FANDOM


Będzie to króciutkie opko. Taki pomysł mnie napad, a chciałam zrobić coš innego, więc proszę. 

Najważniejsze informacje:

  • czasy wikingów
  • bohaterowie mają około 19 lat
  • jest Heather
  • Valka ze Stoikiem też są
  • mogą pojawić się rzeczy nie istniejące w czasach wikingów

Rozdział 1

Dzień Ziemi inaczej Dzień czystego Świata, Dzień sprzątania śmieci… Na Berk jest on obchodzony raz do rok. Niby nic dziwnego, gdyby nie to, że pomimo swojej nazwy nie sprząta się starych gazet, ani butelek… Klan Wandali zawsze po sobie zostawia czystość, ale trzeba coś tego dnia robić. Z tego też powodu urządza się przyjęcie, a jeszcze wcześniej osoby, które się zgłosiły mogą się zaprezentować. Nieważne czy zaśpiewają, namalują coś, czy stworzą quiz. Liczy się tą, że robią to z przyjemnością, ale czy na pewno?

-Astrid to jest głupie. Nie naraże swojej męskiej godności na takie wyśmianie-buntował się Czkawka, gdy jego dziewczyna pokazała mu tekst piosenki, którą mieli zaśpiewać z okazji Dnia Ziemi.

-Czkawka, proszę. Zrób to dla mnie, dla nas-prosiła go bez ustannie blondynka.

Chłopak zostawał jednak nieugięty. Szczerbatek za to ustał po stronie Astrid i zrobił obrażoną minę, poczym uderzył swojego jeźdźca ogonem. Przyszły wódz wywalił się i rzekł naburmuszony:

-I ty przeciwko mnie. Ten świat nie zna litości-powiedział brunet udając załamanego.

-No to teraz wybieraj. Twoja dziewczyna i najlepszy przyjaciel, czy męska godnośc-oświadczyła z perfidnym uśmiechem dziewczyna.

Czkawka udawał, że się namyśla i w końcu powiedział z wielkim bólem serca:

-Daj tą piosenką

-To świetnie idę to powiedź Pyskaczowi-rzekła Hoffersonówka, poczym wyściskawszy bruneta poszła do głównego kowala. 

Nocna Furia patrzyła z wyczekiwaniem na swojego pana. Ten po paru minutach pojął o co chodzi i wsiadł na jego grzbiet. Razem przelecieli się nad wyspą. Było to jednak za mało dla spragnionego lotu smoka. Musieli zrobić jeszczę parę powietrznych akrobacji, wyścig sam ze sobą na Smoczą Wyspę, parę okrążeń nad Kruczym Urwiskiem… Aż w końcu "Pomiot Burzy" zmęczony ciągłym byciem w powietrzu wylądował na środku wioski, gdzie napotkali matkę "Smoczego Władcy".

-Gdzie byliście?-zapytała i zdjęła chełm swojemu synowi. 

-Jesteśmy cali i zdrowi. Szczerbatkowi zachciało się sprawdzenia swoich możliwości-zaśmiał się wódz, gdy spojrzał na najlepszego przyjaciela, poczym we trójkę skierowali się do domu wodza i jego rodziny.

Po drodze napotkali "Nieustraszoną Wojowniczkę", która już drugi raz dzisiejszego dnia rzuciła się Haddokowi na szyję.

-Gdzie ty byłeś? Wszędzie cię szukałam. Mieliśmy poćwiczyć, ale to nic. Jutro też mamy czas-powiedziała z szerokim uśmiechem i odeszła w stronę swojej drewnianej chaty. 

-O co jej chodziło?-spytała rodzicielka Czkawki przed domem. 

-Wybrała nam piosenkę na Dzień Ziemi przy czym musiałem wybierać pomiędzy nią i Szczerbatkiem, a swoją meską godność. Chyba wierz jaki był mój wybór-powiedział brunet i westchnął.

Valka zaśmiała się i już wyobraziła sobie co Astrid mogła takiego wymyślić, żeby wystawić na próbę jej syna.

Rozdział 2

-Na dzisiaj koniec Czkawka, a idzie nam idealnie. Już jutro zaśpiewamy to przed wszystkimi. Śledzik ma taki fajny quiz i dał mi odpowiedź na 3 i 5 pytanie. Czy ty wierzysz, że bliźniaki namalowały obraz…-trajkotała jak najęta dziewczyna przyszłego wodza.

Korzystając ze sposobności Czkawka razem z Nocną Furią wybyli z Akademii w której mieli teraz codziennie lekcje śpiewu. Jednak ich piękne plany na popołudnie zepsuł ojciec, który oświadczył, że jeszcze dziś pojawi się statek z Albrechtem i on Stoick Ważki musi się pojawić w porcie ze swoim dziedzicem. Niespodziewanie zadęto w róg, co oznajmiało przypływ gości. Cała rodzina Haddock włącznie z Valką udała się do portu. Zastali tam Albrechta, który już na przywitanie rzekł:

-Przywiozłem kogoś ze sobą.

Ze statku wyszła przepiękna dziewczyna. Miała ona rozpuszczone ciemnobrązowe włosy, lekko pofalowe. Oczy koloru orzechów laskowych, a ubrana była w sukienkę ze skóry.

-To moja siostrzenica, Dalla-przedstawił dziewczynę wódz łupieżców, a ona dygnęła.

-Witaj Albechcie. Miło mi poznać twoją siostrzenicę. Dallo to Mieczyk, Szpadka, Sączysmark, Śledzik, Heather, mój syn Czkawka ze swoją dziewczyną Astrid-przedstawił wszystkich po koleji.-Czkawka oprowadź Dalle po wiosce.

Astrid złapała Czkawkę za rękę i ścisnęła z całej siły, a zaraz potem dodała:

-Ja idę z nimi.

We dwójkę wyszli z portu, a za nimi jeźdźcy smoków razem z wodzem łupieżców. A rodzice "Smoczego Władzcy" stali i przypatrywali się im. W końcu odezwała się Valka, która wcześniej się nie mieszała. 

-Nieustraszona Wojowniczka jest zazdrosna.

-Najwyraźniej-powiedział jej mąż i we dwoje poszli za resztą do twierdzy.

Tymczasem wojowniczka pokazywała po koleji wszystkie budynki wioski, a gdy w końcu doszła do Akademii powiedziała z uśmiechem;

-A tu szkolimy smoki. Niestety ja teraz z Czkawką musimy przygotowywać się do występu, więc mogłabyś iść do wioski.

-No dobra…-niedokończyła, bo przyszły wódz jej przerwał.

-Ale jak chcesz to możesz zostać-Dalla posłała mu uśmiech, a blondynka rzuciła paraliżujące spojrzenie. 

Wyszła z SA rozwalając przy tym wszystko co napotkała na drodze. Gdy znalazła się już poza granicami Akademii pobiegła do swojego domu i wsiadła tam na Wichurę. Smoczyce zabrała swoją panią do lasu, gdzie ta w spokoju mogła porzucać toporem wyładowując swój gniew. 

Brunet szukał swojej dziewczyny po całej wiosce. Pytał się o nią każdą napotkaną osobę, nawet bliźniaków, lecz nikt nie miał pojęcia gdzie podziała się Hoffersonówka. Nikt też nie pomógł w jej poszukiwaniach, bo już jutro mial być ten dzień. Dzień Ziemi. Chłopak szukał swojej ukochanej, aż do wieczora, ale wiedząc, że już jej nie znajdzie tak jak reszta wikingów położył się spać.

Astrid siedziała nad klifem i patrzała na zachód słońca, gdy schowało się ono za widnokręgiem zmęczoną dziewczynę zmożył sen. Smoczyca zakryła ją wtedy skrzydłem i też zapadła w sen.

Rozdział 3

Obudziła się nad ranem. Podniosła się, a za nią jej smoczyca. Zdecydowała, że wrócą do wioski, żeby nie zamartwiać dalej Czkawki. Swojego ukochanego Astrid spotkała zanim doszły we dwójkę do domu. Wichura pobiegła pobawić się ze Szczerbatkiem, a blondynke czekała rozmowa.

-Gdzieś ty była? Szukałem cię całe popołudnie. Mieliśmy poćwiczyć, a w ogóle dlaczego tak wybuchłaś? Co zrobiłem znowu nie tak? Ignorowałem? Nie…-dziewczyna przerwała mu i powiedziała nieśmiało.

-Nic nie zrobiłeś, po prostu jestem zestresowana, ale to normalne przed takimi ważnym występami-rzekła i posłała mu szczery uśmiech.

Uspokoił się i zaproponował ponowne przećwiczenie piosenki. Jednak nie zdążyli tego zrobić, bo pobiegła do nich Dalla oznajmiając, że mają zjawić się w Smoczej Akademii. Zrobili tak i Pyskacz przypomniał im, że oni wychodzą jako pierwsi. Kiedy wikingowie zebrali się Pyskacz zapowiedział ich występ.

-Nasz coroczny Dzień Ziemi rozpocznie piosenka Astrid Hofferson i Czkawki Haddocka. Wyszli na środek. Brunet miał zwieszoną głowę, lecz jedno uderzenie blondynki sprawiło, żeby podniósł głowę i spojrzał na widowni, ale nie na ojca. Można było stwierdzić, że dzisiejszego dnia było osób, więcej niż zwykle. Może to po to, żeby zobaczyć jak przyszły wódz się ośmiesza. Astrid nie zwracał już na niego uwagi i zaczęła śpiewać.

Moja planeta jest całkiem nie z tej ziemi

Moja planeta nie ma ceny

Moja planeta jest rano niewyspana

Moja planeta jest tam gdzie ty i mama


Moja planeta nie spadła tu z księżyca

Moja planeta to tajemnica

Moja planeta raz zimna raz przegrzana

Moja planeta jest tam gdzie ty i mama


Ref. SOS - to Ziemia woła ludzi

Jutro tlen już trudniej będzie zbudzić

SOS - ratujmy siebie sami

SOS  - do siebie wysyłamy

Kiedy skończyli, wódz wioski Berk uśmiechał się do nich serdecznie. Zeszli ze scena, a Czkawka mruknął tylko jeźdźców, żeby nie komentowali. Od razu podbiegła do nich Dalla z informacja, że mają iść do Stoicka. Tak też zrobili. 

-Długo ćwiczyliście? Efekt jest przecudowny- spytała matka bruneta.

Czkawka mruknął coś niezrozumiałego, lecz chwilę potem rozweselił się widząc obraz namalowany przez bliźniaków. Kiedy każdy zaprezentował swoją pracę, wódz wyspy Berk ogłosił imprezę w twierdzy. Brunet jednak nie zamierzał tam iść, bo nie lubił takich przyjęć. Wsiadł na Szczerbatka i odleciał w stronę Smoczego Urwiska. Astrid zauwarzyła to i poleciała za chłopakiem. Nocna Furia wylądowała na polanie, a za nią Śmietnik Zębacz. 

-Co tu robisz?-zapytał dziewczynę Czkawka.

-Chcę z tobą miło spędzić czas-oznajmił blondynka, podchodząc do niego. 

Przyszły wódz niż już nie mówił tylko patrzył na nią, lecz ją to nie onieśmielało. Zlapała go za rękę i piechotą zaprowadziła do osady. Chłopak posłał jej pytające spojrzenia, a ona posłała mu uśmiech.

-Spędzimy ten czas w gronie przyjaciół-zawołała, wchodząc do twierdzy. 

Spojrzeli na swoich przyjaciół i byli pewni, że nie będą się nudzić. Czkawka jak to na wikinga przystało skusił się na dwa kufle piwa. Astrid jednak patrzała na niego zniedowierzaniem. Mruknęła coś pod nosem brzmiącego jak "żadnych rozsądnych ludzi".

-Nie burmusz się. Chodź zatańczymy.

Wszyscy bawili się bardzo dobrze póki Pyskacz nie oświadczył, że ma przygotowaną pieśna na tą okazje.

Chciałaby się spytać, czy gdy skończe to opko chcielibyście jeszcze jedno?

Piosenka nieodpowiednia do tamtych czasów, lecz jako jedyna jako tako pasowała.

Bardzo liczę na szczere komentarze.

Zapraszam też na mojego bloga:

"Nie potrafię się na ciebie gniewać"

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.