FANDOM


To opowiadanie niema nic wspólnego z JWS poza smokami.Opowiadanie będzie krwawe więc lepiej nie mieć pretensji o zabijanie niekturych postaci.Pomysł na ten blog wzioł się z gry Sacred 2: Fallen Angel 

Pewnego dnia grałam w to i postanowiłam napisać historię.

1.Zapoznanie.

Od niepamiętnych czasów wojownicze Serafie strzegły Energii T, ale pewnego dnia powierzyły te zadanie Wysokim Elfom. Korzystanie z energii przyczyniło się do rozwoju takiego ich cywilizacji, że na jakiś czas Elfy stały się dominującą rasą w Ancarii. Korzystanie z Energii T zawsze budziło kontrowersje, dlatego też niektóre elfy były przeciwne wykorzystywaniu tej mocy. Konflikt ten znalazł swoją kulminację podczas wielkiej wojny, kiedy to smoki, ludzie, orki oraz strażnicy świątyń połączyli swoje siły i stanęli do walki przeciwko Wysokim Elfom. Jednak elfy były o wiele potężniejsze od swoich wrogów, dzięki czemu łatwo ich pokonali. Niestety była to bardzo kosztowna wojna, czego skutkiem było obrócenie się Ankarii w ruinę. Driady oddzieliły się od elfów i wycofali się na południowe wyspy. Inne Wysokie elfy także odeszły szukać lepszego życia, aż po pewnym czasie osiadły na żyznej ziemi w delcie rzeki i założyły miasto (stolicę elfów) Thylysium. Tam stworzyły cywilizację opartą na Energii T. Odseparowali się również od ludzi. Skutkiem tego było wybudowanie ogromnego muru, aby utrzymać ludzi z dala od elfickiego terytorium. Jednak cierpienia Ankarii się na tym nie skończyły. W ruinach po wielkim imperium Wysokich Elfów, walczy arystokracja z klerem o to, kto ma kontrolować Energię T. Jest to wojna niszcząca jeszcze bardziej niż poprzednia, gdyż Energia T może okazać się największym wrogiem Ankarii. Energia T rozchodzi się po świecie w bardzo szybkim tempie, niekontrolowana zatruwa całe lasy i wioski. Jej moc powoduje, że stworzenia opanowane przez tę energię, zmieniają (mutują) się w żądne krwi bestie. Wielkie zmutowane potwory niszczą miasta i wioski. Nadszedł wtedy czas ostatecznej wojny.Na całe szczęście wojna się skączyła a wygrali ją ludzie .Jednak energia skumolowałam sie w jednym miejscy niewiadomo gdzie i od tamtej pory ślad o niej zaginą.Jednak pewnego dnia jedno z źróde energi wybuchło otwierając wymiar do świata smoków duża ich ilość przedostała się do mego świata od tamtej pory smoki i istoty z mego świata są wrogami.

Jestem Serafią należa do starożytnego klanu i walcze ze smokami.Czemu to robię?Smoki zabiły mego przyjaciela .Aleksa to był tygrys szablozębny był mojim wieszchowcem.Jednak pewnego dnia smoki nas zatakowały i zabiły Aleksa od tamtej pory ich nienawidzę.


2.Walka.

Jak dzień jak codzień polowałam na śniadanie.Mój klan już dawno odzielił się od społeczęństwa Ancarii.Wszystko przez wojne o Energię T.Miałyśmy inne zwyczaje niż inne Serafie.Przedewszystkim Serafia co roku wyrusza na wyprawę by zdobyć doświadczenie.Musimu być samo wystarczalne .Szkolenie Serafi kończy się kiedy kończy 16 lat.Ja mam 18.Potem musimy radzić sobie same.Jeśli chodzi o Energię T używamy jej ale tylko jako broń .Wracając do śniadania wypatrzyłam smakowitego barzanta.Rzuciłam w niego włucznią i miałam śniadanie.Następnie siadłam przy ognisku.Nagle usłyszałam łamanie gałęzi.Wyjełam miecz za krzaków wyszedł Gard człowiek.

-Witaj .Pwiedział Gard.

-Czego tu szukasz wiesz przecież że ludzie są tu niemile widziani.Powiedziałam.

-Spoko ja tylko szukam tu jakieś broni na handel.Powiedział Gard.

-Niech ci będzie .Odpowiedziałam.

Nagle zatakowali na Orkowie.Szybko zaczeliśmy walczyć.Polała się krew .Ja używałam do walki miecza zaś Gard łuku.Jeszcze wam nie mówiłam ale on jest pół elfem.Zabiliśmy paru Orków.Nagle reszta zaczeła uciekać.Z krzaków wyłonił się smok.

-Wrrraaaaaaa.Zaryczał smok.

Spalił paru Orków .Brał się za nas.Wtedy wdrapałam się na jego szyje i przebiłam mu szyje.Smok krwawił.Drasną mnie przed swoją śmiercią.Spojrzałam mu w oczy widziałam w jego oczach strach mimo to zabiłam go bez skrupułów.Tak już mnie nauczono Serfie są bezwzględnymi zabujczyniami.I na takie są szkolone.

-Wow dzięki za pomoc. Powiedział Gard.

-Nie dziękuj gdybym chciała dała bym cię zjeść temu smokowi.Odpowiedziałam.

Potem roseszliśmy się.

3.Zdanie sprawy z błędu.

Pewnego dnia dzień jak codzień wędrowałam po lesie.Wtedy poszłam dalej niż zwykle.Po za rejon gdzie mieszkały kościotrupy.Nagle napadła na mnie grupka tym razem złapali mnie i ogłuszyli.Kiedy się obudziłam byłam w jakieś rujinie .Pojawił się smok najwyraźniej chcieli mne złorzyć jako ofiare.Uwolniłam się i miałam go zabić.Gdy nagle on przemówił.

-Jeśli mnie zabijesz zniszczysz siebie i ten świat.Powiedział smok.

-Ja i tak mam zniszczone życie przez takich jak ty!Powiedziałam.

-Ten co go straciłaś i twój smutek to nie jest nasza wina lecz twoja.Odpowiedział smok wzniósł się w powietrze .

Ja skoczyłam i wbiłam miecz w jego serce.Wtedy straciłam równowagę i spadłam tracąc przytomność

Dobra moja vena wygrała ze mną .Napiszę ciąg dalszy ale tylko na prubę jak nikt nie będzie go czytał to usuwam bloga.

Kiedy się obudziłam zdałam sobie sprawę że coś jest nie tak.Nietylko to że byłam w zupełnie innym miejscu ale równnierz to że czulam się inaczej .Niewiem dlaczego ale stanełam na czterych łapach.Kiedy tylko wstanełam sępy które mnie zobaczyły odleciały .Czemu niewiem.Zwykle przecierz tylko czekają aż ktoś padnie.Ale chwila ja mam ogon?I skąd tu łuski?Co się ze mną stało?Szybko udałam się pzejżeć w wodzie.To co tam zobaczayłam to był szok.Jakim cudem jestem smokiem?Ten smok którego zabiłam musiał mieć z tym coś wspólnego.Nagle dostrzegłam węża.Przecierz to gad chyba rozumie smoczy?

-Hej ty.Powiedziałam.

-Sss co ja?Spytał wąż.

-Widziałeś tutaj takie jednego smoka większego od demnie?Spytałam.

-Sss ssmok którego teraz wiedze to jedynie ty.Odpowiedział wąż.

-A widziałeś?Spytałam.

-Był tu kiedyś jeden ale ponać zabił go jakiśss człowiek sss.Powiedział wąż.

-Aha.Odpowiedziałam.

-Nie boisz się mnie?Spytałam.

-Nie boję ssię sssmoków już od bardzo dawna.Odpowiedział wąś i gdzieś popełz.

-Dziwny gad.Pomyślałam.

Nagle coś do mnie podeszło do były wargi (wilki) .I to cała sfora.

-Czego chcecie?Spytałam.

-Wrr dawno nie jedliśmy mięsa.Odpowiedział wilk.

-To tak jak ja .Odpowiedziałam.

Nagle wargi rzuciły się na mnie odepchnełam je ale sama się podknełam.

-Coś jesteś niezdarna jak na smoka.Powiedział wilk.

Nagle poczułam jakiś dziwny żar w gardle.No tak przecierz moge ziać ogniem!Plunełam w nich ogniem .Wilki najwyraźnie się przestraszyły i uciekły.Co to za dziwne miejsce gdzie wili atakują smoki?

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.