FANDOM


to raczej będą krótkie teksty sprawdzające czy nadal potrafię pisać niż jakieś długie opowiadanie, bo szczerze mówiąc w to wątpię przyznam sie bez bicia ze inspirowalem sie pewną książką

[...]

Wysłanniczka szarpnęła się na krześle. Czkawka wytarł narzędzie o ramię jego szaty, i rzucił ucho na stół. Leżało na kamiennym blacie : zakrwawiony, martwy półksiężyc. Uczeń mistrza wpatrywał się w nie. Westchnął.

Następne będzie drugie ucho - zapowiedział. Potem palec u ręki, dłoń, oczy i tak dalej. Już zrozumiałeś? Minie co najmniej kwadrans, zanim ktoś zauważy twoje zniknięcie a my umiemy działać szybko. Do tego czasu zdąży się tu zebrać wysoka na stopę sterta twojego mięsa. Jeżeli mnie do tego zmusisz, mogę cię kroić do tego czasu, aż zostanie z ciebie worek bebechów z doczepionym językiem, ale obiecuję ci że poznam tożsamość zdrajcy. To co? Przypomniałaś sobie, Maigno?

Królewska posłanniczka wybałuszyła oczy. Ciemna krew spływała jej z nosa, skapywała ze skroni.

- Znudziło mi się to. Zacznijmy od rąk.

- Zaczekaj! - pisnęła ambasadorka - Na Boga, zaczekaj! To Venort. Venort de Mill, cesarski bękart!

Venort. To było zbyt oczywiste. Chociaż z innej strony odpowiedzi najbardziej oczywiste często są prawdziwe.

- I ten szpieg, Vazur!

- Vazur? - Czkawka zmarszył brwi. - Czy jesteś pewna?

- Tak! To on wszystko zaplanował!

[...]




[...]

Głowa Maigny spadła z łoskotem na stół. Jej twarz była całkiem bez wyrazu, ledwo wiszące oczy patrzyły w różne strony, język bezwładnie zwisał. Przeturlała się po brudnym blacie, znacząc nierówności w kamieniu nierówną krwawą smugą i znieruchomiała przed Venortem, zwrócona do niego twarzą.

[...]

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.