FANDOM


INFORMACJE:

  • akcja dzieje się po httyd2 (wole ten skrót)
  • Stoick żyje
  • Astrid i Czkawka są zaręczeni
  • jest Valka

PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY

DEDYK DLA AGI ZA WYMYŚLENIE NAZWY

WSTĘP

Nowy rok na Berk zaczął się dość spokojnie. Jeźdźcy jak zwykle tresowali swoje smoki, a Stoick zajmował się problemami wioski. Odkąd pokonali Drago, wszystkim na wyspie żyło się dość spokojnie (pomijając bliźniaków, które jak zwykle musiały coś zmalować). Czkawka cieszył się, że w końcu odnaleźli Valkę. Wszystko było idealne, aż do pewnego dnia…

PATROL JAK PATROL, A MOŻE NIE DO KOŃCA…

-To jak z tym patrolem Czkawka? Lecimy, czy będziemy zwlekać do jutra?!- krzykną Sączysmark

-Już lecimy, poczekaj chwilę. Ostatnio jesteś bardzo nie cierpliwy.- odpowiedział Czkawka wsiadając na Szczerbatka.

Polecieli patrolować okolicę. Jako pierwszy leciał Czkawka, a zaraz za nim jego ukochana Astrid na swojej smoczycy Wichurze. Zaraz za nimi leciały bliźniaki, które jak zwykle się o coś kłóciły. Na końcu lecieli Sączysmark i Śledzik na swoich smokach. Śledzik trząsł się jak opętany, na jego nieszczęście zauważył to Smark.

-Co Śledzik, strach cię opętał? Hahahaha!- zaśmiał się Smark.

- Nnnie bbojęę się, tttylkko mmmi ttroszszkę zzimmno- jąkał się Śledzik.

W tym momencie Astrid wpadła na pomysł. Szepnęła coś Wichurze na ucho, a ta kiwnęła łbem i poleciała szybciej.

-Astrid, co kombinujesz?- spytał Czkawka, gdy go wyprzedziła.

-Złap mnie!!- krzyknęła Astrid i przyśpieszyła.

Zaczęli się ścigać. Śmiali się przy tym głośno.

-Hej! Zakochani, może byście łaskawie poczekali. Nie wszyscy mają tak szybkie smoki.-krzykną Mieczyk.

Jednak nikt nie zareagował, a para ścigała się nadal. Wtem Szczerbatek zatrzymał się, bo zobaczył coś czego Wichura jeszcze nie zauważyła. Zobaczył ogromnego Wandersmoka, a dziewczyny leciały wprost na niego. Szczerbatek warkną, a Wichura odwróciła się i zobaczyła Wandersmoka. Wystraszyła się i przez przypadek zrzuciła Astrid. Dziewczyna spadła na małą wysepkę. Wandersmok widząc to zanurkował za dziewczyną, już był gotów strzelać, gdy znikąd pojawiła się Wichura i osłoniła Astrid własnym ciałem. Kiedy jeźdźcu dotarli na wysepkę, Szczerbatek strzelił plazmą i odgonił smoka. Czkawka podszedł do Astrid, gdy upewniła się że oddycha próbował ją ocucić, ale nic z tego była nieprzytomna. Podszedł do Wichury która leżała bezwładnie. Szczerbatek krążył wkoło niej zdezorientowany, a inne smoki wiedziały o co chodzi, bo spuściły głowy i nawet niektóre szlochały. Kiedy Czkawka zdał sobie sprawę z tego, że jego ukochana straciła smoka, próbował ocucić Wichurę, ale na daremno. Nagle Hakokieł ruszył się i odciągną chłopaka od martwej już smoczycy. Wtedy Czkawka stracił nadzieję że smoka da się ocalić. W tym momencie ocknęła się Astrid, gdy zauważyła, że wszyscy stoją wokół jej leżącej smoczycy, wstała jak na zawołanie i mimo okropnego bólu kostki (którą prawdopodobnie skręciła spadając z wysoka) doczołgała się do smoka. Kiedy Czkawka zauważył, że narzeczona się obudziła, próbował powstrzymać ją od zamiary dojścia do martwej smoczycy. Lecz na nic, Astrid postawiła na swoim już po chwili siedziała obok martwej Wichury. Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co widzi. Zaczęła mówić do niej, z nadzieją że może jednak jest szansa.

-Hej! Wichurka, wstawaj lecimy do domku. Słyszysz mnie! Wichura!- powiedziała przez łzy.

Nagle nadzieja w niej prysła, w jej sercu zagościła pustka. Mimo iż ma kochającego narzeczonego z którym za kilka miesięcy bierze ślub, mimo iż ma wspaniałych przyjaciół, na których zawsze może liczyć, to coś w niej pękło. Z jej oczu płynęły strumienie łez. Ostatni raz położyła głowę na sercu smoczycy, z iskierką nadziei, że może zacznie jeszcze bić, lecz nic się nie stało. Do Astrid dotarło, że jej ukochana Wichurka odeszła, że już nigdy nie będą razem się bawić, że już nigdy nie będą razem łowiły ryb, że już nigdy nie będą razem latać i że już nigdy nie ujrzy uśmiechniętej mordki swojej podopiecznej. To ją dobiło, zaczęła płakać, płakała bardzo głośno, ostatni raz tak płakała na pogrzebie rodziców. Czkawka podszedł do swojej ukochanej i ją przytulił. On też miał łzy w oczach, zresztą kto ich nie miał. Bliźniaki, które jeszcze przed chwilą bawiły się w najlepsze, teraz stały ze spuszczonymi głowami i szlochały. Nawet Sączysmark nie krył łez. A Śledzik jak to Śledzik, bardzo uczuciowy przytulił się do swojej smoczycy i łkali razem. Nawet Szczerbatek zdał sobie sprawę z tego że stracił przyjaciółkę, skulił się i też płakał. Jednak jeźdźcy nie mogli pozwolić sobie na zbyt długie opłakiwanie smoczycy, ponieważ zapadał zmrok. Jednak Astrid nie chciała wracać. Postanowili że urządzą jej pogrzeb tutaj. Smoki ułożyły zmarłą Wichurę na łódce, którą znaleźli przy brzegu. Szpadka przykryła smoczyce płótnem, któro zostało wcześniej nasączone łatwopalną wydzieliną z Hakokła. Gdy łódź była już ok. 20 m. od brzegu, Astrid podpaliła strzałę i wystrzeliła ją na sam środek łodzi, która w momencie stanęła w płomieniach. Patrzyli jeszcze chwilę jak paląca się łudź znika za horyzontem, a potem udali się na Berk.

CDN

ROZPACZ PO STRACIE

Gdy tylko jeźdźcy pojawili się na horyzoncie, od razu Valka zauważyła cos dziwnego. Poczekała aż wylądują i od razu do nich podeszła.

-hej dlaczego nigdzie nie ma Wichury? Astrid co się stało?- spytała zdziwiona kobieta. Pod napływem emocji Astrid znów zaczęła płakać.

-Co tu się dzieje? Dlaczego Astrid płacze? Wyjaśni mi to ktoś?- nagle znikąd pojawił się Stoick.

-Słuchajcie, Śledzik wam wszystko opowie. Ja muszę zaprowadzić Astrid do domu.- powiedział Czkawka, po czym wziął swoją ukochaną w objęcia i zaprowadził do domu.

Wokół Śledzika zebrał się tłum gapiów.

- No więc rano wszyscy…..-zaczął Śledzik.

- Do rzeczy nie mamy czasu.- wtrącił się Pyskacz.

- No dobrze. Astrid ścigała się z Czkawką, nagle znikąd pojawił się Wandersmok. Szczerbatek zatrzymał się ale Wichura go nie zauważyła i wpadły na smoka. Astrid spadła z Wichury i leciała prosto na wysepkę. Wandersmok to zauważył i leciał wprost na nią. Już miał strzelać, ale nagle znikąd pojawiła się Wichura i obroniła Astrid. Gdy dotarliśmy na wysepkę, Astrid leżała nieprzytomna, a Wichura już martwa. Zorganizowaliśmy jej tam pogrzeb.-opowiedział Śledzik.

Gdy skończył wszystkim zrobiło się naprawdę przykro. Współczuli Astrid, bo żaden z nich nie chciałby być w tym czasie na jej miejscu.

-Jutro rano zebranie w twierdzy. WSZYSCY mają się stawić- powiedział Stoick. Potem wziął swoją zapłakaną żonę w ramiona i poszli razem do domu.

U ASTRID

Czkawka przytulił narzeczoną, która nadal opłakiwała stratę.

-Już dobrze skarbie. Jesteś bezpieczna, uspokój się. Przez te łzy będzie cię tylko głowa bolała, nie warto.- powiedział czule chłopak.

- Ale ja nie mogę przestać tak mi strasznie smutno. Co ja teraz zrobię?- spytała zapłakana.

- Po pierwsze to musisz przestać płakać. Idź weź kąpiel, to ci dobrze zrobi. A ja pójdę do domu po piżamę- odpowiedział spokojnie, po czym pocałował dziewczynę w czoło i otarł jej łzy. Patrzył jeszcze chwilkę jak Astrid szuka ręcznika, a potem znika za drewnianymi drzwiami od łazienki. Czkawka poszedł do domu. Akurat zastał swoich rodziców w jadalni.

- Cześć wam!- krzykną i miał już iść do swojego pokoju ale zatrzymała go Valka.

-Czkawka? Co ty tutaj robisz? Powinieneś być u Astrid, nie możesz zostawiać jej samej w takim stanie.- powiedziała

-No wiem. Ja tylko po piżamę. To ja już pójdę-odpowiedział.

-Stój, jest jeszcze jedno. Jutro macie się stawić w twierdzy. Zamierzam ogłosić coś ważnego-wtrącił się Stoick.

Czkawka przytakną i pobiegł do siebie. Wpadł do pokoju jak z procy. Szybko znalazł piżamę, pogłaskał Szczerbatka i pobiegł do Astrid. Gdy wszedł do sypialni zastał tam Astrid, która leżała na łóżku i szlochała. Nawet się jej nie dziwił , sam bał się myśleć o tym, co by zrobił gdyby stracił Szczerbatka.

-Przecież mówiłem ci żebyś już nie płakała.- powiedział siadając na łóżku. Dziewczyna wystraszyła się i aż podskoczyła, ale zaraz się uspokoiła

- Ale ja nie mogę. Co byś zrobił na moim miejscu?- spytała szlochając.

- Naprawdę nie wiem. Ale mam wiadomość. Jutro rano musimy pójść do twierdzy, ojcu bardzo zależy abyś przyszła.- powiedział Czkawka.

- Ale po co?- spytała dziewczyna, układając się wygodnie na ramieniu chłopaka.

- Nie wiem. Ale teraz wiem jedno, musisz iść spać. Po takim dniu na pewno jesteś zmęczona.- powiedział Czkawka i przytulił mocno ukochaną.

- No dobrze- odpowiedziała, po czym zasnęła. Czkawka patrzył jeszcze chwilkę na gwiazdy, lecz po chwili zasną. On również był zmęczony tym wszystkim. Jeszcze nie wiedział co czeka go jutro.

cdn

 NOWE NIE ZAWSZE ZŁE

 

 

Perspektywa Czkawki

 

Rano obudziłem się pierwszy. Astryd jeszcze spała, więc położyłem się jeszcze aby jej nie obudzić.

Po kilkunastu minutach obudziła się Asti.

Popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się. Pierwszy raz od 2-óch dni widziałem jej uśmiech.

-hej, jak się spało- spytała

- cześć śpiochu, nawet spoko. Ale teraz wstawaj, bo idziemy do twierdzy pamiętasz- powiedziałam i zacząłem się ubierać.

-ok. tylko idę się ubrać- odpowiedziała i poszła do łazienki.

 

W tym czasie ja się ubrałem i zeszedłem na dół by zrobić śniadanie. Po kilku minutach zeszła Astryd. Zjedliśmy i popędziliśmy do twierdzy. Przed  budynkiem spotkaliśmy resztę jeźdźców.

-cześć! gdzie byliście? Czekamy na was- spytała blondynka

-hej! Nigdzie, chodźcie, bo się spóźnimy.

 

Weszliśmy niezauważeni do twierdzy i usiedliśmy na wolnych miejscach. Po chwili na podest wszedł mój ojciec.

-Witam wszystkich zebranych. Spotkaliśmy się tutaj by omówić ważną sprawę. Wszyscy na pewno już wiedzą, że

Nasza najlepsza wojowniczka Astrid- tu zrobił pauzę i popatrzył w naszą stronę- straciła smoka. Jest nam z tego powodu bardzo przykro, dlatego na znak żałoby zawieszam SA na tydzień i w tym miesiącu nie będzie wyścigów smoków. To koniec zebrania możecie się rozejść.-Powiedział po czym zszedł ze sceny.

 

Popatrzyłem dziwnie ma narzeczoną, ona też miała taki wyraz twarzy. Jeszcze to wszystko do nas nie dotarło.

Po chwili jednak Astrid posmutniała, to pewnie dlatego że emocje z wczorajszego dnia do niej wróciłu. Po chwili się odezwałem

 

- hej astrid co ty na to żebyśmy poszli na spacer- powiedziałem

- no dobrze- odpowiedziała i ruszyliśmy w stronę lasu.

 

Tak minął nam ten dzień. Zresztą taki był cały tydzień. Lataliśmy razem za szczerbaku i dużo rozmawialiśmy o tym co zaszło. Bardzo jej współczułem ale nie mogłem nic zrobić.

 

Perspektywa Astrid

 


Po tym tygodniu znów zaczęły się treningi. Na początku były zajęcia teoretyczne więc na nie chodziłam, ale przecież nie mogły trwać wiecznie. Gdy zaczęła się przktyka przestałam chodzić na zajęcia, za dużo wspomnień chodziłam w tym czasie do lasu i wyżywałam się na drzewach. Ale ten dzień musiał być inny.

cdn

sorki że rozdział taki krótki no iże dopiero teraz dodaje ale.... no właśnie żadne ale to niczyja wina poprostu wena odmówiła posłuszeństwa postaram się jutro wstanić kolejną część ale nie obiecuje

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.