysł a reszt to co zawsze. Usłyszałam ja Dagur coś tam krzyczy jak go gardło nie boli tak się wydzierać. 

Astrid: Bliźniaki wiecie co robić


Bliźniaki: Jasne, że tak- Pierwszy raz zrozumieli bez tłumaczenia cossię chyba zmieniło,a ja to przegapiłam 

Ja ze Śledzikiem i Smarkiem atakowaliśmy tak jak zawsze zatopiliśmy sporo statków. Ciekawe czy znudzi mu sie to kiedyś ja obstawiam, że nie. W moim kierunku leciała sieć na szczęście udało mi się ja ominąć ale Smark tyle szczęścia nie miał jak mi przykro na szczęście Hakokieł ma samo zapłon i spalił sieć w której był i Smark piszczał jak dziewczyna może i nawet gorzej. Czy on się kiedyś opamięta szczerze w to wątpię i on nazywa  się wikingiem dobre żarty. Wojna już trwała od 2 godziny ale na szczęście my wygraliśmy my mamy smoki,a oni nie na szczęście bo by to się źle skończyło dla nas. Muszę podejść do Smarka i mu coś powiedzieć bo normlanie mnie korci.

Astrid: Sączysmark!!!

Sączysmark: Tak piękna ?

Astrid: Znowu zaczynasz chcesz powtórkę z rozrywki. Wiesz piszczysz jak dziewczyna nie nawet gorzej moim zdaniem 

Sączysmark: To nie prawda ja jestem wikingiem

Astrid: Wikingiem który piszczy jak dziewczyna 

Śledzik: As ma rację dużo racji- łał przyznali mi rację coś nowego u nich 

Podszedł do nas wódz i powiedział, że mamy pomóc w sprzątaniu po wojnie jak zawsze to zostaje nam przydzielone. Smark znowu się chciał zwiać ja mu zaraz dam. Zawołałam Wichurę i kolcem zaatakowaliśmy Smarka że przed niem się wbił odwrócił się przestraszony ,a ja mu tylko pokazałem,że nie radzę. Posłusznie podszedł i wział się do roboty z nim jak z dzieckiem normalnie.

Rozdział 21 Upragniony powrót 

Teraz wszyscy wyglądają mniej więcej jak Jws 2

Perspektywa Czkawki :

Nareszcie możemy wrócić do domu ze Szczerbatkiem, brakowało mi ich wszystkich. Mieliśmy bardzo dużo przygód i wiele kłopotów od siedzenia w lochach, to znowu ucieczki miałem przed jakimś smokiem który nie dał się oswoić. Nie każdy smok jednak da się oswoić jak dobrze, że był Szczerbatek ze mną bo przynajmniej jeszcze żyję i się nie nudziłem za bardzo. Tak licząc,  to za jakieś 2/3 dni będę już w domu o ile coś się nie stanie albo na nic nie wpadniemy. Może od razu się nie ujawnimy tylko w lesie ich poobserwujemy jak się zmienili przez te 2 lata.Ciekawi mnie jak się zmieniła As z wyglądu i charakteru, ciekawe czy mnie jeszcze pamięta bo ja ją doskonale pamiętam już nie mogę się doczekać ich min. Już nie mogę się doczekać aż wrócę, już widzę minę ojca napewno mnie nie pozna, a może hm po dwóch faktach napewno 

1) Przez Szczerbatka bo nikt nie ma takiego smoka jak ja 

2) Przez moją kochaną nogę znaczy brak jej nikt inny nie ma takiej protezy jak ja chyba napewno na naszej wyspie 

Przekonam się za kilka dni jak tam dolecimy z mordką. Teraz i tak musimy gdzieś odpocząć bo już jest zmęczony i tak długo leciał, a każdemu sprzyda się odpoczynek mi też.

Perspektywa Astrid: 

Właśnie teraz uświadomiłam sobie, że Czkawka ma wrócić za niedługo z tej wyprawy już nie mogę się doczeka.Ciekawe jak teraz wygląda czy się zmienił z wyglądu i charakteru i najważniejsze pytanie czy on żyje i do nas wróci. Mam nadzieje, że mnie jeszcze pamięta bo ja jego doskonale pamiętam i nadal mam list który mi dał wtedy kiedy odlatywał. Nie umiem go wyrzucić czy spalić nie wiem dlaczego może dlatego, że nadal go kocham i nie umiem o nim zapomnieć ciekawe czy on też tak ma jak ja może się dowiem jak tu będzie. Nawet wódz nie wie kiedy Czkawka przyleci do nas ale widać,że się martwi bardzo. W sumie odkąd Czkawka wyruszył tak się zmienił moim zdaniem na lepsze jest bardziej miły dla wszystkich tak jakby nie był on. Dziś nie ma zajęć w akademi więc mam cały dzień dla siebie, przez okno zobaczyła Szpadkę, a za nią Sączysmarka mi dał spokój to do niej się przykleił współczuję jej. Spojrzałam i zobaczyłam, że kieruję się w stronę mojego domu no to napewno chce pogadać tylko nie wiem o czym nie jednak wiem o czym o Smarku napewno jak ją on bardzo wkurza w sumie nie dziwię się jej, bo mnie też to drażniło. Nawet nie czekałam aż zapuka wolałam wcześniej otworzyć drzwi specjalnie dla niej, wparowała od razu do środka.

Szpadka: Ale on mnie denerwuje

Astrid: Miałam to samo z nim przecież

I tak zaczęłam wysłuchiwać jej jaki ma problem. Ma tyle gorzej odemnie, że jej śpiewa przed domem  to teraz wiem co tak wyje rano.To temu jest taka zawsze wkurzona , a jak jego widzi to jeszcze bardziej. Rozmawiałyśmy jeszcze długo gdy nagle ktoś zapukał do drzwi przeczuwałam kto to może być, więc powiedziałam jej by się schowała, a ja sprawdzę kto przyszedł, Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Smarka tak jak myślałam.

Sączysmark: Jest u Ciebie moja piękność?

Astrid: Chodzi Ci o Szpadke?

Sączysmark: Tak

Astrid:Nie ma jej i nie wiem gdzie ona jest, a teraz żegnam

Zamknęłam drzwi mu przed nosem ale on jest wkurzający jak dobrze, że mi dał spokój ale z drugiej strony szkoda mi Szpadki jakoś

Perspektywa Szpadki: 

Jak ten Smark mnie już wkurza nie mam siły do niego ciekawe jak As sobie dawała rady z nim. Jej dał spokój to teraz do mnie się przykleił muszę się go pozbyć może mi As pomoże. Moje wielkie szczęście nawet Mieczyk jest zły bo wyspać on nam nie daje ale z tym śpiewaniem przesadza lekko. Muszę coś wymyśleć by mi dał spokój bo się robi nie do zniesienia. As usiadła spowrotem i powiedziała, że to on był na Thora czy on nie odpuści.Rozmawiałyśmy do wieczora, potem po cichu poszłam do domu swojego tak by mnie Smark nie zauważył.

Perspektywa Stoicka:


Odkąd Czkawki nie ma jest tak pusto w domu bardzo, nie mam z kim porozmawiać jedynie z Pyskaczem jak przyjdzie pogadać o czymś. Ale już za niedługo wraca znaczy mam taką nadzieje, że żyje i wróci do nas cały i zdrowy.. Od 2 lat tylko o to się modlę do Odyna i Thora by mój syn wrócił z tej wyprawy. Pyskacz też za nim tęskni zresztą ja też on był zawsze żywy i tego brakuje w domu.Pyskaczowi brakuje pomocy przy kuźni zawsze dawał radę z nim ze wszystkim, a teraz ledwo nadanrza .  Za 3 dni powinien do nas wrócić wtedy wydamy wielką ucztę na jego powrót to jest dobra myśl.

Perspektywa Czkawki: 

Jesteśmy gotowi do drogi według moich obliczeń na Berk będziemy za 1,5 dnia wcześniej niż powinniśmy nawet dobrze się składa ukryjemy się jednak tak jak myślałem.Tylko muszę pomyśleć gdzie możemy się ukryć na Kruczym Urwisku bo rzadko tam ktoś chciał z wioski no chyba, że coś się zmieniło. Albo na plaże Thora tam są jaskinie tam zostaniemy , a sam ich będę obserwować, a tak od razu mnie nie poznają bo mam maskę. Szczerbatek cieszył się na powrót do domu zresztą ja też bo już mam dość spania wszędzie nie sądziłem, że to kiedyś powiem ale tęsknię za domem i tatą barkuje mi jego rozkazów i tego, że się o wszystko denerwuje. Szczerbatek ryczał wesoło będzie musiał się uciszyć jak będziemy nad wyspą obyśmy na nikogo wtedy nie trafili. A może uda nam się w jedne dzień i akurat w nocy tam będziemy . Jak sobie przypomnę naszą przygody to śmiać mi się chce, a tym bardziej jak z lochów uciekałem chyba nie ma takich co bym nie uciekł. Albo jak na jednej wyspie ktoś nas obserwował do tej pory nie wiemy, kto to i chyba się na razie nie dowiemy. Nie na każdej wyspie byliśmy mile widziani zawsze znalazł się ktoś kto chciał nas zabić choć nas nie znali. 

Tym czasem na Berk :

Perspektywa Mieczyka: 

Od samego rana znowu zaczyna to się robi pomału denerwujące Szpadka musi coś z nim zrobić bo się wyspać nie można za bardzo, a ja chcę jeszcze pospać. Zobaczyłem jak zakrywa głowę by jego nie słuchać ale tak się nie da ile można wytrzymać to.

Mieczyk: Szpadka zrób coś z nim !

Szpadka: A co ja mogę już nie raz próbowałam by dał mi spokój i co nic to nie dało !

Mieczyk Ale tak się nie da ja chcę spać jeszcze !

Szpadka: A ja to niby nie ?!

Sączysmark: Miłości mojego życia wyjdź do mnie

Mieczyk: Zrób coś wreszcie z nim!

Niechętnie wstała i wyszła z pokoju potem usłyszałem pisk  chyba Smarka.Po chwili w pokoju pojawiłą się Szpadka i spowrotem się położyła no to sprawa załatwiona jest z nim i można iść dalej spać. Ciekawe co dziś będziemy robić ja już mam plan żeby się odpłacić Smarkowi,że spać nie daje ludzią

Rozdział 22 Dziwne przeczucie  i obserwacja 

Perspektywa Astrid : 

Wstałam rano z takim dziwnym przeczuciem, że coś się wydarzy ale nie wiem co jeszcze. Z tymi myślami zeszłam  z łóżka, przekonam się co dzień przyniesie. Ubrałam się i uczesałam , zjadłam szypko śniadanie i nakarmiłam Wichurkę teraz można lecieć do SA. Nie mam pomysłów co dziś będziemy robić na Śledzika może to zrzucę tak będzie chyba najlepiej. Każdy z nas się zmienił no dobra nie każdy z nas bo są takie małe wyjątki w liczbie 3. Wsiadłam na Wichurę i polecieliśmy do akademi od razu zauważyłam jak Szpadka kłóci się znowu ze Smarkiem no to zaczyna się miły dzień nawet bardzo.

Astrid: Cisza już !! mogę wiedzieć co tu się dzieje?

Szpadka: A jak myślisz on nie daje mi spokoju od rana znowu pod oknem naszym śpiewał wyspać nie da nam sie 

Astrid: Haha przynajmniej nie zasypiacie na zajęcia 

Szpadka: To nie jest zabawne tylko tragiczne 

Sączysmark: Piękna nie odpychaj mej miłości

Szpadka: Zamilcz !!! As i co ja mam zrobić 

Astrid: Coś wymyślimy, a teraz zajmijmy się czymś 

Nikt nie miał pomysłów co możemy robić zresztą jak zawsze ja muszę myśleć.Co by tu zrobić nie wiem dobra zrobimy sam patrol tak chyba będzie najlepiej. Dziś jakoś nie mogę się na niczym skupić za bardzo to przeczucie jakoś nie daje mi spokoju na Thora o co tu chodzi z tym. Oby to moja wyobraźnia figle mi sprawiała muszę przestać o tym myśleć bo to mnie nigdzie nie zaprowadzi. Wsiadliśmy na smoki i zaczęliśmy patrolować wyspę ale oczywiście nie obeszło się bez kłótni między Szpadką, a Smarkiem. Muszę ich rozdzielić tak będzie najlepiej dla wszystkich Smarka i Śledzika wygnałam na północ, a ja i bliźniaki na zachód. Lecieliśmy w ciszy mi to pasowało bo mogłam pomyśleć troszkę.Czasem mam ochotę coś zrobić Smarkowi ale to nie mój problem ja mam spokój i to mnie cieszy. 

Perspektywa Czkawki :

Już nie daleko jesteśmy na wieczór powinniśmy być tam.Teraz tylko modlić się by nikogo nie zobaczyć jak będziemy lecieć.Tyle czasu jeszcze nam zostało, zrobimy sobie postój na Smoczej Wyspie na krótki odpoczynek. Mordka bardzo szypko przyśpieszył jakby chciał tam szypko się  znaleść mi tam się jakoś nie śpieszy. Lecieliśmy kilka godzin z przystankami, już widzieliśmy zarys wyspy zalecieliśmy od tyłu i wylądowaliśmy na Kruczym Urwisku, teraz się przespać trochę i można poobserwować niektórych z ukrycia ale Szczerba gdzieś muszę schować by go nie zauważyli i nie wiedzieli kto tu jest. Wstałem rano gotowy do obserwacji, zaprowadziłem Szczerbatka do jaskini teraz to jestem gotowy całkowicie. Podszedłem blisko wioski ale byłem w ukryciu nic ciekaw....momęcik kto to czyżby Astrid ale ona wypiękniała bardzo. Kto to tak śpiew nie to nie śpiew tylko wycie. Wszędzie poznam ten głos to Smark ale gdzie......o jest przed domem Szpadki i Mieczyka. Co tu się wyrabiało jak mnie nie było oj wiedzę, że bardzo sporo. Zauważyłem Szpadkę podeszła do okna i wylała wodę na niego.No ładne rzeczy tu się dzieją. Postanowiłem jakoś nie zwracać uwagi na nich i patrzyłem na Astrid

Perspektywa Sączysmarka:

Czemu ona mi to robi ! Zdobędę jeszcze ją będzie moja. Tylko muszę pomyśleć co tu by zrobić.Każda moja prośbę nie wychodzi i kończy się piaskiem.Musi być coś co mojej księżniczce się spodoba ale jeszcze nie wiem co to takiego. Muszę dziś nad tym pomyśleć. Co by ją zadowoliło w pełni i bym ją zdobył nie mam nic w głowie zero, pustka kompletna 

Perspektywa Astrid: 

Widziałam jak Szpadka potraktowała Smarka nie szkoda mi go wcale zasłużył na to. Nie wiem jak ona to wytrzymuje odemnie by tak już oberwał, że szypko by nie wstał na nogi. A zresztą ja mam spokój przynajmniej od niego i to mnie cieszy. Spojrzałam jeszcze w stronę Smarka on coś knuje ale nie wiem co i chyba nie chcę wiedzieć tego. Wsiadłam na Wichurkę i polecieliśmy na nasz poranny lot, a potem do akademi. Nie wiem czy mi się tylko wydaje ale już ten dzień jest nudny. Później może wezne Szpadke na spacer do lasu i pogadamy na spokojnie. Uwielbiam poranne loty zero zmartwień mam wtedy gdy jestem w powietrzu. Po 2h lotu trzeba wracać bo zajęcia będą się zaczynać. Poleciałam od razu do akademi ale ich jeszcze nie było. Zaczęłam się bawić z Wichurą by zabić nudę czekając na nich.Po jakiś 10 minutach przylecieli idzie się przyzwyczaić, że zawsze się spóźniają 

Szpadka: Daj mi spokój!!! - no to się zaczyna kłótnia znowu 

Sączysmark: Nie odpychaj mnie moja droga - ten to znowu jedzie z tym tekstem 

Szpadka: Czy ty nie rozumiesz, MASZ DAĆ MI SPOKÓJ !!!! - no to się Szpadka zdenerwowała 

Sączysmark: Jesteśmy sobie przeznaczeni  i- no proszę skąd on wie o przeznaczeniu 

Szpadka: AS po wiec mu coś bo nie ręczę za siebie - ciekawe co ja mogę zrobić

Astrid: A....dobra już nic. Możemy zacząć zajęcia?  - chyba znam odpowiedź niektórych 

Szpadka: Ja mówię nie puki on tu jest - i wskazała na Smarka

Astrid: Ale on należy do akademi - ona sama nie wie co chce 

Szpadka: Ile mam go jeszcze znosić, rano wystaje pod naszym domem,a teraz jeszcze w akademi muszę się z nim użerać

Astrid: Szpadka daj spokój, możecie razem współpracować ? - coś czuję, że będzie ciężko ją przekonać

Szpadka: No dobra ale ma on się trzymać zdala odemnie - coś za łatwo poszło 

Astrid: Dobra, słyszałeś Smark ! - wygląda na nieobecnego, ciekawe czy słuchał 

Sączysmark: Ale...że co?? - tak jak myślałam nie słuchał

Śledzik: Sączysmark chodzi o to, że masz się trzymać zdala od Szpadki na zajęciach - teraz chyba zrozumie co powiedział Śledzik

Sączysmark: No ale......- będzie trzeba mu to wpoić

Astrid: Nie ma ale ! na zajęciach trzymasz się zdala od niej !! - on to potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi 

Sączysmark: No dobra niech będzie - no i o to chodziło 

Astrid: No to teraz  możemy zacząć zajęcia ?

Wszyscy po za Mieczykiem: TAK !

Mieczyk: Ale co zacząć? - ręce opadają przy nim

Astrid: Zajęcia 

Mieczyk: To my ich jeszcze nie zaczęliśmy ? - a nie mówiłam ręce odpadają 

Astrid: Nie teraz zaczynamy -  zrobił zamyśloną minę, a on wogóle myśli

Szypko zajęcia skończyliśmy nie ma co robić za bardzo. Co ja miałam zrobić......a tak już wiem ze Szpadką pogadać 

Astrid: Szpadka poczekaj.Co ty na to by iść na spacer pogadać? - zrobiła zamyśloną minę.

Szpadka: Zgoda, czemu nie przynajmniej na chwilkę się uwolnię od niego 

Astrid: To tak za 2 godzinki co ty na to?

Szpadka: Pasuje mi to 

Rozdział 23 Przyłapany 

Chciałam podziękować użydkownikowi ( Wichura ) jesteś niesamowita dzięki Tobie znowu piszę to opowiadanie dedyk dla Ciebie ;)


Perspektywa Astrid: 

Wróciłam do domu żeby coś zjeść.  Muszę nakarmić jeszcze Wichurkę. Szypko się chyba uwinę z tym nawet bardzo szypko. Zrobiłam już co miałam zrobić i czekam teraz na Szpadke . Rozmowa chyba dobrze jej zrobi bo od jakiegoś czasu chodzi taka zdenerwowana. Ja się tam jej nie dziwię za bardzo. Zobaczyłam Szpadke jak idzie w moim kierunku no to ja wyszłam jej naprzeciw. Czym szybciej tam pójdziemy tym lepiej bo mi  się zaczyna nudzić. Szpadka: To co idziemy?

Astrid: Jasne choć - ruszyłyśmy w stronę Kruczego Urwiska - Co tak umilkłaś ? - ktoś musi pierwszy zapytać 

Szpadka: Bo Smarka doprowadza mnie do nerwicy - no to się Zaczyna 

Astrid: I tu jest problem bo nic na niego nie działa - powiedziałam prawdę bo tak jest 

Szpadka: No właśnie już nie wiem co robić, a on nie daje mi spokoju -muszę jej jakoś pomóc ale jeszcze nie wiem jak 

Szłyśmy dalej rozmawiając o wszystkim ale co chwilę się odwracała bo coś szeleści w krzakach. A może ja jestem przewrażliwiona. Mam zwidy już bo mam wrażenie, że ktoś tam jest. Szpadka chyba coś zauważyła, że jestem nie obecna jakaś 

Szpadka: As wszystko dobrze? - musiała zauważyć 

Astrid: Sama nie wiem mam wrażenie, że ktoś nas obserwuje- popatrzyła na mnie jak na wariatkę 

Szpadka: Jesteś pewna ?

Astrid: Tak jak tego, że siedzisz koło mnie - ta moja logika jest wielka 

Szpadka: Jeżeli to Smark to nie wiem co mu zrobię - nie jestem pewna tego kto komu coś zrobi 

Astrid: Wątpię by bo był Smark za lekko chodzi - a Smark troszkę waży 

Szpadka: To co idziemy się rozjrzeć ? - teraz myśli jednak 

Astrid: Jasne choć my - nic nie mamy do stracenia

Zaczęłyśmy się rozglądać tak na oko to nic nie było. Ale gdy zbliżyłyśmy się do krzaków ktoś z nich wyskoczył i zaczął uciekać. Pobiegłyśmy za nim ale go zgubiłyśmy, a tak było blisko dowiedzieć się kim był ten człowiek w masce. Nikomu o tym nie powiemy jutro albo jeszcze dziś go poszukam muszę się dowiedzieć kim jest i czego szuka na naszej wyspie. Podeszłam do Szpadki widać, że teraz mi wierzy, że ktoś tu nas obserwował i nie był to Smark.

Astrid: Teraz mi wierzysz, że ktoś nas obserwował? - spojrzałem na nią 

Szpadka: Tak teraz tak, ale kto to był - gdybym sama wiedziała kto to jest 

Astrid: Nie wiem miał maskę.Trzeba się dowiedzieć kto to jest i czego tu szuka 

Szpadka: Masz rację - no proszę zgadza się ze mną

Astrid: Wracajmy może do wioski ale nikomu nie mówimy na razie o tej postaci 

Szpadka: Nie chcesz powiedzieć wodzowi o tym ? 

Astrid: Nie sama się dowiem kim on jest 

Wróciłyśmy do wioski, a ja cały czas myślałam kto to jest i czego tu szuka. Ciekawi mnie to bardzo weznę topór i Wichurę i pójdziemy sięrozejrzeć i jego lub ją poszukać. Coś mi ta postać przypomina jedyne co zauważyłam to, że nie miał jednej nogi tylko protezę. Weszłam do domu wzięłam topór tak na wszelki wypadek i idę się troszkę rozejrzeć może być gdzieś blisko. 

Perspektywa Czkawki: 

Ale było blisko aż za blisko i by mnie złapały. Mogę się założyć, że będą mnie szukać ale i tak jutro mam zamiar wrócić do wioski wiec nawet jak mnie znajdą to się będę musiał ujawnić. Coś mi sięwydaje, że As nie odpuści póki mnie nie złapie ale będzie fajna zabawa w smoka i łowce ja to myślę. Trzeba się przyszykować i poczekać bo jestem pewny, że zaraz ją zobaczę jak mnie szuka. I długo nie musiałem czekać na to bo już ją zauważyłem nie ma to jak siedzieć na drzewie i się przyglądam. Mam tylko cichą nadzieję, że nie znajdzie mordki bo od razu będzie wiedzieć co jest grane. Może uda mi się ją przechytrzyć i jakoś złapać. No ale kto obezwładnił Astrid Hofferson może będę pierwszym któremu się to udało. Bacznie ją obserwowałem oho ma topór a wcześniej go nie miała i jest jeszcze Wichura to trochę mi utrudnia. Albo ja się dam jej złapać nie nie lepiej nie bo od razu będzie zadawać pytania kim jestem. Ale w sumie Wichura mnie pozna i nic mi nie powinna zrobić warto spróbować jedynie życie swoje ryzykuję. Zobaczyłem jak się rozdzieliły to teraz moja szansa i weznę ją do jaskini ale muszę jej jakoś oczy zawiązać by się nie skapła co jest grane. Raz kozie śmierć przecież raz się żyję ale i tak wiem, że od niej dostanę. Zszedłem po cichu z drzewa tak by mnie nie usłyszała podszedłem do niej i gdy miała się odwrócić złapałem ją i buzie zakryłem by nie krzyczała i zabrałem ją do jaskini gdzie jest mordka. Oczy jej zawiązałem by nic nie poejrzewałam kim jestem na razie. 

Astrid: Kim jesteś ? i masz mnie puścić !! - no to się zdenerwowała 

Czkawka: Spokojnie nie chce Ciebie skrzywdzić- powiedziałem to spokojnie żeby się nie bała ale co ja gadam ona i strach  Astrid: Więc co chcesz ? - teraz mase pytań będzie zadawać

Czkawka: Nic nie chcę - teraz będzie pytać napewno jak to nic 

Astrid:Jak to nic to po co mnie tu trzymasz - a nie mówiłem 

Czkawka: Tak dla zabawy może- ja to jestem mistrzem jednak 

Astrid:To dla zabawy mnie puść i po wiec kim jesteś!! - czy ona nie może być spokojna teraz pytanie powiedzieć jej czy nie 

Czkawka: A czy to ważne kim jestem ? - muszę jakoś przeciągać tą rozmowę

Astrid: Tak ważne bo mnie porwałeś !! - ale ona się złość

Czkawka: Nie porwałem- muszę coś wymyśleć na szybkiego 

Astrid: Nie porwałeś to czemu mam zawiązane ręce i opaskę na oczach ?!! - chyba muszę powiedzieć 

Czkawka: Ale nie masz buzi zakneblowanej i możesz mówić 

Astrid: Ale mi różnica wielka, gadaj kim jesteś !! - 

Czkawka: Jestem........jestem nikim ważnym 

Astrid: Jasne  - nie wierzy w sumie też bym nie uwierzył w to - jak jesteś nikim ważnym to mnie natychmiast puść !!!

Czkawka: Ściągnę Ci opaskę z oczów jedynie - podszedłem do niej ale najpierw pokazałem Szczerbatkowi by się schował i ściągnąłem  jej opaskę 

Astrid: Chociaż tyle, że ją ściągłeś. Ściągniesz swój hełm? -nie mogę przecież teraz ściągnąć tego bo odrazu mnie może rozpoznać 

Czkawka:Nie mogę 

Astrid: A dlaczego ? - ona musi zadawać tyle pytań 

Czkawka: Bo nie, możemy skończyć ten temat? 

Astrid: A co Ci się stało w nogę? - no pięknie i co ja jej teraz powiem 

Czkawka: A czemu pytasz ? - nie ma to jak odpowiadać pytaniem na pytanie 

Astrid: Bo kogoś mi przypominasz - nie wie, że to ja 

Czkawka: A kogo niby ?

Astrid: Czkawke - powiedziała to smutnym głosem, aż mam ochotę jej powiedzieć kim jestem 

Czkawka: A kto to ten Czkawka - pięknie gram 

Astrid: Syn naszego wodza, czekaj czekaj czemu ja Ci to wszystko mówię - czas jej powiedzieć ale czuję, że źle sie to dla mnie skończy 

Czkawka: Wiesz powiem Ci coś ale najpierw Ciebie rozwiążę, ale obiecaj, że się na mnie nie rzucisz ? - zrobiła zamyśloną minę 

Astrid: Zgoda ale wszystko mi mówisz kim jesteś - uffff nie rzuci się na mnie, odwiązałem ją i usiadłem na wprost niej 

Czkawka: Więc nogę straciłem kilka lat temu w pojedynku z Czerwoną Śmiercią- zrobiła wielkie oczy 

Astrid: Cz....Czk.....Czkawka? -Wtedy ściągłem hełm- Czkawka to naprawdę ty ?

Czkawka: Tak As

Astrid: Ja Cię uduszę !! Jak śmiałeś mnie porywać do reszty zgłupiałeś?! A gdzie Szczerbatek ? - i wtedy pokazał się 

Czkawka:Właśnie tutaj jest - pogłaskałem go po grzbiecie 

Astrid: To ty byłeś tą postacią co nam uciekła ? 

Czkawka: Tak ja -i wtedy z całej siły dostałem w ramie od niej - za co ? 

Astrid: Za to, że się nie pokazałeś i mnie porwałeś !

Czkawka: Nic się nie zmieniłaś

Astrid: Za to ty bardzo się zmieniłeś I tak zaczęliśmy gadać, opowiedziałem jej wszystkie moje przygody. Słuchała bardzo uważnie, a mordka leżał koło nas i się przyglądał. Ciekawe o czym myśli on albo nie nie chce wiedzieć o czym on myśli bo spewnością o rybach. Znalazła nas też Wichura i dołączyła do nas jak ona nas znalazła, mniejsza z tym. Powiedziałem jej też jak musiałem uciekać z lochów bo mnie w nie wtrącali, albo jak nas ktoś naj jednej wyspie obserwował. 

Czkawka: I to mniej więcej wszystko co mi się przydarzyło 

Astrid: A kiedy przyleciałeś?

Czkawka: Wczoraj wieczorem 

Astrid: To czemu nie wróciłeś do wioski tylko bawisz się w obserwatora ?! - no to teraz się zacznie znowu 

Czkawka: A tak dla zabawy - jej spojrzałem aż dreszczy dostałem 

Astrid: I tak dla zabawy mnie porwałeś i dla zabawy się ukrywasz ? ! Ta Twoja wyprawa szczeliła Ci na mózg chyba 

Czkawka: Nie było tak źle na niej, wielu rzeczy się nauczyłem 

Perspektywa Astrid: 

Teraz już wiem kim była ta postać. Ale on sobie wymyślił zabawę mam ochotę go toporem potraktować. Zastanawia mnie jedna rzecz dlaczego się ukrywał bo nie wierzę, że dla zabawy. Spojrzałe na niego bardzo dużo się zmienił jakby to nie był ten sam Czkawka co kiedyś. Zaczęło się robić ciemno, powinnam chyba wrócić do wioski choć wolała bym zostać tu i pogadać jeszcze z nim. 

Astrid: Czkawka  wracasz ze mną do wioski ? - spojrzał na mnie a ja zaczęłam odpływać 

Czkawka: Wiesz As nie, nie dziś jutro dopiero bym wrócił do wioski. I proszę Cię nie mówi nikomu, że tu jestem 

Astrid: No dobra nie powiem. Muszę już iść to do jutra 

Czkawka:Do jutra 

I wyszłam z jaskini, od razu skierowałam się z Wichurą do wioski. Dużo wrażeń jak na jeden dzień Ale wpadł na pomysł z tym porwaniem mnie, a ja tak się dałam zaskoczyć.Teraz muszę być bardziej uważna i już nie dam się tak zaskoczyć nikomu. Nie mogę  się komuś nie wygadać, że Czkawka jest już na wyspie bo dopiero by było halo. Zapomniałam się zapytać kiedy ma zamiar się ujawnić ta moja skleroza. 

Rozdział 24 Ujawnienie 

Perspektywa Czkawki:

Rano jak się obudziłem, spojżałem odrazu na SZczerbatka który dlaje spał. Coś nowego u niego, bo przeważnie mnie budzi.  Trzeba będzie rozpalić ogień by usmażyć ryby. Dziwne,że się jeszcze nie obudził. No i wykrakałem bo się obudził ksiażę. Dziś powinnieś my się ujawnić ale na wieczór wrócę tam,jakoś mi się nie śpieszy tam za bardzo. Ciekawe czy As do nas przyjedzie jeszcze przed naszym wielkim powrotem, Ale w sumie ona nie wie kiedy mamy zamiar wrócić. Czas sie bardzo mi dłużył nie mieliśmy co robić za bardzo. Latać nie mogliśmy iść,  bo by nas nakryli, jedynie mogliśmy siedzieć w jaskini. Połoiżyłem się oparty o mordkę i tak patrzyłem przed siebie. Nic ciekawego nie było widać dwa straszliwce, jedna Astrid, jakiś koszmar ponocnik......czekaj czekaj jednak Astrid ? Co ona tu robi?

Czkawka: As co ty tutaj robisz ? 

Astrid: A tak przyszłam pochodzić po lesie, a ty czemu nie wróciłeś do wioski tylko tu siedzisz 

Czkawka: Wieczorem wracamy dopiero - napewno po coś przyszła

Astrid: A nie lepiej teraz wrócić ? 

Czkawka: A czemu nie wieczorem?

Astrid: Czkawka wszyscy się o Ciebie martwią i się zastanawiają czy wogóle żyjesz. Twój ojciec bardzo się zmienił jak wyruszyłeś na tą wyprawę - zmienił się jakoś w to nie mogę uwierzyć 

Czkawka: Zmienił się ty mówisz poważnie czy żarty sobie ze mnie robisz?

Astrid: Mówię poważnie nawet bardzo poważnie 

Stałem tak osłupieniu jeszcze chwilę. Nie mogłem uwierzyć w to co powiedziała Astrid,naprawdę się zmienił, może powinienem wrócić wcześniej. A jak się martwi o mnie, a ja jego jeszcze bardziej zamartwiam bo nie chę wrócić tam za bardzo. Ehh trudna decyzja ale wrócę teraz. Ciekawe co powie jak mnie zobaczy

Czkawka: As masz rację wracamy teraz , ale oni nie mogą wiedzieć, że byłem tu więc wracaj szypko do wioski,a my z mordką oblecimy z drugiej strony, zgoda?

Astrid: No nareszcie mówisz z sensem, zgoda to wiedziemy się w wiosce - i od razu pobiegła do wioski, ona to umie przekonywać ludzi 

Czkawka: Choć mordko czas wracać do domu

Szczerbatek: Wrrreee

Kto jak kto ale on był szczęśliwy. Wsiadłem na niego i od razu wzbiliśmy się w powietrze. Uwielbiam z nim latać czuję się wtedy wolny od wszystkich i wszystkiego. Wzbiliśmy się bardzo wysoko tak by się nie skapli i zawróciliśmy na naszą wyspę i zniżyliśmy lot. Teraz kierunek środek wyspy. Szczerbatek zaczął wydawać dźwięki. Widzieliśmy wyspę i wikingów  którzy ustawiali się na placu. Ale nigdzie nie zauważyłem taty może jest w twierdzy. Zaczęliśmy lądować na placu wszyscy się na nas patrzyli jakby widzieli jakiegoś ducha. Aż tak się zmieniłem...wróć oni mojej twarzy jeszcze nie wiedzieli bo mam maskę. Narazie jej nie ściągnę bo po co. Ciekawe gdzie jest tata. O widzę go właśnie stanął zamurowany, o co im wszystkim chodzi na Odyna. Tak źle wyglądam czy co ?. A może czekają aż ściągnę maskę. Ehh muszę ją ściągnąć bo widzą ducha chyba. Gdy ściągłem hełm zrobili jeszcze większe oczy, teraz się zastanawiam czy na dobrą wyspę trafiłem czy się nie zgubiłem czasem.

Czkawka: Yyy czy coś się wam wszystkim stało ?

Zapytałem ale nie odpowiedzieli. To się robi nudne powiem szczerze. Ehh kiedy oni się otrząsną. Stałem tak i stałem aż mi się to znudziło i krzyknąłem

Czkawka: Co tu się dzieje !!!

Stoick: Cz...Czkawka to na prawde ty synek 

Czkawka: A nie widać stoję tutaj i mówię do was

Pyskacz: Młody aleś się zmieniłeś

Czkawka: Ciekawe na lepsze czy na gorsze 

Stoick: Wszyscy do twierdzy, czas uczcić powrót mojego syna !

I tak poszliśmy wszyscy do twierdzy. Zauważyłem moich przyjaciół podszedłem do nich. I spojrząłem się im uważnie

Śledzik: Czkawka !  Nareszcię wróciłeś do nas. Opowiadaj jak było?

Czkawka: Też się cieszę, że was widzę. Niebezpiecznie było bardzo czasem

I tak zacząłem im opowiadać, słuchali bardzo uważnie nawet bliźniaki co u nich jest coś nowego w tym. Jak powiedziałem im o niektórych wyspach, ile zwiedziłem. Także powiedziałem ile razy lądowałemw lochach i ile razy z nich uciekałem, byli tym zdziwieni bardzo. Proszę kiedyś byłem ofermą, a teraz jestem kimś, mało kto potrafi uciec z lochów bez smoka na dodatek. Po jakiś 2h skończyłem im opowiadać swoje przygody w skrócie. Spojrzałem na Smarka który gapił się na Szpadkę, czas się dowiedzieć co u nich się zmieniło.

Czkawka: To teraz  wy może coś powiecie co tu się działo jak mnie nie było ?

Szpadka: Nic ciekawego po za tym,że Smarka zamiast zarywać do Aa zarywa do mnie

Mieczyk:   I wystaje pod naszym domem i śpiewa i budzi ludzi

Czkawka: Widzę,że wiele mnie ominęło

Astrid: Bardzo wiele. Codziennie tak jest z nimi. A w SA cały czas sie kłócą

Szpadka: Mówiłam,że masz go trzymać zdala odemnie

Czkawka: Już spokój. Śledzik,a ty co tak siedzisz cicho?

Śledzik: Słucham tej kłótni -  i wybuchliśmy śmiechem

I tak bawiliśmy się jeszcze. Niestety ja już robiłem się senny więc pożegnałem się z przyjaciółmi i poszedłem do domu. Nie ma to jak w domu być i spać w łóżku, a nie na ziemi. Szczerbatek od razu ułożył się w swoim miejscu i zasnął. Na mnie też pora chyba. Rano obudził mnie Szczerbatek jak zawsze,ciężko mi było wstać. Zszedłem na dół gdzie jeszcze siedział tata. Wziąłem kosz z rybami i dałem Szczerbatkowi, sam też zrobiłem śniadanie. Cały czas się na mnie patrzył,co tym razem. A nie będę się przejmować tym,zjadłem śniadanie i wyszedłęm na poranny lot. Wzbiliśmy się w powietrze,mogę tak latać cały czas. Polataliśmy jeszczę chwilkę i wróciliśmy do wioski. Skierowaliśmy się od razu do domu na chwilę,a potem pójdę może do SA zobaczyć jak sobie radzą. Chcę zobaczyć kłótnię Szpadki i Smarka niby jest na co popatrzeć. Po 10 minutach polecieliśmy do SA, a tam była wielka kłótnia. Stanąłem koło As i słuchałem o co chodzi. 

Szpadka: Daj mi święty spokój !!!!!!

Sączysmark: Ale piękna......

Szpadka: Jeszcze raz tak powiec  nie ręczę za siebie!!!!

Saczysmark: Daj spokój wiem,że mnie kochasz 

Astrid: No to się zaczyna. Miło, że wpadłeś do nas- powiedziała to szeptem bo tamci się kłócili

Czkawka: Nie mogłem odpuścić sobie takiego przedstawienia- odpowiedziałem jej szeptem

I tak ta bezsensowną kłótnia trwała jakieś 15 minut jeszcze by trwała ale As nie wytrzymała i przywaliła mu. Biedny musiało go  bardzo zaboleć tam, że na nogę ustać nie może. Dziś się nie udzielałem na zajęciach tylko stałem z boku i się przyglądałem. Nie powiem bo mi się nudziło bardzo.

Rozdział 25 Zawsze jedna strona może wygrać

Perspektywa Szpadki:

Ale on mnie wnerwia bardziej niż Mieczyk. Co on sobie wyobraża, że ja się w nim zakochałam aż mi nie dobrze. Zacznę chyba robić tak jak As kiedyś i może wtedy da mi spokój. W akademii każdy przyglądał się naszej kłótni tylko As po chwili nie wytrzymała i znokautowała Smarka. Przynajmniej miałam spokój na jakiś czas. Muszę się jakoś uwolnić od niego tylko jak. Nie mam pomysłów co zrobić. Z każdym dniem on jest bardziej nie znośny i nie do wytrzymania. As cały czas gadała z Czkawką. Coś się tu nam szykuje chyba. Ale tak na nich patrzę to pasują do siebie. Ruszyłam w stronę domu bo tutaj nic nie ma do roboty. A dalej kłócić się nie chcę z nim

Perspektywa Śledzika:

Tak jest codziennie ile można,czy Smark niczego nie zrozumie. Szkoda mi Szpadki tyle nerwów jej psuj. Wszyscy poszliśmy do wioski i tam się rozdzieliliśmy. Bo każdy poszedł w swoją stronę

Perspektywa Szpadki:

Mieczyk: Ciekawe kiedy twój Smarczuś przyjdzie haha- a ten znowu zaczyna swoje 

Szpadka: Oby nigdy 

Mieczyk: Zaraz napewno przyjdzie- oby nie miał racji bo dziś mu coś zrobię. Tylko muszę pomyśleć co jeszcze 

Perspektywa Astrid: 

Ta kłótnia ich jest już męcząca bardzo. Nawet Czkawka miał chyba dość tego. Siedziałam w domu nie miałam pomysłu co ze sobą zrobić. Chyba pójdę polatać z Wichurą poćwiczymy nowe sztuczki. Siedziałam tak jeszcze 10 minut usłyszałam alarm albo nas atakują albo ktoś do nas przypłynął. Choć chyba to pierwsze, że na atakują. Wybiegłam na dziedziniec tam stał już wódz i reszta. Tak jak myślałam atakują nas czy temu Dagurowi się nigdy to nie znudzi. Wszyscy wsiedliśmy na smoki i wzbiliśmy się w powietrze. Rozpoczeliśmy atak bardzo agresywnie a oni się bronili, ale nigdzie nie statku z Dagurem. Czyżby wysłał samo wojsko, a on został na wyspie. To nie jest do niego podobne coś mi tu nie pasuję, ale nie ma czasu na rozmyślanie gdzie może on być. 

Dedykt dla ShockFury

Nie dawało mi to spokoju, że go nie było. Ale musiałam się zająć tymi tutaj, później nim się zajmiemy. Atakowaliśmy ich cały czas. Odwróciłam się na chwilę za siebie by poszukać innych i moja uwagę przyciągła walka na dole, jakim cudem oni tam się znaleźli. To musiała być pułapka. Reszta spewnościa od tyłu wyspy  podpłyneła. Że my się tego nie spodziewaliśmy i nie byliśmy na to przygotowani. Zawołałam Czkawke

Astrid: Czkawka patrz to była pułapka 

Czkawka: Widzę właśnie trzeba coś szypko wymyśleć bo będzie źle - myślał nad planem 

Astrid: I jak wymyśliłeś coś ?

Czkawka: Mam plan, lecimy my i bliźniaki 

Astrid: Aż się boję co zostanie po wiosce przez bliźniaków 

I tak polecieliśmy szypko do wioski ich wesprzeć. Aż dziwne, że bliźniaki żadnego domu nie wysadziły. Zauważyłam jak bliźniaki oberwały i leżą albo nie przytomne albo martwi. Oby to pierwsze. Podleciałam by ich ochraniać. Nie szło nam jakoś ta bitwa. Wreszcie zobaczyłam Dagura kierował się w stronę Czkawki. Czkawka napewno mnie nie usłyszy teraz bo jest głośno. Muszę coś zrobić, kazałam Wichurze zostać przy bliźniakach, a sama pobiegłam w stronę Dagura. Przy okazji powalając wrogów.Chciałam już rzucić toporem ale została ogłuszona czymś i nic nie pamiętam co się działo dalej. 

Perspektywa Czkawki:

Bitwa nie idzie zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Bliźniaki leżały nie daleko nie miałam nawet jak podejść do nich bo co chwile ktoś mnie atakował. Tata nie opodal walczył z Pyskaczem im lepiej szło niż reszcie. Usłyszałem jak ktoś się zbliża do mnie od razu się odwróciłem i zobaczyłem leżącą As, a przede mną stał Dagur. Teraz mnie popamięta na zawsze

Dagur: Przegrywacie bitw e lepiej się podajcie

Czkawka: Nigdy !!

Dagur: Jak tam chcesz 

I zaczeła się walka między mną, a nim. Atakował bardzo agresywnie, a ja starałem się odpierać wszystkie jego ciosy ale on nigdy nie był uczciwy. Znikąd pojawili się jeszcze dwaj, no to teraz mam przechlapane. Muszę dać im radę, muszę ratować wioske. Zacząłem ich atakować ale oni byli przygotowani na wszystko jakby czytali w myślach. Na pomoc z tymi dwoma przyszedł mi Szczerbatek, a ja ruszyłem na Dagura odrazy przeszedłem do ataku bo ta zabawa mnie nie bawiła tak jak niego.

Dagur: Proszę proszę ktoś tu ćwiczył walke mieczem 

Czkawka: A żebyś wiedział !

Nie wiem jak to się skończy ale tylko jedni mogą wygrać. Między mną, a Dagurem trwała zacięta walka niestety zranił mnie trochę i z bólu już taki pewny nie byłem tego. Zobaczyłem jak Dagur się odsłonił i wbiłem mu miecz w brzuch upadł martwy. Ale nim upadł zranił mnie poważnie. Odeszłem kilka kroków i zobaczyłem ciemność.........

Perspektywa Śledzika: 

Bitwa się nareszcie skończyła, ale nigdzinie widziałem Czkawki, As i Bliźników. Gdzie oni mogą się podziewać. Trzeba ich poszukać bo może coś się stało. Z Sztusią wylądowaliśmy w wiosce i zaczęliśmy ich szukać, daleko nie patrzyliśmy i znaleźliśmy bliźniaków. Ze Sączysmarkiem zabraliśmy ich do Gothi. Wódz także przyprowadził Astrid ale gdzie jest Czkawka i Szczerbatek. 

Perspektywa Stoicka: 

Odniosłem Astrid do Gothi mocno dostała, tak samo jak bliźniaki ale jeżeli oni są tu to gdzie jest Czkawka.Mam tylko nadzieje, że nic im nie jest i są cali. Czkawka walczył nie daleko mnie i Pyskacza zauważyłbym coś chyba. Ale nic nie widziałem żeby się oddalał. Ale też byłem pochłonięty walką i mogłem nic nie zauważyć. Trzeba jak najszypciej go znaleść gdzie kolwiek jest. Szczerbatek powinien być z nim więc może wszystko jest dobrze. 

Stoick: Pyskacz musimy poszukać Czkawki nigdzie go nie ma 

Pyskacz: Spokojnie przyjacielu znajdziemy go napewno 

Stoick: Ostatni raz widziałem go jak Dagur się zbiliżał do niego 

Pyskacz: Możliwe, że razem walczą albo walczyli 

Stoick: Mam nadzieje, że Czkawka jest cały 

Pyskacz: Na pewno on jest cwany 

Stoick: Obyś miał rację

Rozdział 26 Ratunek !

Perspektywa Stoicka:

Po rozmowie z Pyskaczem trochę się uspokoiłem, ale i tak miałem obawę. Postanowiłem iść sam ich poszukać tylko nie wiem od kąd mam zacząć poszukiwania. Zacznę od lasu najprawdopodobniej tam ich mogę znaleźć. Wziąłem swoją broń i pewnym krokiem ruszyłem w stronę lasu. Widać, że bitwa wszędzie się toczyła bo widać po drzewach jak są uszkodzone. Z rozmyśleń wyrwała mnie czyjaś dłoń spoczywająca na moim ramieniu. To był Pyskacz ze Śledzikiem i Sączysmarkiem. Kiedy on się zoriętował, że chcę iść poszukać. Ale pomoc jednak się sprzyda każda. 4 poszliśmy dalej rozglądając się na wszystkie strony, żeby ich znaleźć. Znalazłem dużej ilości krwi jakby ktoś się tutaj wykrwawiał, serce zaczęło mi coraz szybciej być jak opentane. Czym dalej szliśmy tym bardziej było widać, że ktoś tu walczył. Na pewno Czkawka tu musiał być tylko gdzie jest on teraz. Szukaliśmy dalej, drzewa połamane, ślady nocnej furii. Musieli tutaj walczyć tutaj.  Rozdzieliliśmy się żeby większy teren przeszukać.Każdy z nas poszedł w jakimś kierunku. A ja poszedłem przed siedzie za śladami. Znalazłem jedno ciało ale to nikt z naszych, już myślałem, że to Czkawka był. Ruszyłem dalej i po jakimś kawałku drogi znalazłem coś co mnie przeraziło. Czkawka leżał nie daleko Dagura w kałuży krwi od razu do niego podbiegłem sprawdzić czy żyje na szczęście żył ale ciężko z nim było. Rozejrzałem się do okoła nigdzie nie było Szczerbatka oby jemu nic nie było. Wziąłem Czkawkę na ręce i ruszyłem szybkim krokiem do wioski. Nie wiem czy przeżyje to rana jest poważna bardzo. Zobaczyłem Pyskacza

Stoick: Pyskacz !! zbierz reszte i wracamy do wioski z Czkawką jest bardzo źle 

Pyskacz: Jasne. A gdzie Szczerbatek?

Stoick: Nie wiem tam go nie było 

Pyskacz: Poszukamy go, a ty zabierz jego do Gothi 

Stoick: Przecież jesteś mi potrzebny 

Pyskacz: A no faktycznie. Śledziki z Sączysmarkiem,  Szczerbatka poszukają. Choć my szybko

Szybkim krokiem doszliśmy do wioski. Od razu skierowaliśmy się do Gothi każda minuta się liczyła dla mojego syna. Gothi odrazu go zbadała gdy tylko doszliśmy. To co powiedziała było przerażające. On może tego nie przeżyć. Załamałem się aż słabo mi się zrobiło Pyskacz mnie musiał potrzymać bym nie udał. Po jakimś czasie przybiegł Sączysmark mówiąc, że znaleźli Szczerbatka rannego od miecza. 

Perspektywa Sączysmarka: 

Szkoda mi Czkawki bardzo nie wiadomo czy przeżyje. As i Szpadka z Mieczykiem nie są w takim stanie jak on i Szczerbatek. Mam tylko nadzieje,że wyjdą z tego obaj bo szkoda stracić przyjaciół. O czym ja mówię, ale taka jest prawda są nimi choć różnie między nami bywało. Szczerbatkiem zajmuję się Śledziki opatrzył mu rany na razie i czekamy na Gothi co ona powie o jego stanie..

Rozdział 27 Nadzieja 

Perspektyw Śledzika: 

Szczerbatek był w kiepskim stanie musiał zwalczyć zawzięcie. Nasi przyjaciele są ranni, jeden walczy o życie tak samo jak jego smok. Może gdybyśmy tutaj byli inaczej by to wszystko wyglądało. A tak to nie wiadomo nic co będzie dalej. Czkawka w ciężkim stanie tak samo jak Szczerbatek. Lepiej było z As i bliźniakami, choć dalej byli nieprzytomni. Mam nadzieje, że wyjdą z tego, a co jeśli nie? Na pewno wyjdą trzeba być dobrej myśli. Wódz chodził zamyślony i taki jakby nie obecny. Pyskacz wszystko robi i mu pomaga. Minęły dwa dni i nic się za wiele nie zmieniło , może po za tym , że bliźniaki się obudziły i jest wszystko dobrze z nimi. Niestety nie można powiedzieć tego o reszcie, najgorzej było z Czkawką i Szczerbatkiem. Gothi powiedziała, że może z tego nie wyjść, bo ma bardzo poważną ranę i dużo krwi stracił. Nic nie możemy zrobić tylko czekać nam zostało. Kolejny dzień mijał, a między nimi nic się nie poprawiło. 

Perspektywa Stoicka: 

Te dni były dla mnie ciężkie bardzo, nie miałem głowy  do niczego. W wolnych chwilach siedziałem przy Czkawce patrząc na niego zrozumiałem jak bardzo się myliłem. Już tyle czasu minęło, a on nadal się nie obudził. Nie mogę go stracić, a jak na razie na to wychodzi. Z innymi było lepiej, Astrid już się obudziła ale musiała jeszcze leżeć, bliźniaki jak to bliźniaki już zaczęły rozbrajać. Astrid pytała co z Czkawką ale nikt jej nic nie powiedział jak na razie. Siedziałem tak przy łóżku Czkawki gdy przyszedł Pyskacz. 

Pyskacz: Jak się czujesz?

Stoick: Kiepsko w wolnych chwilach tu siedzę - spojrzałem na syna od razu 

Pyskacz: Zobaczysz wyjdzie z tego - poklepał mnie po ramieniu 

Stoick: Mam taką nadzieję, że wyjdzie z tego. Bo nie wiem co zrobię jak go stracę.

Pyskacz: Jest silny będzie walczyć 

Stoick: A jak z resztą?

Pyskacz: Astrid leży u siebie w domu, bliźniaki szkoda słów, a Szczerbatek no z nim nie jest najlepiej- powiedział to smutnym głosie 

Stoick: Obaj walczą o życie

Pyskacz: Wyjdą z tego są silni nie raz nam to pokazali - miał rację z tym akurat

Stoick: Masz rację nie raz 

Pyskacz: A miałem się spytać co robimy z bliźniakami? 

Stoick: A co tym razem zrobili ?

Pyskacz: O mało co dom nie wysadzili 

Stoick: Nie mam pojęcia co można z tą dwójka zrobić 

Pyskacz: No nic damy sobie radę z nimi, a ty odpocznij przyda Ci się to, a ja się zajmę twoją robotą 

Stoick: Dzięki przyjacielu. I wyszedł, będę mógł dłużej posiedzieć z Czkawką. Najpierw straciłem Valkę, a teraz mam stracić syna. Nie, on musi walczyć ,on musi żyć. Usiadłem na krześle koło jego łóżka i wpatrywałem się jak oddycha, jego oddech był miarowy. Mam wielką nadzieję, że Szczerbatek też z tego wyjdzie.

Perspektywa Astrid:

Nie mogę już leżeć, a wstać nie mogę jeszcze dziś. Pomału zaczyna mi się nudzić tutaj. Starałam się dowiedzieć jak poszła wojna i kto jest ranny, ale nic mi nie chcą mi za wiele powiedzieć. Pytałam ostatnio o Czkawkę i znowu była głucha cisza, jak się sama nie przekonam to nie będę nic wiedzieć. Muszę wiedzieć co z nimi. Nie znoszę leżeć i patrzeć w sufit czekając nie wiadomo na co.

Rozdział 28 Czy oni z tego wyjdą ? 

Leżałam tak dalej nudzac się, gdy nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach. Na pewno będzie to Pyskacz by sprawdzić co u mnie. Może wreszcie mi powie co jest z Czkawką i Szczerbatkiem, bo mnie to ciekawi. Otworzyły się drzwi do mojego pokoju, a tam stoi nie Pyskacz, a Śledzik. Nawet dobrze się składa, że on przyszedł 

Śledzik: Hej As. Jak się czujesz?

Astrid: Hej, a dobrze tylko mam dość leżenia tutaj 

Śledzik: Jeszcze dziś, a jutro będziesz mogła wyjść - muszę się go spytać o to

Astrid: Śledzik c z Czkawką? - spojrzał na mnie i chyba nie wiedział czy ma powiedzieć 

Śledzik: A co ma być? - jeżeli myśli, że odpuszczę to się myli 

Astrid: Masz mi powiedzieć wszystko!!

Śledzik: Ale...- przerwałam mu wypowiedź

Astrid; Albo mi powiesz albo nie ręczę za siebie !! - wkurzyłam się na niego 

Śledzik: Bo Czkawka walczy o życie tak samo jak Szczerbatke - powiedział to ta szybko, że nic nie zrozumiałam 

Astrid: Możesz na Thora wolniej powiedzieć ?

Śledziki: Czkawka walczy o życie tak samo jak Szczerbatke

Nie mogłam ni z siebie wydusić, jak to walczą o życie. A co jeśli nie wyjdą z tego? Nie mogę tak myśleć, bo to złe myśli. Dlaczego nie chcieli mi nic powiedzieć nie rozumiem tego. Śledzik cały czas na mnie patrzył chyba próbował wyczytać moje emocje. Astrid: Czemu nikt mi nic nie powiedział?

Śledzik: Sam nie wiem czemu

Astrid: Ty też nie chciałeś nic mi powiedzieć !

Śledziki: Bo......- przerwałam mu znowu 

Astrid: Nie tłumacz się tylko mów co z nimi - byłam bardzo ciekawa 

Śledzik: Gothi mówiła, że są małe szanse, że Szczerbatek przeżyje, a Czkawka nadal się nie obudził  

Astrid: Jak się nie obudził ? I czemu ja się ostatnia na Thora dowiaduję ?! 

Śledzik: Myślałem, że ktoś Ci już powiedział

Astrid: No to chyba mnie coś ominęło, albo byłam głucha - musiałam użyć mojej ironii, bo bym sobą nie była

Śledzik nic nie odpowiedział, chyba nie miał mądrej odpowiedzi. Może nawet dobrze, że milczy, bo powiedział by coś głupiego. Położyłam się i patrzyłam na sufit nie mogłam dalej w, to uwierzyć co mi powiedział. Chętnie, to bym wstała i na własne oczy zobaczyła w jakim stanie są. Chyba tak jednak zrobię, bo tutaj nie usiedzę za długo bez czynności. Wstałam bardzo powoli i ruszyłam w stronę wyjścia, świeże powietrze mi pomoże. Gdy wyszłam od razu mnie zobaczyła Szpadka, podeszła do mnie. Jakoś nie miałam ochoty z nią gadać. Ale jak już idzie, to pójdzie ze mną do nich. Cały czas miałam w głowie, że mogą nie wyjść z tego, a ja nawet nie powiedziałam co czuję do niego. Na pewno będę mieć nie jedną okazję jeszcze by, to powiedzieć. Moje rozmyślenia przerwała Szpadka to, to ma wyczucie. 

Szpadka: As, a ty nie powinnaś leżeć? - jak bym nie wiedziała tego

Astrid: Powinnam, ale nie mogę leżeć bezczynnie - czemu ona się tak patrzy

Szpadka: Chodzi o Czkawkę ?

Astrid: Tak. Nikt mi nic nie chciał powiedzieć jak pytałam

Szpadka: Bo ty też powinnaś odpoczywać 

Astrid: Nic mi nie jest. Więc dajcie spokój - to było irytujące 

Szpadka: Dobrze więc gdzie idziesz ?

Astrid: Zobaczyć co z nimi - ale ona jest dociekliwa 

Szpadka: No, to idę z Tobą 

Ruszyłyśmy w stronę domu wodza. Szpadka cały czas o czymś nawijała, a ja udawałam, że słucham jej. Jak ją buzia nie boli od gadania. Ciekawe gdzie jest wódz, zawsze chodzi po wiosce, a dziś go nie widać. Na pewno gdzieś tu chodzi. Doszliśmy do domu Czkawki. Usłyszałyśmy jak ktoś chodzi po domu już miałam cichą nadzieję, że to Czkawka. Weszłyśmy do środka, a tam....... A tam zobaczyłyśmy wodza, który chodził po domu taki nie obecny. Wódz chyba też, to przeżywa bardzo skoro jest w domu, a nie pilnuję wioski. 

Astrid: Dzień Dobry 

Stoick: Dzień Dobry, co was dziewczyny sprowadza?

Astrid: Chciałyśmy zobaczyć, co u Czkawki i spytać jak się czuję

Stoick: Jest na górze, a jego stan nic się nie poprawił za wiele- powiedział to takim bardzo smutnym głosem 

Astrid: A czy mogę ?

Stoick: Tak 

Podziękowałam i od razu skierowałam się na górę. w myślach cały czas miałam ,, czemu on, czemu zawsze on ". Otworzyłam drzwi i pomału weszłam do pokoju. Od razu mój wzrok skierował się na łóżko jednak ,  to była prawda. Leżał tak jakby spał tylko, że on spał długim snem. Tak bardzo chcę by się obudził i był tutaj zemną. Co ja gadam? Przecież on nawet nie wie, co ja czuję. Usiadłam koło jego łóżka, łzy napłynęły mi do oczy, ale nie pozwoliłam im ujść. W takim stanie jego jeszcze nie widziałam. 

Dedyk specjalnie dla Wichury, ShockFury i DragonsLove gdyby nie wy, to bym przestała to pisać już dawno. Dziękuję wam ! 

Dwa dni później 

Minęły dwa dni już, a on nadal nie przytomny jest. Codziennie u niego przesiaduję, a jak idę to mam cichą nadzieję, że się obudzi, ale to tylko moja nadzieja, która mam nadzieję, że się spełni. Weszłam do domu Czkawki i od razu skierowałam się do jego pokoju. Leżał tak jak zawsze, dziś Gothi ma go zbadać i powiedzieć co dalej będzie, czy się obudzi czy nie. Ja jestem pewna, że się obudzi. Usiadłam tak jak zawsze koło jego łóżka, patrzyłam na niego jak śpi. Nigdy przedtem nie sądziłam, że tak Czkawka będzie mi bliski choć o tym nie wie, a teraz jak nie wiadomo czy się obudzi. Nie wiem nawet kiedy usnęłam na krześle, miałam dziwny sen, że Czkawka krzątał się po pokoju. Otworzyłam leniwie oczy, a tam stał Czkawka.....zaraz co ? Nie ja śnie chyba i się jeszcze nie obudziłam, spojrzałam jeszcze raz na niego, a może ja nie śnie ? Muszę, to sprawdzić, uszczypałam się w rękę, aż zabolało jednak to prawda ja nie śnie. On na prawdę się obudził, ale moment on powinien leżeć, to czemu on stoi przy biurku. 

Astrid: Czkawka?

Czkawka: O hej As już wstałaś ?

Astrid: Tak. Powinieneś leżeć i odpoczywać 

Czkawka: Nic mi nie jest, a jak długo spałem 

Astrid: Długo bardzo długo. A jak się czujesz teraz ?

Czkawka: Nawet dobrze, mam pytanie gdzie jest Szczerb - to ładnie musiał zadać to pytanie teraz, i co ja mam mu powiedzieć 

Astrid: No wiesz Szczerbatek.....ehhh...Nie jest z nim najlepiej dalej 

Czkawka: Co ?? Jak to nie  jest z nim najlepiej. Gdzie on wogóle jest ?

Astrid: Czkawka spokojnie musisz odpocząć dopiero co się obudziłeś, musisz nabrać siły. Leży u Gothi i ona się nim opiekuję 

Czkawka: Ale ja muszę iść do niego - chciał zrobić krok do drzwi i o mało co nie upadł

Astrid: Właśnie widzę jak chcesz iść, ledwo na nogach się trzymasz chłopie. Jak poczujesz się lepiej pójdziemy do niego 

Czkawka: Ale ja....- nie dałam mu dokończyć 

Astrid: Czkawka ledwo trzymasz się na nogach, ja i tak nie wiem jak doszedłeś do biurka 

Czkawka: Trzymałem się - mogłam się domyśleć 

Astrid: Kładź się do łóżka i nie wstajesz na razie 

Czkawka: No dobra, ale jutro pójdziemy do niego ?

Pokiwałam tylko głowa na tak. A co mogę zrobić innego jak on nie odpuści mi tego, i jeszcze sam pójdzie. Ciekawe jak wódz zareaguję jak zobaczy, że się obudził wreszcie, na pewno będzie szczęśliwy bardzo, tak jak ja, ale ja tego nie pokażę. Patrzyłam na niego był bardzo smutny, pewnością martwi się o Szczerbatka Gothi się nim najlepiej opiekuje, ale sama wiele nie może zrobić nawet nie wiadomo czy on przeżyje, a wtedy Czkawka się załamie na pewno 

Rozdział 29 Nadzieja dla Szczerbatka 

Perspektywa Czkawki: 

Nie mogłem w,  to uwierzyć co mi powiedziała As. Dlaczego on ? Dlaczego!  On mnie tylko bronił, a teraz sam musi walczyć o siebie, a ja nic nie mogę zrobić tylko patrzeć na to. Jutro mam zamiar iść do niego, choćbym nie wiem co. Siedzę z Astrid u mnie w pokoju, ale ja cały czas myślę o mordce, a co jeśli on nie przeżyję nie on musi żyć jest moim najlepszym przyjacielem nie mogę go stracić. usłyszałem trzask na dole, za pewne tata wrócił do domu ciekawe co powie jak mnie zobaczy, że się obudziłem. Słychać było jak wchodzi po schodach do mojego pokoju, i wchodzi do niego ha jego mina bezcenna normalnie. Stał i patrzył na mnie jak nie wiem na kogo, może myśli, że jestem duchem.

Czkawka: Yyy tato nic Ci nie jest?

Stoick: Cz....Czkawka?

Czkawka: Nie duch- odparłem mu z sarkazmem 

Stoick: Już myślałem, że się nie obudzisz  synek - podszedł do mnie i mnie przytulił 

Czkawka: A tu proszę jestem cały i zdrowy chyba, gorzej jest ze Szczerbatkiem 

Stoick: To już wiesz widzę 

Czkawka: Tak Astrid mi powiedziała. Jutro chcę iść do  niego zobaczyć, co z nim 

Stoick: Dopiero co się obudziłeś już chcesz chodzić ?

Astrid: Widzisz, to samo Ci mówię 

Czkawka: Chcę przy nim być, to mój przyjaciel, nie powstrzymacie mnie od tego 

Astrid: Uparty jak nie wiem co

Czkawka: Tak już moja natura 

Stoick: Dobrze pójdziesz ale nie sam. Astrid pójdziesz z nim jutro ?

Astrid: Oczywiście 

Czkawka: Super mam nianie- po wypowiedzianych moich słowach dostałem od As w ramie 

Czkawka: Ałł, za co ?

Astrid: Za wszystko 

I tak siedzieliśmy dalej i rozmawialiśmy. Dowiedziałem się wiele rzeczy, nie sądziłem, że Smarkowi będzie mnie żal. Widać, że ludzie się zmieniają na lepsze, choć w jego przypadku to jest mało prawdopodobne. Pogadaliśmy jeszcze chwilkę, ale Astrid musiała już iść do siebie, ale powiedziała, że rano przyjdzie do mnie i pójdziemy zobaczyć co u Szczerbatka. Tata jeszcze chwilę ze mną posiedział i poszedł na dół, a ja zostałem sam w pokoju cały czas myślałem o Szczerbatku czy wyjdzie z tego. Nie mogłem zasnąć w nocy więc leżałem i patrzyłem w sufit wspominając czasy jak poznałem Szczerba, jeżeli jego zabraknie nie wiem co zrobię ze sobą. Jutro się wszystkiego dowiem zrobię wszystko co jest możliwe, żeby on żył. Uratował mi nie raz życie więc teraz moja kolej jego uratować. Nie mogłem się już doczekać aż zobaczę mordę choć wiem, że to co zobaczę będzie straszne, ale chce bardzo być przy nim. Chciałem już ranek, żeby As przyszła, bo samego mnie nie puszczą teraz czuję się jak małe dziecko które nic nie potrafi. Usnąłem dopiero nad ranem, a rano obudził mnie tata, bo powiedział że Astrid przyszła. Szybko więc wstałem ogarnąłem się i zeszedłem na dół gdzie siedziała As.

Czkawka: Możemy już iść ?

Astrid: Tak choć my 

I wszyliśmy z domu ludzie się dziwnie patrzyli na mnie jakby widzieli ducha chyba. Ale nimi się nie przejmowałem bo chciałem jak najszybciej dojść do mordki i być przy nim. W oddali zauważyłem Smarka jak kłócił się ze Śledzikiem w sumie nic nowego, ale gdy mnie zobaczyli od razu przestali i podeszli do nas.

Next

Śledzik: Czkawka ! Nareszcie się obudziłeś, już traciliśmy nadzieję pomału  Czkawka: Też się cieszę, że was widzę, ale teraz wybaczcie ale idę do Szczerbatk

Ruszyliśmy dalej nie miałem ochoty z nimi gadać za bardzo, bo dla mnie ważny był Szczerbatek. Doszliśmy do domu Gothi, staruszka  otworzyła nam drzwi i zaprosiła do środka. Od razu zacząłem się rozglądać za Szczerbatkiem, ale nigdzie go nie widziałem. Zobaczyłem go dopiero po chwili jak leżał koło ściany. Podszedłem do niego i ukląkłem łzy zaczęły napływać mi do oczy, nie mogłem uwierzyć, że ja jestem cały i zdrowy, a on nadal  leży. A ja nic nie mogę zrobić ! dlaczego mnie to spotyka ! dlaczego ! Na Odyna zawsze mnie i tylko mnie i tych na których mi zależy ! Zacząłem krzyczeć na samego siebie, że  nic nie zrobiłem, żeby jego uratować. Czkawka ogarnij się on jeszcze żyje ! A ja zrobię wszystko co trzeba. Spojrzałem na As, była smutna, tak bardzo chciałbym ją przytulić, ale nie mogę, bo jesteśmy tylko przyjaciółmi, a nie chce stracić jej jako przyjaciółki. Usiadłem koło Szczerbatka i prosiłem w głębi duszy Odyna i Thora, żeby mordka wrócił do mnie. Gothi zaczęła coś bazgrzeć, ale ja nic z tego nie rozumiałem. As szybko pobiegła po pyskacza, wrócili raz dwa 

Pyskacz: Bazgrze, że Szczerbtek może tego nie przeżyć. Mówi jeszcze, że zbyt dużo stracił krwi 

Czkawka: Nie to nie może być prawda on przeżyje 

Pyskacz: Przykro mi miały 

Wybiegłem z stamtąd, nie to nie jest prawda. Biegłem przed siebie, nie patrzyłem gdzie i czy wpadam na kogoś, po prostu biegłem. Słyszałem jak mnie woła Astrid, ale nie reagowałem na to. Po co i ja mam żyć jak jego zabraknie to i cząstki mnie zabraknie nie będzie nic tak jak dawniej, co ja gadam nic nie będzie tak jak powinno być. Będzie szaro i ponuro w moim sercu nikt dosłownie nikt nie zastąpi mi jego. Biegłem przed siebie nie wiedząc tak naprawdę gdzie.Znalazłem się na jakiejś polanie nie miałem sił dalej biec, więc się położyłem i nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

Perspektywa Astrid: 

Wybiegłam za nim i go wołałam, ale on zniknął mi z widoku. Musiałam go poszukać, bo nie wiadomo na co on wpadnie mądrego. Zaczęłam go szukać, pierwsze gdzie poszłam było krucze urwisko, ale tam go nie było, następnie plaża Thora też nic. Pomału kończyły mi się pomysły gdzie on może być, no gdzie. Myśl As myśl na Thora czy zawsze wszystko musi się komplikować, wróciłam do wioski powiadomić wodza,  no szczęśliwy on nie będzie i jestem tego pewna w 100% 

Astrid: Wodzu jest taka sprawa  yyy...Czkawka on uciekł 

Stoick: Jak to uciekł ? Co się stało ?

Astrid: Dowiedział się, że Szczerbatek umiera

Stoick: No to pięknie trzeba go poszukać. Weź resztę jeźdźców i go znajdźcie całego 

Astrid: Tak wodzu 

Najlepsze wyjście, to będzie jeżeli ze smokami go będziemy szukać. Bo jakbym miała sama szukać, go w lesie to by mi to cała wieczność zajęło chyba. Zaczęłam szukać innych, by móc zacząć szukać tego....... nawet słów na niego nie mam po prostu. 

Next

Szybko się uporałam ze znalezieniem innych. Bliźniaki jak to bliźniaki musiałam kilka razy tłumaczyć, ale i to nie przyniosło żadnego skutku by zrozumieli więc musiałam użyć drastycznych środków mój nie zawodny topór nadal się przydaje na takich bliźniaków, żeby ich uspokoić. Dziwne, że oni nadal się go boją no ale lepiej dla mnie jest przynajmniej, bo mam spokój na chwile z tym ich głupim gadaniem. Po wytłumaczeniu gdzie kto leci wsiedliśmy na smoki i wyruszyliśmy szukać Czkawki. Ja oczywiście miałam bliźniaków, bo ich jednak trzeba dalej pilnować. A niby kiedyś mówiłam, że Szpadka zmądrzała cofam te słowa jednak bo nic się nie zmieniła, choć jak jest z dala od Mieczyka to jest normalna w jakimś stopniu. Lataliśmy, tak dłuższa chwile robiło się już, to nudne takie latanie w kółko, ale przydatne, bo zauważyłam coś na polanie.

Astrid: Zobaczcie, tam ktoś leży miejmy nadzieje, że to Czkawka.

Podlecieliśmy, bliżej tak jak myślałam, to był Czkawka, który spał. Nie powiem, słodko wyglądał, ale trzeba było go obudzić i zabrać do domu. Kucnęłam koło niego i zaczęłam go budzić. Nie musiałam długo czekać aż się obudzić, bo już po krótkiej chwili otworzył oczy.

Czkawka: Co wy tutaj robicie ?

Szpadka: Nie widać stoimy

Mieczyk: Racja siostra a tak właściwie to po co stoimy ?

Astrid: Bo tak się nam podoba. A tak naprawdę to Ciebie szukaliśmy.

Czkawka: Po co ? Chce pobyć sam

Astrid: Czkawka wiem, że Ci ciężko, ale musisz być dobrej myśli

Czkawka: As to mój przyjaciel jedyny

Astrid: Choć do domu, bo twój ojciec się martwi o Ciebie

Czkawka: On wam kazał mnie szukać ?

Szpadka: Nie, Astrid kazała

Czkawka: As to prawda?

Astrid: Nie, rozmawiałam z wodzem i on kazał, cię znaleźć

Nic więcej nie powiedziałam, choć szpadka miała, rację ja go chciałam znaleźć, ale się nie przyznam mu do tego, bo weźmie mnie za wariatkę, a nie chce stracić przyjaciela, bo z nim jako jedynym mogę porozmawiać.

Perspektywa Czkawki:

Nie wiem, jak mnie znaleźli, ale znaleźli, nie mam jakoś ochoty wracać do wioski i patrzeć jak mój przyjaciel umiera z każdym dniem. Może jest jeszcze szansa na to, że on wyzdrowieje i będzie zdrowy. To, co Szpadka powiedziała, zastanawiam się nad tym, czy to prawda, a może jednak As ma rację i tata im kazał mnie szukać czy tak, czy tak nie dowiem się prawdy.

Ciąg dalszy : 


Dni mijały nie ubłagalnie, a ja cały czas siedziałem przy Szczerbie i patrzyłem na niego jak leży. Sam mam ochotę zasnąć i się nie obudzić. Bez niego to już nie to samo. Nie mam nawet ochoty latać z As na Wichurze, bo to nie jest to samo co z mordką. Tak bardzo chcę zobaczyć tą mordkę jak jest przy mnie. Mieliśmy wzloty i upadki często się denerwowałem na niego za to, że budzi tak wczas na poranne loty, a teraz mi tego bardzo brakuje. Mam nadzieję, że pewnego dnia jego pyszczek szczęśliwy i znowu będziemy szybować pośród chmur wolni.


Astrid: Czkawka?


Czkawka: tak?


Astrid: Wszystko dobrze?


Czkawka: Jak ma być dobrze? Nic nie jest dobrze. Ja nawet nie wiem czy on wyjdzie z tego. As co ja zrobię bez niego, tyle razy mnie on ratował, a ja jego. A teraz nic nie mogę zrobić tylko patrzeć mogę jak umiera. To jest nie fair czemu nie, to zawsze spotyka As nic nie powiedziała tylko podeszła do mnie i mnie przytuliła zapewne nie miała żadnych słów mądrych na to. Nie mogłem znieść myśli, że mój przyjaciel może odejść , a ja mogę tylko patrzeć na to. To było dobijające strasznie nawet starania As nic nie pomagały żebym choć na chwilę zapomniał. Inni też się starali ale na marne rezultaty były. Wiele dam by on był zdrowy i rozbrykany. Jakby to było jakbyśmy tutaj wogólne nie wrócili tylko zostali na jakiejś wyspie . Oni by mnie wzięli za martwego po jakimś czasie, a ja bym latał wszędzie gdzie się tylko by dało. Z tych rozmyśleń wyrwało mnie mocne przyciśniecie wtedy sobię przypomniałem, że nadal byłem przytulony do Astrid. Nie chciałem jej puszczać i tak jeszcze zostać, gdy była koło mnie czułem się inaczej tak pewniej.


Perspektywa Astrid: Nie wiedziałam co mu mam powiedzieć nie miałam słów które mogły go potrzymać jakoś na duchu. Jedynie co mi wpadło do głowy, to że go przytulę może to coś pomoże. Słowna nie są ważne, bo czasem nawet słowami możemy zranić kogoś innego nie świadomie lepiej czasem coś przemilczeć niż palnąć głupotę jakaś. Staliśmy tak przytuleni dość długo nie powiem podobało mi się to, ale i tak nie mam o czym marzyć byśmy byli razem, bo napewno nie jedna na niego idzie. Po dłuższej chwili odsunął się ode mnie i patrzył na mnie tymi swoimi oczami, ale nie były takie jak kiedyś były smutne i zmęczone.


Astrid: Czkawka... ja wiem, że jest Ci ciężko, ale sam się wykończysz w taki sposób


Czkawka: A co ja mam zrobić? Astrid: Wiem, że tęsknisz za Szczerbatkiem, ale może zająłbyś się czymś by nie myśleć o tym za wiele?


Czkawka: To napewno nic nie pomoże


Astrid: Z takim podejściem na pewno nie


Czkawka: To co ja mam niby zrobić ?!


Astrid: Nie unosi się, my chcemy tylko Tobie pomóc.


Czkawka już nic nie powiedział, szkoda mi go bardzo. Ja sama nie wiem co bym robiła gdyby coś się stało Wichurze. Rozumiem go doskonale, ale nie może się zamykać w sobie. Ja sama już też nie miałam słów co mogła bym powiedzieć, by go jakoś pocieszyć. Zostałam z nim jeszcze długo nic się nie odzywał tylko siedział i patrzył na szczerba.

ROZDZIAŁ 30 SZCZERBATEK!!!


Perspektywa Czkawki:


Już straciłem rachubę czasu ile go juz nie ma koło mnie. Dziś spalem dłużej niż zawsze i nie spodziewałem się ci mi ten dzień przyniesie. Jak wstałem zjadłem śniadanie i mialem już wychodzić jak tata mnie. Ciekawe co chce


- Czkawka jak sie czujesz?


- bywało lepiej, chciałeś porozmawiać o czymś tak?


- tak widzisz jest pewna sprawa


- jaka?


- widzę jak się męczysz, może powinieneś znaleźć innego smoka?


- nie -

ale- przerwałem mu, bo nie mam ochoty tego słuchać -

nie powiedziałem, nikt mi Szczerba nie zastapi żaden inny smok. Szczerb byl jest i będzie moim najlepszym przyjacielem nie raz mi uratował życie tak samo ja jemu


- no dobrze ale badź przygotowany na najgorsze synek. No nic to ja już będę ssię zbierać Trzymaj się synek


- tak trzymaj się


Co on sobie wyobraża mówiąc mi takie rzeczy, znajdź sobie nowego smoka. Nie może zrozumieć, że chcę Szczerba on jest moim przyjacielem, a nie tylko smokiem. Wyszedłem do wioski pochodzić bez celu, później odwiedzę mordke co u niego nie robię sobie narazie nadziej.Szedłem rynkiem i zobaczyłem As i Wichure. Podszedłem do nich

-Hej As

-O cześć Czkawka co u Ciebie? 

- A w miare idę pochodzić po wiosce 

- Może Ci po towarzyszyć? 

- Pewnie czemu  nie - usmiechłem się do niej, lubiałem spędzać czas z As ona jako jedyna umiała mnie pocieszyć 

- to gdzie idziemy?

- wszędzie i nigdzie. Sam nie wiem gdzie, może nad Krucze Urwisko?

- Pewnie czemu nie 

Szliśmy tak razem wygłupiajac się na wszystkie możliwe sposoby. Przy niej czuję się świetnie zapominam nawet o tym co tata mówił rano.Siedzieliśmy już nad Urwiskiem rozmawiając o tym co się działo przez ten czas. Spogladałem na As co jakiś czas, ale tak by ona tego nie widziała, bo dziwnie bym się poczuł. Czuje się soba kiedy ona jest obok nie muszę udawać nikogo, bo mnie rozumie doskonale. Patrząc na nią zacząłem się zastanawiać nad tym czy jej wyznać, to co czuję do niej, a jak ona do mnie nie to wyjdę na głupka jakiegoś. Wtedy nie będę umiał spojżeć jej w twarz czemu, to wszystko musi być trudne. Ja wiem życie nie jest kolorowe jakie byśmy chcieli, a tym bardziej powiedzieć komuś, że sie go kocha. Jakbym chciał żeby Szczerbatek był przy mnie wiedział by co zrobić. 


jeśli widzicie jakieś błędy proszę piszcie bo piszę na telefonie i  zabradzo nie  widze je :/ 

Next krótki, ale jakiś jest. A teraz pytanie do was jeżeli ma ktoś jakiś pomysł w jakiej stytuacji Czkawka wyzna miłość do As albo co zrobi żeby jej to pokazać. Piszcie w komach 



zapraszam tez mój drugi blog tam też pojawiły się nexty  http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:Astrid95/Wolno%C5%9B%C4%87_i_Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87_Jest_Drog%C4%85_Ucieczki_Od_Zemsty_Innych

http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:Astrid95/Jeden_dzie%C5%84..... 

To mój najnowszy blog zapraszam 

Za wszystkie błędy przepraszam bardzo

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.