FANDOM


Hejka to ja Astrid !! Wracam po dość długim urlopie, jeśli można tak to powiedzieć.

To opowiadanie jest na konkurs :)

Zapraszam do czytania



 Wielkie Porządki i wrzask największych idiotów na wyspie!!

Na Wyspie Berk panowało poruszenie. Wszyscy wikingowie wraz ze swoimi smokami przygotowywali się do świąt zwanych Sylwestrem, czyli Nowym Rokiem. Wódz wyspy Czkawka wraz z Szczerbatkiem pomagali w przygotowaniach, ale oczywiście nie odbyłoby się to wszystko bez jednego zdarzenia.. Nie będzę już przedłurzać otóż problemem były... Bliźniaki!!!! Ale wódz Czkawka też był na liście ...  A wszystko zaczęło się tak:

Czkawka spokojnie latał na Szczerbatku obserwując wyspę. Zaśmiał się na widok Ereta kłucącego się o igłę z Pyskaczem.

Jedno go zaniepokoiło... bliźniaki z szerokimi uśmiechami na twarzy i dość dużymi koszami na plecach szli w kierunku twierdzy. Napewno coś knują...

- Dotarcie tam trochę im zajmie- pomyślał Czkawka i po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech. Wiedział już jak powstrzymać Mieczyka wraz z Szpadką przed popsuciem święta Nowego Roku. Podleciał razem z Nocną Furią do twierdzy i zaczął przygotowywać kilka małych zasadzek na bliźniaki.

- Ha, to  powinien być chyba Prima Aprylis ( Nwm jak to się pisze). Czekał jeszcze pięć minut. Bliźnięta weszły do twierdzy a młody wódz Berk podążył za nimi. Rodzeństwo zdziwiło się, że w sali panował mrok, a Czkawka korzystając z tego, że było ciemno i że Szczerbatek jest czarny wskoczyli na belkę  na suficie i bezszelestnie przeskakiwali na następne.

- Jeszcze jeden krok i zacznie się przedstawienie- powiedział jak najciszej Czkawka. Faktycznie bliźniaków dzielił dosłownie krok od poerwszej pułapki. Mieczyk stanął w pętki na siemi, a Szczerbatek jak na zawołane podskoczył do liny wiszącej na jednej z belek i pociągnął ją. Po chwili dało się słyszeć krzyk Mieczyka ciągnącego przez linę no i Szczerbatka w górę. Wódz wyspy ledwo powstrzymywał śmiech widząc przerażenie bliźniaka. Nocna Furia przestała ciągnąć Mieczyka w górę i puściła linę, przez co blondyn wylądował z wielkim hukiem na podłodze. Czkawka wstrzymał powietrze aby nie zacząć się śmiać i nie zdradzić swojej obecności.

- Tu straszą duchy!!!- wrzeszczeł Mieczyk, a Szpadka się do niego dołączyłą. obiegli  przed siebie wpadając w różne pułapki takie jak:

1. Farba wylana na głowę

2 Ślizganie się po ślinie Nocnej Furii

3 Lądowanie na gwoździach

4 Nauka latania

5 Przepyszny obiad ( węgorze z jaczym mlekiem i kluskami)

6 Naprawdę relaksująda kąpiel w rozrzarzonych węglach

7 Gwóźdź programu: rodeo ( ujeżdżanie straszliwca)

Słysząc skrzeczenie Straszliwców Czkawka odsłonił wszystkie okna i spojrzał na swoje dzieło. Chciało mu sie śmiać, ale z drugiej strony płakać. Dał popalić bliźniakom, ale twierdza była zdemoloana. Mieczyk i Szpadka spojrzeli na wodza szybko, ale nie rozpoznali go, przez rażące ich światło wpadające przez okno.

- Duch krzywd!!!!!!!!!!- wrzasnęła Szpadka. Bliźnięta wyparowały z twierdzy chyba z szybkością Szybkiego Szpica!

Czkawka zaśmiał się a wraz z nim Szczerbatek, jednak po chwili śmiech ucichł kiedy do twierdzy wparowała cała wioska(no prawie cała) z Astrid na czele.

- Czkawka!!!! Co tu się działo??!!- wrzasnęła łapiąc się za głowię, kiedy zobaczyła, że wszystkie ozdoby w sali są poniszczone.

- EEmmm.... bo...- jąkał się Czkakwa- Bo chciałem powstrzymać bliźniaki przed rozwaleniem wyspy- odpowiedział  na jednym wdechu smoczy jeździec. Na to Astrid zrobiła sie czerwona.

- Czkawka!!! przecież wysłałam Mieczyka i Szpadję, żeby zanieśli kosze z podarunkami do twierdzy!!- krzyknęła

Czkawka na to przełknął głośno ślinę i poprawił kołnień od kostiumu (chyba wiecie o co biega z tym kołnieżem?).

Kilka dni później:

Twierdza została od nowa przystrojona, Czkawka ledwo żywy po ucieczce przed Astrid i całą resztą wioski. Po tym jakże ,,radosnym biegu schudł chuba 2 kilo.

- Czkawka?- usłyszał za sobą dobrze mu znany kobiecy głos. Odwrócił się powoli i ujrzał Astrid z paczyszką w ręce.

-Wiesz co? ten numer z bliźniakami byłcałkiem niezły.- uśmiechnęła się i wręczyła męźczyźnie paczyszkę- Wesołego Nowego Roku!- powiedziała i zbliżyła twarz do twarzy Czkawki, on postąpił tak samo, kiedy już mieli się pocałować coś pociągnęł za nogę w górę wodza. Spojrzał w górę i ujrzał uśmiechniętych szeroko Mieczyka oraz Szpadketrzymających linę, a na dole wikingów śmiejących się z całej sytuacji.

- Chyba nie myślałęś, że nie odwdziędzymy ci się za rozwalenie twierdzy- zażertowała blondwłosa i uśmiecnęła sie do Czkawki.

- A ja muślałem że się odwdzięczyliście- odpowiedział zielonooki.

- Oj no co ty, musiałeś przyjąć jeszcze jedną karę- odpowiedziała mu ze Smiechem niebieskooka.

- Śczęśliwego Nowego Roku!!!!- krzyknęli wszyscy zebrani i wybychnęli śmiechem rzucając na wodza różnokolorowe wstążki i koraliki. Do świejących się dołączył po chwili Czkawka.

To były święta Nowego Roku w Wikingowskim stylu!!

________________________________________________________________________________________________

A oto wierszyk na święta wymyślony przeze mnie:

Nocna Furia wokółchoinki podskakuje

Sprytny smoczek do każdego domu wlatuje i cukierki pałaszyje

Potem przez okno wylatuje i w zaspę śnisżną wlatuje

Ze świąteczną czapką i śniegową brodą

,, Wesołych Świąt!!- wykrzykuje

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.