FANDOM


Fabuła i informacje:

-Jeźdźcy mieszkają na opuszczonej wyspie

-Wszystkie itemy (rzeczy) i wszystko jest z sześcianów (tak jak w minecraft)

-jeźdźcy są bez smoków (jeśli chcesz, by mieli smoki przejdź do ROZDZIAŁU 7 [tymczasowo jeszcze nie skończony])

Rozdział 1 Pierwszy Początek

Przed chwilą się obudziłem obok mnie leżały Astrid, Szpadka i Heathera. Rozgłądałem się chwilę, by znaleźć las. Nigdzie nie mogłem dojrzeć ani jednego drzewa, wszędzie tylko równina lub pustynia. Nie mogłem zostawić dziewczyn samych, więc zostałem. Naszczęście znalazłem skrzynkę, a w niej miecz kamienny, dwa jabka, siekierę drewnianą oraz kamienną łopatę. Dziewczyny przebudzały się co kilka godzin. Na wieczór głód doskwierał wszystkim, wtedy przypomniałem sobie o jabkach. Dałem jedyne nasze pożywienie dziewczynom, chciały bym zjadł pół jabłka ale odmówiłem im. Wykopałem ziemiankę nam na noc. Koło północy zbudziło mnie charknięcie jakiegoś stworzenia. Chciałem wyjrzeć co to, niestety w tej chwili ziemia się zapadła, a ja straciłem przytomność. Przebudziłem się rankiem i wygrzebałem siebie z ziemi dziewczyny także się budziły. Kiedy wszyscy się zebraliśmy poszliśmy zdobyć jedzenie. Dziewczyny znalazły stado krów i zdobyły ich mięso ja nie miałem takiego farta, nic nie znalazłem, na szczęście dziewczyny dały mi dwa kawałki krowiego mięsa. Surowe mięso nie należało i nie nałeży do najsmaczniejszych dań, przynajmniej się posiliłem. Po jedzeniu spotkała nas miła niespodzianka:

-Czkawka, zna... znalazłam drzewo!- krzyknęła zdyszana Astrid

-Gdzie!?!?-odkrzyknąłem

-Za mną!-krzyknęła, a ja wziąłem obie siekiery i pobiegłem za nią

Po chwili ze ściętego drzewa skraftowałem* deski, a z nich craftingtable. Na craftingu skrałtowałem jeszcze kilof, miecze oraz ze zdobytej skóry napierśnik i czapkę.

-Astrid to dla Ciebie- podarowałem jej zbroję

-Nie ty to włóż- odpowiedziała

-Astrid, proszę włóż to- prosiłem ją

Po kilku minutach proszenia zgodziła się. Noc minęła bardzo szybko. Rano wyruszyliśmy w podróż...


Rozdział 2 Wędrówka w nieznane              


Idziemy już około 5h weszliśmy na gorzysty teren, Astrid jakoś daje sobie rade, ale Szpadka i Heathera pozostają w tyle. Słońce dopiero góruje, więc nie musimy się martwić o miejsce do spania. Nagle Astrid stanęła nieruchomo, ma otwarte usta. Stanąłem obok niej. Około 20cm przed nami jest urwisko, a w dole cudna dolina. Wodospad wypływający z gór, a wpływający do ogromnego jeziora. Od Zachodu rozpościerał się dębowy las, ze Wschodu złocistu piasek pustyni przesypuje się tonami, a Południe pokryte trawami i kilkoma drzewami tworzy równinę.

-Tu zbudujemy dom...- powiedziałem wskazując palcem

-Taaa.... ...a jak zejdźemy tam??? Spory kawałek dzieli nas od ziemi...-powiedziała zdyszana Hetera

-Nie zejdziemy, spłyniemy!!!- krzyknąłem i skoczyłem, w locie wdechnąłem powietrze w płuca, a po chwili spłynąłem wodospadem do jeziora. Byłem tak szczęśliwy, że przez chwile się nie ruszałem.

-Czkawka żyjesz!?!?!?-krzyczały dziewczyny, a ja wynużyłem głowę i odkrzyknąłem

-Wskakujcie to świetne, tylko woda lodowata!!!!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.