FANDOM


PROLOG:

Od tygodnia jesteśmy na smoczym szkoleniu. Może i uczymy się polować na te bestie, ale życie poza treningiem jest gorsze niż pożarcie przez smoka, przynajmniej dla mnie. Tak więc, jestem czkawka (największa oferma na Berk), nie wielu mam przyjaciół (tylko dwóch), między treningami co chwilę muszę uciekać, gdyż Sączysmark i jego brat Marek ciągle mi dokuczają. Chociaż jestem 17-letnim następcą tronu, mój tata raczej na następce weźmie mojego młodszego brata Adriana. Jeszcze o jednym wam nie powiedziałem, nasza grupa treningowa składa się z 13 osób.

ROZDZIAŁ I     COŚ SIĘ DZIEJE...


Właśnie wstało słońce i MUSZĘ iść na ten trening. To już piąty trening, przynajmniej reszta będzie się nim zajmowała kiedy ja będę się starał, by któryś smok mnie zjadł. Już stoję przed akademią i widzę, że wszyscy się zebrali.

-Kogo my tu mamy!?!?!- zaśmiał sie Marek

-Skoro przyszedł już ten rybi szkielet to go pomęczmy trochę- Sączysmark zaproponował bratu usmiechając się sarkastycznie

-Nareszcie Czkawko przyszedłeś!-krzyknął znienacka Pyskacz, w tej samej chwili reszta porozbiegała się po bronie i tarcze, zaź sam Pyskacz zamknął wejście i otworzył bramę Gronkla.

- Dzięki osłonom możecie zaatakować go znienacka- radził Pyskacz

- Hej, Czkawka uciekaj!!!-krzyknął Daniel ostrzegając mnie przed atakiem od tyłu

Skoczyłem, w sumie mógłbym zostać i byc spalonym w lawie, lecz skoro skoczyłem to po co marnować sytuację i dać się spalić??? Zacząłem uciekać, pociski latały mi nad głową. Nagle gronkiel uderzył w ścianę po wykonanym przez Astrid rzucie młotem, na koniec Przemek (chłopak Astrid) wgonił Gronkla do habitatu.

- Brawo, dobrze wam idzie -krzyknęła młodsza siostra Astrid o imieniu Alicja w czasie, gdy Astrid całowała się z Przemkiem

W południe spacerowałem po lesie. Nagle usłyszałem dwa głosy. Jeden brzmił znajomo, zaź drugi dokładnie jak głos Astrid! Wyjrzałem zza drzewa. W pierwszej chwili ujrzałem tylko Astrid, gdy wychyliłem się mocniej ujrzałem Przemka. Juz myślałem, że Astrid chce zdradzić nasza wioskę. Siedzieli naprzeciwko siebie kłócąc się. Uznałem, że to normalne, więc wyruszyłem w stronę osady. Kiedy przeszedłem między pierwszymi domami ujrzałem Klaudie (siostrę Przemka), Julię (koleżankę Alicji)  i Alicję kłócące się ze sobą, dalej to samo robili Sączysmark, Marek, Mieczyk, Szpadka oraz Śledzik.

,,Wszyscy się kłócą, dziwne" pomyślałem. Nagle wyczułem dziwną woń, woń która zmieniała osobowość.

,,O nie, biały korzeń...       ... aaa moja głowa, najwyraźniej zaczyna działać, hy kto go tam posadził" (w tej chwili zauważyłem białą końcówkę tego korzenia)

,,ach nie dam rady go wyciągnąć, muszę znaleźć Astrid i Przemka,bo skoro byli w lesie oddziaływanie korzenia powinno niedługo im minąć"

Pobiegłem do lasu.

Już ich widziałem, gdy z nikąd nadleciał Koszmar Ponoconik prawie trafiajac Przemka w głowę.

-Chodzccie tu, szybko!!!- krzyknąłem

Astrid i Przemek od razu zaczęli biec w moją stronę. Paliło się przynajmniej trzydzieści drzew, ale na szczęście żadno nie trafiło w uciekającą parę.

,, Naszczęście już korzeń na nich nie działa" - pomyślałem-,,Dziwne ten Koszmar ma zbroję!?!?!"

- Chodzccie do wioski szybko, musimy ją ratować jest tam biały korzeń!!!- krzyknąłem do nich

Po około 15min  byliśmy w wiosce, smok goniący nas przez całą drogę wyczuwając korzeń sam uciekł.

-Tam, wyciągnijmy go!- krzyknąlem po raz trzzeci

Po chwili zmagań korzeń pływał w oceanie.


ROZDZIAŁ 2 FURIA ATAKUJE!!!!

Od ostatnich wydarzeń minęło 10dni. Pyskacz przed chwilą zaczął ogłaszać, że po raz pierwszy będziemy mogli walczyć ze smokami.

- ... tak więc dziś, o ile smoki zaatakują, będziecie bronić portu- niemalże krzyczał Pyskacz

-O nie, a można zostać w domu???- zapytałem

-Co ty, Czkawka żartujesz sobie!?!?!?-odparł Pyskacz- Wszyscy będą bronić Berk, więc ty nie możesz się chować, dobrze skoro już wytłumaczyłem co to niektórym, że nie mogą się chować możecie iść do domów-dodał po chwili Pyskacz

Po ciężkim dniu nastał zmrok i rozpoczęla się bitwa!

-Astrid szybko, zbierz wszystkich z grupy i biegnijcie do zachodniej barykady portu!!!-krzyknął mój tata

-Tak jest!-odkrzyknęła Astrid

-Astrid jeszcze coś, w przypadku ataku Nocnej Furii uciekajcie!-dokrzyknął później tata

Walczyliśmy dzielnie, przynajmniej reszta, ja się schowałem ze swoją wyrzutnią i czekałem na Nocną Furię. Nie wiedziałem ile czasu minęło ale mój cel się pokazał!

-Uwaga Nocna Furia!!-krzyknął jakiś wiking

Po chwili wieżyczka, którą broniliśmy wcześniej zniknęła pod wodą.

- Szybko, uciekamy!-kierowała Astrid-Hej a gdzie Czkawka!?!?!?- krzyknęła pytająco, nie miałem wyjścia, pobiegłem do grupy. Już prawie byłem przy reszcie, dobiegałem do Astrid odzielonej od grupy, byłem obok niej, gdy nagle znikąd nadleciała Furia wysyłając dwa pociski oraz niszcząc pomost.

-Astrid!!!-krzyknął przerażony Przemek

Byłem pod wodą przerażony, nie wiedziałem co robić. Fale wynosiły mnie na powierzchnię lecz Astrid spływała nieprzytomna coraz niżej.

Dopiero po chwili zacząłem płynąć jak najszybciej  w głebinę, powietrze w płucach już mi się kończyło. Chwyciłem astrid za rękę i ciągnąłem ją na powierzchnię. Gdy wyciągnąłem ją na ląd upadłem i straciłem przytomność.


ROZDZIAŁ 3 GDZIE SĄ WSZYSCY!?!?

Obudziłem się obolały, pierwsze co zauważyłem to plaża. Leżałem chwilę nieruchomo, gdy w koncu wstałem zauważyłem nieprzytomną Astrid. Wiedziałem, że jest niebezpiecznie, więc pozbierałem trochę patyków, dwa krzemienie i trzynaście jajek. Gdy nadszedł wieczór rozpaliłem ognisko i usmażyłem jajecznicę. Astrid obudziła się gdzieś koło 23.00 .

-Narzeszcie wstałaś, masz to dla ciebie- rzekłem ponuro do niej podając jej jajecznicę

-Czkawka, co ty, ja, co my tu robimy!?!?-zapytała wystraszona Astrid

-Pewnie nie pamiętasz, ale wpadliśmy do wody, wyciągnąłe...-przerwałem, gdyż coś zaszelaściło w krzakach

-Co, co to???-dopytywała się Astrid

Chciałem zerknąć co to było i gdy zobaczyłem stałem jak wryty.

-Hej Czkawka, co to !?!?-spytała Astrid

-nie spodoba Ci się to, to...   ...Szczerbatek...-odpowiedziałem

-Kim jest Szczerbatek???-zapytała Astrid

-To nocna Furia...-odpowiedziałem powoli

-Co, Nocna Furia, czy ty, nie, ty się bratasz z wrogiem!!!-krzyknęła Astrid zaczynając uciekać

-stój!!! to nie tak!!!-krzyczałem goniąc ją na Szczerbatku

Gdy nasza trójka dotarła do wioski nad ranem nikogo nie było!

-Czy jest tu ktoś!?!?-Krzyczała na cały głos Astrid

-Dziwne, nikogo nie ma-powiedziałem idąc do Astrid

-Nie zbliżaj się do mnie!-krzyknęła Astrid biorąc do rąk topór

-spokojnie, chodzi o Szczerbatka prawda!?!?-krzyknąłem do Astrid

-Tak, chodzi o tego smoka i ciebie!-krzyknęła na całą wyspę Astrid

-Co w tym złego??? Smoki nie są złe... -odpowiedziałem ciszej

- Dobrze ja odłorzę topór, a ty zabierz stąd tego smoka-powiedziała półkrzykiem

-Astrid, proszę daj pokazać czym są smoki-błagałem ją

-Nie, nie zbliże się do ciebie!-odpowiedziała znów krzykiem Astrid

Namawiałem Astrid, by dała sobie pokazać czym są smoki przez około godzinę, w końcu udało się, Astrid wsiadła na grzbiet Szczerbatka.

Lecieliśmy kilkadziesiąt minut, przy lądowaniu spotkaliśmy biegnących Daniela i Mateusza.

-Mati, Daniel co wy tu robicie??? Gdzie reszta wikingów???-zapytałem odrazu

-Uciekajmy, szybko! Szczerbatek nas też udźwignie???-wykrzyczał Mateusz

-Powinien, co tu się dzieje!?!?-krzyknąłem pytająco

-Powiemy w bez piecznym miejscu!-krzyknął Daniel siadając na Szczerbatku

-Dobra, wsiadajcie-krzyknąłem znowu

Odlecieliśmy, w czasie lotu Mateusz wytłumaczył, że na wyspie jest stado Szybkich Szpiców. Lot polegał na wypatrywaniu Szybkich Szpiców.

Wylądowaliśmy w miejscu, w którym rozpaliłem kilka godzin temu ognisko.

Pierwszą rzeczą, za którą się wzieliśmy było zdobycie drewna i budowa ,,Fortu".


ROZDZIAŁ 4 ZBLIŻA SIĘ POCZĄTEK KOŃCA

Fort budowany był bardo szybko. Skończyliśmy budowę po trzech dniach.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.