FANDOM


Wstęp

K-O-M-E-N-T-U-J-C-I-E! KOMENTUJCIE ŚMIAŁO! Planuję napisanie notatek. A może raczej pamiętnika? Oszołomostracha. Wspomnienia z dzieciństwa. Terror i kary. Do dnia dzisiejszego. I myślę, że na tym będzie koniec. Może pojawi się w JWS3? Zatem myśl, że do czasu zanurkowania w oceanie. Mam nadzieję, że się wam spodoba. 

Tytuł zabrzmi: Z pamiętnika Oszołomostracha

Gdzieś to słyszeliście? Otóż Sidlarz, Sidlarki piszą pamiętnik, ale to w gruncie rzeczy mój pomysł. Sam zaproponowałem im tego bloga. Mogą to potwierdzić. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie zapodam wpisy. Papatki. Miłego oczekiwania...

Dokładna data wynosi 28 lub 29 czerwca. Zapodam jakąś notkę.

Papatki 

UWAGA!

Opowiadanie może zdradzać fabułę filmu! Jeśli nie oglądałeś/aś JWS2, i nie chcesz poznać jego fabuły, nie czytaj!

Bewilderbeast black gallery 03













Z Pamiętnika Oszołomostracha

notka nr. 1

Mama gdzieś się udała. Przyniesie jedzenie. Dopiero co poszła. Zauważyłem na horyzoncie coś pływającego. Nie wiem co to, ale zbliża się dość wolno. Przy mamie jestem bezpieczny. Niestety, nie znam, żadnego innego pisklaka z mojego gatunku. A pisklęta innych smoków? Jestem za duży dla nich. Wręcz ogromny. Już teraz wzrostem dorównuję człowiekowi. Dla innych jestem potworem, ale mama mówi, że zawsze tak będzie, a gdy urosnę, będę wspaniałym, niezwykłym smokiem. A moja woda? Jest bardzo słaba, ale kiedyś będzie silna. I bardzo niebezpieczna. 

notatka nr. 2

Jestem na jakimś statku. Wiozą mnie nie wiadomo gdzie. Przez szparę widzę mamę. Szuka mnie, ale stąd nic nie usłyszy. Jakiś wielki mężczyzna złapał mnie. Zaczął bić. Kazał być posłusznym. Będę wypełniać jego polecenia. Nic nie mogę poradzić. Jego laska hipnotyzuje. Jeśli będę posłuszny na pewno się ostanę. Tylko szkoda mi mamy. Już teraz za nią tęsknię. Ten mężczyzna uczył mnie posłuszeństwa. Siłą, ale to boli. Jednak będę posłuszny. Za to dał mi rybę. Kochane ryby. I moja łapa. Nadal mnie boli. Jakieś zęby. Z dziwnego materiału. Jestem przykuty...

notatka 3

Nadal płyniemy. Dziś usłyszałem, że mój pan to Drago Krwawdoń. Czy jakoś tak. Nadal jestem przykuty. Powiedział, że jestem dla niego ważny. To chyba dobrze. Powiedział też, że zawsze mam być posłuszny i nie wolno mi się sprzeciwiać. A to co mam na łapce to chyba pułapka. Niestety. Nie wiem wiele o całej sytuacji, ale wiem, że tęsknię za mamą. Niech  on weźmie te ryby. Chcę odzyskać mamę, ale to chyba niemożliwe. Powiedział, że nikt mnie nie dostanie i zawsze pozostanę u niego. Nie wiem czy to troska czy coś innego... Nic innego mi nie pozostało! Postaram się słuchać. Może zdejmie mi te żelazne zęby? Łapa nieustannie krwawi.

notatka 4

Nikt mnie dzisiaj nie odwiedził. Nadal płyniemy, ale jeszcze kilka godzin. Słyszałem ich rozmowę. Brzmi ona tak

- Władco Drago, potwierdziło się. To, to pisklę! Ten gatunek.

- Ha ha ha! Dzięki niemu zawojuje świat!

- Panie co teraz robimy?

- Choć do mojej kajuty. Obejrzymy stare notatki. Może dowiemy się czegoś więcej?

I poszli. No i tak brzmiała ta rozmowa mniej więcej. Pewnie chodziło o mnie. Pan zawojuje świat. Mama miała rację, będę wielki. Ale nie widziałem jej od tamtego dnia ani razu. Tęsknię. Jednak uczę się na pamięć regułki:

"Zawsze bądź posłuszny, bez względu na okoliczności i co sądzisz. Bez względu na jego i twój rozmiar"

On mi tak powiedział.

notatka 5

Łzy nadal leją się po policzku. Nie potrafię przestać płakać. To boli tylko trochę mniej, niż te żelazne zęby. Pan przyszedł do mnie. Kazał wyjść. Uwolnił z sideł. Byliśmy na wyspie. No i on kazał zionąć wodą. Krzyczał. Starałem się, ale nie umiałem. On mnie bił. W końcu mi się udało, ale lodowata woda była "słaba jak na alfę"- tak powiedział Pan. Dostałem kilka razy laską. Potem zaprowadzono mnie do jakiejś szopy. Tu znów przykuli tymi "zębami". Spotkałem dzieciaka, syna Ereta. Ten Eret robi te zęby. A jego syn zapewne będzie robił to samo. Ale nie będę narzekać. Będę posłuszny Panu. Tego ode mnie oczekuje. Nie chcę stracić domu - nawet takiego.

notatka 6

Przez mój "typ ognia" a przede wszystkim jego siłę, nie dostałem jeść. Dopiero dzisiaj. Na tej wyspie jest dosyć ciepło. Mają wieczorem znów testować mnie. Boję się. Jestem posłuszny, staram się. Ale nie mogę przemóc samego siebie. Jeszcze ile czasu minie, nim osiągnę pełne rozmiary? Od czasu "porwania" minęły 2 tygodnie. Trochę urosłem. Jestem troszkę tylko mniejszy niż Drago. Swoją drogą ryby są dobre. Ach te żelazne zęby! Same z nimi kłopoty. Ranią łapę, która jest już dość głęboka.

notka 7

Och. Dzisiaj, a właściwie przed chwilą, przyszedł tu jakiś wiking. Uwolnił od zębów. Owinął łapę jakimś materiałem. Na drugą założył obręcz. Znów mnie przykuli. Ale tym razem to tylko obręcz. Nie rani w łapę, a tamta rana się goi. Był na nią popatrzeć sam Pan. Pogłaskał mnie! Nie wierzę..., ale zaraz po tym była próba ognia. Już potrafię! Co prawda woda nie wiele spotężniała, ale już potrafię! Dostałem mały koszyk ryb i jakąś dziwną trawę. Wprawiła mnie w dziwny stan, ale tylko na chwilę...

notatka 8

A! Przeklęty, przeklęty. Uspokój się mały. Inaczej zginę. Och. A zaczęło się: Ćwiczenia. Ale to piecze- ta rana po żelaznych zębach. A więc on kazał trenować pociski. Ale w pewnym momencie to tak bolało! Nie wytrzymałem. On zaczął mnie bić, bo nie chciałem ćwiczyć. Wybuch złości. Zraniłem go w rękę. I ta rana strasznie krwawiła. I chyba zostawię mu bliznę. Przepraszałem, ale on nie rozumiał. Wziął miecz i wyrył mi na przedniej łapie jakiś symbol. Po pewny, czasie przyszedł do mnie do szopy jakiś jego sługus. Opatrzył ranę na nodze. Ten był miły. Przyniósł ryby. Delikatnie obwiązał ranną nogę - a właściwie obie. Ale to nie zmienia faktu, że muszę być posłuszny. Bo przecież jak ćwiczyłem, on mi nic nie robił. I po części się go boję...

notatka 9

Od ostatniej notki minęło trochę czasu. Rana na tylnej łapie się zagoiła. Jestem od niego większy. Staram się być posłuszny, ale to nie takie proste, a blizn przybyło. I strach. Pan teraz ćwiczy moje zdolności panowania nad smokami. Pierwsze ćwiczenie ze straszliwcami za mną. Robiły co im kazałem. I dostałem... kurczaka! Okazało się, że to jedzenie smaczniejsze od ryby, a moje pociski lodowatej wody już zamieniają się w góry lodowe. Dostałem pochwałę słowną. Dodatkowa motywacja, mimo tego terroru i... przypalonych pleców. No tak. Raz Pan przypalił mi plecy za nieposłuszeństwo... Na szczęście miałem wodę. Woda - mój dom!

notatka 10

Wiadomość z ostatniej chwili! Pan zbiera smoczą armię. Nie wiem po co mu jest potrzebna. Od mojego porwania minęły 4 lata. Od ostatniej notki, hm... 7 miesięcy? Piszę nieregularnie chociaż może się zdawać, że regularnie. A o smoczej armii; Ostrokły, Raincuttery, Koszmary Ponocniki (wow), Zębirogi i inne takie! Rozmawiał Pan ze swoim żołnierzem, że ja będę nad tymi smokami panować, tak jak Drago każe. Wprawdzie chcę być posłuszny i się go boję. Nie wiem jednak, czy dam radę. Tych smoków jest dużo. Chociaż ostatnio pan wpuścił na wielgachną arenę! W końcu mój rozmiar... Ale wpuścił około 50 smoków. I o dziwo udało mi się. Gdy mam teraz 5 lat, moje pociski zamieniają się w najtwardszy lód jaki widział ten świat!

notatka 11

Wyruszyliśmy całą flotą... Już kilka lat jestem u Drago... Muszę ciągnąć statki... Pan zebrał całe mnóstwo smoków przez te kilka lat... Zapewne wygra... 

notatka 12

Walczyłem z drugim przedstawicielem mojego gatunku... Z łatwością wygrałem... Bez mrugnięcia wykonałem rozkaz... Widziałem, że stanął na drodze mojej władzy. Zabiłem go... Po kilkudziesięciu minutach walki padł trupem na ziemię... Zwycięstwo i wielka duma... Co o to w tym czasie czułem. A wyrzuty sumienia? Przyszły i przeszły...

O Thorze! Drago zamienił mnie w bezwzględną bestię i machinę zagłady! I oprzytomniałem... Zawszę będę wypełniał jego rozkazy...

notatka 13

Pan ujeżdża jakiegoś innego smoka... Czarnego jak noc... Mama mi opowiadała... Chyba Nocna Furia, jakoś tak... W każdym razie nawet on uległ mojej hipnozie... I zabił ojca swego pana... Przyjaźń nie jest nic warta wobec takiej potęgi, którą dysponuje pan. Ruszamy na to całe Berk, razem z moimi smokami w hipnozie..

notatka 14

Wspaniale, zahipnotyzowałem wszystkie mieszkające na tym całym Berk smoki. Uległy mojej hipnozie; moim oczom i pomrukom. A pan nadal ujeżdża tą nocną furię.. Swoją drogą ma ona dość duże skrzydła i porusza się szubko... Prawie tak szybko, jak ja pływam... Warto bowiem wiedzieć, że nie mam latających skrzydeł i bardziej służą mi one za płetwy.

Dolecieli nas jeźdźcy... Ujeżdżali Szponiaki! Nie podległy one mojej hipnozie... A jakiś tam Czkawka, nie wiem jak on to w ogóle zrobił i jak mu się to udało, ale oswobodził swojego smoka spod mojego czaru! Jednak przyjaźń nie jest taka całkiem nic nie warta... Zakrył mu oczy i uszy...

Straszne... Zamroziłem w końcu tego czkawkę i jego smoka... Jednak obudziła się w nim jakaś niesamowita, błękitna energia. Moja góra lodowa pękła! A smok? Wyzwolił wszystkie smoki opanowane przeze mnie. I pozyskał ich zaufanie... Odrąbał mi mój cios! Upokorzony jak nigdy z powrotem zanurkowałem i pociągnąłem za sobą Drago.

notatka 15

Mieszkam w morzu... Nie planuję zemsty... Zdałem sobie sprawę, co źle robiłem...


KONIEC

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.