FANDOM


Witajcie zamierzam pisać bloga pt. "Co by było gdyby..? Czyli historia ucieczki Czkawki". Blog będzie opwiadał o wydarzeniach, które zdarzyłyby się gdyby młody wiking odleciał z Szczerbatkiem na arenie

Pizap.com14249567755961

w JWS. 

Podstawowe informacje dotyczące mojego bloga:

  • Młodzi wikingowie mają po 16 lat (nie licząc prologu)
  • Będzie Czkastrid
  • Valka także
  • I Drago

Prolog

Czkawka leżał przyszpilony do ziemi przez Koszmara Ponocnika. Umierał. Był tego pewien, więc gdy usłyszał pisk zwiastujący pikowanie Szczerbatka pomyślał, że to omamy. Czarny smok strzelił plazmą wleciał na zadymioną przez ogień arenę.

-Czkawka, nie daj się!- usłyszał czyjś krzyk, ale nie widział przez dym.

-Szybko, trzeba mu pomóc!

Nagle potwór zabrał szpony, więc chłopak przekręcił się tak, żeby móc oglądać starcie smoków.

-Nocna Furia?- usłyszał głos Pyskacza.

Szczerbatek bronił swojego jeźdźca nie dając Ponocnikowi do niego dojść. Czarny smok zaryczał, a Koszmar uciekł do klatki. Czkawka podszedł do swojego smoka. Wikingowie zaczęli wskakiwać na arenę.

-Dobra, Szczerbatek uciekaj, bo będzie źle.-powiedział odpychając łeb Nocnej Furii.- Leć. Leć!

Chłopak zauważył, że jego ojciec bierze topór i powoli się do nich zbliża.

-Stoick, nie!- krzyknęła Astrid.

-Tato, nie!- krzyknął przerażony Czkawka.-Tato on jest niegroźny!

Gdy zauważył, że smok szykuje się do skoku na jego ojca podjął szybką decyzję. Wskoczył na Szczerbatka. Czas jakby zwolnił. Wikingowie patrzyli to na ojca, to na syna.

-Wytłumacz to, Czkawka!- krzyknął Stoick.

-Ja…

-Czkawka!- krzyknęła Astrid podbiegając do niego.

–Proszę, nie rób tego.

-Muszę. -powiedział i pocałował ją w policzek.

-Żegnaj.

Smok rozłożył skrzydła. I wzbił się w powietrze.

-Żegnajcie, Wandale!- krzyknął i odlecieli.

Gdy na niebie widać było już tylko czarną kropkę w oczach Astrid pojawiły się łzy.

-Czkawka…

Przepraszam, że musieliście długo czekać, ale byłam chora. Rozdziały nie będą dodawane regularnie tylko w jakiś 3-7 dniowych odstępach (wina szkoły i wycieczek soryy). Będe dodawała perspektywami, nie rozdziałami, ponieważ wymyślam na poczekaniu. W nagrodę, za czekanie macie 3 perspektywy.

Rozdział 1

*Czkawka

Od tamtego wydarzenia minęły dwa lata. (Czkawka w prologu miał 14 lat). Czkawka miał już szesnaście lat. Po drodze znalazł swoją matkę, Valkę, która opiekowała się smokami w Smoczym Sanktuarium. Chłopak zrobił specjalny strój do szybowania (taki jak w JWS 2). Wiele razy pojmowany był przez Drago Krwawdonia, ale nigdy nie wydobyto z niego informacji. Zawsze gdy gdziekolwiek wylatywał zakładał hełm. Nie chciał zdradzić swojej tożsamości.

-Szerbek, już czas.-odparł chłopak i wsiadł na smoka.-Wracamy na Berk.

-Co?-Valka weszła do jego prowizorycznego pokoju.-Czkawka, co zamierzasz zrobić?

-Uwolnić smoki. Na Berk nie zabiją smoków, jeżeli ich nie będzie.

-Nie. Nie pozwalam ci.

-To chyba dobrze, że nikogo nie słucham. Lećmy, Mordko.

*Astrid

Astrid od ucieczki Czkawki niewiele wychodziła z domu. Publicznie ogłosił, że uciekinier nie jest jego synem. Wódz kazał im ponownie zaliczać Smocze Szkolenie. Tym razem dziewczyna nie starała się zwyciężyć. Nie starała się w ogóle. Niestety Stoick kazał Pyskaczowi trzymać ją do samego końca pinieważ widział, że dziewczyna podeszła do Czkawki na Nocnej Furii. Szpadka, pomimo że nie znała od samego początku sekretu Czkawki, także przestała się starać. Dziewczyny stały się najlepszymi przyjaciółkami.

-Ciekawe jak wygląda Smoczy Jeździec... To znaczy... Zawsze chodzi w masce i tym dziwnym kostiumie i ratuje smoki.-powiedziała Szpadka.

-Tak.-mruknęła Astrid nie bardzo słuchając.

-Astriś, dalej myślisz o...-rozejrzała się i doszepnęła.-Czkawce?

-Nie mogę przestać. Może rzeczywiście ma rację? Może smoki to dobre stworzenia?

-Nie dowiemy się tego. Chciałabym zobaczyć Smoczego Jeźdźca... Lepiej się szykujmy... Smark nie będzie zadowolony jak się spóźnimy na jego "Wielki Dzień". -zrobiła cudzysłów palcami i podniosła się z łóżka.

*Czkawka

-Tylko załóż hełm!-usłyszał krzyk matki gdy odlatywał.

Chłopak posłuchał kobiety i zakrył twarz.

-Szczerbatek, na Berk.-powiedział do smoka.

Równo w południe był wysoko nad areną.

-Zrzucisz mnie na pręty. Uwolnię smoki i odlatujemy. Jak coś mi się stanie nie ratujesz mnie dopóki ci nie powiem. Rozumiesz?- spytał smoka.

Ten odpowiedział cichym ryknięciem.

-Odlatujesz zaraz gdy mnie zrzucisz.-dodał.

Szczerbatek ryknął ogłuszająco, a Czkawka zsunął się z jego grzbietu.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.