FANDOM


Będzie to one shot. Jedna historia, która nie kończy się HAPPY ENDEM.

  Patrzyłam w Jego martwe oczy. Nie było w nich życia. Zostawił mnie. Dlaczego mi to zrobił? Przecież wie, że bez Niego nie potrafię żyć. Jestem nikim. Kiedy tylko Go poznałam wiedziałam, że zmieni moje życie. Zakochałam się w nim bez pamięci. Pokazał mi jaki świat jest piękny. To dzięki Niemu znowu poczułam, że żyję. Obiecał mi, że nigdy mnie nie opuści. Złamał obietnice. Nie chciałam Jego śmierci. Po śmierci rodziców, to On pomógł mi się pozbierać. Najpierw byliśmy przyjaciółmi, a potem…. zakochaliśmy się w sobie. Kochałam Go. Nie, dalej Go kocham. Nie musiał tego robić, a jednak. To ja miałam umrzeć od strzału pistoletu. On mnie obronił. Uratował. Ostatkiem sił wyszeptał:

- Pamiętaj….Kocham Cię… Zawsze…. Jesteś dla mnie…wszystkim…obiecaj mi….że będziesz….szczęśliwa….obiecaj.- były to Jego ostatnie słowa. Umarł. Na moich oczach, a ja nie mogłam nic zrobić. Widziałam, jak Jego piękne, zielone oczy powoli się zamykają. Pierwsza łza. Druga. Trzecia. Płakałam nad Jego martwym ciałem. Moje serce. Tak bardzo boli. Rozbiło się na tysiące kawałków. Nikt już ich nie ułoży w jedną całość. Straciłam miłość, która sama mnie znalazła. Teraz dopiero zrozumiałam, że pisane mi jest cierpieć. Cierpieć, przez tych których kocham. Cierpieć, przez swoja głupotę. Cierpieć przez miłość.

Minął już miesiąc od Jego śmierci, a ze mną coraz gorzej. Nie wychodzę z pokoju. Świat bez niego jest szary. Jak sobie bez Niego poradzę? Muszę żyć dalej, ale nie umiem. Nie potrafię. Tak strasznie cierpię. Tuż przed Jego śmiercią pokłóciliśmy się. Była to błachostka, a ja i tak zrobiłam Mu awanturę. Była to największa głupota jaką popełniłam. Wróciłam myślami do tamtego wieczoru. Opierałam się o blat kuchenny i czekałam na mojego chłopaka. Nie wiedziałam, jak mu powiedzieć, że widziałam Go z inną, jak ją przytulał. Bardzo mnie zranił. Wiem. Jestem zazdrosna. I to bardzo. Cóż mogę na to poradzić? Nic. A może On wcale mnie nie zdradza? Może to jest Jego koleżanka z pracy? Nie. Nie wydaje mi się. On coś ukrywa i Ja się tego dowiem. Obiecał mi jedną rzecz. Przysięgał, że nigdy nie zostawi mnie dla innej. Złamał przysięgę. Muszę mu to powiedzieć. Usłyszałam, jak otwierają się i zamykają drzwi. Po chwili usłyszałam Jego głos. -Kochanie? -Jestem w kuchni.- powiedziałam cicho. -Co tam?- zapytał się wchodząc do pomieszczenia i dając mi całusa w policzek. Nic nie odpowiedziałam. Popatrzył na mnie. Chyba wiedział, że coś jest nie tak, bo po chwili usłyszałam pytanie padające z Jego ust.- As? Wszystko w porządku?- nie chciałam kłamać, ale też nie chciałam Mu powiedzieć prawdy. Śledziłam Go wtedy. Zachowywał się dziwnie, więc postanowiłam to sprawdzić. Nie chciałam tego robić. Może gdybym tego nie zrobiła nie zamartwiałabym się teraz? Ale wcześniej jakaś dziewczyna do Niego dzwoniła. Może to ta sama. A co jeżeli inna. Stop! Nie myśl o tym. Patrzyłam w swoje ręce, jakby było w nich coś interesującego. Po chwili ciszy przemówiłam cicho. -Widziałam Cię, jak przytulałeś się z inną dziewczyną.- powiedziałam to z trudem. Bałam się, że zacznie na mnie krzyczeć, a On tylko zaczął się śmiać. Podniosłam na Niego wzrok. Był rozbawiony. Zmarszczyłam brwi. Po chwili się uspokoił i spojrzał w moje oczy. -Oj As, przecież wiesz, że Kocham tylko ciebie.- wyszeptał mi we włosy. Zadrżałam pod wpływem Jego oddechu.- Głupiutka jesteś myśląc, że kocham inną.- dodał po chwili. -To powiedz Mi jak wyjaśnisz mi to, że ciągle do Ciebie wydzwania?- nie dawałam za wygraną. Zatkało Go. Do moich oczu napłynęły łzy. Wiedziałam. Odepchnęłam Go od siebie i pobiegłam do wyjścia. Założyłam buty i płaszcz. Wyszłam na zewnątrz trzaskając drzwiami. Nie zaszłam daleko, gdy usłyszałam Jego wołanie. Nie zatrzymałam się. Szłam dalej. Skręciłam za róg ulicy i wtedy zamarłam. Ktoś napadał na bank. Musiałam się tam znaleźć, niestety. Usłyszałam krzyk mojego lubego. Odwróciłam się w Jego stronę. Zobaczyłam jak biegnie w moją stronę. Widziałam w Jego oczach przerażenie Odwróciłam się z powrotem w stronę banku. I wtedy zobaczyłam jak jakiś mężczyzna celuje we mnie pistoletem. Zamknęłam oczy. Bałam się, cholernie się bałam. Usłyszałam wystrzał. Mój luby osuwa się na ziemię. Nie wiedziałam co się stało. Dopiero po chwili zrozumiałam, że uratował mnie przed wczesną śmiercią. Ta śmierć byłaby dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Wspomnienia sprawiały mi ból. Boję się jednak, że gdy nie będę o Nim myślała, to zapomnę. Zapomnę jak wyglądał, jaki miał głos. Kocham Go nadal. Przypomniały mi się Jego ostatnie słowa: ,,Obiecaj Mi, że będziesz szczęśliwa, obiecaj”. I to właśnie tego dnia postanowiłam, że spełnię Jego prośbę. Postaram się być szczęśliwa bez Niego. Wiem, że będzie to trudne. Robię to z miłości do Niego. Robię to, bo Mu obiecałam, a Ja obietnic dotrzymuję. Przy najmniej staram się. Robię to, by nie cierpieć. Ale czy na pewno? Cierpienie jest częścią mnie. Cierpiałam przez miłość. Cierpię przez Ciebie kochanie. Cierpię, bo za bardzo kocham. Cierpię bo chcę. Cierpienie, to wszystko co Mi zostało.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.