FANDOM


Święto duchów

Opowidanie na konkurs , prawdopodobnie będzie mało straszne , ale może zawierać sceny drastyczne.Pojawią się 2 nowe postacie i 2 nowe smoki.Niektóre opowieści mogą Wam sie kojarzyć z creepypastami , ale to dlatego że zawierajają elelemnety z nich.

Hallowen, święto podczas którego duchy wracają na ziemię by straszyć ludzi.Dzieci przebierają się za duchy , żeby oddać hołd śmierci, a młodzieńcy są wysyłani na bezludną ,ponoć nawiedzoną wyspę.Nie inaczej było z naszymi jeźdźcami :

-To, co leciemy?-Zapytał z ekscytacją w oczach Sączysmark.

-A musimy?-Wybełkotał Śledzik.

-Zamkinij się tchórzliwa rybo!-Odparł nieco poirtowany Sączysmark.Miał już dość jęczenia i chciał już wyruszać.

-A ktoś w ogóle wie gdzie jest ta wyspa?-Zapytali jednocześnie Mieczyk i Spatka.

-Nie , ale mamy mapę.-Odparła Astrid

W tym momencie z Twierdzy wyszedł Czkawka z małym,pożółkłym papierkiem w dłoni.Ubrany był ,w ciemną czarną szatę z futrzanym kołnierzem ,zamiast w swójego stroju do latania.Za nim szedł dumnie wyprężony Szczerbatek.Smok był niemalże pewien ,że ta właśnie noc jest jego nocą.W końcu jest przecierz samym pomiotem śmierci.Inne smoki były przemalowane na demony i potwory , a sam ich wydok przyprawiał czlowieka o dreszcze.Nagle coś staneło za Czkawką.To "coś" miało śnieżnobiałą twarz , czarne oczy ,pozbawione źrenic (przynajmniej na pierwszy rzut oka) i było ubrane w zwiewną białą suknię.Zamiast brwi były wzorki niczym pędy kwiatów ,a nos był pozbawiony  cieni i wydać było tylko nozdrza.Włosy były kruczoczarne , usta były cenkie i wyglądały jagby były zaszyte, a szwy ciągneły się aż do uszu.

-Czkaawka!-Jękneła Astrid.

-Co?-Odpowiedział z nieświadomym spokojem Czkawka.

-Coś .... za ...TOBĄ !-Krzyneła już przerażona Astrid.Pozostali jeźdźcy stali jak wryci z wielkimi z przerażenia oczami.

Chłopak odwrócił się ,a demon otworzył zimne ,niebieskie oczy ,obnażył ostre zęby i wydał z siebie przeraźliwy pisk ,który po chwili przeobraził się w głośny ,kobiecy śmiech.Nagle zza bliźniaków wyłońł się kolejny ,tym razem juz męski demon.Miał granatową , prawie czarną skórę ,poprzecinaną jarzącymi ,się czerwonymi wzorami. Oczy były krwiste i co chwila przygasające..Nos przypominał bardziej nos koci niż ludzki ,a usta były smukłe,rówież paląco czerwone.Za to wnętrze pyska było jasno niebieskie,wręcz błękitne.Naga klatka piersiowa była szeroka ,ręce były długie i umięśnione.Ręce miały cztery palce ,a każdy palec był zakończony ostrym pazurem.Smoki zaczely syczeć ostrzegawczo w stronę demonów , a jeźdźcy uciekli z krzykiem.Kiedy smoki zorjęntowały się że ich kompani uciekli ,pobiegły za nimi.Demony zostały same ,a ciemność w ,która je spowiła.W ciemności widać było tylko białe elementy demonicy. Demony zaczeły rozmowę:

-No,gratuluję, nie wiedziałam że ludzie potrafia tak szybko biegać-Pogratulowała kompanowi demonica.

-Ja, jestem w ogóle zdziwiony ,że ktoś kto nie ma nogi potrafi biegać-Odparł czarny potwór-I czy mogłabyś już zmyć ten makijaż?Musimy iść do nich zanim odlecą.-Powiedział raksza.

Raczej , nigdzie nie odlecą tak szybko,mapa jest zapisana zagatkami-Stwierdziła -Ale masz rację , trzeba za nimi iść ,zanim zrobią coś głupiego.Predator noga!-Przywołała swego krwisto czerwonego smoka i poleciałą w stronę domu.

Tymczasem jeźdźcy zdyszani, dobiegli do pomostu na drugim końcu wyspy.Smoki były wyraźnie niepocieszone ,faktem że musiały lecieć przez cała wyspę.

-Biegną ... za... nami?-Zapytał zdyszanym głosem Śledzik.

-Nie ... chyba ...nie. -Odparł Sączysmark.

Kiedy wszyscy odzyskali oddech, zielonooki  brunet zaczą czytać zagatki z mapy:

"Płyń tam gdzie słońce kończy swój żywot , aż spotkasz smoka w furii ,jego ostrza wskarzą Ci drogę.Tam gdzie Życie i Śmierć się spotykają, w górze dostrzeżesz najjaśniejszą z gwiazd ,tańczącą z księżycem.Oni wskażą ci drogę do wyspy Duchów.Płyń na wyspę by stracić swą duszę.Nie ,nie płyń na wyspę , a starcisz honor swej rodziny"Jeźdźcy spojrzeli po sobie ,a następnie  po smokach.Patrzyli na smoki z taką nadzieją że te w magiczny sposób przemówią i wyjaśnią sens zagatki.Lecz te tylko patrzyły na jeźdźców z ulitowaniem w oczach.Każdy smok dobrze wiedział gdzie leży wyspa ,jednak nie dwały po sobie tego poznać.Nagle ktoś złapał Sączysmarka za ramię i powiedział ;

-A czo tam kitracie?-Powiedziała Greta ,pod postacia demona raksza.

-No właśnie co?-Zza bliźniaków wyłonił się Creven ,również pod postacią rakszy.

-Kim wy jesteście?-Ktoś zadał pytanie.

-Nie poznajecie nas?-Zapytały chórem demony.

- Yyy ... nie.-Opowiedział zmieszany Czkawka.

-Creven ,Greta. Mówi ci to coś?-Powiedziała z sarkazmem.

-A co wam się ... stało?I nie jesteście przypatkiem smokołakami?-Zapytał Śledzik.

-A jesteśmy, tylko podczas Hallowen zamieniamy się w demony raksza.-Odparł ze spokojem Creven.

-W co?-Zapytała Szpatka.

-Demon raksza-indyjski demon ,zamieniają się w niego źli ludzie po śmierci.Żywi się ludzkim mięsem ,często zgniłym.Jednym słowem ścierwojady.-Odparła ze znudzeniem Greta.

-A może wiecie o co chodzi w tym.-Czkawka podał smokołakom mapę. 

-Przecierz to banalne.-Powiedziała po przeczytaniu zagatki.

-To wtakim razie wytłumacz nam to.-Powiedział Sączysmark.

-"Płyń tam gdzie słońce kończy swój żywot" , a gdzie zachodzi słońce?-Zapytała Greta.

-Na zachodzie , następna częśc jest o ostrzach smoka , pewnie chodzi o pazury-Oprał Czkawka wyraźnie poirytowany tym że ktoś traktuje go jak dziecko.

-Brawo ,czyli lecimy na zachód aż smpotkamy smoka.--Zadecydowała Greta-No juz lecimy.

Noc była zimna ,nawet jak na koniec października.Szron osiadał sie na ubraniach ,włosach a nawet brwiach jeźdźców.Wyjątkiem były demony od których biło dziwne ciepło.Lecieli szybko , więc i szybko dotarli do owego smoka.Był to nazwyklejszy posąg,jednak w nocy wygladał jagby miał zaraz ożyć i zaatakować każdego kto stanie mu na drodze.Jednak smok nie miał pazurów ,ani nawet łap.Miał tylko długi ogon i wielkie skrzydła.

-Ciekawe kto był w stanie stworzyć takie coś?-Zapytał Mieczyk.

-"Jaka Cię burza tu przyniosła?Jaka ją śmiałość pochwyciła?Czyja to sztuka,czyje dzieło,potworne mięśni Twoich sploty [...]"*-Wrecytowałą Greta

-A ciebie co na wiersze zebrało-Zapytał Creven.

-A jakoś tak ...-Odpowiedziała Greta.

-Przestańcie się wygłupiać , trzeba wymyślić gdzie teraz mamy lecieć-Skarcił ich Czkawka.

-On ma puste oczy-Stwierdził ze zdziwieniem Śledzik.-Trzeba je czymś wypełnić.Widzicie w paszczy leżą rubiny.

Jeźdźcy włożyli kryształy do oczu ,a ogon pokrył się kolcami ,zwróconymi na płónocny -wschód.Polecieli we wskazanym kierunku

To jeszcze nie koniec!

Ich lot był długi i wyczerpujacy , w oddali zaczeła majaczyć się wyspa.Mały skrawek lądu był jałowy i zupełnie pusty ,nie licząc kilku pustych,wysuszonych  konarów.Jeźdźcy wylądowali na lądku i zastanawiając się nad sensem reszty zagatki rozpalili ognisko.

- Tam gdzie życie i śmierć się spotykają w górze dostrzeżesz najjaśniejszą z gwiazd ,tanczącą z księżycem.Oni wskaża Ci drogę ...-Powtórzył niemal szeptem Czkawka-Czyżby chodziło o tę wyspę -Dodał wpatrując się w miejsce gdzie woda spotykała się z suchym piachem.

-A dlaczego tak sądzisz?-Zapytali jeźdźcy.

-Susza sybolizuje śmierć , a woda życie , a sami spójrzcie ta wyspa jest wręcz idealnym tego przykładem.

-No, ale nadal musimy czekać do północy , a do tej zostało jakieś ... pół godziny , może godzina.-Stwierdził Creven po dłuższym wpatrywaniu się w księżyc-to może poopowiadamy jakieś historie żeby skrócić czas?-Zaproponował.

-Dobry pomysł ,ja zaczynam -Zgłosiła sie na ochotnika Greta.

-To ty w ogóle znasz jakies straszne historie?-Zapytał z ignoracją Sączysmark.

-Cicho daj jej mówić-Skarciła go Astrid.

A więc , opowiem wam historię pierwszego smokołaka.Kiedyś kiedy świat był jeszcze młody i wokół była tylko ciemność z tej ciemności narodził się smok ,sam twór śmierci.Ów smok miał czarną delikatną ,obwisłą miejscami skórę , cztery rzędy małych, ostrych niczym igiełki zębów ,duże ,puste ,pozbawione źrenic oczy dwa grube ,ostre rogi na końcu małego ,lecz masywnego łba umieszczonego na długiej szyi.Trzy pazury na końcu ,każdej z czterech chudych obwisłych łap.Skrzydła wyrastające wprost z łlopatek były duże  i mocne.Od kończa kościctego zadu ciągnął się długi równie kościsty ogon. Bestia rządziła wręcz całym światem , zjawiając sie tam gdzie smok ,bądź człowiek odłączył się od swego stada i natychmiastowo rozrywając delikwenta na strzępy.Rządy tegowoż potwora nie trwały jednak długo ,gdyż wkrótce nadeszła jasność ,która raniła smoka.Upadły król chował się przed światłem w jaskiniach , opuszczonych domostwach a nawet pod łóżkami i w szafach , jednak w tych ostatnich rzadko bywał bo przy jego wielkości było to co najmniej niezręczne.I polowania na ludzi się nie skończyły.Wielu próbowało zabić bestię jednak wszyscy kończyli z głowami ponabijanymi na drzewa wokół jamy  Grue ,gdyż tak się zwał ten potwór , miał nieprzyjemny zwyczaj porywania ludzi wprost z ich łóżek i pożerania ich na miejscu , lecz pewnej nocy  , kiedy akurat  chciał zaatakować chatę stojącą na uboczu

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.