FANDOM


Nowa nadzieja.

Prosze o wyrozumiałość to jest moje piersze opowiadanie

-Jak na razie niema Astrid

-Czkawka ma mnustwo zdolnośći tak jak Astrid

-Astrid jest córkom Odyna i zwykłej kobiety, wychowuje się w  Asgardzie

- Hiccstrid może będzie

-Tak będe pisał mysli

-Mowa smoków

-A tak rozmowy telepatiom 

Prolog.

<perspektywa naratora>

 Setki jak nie tysionce lat temu. Potym jak bogowie stworzyli świat.Stworzyli ruwnierz ludzi i smoki. Spoczontku żyli w harmoni lecz.Pewnego dnia ludzie postanowili zawładnoć całom światem. Przezco wypowiedzieli wojne smokom. Bogowie widzonc do czego dażą ludzie postanowili przekazać smokom przepowiednie. O człowieku ze jednej z wysp.człowiek ten od urodzenia pośiadać bendzie niezwykłom inteligencie i niezwykły spryt a póziej ruwnieżine zdolnośći. Zadaniem tego człowieka bendzie połonczenie dwuch światów.

 Rozdział 1 - nowa  Nadzieja

 <perspektywa Czkawki>

  Hej witajcie jestem Czkawka. Wiem super imie ale mogło być gorzej.Jestem brunetem o zielonych oczach. Mieszkam na Berk jestem synem wodza Stoika Ważkiego, matki nieznałem poniewarz jak byłem mały porwały ją smoki. Na Berk nikt mnie nie lubi,wszyscy ze mie się śmiejom. Prawde mówion w wiosce lubi mnie jedynie Pyskacz, ktury jest kowalem a ja jego czeladnikiem od małego albo jeszcze mniejszego.A i jeszcze jedno jutro kończe 15 lat i mija pierwszy miesionc mojej znajomośći z Szczerbatkiem wiem śmieszne imie ale ja go tak nazwałem.Nieuwierzycie ale on jest smokiem Nocnom Furiom tak wiem obiekt kpin całej wyspy wytresował najgroźniejszego smoka na alchipelagu.A zapomnił bym od urodzenia mam znamie na którm jest smok nocna Furia lecz tylko ja to wiem na niej jest jeźdźiec i male symbole przedstawiajonce cztery żywioły i błyskawicę. Własnie ide do szczerbatka na krucze urwisko.

 -Szczerbata mordko mam tu coś do ciebi

 I szczerbatek wyskoczył za kamienia i zaczoł mnie lizać.

 -Szczerbatek to jest obrzydliwe złaź 

 Szczerbatek nie pewnie lecz zeszed ze mnie. Ja w tym czasie dałem mu kosz pełen ryb. Zjadł z apetytem.

 -Co mordko może polatamy? 

Szczerbo jak zwykle pokiwał głowom na tak i polecieliśmy. Niewiem ile lataliśmy ale jak zrobiło się ciemno.Szybko nawruciliźmy i wylondowaliźmy na Kruczym urwisku.

 -Cześć mordko, przyjde jutro.

 Mordka tylko coś zamruczał i poszedł spać do jaskini. Ja wy tym czasie poszedłem w kiernku swojego domy. Już z daleka widziałem swiatła w wiosce więc pszyspieszyłem. 

-Mam nadzieje że ojcec już śpi bo inacze będe miał kłopot /Czkawka 

Podchodze powoli pod dom i słysze kroki ojca. 

-O nie jednak nie śpi, no ale musze wejść do domu./Czkawka 

Otworzyłem powoli drzwi i chciałem wejść na góre do swojego pokoju.Ale mój fart chcial inaczej i schody zaczeły skrzypieć. 

-O nie i znowu te durne schody./Czkawka 

-Synu choć musimy pogadać/Stoik 

-Czyli  coś warznego?/czykawka 

-Tak?/Czkawka 

-Jak wiesz za kilka dni zaczyna się smocze szkolenie a ty na nie idziesz./Stoik 

-No pienknie. /Czkawka

-Tato ale ja niechce zabijać smoków / Czkawka   

-Oczywiśćie że chcesz/Stoik

-Jak do śćiany, ale spróbuje jeszcze raz./Czkawka

-Tato ja niepotrafie zabijać smoków./Czkawka

-Ale nauczysz się a teraz idź spać./Stoik

-Dobranoc./Czkawka

Poszłem do swojego pokoju. Szybko się wymyłem i poszłem spać.

Gdy się rano obudziłem  poczułem dziwny bul przy znamieniu. Wienc popaczyłem się w to miejsce.

Troche się zdziwiłem widzonc moje znamie poniewarz świeciło ono na niebiesko. Niewiele myślonc zabandarzowałem je

żeby nikt tego niewidział. Ubrałem się szybko  i zeszłem na śniadanie naszczęśćie ojca już nie było szybko zjadłem i poszłem 

do kuźni pomuc Pyskaczowi. Ale gdy byłem w centrum wioski spotkałem swoich najwinszych psześladowców czyli Bande Smarka.

<Sonczysmark- mój kuzyn strasznie zapatrzony w siebie>

<Mieczyk-blizniak szpadki, bardzo gupi>

<Szpadka-blizniczka mieczyka, głupia ale nie tak jak mieczyk>

<Śledzik-zna całom smoczom księge na pamięć>

-Noi  się zaczyna/czkawka

-Czkawuś mój miecz gotowy/Smark

-Nie/Czkawka

I dostałem z bięśći w brzuch, odziwo prawie nic nie zabolało, ale wolałem udawać żeby jeszcze raz nie oberwać.

-Odpowiadaj mi z szacunkiem ,bo jestem od ciebie lepszy/Sonczysmark

Wkurzyłem się na niego i przez chwile znamie zabolała mnie jeszcze bardziej. Ale w tej chwili koło Smarka i jego bandy

uderzyła błyskawica a zaraz druga. Cała banda  Smarka wraz z nim uciekali krzycząc jak małe dziewczynki.

Widzonc to śmiać mi się chciało ale zastanawiałem się co to był. I wtedy przypomniałem sobie o  Pyskaczu.Szybko

pobiegłem do kuzni. Gdzie był już pyskacz.

-Cześć Pyskacz/Czkawka

-O cześć Czkawka wszystkiego najlepszego/Pyskacz

O jak miło dostałem nowy notes, to dobrze bo stary mi się kończy.

-Dzienki Pyskacz. Przynajmniej ty pomientałeś/czkawka.

-Nie dzienkuj młody lepiej bierzmy się do roboty, ty czkawka  naoszcz 4 miecze i 1 topur i jesteś wolny./Pyskacz

-Dobra juz się biore do roboty/Czkawka

Po kilku godzinach gdy skończyłem pracę w kuzni weszłem do spiżarni wziołem kosz ryb i poszedłem do Szczerbatka.

Gdy doszłem na krucze urwisko odazy zawołałem szczerbatka. Chciał się na mnie żucić żeby mnie polzać. A ja niewiem

go ominełem. zaczoł coś mruczeć a zaczwile przerodziło się to w mowe.

-Co za człowiek chcę się przywitać a ten śie robi unik/Szczerbatek

-Zaraz mordko ja cię rozumię/czkawka

-Co niby jak przestań sobi żartować a po zatym głodny jestem/Szczerbatek

-Haha nie robie sobi żartów a jedzenie masz w koszyku/Czkawka

-To troche dziwne i dzienki za ryby/Szczerbatek

-Niema sprawy./czykawka

Po chwili mordka niemiał już ryb.Wienc się go spytałem.

-Mordko może polatamy/Czkawka

-Tak tak./Szerbatek

W trakcie lotu Szczerbatek zadał mi pytanie.

-Czkawka od kiedy rozumiesz smoczom mowe/Szczerbatek

-Chyba od dzisiaj od rana a co?/czkawka

-A nic wracamy bo już wieczur/Szczerbatek

-Racja wracajmy/Czkawka

Gdy wylondowaliźmy odrazu pobiegłem do wioski.a gdy byłem już przy wiosce wyspę zatakowały smoki

Gdy już chciałem wejść do domu jakiś smok przypominajoncy trocze większom Nocnom Furie tylko złoty chwycił mnie

w swoje łapy. Po chwili dolonczył do nas jakiś większy smok który w łapach miał nieprzytomnego Szczerbatka i o dziwo 

siodło. Gdy zaczełem się wierciść smok powiedział coś w mojej głowie.

-Uspokuj się nic tobie ani tej nocnej furi nie zrobimy a teraz idź spać przednami jeszcze trocze drogi/Smok

-Dobrze/Czkawka

I niewiem jak usnełem

Rozdział 2-Początek nauki

Kilka godzin pózniej

<Perspektywa Czkawki>

Obudziłem się o świcię, dalej w łapach tego smoka.Rozglondałem się do okała ale nigdzie nie widziałem drugiego smoka z 

Szczerbatkiem.Wienc spytałem się tego smoka.

-Gdzie mój smok/Czkawka

-Twojemu smokowi nic nie bendzie poprostu lecieliźmy szybciej/Smok

-A ha. A tak wogule gdzie lecimy/Czkawka

-Zaniedugo się dowież/smok

-Aha/czkawka

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.