FANDOM


To mój 3 blog,dedykuje go AoiRyu i Tajemniczemu Jeźdcowi.Jak zwykle sorry za błęde ortograficzne,stylistyczne i literówki.

Info:

-Jest Valka i Eret

-Astrid na początku mieszkała na wyspie Weris

-dzieje się  przded JWS(wszyscy z jeźdców[równierz Eret] mają po 7 lat)

-pogrubiona czcionka to myśli lub sny

-Słowa w wypowiedziach dzieci są SPECIALNIE pozmieniane

-Będzie czkastrid(bo żyć bym bez niego nie mogła)

Rozdział 1.Rodzina z daleka

Dzień był zwyczjny,na Berk budziło się życie.Mały Czkawka wstał i pobiegł do sypialni mamy

Czkawka:Mamo,jeśtem glodny.

Valka:Już wstaje,idź się ubrać i zejdź na dół,uwarzaj,żeby nie obódzić taty

Czkawka:Dobze

Czkawka cicho poszedł do swojego pokoju i ubrał się zakładając przy tym bluzkę na odwrót.Kiedy zszedł na dół Valka robiła śniadanie.Czkawka ciekawsko zaglądał na stół stając na palcach

Czkawka:Co gotujes mamusiu?

Valka:Robie nam rybke-wtedy zauwarzyła strój synka-Oh,chodź,pomogę ci.

Czkawka posłusznie podszedł bliżej,a Valka poprawiła mu bluzke

Valka:No,jak z obrazka

Czkawka:Dziękuje mamo

Wtedy na dół zszedł Stoick przecierając zaspane oczy

Valka:O! Stoick! Jesteś już,dobrze.Siadaj,zrobiłam ryby.

Czkawka:Ceść tato

Stoick:Dzieńdobry wszystkim.

Wszyscy zjedli śniadanie,a Stoick oświadczył

Stoick:Dzisiaj przypływa nowa rodzina,bądź grzeczny synku,za chwile idziemy ich przywitać

Czkawka:Dobze tato.

Valka:A kto przypływa?

Stoick:Hoffersonowie z córką

Oczy Czkawki zalśniły,miał nadzieje,że znajdzie nową koleżanke

Po kilku minutach do  zatłoczonej przystani dopłynął statek.Czkawka uważnie się przyglądał ludzią,którzy z niego zeszli.Był tam wysoki,umięśniony mężczyzna o jasnych włosach i brązowych oczach,oraz chuda,wysoka kobieta,o bląd włosach i niebieskich oczach,oboje mieli miły i ciepły uśmiech na ustach.

Czkawka:To musą bić mama i tata tej dziewcynki.

Wtedy Czkawka JĄ zobaczył,była bardzo ładna i bardzo podobna do mamy.Nieco nieśmiało zeszła z pokładu rozglądając się niepewnie i ściskając mały toporek.

Stoick:Witajcie na Berk

Mama:Dziękujemy za ciepłe przyjęcie,jestem Amanda,a to mój mąż,Godric

Tata:Witam,a to nasza córeczka-Astrid.

Dziewczynka podeszła do rodziców i przywitała się

Astrid:Dzieńdobly

Stoick:Jestem Stoick Ważki,a to mój syn Czkawka

Czkawka:Pewnie źnowu będą sie śmiać.Dzieńdobly.

Odziwo Astrid nieśmiała się,uśmiechała się pogodnie i wyciągnęła małą rączke

Astrid:Ceść

Czkawka też podał nieśmiało rączke,pierwszy raz ktoś go nie wyśmiał.Stoick zaprowadził Amande i Godrica do ich domu,a Czkawce kazał oprowadzić Astrid po Berk.

Czkawka:Astlid,idzies?

Astrid:Tak,choćmy.

Czkawka pokazywał jej wszystko,po jakimś czasie doszli do grupki dzieci.

Czkawka:Ceść wsystkim!

Sączysmark,Szpadka,Mieczyk,Śledzik:Ceść!

Czkawka:Psyplowadzilem nową kolezanke.

Astrid:Ceść! Jestem Astlid,a wy?

Szpadka:Ja jestem Spadka,a to mój glupi blat,Miecyk

Mieczyk:Dokladnie! Cekaj,co?

Śledzik:Jestem Sledzik,witamy na Belk!

Sączysmark:A ja to twój ksiąze z bajki

Sączysmark złapał Astrid za ręke,ale ta wyrwała się i walneła go.

Astrid:Opanuj sie!

Mieczyk:To Sącysmalk,ale wsyscy wolamy na niego Smalk.

Do dzieci podeszła mama Astrid

Mama Astrid:Astrid,córciu,chodź na obiad,później pobawisz się z dziećmi

Astrid:Dobze mamo,ceść!

Astrid pomachało i poszła z mamą.

Czkawka też poszedł,ogarnięty przez jakieś nieznane mu uczucie.Bardzo lubił Astrdi,ale nie był pewny,czy ona lubie jego

Kiedy wszedł do domu zastał Valkę

Valka:I co? Jak było?

Czkawka:Fajnie.Astlid jest baldzo fajna.

Valka uśmiechnęła się,sama kiedyś powiedziała tak o Stoicku.

Valka:Dobrze,idź na góre,zawołam cię na obiad.

Czkawka:Dobze

Pobiegł na góre.W pokoju usiadł na małym krzesełku,wzioł ołówek i zaczął rysować.Mimo młodego wieku bardzo ładnie rysował.Narysował Astrid

Czkawka:Jutlo dam jej ten lysunek.

Rozdział 2.Niebezpieczna przygoda

Następnego dnia Czkawka pobiegł na spotkanie z Astrid.Zapukał do drzwi.Otworzył tata Astrid

Tata Astrid:Czkawka! Chodź Astrid jest na górzezchyba jeszcze śpi,ale najwyższy czas wstawać.

Czkawka poszedł na palcach po schodach i cicho otworzył drzwi.Astrid leżała na łóżku.Spała.Czkawka podszedł do niej,wyglądała tak słodko.

Czkawka:Hej...Astlid...pobódka...

Astrid otworzyła oczy,usiadła,a kiedy rozpoznała Czkawkę przyciągnęła szybko kołdre aż do brody.

Astrid:Ckawka! Co ty tu lobis?

Czkawka:Twój tata kazal mi cie obudzic

Astrid:Dobze,wyjdz,ja muse się ubrać.

Czkawka wyszedł za drzwi i oparł się o nie.Słyszał jak Astrid otworzyła szuflade i cicho ubierała się.Po kilku minutach wyszła i zeszła z Czkawką na dół

Astrid:Zjes z nami?

Czkawka:Nie,nie chce lobić klopotu

Mama Astrid:Nie ma problem,zjedz z nami.

Czkawka zjadł więc z Astrid i jej rodzicami,a potem poszedł się bawić.Razem z Astrid bawili się w lesie w chowanego,Astrid szukała.

Astrid.Tsy,dwa,jeden,sukam!

Astrid rozejrzała się,ale nie dostrzegła Czkawki.Chodziła więc rozglądając się,przeszła kilkanaście metrów dalej,gdy usłyszała trzask gałęzi w krzakach,myślała,że to Czkawka więc podkradła się do krzaka,poczym wskoczyła za niego

Astrid:Mam cie!

Na jej nieszczęście,to nie był Czkawka,tylko dorosły gronkiel.Smok zaryczał i podchodził powoli do przestraszonej dziewczynki warcząc złowrogo.Astrid cofała się,ale potknęła się o korzeń i upadła,bardzo bolała ją kostka.Gronkiel podchodził z rozdziawioną paszczą w której tlił się płomień.Astrid krzyknęła

Astrid:Ckawka latuj!!!

Nagle coś uderzyło smoka,ten odwrócił się,za nim stał Czkawka z kamieniami w dłoniach.

Astrid:Ckawka!

Smok zostawił Astrid i kierował się na Czkawke.Ten zamachał kamieniami.Smok przystanął i jak zaczarowany wpatrywał się w kamienie,po chwili wywalił jęzor.Czkawkja rzucił kamienie jak najdalej,smok popędził za nimi w gąszcz.Czkawka podbiegł do Astrid.

Czkawka:Mozes chodzić?

Astrid:Chyba nie.

Czkawka:No nic,poniose cie.

Czkawka podniósł Astrid i szedł przez las.Po jakimś czasie dotarli do wioski

Astrid:Skąd wiedzialeś,ze glonkiel pobiegnie za kamykami?

Czkawka:Cytałem,ze glonkiele jedzą kamienie,to tak jakbym zucił Smalkowi kawl miensa.

Astrid zaśmiała się

Astrid:Jesteś baldzo mondly.

Czkawka uśmiechnął się,po chwili dotarli do domu Astrid,kiedy Czkawka zapukał otworzyła mama Astrid

Mama Astrid:Astrid! Córciu co się stało?

Astrid powiedziała co zaszło.Jej mam wybałuszyła oczy gdy usłyszała o gronkielu.

Mama Astrid:Jesteś bardzo odważny,niewiele dzieci poradziłoby sobie z gronkielem

Potem pani Amanda poszła po Goti,a Astrid usiadła na ławeczce przed domem.Czkawka już odchodził,gdy Astrid powiedziała

Astrid:Ckawka cekaj!-Czkawka podszedł do niej i usiadł obok niej-wies,dziękuje.

Poczym przytuliła go.Szok minął bardzo szybko,Czkawka odwzajemnił uścisk.Po czym wyciągnął rysunek i dał go Astrid'

Czkawka:To dla ciebie.

Astrid wzieła rysunek

Astrid:Slicny,dziękuje

Czkawka:Plose

Wtedy przyszła mama Astrid z Goti,która stwierdziła,że Astrid skręciła kostkę.Czkawka posiedział chwile,po czym poszedł do domu.


Nie wiem czy kontynuować,zostawcie swój głos w komentarzach.


Rozdział 3.Urodziny

Od przybycia Astrid minęło kilka tygodni.Zbliżał się Maj,więc Astrid obchodziła 8 urodziny.Jej kostka dawno się zrosła i dziewczynka bawiła się z przyjaciółmi.Kiedy dzieci bawiły się,podszedł do nich tata Astrid

Tata Astrid:Czkawka,chodż na chwilke.

Czkawka podszedł do pana Godrica i spytał

Czkawka:O co choci?

Tata Astrid:Astrid ma dziś urodziny i robimy dla niej niespodzianke,o 3 przyjdź do nas,ale cicho,to tajemnica,nie mów nikomu.

Czkawka:Dobze

Po chwili Czkawka znów bawił się z innymi

Astrid:Co mój tata ci mówil?

Czkawka:Nie wolno mówic....Nic

Astrid przekrzywiła głowe,ale odpuściła i poszła porozmawiać ze Szpadką,którą bardzo polubiła.

Punkt 3 Czkawka poszedł do domu Hoffersonów.Rodzice Astrid krzątali się po domu.Pani Amanda gotowała,a pan Godric Przesówał meble,aby zrobić więcej miejsca

Mama Astrid:Czkawka,wchodź śmiało,pomożesz nam przygotować przyjęcie.

Czkawka kiwnął główką i podszedł do mamy Astrid,która dała mu spróbować konfitur na placek.Były pyszne.Potem Czkawka pomógł panu Godricowi przesówać stół i krzesła.Kiedy skończył postanowił przystroić dom.Podzielił się koncepcjami z panią Amandą.Ta dała mu kilka starych rolek materiału,farby,sznurki,wstążki i inne przybory.Czkawka zaczął malować po materiale.Napisał niebieskim "Astrid" i ozdobił napis kolorowymi kwiatkami,które nawet pachniały,bo dodal do farby prawdziwe kwiatki i zioła.Na kolejnych namalował pachnącymi farbami Astrid i liczbe 8.Gdy skończył,a farby wyschły poprosił tate Astrid o powieszenie malowideł,a sam robił kokardy z wstążek,je także powiesili,a mama Astrid wrzuciła do paleniska wonne zioła,dom wypełnił przyjemny aromat.O 5 dom był gotowy.Pani Amanda poszła po dzieci,a Czkawka kończył pakować swój prezent.Przygotował go dzień wcześniej.Po kilku minutach przyszli goście,tata Astrid kazał im się schować,kiedy wszyscy się ukryli do domu weszła Astrid,wtedy wszyscy wyskoczyli z kryjówek i krzykneli

Wszyscy:Niespodzianka,wszystkiego najlepszego Astrid!

Astrid rozpłakała się ze szczęścia i uściskała wszystkich,nawet Sączysmarka,ale najdłużej ściskała Czkawke.Chłopiec zarumienił się z tego powodu,ale kiedy Astrid też się zarumieniła poczuł się nieco lepiej.Potem zaczęły się gry.Rodzice Astrid powiesili pod sufitem worek ze słodyczami,wręczyli Astrid kij,zawiązali jej chustke na oczach i zakręcili nią kilka razy.Astrid zamachnęła się i "przypadkiem" uderzyła Sączysmarka w brzuch.Dzieci się śmiały,nawet rodzice byli uśmiechnięci,tylko naburmuszony Smark był niezadowolony.Grali jeszcze w chowanego,a potem wszyscy zjedli placek,słodycze z worka i inne pychoty.Nadszedł czas na prezeny.Od Śledzika Astrid dostała ołówki z kolorowym węglem,od Szpadki dostała 2 nowe sukienki,od Mieczyka dostała maczuge,od rodziców małe figurki wszystkich bogów i bogiń z symbolami,żeby lepiej się ich nauczyła,od Smarka jego własny obraz,który gdy nikt nie patrzył wywaliła za okno do oceanu.Przyszedł czas na prezent od Czkawki,miał nadzieje,że Astrid się spodoba.Astrid utworzyła pudełko i zapiszczała,w środku był mały pierścionek ze złota,z małymi błękitnymi kwiatuszkami i wygrawerowanym napisem "Astrid".Astrid przytuliła Czkawke

Astrid:Ckawka,to jest pseślicne! Dziekuje!

Czkawka:Plose.

Po kilku godzinach goście się rozeszli,oprócz Szpadki,której rodzice pozwolili zostać na noc.

Rozdział 4.Dziewczęcy wieczór

Rozchichotane dziewczynki pobiegły do pokoju Astrid.Usiadły na łóżku.

Astrid:To cio lobimy?

Po krótkiej ciszy Szpadka wykrzykneła

Szpadka:Psebielanki!

W jednej chwili dobrały się do szafy.Przebierały się ze 2 godziny,potem posprzątały i robiły sobie nawzajem fryzury.Astrid rozpuściła Szpadce włosy,odgarnęła je do tyłu,złapała po jednym długim pasemku z prawej i lewej strony przedziałka(każda dziewczyna będzie wiedziała o co chodzi) i związała je rzemykiem z tyłu głowy.Potem Szpadka rozpuściła Astrid włosy i podzieliła je na karku na dwie równe części,odgarnęła je do przodu i zaplotła w dwa luźne warkocze,zamiast rzemyka ułyła wstążek,dzięki czemu zawiązała urocze kokardki.Potem do pokoju weszła mama Astrid i dała dziewczynką mleko i ciasteczka,powiedziała równierz,że wyglądają uroczo,po czym wyszła.

Szpadka:Pogadajmy.

Astrid:O cym?

Szpadka:Moze....o chłopcach!

Astrid westchnęła,wiedziała,że przyjaciółka poruszy temat,ale lżej jej będzie,jak się zwierzy.

Astrid:Najpielw psysięga

Szpadka kiwnęła głową,wymyśliły te przysięge właśnie na takie okazje.Obie podniosły dłonie na wysokość serca i wyrecytowały jednocześnie

Astrid,Szpadka:Ja,Spadka Thorston/Astlid Hoffelson,urocyście psysiengam nie wyjawić tajemnicy,któlą powieza mi moja psyjaciólka Spadka Thorston/Astlid Hoffelson,jesli zlamie obietnice niech polwie mnie Tyl(Tyr,bóg sprawidliwości,prawa i wojny) i więzi o chlebie i wodzie.

Kiedy skończyły opuściły ręce.Astrid zaczeła.

Astrid:To cio,podoba ci się któlyś?

SWzpadka:Tak,Elet.

Astrid:Elet?

Szpadka:Mhym.Jest silny,psystojny,odwaźny,wyśpoltowany,...-Szpadka rozmarzyła się-a tobie?

Astrid przygryzła warge

Astrid...Tak

Szpadka:Któli?

Astrid burknęła coś pod nosem.

Szpadka:Cio?

Astrid:Mówie ze podoba mi się-tu znowu coś burknęła-...

Szpadka:Nie słisie

Astrid zrobiła pare wdechów i wydechów

Astrid:Mówie,ze podoba mi się Ckawka

Szpadka zrobiła nie mądrą mine.

Astrid:Jest miły,odwaźny,mądly,pomyslowy i...moim źdaniem psystojny.

Astrid zamknęła oczy i zmarszczyła brwi,jakby zjadła cytryne

Astrid:Mów!

Szpadka:Ale cio?

Astrid:To jaka jeśtem nie mądra i że podoba mi się taki...

Astrid czekała na najgorsze,była pewna,że przyjaciółka ją wyśmieje,zamiast tego poczuła coś na ramieniu.Otworzyła oczy,Szpadka siedziała obok niej uśmiechając się przyjaźnie

Szpadka:Nie jeśteś nie mądra,podoba ci się?-Astrid przytaknęła-i to najwaźniejsie,jako psyjaciółka wśpielam cie i zgadźam z kaźdą decizią.

Astrid:Dzięki Spadka.jeśteś świetną psyjaciółką.

Dziewczynki przytuliły się.Wypiły do końca mleko i zjadły reszye ciasteczek.

Szpadka:A wies na cio telraz pola?

Astrid:Na cio?

Wtedy Szpadka wzieła poduszke i uderzyła nią Astrid.

Szpadka:Na wojne na poduśki!

Astrid zaśmiała się i chwyciła kolejną poduszke i walnęła nią Szpdke w twarz.Ta terz się zaśmiała i zaczeła okładać się z Astrid poduszkami,bawiły się w najlepsze,aż przyszedł tata Astrid i powiedział,że czas spać.

Potem dziewczynki poszły się umyć i przebrać w piżamki,potem przyszła mama Astrd i przeczytała małym bajkę.Astrid i Szpadka wskoczyły do łóżka i przykryły się kołdrą.Mama Astrid zaczeła

Mama Astrid:Dawno,dawno temu...

Zapewne czytała dalej,ale dziewczynki już zasnęły


Jeśli chcecie więcej zostawcie komentarz


Rozdział 5.Mini-trening

Następnego dnia Po Szpadke przyszła mama.Astrid pożegnała się z przyjaciółką

Astrid:Źa tydzień,jak źwykle?

Szpadka:Jaśne

Thorstonowie wyszli.Po jakimś czasie tata Astrid zagadnął do córki

Tata Astrid:Córciu,dzisiaj rozpoczynają się mini-treningi dla dzieci od 8 do 10 lat,pomyśleliśmy,że warto byłoby cię zapisać.

Astrid zamyśliła się

Astrid:Dobze

Mama Astrid:Godric,nie namawiej jej,jeszcze krzywde sobie tam zrobi! Ale wiesz,jak nie chcesz,to nie musisz.

Astrid:Ja chcie!

Pani Amanda zrezygnowała,Astrid była uparta,jak ojciec.

Mama Astrid:Dobrze,niech tak będzie.

Po kilku minutach Astrid stała na arenie przyciskając toporek do piersi,jak mama małe dziecko.Na arenie byli jej przyjaciele:Szpadka,Mieczyk,Śledzik,Sączysmark,Eret i...Czkawka.Wszyscy ustawili się w szeregu,Astrid obok Czkawki

Astrid:Denelwujes sie?

Czkawka:Baldzo,a ty

Astrid:Ja tez.

Wtedy na arene wszedł Pyskacz

Pyskacz:Witajcie na smoczej arenie,dziś jesteście jeszcze dziecimi,ale ja zrobie z was wojowników.Nie martwcie się,dzisiaj nie walczycie ze smokami,-wszyscy odetchneli z ulgą-ale od dziś będziemy do tego dążyć.

Najpierw było troche teori o broni,a potem walki wręcz.Następnie dzieci ćwyczyły podkradanie się i rzut do celu.Wszystko zajęło 3 godziny.Wyczerpane 7 i 8-latki wróciły do domów.

Rozdział 6.Porwanie

Minęło kilka tygodni.Astrid była najlepsza na treningach.Jak zwykle szła na arene sama.Kiedy szła nagle poczuła silne uderzenie w głowe.Upadła zemdlona,jedyne,co zdążyła zobaczyć to kilku mężczyzn wiążących ją.


Czkawka szedł na arene,po drodze miał spodkać się z Astrid,ale nie było jej

Czkawka:Pewnie pośla juź na arene.

Czkawka poszedł samotnie na trening.Niestety,gdy doszedł na arene nie ujarzł Astrid wśród zebranych,nieco się zaniepokoił.Zaczął się trening.Dziś pyskacz uczył ich o martwej strefie i ilości splunięć poszczegulnych smoków,ale Czkawka tylko udawał zainteresowanie,cały czas myślał o Astrid.


W tym samym czasie-------------------------------------------------------

Astrid ocknęła się.Najpierw rozmazany obraz stał się ostrzejszy,zrozumiała,że jest na łodzi,próbowała osfobodzić się z więzów,ale byłaq mocno przywiązana do podstawy masztu.Wikingowie na pokładzie nie zauwarzyli,że Astrid obudziła się.Płyneli bardzo długo,po jakimś czasie dobili do jakiejś wyspy.Wtedy dwóch wikingów wzieło Astrid za obie ręce i zwlokli ją z pokładu,z Astrid nie było tak łatwo,zaczeła wieżgać i miotać się na wszystkie strony,ale to nic nie pomogło,zaciągneli ją do podziemnego tunelu,który okazał się lochem,Astrid rozejrzała się,zauwarzyła,że w celach naokoło siedzi więcej dziewczynek w jej wieku,spoglądały one smętnie na nową towarzyszke niewoli,po czym spuszczały zmizerniałe twarze.Wikingowie wtrącili Astrid do lochu obok innej dziewczynki,jednen z nich szepnał coś do strażnika obok celi i odszedł z drugim wikingiem.Astrid oparła się o ściane i usłyszała cichy szept.

Szept:Psssssssssssssss,pssssssssssssssss

Astrid:Kim jeśteś?

Szept:Jeśtem Anya,a ty?

Astrid:Astlid.Gdzie jeśteśmy i dlaciego?

Anya:Jeśteśmy w lochu,na wyśpie...

dedyk dla osoby,która zgadnie na jakiej wyspie zanjduje się Astrid.


Dedyk dla Just movies12,Olki P13,Użytkownikowi wiki i Opal WażkaNFGirl  za odgadnięcie


Anya:Jeśteśmy w lochu,na wyśpie Belśelków,widziś te dziewcynki? Kaźda jeśt ź innej wyśpi.Oń kaźe wikingą łapać naś.

Astrid:Kto?

Anya już chciała coś powiedzieć,kiedy Astrid usłyszała tupanie,wszystkie dziewczynki pobladły i cofnęł się jak najdalej od krat.Na korytarzu pojawił się mały chłopiec,niewiele starszy od nich.Miał rude włosy związane w wrkoczyk z tyłu głowy i oliwkowe oczy,ubrany był w brązową bluzę z zielonym rękawem,ale tylko na jednej ręce, złoty pas,naramienniki i futrzane buty.Miał też duży hełm.Podszedł do celi Astrid.

Chłopiec:Nowa...z Berk,hmmm...całkiem całkiem...może nawet najlepsza...

Astrid:Kim jeśteś i ćego ode mnie chceś?!

Chłopiec:Do tego ciekawska i zadiorna...lubie takie...powinnaś okazać więcej pokory,jesteś w niewoli u Dagura Szalonego...

Astrid:Cego chces?!

Dagur:Muhahahahahah!

I poszedł sobie.

Anya:Psychodzi tu codziennie...więzi nas od tygodni...

Astrid:A cio na to jego tata?

Anya:Wyjechał,teraź on jeśt wodźem...mówi,źe chcie mieć dziewcynke z kaźdej wyśpy,zeby wybrać właściwą...

Astrid:Cio właściwą?

Anya...źone....

Astrid odebrało mowe,ten chłopiec więził niewinne dziewczynki,tylko po to,żeby jedną pokochać.


Czkawka bardzo martwił się o Astrid,nie było jej już od 9 godzin.Chodził po całej wyspie szukając przyjaciółki,bardzo bał się,że nigdy jej nie zobaczy i nigdy jej nie powie,że...


Astrid siedziała w lochu kilka godzin,w pewnym momencie usłyszał przeciągłe skrzypnięcie,spojrzała na drzwi,ktoś wszedł do środka.Dagur.Astrid wstała

Astrid:Ćego chceś?!

Dagur:Długo nad tym myślałem,to nie było łatwe...miałem wokół siebie 20 innych dziewczynek.Gratuluje,zostaniesz moją żoną.

Astrid:Nie źmuśiś mnie.

Dagur uśmiechnął się

Dagur:Owszem,zmusze

Podszedł do niej i włożył jej na palec mały pierścionek z fioletowego kryształu,Astrid szamotała się,próbowała ściągnąć pierścień,qle wydawał się wrośnięty w skóre.

Dagur:Nie zdejmiesz go,jest wykonany z laseridu.Ten kryształ natychmiastowo przytwierdz się do ludzkiej skóry i to ja kontroluje teraz gdzie pójdziesz.Muhahahahahahahahahahahahaha!

Zostawił Astrid samą bezskutecznie próbującąm zdjąć pierścionek.

Rozdział 7.W niewoli i ucieczka

Następnego dnia strażnik otworzył cele Astrid,mogła ona chodzić sama po lochu i twierdzy,do której prowadził loch.Z początku Astrid odrazu prubowała uciec,ale gdy przekroczyła granice lochu pierścień zaczął głośno piszczeć i parzyć.Chodziła po lochu odwiedzając inne dziewczynki.Obiecywała,że wszystko będzie dobrze,ale i w niej gasła nadzieja,dowiedziała się że reszta dzieweczynek to Kiria,Terra,Mayli,Firis,Driem,Biriwia,Valenti,Oliv,Sevia,Prezia,Ulwen,Ginny,Flora,Zen,Lawender,Tamara,Inia i Alexis.Niestety większość czasu spędzała na lekcjach.Jakaś nieszczęsna kobiata uczyła ją manier,królewskiego kroku,rozmieszczeia i herbów wysp oraz noszenia sukniz długim trenem.Nie mogła pomijać lub uciekać z lekcji bo pierścień bezlitośnie parzył.Któregś dnia Astrid obowiązkowo odwiedziła loch,cicho szeptała do dziewczynek plan,te potakiwały,na znak potwierdzenia swojego udziału.Teraz wszystkie czekały do wieczora.

Wieczorem Astrid wyszła z łóżka z baldachimem i cicho zeszła do lochu.Wartownik spał,więc dziewczynka bezgłośnie wyciągnęła klucz z jego ręki.Po czym delikatnie dotknęła jego palca pierścieniem,laserid odkleił się od palca Astrid i przykleił do palca mężczyzny,Astrid rozpracowała to przed snem.Potem dziewcznka pobiegła do lochu i pootwierała cele.Dzieci na palcach poszły do wyjścia i po raz pierwszy od tygodni odetchnęły świerzym powietrzem,wszystkie wśadły do łodzi i odpłynęły,nawet gdby Dagur teraz zauwarzył brak "narzeczonej" i tak nie dogoniłby małej łódki.Dziewczynki wróciły na swoje wyspy z wyjątkiem Anyi,która była sierotą.Astrid zaoferowała,żeby Anya zamieszkała na Berk,ta przyjęła propozycje.Dziewczynki dopłynęły do Berk o świcie.Rodzice Astrid ze łzami szczęścia przytulali córkę,a Anya została adoptowana przez Goti.Do Astrid podbiegła Szpadka,uściskała przyjaciółkę i powiedziała

Szpadka:Idź do Ckawki,całe dnie śukał cię na wyśpie,nie jadł,ani nie śpał.

Astrid zmartwiła się,jeśli stan Czkawki  jest rzeczywiście tak poważny....

Od razu pobiegła do domu wodza,najpierw została cieple przyjęta przez Stoicka i Valkę,a potem spytała

Astrid:Cy...cy mogę...

Valka:Tak idź do niego

Astrid cicho weszła po schodach i uchyliła drzwi.Czkawka nic nie zuwarzył.Siedział przy biórku obracając w palcach pierścionek Astrid.Pewnie znalazł go w miejscu,gdzie Berserkowie schwytali ją.Po policzku Czkawki płynęła łza.Astrid nie miała serca przedłużać mu cierpień

Astrid:Ckawka...

W uszach Czkawki słowa odbiły się echem,spojrzał na stojącą w drzwiach dziewczynkę

Czkawka:Astlid?...

Dziewczynka ze łzami pokiwała głową.Po chwili przytulała Czkawkę,chciała by zawsze już trwać przy nim.Opowiedziała mu wszystko,znów się przytulili.Całą scene widziała Valka,ale z własnego doświadczenia nie przeszkadzała dziecią,uśmiechnęła się i poszła.


Rozdział 8.Atak smoków.

Wszyscy bardzo się cieszyli z powrotu Astrid.Wszystkie dni mijały dziecią na zabawie,ale jeden dzień był inny.Nadchodził wieczór.Astrid bawiła się z przyjaciółmi,po jakimś czasie kiedy szli do wioski zobaczyli na niebie smoka,z początku nie przestraszyli się,co tam jeden smok,ale po chwili z chmur wleciało ich więcej i więcej i więcej,kierowały się na osade,dzieciaki przerażone pobiegły do wioski.,Czkawka zawiadomił Pyskacza o chmarach smoków lecących na Berk.Pyskacz zadął w róg,wikingowie wychynęli z domów,na widok smoków każdy pobiegł po broń,Smoki zaczęły atakować,wioska stała w płomieniach słychać było krzyki,wybuchła panika.Bliźniaki,Śledzi i Sączysmark zagubili się w wiże walkiPyskacz złapał Astrid i Czkawkę i zaniósł do kuźni.

Pyskacz:Siedźcie tu i nie próbujcie wychodzić.

Astrid zaczę łałkać słysząc odgłosy walki.W pewnym momencie wyjrzała przez okno,wielki koszmar ponocnik podpalał jej dom.Astrid wróciła na miejsce.Przylgnęła do Czkawki nie ukrywając łez.Chłopczyk gładził ją po włosach.

Czkawka:Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...juź dobze,ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...

Smoki odpuściły po kilku godzinach.Niemal doszczętnie zniszczyły wioskę,w tym dom Hoffersonów.Wódz zaproponował,że przyjmie ich na jakiś czas,ale pani Amanda i pan Godric nie zgodzili się,zostawili tylko Astrid,a sami pomagali w naprawie wioski.


Nie mam weny,więc przyśpiesze nieco bieg wydarzeń,może kiedyś to uzupełnie.

6 lat później...


Rozdział 9.Szczęście i łzy

Nadchodziło święto Baldura(Bóg wiosny,dobra i piękna).Każdy chłopiec musiał zaprosić dziewczynę na bal.Szpadkę zaprosił Eret,Mieczyk poszedł z Miecią,Śledzik poszedł z jakąś dziewczyną,a Sączysmark ciągle zapraszał Astrid,ale dziewczyna bez ustanku odrzucała zaproszenia.Któregoś dnia po treningu Astrid i Czkawka zostali sami,Czkawka ciągle chciał spytać Astrid,czy pójdzie z nim na bal,ale nie miał w sobie odwagi,by powiedzieć to.Ostatniego dnia przed balem  zebrał się w sobie i podszedł do Astrid.

Czkawka:Astrid...wiesz....już dawno chciałem cię o to prosić...Astrid...czy...czy pójdziesz ze mną na bal Baldura?

Astrid uśmiechnęła się

Astrid:Z więlką chęcią

Przytuliła Czkawkę i zostawiła go osłupiałego na arenie.Bal był o 8,więc za 4 godziny.Musiała się przygotować.Otworzyła szafę.Zaczeła wyjmować ubrania głośno je krytykując

Astrid:(Wyciągnęła futrzaną biało suknie) Nie.

Astrid:(Wyciągnęła ażurową czarną suknie ze złotym pasem z czarnymi runami)Mmmmmmmmmmmmmmmm...Nie

Astrid:(Wyciągnęła czerwoną mini ze złotym napierśnikiem) eeeee...z kąd to się tu wzięło?

Astrid:(Wyjęła niebieską cieniowaną suknie do ziemi z bolerkiem ze skóry dzika)Tal,tosię nada

Dobrała do tego naszyjnik z pereł i diadem do pary ze zdobionej szkatułkirozpuściła włosy i odgarnęła je do przodu,tradycyjnie założyła karawasze i kozaki.Usłyszała pukanie do drzwi otworzyła,to był Czkawka.Gdy ją zobaczył wyglądał jakby zobaczył boginie.

Czkawka:Pięknie wyglądasz.

Poszli razem na bal.Były tradycyjne tańce,ale po jakimś czasie przyszedł czas na te romantyczne kawałki.Tańczyli razem,a Astrid powiedziała

Astrid:Wiesz....przy tobie czuje się bezpiecznie

Czkawka:Więc nigdy nie odstąpie cię na krok

W tym momęcie Astrid uroniła łzę,odstąpiła od Czkawki i wybiegła z twierdzy,ale nikt oprócz Czkawki jej nie zauwarzył.Czkawka pobiegł za dziewczyną.Znalazł ją na plarzy próbującą zepchnąć łódź do wody.

Czkawka:Astrid...czemu uciekłaś? Powiedziałem coś nie tak?

Astrid:Nie..ja mam dziś urodziny...

Czkawka:Oh,wybacz jak ja mogłem zapomnieć...

Astrid:Nie,nic nie rozumiesz,to będą moje 15 urodziny,a tradycja Hoffersonów każe wyjechać każdemu w wieku 15 lat na 5 lat,ja..ja musze wypłynąć.

W jej oczach zaczęły kręcić się łzy.Czkawka miał tak samo,miał na 5 lat stracić Astrid.

Czkawka:Astrid błagam,nie rób mi tego.

Astrid:Wybacz,nie mogę inaczej.

Wpadła Czkawce w ramiona

Czkawka:Astrid....kocham cię...

Astrid:Ja ciebie tez

Pocałowali się,jakby chcieli przekazać sobie całą ich miłość i tęsknote,jaką już odczuwają.Po kilku minutach Astrid powiedziała.

Astrid:Wróce,obiecuje

Weszła do łodzi i zniknęła za horyzontem.Czkawka stał tam długo wpatrując się w miejsce,gdzie zniknęła łódź.

Rozdział 10.Pięć lat później...

Astrid ciągle myślała o Czkawce,czy bardzo się zmienił? Ona zmieniła się.miała już 20 lat,więc z małej dziewczynki przeobraziła się w kobiete,silną kobietę.Jej wygląd praktycznie nie przypominał już tamtej Astrid,jedyne co łączyło je obie to wielkie niebieskie oczy i bląd włosy do łopatek.Astrid ściskała pierścionek od Czkawki wpatrując się w dal.Po jakimś czasie zamajaczył przed nią mały punkt.Punkt szybko rósł i zmienił się w wyspe.Berk.Tak droga jej wyspa.Wróciła do niej,wróciła do rodziców,do przyjaciół...do Czkawki.W porcie zastała siedzącą na pomoście dziewczyne.Miała trzy warkocze i niebieski oczy,ubrana była w jasnobrązową kamizelkę,ciemnoniebieską tunikę,szarobrązową spódnicę,skórzany pas,ciemnozielone karawasze i hełm z 4 kolcami.Astrid rozpoznała w dziewczynie przyjaciółkę z dzieciństwa.

Astrid:Szpadka?

Szpadka:Kim jesteś,skąd znasz moje imię?

Astrid:Nie pamiętasz mnie?

Szpadka:Nie

Astrid:Nie pamiętasz-uniosła dłoń na wyskość serca-Ja,Astrid Hofferson...uroczyście pszysięgam...nie wyjawić tajemnicy,którą...powieża mi moja pszyjaciólka Spadka Thorston,jeśli złamie obietnice...niech porwie mnie Tyr i więzi o chlebie i wodzie

Szpadka:...Astrid?

Szpadka przytuliła Astrid.

Szpadka:Nawet nie wiesz jak wszyscy za tobą tęskniliśmy,a Czkawka...całe dnie siedzi na plaży...i patrzy...w dal.

Astrid:Szpadka,gdzie on jest?

Szpadka:Na plaży.

Astrid pobiegła na plaże.Zobaczyła mężczyzne zapatrzonego w ocean.Miał brązowe włosy i zielone oczy małego dziecka.Nosił dziwny kostium.Astrid przeraziła się obok niego leżał smok i to nie byle jaki smok,nocna furia.

Astrid:...Czkawka?

Mężczyzna spojrzał na nią

Czkawka:...A-Astrid?

Rozdział 11.Spotkanie po latach.

Podeszli do siebie uważnie wpatrując się w siebie.Po chwili padli sobie w ramiona.Odsuneli się od siebie i pocałowali się,aż zabrakło im tchu.Wtedy Astrid zobaczyła,że jej ukochany jest kaleką.

Astrid:Czkawka...co się stało z twoją nogą?

Czkawka:A,...rok potym jak wypłynełaś znaleźliśmy smocze leże,a tym samym czerwoną śmierć.

Astrid:Co?

Czkawka:Czerwona śmierć,władca smoków,udało mi się go zabić,ale za cene...

Czkawka podniósł noge demonstrując proteze.

Czkawka:Szczęście,że skończył się tylko na tym,zginąłbym,gdyby nie Szczerbatek.

Astrid:Szczer...?

Czkawka:Tylko się nie przestrasz-Astrid skinęła głową-Szczerbatek!

Do Czkawki podszedł ten sam smok,którego zauwarzyła Astrid,nocna furia.Oczy Astrid przypominały teraz spodki.

Astrid:Jak-jak ty to zrobiłeś?

Czkawka:Zaczeliśmy tresować smoki,jeśli chcesz ty tesz możesz mieć własnego smoka

Astrid ochocz się zgodziła.Czkawka poszedł z nią na polanke w lesie,było tam stadko śmiertników zębaczy.W śród nich była piękna,niebiesko-żółta smoczyca.Astrid oddała Czkawce topór,i podeszzła do smoczycy,powoli wyciągnęła ręke przed siebie i odwróciła wzrok.Myślała,że smok zwyczajnie ją pożre,ale zamiast tego poczuła coś chropowatego.Znów spojrzała na smoka.Smoczyca przykładała pysk do jej dłoni.

Czkawka:Nadaj jej imie.

Astrid:Cześć...Wichurko...

Smoczyca zareagowała na swoje imię.

Czkawka:A więc Wichura.

Astrid poleciała z Czkawką.Do wioski,wszyscy bardzo cieszyli sięz powrotu Astrid.Czkawka szepnął

Czkawka:Spotkaj się ze mną na klifach o zachodzie słońca.

I poszedł do kuźni,Do Astrid podbiegł Szpadka i Anya.Anya bardzo się zmieniła od tamtego czasu,gdy porwali ją Berserkowie.Miała dwa długie,rude warkocze po obu stronach głowy, zielone oczy i piegowatą,jasną twarz..Ubrana była w zieloną bluzkę z brązowym gorsetem,zieloną spudniczke,brązowe leginsy,karawasze,hełm i futrzane kozaki.Przyjaciółki zaprosiły ją do domu Szpadki na pogaduchy.Astrid zgodziła się i poszła do domu Szpadki.Szpadka okazała się być świetną gospodynią.Zaparzyła herbaty i przyniosła ciastka ze spiżarni.Astrid powymięniąła ze Szpadką i Anyą plotki i przygody z wyspy,na której mieszkała,a dziewczyny opowiadały przygody z Berk.Nastawał zachód słońca,więc Astrid pospieszyłą na klify,zastała tam Czkawke.Podziwiał zachód słońca.Zobaczył,że obok niego stoi Astrid.On również wstał,wziął Astrid za ręce,

Czkawka:Astrid,wiesz,jak bardzo cię kocham i nie chciałbym znów cię stracić,więc-uklękł przed nią i wyjął zza pleców pierścionek-Astrid,wyjdziesz za mnie?

Astrid:TAK!!!!!!!


-I co było potem,mamo?

Spytała mała dziewczynka.Kobieta uśmiechnęła się

-Potem?...Potem wzieli ślub i urodziła im się córeczka...prawda?

Do kobiety podszedł mężczyzna,dało się słyszeć stukot metalu o drewno

-Tak było,Astrid

THE END

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.