FANDOM


Hejka! To ja DragonsLove! Jest to moje 4 opowiadanie. Mam nadzieje, że spodoba się wam tak jak poprzednie. UWAGA! Fanom Czkastrid może się na początku nie spodobać!


-Akcja na początku dzieje się przed JWS, a później podczas JWS2

-Jeźdźcy na początku mają po 12 lat, a później 17

-Stoick żyje

-Valka (sami zobaczycie)

-Na Berk trwa wojna ze smokami (jak na razie)

-Czkastrid (może będzie, a może nie. Zobaczycie!)


-Astrid nie ma rodziny


Prolog

Wszystko zaczyna się na wyspie stojącej dziesięć dni drogi na północ od Beznadzei i rzut beretem od zmarzniesz na Śmierć. Wyspa ta nazywa się Berk. Wodzem tej wioski jest Stoick Ważki. Historia tej wyspy zaczyna się pewnej nocy. Żona Stoicka, Valka właśnie urodziła syna. Nadano mu na imię Czkawka. Miesiąc później w domu Hoffersonów urodziła się dziewczynka. Była podobna do swojej mamy. Kilka miesięcy później Berk zaatakowały smoki. Valka broniąc swojego synka została zabrana przez smoki. Stoick sam musiał wychować syna.


1. Rozpacz po stracie

5 lat później. Młoda wojowniczka z domu Hoffersonów 3 lata temu została bez rodziców. Wychowuje się z wujem Finnem Hoffersonem. Dzisiaj Berk ponownie zaatakował, ale nie smoki tylko Marazmor. Smok, który przylatuje tutaj co 10 lat.

Stoick - Pyskacz każ wszystkim się schować!

Pyskacz - Już się robi!

Kowal biegł w stronę domu Hoffersonów. Zauważył tam Finna i jego siostrzenicę. Mężczyzna ostrzegał ją przed Marazmorem.

Finn - Astrid musisz zostać. Obiecałem twoim rodzicom, że się tobą zaopiekuję.

Astrid - Ale ja i tak pójdę!

Nagle obok nich pojawił się Pyskacz. Złapał topór Astrid i uśmiechnął się.

Pyskacz - Nie pokonasz go takim toporkiem.

Finn poszedł, a młoda wojowniczka została sama i patrzyła na to wszystko. W pewnym momencie zaświeciło niebieskie światło.

Głos 1 - Finn został sparaliżowało Finna!

Głos 2 - Nieustraszony Finn Hofferson został sparaliżowany!

Astrid słuchała tego wszystkiego z niedowierzeniem. Pyskacz zabrał ją do siebie i zaczął uczyć walki. 7 lat później na Berk wszystko się zmieniło. Czkawka, syn wodza musiał iść na Smocze Szkolenie.

Czkawka - Tato, ale ja nie chcę iść!

Stoick - To dla twojego dobra! Musisz być wikingiem!

Czkawka - Ale.....

Stoick - Żadnego "ale"! Idziesz i koniec!


Perspektywa Czkawki


No i pięknie! Znowu to samo! Mam iść na Smocze Szkolenie z innymi rekrutami! Gorzej być nie mogło! Myślałem tak długi czas, aż zasnąłem. Rano obudziłem się i od razu zobaczyłem mojego ojca.

Czkawka - Dobra, pójdę na to Szkolenie! Ale daj mi już spokój!

Stoick - I to jest właściwa odpowiedź!

Tata wyszedł, a ja niechętnie ubrałem się i poszedłem na to całe Szkolenie, które prowadzi mój najlepszy przyjaciel Pyskacz. Po godzinie już tam byłem i zobaczyłem rekrutów.

Czkawka - (szeptem) A nie mówiłem? Gorzej być nie mogło!

Zobaczyłem mojego kuzyna Sączysmarka, grubego chłopaka o imieniu Śledzik, Bliźniaków o nich lepiej nie wspominać i.......Astrid! Piękna wojowniczka o błękitnych oczach. Niestety jest niedostępna.

Sączysmark - Hej misia!

Już po chwili widziałem go na ziemi, a nad nim rozłoszczoną Astrid.

Astrid - Nigdy tak do mnie nie mów!!!

Sączysmark - Jasne!


Perspektywa Astrid


Rozejrzałam się po arenie. Nagle zobaczyłam Czkawkę. No i jeszcze jego mi tu brakowało! No nic. Musimy go przywitać! Podeszłam bliżej zestresowanego chłopaka i przyłożyłam mu mój topór do szyi.

Astrid - Spróbuj tylko coś zrobić nie tak, a pożałujesz! Zrozumiano?!

Czkawka - T...ta...tak.

Nagle usłyszałam głos Pyskacza. Wszedł na arenę zaczął od razu mówić. Cały Pyskacz! Po kolei zaczął opowiadać o smokach, ale mnie to nie interesowało. Musiałam zemścić się na Marazmorze!

Pyskacz - I ostatni smok. Straszliwiec Straszliwy.

Sączysmark - Co to za nazwa? Straszliwiec Straszliwy! Ha!

Mieczyk - Siostra patrz! Sączysmark chyba za dużo wypił.

Szpadka - No, a jak!

Pyskacz - I to na dzisiaj tyle. Widzimy się jutro.

Pyskacz wyszedł, a ja zaraz po nim. Poszłam do mojego domu i otworzyłam skrzynię, w której było wiele rzeczy mojej mamy. Chociaż jej nie pamiętam, ani ojca to i tak ich kocham. Popatrzyłam na portret mojego wujka.

Astrid - Obiecuję ci, że pomszczę cię i odzyskam honor naszej rodziny. Marazmor pożałuje!

Szybko zamknęłam skrzynię i poszłam przejść się na Plażę Thora. Uwielbiałam to miejsce. Podobno mama mnie tu zawsze zabierała. Moje rozmyślenia przerwały odgłosy chodzenia. Odwróciłam się i ujrzałam Czkawkę.


Perspektywa Czkawki


Astrid tutaj?! To chyba nie możliwe. Taka wojowniczka przychodzi na Plażę Thora. Podszedłem bliżej niej i spojrzałem w kierunku, w którym ona spoglądała.

Astrid - A ty czego tutaj chcesz?

Czkawka - A przyszedłem pomyśleć. A ty co tu robisz?

To był błąd. Astrid powoli odwracała się w moją stronę, a w jej oczach było widać złość. Lekko odszedłem do tyłu.

Astrid - Nie twój interes! A jeśli komuś powiesz, że tu byłam to obiecuję ci, że najbliższy tydzień spędzisz w łóżku!

Czkawka - Jasne!

Byłem wystraszony. Szybko odwróciłem się i poszedłem do domu. Ale ciągle myślałem o tym co robiła Astrid na Plaży? I tak pewnie się nie dowiem. Poszedłem do domu.

2. Dzień rozstania

Perspektywa narratora


Dzień na Berk zapowiadał się słonecznie. Dzisiaj na Smoczym Szkoleniu młodzi rekruci uczyli się walki ze smokami.

Pyskacz - Dzisiaj walka z Śmiertnikiem Zębaczem. Zobaczymy jak dajecie sobie radę!

Kowal wypuścił smoka. A raczej smoczycę. Wszyscy zaczęli uciekać, ale nie Astrid. Ona musiał spróbować jak to jest pomścić wujka. Gdy smok zbliżał się do Czkawki, dziewczyna rzuciła w niego tarczą.

Astrid - Hej!!! Jak chcesz sobie znaleźć przeciwnika równego sobie to zapraszam!

Smoczyca jakby na to czekała. Zaczęła atakować wojowniczkę. Astrid świetnie unikała jej ataków. W pewnym momencie dziewczyna potknęła się o tarcze i upadła. Smok zaczął się do niej zbliżać.

Pyskacz - Astrid!

Szpadka - Ale będzie widok! Co nie brat?

Mieczyk - Jeszcze jaki!

Śledzik - Zróbcie coś!

Pyskacz szybko podbiegł do smoczycy i Astrid. Dziewczyna patrzyła na niego z gniewem w oczach.

Astrid - Muszę pomścić mojego wujka!

Już miała wbić swój topór w smoka, ale drogę zagrodził jej Pyskacz.

Astrid - Co to ma być?! Daj mi go zabić!

Pyskacz - Nie pokonasz go takim toporem.

Astrid - 7 lat temu też tak powtarzałeś!

Wojowniczka wybiegła. Czkawka jakby nie rozumiał o co jej chodzi podszedł do Pyskacza.

Czkawka - Pyskacz? O co chodziło Astrid? Co się stało 7 lat temu?

Mężczyzna odetchnął i powoli zaczął mówić ze łzami w oczach.

Pyskacz - 7 lat temu wuj Astrid został sparaliżowany przez Marazmora. Chociaż mowią, że wiking nigdy nie płacze, to dla tego wikinga warto płakać.

Nagle na arenę wbiegł Stoick. Miał przerażoną minę. Szybko podszedł do Czkawki i Pyskacza.

Stoick - Marazmor przylatuje!

Pyskacz - Ale nie powinien przylecieć za 3 lata?

Stoick - Nie ważne! Musimy wszyscy się schować i nic nie mówić Astrid.

Wszyscy od razy wybiegli z areny i poszli powiadomić wszystkich. Bliźniaki przechodzili obok domu Astrid i zostali obdarzeni jej spojrzeniem.

Mieczyk - O cześć Astrid. Musimy ci coś powiedzieć.

Astrid - Co? Jeśli to coś głupiego to.......

Szpadka - Marazmor przylatuje!

Astrid - Co ty powiedziałaś? Marazmor?

Mieczyk - Czekaj. Nie mieliśmy to komuś mówić. Komu?

Szpadka - Czekaj. Chyba Astrid. Jakby co to nie od nas wiesz.


Perspektywa Astrid


Szpadka i Mieczyk szybko uciekli. Ja postanowiłam dzisiaj pomścić wujka. Szybko wzięłam mój topór i poszłam na Plac. Niebo było pokryte zorzą.

Astrid - To dzisiaj. Dzisiaj pomszczę wujka. Nikt mi nie przeszkodzi.

Nagle usłyszałam ryki smoka. To napewno Marazmor. Byłam gotowa, ale usłyszałam znowu głos Czkawki.

Czkawka - A ty nie powinnaś być w domu?

Astrid - Nie! Dzisiaj pomszczę wujka, a ty idź sobie!

Jak on mnie denerwuje! Dobra! Teraz nadlatuje Marazmor. Szybko stanęła w pozycji do atakowania, ale on zioną we mnie czymś niebieskim. Nie mogłam się ruszyć. Słyszałam tylko krzyki innych i wołanie Czkawki.

Stoick - Szybko! Zabrać ją stąd!

Czkawka - Astrid!

Nagle poczułam tylko straszny ból na ramionach i ciemność.


Perspektywa narratora


Marazmor schwytał dziewczynę w swoje łapy i poleciał. Wszyscy byli w szoku. Czkawka czuł się tak jakby zabrano mu coś co kocha od zawsze.

Pyskacz - Nie......Astrid!

Sączysmark - Musimy ją odbić!

Stoick - Nie. Już jest za późno.

Wszyscy rozeszli się do domów. Czkawka został na Placu i popatrzył na niebo. Cicho westchnął i poszedł do domu.


3. Przyjaciel

Miesiąc później. Na Berk wszyscy zapomnieli już co się stało tamtego dnia. No prawie wszyscy. Czkawka nie mógł zapomnieć. Kochał Astrid, ale ona do niego już nigdy nie wróci.

Pyskacz - I to tyle na dzisiaj. Możecie iść do domu.


Perspektywa Czkawki


Szedłem do domu myśląc o Astrid. Czy ona na pewno nie żyje? Pewnie, że nie! Ja to mam pecha! Kopnąłem w jakiś kamień i poszedłem do domu. Zastałem tam mojego tatę.

Stoick - Czkawka wypływam na kilka dni na poszukiwania Smoczego Leża. Masz tutaj nic nie narozrabiać.

Czkawka - Jasne. Tato?

Stoick - Tak? O co chodzi?

Czkawka - Mogę iść do domu Astrid po......


Stoick - Jasne. Wiem, że ją kochałeś tak jak ja twoją mamę.

Na te słowa posmutniałem. Nie poznałem nigdy mamy. Ale jak się dowiedziałem, że mój ojciec wie, że kocham Astrid to przeraziłem się. Wymknąłem się i poszedłem do domu Astrid. Już miałem wejść, ale usłyszałem ryk smoka dobiegający z lasu. Pobiegłem w tamtą stronę.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się w jakiejś jaskini. Obok mnie zobaczyłam kobietę bardzo podobną do Czkawki.

Astrid - Kim jesteś? Gdzie ja jestem?

Kobieta - Spokojnie. Jestem Valka, a ty?

Miałam złe przeczucia co do tej kobiety. Jej imię skądś znałam, ale nie pamiętałam skąd. Valka zbliżała się do mnie, ale ja uciekłam.

Valka - Zaczekaj!

Biegłam przed siebie, ale wpadłam do jakiejś dziury i zjechałam na dół. W jednej chwili znalazłam się na zewnątrz. Było tam wiele smoków, a w tym Marazmor. Przed oczami zobaczyłam obraz mojego wujka. Już chciałam zaatakować, ale znowu mnie ktoś powstrzymał.

Valka - Zostaw go!

Kobieta stanęła przed Marazmorem. Zdziwiłam się, ale byłam tak wściekła, że nie dałam tego po sobie poznać.

Astrid - Co ty robisz?! On nas zabije!

Valka - Nic nam nie zrobi! Jak ty możesz tak mówić?!

Astrid - Zbił mi wujka! Zostałam sama!

W moich oczach pojawiły się łzy co rzadko mi się zdarza. Miałam ochotę uciec, ale nie mogłam. Wyszłabym na słabeusza. Valka podeszła bliżej mnie.

Valka - Spokojnie. Jeśli zabił ci wujka to nie chciał. On jest chory, a je glony, bo są mu potrzebne.

Astrid - Jakie glony? To on dlatego przylatuje do nas?

Valka - Tak. Wybacz mu. On się tylko bronił.


Perspektywa narratora


Tym czasem u Czkawki. Chłopak biegnął w stronę lasu. Nagle zauważył jakiś dół, więc podszedł do niego. Zobaczył tam smoka. Ale nie byle jakiego. To była......


Czkawka - Nocna Furia. Nie możliwe.

Chłopak zszedł w dół po kamieniach. Nagle smok zauważył go i podbiegł do Czkawki. Przestraszony chłopak przewrócił się.

Smok - Wrrrrrrr!

Czkawka - Spokojnie. Nic ci nie zrobię.

Smok - Wrrrrrr!

Czkawka - A gdzie ty masz zęby?

Nagle smok pokazał mu swoje zęby. Okazało się, że potrafi chować zęby. Smok odszedł od Czkawki i poszedł dalej.

Czkawka - Nawet smok mnie nie cierpi! Jestem do niczego!

Chłopak bezradnie usiadł na kamieniu i spoglądał na w dół. Nagle obok niego usiadł smok i przyglądał się temu co robi.

Czkawka - Dlaczego ja? Dlaczego zawsze ja?

Smok - Wrrrrrr.

Czkawka zobaczył, że smok nie ma jednej lotki. Popatrzył mu w oczy i powoli wyciągnął rękę. Po chwili wahania smok przyłożył głowę do jego ręki.

Czkawka - Łał.......wytresowałem smoka. A co ci się stało z lotką?

Smok zaczął pokazywać jakieś rzeczy. Czkawka od razu zrozumiał co się mu stało. Chłopak po chwili namysłu powiedział:

Czkawka - Trzeba ci dać jakoś na imię. Może Szczerbatek?

Smok na te słowa zaczął lizać chłopaka. Po godzinie chłopak zrozumiał, że ma przyjaciela. Nagle Szczerbatek zaczął warczeć.

Czkawka - Szczerbek o co chodzi? Co się dzieje?

Smok natychmiast przestał warczeć. Czkawka pożegnał się ze swoim przyjacielem i poszedł powiedzieć o tym ojcu.


4. Smocze Leże i porwanie

Czkawka wszedł do domu i zobaczył ojca. Niepewnie podszedł do niego.

Czkawka - Tato muszę ci coś powiedzieć.

Stoick - Tak? Co takiego?

Czkawka - No, bo ja.....ja....ja wytresowałem smoka.

Stoick - Co?! Jak?! Kiedy?! Gdzie?!

Wódz szybko wstał i spojrzał na swojego syna. Czkawka nie wiedział co powiedzieć.

Czkawka - Tato! Wiem, że powiesz, że to nie możliwe, ale......

Stoick - To świetnie! W końcu dowiemy się gdzie jest Smocze Leże!

Chłopak miał minę typu "czy on zwariował?" Po chwili szybko popatrzył na swojego ojca.

Czkawka - Cieszysz się? Przecież to smok.

Stoick - Jasne! Znajdziemy Smocze Leże! Zwołaj szybko pozostałych i lecimy!

Czkawka - Ale tato.......


Wódz szybko wybiegł z domu, a Czkawka został sam. Szybko poszedł po smoka i po kilku godzinach popłynęli do Smoczego Leża.


Perspektywa Astrid


Jestem tu już od miesiąca. Zaprzyjaźniłam się z Valką, ale smoki omijam z daleka. Właśnie siedziałam na skrawku lodu wystającego z Smoczego Sanktuarium. Nagle zauważyłam statki w oddali.

Astrid - Kto to może być?

Już miałam biec powiedzieć Valce, ale skrawek lodu odłamał sie na skutek uderzenia w niego kulą. Spadałam coraz szybciej i nagle poczułam ból w lewym boku i zobaczyłam ciemność.


Perspektywa narratora


W Smoczym Leżu trwała walka z ogromnym smokiem o nazwie Czerwona Śmierć. W pewnym momencie smok wybuchnął i Czkawka ze Szczerbatkiem wpadli w ogień. Przerażony Stoick podbiegł do smoka i swojego syna.

Stoick - Czkawka! Czkawka!

Mężczyzna przyłożył głowę do jego serca. Biło. Stoick zabrał Czkawkę na Berk i od tego czasu wszyscy mają smoki. Tydzień później.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się w moim pokoju. Ostatnie co pamiętam to wybuch Czerwonej Śmierci. Nagle zobaczyłem Szczerbatka.

Czkawka - Hej Mordko! Co ty tu robisz?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrrrr.

Spojrzałem w stronę otwierających się drzwi, w których stanął mój tata. Na mój widok uśmiechnął się i mocno mnie przytulił.

Stoick - Nareszcie się obudziłeś!

Nie mogłem oddychać. Bardzo mocno mnie ściskał. W końcu mnie puścił.

Stoick - Dzięki tobie wszyscy na Berk mają smoki! Nie cieszysz się?

W pewnym momencie przypomniałem sobie Astrid. Nienawidziła smoków i potrafiła nawet zabić go. Mimo to brakuje mi jej.

Czkawka - Cieszę się. A co się stało z moją nogą?

Po przebudzeniu zauważyłem, że zamiast nogi mam metalową protezę. Nic nie szkodzi, ale to dziwne.

Stoick - W walce z Czerwoną Śmiercią straciłeś nogę.

Nagle podszedł do nas Pyskacz i poklepał mnie.

Pyskacz - Jak tam proteza? Może być?

Czkawka - Jasne. Trochę dziwnie się czuję.

Pyskacz - To z czasem minie. Mam dla ciebie prezent. Trzymaj.

Pyskacz wyciągnął z za pleców nowy ogon dla Szczerbatka. Mój smok od razu zaczął się łasić do mnie.

Czkawka - No to teraz możemy latać.

Nagle obok nas przylecieli rekruci z areny. Szybko podbiegli do mnie i zaczęli mnie wypytywać.

Sączysmark - Jak ty to zrobiłeś? To było super!

Mieczyk - Nawet my ze Szpadką nie zrobilibyśmy takiego czegoś!

Szpadka - No! Ale szkoda, że Astrid tego nie widziała.

Śledzik - Tak. Szkoda. Może, by się przekonała do smoków.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się w jakimś pokoju. Wszędzie były okna z kratami. Nic nie pamiętam co się stało i co kiedyś było. Kim ja jestem? Nagle do pokoju wszedł mężczyzna z czarnymi dredami na głowie.

Mężczyzna - Jak się czujesz? Nic ci nie jest?

Astrid - A kim ty jesteś? Gdzie ja jestem?!

Mężczyzna - Spokojnie. Szamanka mówiła, że stracisz pamięć. Ja jestem Drago. Jestem wodzem tej wyspy, a ty jesteś As, moją córką.

Astrid - Co?! Dlaczego ja nic nie pamiętam?!

Drago - Napadli na nas Wandale z wyspy Berk. Ci sami, którzy zabili twoją mamę.

Gdy usłyszałam, że nie mam mamy, poczułam się jakoś dziwnie. Drago to mój ojciec? Kto to ci cali Wandale? Dlaczego zabili moją mamę? Chciałam się tego wszystkiego dowiedzieć, ale głowa zaczęła nie boleć.

Drago - Odpocznij. Jesteś wykończona.


5. Mama?!

Perspektywa narratora


Minęło 5 lat odkąd smoki zamieszkały na Berk. Czkawka i jego przyjaciele Śledzik, Sączysmark, Mieczyk i Szpadka uczyli się w Smoczej Akademii. Wszystkim ciągle brakowało Astrid, a dzisiaj jest 5 rocznica jej śmierci. Czkawka już dawno się pogodził z jej śmiercią.

Czkawka - Tato co ja mam robić? Pogodziłem się z jej śmiercią, ale ciągle śni mi się po nocach.

Stoick - A co takiego robi we śnie?

Czkawka - Krzyczy z przerażeniem i woła mnie do siebie.

Stoick - To poważne. Może ona chce ci coś przekazać?

Czkawka - Ale co? Co ja mam robić?

Obok Czkawki usiadł Szczerbatek i polizał go. Chłopak uśmiechnął się i poszedł do Akademii. Gdy wleciał, zobaczył kłócących się Bliźniaków.

Czkawka - O tym razem poszło?

Śledzik - Mieczyk powiedział, że Szpadka jest głupia.

Sączysmark - I tak się to zaczęło.

Czkawka westchnął i podszedł do nich. Szpadka i Mieczyk kłócili się jeszcze bardziej.

Mieczyk - Tak!

Szpadka - Nie!

Czkawka - Cisza! Mieczyk dlaczego powiedziałeś, że Szpadka jest głupia?

Mieczyk - A co? Nieprawda?

Szpadka - Jak ci zaraz.......

Czkawka - Cisza! Mieczyk masz przeprosić Szpadkę.

Mieczyk - Dobra. Sorry siostra, że jesteś taka głupia.

Szpadka - Nie no!

Dziewczyna zaczęła bić swojego brata. Czkawka tylko westchnął i wyleciał z Akademii. Wraz ze Szczerbatkiem wylądowali na Klifie.

Czkawka - Jak ty sobie z nimi radziłaś Astrid?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrr.

Nagle usłyszeli róg zwiastujący przybycie wroga. Szybko polecieli do wioski. Gdy wylądowali zauważyli postać w masce na smoku.

Czkawka - Tato kto to jest?

Stoick - Właśnie próbujemy się tego dowiedzieć. Kim jesteś?

Postać - Nie wasza sprawa! Szukam pewnej dziewczyny.

Czkawka - Mówisz tak jak ktoś kogo znałem. Kim jesteś?

Postać - Już mówiłam! Jest tu blondynka o niebieskich oczach?

Pyskacz - Kiedyś była, ale zabił ją smok.

Postać - Nie! Smoki nie zabijają!

Wszystkim odjęło mowę, że tajemnicza postać tak broni smoków. Czkawka powoli podszedł do postaci.

Czkawka - My też tresujemy smoki. Powiedz nam czego chcesz od tej dziewczyny?

Postać - 5 lat temu zaginęła i jej szukam.

Nagle na środek wyszedł Szczerbatek. Postać podeszła bliżej smoka i pogłaskała go.

Postać - A więc to ty. Jesteś Alfą.

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrrrrr.

Czkawka - Jak to Alfą? Szczerbek znasz ją?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrrrrrr.

Tajemnicza postać ściągnęła maskę i ku zdziwieniom wikingów była to kobieta. To była Valka. Stoick podszedł do niej i dotknął jej policzka.

Stoick - Valka. To ty.

Czkawka - Tato kim ona jest?

Wódz pocałował Valkę. Wszyscy patrzyli na to z otwartymi buziami. Sączysmark prawie zwymiotował, a Śledzik śmiał się.

Czkawka - Tato?

Stoick- Czkawka to jest Valka. Twoja mama.

Czkawka - Co? Mama?

Kobieta podeszłą bliżej chłopaka i przytuliła go. Czkawka odwzajemnił uścisk. Trwali w nim dobre 10 minut. Nagle usłyszeli za sobą głos Pyskacza.

Pyskacz - Witaj Valka na Berk!

Stoick - Zostań.

Czkawka - Tak. Zostań.

Valka - Nie mogę. Szukam tej dziewczyny, bo bardzo ją lubię i chcę jej pomóc.

Czkawka - Pomóc w czym?

Valka - Nienawidzi smoków. Chcę jej pokazać ich piękno.

Śledzik - A jak się nazywała?

Valka - Astrid Hofferson. Nie mówiła skąd pochodzi.

Czkawka - Astrid? To ona żyje?

Valka - Znacie ją?

Stoick - Porwał ją Marazmor. Myśleliśmy, że ją zabił.

Valka - Światełko? On nikogo, by nie zabił.


Perspektywa Astrid


Siedzę w pokoju już od 5 lat, a mój ojciec nawet nie pozwoli mi wyjść z niego. Cos tu jest nie tak i ja się tego dowiem! Tylko jak stąd się wydostać?

Astrid - Mamo jeśli słyszysz mnie to powiedz mi jak się stąd wydostać.

Odpowiedziała mi cisza. Nagle przypomniałam sobie, że mam przy sobie mały nożyk i topór od taty. Szybko go złapałam i zaczęłam uderzać w kraty.

Astrid - Jeszcze tylko troszkę! Już!

Wyskoczyłam przez okno i pobiegłam do lasu. Zauważyłam tam Śmiertnika Zębacza, z którym walczyłam na arenie. Ale skąd ja to pamiętam? Może sobie przypomniałam? Widocznie rozpoznał minie i zaatakował mnie.

Astrid - Pamiętasz mnie?! To dobrze!

Nagle usłyszałam jakiś głos w mojej głowie.

Głos - Nie rób tego!

Upadłam na ziemię, a smok był coraz bliżej. Nie mogłam nic mu zrobić. Wyciągnęłam rękę przed siebie i poczułąm jak smoczyca przykłada mi do niej głowę.

Astrid - Czy ja wytresowałam smoka?

Smoczyca - Wrrrrrraauuuu.

Astrid - Łał.....może byc Wichura?

Smoczyca - Wrrrrrrr.

Astrid - No to mam smoka Wichurę.

Szybko wsiadłam na niego i poleciał z wyspy w dal.

6. Zmieniłaś się

Perspektywa Czkawki

Tydzień temu dowiedziałem się, że moja miłość żyje. Kamień spadł mi z serca. Mój ojciec oznajmił nam, że będziemy jej szukać. Ucieszyłem sie z tego powodu. Ale coś zakłóciło to szczęście. Wyboegłem na dwó i zobaczyłem mężczyznę z czarnymi dredami.

Stoick - Drago. Czego tu chcesz?!

Drago - Przypłynąłem po moją własność! Oddawajcie mi ją!

Nie wiedziałem o co mu chodzi. Jaką własność? Szybko podbiegłem do taty, a później podbiegła do nas mama.

Valka - Dargo! Ty szaleńcze!

Drago - Gdzie jest dziewczyna?!

Valka - To ty ją porwałeś?!

Drago - Zgadłaś!

W pewnej chwili układanka się sama ułorzyła. Drago porwał Astrid, a teraz jej szuka! Ale dlaczego?

Sączysmark - Astrid jest nasza!

Mieczyk - Nie oddamy ci jej!

Szpadka - I tak jej tu nie ma!

Postanowiłem zapytać się Drago dlaczego szuka Astrid, ale między nami przeleciała kula płomieni. Na niebie zobaczyliśmy Śmiertnika Zębacza.

Drago - Co?! Jak ona?!

Czkawka - Kto to jest?

Na Placu wylądowała piękna blondynka o błękitnych oczach. Przypominała mi Astrid. Drago podszedł do niej.

Drago - As co ty tu robisz?!

Astrid - Nie możesz mnie więzić w pokoju przez 5 lat!

Drago - Coś ty powiedziała?!

Astrid - To co powinnam tato!

Stoick - Tato? Ty masz córkę?

Drago - Tak! As wracajmy do domu!

Dziewczyna spojrzała na mnie z złością w oczach.

Astrid - Co to za wioska?

Drago - Berk. To są ci, którzy zabili ci matkę!

Czkawka - Co?! My nic nikomu nie zrobiliśmy!

Astrid - Zabiliście mi mamę! Nie daruj wam tego!

Valka - Astrid? To ty?

Nagle dziewczyna spadła ze smoka. Drago szybko do niej podbiegł.

Drago - As co ci jest?

Astrid - Marazmor......wujek....nie!

Drago upuścił dziewczynę i szybko wsiadł do swojego statku,a w krótce odpłynął. Wszyscy podbiegliśmy do nieprzytomnej dziewczyny.

Pyskacz - Wygląda znajomo. Ale czy to Astrid?

Czkawka - Musimy zabrać ją do Gothi!

Polecieliśmy do Gothi. Szamanka stwierdziła, że to Astrid i wróciła jej pamięć. Musi tylko odpoczywać 3 dni. Zaniosłem ją do mojego pokoju, bo sama nie mogła zostać. Minęły 3 dni.

Perspektywa Astrid

Strasznie szumiało mi w głowie. Ale odzyskałam pamięć. Poczułam, że mogę otworzyć oczy. Otwarłam je i zobaczyłam nade mną zielone oczy. Szybko wstałam z zamiarem zaatakowania.

Czkawka - Nie bój się Astrid.

Astrid - Zaraz. Skąd znasz moje imię?

Czkawka - Możesz mnie nie pamiętać, ale to ja Czkawka.

No pięknie. Ciamajda Berk wyprzystojniał. Ale czy to naprawdę Czkawka?

Astrid - Czkawka? Zmieniłeś się.

Czkawka - Ty też. Teraz tylko się nie przestrasz.

Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam Nocną Furię! Aaaaaaaaaaaaaaa! To naprawdę ten smok! Ale co on robi? Podchodzi do Czkawki i.....liże go?

Astrid - Ja chyba jeszczę śpię. To nie możliwe!

Czkawka wstał i uśmiechnął się do mnie. Złapał mnie za rękę i podszedł ze mną do smoka.

Czkawka - Pogłaskaj go.

Astrid - Co?! Co ty mówisz?!

Czkawka - Nie bój się. On jest moim przyjacielem.

Dotknęłam smoka i............zaczął mnie lizać. Śmiałam się jak jeszcze nigdy. Gdy smok przestał mnie lizać, Czkawka podał mi dłóń. Popatrzyłam na niego.

Czkawka - Pomogę ci.

Podałam mu dłoń i uśmiechnęłam się.

Perspektywa Czkawki

Chyba polubiła Szczerbatka. Szczerbek z pewnością ja polubił, ale czy ona go? Uśmiechnąłem sie i pomogłem jej wstać.

Astrid - To ile spałam?

Czkawka - Jakieś 3 dni.

Astrid - Ohhh......Ok.

Widziałem jak się zmartwiła. Postanowiłam, że spytam co ją dręczy.

Czkawka - Chcesz o coś zapytać?

Astrid - W sumie to tak. Co się stało?

Czkawka - Drago wmówił ci, że jesteś jego córką i tu przyleciałaś.

Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej. Wyszliśmy z mojego pokoju i zeszliśmy do kuchni. Mama na widok Astrid przytuliła ją.

Astrid - Czy my się znamy?

Valka - To ja Valka!

Astrid - Valka? Jak? Co ty tu robisz?

Czkawka - Valka to moja mama.

Astrid prawie zemdlała, ale w porę ją złapałem. Mama kazała mi ją zanieść do pokoju i pilnować.

Perspektywa narratora

Po kilku minutach Astrid zaczęła się budzić. Od razu chciała wstać, ale Czkawka jej nie pozwolił.

Astrid - Nic mi nie jest!

Czkawka - Wiem, ale musisz odpocząć. Nawet nie wiesz gdzie iść.

Astrid - Jak to nie? Na arenę.

Czkawka - Bo jest taki problem, że teraz to jest Smocza Akademia. Tresujemy tam smoki.

Astrid - Jak to smoki? A gdzie jest Wichura?

Czkawka - Spokojnie. Jest w Smoczej Akademii. Idziemy tam?

Dziewczyna od razu złapała chłopaka za rękę i pobiegli razem ze Szczerbatkiem do Akademii. Zastali tam Sączysmarka, Śledzik i Bliźniaków.

Sączysmark - Astrid! Wróciłaś!

7. Dziwny sen i tajemniczy głos

Jeźdźcy od razu podbiegli do Astrid. Po przywitaniu się Czkawka zaczął mówić:

Czkawka - Dzisiaj zajęć nie będzie, ale jutro tak.

Mieczyk - A mogło być tak pięknie!

Śledzik - Czkawka nie zapomnij.

Czkawka - Pamiętam.

Wszyscy oprócz Czkawki i Astrid wylecieli z Akademii. Nagle przed nimi stanęła Wichura.

Astrid - Wichurka!

Smoczyca podbiegła do właścicielki. Wojowniczka czule się z nią przywitała i podeszła do Czkawki.

Astrid - O co chodziło Ślezikowi?

Czkawka - A zobaczysz. To teraz polecisz ze mną w jedno miejsce?

Astrid - Jasne. Ale opowiedz mi jak poznałeś Szczerbatka?

Czkawka - Jeśli opowiesz mi jak ty poznałaś Wichurę.

Astrid - Niech będzie.

Gdy dolecieli nad Klif, Czkawka usiadł obok Astrid. Chłopak zaczął opowiadać o tym jak poznał Szczerbatka, a później Astrid opowiadała jak poznała Wichurę. I tak minął im cały dzień.

Czkawka - Trzeba wracać.

Astrid - A co? Czkawuś się boi?

Dziewczyna zaczęła się śmiać. Czkawka wykorzystał jej nieuwagę i przewrócił ją na ziemię.

Czkawka - Czkawuś nie nazywa się już Czkawuś. A teraz idziemy?

Astrid - Jasne. I jeszcze coś.

Czkawka - Co?

Spytał chłopak, gdy wstali. Nagle Astrid przytuliła go najmocniej jak umiała i szepnęła mu do ucha:

Astrid - Dziękuję i przepraszam.

Czkawka - Za co?

Zapytał, gdy się oderwali od siebie. Wojowniczka psłała mu uśmiech, który wyrażał wszystko.

Astrid - Za wszystko. Za to, że się mną zaopiekowałeś. A przepraszam za to jak cię traktowałam.

Czkawka - Nie ma za co. Widzę, że się zmieniłaś.

Astrid - To dobrze czy źle?

Czkawka - W twoim wypadku dobrze.

W krótce wsiedli na smoki i odlecieli. Na Placu Astrid już chciała iść, ale chłopak złapał ją za nadgarstek.

Czkawka - A teraz niespodzinka. Zamknij oczy.

Astrid - Ale......

Czkawka - Ufasz mi?

Astrid - Tak.

Czkawka - To nie masz się czego bać. Zamknij oczy.

Dziewczyna posłusznie zamknęła oczy i poczuła dotyk w talii. To był Czkawka. Razem szli w kierunku Twierdzy. Przed Twierdzą chłopak kazał otworzyć jej oczy i otworzył drzwi.

Perspektywa Astrid

Zobaczyłam wszystkich. Odwróciłam się w stronę Czkawki, który uśmiechał się. Weszłam do środka i podszedł do mnie Stoick.

Stoick - Dobrze, że wróciłaś. Martwiliśmy się o ciebie, a szczególnie Czkawka.

Spojrzałam na niego i się zarumieniłam. W pewnej chwili już nic nie słyszałam tylko znów ten głos.

Głos - Znalazłaś szczęście. Cieszę się.

Astrid - Skąd mnie znasz? Kim jesteś?

Głos - Kim kogo dobrze znasz, ale nie poznałaś. A oto zagadka dla ciebie: Gdzie zachodzi słońce, łódź przypływa. Zazdrość jest wielka, a miłość nieszczęśliwa.

Astrid - A miłość nieszczęśliwa? O co chodzi?

Głos - Zobaczysz.

Nagle wróciłam do rzeczywistości. Stoicka juz nie było, a przed sobą zobaczyłam zmartwioną minę Czkawki.

Czkawka - Astrid? Wszystko w porządku?

Astrid - Tak. Co się stało?

Czkawka - Tata poszedł, a ty stałaś jak wryta. Co się stało?

Astrid - Zamyśliłam się.

Czkawka - No nic. Idziemy to reszty?

Astrid - Tak.

Szliśmy do stołu gdzie siedzieli nasi przyjaciele. Śledzik właśnie kończył opowiadać na wpółprzytomnym Bliźnakiom i Sączysmarkowi o smokach.

Śledzik - Cześć Astrid i Czkawka.

Bliźniaki i Sączysmark momentalnie się podnieśli i nas przytulili. Ja odepchnęłam Mieczyka i Sączysmarka.

Sączysmark - Czkawka pierwszy raz to powiem. Cieszę się, że cię widzę!

Mieczyk - Ja chcę do Akademii!

Astrid - Coś ty im zrobił?

Śledzik - Opowiadałem o smokach.

Posiedzieliśmy jeszcze z godzinę aż przyjęcie się skończyło. Poszłam do domu, ale nie mogłam zasnąć. Gdy zasnęłam śnił mi się dziwny sen.

Szłam prze wioskę. Nikogo nie było. Nagle zauważyłam jasne światło i.....Wichurę? Podeszłam bliżej, by ją pogłaskać, ale się odsunęła.

Astrid - Wichurka......Co jest?

Wichura - Wrrrrrrrrrrrr.

Astrid - O co chodzi?

Spojrzałam za siebie i zobaczyłam Drago z mieczem uniesionym nade mną. Szybko odsunęłam się.

Astrid - Drago! Czego tu chcesz?!

Drago - Mojej kochanej Astrid!

Astrid - Nigdy mnie nie dostaniesz!

Odeszłam do tyłu i potknęłam się o kamień. Drago już miał mi wbić miecz, ale......

Obudziłąm się zalana potem, bo usłyszałam jakiś dźwięk. Wyszłam z łóża, zabrałam topór i pobiegłam na Plażę.

Astrid - Jest tu kto? Halo!

Nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczynę. Miała wycelowany we mnie nóż. Ale ja miałam topór!

Astrid - Czego chcesz?! Skąd pochodzisz?!

Dziewczyna - Wynoś się!

Astrid - A jak nie to co?!

Dziewczyna - Zabiję cię!

Dziewczyna rzuciła się na mnie. Zaczęłyśmy walczyć.

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się w nocy, bo usłyszałem krzyki. Szybko ubrałem się i poleciałem po resztę. Już miałem zapukać do domu Astrid, ale Wichura zaczęł ryczeć.

Wichura - Wrrrrrrrrraaauuuu!

Czkawka - Co jest? Gdzie jest Astrid?

Sączysmark - A jej co?

Śledzik - Zawołajcie Astrid!

Szybko wszedłem do domu, który był otwarty. Wszedłęm do jej pokoju, ale nikogo nie było. Szybko zszedłem na dół i wyszedłem z domu.

Czkawka - Nie ma Astrid.

Głos - Aaaaaaaaaaaa!

Czkawka - Szybko lecimy!

Wsiedliśmy na smoki i polecieliśmy na Plażę. Gdy zeskoczyliśmy, zobaczyliśmy Astrid i dziewczynę.

Sączysmark - Uuuuu....Pnienki się biją!

Mieczyk - Ale widowisko!

Szpadka - No!

Podszedłem bliżej dziewczyn ze Szczerbatkiem. Astrid była silniejsza, ale dziewczyna była zwinniejsza.

Czkawka - Szczerbek!

Mój smok wystrzelił pomiędzy nie. Od razu się uspokoiły.

Astrid - Co jest?!

Czkawka - Kto to jest? Co się tu stało?

Słońce już weszło. Zauważyłem, że Astrid i dziewczyna mają rany. Dziewczyna miała parę siniaków i krew leciała jej z nosa. Astrid miała gorzej. Miała rozciętą rękę i ranę na policzku.

Astrid - Na durna dziewczyna napadła na mnie!

Dziewczyna - Durna?! Wcale nie napadłam na ciebie!

Czkawka - Spokój!

Śledzik - O co poszło?

Astrid - Śnił mi się koszmar i usłyszałam jakieś chałasy. Przyszłam tutaj i napadła mnie ta dziewucha!

Dziewczyna - Ja ci zaraz....

Czkawka - Spokój!

Perspektywa narratora

Dziewczyny patrzyły na siebie ze złością. Czkawka podszedł do Astrid i położył rękę na jej razmieniu.

Astrid - Dobrze ci radzę. Zabierz tą rękę!

Czkawka - Dobra. Już spokojnie.

Chłopak podszedł do nieznajomej i podał jej rękę.

Czkawka - Jestem Czkawka, a ty?

Dziewczyna - Alice. Jestem Alice. Córka wodza wyspy Krzywdy.

Nagle Czkawka usłyszał chrząkanie za sobą. Był to Sączysmark.

Czkawka - A to jest Sączysmark Jorgenson, Śledzik Ingerman, Szpadka i Mieczyk Thorson i Astrid Hofferson.

Alice - Astrid. Piękne imię, tak jak jego właścicielka.

Astrid jeszcze bardziej się zdenerwowała. Już chciała się rzucić na Alice, ale drogę zablokował jej Szczerbatek.

Astrid - Szczerbatek! Puść mnie!

Czkawka szybko podszedł do swojego smoka i pgłaskał go. Później popatrzył na rozłosczoną Astrid. Jej oczy przypominały mu o jej nienawiści do smoków.

Śledzik - Czkawka może zaprowadzić je do Gothi?

Czkawka - Zaraz idziemy. Ja musze porozmawiać z Astrid.

Sączysmark - To my już idziemy.

Jeźdźcy polecieli z Alice do Gothi. Czkawka został sam z Astrid. Delikatnie podszedł do niej i złapał za ręce.

Astrid - Co ty robisz?! Pozwalasz jej iść do wioski?!

Czkawka - Astrid uspokój się. Już lepiej?

Astrid - Mhm.

Dziewczyna zabrała szybko ręce i wsiadła na Wichurę. Czkawka postapił tak samo i polecieli do Berk.

8. Miałaś rację

Gdy dolecieli do domu Gothi, zobaczyli jeźdźców. Czkawka od razu, gdy zsiadła ze smoka zapytał:

Czkawka - A wy co tu robicie?

Sączysmark - A czekamy na ciebie i Astrid.

Czkawka - Na nas? A to nowość.

Śledzik - Czekam, bo musimy się spytać twojego ojca gdzie Alice będzie mieszkać.

Czkawka - No tak. U mnie nie może. Śledzik?

Śledzik - Sztusia będzie się czuć nieswojo.

Sączysmark - Szpadunia będzie zazdrosna.

Szpadka - Oh....U nas nie może, bo Mieczyk za bardzo chrapie. A ja mam mało miejsca w pokoju.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co? No dobra.

Czkawka - (szeptem do Astrid) Dziękuję.

Astrid uśmiechnęła się i weszła do Gothi. Pp pół godzinie wyszław opatrunkach.

Czkawka - I co powiedziała Gothi?

Astrid - Nic mi nie będzie. Alice będziesz mieszkać u mnie.

Alice - Oh.....Jasne.

Czkawka - Ale najpierw trzeba cię przedstawić mojemy ojcowi.

Przyjaciele poszli do domu Czkawki. Zasatli tam wodza rozmawiającego z Pyskaczem.

Czkawka - Tato jest sprawa.

Stoick - Jaka?

Sączysmark - Znaleźliźmy dziewczynę na Plaży i jest tutaj.

Pyskacz - No to pokażcie ją.

Czkawka - Alice!

Do domu weszła dziewczynan i Astrid. Na ich widok Pyskacz i Stoick zdziwili się.

Czkawka - To jest Alice. Pochodzi z wyspy Krzywdy.

Stoick - No dobrze. Może u nas zostać, ale z kim będzie mieszkać?

Astrid - Ze mną.

Pyskacz - A dlaczego jesteści w opatrunkach?

Alice - Małe nieporozumienie, ale już jest wszystko ok. Prawda Astrid?

Astrid popatrzyła na nią wrogo. Jednak po spojrzeniu na Czkawkę uspokoiła się.

Astrid - Tak. To co? Alice idziemy?

Alice - Jasne.

Dziewczyny poszły do domu Astrid. Następnego dnia Czkawka prowadził lekcje w Akademii. Astrid cały czas patrzyła na Alice, która przystawiała się do Czkawki. Chłopak nie reagował na to. Po skończonych zajęciach wszyscy wyszli oprócz Czkawki i Astrid.

Astrid - Czkawka możemy porozmawiać?

Czkawka - Jasne. O co chodzi?

Astrid - O Alice. Ciągle bierze moje rzeczy bez pozwolenia! Jeśli jeszcze raz tak zrobi to jej.....

Wojowniczka niedokończyła, bo do Akademii weszła Alice. Dziewczyna podeszła do Czkawki.

Alice - Może oprowadzisz mnie po Berk? Nie znam jeszcze tu miejsc.

Czkawka - Jasne. Zaraz przyjdę.

Alice wyszła z Smoczej Akademii. Chłopak odwróciła się i napotkał rozzłoszczony wzrok Astrid.

Astrid - I co? Może zamierzasz to tolerować?!

Czkawka - Astrid.....Uspokój się.

Astrid - Lepiej wygoń ją z wyspy nim będzie zapóźno!

Wojowniczka wyszła z Akademii. Czkawka nie wiedział co ma robić. Lubił Alice, ale kochał Astrid. Postanowił porozmawiać z Alice. Wybrał się z nią na Plażę.

Alice - Sączysmark mi mówił, że zawsze mówisz, że aż się słuchać nie chce. A teraz taki cichy. Czemu?

Czkawka - Mam do ciebie pytanie. Dlaczego bierzesz rzeczy Astrid?

Alice - Co?! Kto ci to powieział?! Astrid?! Ty jej wierzysz?!

Czkawka - Ale......

Alice - Wiesz przeszła mi ochota na zwiedzanie! Idę!

Alice poszła, a Czkawka poleciał do domu.

9. To nie twoja wina

Na Berk minęło kilka dni. Alice z Astrid jeszcze bardziej się nienawidziły. Ani jedna ani druga nie odzywały się do Czkawki. Chłopak chodził markotny. Ale wszystko zmieniło się pewnego dnia.

Perspektywa Astrid

Jak co dzień wyszłam z Akademii i poszłam do domu. Nagle zauważyła ranę na skrzydle Wichury.

Astrid - Wichurka co jest? Kto ci to zrobił?

Wichura - Wrrrrrrrrrrr.

Astrid - Zaczekaj. Zaraz przyjdę.

Pobiegłam szybko do Gothi. Po kilku minutach przybiegłam z maścią od szmanki. Posmarowałam Wichurze ranę i opatrzyłam. Nastepnie poszłam do pokoju Alice, której nie było, bo poszła na Plażę.

Astrid - Coś tu musi być.

Nagle zauważyłam nóż z krwi. To sprawka Alice! Ja jej pokażę! Czekałam na nią 4 godziny, aż przyszła. Od razu zaczęłam na nią krzyczeć.

Astrid - Coś ty zrobiła Wichurze?!

Alice - A co? Smoczyca ranna?

Astrid - Przestań! Czego ty od nas chcesz?!

Alice - Czkawkę! Jest mój i Drago!

Astrid - Co?!

Alice wyszła z pokoju. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na nią. Walczyłyśmy tak kilka minut, aż Alice popchnęła mnie i spadłam ze schodów. Naszczęście złapałam jej rękaw i razem spadłyśmy.

Astrid - Moja ręka........

Ostatnie co widziałam to nieprzytomną Alice. Później zemdlałam.

Perspektywa Valki

Obudziłam się w nocy, bo usłyszałam jakiś huk. Stoick spał, ale ja poszłam do pokoju Czkawki, który również spał. Lekko szturchnęłam go i się obudził.

Czkawka - Mama? Co ty tu robisz?

Valka - Usłyszałam hok i myślałam, że to ty.

Czkawka - Nie to nie ja. A może coś ci się przyśniło?

Valka - Nie. Proszę cię chodź sprawdzimy to razem.

Czkawka - Tylko chodź po tatę.

Poszliśmy obudzić Stoicka i poszliśmy po resztę jeźdźców.

Sączysmark - Ja nic nie słyszałem.

Śledzik - A ja tak. Coś jakby spadło.

Stoick - Dobra chodźmy popytać.

Perspektywa Czkawki

Poszliśmy do Pyskacza, ale on nic nie robił. Postanowił, że nam pomoże. Po godzinie przepytalismy wszystkich,a le nikt nic nie robił. Został tylko dom Astrid.

Pyskacz - No to Czkawka możesz iść.

Czkawka - Co? Dlaczego ja?

Sączysmark - Bo ona nas udusi. Chcesz mieć nas na sumieniu?

Czkawka - No dobra.

Poszedłem w kierunku domu Astrid. Zapukałem, ale nikt nie otwierał. Postanowiłem użyć mojego noża i przekręciłem zamek w drzwiach. Drzwi otwarły się i zobaczyłem Astrid leżącą na Alice.

Czkawka - Astrid! Mamo! Tato! Chodźcie tu!

Podbiegli do mnie wszyscy. Ja zapaliłem świecę i sprawdziłem czy żyją.

Czkawka - Żyją. Musimy zabrać je do Gothi.

Pyskacz - Idziemy.

Gothi opatrzyła Astrid i Alice. Ja zaniosłem Astrid do mojego pokoju, a Alice została u Gothi. Patrzyłem na nią i obwiniałem się o to, że nie zareagowałem. W krótce zasnąłem.

Perspektywa Astrid

Byłam w jakimś pokoju. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich kobieta podobna do mnie.

Kobieta - Odnalazłaś swoje przeznaczenie. Teraz możesz iść sama.

Ten głos był taki sam jak ten co słyszałam w myślach.

Astrid - Kim jesteś? Czy ja cię znam?

Kobieta - Możesz mnie nie pamiętać, ale ja ciebie znam Astrid.

Astrid - Skąd znasz moje imię? Kim jesteś?

Kobieta - Jestem Astryda, twoja mama.

Astrid - Mama? Dlaczego tu jesteś?

Astryda - Thor pozwolił mi poierować twoim życiem. Teraz już możesz sama iść.

Astrid - Mamo kocham cię.

Astryda - Ja ciebie też.

Obudziłam się rano. Nie mogłam się ruszyć. Zauważyłam Czkawkę śpiącego na biurku. Cicho jęknęłam, ale Czkawka obudził się.

Czkawka - Astrid! Jak się czujesz?

Astrid - Bywało gorzej. Co się stało?

Czkawka - Znaleźliśmy cię na podłodze razem z Alice.

Już wszystko sobie przypomniałam. Ale gdzie była Alice? Czy ona nie żyje?

Astrid - A co z Alice? Czy ona....

Czkawka - Żyje. Jest u Gothi, ale jak się obudzi od razu wypływa.

Astrid - A co mi jest?

Czkawka - Alice ma złamana nogę, a ty masz złamana rękę i żebro.

Astrid - Aha.

Widziałam jak się zmartwił. Delikatnie podniosłam się i go przytuliłam. Po pewnym czasie odwzajemniła uścisk.

Astrid - Czkawka co jest?

Czkawka - To moja wina. Ja cię nigdy nie słucham.

Astrid - To nie twoja wina. Nie mogłeś nic zrobić.

Mój przyjaciel spojrzał mi w oczy. Delikatnie się uśmiechnął i ja też.

Perspektywa narratora

Minął miesiąc od tego wypadku na schodach. Czkawka codziennie przychodził do Astrid i jej pomagał. Alice po tym jak się obudziła od razu wyplynęła. W krótce Astrid była już cała i zdrowa. Dziś przyszła na zajęcia do Akademii.

Czkawka - Astrid dobrze, że wróćiłaś.

Astrid - Też się cieszę. To co? Zaczynamy lekcje?

Sączysmark - Znowu te lekcje?

Astrid - A wolisz mieć odbitą moją nogę na twojej, że tak powiem ślicznej buźce?

Sączysmark - Nie! Zabierzcie ją!

Czkawka - No to zaczynamy!

Po 2 godzinach zajęcia skońćzyły się. Astrid już miała lecieć, ale zatrzymał ją Czkawka.

Czkawka - Może polecimy gdzieś? Pokażesz mi co nauczyłąś Wichurę.

Astrid - Jasne. Tylko muszę nakarmić Wichurkę. Idziesz ze mną?

Czkawka - Jasne. Szczerbek idziemy!

Przyjaciele poszli w kierunku domu Astrid. Dziewczyna wyciągnęła z domu kosz ryb, którymi poczęstował się również Szczerbatek.

Astrid - No proszę. Czy mamy nową parę na Berk?

Czkawka - Chyba tak. To co? Lecimy?

Astrid - Tak. Wichura!

Po minucie wzbili się w powietrze i zaczęła się gonitwa.

Astrid - Nie dogonisz mnie!

Czkawka - Jesteś tego pewna?

Chłopak przyspieszył i oboje wylądowali w tym samym momencie nad Klifem.

Astrid - Remis! Następnym razem nie dogonisz mnie!

Czkawka - Tsa......Napewno.

Perspektywa Czkawki

Astrid usiadła i patrzyła w dal. Naprawdę podziwiałem ją. Straciła rodziców, a później wuja. Została sama, ale nigdy się nie poddała. Nawet podziękowała mi co zdarzało się jej rzadko. Usiadłem obok niej i spojrzałem w dal.

Czkawka - Dlaczego tam tak patrzysz?

Astrid - A pamiętasz jak 5 lat temu zobaczyłeś mnie na Plaży?

Dobrze to pamiętam. Chciała mnie za to zabić. Wtedy to naprawdę zacząłem się jej bać.

Czkawka - Tak. I co?

Astrid - Patrzyłam na zachodzące słońce. Uwielbiam tak patrzeć.

Czkawka - Teraz rozumiem.

10. Heathera cz.1

Perspektywa narratora

Na Berk minęło kilka dni. Wszyscy żyli tak jak wcześniej tylko, że ze smokami. Za kilka dni miała zacząć się zima. Czkawka i jego przyjaciele oraz smoki siedziały w środku Smoczej Akademii.

Czkawka - Dobra. To ile splunięć ma Gronkiel?

Chłopak rozejrzał się dookoła i wszyscy byli czymś zajęci. Sączysmark rozmawiał z Hakokłem, Śledzik opowiadał Sztukamięs historyjki, Mieczyk rozmawiał z Miecią, a Szpadka siedziała i patzryła w górę.

Czkawka - Słuchacie mnie?

Sączysmark - Jasne, że......nie.

Czkawka - Uhhh.......Astrid?

Jednak dziewczyna siedziała i ostrzyła swój topór. Szczerbatek sobie smacznie spał. Czkawka usiadł obok Astrid i zaczął z nią rozmawiać.

Czkawka - Astrid ty też?

Astrid - Ale co? Ostrzę topór.

Czkawka - Dobra. Koniec dzisiaj tych zajęć.

Nagle do środka wszedł Pyskacz. Chłopak pomógł mu zamknąć wrota.

Pyskacz - Czkawka weź kogoś i leć na Plażę.

Czkawka - Ale dlaczego? O co chodzi?

Pyskacz - Ktoś jest tam.

Czkawka - Zaraz lecę!

Kowal wyszedł. Czkawka rozejrzał się po jeźdźcach i spojrzał na Astrid.

Czkawka - Astrid lecisz ze mną?

Astrid - Jasne. Tylko obudź Szczerbatka.

Chłopak zaczął budzić swojego smoka. Po paru minutach męki Szczerbatek otworzył oczy. Czkawka i Astrid wylecieli z Akademii i polecieli na Plażę.

Perspektywa Astrid

Wylądowaliśmy obok jaiejś łodzi. Obok stała dziewczyna o czarnych włosach. Czkawka i ona spojrzeli na siebie.

Czkawka - Heathera?

Dziewczyna - Czkawka?

Oboje wpadli sobie w ramiona. Kim jest ta dziewczyna? O co tu chodzi?

Czkawka - Jak dobrze cię widzieć!

Heathera - Ciebie też.

Dziewczyna spokrzała w moją stronę i zapytała się Czkawki:

Heathera - A to kto? Jej nie znam.

Czkawka - To jest ta Astrid, o której wszyscy ci opowiadali.

Heathera podeszła w moją stronę i wyciągnęła dłoń. Niepewnie podałam jej moją dłoń.

Heathera - Heathera.

Astrid - Astrid Hofferson.

Heathera - Wiele o tobie słyszałam. Jesteś najlepszą wojowniczką na Berk.

Spojrzałam na uśmiechającego się Czkawkę. Podszedł do nas i zaprponował:

Czkawka - Może wrócimy? Tata będzie się martwił.

Heathera - Jasne. Tylko na czym mam lecieć?

Astrid - Możesz ze mną.

Perspektywa narratora

Dziewczyna wsiadła na Wichurę razem z Astrid. Razem z Czkawką polecieli na Berk. Gdy Heathera zsiadła ze smoka Astrid od razu zobaczyła Valkę.

Heathera - A to kto?

Kobieta podeszła do nich i uśmiechnęła się.

Valka - Czkawka wracajcie już do domu.

Czkawka - A właśnie. Mamo to jest Heathera.

Heathera - Mamo? Przecież ty nie miałeś mamy.

Czkawka - To długa historia. Opowiem ci ją później.

Astrid - Valka gdzie będzie mieszkać Heathera?

Valka spojrzała na dziewczynę i na wojowniczkę. Od razu wpadł jej do głowy pewien pomysł.

Valka - A może z tobą Astrid? Poznacie się lepiej.

Heathera - Ale.......

Astrid - Nie ma problemu. Nawet pasuje mi to. Nie będę się nudzić sama w domu. Chodź......Zaprowadzę cię.

Dziewczyny ruszyły do domu. Następnego dnia w Akademii odbywały się zajęcia, na które przyszła Heathera.

Czkawka - Ile splunięć ma Zębiróg?

Śledzik - 6!

Czkawka - Puknkt dla Śledzika i Sączysmarka.

Astrid - To nie fair! Ja muszę siedzieć tutaj z Bliźniakami!

Szpadka - A masz coś przeciwko?

Mieczyk - Nie. To się mówi tak: Sprzeciwiasz się?

Dziewczyna nie wytrzymała i rzuciła się na Mieczyka. Czkawka szybko odciągnął zdenerwowaną Astrid od Mieczyka.

Czkawka - Astrid uspokajamy się.

Mieczyk - Zabierzcie ją! Zwariowała!

Astrid - Ja?! Trzymajcie mnie, bo.......

Czkawka - Spokój!

W jednej chwili wszyscy się uciszyli. Heathera była pod wrażeniem krzyku swojego przyjaciela. Śledzik, Szpadka i Sączysmark przestali krzyczeć, a Mieczyk schował się za Śledzikiem.

Czkawka - Dzisiaj koniec zajęć. Możecie iść do domu.

Przy wyjściu Astrid, Sączysmark i Szpadka zaczęli się kłócić.

Sączysmark - Ej misia! A może.....

Astrid - Za mało dostałeś 5 lat temu?! Poprawić ci?!

Szpadka - Mam spokój!

Sączysmark - A może ty księżniczko?

Szpadka - Zaraz go......

Czkawka westchnął, a Heathera podeszła do niego.

Heathera - I jak ty z nimi wytrzymujesz?

Czkawka - Nie jest tak źle..... Wystarczy tylko krzyknąć.

Heathera - A z tego co tu widziałam to Astrid cię nie słucha.

Czkawka - Ona nikogo nie słucha. Robi wszystko po swojemu. Mam pytanie.

Heathera - Jakie?

Czkawka - Chciałabyć mieć smoka?

Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co prezed chwilą usłyszała. Bradzo się cieszyła.

Heathera - Tak! Tak! Tak! Dziękuję Czkawka!

Dziewczyna przytuliła mocno chłopaka. Gdy się od siebie oderwali, Czkawka powiedział:

Czkawka - Ale musimy kogoś zabrać. Tylko kogo?

Heathera - Może Astrid? Chyba nie boi się?

Czkawka - Nie. No to ja powiem jej to.

Chłopak ruszył w stronę domu dziewczyny.

11. Smok dla Heathery i tajemnica

Perspektywa Czkawki

Zapukałem trochę przestraszony do domu Astrid. Po chwili drzwi otworzyły się, a w nich ujrzałem jej błękitne oczy. Uśmiechała się i to był dobry znak.

Czkawka - Astrid Heathera chciała cię zabrać po jej smoka.

Astrid - Mnie? Aż tak mnie polubiła?

Czkawka - Tak. To co? Lecisz?

Astrid - Jasne. Tylko kiedy?

Czkawka - Jutro z rana. Sączysmark i Bliźniaki będą mieli zabawę, a Śledzik jakoś to przeżyje.

Astrid - Chyba. No to idę się przygotować. Cześć!

Czkawka - Cześć!

Astrid zniknęła za drzwiami. Poszedłem do domu i położyłem się spać. Rano o budził mnie nikt inny jak Szczerbatek.

Czkawka - Szczerbek!

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrr.

Spojrzałęm przez okno. Było już rano. Szybko wstałem i ubrałem się. Później szybko zjadłem śniadanie i pobiegłem po Heatherę i Astrid. Zobaczyłem je stojące przed domem.

Czkawka - Sorry za spóźnienie. Zaspałem. To jak? Lecimy?

Astrid i Heathera - Lecimy!

Szybko wzbiliśmy się w górę i polecieliśmy.

Perspektywa Heathery

Czkawka ciągle spoglądał na Astrid, a ona na niego. Chyba coś tu się kroi. Muszę przerwać tą ciszę.

Heathera - A skąd będę wiedziała, który to smok?

Czkawka - On cię wybierze.

Heathera - A jak Astrid oswoiłaś smoka?

Astrid westchnęła, a w jej oczach widziałam łzy.

Astrid - To było jak uciekłam od Drago. Znalazłam ją i wytresowałam.

Czkawka - Lądujemy!

Szybko wylądowaliśmy i od razu zobaczyłam Gronkiela, który mi się spodobał. Powiedziałam Czkawce, że chcę go. On powiedział mi co i jak mam zrobić.

Heathera - Cześć mały. Śliczny jeteś.

Popatrzyłam na Czkawkę, który się uśmiechał i Astrid, która wyglądała na przestraszoną. Podeszłąm bliżej i smok już miał wystrzelić, ale nagle pojawiła się Astrid na Wichurze.

Astrid - Heathera!

Perspektywa narratora

Smok odwrócił się i strzelił w Astrid i Wichurę. Wojowniczka wraz ze swoją smoczycą spadły na ziemię.

Czkawka - Astrid!

Smok był coraz blizej, gdy nagle Heathera przyłożyła mu rękę do pyska. Smok uspokoiła się i zaczęła ją lizać.

Heathera - Też cię kocham! Hahahahaha!

Astrid szybko wstała, a Czkawka podbiegł do niej. Zdziwieni patzryli się na tę scenę z radością. W krótce smok zszedł z dziewczyny, a ona sama wstała.

Heathera - Jakby cię tu nazwać? Wiem! Spout!

Smok był bardzo szczęśliwy z imienia. Od razu wsiedli na swoje smoki i polecieli na Berk. Gdy wylądowali, Szczerbatek, Wichura i SPout obskoczyli Astrid. Wojowniczka śmiała się.

Czkawka - Szczerbek zostaw Astrid!

Heathera wiedziała już o co chodzi. Podeszła do chłopaka i szepnęła mu:

Heathera - Widzę, że ktoś tu się zakochał!

Czkawka - Ja? Nie.

Heathera - Wiem o tym. Nie wmówisz mi, że nie.

Czkawka - Ale ona mnie nie kocha.

Heathera - Powiedz jej co czujesz. Nie dowiesz się tego jeśli nie zapytasz.

Czkawka - Dobra. Dzięki.

Heathera - Nie ma za co.

12. Przerwa

Minęło kilka dni odkąd Heathera ma smoka i jest na Berk. Czkawka czuł, że musi powiedzieć Astrid co do niej czuje. Po zajęciach postanowił zabrać ją nad Klif.

Heathera - Dasz radę!

Czkawka - Wiem.

Wszyscy wylecieli z Akademii i zostali tylko Astrid i Czkawka. Chłopak podszedł do niej nieśmiało.

Czkawka - Astrid chciałabyś może gdzieś polecieć? Może nad Klif?

Astrid - Jasne. Wichura!

W krótce polecieli nad Klif. Przez całą drogę milczeli, aż dolecieli nad Klif. Chłopal zszedł pierwszy i podał pięknej wojowniczce rękę.

Astrid - Jak ja tu uwielbiam być. Dziękuję, że pokazałeś mi je.

Czkawka - Cieszę się, że ci się podoba.

Czkawka chwycił Astrid za ręce i spojrzał w jej piękne, błękitne oczy. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i zarumieniła. Chłopak zresztą też.

Czkawka - Astrid.....ja....ja....

Nagle przylecieli do nich jeźdźcy. Wszyscy wyglądali na zmartwionych.

Śledzik - Czkawka! Atakują!

Czkawka - Kto?!

Sączysmark - Drago!

Astrid - O nie! Ja się znim policzę!

Szpadka - Lecimy?

Mieczyk - Ja to chciałem powiedzieć!

Szpadka - Nie, bo ja!

Jeźdźcy szybko wsiedli na swoje smoki i polecieli na Berk gdzie trwała bitwa. Gdy wylądowali, Czkawka podbiegł do Stoicka walczącego z Drago.

Czkawka - Tata! Pomogę ci!

Stoick - Dobrze!

Wandale ruszyli do ataku. Berk wygrywało, a armia Drago przegrywała. Nagle Drago zauważył Astrid, która walczyła z jego strażnikiem.

Perspektywa Astrid

Czkawka i Stoick walczyli zresztą jak każdy. Ja walczyłąm ze strażnikiem Drago. Nagle zobaczyłam Drago z nożem nade mną.

Astrid - (szeptem) Nie!

Drago - Tak!

Już przygotowałam się na najgorsze, ale zoś zakryło mnie. Gdy otworzyłam oczy, Szczerbatek był zawiązany przez Drago. Czkawka mi tego nie wybaczy.

Czkawka - Szczerbatek! Nie!

Drago - To koniec! Pożegnaj się ze swoim smokiem!

Drago odpłynął ze Szczerbatekiem. Czkawka szarpał się, ale zatrzymali go. Wiedziałam, że to moja wina. Upadłam na ziemię i oddychałam głęboko.

Perspektywa Czkawki

Zabrał Szczerbatka! Nie daruje mu tego! Zaraz! Spojrzałęm w kierunku Astrid, która klęczała na ziemii i głęboko oddychała. Szybko podbiegłem do niej.

Czkawka - Astrid! Nic ci nie jest?

Spjrzała na mnie tymi swoimi oczami. Było w nich teraz tylko przerażenie i smutek.

Astrid - To moja wina. To przeze mnie.

Czkawka - Co? To nie twoja wina Astrid. Słyszysz? Nie twoja.

Przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem. To nie była jej wina.

13. Odzyskam cię!

Perspektywa narratora

Dzisiaj rano Czkawka wstał wcześniej i poszedł na Plac. Czekali tam na niego jeźdźcy oraz jego rodzice i Pyskacz.

Czkawka - Dobra lecimy!

Chłopak wsiadł za Astrid na Wichurę i polecieli na wyspę Drago.

Śledzik - Czkawka, a co będzie jak tam przylecimy?

Czkawka - Ja i mama pójdziemy szukać Szczerbatak, a wy zajmijcie się Drago. Astrid.

Tu poptarzył na dziewczynę, która była zamyślona. Jednak szybko ocknęła się i spojrzała do tyłu.

Czkawka - Astrid ty będziesz musiała zostać, bo Drago cię szuka.

Astrid - Co?! Ja mam zostać?! Nie rób mi tego!

Valka - Czkawka ma rację. Jeśli Drago cię zobaczy będzie to koniec. Złapie nas i ciebie.

Astrid - Ale......

Sączysmark - No Astrid. Słuchaj Czkawki.

Dziewczyna zdenerwowała się, ale zgodziła się. Gdy wylądowali na wyspie wroga, Czkawka i Valka ruszyli na poszukiwanie Szczerbatka. Reszta jeźdźców przygotowała się do ataku, a Astrid odleciała z Wichurą za skałę. Nagle zaatakowali ich strażnicy Drago. Tym czasem u Czkawki i Valki.

Perspektywa Czkawki

Szliśmy korytarzem patrząc po celach. Bałem się o Szczerbatka. Nagle usłyszałem jakiś ryk.

Valka - Słyszysz to?

Czkawka - Szczerbatek!

Pobiegliśmy do celi, z której wydobywał się ryk. Zobaczyłem Szczerbatka i od razu otworzyłem drzwi od celi. Wszedłem do srodka i zacząłem rozwiązywać go.

Czkawka - Hej......Szczerbek lecimy!

Szybjo rozwiązałem go i pobiegliśmy na zewnątrz. Zobaczyłem tatę walczącego i jeźdźców. Za skałą zauważyłem Astrid gotową do ataku. Podbiegłem do pozostałych i powiadomiłem ich o odlocie.

Perspektywa narratora

Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli na Berk. Podczas lotu Szczerbatek leciał obok Wichury. Czkawka coś przeczuwał, ale był zadowolony z tego. W pewnym momencie odezwał się Czkawka do Astrid.

Czkawka - Chciałabyś polecieć ze mną nad Klif?

Astrid - Wichurka co ty na to?

Wichura - Wrrrrraaauuuu.

Astrid - No to macie towarzystwo.

Czkawka i Astrid oddalili się od jeźdźców i polecieli nad Klif. Gdy Astrid chciała zejść Czkawka wziął ją na ręcę i zaczął ją łaskotać. Dziewczyna nie mogłą przestać się śmiać.

Astrid - Prze.....sta....przes......tań! Hahahahaha!

Czkawka - A co za to dostanę?

Astrid - Wszystko co chcesz tylko przestań!

Chłopak przestał ją łąskotać i spojrzał jej w oczy.

Perspektywa Czkawki

W jej oczach było widać tylko błękit i szczęście. Tak uwielbiam na nie patrzeć. Wyglądała tak pięknie. Chwila! Za długo się na nią patrzę!

Czkawka - I co dostanę?

Astrid - Już mówiłam. Wszystko co chcesz.

Czkawka - Ty moja najlepsza przyjaciółko spędzisz ze mną jutro cały dzień. Zgoda?

Astrid - Ok. Mogę wstać?

Dopiero teraz zauważyłem, że leżę na niej. Podniosłem się i podałem jej rękę. Gdy wstaliśmy, Astrid walnęła mnie w ramię.

Astrid - Kto pierwszy w Berk?!

Uśmiechnąłem się, a ona wsiadła na Wichurę i popędziła na Berk.

Czkawka - Ach Astrid. Nie dam ci wygrać!

Szybko wsiadłem na Szczerbka i poleciałem na Berk za Astrid.

14. Kochałem, kocham i zawsze będę kochać cię!

Perspektywa narratora

Następengo dnia Czkawka wstał, ubrał się i zszedł na śniadanie. Była tam już Valka i Stoick.

Valka - Co dzisiaj tak wcześnie?

Stoick - Nic dziwnego. Wczoraj był z Astrid nad Klifem.

Czkawka - A skąd ty to wiesz?

Stoick zrobił minę jakby chciał zmienić temat. Valka uśmiechnęła się i zapytała:

Valka - Kiedy jej powiesz, że ją kochasz? Wszyscy się o to pytają.

Czkawka - A oni.....Skąd o tym wiesz?

Chłopak spojrzał na swojego ojca i wszystko zrozumiał.

Stoick - No wiesz.......Jak ja wiem to i twoja mam powinna wiedzieć. No to kiedy jej to powiesz?

Czkawka - Dzisiaj. Mam taki zamiar.

Czkawka zjadł śniadanie i poszedłe ze Szczerbatkiem do Astrid. Zauważył ją karmiącą Wichurę.

Czkawka - Cześć!

Astrid - Cześć! To gdzie lecimy?

Czkawka - Najpierw na Plażę, później do lasu i nad Klif.

Astrid - Ok. To ja idę się przebrać.

Po godzinie wyruszyli na Plażę. Szczerbatek bawił się z Wichurą, a Astrid i Czkawka siedzieli rozmawiali.

Czkawka - A jak poznałaś Valkę?

Astrid - Marazmor mnie do niej przyniósł. Na początku chciałam ją zaatakować, ale zatrzymał mnie Marazmor. Powninieneś być mu wdzięczny.

Czkawka - Dlaczego?

Astrid popatrzyła na niego i się uśmiechnęła.

Astrid - Gdyby nie on to nie miał byś mamy.

Dziewczyna zaczęła się śmiać, a Czkawka razem znią. Po kilku godzinach polecileli do lasu.

Astrid - Po co tu przylecieliśmy?

Czkawka podszedł do Wichury i wyciągnął topór Astrid. Zdziwiona dziewczyna podeszła do niego i zabrała swój topór.

Astrid - To mój topór.

Czkawka - Wiem....I dlatego nauczysz mnie nim rzucać.

Astrid - Ale to kilka dni zanim się nauczysz. Ja musiałam, żaby tak rzucać jak teraz uczyć się przez 15 lat.

Chłopak wziął jej topór i uśmiechnął się.

Czkawka - Nie znasz moich możliwości. To zaczynamy?

Astrid - Niech będzie.

Po godzinie Czkawka rzucał toporem prawie jak Astrid. Dziewczyna była pod wrażeniem.

Astrid - No muszę ci przyznać, że szybko się uczysz. Alę do mnie brakuje ci trochę.

Czkawka - No to teraz nad Klif.

Przyjaciele wsiedli na smoki i polecieli nad Klif. Gdy zszedli ze smoków, Czkawka złapał Astrid za ręcę i popatrzył w oczy.

Czkawka - Astrid....ja...ja...ja...

Astrid - Tak?

Czkawka - Astrid ja.......ja...ja.....ja cię kocham. Nie potrafię przestać o tobie myśleć. Kocham cię od zawsze. Gdy zniknęłaś, nie mogłem spać. Szczerbatek pomógł mi zapomnieć, ale to zawsze pwracało. Kocham cię i wiem to dobrze.

Astrid patrzyła na niego jak zahipnotyzowana. Uśmiechnęła się i odpowiedziała:

Astrid - Ja też cię kocham.

Czkawka przybliżył jej usta do swoich. Po chwili złączyli się w namiętnym pocałunku. Kochali się i dobrze to wiedzieli. Gdy oderwali się od siebie, popatrzyli sobie w oczy.

Czkawka - Zostaniesz moją dziewczyną?

Astrid - Tak!

Astrid znów pocałowała chłopaka. Szczęśliwi usiedli na trawie i patrzyli na zachodzące słońce.

Czkawka - Jestem bardzo szczęśliwy.

Astrid - Ja też. To co? Lecimy na Berk?

Czkawka - Jasne.

Para wsiadła na smoki i polecieli do wioski. Czkawka odprowadził Astrid pod jej dom, a ona podziękował mu namiętnym i przepełnionym miłością i zaufaniem pocałunkiem. Czkawka poszedł szczęśliwy do swojego domu.

15. Zwykły dzień.....raczej nie cz.1

Minął miesiąc odkąd Czkawka i Astrid są parą, ale nikt o tym nie wie poza rodzicami Czkawki. Tego dnia Stoick postanowił ogłosić to całej wiosce. Zdenerwowany Czkawka poszedł do Astrid.

Astrid - I co? Tak powie to?

Czkawka - No raczej. A co u ciebie?

Astrid - To co zawsze. Codziennie latam z Wichurą i odwiedza mnie mój chłopak.

Oboje parsknęli śmiechem. Czkawka wstał i podszedł do swojej dziewczyny.

Astrid - Ale......

Chłopak pocałował ją w usta, a dziewczyna odwzajemniła pocałunek. Trwali w nim tak 10 minut. W krótce oderwali się od siebie.

Astrid - I co Czkawuś? Idziemy na przyjęcie?

Czkawka - Raczej nie.

Astrid - A ja chciałabym posłuchać twojego ojca i zobaczyć miny Sączysmarka, Śledzik i Bliźniaków. A ty byś nie chciał?

Czkawka - I to jak. Dobra idziemy.

Czkawka i Astrid poszli do twierdzy gdzie odbywało się przyjęcie. Gdy weszli wszystkie oczy były skupionie na nich. Nagle podszedli do nich jeźdźcy i ku ich zdziwieniu zaczęli im gratulować.

Saczysmark - Jak długo już jesteście razem?

Mieczyk - Dlaczego nam nie powiedzieliście?

Szpadka - Kiedy ślub?

Czkawka - Spokój! Narazie nie będzie żadnego ślubu.

Śledzik - Dajmy im odpocznąć.

Mieczyk - No właśnie Szpadka!

Szpadka - zaraz ci tak przywalę, że zobaczysz gwiazdy przed oczami!

Jeźdźcy poszli, a przed parą pojawili się rodzice Czkawki. Tego wieczoru Czkawka i Astrid nie mieli czasu dla siebie. Po przyjęciu wszyscy poszli do swoich domów. Czkawka poszedł odprowadzić Astrid.

Astrid - Zostaniesz dzisiaj ze mną?

Czkawka - Jasne. Tylko pójdę powiedziec mamie i tacie.

Astrid - To ja poczekam.

Chłopak poszedł do swojego domu. Gdy wszedł, zobaczył swoich rodziców uśmiechniętych i zadowolonych.

Valka - Już jesteś? A gdzie Astrid?

Czkawka - Dzisiaj śpię u Astrid jakby coś.

Stoick - Jasne. Nie przeszkadzajcie sobie.

Valka parsknęła śmiechem, Czkawka stał jak wryty, a Stoick uśmiechał się. Czkawka odwrócił się i popatzrył na swojego ojca.

Czkawka - Tsa....Jasne.

Czkawka poszedł szybko do domu swojej dziewczyny. Zapukał do drzwi, z których usłyszał "wejdź."

Czkawka - I jak My'Lady?

Astrid - Chcesz herbaty?

Czkawka - Jasne. Miętową.

Astrid - Przecież wiem jaką lubisz herbatę.

Dziewczyna poszła zaparzyć herbatę, a w tym czasie Czkawka poszedł do jej pokoju. Gdy wszedł, zobaczył ogromną skrzynię.

Perspektywa Czkawki

Podszedłem bliżej skrzyni i otworzyłem ją. W środku znajdowały się jakieś książki. Wyciągnąłem kilka.

Czkawka - Co my tu mamy? Sztuki walki i jak gotować.

Nagle spod spodu wyciągnąłem jakiś notes. Otworzyłem go i zacząłem czytać.

Dzisiaj dowiedziałam się jak zginęła moja mama. To przeze mnie.

Odwróciłem kilka kartek i zoabczyłem coś co mnie zaciekawiło. Był tam jakiś klucz i list. Jeszcze zobaczyłem wpis.

Poznałam moją miłość. Kocham go i nic ani nikt tego nie zmieni. Ale muszę mu powiedzieć prawdę, ale jak?

Jaką prawdę? O co tu chodzi? Przerzucałem dalej kartki i przeczytałem coś co mnie przeraziło.

Ten demon mnie opanował! Nie moge nic zrobić! Gdy urodzi się Astrid, on przejdzie na nią! Co ja mam robić?!

Nagle usłyszałem, że ktos wchodzi po schodach. Nie myliłem się. To była Astrid. Gdy zoabaczyła co trzymam w ręcę, zbladła. Odłożyła herbatę i podeszłą bliżej mnie.

Astrid - Co robisz?

Czkawka - Astrid o co tu chodzi? Czytałaś to?

Astrid - Tak czytałam i nie zrobię tego więcej.

W jej oczach zauważyłem cierpienie, którego nigdy nie widziałem. Przytuliłem ją do siebie i zapytałem:

Czkawka - Astrid o co chodzi z tym listem? Jaki demon?

Moja dziewczyna szybko oderwała się ode mnie i spojrzała na mnie.

Perspektywa Astrid

Nie mogę to trzymać w tajemnicy. Kocham go i ufam mu. Musze mu to powiedzieć.

Astrid - To pisała moja mama. Wujek ngdy nie chciał o niej mówić, ale z tego co czytałam to sama mu to powiedziała.

Czkawka - Ale co?

Astrid - Moja mama miała demona w sobie. Nie wiadomo czy to prawda, ale wszyscy tak myśleli i ona sama też. Mówią, że ten demon przeszedł na mnie, ale mi nic nie ma.

Czkawka przytulił mnie i zaczął gładzić po włosach. Uwielbiałam kiedy to robił. Przy nim czułam się bezpieczna i kochana. Teraz mam dla kogo żyć.

Perspektywa narratora

Następengo dnia Czkawka obudził się pierwszy i zobaczył Astrid śpiącą obok niego. Po kilku minutach dziewczyna zaczęła się budzić.

Astrid - Dziękuję, że zostałeś.

Czkawka - Nie ma za co. Pamiętaj co kolwiek, by się nie stało, to i tak cię kocham.

Chłopak pocałował namiętnie dziewczynę i poszli zjeść śniadanie, przy którym było dużo śmiechu. Później Czkawka wyszedł do swojego domu.

Stoick - I jak było?

Czkawka - Ale co? Astrid opowiadała mi o swoich rodzicach.

Valka - Dobra. To ja idę na lot ze Cmuroskokiem!

Czkawka - To ja lecę z tobą!

Czkawka szybko wsiadł na smoka i razem ze swoją mamą wzbili się w powietrze. Czkawka podczas lotu był nie obecny i zauważyła to Valka.

Valka - O co chodzi?

Czkawka - Astrid powiedziała mi, że jej mamę opętał demon i przeszedł na nią. Jest to prawda?

Valka - No cóż. Gdy byłam jeszcze na Berk, słyszałm o tym, ale nie wierzyłam w to. Przecież Astrid jest zdrowa. Czym się przejmujesz?

Czkawka - Mam złe przeczucia.

Valka - Napewno będzie dobrze. Zobaczysz.

Czkawka i Valka wracali już na Berk. Jednak nie wiedziei jak bardzo się mylili.

16. Zwykły dzień.....raczej nie cz.2

Minęło kilka dni. Na Berk wszyscy przygotowywali się do nowej dyscypliny sportowej, którą wymyślił Mieczyk. Przygotowywali się do Smoczych Wyścigów. Ale ten dzień miał zmienić ich życie na zawsze.

Czkawka - I jak? Gotowa?

Astrid - Jak zawsze!

Sączysmark - Sączy! Sączy! Smark! Smark! Smark!

Jeźdźcy ustawili się do lotu. Gdy mieli wystartować, rozległo się brzmienie rogu. Wszyscy pobiegli szybko do portu gdzie zoabczyli statki Drago. Wódz szybko zarządał przygotowania do obrony.

Śledzik - Po co on tu przypłynął?!

Sączysmark - Mam go już dość!

Szpadka - Zawsze nam psuje zabawę!

Mieczyk - Niech ja go......

Stoick - Czkawka ty z jeźdźcami atakujcie z góry!

Czkawka - Dobra! Lecimy!

Jeźdźcy wzbili się w powietrze i czekali, aż Drago przypłynie do portu. Wandale byli przygotowani i jeźdźcy też. Gdy mężczyzna wyszedl ze swojego statku od razu zarządał atak.

Drago - Stoick jeśli oddasz mi moją wałsność to dam ci spokój!

Stoick - To nie jest twoja własność! Odpłyńcie!

Drago - Atak!

Wszyscy ruszyli do ataku i obrony. Wandale mieli smoki i dlatego wygrywali. Ale niestety wszystko się skończyło. Astrid leciała na Wichurze i została złapana w sieci. Zaczęła spadać.

Astrid - Aaaaaaaaaaaaaa! Wichura!

Wojowniczka spadła na ziemię. Podszedł do niej Drago ni zaczął coś mówić.

Drago - Elle, Elle! Abau, Mabau! Niech demon wyjdzie i do niej przyjdzie!

Astrid stanęła w miejscu. Jej oczy stały się całe czarne. Dziewczyna szamotała się na wszystkie strony i krzyczała.

Perspektywa Czkawki

Wygrywaliśmy, ale nigdzie nie było Drago i Astrid. Postanowiłem to sprawdzić. Armia Drago była pokonana, więc ruszyliśmy na poszukiwania Astrid.

Perspektywa Astrid

Czułam straszny ból. Nie mogłam nic zrobić. Ciemność! Wszędzie widzę ciemność! Krzyczłam w myślach o pomoc! Ból był coraz gorszy i nie o wytrzymania!

Astrid - Nie! Ratunku!

Głos - Jesteś moja!

Astrid - Nie! Pomocy! Proszę! Nie!

Poczułam ból w głowie i już więcej nic nie pamiętałam.

Perspektywa demona

Teraz mogę zapanować nad światem! Teraz się zemszczę! Ta młoda wojowniczka była silniejsza niż jej matka, ale udało się! Hahahaha! O ktoś tu podchodzi!

Perspektywa narratora

Do Astrid podchodził Stoick.Demon postanowił udawać rannego i potrzebującego pomocy. Wódz już blisko.

Stoick - Astrid co ci jest?

Demon podniósł głowę. Stoick był przerażony. Astrid wyciągneła mały zapasowy nóż i rzuciła nim w Stoicka. Wódz padł martwy na ziemię.

Perspektywa Czkawki

Szybko podleciałem do mojego ojca. Jak ona mogła mi to zrobić?! A ja ją kochałem!

Czkawka - Tato! Tato! Nie!

Podbiegła do mnie mama i przytuliła tatę. Szczerbatek przytulł się do mnie, a ja zacząłem płakać.

Valka - Stoick...Nie! Kocham cię!

Mój ojciec już nie żył, a to wszytsko przez Astrid. Drago podszedł do niej i wziął ją za rękę. Nie wybaczę jej tego nigdy! Po tym jak Drago odpłynął, włożyliśmy mojego ojca na łódź i zaczęliśmy wypuszczać płonące strzały.

Czkawka - Mam nadzieję, że będziesz tam szczęśliwy.

Po tym wszystkim wróciliśmy na Berk. Moja mama poinformowała wszystkich, że tata nie żyje. Gothi podeszła do mnie i narysowała mi znak wodza na czole.

Perspektywa narratora

Kilka dni później. Czkawka tęsknił za ojcem, ale wiedział, że musi się zająć wioską. Jeźdźcy wciąż nie mogli uwierzyć w to co zrobiła Astrid.

Czkawka - Dzisiaj nie będzie zajęć w Akademii.

Sączysmark - Jasne. Rozumiemy.

Chłopak poszedł do somu i zobaczył zapłakaną Valkę. Podszeszł do niej i ją przytulił.

Czkawka - Mamo nie martw się. Astrid już nigdy tu nie wróci.

Valka - To....To nie była jej wina.

Czkawka odunął się od Valki i popatzrył na nia ze zdziwieniem i zmieszaniem.

Czkawka - Co? Dlaczego ty ją bronisz?

Valka - Czkawka.......Jej matka miała w sobie dmeona, który przeszedł na Astrid.

Czkawka - Co ty mówisz?!

Valka - Nie widziałeś jej oczu. Były całe czarne. Demon ją pokonał i już jej nigdy nie odzyskamy. Ani twojego ojca ani jej.

Czkawka nie mógł zrozumieć o co chodzi. Przecież jego ukochana nie była demonem i zabiła jego ojca. Nie wiedział co ma robić.

Perspektywa Czkawki

Czyli Astrid to demon? Nic już z tego nie rozumiem. Co ja mam robić?! Postanowiłem, że pójdę do domu Astrid, by dowiedzieć się czegoś więcej. Gdy wszedłem, w jej domu panowała cisza. Wszedłem na górę do jej pokoju i otworzyłem skrzynię.

Czkawka - Co to wszystko ma znaczyć?!

Powoli przeglądałem książki i natrafiłem na jedną, która mnie zaciekawiła.

Czkawka - Demony Borka. Ciekawe co teraz?

Zacząłem czytać książkę. Było w nim opisane jak pozbyć się demona i żyć normalnie. Dowiedziałem się, że, aby zniszczyć demona trzeba zabić samego siebie.

Czkawka - Samego siebie? Jak to?

Szybko pobiegłem do domu i opowiedziałem o tym mamie.


17. Odejdź!

Perspektywa Astrid

Byłam uwięziona w środku samej siebie. Nie mogłam nic zrobić, ale wiedziałam, że to i tak nic nie da. Czkawka mnie nienawidzi. Mimo wszystko siedziałam skulona i rozmyślałam. Nagle usłyszałm jakiś głos w głowie. To była moja mama.

Astryda - Astrid nie poddawaj się. Jesteś silna, mocna i uparta. Musisz uwierzyc w siebie.

Astrid - Ja nie dam rady. Czkawka mnie nienawidzi. Straciłam wszystkich.

Astryda - Nie mów tak. Życie lubi robić wiele niespodzianek, ale ty nim kierujesz. Walcz. Jesteś wojowniczką.

Już nic nie słyszłam. Ale jak ja mam walczyć? Oh.....Gdyby nie ten demon, to bym była teraz na Berk.

Perspektywa narratora

Demon w postaci Astrid siedział na kamieniu i myślał. Cieszył się z wygranej, ale jedno go martwiło. Nie mógł nawiązać kontaktu z Astrid. Tym czasem na Berk. Czkawka spał w swoim pokoju, ale zaczął się wiercić.

Perspektywa Czkawki

Szłem drogą w lesie. Nagle zauważyłęm dziewczynę siedzącą na kamieniu. Uświadomiłem sobie, że to Astrid. Podeszłem do niej, by dowiedzieć się co jej jest.

Czkawka - Astrid?

Astrid momentalnie odwróciła się do mnie. Jej oczy były czarne i wyglądała na zmęczoną.

Czkawka - Co ci się stało w oczy?

Astrid - Myślisz, że jestem Astrid?! Jesteś w wielkim błądzie! Hahahaha!

Nagle spadłem w dół. Zobaczyłem Astrid siedzącą skuloną i zamyśloną. Ciągle powtarzała jedno.

Astrid - To moja wina. To moja wina. Gdyby nie ja to Stoick, by żył. Nie jestem wojowniczką. Nie!

Obudziłem się rano. Ten sen dał mi wiele do myślenia. Czy Astrid jest głęboko uwięziona w sobie? Czy opanował ją demon? Nagle poczułęm jak ktoś się łasi do mnie.

Czkawka - Szczerbatek! Jak miło cię widzieć!

Szczerbatek - Wrrrrrrrrr.

Czkawka - Chcesz iść do Wichury? Zaraz pójdziemy.

Zszedłem do kuchni i zobaczyłem moją mamę gotującą.

Czkawka - I jak?

Valka - Dobrze.

Perspektywa Valki

Podałam Czkawce śniadanie, ale był zamyślony. Pstanowiłam, że zapytam.

Valka - Nad czym myślisz?

Czkawka - Astrid mi się śniła. Ale była inna.

Valka - To znaczy? Jak inna?

Czkawka opowiedział mi swój sen. Czyżby to była prośba o pomoc ze strony Astrid? Dziwne to.

Perspektywa narratora

Miesiąc później. Całe Berk było jeszcze wstrząśnięte tym co się stało. Czkawka ciągle myślał o Astrid. Mimo tego co zrobiła kochał ją.

Czkawka - Mamo ogłoś wszystkim, że jutro wyruszamy, by poszukać Astrid. Wioską zajmie się Gothi.

Valka - Jasne.

Po 2 godzinach jeźdźcy byli gotowi do drogi. Jednak nikt z nich nie wiedział o co chodzi. Podczas lotu Śledzik postanowił o to zapytać.

Śledzik - Czkawka po co lecimy do lasu na wyspie Drago?

Czkawka - Po Astrid.

Wszyscy zdziwili się tym co powiedział ich wódz. Wiedzieli, że kocha Astrid, ale ona zabiła Stoicka.

Sączysmark - Ale po co po nią lecimy?

Mieczyk - Mało nam zrobiła? A co ona zrobiła?

Szpadka - Cicho!

Resztę lotu spędzili w ciszy. Po kilku godzinach byli już na miejscu. Postanowili iść na pieszo, a smoki obok nich.

Czkawka - Mam złe przeczucia. Może ona już nie żyje?

Valka - Nie wolnoci tak mówić! Astrid żyje i się nie podda.

Śledzik - A co jeśli ona nas.......

Czkawka - Nic nam nie zrobi! Musimy jej pomóc.

Gdy dotarli do lasu zobaczyli Astrid siedzącą przy jeziorze. Czkawka i pozostali podeszli bliżej niej.

Czkawka - Astrid?

Dziewczyna odwróciła się. Jej oczy były nadal czarne i pełne nienawiści. Valka podeszła do Czkawki.

Valka - Astrid wiem, że tam jesteś.

Astrid - No to jesteście w błędzie! Astrid umarła! Hahahaha!

Czkawka już chciał rzucić na nią, ale w porę powstrzymał go Szczerbatek.

Czkawka - Zostaw ją!

Astrid - A po co? Jest silniejsza niż jej matka, ale nie była tak obroniona.

Śledzik - Może nam ją oddasz?

Sączysmark - Ona należy do nas!

Mieczyk - Jeśli jej nie oddasz to...to...

Szpadka - Wykopiemy cię!

Astrid - Mam ją oddać? Proszę bardzo, ale ona beze mnie nie będzie sobą.

Valka - Co ty jej zrobiłeś?!

Astrid - Jej matka nie była taka jak ona.

Czkawka - Zostaw jej matkę i Astrid!

Astrid - Patrz!

Oczy Astrid zrobiły się normalne i pełne smutku. Cała się tzręsła.

Astrid - Ratunku!

Astrid oczy znów zrobiły się czarne, a demon zaczął się przeraźliwie śmiać.

Astrid - I co? Nie da sobie rady!

18. Złamane serce

Tylko perspektywa Astrid

Widziałam Czkawkę, ale nie wiedziałm co tam się dzieje. Nie było już dla mnie ratunku. Nagle przypomniałam sobie słowa mojej mamy.

Astryda - Nie mów tak. Życie lubi robić wiele niespodzianek, ale ty nim kierujesz. Walcz. Jesteś wojowniczką.

Astrid - Mamo masz rację! Nie poddam się! Jestem wojowniczką!

Wstałam i zaczęłam krzyczeć. Byłam zdenerwowana i nie mogłam przestać. Gdy to nie pomogło, zaczęłam walić w ściany.

Astrid - Nie poddam się! Szłyszysz?! Nigdy!

Uderzałam coraz mocniej. Wszystko co się stało przewijało się w moich myślach. Słyszałam Czkawkę i jeźdźców.

Czkawka - Zostaw ją! Słyszysz?!

Nie mogę się poddać! Oni we mnie wierzą! Czkawka mnie nienawidzi, ale życie toczy się dalej! Jestem wojowniczką! Będę walczyć!

Astrid - Nie!

Waliłam tak jeszcze kilka godzin. Byłam zmęczona, ale nie poddawałam się. W końcu jednak padłam na ziemię zmęczona.

Astrid - Pomocy!

Widziałam ciemność. Nagle rozbłysło się swiatło i zoabaczyłam moją mamę.

Astryda - Astrid.....

Astrid - Mama? Co ja mam robić?

Astryda - To co powinnaś.

Moja mam podniosła mnie z ziemii i przytuliła. Brakowało mi tego. Kocham ją i nikt ani nic tego nie zmieni.

Astryda - O czym teraz myślisz?

Astrid - O Stoicku. Zabiłam go.

Astryda - Jak to? Stoick nie żyje?

Astrid - Nic nie wiedziałaś?

Zdziwiłam się. Jeśli Stoick nie żyje to powinien być z moją mamą w Valhallii.

Astryda - Nie ma go w Valhallii.

Astrid - To znaczy, że on.....Mamo! Dziękuję!

Astryda - Za co?

Astrid - Za to, że jesteś!

Astryda - Kocham cię. Może kiedyś się spotkamy.

Astrid - Może. Kocham cię.

Moja mama zniknęła. Czyli Stoick żyje! On nie umarł! Nie zabiłam go! Teraz muszę walczyć!

Astrid - Demonie nie poddam się!

19. Wichura nie!

Perspektywa narratora

Czkawka kłócił się dalej z demonem. Astrid była dla niego bardzo ważna i nie chciał jej stracić.

Czkawka - Czego ty od niej chcesz?! Co ona ci zrobiła?!

Astrid - Nic. Chcę tylko przejąć władzę, a jej chrakter mi na to pozwala.

Sączysmark - Oddawaj ją!

Valka - Znjadź sobie kogoś innego, a jej daj spokój!

Astrid - No to wezmę ciebie!

Demon już miał się rzucić na Valkę, ale nagle pojawiła się Wichura. Strzeliła między nich kolce.

Czkawka - Wichura! Uważaj, bo tam jest Astrid.

Wichura - Wrrrrrr.

Wichura zaczęła zionąć ogniem w stronę demona. Reszta smoków też się do niej przyłączyła. Jeźdźcy oglądali to wszystko z szokiem.

Astrid - Dajcie mi odejść! Albo zabiję Astriś!

Czkawka - Mamo.....

Valka - Smoki wiedzą co robią.

Demon już nie wytrzymał i zaczął krzyczeć. Smoki juz nie mogły wytrzymać. Z każdą minutą krzyk demona stawał się głośniejszy, a ubrania Astrid rozspadały się.

Demon - Wasza Astriś będzie cierpieć!

Demon wyciągnął nóż, którym zabił Stoicka i wycelował w Wichurę. Smoczyca padła martwa na ziemię. Szczerbatek zaczął świecić na niebiesko i srztelał plazmami w demona.

Czkawka - Szczerbatek nie!

Perspektywa Astrid

Usłyszałm krzyki Czkawki. Czy on coś mu zrobił?! Nie daruje mu tego! Coraz bardziej wyrywałam się na wszystkie strony. Zaczęłam krzyczeć.

Astrid - Nie! Aaaaaaaaaaaa!

Nic nie pomagało. Przypomniałam sobie, że mam nożyk. Wyciagnęłam go i zaczęłam wbojać go w ściany.

Perspektywa demona

Aaaaaaaaaaaaa! Nie! Boli! Co ona robi?! Zabiję ją! Nie! Astrid zabiję cię! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Perspektywa Valki

Co się dzieje? Demon upadł na ziemię, ale szybko wstanął. Zauważyłam jak podchodzi do Czkawki uspokajającego Szczerbatka. Wyciagnął nóż z ciała Wichury i już miał go wbić w Czkawkę, ale zasłoniłam go.

Czkawka - Mamo!

Valka - Czkawka!

Perspektywa Astrid

Usłyszałam jak Valka i Czkawka krzyczy. Wiedziałam co on chce zrobić.

Astrid - Co ja mam zrobić?! Co?!

Nagle wpadł mi pomysł do głowy. Nie mogłam inaczej.....Musiałam ratować Czkawkę i Valkę. Wbiłam miecz w serce. Później usłyszałm słowa mojej mamy.

Astryda - Wiesz co masz robić.

Nagle zobaczyłam ciemność i upadłam.

20. Koniec!

Perspektywa Czkawki

Co się dzieje?! Demon zaczął krzyczeć i padł na ziemię. Z Astrid zaczął wydobywać się czarny dym, który po chwili zniknął.

Czkawka - Co się stało?

Valka - Demon opuścił Astrid!

Śledzik - Ale jak?! Przecież on nie chciał jej puścić!

Valka - Demon ją opanował, ale jej siła sprawiła, że w środku była sobą.

Szybko podbiegłem do Astrid. Była nieprzytomna i blada, ale żyła. Przytuliłem ją do siebie i zacząłem szlochać.

Czkawka - Przepraszam cię kochanie. Kocham cię.

Podeszli do mnie jeźdźcy i pokazali na Wichurę. Była martwa.

Czkawka - Mamo co będzie z Wichurą?

Valka - Zostawmy ją.

Szpadka - Lecimy na Berk?

Czkawka - Tak.

Wzbiliśmy się powietrze i polecieliśmy na Berk. Całą drogę modliłem się, by Astrid przeżyła. Nie mogłem jej stracić. Po kilku godzinach wylądowaliśmy na Berk. Szybko zaniosłem moją dziewczynę do Gothi.

Czkawka - Co jej jest?

Szamanka zaczęła coś pisać na piasku. Kazałem leciec po Pyskacza, by to odczytał. Po 5 minutach przyleciał Pyskacz.

Pyskacz - Pisze, że nic jej nie będzie i jutro się obudzi. Ale.....

Czkawka - Co ale?

Pyskacz - Pisze, że miała dużo szczęścia. Była w środku świadoma i wbiła sobie miecz w serce.

To co ułyszałem......Nie mogłem w to uwierzyć. Astrid poświęciłaby życie, by nas ratować. Podziękowałem Gothi i poleciałem z Astrid do mojego domu. Położyłem ją na moim łóżku.

Czkawka - Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Nagle weszła moja mama. Od razu podeszła i przytuliła mnie.

Valka - Powiedziałm wszystkim, że Astrid już jest bezpieczna.

Czkawka - Dobrze. Gothi powiedziała, że Astrid ryzykowała zycie, by nas chronić.

Valka - To dobra dziewczyna. Dzięki charkterowi pokonała demona.

Czkawka - Wiem. Za to ją kocham.

Valka - To ja idę.

Mama wyszła z mojego pokoju, a ja położyłem się obok Astrid.

Perspektywa Astrid

Obudziłam się w dobrze znanym mi miejscu. Obok spał Czkawka. Zaraz! Czy on mi wybaczył? Nie pamiętam nic co się działo, gdy był demon. Nagle poczułam jak ktoś pocałował mnie w czoło. To był Czkawka.

Perspektywa narratora

Chłopak uśmiechnął się do dziewczyny. Astrid była jak sparaliżowana. Nie mogła nic zrobić.

Czkawka - Dobrze się czujesz?

Jednak Astrid nic nie odpowiedziała. Patrzyła na niego z zakłopotaniem. Czkawka przytulił ją, ale dziewczyna wyrwała się z uścisku. Chłopak popatrzył na nią ze zdziweniem.

Czkawka - O co chodzi?

Astrid - Ja...ja...ja...

Czkawka - Tak? Astrid?

Astrid - Przecież zabiłam Stoicka, a ty mnie przytulasz.

Czkawka - To nie byłaś ty. To był demon. A po za tym uratowałaś mnie i moją mamę.

Astrid - Ale......

Dziewczyna zawahała się. Czkawka przytulił ją ponownie. Ttm razem Astrid odwzajemniła uścisk. Nie wiedziała co się stało, ale nagle przypomniała sobie coś.

Astrid - A gdzie jest Wichura? Bo przecież ona beze mnie nie zaśnie.

Chłopak zrobił smutną minę, którą zauważyła Astrid. Chciała wiedzieć gdzie jest Wichura.

Astrid - Czkawka? Gdzie jest Wichura?

Czkawka - Astrid........ Chodź ze mną.

Nieświadoma dziewczyna ruszyła za wodzem. W krótce dotarli do portu. Czkawka chwycił ją za ręce i popatrzył w oczy.

Czkawka - Astrid......Wichura nie żyje.

Astrid - Co?

Czkawka - Demon wbił jej nóż.

W oczach wojowniczki pojawiły się łzy. Załamana pobiegła do swojego domu. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi.

Czkawka - Astrid otwórz!

Astrid - (szeptem) Wichura! Dlaczego ona? Moja najlepsza przyjaciółka!

Czkawka - Astrid!

Dziewczyna wstała z krzesła i otworzyła drzwi. Wódz od razu przytulił swoją dziewczynę i pocałował w głowę. Astrid jeszcze bardziej się w niego wtuliła.

Czkawka - Będzie dobrze. Zobaczysz.

Astrid - Ale dlaczego? Wichura!

Czkawka posiedział z nią jeszcze godzinę i poszedł do swojego domu gdzie czekała na niego Valka.

Valka - I jak? Obudziła się?

Czkawka - Tak. I od razu zapytała o Wichurę.

Valka - Współczuję jej. Nie ma rodziny, a jej najlepsza przyjaciółka zginęła.

Czkawka - Pierwszy raz widziałem jak płakała. To nie było miłe.

Perspektywa Śledzika

Dowiedzieliśmy się, że Astrid obudziała się i po tym jak dowiedziała się o Wichurze płacze. Postanowiliśmy z Sączysmarkiem, Mieczykiem i Szpadką wrócić gdzie leży Wichura.

Sączysmark - A po co po nią lecimy?

Śledzik - Żeby zobaczyć czy jeszcze tam jest.

Mieczyk - Ale skoro nie żyje to nie będzie chodzić. Czy ja się mylę?

Szpadka - Wyjatkowo zgadzam się z tobą brat.

Śledzik - Ale mógł ją ktoś znaleźć i gdzieś wrzucić.

Sączysmark - Dobra! To tu!

Wylądowaliśmy w lesie, ale smoczycy nie było. Rozglądaliśmy się po krzakach i nic. Ale to co potem zobaczyliśmy.......Zatakało nas.

Perspektywa Astrid

Siedziałam w kącie w moim pokoju i płakałam. Nigdy jeszcze nie płakałam, ale teraz mam powód. Moja Wichurka nie żyje.

Astrid - Jestem sama. Zupełnie sama.

Nagle ktoś zapukał do drzwi. Szybko się pozbierałam i poszłam otworzyc drzwi. Zobaczyłam mojego chłopaka.

Czkawka - Astrid.......Wichura nie chciałaby, żebyś się martwiła.

Astrid - Ale ja ją kocham. Teraz jestem sama.

Czkawka - Nie jesteś. Masz mnie, przyjaciół, Szczerbatka, który cierpi tak samo jak ty.

Nagle usłyszałam krzyki jeźdźców. Śledzik wpadł do mnie do domu.

Śledzik - Czkawka! Znaleźliśmy!

Czkawka - Co? Co znaleźliście?

Sączysmark - Astrid...Chodźcie!

Wyszliśmy szybko, a przede mną.......Nie ja nie wierzę. Przecież to......

Czkawka - Ale jak?!

Astrid - Wichura!

Tak. To był mój smok. Podbiegłam do mojej przyjaciółki i ją przytuliłam. Nie mogłam powstrzymać łez.

Astrid - Tak tęskniłam. Kocham cię.

Perspektywa narratora

Wszyscy stali osłupieni, ale szybko się otrząśli. Czkawka podszedł ze Szczerbatkeim do Wichury i również ją przytulił, a Szczerbatek zaczął ją lizać.

Czkawka - Jak wy ją znaleźliście?

Śledzik - Chcieliśmy zobaczyć czy ktoś jej nie zabrał.

Astrid - Dziękuję wam!

Wojowniczka przytuliła jeźdźców. Wszyscy byli zdziwieni, ale i szczęśliwi. Wieczorem Valka zorganizowała przyjęcie z okazji powrotu Astrid i Wichury.

Czkawka - Dobrze, że wróciłaś.

Astrid - Też się cieszę.

21. Życie wodza nie jest łatwe

Po przyjęciu w Twierdzy wzyscy poszli spać. Następnego dnia Astrid spała, ale Wichura zaczęła hałasować. Zaspana wojowniczka wstała i przyniosła jej kosz ryb.

Astrid - No jedz kochana.

Wojowniczka poszła do domu, ale nie dane było jej się położyć, bo ktoś zapukał do drzwi. To był Czkawka.

Czkawka - I jak śpiąca królewno?

Astrid - Która jest?

Czkawka - 10, a co?

Astrid - Co?! Jeszcze nigdy nie zaspałam!

Dziewczyna szybko pobiegła do swojego pokoju. Po godzinie wyszła uczesana, ubrana i uśmiechnięta. Czkawka pocałował ją.

Astrid - A to za co było?

Czkawka - Pokażę ci coś.

Chłopak wziął wojowniczkę za rękę i polecieli nad Klif. Był tam naszykowany koc i jedzenie. Astrid nie mogła uwierzyć.

Astrid - To dla mnie?

Czkawka - Tak. Usiądziemy?

Astrid - Jasne.

Para usiadła przy kocu i zaczęli jeść. Po godzinie byli już najedzeni. Czkawka popatrzył w oczy Astrid. Były pełne szczęścia i miłości.

Czkawka - Mam dla ciebie niespodzinkę. Musisz wstać i zamknąć oczy.

Astrid - Mam się bać?

Czkawka - Mnie? Nie musisz.

Astrid wstała, a Czkawka uklęknął przed nią i wyciagnął pudełeczko, w którym znajdował się pierszczonek. Miał brylant koloru błękitnego i zielonego.

Czkawka - Już możesz otworzyć.

Dziewczyna powoli otwierała oczy. Gdy zobaczyła pierścionek, nie mogła uwierzyć w to co widzi.

Czkawka - Astrid, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym wikingiem i wyjdziesz za mnie?

Astrid rzuciła mu się na szyję i namiętnie pocałowała. Młody wódz był szczęśliwy. Gdy przestali się całować, Astrid krzyknęła:

Astrid - Tak! Kocham cię!

Czkawka - Ja też cię kocham!

Chłopak włożył jej pierścionek na palec i jeszcze raz pocałował. Spędzili razem cały dzień. Gdy zaczęło się ściemniać, Czkawka i Astrid zaczęli wracać do domu.

Czkawka - Jutro ogłosimy im, że jesteśmy zaręczeni.

Astrid - Dobra noc.

Jednak Czkawka zamiast odpowiedzieć, przyciągnął dziewczynę do siebie i namiętnie pocałował.

Czkawka - Widzimy się jutro.

Każdy poszedł do swojego domu. Następengo dnia Astrid wstała wcześnie i postanowiła, że razem z Wichurka polecą na Plażę.

Perspektywa Astrid

Latałyśmy sobie z Wichurką, ale nagle zobaczyłam postać w pelerynie. Chciałam podlecieć bliżej, ale Wichurka nie chciała. Postanowiłam, że o wszystkim powiem Czkawce.Wylądowałyśmy obok mojego domu gdzie czekał Czkawka.

Czkawka - Gdzie byłyście? Szczerbatek chciał zobaczyć się z Wichurą.

Astrid - Napewno tylko Szczerbatek i tylko z Wichurą?

Czkawka - No dobra. Ja też chciałem cię zobaczyć.

Astrid - Wiedziałam!

Czkawka - No to gdzie byłyście?

Opowiedziałam Czkawce całą historię o tym jak zobaczyłam postać w pelerynie i jak Wichura nie chciała podlecieć. Widac było, że zainteresowało go to.

Czkawka - No nic. Jutro polecimy to sprawdzić.

Astrid - Dobra. To co teraz?

Czkawka - Wieczorem powiemy wszystkim o naszych zaręczynach.

Astrid - No to do wieczora.

Na pożegnanie pocałowałam go w policzek i poszłam do domu.

Perspektywa narratora

Wieczorem Astrid chciała wyjść, ale zmartwiło ją to, że nie ma Wichury. Szybko pobiegła do Czkawki. Drzwi otworzyła jej Valka.

Valka - Witaj Astrid.

Astrid - Witam. Jest może Czkawka?

Valka - U siebie w pokoju. Coś się stało?

Astrid - Wichura zniknęła!

Nagle ktos zszedł z góry. Był to Czkawka ze Szczerbatkiem. Od razu podeszli do drzwi.

Czkawka - Jak to zniknęła?

Astrid - Chciałam wyjść, ale nigdzie jej nie było! Czkawka musimy ją znaleźć!

Czkawka - Mamo zbierz jeźdźców! Lecimy jej poszukać!

Czkawka i Astrid wybiegli z domu chłopaka i pobiegli na Plac. Byli tam juz wszyscy jeźdźcy i Valka.

Sączysmark - O co chodzi?

Czkawka - Wichura zniknęła! Musimy ją odnaleźć!

Śledzik - A nie poleciała gdzieś?

Astrid spojrzała na chłopaka ze złością w oczach. Śledzik od razu przestał mówić.

Valka - Ruszajmy!

Przyjaciele ruszyli. Astrid leciała z Czkawką. Szukali jej przez 3 godzini i nic nie znaleźli. Astrid była załamna.

Astrid - A co jeśli jej się coś stało?

Czkawka - Nic jej nie ma. Poradzi sobie.

Nagle obok Czkawki przyszedł Szczerbatek. Smok był smutny, ale trudno mu się dziwić skoro kochał Wichurę.

Czkawka - Tęsknisz za Wichurką? Znajdziemy ją.

Valka - Może niech Astrid dzisiaj śpi u nas.

Czkawka - Co ty na to?

Astrid - Nie wiem. A co jeśli....

Czkawka - Nic jej nie będzie.

Astrid - No dobra.

Wzyscy poszli do swoich domów. Astrid nie mogła zasnąć, więc poszła do kuchni. Spotkała tam Valkę.

Valka - Astrid nie śpisz?

Astrid - Nie mogę zasnąć. Jak zamknę oczy przypomina mi się jak zabiłam Stoicka.

Valka - Nie obwiniaj siebie o to. Nie byłaś sobą.

Astrid - Ale i tak nie mogę zasnąć.

Valka - Zrobię nam herbaty. Wiem, że lubisz miętową tak jak Czkawka.

Astrid - Zgadza się.

Kobieta podała Astrid herbatę i zaczęły rozmawiać o tym jak żyły i co robiły. Gdy było bardzo późno Valka zwróciła się do Astrid.

Valka - Powinnaś już iść. Czkawka będzie się o ciebie martwił.

Astrid - Wiem. Dobra noc.

Valka - Dobra noc.

Dziewczyna poszła do pokoju swojego narzeczonego, który spał. Gdy weszła do łóżka, Czkawka obudził się.

Czkawka - Coś się stało?

Astrid - Byłam napić się herbaty.

Czkawka - Nie martw się. Odnajdziemy Wichurę.

Wódz przytulił Astrid zasnęli wtuleni w siebie. Następnego dnia.

22. Ty żyjesz!

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się rano, ale nigdzie nie było Astrid. Szybko zszedłem na dół i zobaczyłem moją narzeczoną szykującą się do podróży.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co? Pakuję się.

Już miałem coś powiedzieć, ale usłyszałem krzyki na Placu. Szybko razem z Astrid wybiegliśmy z domu. Zobaczyłem tam postać w pelerynie i............

Czkawka - Wichura?

Astrid - Kim jesteś i czego tu chcesz?!

Postać - Pewnie mnie już nie pamiętacie, ale ja tu byłem.

Ten głos. Tak dobrze mi znany, taki przyjemny. Taki surowy i pewny siebie. Czy to możliwe?

Valka - Odpowiedz na jej pytania! To jest dziewczyna wodza!

Postać - Gdzie jest wódz?

Wyszedłem na środek i stanąłem obok Astrid. Popatrzyłem w jego zielone oczy, które były mi tak dobrze znane. Chciałem podejść bliżej, ale zatrzymał mnie głos mojej ukochanej.

Astrid - Co ty chcesz zrobić?!

Czkawka - Zuafaj mi.

Astrid już więcej nic nie mówiła. Podszedłem bliżej i stanąłem na przeciwko niego.

Czkawka - Mógłbyś ściągnąć pelerynę?

Postać - Oczywiście.

Postać zaczęła ściągać pelerynę. Moje przypuszczenia sprawdziły się.

Perspektywa Valki

To.....to...sen! To nie może być prawda! Ja śnię! Jak to możliwe? Przecież sama widziałam!

Perspektywa Astrid

Ja...ja...ja..ja....To...Nie to nie prawda! To wszystko mi się śni! Przecież......Ale......

Perspektywa Czkawki

Przede mną stał mój tata. Stał żywy! On żyje! Przytuliłem się do niego i wyszeptałem:

Czkawka - Tęskniłem za tobą.

Gdy się oderwaliśmy od siebie, tata uśmiechnął się i popatrzył na wszystkich. Mieszkańcy wioski stali jak osłupieni, a jeźdźcy mieli otwarte buzie. Mama podeszła bliżej nas i przytuliła tatę.

Valka - Tak tęskniłam. Myślałam, że cię straciłam.

Stoick - Jetsem tu i nigdzie się nie wybieram.

Z oddali usłyszałem Pyskacza, który dopiero teraz przyszedł. Jego mina była śmieszna.

Pyskacz - Kogo znowu.......Stoick? Czy to sen? Nie ja dalej śnię. Muszę się obudzić.

Czkawka - Nie. To nie sen. Tata wrócił.

Pyskacz szybko podszedł do niego i go przytulił. Po chwili usłyszałem jak coś upada.

Perspektywa Astrid

Patrzyłam na to wszystko z niedowierzeniem. Nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam. Podbiegł do mnie Czkawka i coś mówił, ale go nie rozumiałam. Zaczęłam sobie przypominać wszystko co robiłem jak opanował mnie demon. Nagle byłam już w rzeczywistości i wszytsko słyszałam.

Czkawka - Astrid! Co ci jest?!

Spojrzałam na niego. Był zmartwiony jak i pozostali. Zdołałam tylko powiedzieć dwa słowa i później zemdlałam.

Astrid - (szeptem) Dziękuję mamo.

Perspektywa narratora

Czkawka przytulił Astrid i spojrzał na Valkę.

Czkawka - Mamo co jej jest?

Valka - Musiała przypomnieć sobie wszytsko jak była demonem.

Stoick - Zabierzmy ją do Gothi.

Czkawka zabrał wojowniczkę do szmanki. Pyskacz zaczął czytać.

Pyskacz - Pisze, że będzie biegać.

Kowal dostał laską od Gothi. Podrapał się po głowie i poprawił.

Pyskacz - Pisze, że będzie żyła. (szeptem) I tak wygląda jak biega.

Znów dostał laską od Gothi. Młody wódz podziękował i poszedł z Astrid do jej domu. Zaniósł ją do jej pokoju i siedział przy niej całą noc. Rano Astrid obudziła się.

Astrid - Gdzie ja jestem? Czkawka?

Chłopak szybko wstał. Mocno przytulił dziewczynę i namiętnie ją pocałował.

Czkawka - Nigdy mi już tak nie rób.

Astrid - Dobrze. Idziemy?

Czkawka - Gdzie?

Dziewczyna uśmiechnęła się i podeszła do Czkawki. Jednak on dalej nie wiedział o co jej chodzi.

Astrid - Do Smoczej Akademii.

Czkawka - Ty nigdzie nie idziesz!

Chłopak złapał ją i położył na łóżku. Oburzona dziewczyna udawała, że się obraziła. Widząc to Czkawka zaczął się tłumaczyć.

Czkawka - Astrid zrozum. Ja nie chcę, żeby coś ci się stało.

Astrid - Tsa........Sama umiem o siebie zadbać.

Czkawka - Astrid.......

Chłopak zrobił minę Szczerbatka, a jego piękne, zielone oczy dodawały jej uroku. Astrid długo się wahała, ale w końcu dała się przekonać.

Astrid - No dobra. Ale jutro idę.

Czkawka - Tak. A teraz chodź tu do mnie.

Czkawka złapał ja w talii i przyciągnął do siebie. Spojrzał w jej oczy, które wyglądały jak niebo. Przybliżył się do niej i ją namiętnie pocałował. Astrid oddała mu pocałunek.

Czkawka - No to ja idę.

Wódz wyszedł, a Astrid została sama.

Perspektywa Astrid

Siedziałam w domu już kilka godzin. Nie mogłam znaleźć sobie zajęcia. Postanowiłam, że wyjdę się przewietrzyć.

Astrid - Napewno nikt mu nie nakapuje.

Już miałam iść, ale zobaczyłam Śledzika, Sączysmarka i Bliźniaki. Trochę mnie zdziwiło, że nie ma ich na zajęciach.

Astrid - No pięknie. Jeszcze ich trzeba było.

Mieczyk - Cześć Astrid!

Astrid - A wy nie na zajęciach?

Szpadka - Przecież Czkawka odwołał zajęcia. Albo ja nie słuchałam?

Z daleka widziałam jak Sączysmark walnął się w czoło, a Śledzik zaczął obgryzać pazury. Już wiedziałam o co chodzi. Oj Czkawka! Szykuj się na najgorsze!

Zamknęłam drzwi i weszłam do środka.

Perspektywa narratora

Jeźdźcy stali przed domem Astrid i denerwowali się. Jednym słowem planowali jak uniknąć Czkawki.

Śledzik - Czkawka nas zabije!

Sączysmark - Na bank! Nie mogliście siedzieć cicho?!

Mieczyk - Przecież sami na nas krzyczycie, że nic nie rozumiemy!

Szpadka - A teraz jeszcze pretensje!

Śledzik - Jak są potrzebni to nie myślą, a jak nie są potrzebni to za dwóch myślą.

Mieczyk - Ale, że co? Teraz nasza wina?!

Szpadka - Mówiłam, żeby lecieć i coś wysadzić, a nie siedzieć z nimi!

Sączysmark - Dobra! Teraz musimy się ukryć przed Czkawką. A ty Szpaduniu nie denerwuj się.

Szpadka - Jak ja się zaraz zdenerwuję to zobaczysz Odyna!

Tym czasem u Czkawki.

Perspektywa Czkawki

Siedziałem w domu i planowałem wszystko na Snoggletoga. Mój ojciec i mama chcieli mi pomóc. Nie mówiłem nic Astrid, bo się zdenerwuje, a jest wykońćzona. Mam nadzieję, że jeźdźcy nic nie wygadali jej.

Stoick - Słyszałem, że dzisiaj jest przyjęcie. Z jakiej to okazji?

Czkawka - Zobaczysz.

23. Kłótnia i wytłumaczenia

Po kilku godzinach poszedłem po Astrid na przyjęcie. Ciekawe jak zareaguje. Zapukałem do jej domu. Otworzyła mi Astrid z dziwnym uśmiechem.

Astrid - Wejdź.

Wszedłem do środka, a Astrid wzięła swój topór i zaczęła go ostrzyć. Przyznam się, że groźnie wygląda z nim.

Czkawka - Dzisiaj jest przyjęcie. Idziesz?

Astrid - No nie wiem.

Co?! Astrid nie chce iść?! Coś tu jest nie tak. Nie myliłem się. Po chwili Astrid wzięła swój topór i przyłożyła mi go do szyji.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co masz mi to powiedzienia?! No słucham!

Nie wiedziałem o co jej chodzi. Na mysli miałem tylko jedno słowo. Bliźniaki!

Czkawka - Ale co się stało?

Astrid - Ty mi tu nie udawaj! Znam cię i to dobrze!

Czkawka - Ale......

Astrid - Chcesz wiedzieć o co chodzi?!

Spojrzałem na nią. Była cała zdenerwowana i w furii. Delikatnie cofnąłem się do tyłu.

Astrid - Dlaczego odwołałeś zajęcia i kazałeś mi tu zostać?! No mów, no!

Czkawka - Nie chciałem cię denerwować.

Astrid - Powiedz, że mi nie ufasz! Mów!

Czkawka - Astrid.....

Astrid - Ty latasz sobie ze Szczerbatkiem i nic cię nie obchodzi!

Nie no! Teraz to już przesadziła! Nie wytrzymałem i zacząłem na nią krzyczeć.

Czkawka - A ty niby co robisz?! Siedzisz i tylko rozkazujesz! I ty myślisz, że jesteś wojowniczką?!

Teraz to ja przesadziłem. Widziałem w jej oczach łzy, ale nie pokazywała tego. Zacząłem żałować swoich słów.

Astrid - Znalazł się wódz! Ty nic nie robisz! Zajmujesz się tylko swoim smokiem!

Czkawka - Ta rozmowa już nie ma sensu.

Astrid - Wyjdź! Nie chcę cię znać!

Zdjęła pierścionek z palca i rzuciła nim we mnie. Zabrałem go i wyzedłem.

Perspektywa narratora

Czkawka poszedł na przyjęcie i stanął na środku sali.

Czkawka - Chciałem wam przekazać, że ja i Astrid zaręczyliśmy się.

Tłum zaczął wiwatować, ale Czkawka nagle posmutniał. Zauważył to Stoick i Valka.

Stoick - Cisza!

Czkawka - Ale zerwaliśmy ze sobą.

Wszyscy stali jak porażeni. Wnadale zaczęli szeptać między sobą. Załamany Czkawka wyszedł i poszedł do swojego domu. Przyszłą do niego Valka.

Valka - Czkawka wszystko będzie dobrze. Jeszcze będziesz o tym opowiadał waszym dzieciom.

Czkawka - Znasz Astrid. Jest uparta i nie przejdzie jej.

Valka - Twój ojciec tak samo się o mnie martwił jak ty o Astrid. Powiedziałam mu to wprost i zrozumiał wszystko.

Czkawka - Ale ty nie jesteś taka jak Astrid.

Valka - A niby jaka? Taka sama. Tylko, że kochałam smoki.

Kobieta wyszła, a Czkawka zasnął. Następnego dnia chłopak wybrał się do Akademii, ale nie było nikogo.

Czkawka - Gdzie oni są? Już wiem!

Czkawka szybko wsiadł na Szczerbatka i poleciał do lasu. Znalazł tam jeźdźców, którzy na jego widok przestraszyli się.

Śledzik - Czkawka?!

Czkawka - Tak. Czkawka. Dleczego nie ma was na zajęciach?

Sączysmark - A tak jakoś.....

Mieczyk - Boją się, że nakrzyczysz na nich, że wygadaliśmy Astrid o tym, że nie ma zajęć.

Przyjaciele popatrzyli na niego ze złością, a ich wyraz twarzy mówił, zeby się zakmknął.

Czkawka - Wiedziałem, że i tak powiecie. A teraz do Akademii.

Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli do Akademii. Gdy wylądowali, spotkali chytry uśmieszek Czkawki.

Sączysmark - Yyyyy......Czkawka?

Czkawka - No to teraz będzie kara.

Śledzik - Jejciu!

Sączysmark - A mówiłem, że on wie gdzie się chowamy?!

Mieczyk - Mówiłeś.

Czkawka podszedł do niech i każdemu wręczył miotłę. Jeźdźcy byli zdziwieni, ale chłopak zaraz im to wszystko wytłumaczył.

Czkawka - Przez tydzień nie będzie zajęć w Akademii.

Sączysmark i Bliźniaki odetchli z ulgą, ale ich nastrój zaraz się zmienił.

Czkawka - Ale sprzątacie po smokach przez ten cały tydzień.

Wszyscy - Co?!

Szpadka - Pogibało cię?

Wódz wyszedł z Smoczej Akademii i poleciał nad Klif. Ostatni raz był tam z Astrid. Wtedy był szczęśliwy. Szczerbatek pchnął go lekko.

Czkawka - Myślisz, że wybaczy?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrr.

Perspektywa Stoicka

Minął już tydzień odkąd Czkawka i Astrid pokłócili się. Nie odzywali się do siebie, a gdy się widzieli, to szli w inne strony. Postanowiłem, że ich jakoś pogodzę i wykorzystam do tego całą wioskę.

Stoick - I co o tym myślisz?

Valka - Ale czy to sie uda? Znasz Czkawkę. Jest uparty i....

Stoick - I kocha Astrid tak jak ja ciebie.

Valka - A czy Astrid pójdzie na to?

Stoick - Dlatego zaprosiłem Heatherę.

Następnego dnia wszyscy zaczęli działać według planu. Czkawka rano latał ze Szczerbatkiem i Astrid też z Wichurą. A oto plan:

Gothi miała udawać, że umiera. Wszyscy w wiosce się mieli przejmować. Wtedy Gothi będzie udwała, że jest to jej ostatni dzień. Czkawka musi tam polecieć, a Astrid zostanie poproszona przez szamankę. Jest jeszcze drugi plan. Łatwiejszy, ale i niebezpieczyny. Zamkniemy ich razem na tydzień w jedym pokoju. Może się nie pozabijają.

Wszystko było naszykowane. Za jakieś poł godziny Czkawka powinien przylecieć. Już było widać jak leci.

Historia wyspy Berk cz.2.......miłość ponad wszytsko

24. Czy się uda?

Perspektywa narratora

Chłopak wylądował na Placu, gdzie zgromadzili się mieszkańcy Berk. Czkawka zsiadł ze Szczerbatka, a zaraz po tym przyleciała Astrid.

Stoick - Czkawka! Astrid!

Valka - Gothi umiera!

Astrid - Tsa.....Jasne. Nikt nie może z dnia na dzień umierać. Wczoraj widziałam ją jak chodzi. Sorry. Nie pogodzicie nas.

Wojowniczka poszła do swojego domu razem z Wichurą. Czkawka popatzrył na swoich rodziców zły. Razem ze Szczerbkiem równiez poszedł do domu.

Valka - Mówiłam!

Stoick - Za tydzień drugi plan. Heathera tez przyleci.

3 dni później na Berk przyleciała Heathera. Dziewczyna została przywitana przez Wnadali. Czkawka i Astrid też tam byli.

Heathera - Astrid!

Dziewczyna rzuciła się na Astrid. Dziewczyny przytuliły się. Później Heathera podeszła do Czkawki.

Czkawka - Witaj Heathera. Co cię sprowadza?

Heathera - Chciałam zobaczyć cię jako wodza.

Chłopak przytulił dziewczynę. Astrid nie patzryła na to tylko podeszła do smoka przyjaciółki.

Astrid - Cześćmały. Jak tam?

Heathera - Astrid mam do ciebie prośbę. Możemy za dwa dni spotkać się na Plaży?

Astrid - Po co?

Heathera - Możemy?

Astrid - Jasne.

Heathera zamieszkała u Astrid. Dziewczyny opowiadały sobie co robiły przez ten czas. Czkawka zaczął uczyć sztuczek Heathery na Spoucie. Astrid robiła się zazdrosna. 2 dni później.

Perspektywa Astrid

Heathera klei się do Czkawki jak.......Ja nie mogę! Kocham go i to bardzo, ale on mnie już nie. Myślałam tak, aż przypomniałam sobie, że za chwilę mam być na Plaży.

Astrid - Wichurka! Lecimy!

Perspektywa Czkawki

Tata chciał mi coś dać z okazji, że jestem wodzem. Już dawno pogodził się, że ja i Astrid nie będziemy razem. Tak naprawdę kocham ją i tęsknię za nią! Już dłużej nie wytrzymam bez niej! Ale ona jest uparta!

Stoick - Zasłoń sobie oczy.

Tata podał mi chustkę, a ja popatrzyłem na niego ze zdziwieniem. Mimo to zawiązałem sobei oczy chustką, a tata zaczął mnie prowadzić.

Perspektywa narratora

Na Plaży Heathera czekała na Astrid. Po chwili dziewczyna wylądowała obok niej.

Astrid - O co chodzi?

Heathera - Mam dla ciebie niespodziankę. Zawiąż oczy.

Astrid mimo whania w końcu zawiązała sobie oczy. Jej przyjaciółka zaprowadziła ją Wichurę i poleciały. Po kilku minutach Wichura wylądowała obok domu Pleśniaka.

Heathera - Teraz chodź ze mną i o nic nie pytaj.

Astrid weszła do domu i czekała. Po chwili przyszli do nich Stoick i Czkawka. Wódz kazał zrobić to samo synowi co Heathera Astrid. Dom był cały zabity deskami. Stoick zamknął drzwi i dodatkowo przybił deskami.

Stoick - Chodźmy.

Heathera - Wichurka, Szczerbatek. Zajmiemy się wami.

I poszli. Tym czasem w domu Pleśniaka.

Perspektywa Astrid

Dłużej nie wytrzymam. Odsłoniłam oczy i zoabaczyłam Czkawkę. Nie no! Heathera już nie żyjesz! Czkawka powoli zaczął ściagać chustkę.

Czkawka - Co ty tu robisz?

Astrid - Co ty tu robisz?!

Czkawka - Dobra. Musimy się uspokoić, bo nigdy stąd nie wyjdziemy.

Astrid - Sam sobie bądź spokojny! Ja stąd wyjdę!

Perspektywa narratora

Dziewczyna wzięła swój nóż i zaczęła robić nim dziurę w ścianie. Jednka to nic nie pomagało.

Astrid - Na brodę Odyna! Z czego on te ściany ma?!

Czkawka - I tak nie wyjdziemy dopóki nie pogodzimy się. Znam mojego ojca.

Astrid - To mu coś powiedz, bo nie ręczę za siebie!

Chłopak usiadł na krześle i patrzył na Astrid, która dalej robiła dziurę w ścianie. Po godzinie Astrid padła ze zmęczenia.

Astrid - Ja już nie mogę.

Dziewczyna powoli zamykała oczy. Nic dziwnego. Była już noc. Czkawka podszedł do niej i podniósł jej głowę.

Czkawka - Astrid?

Dziewczyna była pół przytomna. Chłopak wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka Plesniaka. Następnego dnia Astrid wstała pierwsza i wzięła krzesło. Po cichu weszła na nie i za pomocą nożyka robiła dziurę.

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się rano. Usłyszałęm jakieś stukanie. Szybko zszedłem na dół i zobaczyłem Astrid na krześle.

Astrid - Już prawie......Zaraz......Aaaaaaaaaa!

W tej chwili krzesło załamało się. Szybko podbiegłem i złapałem Astrid. Wylądowaliśmy razem na podłodze. Moja kochana Astrid leżała na mnie.

Czkawka - Mówiłem, żebyś nic nie robiła.

Już nie wytzrymałem i pocałowałem ją. Nie sprzeciwiała się. Przeciwnie. Pogłębiła nasz pocałunek. Gdy przestaliśmy się całować, powiedziałem:

Czkawka - Przepraszam cię.

Astrid - Ja ciebie też.

Czkawka - To co?

Uklęknąłem przed nią i wyciągnąłem pierścionek. Astrid popatrzyła na mnie z uśmiechem.

Czkawka - Astrid Hofferson wyjdziesz a mnie?

Astrid - Tak! Oczywiście, że tak!

Pocałowałem ją i powiedziałem jej moje ulubione słowa.

Czkawka - Kocham cię.

Astrid - Ja ciebie też.

Nagle drzwi otzworzyły się z hukiem, a w nich nikt inny jak mój ojciec.

Stoick - Wiedziałem! Ja zawsze mam rację!

Tat podszedł do nas i nas przytulił.

Stoick - Przyjęcie!

25. Koniec problemów

Cz. 1

Perspektywa Czkawki

Minęło kilka dni odkąd pogodziliśmy się z Astrid. Ślub miał odbyć się za 2 miesiące. Mój tata wybudował nam dom i zamieszkaliśmy razem. Dzisiaj miałem pomóc Wiadrze w odnowieniu mostu.

Czkawka - I ostatnia deska. Dobra. Ja lecę!

Wiadro - Dzięki Czkawka!

Leciałem nad Klif gdzie była Astrid. Stęskniłem się za nią. Wylądowałem po cichu tuż za nią i objąłem ją w talii.

Perspektywa Astrid

Patrzę sobie w dal i nagle czuję jak ktoś łapie mnie od tyłu. Szybko wbiłam temu komuś łokieć w żebro. Dopiero później uświadomiłam sobie, że to Czkawka.

Astrid - Czkawka! Przepraszam!

Czkawka - Nic.....Nic się....stało. Masz uderzenie.

Astrid - Dzięki.

Pomogłam mu wstać. Po tym pocałował mnie, a ja się uśmiechnęłam. Naprawdę go kocham.

Czkawka - Co dzisiaj robiłaś?

Astrid - A latałam na Wichurze i tutaj posiedziałam trochę. A ty?

Czkawka - Pomagałem Wiadru odnowić most.

Astrid - Aha.....Wichurka lecimy do domu!

Czkawka - Czekaj, czekaj! Lecimy do Smoczego Sanktuarium.

Astrid - Dzisiaj?

Czkawka zrobił tą swoją minę. Jak tu mu się nie oprzeć. Usmiechnęłam się i pocałowałam go.

Astrid - No dobra.

Wsiedliśmy na smoki i polecieliśmy.

Perspektywa narratora

Para wylądowała w Sanktuarium. Czkawka pokazywał Astrid gdzie była wcześniejsza Alfa.

Astrid - Łał......Musiała być ogromna.

Czkawka - Mama mówiła, że była.

Astrid - Dlatego Szczerbatek jest na Berk? To miejsce jest dla niego za duże.

Czkawka - A poza tym nie zostawiłby mnie.

Astrid uśmiechnęła się i szedła dalej. W pewnym momencie zatrzymała się i spojrzała w dół.

Astrid - Czkawka! Patrz!

Chłopak podbiegł do niej i spojrzał w dół. Zobaczyli tam Drago i jego okręty. Czkawka szybko wstał i pobiegł na Szczerbatka.

Czkawka - Astrid musimy powiedzieć mamie!

Astrid - Jasne!

Czkawka i Astrid wzbili się w powietrze i polecieli na Berk. Gdy wylądowali, wszyscy stroili choinkę na Snoggletoga. Czkawka zauważył Valkę i szybko do niej podbiegł.

Czkawka - Mamo! Drago jest w Smoczym Sanktuarium!

Astrid - Z setką statków. Normalnie odlot!

Valka - O nie! Nie możemy dopuścić, by pozbył się smoków!

Stoick podszedł do nich i przytulił żonę. Czkawka wiedział, że od teraz musi wziąć na siebie obowiązki wodza. Valka oderwała się o Stoicka i wykrzyczała:

Valka - Wszyscy posłuchajcie mnie!

Mieszkańcy Berk zebrali się wokół Valki. Nikt nie wiedział o co chodzi. Valka dalej kontynuowała.

Valka - Czkawka i Astrid widzieli w Smoczym Sanktuarium Drago! Musimy przygotować się do kolejnej wojny!

Mieczyk - Niech tylko coś zrobi mojemu smokowi, a zobaczy!

Szpadka - Zmiażdrze mu twarz!

Sączysamrk - Moja piękna.....Pomogę ci!

Szpadka przewróciła oczami. Stoick podszedł do swojej żony i zaczął mówić.

Stoick - Wy zostaniecie na Berk pod przewodnictwem Sączyślina, a my polecimy do Sanktuarium!

Astrid - A jeśli Drago najpierw będzie chciał zaatakować Berk? Oni nie dadzą sobie rady.

Mężczyzna zaczął myśleć. W końcu wymyślił coś.

Stoick - To tak. Astrid i Sączysmark zostaniecie na Berk, a my lecimy!

Sączysmark - Tak wodzu.

Valka - Lecimy!

Czkawka podszedł do swojej naezeczonej i ją pocałował. Dziewczyna przytulił się do niego.

Czkawka - Uważaj na siebie.

Astrid - Ty też. Obiecaj mi, że do mnie wrócisz.

Czkawka - Obiecuję.

Chłopak wsiadł na swojego smoka i wraz z resztą polecieli do Smoczego Saktuarium.

Perpektywa Czkawki

Lecieliśmy już godzinę. Ciągle myślałem co będzie jeśli Drago zaatakuje Berk. Martwiłęm się o mieszkańców, a wszczególności o Astrid. Nagle zobaczyłem Snaktuarium.

Czkawka - Lądujemy!

Wylądowaliśmy w środku. Mieliśmy dobry widok na statki wroga. Usiedliśmy w koło i zaczęliśmy obmyślać plan.

Valka - Będziemy atakować z zaskoczenia. Ja i Czkawka zajmiemy się Drago, a wy statkami.

Stoick - Dobra. Uważajcie na siebie.

Wsiedliśmy na smoki i wylwcieliśmy z Sanktuarium. Reszta podleciała do statków i zaczęła w nie strzelać. Ja i mama polecieliśmy do Drago.

Czkawka - Myślisz, że to się uda?

Valka - Wiemy jedno. Z Drago nie da sie rozmawiać. Musimy atakować.

Czkawka - Dobrze. Szczerbek tam!

Zaczęliśmy atakować Drago. Mężczyzna kazał wystrzelać sieci, ale bez trudu ominęliśmy je.

Drago - Atakować!

Wygrywaliśmy. Drago był bezsilny. Ale Szczerbatek podleciał za blisko i zestrzelili nas.

Czkawka - Aaaaaaaaaaaa!

Valka - Czkawka!

Spadłem gdzieś daleko i widziałem tylko ciemność. Szczerbatka nie było.

Perspktywa narratora

Stoick, Valka, Śledzik, Pyskacz, Mieczyk i Szpadka mieli łzy w oczach. Pan Smoków, przyjaciel i wódz Berk zginął. Stoick postanowił pomścić syna.

Stoick - Drago znajdę cię i zabiję!

Valka - Czkawka! Dlaczego?!

Wszyscy zaczęli płakać. Stoick podszedł do swojej żony i ją przytulił. Nikt nie mógł się pogodzić ze śmiercią Czkawki.

Valka - Lecimy na Berk!

Cz. 2

Perspektywa Astrid

Sączysmark już od godziny opowiadami o Szpadce. Jak on mnie wnerwia!

Sączysmark - I taka słodka i......

Astrid - Sączysmark! Musimy się przygotować!

W końcu się zamknął! Nagle przyszła do mnie Phelgma, która wyglądała na przestraszoną.

Astrid - Co się stało?

Phelgma - Spójrz.

Pokazała mi na statki. To Drago! Czyli oni.......Nie! Zaczęłam szybko biegać i krzyczeć.

Astrid - Przygotować się do wojny!

Nigdzie nie było widać jeźdźców. Oby nic im się nie stało. Statki już przypłynęły. Stanęliśmy na przeciwko nich. Nagle z jednego wyszedł Drago.

Astrid - Wynoś się stąd!

Drago - Hahahahaha! Myślisz, że się ciebie przestraszę?! Nie wiesz z kim zadzierasz!

Astrid - Wiem! Z kimś kto zabił wielu niewinnych i jest najpaskudniejszy na świecie!

Persektywa narratora

Mężczyzna zaczął się przeraźliwie śmiać. Wszyscy patrzyli na niego ze strachem.

Drago - Jak chcecie mnie pokonać?! Wasz wódz nie żyje!

W oczach wojowniczki pojawiły się łzy. Inni zaczęli szeptać między sobą.

Astrid - Kłamiesz! Czkawka żyje!

Drago - Jesteś taka pewna? To dlaczego ich tu nie ma? Bo ich wódz zginął!

Dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła płakać. Nagle usłyszęli ryki smoków. Na Berk przylecieli jeźdźcy.

Valka - Odejdź! Nie wygrasz z nami!

Drago - Czyżby?

Astrid - Valka to prawda? Czkawka nie żyje?

Valka - Niestety tak. I Drago za to zapłaci! Atak!

Wandale wraz ze smokami ruszyli do ataku. Wojna dopiero się rozpoczęła. Astrid dzielnie walczyła z Drago. Gdy już dziewczyna miała wbić mu miecz, przeszkodził jej w tym jeden ze strażników wroga. Astrid upadła na ziemię.

Drago - Jesteś gotowa na śmierć?

Astrid - No zrób to! Chyba, że tchórzysz?

Drago - Drago Krwawdoń nigdy nie tchórzy!

Wojowniczka zamknęła oczy, ale nic nie poczuła. Usłyszała jedynie stęki. Otworzyła oczy i zobaczyła Szczerabtka. Drago padł martwy na ziemię. Jego armia zaczęła się wycofywać.

Astrid - Szczerbatek!

Ucieszona dziewczyna przytuliła smoka, który patzryła na nią ze smutkiem. Astrid wstała i podeszła do Wandali.

Valka - Szczerbatek!

Kobieta przytuliła smutnego smoka. Gdy się oderwała, spojrzała w jego zielone oczy, które tak bardzo przypominały jej Czkawkę.

Stoick - To koniec. Wygraliśmy.

Śledzik - Ale za jaką cenę?

Mieszkańcy Berk zebrali się przy smoku Czkawki i uciszyli się. W niektórych oczach można było zauważyć łzy.

Sczerbatek - Wrrrrrrraaaaaaauuuuuuuu!

Po nim wszytskie inne smoki zaczęły ryczeć. Ich ryki oznaczały, że Pan Smoków zginął. Astrid podeszła do Szczerbatka i powiedziała:

Astrid - Zajmę się tobą. Czkawka byłby z ciebie dumny.

26. Znak miłości

Perspektywa Astrid

Minęło już pół roku odkąd Czkawka zginął. Nie znaleźliśmy jego ciała, ale to było pewne, że nie żyje. Dzisiaj obiecałam Szczerbowi, którym się zajmuję, że polecimy odkrywać nową wyspę. Ciągle brakowało mi Czkawki, ale nie dawałam tego po sobie poznać.

Astrid - Lecimy Szczerbek?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrr.

Astrid - Tylko pójdę po Wichurkę i już lecimy.

Wyszłam i zobaczyłam moją smoczycę bawiącą się z Chmuroskokiem. Obok nich zauważyłam Valkę, która pierwszy raz od śmierci Czkawki wyszła. Postanowiłam, że podejdę do niej.

Astrid - dzień dobry.

Valka - Astrid. Miło cię widzieć. Jak się czujesz?

Astrid - Dobrze.

W oczach miałam łzy. Podobnie jak Valka nie mogłam znieść tego, że nie ma tu Czkawki. Spojrzałam na pierścionek od Czkawki. Tak bardzo mi go przypominał.

Valka - Kochasz go.

Spojrzałam w jej stronę. Już nie mogłam wytrzymać. Rozpłakałam się i to na dobre. Valka przytuliła mnie od siebie.

Astrid - Wszystko przypomina mi jego. Co ja mam zrobić?

Valka - Też za nim tęsknię. Nic nie można zrobić. Trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro.

Podziękowałam Valce i poszłam do Szczerbatka. Wsiadłam na niego i polecieliśmy na wyspę. Gdy wylądowaliśmy, Wichura i Szczerbatek położyli się i patrzyli w dal. Ja stanęłam na krańcu i spojrzałem w górę.

Astrid - Czkawka, gdybyś tu był.......

Spojrzałam na smoki. Szczerbatek nawet nie chciał latać. Postanowiłam, że polecimy do Smoczego Sanktuarium.

Astrid - Chodźcie! Lecimy do Sanktuarium!

Wsiadłam na Szczerbka i poleciałam razem z Wichurką do Smoczego Sanktuarium. Zszedłam z smoka Czkawki i poszłam dalej. Rozglądałam się i dookoła.

Astrid - Nic tu się nie zmieniło.

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrr.

Astrid - Tak. Poza tym, że nie ma tu Czkawki. Już go nie będzie.

Posiedziałam tam jeszcze godzinę i polecieliśmy na Berk.

Perspektywa narratora

Tydzień później. Stoick przejął obowiązki wodza i zajmował się wioską. Astrid latała na wyspy podpisywać rozejmy. Dzisiaj leciała na Wyspę Łupieżców. Nikt nie wiedział co się stało. Gdy Astrid wylądowała, została przywitana przez Albrechta i Heatherę.

Heathera - Cześć Astrid!

Albrecht - Witamy! Mamy podpisać rozejm. A gdzie Czkawka?

Astrid posmutniała. Heathera zauważyła to i pstanowiła zapytać co się stało.

Heathera - Gdzie Czkawka?

Astrid - On nie żyje. Pół roku temu zginął w walce z Drago.

Albrecht - Biedny Stoick. Przykro mi.

Heathera - A wasz ślub?

Astrid - Nie ma żadnego ślubu. Czkawka nie żyje, jego ojciec przejął obowiązki wodza, Szczerbatek tęskni, a ja nie umiem dać sobie rady.

Heathera - Przykro mi.

Astrid - Idziemy podpisywać? Nie chcę już o tym rozmawiać.

Gdy Astrid wróciła do domu, a była już noc, usłyszała pukanie do drzwi. Poszła je otworzyć, ale nikogo nie było. Nagle zuważyła strzałę wbitą w je drzwi.

Astrid - Co jest?

Dziewczyna rozejrzała się, ale nikogo nie było. Zamknęła drzwi i zdjęła list, który był przyczepiony do strzały.

Astrid - Kocham cię. Co to za żarty?!

Wojowniczka była zła. Następnego dnia poszła z listem do Sączysmarka. Myślała, że to on dał jej to.

Sączysmark - Astrid jak miło cię.....

Nie dokończył, bo dziewczyna walnęła go w brzuch.

Sączysmark - Za co?!

Astrid - Za co?! Ja ci raza powiem za co! Czytaj!

Chłopak wziął kartkę i zaczął ją czytać.

Sączysmark - Ale to nie ja! Ja kocham Szpadkę!

Astrid - No to kto?!

Sączysmark - A skąd ja mam wiedzieć?!

Dziewczyna już miała iść, ale chłopak powiedział:

Sączysmark - Pyskacz jutro da nam hełmy i lecimy na tą wyspę.

Astrid - Dobra. Dzięki.

Perspektywa Astrid

Obudziłąm się rano i poszłam do Smoczej Akademii. Byli tam wszyscy. Pyskacz właśnie rozdawał nam hełmy.

Astrid - Ruszamy?

Pyskacz - Uważajcie. Jeśli coś wam się stanie to Stoick mnie zabije.

Śledzik - Nic nam nie będzie!

Wsiadłam na Szczerbatka, a jeźdźcy na swoje smoki i wzbiliśmy się w powietrze. Lecieliśmy już tak 3 godziny, a ja ciągle myślałam o tej strzale.

Śledzik - A co zrobimy jak tam wylądujemy?

Astrid - Rozpalimy ognisko i zanocujemy.

Po 2 godzinach wylądowaliśmy na wyspie. Poszliśmy szukać patyków. Nagle coś zaszeleściło w krzakach.

Śledzik - Co to było?

Astrid - Zaraz się przekonamy. Odsuńcie się.

Już miałam iść, ale Szczerbatek podszedł do mnie. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.

Astrid - Szczerbatek! Nie musisz mnie bronić. Dam sobie radę.

Odeszliśmy od krzaków i poszliśmy gdzie rozbiliśmy namioty. Usiadłam i zaczęłam głaskać Wichurę i Szczerbatka.

Perspektywa narratora

Wieczorem jeźdźcy usiedli przy ognisku i patrzyli na swoje smoki. Astrid siedziała zamyślona. Nikt nie zdjął hełmu, bo nie chcieli być rozpoznani.

Sączysmark - Co teraz? Co robimy?

Mieczyk - A mnie się pytaj! Zapytaj się jej!

Mówiąc to wskazał na swoją siostrę.

Szpadka - Co ja?! As.....

Astrid - Słyszeliście?!

Śledzik - Coś jakby się poruszyło.

Szczerbatek podszedł do krzaków i skoczył na nie. Wszyscy wstali gotowi do obrony. Po kilku minutach smok przyszedł z kimś w pelerynie. Twarzy nie było widać, bo miał maskę.

Posatć - Zabierzcie tego smoka!

Astrid - Szczerbek chodź tu!

Smok posłusznie podszedł do swojej nowej właścicielki. Wojowniczka podeszła bliżej i wyciągnęła swój topór.

Astrid - Kim jesteś?! Dlaczego nie boisz się Nocnej Furii?!

Postać - Na mojej wyspie tresujemy smoki.

27. Czy to sen?

Perspektywa Astrid

On przypomina mi Czkawkę. Ale to nie możliwe, bo on nie żyje. Patrzyłam na niego, ale nie ściągnęłam hełmu. Inni też tego nie zrobili.

Sączysmark - To skąd pochodzisz?

Postać - A co cię to interesuje?

Astrid - Odpowiadaj jak jeździec pyta!

Postać - Nie mam zamiaru.

Jak on mnie denerwuje! Najpierw pojawia się niewiadomo skąd, a teraz pyskuje! Jeszcze coś zrobi to mu na serio przywalę! Dobra Astrid spokój!

Mieczyk - As......

Astrid - Cicho! Skoro jaśnie pan nie chce powiedzieć skąd pochodzi i jak ma na imię, to my też nie będziemy nic o sobie mówić!

Postać - Uparta jesteś! Przypominasz mi moją dziewczynę, a właściwie....

Astrid - Mam dość słuchania o miłości! Zajmijcie się nim, a ja idę po wodę.

Spojrzałam na niego. Stał jak wryty. Co on mmie obchodzi? Straciłam Czkawkę i wiem o dobrze. Nikt nie musi mi o tym przypominać!

Astrid - Chodź Mordko!

Smok popatrzył na mnie ze smutkiem. Wiedziałam, że Czkawka tak do niego mówił.

Astrid - Przepraszam. Idziesz?

Smok poszedł ze mną po wodę. Jeszcze się odwróciłam i zwróciłam się do reszty.

Astrid - Tylko, żeby nie był poobijany.

Odwróciłam się i poszłam do lasu.

Perspektywa narratora

Jeźdźcy popatrzyli na nieznajomego. Ich smoki były gotowe do obrony. Postać usiadła, a pozostali za nim.

Śledzik - To jak się tu znalazłeś?

Postać - Nie powiem.

Sączysmark - Gadaj, bo jak nie to spotkasz się z jej toporem.

Postać - A co ona może mi zrobić?

Mieczyk - Uważaj, bo ona pół roku temu straciła narzeczonego!

Śledzik - Cicho!

Szpadka - No co?!

Sączysmark - Ona nas zatłucze jak się dowie, że to powiedzieliśmy! I on to wszystko słyszał!

Postać - Nie powiem.

Jeźdźcy odetchnęli z ulgą. Ale nie wiedzieli co ich czeka.

Czkawka - Jeśli zabierzecie mnie do siebie i powiecie jak ten smok ma na imię.

Sączysmark - No dobra. Zabierzemy cię, a ten smok ma na imię Szczerbatek i lepiej się do niego nie zbliżaj, ani do tej dziewczyny.

Postać - Czemu?

Śledzik - Szczerbek nie lubi obcych, a Astrid chłopaków. I nie dotykaj jej topora.

Nieznajomy usiadł w wygodnej dla niego pozycji i wsłuchiwał się w to co mówią jeźdźcy. Nagle usłyszeli za sobą głos ich przyjaciółki.

Astrid - No pięknie! Was to nie można samych zostawić!

Śledzik - Astrid? Jak długo tu stoisz?

Astrid - Na tyle długo, by słyszeć wszystko co mówiliście.

Sączysmark popatrzył na postać. Inni jeźdźcy siedzieli wystraszeni.

Sączysmark - Zabierzemy go?

Astrid - Po co? Nic nam nie chce powiedzieć.

Sączysmark - On...On....On zna Stoicka!

Dziewczyna otworzyła szerzej oczy. Odwróciła się w ich stronę i popatrzyła na Sączysmarka. Chłopak uśmiechał się.

Astrid - No dobra. Ale leci z tobą.

Sączysmark - Co?! Dlaczego nie z tobą?!

Astrid - Bo ja muszę lecieć ze Szczerbatkiem!

W krótce wszyscy poszli spać. Astrid nie mogła zasnąć, bo ciągle myślała o nieznajomym.

Perspektywa Astrid

Ciągle myślałam o tej postaci. Czy ja się zakochałam? Ostatnio tak miałam jak zobaczyłam Czkawkę. Czkawka..........Nie mogę się zakochać! Już nie wytrzymam! Wyszłam z namiotu i poszłam do Szczerbatka, który nie spał.

Astrid - Też nie możesz zasnąć?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrr.

Usiadła obok niego i go przytuliłam. Czkawka tak zawsze mu robił.

Astrid - Szczerbatek wiem, że nie zastąpię ci Czkawki, ale kocham cię tak samo jak on.

Szczerbatek - Wrrrrrr.

Było mi go żal. Stracił swojego przyjaciela, a ja nie umiem go pocieszyć. Zresztą sama siebie nie umiem pocieszyć.

Astrid - Wiem, że za nim tęsknisz. Ja też za nim tęsknię, ale życie toczy się dalej.

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrr.

Astrid - Chcesz, żebym została tu z tobą?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrr.

Oparłam się o niego i powoli zasnęłam. Miałam dziwny sen.

Byłam w pokoju Czkawki i widziałam Szczerbatka leżącego na ziemi. Podbiegłam do niego, ale on był martwy. Zaczęłam płakać.

Astrid - Nie! Najpierw Czkawka, a teraz ty!

Nagle zauważyłam karteczkę. Szybko wzięłam ją i zaczęłam czytać.

Astrid - Dziękuję przyjacielu, widzimy się w Valhalli.

Już nie mogłam. Wzięłam nóż i już miałam go sobie wbić, ale usłyszałam ten przyjemny głos, którego tak bardzo mi brakowało. Odwróciłam się i zobaczyłam Czkawkę.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Astrid nie rób tego. Ja jestem z tobą.

Astrid - Czkawka ja już nie mogę.

Czkawka - Nie rób tego. Szczerbatek się załamie i Wichra też.

Astrid - Czkawka........

Czkawka - Kocham cię, ale żegnaj.

Astrid - Czkawka! Nie odchodź! Czkawka.......

Obudziłam się rano. Nade mną stał nieznajomy. Ugh......Czy on zawsze musi mnie wnerwiać?! Wstałam i popatrzyłam na Szczerbatka. Jeszcze spał.

Postać - Co się stało temu smokowi?

Astrid - Co cię to tak ineteruje?! Nie możesz siedzieć cicho?!

Postać - No co? Tylko pytam.

Astrid - To przestań! Zaraz lecimy.

Poszłąm do lasu. Usiadłam przy jeziorze i patrzyłam w nie. Nagle zobaczyłam postać.

Astrid - Dasz mi spokój?! Idź gdzieś!

Wstałam i poszłam do reszty. Wzyscy już się obudzili. Wsiadłam na Szczerbka, a reszta na smoki. Nieznajomy wsiadł na Hakokła jakby go znał. Wcale nie bał się smoków.

28. Miłość pokona wszystko

Perspektywa narratora

Jeźdźcy wylądowali na Placu gdzie czekał Stoick. Astrid zeszła ze Szczerbatka i podeszła do wodza.

Astrid - Wodzu mamy nowego.

Stoick - Kogo? Przecież wyraźnie mówiłem, że od śmierci.....

Astrid - Tak wiem. Ale on tresuje smoki. Co miałby nam zrobić?

Stoick - Mamy wielu wrogów, ale........

Postać - Najpotężniejszy to Drago.

Wszyscy spojrzeli na niego. Wódz podszedł do niego i obejrzał go dokładnie.

Stoick - Może ściagnąłbyś tę pelerynę i maskę?

Postać - Przykro mi, ale nie mogę.

Nagle przybiegł do nich Pyskacz. Był zmęczony biegiem i to bardzo, bo po chwili upadł.

Pyskacz - Bieg mi nie służy. Stoick Twierdza gotowa.

Stoick - To dobrze.

Astrid - Zaraz. Co będzie w Twierdzy?

Pyskacz - Dowiesz się w swoim czasie.

Stoick odszedł wraz z Pyskaczem. Astrid odwróciłam się i zobaczyła postać bawiącą się ze Szczerbatkiem. Nikt nie mógł nic powiedzieć. Pierwsza otrząsnęła się Astrid.

Astrid - Co ty robisz?! Zostaw go! Szczerbek!

Smok posłusznie podbiegł do wojowniczki. Dziewczyna popatrzyła ze wściekłą na nieznajomego. Wyjęła topór i podeszła bliżej.

Astrid - Dotknij go, a pożałujesz! Ten smok wiele przeszedł!

Astrid skierowała się w stronę swojego domu i poszła. Sączysmark zwrócił się do postaci.

Sączysmark - Będziesz spał u wodza w pokoju jego syna.

Postać - A co na to jego syn?

Śledzik - Stoick sam ci powie. Idziemy.

Perpektywa Śledzika

Jeśli on będzie próbował zastąpić Czkawkę to niech lepiej tego nie robi. Doszliśmy do domu wodza. Sączysmark zapukał, a drzwi otworzył Stoick.

Sączysmark - Czy on mógłby tutaj zostać na parę dni?

Stoick - Jasne.

Zostawiliśmy go i poszliśmy sobie. Oh......Gdyby tutaj był Czkawka.

Perspektywa Stoicka

Zaprosiłem nowego do domu. Bardzo przypominał mi Czkawkę. Astrid chyba też.

Stoick - Będziesz spał w pokoju na górze. Nikt już tam nie mieszka.

Postać - Mógłbym o coś zapytać?

Stoick - Jasne. Ale nie teraz, bo się śpieszę. Zaraz przyjdzie tutaj Pyskacz i cię oprowadzi.

Postać - Jasne.

Wyszłęm i skierowałem się do Twierdzy. Jutro miała odbyć się uroczystość.

Perspektywa narratora

Kilka minut później. Do domu wparował Pyskacz.

Pyskacz - No idziemy cię oprowadzać!

Kowal wraz z nieznajomym wyszedł z domu wodza i zaczął go oprowadzać. Gdy dotarli na Plażę, Pyskacz odwrócił się w jego stronę.

Pyskacz - Wiesz, przypominasz mi mojego przyjaciela.

Postać - Kim on był? Ciągle słyszę, że kogoś przypominam, ale nikt nie chce mi powiedzieć.

Pyskacz - To nie łatwe. Stoick powinien ci wszytsko opowiedzieć. No, wracajmy!

Godzinę później postać siedziała w kuchni wraz ze Stoickiem i jedli.

Stoick - Chciałeś o coś spytać tak?

Postać - Tak. Kogo wszystkim przypominam i dlaczego ta blond dziewczyna broni tego smoka i mnie nienawidzi?

Stoick - To długa historia, ale ci ją opowiem. Pół roku temu w walce z Drago zginął Czkawka. To był wódz tej wyspy i przyjaciel wielu.

Postać - I był twoim synem. Sączysmark mi powiedział, że miałeś syna.

Stoick - Tak. W czasie tej walki zginął. Drago napadł na Berk i chciał nas zabić, ale ta blond dziewczyna. To Astrid. Rzuciła się na niego i źle, by się to skończyło, gdyby nie ten smok. Uratował jej życie, a Drago zginął. To był smok Czkawki.

Postać - Przykro mi.

Stoick - A najgorsze jest to, że wszyscy cierpią. Żal mi patrzeć na Astrid, która nie ma już nikogo.

Stoick popatrzył w dół. Postać się zamyśliła i popatrzyła na cierpiącego wodza. W jednej chwili nieznajomy wstał.

Stoick - Idziesz spać?

Postać - Tak. Zaprowadzisz mnie?

Stoick - Jasne. Chodź!

Mężczyzna szybko wstał i poszedł z postacią do pokoju jego syna. Gdy tam wszedł, zmartwił się.

Postać - A co to jest?

Stoick - To jest, znaczy było leże Szczerbatka. Od jego śmierci nie był tutaj ani razu. Zresztą nikt tutaj nie był.

Postać - Jutro ci coś pokażę, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz.

Stoick - Obiecuję.

Stoick wyszedł, a postać położyła się spać. Ciągle patrzyła na legowisko smoka. W krótce nieznajomy zasnął. Następnego dnia nieznajomy obudził się i zszedł na dół. Zobaczyła tam Stoicka.

Postać - Obiecałem, że coś ci pokażę.

Nieznajomy ściągnął pelerynę, a przed oczami wodza pojawiła się postać w kombinezonie, który dobrze znał. Chłopak ściągnął maskę, a w niej ukazał się..........

Perspektywa Stoicka

To nie możliwe. Jak? Przecież sam widziałem! To chyba sen! Nie! To prawda! On żyje! Przytuliłem się do niego i cicho wyszeptałem:

Stoick - (szeptem) Tęskniłem.

Gdy się oderwałem od niego, uśmiechnął się i zaczął rozmowę. Tak to był Czkawka. On żyje!

Czkawka - To co teraz? Powiesz im?

Stoick - Zrobimy im niespodziankę.

Czkawka - A gdzie mama?

Stoick - Pewnie jak co rano na locie. Odkąd no wiesz co, lata codziennie tak jak Astrid i pozostali.

Czkawka - Kiedy im powiesz?

Stoick - Dzisiaj wieczorem w Twierdzy.

29. Wróciłeś!

Perspektywa Czkawki

Ubrałem pelerynę i maskę i wyszłem na zewnątrz. Wszyscy już pracowali. Nic dziwnego, w końcu to Wandale. Poszedłem do Akademii. Byłem ciekawy kto prowadzi zajęcia. Gdy wszedłem, zobaczyłem Śledzika uspakajającego Bliźniaki.

Sączysmark - A ty co tu robisz?

Czkawka - Przyszłem popatrzeć.

Śledzik- Ale wiesz, że bez pozwolenia Astrid nie masz prawa tu przyjść?

Czkawka - Dlaczego?

Mieczyk - Haloooo.......Astrid to nowa szefowa i prawdopodobnie nowy wódz.

Zdziwiłęm się, że Astrid ma być wodzem. Ale nigdzie jej nie widziałem. Chciałem ją zobaczyć i przytulić, ale nie mogłem.

Szpadka - Zatkało go! Myślał, że ma u niej szanse!

Śledzik - Ona nie jest taka jak wszystkie. Jeśli chcesz z nią być to sobie daruj. Zabije cię przy najbliższej okazji.

Czkawka - A gdzie ona jest? Chciałem z nią porozmawiać o Szczerbatku.

Sączysmark - Ale jak cię zabije to twoja wina. Jest nad Klifem.

Czkawka - Dzięki.

Wyszłem z Akademii i poszłem nad Klif. Gdy dotarłem, zobaczyłem Astrid siedzącą i patrzącą w górę. Również spojrzałem w górę i nic nie widziałem.

Czkawka - Co tak tam patrzysz?

Astrid wstała szybko i otarła łzy. Popatrzyła na mnie ze zmieszaniem. Już dłużej nie mogę! Czkawka! Opanuj się!

Astrid - Co ty tu robisz?

Czkawka - Chciałem się przejść. A co tam masz?

Wskazałem na kuferek stojący za nią. Odwróciła się i spojrzała na niego. Widziałem jak było jej ciężko.

Astrid - To nic takiego. A teraz muszę iść.

Moja kochana poszła, ale zostawiła kuferek. Gdy nie było jej widać, podszedłęm do niego i otworzyłem go. W środku były jakieś listy. Zacząłem je czytać.


Miłość była dla mnie wszystkim... Do czasu... Gdy ciebie straciłam...! Zostały mi tylko wspomnienia Zostały... tylko dla czego nie mogłyby się tworzyć dalej? tak już wiem! Nie ma cię zostawiłeś mnie...! Odszedłeś i nie wrócisz...! Nie wrócisz! Zostawiłeś mnie! Może los tak chciał, ale nie ja. Najgorsze w tym jest to... to... że nie zdążyłam się porzegnać A jeśli bym... nie, a może jakbym to zrobiła? pożegnała się? Nie może to dobrze, że nie zdążyłam?! Nie wiem sama! Ale wiem, że Cię kochałam! I że cię nie pożegnałam!

Gdy to przeczytałem, miałem łzy w oczach. Ona cierpi, a ja nic nie mogę zrobić. Muszę jej powiedzieć! Nie mogę inaczej!

Czkawka - Astrid dowiesz się prawdy!

Wróciłem szybko do domu. Wszedłem do kiedyś mojego i Astrid domu. Widać, że nie był dawno odwiedzany. Pajęczyny wisiały, a kurz był na meblach. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem mój notes. Na nim była krteczka.

Czkawka - "Zawsze Cię będę kochał i nigdy nieprzestanę."To Jego słowa. ZAWSZE odeszło na zawsze. NIGDY podążyło za nim. Zostało tylko Na wieki wieków Amen!

Otworzyłem go i zobaczyłem nowe rysunki na mojej mapie. Czyżby Astrid teraz odkrywała wyspy? Lubiała to robić, ale nie tak bardzo. Wyszedłem szybko z domu i poszłem do mojego domu.

Perspektywa Astrid

On nie żyje! Już dłużej tego nie wytrzymam! Udaję, że jestem silna, ale tak nie jest! Chciałabym, żeby Czkawka tu był. Zaczęłam śpiewać piosenkę, którą śpiewała mi moja mama. To jedyne co po niej pamiętam.

Astrid - Uuu Uuu Tarara ra ra

Od dziś się będę bała, że Cię stracę Nie pojmuję jak bez Ciebie mogłam żyć A teraz wiem jak wiele dla mnie znaczysz I nie będzie nigdy już inaczej W swym kaprysie los bliźniaczych splotów zaczął wić nową nić

Ref. Od dziś masz mnie Rozejrzyj się, Bo przed nami tysiące są dróg Nowy próg przekroczyć z Tobą chce Już nie dzieli nas Dni samotnych czas Dziś już nie

Nie miały smaku tamte dni bez Ciebie Ale pamięć o nich poszła w szary kąt Dzisiaj jesteś słońcem w moim niebie Jak inaczej to powiedzieć nie wiem Co los mi podarował nie wypuszczę nigdy z rąk To był by błąd

Ref. Od dziś masz mnie Rozejrzyj się, Bo przed nami tysiące są dróg Nowy próg przekroczyć z Tobą chce Już nie dzieli nas Dni samotnych czas

Tylko Ty pomożesz mi przenosić góry (Ty pomożesz mi przenosić góry) Tylko Ty osuszysz mi najbardziej gorzką łzę (Najbardziej gorzką najbardziej gorzka łzę) Dziś masz mnie

Od dziś masz mnie, więc uśmiechnij do mnie się Od dziś masz mnie (dziś masz mnie) Rozejrzyj się (Uśmiechnij się) Przed nami tysiące są dróg Nowy próg przekroczyć z Tobą chce (Już nie dzieli nas) Już nie dzieli nas (Dni samotnych czas) Dni samotnych czas Dziś już nie.

Popatrzyłam w niebo, a łza sama spłynęła mi po policzku. Przypomniałam sobie czas spędzony z Czkawką. Wiedziałam, że to już nie wróci, ale nigdy o nim nie zapomnę.

Astrid - Zawsze będę cię kochała.

Położyłam się w swoim pokoju i na chwilę zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wyjzałam przez okno, było już ciemno. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, w których zobaczyłam wodza.

Stoick - Astrid w Twierdzy jest przyjęcie. Idziesz?

Astrid - Zaraz przyjdę.

Zamknęłam drzwi i poszłam po swój topór. Zawołałam Szczerbatka i Wichurę i poszłam.

Perspektywa narratora

Wojowniczka weszła do Twierdzy. Wszyscy siedzieli i jedli. Astrid podeszła do Valki, która odziwo przyszła.

Astrid - I jak się czujesz?

Valka - Okropnie. To pół roku, a ja nadal nie mogę zapomnieć.

Astrid - Tego nie da się zapomnieć. Wiem, bo straciłam rodzinę.

Nagle Stoick wyszedł na środek i zaczął mówić. Wszyscy mieszkańcy i smoki spojrzeli na wodza.

Stoick - Słuchajcie! Nie dawno straciliśmy wodza! Wszyscy tęknimy, ale dzisiaj się coś dowiedziałem!

Wszyscy popatrzyli na niego ze zdziweniem.

Astrid - O czym on mówi?

Valka - O co chodzi?

Stoick - Podejdź tutaj!

Na środek wyszedł nieznajomy. Jeźdźcy byli w szoku, a najbardziej Astrid. Stoick znów zaczął mówić.

Stoick - Zobaczcie kto do nas wrócił!

Nagle nieznajomy ściągnął pelerynę i maskę. Wszyscy patrzyli na niego z niedowierzeniem. Pyskaczowi wypadł kufel, Mieczyk i Szpadka przestali się bić, Sączysmark miał otwartą buzię, Śledzik i Valka zemdleli, a Astrid upuściła topór. Czkawka popatrzył na swoją mamę i szybko do niej podbiegł.

Czkawka - Mamo! Mamo! Obudź się!

Stoick - Valka!

Pyskacz - A może to ten sen?

Czkawka podniósł się i spojrzał na Astrid. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Jej usta trzęsły się. Chłopak podszedł do niej, ale dziewczyna odsunęła się.

Czkawka - Astrid.......

Astrid - Czkawka? To ty?

Chłopak przybliżył się do niej i delikatnie ją pocałował. Wojowniczka przytuliła się do niego i wyszeptała:

Astrid - (szeptem) Kocham cię!

Czkawka - Ja też cię kocham!

30. Dagur.....

Minął tydzień odkąd okazało się, że Czkawka żyje. Astrid spędzała z nim każdą chwilę. Dziś miały odbyć się Smocze Wyścigi.

Sączysmark - Ja napewno wygram!

Mieczyk - Nie bądź taki pewny!

Sączysmark - Ja zawsze wygrywam!

Astrid - A kto cię.......

Stoick - Witam wszystkich na Smoczych Wyścigach! Tym razem Czkawka nie wystartuje, ale mamy naszych zawodników!

Pyskacz - Pwitajmy naszych zawodników! Mieczyk i Szpadka Thorson z 3 wygranymi!

Mieczyk - Zrobimy wybuch!

Szpadka - Ej! Ja to miałam powiedzieć!

Mieczyk - Nie, bo ja!

Czkawka pokiwał głową i zwrócił się do ojca.

Czkawka - Czy oni się zmienili?

Stoick - No wiesz. Nie. Stali się tacy jak kiedyś.

Czkawka - No pięknie!

Pyskacz nadal kontynuował. Czkawka patrzył na nich z zainteresowaniem. Szczerbatek pomagał Astrid, bo prosił ją o to Czkawka.

Pyskacz - Sączysmark Jorgenson.....

Sączysmark - Sączy! Sączy! Smark! Smark! Smark!

Pyskacz - Oraz Śledzik Ingerman z 9 wygranymi!

Śledzik - Jea! Sztusia pokażemy im!

Pyskacz - I nasz mistrzyni........Astrid Hofferson z 13 wygranymi!

Wszyscy popatrzyli na dziewczynę, która biła Sączysmarka. Dało się słyszeć jej ulubione słowa.

Astrid - To za to, że mnie wnerwiasz! A to za całą resztę!

Mieszkańcy - Uuuuuuuuuuuuuuu!

Dziewczyna uderzyła młodego Jorgensona w brzuch, że się zgiął w pół. Nagle zabrzmiał róg.

Pyskacz - Start!

Jeźdźcy wystartowali. Pierwsi byli Bliźniacy, ale Sączysmark ich wyprzedził. Astrid była tuż za nim, a Śledzik na końcu. Nagle wystrzelono pierwszą owcę.

Astrid - Wichura! Szybko! Szybko!

Smoczyca złapała owcę i wrzuciła do kosza swojej właścicielki. Kilka minut później wygrywała Astrid, a po niej Sączysmark. Bliźniaki były trzecie, a Śledzik ostatni.

Stoick - Pyskacz już czas.

Pyskacz wystrzelił czarną owcę. Wszyscy jeźdźcy ruszyli do ataku.

Śledzik - Dawja Sztusia! Wygramy!

Szpadka - Szybko!

Mieczyk - Nie popędzaj!

Sączysmark - Będzie moja! Będzie moja!

Astrid - Nigdy! Wichura szybciej!

Jeźdźcy byli już bardzo blisko czarnej owcy. Jednak zdeżyli się i czarną owcę złapała Szpadka.

Szpadka - Jeee! Wygram jak nic!

Mieczyk - Taa?! Ja jestem z tobą jakbyś nie zauważyła!

Mieczyk i Szpadka zaczęli szarpać owcą. Wykorzystała to Astrid, która zeskoczyła z Wichury i wskoczyła na Jota i Wyma.

Szpadka - Oddawaj!

Mieczyk - Puść ją!

Wojowniczka szybko zabrała owcę i wskoczyła zpowrotem na swoją smoczycę. Niestety przy mecie zderzyła się ze Śledzikiem.

Śledzik - Łaaa! Astrid!

Dziewczyna spojrzała przed siebie i zobaczyła Sączysmarka z młotem. Wojowniczka szybko znirzyła lot, a Śledzik oberwał.

Astrid - Aaaa! Wichura!

Czkawka szybko wstał i zaczął krzyczeć.

Czkawka - Tato! Ona się zabije!

Stoick - Nie zabije!

Chłopak popatrzył na nią i uspokoił się, bo Astrid wyrównała lot i wrzuciła czarną owcę do swojego kosza. Stoick wstał i uderzył Sączyślina w bark.

Stoick - To moja przyszła synowa!

Dziewczyna wylądowała na Placu. Czkawka szybko do nej podleciał i ją przytulił. Zdziwiona odwzajemniła uścisk.

Astrid - O co chodzi?

Czkawka - Nic ci nie jest? Wszystko ok?

Astrid - Tak. Nagle obok wylądował Stoick i Valka na swoich smokach. Kobieta podeszła do nich i uśmiechnęła się. Rozmowę zaczął Stoick.

Stoick - Czkawka kiedy wasz ślub?

Czkawka - No wiesz.......Ustaliliśmy z Astrid, że za pół roku. Chcemy jeszcze nacieszyć się sobą.

Valka - No dobrze. Czkawka twój ojciec postanowił, że dopiero po ślubie będziesz mógł przejąć obowiązki wodza.

Czkawka - Dzięki tato.

Perspektywa Czkawki

Spojrzałem na Astrid, która się uśmiechała. Postanowiłem, że zabiorę ją na niedawno odkrytą wyspę. Jednak moje postanowienie coś przerwało, a raczej ktoś.

Stoick - Dagur atakuje! Wszyscy przygotować się!

31. Dagur.....nowy problem cz.2

Ruszyliśmy na smoki i wzbiliśmy się w górę. Astrid wyglądała na zaniepokojoną. Zresztą jak wszyscy. Nagle usłyszałem Sączysmarka.

Sączysmark - Niech tylko tyknie Hakokła, a pożałuje!

Astrid - Nie wierze, że to powiem, ale zgadzam się z tobą.

Popatrzyłem w dół. Statek Dagura już przybił do portu. Obserwowałem wszystko co robi. Już raz straciłem rodzinę. Drugi raz to się nie powtórzy.

Dagur - A gdzie nasz Czkawuś?

Nienawidzę jak tak mówi. Astrid nie wiedziała kim on jest, ale była zła. Ciekawe dlaczego?

Astrid - Czkawka kto to jest? I dlaczego on mówi do ciebie Czkawuś?

Czkawka - To nasz wróg. Wódz Berserków. Dagur Szalony.

Szpadka - Ale szkoda, że nie widziałaś jaki on głupi!

Mieczyk - Albo jak wysadziliśmy jego statki! To było super!

Dalej patrzyłem na dół. Widziałem jak powoli wyciąga miecz i celuje nim w mojego ojca. Szybko ruszyłem na pomoc.

Czkawka - Zostaw go!

Dagur - A on to kto? Zaraz! Czkawka?

Czkawka - Tak. Czkawka. Radzę ci odpłyń stąd!

Dagur - Bo co?! Jeźdźców już nie ma!

Nagle usłyszałem okrzyk wojowniczki. To była moja Astrid. Wraz z pozostałymi wylądowała przede mną i wycelowała swój topór w Dagura.

Dagur - A to kto? Nie mów, że twoja panienka!

Astrid - Tak! Jestem jego narzeczoną i najlepszą wojowniczką na Berk! Rusz się tylko, a pożałujesz!

Dagur - Ostra! Lubię takie!

Już nie wytrzymałem i miałem się na niego rzucić, ale powstrzymała mnie moja mama.

Dagur - Co jest?! Nowych sobie sprowadzacie?!

Valka - Nie nowych tylko rodzinę!

Widziałem, że Dagur jest zmieszany. Nawet się cieszyłem z tego powodu. Ale to co się stało później.....

Perspektywa narratora

Dagur szyderczo się uśmiechnął i zaczął krzyczeć.

Dagur - Atak!

Ze statków zaczęli wybiegać jego poddani. Na Berk rozpoczęła się bitwa. Wandale wygrywali, a Dagur dobrze o tym wiedział. W pewnym momencie wróg zauważył Astrid walczącą z jednym z jego strażników.

Perspektywa Astrid

Walczyłam z jednym z armii Dagura. Nie znałam go, ale wyglądał na niebezpiecznego. Nagle usłyszałam świst miecza. Odwróciłam się i ujrzałam Dagura z mieczem w ręku.


Dagur - I co? Ciekawe czy Czkawuś poradzi sobie bez ciebie?

Astrid - Nie!

Już przygotowałam się na najgorsze, ale ktoś strzelił pomiędzy nas. Wiedziałam kto to był.

Astrid - Czkawka! Szczerbatek!

Mój ukochany wylądował przed Dagurem i zaczął do niego mówić. Przysłuchiwałam się dokładnie tej rozmowie.

Czkawka - Odpłyń z Berk! Nie wygrasz!

Dagur - Wygram!

Czkawka - Nie. Nie wygrasz. My mamy smoki. Jesteśmy silniejsi.

Dagur - Jeszcze zobaczymy!

Widziałam jak Dagur wyciaga topór z tyłu i już chce rzucić nim w Czkawkę. Ale nagle pojawiła się Wichura i zaczęła zionąć ogniem w stronę Dagura. Podeszłam do Czkawki i spojrzałam na Dagura.

Astrid - Widzisz. Tak to jest jak się przegrywa. Nigdy nas nie pokonasz!

Czkawka - Słyszałeś! Nigdy!

Dagur odpłynął, a ja po raz drugi zawdzięczam Szczerbatkowi życie. Podszedłam do mojej smoczycy i ją przytuliłam.

Astrid - Dziękuję Wichurka. Dobrze się spisałaś.

Nagle pozułam jak ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Czkawkę.

Czkawka - Wszystko w porządku?

Astrid - Tak. Idziemy do twojego ojca?

Czkawka - Tak. Chodź Szczerbek!

Perpsektywa narratora

Para poszła do wodza. Stoick właśnie pomagał odbudować wioskę wraz z Pyskaczem. Czkawka poszedł do swojego ojca.

Czkawka - Tato za miesiąc jest Snoggletog i smoki 3 dni przed tym czyli na migddaliska odlecą.

Stoick - Tak jak 5 lat temu?

Czkawka - Dokładnie. Poinformuj wszystkich, żeby nie martwili się.

Stoick - Dobrze.

Czkawka z Astrid już miał iść, ale zawołał ich Stoick.

Stoick - Jutro w Twierdzy jest przyjęcie.

Astrid - A z jakiej okazji?

Stoick - Valka ma jutro urodziny. Przyjdziecie?

Czkawka i Astrid - Jasne!

Czkawka i Astrid polecieli nad Klif. Uwielbiali spędzać tam czas, a szczególnie ze sobą. W pewnym momencie Czkawka posmutniał.

Astrid - Czkawka co jest? Dlaczego się smucisz?

Czkawka tylko westchnął. Po chwili odpowiedział na pytanie wojowniczki.

Czkawka - Przypomniałem sobie jak byłaś pod wpływem demona.

Astrid przewróciła oczami i wstała. Popatrzyła w dal jakby chciała o tym zapomnieć. Chłopak od razu zrozumiał swój błąd. Szybko wstał i przytulił swoją narzeczoną.

Czkawka - Astrid przepraszam. Nie powinienem tego wspominać.

Astrid - To nie twoja wina, ale chciałabym o tym zapomnieć. Zrobiłam tyle złego.

W oczach Astrid pojawiły się łzy. Czkawka jeszcze mocniej przytulił do siebie dziewczynę.

32. Przyjęcie urodzinowe

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się rano i usłyszałem Straszliwca śpiewającego. Uświadomiłem sobie, że dziś są urodziny mamy. Szybko wstałem, ubrałem się i zeszłem na dół. Moja mama właśnie podawała śniadanie.

Czkawka - Taty nie ma?

Valka - Musiał wyjść wcześniej. Siadaj.

Usiadłem i popatrzyłem na mamę. Siedziała uśmiechnięta. No tak....Pewnie zapomniała o swoich urodzinach. Gdy zjadłem, wstałęm od stołu i juz miałem wyjść, ale zatrzymała mnie mama.

Valka - A ty dokąd?

Czkawka - Do Pyskacza!

Szybko wyszedłem i skierwałem się w stronę kuźni. Zastałem tam Pyskacza robiącego miecz.

Czkawka - Co robisz?

Pyskacz - Wreszcie raczył zjawić się do pracy. Hura!

Czkawka - Bardzo śmieszne! Mam do ciebie prośbę. Mógłbym tutaj trochę posiedzieć?

Pyskacz - Jasne! Powiesz mi jaki Valka lubi kolor?

Czkawka - Pomarańćzowy.

Pyskacz wyszedł, a ja zostałem. Postanowiłem, że zrobię dla niej nowe siodło. Spędziłem w kuźni pół dnia, ale było warto. Astrid zabrała moją mamę, więc mieliśmy dużo czasu.

Perspektywa Astrid

Ciekawe czy Valka pamięta o swoich urodzinach? Narazie nic nie wspomniała.

Valka - Teraz ty Astrid!

Poparosiłam ją, by pokazała mi jakieś sztuczki na smokach. Nawet łatwe. Wstałam z Wichury i zeskoczyłam na skrzydło Chmuroskoka.

Astrid - I jak?

Valka - Świetnie! Szybko się uczysz! Muszę ci powiedzieć, że Czkawka dobrze wybrał!

Astrid - Dziękuję. To co? Wracamy?

Valka - Jasne!

Szybko wskoczyłam na Wichurę i poleciałyśmy do domu. Wylądowałyśmy na Placu.

Astrid - Teraz ja chcę sprawdzić czy ufasz mi? Zawiąż sobie oczy.

Valka - Ok.

Valka zawiązała oczy, a chwyciłam ją za ręke i zaprowadziłam do Twierdzy. Otworzyłam drzwi i dałam znak reszcie.

Astrid - Możesz ściągnąć opaskę.

Valka ściągnęła opaskę i wszyscy krzyknęli:

Wszyscy - Wszystkiego najlepszego!

Perspektywa Valki

Zapomniałam, że dzisiaj mam urodziny! W moich oczach pojawiły się łzy. Po chwili wszyscy zaczęli dawać mi prezenty. Od Bliźniaków dostałam koc, od Sączysmarka kwiaty, od Śledzika sukienkę. Został jeszcze tylko Pyskacz, Czkawka, Stoick i Astrid.

Pyskacz - Mam dla ciebie miecz z Gronkielowego żelaza.

Valka - Dziękuję.

Stoick - Zawsze o takich marzyłaś.

Otwarłam pudełko, a w środku były korale. Zawsze takie chciałam. Pomarończowo - zielone. Przytuliłam się do Stoicka i podziękowałam mu. Nagle podeszli do mnie Czkawka i Astrid. Uśmiechnęłam się.

Czkawka - Mamo mówiłaś, że nigdy nie siedzisz na Chmuroskoku. Teraz będziesz mogła.

Czkawka wyciagnął siodło. Było piękne, ozdobione kolcami i czaszkami. Przytuliłam go.

Valka - Dziękuję Czkawka.

Teraz podeszła do mnie Astrid. Uśmiechnęła się i ja też. Wyciągnęła z za pleców pudełeczko.

Astrid - To należało do mojej mamy. Wujek mówił, że mama chciała dac go mi. Ja chcę dać go tobie, bo dzięki tobie przyjaźnię się ze smokami.

Valka - Astrid jestem z ciebie dumna.

Otworzyłam pudełeczko i zobaczyłam naszyjnik, a na nim derce, które się otwiera. Otworzyłam je i zobaczyłam zdjęcie Czkawki i Stoicka.

Valka - Dziękuję!

Przytuliłam ją. Była dla mnie jak rodzina. Później zaczęło się przyjęcie.

Perspektywa Astrid

Siedziałam i rozmwiałam z jeźdźcami i Czkawką. Wspominaliśmy stare dobre czasy.

Sączysmark - A pamiętacie jak Mieczyk usiadł na Ognioglisdach?

Mieczyk - No co? Szukaliśmy ich, a ja je znalazłem.

Astrid - Serio?

Mnie niestety tam nie było. Czkawka uśmiechał się do mnie, a ja do niego. Po godzinie wszyscy jeźdźcy byli upici, a przyjęcie trwało w najlepsze. Nagle odezwał się Czkawka.

Czkawka - Idziemy stąd?

Astrid - Z przyjemnością.

Wyszliśmy z Twierdzy i Czkawka mnie pocałował.

33. Porwanie

Oddawałam mu pocałunki. Weszliśmy do jego domu.

Czkawka - Jesteś pewna?

Astrid - Tak.

Zaczęliśmy się całować. Weszliśmy do jego pokoju. Ściągnęłam jego kombinezon, a on mi bluzkę. Położyłam się na łóżku i spędziliśmy razem cudowną i namiętną noc.

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się rano i zobaczyłem moją Astrid jeszcze śpiącą. Delikatnie pocałowałem ją w głowę, ale się obudziła. Uśmiechnąłem się do niej i ją pocałowałem.

Czkawka - I jak?

Astrid - Dobrze.

Czkawka - Chodź na śniadanie.

Zaczęliśmy się ubierać. Astrid zrobiła warkocza na bok i jeszcze mniejszego. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.

Astrid - A co powiedzą twoi rodzice?

Czkawka - Niech pomyślę.....Będą szczęśliwi. Ale założę się, że jeszcze śpią. Wczoraj napewno późno wrócili.

Astrid od razu się uśmiechnęła. Zeszliśmy na dół i zrobiliśmy śniadanie. Już mieliśmy wyjść, ale ktoś zapukał. Otworzyłem drzwi, w których stał Mieczyk i pozostali.

Czkawka - O co chodzi?

Mieczyk - Szpadka! Ona została porwana!

Astrid - Co?! Przez kogo?!

Sączysmark - Przez Dagura!

Spojrzałem na Astrid. Była zmartwiona. Szybko zawołałem Szczerbatka i polecieliśmy do Berserków.

Perpektywa Szpadki

Obudziłam się w jakimś lochu. Pamiętam tylko Dagura i młot. To on mnie porwał! Ale jak?! Nagle usłyszałam znajomy mi głos. Do lochów wrzucili.....

Szpadka - Heathera!

Heathera - Szpadka! Co ty tu robisz?

Szpadka - Porwali mnie, ale znajdą mnie i zabiorą. Ciebie też.

Heathera - On szykuje plan. Dagur chce Szczerbatka.

Popatrzyłam na nią. Mówiła poważnie. Zaczęłam się już bać. Nawet nie chciałam, by przyleciał tutaj Mieczyk.

Perspketywa narratora

Jeźdźcy lecieli już godzinę. Mieczyk jakoś dawał sobie radę jeździć na jednej głowie.

Sączysmark - A jeśli on ją......

Mieczyk - To Szpadka! Nie znasz jej?!

Sączysmark - On ją zabije!

Astrid już nie wytrzymała i podleciała bliżej, a później uderzyła go w głowę. Popatrzyła na niego ze złością.

Astrid - Sączysmark! Opanuj się! Szpadka da sobie radę!

Śledzik - Czkawka co będzie jak tam już przylecimy?

Czkawka - Mieczyk i Astrid polecą poszukać Szpadki, a my rozprawimy się z Dagurem. Wszystko jasne?

Wszyscy - Tak!

Czkawka - Za chwilę lądujemy!

Jeźdźcy wylądowali na wyspie Berserków. Od razu zostali zaatakowani. Astrid i Mieczyk wykorzystali okazję i polecieli do lochów.

Mieczyk - Ty patrz! Fajne ściany!

Astrid - Ugh....Co za cymbał!

Mieczyk - Rozczarowałaś mnie droga panno.

Astrid - Ugh.....Nie wytrzymam! Nie wytrzymam!

Nagle usłyszęli jęki. Astrid i Mieczyk szybko pobiegli do lochu. Zobaczyli tam Szpadkę leżącą na ziemi z raną na głowie. Obok niej siedziała Hetahera z raną na ręce.

Astrid - Heathera! Szpadka!

Heathera - Astrid! Uważaj!

Nagle Astrid została uderzona w policzek młotem. Dziewczyna upadła na ziemię. Nad nią stał Dagur.

Dahur - Haha! Myślałaś, że nie wiem co kombinujecie?!

Mieczyk - Zaraz ci.....

Dagur - Straże! Zabrać ich!

Astrid była ogłuszona. Nie wiedziała co się dzieje. Tym czasem u jeźdźców.

Perspektywa Czkawki

Coś długo nie wracają. Popatrzyłem na innych. Nikt już nie walczył. Nagle na Placu pojawił się Dagur.

Dagur - Masz czas do za miesiąc! Jeśli nie dostanę Nocnej Furii pożegnasz się z przyjaciółmi!

Już miałem się na niego rzucić, ale powstrzymał mnie Sączysmark. Popatrzyłem na Dagura i odlecieliśmy. Wylądowaliśmy na jakiejś wyspie.

Czkawka - Musimy tam wrócić!

Śledzik - Czkawka! Oni ci ich nie oddadzą! Poczekajmy!

Czkawka - Na co?! Na to, aż ich zabije?!

Sączysmark - Nie wierze, że to mówię, ale Śledzik ma rację. Zabiją ich jeśli tam polecimy. Poczekajmy miesiąc i wtedy zaatakujemy.

Uspokoiłem się trochę i zgodziłem się. Obmyśleliśmy plan.

34. Na święta.....

Perspektywa Astrid

Siedzę tu już miesiąc i codziennie wymyślają jakieś tortury. Szpadki nie biorą, bo już nie może. Boję się, że umrze. Wszyscy byliśmy zmęczeni.

Heathera - Astrid ja już nie mogę. Zresztą Szpadka też.

Astrid - Coś wymyślę. Zaczekamy do jutra.

Nagle Szpadka zaczęła kaszleć. Podeszłam do niej szybko i dałam jej pić.

Astrid - Jak się czujesz?

Szpadka - Astrid zostawcie mnie i uciekajcie. Uciekajcie......

Astrid - Nie. Trzymamy się razem.

Heathera - Szpadka wytrzymaj do jutra.

Szpadka - Nie dam......rady.

Nagle usłyszałyśmy huk.

Perpspektywa narratora

Do lochów wpadli jeźdźcy. Pokonali strażników i otworzyli lochy.

Czkawka - Astrid!

Astrid - Czkawka! Wiedziałam, że wrócisz!

Chłopak przytulił wojowniczkę, ale Astrid syknęła z bólu.

Czkawka - Coś cię boli? Zrobili ci coś?

Astrid - Mnie niec nie będzie. Ale z Szpadka jest źle. Musimy ją zabrać.

Sączysmark - A gdzie Mieczyk?

Heathera - W osobnym lochu.

Śledzik podbiegł do lochu gdzie znajdował się Mieczyk. Szybko otworzył celę i pobiegli do Szpadki.

Czkawka - Dobra. Sączysmark zabierz ją.

Chłopak wziął dziewczynę na ręce i wsiadł na smoka. W krótce jeźdźcy polecieli. Wylądowali na wyspie. Sączysmark położył Szpadkę na ziemi, a reszta otoczyła ją.

Mieczyk - Szpadka nie zostawiaj mnie! Proszę!

Czkawka - Co z nią Śledzik?

Śledzik - Nie przeżyje.

Astrid - Nie! Szpadka musisz żyć!

Dziewczyna spojrzała na Mieczyka, który płakał. Po jej policzku spłynęła łza.

Szpadka - Jesteś najlepszym bratem jakiego miałam.

Mieczyk - A ty najlepszą siostrą jaką miałem. Nie zapomnę cię nigdy.

Ręka dziewczyny opadła na ziemię. Wszyscy zaczęli płakać. Jot i Wym upadli na ziemię.

Sączysmark - Moja księżniczka!

Szczerbatek popchnął rękę Czkawki i wystawił język. Chłopak poderwał się szybko i zaczął mówić:

Czkawka - Słuchajcie! Ślina Szczerbatka jest lecznicza!

Astrid - No jasne! Szczerbatek chodź tu.

Smok posłusznie podszedł do Szpadki i zaczął lizać jej głowę. Dziewczyna zaczęła oddychać i po chwili otworzyła oczy.

Mieczyk - Szpadka!

Chłopak przytulił swoją siostrę. Dziewczyna oddała uścisk. Po chwili każdy ją przytulił.

Czkawka - Jak dobrze, że wróciłaś!

Śledzik - Wracamy?

Czkawka - Tak. Wracamy na Berk!

Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli na Berk. Po 2 godzinach byli an miejscu. Gdy wylądowali na Placu, wszyscy byli w szoku. Na środek wyszli Stoick, Valka i Pyskacz.

Valka - Czkawka? Wy żyjecie?

Astrid - A czemu, by nie?

Pyskacz - Dagur napisał, że was zabił.

Czkawka- Ale żyjemy. No Szpadka umierała, ale już jest wszystko w porządku.

Stoick - Jak ja się cieszę, że was widzę!

Wódz podszedł do jeźdźców i przytulił wszystkich po kolei.

Stoick - Jeźdźcy żyją i wrócili! Wszycy do Twierdzy!

Mieszkańcy i jeźdźcy poszli do Twierdzy. Dzisiaj był snoggletog. Wszyscy bawili się do rana.

35. Tajemniczy łowca i jego dziewczyna cz.1

Perspektywa Czkawki

Minął 2 miesiące odkąd ostatni raz widzieliśmy się z Dagurem. Jak narazie dał na spokój, ale wiem, że nie na długo. Dzisiaj mam urodziny. Na moje nieszczęście już się nie wymigam, bo Astrid siłą mnie zawlecze do wioski. Postanowiłem, że to będzie normalny dzień.

Czkawka - Co Mordko? Czas iść do Akademii.

Szczerbatek - Wrrrraauuu.

Czkawka - Wiem, wiem. Ale musimy tam iść.

Zszedłem na śniadanie, ale nikogo nie było tylko na stole leżała karteczka. Podszedłem bliżej i zacząłem czytać.

Czkawka - Ja i twój ojciec mamy trochę spraw do załatwienia. Śniadanie masz na stole. Smacznego. Mama.

Popatzryłem na mojego smoka, który jadł już rybę. Usiadłem i zabrałem się do jedzenia. Gdy zjadłem, wyszedłem ze Szczerbatkiem do Akademii.

Czkawka - Witam!

Wszyscy - Cześć!

Czyżby zapomnieli o moich urodzinach? Dzięki ci Thorze. Popatrzyłem na nich i zauważyłem, że są zmęczeni. Cikawe dlaczego?

Czkawka - Dzisiaj może quiz.

Sączysmark, Szpadka i Mieczyk - O nie! Błagamy tylko nie to!

Śledzik - Czkawka kto z kim?

Czkawka - Dzisiaj zamiana. Śledzik z Bliźniakami, a Astrid z Sączysmarkiem.

Astrid - Serio? Ja nie mogę.

Wszyscy ustawili się na swoich miejscach. Ja zadawałem pytania, a oni wygrywali. W końcu wygrała Astrid z Sączysmarkiem.

Sączysmarkiem - Wygraliśmy!

Astrid - Nie zapominaj, że to dzięki mnie!

Sączysmark - Dobra. Spokojnie.

Spojrzałem w stronę Bliźniaków. Jak zwykle zaczęli się bić. Śledzik szybko od nich uciekł, a my przyglądaliśmy się im.

Szpadka - Zawsze wszystko spaprzesz!

Mieczyk - Kto ma punkty ten ma co chce!

Czkawka - Ale wiesz, że to się nie rymuje?

Mieczyk - No pewnie, że......Nie.

Czkawka - No to na dzisiaj tyle. Widzimy się jutro!

Wszyscy wylecieli z Akademii, a ja zaraz po nich. W końcu miałem spokój. Polecieliśmy razem ze Szczerbatkiem odkrywać nową wyspę.

Perpsketywa Astrid

Ha! Czkawka pewnie myśli, że zapomnieliśmy! No to będzie miał niespodzinkę! Patrzyłam jak doprawiają jeszcze Twierdzę, bo wczoraj siedzieliśmy tam do 3 rano, ale było warto. Nagle poczułam czyjś dotyk na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Stoicka z Valką. Uśmiechnęłam się.

Astrid - Wódz. Valka. Coś się stało?

Stoick - Nie. Chciałbym tylko powiedzieć ci, że po ślubie będziesz naszą rodziną i.....I...

Popatrzyłam na niego z zaciekawieniem. O co mu chodzi? Valka zaczęła się śmiać.

Valka - Stoick chciał ci powiedzieć, że po ślubie masz do niego mówić Stoick, a nie wodzu.

Astrid - Naprawdę?

Stoick - Tak. Wiem, że nie miałaś rodziny, ale......Teraz będziesz ją miała.

Przytuliłam się do wodza, a później do Valki. Byli trochę zaskoczeni, ale i szczęśliwi.

Astrid - Dziękuję.

Perspektywa Czkawki

Latałem już tak od godziny i nic nie znalazłem. Nagle zauważyłem jakiś statek, a na nim jakieś postacie. Podleciałem bliżej i zobaczyłem chłopaka w naszym wieku i dziewczynę też w naszym wieku. Wylądowałem tuz przed nimi.

Chłopak - Nocna Furia! Myślałem, że już ich nie ma!

Dziewczyna schowała się za niego. Ja uśmiechnąłem się i zsiadłem ze Szczerbatka.

Czkawka - Witam. Jestem Czkawka i pochodzę z Berk.

Chłopak - Ten Czkawka, który pokonał Drago Krwawdonia i oswoił Nocną Furię? Ten Pan Smoków?

Czkawka - Bez przesady. Chciałem zoabaczyć co tu robicie.

Dziewczyna - Próbujemy wyciągnąć nasz statek.

Dziewczyna wyszła z za chłopaka. Wyglądali jak jacyś łowcy. Chłopak był ubrany w kożuch i miał czarne włosy spięte w kucyk. Do pasa miał przymocowany nóż. Dziewczyna miała czarne włosy do ramion i grzywkę na dwa boki. Ubrana była w czarny kożuch i czarne legginsy. Do pasa też miała przyczepiony nóż.

Czkawka - Raczej jej nie wyciągniecie. Może polecicie ze mną na Berk?

Chłopak - Ale nic nam nie zrobisz?

Czkawka - Dlaczego nieznajomy?

Chłopak - Przepraszam. Nie przedstawiłem się. Jestem E ret, syn Ereta. A to jest moja dziewczyna Elion. Pracowaliśmy dla Drago, ale po tym co zrobił.....

Elion - Już więcej nam tego nie zrobi.

Czkawka - To lecicie?

Eret - Jasne!

Perspektywa Astrid

Za chwilę powiniec przylecieć Czkawka. Wszystko już jest przygotowane. Stanęłam na środku Placu i czekałam na Czkawkę. Siedziałam tak godzinę, dwie, trzy. W końću wstałam i podeszłam do Wichury.

Astrid - No kochana. Lecimy ich poszukać.

Wsiadłam na moją smoczycę i poleciałyśmy poszukać Czkawki. Latałyśmy już tak od godziny, ale go nie znalazłam. Gdzie on mógł być? Może coś mu się stało?

Astrid - Wichurka lecimy na Swędzipachę!

Leciałyśmy bardzo szybko, ale niestety na drodze pojawiło się tornado. Próbowałam z Wichurką lecieć do przodu, ale tornado było zbyt silne. Wciągnęło nas i tyle pamiętam.

36. Tajemniczy łowca i jego dziewczyna cz.2

Perspektywa Czkawki

W końcu dolecieliśmy na Berk. Wylądowałem na Placu, ale nikogo nie było. Poszedłem z Eretem i Elion do Twierdzy. Gdy wszedłem całe Berk krzyknęło mi wszystkiego najlepszego. Byłem zdziwiony, że pamiętają o moich urodzinach.

Stoick - Myślałeś, że zapomnieliśmy.

Czkawka - Szczerze to tak. Ale kto to wszystko wymyślił?

Wiedziałem kto, ale chciałem się upewnić. Nagle podeszła do nas moja mama i uśmiechnęła się.

Valka - Astrid. To ona zadbała o wszystko.

Czkawka - A gdzie ona jest? A właśnie! To jest Eret i Elion. Zamieszkają u nas na jakiś czas.

Stoick - Dobrze. Akurat mamy dwa wolne domy.

Valka - Astrid nie była z tobą? Myśleliśmy, że to ona cię tu przyprowadziła.

Czkawka - Nie. Gdzie jest Astrid?

Byłem przerażony. Mojej Astrid nie ma? To nie możliwe! Miałem złe przeczucia, więc postanowiłem jej poszukać.

Perspektywa Astrid

Obudziłam się na jakiejś plaży. Nade mną stała dziewczyna o niebieskich niebieskich oczach i rudych włosach. Miała na sobie strój wykonany ze skóry. Z tyłu widziałam przyczepiony do pasa nóż. Szybko wstałam i popatrzyłam na nią.

Astrid - Kim jesteś?!

Dziewczyna - Może, by tak spokojnie?

Astrid - Jeśli zaraz mi nie powiesz co ja tu robię to......

Dziewczyna - Znalazłam cię w wodzie. Może miałam cię zostawić?

Astrid - Nie wiesz z kim masz doczynenia!

Dziewczyna - No słucham! Z kim?!

Astrid - Jestem najlepszą wojowniczką na mojej wyspie!

Dziewczyna - A ja jestem Lilion! Jestem najlepszą łowczynią smoków!

Astrid - Dotknij tylko smoka to.....

Lilion - Zaraz! Mówiłaś, że jesteś najlepszą wojowniczką na swojej wyspie?

Astrid - Tak. A co?

Trochę się zdziwiłam tym pytaniem. Ale i podejrzanie. Jeśli dotknie tylo Wichurę to.......A właśnie! Gdzie Wichura? Zaczęłam się rozglądać do okoła.

Lilion - Czego szukasz? I dlaczego mówisz, że jestes najlepszą wojowniczką.....

Astrid - Bo jestem!

Lilion - Tylko jedna dziewczyna jest najlepszą wojowniczką na swojej wyspie! To dziewczyna Pana Smoków!

Spojrzałam na nią ze złością. Od razu zrozumiała kim jestem. Odwróciłam się, a ona kontynuowała dalej.

Lilion - Przecież dziewczyna Pana Smoków jest miła, inteligętna i uczciwa. Zawsze walczy w obronie swoich.

Stanęłam i popatrzyłam na nią. Westchnęłam i usiadłam. Po chwili i Lilion usiadła obok mnie i spojrzała na mnie.

Astrid - Po pierwsze. Miła jestem tylko dla tych co mnie nie denerwują. o drugie. Jestem inteligętna i umiem tak samo tresować smoki jak Czkawka i jestem uczciwa. A po trzecie i po czwarte. Ja zawsze walczę w obronie swoich i nie jestem dziewczyną Czkawki tylko jego narzeczoną. A teraz musze poszukać mojego smoka.

Wstałam i poszłam dalej. Lilion szła za mną. Jaka ona jest denerwująca! Ja dalej szukałam Wichurki, a ta za mną łaziła i ciągle gadała!

Lilion - Opowiedz mi coś o Czkawce. Jaki on jest? Ile ma lat?

Astrid - Nic ci nie powiem. Nieznajomym nic nie mówię o sobie, ani o nikim innym.

Lilion - No weź! Wiesz co?! Jesteś taka uparta jak moja starsza siostra!

Astrid - No to gratuluję siostry! Pewnie nie umie z tobą wytrzymać.

Lilion - Nie. Ona już nie żyje. Miałaby 18 lat.

Stanęłam jak wryta. Przypomniało mi się jak mój wujek umierał na moich oczach. Tego nie da się zapomnieć.

Perspektywa Czkawki

Szukaliśmy jej cały dzień i nigdzie jej nie było. Zaczynam się naprawdę bać. Może coś jej się stało? A jak ktoś ją porwał? Postanowiłem jeszcze jej poszukać. Eret i Elion pomagali nam. Po godzinie wróciłem do domu i zastałem tam moją mamę i tatę.

Valka - I co?

Czkawka - Nigdzie je nie ma. Szukaliśmy wszędzie. Łupieżcy jej nie wizieli, ani nikt z pobliskich wysp.

Stoick - Gdzie ona może być? Rano jeszcze była, ale później czekała na ciebie i....

Czkawka - To napewno sprawka Dagura!

Valka - O czym ty mówisz?

Czkawka - On ją porwał!

Stoick - Nie. Dagur już dawno nic od nas nie chciał, wię po co miałby teraz coś nam zrobić?

Valka - Twój ojciec ma rację. Napewno wróci.

Perspektywa narratora

Tym czasem na wyspie. Astrid i Lilion siedziały i rozmawiały o sobie. Poznawały się. W końcu Astrid zadała pyatnie.

Astrid - A jak nazywała się twoja siostra?

Lilion - Elion. Gdy zginęła miała 10 lat, a ja 8 lat. Pamiętam to jakby to było wczoraj.

(opis zdarzeń) Siedzieliśmy z Elion w domu i rysowaliśmy smoki. Elion wychodziło to lepiej niż mnie. Nagle naszą wyspę zaatakował Drago. Elion powiedziała, żebym uciekła i schowała się w pokoju, ale ja jej nie posłuchałam. Wybiegłam za nią z domu.

Elion - Wracaj do domu!

Lilion - Nie!

Elion - Proszę cię!

Lilion - Nie!

Pobiegła dalej, a ja za nią. Nagle usłuszałam znajome krzyki. Odwróciłam się i zobaczyłam jak Drago wbija miecz w serce naszej mamie.

Lilion - Mamo! Nie!

Drago odwrócił się i zaczął iść w moim kierunku. Gdy był już blidko mnie, uniósł miecz i już miał go wbić, ale zasłoniła mnie Elion. Drago zatrzymał się.

Drago - Bronisz siostrzyczki?

Elion - Zostaw ją! Nic ci nie zrobiła!

Drago - Ale ty płyniesz ze mną!

Złapał ją i zabrał na swoją łódź. Patrzyłam na tę scenę ze strachem. Od tej pory wychowuje mnie ojciec, który jest wodzem.

Astrid - Przykro mi. Ja też nie poznałam swoich rodziców. Zginęli, gdy miałam 2 lata. Później wychowywał mnie wujek, który zginął, gdy miałam 5 lat i od tej pory jestem sama.

Lilion - To co? Na ile tutaj zostaniesz?

Astrid - Dopóki nie znajdę mojego smoka. Widziałaś Śmiertnika Zębacza w kolorze niebiesko - żółtym z siodłem?

Lilion - Przykro mi, ale nie.

Wojowniczka zmartwiła się. Nie mogła znaleźć swojej najlepszej przyjaciółki. W końcu zrozumiała, że dzisiaj jej nie znajdzie. Usiadła przy ognisku i poptrzyła na gwiazdy.

Lilion - Dlaczego tak tam patrzysz?

Astrid - Uwielbiam patrzeć w niebo. Jest takie piękne.

Lilion - Ja dawno nie patrzyłam na niebo. Odkąd moja siostra zginęła za każdym razem, gdy patrzę na niebo widzę ją.

Astrid - Też tak miałam z moją mamą. Zawsze wydawało mi się, że jest przy mnie. Ale zrozumiałam, że to nie możliwe.

Lilion - Tak. Dlatego nie patrzę na niebo.

Perspektywa Ereta

Już kilka dni szukamy narzeczonej Czkawki. Nie ma jej nigdzie. Siedziałem i patrzyłem tak na moją dziewczynę, aż tu nagle zobaczyłem smoka.

37. Czy ona wróci?

Perspektywa Ereta

Szybko podbiegłem do niego. Dzięki Czkawce ja i Elion mamy własne smoki. Poklepałem smoka, który okazał się smoczycą po skrzydle, które było trochę obdarte.

Elion - Co jej jest?

Eret - Chyba nic, ale lepiej zaprowadźmy ją do Czkawki.

Poszliśmy do domu Czkawki i na drodze spotkaliśmy resztę jeźdźów. Smoczyca zaczęła skakać.

Sączysmark - Wichura!

Wichura - Wrrrrr!

Szpadka - Skąd ją macie?

Eret - Przyleciała. A czyj to smok?

Śledzik - Astrid. Narzeczonej Czkawki.

Nagle z domu wyszedł Czkawka i spojrzał na smoczycę.

Perspsktywa Czkawki

Wyszedłem z domu się przewietrzyć i zobaczyłem Wichurę, a obok jeźdźców. Szybko podbiegłem do nich wraz ze Szczerbatkiem.

Czkawka - Skąd ją macie?

Elion - Przyleciała.

Spojrzałem na Wichurę. Miała obdarte skrzydło. Szczerbatek szybko zaczął ją lizać.

Czkawka - A Astrid była?

Eret - Niestety nie.

Mieczyk - To już się robi nudne! Gdzie ona jest?!

Śledzik - Czkawka może ona.....no wiesz co.

Gdy usłyszałem to co powiedział Śledzik, nie mogłem uwierzyć. Moja Astrid nie mogła zginąć. Kocham ją i nie pozwole, by coś jej się stało.

Czkawka - Astrid da radę. Przecież to Astrid.

Sączysmark - Czkawka, a jeśli Śledzik ma rację?

Już nie mogłem dłużej tego słuchać. Odwróciłem się i poszedłem do domu. Mama jak zwykle starała się mnie pocieszyć, ale jej to nie wychodziło.

Valka - Znajdziemy ją.

Czkawka - Mamo.....To już nie ma sensu. On nie wróci. Muszę się z tym pogodzić.

Valka - Nie możesz tak mówić! Wiesz, że ona wróci!

Czkawka - Mamo szukaliśmy jej wszędzie i nic.

Valka - Proszę cię.

Czkawka - Nie. Jeśli do miesiąca nie wróci wiesz co to oznacza.

Wstałem i wyszedłem. Zawołałem Szczerbatka i polecieliśmy nad Klif. Astrid uwielbiała to miejsce. Usiadłem i popatrzyłem w niebo.

Czkawka - Thorze jeśli nic jej nie ma to daj mi jakiś znak.

Posiedziałem jeszcze 2 godziny i wróciłem do domu. Na moje nieszczęście tata chciał ze mną porozmawiać.

Stoick - Czkawka musisz wziąść się w garść. Astrid to wojowniczka.

Czkawka - A co ty byś zrobił, gdzyby mama nie wracała tak długo?

Mój ojciec nie odezwał się. Wiedział, że mam rację. Wstałem i poszedłem do pokoju. Na biurku leżał rysunek Astrid, który miałem dokończyć.

Czkawka - Już nie dokończę.

Perspektywa Astrid

Tęsknię za Czkawką, Wichurą, za Berk, za jeźdźcami, a nawet za Sączysmarkiem. Brakuje mi ich. Siedziałam tak smucąc się i nagle poczułam dłoń na moim ramieniu. Była to Lilion, która usiadła obok mnie.

Lilion - Mam do ciebie prośbę.

Popatrzyłąm na nią z zaciekawieniem. Lilion westchnęła i zaczęła mówić.

Lilion - Pomożesz mi wytresować smoka?

Astrid - Jasne. Tylko jakiego chcesz?

Lilion - Może Koszmara Ponocnika.

Poszłyśmy poszukać dla Lilion smoka. Gdy go znaleźliśmy, powiedziałam jej co i jak ma zrobić. Bez problemu zdobyła nowego przyjaciela. Chciałabym, żeby Wichurka też tu była.

Lilion - Astrid może zostaniesz tutaj?

Astrid - To chyba nie jest dobry pomysł. Wiesz, mam przyjaciół na Berk i czekają na mnie.

Lilion - Astrid ja nie chcę być sama. Mam dopiero 16 lat.

Astrid - Rozumiem cię. Też byłam sama w tym wieku.

Lilion - Proszę cię.

Zrobiła te swoje piękne oczka. Jak tu jej nie odmówić? Wiedziałam, że na Berk na mnie czekają, ale jak ja mam się stąd wydostać? Nie znam drogi, a Lilion też jej nie zna.

Astrid - No dobrze.

Lilion przytuliła mnie mocno i uśmiechnęła się. Poszłyśmy do jaskini, w której mieszkamy i zaczęłyśmy rozmawiać.

Perspektywa narratora

Tym czasem na Berk. Czkawka siedział załamany i myślał o Astrid. Nie mógł pogodzić się z tym, że ona może nie wrócić. Nagle podszedł do niego Szczerbatek i zaczął się łasić.

Czkawka - Też za nią tęsknisz?

Szczerbatek - Wrrr.

Czkawka - Ja też. Ciekawe co teraz robi?

Nagle do pokoju wszedł Eret zmęczony i dyszał. Czkawka szybko podszeł do niego.

Eret - Czka....Czkawka...Tam na Pla...Plaży jest dziewczyna!

Czkawka - Co?! Astrid?!

Eret - Nie. Ma czarne włosy i zielone oczy. Powiedziała, że ma na imię Mery.

Czkawka - Zaprowadź mnie do niej.

Chłopaki szybko polecieli na Plażę. Byli już tam wszyscy. Nawet Pyskacz, Stoick i Valka. Czkawka podszedł do niej.

Czkawka - Ty jesteś Mery?

Dziewczyna - Tak. Szukam nowego domu.

Stoick - Możesz zamieszkac u nas. Na Berk mamy dużo domów.

Mery - Dziękuję.

Pyskacz zabrał dziewczynę i pokazał gdzie będzie mieszkać. Okazało się, że w domu Astrid, bo nie było wolnych miejsc. Wichura nie była zachwycona, więc postanowiła, że zamieszka u Czkawki. Miesiąc później.

Perspektywa Valki

Minął miesiąc odkąd Astrid zaginęła. Czkawka się załamał podobnie jak Wichura. Dzisiaj miało odbyć się pożegnanie Astrid na zawsze. Łódź nie wypłynie, bo nie wiemy czy ona żyje czy nie. Ustawiliśmy się i wkładaliśmy do wody listy w kuferkach.

Czkawka - Mamo ona już nie wróci.

Valka - Wiem. Może kiedyś się spotkamy.

Nagle obok mnie podeszła Mery. Wiedziała o co chodzi, bo Stoick jej to wytłumaczył.

Mery - Przykro mi Czkawka. Pewnie za nią tęsknisz.

Czkawka - Tak. Była piękna i inteligentna. Uwielbiała walczyć i wpakowywała się w różne kłopoty.

Mery - Nie wiem czy to cię pocieszy, ale ja też straciłam chłopaka. Ocalił mi życie. Teraz już nie chę się spotykać z nikim. Obiecałam mu, że zawsze będziemy razem i słowa dotrzymam.

38. Myliłam się.....

Perspektywa narratora

Dzień za dniem na Berk było coraz gorzej. Czkawka nie mógł wytrzymać bez swojej miłości, ale wiedział, że ona już nie wróci. Żałował, że nie był z nią tego dnia. Stoick jako wódz starał się pomagać swojej wiosce, ale nie mógł pracować wiedząc, że jego syn cierpi. Tym czasem w domu Czkawki.

Czkawka - Szczerbatek przepraszam, że cię zaniedbuję, ale nie potrafię się pozbierać.

Szczerbatek - Wrrrrr.

Smok jakby wiedział co czuł jego właściciel zszedł do kuchni gdzie Valka gotowała. Delikatnie popchnął ją i wskazał głową na górę.

Valka - Martwisz się o Czkawkę?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Valka - On cierpi. Nie wiem co ma zrobić.

I tak mijał każdy dzień na Berk. Czkawka rzadko latał na Szczerbatku, ale smok nie miał mu tego za złe, bo wiedział, że cierpi. Mery starała się pocieszyć Czkawkę jak umiała, ale to nic nie dawało. Rok później.

Perspektywa Czkawki

Pogodziłem się z tym, że Astrid tu nie ma. Chociaż czasami tęsknię za nią, ale mam dziewczynę. To Mary. Spędzamy każdy dzień razem, ale Szczerbatek jej nie lubi. Nie wiem czemu. Dzisiaj polecieliśmy na Plażę.

Czkawka - Podoba ci się tutaj?

Mery - Bardzo. Mam do ciebie pytanie.

Czkawka - Jakie?

Mery - Pamiętasz jak kiedyś powiedziałąm o moim chłopaku?

Czkawka - Tak. Doskonale to pamiętam. Powiedziała, że nie chce być z nikim więcej.

Czkawka - Tak.

Mery - Chyba jednak chciałam być z kimś.

Czkawka - Z kim?

Mery - Z tobą!

Pocałowaliśmy się, ale Szczerbatek zaczął warczeć. Chciałem dać Mery Wichurę, ale też nie była zachwycona. Nie rozumiem ich.

Perspektywa Szczerbatka

Jak ja nie cierpię tej Mery! Doprowaza mnie do szału! Cały czas tylko łazi za Czkawką i się głupio uśmiecha! Jeszcze chciała Wichurę! Nie doczekanie! Czkawka podszedł do mnie z Mery i kazał jej mnie pogłaskać.

Szczerbatek - Wrrrrrr.

Czkawka - Szczerbatek jak ty się zachowujesz?!

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Odwróciłem się i uciekłem. Co on sobie myślał? Astrid nie ma i już ma nową dziewczynę. A poza tym Wichura powiedziała, że Astrid żyje, bo czuje jej zapach.

Perspektywa Pyskacza

Szedłem sobie do Stoicka, ale nagle coś na mnie wpadło. To był Szczerbatek.

Pyskacz - Co tam mały?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Pyskacz - A gdzie Czkawka?

Szczerbatek - Wrrrrr!

Pyskacz - Z Mery? Rozumiem cię. Też za nią nie przepadam, ale to wybór Czkawki.

Smok pociągnął mnie za rękę i pokazał na siodło. Wiedziałem, że chce gdzies polecieć.

Pyskacz - No dobra. Tylko nie leć tak szybko.

Wsiadłem na smoka, a obok od razu pojawiła się Wichurka. Wzbiliśmy się w powietrze, ale nagle smoki zaczeły leciec szybko.

Pyskacz - No mówiłem, żebyś leciał pomału gdzie jeden!

Wylądowaliśmy na jakiejś wyspie. Zszedłem ze Szczerbatka i popatrzyłem zdziwiony w dal. Nagle Wichura popchnęła mnie.

Pyskacz - Chcesz iść tam?

Wichura - Wrrraaauuu!

Pyskacz - No dobra. Cała Astrid.

Szczerbatek - Wrrrrr!

Pyskacz - No dobra! Już nic nie mówię!

Poszliśmy dalej i trafiliśmy do jakiejś jaskinii. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy jakiś pokój. Nagle usłyszałem śmiechy. Ale to co potem zobaczyłem.......To było coś nie do opisania.

Perspektywa Astrid

Szłyśmy sobie roześmiane do domu. Gdy weszłyśmy, zobaczyłam kogoś kogo bardzo mi brakowało. Mojego najlepszego przyjaciela i opiekuna. Zobaczyłam Pyskacza.

Pyskacz - Astrid?

Astrid - Tak. Pyskacz co tu robisz?

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Astrid - Mordka!

Podbiegłam do smoka i go przytuliłam. Ale jeśli on tu jest to gdzie jest Czkawka? W oddali zobaczyłam Wichurę.

Astrid - Wichura!

Smoczyca podbiegła do mnie i mnie przytuliła, a ja ją. Gdy skońćzyłyśmy się przytuliać, zapytałam Pyskacza:

Astrid - A gdzie jest Czkawka?

Pyskacz - No to trochę trudne. Czkawka....Bo widzisz on...On ma dziewczynę.

Gdy to usłyszałam, oczy napełniły mi się łzami. On ma inną dziewczynę. Zapomniał o mnie.

Astrid - Wcale mu się nie dziwię. Zostawiłam go.

Pyskacz - A to kto?

Astrid - To jest Lilion. Lilion to jest Pyskacz

Lilion - Miło mi poznać. Astrid dużo o was opowiadała.

Astrid - Czkawka ma nową dziewczynę.

Lilion - On nie zasługuje na ciebie.

Pyskacz - Astrid zrozum go. Tak długo cię szukał, nie mógł spać po nocach.

Astrid - Rozumiem go. Pyskacz mam do ciebie prośbę.

Pyskacz - Jaką?

Astrid - Nie mów o mnie nikomu. Ja nie chcę wracać na Berk.

Pyskacz - Dobrze. Ale będziemy cię odwiedzać.

Zgodziłąm się. Co miałam zrobić? Pyskacz i tak, by powiedział. Posiedzieliśmy jeszcze kilka godzin. Opowiedziałam mu o tym jak się tu znalałam. W krótce Pyskacz poleciał na Berk.

Perpsektywa Wichury

Lecieliśmy sobie w chmurach. Pyskacz był chyba szczęśliey, ale szczerbatek nie za bardzo. Postanowiłam go zapytać co się dzieje.

Wichura - Wszystko ok?

Szczerbatek - Martwi mnie zachowanie Czkawki. Takszybko zapomniał o Astrid.

Wichura - Masz rację. Ale ona chyba pogodziła się z tym.

Szczerbatek - Trzeba coś zrobić, by im przeszkodzić.

Wichura - Ale co?

Szczerbatek - Mam pomysł!

Perspektywa Czkawki

Gdzie one są? Szukam i szukam i nie mogę ich znaleźć. Szczerbatek i Wichura gdzieś zniknęli. A może będzie z nimi tak jak z Astrid? Ugh.......Dlaczego ja o niej jeszcze myślę? Nagle usłyszałem szelest skrzydeł. Odwróciłem się i zobaczyłęm.....

Czkawka - Pyskacz? Gdzie byliście?

Pyskacz - A byliśmy u......

W tym momencie Szczerbatek walnął go ogonem. Oni coś ukrywają, ale co?

Pyskacz - Byliśmy się przelecieć.

Czkawka - Szczerbatek uspokoiłeś się?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - No nic. Idziemy do domu.

Poszliśmy do domu. Ja od razu zasnąłem, ale Szczerbatek nie mógł zasnąć. Coś go trapiło, ale co?

Perpsektywa narratora

Następnego dnia Pyskacz poleciał do Asrid i Lilion. I tak każdego dnia robił to samo. Czkawka i jeźdźcy zaczęli coś podejrzewać, więc postanowili go śledzić. Czkawka leciał z Sączysmarkiem na Kakokle. Pyskacz, Szczerbatek i Wichura lecieli bardzo szybko. Jeźdźcy zaczęli się denerwować.

Sączysmark - Gdzie on leci?

Czkawka - Zaraz się dowiemy.

Śledzik - A jak tam z Mery?

Czkawka - Dobrze. Tylko......

Sączysmark - Co tylko?

Czkawka - Ciągle gdzie spojrzę widzę Astrid.

Mieczyk - Ta.....A ja widzę Jaka.

Szpadka - Gdzie?

Eret - Cicho!

Elion - O co tu chodzi?

Resztę podróży przyjaciele spędzili w ciszy. W końcu wylądowali za Pyskaczem i smokami. Kowal szybko poszedł do lasu.

Szpadka - Zgubiliśmy go.

Czkawka - Chodźcie.

Jeźdźcy szli za Pyskaczem i w końcu doszli do jakiejś jaskinii. Była to oczywiście jaskinia, w której mieszkała Astrid i Lilion. Mężczyzna wszedł do środka.

Eret - No pięknie. Teraz to go nie znajdziemy.

Śledzik - Co robimy Czkawka?

Czkawka zaczął się zastanawiać i po chwili miał już pomysł jak sprawdzić o co chodzi Pyskaczowi.

Czkawka - Posiedzimy tutaj, aż wyjdzie. Później sprawdzimy co tam robił.

Czkawka i reszta czekali na Pyskacza. Tym czasem w jaskinii. Lilion podawała właśnie herbatę przyjacielowi Astrid. Dziewczyna wstała i zaczęła krzyczeć.

Astrid - Sztorm!

Nagle obok wojowniczki pokazał się smok. Był to Drzewokos. Pyskacz był trochę zdziwiony, ale i szczęśliwy, że dziewczyna jest szczęśliwa.

Astrid - To jest Sztorm. Chwilowo mój smoka, ale późnej będzie Lilion. Wichurka co ty na to?

Wichura - Wrrraaauuu!

2 godziny później. Pyskacz już wychodził. Jeźdźcy uważnie obserwowali całą sytuację. Gdy kowala już nie było widać, szybko wstali i podeszli so jaskinii.

Elion - I co teraz?

Czkawka - Wejdziemy tam.

Już mieli wejść, ale zaatakował ich Drzewokos Astrid. Przestraszeni szybko wsiedli na smoki polecieli na Berk.

Perspektywa Astrid

Usłyszałam jakieś ryki. Szybko wybiegłam na zewnątrz i zobaczyłam Sztorma, który był wściekły. Podeszła do niego, by go uspokoić.

Astrid - Spokojnie mały. Już jest wszystko ok. Co cię przestraszyło?

Rozejrzałam się dookoła i zoabaczyłam obok mojego smoka jakiś notes. Nigdy bym go nie zapomniała. To notes Czkawki. Ale co on tu robi?

Astrid - Skąd się tu wziął? Sztorm idź do domu.

Popatrzyłam na niebo i nic nie zobaczyłam. Wróciłam do domu.

39. Znowu ten sam sen, najazd i pożegnanie

Prespektywa Sączysmarka

Już nie mam siły.....Czkawka nas zamęczy! Codziennie każe nam latać na smokach i ćwiczyć podniebne sztuczki. Odkąd Astrid zniknęła Czkawka stał się bardziej opiekuńczy.

Czkawka - Sączysmark jeszcze trochę!

Sączysmark - Sam sobie ćwicz! Ja jestem zmęczony!

Wylatywałem i zderzyłem się z Mery. Ta jego panieńka doprowadza mnie do szału. Dlczego wszystko bez Astrid jest takie ciężkie?

Mery - Przepraszam Sączysmark.

Sączysmark - Na przyszłość patrz jak chodzisz!

Wyleciałem cały zdenerwowany.

Perspektywa Mery

O co im chodzi? Chyba mnie nie lubią. Ale to nie moja wina, że dziewczyna Czkawki, no teraz była dziewczyna Czkawki nie żyje. Co oni ode mnie chcą?

Czkawka - Cześć Mery.

Mery - Cześć Czkawka.

Posłałam mu sztuczny uśmiech i pocałowałam go w usta. Wiem, że nie kocha mnie tak jak.....Astrid? Tak. Astrid. Nie jestem taka jak ona. Dokłądnie to nie wiem jaka ona była, dlatego dzisiaj idę zapytać się mamy Czkawki.

Szpadka - A ta czego tu? Nie powinno cię tu być!

Mieczyk - Właśnie! To miejsce Astrid!

Nie mogłam już wytrzymać, więc poszłam do domu Czkawki. Otworzyła mi jego mama.

Valka - Coś się stało? Mogę ci jakoś pomóc?

Mery - Tak. Mogła, by mi pani powiedzieć jaka była Astrid?

Valka - Jasne. Usiądź.

Usiadłam i zaczęłam słuchać o tym jaka była Astrid. Byłam bardzo ciekawa jak wyglądała i jaki miała charakter.

Valka - Co chcesz wiedzieć?

Mery - Jak wyglądała, jaki miała charakter i coś o jej rodzinie.

Valka - No więc. Astrid była blondynką o błękitnych jak niebo oczach. Była najlepszą wojowniczką na Berk. Jej rodzice zginęli, gdy miała 2 lata, a wujek jak miała 5 lat. Była uprta i zawsze stawiała na swoim. To właśnie Czkawka w niej lubiał.

Valka opowiadała mi jeszcze o niej przez godzinę. Naprawdę była świetna i idealna. Ja nie mogę się z nią równać. Pożegnałam się z Valką i poszłam nad Klif. Zobaczyłam tam Czkawkę.

Perspektywa narratora

Chłopak podszedł do dziewczyny i delikatnie ją pocałował. Wziął jej rękę i założył pierścionek na palec.

Czkawka - Wyjdziesz za mnie?

Mery - Tak!

Dziewczyna pocałowała swojego narzeczonego i spędzili razem cały dzień. Wioska po powiadomieniu o ich zaręczynach była zachwycona. Mery pierwszy raz na Berk była szczęśliwa. Kilka dni później Pyskacz znów wybrał się do Astrid. Tym razem jeźdźcy postanowili z nim porozmawiać.

Perspektywa Astrid

Byłam w ciemności. Nagle rozbłysło się światło, które dobrze znam i pamiętam. Przede mną stanęła moja mama.

Astrid - Mama? Co ty tu robisz?

Astryda - Kochanie, jestem tu, by cię ostrzec.

Astrid - Ostrzec przed czym?

Astryda - Nie mogę powiedzieć. Ale nie możesz zostawić przyjaciół.

Nie rozumiałam jej słów. Zostawić przyjaciół? O co znów chodzi? Moja mama zniknęła. Poczułam ból w sercu i zaczęłam spadać. Nagle zobaczyłam to co zdarzyło się kiedyś. Zobaczyłam moją mamę i.....tatę?

Astryda - Astrid, kochanie zostań.

Astrid - Ja nie chcę!

Astryda - Jaten zrób coś.

Jaten - Astrid zostań!

Astrid - Nie!

Moja mama i tata pobiegli w kierunku walczącego Pyskacza ze smokiem. Chciałam podlecieć, ale zatrzymał mnie.....wódz?

Stoick - Chodź do mnie. Mama i tata sobie poradzą.

Ostatni raz spojrzałam w kierunku moich rodziców. Widziałam jak giną pod ogniem smoka.

Obudziłam się i usłyszałam jakiś krzyk. To był Dagur! Szybko zerwałam się na nogi i obudziłam Lilion.

Lilion - Co się dzieje?

Astrid - Ktoś atakuje! Musimy szybko stąd uciekać!

Złapałam moją przyjaciółkę za rękę i pociągnęłam ją w steonę wyjścia. Jednak ona nagle stanęła w miejscu. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem.

Lilion - Nie! Ja tu zostaję i będe broniła mojej wyspy! Obiecałam ojcu, że sama sobie poradzę i to zrobię!

Wtedy zrozumiałam co miała na myśli moja mama mówiąc, żebym nie zostawiała swoich przyjaciół. Uśmiechnęłam się do niej.

Astrid - Masz rację! Będziemy bronić naszej wyspy! Razem!

Lilion - No to na coczekamy?!

Perspektywa narratora

Tym czasem na Berk. Czkawka i jego przyjaciele podeszli do Pyskacza i zaczęli się go wypytywać dokąd leci.

Czkawka - Pyskacz ja wiem, że coś ukrywasz.

Pyskacz - Ja? Skąd?

Mieczyk - Pyskacz!

Pyskacz - Nic!

Nagle podeszli do niego Stoick i Valka. Nie wiedząc o co chodzi postanowili zapytać co się stało.

Valka - O co chodzi?

Stoick - Co to za zbiegowisko?

Czkawka - Pyskacz coś ukrywa i nie chce nam powiedzieć co.

Pyskacz - Ja?

Stoick - Pyskacz mów! Wiem, że długo nie wytrzymasz!

Kowal w końcu się przełamał i zaczął mówić. Nie powiedział im o Astrid ani o Lilion.

Pyskacz - Lećcie za mną to wam pokażę!

Jeźdźcy wzbili się w górę. Ale za nim to nastąpiło dołączyła do nich Mery. Lecieli bardzo długo, ale w końću dotarli na wyspę. To co zobaczyli było przerażające. Astrid i Lilion walczyły w maskach i na swoich smokach z Dagurem.

Stoick - Trzeba im pomóc!

Czkawka - Ruszamy!

Przyjaciele ruszyli na pomoc dziewczynom. Po chwili wszyscy z kimś walczyli. Najgorzej było na górze. Czkawka, Lilion i Astrid walczyli z Dagurem, który w jakiś sposób oswoił Wndersmoka.

Dagur - Kogo my tu mamy? Czkawuś i dwóch wojowników!

Czkawka - Po co ci ta wyspa?!

Dagur - To nie wyspa jest mi potrzebna tylko ci wojownicy!

Lilion - Nie dostaniesz nas!

Astrid - Zbliż się tylko, a pożałujesz!

Dagur - Dziewczyny! Jeszcze lepiej!

Astrid nie wytrzymała i ruszyła na Dagura. Lilion nie zdołała jej zatrzymać i poleciała za nią. Czkawka próbował powstrzymać je, ale było za późno. Nagle nastąpił wybuch.

Szczerbatek - Wrraaauuu!

Lilion zaczęła spadać w dół, a Astrid nie umiała wyrównac lotu na Sztormie. Dziewczyny spadły na ziemię. Astrid podczas spadania poobijała się i skręciła kostkę. Wojowniczka przez chiwlę leżała na ziemii, ale po chwili wstała. Czkawka wylądował obok jeźdźców. Dziewczyna szybko podbiegła do nieprzytomnej Lilion.

Astrid - Nie! Nie! Lilion!

Elion szybko odwróciła się w ich stronę. Miała wystraszoną minę jakby coś się stało.

Elion - Lilion? Czy ona powiedziała Lilion?

Eret - Tak, a co?

Elion - Moja siostra tak miała na imię.

Astrid - Proszę nie rób mi tego! Lilion!

Nagle nad Astrid pojawił się Drago na Wnadersmoku. Już miał wycelować, ale zasłonił ją Sztorm. Dziewczyna popatrzyła za siebie.

Astrid - Nie! To nie możliwe!

Pyskacz - Astrid!

Wszyscy - Co?!

Kowal podbiegł do dziewczyny i przytulił ją. Wojowniczka powoli ściągnęła maskę. Wszyscy byli zdziwieni, a najbardziej Czkawka.

Czkawka - A....Astrid?

Śledzik - Ja zaraz zemdleję.....

Sączysmark - Chwila! O tu chodzi?!

Perspketywa Czkawki

Moja Astrid żyje! Nie mogę w to uwierzyć. Cieszę się, że ją widzę, ale mam narzeczoną. Popatrzyłem w miejsce gdzie stała Mery. Nie było jej tam.

Czkawka - Mery?

Spojrzałem na Astrid, która wsiadała na Wichurę. Czy ona chcę zmierzyć się z Dagurem?

Valka - Co ona chce zrobić?

Astrid zaczęła atakować Dagura. Nie mogłem pozwolić, by coś jej się stało. Szybko wsiadłem na Szczerbatka i polecieliśmy na pomoc. Dagur od razu zamiast w Astrid celował w nas.

Czkawka - Powodzenia!

Dagur - To się jeszcze okaże!

Dagur zaczął strzelać w nas jeszcze szybciej. Dobrze, że Szczerbatek jest szybki, ale zawsze musi się coś stać. Wnadersmok poraził Wichurę i razem z Astrid spadły na ziemię.

Czkawka - Astrid!

Szybko wylądowałem obok nich i zacząłem je bronić. Szczerbatek strzelał plazmą, ale to nic nie dawało. Nagle usłyszałem cichy szept za sobą. Odwróciłem się i zobaczyłem Mery pomagającą wstać Astrid.

Mery - Wszystko ok?

Astrid - Tak. Muszę.....Muszę.....

Mery - Co musisz?

Astrid - Lilion.....

Astrid upadła, a Mery popatrzyła na mnie. Szybko podbiegłem do nich razem ze Szczerbatkiem, który pomógł wstać Wichurze.

Czkawka - Astrid nie zasypiaj. Wszystko będzie dobrze. Słyszysz?

Mery - Uważaj!

Odwróciłem się i zobaczyłem Dagura celującego we mnie toporem. Poczułęm uderzenie w bok i później widziałem ciemność.

40. Czy będzie tak jak kiedyś?

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu. Chwila! To chyba jaskinia. Usiadłem na łóżku i popatrzyłem na biurko gdzie leżały jakieś kartki. Podszedłem do biurka i chwyciłem jedną. Byłem na niej. Uśmiechnałem się, bo wiedziałem, że rysowała to Astrid.

Czkawka - Astrid!

Szybko pobiegłem do drugiego pomieszczenia i zobaczyłem moją mamę, tatę, Pyskacza, jeźdźców, Mery i przyjaciółkę Astrid. Wszyscy popatrzyli się na mnie.

Valka - Czkawka! Obudziłeś się!

Moja mama przytuliła mnie. Tata tak samo tylko, że mocniej. Prawie nie miałem powietrza.

Czkawka - A gdzie Astrid?

Valka - Jeszcze się nie obudziła.

Nagle podeszła do mnie Mery. Uśmiechnąłem się.

Mery - Możemy porozmawiać?

Czkawka - Jasne.

Mery - Czkawka ja chcę być twoją przyjaciółką. Wiem, że kochasz Astrid, a ona ciebie. Ja cię lubię jako przyjaciela.

Czkawka - Rozumiem cię. Zostańmy przyjaciółmi.

Przytuliła mnie, a ja ją. Gdy się oderwaliśmy od siebie, popatrzyłem na przyjaciółkę Astrid. Była przygnębiona.

Czkawka - Ty jesteś przyjaciółką Astrid?

Lilion - Tak.

Czkawka - Mam do ciebie prośbę. Opowiesz mi jak Astrid znalazła się u ciebie?

Lilion - No......

Widziałem jak się wahała, ale ja musiałem wiedzieć wszystko co się działo przez ten rok. W końcu się zgodziła.

Lilion - Dobra. Astrid spadła ze swojego smoka, chyba Wichury i znalazłam ją. Chciała wracać, ale poprosiłam, by została i poza tym nie miała Wichury. Tak zostałyśmy przyjaciółkami. Opowiadała mi o tobie, o Berk, o smokach i jeźdźcach.....

Czkawka - Opowiadała ci o mnie?

Lilion - Tak. Mówiła, że tęskni za tobą i kocha cię. Ale jak dowiedziała się, że masz dziewczynę to niby poodziła się z tym, ale cierpiała.

Czkawka - A ty kim jesteś?

Lilion - Ja jestem.....

Perspektywa narratora

Nagle do pokoju wszedli Eret i Elion. Para usiadła obok Valki i pozostałych i przysłuchiwała się Czkawce i Lilion.

Lilion - Ja jestem córką wodza. Mam na imię Lilion i mam 16 lat. Miałam siostrę, ale straciłam ją 6 lat temu.

Na te słowa Elion szybko wstała i podeszła do Czkawki i Lilion. Uśmiechnęła się i przytuliła Lilion. Dziewczyna zdziwiła się podobnie jak pozostali.

Elion - Tak tęskniłam siostrzyczko.

Lilion oderwała się od Elion i spojrzała na nią jak na ducha. Reszta szybko podeszła do dziewczyn.

Lilion - Ty jesteś Elion? Moja Eli?

Elion - Tak. Tak, to ja Eli. Twoja siostra.

Lilion - Elion!

Dziewczyna przytuliła swoją siostrę, a Czkawka odwrócił się i skierował w stronę pokoju gdzie znajdowała się Astrid. Cicho wszedł do pokoju i zamknął drzwi. Wojowniczka leżała nie przytomna.

Czkawka - Oh.....Astrid co on ci zrobił?

Chłopak usiadł na łóżku i popatrzył na dziewczynę. Wyglądała na bezbronną i spokojną. Czkawka złapał ją za rękę i zaczął śpiewać.

Powiedz ile chwil zostało nam Powiedz za ile dni będę znowu sam Jak w najgorszym śnie Gdzie koszmarów deszcz niezapomnij mnie mimo wszystkich łez

Oddaje Ci wolność nie wiem co będzie Dni płyną wolno widzę Cie wszędzie

Powiedz ile dni zostało nam Powiedz za ile chwil będe znowu sam Jak w najgorszym śnie Gdzie koszmarów deszcz Niezapomnij mnie mimo wszystkich łez

Oddaje Ci wolność nie wiem co będzie Dni płyną wolno widzę Cie wszędzie x4

Czkawka - Kocham cię Astrid.

Nagle do pokoju weszła Valka i usiadła obok swojego syna. Przytuliła go i zaczęła mówić.

Valka - Czkawka.....Wiesz, że ona może.....

Czkawka - Wiem. Ale.....Postaram się, by do tego nie doszło.

Valka - Bardzo ją kochasz. Jesteś taki jak twój ojciec.

Czkawka - Bardzo za tobą tęsknił. Nie mógł się pogodzić z tym, że cię nie ma.

Kobieta uśmiechnęła się i wyszła. Za nim to zrobiła odezwała się do chłopaka.

Valka - Jeśli cię kocha, to będzie walczyć.

Czkawka uśmiechnął się, a Valka wyszła. W nocy Astrid miała wysoką gorączkę i trzęsła się. Czkawka zwołał swoją mamę i postanowili, że jutro lecą na Berk. Następnego dnia wszyscy byli gotowi do drogi. Lilion leciała z nimi.

Perspektywa Stoicka

Żal mi Czkawki. Widzę jak cierpi i nie mogę nic zrobić. Gdy patrzę na niego i na Astrid, przypomina mi się ja i Valka. Tak samo ją kocham jak Czkawka Astrid. Tylko, żeby ona przeżyła. Wylądowaliśmy na Placu.

Czkawka - Mamo ja idę po Gothi. Tato weźniesz Astrid?

Stoick - Jasne.

Wziąłem dziewczynę i poszliśmy do domu. Wszedłem do pokoju Czkawki i położyłem ją na łóżku.

Mery - Zajmę się nią.

Stoick - No dobrze.

Wyszedłem. Zdziwiło mnie zachowanie Mery, ale może się myliłem? Wydawała się być miła.

Perspektywa Czkawki

Wylądowałem z Gothi przed domem. Szybko wbiegliśmy na górę do mojego pokoju i wpadliśmy z hukiem. Astrid była coraz bardziej blada.

Czkawka - Gothi, proszę pomóż jej.....

Szamanka zaczęła sprawdzać jej dłonie i oczy. Jej mina nie była zaciekawa. Od razu wiedziałem, że jest źle.

Stoick - I co?

Pyskacz - Gothi pisze, że nie jest dobrze i nie ma kości.

Pyskacz dostał laską od Gotji poprawił swoją wypowiedź. Ja patrzyłem cały czas na Astrid i Mery, która się nią zajmuje.

Pyskacz - Gothi pisze, że nie jest dobrze i nie jest źle. (szeptem) Nadal wygląda jak kość.

Pyskacz znów dostał laską. Ale bałem się, że Astrid może nie przeżyć, że już jej nigdy nie zobaczę. Tego uśmichu, który kocham i tych pięknych błękitnych oczu, w których można odpłynąć. Uklęknąłem obok łóża i wyszpeptałem:

Czkawka - (szeptem) Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Nie pozwole się odejść. Cokolwiek się stanie i tak będę cię kochać.

Spojrzałem na mamę i tatę. Rozmawiali z Gothi. Nagle do pokoju weszli jeźdźcy. Ucieszyłem się na ich widok.

Śledzik - Nie pchaj się Smarku!

Sączysmark - Sam się nie pchaj Śledziu!

Szpadka - Ty patrz! Kłócą się bardziej niż my!

Mieczyk - A nam chcą wmówić, że nie da się z nami wytrzymać.

Perspektywa narratora

Chłopak podszedł do swoich rodziców i zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie. Gothi stwierdziła, że Astrid może uratować tylko napój z kwasem Wrzeńca.

Czkawka - Czyli mamy odnaleźć Wrzeńca i wydobyć z niego jad?

Pyskacz - Dokładnie!

Czkawka - Ale skąd weźmiemy Wrzeńca i jego jad?

Szpadka - A może Wrzeniek, by pomógł?

Czkawka - Szpadka! Jesteś genialna!

Chłopak prytulił przyjaciółkę i ucieszony zarządził jutro poszukiwania Wrzeńka. Wszyscy się zgodzili. Następnego dnia wszyscy wyruszyli na poszukiwania smoka.

Szpadka - Czkawka! Długo jeszcze?!

Czkawka - Tak. I nie musisz tak krzyczeć.

Szpadka - Sorry!

Śledzik - Gdzie on może być? Szpadka może go przywołaj!

Mieczyk - Tsa.....Szpadka przywoła smoka! Prędzej powiem, że jest piękna!

Szpadka uderzyła swojego brata w ramię i zaczęła wołać Wrzeńca. W krótce z wody wypłynął jakiś Wrzeniec.

Czkawka - Cześć przyjacielu. Wiesz może gdzie jest Wrzeniek?

Wrzeniec - Wrrrraaauuu!

Smok szybko wrócił do wody. Jeźdźcy się zdziwili, ale po chwili wypłynął im znajomy smok. Tak. To był Wrzeniek. szpadka uradowana na jego widok podleciała do niego i pogłaskał go.

Szpadka - Cześć mały. Tęskniłam.

Sączysmark - A za mną to nie tęsknisz!

Szpadka - A ktoby za tobą tęsknił?

Sączysmark - Ugh.....Dziewczyny.....

Szpadka - Dasz nam trochę swojego jadu? Nasza przyjaciółka potrzebuje.

Wrzeniek - Wrrraauu!

Smok posłusznie wypluł do słoika trochę swojego jadu, pożegnał się i wrócił do morza. Przyjaciele wrócili na Berk. Szybko zeszli ze swoich smoków i weszli do domu.

41. W moim sercu miejsce jest.....

Perspektywa narratora

Jeźdźcy weszli do pokoju Czkawki i podali jad Gothi. Szamanka od razu zaczęła przygotowywać lek. Stoick, Valka, Pyskacz, Sączysmark, Śledzik, Szpadka, Mieczyk i Gothi zeszli na dół. W pokoju zostali tylko Czkawka, Astrid i Mery.

Mery - Kochasz ją.

Czkawka - Widać to?

Mery - Zrobiłbyś dal niej wszystko. Ona zresztą dla ciebie też.

Czkawka - Tak.....Ty też znajdziesz swoją połówkę.

Mery - Wiem. Żal mi Astrid.

Czkawka - Dlaczego? Znasz ją?

Mery - Nie. Widzę, że to dobra dziewczyna.

Czkawka - Skąd to wiesz?

Mery - Ma dużo przyjaciół i wspaniałego chłopaka. Jest świetną wojowniczką, bo ma dużo broni w domu.

Chłopak uśmiechnął się i popatrzył na Astrid. Nie mógł oderwac od niej wzroku. Musiał zobaczyć jej uśmiech i jej przepiękne oczy.

Czkawka - Jest inna. Wszyscy myślą, że jest twarda i bezlitosna, ale naprawdę jest łagodna, miła i pomocna.

Mery - Stara się być twarda, bo to wojowniczka. Coś wiem o tym. Moja siostra też była wojowniczką. Ale źle się to dla niej skończyło.

Czkawka popatrzył na Mery. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Przyszły wódz przytulił swoją przyjaciółkę i zaczął uspokajać. Po chwili do pokoju weszli wszyscy. Gothi podała Astrid lekarstwo.

Valka - Teraz trzeba tylko czekać.

Perspektywa Astrid

Ostatnie co pamiętam to krzyk Czkawki. Nie wiem jak się tam znalazł i dlaczego, ale chciałam go przytulić. Wiedziałam, że ma dziewczynę, ale.....Zaraz! Słyszę coś! Usłyszałam głos Valki i Czkawki. Nic nie czułam. Próbowałam krzyczeć, ale nie mogłam. Nagle poczułam ból na całym ciele. Po chwili czułam jak ktoś trzyma mnie za rękę i mówi:

Głos - Wszystko będzie dobrze. Nie zostawiaj mnie. Kocham cię.

To był Czkawka! Wszędzie rozpoznam ten głos! Próbowałam otworzyc oczy, ale nie wychodziło mi to. Chciałam coś powiedzieć, ale wyszło mi tylko mamrotanie.

Perspektywa Czkawki

Usłyszałem jakiś mamrot. Spojrzałem na Astrid i zobaczyłem, że coś mamrocze. Szybko przybliżyłem się do niej i zacząłem mówić.

Czkawka - Astrid, kochanie. Wszystko będzie dobrze. Już jesteś bezpieczna.

Ucieszyłem się wiedząc, że moja ukochana żyje. Siedziałem u niej kilka godzin i zasnąłem. I tak minął tydzień. Dzisiaj zasnąłem później, ale po godzinie usłyszałem jak Astrid krzyczy.

Astrid - Czkawka! Czkawka!

Szybko zerwałem się i spojrzałem na nią. Miała otwarte oczy, al ebyła przestraszona. Podniosłem ja delikatnie.

Czkawka - Astrid.....

Przytulełem ją, a ona mnie. Byłem bardzo szczęśliwy. W końcu oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałem w jej piękne oczy, których tak bardzo mi brakowało.

Astrid - Czkawka.....Gdzie ja jestem?

Czkawka - Spokojnie. Jesteś u mnie w pokoju.

Astrid - Gdzie jest Lilion? Co z Sztormem?

Czkawka - Uspokój się. Lilion jest bezpieczna ze swoją siostrą.

Astrid - Siostrą? Przcież.....

Czkawka - Jej siostar żyje i jest tu na Berk. Ma na imię Elion.

Astrid - A Sztorm? A Wichura?

Czkawka - Sztorma udało się uratować. Jeśli się nie gniewasz to będzie on smokiem Mery.

Astrid - Moja głowa.....

Czkawka - Połóż się, a jutro będziesz o wszystko pytać.

Pomogłem jej położyć się i pocałowałem ją w czoło. Byłem bardzo szczęślwy, że ją mam. W krótce zasnąłem.

Perspektywa narratora

Następnego dnia Czkawka spał jeszcze, ale Astrid odziwo wstała wcześniej. Dziewczyna siedziała przy biurku chłopaka i oglądała jego szkice. Musiała przyznać, że są piękne. Tylko jeden rysunek wydał się jej dziwny. Była na nim piękna dziewczyna o czarnych włosach i zielonych oczach. Dziewczyna zeszła na dół do kuchni gdzie zastała Valkę i Stoicka. Małżeństwo od razu podbiegło do wojowniczki i ją przytuliło.

Valka - Astrid! Ja my się cieszysmy, że ty żyjesz!

Astrid - Ale co tam się stało?

Stoick - Jakby to powiedzieć? Potym jak Sztorm obronił cię upadłaś i straciłaś przytomność.

Astrid - Aha.....To ja idę do Sztorma.

Valka - Jasne! Jest przy twoim domu!

Astrid - Dziękuję.

Dziewczyna wyszła z domu wodza i poszła do swojego. Zobaczyła przed nim ucieszonego na jej widok Sztorma. Szybko podbiegła do niego i go przytuliła.

Astrid - Oh.....Sztorm! Tak bardzo tęskniłam!

Sztorm - Wrrraaauuuu!

Astrid - Też cię kocham!

Głos - Sztorm!

Z za domu wyszła dziewczynka, która była na rysunku Czkawki. To była Mery. Z uśmiechem podeszła do Astrid i przywitała się z nią.

Mery - Cześć! Jestem Mery, a ty jesteś Astrid. Tak?

Astrid - Skąd znasz moje imię?

Mery - Czkawka mi wiele o tobie opowiadał.

Astrid - Ty jesteś Mery. Narzeczona Czkawki.

Mery - Już nie. Jestem jego przyjaciółką. Nie wyszło nam i postanowiliśmy zostać przyjaciółmi. Mam nadzieję, że się nie gniewasz o to, że będę się opiekowała Sztormem.

Astrid popatrzyła na smoka, który łasił się do Mery. Widocznie polubił ją, a ona go. Dziewczyna spojrzała w oczy wojowniczki i zobaczyła w nich radość, miłość i smutek. Drzewokos odwrócił się w stronę Astrid i polizał ją.

Astrid - No już kochany.....Zgadzam się. Możesz być z Mery.

Sztorm - Wrrraauuu!

Mery - Dziękuję!

Dziewczyna niespodziewanie przytuliła Astrid. Jednak rzadna z nich nie wiedziała, że to wszytsko widzi Czkawka. Chłopak uśmiechnął się i podszedł do dziewczyn.

Perspektywa Mery

Myliłam się co do Astrid. Jest wojowniczką, ale jest miła i chce jak najlepiej dla bliskich. Nie była podobna do mnie i to wogóle.

Mery - Cześć Czkawka. Ja i Sztorm już pójdziemy.

Już miałam iść, ale zatrzymał mnie Czkawka i dał mi rysunek. Byłam na nim ja. Uśmiechnęłam się i przytuliłam go. Popatrzyłam na Astrid, która stała i patrzyła jakoby kogoś szukała. W końcu oderwałam się od Czkawki.

Mery - Kogo szukasz Astrid?

Astrid - Nie widziałam się jeszcze z Wichurą.

Mery - Szczerbatek wiem, że mnie nie lubisz, ale mógłbyś zawołać Wichurkę dla Astrid?

Szczerbatek - Wrrraaauuu!

Po chwili obok Astrid pojawiła się jej smoczyca. Była piękna tak samo jak ona. Pożegnałam się i poszłam ze Sztormem do domu.

Perspektywa Szczerbatka

Muszę przyznać, że myliłem się co do Mery. Okazała się być miła i pomocna. Przykro mi, że kiedyś ją źle traktowałem, ale Astrid była pierwszą dziewczyną, której zaufałem. Popatrzyłem na Wichurę, która była szczęśliwa. Przypomniałem sobie dzień, w którym okazało się, że Czkawka żyje.

Szczerbatek - Wrrrraauuu!

Czkawka - Mam do niej iść?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - No dobrze. Dzięki przyjacielu.

Popatrzyłem jak Czkawka podchodzi do Astrid i zaczynają rozmawiać. Wichura podeszła do mnie i mnie polizała.

Szczerbatek - A to za co?

Wichura - Za wszystko. Dzięki tobie Astrid żyje i mamy wspaniałych przyjaciół.

Szczerbatek - To nie tylko moja zasługa. Czkawka mi pomógł.

Zaczęliśmy się bawić jak kiedyś. Było przy tym dużo śmiechu.

Perspektywa Astrid

Popatrzyłam na Czkawkę ze zdziwieniem. On tylko się uśmiechnął i wziął moją rękę w swoją. Popatrzyłam na niego z uśmiechem. Czkawka uśmiechnął się i powiedział:

Czkawka - Astrid możemy porozmawiać?

Astrid - Zależy o czym. Jeśli o tym, żebym została na Berk to nie ma mowy.

Czkawka - Co?! Jak to?!

Astrid - Nie potrafię tu żyć. Zapomniałam jak jest być wikingiem., jak to jest być w coś zaanagażowanym.

Czkawka popatrzył na mnie ze łzami w oczach. Nie potrafiłam mu odmówić, ale naprawdę nie potrafię tu już żyć.

Czkawka - Astrid kocham cię i chcę, żebyś była moją dziewczyną. Nadal cię kocham i nie potrafię żyć bez ciebie.

Coś we mnie pękło i łzy zaczęły lać mi się strumieniami. Zaczęłam niespodziewanie na niego krzyczeć. Nie wiem czemu, ale byłam zła.

Astrid - Kochasz mnie?! Kochasz?! Dlatego znalazłeś sobie nową dziewczyną, a właściwie narzeczoną?!

Czkawka - Astrid.....

Astrid - Nie.....

Odwróciłam się i pobiegłam nad Klif. Czułam się tam wolna i spokojna. Wichura pobiegła za mną. Usiadłam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nagle poczułam czyjąś dłoń na mojej ręce. Zorientowałąm się, że to Czkawka. Usiadł obok mnie i popatrzył w dal.

Czkawka - Astrid.....Astrid proszę, kocham cię.

Astrid - Przepraszam.....

Czkawka popatrzył na mnie ze zdziwieniem i smutkiem w oczach. Uśmiechnęłam się i zaczęłam mówić.

Astrid - Przepraszam cię za to, że nakrzycałam na ciebie. Powinnam zrozumieć, że znalazłeś szczęście, którym jest Mery.

Czkawka - Astriś.....

Czkawka przybliżył się do mnie i podniósł mój podbródek i spojrzał w oczy. Miałam je całe czerwone od płaczu.

Perspektywa Czkawki

Popatrzyłem w jej oczy. Były takie piękne, ale pełne smutku. Przybliżyłem swoje usta do jej ust i wyszeptałem:

Czkawka - Nie. Moim szczęściem jesteś ty i jeśli odlecisz to ja razem z tobą.

Złożyłem na jej ustach delikatny i namiętny pocałunek. Nie oderwała się co mnie bardzo ucieszyło. Gdy skończyliśmy się całować, przytuliłem ją. W krótce oderwaliśmy się od siebie.

Czkawka - Zostaniesz na nowo moją dziewczyną?

Astrid - Czkawka.....Tak, ale odlecę, a ty tu zostaniesz.

Czkawka - Astrid ja chcę z tobą lecieć.

Astrid - Proszę cię Czkawka. Zostaniesz?

Czkawka - Astrid ja nie mogę bez ciebie żyć.

Astrid - Czkawka.....Proszę. Jeśli mnie kochasz to zostaniesz.

Czkawka - Ale.....

Astrid popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, że nie mogłem nic zrobić. Nie chciałem jej puszczać samej, ale kocham ją i chcę dla niej jak najlepiej.

Czkawka - No dobrze. Ale jeśli nie będziesz mnie odwiedzać codziennie to lecę po ciebie i wracamy na Berk razem.

Astrid - Czkawka.....

Nie zdążyła nic powiedzieć, ponieważ mocno ją pocałowałem. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie, ale zabrakło nam tchu.

Czkawka - Zgoda?

Astrid - No dobrze. Lecimy? Muszę jeszcze powiedzieć Lilion.

Czkawka - Ale Lilion zostaje tu na Berk.

Astrid zdziwiła się. Uśmiechnąłem się lekko i zacząłem jej opowiadać o tym jak poznała swoją siostrę i jak postanowiła zostać na Berk. Moja kochana dziewczyna zasmuciła się.

Astrid - No nic. Zaraz lecę.

Czkawka - Napewno nie zostaniesz? Bez ciebie Berk nie będzie takie same.

Zrobiłem do niej oczy Szczerbatka. Im nigdy nie potrafiła się oprzeć. Po długich namysłach w końću się zdecydowała.

Astrid - No dobrze. Zostanę na Berk dla ciebie.

Specjalnie na mikołajki!

42. W końcu udane święta

Perspektywa Astrid

Obudziłam się rano w moim domu. Dla Mery zrobiono nowy dom, a ja w tym czasie mieszkałam u Czkawki. Wracając do rzeczywistości. Wstałam, szybko się przebrałam i podeszłam do lustra.

Astrid - Prawie bym zapomniała!

Moje włosy stały na wszystkie strony. Wzięłam szczotkę i zaczęłam robić sobie warkocza na lewy bok i późżniej do tego mniejszego warkocza.

Astrid - Gotowe!

Zeszłam na dół i poszłam zobaczyć co u mojej smoczycy. Wichurka, gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła się łasić.

Astrid - To co? Mały lot wśród płatków śniegu?

Była zima i śnieg padał bardzo szybko. Nagle usłyszałam znajomy głos za sobą. Zobaczyłam uśmiechającego się Czkawkę.

Czkawka - A dokąd to się wybieramy tak wcześnie?

Astrid - Wcześnie?

Czkawka - Tak. Jest dopiero 7:00.

Astrid - Tak.....Dzisiaj się pospieszyłam.

Czkawka - Możemy dołączyć do was?

Astrid - Jasne! Kto pierwszy nad Klifem?!

Mówąc to wsiadłam na Wichurę i poleciałam nad Klif. Nagle przede mną pojawił się Czkawka na Szczerbatku. Podleciał do mnie i zapytał:

Czkawka - A jaka nagroda?

Astrid - A co chciałbyś?

Czkawka - Może to?

Podleciał bliżej i pocałował mnie. Uśmiechnęłam się do niego i pokiwałam głową.

Astrid - Jesteś niemożliwy. Niespodzianka będzie inna.

Czkawka - Szkoda.

Zaczęliśmy się ścigać. Tym razem Czkawka był lepszy i musiał dostac nagrodę. Ale to nawet dobrze.

Czkawka - Więc co to za nagroda?

Astrid - Taka!

Chciałąm go uderzyć w bark, ale przytrzymał moją rękę i pocałował mnie. Jak ja go kocham. Oddałam mu pocałunek i spojrzałam na niego.

Czkawka - Wiedziałem, że to zrobisz.

Astrid - Jak ty mnie znasz!

Zaczęliśmy się śmiać. Popatrzyłąm na nasze smoki, które lizały się. Wiedziałam, że bardzo się kochają. Nagle poczułam ból w żebrach. To Czkawka dźgnął mnie palcem.

Astrid - Musiałeś?

Czkawka - Inaczej byś się nie ocknęła z patrzenia się na smoki.

Astrid - Bradzo śmieszne!

Czkawka - Oj.....Nie gniewaj się tylko chodź tu do mnie!

Czkawka pociągnął mnie za rękę i mocno pocałował. Oderwaliśmy się po 5 sekundach. Uśmiechnęłam się.

Astrid - A kto powiedział, że się gniewam?

Czkawka - Taka jesteś?

Astrid - Taka? To znaczy jaka?

Czkawka - Sprytne, przebiegła, uparta i.....piękna.

Astrid - Dziękuję.

Perspektywa narratora

Chłopak i dziewczyna posiedzieli jeszcze godzinę i polecieli na Berk. Gdy wylądowali, zobaczyli ogromną choinkę na Placu, która była przyodobiona różnymi ozdobami. Nagle podszedł do nich Stoick.

Stoick - I jak wam się podoba choinka?

Czkawka - Jest.....

Astrid - Piękna.

Dziewczyna dokończyła za Czkawkę i uśmiechnęła się do niego. Astrid zobaczyła Valkę i szybko do niej podbiegła.

Stoick - Widzę, że dobrze wybrałeś.

Czkawka - Dlczego?

Stoick - Nie każda matka akceptuje swoją przyszłą synową.

Czkawka - Tato.....

Stoick - Wiem, wiem. Mówię tylko co będzie w przyszłości.

Czkawka uśmiechnął się i podszedł do Śledzika, który przytulał się do Sztukamięs. Jutro smoki odlatują na 3 dni, ale tym razem smoki z Berk zostają.

Śledzik - Cześć Czkawka!

Czkawka - Cześć. Czemu jesteś taki wesoły?

Śledzik - Nie słyszałeś?

Czkawka - Niby czego?

Śledzik - Jutro przylatuje Heathera ze swoimi rodzicami i ojciec Lilion i Elion.

Czkawka - To świetnie!

Chłopak poszedł do swojego domu i od razu wszedł na górę do swojego pokoju. Szczerbatek położył się obok swojego pana i zasnął. Czkawka zaczął się do siebie uśmiechać. Tym czasem u Valki i Astrid.

Perspektywa Valki

Zaczęłam rozmawiać z Astrid jak to było jak poznała się z Czkawką. Opowiedziała mi wszystko.

Astrid - A ty jak poznałaś się ze Stoikiem?

Valka - Ach.....To długa historia, ale jak chcesz to opowiam ci ją.

Astrid - Posłucham.

Valka - No więc. Ja i Stoick nie znaliśmy się dobrze. Słyszałam o nim w wiosce, ale nidgy nic do niego nie powiedziałam. W krótce zaczęły się Smocze Szkolenia. Byo nas 11. Podzielono nas na dwie grupy. Byłam razem ze Stoickiem, twoją mamą, mamą Szpadki i Mieczyka, z ojcem Sączysmarka i Pyskaczem. Twoja mama, ja i mama Bliźniaków przyjaźniłyśmy się. Nie odzywałam się do Stoicka i tam. Jednak pewnego dnia jego ojciec zorganizował wycieczkę i wyznaczył mnie i Stoicka do pójścia po wodę. Nie odezwałam się do niego, a on do mnie. Dopiero przy jeziorku zaczęliśmy rozmawiać. Później zaprzyjaźniliśmy się, zakochaliśmy i wzięliśmy ślub. Resztę znasz.

Gdy skończyłam opowiadać, Astrid miała łzy w oczach. Nie wiedziałam czy to z powodu tej historii czy z powodu jej mamy. Postanowiłam, że zapytam.

Valka - Wszytsko w porządku?

Astrid - Tak. Tylko nie wiedziałam, że przyjaźniłaś się z moją mamą.

Valka - Rozumiem. Wiesz, nawet założyłyśmy się, że jeśli będziemy mieć córkę i syna to się zakochacie w sobie. Ja nie wierzyłam w to, ale ona tak. Miała rację.

Astrid - Ja muszę już iść. Do widzenia.

Valka - Pa Astrid.

Perspektywa Astrid

Moja mama wiedziała, że się zakocham w Czkawce, a on we mnie? Skąd? Szłam do domu, ale wpadłam na kogoś. Oboje upadliśmy na ziemię.Gdy popatrzyłam w górę, zobaczyłam uśmiechniętego Czkawkę.

Czkawka - Co taka zamyślona?

Astrid - A nic. Byłam u twojej mamy i dowiedziałam się, że moja mama i twoja przyjaźniły się. Moja mama wiedziała, że zakocham się w tobie, a ty we mnie.

Powiedziałam to, a Czkawka podał mi rękę i pomógł wstać. Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam go.

Astrid - Kocham cię Czkawka.

Czkawka - Ja ciebie też.

Gdy przestaliśmy się przytulać, Czkawka powiedział:

Czkawka - Widzimy się w Twierdzy?

Astrid - Tak.

Odwróciłam się i poszłam do domu. Siedziałam w nim nudząc się i czekając na wieczór. Gdy już robiło się ciemno, wszyscy zaczęli iść do Twierdy. Ja również poszłam z Wichurką. W Twierdzy zobaczyłam Czkawkę bawiącego się ze Szczerbatkiem. Podeszłam bliżej i zasłoniłam mu oczy.

Astrid - Kto to?

Czkawka - Śledzik? Mama?

Zdjęłam ręce zjego oczu i udawałam obrażoną. Czkawka popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Nagle poczułam jak coś, a racze j ktoś łapie mnie w talii i unosi w górę. No pięknie Czkawka! Zabiję cię! A na dodatek zaczął mną kręcić dookoła.

Astrid - Aaaaa.....Czkawka!

Czkawka - Co mówisz? Nie słyszę cię.

Astrid - Już się przestałam gniewać, tylko puść mnie na ziemię!

W końu postawił mnie na ziemię. Oberwał ode mnie w brzuch.

Czkawka - Ałł.....Za co?

Astrid - A co to miało być?

Czkawka - Też cię kocham.

Nagle poczułam jego usta na moich. Pocałowaliśmy się i poszliśmy do jeźdźców. Sączysmark przechwalał się przed Szpadką, a reszta śmiała się z niego.

Astrid - Sączysmark, nie rób z siebie pośmiewiska.

Sączysmark - Co?

Chłopak popatrzył na nas i dopiero wtedy zorientował się, że wszyscy się z niego śmieją.

Perspektywa narratora

Jeźdźcy rozmawiali o Akademii i smokach. Nagle podszedł do nich Stoick i Valka.

Stoick - Czkawka mam do was prośbę.

Czkawka - Jaką?

Valka - Chodzi o to, że jutro przypływa koleżanka Lilion. Czy moglibyście ją oprowadzić?

Sączysmark - Jasne!

Śledzik - Nie ma problemu!

Sączysmark - No chyba, że nasza panienka Astrid ma coś przeciwko.

Astrid spojrzała na chłopaka ze złością i zdziwieniem. Jednak szybko domyśliła się o co mu chodzi i zacząła krzyczeć.

Astrid - Co ty mi sugerujesz?!

Sączysmark -A to, że jesteś zazdrosna o Czkawkę.

Astrid - Ja nie jestem o nikogo zazdrosna! Zrozum to wreszcie baranie!

Sączysmark - Tsa.....Jasne!

Astrid - Słuchaj.....

Czkawka - Dobra spokój!

Sączysmark - No co? Co chciałaś powiedzieć?

Astrid - A to, że nawet twój smok cię nie słucha!

Czkawka próbował ich uspokoić, ale to było na marne. Jeźdźcy dalej kłócili się. W końcu Szczerbatek zaryczał. Ale to i nie poskutkowało.

Sączysmark - A ta twoja brzydula niby cię słucha?!

Astrid - Chcesz wiedzieć kto tu jest brzydulą?!

Nagle odezwał się wódz. Przyjaciele natychmiast uciszyli się, ale patrzyli na siebie ze złością.

Stoick - O co wy się znów kłócicie? O to, że Astrid jest zazdrosna o Czkawkę? To bardzo dobrze!

Wszyscy (jeżdźcy) - Co?!

Sączysmark - A nie mówiłem!

Astrid - Zamknij się!

Mieczyk - A nie mówiłem?

Szpadka - Co ty mówiłeś?! To ja mówiłam!

Astrid - Mam was dość!

Dziewczyna wybiegła z Twierdzy razem z Wichurą. Czkawka popatrzył na przyjaciół. Pierwszy odezwał się Sączysmark.

Sączysmark - No co?

Czkawka - Wielkie dzięki!

Mieczyk - Nie ma za co!

Szpadka - Zawsze do usług!

Zdenerwowany chłopak wybiegł za swoją dziewczyną, a Szczerbatek za nim. Nie mógł jej zanleźć, więc zaczął myśleć.

Czkawka - Wiem! Klif! Szczerbatek lecimy nad Klif!

Smok posłusznie zaczął lecieć w stronę Klifu. Gdy wylądowali, zobaczyli Astrid siedzącą i mówiącą, a właściwie krzyczącą do siebie.

Astrid - Ja zazdrosna?! Ja?! Niech tylko cię dorwę Sączysmark!

Czkawka - (szeptem) Szczerbatek idź do Wichury. Tylko po cichu.

Szczerbatek delikatnie i cihco zamruczał. Po chwili znajdował się obok Wichury. Czkawka podszedł do Astrid i złapał ją od tyłu. Przestraszona dziewczyna uderzyła go w brzuch po raz kolejny.

Czkawka - Za co?!

Wojowniczka momentalnie odwróciła się i zobaczyła przed sobą Czkawkę zwijającego się z bólu.

Astrid - Czkawka! Przepraszam! Nie wiedziałam, że to ty! Wybacz!

Czkawka uśmiechnął się i przyciąnął Astrid do siebie. Dzielił ich 1 centymert od pocałunku. Już mieli się pocałować, ale.....

43. To było Berk.....

Perspektywa narratora

Już mieli się pocałować, ale między nimi pojawił się Szczerbatek, a tuż po nim Wichura. Para zaczęła się śmiać.

Czkawka - Was też kochamy!

Astrid - Szczerbek! Chodź tu do mnie!

Smok podszedł do dziewczyny i zaczął ją lizać. Astrid zaczęła się śmiać jak nigdy.

Czkawka - No Szczerbek. Astrid jest moja.

Wichura - Wrrrr!

Czkawka - I twoja.

Astrid - No już Mordko ty moja.

Chłopak podszedł do dziewczyny i uklęknął przy niej. Popatzrył w jej piękne oczy i powiedział:

Czkawka - Jestes jedyna, wyjątkowa i piękna.

Wojowniczka lekko się zarumieniła i uśmiechnęła. Nagle usłyszeli trzepotanie skrzydeł. Odwrócili się i zobaczyli Jeźdźców.

Śledzik - Czkawka! Ojciec cię szuka!

Czkawka - Astrid lecisz?

Astrid - Jasne!

Po chwili Czkawka i Astrid wsiedli na smoki i poleciały w kierunku Berk. Gdy wylądowali, Stoick stał na środku razem z Valką.

Czkawka - Cześć tato. Chciałeś coś?

Stoick - Owszem. Dowiedziałem się, że Dagur szykuje armię.

Astrid - A jaką dużą?

Valka - Nie wiemy. Jutro lecimy to sprawdzić.

Czkawka - Lecimy z wami!

Stoick - Nie ma mowy!

Sączysmark - Wodzu.....Daj nam sznase.

Stoick tylko westchnął i popatrzył na swoją żonę. Valka tylko uśmiechnęła się.

Stoick - Niech będzie. Jutro z samego rana lecimy.

Wszyscy - Dobrze!

Przyjaciele weszli do Twierdzy. Czkawka był nieobecny i zauważyła to Astrid. Podeszła do niego i delikatnie uderzyła go w ramię.

Astrid - Czkawka!

Czkawka - O co chodzi?

Astrid - Co się dzieje?

Czkawka - Nic!

Astrid - Przecież widzę. Czkawka.

Czkawka - Daj mi spokój!

Zdnerwowany chłopak wyszedł z Twierdzy. Szczerbatek popatrzył na Astrid. Dziewczyna westchnęła i pogłaskała oba smoki.

Astrid - Przejdzie mu.

Wojowniczka podeszła do Valki i wręczyła jej malutkie pudełeczko. Zdziwiona kobieta postanowiła zpytać co w nim jest.

Valka - A.....

Astrid - Dasz mu to? Tylko nie mów, że ode mnie.

Valka - Pokłóciliście się?

Astrid - Niestety tak. Dasz mu to?

Valka - Dobrze. Przejszie mu.

Astrid - Mam nadzieję. A jeszcze jedno. Jutro nie lecę. Nie chcę przeszkadzać Czkawce, a poza tym muszę pomóc Pyskaczowi w wiosce.

Valka - Dobrze.

Dziewczyna wyszła z Wichurą i Szczerbatkiem z Twierdzy. Udała się od razu do swojego domu i zasnęła. Szczerbatek położył się obok Wichury i zasnął. Następnego dnia Czkawka obudził się dość szybko i zobaczył malutkie pudełeczko.

Czkawka - Co to?

Chłopak rozejrzał się po pokoju. Juz chciał otworzyć pudełko, ale usłyszał wołanie, a pochwili do jego pokoju wszedł Stoick.

Perspektywa Czkawki

Czkawka - Co się stało? Już lecimy?

Stoick - Tak. Wszyscy jużczekają na ciebie.

Czkawka - Już idę. A gdzie jest Szczerbatek?

Stoick - Czeka na ciebie.

Tata wyszedł, a ja zastanawiałem się gdzie spał Szczerbatek. Przecież nie spał w pokoju. Może poszedł do Astrid? Astrid.....Ta myśl nie daje mi spokoju. Wczoraj się z nią pokłóciłem, bo nie chciałem, żeby też się martwiła. Muszę z nią porozmawiać. Wyszłem i poszedłem na Plac. Byli tam wszyscy, ale nie było Astrid.

Czkawka - A gdzie jest Astrid?

Valka - Powiedziała, że nie leci. Była zmęczona.

Czkawka - Aha. No nic. Lecimy?

Sączysmark - Jasne!

Wyruszyliśmy, ale nie dawało mi spokoju dlaczego Astrid nie chciała lecieć. Przecież zawsze chciała lecieć na takie wyprawy. Coś tu było podejrzane. Lecieliśmy tak już kilka godzin. Nagle ktoś zaczął w nas strzelać.

Stoick - Omijajcie to!

Śledzik - Aaaaa!

Sączysmark - Ej! Wy tam! Uważajcie!

Valka - Czkawka uważaj!

Zobaczyłem przed sobą strzałę. Zacząłem spadać. Nic nie czułem. W głowie miałem tylko ten piękny, cichy, łagodny i przepełniony miłością głos. To był głos Astrid. Krzyczała, żebym jej nie opuszczał. Spaałem tak i nic nie mogłem zrobić. Nagle poczułem ból w głowie i w ramieniu. Później tylko otoczyła mnie ciemność.

Perpsektywa Valki

O nie! On spadł! Czkawka! Proszę cię, nie rób mi tego! Patrzyłam w miejsce gdzie Czkawka spadł. Nic nie było widać. I co ja teraz powiem Astrid?

Stoick - Valka!

Spojrzałam na niego i zobaczyłam sieć. Zaczęłam spadać, a po chwili reszta też. Uderzyłam głową w skałę i zemdlałam.

Perspektywa Astrid

Nie ma ich już tydzień. Mieli wrócić 3 dni temu, ale nie przylecieli. Zaczynam się o nich martwić. Żałuję, że obraziłam się na Czkawkę.

Phelgma - Astrid wiemy jak ci smutno, ale Dagur tu płynie z całą armią.

Sven - Co robimy?

Długo się nie zastanawiałam. Szybko wstałam i zonajmiłam im, że jutro z rana przygotowujemy się na wojnę.

Astrid - Wszystko jasne?

Wszyscy - Tak!

Poszłam do mojego domu i usiadłam na łóżku. Zaczęłam zastanawiać się gdzie może być Czkawka i reszta. Po chwili zasnęłam. Byłam zmęczona i nie miałam siły na nic. Następnego dnia wstałam o 5:00 i zaczęłam dąć w róg. Wszystcy natycmiast wyszli z domów.

Astrid - Phelgma i Sven powiadomili was o Dagurze?

Sven - Tak!

Astrid - Za 5 minut zaczynamy przygotowania do wojny. Pamiętajcie, każdy może zginąć. Nawet ja.

Wśród tłumu zaczęły się szepty. Odwróćiłam się i podeszłam do Wichury. Smoczyca spojrzała na mnie ze smutkiem i cierpieniem.

Astrid - Zrobię wszystko, by ta wyspa ocalała.

Poszłam do Pyskacza i zaczęłąm mu pomagać. Wcale nie był zdziwiony moją obecnością. Wręcz przeciwnie. Cieszył się, że tu jestem. Po godzinie wszystko było gotowe.

Pyskacz - No, teraz możemy godnie bronić Berk.

Astrid - Tak.....Pyskacz?

Pyskacz - Słucham?

Astrid - Gdyby coś mi się stało, powiedz Czkawce, że go kocham i przepraszam.

Pyskacz spojrzał na mnie ze smutkiem. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy, więc wyszłam z kuźni i czekałam razem z mieszkańcami Berk na Dagura.

Perspektywa narratora

Wandale czekali ponad godzinę na przybycie wroga i jego armii. Gdy nadszedł ten moment, zaczęłą się rozmowa między Astrid i Dagurem.

Dagur - Proszę, proszę. Kogo my tu mamy?

Astrid - Czego chcesz od naszej wyspy?!

Dagur - Jeśli nie mogę mieć Nocnej Furri, to zamierzam podbić Berk!

Astrid - Jesteś chory!

Rozmowa nie trwała długo, bo na Placu wylądowała dziewczyna na smoku, a za nią kobieta i mężczyzna. To była Heathera i jej rodzica oraz Spout.

Heathera - Co tu się dzieje?

Lilion - Mamy mały problem.

Heathera - My się chyba nie znamy?

Astrid - Nie. Poznacie się jak pokonamy Dagura.

Dagur - Atak!

Astrid - Atak!

Rozpętała się wojna. Każdy walczył najlepiej jak potrafił. Nikt ze stron nie chciał się poddać. Nagle wszyscy usłyszęli wybuch.

Astrid - Co to było?!

Dagur - Niespodzianka!

Wojowniczka zaczęła atakować Dagura. Chłopak nie miała sznas na obronę, jednak życie uratował mu kolejny wybuch. Po kilku sekundach wybuchy zaczęły się pojawiać wszędzie. Prerażeni mieszkańcy Berk żegnali się z życiem.

Phelgma - Już po nas!

Sven - Co mamy zrobić?!

Astrid popatrzyła na zadowolonego Dagura, który szedł do statku. Dziewczyna ze wściekłością rzuciła się na niego i zaczęla walczyć. Jednym zwinnym ruchem udeżyła wroga w głowę.

Dagur - Ty...Jak?!

Astrid - Normalnie! Zapłącisz za cierpienia wszystkich niewinnych!

Dagur - Myślisz, że to koniec?! Srogo się mylisz!

Chłopak umarł. Astrid patrzyła na to z wysiłkiem i poczuciem winy. Nie umiała nigdy nikogo zabić, a już tym bardziej na oczach innych.

Perpsektywa Czkawki

Obudziłem się w dziwnej jaskinii. Miałem na sobie mój strój, a obok mnie leżał Szczerbatek. Gdy tylko się poruszyłem, mój smok zauważył to i zaczął mnie lizać.

Czkawka - Już Mordko! Szczerbek!

Szczerbatek - Wrrrrr!

Czkawka - Też się stęskniłem.

Nagle usłyszałęm czyjeś kroki. Przede mną stanęła kompletnie obca mi kobieta. Miała na sobie ciepły kożuch i kombinezon. Obok niej zobaczyłęm dziewczyne młodszą ode mnie. Podeszły bliżej.

Kobieta - Jak się czujesz?

Czkawka - Dobrze...Czy my się znamy?

Kobieta - Nie. Jestem Atlanta. A to jest Xena.

Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie. Nagle przypomniałem sobie o mamie, tacie i jeźdźcach. Szybko wstałem.

Atlanta - Co robisz?

Czkawka - Był może tu ktoś ze mną?

Xena - Oprócz ciebie i tego smoka, który okazał się łagodny, nikogo. A tak wogóle to byś się przedstawił.

Czkawka - Przepraszam. Jestem Halibut Straszliwa Czkawka III. Mówcie mi Czkawka.

Atlanta - A kim są twoi towarzysze?

Czkawka - To moja mama, tata i moi przyjaciele.

Xena - Nie widziałyśmy nikogo.

Może to głupie, ale Xena przypominała mi Dagura. Może to tylko moje podejrzenia? Trudno. Teraz muszę znaleźć resztę i lecieć na Berk.

Perspektywa Valki

Siedzimy w jakimś lochu od tygodnia. Stoick ciągle powtarza mi, że wyjdziemy stąd, ale nic z tego. Dagur nas zamknął i kazał pilnować.

Sączysmark - Ile mamy tu jeszcze siedzieć?!

Śledzik - Być może na zawsze.

Szpadka - Tyle to ja nie wytrzymam!

Mieczyk - Ani ja!

Stoick - Cisza! Wydostaniemy się stąd!

Stoick popatrzył na mnie i przytulił mnie. Bałam się o Czkawkę i Berk. Dagura nie ma tu odkąd nas tu zamknął. Boję się, że stało się coś złego.

44. To było Berk.....cz. 2

Perspektywa narratora

Astrid szedła przodem, a za nią mieszkańcy Berk. Nie było mowy o powroci na Berk, którego już nie było. Zamiast neigo był tylko jeden wielki gruz. Wojowniczka walczyła ze zmęczeniem i cierpieniem.

Pyskacz - Może odpocznijmy?

Astrid - No dobrze.

Dziewczyna usiadła pod drzewem i głęboko zaczęła zastanawiać się nas tym co będzie dalej. Nie wiedziała co ją czeka i czy wogóle przeżyje. Miała jeden cel. Zaprowadzić mieszkańców wyspy w bezpieczne miejsce. Nagle obok niej usiadł kowal.

Pyskacz - Co teraz?

Astrid - Nie wiem. Do Groty nie pójdziemy, bo nie zmieścimy się. Pyskacz powiedz mi co ja mam zrobić.

Pyskacz - Astrid.....Nie poddawaj się. Twój wuj zawsze wierzył w ciebie i weidział, że nigdy go nie zawiedziesz. Wiedział, że będziesz wojowniczką.

Astrid popatrzyła na niego z uśmiechem. Jednak uśmiech zmienił się w ból przeszywający jej nogę. Okazało się, że dziewczyna ma głęboką ranę na łydce.

Pyskacz - Astrid wytrzymaj. Gothi nie ma przy sobie lekarstw ani opatrunków. Trzymaj.

Mężczyzna podał jej chustę, którą wojwoniczka obwiązała sobie mocno nogę i zasnęła na chwilę.

Perspektywa Czkawki

Już kilka godzin siedzę w tej jaskinii. Dzisiaj postanowiłem, że polecę poszukać rodziców i przyajciół.

Atlanta - Dokąd lecisz? Jesteś jeszcze słaby.

Czkawka - Musze odnaleźć moich przyjaciół i rodziców.

Atlanta - Nie zostawiaj Xeny. Dziewczyna bardzo cię polubiła. Od śmierci swojego brata zamknęła się w sobie.

Czkawka - Jakiej śmierci? Jakiego brata?

Atlanta - Jej brat miał na imię Dagur Szalony.

Na te słowa zdrętwaiłem. Xena to jego siotra. Ale jedno mnie dziwi. Jka on zginął?

Czkawka - Znam go i to dobrze. To nasz wróg.

Atlana - Dlatego Xena uciekła. Wczoraj dowiedziała się o jego śmierci.

Czkawka - W jaki sposób zginął?

Atlana - Był na jakiejś wyspie gdzie pokonali go. Przywódczyni zrobiła to osobiście To chyba było Benk.

Czkawka - A nie przypadkiem Berk?

Atlana - Tak. A co?

Czkawka - Mieszkam tam. A jego przywódczyni to moja dziewczyna.

Xena - Dobrze zrobiła.

Usłyszęliśmy głos Xeny. Odziwo nie była zapłakana tylko szczęśliwa. Uśmiechnąłem się.

Xena - Twoi przyjaciele są na jego wyspie. Jeśli chcesz tam lecieć to masz okazję.

Podziękowałem im za przetrzymanie mnie i poleciałem na Wyspę Berserków. Wylądowałem tuż przed lochami.

Czkawka - I co Szczerbek? Idziemy?

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Weszliśmy do lochów. Było w nich zimno i mokro. Nagle usłyszałęm znajomy mi głos. Sączysmark znów narzekał.

Sączysmark - Ile mamy jeszcze czekać?!

Czkawka - Nie musicie.

Wszyscy popatrzyli na mnie jak na ducha. Szybko otworzyłęm loch i wypuściłem ich. Mama i tata przytulili mnie.

Valka - Ty żyjesz! Jak dobrze!

Stoick - Dobrze, że nic ci nie jest.

Czkawka - A teraz lecimy na Berk! Dagur u nich nieźle narozrabiał.

Śledzik- O czym ty mówisz?

Czkawka - O tym, że Astrid zabiła Dagura i nie wiadomo co z nimi.

Wzyscy - Co?!

Szpadka - Astrid?

Sączysmark - Skąd o tym wiesz?

Czkawka - Od przyjaciółek,które mi pomogły. Lecimy!

Szybko wylecieliśmy z lochów i wyruszyliśmy na Berk. Jeszcze nie wiedziałem co mnie spotka.

Perspektywa Astrid

Szliśmy już bardzo długo. Czułam, że nie wytrzymam. Mimo to dalej szedłam przodem. Dawałam przykład innym. Noga boli mnie jeszcze bardziej i jest mi zimno.

Pyskacz - Gdzie nas prowdzisz?

Astrid - W miejsce, którego nikt nie zna.

Heathera - A możesz jaśniej?

Lilion - Czekaj. Czy ty chcesz nas zabrać do Smoczego Sanktuarium?

Astrid - Nie.

Eret - No to gdzie?

Elion - Astrid.....Powiesz nam?

Mery - Dajcie jej spokój.

Astrid - Idziemy do naszego domu Lilion. Widziałam tam jeszcze więcej jaskiń.

Resztę drogi nie odzywaliśmy się. Wiedziałam, że przed nami jeszcze długa droga, a ja już nie mogę z bólu wytrzymać.

Lilion - Astrid długo jeszcze?

Astrid - 5 godzin i jesteśmy na miejscu.

Perspektywa narratora

Jeźdźcy wylądwali na Berk, a przynajmniej na tym co po nim zostało. Stoick zaczął się rozglądać, ale nikogo nie znalazł.

Valka - I co?

Stoick - Nikogo nie ma. Gdzie oni mogli się podziać?

Czkawka poszedł do domu Astrid, ale tam był tylko gruz. W oczach chłopaka pojawiły się łzy, które po chwili spływały mu po policzkach.

Czkawka - Pudełko!

Przyszły wódz szybko pobiegł do ruin swojego domu. Na środku znalazł pudełeczko nieznajomego pochodzenia. Teraz już wiedział do kogo należy. Otworzył pudełęczko, w którym był malutki nożyk z napisem.....

Czkawka - Na zawsze, na wieki, bez względu na wszystko razem.

Chłopak zamknął pudełeczko i i spojrzał w kierunku domów. Teraz już tylko ich kawałków. Nie mógł sobie wybaczyć, że zostawił Astrid samą. Po chwili poszedł do reszty.

Śledzik - Nikogo tutaj nie ma. Gdzie oni mogą być?

Mieczyk - To proste! Chyba.

Sączysmark - To gdzie oni są?!

Valka - Do Smoczego Sanktuarium nie pójdą, bo nie wejdą.

Stoick - Do Łupieżców nie mają jak.

Czkawka - A wyspa gdzie Lilion i Astrid mieszkały?

Śledzik - Trzeba to sprawdzić!

Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli na wyspę gdzie mogli się znajdować mieszkańcy Berk.

45. Na zawsze tylko ty i ja

Perspektywa Pyskacza

Coś czuję, że z Astrid jest coraz gorzej. Dziewczyna nawet nie odpoczęła i daje przykład innym. Jest mi jej naprawdę szkoda.

Pyskacz - Ile jeszcze pójdziemy?

Astrid - Jakieś 2 godziny z przerwami.

Elion - To może nie róbmy przerwów. Odpoczniemy na miejscu.

Pyskacz - Eli ma rację.

Dalej szliśmy w ciszy. Boję się, że Astrid nie da rady. Jest wykończona i ranna.

Perspektywa Czkawki

Za godzinę się ściemni, a jeszcze 2 godziny trzeba lecieć. Martwię się o Astrid czy jej się nic nie stało. Pokonać Dagura i wyzwolić nas od sługi to wielki zaszczyt.

Stoick - Czkawka trzeba wylądować i odpocząć. Smoki są zmęczone.

Popatrzyłem na Szczerbatka, który ledwo co leciał.

Czkawka - Lądujemy w Smoczym Sanktuarium.

Wylądowaliśmy w Sanktuarium. Smoki natychmiast położyły się spać. Ja usiadłem na jednym z lodowych kawałków i zacząłem myśleć. Nagle usłyszałem głos mamy i Sączysmarka.

Sączysmark - Słuchaj Czkawka, Śledzik się pyta o kórej jutro wstajemy.

Czkawka - Powiedz mu, że o 6:00 i niech się wszyscy dobrze wyśpią.

Sączysmark - Dobra!

Mama usiadła obok mnie i popatrzyła w niebo. Wiedziałem, że chce mi pomóc. Zacząłem rozmowę.

Czkawka - A co jeśli coś im się stało? Jeśli nie zdążyli wszyscy się uratować?

Valka - Nawet tak nie mów. Astrid jest wojowniczką. Poradzi sobie. A poza tym nie znasz Wandali?

Czkawka - Wiem, wiem. Jesteśmy uparci i zawzięci.

Valka - No właśnie. Nie myśl za dużo, bo musisz buć wypoczęty jak spotkasz Astrid.

Moja mam wstała i uśmiechnęła się. Pocałowałem ją w policzek i poszedłem spać.

Perspektywa narratora

Następnego dnia Czkawka obudził się pierwszy. Wszyscy jeszcze spali. Chłopak zerwał się na nogi zaczął wszystkich budzić.

Sączysmark - Jeszcze trochę tato.

Czkawka - Czy ja ci wyglądam na twojego ojca?

Sączysmark - Co?!

Chłopak natychmiast wstał i obudził się. Wszyscy już siedziel smokach i czekali na Sączysmarka.

Czkawka - Możemy lecieć?

Wszyscy - Tak!

Jeźdźcy wzbili się w powietrze, a po chwili nie było ich widać. Valak cały czas patrzyła na Czkawkę i martwiła się.

Valka - Czkawka znajdziemy ich.

Czkawka - Wiem. Tylko nie wiemy jak ich znajdziemy. Żywych czy...

Stoick - Nie wolno tak mówić Czkawka! Znajdziemy ich całych! Astrid da radę!

Po 2 godzinach wylądowali na wyspie. Czkawka zaczął się rozglądać. Mieczyk podszedł do krzaków, ale szybko się odsunął.

Mieczyk - Słyszęliście to?

Szpadka - Co znowu?

Mieczyk - Jakbyś mi nie przerywała to bym powiedział!

Szpadka - Zaraz ci przerwę to zobaczysz!

Stoick - Spokój Bliźniaki!

Valka - Posłuchajcie.

Czkawka zaczął słuchać. Po chwili usłyszęli odgłosy chrapania. Przyjaciele poszli w kierunku dźwięków. Gdy doszli, zobaczyli śpiącego Pyskacza oprtego o swojego smoka.

Stoick - No pięknie. My ich szukamy, a ten śpi sobie.

Valka - Pewnie są zmęczeni. Może obudźmy ich?

Sączysmark - Patrzcie jak to się robi!

Młody Jorgenson podszedł do śpiącego kowala i krzyknął mu do ucha. Odziwo Pyskacz ani drgną.

Mieczyk - Albo mi się wydaje, albo to nie podziałało?

Szpadka - Wisil się Smark!

Czkawka - Może ja spróbuję?

Sączysmark - Droga wolna!

Chłopak podszedł do przyjaciela i spojrzał na Szczerbatka. Smok podszedł obok niego.

Czkawka - Szczerbek wiesz co robić.

Smok wystrzelił plazmę, po której od razu mężczyzna obudził sie i był w szoku.

Stoick - Pyskacz! Gdzie reszta?!

Pyskacz - Następnym razem uprzedcie, że będziecie mnie budzić!

Śledzik - A gdzie reszta?

Pyskacz - Dobrze, że jesteście. Wszyscy są zmęczeni, a wśród nich są ranni.

Mieczyk - Bomba!

Szpadka - Nie wiem czy ty wiesz, ale oni są ranni.

Mieczyk - Wiem. A może nie?

Czkawka - A gdzie oni są?

Perspektywa Astrid

Wszyscy są zmęczeni i śpią. Tylko ja i Wichura nie śpimy. Właśnie odwiązuję chustę, którą dostałam od Pyskacza. Jest cała z krwi podobnie jak noga.

Astrid - Jak myślisz Wichura? Nie będzie tak źle.

Wichura - Wrrraauu!

Astrid - Wiem, wiem. Dam radę.

Wichura - Wrrrrr.

Wstałam i kulejąc poszłam do łazienki. Delikatnie obmyłam sobie ranę i chustą, która wisiała w łazience obwiązałam sobie nogę. Spojrzałam do lusterka.

Astrid - Jak ja wyglądam? Jak wojowniczka.

Nalałam do miski wody i przemyłam sobie twarz i ręce. Poprawiłam warkocza i wyszłąm z łazienki. Usiadłam przy Wichurze, która już zasnęła. Po chwili sama zasnęłam.

Perspektywa Elion

Obudziłam się wtulona w Ereta. Spojrzałam na Lilion i Astrid. Obie jeszcze spały. Nie budząc nikogo wstałam i już miałam iść, ale usłyszałam czyjś głos.

Heathera - Dokąd idziesz?

Elion - Przejść się. Idziesz ze mną?

Heathera - Jasne.

Dziewczyna, której nie znałam wstała i poszła ze mną. Po drodze zaczęłyśmy rozmawiać.

Heathera - Jestem Heathera, a ty?

Elion - Jestem Elion. Moją siostrę juz poznałaś?

Heathera - Lilion? Tak. Nie jesteście do siebie podobne.

Elion - Wiem. Mama też tak mówiła.

W krótce wyszłyśmy z jaskini i zobaczyłyśmy jeźdźców. Ni emogłam uwierzyć, że przylecieli. Szybko podbiegłam do nich wraz z Heatherą, która ledwo co chodziła, bo miała skręconą kostkę.

Elion - Czkawka! Jesteście!

Perspektywa Czkawki

Spojrzałem w stronę jaskini. Elion biegła razem z Heathera, która ledwo co chodziła. Ciekawe co się stało?

Czkawka - Nic wam nie jest?

Heathera - Po za tym, że każdy jest poobijany, to nic.

Stoick - Możemy wejść do środka?

Elion - Jasne. Chodźcie!

Poszliśmy w stronę jaskini. Gdy weszliśmy, zobaczyliśmy wszystkich mieszkańców śpiących. Każdy miał ranę. Nagle zobaczyłem moją Astrid śpiącą obok Wichury. Szybko podszedłem do niej.

Czkawka - Pyskacz co jej się stało?

Pyskacz - Dagur wbił jej miecz w nogę i krwawi. Widocznie zmianiła już chustę.

Popatrzyłem na nią ze smutkiem. Spała tak słodko i tak bezbronnie. Chciałem ją obudzić, ale wyglądała na zmęczoną.

Czkawka - Ile tu już jesteście?

Elion - Jakieś 2 godziny.

Nagle wszyscy zaczęli się budzić. Spojrzałem na Astrid, która jeszcze spała w przeciwieństwie do Wichury. Wiedziałem, że Wichurka chce iść do Szczerbatka.

Czkawka - Zaczekaj. Zaraz pójdziesz do Mordki.

Wziąłem Astrid na ręce i zaniosłem do pokoju, w którym kiedyś spała. Położyłem ją delikatnie na łóżku i przykryłem kocem.

Czkawka - Śpij dobrze, kochanie.

Pocałowałem ją w czoło i już miałem wstać z łóżka, ale Astriś chwyciła moją rękę i przytuliła się do niej. Usmiechnąłem się do niej i położyłem obok. I pomyśleć, że ja Czkawka będę miał tak piękną i wspaniałą dziewczynę.

Perspektywa narratora

Następnego dnia Stoick i Pyskacz od rana rozmawiali o odbudowie Berk. Chcieli jak najprędzej lecieć do domu, bo za miesiąc urodziny Czkawki.

Pyskacz - Nie wiem czy uda się nam. Odbudowa wioski zajmie jakiś miesiąc.

Stoick - Jeśli zaczniemy od jutra to zdążymy wcześniej.

Pyskacz - Myślisz, że dadzą radę? Są zmęczeni walką z Dagurem.

Stoick - Poradzimy sobie.

Nagle obudziła się Valka i podeszła do swojego męża i przyjaciela. Stoick pocałował kobietę.

Valka - Miła pobudka, ale nie musieliście tak hałasować.

Stoick - Przepraszam kochanie.

Valka - A gdzie Czkawka i Astrid?

Pyskacz - Pewnie śpią.

Tym czasem u Astrid i Czkawki. Para słodko spała, ale jednak po chwili Astrid obudziła się. Spojrzała na Czkawkę i uśmiechnęła się. Nagle syknęła z bólu.

Astrid - Auć...O nie.

Dziewczyna odkryła koc i zobaczyła zakrwawioną chustę. Szybko wstała i poszła do łazienki. Po chwili obudził się Czkawka.

Czkawka - Astrid? Astrid!

Chłopak poszedł do łazienki i zobaczył swoją dziewczynę zmieniającą chustę. Szybko podbiegł do niej. Astrid na jego widok rzuciła się na niego i mocno przytuliła.

Astrid - Czkawka...Jesteś.

Czkawka - Tak i zawsze będę. Przepraszam za kłótnię.

Astrid - Nic się nie stało. Pomożesz mi?

Czkawka - Jasne. Co mam zrobić?

Astrid - Potrzymaj mi to.

Wojowniczka podała Czkawce zakrwawioną chustę i zaczęła przemywać ranę. Chłopak dokładnie sie temu przyglądał.

Czkawka - Może powinnaś iść do Gothi?

Astrid - To i tak nic nie da. Gothi nie ma lekarstw.

Czkawka - Chodź tylko. Szczerbek pomoże.

Astrid - Nie trzeba. Nic mi nie będzie.

Czkawka - Astrid...Proszę.

Dziewczyna nie od razu się zgodziła, ale się zgodziła. Po chwili znajdowali się tuż przed Szczerbatkiem.

Czkawka - Szczerbek pomożesz?

Szczerbatek - Wrrrrrrr!

Smok posłusznie polizał nogę dziewczyny. Astrid syknęła z bólu i mocno ścisnęła rękę Czkawki.

Czkawka - Astrid...Możesz...

Astrid - To boli. Czkawka!

Chłopak przytulił dziewczynę do siebie, ale po chwili ból ustąpił i dziewczyna poluzowała swój uścisk.

Czkawka - I widzisz? Wcale nie było tak źle.

Astrid - To sam to sobie...

Wojowniczka nic już nie powiedziała, bo Czkawka pocałował ją mocno w usta. Astrid oddała mu pocałunek i uśmiechnęła się.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Tak?

Astrid - Co teraz będzie? Jak wrócimy na Berk?

Czkawka - Jutro rozpoczynamy odbudowę.

Astrid - A jeśli nie zdążymy?

Czkawka - Zdążymy. Idziemy do reszty?

Astrid - Tak.

Para poszła do pozostałych jeźdźców. Na widok Astrid wszyscy zaczęli się cieszyć. Następnego dnia wszyscy ruszyli odbudować wioskę. Po miesiącu wszystko było gotowe. Oczywiście podczas budowy były problemy z Sączysmarkim i Bliźniakami, ale udało się zapanować nad sytuacją.

46. Urodziny i pierwszy taniec

Perspektywa Astrid

O tygodnia mieszkamy na Berk. Domy są nowsze i solidniejsze. Teraz każdy ma miejsce dla swojego smoka. A dzisiaj jest bardzo piekny dzień, ponieważ są urodziny Czkawki. On nie znosi tego dnia, ale ja go uwielbiam. Zawsze w tym dniu świeci słońce i jest ciepło. Czkawka poleciał z Heatherą i jej rodzicami do Łupieżców.

Astrid - Sączysmark! Trochę w lewo!

Sączysmark - W ciąży jesteś czy co?!

Astrid - Sączysmark!

Sączysmark - No dobra...

Nagle obok mnie podeszła Valka. Lekko się uśmiechnęła i położyła rękę na moim ramieniu.

Valka - Tak jest dobrze Sączysmark!

Sączysmark - No nareszcie! Już myślałem, że po mnie!

Astrid - Nie przeginaj!

Sączysmark po chwili odleciał do domu. Byłam wdzięczna Valce, że pomogła mi. Nie jestem, aż taka zdenerwowana. Chyba. No dobra! Jestem i to bardzo!

Valka - Wszystko o porządku?

Astrid - Tak...Tylko co noc śni mi się Berk i domy, które wybuchają.

Valka - Nie myśl więcej o tym. To już przeszłość.

Astrid - Postaram się.

Valka już chciała iść, ale zatrzymałam ją. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, a ja tylko się uśmiechnęłam.

Astrid - Dziękuję.

Przytuliłam ją mocno i zamknęłam oczy. Brakowało mi przytulania mamy. To jedyne co pamiętam po niej.

Perspektywa Czkawki

Odstawiłem Heatherę i jej rodziców do domu. Teraz latam na Szczerbatku i ćwiczę akrobację. Wiem, że dzisiaj są moje urodziny, ale pamietam co rok temu się stało. Straciłem Astrid.

Szczerbatek - Wrrrrr!

Czkawka - Tak, tak. Wiem, że Astrid chce, żebym przyszedł.

Szczerbatek - Wrrrrr!

Czkawka - Nie pójdę tam...

Nagle Szczerbatek uderzył minie skrzydłem w głowę. Popatrzyłem się na niego, a on tylko zaśmiał się tym swoim gardłowym pomrukiem.

Czkawka - Ale...

Szczerbatek - Wrrrraaauu!

Czkawka - No dobra.

Poleciałem na Berk. Szybko zszedłem z mojego smoka, który zobaczywszy Wichurę pobiegł do niej. Ja natomiast szukałem Astrid. Nie widziałem jej.

Sączysmark - Szukasz Astrid?

Czkawka - Skąd wiesz? Wiesz gdzie ona jest?

Sączysmark - Wiem. Ale ja tam nie idę.

Czkawka - Co znowu ci zrobiła?

Chciało mi się śmiać. Astrid i Sączysmark znów się kłócą. Ostatnio źle to się skończyło.

Sączysmark - Co mi zrobiła?! Zaczęła na mnie krzyczeć, a jak zapytałem się czy jest w ciąży to chciała mnie zabić!

Nie wytrzymałem i parsknąłem smiechem. Wszyscy dziwnie się na nas popatrzyli, ale ja nie mogłem wytrzymać.

Czkawka - Astrid chciała cię zabić?! Znowu to samo?!

Sączysmark - To nie jest śmieszne! Moje piękne ciało mogło na tym ucierpieć!

Czkawka - Dobra. Gdzie ona jest?

Sączysmark - W domu.

Poszedłem do domu Astrid. Zapukałem, ale nikt nie otwierał mi. Postanowiłem pójść do domu. Gdy wszedłem zauważyłem mamę i Astrid. Obie rozmawiały.

Astrid - Cześć Czkawka!

Czkawka - Cześć. Dzisiaj nie będę na obiedzie.

Valka - Dlaczego?

Czkawka - Obiecałem Szczerbatkowi, że dzisiaj polecimy poszukać nowych wysp. A wiesz, że to gadzisko jest uaprte.

Jak zwykle dostałem ogonem od Szczerbatka. To smoczysko naprawdę jest uparte. Mama i Astrid zaczęły się śmiać.

Czkawka - Ale śmieszne.

Astrid - Jeszcze jak!

Czkawka - Ugh...Dziewczyny...

Valka - Co tam mamroczesz?

Czkawka - Ja? Nic.

Uśmiechnąłem się i wyszłem z domu. Po drodze zobaczyłem Heatherę rozmawiającą z Śledzikiem. No to mamy nową parę!

Perspektywa Astrid

Powiedziałam Valce, żeby zajęła czymś Czkawkę. Do jego przyjęcia urodzinowego zostały jeszcze 3 godziny.

Valka - To ja już lecę!

Astrid - Do widzenia!

Poszłam do Twierdzy. Gdy weszłam, zobaczyłam, że wszystko było przygotowane. Uśmiechnęłam się do siebie i podeszłam do Sączysmarka.

Sączysmark - I co? Mówiłem, że sobie poradzę!

Astrid - Dzisiaj sobie poradziłeś.

Sączysmark - Tylko tyle?!

Astrid - A co?

Sączysmark - Ty to jesteś!

Mieczyk - Smark się obraził!

Szpadka - Sączysmark, ty to jesteś dziwny!

Sączysmark - Misiu, jak możesz tak mówić. Wiesz, że dla ciebie zrobiłbym wszystko.

Szpadka - Nie jestem twoją dziewczyną!

Sączysmark - Ale misiu...

Jeźdźcy poszli, a ja wyszłam do Wichurki. Moja przyjaciółka czekała na Szczerbatka. Pogłaskałam ją delikatnie. Uwielbiała jak tak robię.

Astrid - Zaraz przylecą.

Po 3 godzinach zobaczyłam Valkę i Czkawkę lecących. Szybko zawiadomiłam wszystkich, że mają się ukryć w Twierdzy. Zamknęłam drzwi i czekaliśmy, az Czkawka i Valka przyjdą. Nagle drzwi się otworzyły i krzyknęliśmy: Wszystkiego najlepszego! Czkawka był w szoku.

Perspektywa narratora

Chłopak stał jak sparaliżowany. Wszyscy zaczęli do niego podchodzić z prezentami. W końcu podeszła do niego Astrid i wręczyła mu nowy notes. Czkawka uśmiechnął się do niej i pocałował ją delikatnie w usta.

Czkawka - Dziękuję.

Astrid - Nie ma za co.

Czkawka - Jesteś niesamowita.

Astrid - I kto to mówi?

Chłopak pocałował dziewczynę ponownie. Nagle zaczęła grać muzyka. Czkawka spojrzał na Astrid z uśmiechem.

Czkawka - Zatańczysz?

Astrid - Z przyjemnością.

Para zaczęła tańczyć swój pierwszy taniec. Wszyscy patrzyli na nich. Chłopak był zapatrzony w Astrid jak w obrazek. Kochał ją, a ona jego. W krótce muxyka ucichała i nastały oklaski dla Czkawki i Astrid.

Stoick - Jak oni do siebie pasują.

Valka - Tak jak my do siebie.

Czkawka - Idziemy?

Astrid - Gdzie?

Czkawka - Zobaczysz.

Tylko tyle chłopak szepnął jej do ucha i po chwili byli w chmurach. Dziewczyna była zaskoczona, ale i szczęśliwa. Po kilku minutach wylądowali na przepięknej polanie z kwiatami w różnych kolorach. Wojowniczka zeskoczyła ze smoka i zaczęła się rozglądać.

Astrid - Ale tu pięknie. Kiedy to znalazłeś?

Czkawka - Jak zaginęłaś szukałem cię i znalazłem to miejsce. Skojarzyło mi się z tobą.

Astrid - Oh Czkawka!

Astrid rzuciła się na Czkawkę i mocno go przytuliła. Chłopak był w ósmym niebie. Taka piękna dziewczyna, a zarazem wojowniczka jest jego dziewczyną. Jednak w krótce miało się to zmienić.

47. Miłość dwa oblicza ma...

Prspektywa Czkawki

Minął tydzień od moich urodzin i imprezy w Twierdzy. Powiem, że była udana dla jeźdźców i Pyskacza. Później ja, Astrid, tata i mama musieliśmy odprowadzać ich pijanych do domów. Nie było to łatwe, ponieważ Bliźniaki zaczęły się kłócić kto jest bardziej pijany, a Sączysmark dostał za niewinność od Szpadki.

Czkawka - Szczerbatek teraz beczka!

Szczerbatek - Wrraauuu!

Czkawka - Tak! To jest świetne!

Po godzinie wylądowaliśmy nad Klifem. Uwielbiałem to miejsce podobnie jak Astrid.

Czkawka - Właśnie! Astrid! Szczerbatek lecimy na Berk!

Zapomniałem, że dzisiaj była umówiona ze mną na kolację, bo mama i tata lecą do Łupieżców na 3 dni. Mamy czas dla siebie.Wylądowaliśmy przed domem Astrid.

Czkawka - Szczerbek poszukaj Wichury.

Mordka szybko pobiegła za dom. Pewnie tam była Wichura. Zapukałem do drzwi i po chwili usłyszałem - proszę. Wszedłem i zobaczyłem Astrid rozmawiającą z Mery. Bardzo się polubiły. Śmiały się z czegoś.

Czkawka - Z czego się śmiejemy?

Mówiąc to pocałowałem Astrid w policzek. Mery uśmiechnęła się i podała mi rękę. Uścisnąłem ją i uśmiechnąłem się.

Astrid - Śmiejemy się z Bliźniaków. Wczoraj Mery słyszała jak Szpadka krzyczała na Mieczyka.

Czkawka - Za co?

Mery - Za to, że ubrał jej hełm.

Czkawka - Oni się nigdy nie zmienią.

Astrid - Nic na to nie poradzisz.

Czkawka - No to ja lecę. Obiecałem Pyskaczowi, że mu pomogę.

Astrid - Widzimy się wieczorem.

Pocałowałem Astrid w usta i wyszłem z domu. Skierowałem się do kuźni gdzie miałem pomóc Pyskaczowi zrobić miecz dla mojego taty.

Perspektywa Astrid

Czkawka ostatnio zrobił się bardziej uczuciowy. Poza tym zaprosił mnie dziś na kolację do siebie. Ciekawe co on kombinuje? Z zamyśleń wyrwał mnie głos Mery.

Mery - Astrid, a co u ciebie i Czkawki?

Astrid - A w porządku. Tylko ostatnio jakiś tajemniczy się zrobił.

Mery - Tajemniczy? Może chce ci się oświadczyć?

Astrid - Tsa...Zaręczaliśmy się już dwa razy i nic. Chyba wiesz coś o tym?

Mery - Tak. Czkawka opowiadał mi o was. Ciągle tylko Astrid to zrobiła i to. Nie dało się tego słuchać. Tak bardzo za tobą tęsknił.

Astrid - Nie dziwię się mu.

Mery - No to ja lecę. Obiecałam Lilion, że pokażę jej nowy miecz.

Przytuliłyśmy się, a po chwili Mery wyszła. Odkąd ją poznałam stałyśmy się przyjaciółkami. Lilion teraz cały czas spędza z siostrą, ale nie dziwię się jej. W końcu nie widziały się 6 lat. Postanowiłam udać się na lot z Wichurką.

Astrid - No co mała? Lecimy?

Wichura - Wrrrrrr.

Astrid - Poczekaj, tylko pójdę po siodło.

W mgnieniu oka byłam z powrotem i zakładałam Wichurze siodło. Po chwili wzbiliłyśmy się w powietrze. Lecciałyśmy nad Klif. Uwielbiam tam przebywać.

Astrid - Wichurka ląduj.

Wylądowałyśmy nad Klifem. Wichura położyła się i odpoczywała. Ja natomiast poszłam pod drzewo i usiadłam. Zaczęłam myśleć.

Perspektywa Czkawki

Wracałem od Pyskacza. Dowiedziałem się, że za tydzień na Berk przypływa wódz Oszołomów. Podobno jest najsilniejszym wodzem nie licząc mojego taty. Obok szedł Szczerbatek.

Czkawka - I co ja mam zrobić Szczerbek?

Szczerbatek - Wrrrrrrrr.

Czkawka - Jeśli będzie chciał zaatakować Berk? Nie wiedzą, że mamy tu smoki.

Szczerbatek - Wrrrrrrrr.

Czkawka - No nic. Zmartwienia poźniej. Teraz trzeba przygotować kolację. Za dwie godziny Astrid przyjdzie z Wichurką.

Szczerbatek - Wrrrrrrraauu!

Czkawka - No co? Taka prawda. Ktoś tu chyba jest jej chłopakiem.

Szczerbatek uderzył mnie ogonem w głowę. Zawsze tak robi, gdy się zdeneruje. Mnie to nie bawi, ale jego tak. Po chwili byliśmy w domu. Zacząłem robić jedzenie. Nim się obejżałem minęły już dwie godziny. Szybko poszedłem jeszcze do łazienki ogarnąć się i wszedłem do kuchni. Nagle ktoś zapukał. Otworzyłem drzwi, a w nich zobaczyłem bogoni piękności. W drzwiach stała Astrid.

Czkawka - Astrid...Astrid?

Astrid - Coś nie tak? Źle wyglądam?

Czkawka - Nie. Wręcz przeciwnie. Wyglądasz przepięknie, tylko nie poznałem cię.

Tak naprawdę nie wiedziałem co powiedzieć. Zamurowało mnie. Astrid wyglądała tak pięknie, że nie byłem wstanie powiedzieć żadnego słowa. W końcu doszedłem do siebie.

Czkawka - Wejdź.

Astrid weszła do środka i usiadła na krześle. Podałem jej kolację i sam usiadłem na przeciwko niej.

Czkawka - Nawet świetnie mi wyszły te naleśniki.

Astrid - Ty zawsze robisz dobre naleśniki.

Czkawka - Ha ha. Bardzo śmieszne.

Astrid - A, żebyś wiedział. No już, nie gniewaj się.

Uśmiechnęła się do mnie. Thorze jaki ona ma piękny uśmiech. Cała jest piękna. Gdy skończyliśmy jeść, wstałem i podszedłem do Astrid.

Astrid - O co chodzi? Czkawka?

Czkawka - Wstaniesz?

Astrid - Mam się bać?

Czkawka - To zależy czy się zgodzisz.

Perspektywa Astrid

Czkawka klęknął przede mną i wyciągnął małe czerwone pudełeczko. Po chwili je otworzył, a w nim zobaczyłam pierścionek z niebieskim krzyształem. Czy on mi się właśnie oświadczył?

Czkawka - Astrid, już kilka razy się tobie oświadczałem, ale czy ucznisz mnie najszczęślowym mężczyzną na świecie i wyjdziesz za mnie?

Nie wiedziałam co powiedzieć. Z moich oczów popłynęła jedna łza. Przytuliłem się do Czkawki i głośnio krzyknęłam.

Astrid - Czkawka, tak! Tak! Tak! I jeszcze raz tak!

Czkawka - Kocham cię Astrid.

Astrid - Ja ciebie też Czkawka.

Czkawka założył mi na palec pierścionek i mocno pocałował. Uśmiechnęłam się do niego i wstaliśmy.

Czkawka - Astrid nikt nie jest tak szczęśliwy jak ja.

Historia wyspy Berk cz. 3...Przygody jeźdźców i ich smoków

48. Wróg czy nie? Co sądzisz Szczerbatku?

Perspektywa Valki

Nareszcie w domu! Chyba nic się tu nie działopod naszą nieobecność. Domy wyglądają dobrze, słońce świeci, smoki latają sobie spokojnie, Czkawka z Astrid biegną w naszą stronę...Wszystko jest tak jak powinno być. Zaraz! Czkawka! Astrid!

Czkawka - Jak dobrze was widzieć w domu!

Stoick - Też się cieszymy.

Astrid - Pomóc ci Valko?

Dopiero teraz zauważyłam, że niosę kufer z czymś ciężkim w środku. Popatrzyłam na Astrid i uśmiechnęłam się.

Valka - Jeśli możesz.

Astrid - Jasne! Ciężkie.

Podałam Astrid kufer z...z...W sumie to sama nie wiem z czym. Stoick ma nam powiedzieć w domu.

Czkawka - Co jest w tym kufrze?

Stoick - W domu wam pokażę.

Valka - Stało się coś pod naszą nieobecność?

Astrid - Niech pomyślę. Bliźniaki nie rozrabiały, domy stoją na swoich miejscach. W sumie to nic. No chyba, że...

Czkawka - Że oświadczyłęm się Astrid!

Stoick i Valka - To cudownie!

Valka - Jestem taka szczęśliwa!

Stoick - Gratuluję wam! No chodźcie tu!

Stoick przytulił dosc mocno, ponieważ po ich minach było widać, że nie mają czym oddychać. Postanowiłam im pomóc.

Valka - Stoick udusisz ich.

Stoick - A no tak. Przepraszam.

Perspektywa narratora

Młoda para poszła do domu wraz z wodzem i jego żoną. Astrid położyła kufer obok stołu w kuchni i już zamierzała iść, gdy Stoick zawołał ją.

Stoick - Astrid ciebie to przede wszytkim dotyczy.

Astrid - Mnie? Co może mnie dotyczyć?

Stoick - Zaraz zobaczysz.

Wojowniczka podeszła do kufra, poczym Czkawka ją obiął. Astrid delikatnie się uśmiechnęła i spojrzała na otwierającego kufer Stoicka.

Czkawka - Zaraz zobaczymy co tam jest.

Astrid - Aż się boję.

Valka - Nie masz czego. Napewno tam będzie coś dla ciebie.

Kufer powoli się otworzył. Po chwili wszyscy ujżeli w nim...








































-Akcja na początku dzieje się przed JWS, a później podczas JWS2


-Jeźdźcy na początku mają po 12 lat, a później 17


-Stoick żyje


-Valka (sami zobaczycie)


-Na Berk trwa wojna ze smokami (jak na razie)


-Czkastrid (może będzie, a może nie. Zobaczycie!)


-Astrid nie ma rodziny



Prolog

Wszystko zaczyna się na wyspie stojącej dziesięć dni drogi na północ od Beznadzei i rzut beretem od zmarzniesz na Śmierć. Wyspa ta nazywa się Berk. Wodzem tej wioski jest Stoick Ważki. Historia tej wyspy zaczyna się pewnej nocy. Żona Stoicka, Valka właśnie urodziła syna. Nadano mu na imię Czkawka. Miesiąc później w domu Hoffersonów urodziła się dziewczynka. Była podobna do swojej mamy. Kilka miesięcy później Berk zaatakowały smoki. Valka broniąc swojego synka została zabrana przez smoki. Stoick sam musiał wychować syna.



1. Rozpacz po stracie

5 lat później. Małoda wojowniczka z domu Hoffersonów 3 lata temu została bez rodziców. Wychowuje się z wujem Finnem Hoffersonem. Dzisiaj Berk ponownie zaatakował, ale nie smoki tylko Marazmor. Smok, który przylatuje tutaj co 10 lat.

Stoick - Pyskacz każ wszystkim się schować!

Pyskacz - Już się robi!

Kowal biegł w stronę domu Hoffersonów. Zauważył tam Finna i jego siostrzenicę. Mężczyzna ostrzegał ją przed Marazmorem.

Finn - Astrid musisz zostać. Obiecałem twoim rodzicom, że się tobą zaopiekuję.

Astrid - Ale ja i tak pójdę!

Nagle obok nich pojawił się Pyskacz. Złapał topór Astrid i uśmiechnął się.

Pyskacz - Nie pokonasz go takim toporkiem.

Finn poszedł, a młoda wojowniczka została sama i patrzyła na to wszystko. W pewnym momencie zaświeciło niebieskie światło.

Głos 1 - Finn został sparaliżowało Finna!

Głos 2 - Nieustraszony Finn Hofferson został sparaliżowany!

Astrid słuchała tego wszystkiego z niedowierzeniem. Pyskacz zabrał ją do siebie i zaczął uczyć walki. 7 lat później na Berk wszystko się zmieniło. Czkawka, syn wodza musiał iść na Smocze Szkolenie.

Czkawka - Tato, ale ja nie chcę iść!

Stoick - To dla twojego dobra! Musisz być wikingiem!

Czkawka - Ale.....

Stoick - Żadnego "ale"! Idziesz i koniec!


Perspektywa Czkawki


No i pięknie! Znowu to samo! Mam iść na Smocze Szkolenie z innymi rekrutami! Gorzej być nie mogło! Myślałem tak długi czas, aż zasnąłem. Rano obudziłem się i od razu zobaczyłem mojego ojca.

Czkawka - Dobra, pójdę na to Szkolenie! Ale daj mi już spokój!

Stoick - I to jest właściwa odpowiedź!

Tata wyszedł, a ja niechętnie ubrałem się i poszedłem na to całe Szkolenie, które prowadzi mój najlepszy przyjaciel Pyskacz. Po godzinie już tam byłem i zobaczyłem rekrutów.

Czkawka - (szeptem) A nie mówiłem? Gorzej być nie mogło!

Zobaczyłem mojego kuzyna Sączysmarka, grubego chłopaka o imieniu Śledzik, Bliźniaków o nich lepiej nie wspominać i.......Astrid! Piękna wojowniczka o błękitnych oczach. Niestety jest niedostępna.

Sączysmark - Hej misia!

Już po chwili widziałem go na ziemi, a nad nim rozłoszczoną Astrid.

Astrid - Nigdy tak do mnie nie mów!!!

Sączysmark - Jasne!


Perspektywa Astrid


Rozejrzałam się po arenie. Nagle zobaczyłam Czkawkę. No i jeszcze jego mi tu brakowało! No nic. Musimy go przywitać! Podeszłam bliżej zestresowanego chłopaka i przyłożyłam mu mój topór do szyi.

Astrid - Spróbuj tylko coś zrobić nie tak, a pożałujesz! Zrozumiano?!

Czkawka - T...ta...tak.

Nagle usłyszałam głos Pyskacza. Wszedł na arenę zaczął od razu mówić. Cały Pyskacz! Po kolei zaczął opowiadać o smokach, ale mnie to nie interesowało. Musiałam zemścić się na Marazmorze!

Pyskacz - I ostatni smok. Straszliwiec Straszliwy. Sączysmark - Co to za nazwa? Straszliwiec Straszliwy! Ha!

Mieczyk - Siostra patrz! Sączysmark chyba za dużo wypił.

Szpadka - No, a jak!

Pyskacz - I to na dzisiaj tyle. Widzimy się jutro.

Pyskacz wyszedł, a ja zaraz po nim. Poszłam do mojego domu i otworzyłam skrzynię, w której było wiele rzeczy mojej mamy. Chociaż jej nie pamiętam, ani ojca to i tak ich kocham. Popatrzyłam na portret mojego wujka.

Astrid - Obiecuję ci, że pomszczę cię i odzyskam honor naszej rodziny. Marazmor pożałuje!

Szybko zamknęłam skrzynię i poszłam przejść się na Plażę Thora. Uwielbiałam to miejsce. Podobno mama mnie tu zawsze zabierała. Moje rozmyślenia przerwały odgłosy chodzenia. Odwróciłam się i ujrzałam Czkawkę.


Perspektywa Czkawki


Astrid tutaj?! To chyba nie możliwe. Taka wojowniczka przychodzi na Plażę Thora. Podeszłem bliżej niej i spojrzałem w kierunku, w którym ona spoglądała.

Astrid - A ty czego tutaj chcesz?

Czkawka - A przyszedłem pomyśleć. A ty co tu robisz?

To był błąd. Astrid powoli odwracała się w moją stronę, a w jej oczach było widać złość. Lekko odeszłem do tyłu.

Astrid - Nie twój interes! A jeśli komuś powiesz, że tu byłam to obiecuję ci, że najbliższy tydzień spędzisz w łóżku!

Czkawka - Jasne!

Byłem wystraszony. Szybko odwróciłem się i poszedłem do domu. Ale ciągle myślałem o tym co robiła Astrid na Plaży? I tak pewnie się nie dowiem. Poszedłem do domu.



2. Dzień rozstania

Perspektywa narratora


Dzień na Berk zapowiadał się słonecznie. Dzisiaj na Smoczym Szkoleniu młodzi rekruci uczyli się walki ze smokami.

Pyskacz - Dzisiaj walka z Śmiertnikiem Zębaczem. Zobaczymy jak dajecie sobie radę!

Kowal wypuścił smoka. A raczej smoczycę. Wszyscy zaczęli uciekać, ale nie Astrid. Ona musiał spróbować jak to jest pomścić wujka. Gdy smok zbliżał się do Czkawki, dziewczyna rzuciła w niego tarczą.

Astrid - Hej!!! Jak chcesz sobie znaleźć przeciwnika równego sobie to zapraszam!

Smoczyca jakby na to czekała. Zaczęła atakować wojowniczkę. Astrid świetnie unikała jej ataków. W pewnym momencie dziewczyna potknęła się o tarcze i upadła. Smok zaczął się do niej zbliżać.

Pyskacz - Astrid!

Szpadka - Ale będzie widok! Co nie brat?

Mieczyk - Jeszcze jaki!

Śledzik - Zróbcie coś!

Pyskacz szybko podbiegł do smoczycy i Astrid. Dziewczyna patrzyła na niego z gniewem w oczach.

Astrid - Muszę pomścic mojego wujka!

Już miała wbić swój topór w smoka, ale drogę zagrodził jej Pyskacz.

Astrid - Co to ma być?! Daj mi go zabić!

Pyskacz - Nie pokonasz go takim toporem.

Astrid - 7 lat temu też tak powtarzałeś!

Wojowniczka wybiegła. Czkawka jakby nie rozumiał o co jej chodzi podszedł do Pyskacza.

Czkawka - Pyskacz? O co chodziło Astrid? Co się stało 7 lat temu?

Mężczyzna odetchnął i powoli zaczął mówić ze łzami w oczach.

Pyskacz - 7 lat temu wuj Astrid został spraliżowany przez Marazmora. Chociaż mowią, że wiking nigdy nie płacze, to dla tego wikinga warto płakać.

Nagle na arenę wbiegł Stoick. Miał przerażoną minę. Szybko podszedł do Czkawki i Pyskacza.

Stoick - Marazmor przylatuje!

Pyskacz - Ale nie powinien przylecieć za 3 lata?

Stoick - Nie ważne! Musimy wszyscy się schować i nic nie mówić Astrid.

Wszyscy od razy wybiegli z areny i poszli powiadomić wszystkich. Bliźniaki przechodzili obok domu Astrid i zostali obdarzeni jej spojrzeniem.

Mieczyk - O cześć Astrid. Musimy ci coś powiedzieć.

Astrid - Co? Jeśli to coś głupiego to.......

Szpadka - Marazmor przylatuje!

Astrid - Co ty powiedziałaś? Marazmor?

Mieczyk - Czekaj. Nie mieliśmy to komuś mówić. Komu?

Szpadka - Czekaj. Chyba Astrid. Jakby co to nie od nas wiesz.


Perspektywa Astrid


Szpadka i Mieczyk szybko uciekli. Ja postanowiłam dzisiaj pomścić wujka. Szybko wzięłam mój topór i poszłam na Plac. Niebo było pokryte zorzą.

Astrid - To dzisiaj. Dzisiaj pomszczę wujka. Nikt mi nie przeszkodzi.

Nagle usłyszałam ryki smoka. To na pewno Marazmor. Byłam gotowa, ale usłyszałam znowu głos Czkawki.

Czkawka - A ty nie powinnaś być w domu?

Astrid - Nie! Dzisiaj pomszczę wujka, a ty idź sobie!

Jak on mnie denerwuje! Dobra! Teraz nadlatuje Marazmor. Szybko stanęła w pozycji do atakowania, ale on zioną we mnie czymś niebieskim. Nie mogłam się ruszyć. Słyszałam tylko krzyki innych i wołanie Czkawki.

Stoick - Szybko! Zabrać ją stąd!

Czkawka - Astrid!


Nagle poczułam tylko straszny ból na ramionach i ciemność.


Perspektywa narratora


Marazmor schwytał dziewczynę w swoje łapy i poleciał. Wszyscy byli w szoku. Czkawka czuł się tak jakby zabrano mu coś co kocha od zawsze.

Pyskacz - Nie......Astrid!

Sączysmark - Musimy ją odbić!

Stoick - Nie. Już jest za późno.

Wszyscy rozeszli się do domów. Czkawka został na Placu i popatrzył na niebo. Cicho westchnął i poszedł do domu.



3. Przyjaciel

Miesiąc później. Na Berk wszyscy zapomnieli już co się stało tamtego dnia. No prawie wszyscy. Czkawka nie mógł zapomnieć. Kochał Astrid, ale ona do niego już nigdy nie wróci.

Pyskacz - I to tyle na dzisiaj. Możecie iść do domu.


Perspektywa Czkawki


Szedłem do domu myśląc o Astrid. Czy ona na pewno nie żyje? Pewnie, że nie! Ja to mam pecha! Kopnąłem w jakiś kamień i poszedłem do domu. Zastałem tam mojego tatę.

Stoick - Czkawka wypływam na kilka dni na poszukiwania Smoczego Leża. Masz tutaj nic nie narozrabiać.

Czkawka - Jasne. Tato?

Stoick - Tak? O co chodzi?

Czkawka - Mogę iść do domu Astrid po......


Stoick - Jasne. Wiem, że ją kochałeś tak jak ja twoją mamę.

Na te słowa posmutniałem. Nie poznałem nigdy mamy. Ale jak się dowiedziałem, że mój ojciec wie, że kocham Astrid to przeraziłem się. Wymknąłem się i poszedłem do domu Astrid. Już miałem wejść, ale usłyszałem ryk smoka dobiegający z lasu. Pobiegłem w tamtą stronę.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się w jakiejś jaskini. Obok mnie zobaczyłam kobietę bardzo podobną do Czkawki.

Astrid - Kim jesteś? Gdzie ja jestem?

Kobieta - Spokojnie. Jestem Valka, a ty?

Miałam złe przeczucia co do tej kobiety. Jej imię skądś znałam, ale nie pamiętałam skąd. Valka zbliżała się do mnie, ale ja uciekłam.

Valka - Zaczekaj!

Biegłam przed siebie, ale wpadłam do jakiejś dziury i zjechałam na dół. W jednej chwili znalzałam się na zewnątrz. Było tam wiele smoków, a w tym Marazmor. Przed ocazmi zobaczyłam obraz mojego wujka. Już chciałam zaatakować, ale znowu mnie ktoś powstrzymał.

Valka - Zostaw go!

Kobieta stanęła przed Marazmorem. Zdziwiłam się, ale byłam tak wściekła, że nie dałam tego po sobie poznać.

Astrid - Co ty robisz?! On nas zabije!

Valka - Nic nam nie zrobi! Jak ty możesz tak mówić?!

Astrid - Zbił mi wujka! Zostałam sama!

W moich oczach pojawiły się łzy co rzadko mi się zdarza. Miałam ochotę uciec, ale nie mogłam. Wyszłabym na słabeusza. Valka podeszła bliżej mnie.

Valka - Spokojnie. Jeśli zabił ci wujka to nie chciał. On jest chory, a je glony, bo są mu ptrzebne.

Astrid - Jakie glony? To on dlatego przylatuje do nas?

Valka - Tak. Wybacz mu. On się tylko bronił.


Perspektywa narratora


Tym czasem u Czkawki. Chłopak biegnął w stronę lasu. Nagle zauważył jakiś dół, więc podszedł do niego. Zobaczył tam smoka. Ale nie byle jakiego. To była......


Czkawka - Nocna Furia. Nie możliwe.

Chłopak zszedł w doł po kamieniach. Nagle smok zauważył go i podbiegł do Czkawki. Przestraszony chłopak przewrócił się.

Smok - Wrrrrrrr!

Czkawka - Spokojnie. Nic ci nie zrobię.

Smok - Wrrrrrr!

Czkawka - A gdzie ty masz zęby?

Nagle smok pokazał mu swoje żęby. Okazało się, że potrafi chować zęby. Smok odszedł od Czkawki i poszedł dalej.

Czkawka - Nawet smok mnie nie cierpi! Jestem do niczego!

Chłopak bezradnie usiadł na kamieniu i spoglądał na w dół. Nagle obok niego usiadł smok i przyglądał się temu co robi.

Czkawka - Dlaczego ja? Dlaczego zawsze ja?

Smok - Wrrrrrr.

Czkawka zobaczył, że smok nie ma jednej lotki. Popatrzył mu woczy i powoli wyciągnął rękę. Po chwili wahania smok przyłożył głowę do jego ręki.

Czkawka - Łał.......wytresowałem smoka. A co ci się stało z lotką?

Smok zaczął pokazywać jakieś rzeczy. Czkawka od razu zrozumiał co się mu stało. Chłopak po chwili namysłu powiedział:

Czkawka - Trzeba ci dać jakoś na imię. Może Szczerbatek?

Smok na te słowa zaczął lizać chłopaka. Po godzinie chłopak zrozumiał, że ma przyjaciela. Nagle Szczerbatek zaczął warczeć.

Czkawka - Szczerbek o co chodzi? Co się dzieje?

Smok natychmiast przestał warczeć. Czkawka pożegnał się ze swoim przyjacielem i poszedł powiedzieć o tym ojcu.


'4. Smocze Leże i porwanie'

Czkawka wszedł do domu i zobaczył ojca. Niepewnie podszedł do niego.

Czkawka - Tato muszę ci coś powiedzieć.

Stoick - Tak? Co takiego?

Czkawka - No, bo ja.....ja....ja wytresowałem smoka.

Stoick - Co?! Jak?! Kiedy?! Gdzie?!

Wódz szybko wstał i spojrzał na swojego syna. Czkawka nie wiedział co powiedzieć.

Czkawka - Tato! Wiem, że powiesz, że to nie możliwe, ale......

Stoick - To świetnie! W końcu dowiemy się gdzie jest Smocze Leże!


Chłopak miał minę typu "czy on zwariował?" Po chwili szybko popatrzył na swojego ojca.

Czkawka - Cieszysz się? Przecież to smok.

Stoick - Jasne! Znajdziemy Smocze Leże! Zwołaj szybko pozostałych i lecimy!

Czkawka - Ale tato.......


Wódz szybko wybiegł z domu, a Czkawka został sam. Szybko poszedł po smoka i po kilku godzinach popłynęli do Smoczego Leża.


Perspektywa Astrid


Jestem tu już od miesiąca. Zaprzyjaźniłam się z Valką, ale smoki omijam z daleka. Właśnie siedziałam na skrawku lodu wystającego z Smoczego Sanktuarium. Nagle zauważyłam statki w oddali.

Astrid - Kto to może być?

Już miałam biec powiedzieć Valce, ale skrawek lodu odłamał sie na skutek uderzenia w niego kulą. Spadałam coraz szybciej i nagle poczułam ból w lewym boku i zobaczyłam ciemność.


Perspektywa narratora


W Smoczym Leżu trwała walka z ogromnym smokiem o nazwie Czerwona Śmierć. W pewnym momencie smok wybuchnął i Czkawka ze Szczerbatkiem wpadli w ogień. Przewrażony Stoick podbiegł do smoka i swjego syna.

Stoick - Czkawka! Czkawka!

Mężczyzna przyłożył głowę do jego serca. Biło. Stoick zabrał Czkawkę na Berk i od tego czasu wszyscy mają smoki. Tydzień później.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się w moim pokoju. Ostatnie co pamiętam to wybuch Czerwonej Śmierci. Nagle zobaczyłem Szczerbatka.

Czkawka - Hej Mordko! Co ty tu robisz?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrrrr.

Spojrzałem w stronę otwierających się drzwi, w których stanął mój tata. Na mój widok uśmiechnął się i mocno mnie przytulił.

Stoick - Nareszcie się obudziłeś!

Nie mogłem oddychać. Bardzo mocno mnie ściskał. W końcu mnie puścił.

Stoick - Dzięki tobie wszyscy na Berk mają smoki! Nie cieszysz się?

W pewnym momencie przypomniałem sobie Astrid. Nienawidziła smoków i potrafiła nawet zabić go. Mimo to brakuje mi jej.


Czkawka - Cieszę się. A co się stało z moją nogą?

Po przebudzeniu zauważyłem, że zamiast nogi mam metalową protezę. Nic nie szkodzi, ale to dziwne.

Stoick - W walce z Czerwoną Śmiercią straciłeś nogę.

Nagle podszedł do nas Pyskacz i poklepał mnie.

Pyskacz - Jak tam proteza? Może być?

Czkawka - Jasne. Trochę dziwnie się czuję.

Pyskacz - To z czasem minie. Mam dla ciebie prezent. Trzymaj.

Pyskacz wyciągnął z za pleców nowy ogon dla Szczerbatka. Mój smok od razu zaczął się łasić do mnie.

Czkawka - No to teraz możemy latać.

Nagle obok nas przylecieli rekruci z areny. Szybko podbiegli do mnie i zaczęli mnie wypytywać.

Sączysmark - Jak ty to zrobiłeś? To było super!

Mieczyk - Nawet my ze Szpadką nie zrobilibyśmy takiego czegoś!

Szpadka - No! Ale szkoda, że Astrid tego nie widziała.

Śledzik - Tak. Szkoda. Może, by się przekonała do smoków.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się w jakimś pokoju. Wszędzie były okna z kratami. Nic nie pamiętam co się stało i co kiedyś było. Kim ja jestem? Nagle do pokoju wszedł mężczyzna z czarnymi dredami na głowie.

Mężczyzna - Jak się czujesz? Nic ci nie jest?

Astrid - A kim ty jesteś? Gdzie ja jestem?!

Mężczyzna - Spokojnie. Szamanka mówiła, że stracisz pamięć. Ja jestem Drago. Jestem wodzem tej wyspy, a ty jesteś As, moją córką.

Astrid - Co?! Dlaczego ja nic nie pamiętam?!

Drago - Napadli na nas Wanadale z wyspy Berk. Ci sami, którzy zabili twoją mamę.

Gdy usłyszałam, że nie mam mamy, poczułam się jakoś dziwnie. Drago to mój ojciec? Kto to ci cali Wandale? Dlaczego zabili moją mamę? Chciałam się tego wszystkiego dowiedzieć, ale głowa zaczęła nie boleć.

Drago - Odpocznij. Jesteś wykończona.


5. Mama?!

Perspektywa narratora


Minęło 5 lat odkąd smoki zamieszkały na Berk. Czkawka i jego przyjaciele Śledzik, Sączysmark, Mieczyk i Szpadka uczyli się w Smoczej Akademii. Wszystkim ciągle brakowało Astrid, a dzisiaj jest 5 rocznica jej śmierci. Czkawka już dawno się pogodził z jej śmiercią.

Czkawka - Tato co ja mam robić? Pogodziłem się z jej śmiercią, ale ciągle śni mi się po nocach.

Stoick - A co takiego robi we śnie?

Czkawka - Krzyczy z przerażeniem i woła mnie do siebie.

Stoick - To poważne. Może ona chce ci coś przekazać?

Czkawka - Ale co? Co ja mam robić?

Obok Czkawki usiadł Szczerbatek i polizał go. Chłopak uśmiechnął się i poszedł do Akademii. Gdy wleciał, zobaczył kłócących się Bliźniaków.

Czkawka - O tym razem poszło?

Śledzik - Mieczyk powiedział, że Szpadka jest głupia.

Sączysmark - I tak się to zaczęło.

Czkawka westchnął i podszedł do nich. Szpadka i Mieczyk kłócili się jeszcze bardziej.

Mieczyk - Tak!

Szpadka - Nie!

Czkawka - Cisza! Mieczyk dlaczego powiedziałeś, że Szpadka jest głupia?

Mieczyk - A co? Nieprawda?

Szpadka - Jak ci zaraz.......

Czkawka - Cisza! Mieczyk masz przeprosić Szpadkę.

Mieczyk - Dobra. Sorry siostra, że jesteś taka głupia.

Szpadka - Nie no!

Dziewczyna zaczęła bić swojego brata. Czkawka tylko westchnął i wyleciał z Akademii. Wraz ze Szczerbatkiem wylądowali na Klifie.

Czkawka - Jak ty sobie z nimi radziłaś Astrid?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrr.

Nagle usłyszęli róg zwiastujący przybycie wroga. Szybko polecieli do wioski. Gdy wylądowali zauważyli postać w masce na smoku.

Czkawka - Tato kto to jest?

Stoick - Właśnie próbujemy się tego dowiedzieć. Kim jesteś?

Postać - Nie wasza sprawa! Szukam pewnej dziewczyny.

Czkawka - Mówisz tak jak ktos kogo znałem. Kim jesteś?

Postać - Już mówiłam! Jest tu blondynka o niebieskich oczach?

Pyskacz - Kiedyś była, ale zabił ją smok.

Postać - Nie! Smoki nie zabijają!

Wszystkim odjęło mowę, że tajemnicza postać tak broni smoków. Czkawka powoli podszedł do postaci.

Czkawka - My też tresujemy smoki. Powiedz nam czego chcesz od tej dziewczyny?

Postać - 5 lat temu zaginęła i jej szukam.

Nagle na środek wyszedł Szczerbatek. Postać podeszła bliżej smoka i pogłaskała go.

Postać - A więc to ty. Jesteś Alfą.

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrrrrr.

Czkawka - Jak to Alfą? Szczerbek znasz ją?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrrrrrr.

Tajemnicza postać ściągnęła maskę i ku zdziwieniom wikingów była to kobieta. To była Valka. Stoick podszedł do niej i dotknął jej policzka.

Stoick - Valka. To ty.

Czkawka - Tato kim ona jest?

Wódz pocałował Valkę. Wszyscy patrzyli na to z otwartymi buziami. Sączysmark prawie zwymiotował, a Śledzik śmiał się.

Czkawka - Tato?

Stoick- Czkawka to jest Valka. Twoja mama.

Czkawka - Co? Mama?

Kobieta podeszłą bliżej chłopaka i przytuliła go. Czkawka odwzajemnił uścisk. Trwali w nim dobre 10 minut. Nagle usłyszęli za sobą głos Pyskacza.

Pyskacz - Witaj Valka na Berk!

Stoick - Zostań.

Czkawka - Tak. Zostań.

Valka - Nie mogę. Szukam tej dziewczyny, bo bardzo ją lubię i chcę jej pomóc.

Czkawka - Pomóc w czym?

Valka - Nienawidzi smoków. Chcę jej pokazać ich piękno.

Śledzik - A jak się nazywała?

Valka - Astrid Hofferson. Nie mówiła skąd pochodzi.

Czkawka - Astrid? To ona żyje?

Valka - Znacie ją?

Stoick - Porwał ją Marazmor. Myśleliśmy, że ją zabił.

Valka - Światełko? On nikogo, by nie zabił.


Perspektywa Astrid


Siedzę w pokoju już od 5 lat, a mój ojciec nawet nie pozwoli mi wyjść z niego. Cos tu jest nie tak i ja się tego dowiem! Tylko jak stąd się wydostać?

Astrid - Mamo jeśli słyszysz mnie to powiedz mi jak się stąd wydostać.

Odpowiedziała mi cisza. Nagle przypomniałam sobie, że mam przy sobie mały nożyk i topór od taty. Szybko go złapałam i zaczęłam uderzać w kraty.

Astrid - Jeszcze tylko troszkę! Już!

Wyskoczyłam przez okno i pobiegłam do lasu. Zauważyłam tam Śmiertnika Zębacza, z którym walczyłam na arenie. Ale skąd ja to pamiętam? Może sobie przypomniałam? Widocznie rozpoznał minie i zaatakował mnie.

Astrid - Pamiętasz mnie?! To dobrze!

Nagle usłyszałam jakiś głos w mojej głowie.

Głos - Nie rób tego!

Upadłam na ziemię, a smok był coraz bliżej. Nie mogłam nic mu zrobić. Wyciągnęłam rękę przed siebie i poczułam jak smoczyca przykłada mi do niej głowę.

Astrid - Czy ja wytresowałam smoka?

Smoczyca - Wrrrrrraauuuu.

Astrid - Łał.....może być Wichura?

Smoczyca - Wrrrrrrr.

Astrid - No to mam smoka Wichurę.

Szybko wsiadłam na niego i poleciał z wyspy w dal.


6. Zmieniłaś się

Perspektywa Czkawki


Tydzień temu dowiedziałem się, że moja miłość żyje. Kamień spadł mi z serca. Mój ojciec oznajmił nam, że będziemy jej szukać. Ucieszyłem sie z tego powodu. Ale coś zakłóciło to szczęście. Wyboegłem na dwó i zobaczyłem mężczyznę z czarnymi dredami.

Stoick - Drago. Czego tu chcesz?!

Drago - Przypłynąłem po moją własność! Oddawajcie mi ją!

Nie wiedziałem o co mu chodzi. Jaką własność? Szybko podbiegłem do taty, a później podbiegła do nas mama.

Valka - Dargo! Ty szaleńcze!

Drago - Gdzie jest dziewczyna?!

Valka - To ty ją porwałeś?!

Drago - Zgadłaś!

W pewnej chwili układanka się sama ułorzyła. Drago porwał Astrid, a teraz jej szuka! Ale dlaczego?

Sączysmark - Astrid jest nasza!

Mieczyk - Nie oddamy ci jej!

Szpadka - I tak jej tu nie ma!

Postanowiłem zapytać się Drago dlaczego szuka Astrid, ale między nami przeleciała kula płomieni. Na niebie zobaczyliśmy Śmiertnika Zębacza.

Drago - Co?! Jak ona?!

Czkawka - Kto to jest?

Na Placu wylądowała piękna blondynka o błękitnych oczach. Przypominała mi Astrid. Drago podszedł do niej.

Drago - As co ty tu robisz?!

Astrid - Nie możesz mnie więzić w pokoju przez 5 lat!

Drago - Coś ty powiedziała?!

Astrid - To co powinnam tato!

Stoick - Tato? Ty masz córkę?

Drago - Tak! As wracajmy do domu!

Dziewczyna spojrzała na mnie z złością w oczach.

Astrid - Co to za wioska?

Drago - Berk. To są ci, którzy zabili ci matkę!

Czkawka - Co?! My nic nikomu nie zrobiliśmy!

Astrid - Zabiliście mi mamę! Nie daruj wam tego!

Valka - Astrid? To ty?

Nagle dziewczyna spadła ze smoka. Drago szybko do niej podbiegł.

Drago - As co ci jest?

Astrid - Marazmor......wujek....nie!

Drago upuścił dziewczynę i szybko wsiadł do swojego statku, a w krótce odpłynął. Wszyscy podbiegliśmy do nieprzytomnej dziewczyny.

Pyskacz - Wygląda znajomo. Ale czy to Astrid?

Czkawka - Musimy zabrać ją do Gothi!

Polecieliśmy do Gothi. Szamanka stwierdziła, że to Astrid i wróciła jej pamięć. Musi tylko odpoczywać 3 dni. Zaniosłem ją do mojego pokoju, bo sama nie mogła zostać. Minęły 3 dni.


Perspektywa Astrid


Strasznie szumiało mi w głowie. Ale odzyskałam pamięć. Poczułam, że mogę otworzyć oczy. Otwarłam je i zobaczyłam nade mną zielone oczy. Szybko wstałam z zamiarem zaatakowania.

Czkawka - Nie bój się Astrid.

Astrid - Zaraz. Skąd znasz moje imię?

Czkawka - Możesz mnie nie pamiętać, ale to ja Czkawka.

No pięknie. Ciamajda Berk wyprzystojniał. Ale czy to naprawdę Czkawka?

Astrid - Czkawka? Zmieniłeś się.

Czkawka - Ty też. Teraz tylko się nie przestrasz.

Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam Nocną Furię! Aaaaaaaaaaaaaaa! To naprawdę ten smok! Ale co on robi? Podchodzi do Czkawki i.....liże go?

Astrid - Ja chyba jeszcze śpię. To nie możliwe!

Czkawka wstał i uśmiechnął się do mnie. Złapał mnie za rękę i podszedł ze mną do smoka.

Czkawka - Pogłaskaj go.

Astrid - Co?! Co ty mówisz?!

Czkawka - Nie bój się. On jest moim przyjacielem.


Dedyk dla YoungWolves i OLKA LOLKA. Brawo!


Dotknęłam smoka i...........zaczął mnie lizać. Śmiałam się jak jeszcze nigdy. Gdy smok przestał mnie lizać, Czkawka podał mi dłoń. Popatrzyłam na niego.

Czkawka - Pomogę ci.

Podałam mu dłoń i uśmiechnęłam się.


Perspektywa Czkawki


Chyba polubiła Szczerbatka. Szczerbek z pewnością ja polubił, ale czy ona go? Uśmiechnąłem się i pomogłem jej wstać.

Astrid - To ile spałam?

Czkawka - Jakieś 3 dni.

Astrid - Ohhh......Ok.

Widziałem jak się zmartwiła. Postanowiłam, że spytam co ją dręczy.

Czkawka - Chcesz o coś zapytać?

Astrid - W sumie to tak. Co się stało?

Czkawka - Drago wmówił ci, że jesteś jego córką i tu przyleciałaś.

Uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej. Wyszliśmy z mojego pokoju i zeszliśmy do kuchni. Mama na widok Astrid przytuliła ją.

Astrid - Czy my się znamy?

Valka - To ja Valka!

Astrid - Valka? Jak? Co ty tu robisz?

Czkawka - Valka to moja mama.

Astrid prawie zemdlała, ale w porę ją złapałem. Mama kazała mi ją zanieść do pokoju i pilnować.

Perspektywa narratora

Po kilku minutach Astrid zaczęła się budzić. Od razu chciała wstać, ale Czkawka jej nie pozwolił.

Astrid - Nic mi nie jest!

Czkawka - Wiem, ale musisz odpocząć. Nawet nie wiesz gdzie iść.

Astrid - Jak to nie? Na arenę.

Czkawka - Bo jest taki problem, że teraz to jest Smocza Akademia. Tresujemy tam smoki.

Astrid - Jak to smoki? A gdzie jest Wichura?

Czkawka - Spokojnie. Jest w Smoczej Akademii. Idziemy tam?

Dziewczyna od razu złapała chłopaka za rękę i pobiegli razem ze Szczerbatkiem do Akademii. Zastali tam Sączysmarka, Śledzik i Bliźniaków.

Sączysmark - Astrid! Wróciłaś!


7. Dziwny sen i tajemniczy głos

Jeźdźcy od razu podbiegli do Astrid. Po przywitaniu się Czkawka zaczął mówić:

Czkawka - Dzisiaj zajęć nie będzie, ale jutro tak.

Mieczyk - A mogło być tak pięknie!

Śledzik - Czkawka nie zapomnij.

Czkawka - Pamiętam.

Wszyscy oprócz Czkawki i Astrid wylecieli z Akademii. Nagle przed nimi stanęła Wichura.

Astrid - Wichurka!

Smoczyca podbiegła do właścicielki. Wojowniczka czule się z nią przywitała i podeszła do Czkawki.

Astrid - O co chodziło Ślezikowi?

Czkawka - A zobaczysz. To teraz polecisz ze mną w jedno miejsce?

Astrid - Jasne. Ale opowiedz mi jak poznałeś Szczerbatka?

Czkawka - Jeśli opowiesz mi jak ty poznałaś Wichurę.

Astrid - Niech będzie.

Gdy dolecieli nad Klif, Czkawka usiadł obok Astrid. Chłopak zaczął opowiadać o tym jak poznał Szczerbatka, a później Astrid opowiadała jak poznała Wichurę. I tak minął im cały dzień.

Czkawka - Trzeba wracać.

Astrid - A co? Czkawuś się boi?

Dziewczyna zaczęła się śmiać. Czkawka wykorzystał jej nieuwagę i przewrócił ją na ziemię.

Czkawka - Czkawuś nie nazywa się już Czkawuś. A teraz idziemy?

Astrid - Jasne. I jeszcze coś.

Czkawka - Co?

Spytał chłopak, gdy wstali. Nagle Astrid przytuliła go najmocniej jak umiała i szepnęła mu do ucha:

Astrid - Dziękuję i przepraszam.

Czkawka - Za co?

Zapytał, gdy się oderwali od siebie. Wojowniczka psłała mu uśmiech, który wyrażał wszystko.

Astrid - Za wszystko. Za to, że się mną zaopiekowałeś. A przepraszam za to jak cię traktowałam.

Czkawka - Nie ma za co. Widzę, że się zmieniłaś.

Astrid - To dobrze czy źle?

Czkawka - W twoim wypadku dobrze.

W krótce wsiedli na smoki i odlecieli. Na Placu Astrid już chciała iść, ale chłopak złapał ją za nadgarstek.

Czkawka - A teraz niespodzinka. Zamknij oczy.

Astrid - Ale......

Czkawka - Ufasz mi?

Astrid - Tak.

Czkawka - To nie masz się czego bać. Zamknij oczy.

Dziewczyna posłusznie zamknęła oczy i poczuła dotyk w talii. To był Czkawka. Razem szli w kierunku Twierdzy. Przed Twierdzą chłopak kazał otworzyć jej oczy i otworzył drzwi.


Perspektywa Astrid


Zobaczyłam wszystkich. Odwróciłam się w stronę Czkawki, który uśmiechał się. Weszłam do środka i podszedł do mnie Stoick.

Stoick - Dobrze, że wróciłaś. Martwiliśmy się o ciebie, a szczególnie Czkawka.

Spojrzałam na niego i się zarumieniłam. W pewnej chwili już nic nie słyszałam tylko znów ten głos.

Głos - Znalazłaś szczęście. Cieszę się.

Astrid - Skąd mnie znasz? Kim jesteś?

Głos - Kim kogo dobrze znasz, ale nie poznałaś. A oto zagadka dla ciebie: Gdzie zachodzi słońce, łódź przypływa. Zazdrość jest wielka, a miłość nieszczęśliwa.

Astrid - A miłość nieszczęśliwa? O co chodzi?

Głos - Zobaczysz.

Nagle wróciłam do rzeczywistości. Stoicka już nie było, a przed sobą zobaczyłam zmartwioną minę Czkawki.

Czkawka - Astrid? Wszystko w porządku?

Astrid - Tak. Co się stało?

Czkawka - Tata poszedł, a ty stałaś jak wryta. Co się stało?

Astrid - Zamyśliłam się.

Czkawka - No nic. Idziemy to reszty?

Astrid - Tak.

Szliśmy do stołu gdzie siedzieli nasi przyjaciele. Śledzik właśnie kończył opowiadać na wpółprzytomnym Bliźnakiom i Sączysmarkowi o smokach.

Śledzik - Cześć Astrid i Czkawka.

Bliźniaki i Sączysmark momentalnie się podnieśli i nas przytulili. Ja odepchnęłam Mieczyka i Sączysmarka.

Sączysmark - Czkawka pierwszy raz to powiem. Cieszę się, że cię widzę!

Mieczyk - Ja chcę do Akademii!

Astrid - Coś ty im zrobił?

Śledzik - Opowiadałem o smokach.

Posiedzieliśmy jeszcze z godzinę aż przyjęcie się skończyło. Poszłam do domu, ale nie mogłam zasnąć. Gdy zasnęłam śnił mi się dziwny sen.


Szłam prze wioskę. Nikogo nie było. Nagle zauważyłam jasne światło i.....Wichurę? Podeszłam bliżej, by ją pogłaskać, ale się odsunęła.

Astrid - Wichurka......Co jest?

Wichura - Wrrrrrrrrrrrr.

Astrid - O co chodzi?

Spojrzałam za siebie i zobaczyłam Drago z mieczem uniesionym nade mną. Szybko odsunęłam się.

Astrid - Drago! Czego tu chcesz?!

Drago - Mojej kochanej Astrid!

Astrid - Nigdy mnie nie dostaniesz!

Odeszłam do tyłu i potknęłam się o kamień. Drago już miał mi wbić miecz, ale......


Obudziłam się zalana potem, bo usłyszałam jakiś dźwięk. Wyszłam z łóżka, zabrałam topór i pobiegłam na Plażę.

Astrid - Jest tu kto? Halo!

Nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam dziewczynę. Miała wycelowany we mnie nóż. Ale ja miałam topór!

Astrid - Czego chcesz?! Skąd pochodzisz?!

Dziewczyna - Wynoś się!

Astrid - A jak nie to co?!

Dziewczyna - Zabiję cię!

Dziewczyna rzuciła się na mnie. Zaczęłyśmy walczyć.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się w nocy, bo usłyszałem krzyki. Szybko ubrałem się i poleciałem po resztę. Już miałem zapukać do domu Astrid, ale Wichura zaczęł ryczeć.

Wichura - Wrrrrrrrrraaauuuu!

Czkawka - Co jest? Gdzie jest Astrid?

Sączysmark - A jej co?

Śledzik - Zawołajcie Astrid!

Szybko wszedłem do domu, który był otwarty. Wszedłęm do jej pokoju, ale nikogo nie było. Szybko zszedłem na dół i wyszedłem z domu.

Czkawka - Nie ma Astrid.

Głos - Aaaaaaaaaaaa!

Czkawka - Szybko lecimy!

Wsiedliśmy na smoki i polecieliśmy na Plażę. Gdy zeskoczyliśmy, zobaczyliśmy Astrid i dziewczynę.

Sączysmark - Uuuuu....Pnienki się biją!

Mieczyk - Ale widowisko!

Szpadka - No!

Podszedłem bliżej dziewczyn ze Szczerbatkiem. Astrid była silniejsza, ale dziewczyna była zwinniejsza.

Czkawka - Szczerbek!

Mój smok wystrzelił pomiędzy nie. Od razu się uspokoiły.

Astrid - Co jest?!

Czkawka - Kto to jest? Co się tu stało?

Słońce już weszło. Zauważyłem, że Astrid i dziewczyna mają rany. Dziewczyna miała parę siniaków i krew leciała jej z nosa. Astrid miała gorzej. Miała rozciętą rękę i ranę na policzku.

Astrid - Na durna dziewczyna napadła na mnie!

Dziewczyna - Durna?! Wcale nie napadłam na ciebie!

Czkawka - Spokój!

Śledzik - O co poszło?

Astrid - Śnił mi się koszmar i usłyszałam jakieś hałasy. Przyszłam tutaj i napadła mnie ta dziewucha!

Dziewczyna - Ja ci zaraz....

Czkawka - Spokój!


Perspektywa narratora


Dziewczyny patrzyły na siebie ze złością. Czkawka podszedł do Astrid i położył rękę na jej ramieniu.

Astrid - Dobrze ci radzę. Zabierz tą rękę!

Czkawka - Dobra. Już spokojnie.

Chłopak podszedł do nieznajomej i podał jej rękę.

Czkawka - Jestem Czkawka, a ty?

Dziewczyna - Alice. Jestem Alice. Córka wodza wyspy Krzywdy.

Nagle Czkawka usłyszał chrząkanie za sobą. Był to Sączysmark.

Czkawka - A to jest Sączysmark Jorgenson, Śledzik Ingerman, Szpadka i Mieczyk Thorson i Astrid Hofferson.

Alice - Astrid. Piękne imię, tak jak jego właścicielka.

Astrid jeszcze bardziej się zdenerwowała. Już chciała się rzucić na Alice, ale drogę zablokował jej Szczerbatek.

Astrid - Szczerbatek! Puść mnie!

Czkawka szybko podszedł do swojego smoka i pogłaskał go. Później popatrzył na rozłoszczoną Astrid. Jej oczy przypominały mu o jej nienawiści do smoków.

Śledzik - Czkawka może zaprowadzić je do Gothi?

Czkawka - Zaraz idziemy. Ja musze porozmawiać z Astrid.

Sączysmark - To my już idziemy.

Jeźdźcy polecieli z Alice do Gothi. Czkawka został sam z Astrid. Delikatnie podszedł do niej i złapał za ręce.

Astrid - Co ty robisz?! Pozwalasz jej iść do wioski?!

Czkawka - Astrid uspokój się. Już lepiej?

Astrid - Mhm.

Dziewczyna zabrała szybko ręce i wsiadła na Wichurę. Czkawka postąpił tak samo i polecieli do Berk.


Dedyk dla YoungWolves i Roxi1902. Brawo!


8. Miałaś rację

Gdy dolecieli do domu Gothi, zobaczyli jeźdźców. Czkawka od razu, gdy zsiadł ze smoka zapytał:

Czkawka - A wy co tu robicie?

Sączysmark - A czekamy na ciebie i Astrid.

Czkawka - Na nas? A to nowość.

Śledzik - Czekam, bo musimy się spytać twojego ojca gdzie Alice będzie mieszkać.

Czkawka - No tak. U mnie nie może. Śledzik?

Śledzik - Sztusia będzie się czuć nieswojo.

Sączysmark - Szpadunia będzie zazdrosna.

Szpadka - Oh....U nas nie może, bo Mieczyk za bardzo chrapie. A ja mam mało miejsca w pokoju.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co? No dobra.

Czkawka - (szeptem do Astrid) Dziękuję.

Astrid uśmiechnęła się i weszła do Gothi. Pp pół godzinie wyszław opatrunkach.

Czkawka - I co powiedziała Gothi?

Astrid - Nic mi nie będzie. Alice będziesz mieszkać u mnie.

Alice - Oh.....Jasne.

Czkawka - Ale najpierw trzeba cię przedstawić mojemy ojcowi.

Przyjaciele poszli do domu Czkawki. Zasatli tam wodza rozmawiającego z Pyskaczem.

Czkawka - Tato jest sprawa.

Stoick - Jaka?

Sączysmark - Znaleźliźmy dziewczynę na Plaży i jest tutaj.

Pyskacz - No to pokażcie ją.

Czkawka - Alice!

Do domu weszła dziewczyna i Astrid. Na ich widok Pyskacz i Stoick zdziwili się.

Czkawka - To jest Alice. Pochodzi z wyspy Krzywdy.

Stoick - No dobrze. Może u nas zostać, ale z kim będzie mieszkać?

Astrid - Ze mną.

Pyskacz - A dlaczego jesteście w opatrunkach?

Alice - Małe nieporozumienie, ale już jest wszystko ok. Prawda Astrid?

Astrid popatrzyła na nią wrogo. Jednak po spojrzeniu na Czkawkę uspokoiła się.

Astrid - Tak. To co? Alice idziemy?

Alice - Jasne.

Dziewczyny poszły do domu Astrid. Następnego dnia Czkawka prowadził lekcje w Akademii. Astrid cały czas patrzyła na Alice, która przystawiała się do Czkawki. Chłopak nie reagował na to. Po skończonych zajęciach wszyscy wyszli oprócz Czkawki i Astrid.

Astrid - Czkawka możemy porozmawiać?

Czkawka - Jasne. O co chodzi?

Astrid - O Alice. Ciągle bierze moje rzeczy bez pozwolenia! Jeśli jeszcze raz tak zrobi to jej.....

Wojowniczka nie dokończyła, bo do Akademii weszła Alice. Dziewczyna podeszła do Czkawki.

Alice - Może oprowadzisz mnie po Berk? Nie znam jeszcze tu miejsc.

Czkawka - Jasne. Zaraz przyjdę.

Alice wyszła z Smoczej Akademii. Chłopak odwróciła się i napotkał rozzłoszczony wzrok Astrid.

Astrid - I co? Może zamierzasz to tolerować?!

Czkawka - Astrid.....Uspokój się.

Astrid - Lepiej wygoń ją z wyspy nim będzie zapóźno!

Wojowniczka wyszła z Akademii. Czkawka nie wiedział co ma robić. Lubił Alice, ale kochał Astrid. Postanowił porozmawiać z Alice. Wybrał się z nią na Plażę.

Alice - Sączysmark mi mówił, że zawsze mówisz, że aż się słuchać nie chce. A teraz taki cichy. Czemu?

Czkawka - Mam do ciebie pytanie. Dlaczego bierzesz rzeczy Astrid?

Alice - Co?! Kto ci to powiedział?! Astrid?! Ty jej wierzysz?!

Czkawka - Ale......

Alice - Wiesz przeszła mi ochota na zwiedzanie! Idę!

Alice poszła, a Czkawka poleciał do domu.



9. To nie twoja wina

Na Berk minęło kilka dni. Alice z Astrid jeszcze bardziej się nienawidziły. Ani jedna ani druga nie odzywały się do Czkawki. Chłopak chodził markotny. Ale wszystko zmieniło się pewnego dnia.


Perspektywa Astrid


Jak co dzień wyszłam z Akademii i poszłam do domu. Nagle zauważyła ranę na skrzydle Wichury.

Astrid - Wichurka co jest? Kto ci to zrobił?

Wichura - Wrrrrrrrrrrr.

Astrid - Zaczekaj. Zaraz przyjdę.

Pobiegłam szybko do Gothi. Po kilku minutach przybiegłam z maścią od szmanki. Posmarowałam Wichurze ranę i opatrzyłam. Nastepnie poszłam do pokoju Alice, której nie było, bo poszła na Plażę.

Astrid - Coś tu musi być.

Nagle zauważyłam nóż z krwi. To sprawka Alice! Ja jej pokażę! Czekałam na nią 4 godziny, aż przyszła. Od razu zaczęłam na nią krzyczeć.

Astrid - Coś ty zrobiła Wichurze?!

Alice - A co? Smoczyca ranna?

Astrid - Przestań! Czego ty od nas chcesz?!

Alice - Czkawkę! Jest mój i Drago!

Astrid - Co?!

Alice wyszła z pokoju. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na nią. Walczyłyśmy tak kilka minut, aż Alice popchnęła mnie i spadłam ze schodów. Naszczęście złapałam jej rękaw i razem spadłyśmy.

Astrid - Moja ręka........

Ostatnie co widziałam to nieprzytomną Alice. Później zemdlałam.


Perspektywa Valki


Obudziłam się w nocy, bo usłyszałam jakiś huk. Stoick spał, ale ja poszłam do pokoju Czkawki, który również spał. Lekko szturchnęłam go i się obudził.

Czkawka - Mama? Co ty tu robisz?

Valka - Usłyszałam huk i myślałam, że to ty.

Czkawka - Nie to nie ja. A może coś ci się przyśniło?

Valka - Nie. Proszę cię chodź sprawdzimy to razem.

Czkawka - Tylko chodź po tatę.

Poszliśmy obudzić Stoicka i poszliśmy po resztę jeźdźców.

Sączysmark - Ja nic nie słyszałem.

Śledzik - A ja tak. Coś jakby spadło.

Stoick - Dobra chodźmy popytać.


Perspektywa Czkawki


Poszliśmy do Pyskacza, ale on nic nie robił. Postanowił, że nam pomoże. Po godzinie przepytaliśmy wszystkich, ale nikt nic nie robił. Został tylko dom Astrid.

Pyskacz - No to Czkawka możesz iść.

Czkawka - Co? Dlaczego ja?

Sączysmark - Bo ona nas udusi. Chcesz mieć nas na sumieniu?

Czkawka - No dobra.

Poszedłem w kierunku domu Astrid. Zapukałem, ale nikt nie otwierał. Postanowiłem użyć mojego noża i przekręciłem zamek w drzwiach. Drzwi otwarły się i zobaczyłem Astrid leżącą na Alice.

Czkawka - Astrid! Mamo! Tato! Chodźcie tu!

Podbiegli do mnie wszyscy. Ja zapaliłem świecę i sprawdziłem czy żyją.

Czkawka - Żyją. Musimy zabrać je do Gothi.

Pyskacz - Idziemy.

Gothi opatrzyła Astrid i Alice. Ja zaniosłem Astrid do mojego pokoju, a Alice została u Gothi. Patrzyłem na nią i obwiniałem się o to, że nie zareagowałem. W krótce zasnąłem.


Perspektywa Astrid


Byłam w jakimś pokoju. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich kobieta podobna do mnie.

Kobieta - Odnalazłaś swoje przeznaczenie. Teraz możesz iść sama.

Ten głos był taki sam jak ten co słyszałam w myślach.

Astrid - Kim jesteś? Czy ja cię znam?

Kobieta - Możesz mnie nie pamiętać, ale ja ciebie znam Astrid.

Astrid - Skąd znasz moje imię? Kim jesteś?

Kobieta - Jestem Astryda, twoja mama.

Astrid - Mama? Dlaczego tu jesteś?

Astryda - Thor pozwolił mi poierować twoim życiem. Teraz już możesz sama iść.

Astrid - Mamo kocham cię.

Astryda - Ja ciebie też.


Obudziłam się rano. Nie mogłam się ruszyć. Zauważyłam Czkawkę śpiącego na biurku. Cicho jęknęłam, ale Czkawka obudził się.

Czkawka - Astrid! Jak się czujesz?

Astrid - Bywało gorzej. Co się stało?

Czkawka - Znaleźliśmy cię na podłodze razem z Alice.

Już wszystko sobie przypomniałam. Ale gdzie była Alice? Czy ona nie żyje?

Astrid - A co z Alice? Czy ona....

Czkawka - Żyje. Jest u Gothi, ale jak się obudzi od razu wypływa.

Astrid - A co mi jest?

Czkawka - Alice ma złamana nogę, a ty masz złamana rękę i żebro.

Astrid - Aha.

Widziałam jak się zmartwił. Delikatnie podniosłam się i go przytuliłam. Po pewnym czasie odwzajemniła uścisk.

Astrid - Czkawka co jest?

Czkawka - To moja wina. Ja cię nigdy nie słucham.

Astrid - To nie twoja wina. Nie mogłeś nic zrobić.

Mój przyjaciel spojrzał mi w oczy. Delikatnie się uśmiechnął i ja też.


Perspektywa narratora


Minął miesiąc od tego wypadku na schodach. Czkawka codziennie przychodził do Astrid i jej pomagał. Alice po tym jak się obudziła od razu wypłynęła. W krótce Astrid była już cała i zdrowa. Dziś przyszła na zajęcia do Akademii.

Czkawka - Astrid dobrze, że wróciłaś.

Astrid - Też się cieszę. To co? Zaczynamy lekcje?

Sączysmark - Znowu te lekcje?

Astrid - A wolisz mieć odbitą moją nogę na twojej, że tak powiem ślicznej buźce?

Sączysmark - Nie! Zabierzcie ją!

Czkawka - No to zaczynamy!

Po 2 godzinach zajęcia skończyły się. Astrid już miała lecieć, ale zatrzymał ją Czkawka.

Czkawka - Może polecimy gdzieś? Pokażesz mi co nauczyłaś Wichurę.

Astrid - Jasne. Tylko muszę nakarmić Wichurkę. Idziesz ze mną?

Czkawka - Jasne. Szczerbek idziemy!

Przyjaciele poszli w kierunku domu Astrid. Dziewczyna wyciągnęła z domu kosz ryb, którymi poczęstował się również Szczerbatek.

Astrid - No proszę. Czy mamy nową parę na Berk?

Czkawka - Chyba tak. To co? Lecimy?

Astrid - Tak. Wichura!

Po minucie wzbili się w powietrze i zaczęła się gonitwa.

Astrid - Nie dogonisz mnie!

Czkawka - Jesteś tego pewna?

Chłopak przyspieszył i oboje wylądowali w tym samym momencie nad Klifem.

Astrid - Remis! Następnym razem nie dogonisz mnie!

Czkawka - Tsa......Napewno.


Perspektywa Czkawki


Astrid usiadła i patrzyła w dal. Naprawdę podziwiałem ją. Straciła rodziców, a później wuja. Została sama, ale nigdy się nie poddała. Nawet podziękowała mi co zdarzało się jej rzadko.

Usiadłem obok niej i spojrzałem w dal.

Czkawka - Dlaczego tam tak patrzysz?

Astrid - A pamiętasz jak 5 lat temu zobaczyłeś mnie na Plaży?

Dobrze to pamiętam. Chciała mnie za to zabić. Wtedy to naprawdę zacząłem się jej bać.

Czkawka - Tak. I co?

Astrid - Patrzyłam na zachodzące słońce. Uwielbiam tak patrzeć.

Czkawka - Teraz rozumiem.



10. Heathera

Perspektywa narratora


Na Berk minęło kilka dni. Wszyscy żyli tak jak wcześniej tylko, że ze smokami. Za kilka dni miała zacząć się zima. Czkawka i jego przyjaciele oraz smoki siedziały w środku Smoczej Akademii.

Czkawka - Dobra. To ile splunięć ma Gronkiel?

Chłopak rozejrzał się dookoła i wszyscy byli czymś zajęci. Sączysmark rozmawiał z Hakokłem, Śledzik opowiadał Sztukamięs historyjki, Mieczyk rozmawiał z Miecią, a Szpadka siedziała i patzryła w górę.

Czkawka - Słuchacie mnie?

Sączysmark - Jasne, że......nie.

Czkawka - Uhhh.......Astrid?

Jednak dziewczyna siedziała i ostrzyła swój topór. Szczerbatek sobie smacznie spał. Czkawka usiadł obok Astrid i zaczął z nią rozmawiać.

Czkawka - Astrid ty też?

Astrid - Ale co? Ostrzę topór.

Czkawka - Dobra. Koniec dzisiaj tych zajęć.

Nagle do środka wszedł Pyskacz. Chłopak pomógł mu zamknąć wrota.

Pyskacz - Czkawka weź kogoś i leć na Plażę.

Czkawka - Ale dlaczego? O co chodzi?

Pyskacz - Ktoś jest tam.

Czkawka - Zaraz lecę!

Kowal wyszedł. Czkawka rozejrzał się po jeźdźcach i spojrzał na Astrid.

Czkawka - Astrid lecisz ze mną?

Astrid - Jasne. Tylko obudź Szczerbatka.

Chłopak zaczął budzić swojego smoka. Po paru minutach męki Szczerbatek otworzył oczy. Czkawka i Astrid wylecieli z Akademii i polecieli na Plażę.


Perspektywa Astrid


Wylądowaliśmy obok jakiejś łodzi. Obok stała dziewczyna o czarnych włosach. Czkawka i ona spojrzeli na siebie.

Czkawka - Heathera?

Dziewczyna - Czkawka?

Oboje wpadli sobie w ramiona. Kim jest ta dziewczyna? O co tu chodzi?

Czkawka - Jak dobrze cię widzieć!

Heathera - Ciebie też.

Dziewczyna spojrzała w moją stronę i zapytała się Czkawki:

Heathera - A to kto? Jej nie znam.

Czkawka - To jest ta Astrid, o której wszyscy ci opowiadali.

Heathera podeszła w moją stronę i wyciągnęła dłoń. Niepewnie podałam jej moją dłoń.

Heathera - Heathera.

Astrid - Astrid Hofferson.


Heathera - Wiele o tobie słyszałam. Jesteś najlepszą wojowniczką na Berk.

Spojrzałam na uśmiechającego się Czkawkę. Podszedł do nas i zaprponował:

Czkawka - Może wrócimy? Tata będzie się martwił.

Heathera - Jasne. Tylko na czym mam lecieć?

Astrid - Możesz ze mną.


Perspektywa narratora


Dziewczyna wsiadła na Wichurę razem z Astrid. Razem z Czkawką polecieli na Berk. Gdy Heathera zsiadła ze smoka Astrid od razu zobaczyła Valkę.

Heathera - A to kto?

Kobieta podeszła do nich i uśmiechnęła się.

Valka - Czkawka wracajcie już do domu.

Czkawka - A właśnie. Mamo to jest Heathera.

Heathera - Mamo? Przecież ty nie miałeś mamy.

Czkawka - To długa historia. Opowiem ci ją później.

Astrid - Valka gdzie będzie mieszkać Heathera?

Valka spojrzała na dziewczynę i na wojowniczkę. Od razu wpadł jej do głowy pewien pomysł.

Valka - A może z tobą Astrid? Poznacie się lepiej.

Heathera - Ale.......

Astrid - Nie ma problemu. Nawet pasuje mi to. Nie będę się nudzić sama w domu. Chodź......Zaprowadzę cię.

Dziewczyny ruszyły do domu. Następnego dnia w Akademii odbywały się zajęcia, na które przyszła Heathera.

Czkawka - Ile splunięć ma Zębiróg?

Śledzik - 6!

Czkawka - Punkt dla Śledzika i Sączysmarka.

Astrid - To nie fair! Ja muszę siedzieć tutaj z Bliźniakami!

Szpadka - A masz coś przeciwko?

Mieczyk - Nie. To się mówi tak: Sprzeciwiasz się?

Dziewczyna nie wytrzymała i rzuciła się na Mieczyka. Czkawka szybko odciągnął zdenerwowaną Astrid od Mieczyka.

Czkawka - Astrid uspokajamy się.

Mieczyk - Zabierzcie ją! Zwariowała!

Astrid - Ja?! Trzymajcie mnie, bo.......

Czkawka - Spokój!

W jednej chwili wszyscy się uciszyli. Heathera była pod wrażeniem krzyku swojego przyjaciela. Śledzik, Szpadka i Sączysmark przestali krzyczeć, a Mieczyk schował się za Śledzikiem.

Czkawka - Dzisiaj koniec zajęć. Możecie iść do domu.

Przy wyjściu Astrid, Sączysmark i Szpadka zaczęli się kłócić.

Sączysmark - Ej misia! A może.....

Astrid - Za mało dostałeś 5 lat temu?! Poprawić ci?!

Szpadka - Mam spokój!

Sączysmark - A może ty księżniczko?

Szpadka - Zaraz go......

Czkawka westchnął, a Heathera podeszła do niego.

Heathera - I jak ty z nimi wytrzymujesz?

Czkawka - Nie jest tak źle..... Wystarczy tylko krzyknąć.

Heathera - A z tego co tu widziałam to Astrid cię nie słucha.

Czkawka - Ona nikogo nie słucha. Robi wszystko po swojemu. Mam pytanie.


Dedyk dla Nika Hofferson. Brawo!


Heathera - Jakie?

Czkawka - Chciałabyś mieć smoka?

Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co przed chwilą usłyszała. Bardzo się cieszyła.

Heathera - Tak! Tak! Tak! Dziękuję Czkawka!

Dziewczyna przytuliła mocno chłopaka. Gdy się od siebie oderwali, Czkawka powiedział:

Czkawka - Ale musimy kogoś zabrać. Tylko kogo?

Heathera - Może Astrid? Chyba nie boi się?

Czkawka - Nie. No to ja powiem jej to.

Chłopak ruszył w stronę domu dziewczyny.


11. Smok dla Heathery i tajemnica

Perspektywa Czkawki


Zapukałem trochę przestraszony do domu Astrid. Po chwili drzwi otworzyły się, a w nich ujrzałem jej błękitne oczy. Uśmiechała się i to był dobry znak.

Czkawka - Astrid Heathera chciała cię zabrać po jej smoka.

Astrid - Mnie? Aż tak mnie polubiła?

Czkawka - Tak. To co? Lecisz?

Astrid - Jasne. Tylko kiedy?

Czkawka - Jutro z rana. Sączysmark i Bliźniaki będą mieli zabawę, a Śledzik jakoś to przeżyje.

Astrid - Chyba. No to idę się przygotować. Cześć!

Czkawka - Cześć!

Astrid zniknęła za drzwiami. Poszedłem do domu i położyłem się spać. Rano o budził mnie nikt inny jak Szczerbatek.

Czkawka - Szczerbek!

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrr.

Spojrzałęm przez okno. Było już rano. Szybko wstałem i ubrałem się. Później szybko zjadłem śniadanie i pobiegłem po Heatherę i Astrid. Zobaczyłem je stojące przed domem.

Czkawka - Sorry za spóźnienie. Zaspałem. To jak? Lecimy?

Astrid i Heathera - Lecimy!

Szybko wzbiliśmy się w górę i polecieliśmy.


Perspektywa Heathery


Czkawka ciągle spoglądał na Astrid, a ona na niego. Chyba coś tu się kroi. Muszę przerwać tą ciszę.

Heathera - A skąd będę wiedziała, który to smok?

Czkawka - On cię wybierze.

Heathera - A jak Astrid oswoiłaś smoka?

Astrid westchnęła, a w jej oczach widziałam łzy.

Astrid - To było jak uciekłam od Drago. Znalazłam ją i wytresowałam.

Czkawka - Lądujemy!

Szybko wylądowaliśmy i od razu zobaczyłam Gronkiela, który mi się spodobał. Powiedziałam Czkawce, że chcę go. On powiedział mi co i jak mam zrobić.

Heathera - Cześć mały. Śliczny jesteś.

Popatrzyłam na Czkawkę, który się uśmiechał i Astrid, która wyglądała na przestraszoną. Podeszłam bliżej i smok już miał wystrzelić, ale nagle pojawiła się Astrid na Wichurze.

Astrid - Heathera!


Perspektywa narratora


Smok odwrócił się i strzelił w Astrid i Wichurę. Wojowniczka wraz ze swoją smoczycą spadły na ziemię.

Czkawka - Astrid!

Smok był coraz bliżej, gdy nagle Heathera przyłożyła mu rękę do pyska. Smok uspokoiła się i zaczęła ją lizać.

Heathera - Też cię kocham! Hahahahaha!

Astrid szybko wstała, a Czkawka podbiegł do niej. Zdziwieni patzryli się na tę scenę z radością. W krótce smok zszedł z dziewczyny, a ona sama wstała.

Heathera - Jakby cię tu nazwać? Wiem! Spout!

Smok był bardzo szczęśliwy z imienia. Od razu wsiedli na swoje smoki i polecieli na Berk. Gdy wylądowali, Szczerbatek, Wichura i SPout obskoczyli Astrid. Wojowniczka śmiała się.

Czkawka - Szczerbek zostaw Astrid!

Heathera wiedziała już o co chodzi. Podeszła do chłopaka i szepnęła mu:

Heathera - Widzę, że ktoś tu się zakochał!

Czkawka - Ja? Nie.

Heathera - Wiem o tym. Nie wmówisz mi, że nie.

Czkawka - Ale ona mnie nie kocha.

Heathera - Powiedz jej co czujesz. Nie dowiesz się tego jeśli nie zapytasz.

Czkawka - Dobra. Dzięki.

Heathera - Nie ma za co.


Wybrałam dwie opcje naraz. Dzięki za odpowiedzi!


12. Przerwa

Minęło kilka dni odkąd Heathera ma smoka i jest na Berk. Czkawka czuł, że musi powiedzieć Astrid co do niej czuje. Po zajęciach postanowił zabrać ją nad Klif.

Heathera - Dasz radę!

Czkawka - Wiem.

Wszyscy wylecieli z Akademii i zostali tylko Astrid i Czkawka. Chłopak podszedł do niej nieśmiało.

Czkawka - Astrid chciałabyś może gdzieś polecieć? Może nad Klif?

Astrid - Jasne. Wichura!

W krótce polecieli nad Klif. Przez całą drogę milczeli, aż dolecieli nad Klif. Chłopak zszedł pierwszy i podał pięknej wojowniczce rękę.

Astrid - Jak ja tu uwielbiam być. Dziękuję, że pokazałeś mi je.

Czkawka - Cieszę się, że ci się podoba.

Czkawka chwycił Astrid za ręce i spojrzał w jej piękne, błękitne oczy. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i zarumieniła. Chłopak zresztą też.

Czkawka - Astrid.....ja....ja....

Nagle przylecieli do nich jeźdźcy. Wszyscy wyglądali na zmartwionych.

Śledzik - Czkawka! Atakują!

Czkawka - Kto?!

Sączysmark - Drago!

Astrid - O nie! Ja się z nim policzę!

Szpadka - Lecimy?

Mieczyk - Ja to chciałem powiedzieć!

Szpadka - Nie, bo ja!

Jeźdźcy szybko wsiedli na swoje smoki i polecieli na Berk gdzie trwała bitwa. Gdy wylądowali, Czkawka podbiegł do Stoicka walczącego z Drago.

Czkawka - Tata! Pomogę ci!

Stoick - Dobrze!

Wandale ruszyli do ataku. Berk wygrywało, a armia Drago przegrywała. Nagle Drago zauważył Astrid, która walczyła z jego strażnikiem.


Perspektywa Astrid


Czkawka i Stoick walczyli zresztą jak każdy. Ja walczyłam ze strażnikiem Drago. Nagle zobaczyłam Drago z nożem nade mną.

Astrid - (szeptem) Nie!

Drago - Tak!

Już przygotowałam się na najgorsze, ale coś zakryło mnie. Gdy otworzyłam oczy, Szczerbatek był zawiązany przez Drago. Czkawka mi tego nie wybaczy.

Czkawka - Szczerbatek! Nie!

Drago - To koniec! Pożegnaj się ze swoim smokiem!

Drago odpłynął ze Szczerbatekiem. Czkawka szarpał się, ale zatrzymali go. Wiedziałam, że to moja wina. Upadłam na ziemię i oddychałam głęboko.


Perspektywa Czkawki


Zabrał Szczerbatka! Nie daruje mu tego! Zaraz! Spojrzałem w kierunku Astrid, która klęczała na ziemi i głęboko oddychała. Szybko podbiegłem do niej.

Czkawka - Astrid! Nic ci nie jest?

Spojrzała na mnie tymi swoimi oczami. Było w nich teraz tylko przerażenie i smutek.

Astrid - To moja wina. To przeze mnie.

Czkawka - Co? To nie twoja wina Astrid. Słyszysz? Nie twoja.

Przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem. To nie była jej wina.


13. Odzyskam cię!

Perspektywa narratora


Dzisiaj rano Czkawka wstał wcześniej i poszedł na Plac. Czekali tam na niego jeźdźcy oraz jego rodzice i Pyskacz.

Czkawka - Dobra lecimy!

Chłopak wsiadł za Astrid na Wichurę i polecieli na wyspę Drago.

Śledzik - Czkawka, a co będzie jak tam przylecimy?

Czkawka - Ja i mama pójdziemy szukać Szczerbatka, a wy zajmijcie się Drago. Astrid.

Tu popatrzył na dziewczynę, która była zamyślona. Jednak szybko ocknęła się i spojrzała do tyłu.

Czkawka - Astrid ty będziesz musiała zostać, bo Drago cię szuka.

Astrid - Co?! Ja mam zostać?! Nie rób mi tego!

Valka - Czkawka ma rację. Jeśli Drago cię zobaczy będzie to koniec. Złapie nas i ciebie.

Astrid - Ale......

Sączysmark - No Astrid. Słuchaj Czkawki.

Dziewczyna zdenerwowała się, ale zgodziła się. Gdy wylądowali na wyspie wroga, Czkawka i Valka ruszyli na poszukiwanie Szczerbatka. Reszta jeźdźców przygotowała się do ataku, a Astrid odleciała z Wichurą za skałę. Nagle zaatakowali ich strażnicy Drago. Tym czasem u Czkawki i Valki.


Perspektywa Czkawki


Szliśmy korytarzem patrząc po celach. Bałem się o Szczerbatka. Nagle usłyszałem jakiś ryk.

Valka - Słyszysz to?

Czkawka - Szczerbatek!

Pobiegliśmy do celi, z której wydobywał się ryk. Zobaczyłem Szczerbatka i od razu otworzyłem drzwi od celi. Wszedłem do środka i zacząłem rozwiązywać go.

Czkawka - Hej......Szczerbek lecimy!

Szybko rozwiązałem go i pobiegliśmy na zewnątrz. Zobaczyłem tatę walczącego i jeźdźców. Za skałą zauważyłem Astrid gotową do ataku. Podbiegłem do pozostałych i powiadomiłem ich o odlocie.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli na Berk. Podczas lotu Szczerbatek leciał obok Wichury. Czkawka coś przeczuwał, ale był zadowolony z tego. W pewnym momencie odezwał się Czkawka do Astrid.



Czkawka - Chciałabyś polecieć ze mną nad Klif?

Astrid - Wichurka co ty na to?

Wichura - Wrrrrraaauuuu.

Astrid - No to macie towarzystwo.

Czkawka i Astrid oddalili się od jeźdźców i polecieli nad Klif. Gdy Astrid chciała zejść Czkawka wziął ją na ręce i zaczął ją łaskotać. Dziewczyna nie mogła przestać się śmiać.

Astrid - Prze.....sta....przes......tań! Hahahahaha!

Czkawka - A co za to dostanę?

Astrid - Wszystko co chcesz tylko przestań!

Chłopak przestał ją łaskotać i spojrzał jej w oczy.


Perspektywa Czkawki


W jej oczach było widać tylko błękit i szczęście. Tak uwielbiam na nie patrzeć. Wyglądała tak pięknie. Chwila! Za długo się na nią patrzę!

Czkawka - I co dostanę?

Astrid - Już mówiłam. Wszystko co chcesz.

Czkawka - Ty moja najlepsza przyjaciółko spędzisz ze mną jutro cały dzień. Zgoda?

Astrid - Ok. Mogę wstać?

Dopiero teraz zauważyłem, że leżę na niej. Podniosłem się i podałem jej rękę. Gdy wstaliśmy, Astrid walnęła mnie w ramię.

Astrid - Kto pierwszy w Berk?!

Uśmiechnąłem się, a ona wsiadła na Wichurę i popędziła na Berk.

Czkawka - Ach Astrid. Nie dam ci wygrać!

Szybko wsiadłem na Szczerbka i poleciałem na Berk za Astrid.


14. Kochałem, kocham i zawsze będę kochać cię!

Perspektywa narratora


Następnego dnia Czkawka wstał, ubrał się i zszedł na śniadanie. Była tam już Valka i Stoick.

Valka - Co dzisiaj tak wcześnie?

Stoick - Nic dziwnego. Wczoraj był z Astrid nad Klifem.

Czkawka - A skąd ty to wiesz?

Stoick zrobił minę jakby chciał zmienić temat. Valka uśmiechnęła się i zapytała:

Valka - Kiedy jej powiesz, że ją kochasz? Wszyscy się o to pytają.

Czkawka - A oni.....Skąd o tym wiesz?

Chłopak spojrzał na swojego ojca i wszystko zrozumiał.

Stoick - No wiesz.......Jak ja wiem to i twoja mam powinna wiedzieć. No to kiedy jej to powiesz?

Czkawka - Dzisiaj. Mam taki zamiar.

Czkawka zjadł śniadanie i poszedł ze Szczerbatkiem do Astrid. Zauważył ją karmiącą Wichurę.

Czkawka - Cześć!

Astrid - Cześć! To gdzie lecimy?

Czkawka - Najpierw na Plażę, później do lasu i nad Klif.

Astrid - Ok. To ja idę się przebrać.

Po godzinie wyruszyli na Plażę. Szczerbatek bawił się z Wichurą, a Astrid i Czkawka siedzieli rozmawiali.

Czkawka - A jak poznałaś Valkę?

Astrid - Marazmor mnie do niej przyniósł. Na początku chciałam ją zaatakować, ale zatrzymał mnie Marazmor. Powinieneś być mu wdzięczny.

Czkawka - Dlaczego?

Astrid popatrzyła na niego i się uśmiechnęła.

Astrid - Gdyby nie on to nie miał byś mamy.

Dziewczyna zaczęła się śmiać, a Czkawka razem znią. Po kilku godzinach polecieli do lasu.

Astrid - Po co tu przylecieliśmy?

Czkawka podszedł do Wichury i wyciągnął topór Astrid. Zdziwiona dziewczyna podeszła do niego i zabrała swój topór.

Astrid - To mój topór.

Czkawka - Wiem....I dlatego nauczysz mnie nim rzucać.

Astrid - Ale to kilka dni zanim się nauczysz. Ja musiałam, żaby tak rzucać jak teraz uczyć się przez 15 lat.

Chłopak wziął jej topór i uśmiechnął się.

Czkawka - Nie znasz moich możliwości. To zaczynamy?

Astrid - Niech będzie.

Po godzinie Czkawka rzucał toporem prawie jak Astrid. Dziewczyna była pod wrażeniem.

Astrid - No muszę ci przyznać, że szybko się uczysz. Alę do mnie brakuje ci trochę.

Czkawka - No to teraz nad Klif.

Przyjaciele wsiedli na smoki i polecieli nad Klif. Gdy zszedli ze smoków, Czkawka złapał Astrid za ręce i popatrzył w oczy.

Czkawka - Astrid....ja...ja...ja...

Astrid - Tak?

Czkawka - Astrid ja.......ja...ja.....ja cię kocham. Nie potrafię przestać o tobie myśleć. Kocham cię od zawsze. Gdy zniknęłaś, nie mogłem spać. Szczerbatek pomógł mi zapomnieć, ale to zawsze powracało. Kocham cię i wiem to dobrze.

Astrid patrzyła na niego jak zahipnotyzowana. Uśmiechnęła się i odpowiedziała:

Astrid - Ja też cię kocham.

Czkawka przybliżył jej usta do swoich. Po chwili złączyli się w namiętnym pocałunku. Kochali się i dobrze to wiedzieli. Gdy oderwali się od siebie, popatrzyli sobie w oczy.

Czkawka - Zostaniesz moją dziewczyną?

Astrid - Tak!

Astrid znów pocałowała chłopaka. Szczęśliwi usiedli na trawie i patrzyli na zachodzące słońce.

Czkawka - Jestem bardzo szczęśliwy.

Astrid - Ja też. To co? Lecimy na Berk?

Czkawka - Jasne.

Para wsiadła na smoki i polecieli do wioski. Czkawka odprowadził Astrid pod jej dom, a ona podziękował mu namiętnym i przepełnionym miłością i zaufaniem pocałunkiem. Czkawka poszedł szczęśliwy do swojego domu.


15. Zwykły dzień.....raczej nie cz.1

Minął miesiąc odkąd Czkawka i Astrid są parą, ale nikt o tym nie wie poza rodzicami Czkawki. Tego dnia Stoick postanowił ogłosić to całej wiosce. Zdenerwowany Czkawka poszedł do Astrid.

Astrid - I co? Tak powie to?

Czkawka - No raczej. A co u ciebie?

Astrid - To co zawsze. Codziennie latam z Wichurą i odwiedza mnie mój chłopak.

Oboje parsknęli śmiechem. Czkawka wstał i podszedł do swojej dziewczyny.

Astrid - Ale......

Chłopak pocałował ją w usta, a dziewczyna odwzajemniła pocałunek. Trwali w nim tak 10 minut. W krótce oderwali się od siebie.

Astrid - I co Czkawuś? Idziemy na przyjęcie?

Czkawka - Raczej nie.

Astrid - A ja chciałabym posłuchać twojego ojca i zobaczyć miny Sączysmarka, Śledzik i Bliźniaków. A ty byś nie chciał?

Czkawka - I to jak. Dobra idziemy.

Czkawka i Astrid poszli do twierdzy gdzie odbywało się przyjęcie. Gdy weszli wszystkie oczy były skupione na nich. Nagle podeszli do nich jeźdźcy i ku ich zdziwieniu zaczęli im gratulować.

Sączysmark - Jak długo już jesteście razem?

Mieczyk - Dlaczego nam nie powiedzieliście?

Szpadka - Kiedy ślub?

Czkawka - Spokój! Narazie nie będzie żadnego ślubu.

Śledzik - Dajmy im odpocząć.

Mieczyk - No właśnie Szpadka!

Szpadka - zaraz ci tak przywalę, że zobaczysz gwiazdy przed oczami!

Jeźdźcy poszli, a przed parą pojawili się rodzice Czkawki. Tego wieczoru Czkawka i Astrid nie mieli czasu dla siebie. Po przyjęciu wszyscy poszli do swoich domów. Czkawka poszedł odprowadzić Astrid.


Astrid - Zostaniesz dzisiaj ze mną?

Czkawka - Jasne. Tylko pójdę powiedzieć mamie i tacie.

Astrid - To ja poczekam.

Chłopak poszedł do swojego domu. Gdy wszedł, zobaczył swoich rodziców uśmiechniętych i zadowolonych.

Valka - Już jesteś? A gdzie Astrid?

Czkawka - Dzisiaj śpię u Astrid jakby coś.

Stoick - Jasne. Nie przeszkadzajcie sobie.

Valka parsknęła śmiechem, Czkawka stał jak wryty, a Stoick uśmiechał się. Czkawka odwrócił się i popatzrył na swojego ojca.

Czkawka - Tsa....Jasne.

Czkawka poszedł szybko do domu swojej dziewczyny. Zapukał do drzwi, z których usłyszał "wejdź."

Czkawka - I jak My'Lady?

Astrid - Chcesz herbaty?

Czkawka - Jasne. Miętową.

Astrid - Przecież wiem jaką lubisz herbatę.

Dziewczyna poszła zaparzyć herbatę, a w tym czasie Czkawka poszedł do jej pokoju. Gdy wszedł, zobaczył ogromną skrzynię.


Perspektywa Czkawki


Podszedłem bliżej skrzyni i otworzyłem ją. W środku znajdowały się jakieś książki. Wyciągnąłem kilka.

Czkawka - Co my tu mamy? Sztuki walki i jak gotować.

Nagle spod spodu wyciągnąłem jakiś notes. Otworzyłem go i zacząłem czytać.


Dzisiaj dowiedziałam się jak zginęła moja mama. To przeze mnie.


Odwróciłem kilka kartek i zobaczyłem coś co mnie zaciekawiło. Był tam jakiś klucz i list. Jeszcze zobaczyłem wpis.


Poznałam moją miłość. Kocham go i nic ani nikt tego nie zmieni. Ale muszę mu powiedzieć prawdę, ale jak?


Jaką prawdę? O co tu chodzi? Przerzucałem dalej kartki i przeczytałem coś co mnie przeraziło.


Ten demon mnie opanował! Nie mogę nic zrobić! Gdy urodzi się Astrid, on przejdzie na nią! Co ja mam robić?!


Nagle usłyszałem, że ktoś wchodzi po schodach. Nie myliłem się. To była Astrid. Gdy zobaczyła co trzymam w ręce, zbladła. Odłożyła herbatę i podeszłą bliżej mnie.

Astrid - Co robisz?

Czkawka - Astrid o co tu chodzi? Czytałaś to?

Astrid - Tak czytałam i nie zrobię tego więcej.

W jej oczach zauważyłem cierpienie, którego nigdy nie widziałem. Przytuliłem ją do siebie i zapytałem:

Czkawka - Astrid o co chodzi z tym listem? Jaki demon?

Moja dziewczyna szybko oderwała się ode mnie i spojrzała na mnie.


Perspektywa Astrid


Nie mogę to trzymać w tajemnicy. Kocham go i ufam mu. Musze mu to powiedzieć.

Astrid - To pisała moja mama. Wujek nigdy nie chciał o niej mówić, ale z tego co czytałam to sama mu to powiedziała.

Czkawka - Ale co?

Astrid - Moja mama miała demona w sobie. Nie wiadomo czy to prawda, ale wszyscy tak myśleli i ona sama też. Mówią, że ten demon przeszedł na mnie, ale mi nic nie ma.

Czkawka przytulił mnie i zaczął gładzić po włosach. Uwielbiałam kiedy to robił. Przy nim czułam się bezpieczna i kochana. Teraz mam dla kogo żyć.


Perspektywa narratora


Następengo dnia Czkawka obudził się pierwszy i zobaczył Astrid śpiącą obok niego. Po kilku minutach dziewczyna zaczęła się budzić.

Astrid - Dziękuję, że zostałeś.

Czkawka - Nie ma za co. Pamiętaj cokolwiek, by się nie stało, to i tak cię kocham.

Chłopak pocałował namiętnie dziewczynę i poszli zjeść śniadanie, przy którym było dużo śmiechu. Później Czkawka wyszedł do swojego domu.

Stoick - I jak było?

Czkawka - Ale co? Astrid opowiadała mi o swoich rodzicach.

Valka - Dobra. To ja idę na lot ze Chmuroskokiem!

Czkawka - To ja lecę z tobą!

Czkawka szybko wsiadł na smoka i razem ze swoją mamą wzbili się w powietrze. Czkawka podczas lotu był nie obecny i zauważyła to Valka.

Valka - O co chodzi?

Czkawka - Astrid powiedziała mi, że jej mamę opętał demon i przeszedł na nią. Jest to prawda?

Valka - No cóż. Gdy byłam jeszcze na Berk, słyszałam o tym, ale nie wierzyłam w to. Przecież Astrid jest zdrowa. Czym się przejmujesz?

Czkawka - Mam złe przeczucia.

Valka - Napewno będzie dobrze. Zobaczysz.

Czkawka i Valka wracali już na Berk. Jednak nie wiedzieli jak bardzo się mylili.



16. Zwykły dzień.....raczej nie cz.2

Minęło kilka dni. Na Berk wszyscy przygotowywali się do nowej dyscypliny sportowej, którą wymyślił Mieczyk. Przygotowywali się do Smoczych Wyścigów. Ale ten dzień miał zmienić ich życie na zawsze.

Czkawka - I jak? Gotowa?

Astrid - Jak zawsze!

Sączysmark - Sączy! Sączy! Smark! Smark! Smark!

Jeźdźcy ustawili się do lotu. Gdy mieli wystartować, rozległo się brzmienie rogu. Wszyscy pobiegli szybko do portu gdzie zobaczyli statki Drago. Wódz szybko zarządał przygotowania do obrony.

Śledzik - Po co on tu przypłynął?!

Sączysmark - Mam go już dość!

Szpadka - Zawsze nam psuje zabawę!

Mieczyk - Niech ja go......

Stoick - Czkawka ty z jeźdźcami atakujcie z góry!

Czkawka - Dobra! Lecimy!

Jeźdźcy wzbili się w powietrze i czekali, aż Drago przypłynie do portu. Wandale byli przygotowani i jeźdźcy też. Gdy mężczyzna wyszedł ze swojego statku od razu zarządał atak.

Drago - Stoick jeśli oddasz mi moją własność to dam ci spokój!

Stoick - To nie jest twoja własność! Odpłyńcie!

Drago - Atak!

Wszyscy ruszyli do ataku i obrony. Wandale mieli smoki i dlatego wygrywali. Ale niestety wszystko się skończyło. Astrid leciała na Wichurze i została złapana w sieci. Zaczęła spadać.

Astrid - Aaaaaaaaaaaaaa! Wichura!

Wojowniczka spadła na ziemię. Podszedł do niej Drago ni zaczął coś mówić.

Drago - Elle, Elle! Abau, Mabau! Niech demon wyjdzie i do niej przyjdzie!

Astrid stanęła w miejscu. Jej oczy stały się całe czarne. Dziewczyna szamotała się na wszystkie strony i krzyczała.


Perspektywa Czkawki


Wygrywaliśmy, ale nigdzie nie było Drago i Astrid. Postanowiłem to sprawdzić. Armia Drago była pokonana, więc ruszyliśmy na poszukiwania Astrid.


Perspektywa Astrid


Czułam straszny ból. Nie mogłam nic zrobić. Ciemność! Wszędzie widzę ciemność! Krzyczałam w myślach o pomoc! Ból był coraz gorszy i nie o wytrzymania!

Astrid - Nie! Ratunku!

Głos - Jesteś moja!

Astrid - Nie! Pomocy! Proszę! Nie!

Poczułam ból w głowie i już więcej nic nie pamiętałam.

Perspektywa demona

Teraz mogę zapanować nad światem! Teraz się zemszczę! Ta młoda wojowniczka była silniejsza niż jej matka, ale udało się! Hahahaha! O ktoś tu podchodzi!


Perspektywa narratora


Do Astrid podchodził Stoick. Demon postanowił udawać rannego i potrzebującego pomocy. Wódz już blisko.

Stoick - Astrid co ci jest?

Demon podniósł głowę. Stoick był przerażony. Astrid wyciągnęła mały zapasowy nóż i rzuciła nim w Stoicka. Wódz padł martwy na ziemię.


Perspektywa Czkawki


Szybko podleciałem do mojego ojca. Jak ona mogła mi to zrobić?! A ja ją kochałem!

Czkawka - Tato! Tato! Nie!

Podbiegła do mnie mama i przytuliła tatę. Szczerbatek przytulił się do mnie, a ja zacząłem płakać.

Valka - Stoick...Nie! Kocham cię!

Mój ojciec już nie żył, a to wszystko przez Astrid. Drago podszedł do niej i wziął ją za rękę. Nie wybaczę jej tego nigdy! Po tym jak Drago odpłynął, włożyliśmy mojego ojca na łódź i zaczęliśmy wypuszczać płonące strzały.

Czkawka - Mam nadzieję, że będziesz tam szczęśliwy.

Po tym wszystkim wróciliśmy na Berk. Moja mama poinformowała wszystkich, że tata nie żyje. Gothi podeszła do mnie i narysowała mi znak wodza na czole.


Perspektywa narratora


Kilka dni później. Czkawka tęsknił za ojcem, ale wiedział, że musi się zająć wioską. Jeźdźcy wciąż nie mogli uwierzyć w to co zrobiła Astrid.


Czkawka - Dzisiaj nie będzie zajęć w Akademii.

Sączysmark - Jasne. Rozumiemy.

Chłopak poszedł do domu i zobaczył zapłakaną Valkę. Podszedł do niej i ją przytulił.

Czkawka - Mamo nie martw się. Astrid już nigdy tu nie wróci.

Valka - To....To nie była jej wina.

Czkawka odsunął się od Valki i popatrzył na nią ze zdziwieniem i zmieszaniem.

Czkawka - Co? Dlaczego ty ją bronisz?

Valka - Czkawka.......Jej matka miała w sobie demona, który przeszedł na Astrid.

Czkawka - Co ty mówisz?!

Valka - Nie widziałeś jej oczu. Były całe czarne. Demon ją pokonał i już jej nigdy nie odzyskamy. Ani twojego ojca ani jej.

Czkawka nie mógł zrozumieć o co chodzi. Przecież jego ukochana nie była demonem i zabiła jego ojca. Nie wiedział co ma robić.


Perspektywa Czkawki


Czyli Astrid to demon? Nic już z tego nie rozumiem. Co ja mam robić?! Postanowiłem, że pójdę do domu Astrid, by dowiedzieć się czegoś więcej. Gdy wszedłem, w jej domu panowała cisza. Wszedłem na górę do jej pokoju i otworzyłem skrzynię.

Czkawka - Co to wszystko ma znaczyć?!

Powoli przeglądałem książki i natrafiłem na jedną, która mnie zaciekawiła.

Czkawka - Demony Borka. Ciekawe co teraz?

Zacząłem czytać książkę. Było w nim opisane jak pozbyć się demona i żyć normalnie. Dowiedziałem się, że, aby zniszczyć demona trzeba zabić samego siebie.

Czkawka - Samego siebie? Jak to?

Szybko pobiegłem do domu i opowiedziałem o tym mamie.


17. Odejdź!

Perspektywa Astrid


Byłam uwięziona w środku samej siebie. Nie mogłam nic zrobić, ale wiedziałam, że to i tak nic nie da. Czkawka mnie nienawidzi. Mimo wszystko siedziałam skulona i rozmyślałam. Nagle usłyszałam jakiś głos w głowie. To była moja mama.

Astryda - Astrid nie poddawaj się. Jesteś silna, mocna i uparta. Musisz uwierzyc w siebie.

Astrid - Ja nie dam rady. Czkawka mnie nienawidzi. Straciłam wszystkich.

Astryda - Nie mów tak. Życie lubi robić wiele niespodzianek, ale ty nim kierujesz. Walcz. Jesteś wojowniczką.

Już nic nie słyszałam. Ale jak ja mam walczyć? Oh.....Gdyby nie ten demon, to bym była teraz na Berk.


Perspektywa narratora


Demon w postaci Astrid siedział na kamieniu i myślał. Cieszył się z wygranej, ale jedno go martwiło. Nie mógł nawiązać kontaktu z Astrid. Tym czasem na Berk. Czkawka spał w swoim pokoju, ale zaczął się wiercić.


Perspektywa Czkawki



Szedłem drogą w lesie. Nagle zauważyłem dziewczynę siedzącą na kamieniu. Uświadomiłem sobie, że to Astrid. Podszedłem do niej, by dowiedzieć się co jej jest.

Czkawka - Astrid?

Astrid momentalnie odwróciła się do mnie. Jej oczy były czarne i wyglądała na zmęczoną.

Czkawka - Co ci się stało w oczy?

Astrid - Myślisz, że jestem Astrid?! Jesteś w wielkim błędzie! Hahahaha!

Nagle spadłem w dół. Zobaczyłem Astrid siedzącą skuloną i zamyśloną. Ciągle powtarzała jedno.

Astrid - To moja wina. To moja wina. Gdyby nie ja to Stoick, by żył. Nie jestem wojowniczką. Nie!


Obudziłem się rano. Ten sen dał mi wiele do myślenia. Czy Astrid jest głęboko uwięziona w sobie? Czy opanował ją demon? Nagle poczułem jak ktoś się łasi do mnie.

Czkawka - Szczerbatek! Jak miło cię widzieć!

Szczerbatek - Wrrrrrrrrr.

Czkawka - Chcesz iść do Wichury? Zaraz pójdziemy.

Zszedłem do kuchni i zobaczyłem moją mamę gotującą.

Czkawka - I jak?

Valka - Dobrze.


Perspektywa Valki


Podałam Czkawce śniadanie, ale był zamyślony. Postanowiłam, że zapytam.

Valka - Nad czym myślisz?

Czkawka - Astrid mi się śniła. Ale była inna.

Valka - To znaczy? Jak inna?

Czkawka opowiedział mi swój sen. Czyżby to była prośba o pomoc ze strony Astrid? Dziwne to.


Perspektywa narratora


Miesiąc później. Całe Berk było jeszcze wstrząśnięte tym co się stało. Czkawka ciągle myślał o Astrid. Mimo tego co zrobiła kochał ją.

Czkawka - Mamo ogłoś wszystkim, że jutro wyruszamy, by poszukać Astrid. Wioską zajmie się Gothi.

Valka - Jasne.

Po 2 godzinach jeźdźcy byli gotowi do drogi. Jednak nikt z nich nie wiedział o co chodzi. Podczas lotu Śledzik postanowił o to zapytać.

Śledzik - Czkawka po co lecimy do lasu na wyspie Drago?

Czkawka - Po Astrid.

Wszyscy zdziwili się tym co powiedział ich wódz. Wiedzieli, że kocha Astrid, ale ona zabiła Stoicka.

Sączysmark - Ale po co po nią lecimy?

Mieczyk - Mało nam zrobiła? A co ona zrobiła?

Szpadka - Cicho!

Resztę lotu spędzili w ciszy. Po kilku godzinach byli już na miejscu. Postanowili iść na pieszo, a smoki obok nich.

Czkawka - Mam złe przeczucia. Może ona już nie żyje?

Valka - Nie wolno ci tak mówić! Astrid żyje i się nie podda.

Śledzik - A co jeśli ona nas.......

Czkawka - Nic nam nie zrobi! Musimy jej pomóc.

Gdy dotarli do lasu zobaczyli Astrid siedzącą przy jeziorze. Czkawka i pozostali podeszli bliżej niej.

Czkawka - Astrid?

Dziewczyna odwróciła się. Jej oczy były nadal czarne i pełne nienawiści. Valka podeszła do Czkawki.

Valka - Astrid wiem, że tam jesteś.

Astrid - No to jesteście w błędzie! Astrid umarła! Hahahaha!

Czkawka już chciał rzucić na nią, ale w porę powstrzymał go Szczerbatek.

Czkawka - Zostaw ją!

Astrid - A po co? Jest silniejsza niż jej matka, ale nie była tak obroniona.

Śledzik - Może nam ją oddasz?

Sączysmark - Ona należy do nas!

Mieczyk - Jeśli jej nie oddasz to...to...

Szpadka - Wykopiemy cię!

Astrid - Mam ją oddać? Proszę bardzo, ale ona beze mnie nie będzie sobą.

Valka - Co ty jej zrobiłeś?!

Astrid - Jej matka nie była taka jak ona.

Czkawka - Zostaw jej matkę i Astrid!

Astrid - Patrz!

Oczy Astrid zrobiły się normalne i pełne smutku. Cała się trzęsła.

Astrid - Ratunku!

Astrid oczy znów zrobiły się czarne, a demon zaczął się przeraźliwie śmiać.

Astrid - I co? Nie da sobie rady!


18. Złamane serce

Tylko perspektywa Astrid


Widziałam Czkawkę, ale nie wiedziałam co tam się dzieje. Nie było już dla mnie ratunku. Nagle przypomniałam sobie słowa mojej mamy.

Astryda - Nie mów tak. Życie lubi robić wiele niespodzianek, ale ty nim kierujesz. Walcz. Jesteś wojowniczką.

Astrid - Mamo masz rację! Nie poddam się! Jestem wojowniczką!

Wstałam i zaczęłam krzyczeć. Byłam zdenerwowana i nie mogłam przestać. Gdy to nie pomogło, zaczęłam walić w ściany.

Astrid - Nie poddam się! Szłyszysz?! Nigdy!

Uderzałam coraz mocniej. Wszystko co się stało przewijało się w moich myślach. Słyszałam Czkawkę i jeźdźców.

Czkawka - Zostaw ją! Słyszysz?!

Nie mogę się poddać! Oni we mnie wierzą! Czkawka mnie nienawidzi, ale życie toczy się dalej! Jestem wojowniczką! Będę walczyć!

Astrid - Nie!

Waliłam tak jeszcze kilka godzin. Byłam zmęczona, ale nie poddawałam się. W końcu jednak padłam na ziemię zmęczona.

Astrid - Pomocy!

Widziałam ciemność. Nagle rozbłysło się swiatło i zoabaczyłam moją mamę.

Astryda - Astrid.....

Astrid - Mama? Co ja mam robić?

Astryda - To co powinnaś.

Moja mam podniosła mnie z ziemi i przytuliła. Brakowało mi tego. Kocham ją i nikt ani nic tego nie zmieni.

Astryda - O czym teraz myślisz?

Astrid - O Stoicku. Zabiłam go.

Astryda - Jak to? Stoick nie żyje?

Astrid - Nic nie wiedziałaś?

Zdziwiłam się. Jeśli Stoick nie żyje to powinien być z moją mamą w Valhalli.

Astryda - Nie ma go w Valhalli.

Astrid - To znaczy, że on.....Mamo! Dziękuję!

Astryda - Za co?

Astrid - Za to, że jesteś!

Astryda - Kocham cię. Może kiedyś się spotkamy.

Astrid - Może. Kocham cię.

Moja mama zniknęła. Czyli Stoick żyje! On nie umarł! Nie zabiłam go! Teraz muszę walczyć!

Astrid - Demonie nie poddam się!



19. Wichura nie!

Perspektywa narratora


Czkawka kłócił się dalej z demonem. Astrid była dla niego bardzo ważna i nie chciał jej stracić.

Czkawka - Czego ty od niej chcesz?! Co ona ci zrobiła?!

Astrid - Nic. Chcę tylko przejąć władzę, a jej charakter mi na to pozwala.

Sączysmark - Oddawaj ją!

Valka - Znajdź sobie kogoś innego, a jej daj spokój!

Astrid - No to wezmę ciebie!

Demon już miał się rzucić na Valkę, ale nagle pojawiła się Wichura. Strzeliła między nich kolce.

Czkawka - Wichura! Uważaj, bo tam jest Astrid.

Wichura - Wrrrrrr.

Wichura zaczęła zionąć ogniem w stronę demona. Reszta smoków też się do niej przyłączyła. Jeźdźcy oglądali to wszystko z szokiem.

Astrid - Dajcie mi odejść! Albo zabiję Astriś!

Czkawka - Mamo.....

Valka - Smoki wiedzą co robią.

Demon już nie wytrzymał i zaczął krzyczeć. Smoki już nie mogły wytrzymać. Z każdą minutą krzyk demona stawał się głośniejszy, a ubrania Astrid rozpadały się.

Demon - Wasza Astriś będzie cierpieć!

Demon wyciągnął nóż, którym zabił Stoicka i wycelował w Wichurę. Smoczyca padła martwa na ziemię. Szczerbatek zaczął świecić na niebiesko i strzelał plazmami w demona.

Czkawka - Szczerbatek nie!


Perspektywa Astrid


Usłyszałam krzyki Czkawki. Czy on coś mu zrobił?! Nie daruje mu tego! Coraz bardziej wyrywałam się na wszystkie strony. Zaczęłam krzyczeć.

Astrid - Nie! Aaaaaaaaaaaa!

Nic nie pomagało. Przypomniałam sobie, że mam nożyk. Wyciągnęłam go i zaczęłam wbijać go w ściany.


Perspektywa demona


Aaaaaaaaaaaaa! Nie! Boli! Co ona robi?! Zabiję ją! Nie! Astrid zabiję cię! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!


Perspektywa Valki


Co się dzieje? Demon upadł na ziemię, ale szybko wstał. Zauważyłam jak podchodzi do Czkawki uspokajającego Szczerbatka. Wyciągnął nóż z ciała Wichury i już miał go wbić w Czkawkę, ale zasłoniłam go.

Czkawka - Mamo!

Valka - Czkawka!


Perspektywa Astrid


Usłyszałam jak Valka i Czkawka krzyczy. Wiedziałam co on chce zrobić.

Astrid - Co ja mam zrobić?! Co?!

Nagle wpadł mi pomysł do głowy. Nie mogłam inaczej.....Musiałam ratować Czkawkę i Valkę. Wbiłam miecz w serce. Później usłyszałam słowa mojej mamy.

Astryda - Wiesz co masz robić.

Nagle zobaczyłam ciemność i upadłam.


20. Koniec!

Perspektywa Czkawki


Co się dzieje?! Demon zaczął krzyczeć i padł na ziemię. Z Astrid zaczął wydobywać się czarny dym, który po chwili zniknął.

Czkawka - Co się stało?

Valka - Demon opuścił Astrid!

Śledzik - Ale jak?! Przecież on nie chciał jej puścić!

Valka - Demon ją opanował, ale jej siła sprawiła, że w środku była sobą.

Szybko podbiegłem do Astrid. Była nieprzytomna i blada, ale żyła. Przytuliłem ją do siebie i zacząłem szlochać.

Czkawka - Przepraszam cię kochanie. Kocham cię.

Podeszli do mnie jeźdźcy i pokazali na Wichurę. Była martwa.

Czkawka - Mamo co będzie z Wichurą?

Valka - Zostawmy ją.

Szpadka - Lecimy na Berk?

Czkawka - Tak.

Wzbiliśmy się powietrze i polecieliśmy na Berk. Całą drogę modliłem się, by Astrid przeżyła. Nie mogłem jej stracić. Po kilku godzinach wylądowaliśmy na Berk. Szybko zaniosłem moją dziewczynę do Gothi.

Czkawka - Co jej jest?

Szamanka zaczęła coś pisać na piasku. Kazałem lecieć po Pyskacza, by to odczytał. Po 5 minutach przyleciał Pyskacz.

Pyskacz - Pisze, że nic jej nie będzie i jutro się obudzi. Ale.....

Czkawka - Co ale?

Pyskacz - Pisze, że miała dużo szczęścia. Była w środku świadoma i wbiła sobie miecz w serce.

To co usłyszałem......Nie mogłem w to uwierzyć. Astrid poświęciłaby życie, by nas ratować. Podziękowałem Gothi i poleciałem z Astrid do mojego domu. Położyłem ją na moim łóżku.

Czkawka - Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Nagle weszła moja mama. Od razu podeszła i przytuliła mnie.

Valka - Powiedziałam wszystkim, że Astrid już jest bezpieczna.

Czkawka - Dobrze. Gothi powiedziała, że Astrid ryzykowała życie, by nas chronić.

Valka - To dobra dziewczyna. Dzięki charakterowi pokonała demona.

Czkawka - Wiem. Za to ją kocham.

Valka - To ja idę.

Mama wyszła z mojego pokoju, a ja położyłem się obok Astrid.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się w dobrze znanym mi miejscu. Obok spał Czkawka. Zaraz! Czy on mi wybaczył? Nie pamiętam nic co się działo, gdy był demon. Nagle poczułam jak ktoś pocałował mnie w czoło. To był Czkawka.


Perspektywa narratora


Chłopak uśmiechnął się do dziewczyny. Astrid była jak sparaliżowana. Nie mogła nic zrobić.

Czkawka - Dobrze się czujesz?

Jednak Astrid nic nie odpowiedziała. Patrzyła na niego z zakłopotaniem. Czkawka przytulił ją, ale dziewczyna wyrwała się z uścisku. Chłopak popatrzył na nią ze zdziwieniem.


Dedyk dla MaddyM. Brawo!


Czkawka - O co chodzi?

Astrid - Ja...ja...ja...

Czkawka - Tak? Astrid?

Astrid - Przecież zabiłam Stoicka, a ty mnie przytulasz.

Czkawka - To nie byłaś ty. To był demon. A po za tym uratowałaś mnie i moją mamę.

Astrid - Ale......

Dziewczyna zawahała się. Czkawka przytulił ją ponownie. Tym razem Astrid odwzajemniła uścisk. Nie wiedziała co się stało, ale nagle przypomniała sobie coś.

Astrid - A gdzie jest Wichura? Bo przecież ona beze mnie nie zaśnie.

Chłopak zrobił smutną minę, którą zauważyła Astrid. Chciała wiedzieć gdzie jest Wichura.

Astrid - Czkawka? Gdzie jest Wichura?

Czkawka - Astrid........ Chodź ze mną.

Nieświadoma dziewczyna ruszyła za wodzem. W krótce dotarli do portu. Czkawka chwycił ją za ręce i popatrzył w oczy.

Czkawka - Astrid......Wichura nie żyje.

Astrid - Co?

Czkawka - Demon wbił jej nóż.

W oczach wojowniczki pojawiły się łzy. Załamana pobiegła do swojego domu. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi.

Czkawka - Astrid otwórz!

Astrid - (szeptem) Wichura! Dlaczego ona? Moja najlepsza przyjaciółka!

Czkawka - Astrid!

Dziewczyna wstała z krzesła i otworzyła drzwi. Wódz od razu przytulił swoją dziewczynę i pocałował w głowę. Astrid jeszcze bardziej się w niego wtuliła.

Czkawka - Będzie dobrze. Zobaczysz.

Astrid - Ale dlaczego? Wichura!

Czkawka posiedział z nią jeszcze godzinę i poszedł do swojego domu gdzie czekała na niego Valka.

Valka - I jak? Obudziła się?

Czkawka - Tak. I od razu zapytała o Wichurę.

Valka - Współczuję jej. Nie ma rodziny, a jej najlepsza przyjaciółka zginęła.

Czkawka - Pierwszy raz widziałem jak płakała. To nie było miłe.


Perspektywa Śledzika


Dowiedzieliśmy się, że Astrid obudziła się i po tym jak dowiedziała się o Wichurze płacze. Postanowiliśmy z Sączysmarkiem, Mieczykiem i Szpadką wrócić gdzie leży Wichura.

Sączysmark - A po co po nią lecimy?

Śledzik - Żeby zobaczyć czy jeszcze tam jest.

Mieczyk - Ale skoro nie żyje to nie będzie chodzić. Czy ja się mylę?

Szpadka - Wyjątkowo zgadzam się z tobą brat.

Śledzik - Ale mógł ją ktoś znaleźć i gdzieś wrzucić.

Sączysmark - Dobra! To tu!

Wylądowaliśmy w lesie, ale smoczycy nie było. Rozglądaliśmy się po krzakach i nic. Ale to co potem zobaczyliśmy.......Zatkało nas.


Perspektywa Astrid


Siedziałam w kącie w moim pokoju i płakałam. Nigdy jeszcze nie płakałam, ale teraz mam powód. Moja Wichurka nie żyje.

Astrid - Jestem sama. Zupełnie sama.

Nagle ktoś zapukał do drzwi. Szybko się pozbierałam i poszłam otworzyć drzwi. Zobaczyłam mojego chłopaka.

Czkawka - Astrid.......Wichura nie chciałaby, żebyś się martwiła.

Astrid - Ale ja ją kocham. Teraz jestem sama.

Czkawka - Nie jesteś. Masz mnie, przyjaciół, Szczerbatka, który cierpi tak samo jak ty.

Nagle usłyszałam krzyki jeźdźców. Śledzik wpadł do mnie do domu.

Śledzik - Czkawka! Znaleźliśmy!

Czkawka - Co? Co znaleźliście?

Sączysmark - Astrid...Chodźcie!

Wyszliśmy szybko, a przede mną.......Nie ja nie wierzę. Przecież to......

Czkawka - Ale jak?!

Astrid - Wichura!

Tak. To był mój smok. Podbiegłam do mojej przyjaciółki i ją przytuliłam. Nie mogłam powstrzymać łez.

Astrid - Tak tęskniłam. Kocham cię.


Perspektywa narratora


Wszyscy stali osłupieni, ale szybko się otrząśli. Czkawka podszedł ze Szczerbatkiem do Wichury i również ją przytulił, a Szczerbatek zaczął ją lizać.

Czkawka - Jak wy ją znaleźliście?

Śledzik - Chcieliśmy zobaczyć czy ktoś jej nie zabrał.

Astrid - Dziękuję wam!

Wojowniczka przytuliła jeźdźców. Wszyscy byli zdziwieni, ale i szczęśliwi. Wieczorem Valka zorganizowała przyjęcie z okazji powrotu Astrid i Wichury.

Czkawka - Dobrze, że wróciłaś.

Astrid - Też się cieszę.


21. Życie wodza nie jest łatwe

Po przyjęciu w Twierdzy wszyscy poszli spać. Następnego dnia Astrid spała, ale Wichura zaczęła hałasować. Zaspana wojowniczka wstała i przyniosła jej kosz ryb.

Astrid - No jedz kochana.

Wojowniczka poszła do domu, ale nie dane było jej się położyć, bo ktoś zapukał do drzwi. To był Czkawka.

Czkawka - I jak śpiąca królewno?

Astrid - Która jest?

Czkawka - 10, a co?

Astrid - Co?! Jeszcze nigdy nie zaspałam!

Dziewczyna szybko pobiegła do swojego pokoju. Po godzinie wyszła uczesana, ubrana i uśmiechnięta. Czkawka pocałował ją.

Astrid - A to za co było?

Czkawka - Pokażę ci coś.

Chłopak wziął wojowniczkę za rękę i polecieli nad Klif. Był tam naszykowany koc i jedzenie. Astrid nie mogła uwierzyć.

Astrid - To dla mnie?

Czkawka - Tak. Usiądziemy?

Astrid - Jasne.

Para usiadła przy kocu i zaczęli jeść. Po godzinie byli już najedzeni. Czkawka popatrzył w oczy Astrid. Były pełne szczęścia i miłości.

Czkawka - Mam dla ciebie niespodziankę. Musisz wstać i zamknąć oczy.

Astrid - Mam się bać?

Czkawka - Mnie? Nie musisz.

Astrid wstała, a Czkawka uklęknął przed nią i wyciągnął pudełeczko, w którym znajdował się pierścionek. Miał brylant koloru błękitnego i zielonego.

Czkawka - Już możesz otworzyć.

Dziewczyna powoli otwierała oczy. Gdy zobaczyła pierścionek, nie mogła uwierzyć w to co widzi.

Czkawka - Astrid, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym wikingiem i wyjdziesz za mnie?

Astrid rzuciła mu się na szyję i namiętnie pocałowała. Młody wódz był szczęśliwy. Gdy przestali się całować, Astrid krzyknęła:

Astrid - Tak! Kocham cię!

Czkawka - Ja też cię kocham!

Chłopak włożył jej pierścionek na palec i jeszcze raz pocałował. Spędzili razem cały dzień. Gdy zaczęło się ściemniać, Czkawka i Astrid zaczęli wracać do domu.

Czkawka - Jutro ogłosimy im, że jesteśmy zaręczeni.

Astrid - Dobra noc.

Jednak Czkawka zamiast odpowiedzieć, przyciągnął dziewczynę do siebie i namiętnie pocałował.

Czkawka - Widzimy się jutro.

Każdy poszedł do swojego domu. Następengo dnia Astrid wstała wcześnie i postanowiła, że razem z Wichurka polecą na Plażę.


Perspektywa Astrid


Latałyśmy sobie z Wichurką, ale nagle zobaczyłam postać w pelerynie. Chciałam podlecieć bliżej, ale Wichurka nie chciała. Postanowiłam, że o wszystkim powiem Czkawce. Wylądowałyśmy obok mojego domu gdzie czekał Czkawka.

Czkawka - Gdzie byłyście? Szczerbatek chciał zobaczyć się z Wichurą.

Astrid - Napewno tylko Szczerbatek i tylko z Wichurą?

Czkawka - No dobra. Ja też chciałem cię zobaczyć.

Astrid - Wiedziałam!

Czkawka - No to gdzie byłyście?

Opowiedziałam Czkawce całą historię o tym jak zobaczyłam postać w pelerynie i jak Wichura nie chciała podlecieć. Widać było, że zainteresowało go to.

Czkawka - No nic. Jutro polecimy to sprawdzić.

Astrid - Dobra. To co teraz?

Czkawka - Wieczorem powiemy wszystkim o naszych zaręczynach.

Astrid - No to do wieczora.

Na pożegnanie pocałowałam go w policzek i poszłam do domu.


Perspektywa narratora


Wieczorem Astrid chciała wyjść, ale zmartwiło ją to, że nie ma Wichury. Szybko pobiegła do Czkawki. Drzwi otworzyła jej Valka.

Valka - Witaj Astrid.

Astrid - Witam. Jest może Czkawka?

Valka - U siebie w pokoju. Coś się stało?

Astrid - Wichura zniknęła!

Nagle ktoś zszedł z góry. Był to Czkawka ze Szczerbatkiem. Od razu podeszli do drzwi.

Czkawka - Jak to zniknęła?

Astrid - Chciałam wyjść, ale nigdzie jej nie było! Czkawka musimy ją znaleźć!

Czkawka - Mamo zbierz jeźdźców! Lecimy jej poszukać!

Czkawka i Astrid wybiegli z domu chłopaka i pobiegli na Plac. Byli tam już wszyscy jeźdźcy i Valka.

Sączysmark - O co chodzi?

Czkawka - Wichura zniknęła! Musimy ją odnaleźć!

Śledzik - A nie poleciała gdzieś?

Astrid spojrzała na chłopaka ze złością w oczach. Śledzik od razu przestał mówić.

Valka - Ruszajmy!

Przyjaciele ruszyli. Astrid leciała z Czkawką. Szukali jej przez 3 godziny i nic nie znaleźli. Astrid była załamana.

Astrid - A co jeśli jej się coś stało?

Czkawka - Nic jej nie ma. Poradzi sobie.

Nagle obok Czkawki przyszedł Szczerbatek. Smok był smutny, ale trudno mu się dziwić skoro kochał Wichurę.

Czkawka - Tęsknisz za Wichurką? Znajdziemy ją.

Valka - Może niech Astrid dzisiaj śpi u nas.

Czkawka - Co ty na to?

Astrid - Nie wiem. A co jeśli....

Czkawka - Nic jej nie będzie.

Astrid - No dobra.


Dedyk dla YoungWolves i Flamca. Brawo!


Wszyscy poszli do swoich domów. Astrid nie mogła zasnąć, więc poszła do kuchni. Spotkała tam Valkę.

Valka - Astrid nie śpisz?

Astrid - Nie mogę zasnąć. Jak zamknę oczy przypomina mi się jak zabiłam Stoicka.

Valka - Nie obwiniaj siebie o to. Nie byłaś sobą.

Astrid - Ale i tak nie mogę zasnąć.

Valka - Zrobię nam herbaty. Wiem, że lubisz miętową tak jak Czkawka.

Astrid - Zgadza się.

Kobieta podała Astrid herbatę i zaczęły rozmawiać o tym jak żyły i co robiły. Gdy było bardzo późno Valka zwróciła się do Astrid.

Valka - Powinnaś już iść. Czkawka będzie się o ciebie martwił.

Astrid - Wiem. Dobra noc.

Valka - Dobra noc.

Dziewczyna poszła do pokoju swojego narzeczonego, który spał. Gdy weszła do łóżka, Czkawka obudził się.

Czkawka - Coś się stało?

Astrid - Byłam napić się herbaty.

Czkawka - Nie martw się. Odnajdziemy Wichurę.

Wódz przytulił Astrid zasnęli wtuleni w siebie. Następnego dnia.


22. Ty żyjesz!

Perspektywa Czkawki


Obudziłem się rano, ale nigdzie nie było Astrid. Szybko zszedłem na dół i zobaczyłem moją narzeczoną szykującą się do podróży.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co? Pakuję się.

Już miałem coś powiedzieć, ale usłyszałem krzyki na Placu. Szybko razem z Astrid wybiegliśmy z domu. Zobaczyłem tam postać w pelerynie i............

Czkawka - Wichura?

Astrid - Kim jesteś i czego tu chcesz?!

Postać - Pewnie mnie już nie pamiętacie, ale ja tu byłem.

Ten głos. Tak dobrze mi znany, taki przyjemny. Taki surowy i pewny siebie. Czy to możliwe?

Valka - Odpowiedz na jej pytania! To jest dziewczyna wodza!

Postać - Gdzie jest wódz?

Wyszedłem na środek i stanąłem obok Astrid. Popatrzyłem w jego zielone oczy, które były mi tak dobrze znane. Chciałem podejść bliżej, ale zatrzymał mnie głos mojej ukochanej.

Astrid - Co ty chcesz zrobić?!

Czkawka - Zaufaj mi.

Astrid już więcej nic nie mówiła. Podszedłem bliżej i stanąłem na przeciwko niego.

Czkawka - Mógłbyś ściągnąć pelerynę?

Postać - Oczywiście.

Postać zaczęła ściągać pelerynę. Moje przypuszczenia sprawdziły się.


Perspektywa Valki


To.....to...sen! To nie może być prawda! Ja śnię! Jak to możliwe? Przecież sama widziałam!


Perspektywa Astrid


Ja...ja...ja..ja....To...Nie to nie prawda! To wszystko mi się śni! Przecież......Ale......


Perspektywa Czkawki


Przede mną stał mój tata. Stał żywy! On żyje! Przytuliłem się do niego i wyszeptałem:

Czkawka - Tęskniłem za tobą.

Gdy się oderwaliśmy od siebie, tata uśmiechnął się i popatrzył na wszystkich. Mieszkańcy wioski stali jak osłupieni, a jeźdźcy mieli otwarte buzie. Mama podeszła bliżej nas i przytuliła tatę.

Valka - Tak tęskniłam. Myślałam, że cię straciłam.

Stoick - Jestem tu i nigdzie się nie wybieram.

Z oddali usłyszałem Pyskacza, który dopiero teraz przyszedł. Jego mina była śmieszna.

Pyskacz - Kogo znowu.......Stoick? Czy to sen? Nie ja dalej śnię. Muszę się obudzić.

Czkawka - Nie. To nie sen. Tata wrócił.

Pyskacz szybko podszedł do niego i go przytulił. Po chwili usłyszałem jak coś upada.


Perspektywa Astrid


Patrzyłam na to wszystko z niedowierzeniem. Nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam. Podbiegł do mnie Czkawka i coś mówił, ale go nie rozumiałam. Zaczęłam sobie przypominać wszystko co robiłem jak opanował mnie demon. Nagle byłam już w rzeczywistości i wszystko słyszałam.

Czkawka - Astrid! Co ci jest?!

Spojrzałam na niego. Był zmartwiony jak i pozostali. Zdołałam tylko powiedzieć dwa słowa i później zemdlałam.

Astrid - (szeptem) Dziękuję mamo.


Perspektywa narratora


Czkawka przytulił Astrid i spojrzał na Valkę.

Czkawka - Mamo co jej jest?

Valka - Musiała przypomnieć sobie wszystko jak była demonem.

Stoick - Zabierzmy ją do Gothi.

Czkawka zabrał wojowniczkę do szamanki. Pyskacz zaczął czytać.

Pyskacz - Pisze, że będzie biegać.

Kowal dostał laską od Gothi. Podrapał się po głowie i poprawił.

Pyskacz - Pisze, że będzie żyła. (szeptem) I tak wygląda jak biega.

Znów dostał laską od Gothi. Młody wódz podziękował i poszedł z Astrid do jej domu. Zaniósł ją do jej pokoju i siedział przy niej całą noc. Rano Astrid obudziła się.

Astrid - Gdzie ja jestem? Czkawka?

Chłopak szybko wstał. Mocno przytulił dziewczynę i namiętnie ją pocałował.

Czkawka - Nigdy mi już tak nie rób.

Astrid - Dobrze. Idziemy?

Czkawka - Gdzie?

Dziewczyna uśmiechnęła się i podeszła do Czkawki. Jednak on dalej nie wiedział o co jej chodzi.

Astrid - Do Smoczej Akademii.

Czkawka - Ty nigdzie nie idziesz!

Chłopak złapał ją i położył na łóżku. Oburzona dziewczyna udawała, że się obraziła. Widząc to Czkawka zaczął się tłumaczyć.

Czkawka - Astrid zrozum. Ja nie chcę, żeby coś ci się stało.

Astrid - Tsa........Sama umiem o siebie zadbać.

Czkawka - Astrid.......


Dedyk dla MaddyM. Zgadłaś!


Chłopak zrobił minę Szczerbatka, a jego piękne, zielone oczy dodawały jej uroku. Astrid długo się wahała, ale w końcu dała się przekonać.

Astrid - No dobra. Ale jutro idę.

Czkawka - Tak. A teraz chodź tu do mnie.

Czkawka złapał ja w talii i przyciągnął do siebie. Spojrzał w jej oczy, które wyglądały jak niebo. Przybliżył się do niej i ją namiętnie pocałował. Astrid oddała mu pocałunek.

Czkawka - No to ja idę.

Wódz wyszedł, a Astrid została sama.


Perspektywa Astrid


Siedziałam w domu już kilka godzin. Nie mogłam znaleźć sobie zajęcia. Postanowiłam, że wyjdę się przewietrzyć.

Astrid - Napewno nikt mu nie nakapuje.

Już miałam iść, ale zobaczyłam Śledzika, Sączysmarka i Bliźniaki. Trochę mnie zdziwiło, że nie ma ich na zajęciach.

Astrid - No pięknie. Jeszcze ich trzeba było.

Mieczyk - Cześć Astrid!

Astrid - A wy nie na zajęciach?

Szpadka - Przecież Czkawka odwołał zajęcia. Albo ja nie słuchałam?

Z daleka widziałam jak Sączysmark walnął się w czoło, a Śledzik zaczął obgryzać pazury. Już wiedziałam o co chodzi. Oj Czkawka! Szykuj się na najgorsze!

Zamknęłam drzwi i weszłam do środka.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy stali przed domem Astrid i denerwowali się. Jednym słowem planowali jak uniknąć Czkawki.

Śledzik - Czkawka nas zabije!

Sączysmark - Na bank! Nie mogliście siedzieć cicho?!

Mieczyk - Przecież sami na nas krzyczycie, że nic nie rozumiemy!

Szpadka - A teraz jeszcze pretensje!

Śledzik - Jak są potrzebni to nie myślą, a jak nie są potrzebni to za dwóch myślą.

Mieczyk - Ale, że co? Teraz nasza wina?!

Szpadka - Mówiłam, żeby lecieć i coś wysadzić, a nie siedzieć z nimi!

Sączysmark - Dobra! Teraz musimy się ukryć przed Czkawką. A ty Szpaduniu nie denerwuj się.

Szpadka - Jak ja się zaraz zdenerwuję to zobaczysz Odyna!

Tym czasem u Czkawki.


Perspektywa Czkawki


Siedziałem w domu i planowałem wszystko na Snoggletoga. Mój ojciec i mama chcieli mi pomóc. Nie mówiłem nic Astrid, bo się zdenerwuje, a jest wykończona. Mam nadzieję, że jeźdźcy nic nie wygadali jej.

Stoick - Słyszałem, że dzisiaj jest przyjęcie. Z jakiej to okazji?

Czkawka - Zobaczysz.


23. Kłótnia i wytłumaczenia

Po kilku godzinach poszedłem po Astrid na przyjęcie. Ciekawe jak zareaguje. Zapukałem do jej domu. Otworzyła mi Astrid z dziwnym uśmiechem.

Astrid - Wejdź.

Wszedłem do środka, a Astrid wzięła swój topór i zaczęła go ostrzyć. Przyznam się, że groźnie wygląda z nim.

Czkawka - Dzisiaj jest przyjęcie. Idziesz?

Astrid - No nie wiem.

Co?! Astrid nie chce iść?! Coś tu jest nie tak. Nie myliłem się. Po chwili Astrid wzięła swój topór i przyłożyła mi go do szyi.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co masz mi to powiedzenia?! No słucham!

Nie wiedziałem o co jej chodzi. Na myśli miałem tylko jedno słowo. Bliźniaki!

Czkawka - Ale co się stało?

Astrid - Ty mi tu nie udawaj! Znam cię i to dobrze!

Czkawka - Ale......

Astrid - Chcesz wiedzieć o co chodzi?!

Spojrzałem na nią. Była cała zdenerwowana i w furii. Delikatnie cofnąłem się do tyłu.

Astrid - Dlaczego odwołałeś zajęcia i kazałeś mi tu zostać?! No mów, no!

Czkawka - Nie chciałem cię denerwować.

Astrid - Powiedz, że mi nie ufasz! Mów!

Czkawka - Astrid.....

Astrid - Ty latasz sobie ze Szczerbatkiem i nic cię nie obchodzi!

Nie no! Teraz to już przesadziła! Nie wytrzymałem i zacząłem na nią krzyczeć.

Czkawka - A ty niby co robisz?! Siedzisz i tylko rozkazujesz! I ty myślisz, że jesteś wojowniczką?!

Teraz to ja przesadziłem. Widziałem w jej oczach łzy, ale nie pokazywała tego. Zacząłem żałować swoich słów.

Astrid - Znalazł się wódz! Ty nic nie robisz! Zajmujesz się tylko swoim smokiem!

Czkawka - Ta rozmowa już nie ma sensu.

Astrid - Wyjdź! Nie chcę cię znać!

Zdjęła pierścionek z palca i rzuciła nim we mnie. Zabrałem go i wyszedłem.


Perspektywa narratora


Czkawka poszedł na przyjęcie i stanął na środku sali.

Czkawka - Chciałem wam przekazać, że ja i Astrid zaręczyliśmy się.

Tłum zaczął wiwatować, ale Czkawka nagle posmutniał. Zauważył to Stoick i Valka.

Stoick - Cisza!

Czkawka - Ale zerwaliśmy ze sobą.

Wszyscy stali jak porażeni. Wandale zaczęli szeptać między sobą. Załamany Czkawka wyszedł i poszedł do swojego domu. Przyszłą do niego Valka.

Valka - Czkawka wszystko będzie dobrze. Jeszcze będziesz o tym opowiadał waszym dzieciom.

Czkawka - Znasz Astrid. Jest uparta i nie przejdzie jej.

Valka - Twój ojciec tak samo się o mnie martwił jak ty o Astrid. Powiedziałam mu to wprost i zrozumiał wszystko.

Czkawka - Ale ty nie jesteś taka jak Astrid.

Valka - A niby jaka? Taka sama. Tylko, że kochałam smoki.

Kobieta wyszła, a Czkawka zasnął. Następnego dnia chłopak wybrał się do Akademii, ale nie było nikogo.

Czkawka - Gdzie oni są? Już wiem!

Czkawka szybko wsiadł na Szczerbatka i poleciał do lasu. Znalazł tam jeźdźców, którzy na jego widok przestraszyli się.

Śledzik - Czkawka?!

Czkawka - Tak. Czkawka. Dlaczego nie ma was na zajęciach?

Sączysmark - A tak jakoś.....

Mieczyk - Boją się, że nakrzyczysz na nich, że wygadaliśmy Astrid o tym, że nie ma zajęć.

Przyjaciele popatrzyli na niego ze złością, a ich wyraz twarzy mówił, żeby się zamknął.

Czkawka - Wiedziałem, że i tak powiecie. A teraz do Akademii.


Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli do Akademii. Gdy wylądowali, spotkali chytry uśmieszek Czkawki.

Sączysmark - Yyyyy......Czkawka?

Czkawka - No to teraz będzie kara.

Śledzik - Jejciu!

Sączysmark - A mówiłem, że on wie gdzie się chowamy?!

Mieczyk - Mówiłeś.

Czkawka podszedł do niech i każdemu wręczył miotłę. Jeźdźcy byli zdziwieni, ale chłopak zaraz im to wszystko wytłumaczył.

Czkawka - Przez tydzień nie będzie zajęć w Akademii.

Sączysmark i Bliźniaki odetchnęli z ulgą, ale ich nastrój zaraz się zmienił.

Czkawka - Ale sprzątacie po smokach przez ten cały tydzień.

Wszyscy - Co?!

Szpadka - Pogibało cię?

Wódz wyszedł z Smoczej Akademii i poleciał nad Klif. Ostatni raz był tam z Astrid. Wtedy był szczęśliwy. Szczerbatek pchnął go lekko.

Czkawka - Myślisz, że wybaczy?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrr.


Perspektywa Stoicka


Minął już tydzień odkąd Czkawka i Astrid pokłócili się. Nie odzywali się do siebie, a gdy się widzieli, to szli w inne strony. Postanowiłem, że ich jakoś pogodzę i wykorzystam do tego całą wioskę.

Stoick - I co o tym myślisz?

Valka - Ale czy to się uda? Znasz Czkawkę. Jest uparty i....

Stoick - I kocha Astrid tak jak ja ciebie.

Valka - A czy Astrid pójdzie na to?

Stoick - Dlatego zaprosiłem Heatherę.

Następnego dnia wszyscy zaczęli działać według planu. Czkawka rano latał ze Szczerbatkiem i Astrid też z Wichurą. A oto plan:


Gothi miała udawać, że umiera. Wszyscy w wiosce się mieli przejmować. Wtedy Gothi będzie udawała, że jest to jej ostatni dzień. Czkawka musi tam polecieć, a Astrid zostanie poproszona przez szamankę. Jest jeszcze drugi plan. Łatwiejszy, ale i niebezpieczny. Zamkniemy ich razem na tydzień w jednym pokoju. Może się nie pozabijają.


Wszystko było naszykowane. Za jakieś poł godziny Czkawka powinien przylecieć. Już było widać jak leci.



Historia wyspy Berk cz.2.......miłość ponad wszystko

24. Czy się uda?

Perspektywa narratora


Chłopak wylądował na Placu, gdzie zgromadzili się mieszkańcy Berk. Czkawka zsiadł ze Szczerbatka, a zaraz po tym przyleciała Astrid.

Stoick - Czkawka! Astrid!

Valka - Gothi umiera!

Astrid - Tsa.....Jasne. Nikt nie może z dnia na dzień umierać. Wczoraj widziałam ją jak chodzi. Sorry. Nie pogodzicie nas.

Wojowniczka poszła do swojego domu razem z Wichurą. Czkawka popatrzył na swoich rodziców zły. Razem ze Szczerbkiem równie poszedł do domu.

Valka - Mówiłam!

Stoick - Za tydzień drugi plan. Heathera tez przyleci.

3 dni później na Berk przyleciała Heathera. Dziewczyna została przywitana przez Wnadali. Czkawka i Astrid też tam byli.

Heathera - Astrid!

Dziewczyna rzuciła się na Astrid. Dziewczyny przytuliły się. Później Heathera podeszła do Czkawki.

Czkawka - Witaj Heathera. Co cię sprowadza?

Heathera - Chciałam zobaczyć cię jako wodza.

Chłopak przytulił dziewczynę. Astrid nie patzryła na to tylko podeszła do smoka przyjaciółki.

Astrid - Cześćmały. Jak tam?

Heathera - Astrid mam do ciebie prośbę. Możemy za dwa dni spotkać się na Plaży?

Astrid - Po co?

Heathera - Możemy?

Astrid - Jasne.

Heathera zamieszkała u Astrid. Dziewczyny opowiadały sobie co robiły przez ten czas. Czkawka zaczął uczyć sztuczek Heathery na Spoucie. Astrid robiła się zazdrosna. 2 dni później.


Perspektywa Astrid


Heathera klei się do Czkawki jak.......Ja nie mogę! Kocham go i to bardzo, ale on mnie już nie. Myślałam tak, aż przypomniałam sobie, że za chwilę mam być na Plaży.

Astrid - Wichurka! Lecimy!


Perspektywa Czkawki


Tata chciał mi coś dać z okazji, że jestem wodzem. Już dawno pogodził się, że ja i Astrid nie będziemy razem. Tak naprawdę kocham ją i tęsknię za nią! Już dłużej nie wytrzymam bez niej! Ale ona jest uparta!

Stoick - Zasłoń sobie oczy.

Tata podał mi chustkę, a ja popatrzyłem na niego ze zdziwieniem. Mimo to zawiązałem sobie oczy chustką, a tata zaczął mnie prowadzić.

Perspektywa narratora

Na Plaży Heathera czekała na Astrid. Po chwili dziewczyna wylądowała obok niej.

Astrid - O co chodzi?

Heathera - Mam dla ciebie niespodziankę. Zawiąż oczy.

Astrid mimo wahania w końcu zawiązała sobie oczy. Jej przyjaciółka zaprowadziła ją Wichurę i poleciały. Po kilku minutach Wichura wylądowała obok domu Pleśniaka.

Heathera - Teraz chodź ze mną i o nic nie pytaj.

Astrid weszła do domu i czekała. Po chwili przyszli do nich Stoick i Czkawka. Wódz kazał zrobić to samo synowi co Heathera Astrid. Dom był cały zabity deskami. Stoick zamknął drzwi i dodatkowo przybił deskami.

Stoick - Chodźmy.

Heathera - Wichurka, Szczerbatek. Zajmiemy się wami.

I poszli. Tym czasem w domu Pleśniaka.


Perspektywa Astrid


Dłużej nie wytrzymam. Odsłoniłam oczy i zobaczyłam Czkawkę. Nie no! Heathera już nie żyjesz! Czkawka powoli zaczął ściągać chustkę.

Czkawka - Co ty tu robisz?

Astrid - Co ty tu robisz?!

Czkawka - Dobra. Musimy się uspokoić, bo nigdy stąd nie wyjdziemy.

Astrid - Sam sobie bądź spokojny! Ja stąd wyjdę!


Perspektywa narratora


Dziewczyna wzięła swój nóż i zaczęła robić nim dziurę w ścianie. Jednak to nic nie pomagało.

Astrid - Na brodę Odyna! Z czego on te ściany ma?!

Czkawka - I tak nie wyjdziemy dopóki nie pogodzimy się. Znam mojego ojca.

Astrid - To mu coś powiedz, bo nie ręczę za siebie!

Chłopak usiadł na krześle i patrzył na Astrid, która dalej robiła dziurę w ścianie. Po godzinie Astrid padła ze zmęczenia.

Astrid - Ja już nie mogę.

Dziewczyna powoli zamykała oczy. Nic dziwnego. Była już noc. Czkawka podszedł do niej i podniósł jej głowę.

Czkawka - Astrid?

Dziewczyna była pół przytomna. Chłopak wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka Pleśniaka. Następnego dnia Astrid wstała pierwsza i wzięła krzesło. Po cichu weszła na nie i za pomocą nożyka robiła dziurę.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się rano. Usłyszałem jakieś stukanie. Szybko zszedłem na dół i zobaczyłem Astrid na krześle.

Astrid - Już prawie......Zaraz......Aaaaaaaaaa!

W tej chwili krzesło załamało się. Szybko podbiegłem i złapałem Astrid. Wylądowaliśmy razem na podłodze. Moja kochana Astrid leżała na mnie.

Czkawka - Mówiłem, żebyś nic nie robiła.

Już nie wytrzymałem i pocałowałem ją. Nie sprzeciwiała się. Przeciwnie. Pogłębiła nasz pocałunek. Gdy przestaliśmy się całować, powiedziałem:

Czkawka - Przepraszam cię.

Astrid - Ja ciebie też.

Czkawka - To co?

Uklęknąłem przed nią i wyciągnąłem pierścionek. Astrid popatrzyła na mnie z uśmiechem.

Czkawka - Astrid Hofferson wyjdziesz a mnie?

Astrid - Tak! Oczywiście, że tak!

Pocałowałem ją i powiedziałem jej moje ulubione słowa.

Czkawka - Kocham cię.

Astrid - Ja ciebie też.

Nagle drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich nikt inny jak mój ojciec.

Stoick - Wiedziałem! Ja zawsze mam rację!

Tata podszedł do nas i nas przytulił.

Stoick - Przyjęcie!


25. Koniec problemów

Cz. 1

Perspektywa Czkawki


Minęło kilka dni odkąd pogodziliśmy się z Astrid. Ślub miał odbyć się za 2 miesiące. Mój tata wybudował nam dom i zamieszkaliśmy razem. Dzisiaj miałem pomóc Wiadrze w odnowieniu mostu.

Czkawka - I ostatnia deska. Dobra. Ja lecę!

Wiadro - Dzięki Czkawka!

Leciałem nad Klif gdzie była Astrid. Stęskniłem się za nią. Wylądowałem po cichu tuż za nią i objąłem ją w talii.


Perspektywa Astrid


Patrzę sobie w dal i nagle czuję jak ktoś łapie mnie od tyłu. Szybko wbiłam temu komuś łokieć w żebro. Dopiero później uświadomiłam sobie, że to Czkawka.

Astrid - Czkawka! Przepraszam!

Czkawka - Nic.....Nic się....stało. Masz uderzenie.

Astrid - Dzięki.

Pomogłam mu wstać. Po tym pocałował mnie, a ja się uśmiechnęłam. Naprawdę go kocham.

Czkawka - Co dzisiaj robiłaś?

Astrid - A latałam na Wichurze i tutaj posiedziałam trochę. A ty?

Czkawka - Pomagałem Wiadru odnowić most.

Astrid - Aha.....Wichurka lecimy do domu!

Czkawka - Czekaj, czekaj! Lecimy do Smoczego Sanktuarium.

Astrid - Dzisiaj?

Czkawka zrobił tą swoją minę. Jak tu mu się nie oprzeć. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go.

Astrid - No dobra.

Wsiedliśmy na smoki i polecieliśmy.


Perspektywa narratora


Para wylądowała w Sanktuarium. Czkawka pokazywał Astrid gdzie była wcześniejsza Alfa.

Astrid - Łał......Musiała być ogromna.

Czkawka - Mama mówiła, że była.

Astrid - Dlatego Szczerbatek jest na Berk? To miejsce jest dla niego za duże.

Czkawka - A poza tym nie zostawiłby mnie.

Astrid uśmiechnęła się i szła dalej. W pewnym momencie zatrzymała się i spojrzała w dół.

Astrid - Czkawka! Patrz!

Chłopak podbiegł do niej i spojrzał w dół. Zobaczyli tam Drago i jego okręty. Czkawka szybko wstał i pobiegł na Szczerbatka.

Czkawka - Astrid musimy powiedzieć mamie!

Astrid - Jasne!

Czkawka i Astrid wzbili się w powietrze i polecieli na Berk.Gdy wylądowali, wszyscy stroili choinkę na Snoggletoga. Czkawka zauważył Valkę i szybko do niej podbiegł.

Czkawka - Mamo! Drago jest w Smoczym Sanktuarium!

Astrid - Z setką statków. Normalnie odlot!

Valka - O nie! Nie możemy dopuścić, by pozbył się smoków!

Stoick podszedł do nich i przytulił żonę. Czkawka wiedział, że od teraz musi wziąć na siebie obowiązki wodza. Valka oderwała się o Stoicka i wykrzyczała:

Valka - Wszyscy posłuchajcie mnie!

Mieszkańcy Berk zebrali się wokół Valki. Nikt nie wiedział o co chodzi. Valka dalej kontynuowała.

Valka - Czkawka i Astrid widzieli w Smoczym Sanktuarium Drago! Musimy przygotować się do kolejnej wojny!

Mieczyk - Niech tylko coś zrobi mojemu smokowi, a zobaczy!

Szpadka - Zmiazdżę mu twarz!

Sączysamrk - Moja piękna.....Pomogę ci!

Szpadka przewróciła oczami. Stoick podszedł do swojej żony i zaczął mówić.

Stoick - Wy zostaniecie na Berk pod przewodnictwem Sączyślina, a my polecimy do Sanktuarium!

Astrid - A jeśli Drago najpierw będzie chciał zaatakować Berk? Oni nie dadzą sobie rady.

Mężczyzna zaczął myśleć. W końcu wymyślił coś.

Stoick - To tak. Astrid i Sączysmark zostaniecie na Berk, a my lecimy!

Sączysmark - Tak wodzu.

Valka - Lecimy!

Czkawka podszedł do swojej narzeczonej i ją pocałował. Dziewczyna przytulił się do niego.

Czkawka - Uważaj na siebie.

Astrid - Ty też. Obiecaj mi, że do mnie wrócisz.

Czkawka - Obiecuję.

Chłopak wsiadł na swojego smoka i wraz z resztą polecieli do Smoczego Sanktuarium.


Perspektywa Czkawki


Lecieliśmy już godzinę. Ciągle myślałem co będzie jeśli Drago zaatakuje Berk. Martwiłem się o mieszkańców, a w szczególności o Astrid. Nagle zobaczyłem Sanktuarium.

Czkawka - Lądujemy!

Wylądowaliśmy w środku. Mieliśmy dobry widok na statki wroga. Usiedliśmy w koło i zaczęliśmy obmyślać plan.

Valka - Będziemy atakować z zaskoczenia. Ja i Czkawka zajmiemy się Drago, a wy statkami.

Stoick - Dobra. Uważajcie na siebie.

Wsiedliśmy na smoki i wylecieliśmy z Sanktuarium. Reszta podleciała do statków i zaczęła w nie strzelać. Ja i mama polecieliśmy do Drago.

Czkawka - Myślisz, że to się uda?

Valka - Wiemy jedno. Z Drago nie da się rozmawiać. Musimy atakować.

Czkawka - Dobrze. Szczerbek tam!

Zaczęliśmy atakować Drago. Mężczyzna kazał wystrzelać sieci, ale bez trudu ominęliśmy je.

Drago - Atakować!

Wygrywaliśmy. Drago był bezsilny. Ale Szczerbatek podleciał za blisko i zestrzelili nas.

Czkawka - Aaaaaaaaaaaa!

Valka - Czkawka!

Spadłem gdzieś daleko i widziałem tylko ciemność. Szczerbatka nie było.


Perspektywa narratora


Stoick, Valka, Śledzik, Pyskacz, Mieczyk i Szpadka mieli łzy w oczach. Pan Smoków, przyjaciel i wódz Berk zginął. Stoick postanowił pomścić syna.

Stoick - Drago znajdę cię i zabiję!

Valka - Czkawka! Dlaczego?!

Wszyscy zaczęli płakać. Stoick podszedł do swojej żony i ją przytulił. Nikt nie mógł się pogodzić ze śmiercią Czkawki.

Valka - Lecimy na Berk!



Cz. 2

Perspektywa Astrid


Sączysmark już od godziny opowiada mi o Szpadce. Jak on mnie wnerwia!

Sączysmark - I taka słodka i......

Astrid - Sączysmark! Musimy się przygotować!

W końcu się zamknął! Nagle przyszła do mnie Phelgma, która wyglądała na przestraszoną.

Astrid - Co się stało?

Phelgma - Spójrz.

Pokazała mi na statki. To Drago! Czyli oni.......Nie! Zaczęłam szybko biegać i krzyczeć.

Astrid - Przygotować się do wojny!

Nigdzie nie było widać jeźdźców. Oby nic im się nie stało. Statki już przypłynęły. Stanęliśmy na przeciwko nich. Nagle z jednego wyszedł Drago.

Astrid - Wynoś się stąd!

Drago - Hahahahaha! Myślisz, że się ciebie przestraszę?! Nie wiesz z kim zadzierasz!

Astrid - Wiem! Z kimś kto zabił wielu niewinnych i jest najpaskudniejszy na świecie!


Perspektywa narratora


Mężczyzna zaczął się przeraźliwie śmiać. Wszyscy patrzyli na niego ze strachem.

Drago - Jak chcecie mnie pokonać?! Wasz wódz nie żyje!

W oczach wojowniczki pojawiły się łzy. Inni zaczęli szeptać między sobą.

Astrid - Kłamiesz! Czkawka żyje!

Drago - Jesteś taka pewna? To dlaczego ich tu nie ma? Bo ich wódz zginął!

Dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła płakać. Nagle usłyszeli ryki smoków. Na Berk przylecieli jeźdźcy.

Valka - Odejdź! Nie wygrasz z nami!

Drago - Czyżby?

Astrid - Valka to prawda? Czkawka nie żyje?

Valka - Niestety tak. I Drago za to zapłaci! Atak!

Wandale wraz ze smokami ruszyli do ataku. Wojna dopiero się rozpoczęła. Astrid dzielnie walczyła z Drago. Gdy już dziewczyna miała wbić mu miecz, przeszkodził jej w tym jeden ze strażników wroga. Astrid upadła na ziemię.

Drago - Jesteś gotowa na śmierć?

Astrid - No zrób to! Chyba, że tchórzysz?

Drago - Drago Krwawdoń nigdy nie tchórzy!

Wojowniczka zamknęła oczy, ale nic nie poczuła. Usłyszała jedynie stęki. Otworzyła oczy i zobaczyła Szczerbatka. Drago padł martwy na ziemię. Jego armia zaczęła się wycofywać.

Astrid - Szczerbatek!

Ucieszona dziewczyna przytuliła smoka, który patrzyła na nią ze smutkiem. Astrid wstała i podeszła do Wandali.

Valka - Szczerbatek!

Kobieta przytuliła smutnego smoka. Gdy się oderwała, spojrzała w jego zielone oczy, które tak bardzo przypominały jej Czkawkę.

Stoick - To koniec. Wygraliśmy.

Śledzik - Ale za jaką cenę?

Mieszkańcy Berk zebrali się przy smoku Czkawki i uciszyli się. W niektórych oczach można było zauważyć łzy.

Sczerbatek - Wrrrrrrraaaaaaauuuuuuuu!

Po nim wszystkie inne smoki zaczęły ryczeć. Ich ryki oznaczały, że Pan Smoków zginął. Astrid podeszła do Szczerbatka i powiedziała:

Astrid - Zajmę się tobą. Czkawka byłby z ciebie dumny.



26. Znak miłości

Perspektywa Astrid


Minęło już pół roku odkąd Czkawka zginął. Nie znaleźliśmy jego ciała, ale to było pewne, że nie żyje. Dzisiaj obiecałam Szczerbkowi, którym się zajmuję, że polecimy odkrywać nową wyspę. Ciągle brakowało mi Czkawki, ale nie dawałam tego po sobie poznać.

Astrid - Lecimy Szczerbek?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrrrr.

Astrid - Tylko pójdę po Wichurkę i już lecimy.

Wyszłam i zobaczyłam moją smoczycę bawiącą się z Chmuroskokiem. Obok nich zauważyłam Valkę, która pierwszy raz od śmierci Czkawki wyszła. Postanowiłam, że podejdę do niej.

Astrid - dzień dobry.

Valka - Astrid. Miło cię widzieć. Jak się czujesz?

Astrid - Dobrze.

W oczach miałam łzy. Podobnie jak Valka nie mogłam znieść tego, że nie ma tu Czkawki. Spojrzałam na pierścionek od Czkawki. Tak bardzo mi go przypominał.

Valka - Kochasz go.

Spojrzałam w jej stronę. Już nie mogłam wytrzymać. Rozpłakałam się i to na dobre. Valka przytuliła mnie od siebie.

Astrid - Wszystko przypomina mi jego. Co ja mam zrobić?

Valka - Też za nim tęsknię. Nic nie można zrobić. Trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro.

Podziękowałam Valce i poszłam do Szczerbatka. Wsiadłam na niego i polecieliśmy na wyspę. Gdy wylądowaliśmy, Wichura i Szczerbatek położyli się i patrzyli w dal. Ja stanęłam na krańcu i spojrzałem w górę.

Astrid - Czkawka, gdybyś tu był.......

Spojrzałam na smoki. Szczerbatek nawet nie chciał latać. Postanowiłam, że polecimy do Smoczego Sanktuarium.

Astrid - Chodźcie! Lecimy do Sanktuarium!

Wsiadłam na Szczerbka i poleciałam razem z Wichurką do Smoczego Sanktuarium. Zszedłam z smoka Czkawki i poszłam dalej. Rozglądałam się i dookoła.

Astrid - Nic tu się nie zmieniło.

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrr.

Astrid - Tak. Poza tym, że nie ma tu Czkawki. Już go nie będzie.

Posiedziałam tam jeszcze godzinę i polecieliśmy na Berk.


Perspektywa narratora


Tydzień później. Stoick przejął obowiązki wodza i zajmował się wioską. Astrid latała na wyspy podpisywać rozejmy. Dzisiaj leciała na Wyspę Łupieżców. Nikt nie wiedział co się stało. Gdy Astrid wylądowała, została przywitana przez Albrechta i Heatherę.

Heathera - Cześć Astrid!

Albrecht - Witamy! Mamy podpisać rozejm. A gdzie Czkawka?

Astrid posmutniała. Heathera zauważyła to i pstanowiła zapytać co się stało.

Heathera - Gdzie Czkawka?

Astrid - On nie żyje. Pół roku temu zginął w walce z Drago.

Albrecht - Biedny Stoick. Przykro mi.

Heathera - A wasz ślub?

Astrid - Nie ma żadnego ślubu. Czkawka nie żyje, jego ojciec przejął obowiązki wodza, Szczerbatek tęskni, a ja nie umiem dać sobie rady.

Heathera - Przykro mi.

Astrid - Idziemy podpisywać? Nie chcę już o tym rozmawiać.

Gdy Astrid wróciła do domu, a była już noc, usłyszała pukanie do drzwi. Poszła je otworzyć, ale nikogo nie było. Nagle zuważyła strzałę wbitą w je drzwi.

Astrid - Co jest?

Dziewczyna rozejrzała się, ale nikogo nie było. Zamknęła drzwi i zdjęła list, który był przyczepiony do strzały.

Astrid - Kocham cię. Co to za żarty?!

Wojowniczka była zła. Następnego dnia poszła z listem do Sączysmarka. Myślała, że to on dał jej to.

Sączysmark - Astrid jak miło cię.....

Nie dokończył, bo dziewczyna walnęła go w brzuch.

Sączysmark - Za co?!

Astrid - Za co?! Ja ci zaraz powiem za co! Czytaj!

Chłopak wziął kartkę i zaczął ją czytać.

Sączysmark - Ale to nie ja! Ja kocham Szpadkę!

Astrid - No to kto?!

Sączysmark - A skąd ja mam wiedzieć?!

Dziewczyna już miała iść, ale chłopak powiedział:

Sączysmark - Pyskacz jutro da nam hełmy i lecimy na tą wyspę.

Astrid - Dobra. Dzięki.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się rano i poszłam do Smoczej Akademii. Byli tam wszyscy. Pyskacz właśnie rozdawał nam hełmy.

Astrid - Ruszamy?

Pyskacz - Uważajcie. Jeśli coś wam się stanie to Stoick mnie zabije.

Śledzik - Nic nam nie będzie!

Wsiadłam na Szczerbatka, a jeźdźcy na swoje smoki i wzbiliśmy się w powietrze. Lecieliśmy już tak 3 godziny, a ja ciągle myślałam o tej strzale.

Śledzik - A co zrobimy jak tam wylądujemy?

Astrid - Rozpalimy ognisko i zanocujemy.

Po 2 godzinach wylądowaliśmy na wyspie. Poszliśmy szukać patyków. Nagle coś zaszeleściło w krzakach.

Śledzik - Co to było?

Astrid - Zaraz się przekonamy. Odsuńcie się.

Już miałam iść, ale Szczerbatek podszedł do mnie. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.

Astrid - Szczerbatek! Nie musisz mnie bronić. Dam sobie radę.

Odeszliśmy od krzaków i poszliśmy gdzie rozbiliśmy namioty. Usiadłam i zaczęłam głaskać Wichurę i Szczerbatka.


Perspektywa narratora


Wieczorem jeźdźcy usiedli przy ognisku i patrzyli na swoje smoki. Astrid siedziała zamyślona. Nikt nie zdjął hełmu, bo nie chcieli być rozpoznani.

Sączysmark - Co teraz? Co robimy?

Mieczyk - A mnie się pytaj! Zapytaj się jej!

Mówiąc to wskazał na swoją siostrę.

Szpadka - Co ja?! As.....

Astrid - Słyszeliście?!

Śledzik - Coś jakby się poruszyło.

Szczerbatek podszedł do krzaków i skoczył na nie. Wszyscy wstali gotowi do obrony. Po kilku minutach smok przyszedł z kimś w pelerynie. Twarzy nie było widać, bo miał maskę.

Postać - Zabierzcie tego smoka!

Astrid - Szczerbek chodź tu!

Smok posłusznie podszedł do swojej nowej właścicielki. Wojowniczka podeszła bliżej i wyciągnęła swój topór.

Astrid - Kim jesteś?! Dlaczego nie boisz się Nocnej Furii?!

Postać - Na mojej wyspie tresujemy smoki.


27. Czy to sen?

Perspektywa Astrid


On przypomina mi Czkawkę. Ale to nie możliwe, bo on nie żyje. Patrzyłam na niego, ale nie ściągnęłam hełmu. Inni też tego nie zrobili.

Sączysmark - To skąd pochodzisz?

Postać - A co cię to interesuje?

Astrid - Odpowiadaj jak jeździec pyta!

Postać - Nie mam zamiaru.

Jak on mnie denerwuje! Najpierw pojawia się nie wiadomo skąd, a teraz pyskuje! Jeszcze coś zrobi to mu na serio przywalę! Dobra Astrid spokój!

Mieczyk - As......

Astrid - Cicho! Skoro jaśnie pan nie chce powiedzieć skąd pochodzi i jak ma na imię, to my też nie będziemy nic o sobie mówić!

Postać - Uparta jesteś! Przypominasz mi moją dziewczynę, a właściwie....

Astrid - Mam dość słuchania o miłości! Zajmijcie się nim, a ja idę po wodę.

Spojrzałam na niego. Stał jak wryty. Co on mnie obchodzi? Straciłam Czkawkę i wiem o dobrze. Nikt nie musi mi o tym przypominać!

Astrid - Chodź Mordko!

Smok popatrzył na mnie ze smutkiem. Wiedziałam, że Czkawka tak do niego mówił.

Astrid - Przepraszam. Idziesz?

Smok poszedł ze mną po wodę. Jeszcze się odwróciłam i zwróciłam się do reszty.

Astrid - Tylko, żeby nie był poobijany.

Odwróciłam się i poszłam do lasu.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy popatrzyli na nieznajomego. Ich smoki były gotowe do obrony. Postać usiadła, a pozostali za nim.

Śledzik - To jak się tu znalazłeś?

Postać - Nie powiem.

Sączysmark - Gadaj, bo jak nie to spotkasz się z jej toporem.

Postać - A co ona może mi zrobić?

Mieczyk - Uważaj, bo ona pół roku temu straciła narzeczonego!

Śledzik - Cicho!

Szpadka - No co?!

Sączysmark - Ona nas zatłucze jak się dowie, że to powiedzieliśmy! I on to wszystko słyszał!

Postać - Nie powiem.

Jeźdźcy odetchnęli z ulgą. Ale nie wiedzieli co ich czeka.

Postać - Jeśli zabierzecie mnie do siebie i powiecie jak ten smok ma na imię.

Sączysmark - No dobra. Zabierzemy cię, a ten smok ma na imię Szczerbatek i lepiej się do niego nie zbliżaj, ani do tej dziewczyny.

Postać - Czemu?

Śledzik - Szczerbek nie lubi obcych, a Astrid chłopaków. I nie dotykaj jej topora.

Nieznajomy usiadł w wygodnej dla niego pozycji i wsłuchiwał się w to co mówią jeźdźcy. Nagle usłyszeli za sobą głos ich przyjaciółki.

Astrid - No pięknie! Was to nie można samych zostawić!

Śledzik - Astrid? Jak długo tu stoisz?

Astrid - Na tyle długo, by słyszeć wszystko co mówiliście.

Sączysmark popatrzył na postać. Inni jeźdźcy siedzieli wystraszeni.

Sączysmark - Zabierzemy go?

Astrid - Po co? Nic nam nie chce powiedzieć.

Sączysmark - On...On....On zna Stoicka!

Dziewczyna otworzyła szerzej oczy. Odwróciła się w ich stronę i popatrzyła na Sączysmarka. Chłopak uśmiechał się.

Astrid - No dobra. Ale leci z tobą.

Sączysmark - Co?! Dlaczego nie z tobą?!

Astrid - Bo ja muszę lecieć ze Szczerbatkiem!

W krótce wszyscy poszli spać. Astrid nie mogła zasnąć, bo ciągle myślała o nieznajomym.


Perspektywa Astrid


Ciągle myślałam o tej postaci. Czy ja się zakochałam? Ostatnio tak miałam jak zobaczyłam Czkawkę. Czkawka..........Nie mogę się zakochać! Już nie wytrzymam! Wyszłam z namiotu i poszłam do Szczerbatka, który nie spał.

Astrid - Też nie możesz zasnąć?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrr.

Usiadła obok niego i go przytuliłam. Czkawka tak zawsze mu robił.

Astrid - Szczerbatek wiem, że nie zastąpię ci Czkawki, ale kocham cię tak samo jak on.

Szczerbatek - Wrrrrrr.

Było mi go żal. Stracił swojego przyjaciela, a ja nie umiem go pocieszyć. Zresztą sama siebie nie umiem pocieszyć.

Astrid - Wiem, że za nim tęsknisz. Ja też za nim tęsknię, ale życie toczy się dalej.

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrrr.

Astrid - Chcesz, żebym została tu z tobą?

Szczerbatek - Wrrrrrrrrrr.

Oparłam się o niego i powoli zasnęłam. Miałam dziwny sen.


Byłam w pokoju Czkawki i widziałam Szczerbatka leżącego na ziemi. Podbiegłam do niego, ale on był martwy. Zaczęłam płakać.


Astrid - Nie! Najpierw Czkawka, a teraz ty!

Nagle zauważyłam karteczkę. Szybko wzięłam ją i zaczęłam czytać.


Astrid - Dziękuję przyjacielu, widzimy się w Valhalli.


Już nie mogłam. Wzięłam nóż i już miałam go sobie wbić, ale usłyszałam ten przyjemny głos, którego tak bardzo mi brakowało. Odwróciłam się i zobaczyłam Czkawkę.


Astrid - Czkawka?

Czkawka - Astrid nie rób tego. Ja jestem z tobą.

Astrid - Czkawka ja już nie mogę.

Czkawka - Nie rób tego. Szczerbatek się załamie i Wichura też.

Astrid - Czkawka........

Czkawka - Kocham cię, ale żegnaj.

Astrid - Czkawka! Nie odchodź! Czkawka.......

Obudziłam się rano. Nade mną stał nieznajomy. Ugh......Czy on zawsze musi mnie wnerwiać?! Wstałam i popatrzyłam na Szczerbatka. Jeszcze spał.

Postać - Co się stało temu smokowi?

Astrid - Co cię to tak interesuje?! Nie możesz siedzieć cicho?!

Postać - No co? Tylko pytam.

Astrid - To przestań! Zaraz lecimy.

Poszłam do lasu. Usiadłam przy jeziorze i patrzyłam w nie. Nagle zobaczyłam postać.

Astrid - Dasz mi spokój?! Idź gdzieś!

Wstałam i poszłam do reszty. Wszyscy już się obudzili. Wsiadłam na Szczerbka, a reszta na smoki. Nieznajomy wsiadł na Hakokła jakby go znał. Wcale nie bał się smoków.



28. Miłość pokona wszystko

Perspektywa narratora


Jeźdźcy wylądowali na Placu gdzie czekał Stoick. Astrid zeszła ze Szczerbatka i podeszła do wodza.

Astrid - Wodzu mamy nowego.

Stoick - Kogo? Przecież wyraźnie mówiłem, że od śmierci.....

Astrid - Tak wiem. Ale on tresuje smoki. Co miałby nam zrobić?

Stoick - Mamy wielu wrogów, ale........

Postać - Najpotężniejszy to Drago.

Wszyscy spojrzeli na niego. Wódz podszedł do niego i obejrzał go dokładnie.

Stoick - Może ściągnąłbyś tę pelerynę i maskę?

Postać - Przykro mi, ale nie mogę.

Nagle przybiegł do nich Pyskacz. Był zmęczony biegiem i to bardzo, bo po chwili upadł.

Pyskacz - Bieg mi nie służy. Stoick Twierdza gotowa.

Stoick - To dobrze.

Astrid - Zaraz. Co będzie w Twierdzy?

Pyskacz - Dowiesz się w swoim czasie.

Stoick odszedł wraz z Pyskaczem. Astrid odwróciłam się i zobaczyła postać bawiącą się ze Szczerbatkiem. Nikt nie mógł nic powiedzieć. Pierwsza otrząsnęła się Astrid.

Astrid - Co ty robisz?! Zostaw go! Szczerbek!

Smok posłusznie podbiegł do wojowniczki. Dziewczyna popatrzyła ze wściekłą na nieznajomego. Wyjęła topór i podeszła bliżej.

Astrid - Dotknij go, a pożałujesz! Ten smok wiele przeszedł!

Astrid skierowała się w stronę swojego domu i poszła. Sączysmark zwrócił się do postaci.

Sączysmark - Będziesz spał u wodza w pokoju jego syna.

Postać - A co na to jego syn?

Śledzik - Stoick sam ci powie. Idziemy.


Perspektywa Śledzika


Jeśli on będzie próbował zastąpić Czkawkę to niech lepiej tego nie robi. Doszliśmy do domu wodza. Sączysmark zapukał, a drzwi otworzył Stoick.

Sączysmark - Czy on mógłby tutaj zostać na parę dni?

Stoick - Jasne.

Zostawiliśmy go i poszliśmy sobie. Oh......Gdyby tutaj był Czkawka.


Perspektywa Stoicka


Zaprosiłem nowego do domu. Bardzo przypominał mi Czkawkę. Astrid chyba też.

Stoick - Będziesz spał w pokoju na górze. Nikt już tam nie mieszka.

Postać - Mógłbym o coś zapytać?

Stoick - Jasne. Ale nie teraz, bo się śpieszę. Zaraz przyjdzie tutaj Pyskacz i cię oprowadzi.

Postać - Jasne.

Wyszłem i skierowałem się do Twierdzy. Jutro miała odbyć się uroczystość.


Perspektywa narratora


Kilka minut później. Do domu wparował Pyskacz.

Pyskacz - No idziemy cię oprowadzać!

Kowal wraz z nieznajomym wyszedł z domu wodza i zaczął go oprowadzać. Gdy dotarli na Plażę, Pyskacz odwrócił się w jego stronę.

Pyskacz - Wiesz, przypominasz mi mojego przyjaciela.

Postać - Kim on był? Ciągle słyszę, że kogoś przypominam, ale nikt nie chce mi powiedzieć.

Pyskacz - To nie łatwe. Stoick powinien ci wszystko opowiedzieć. No, wracajmy!

Godzinę później postać siedziała w kuchni wraz ze Stoickiem i jedli.

Stoick - Chciałeś o coś spytać tak?

Postać - Tak. Kogo wszystkim przypominam i dlaczego ta blond dziewczyna broni tego smoka i mnie nienawidzi?

Stoick - To długa historia, ale ci ją opowiem. Pół roku temu w walce z Drago zginął Czkawka. To był wódz tej wyspy i przyjaciel wielu.

Postać - I był twoim synem. Sączysmark mi powiedział, że miałeś syna.

Stoick - Tak. W czasie tej walki zginął. Drago napadł na Berk i chciał nas zabić, ale ta blond dziewczyna. To Astrid. Rzuciła się na niego i źle, by się to skończyło, gdyby nie ten smok. Uratował jej życie, a Drago zginął. To był smok Czkawki.

Postać - Przykro mi.

Stoick - A najgorsze jest to, że wszyscy cierpią. Żal mi patrzeć na Astrid, która nie ma już nikogo.

Stoick popatrzył w dół. Postać się zamyśliła i popatrzyła na cierpiącego wodza. W jednej chwili nieznajomy wstał.

Stoick - Idziesz spać?

Postać - Tak. Zaprowadzisz mnie?

Stoick - Jasne. Chodź!

Mężczyzna szybko wstał i poszedł z postacią do pokoju jego syna. Gdy tam wszedł, zmartwił się.

Postać - A co to jest?

Stoick - To jest, znaczy było leże Szczerbatka. Od jego śmierci nie był tutaj ani razu. Zresztą nikt tutaj nie był.

Postać - Jutro ci coś pokażę, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz.

Stoick - Obiecuję.

Stoick wyszedł, a postać położyła się spać. Ciągle patrzyła na legowisko smoka. W krótce nieznajomy zasnął. Następnego dnia nieznajomy obudził się i zszedł na dół. Zobaczyła tam Stoicka.

Postać - Obiecałem, że coś ci pokażę.

Nieznajomy ściągnął pelerynę, a przed oczami wodza pojawiła się postać w kombinezonie, który dobrze znał. Chłopak ściągnął maskę, a w niej ukazał się..........


Perspektywa Stoicka


To nie możliwe. Jak? Przecież sam widziałem! To chyba sen! Nie! To prawda! On żyje! Przytuliłem się do niego i cicho wyszeptałem:

Stoick - (szeptem) Tęskniłem.

Gdy się oderwałem od niego, uśmiechnął się i zaczął rozmowę. Tak to był Czkawka. On żyje!

Czkawka - To co teraz? Powiesz im?

Stoick - Zrobimy im niespodziankę.

Czkawka - A gdzie mama?

Stoick - Pewnie jak co rano na locie. Odkąd no wiesz co, lata codziennie tak jak Astrid i pozostali.

Czkawka - Kiedy im powiesz?

Stoick - Dzisiaj wieczorem w Twierdzy.



29. Wróciłeś!

Perspektywa Czkawki


Ubrałem pelerynę i maskę i wyszedłem na zewnątrz. Wszyscy już pracowali. Nic dziwnego, w końcu to Wandale. Poszedłem do Akademii. Byłem ciekawy kto prowadzi zajęcia. Gdy wszedłem, zobaczyłem Śledzika uspakajającego Bliźniaki.

Sączysmark - A ty co tu robisz?

Czkawka - Przyszedłem popatrzeć.

Śledzik- Ale wiesz, że bez pozwolenia Astrid nie masz prawa tu przyjść?

Czkawka - Dlaczego?

Mieczyk - Haloooo.......Astrid to nowa szefowa i prawdopodobnie nowy wódz.

Zdziwiłem się, że Astrid ma być wodzem. Ale nigdzie jej nie widziałem. Chciałem ją zobaczyć i przytulić, ale nie mogłem.

Szpadka - Zatkało go! Myślał, że ma u niej szanse!

Śledzik - Ona nie jest taka jak wszystkie. Jeśli chcesz z nią być to sobie daruj. Zabije cię przy najbliższej okazji.

Czkawka - A gdzie ona jest? Chciałem z nią porozmawiać o Szczerbatku.

Sączysmark - Ale jak cię zabije to twoja wina. Jest nad Klifem.

Czkawka - Dzięki.

Wyszedłem z Akademii i poszedłem nad Klif. Gdy dotarłem, zobaczyłem Astrid siedzącą i patrzącą w górę. Również spojrzałem w górę i nic nie widziałem.

Czkawka - Co tak tam patrzysz?

Astrid wstała szybko i otarła łzy. Popatrzyła na mnie ze zmieszaniem. Już dłużej nie mogę! Czkawka! Opanuj się!

Astrid - Co ty tu robisz?

Czkawka - Chciałem się przejść. A co tam masz?

Wskazałem na kuferek stojący za nią. Odwróciła się i spojrzała na niego. Widziałem jak było jej ciężko.

Astrid - To nic takiego. A teraz muszę iść.

Moja kochana poszła, ale zostawiła kuferek. Gdy nie było jej widać, podszedłem do niego i otworzyłem go. W środku były jakieś listy. Zacząłem je czytać.


Miłość była dla mnie wszystkim... Do czasu... Gdy ciebie straciłam...! Zostały mi tylko wspomnienia Zostały... tylko dla czego nie mogłyby się tworzyć dalej? tak już wiem! Nie ma cię zostawiłeś mnie...! Odszedłeś i nie wrócisz...! Nie wrócisz! Zostawiłeś mnie! Może los tak chciał, ale nie ja. Najgorsze w tym jest to... to... że nie zdążyłam się pożegnać A jeśli bym... nie, a może jakbym to zrobiła? pożegnała się? Nie może to dobrze, że nie zdążyłam?! Nie wiem sama! Ale wiem, że Cię kochałam! I że cię nie pożegnałam!


Najlepiej czyta się przy [[1]]


Gdy to przeczytałem, miałem łzy w oczach. Ona cierpi, a ja nic nie mogę zrobić. Muszę jej powiedzieć! Nie mogę inaczej!

Czkawka - Astrid dowiesz się prawdy!

Wróciłem szybko do domu. Wszedłem do kiedyś mojego i Astrid domu. Widać, że nie był dawno odwiedzany. Pajęczyny wisiały, a kurz był na meblach. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem mój notes. Na nim była karteczka.

Czkawka - "Zawsze Cię będę kochał i nigdy nie przestanę. "To Jego słowa. ZAWSZE odeszło na zawsze. NIGDY podążyło za nim. Zostało tylko Na wieki wieków Amen!

Otworzyłem go i zobaczyłem nowe rysunki na mojej mapie. Czyżby Astrid teraz odkrywała wyspy? Lubiła to robić, ale nie tak bardzo. Wyszedłem szybko z domu i poszedłem do mojego domu.


Perspektywa Astrid


On nie żyje! Już dłużej tego nie wytrzymam! Udaję, że jestem silna, ale tak nie jest! Chciałabym, żeby Czkawka tu był. Zaczęłam śpiewać piosenkę, którą śpiewała mi moja mama. To jedyne co po niej pamiętam.

Astrid - Uuu Uuu Tarara ra ra

Od dziś się będę bała, że Cię stracę Nie pojmuję jak bez Ciebie mogłam żyć A teraz wiem jak wiele dla mnie znaczysz I nie będzie nigdy już inaczej W swym kaprysie los bliźniaczych splotów zaczął wić nową nić

Ref. Od dziś masz mnie Rozejrzyj się, Bo przed nami tysiące są dróg Nowy próg przekroczyć z Tobą chce Już nie dzieli nas Dni samotnych czas Dziś już nie

Nie miały smaku tamte dni bez Ciebie Ale pamięć o nich poszła w szary kąt Dzisiaj jesteś słońcem w moim niebie Jak inaczej to powiedzieć nie wiem Co los mi podarował nie wypuszczę nigdy z rąk To był by błąd

Ref. Od dziś masz mnie Rozejrzyj się, Bo przed nami tysiące są dróg Nowy próg przekroczyć z Tobą chce Już nie dzieli nas Dni samotnych czas

Tylko Ty pomożesz mi przenosić góry (Ty pomożesz mi przenosić góry) Tylko Ty osuszysz mi najbardziej gorzką łzę (Najbardziej gorzką najbardziej gorzka łzę) Dziś masz mnie

Od dziś masz mnie, więc uśmiechnij do mnie się Od dziś masz mnie (dziś masz mnie) Rozejrzyj się (Uśmiechnij się) Przed nami tysiące są dróg Nowy próg przekroczyć z Tobą chce (Już nie dzieli nas) Już nie dzieli nas (Dni samotnych czas) Dni samotnych czas Dziś już nie.

Popatrzyłam w niebo, a łza sama spłynęła mi po policzku. Przypomniałam sobie czas spędzony z Czkawką. Wiedziałam, że to już nie wróci, ale nigdy o nim nie zapomnę.

Astrid - Zawsze będę cię kochała.

Położyłam się w swoim pokoju i na chwilę zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wyjrzałam przez okno, było już ciemno. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi, w których zobaczyłam wodza.

Stoick - Astrid w Twierdzy jest przyjęcie. Idziesz?

Astrid - Zaraz przyjdę.

Zamknęłam drzwi i poszłam po swój topór. Zawołałam Szczerbatka i Wichurę i poszłam.


Perspektywa narratora


Wojowniczka weszła do Twierdzy. Wszyscy siedzieli i jedli. Astrid podeszła do Valki, która odziwo przyszła.

Astrid - I jak się czujesz?

Valka - Okropnie. To pół roku, a ja nadal nie mogę zapomnieć.

Astrid - Tego nie da się zapomnieć. Wiem, bo straciłam rodzinę.

Nagle Stoick wyszedł na środek i zaczął mówić. Wszyscy mieszkańcy i smoki spojrzeli na wodza.

Stoick - Słuchajcie! Nie dawno straciliśmy wodza! Wszyscy tęsknimy, ale dzisiaj się coś dowiedziałem!

Wszyscy popatrzyli na niego ze zdziwieniem.

Astrid - O czym on mówi?

Valka - O co chodzi?

Stoick - Podejdź tutaj!

Na środek wyszedł nieznajomy. Jeźdźcy byli w szoku, a najbardziej Astrid. Stoick znów zaczął mówić.

Stoick - Zobaczcie kto do nas wrócił!

Nagle nieznajomy ściągnął pelerynę i maskę. Wszyscy patrzyli na niego z niedowierzeniem. Pyskaczowi wypadł kufel, Mieczyk i Szpadka przestali się bić, Sączysmark miał otwartą buzię, Śledzik i Valka zemdleli, a Astrid upuściła topór. Czkawka popatrzył na swoją mamę i szybko do niej podbiegł.

Czkawka - Mamo! Mamo! Obudź się!

Stoick - Valka!

Pyskacz - A może to ten sen?

Czkawka podniósł się i spojrzał na Astrid. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Jej usta trzęsły się. Chłopak podszedł do niej, ale dziewczyna odsunęła się.

Czkawka - Astrid.......

Astrid - Czkawka? To ty?

Chłopak przybliżył się do niej i delikatnie ją pocałował. Wojowniczka przytuliła się do niego i wyszeptała:

Astrid - (szeptem) Kocham cię!

Czkawka - Ja też cię kocham!



30. Dagur.....

Minął tydzień odkąd okazało się, że Czkawka żyje. Astrid spędzała z nim każdą chwilę. Dziś miały odbyć się Smocze Wyścigi.

Sączysmark - Ja na pewno wygram!

Mieczyk - Nie bądź taki pewny!

Sączysmark - Ja zawsze wygrywam!

Astrid - A kto cię.......

Stoick - Witam wszystkich na Smoczych Wyścigach! Tym razem Czkawka nie wystartuje, ale mamy naszych zawodników!

Pyskacz - Powitajmy naszych zawodników! Mieczyk i Szpadka Thorson z 3 wygranymi!

Mieczyk - Zrobimy wybuch!

Szpadka - Ej! Ja to miałam powiedzieć!

Mieczyk - Nie, bo ja!

Czkawka pokiwał głową i zwrócił się do ojca.

Czkawka - Czy oni się zmienili?

Stoick - No wiesz. Nie. Stali się tacy jak kiedyś.

Czkawka - No pięknie!

Pyskacz nadal kontynuował. Czkawka patrzył na nich z zainteresowaniem. Szczerbatek pomagał Astrid, bo prosił ją o to Czkawka.

Pyskacz - Sączysmark Jorgenson.....

Sączysmark - Sączy! Sączy! Smark! Smark! Smark!

Pyskacz - Oraz Śledzik Ingerman z 9 wygranymi!

Śledzik - Jea! Sztusia pokażemy im!

Pyskacz - I nasz mistrzyni........Astrid Hofferson z 13 wygranymi!

Wszyscy popatrzyli na dziewczynę, która biła Sączysmarka. Dało się słyszeć jej ulubione słowa.

Astrid - To za to, że mnie wnerwiasz! A to za całą resztę!

Mieszkańcy - Uuuuuuuuuuuuuuu!

Dziewczyna uderzyła młodego Jorgensona w brzuch, że się zgiął w pół. Nagle zabrzmiał róg.

Pyskacz - Start!

Jeźdźcy wystartowali. Pierwsi byli Bliźniacy, ale Sączysmark ich wyprzedził. Astrid była tuż za nim, a Śledzik na końcu. Nagle wystrzelono pierwszą owcę.

Astrid - Wichura! Szybko! Szybko!

Smoczyca złapała owcę i wrzuciła do kosza swojej właścicielki. Kilka minut później wygrywała Astrid, a po niej Sączysmark. Bliźniaki były trzecie, a Śledzik ostatni.

Stoick - Pyskacz już czas.

Pyskacz wystrzelił czarną owcę. Wszyscy jeźdźcy ruszyli do ataku.

Śledzik - Dawaj Sztusia! Wygramy!

Szpadka - Szybko!

Mieczyk - Nie popędzaj!

Sączysmark - Będzie moja! Będzie moja!

Astrid - Nigdy! Wichura szybciej!

Jeźdźcy byli już bardzo blisko czarnej owcy. Jednak zderzyli się i czarną owcę złapała Szpadka.

Szpadka - Jeee! Wygram jak nic!

Mieczyk - Taa?! Ja jestem z tobą jakbyś nie zauważyła!

Mieczyk i Szpadka zaczęli szarpać owcą. Wykorzystała to Astrid, która zeskoczyła z Wichury i wskoczyła na Jota i Wyma.

Szpadka - Oddawaj!

Mieczyk - Puść ją!

Wojowniczka szybko zabrała owcę i wskoczyła z powrotem na swoją smoczycę. Niestety przy mecie zderzyła się ze Śledzikiem.

Śledzik - Łaaa! Astrid!

Dziewczyna spojrzała przed siebie i zobaczyła Sączysmarka z młotem. Wojowniczka szybko zniżyła lot, a Śledzik oberwał.

Astrid - Aaaa! Wichura!

Czkawka szybko wstał i zaczął krzyczeć.

Czkawka - Tato! Ona się zabije!

Stoick - Nie zabije!

Chłopak popatrzył na nią i uspokoił się, bo Astrid wyrównała lot i wrzuciła czarną owcę do swojego kosza. Stoick wstał i uderzył Sączyślina w bark.

Stoick - To moja przyszła synowa!

Dziewczyna wylądowała na Placu. Czkawka szybko do nej podleciał i ją przytulił. Zdziwiona odwzajemniła uścisk.

Astrid - O co chodzi?

Czkawka - Nic ci nie jest? Wszystko ok?

Astrid - Tak. Nagle obok wylądował Stoick i Valka na swoich smokach. Kobieta podeszła do nich i uśmiechnęła się. Rozmowę zaczął Stoick.

Stoick - Czkawka kiedy wasz ślub?

Czkawka - No wiesz.......Ustaliliśmy z Astrid, że za pół roku. Chcemy jeszcze nacieszyć się sobą.

Valka - No dobrze. Czkawka twój ojciec postanowił, że dopiero po ślubie będziesz mógł przejąć obowiązki wodza.

Czkawka - Dzięki tato.


Perspektywa Czkawki


Spojrzałem na Astrid, która się uśmiechała. Postanowiłem, że zabiorę ją na niedawno odkrytą wyspę. Jednak moje postanowienie coś przerwało, a raczej ktoś.

Stoick - Dagur atakuje! Wszyscy przygotować się!


31. Dagur.....nowy problem cz.2

Ruszyliśmy na smoki i wzbiliśmy się w górę. Astrid wyglądała na zaniepokojoną. Zresztą jak wszyscy. Nagle usłyszałem Sączysmarka.

Sączysmark - Niech tylko tyknie Hakokła, a pożałuje!

Astrid - Nie wierze, że to powiem, ale zgadzam się z tobą.

Popatrzyłem w dół. Statek Dagura już przybił do portu. Obserwowałem wszystko co robi. Już raz straciłem rodzinę. Drugi raz to się nie powtórzy.

Dagur - A gdzie nasz Czkawuś?

Nienawidzę jak tak mówi. Astrid nie wiedziała kim on jest, ale była zła. Ciekawe dlaczego?

Astrid - Czkawka kto to jest? I dlaczego on mówi do ciebie Czkawuś?

Czkawka - To nasz wróg. Wódz Berserków. Dagur Szalony.

Szpadka - Ale szkoda, że nie widziałaś jaki on głupi!

Mieczyk - Albo jak wysadziliśmy jego statki! To było super!

Dalej patrzyłem na dół. Widziałem jak powoli wyciąga miecz i celuje nim w mojego ojca. Szybko ruszyłem na pomoc.

Czkawka - Zostaw go!

Dagur - A on to kto? Zaraz! Czkawka?

Czkawka - Tak. Czkawka. Radzę ci odpłyń stąd!

Dagur - Bo co?! Jeźdźców już nie ma!

Nagle usłyszałem okrzyk wojowniczki. To była moja Astrid. Wraz z pozostałymi wylądowała przede mną i wycelowała swój topór w Dagura.

Dagur - A to kto? Nie mów, że twoja panienka!

Astrid - Tak! Jestem jego narzeczoną i najlepszą wojowniczką na Berk! Rusz się tylko, a pożałujesz!

Dagur - Ostra! Lubię takie!

Już nie wytrzymałem i miałem się na niego rzucić, ale powstrzymała mnie moja mama.

Dagur - Co jest?! Nowych sobie sprowadzacie?!

Valka - Nie nowych tylko rodzinę!

Widziałem, że Dagur jest zmieszany. Nawet się cieszyłem z tego powodu. Ale to co się stało później.....

Perspektywa narratora

Dagur szyderczo się uśmiechnął i zaczął krzyczeć.

Dagur - Atak!

Ze statków zaczęli wybiegać jego poddani. Na Berk rozpoczęła się bitwa. Wandale wygrywali, a Dagur dobrze o tym wiedział. W pewnym momencie wróg zauważył Astrid walczącą z jednym z jego strażników.


Perspektywa Astrid


Walczyłam z jednym z armii Dagura. Nie znałam go, ale wyglądał na niebezpiecznego. Nagle usłyszałam świst miecza. Odwróciłam się i ujrzałam Dagura z mieczem w ręku.


Dagur - I co? Ciekawe czy Czkawuś poradzi sobie bez ciebie?

Astrid - Nie!

Już przygotowałam się na najgorsze, ale ktoś strzelił pomiędzy nas. Wiedziałam kto to był.

Astrid - Czkawka! Szczerbatek!

Mój ukochany wylądował przed Dagurem i zaczął do niego mówić. Przysłuchiwałam się dokładnie tej rozmowie.

Czkawka - Odpłyń z Berk! Nie wygrasz!

Dagur - Wygram!

Czkawka - Nie. Nie wygrasz. My mamy smoki. Jesteśmy silniejsi.

Dagur - Jeszcze zobaczymy!

Widziałam jak Dagur wyciąga topór z tyłu i już chce rzucić nim w Czkawkę. Ale nagle pojawiła się Wichura i zaczęła zionąć ogniem w stronę Dagura. Podeszłam do Czkawki i spojrzałam na Dagura.

Astrid - Widzisz. Tak to jest jak się przegrywa. Nigdy nas nie pokonasz!

Czkawka - Słyszałeś! Nigdy!

Dagur odpłynął, a ja po raz drugi zawdzięczam Szczerbatkowi życie. Podeszłam do mojej smoczycy i ją przytuliłam.

Astrid - Dziękuję Wichurka. Dobrze się spisałaś.

Nagle poczułam jak ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Czkawkę.

Czkawka - Wszystko w porządku?

Astrid - Tak. Idziemy do twojego ojca?

Czkawka - Tak. Chodź Szczerbek!


Perspektywa narratora


Para poszła do wodza. Stoick właśnie pomagał odbudować wioskę wraz z Pyskaczem. Czkawka poszedł do swojego ojca.

Czkawka - Tato za miesiąc jest Snoggletog i smoki 3 dni przed tym czyli na migdaliska odlecą.

Stoick - Tak jak 5 lat temu?

Czkawka - Dokładnie. Poinformuj wszystkich, żeby nie martwili się.

Stoick - Dobrze.

Czkawka z Astrid już miał iść, ale zawołał ich Stoick.

Stoick - Jutro w Twierdzy jest przyjęcie.

Astrid - A z jakiej okazji?

Stoick - Valka ma jutro urodziny. Przyjdziecie?

Czkawka i Astrid - Jasne!

Czkawka i Astrid polecieli nad Klif. Uwielbiali spędzać tam czas, a szczególnie ze sobą. W pewnym momencie Czkawka posmutniał.

Astrid - Czkawka co jest? Dlaczego się smucisz?

Czkawka tylko westchnął. Po chwili odpowiedział na pytanie wojowniczki.

Czkawka - Przypomniałem sobie jak byłaś pod wpływem demona.

Astrid przewróciła oczami i wstała. Popatrzyła w dal jakby chciała o tym zapomnieć. Chłopak od razu zrozumiał swój błąd. Szybko wstał i przytulił swoją narzeczoną.

Czkawka - Astrid przepraszam. Nie powinienem tego wspominać.

Astrid - To nie twoja wina, ale chciałabym o tym zapomnieć. Zrobiłam tyle złego.

W oczach Astrid pojawiły się łzy. Czkawka jeszcze mocniej przytulił do siebie dziewczynę.


32. Przyjęcie urodzinowe

Perspektywa Czkawki


Obudziłem się rano i usłyszałem Straszliwca śpiewającego. Uświadomiłem sobie, że dziś są urodziny mamy. Szybko wstałem, ubrałem się i zszedłem na dół. Moja mama właśnie podawała śniadanie.

Czkawka - Taty nie ma?

Valka - Musiał wyjść wcześniej. Siadaj.

Usiadłem i popatrzyłem na mamę. Siedziała uśmiechnięta. No tak....Pewnie zapomniała o swoich urodzinach. Gdy zjadłem, wstałęm od stołu i już miałem wyjść, ale zatrzymała mnie mama.

Valka - A ty dokąd?

Czkawka - Do Pyskacza!

Szybko wyszedłem i skierowałem się w stronę kuźni. Zastałem tam Pyskacza robiącego miecz.

Czkawka - Co robisz?

Pyskacz - Wreszcie raczył zjawić się do pracy. Hura!

Czkawka - Bardzo śmieszne! Mam do ciebie prośbę. Mógłbym tutaj trochę posiedzieć?

Pyskacz - Jasne! Powiesz mi jaki Valka lubi kolor?

Czkawka - Pomarańczowy.

Pyskacz wyszedł, a ja zostałem. Postanowiłem, że zrobię dla niej nowe siodło. Spędziłem w kuźni pół dnia, ale było warto. Astrid zabrała moją mamę, więc mieliśmy dużo czasu.


Perspektywa Astrid


Ciekawe czy Valka pamięta o swoich urodzinach? Narazie nic nie wspomniała.

Valka - Teraz ty Astrid!

Poparosiłam ją, by pokazała mi jakieś sztuczki na smokach. Nawet łatwe. Wstałam z Wichury i zeskoczyłam na skrzydło Chmuroskoka.

Astrid - I jak?

Valka - Świetnie! Szybko się uczysz! Muszę ci powiedzieć, że Czkawka dobrze wybrał!

Astrid - Dziękuję. To co? Wracamy?

Valka - Jasne!

Szybko wskoczyłam na Wichurę i poleciałyśmy do domu. Wylądowałyśmy na Placu.

Astrid - Teraz ja chcę sprawdzić czy ufasz mi? Zawiąż sobie oczy.

Valka - Ok.

Valka zawiązała oczy, a chwyciłam ją za ręke i zaprowadziłam do Twierdzy. Otworzyłam drzwi i dałam znak reszcie.

Astrid - Możesz ściągnąć opaskę.

Valka ściągnęła opaskę i wszyscy krzyknęli:

Wszyscy - Wszystkiego najlepszego!


Perspektywa Valki


Zapomniałam, że dzisiaj mam urodziny! W moich oczach pojawiły się łzy. Po chwili wszyscy zaczęli dawać mi prezenty. Od Bliźniaków dostałam koc, od Sączysmarka kwiaty, od Śledzika sukienkę. Został jeszcze tylko Pyskacz, Czkawka, Stoick i Astrid.

Pyskacz - Mam dla ciebie miecz z Gronkielowego żelaza.

Valka - Dziękuję.

Stoick - Zawsze o takich marzyłaś.

Otwarłam pudełko, a w środku były korale. Zawsze takie chciałam. Pomarańczowo - zielone. Przytuliłam się do Stoicka i podziękowałam mu. Nagle podeszli do mnie Czkawka i Astrid. Uśmiechnęłam się.

Czkawka - Mamo mówiłaś, że nigdy nie siedzisz na Chmuroskoku. Teraz będziesz mogła.

Czkawka wyciągnął siodło. Było piękne, ozdobione kolcami i czaszkami. Przytuliłam go.

Valka - Dziękuję Czkawka.

Teraz podeszła do mnie Astrid. Uśmiechnęła się i ja też. Wyciągnęła z za pleców pudełeczko.

Astrid - To należało do mojej mamy. Wujek mówił, że mama chciała dac go mi. Ja chcę dać go tobie, bo dzięki tobie przyjaźnię się ze smokami.

Valka - Astrid jestem z ciebie dumna.

Otworzyłam pudełeczko i zobaczyłam naszyjnik, a na nim derce, które się otwiera. Otworzyłam je i zobaczyłam zdjęcie Czkawki i Stoicka.

Valka - Dziękuję!

Przytuliłam ją. Była dla mnie jak rodzina. Później zaczęło się przyjęcie.


Perspektywa Astrid


Siedziałam i rozmawiałam z jeźdźcami i Czkawką. Wspominaliśmy stare dobre czasy.

Sączysmark - A pamiętacie jak Mieczyk usiadł na Ognioglisdach?

Mieczyk - No co? Szukaliśmy ich, a ja je znalazłem.

Astrid - Serio?

Mnie niestety tam nie było. Czkawka uśmiechał się do mnie, a ja do niego. Po godzinie wszyscy jeźdźcy byli upici, a przyjęcie trwało w najlepsze. Nagle odezwał się Czkawka.

Czkawka - Idziemy stąd?

Astrid - Z przyjemnością.

Wyszliśmy z Twierdzy i Czkawka mnie pocałował.


33. Porwanie

Oddawałam mu pocałunki. Weszliśmy do jego domu.

Czkawka - Jesteś pewna?

Astrid - Tak.

Zaczęliśmy się całować. Weszliśmy do jego pokoju. Ściągnęłam jego kombinezon, a on mi bluzkę. Położyłam się na łóżku i spędziliśmy razem cudowną i namiętną noc.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się rano i zobaczyłem moją Astrid jeszcze śpiącą. Delikatnie pocałowałem ją w głowę, ale się obudziła. Uśmiechnąłem się do niej i ją pocałowałem.

Czkawka - I jak?

Astrid - Dobrze.

Czkawka - Chodź na śniadanie.

Zaczęliśmy się ubierać. Astrid zrobiła warkocza na bok i jeszcze mniejszego. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.

Astrid - A co powiedzą twoi rodzice?

Czkawka - Niech pomyślę.....Będą szczęśliwi. Ale założę się, że jeszcze śpią. Wczoraj na pewno późno wrócili.

Astrid od razu się uśmiechnęła. Zeszliśmy na dół i zrobiliśmy śniadanie. Już mieliśmy wyjść, ale ktoś zapukał. Otworzyłem drzwi, w których stał Mieczyk i pozostali.

Czkawka - O co chodzi?

Mieczyk - Szpadka! Ona została porwana!

Astrid - Co?! Przez kogo?!

Sączysmark - Przez Dagura!

Spojrzałem na Astrid. Była zmartwiona. Szybko zawołałem Szczerbatka i polecieliśmy do Berserków.


Perspektywa Szpadki


Obudziłam się w jakimś lochu. Pamiętam tylko Dagura i młot. To on mnie porwał! Ale jak?! Nagle usłyszałam znajomy mi głos. Do lochów wrzucili.....

Szpadka - Heathera!

Heathera - Szpadka! Co ty tu robisz?

Szpadka - Porwali mnie, ale znajdą mnie i zabiorą. Ciebie też.

Heathera - On szykuje plan. Dagur chce Szczerbatka.

Popatrzyłam na nią. Mówiła poważnie. Zaczęłam się już bać. Nawet nie chciałam, by przyleciał tutaj Mieczyk.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy lecieli już godzinę. Mieczyk jakoś dawał sobie radę jeździć na jednej głowie.

Sączysmark - A jeśli on ją......

Mieczyk - To Szpadka! Nie znasz jej?!

Sączysmark - On ją zabije!

Astrid już nie wytrzymała i podleciała bliżej, a później uderzyła go w głowę. Popatrzyła na niego ze złością.

Astrid - Sączysmark! Opanuj się! Szpadka da sobie radę!

Śledzik - Czkawka co będzie jak tam już przylecimy?

Czkawka - Mieczyk i Astrid polecą poszukać Szpadki, a my rozprawimy się z Dagurem. Wszystko jasne?

Wszyscy - Tak!

Czkawka - Za chwilę lądujemy!

Jeźdźcy wylądowali na wyspie Berserków. Od razu zostali zaatakowani. Astrid i Mieczyk wykorzystali okazję i polecieli do lochów.

Mieczyk - Ty patrz! Fajne ściany!

Astrid - Ugh....Co za cymbał!

Mieczyk - Rozczarowałaś mnie droga panno.

Astrid - Ugh.....Nie wytrzymam! Nie wytrzymam!

Nagle usłyszeli jęki. Astrid i Mieczyk szybko pobiegli do lochu. Zobaczyli tam Szpadkę leżącą na ziemi z raną na głowie. Obok niej siedziała Hetahera z raną na ręce.

Astrid - Heathera! Szpadka!

Heathera - Astrid! Uważaj!

Nagle Astrid została uderzona w policzek młotem. Dziewczyna upadła na ziemię. Nad nią stał Dagur.

Dahur - Haha! Myślałaś, że nie wiem co kombinujecie?!

Mieczyk - Zaraz ci.....

Dagur - Straże! Zabrać ich!

Astrid była ogłuszona. Nie wiedziała co się dzieje. Tym czasem u jeźdźców.


Perspektywa Czkawki


Coś długo nie wracają. Popatrzyłem na innych. Nikt już nie walczył. Nagle na Placu pojawił się Dagur.

Dagur - Masz czas do za miesiąc! Jeśli nie dostanę Nocnej Furii pożegnasz się z przyjaciółmi!

Już miałem się na niego rzucić, ale powstrzymał mnie Sączysmark. Popatrzyłem na Dagura i odlecieliśmy. Wylądowaliśmy na jakiejś wyspie.

Czkawka - Musimy tam wrócić!

Śledzik - Czkawka! Oni ci ich nie oddadzą! Poczekajmy!

Czkawka - Na co?! Na to, aż ich zabije?!

Sączysmark - Nie wierze, że to mówię, ale Śledzik ma rację. Zabiją ich jeśli tam polecimy. Poczekajmy miesiąc i wtedy zaatakujemy.

Uspokoiłem się trochę i zgodziłem się. Obmyśleliśmy plan.


34. Na święta.....

Perspektywa Astrid


Siedzę tu już miesiąc i codziennie wymyślają jakieś tortury. Szpadki nie biorą, bo już nie może. Boję się, że umrze. Wszyscy byliśmy zmęczeni.

Heathera - Astrid ja już nie mogę. Zresztą Szpadka też.

Astrid - Coś wymyślę. Zaczekamy do jutra.

Nagle Szpadka zaczęła kaszleć. Podeszłam do niej szybko i dałam jej pić.

Astrid - Jak się czujesz?

Szpadka - Astrid zostawcie mnie i uciekajcie. Uciekajcie......

Astrid - Nie. Trzymamy się razem.

Heathera - Szpadka wytrzymaj do jutra.

Szpadka - Nie dam......rady.

Nagle usłyszałyśmy huk.


Perspektywa narratora


Do lochów wpadli jeźdźcy. Pokonali strażników i otworzyli lochy.

Czkawka - Astrid!

Astrid - Czkawka! Wiedziałam, że wrócisz!

Chłopak przytulił wojowniczkę, ale Astrid syknęła z bólu.

Czkawka - Coś cię boli? Zrobili ci coś?

Astrid - Mnie nic nie będzie. Ale z Szpadka jest źle. Musimy ją zabrać.

Sączysmark - A gdzie Mieczyk?

Heathera - W osobnym lochu.

Śledzik podbiegł do lochu gdzie znajdował się Mieczyk. Szybko otworzył celę i pobiegli do Szpadki.

Czkawka - Dobra. Sączysmark zabierz ją.

Chłopak wziął dziewczynę na ręce i wsiadł na smoka. W krótce jeźdźcy polecieli. Wylądowali na wyspie. Sączysmark położył Szpadkę na ziemi, a reszta otoczyła ją.

Mieczyk - Szpadka nie zostawiaj mnie! Proszę!

Czkawka - Co z nią Śledzik?

Śledzik - Nie przeżyje.

Astrid - Nie! Szpadka musisz żyć!

Dziewczyna spojrzała na Mieczyka, który płakał. Po jej policzku spłynęła łza.

Szpadka - Jesteś najlepszym bratem jakiego miałam.

Mieczyk - A ty najlepszą siostrą jaką miałem. Nie zapomnę cię nigdy.

Ręka dziewczyny opadła na ziemię. Wszyscy zaczęli płakać. Jot i Wym upadli na ziemię.

Sączysmark - Moja księżniczka!

Szczerbatek popchnął rękę Czkawki i wystawił język. Chłopak poderwał się szybko i zaczął mówić:

Czkawka - Słuchajcie! Ślina Szczerbatka jest lecznicza!

Astrid - No jasne! Szczerbatek chodź tu.

Smok posłusznie podszedł do Szpadki i zaczął lizać jej głowę. Dziewczyna zaczęła oddychać i po chwili otworzyła oczy.

Mieczyk - Szpadka!

Chłopak przytulił swoją siostrę. Dziewczyna oddała uścisk. Po chwili każdy ją przytulił.

Czkawka - Jak dobrze, że wróciłaś!

Śledzik - Wracamy?

Czkawka - Tak. Wracamy na Berk!

Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli na Berk. Po 2 godzinach byli na miejscu. Gdy wylądowali na Placu, wszyscy byli w szoku. Na środek wyszli Stoick, Valka i Pyskacz.

Valka - Czkawka? Wy żyjecie?

Astrid - A czemu, by nie?

Pyskacz - Dagur napisał, że was zabił.

Czkawka- Ale żyjemy. No Szpadka umierała, ale już jest wszystko w porządku.

Stoick - Jak ja się cieszę, że was widzę!

Wódz podszedł do jeźdźców i przytulił wszystkich po kolei.

Stoick - Jeźdźcy żyją i wrócili! Wszyscy do Twierdzy!

Mieszkańcy i jeźdźcy poszli do Twierdzy. Dzisiaj był snoggletog. Wszyscy bawili się do rana .

35. Tajemniczy łowca i jego dziewczyna cz.1

Perspektywa Czkawki


Minął 2 miesiące odkąd ostatni raz widzieliśmy się z Dagurem. Jak narazie dał na spokój, ale wiem, że nie na długo. Dzisiaj mam urodziny. Na moje nieszczęście już się nie wymigam, bo Astrid siłą mnie zawlecze do wioski. Postanowiłem, że to będzie normalny dzień.

Czkawka - Co Mordko? Czas iść do Akademii.

Szczerbatek - Wrrrraauuu.

Czkawka - Wiem, wiem. Ale musimy tam iść.

Zszedłem na śniadanie, ale nikogo nie było tylko na stole leżała karteczka. Podszedłem bliżej i zacząłem czytać.

Czkawka - Ja i twój ojciec mamy trochę spraw do załatwienia. Śniadanie masz na stole. Smacznego. Mama.

Popatzrzłem na mojego smoka, który jadł już rybę. Usiadłem i zabrałem się do jedzenia. Gdy zjadłem, wyszedłem ze Szczerbatkiem do Akademii.

Czkawka - Witam!

Wszyscy - Cześć!

Czyżby zapomnieli o moich urodzinach? Dzięki ci Thorze. Popatrzyłem na nich i zauważyłem, że są zmęczeni. Ciekawe dlaczego?

Czkawka - Dzisiaj może quiz.

Sączysmark, Szpadka i Mieczyk - O nie! Błagamy tylko nie to!

Śledzik - Czkawka kto z kim?

Czkawka - Dzisiaj zamiana. Śledzik z Bliźniakami, a Astrid z Sączysmarkiem.

Astrid - Serio? Ja nie mogę.

Wszyscy ustawili się na swoich miejscach. Ja zadawałem pytania, a oni wygrywali. W końcu wygrała Astrid z Sączysmarkiem.

Sączysmarkiem - Wygraliśmy!

Astrid - Nie zapominaj, że to dzięki mnie!

Sączysmark - Dobra. Spokojnie.

Spojrzałem w stronę Bliźniaków. Jak zwykle zaczęli się bić. Śledzik szybko od nich uciekł, a my przyglądaliśmy się im.

Szpadka - Zawsze wszystko spaprzesz!

Mieczyk - Kto ma punkty ten ma co chce!

Czkawka - Ale wiesz, że to się nie rymuje?

Mieczyk - No pewnie, że......Nie.

Czkawka - No to na dzisiaj tyle. Widzimy się jutro!

Wszyscy wylecieli z Akademii, a ja zaraz po nich. W końcu miałem spokój. Polecieliśmy razem ze Szczerbatkiem odkrywać nową wyspę.


Perspektywa Astrid


Ha! Czkawka pewnie myśli, że zapomnieliśmy! No to będzie miał niespodziankę! Patrzyłam jak doprawiają jeszcze Twierdzę, bo wczoraj siedzieliśmy tam do 3 rano, ale było warto. Nagle poczułam czyjś dotyk na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Stoicka z Valką. Uśmiechnęłam się.

Astrid - Wódz. Valka. Coś się stało?

Stoick - Nie. Chciałbym tylko powiedzieć ci, że po ślubie będziesz naszą rodziną i.....I...

Popatrzyłam na niego z zaciekawieniem. O co mu chodzi? Valka zaczęła się śmiać.

Valka - Stoick chciał ci powiedzieć, że po ślubie masz do niego mówić Stoick, a nie wodzu.

Astrid - Naprawdę?

Stoick - Tak. Wiem, że nie miałaś rodziny, ale......Teraz będziesz ją miała.

Przytuliłam się do wodza, a później do Valki. Byli trochę zaskoczeni, ale i szczęśliwi.

Astrid - Dziękuję.


Perspektywa Czkawki


Latałem już tak od godziny i nic nie znalazłem. Nagle zauważyłem jakiś statek, a na nim jakieś postacie. Podleciałem bliżej i zobaczyłem chłopaka w naszym wieku i dziewczynę też w naszym wieku. Wylądowałem tuz przed nimi.

Chłopak - Nocna Furia! Myślałem, że już ich nie ma!

Dziewczyna schowała się za niego. Ja uśmiechnąłem się i zsiadłem ze Szczerbatka.

Czkawka - Witam. Jestem Czkawka i pochodzę z Berk.

Chłopak - Ten Czkawka, który pokonał Drago Krwawdonia i oswoił Nocną Furię? Ten Pan Smoków?

Czkawka - Bez przesady. Chciałem zobaczyć co tu robicie.

Dziewczyna - Próbujemy wyciągnąć nasz statek.

Dziewczyna wyszła z za chłopaka. Wyglądali jak jacyś łowcy. Chłopak był ubrany w kożuch i miał czarne włosy spięte w kucyk. Do pasa miał przymocowany nóż. Dziewczyna miała czarne włosy do ramion i grzywkę na dwa boki. Ubrana była w czarny kożuch i czarne legginsy. Do pasa też miała przyczepiony nóż.

Czkawka - Raczej jej nie wyciągniecie. Może polecicie ze mną na Berk?

Chłopak - Ale nic nam nie zrobisz?

Czkawka - Dlaczego nieznajomy?

Chłopak - Przepraszam. Nie przedstawiłem się. Jestem E ret, syn Ereta. A to jest moja dziewczyna Elion. Pracowaliśmy dla Drago, ale po tym co zrobił.....

Elion - Już więcej nam tego nie zrobi.

Czkawka - To lecicie?

Eret - Jasne!


Perspektywa Astrid


Za chwilę powinien przylecieć Czkawka. Wszystko już jest przygotowane. Stanęłam na środku Placu i czekałam na Czkawkę. Siedziałam tak godzinę, dwie, trzy. W końcu wstałam i podeszłam do Wichury.

Astrid - No kochana. Lecimy ich poszukać.

Wsiadłam na moją smoczycę i poleciałyśmy poszukać Czkawki. Latałyśmy już tak od godziny, ale go nie znalazłam. Gdzie on mógł być? Może coś mu się stało?

Astrid - Wichurka lecimy na Swędzipachę!

Leciałyśmy bardzo szybko, ale niestety na drodze pojawiło się tornado. Próbowałam z Wichurką lecieć do przodu, ale tornado było zbyt silne. Wciągnęło nas i tyle pamiętam.


36. Tajemniczy łowca i jego dziewczyna cz.2

Perspektywa Czkawki


W końcu dolecieliśmy na Berk. Wylądowałem na Placu, ale nikogo nie było. Poszedłem z Eretem i Elion do Twierdzy. Gdy wszedłem całe Berk krzyknęło mi wszystkiego najlepszego. Byłem zdziwiony, że pamiętają o moich urodzinach.

Stoick - Myślałeś, że zapomnieliśmy.

Czkawka - Szczerze to tak. Ale kto to wszystko wymyślił?

Wiedziałem kto, ale chciałem się upewnić. Nagle podeszła do nas moja mama i uśmiechnęła się.

Valka - Astrid. To ona zadbała o wszystko.

Czkawka - A gdzie ona jest? A właśnie! To jest Eret i Elion. Zamieszkają u nas na jakiś czas.

Stoick - Dobrze. Akurat mamy dwa wolne domy.

Valka - Astrid nie była z tobą? Myśleliśmy, że to ona cię tu przyprowadziła.

Czkawka - Nie. Gdzie jest Astrid?

Byłem przerażony. Mojej Astrid nie ma? To nie możliwe! Miałem złe przeczucia, więc postanowiłem jej poszukać.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się na jakiejś plaży. Nade mną stała dziewczyna o niebieskich niebieskich oczach i rudych włosach. Miała na sobie strój wykonany ze skóry. Z tyłu widziałam przyczepiony do pasa nóż. Szybko wstałam i popatrzyłam na nią.

Astrid - Kim jesteś?!

Dziewczyna - Może, by tak spokojnie?

Astrid - Jeśli zaraz mi nie powiesz co ja tu robię to......

Dziewczyna - Znalazłam cię w wodzie. Może miałam cię zostawić?

Astrid - Nie wiesz z kim masz doczynienia!

Dziewczyna - No słucham! Z kim?!

Astrid - Jestem najlepszą wojowniczką na mojej wyspie!

Dziewczyna - A ja jestem Lilion! Jestem najlepszą łowczynią smoków!

Astrid - Dotknij tylko smoka to.....

Lilion - Zaraz! Mówiłaś, że jesteś najlepszą wojowniczką na swojej wyspie?

Astrid - Tak. A co?

Trochę się zdziwiłam tym pytaniem. Ale i podejrzanie. Jeśli dotknie tylko Wichurę to.......A właśnie! Gdzie Wichura? Zaczęłam się rozglądać do okoła.

Lilion - Czego szukasz? I dlaczego mówisz, że jesteś najlepszą wojowniczką.....

Astrid - Bo jestem!

Lilion - Tylko jedna dziewczyna jest najlepszą wojowniczką na swojej wyspie! To dziewczyna Pana Smoków!

Spojrzałam na nią ze złością. Od razu zrozumiała kim jestem. Odwróciłam się, a ona kontynuowała dalej.

Lilion - Przecież dziewczyna Pana Smoków jest miła, inteligentna i uczciwa. Zawsze walczy w obronie swoich.

Stanęłam i popatrzyłam na nią. Westchnęłam i usiadłam. Po chwili i Lilion usiadła obok mnie i spojrzała na mnie.

Astrid - Po pierwsze. Miła jestem tylko dla tych co mnie nie denerwują. o drugie. Jestem inteligentna i umiem tak samo tresować smoki jak Czkawka i jestem uczciwa. A po trzecie i po czwarte. Ja zawsze walczę w obronie swoich i nie jestem dziewczyną Czkawki tylko jego narzeczoną. A teraz musze poszukać mojego smoka.

Wstałam i poszłam dalej. Lilion szła za mną. Jaka ona jest denerwująca! Ja dalej szukałam Wichurki, a ta za mną łaziła i ciągle gadała!

Lilion - Opowiedz mi coś o Czkawce. Jaki on jest? Ile ma lat?

Astrid - Nic ci nie powiem. Nieznajomym nic nie mówię o sobie, ani o nikim innym.

Lilion - No weź! Wiesz co?! Jesteś taka uparta jak moja starsza siostra!

Astrid - No to gratuluję siostry! Pewnie nie umie z tobą wytrzymać.

Lilion - Nie. Ona już nie żyje. Miałaby 18 lat.

Stanęłam jak wryta. Przypomniało mi się jak mój wujek umierał na moich oczach. Tego nie da się zapomnieć.


Dedyk dla Astrid95, Roxi1902 i Astrid Hofferson 12!21! Gratuluję!


Perspektywa Czkawki

Szukaliśmy jej cały dzień i nigdzie jej nie było. Zaczynam się naprawdę bać. Może coś jej się stało? A jak ktoś ją porwał? Postanowiłem jeszcze jej poszukać. Eret i Elion pomagali nam. Po godzinie wróciłem do domu i zastałem tam moją mamę i tatę.

Valka - I co?

Czkawka - Nigdzie je nie ma. Szukaliśmy wszędzie. Łupieżcy jej nie widzieli, ani nikt z pobliskich wysp.

Stoick - Gdzie ona może być? Rano jeszcze była, ale później czekała na ciebie i....

Czkawka - To na pewno sprawka Dagura!

Valka - O czym ty mówisz?

Czkawka - On ją porwał!

Stoick - Nie. Dagur już dawno nic od nas nie chciał, wię po co miałby teraz coś nam zrobić?

Valka - Twój ojciec ma rację. Na pewno wróci.


Perspektywa narratora


Tym czasem na wyspie. Astrid i Lilion siedziały i rozmawiały o sobie. Poznawały się. W końcu Astrid zadała pytanie.

Astrid - A jak nazywała się twoja siostra?

Lilion - Elion. Gdy zginęła miała 10 lat, a ja 8 lat. Pamiętam to jakby to było wczoraj.

(opis zdarzeń) Siedzieliśmy z Elion w domu i rysowaliśmy smoki. Elion wychodziło to lepiej niż mnie. Nagle naszą wyspę zaatakował Drago. Elion powiedziała, żebym uciekła i schowała się w pokoju, ale ja jej nie posłuchałam. Wybiegłam za nią z domu.


Elion - Wracaj do domu!


Lilion - Nie!


Elion - Proszę cię!


Lilion - Nie!


Pobiegła dalej, a ja za nią. Nagle usłyszałam znajome krzyki. Odwróciłam się i zobaczyłam jak Drago wbija miecz w serce naszej mamie.


Lilion - Mamo! Nie!


Drago odwrócił się i zaczął iść w moim kierunku. Gdy był już blisko mnie, uniósł miecz i już miał go wbić, ale zasłoniła mnie Elion. Drago zatrzymał się.


Drago - Bronisz siostrzyczki?


Elion - Zostaw ją! Nic ci nie zrobiła!


Drago - Ale ty płyniesz ze mną!


Złapał ją i zabrał na swoją łódź. Patrzyłam na tę scenę ze strachem. Od tej pory wychowuje mnie ojciec, który jest wodzem.


Astrid - Przykro mi. Ja też nie poznałam swoich rodziców. Zginęli, gdy miałam 2 lata. Później wychowywał mnie wujek, który zginął, gdy miałam 5 lat i od tej pory jestem sama.

Lilion - To co? Na ile tutaj zostaniesz?

Astrid - Dopóki nie znajdę mojego smoka. Widziałaś Śmiertnika Zębacza w kolorze niebiesko - żółtym z siodłem?

Lilion - Przykro mi, ale nie.

Wojowniczka zmartwiła się. Nie mogła znaleźć swojej najlepszej przyjaciółki. W końcu zrozumiała, że dzisiaj jej nie znajdzie. Usiadła przy ognisku i popatrzyła na gwiazdy.

Lilion - Dlaczego tak tam patrzysz?

Astrid - Uwielbiam patrzeć w niebo. Jest takie piękne.

Lilion - Ja dawno nie patrzyłam na niebo. Odkąd moja siostra zginęła za każdym razem, gdy patrzę na niebo widzę ją.

Astrid - Też tak miałam z moją mamą. Zawsze wydawało mi się, że jest przy mnie. Ale zrozumiałam, że to nie możliwe.

Lilion - Tak. Dlatego nie patrzę na niebo.


Perspektywa Ereta


Już kilka dni szukamy narzeczonej Czkawki. Nie ma jej nigdzie. Siedziałem i patrzyłem tak na moją dziewczynę, aż tu nagle zobaczyłem smoka.


37. Czy ona wróci?

Perspektywa Ereta


Szybko podbiegłem do niego. Dzięki Czkawce ja i Elion mamy własne smoki. Poklepałem smoka, który okazał się smoczycą po skrzydle, które było trochę obdarte.

Elion - Co jej jest?

Eret - Chyba nic, ale lepiej zaprowadźmy ją do Czkawki.

Poszliśmy do domu Czkawki i na drodze spotkaliśmy resztę jeźdźców. Smoczyca zaczęła skakać.

Sączysmark - Wichura!

Wichura - Wrrrrr!

Szpadka - Skąd ją macie?

Eret - Przyleciała. A czyj to smok?

Śledzik - Astrid. Narzeczonej Czkawki.

Nagle z domu wyszedł Czkawka i spojrzał na smoczycę.


Perspektywa Czkawki


Wyszedłem z domu się przewietrzyć i zobaczyłem Wichurę, a obok jeźdźców. Szybko podbiegłem do nich wraz ze Szczerbatkiem.

Czkawka - Skąd ją macie?

Elion - Przyleciała.

Spojrzałem na Wichurę. Miała obdarte skrzydło. Szczerbatek szybko zaczął ją lizać.

Czkawka - A Astrid była?

Eret - Niestety nie.

Mieczyk - To już się robi nudne! Gdzie ona jest?!

Śledzik - Czkawka może ona.....no wiesz co.

Gdy usłyszałem to co powiedział Śledzik, nie mogłem uwierzyć. Moja Astrid nie mogła zginąć. Kocham ją i nie pozwole, by coś jej się stało.

Czkawka - Astrid da radę. Przecież to Astrid.

Sączysmark - Czkawka, a jeśli Śledzik ma rację?

Już nie mogłem dłużej tego słuchać. Odwróciłem się i poszedłem do domu. Mama jak zwykle starała się mnie pocieszyć, ale jej to nie wychodziło.

Valka - Znajdziemy ją.

Czkawka - Mamo.....To już nie ma sensu. On nie wróci. Muszę się z tym pogodzić.

Valka - Nie możesz tak mówić! Wiesz, że ona wróci!

Czkawka - Mamo szukaliśmy jej wszędzie i nic.

Valka - Proszę cię.

Czkawka - Nie. Jeśli do miesiąca nie wróci wiesz co to oznacza.

Wstałem i wyszedłem. Zawołałem Szczerbatka i polecieliśmy nad Klif. Astrid uwielbiała to miejsce. Usiadłem i popatrzyłem w niebo.

Czkawka - Thorze jeśli nic jej nie ma to daj mi jakiś znak.

Posiedziałem jeszcze 2 godziny i wróciłem do domu. Na moje nieszczęście tata chciał ze mną porozmawiać.

Stoick - Czkawka musisz wziąć się w garść. Astrid to wojowniczka.

Czkawka - A co ty byś zrobił, gdyby mama nie wracała tak długo?

Mój ojciec nie odezwał się. Wiedział, że mam rację. Wstałem i poszedłem do pokoju. Na biurku leżał rysunek Astrid, który miałem dokończyć.

Czkawka - Już nie dokończę.


Perspektywa Astrid


Tęsknię za Czkawką, Wichurą, za Berk, za jeźdźcami, a nawet za Sączysmarkiem. Brakuje mi ich. Siedziałam tak smucąc się i nagle poczułam dłoń na moim ramieniu. Była to Lilion, która usiadła obok mnie.

Lilion - Mam do ciebie prośbę.

Popatrzyłąm na nią z zaciekawieniem. Lilion westchnęła i zaczęła mówić.

Lilion - Pomożesz mi wytresować smoka?

Astrid - Jasne. Tylko jakiego chcesz?

Lilion - Może Koszmara Ponocnika.

Poszłyśmy poszukać dla Lilion smoka. Gdy go znaleźliśmy, powiedziałam jej co i jak ma zrobić. Bez problemu zdobyła nowego przyjaciela. Chciałabym, żeby Wichurka też tu była.

Lilion - Astrid może zostaniesz tutaj?

Astrid - To chyba nie jest dobry pomysł. Wiesz, mam przyjaciół na Berk i czekają na mnie.

Lilion - Astrid ja nie chcę być sama. Mam dopiero 16 lat.

Astrid - Rozumiem cię. Też byłam sama w tym wieku.

Lilion - Proszę cię.

Zrobiła te swoje piękne oczka. Jak tu jej nie odmówić? Wiedziałam, że na Berk na mnie czekają, ale jak ja mam się stąd wydostać? Nie znam drogi, a Lilion też jej nie zna.

Astrid - No dobrze.

Lilion przytuliła mnie mocno i uśmiechnęła się. Poszłyśmy do jaskini, w której mieszkamy i zaczęłyśmy rozmawiać.


Perspektywa narratora


Tym czasem na Berk. Czkawka siedział załamany i myślał o Astrid. Nie mógł pogodzić się z tym, że ona może nie wrócić. Nagle podszedł do niego Szczerbatek i zaczął się łasić.

Czkawka - Też za nią tęsknisz?

Szczerbatek - Wrrr.

Czkawka - Ja też. Ciekawe co teraz robi?

Nagle do pokoju wszedł Eret zmęczony i dyszał. Czkawka szybko podszedł do niego.

Eret - Czka....Czkawka...Tam na Pla...Plaży jest dziewczyna!

Czkawka - Co?! Astrid?!

Eret - Nie. Ma czarne włosy i zielone oczy. Powiedziała, że ma na imię Mery.

Czkawka - Zaprowadź mnie do niej.

Chłopaki szybko polecieli na Plażę. Byli już tam wszyscy. Nawet Pyskacz, Stoick i Valka. Czkawka podszedł do niej.

Czkawka - Ty jesteś Mery?

Dziewczyna - Tak. Szukam nowego domu.

Stoick - Możesz zamieszkac u nas. Na Berk mamy dużo domów.

Mery - Dziękuję.

Pyskacz zabrał dziewczynę i pokazał gdzie będzie mieszkać. Okazało się, że w domu Astrid, bo nie było wolnych miejsc. Wichura nie była zachwycona, więc postanowiła, że zamieszka u Czkawki. Miesiąc później.


Perspektywa Valki


Minął miesiąc odkąd Astrid zaginęła. Czkawka się załamał podobnie jak Wichura. Dzisiaj miało odbyć się pożegnanie Astrid na zawsze. Łódź nie wypłynie, bo nie wiemy czy ona żyje czy nie. Ustawiliśmy się i wkładaliśmy do wody listy w kuferkach.

Czkawka - Mamo ona już nie wróci.

Valka - Wiem. Może kiedyś się spotkamy.

Nagle obok mnie podeszła Mery. Wiedziała o co chodzi, bo Stoick jej to wytłumaczył.

Mery - Przykro mi Czkawka. Pewnie za nią tęsknisz.

Czkawka - Tak. Była piękna i inteligentna. Uwielbiała walczyć i wpakowywała się w różne kłopoty.

Mery - Nie wiem czy to cię pocieszy, ale ja też straciłam chłopaka. Ocalił mi życie. Teraz już nie chcę się spotykać z nikim. Obiecałam mu, że zawsze będziemy razem i słowa dotrzymam.


38. Myliłam się.....

Perspektywa narratora


Dzień za dniem na Berk było coraz gorzej. Czkawka nie mógł wytrzymać bez swojej miłości, ale wiedział, że ona już nie wróci. Żałował, że nie był z nią tego dnia. Stoick jako wódz starał się pomagać swojej wiosce, ale nie mógł pracować wiedząc, że jego syn cierpi. Tym czasem w domu Czkawki.

Czkawka - Szczerbatek przepraszam, że cię zaniedbuję, ale nie potrafię się pozbierać.

Szczerbatek - Wrrrrr.

Smok jakby wiedział co czuł jego właściciel zszedł do kuchni gdzie Valka gotowała. Delikatnie popchnął ją i wskazał głową na górę.

Valka - Martwisz się o Czkawkę?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Valka - On cierpi. Nie wiem co ma zrobić.

I tak mijał każdy dzień na Berk. Czkawka rzadko latał na Szczerbatku, ale smok nie miał mu tego za złe, bo wiedział, że cierpi. Mery starała się pocieszyć Czkawkę jak umiała, ale to nic nie dawało. Rok później.


Perspektywa Czkawki


Pogodziłem się z tym, że Astrid tu nie ma. Chociaż czasami tęsknię za nią, ale mam dziewczynę. To Mary. Spędzamy każdy dzień razem, ale Szczerbatek jej nie lubi. Nie wiem czemu. Dzisiaj polecieliśmy na Plażę.

Czkawka - Podoba ci się tutaj?

Mery - Bardzo. Mam do ciebie pytanie.

Czkawka - Jakie?

Mery - Pamiętasz jak kiedyś powiedziałam o moim chłopaku?

Czkawka - Tak. Doskonale to pamiętam. Powiedziała, że nie chce być z nikim więcej.

Czkawka - Tak.

Mery - Chyba jednak chciałam być z kimś.

Czkawka - Z kim?

Mery - Z tobą!

Pocałowaliśmy się, ale Szczerbatek zaczął warczeć. Chciałem dać Mery Wichurę, ale też nie była zachwycona. Nie rozumiem ich.


Dedyk dla Roxi1902. Gratuluję!


Perspektywa Szczerbatka


Jak ja nie cierpię tej Mery! Doprowaza mnie do szału! Cały czas tylko łazi za Czkawką i się głupio uśmiecha! Jeszcze chciała Wichurę! Nie doczekanie! Czkawka podszedł do mnie z Mery i kazał jej mnie pogłaskać.

Szczerbatek - Wrrrrrr.

Czkawka - Szczerbatek jak ty się zachowujesz?!

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Odwróciłem się i uciekłem. Co on sobie myślał? Astrid nie ma i już ma nową dziewczynę. A poza tym Wichura powiedziała, że Astrid żyje, bo czuje jej zapach.


Perspektywa Pyskacza


Szedłem sobie do Stoicka, ale nagle coś na mnie wpadło. To był Szczerbatek.

Pyskacz - Co tam mały?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Pyskacz - A gdzie Czkawka?

Szczerbatek - Wrrrrr!

Pyskacz - Z Mery? Rozumiem cię. Też za nią nie przepadam, ale to wybór Czkawki.

Smok pociągnął mnie za rękę i pokazał na siodło. Wiedziałem, że chce gdzies polecieć.

Pyskacz - No dobra. Tylko nie leć tak szybko.

Wsiadłem na smoka, a obok od razu pojawiła się Wichurka. Wzbiliśmy się w powietrze, ale nagle smoki zaczeły leciec szybko.

Pyskacz - No mówiłem, żebyś leciał pomału gdzie jeden!

Wylądowaliśmy na jakiejś wyspie. Zszedłem ze Szczerbatka i popatrzyłem zdziwiony w dal. Nagle Wichura popchnęła mnie.

Pyskacz - Chcesz iść tam?

Wichura - Wrrraaauuu!

Pyskacz - No dobra. Cała Astrid.

Szczerbatek - Wrrrrr!

Pyskacz - No dobra! Już nic nie mówię!

Poszliśmy dalej i trafiliśmy do jakiejś jaskinii. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy jakiś pokój. Nagle usłyszałem śmiechy. Ale to co potem zobaczyłem.......To było coś nie do opisania.


Perspektywa Astrid


Szłyśmy sobie roześmiane do domu. Gdy weszłyśmy, zobaczyłam kogoś kogo bardzo mi brakowało. Mojego najlepszego przyjaciela i opiekuna. Zobaczyłam Pyskacza.

Pyskacz - Astrid?

Astrid - Tak. Pyskacz co tu robisz?

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Astrid - Mordka!

Podbiegłam do smoka i go przytuliłam. Ale jeśli on tu jest to gdzie jest Czkawka? W oddali zobaczyłam Wichurę.

Astrid - Wichura!

Smoczyca podbiegła do mnie i mnie przytuliła, a ja ją. Gdy skończyłyśmy się przytulać, zapytałam Pyskacza:

Astrid - A gdzie jest Czkawka?

Pyskacz - No to trochę trudne. Czkawka....Bo widzisz on...On ma dziewczynę.

Gdy to usłyszałam, oczy napełniły mi się łzami. On ma inną dziewczynę. Zapomniał o mnie.

Astrid - Wcale mu się nie dziwię. Zostawiłam go.

Pyskacz - A to kto?

Astrid - To jest Lilion. Lilion to jest Pyskacz.

Lilion - Miło mi poznać. Astrid dużo o was opowiadała.

Astrid - Czkawka ma nową dziewczynę.

Lilion - On nie zasługuje na ciebie.

Pyskacz - Astrid zrozum go. Tak długo cię szukał, nie mógł spać po nocach.

Astrid - Rozumiem go. Pyskacz mam do ciebie prośbę.

Pyskacz - Jaką?

Astrid - Nie mów o mnie nikomu. Ja nie chcę wracać na Berk.

Pyskacz - Dobrze. Ale będziemy cię odwiedzać.

Zgodziłam się. Co miałam zrobić? Pyskacz i tak, by powiedział. Posiedzieliśmy jeszcze kilka godzin. Opowiedziałam mu o tym jak się tu znalazłam. W krótce Pyskacz poleciał na Berk.


Perspektywa Wichury


Lecieliśmy sobie w chmurach. Pyskacz był chyba szczęśliwy, ale szczerbatek nie za bardzo. Postanowiłam go zapytać co się dzieje.

Wichura - Wszystko ok?

Szczerbatek - Martwi mnie zachowanie Czkawki. Tak szybko zapomniał o Astrid.

Wichura - Masz rację. Ale ona chyba pogodziła się z tym.

Szczerbatek - Trzeba coś zrobić, by im przeszkodzić.

Wichura - Ale co?

Szczerbatek - Mam pomysł!


Perspektywa Czkawki


Gdzie one są? Szukam i szukam i nie mogę ich znaleźć. Szczerbatek i Wichura gdzieś zniknęli. A może będzie z nimi tak jak z Astrid? Ugh.......Dlaczego ja o niej jeszcze myślę? Nagle usłyszałem szelest skrzydeł. Odwróciłem się i zobaczyłem.....

Czkawka - Pyskacz? Gdzie byliście?

Pyskacz - A byliśmy u......

W tym momencie Szczerbatek walnął go ogonem. Oni coś ukrywają, ale co?

Pyskacz - Byliśmy się przelecieć.

Czkawka - Szczerbatek uspokoiłeś się?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - No nic. Idziemy do domu.

Poszliśmy do domu. Ja od razu zasnąłem, ale Szczerbatek nie mógł zasnąć. Coś go trapiło, ale co?


Perspektywa narratora


Następnego dnia Pyskacz poleciał do Astrid i Lilion. I tak każdego dnia robił to samo. Czkawka i jeźdźcy zaczęli coś podejrzewać, więc postanowili go śledzić. Czkawka leciał z Sączysmarkiem na Hakokle. Pyskacz, Szczerbatek i Wichura lecieli bardzo szybko. Jeźdźcy zaczęli się denerwować.

Sączysmark - Gdzie on leci?

Czkawka - Zaraz się dowiemy.

Śledzik - A jak tam z Mery?

Czkawka - Dobrze. Tylko......

Sączysmark - Co tylko?

Czkawka - Ciągle gdzie spojrzę widzę Astrid.

Mieczyk - Ta.....A ja widzę Jaka.

Szpadka - Gdzie?

Eret - Cicho!

Elion - O co tu chodzi?

Resztę podróży przyjaciele spędzili w ciszy. W końcu wylądowali za Pyskaczem i smokami. Kowal szybko poszedł do lasu.

Szpadka - Zgubiliśmy go.

Czkawka - Chodźcie.

Jeźdźcy szli za Pyskaczem i w końcu doszli do jakiejś jaskinii. Była to oczywiście jaskinia, w której mieszkała Astrid i Lilion. Mężczyzna wszedł do środka.

Eret - No pięknie. Teraz to go nie znajdziemy.

Śledzik - Co robimy Czkawka?

Czkawka zaczął się zastanawiać i po chwili miał już pomysł jak sprawdzić o co chodzi Pyskaczowi.

Czkawka - Posiedzimy tutaj, aż wyjdzie. Później sprawdzimy co tam robił.

Czkawka i reszta czekali na Pyskacza. Tym czasem w jaskinii. Lilion podawała właśnie herbatę przyjacielowi Astrid. Dziewczyna wstała i zaczęła krzyczeć.

Astrid - Sztorm!

Nagle obok wojowniczki pokazał się smok. Był to Drzewokos. Pyskacz był trochę zdziwiony, ale i szczęśliwy, że dziewczyna jest szczęśliwa.

Astrid - To jest Sztorm. Chwilowo mój smoka, ale późnej będzie Lilion. Wichurka co ty na to?

Wichura - Wrrraaauuu!

2 godziny później. Pyskacz już wychodził. Jeźdźcy uważnie obserwowali całą sytuację. Gdy kowala już nie było widać, szybko wstali i podeszli do jaskinii.

Elion - I co teraz?

Czkawka - Wejdziemy tam.

Już mieli wejść, ale zaatakował ich Drzewokos Astrid. Przestraszeni szybko wsiedli na smoki polecieli na Berk.


Perspektywa Astrid


Usłyszałam jakieś ryki. Szybko wybiegłam na zewnątrz i zobaczyłam Sztorma, który był wściekły. Podeszła do niego, by go uspokoić.

Astrid - Spokojnie mały. Już jest wszystko ok. Co cię przestraszyło?

Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam obok mojego smoka jakiś notes. Nigdy bym go nie zapomniała. To notes Czkawki. Ale co on tu robi?

Astrid - Skąd się tu wziął? Sztorm idź do domu.

Popatrzyłam na niebo i nic nie zobaczyłam. Wróciłam do domu.


39. Znowu ten sam sen, najazd i pożegnanie

Dedyk dla Roxi1902. Gratuluję!


Perspektywa Sączysmarka

Już nie mam siły.....Czkawka nas zamęczy! Codziennie każe nam latać na smokach i ćwiczyć podniebne sztuczki. Odkąd Astrid zniknęła Czkawka stał się bardziej opiekuńczy.

Czkawka - Sączysmark jeszcze trochę!

Sączysmark - Sam sobie ćwicz! Ja jestem zmęczony!

Wylatywałem i zderzyłem się z Mery. Ta jego panienka doprowadza mnie do szału. Dlaczego wszystko bez Astrid jest takie ciężkie?

Mery - Przepraszam Sączysmark.

Sączysmark - Na przyszłość patrz jak chodzisz!

Wyleciałem cały zdenerwowany.


Perspektywa Mery


O co im chodzi? Chyba mnie nie lubią. Ale to nie moja wina, że dziewczyna Czkawki, no teraz była dziewczyna Czkawki nie żyje. Co oni ode mnie chcą?

Czkawka - Cześć Mery.

Mery - Cześć Czkawka.

Posłałam mu sztuczny uśmiech i pocałowałam go w usta. Wiem, że nie kocha mnie tak jak.....Astrid? Tak. Astrid. Nie jestem taka jak ona. Dokładnie to nie wiem jaka ona była, dlatego dzisiaj idę zapytać się mamy Czkawki.

Szpadka - A ta czego tu? Nie powinno cię tu być!

Mieczyk - Właśnie! To miejsce Astrid!

Nie mogłam już wytrzymać, więc poszłam do domu Czkawki. Otworzyła mi jego mama.

Valka - Coś się stało? Mogę ci jakoś pomóc?

Mery - Tak. Mogła, by mi pani powiedzieć jaka była Astrid?

Valka - Jasne. Usiądź.

Usiadłam i zaczęłam słuchać o tym jaka była Astrid. Byłam bardzo ciekawa jak wyglądała i jaki miała charakter.

Valka - Co chcesz wiedzieć?

Mery - Jak wyglądała, jaki miała charakter i coś o jej rodzinie.

Valka - No więc. Astrid była blondynką o błękitnych jak niebo oczach. Była najlepszą wojowniczką na Berk. Jej rodzice zginęli, gdy miała 2 lata, a wujek jak miała 5 lat. Była uprta i zawsze stawiała na swoim. To właśnie Czkawka w niej lubił.

Valka opowiadała mi jeszcze o niej przez godzinę. Naprawdę była świetna i idealna. Ja nie mogę się z nią równać. Pożegnałam się z Valką i poszłam nad Klif. Zobaczyłam tam Czkawkę.


Perspektywa narratora


Chłopak podszedł do dziewczyny i delikatnie ją pocałował. Wziął jej rękę i założył pierścionek na palec.

Czkawka - Wyjdziesz za mnie?

Mery - Tak!

Dziewczyna pocałowała swojego narzeczonego i spędzili razem cały dzień. Wioska po powiadomieniu o ich zaręczynach była zachwycona. Mery pierwszy raz na Berk była szczęśliwa. Kilka dni później Pyskacz znów wybrał się do Astrid. Tym razem jeźdźcy postanowili z nim porozmawiać.


Perspektywa Astrid


Byłam w ciemności. Nagle rozbłysło się światło, które dobrze znam i pamiętam. Przede mną stanęła moja mama.


Astrid - Mama? Co ty tu robisz?


Astryda - Kochanie, jestem tu, by cię ostrzec.


Astrid - Ostrzec przed czym?


Astryda - Nie mogę powiedzieć. Ale nie możesz zostawić przyjaciół.


Nie rozumiałam jej słów. Zostawić przyjaciół? O co znów chodzi? Moja mama zniknęła. Poczułam ból w sercu i zaczęłam spadać. Nagle zobaczyłam to co zdarzyło się kiedyś. Zobaczyłam moją mamę i.....tatę?


Astryda - Astrid, kochanie zostań.


Astrid - Ja nie chcę!


Astryda - Jaten zrób coś.


Jaten - Astrid zostań!


Astrid - Nie!


Moja mama i tata pobiegli w kierunku walczącego Pyskacza ze smokiem. Chciałam podlecieć, ale zatrzymał mnie.....wódz?


Stoick - Chodź do mnie. Mama i tata sobie poradzą.


Ostatni raz spojrzałam w kierunku moich rodziców. Widziałam jak giną pod ogniem smoka.


Obudziłam się i usłyszałam jakiś krzyk. To był Dagur! Szybko zerwałam się na nogi i obudziłam Lilion.

Lilion - Co się dzieje?

Astrid - Ktoś atakuje! Musimy szybko stąd uciekać!

Złapałam moją przyjaciółkę za rękę i pociągnęłam ją w steonę wyjścia. Jednak ona nagle stanęła w miejscu. Popatrzyłam na nią ze zdziwieniem.

Lilion - Nie! Ja tu zostaję i będę broniła mojej wyspy! Obiecałam ojcu, że sama sobie poradzę i to zrobię!

Wtedy zrozumiałam co miała na myśli moja mama mówiąc, żebym nie zostawiała swoich przyjaciół. Uśmiechnęłam się do niej.

Astrid - Masz rację! Będziemy bronić naszej wyspy! Razem!

Lilion - No to na co czekamy?!


Perspektywa narratora


Tym czasem na Berk. Czkawka i jego przyjaciele podeszli do Pyskacza i zaczęli się go wypytywać dokąd leci.

Czkawka - Pyskacz ja wiem, że coś ukrywasz.

Pyskacz - Ja? Skąd?

Mieczyk - Pyskacz!

Pyskacz - Nic!

Nagle podeszli do niego Stoick i Valka. Nie wiedząc o co chodzi postanowili zapytać co się stało.

Valka - O co chodzi?

Stoick - Co to za zbiegowisko?

Czkawka - Pyskacz coś ukrywa i nie chce nam powiedzieć co.

Pyskacz - Ja?

Stoick - Pyskacz mów! Wiem, że długo nie wytrzymasz!

Kowal w końcu się przełamał i zaczął mówić. Nie powiedział im o Astrid ani o Lilion.

Pyskacz - Lećcie za mną to wam pokażę!

Jeźdźcy wzbili się w górę. Ale za nim to nastąpiło dołączyła do nich Mery. Lecieli bardzo długo, ale w końću dotarli na wyspę. To co zobaczyli było przerażające. Astrid i Lilion walczyły w maskach i na swoich smokach z Dagurem.

Stoick - Trzeba im pomóc!

Czkawka - Ruszamy!

Przyjaciele ruszyli na pomoc dziewczynom. Po chwili wszyscy z kimś walczyli. Najgorzej było na górze. Czkawka, Lilion i Astrid walczyli z Dagurem, który w jakiś sposób oswoił Wndersmoka.

Dagur - Kogo my tu mamy? Czkawuś i dwóch wojowników!

Czkawka - Po co ci ta wyspa?!

Dagur - To nie wyspa jest mi potrzebna tylko ci wojownicy!

Lilion - Nie dostaniesz nas!

Astrid - Zbliż się tylko, a pożałujesz!

Dagur - Dziewczyny! Jeszcze lepiej!

Astrid nie wytrzymała i ruszyła na Dagura. Lilion nie zdołała jej zatrzymać i poleciała za nią. Czkawka próbował powstrzymać je, ale było za późno. Nagle nastąpił wybuch.

Szczerbatek - Wrraaauuu!

Lilion zaczęła spadać w dół, a Astrid nie umiała wyrównać lotu na Sztormie. Dziewczyny spadły na ziemię. Astrid podczas spadania poobijała się i skręciła kostkę. Wojowniczka przez chwilę leżała na ziemi, ale po chwili wstała. Czkawka wylądował obok jeźdźców. Dziewczyna szybko podbiegła do nieprzytomnej Lilion.

Astrid - Nie! Nie! Lilion!

Elion szybko odwróciła się w ich stronę. Miała wystraszoną minę jakby coś się stało.

Elion - Lilion? Czy ona powiedziała Lilion?

Eret - Tak, a co?

Elion - Moja siostra tak miała na imię.

Astrid - Proszę nie rób mi tego! Lilion!

Nagle nad Astrid pojawił się Drago na Wnadersmoku. Już miał wycelować, ale zasłonił ją Sztorm. Dziewczyna popatrzyła za siebie.

Astrid - Nie! To nie możliwe!

Pyskacz - Astrid!

Wszyscy - Co?!

Kowal podbiegł do dziewczyny i przytulił ją. Wojowniczka powoli ściągnęła maskę. Wszyscy byli zdziwieni, a najbardziej Czkawka.

Czkawka - A....Astrid?

Śledzik - Ja zaraz zemdleję.....

Sączysmark - Chwila! O tu chodzi?!


Perspektywa Czkawki


Moja Astrid żyje! Nie mogę w to uwierzyć. Cieszę się, że ją widzę, ale mam narzeczoną. Popatrzyłem w miejsce gdzie stała Mery. Nie było jej tam.

Czkawka - Mery?

Spojrzałem na Astrid, która wsiadała na Wichurę. Czy ona chcę zmierzyć się z Dagurem?

Valka - Co ona chce zrobić?

Astrid zaczęła atakować Dagura .Nie mogłem pozwolić, by coś jej się stało. Szybko wsiadłem na Szczerbatka i polecieliśmy na pomoc. Dagur od razu zamiast w Astrid celował w nas.

Czkawka - Powodzenia!

Dagur - To się jeszcze okaże!

Dagur zaczął strzelać w nas jeszcze szybciej. Dobrze, że Szczerbatek jest szybki, ale zawsze musi się coś stać. Wandersmok poraził Wichurę i razem z Astrid spadły na ziemię.

Czkawka - Astrid!

Szybko wylądowałem obok nich i zacząłem je bronić. Szczerbatek strzelał plazmą, ale to nic nie dawało. Nagle usłyszałem cichy szept za sobą. Odwróciłem się i zobaczyłem Mery pomagającą wstać Astrid.

Mery - Wszystko ok?

Astrid - Tak. Muszę.....Muszę.....

Mery - Co musisz?

Astrid - Lilion.....

Astrid upadła, a Mery popatrzyła na mnie. Szybko podbiegłem do nich razem ze Szczerbatkiem, który pomógł wstać Wichurze.

Czkawka - Astrid nie zasypiaj. Wszystko będzie dobrze. Słyszysz?

Mery - Uważaj!

Odwróciłem się i zobaczyłem Dagura celującego we mnie toporem. Poczułem uderzenie w bok i później widziałem ciemność.


40. Czy będzie tak jak kiedyś?

Perspektywa Czkawki


Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu. Chwila! To chyba jaskinia. Usiadłem na łóżku i popatrzyłem na biurko gdzie leżały jakieś kartki. Podszedłem do biurka i chwyciłem jedną. Byłem na niej. Uśmiechnałem się, bo wiedziałem, że rysowała to Astrid.

Czkawka - Astrid!

Szybko pobiegłem do drugiego pomieszczenia i zobaczyłem moją mamę, tatę, Pyskacza, jeźdźców, Mery i przyjaciółkę Astrid. Wszyscy popatrzyli się na mnie.

Valka - Czkawka! Obudziłeś się!

Moja mama przytuliła mnie. Tata tak samo tylko, że mocniej. Prawie nie miałem powietrza.

Czkawka - A gdzie Astrid?

Valka - Jeszcze się nie obudziła.

Nagle podeszła do mnie Mery. Uśmiechnąłem się.

Mery - Możemy porozmawiać?

Czkawka - Jasne.

Mery - Czkawka ja chcę być twoją przyjaciółką. Wiem, że kochasz Astrid, a ona ciebie. Ja cię lubię jako przyjaciela.

Czkawka - Rozumiem cię. Zostańmy przyjaciółmi.

Przytuliła mnie, a ja ją. Gdy się oderwaliśmy od siebie, popatrzyłem na przyjaciółkę Astrid. Była przygnębiona.

Czkawka - Ty jesteś przyjaciółką Astrid?

Lilion - Tak.


Czkawka - Mam do ciebie prośbę. Opowiesz mi jak Astrid znalazła się u ciebie?

Lilion - No......

Widziałem jak się wahała, ale ja musiałem wiedzieć wszystko co się działo przez ten rok. W końcu się zgodziła.

Lilion - Dobra. Astrid spadła ze swojego smoka, chyba Wichury i znalazłam ją. Chciała wracać, ale poprosiłam, by została i poza tym nie miała Wichury. Tak zostałyśmy przyjaciółkami. Opowiadała mi o tobie, o Berk, o smokach i jeźdźcach.....

Czkawka - Opowiadała ci o mnie?

Lilion - Tak. Mówiła, że tęskni za tobą i kocha cię. Ale jak dowiedziała się, że masz dziewczynę to niby poodziła się z tym, ale cierpiała.

Czkawka - A ty kim jesteś?

Lilion - Ja jestem.....


Perspektywa narratora


Nagle do pokoju weszli Eret i Elion. Para usiadła obok Valki i pozostałych i przysłuchiwała się Czkawce i Lilion.

Lilion - Ja jestem córką wodza. Mam na imię Lilion i mam 16 lat. Miałam siostrę, ale straciłam ją 6 lat temu.

Na te słowa Elion szybko wstała i podeszła do Czkawki i Lilion. Uśmiechnęła się i przytuliła Lilion. Dziewczyna zdziwiła się podobnie jak pozostali.

Elion - Tak tęskniłam siostrzyczko.

Lilion oderwała się od Elion i spojrzała na nią jak na ducha. Reszta szybko podeszła do dziewczyn.

Lilion - Ty jesteś Elion? Moja Eli?

Elion - Tak. Tak, to ja Eli. Twoja siostra.

Lilion - Elion!

Dziewczyna przytuliła swoją siostrę, a Czkawka odwrócił się i skierował w stronę pokoju gdzie znajdowała się Astrid. Cicho wszedł do pokoju i zamknął drzwi. Wojowniczka leżała nie przytomna.

Czkawka - Oh.....Astrid co on ci zrobił?

Chłopak usiadł na łóżku i popatrzył na dziewczynę. Wyglądała na bezbronną i spokojną. Czkawka złapał ją za rękę i zaczął śpiewać.

Powiedz ile chwil zostało nam Powiedz za ile dni będę znowu sam Jak w najgorszym śnie Gdzie koszmarów deszcz niezapomnij mnie mimo wszystkich łez

Oddaje Ci wolność nie wiem co będzie Dni płyną wolno widzę Cię wszędzie

Powiedz ile dni zostało nam Powiedz za ile chwil będę znowu sam Jak w najgorszym śnie Gdzie koszmarów deszcz Nie zapomnij mnie mimo wszystkich łez

Oddaje Ci wolność nie wiem co będzie Dni płyną wolno widzę Cie wszędzie

Czkawka - Kocham cię Astrid.

Nagle do pokoju weszła Valka i usiadła obok swojego syna. Przytuliła go i zaczęła mówić.

Valka - Czkawka.....Wiesz, że ona może.....

Czkawka - Wiem. Ale.....Postaram się, by do tego nie doszło.

Valka - Bardzo ją kochasz. Jesteś taki jak twój ojciec.

Czkawka - Bardzo za tobą tęsknił. Nie mógł się pogodzić z tym, że cię nie ma.

Kobieta uśmiechnęła się i wyszła. Za nim to zrobiła odezwała się do chłopaka.

Valka - Jeśli cię kocha, to będzie walczyć.

Czkawka uśmiechnął się, a Valka wyszła. W nocy Astrid miała wysoką gorączkę i trzęsła się. Czkawka zwołał swoją mamę i postanowili, że jutro lecą na Berk. Następnego dnia wszyscy byli gotowi do drogi. Lilion leciała z nimi.


Perspektywa Stoicka


Żal mi Czkawki. Widzę jak cierpi i nie mogę nic zrobić. Gdy patrzę na niego i na Astrid, przypomina mi się ja i Valka. Tak samo ją kocham jak Czkawka Astrid. Tylko, żeby ona przeżyła. Wylądowaliśmy na Placu.

Czkawka - Mamo ja idę po Gothi. Tato weźmiesz Astrid?

Stoick - Jasne.

Wziąłem dziewczynę i poszliśmy do domu. Wszedłem do pokoju Czkawki i położyłem ją na łóżku.

Mery - Zajmę się nią.

Stoick - No dobrze.

Wyszedłem. Zdziwiło mnie zachowanie Mery, ale może się myliłem? Wydawała się być miła.


Perspektywa Czkawki


Wylądowałem z Gothi przed domem. Szybko wbiegliśmy na górę do mojego pokoju i wpadliśmy z hukiem. Astrid była coraz bardziej blada.

Czkawka - Gothi, proszę pomóż jej.....

Szamanka zaczęła sprawdzać jej dłonie i oczy. Jej mina nie była zaciekawa. Od razu wiedziałem, że jest źle.

Stoick - I co?

Pyskacz - Gothi pisze, że nie jest dobrze i nie ma kości.

Pyskacz dostał laską od Gotji poprawił swoją wypowiedź. Ja patrzyłem cały czas na Astrid i Mery, która się nią zajmuje.

Pyskacz - Gothi pisze, że nie jest dobrze i nie jest źle. (szeptem) Nadal wygląda jak kość.

Pyskacz znów dostał laską. Ale bałem się, że Astrid może nie przeżyć, że już jej nigdy nie zobaczę. Tego uśmichu, który kocham i tych pięknych błękitnych oczu, w których można odpłynąć. Uklęknąłem obok łóża i wyszpeptałem:

Czkawka - (szeptem) Wszystko będzie dobrze, zobaczysz. Nie pozwole się odejść. Cokolwiek się stanie i tak będę cię kochać.

Spojrzałem na mamę i tatę. Rozmawiali z Gothi. Nagle do pokoju weszli jeźdźcy. Ucieszyłem się na ich widok.

Śledzik - Nie pchaj się Smarku!

Sączysmark - Sam się nie pchaj Śledziu!

Szpadka - Ty patrz! Kłócą się bardziej niż my!

Mieczyk - A nam chcą wmówić, że nie da się z nami wytrzymać.


Perspektywa narratora


Chłopak podszedł do swoich rodziców i zaczął przysłuchiwać się ich rozmowie. Gothi stwierdziła, że Astrid może uratować tylko napój z kwasem Wrzeńca.

Czkawka - Czyli mamy odnaleźć Wrzeńca i wydobyć z niego jad?

Pyskacz - Dokładnie!

Czkawka - Ale skąd weźmiemy Wrzeńca i jego jad?

Szpadka - A może Wrzeniek, by pomógł?

Czkawka - Szpadka! Jesteś genialna!

Chłopak prytulił przyjaciółkę i ucieszony zarządził jutro poszukiwania Wrzeńka. Wszyscy się zgodzili. Następnego dnia wszyscy wyruszyli na poszukiwania smoka.

Szpadka - Czkawka! Długo jeszcze?!

Czkawka - Tak. I nie musisz tak krzyczeć.

Szpadka - Sorry!

Śledzik - Gdzie on może być? Szpadka może go przywołaj!

Mieczyk - Tsa.....Szpadka przywoła smoka! Prędzej powiem, że jest piękna!

Szpadka uderzyła swojego brata w ramię i zaczęła wołać Wrzeńca. W krótce z wody wypłynął jakiś Wrzeniec.

Czkawka - Cześć przyjacielu. Wiesz może gdzie jest Wrzeniek?

Wrzeniec - Wrrrraaauuu!

Smok szybko wrócił do wody. Jeźdźcy się zdziwili, ale po chwili wypłynął im znajomy smok. Tak. To był Wrzeniek. szpadka uradowana na jego widok podleciała do niego i pogłaskał go.

Szpadka - Cześć mały. Tęskniłam.

Sączysmark - A za mną to nie tęsknisz!

Szpadka - A ktoby za tobą tęsknił?

Sączysmark - Ugh.....Dziewczyny.....

Szpadka - Dasz nam trochę swojego jadu? Nasza przyjaciółka potrzebuje.

Wrzeniek - Wrrraauu!

Smok posłusznie wypluł do słoika trochę swojego jadu, pożegnał się i wrócił do morza. Przyjaciele wrócili na Berk. Szybko zeszli ze swoich smoków i weszli do domu.


41. W moim sercu miejsce jest.....

Perspektywa narratora


Jeźdźcy weszli do pokoju Czkawki i podali jad Gothi. Szamanka od razu zaczęła przygotowywać lek. Stoick, Valka, Pyskacz, Sączysmark, Śledzik, Szpadka, Mieczyk i Gothi zeszli na dół. W pokoju zostali tylko Czkawka, Astrid i Mery.

Mery - Kochasz ją.

Czkawka - Widać to?

Mery - Zrobiłbyś dal niej wszystko. Ona zresztą dla ciebie też.

Czkawka - Tak.....Ty też znajdziesz swoją połówkę.

Mery - Wiem. Żal mi Astrid.

Czkawka - Dlaczego? Znasz ją?

Mery - Nie. Widzę, że to dobra dziewczyna.

Czkawka - Skąd to wiesz?

Mery - Ma dużo przyjaciół i wspaniałego chłopaka. Jest świetną wojowniczką, bo ma dużo broni w domu.

Chłopak uśmiechnął się i popatrzył na Astrid. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Musiał zobaczyć jej uśmiech i jej przepiękne oczy.

Czkawka - Jest inna. Wszyscy myślą, że jest twarda i bezlitosna, ale naprawdę jest łagodna, miła i pomocna.

Mery - Stara się być twarda, bo to wojowniczka. Coś wiem o tym. Moja siostra też była wojowniczką. Ale źle się to dla niej skończyło.

Czkawka popatrzył na Mery. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy. Przyszły wódz przytulił swoją przyjaciółkę i zaczął uspokajać. Po chwili do pokoju weszli wszyscy. Gothi podała Astrid lekarstwo.

Valka - Teraz trzeba tylko czekać.


Perspektywa Astrid


Ostatnie co pamiętam to krzyk Czkawki. Nie wiem jak się tam znalazł i dlaczego, ale chciałam go przytulić. Wiedziałam, że ma dziewczynę, ale.....Zaraz! Słyszę coś! Usłyszałam głos Valki i Czkawki. Nic nie czułam. Próbowałam krzyczeć, ale nie mogłam. Nagle poczułam ból na całym ciele. Po chwili czułam jak ktoś trzyma mnie za rękę i mówi:

Głos - Wszystko będzie dobrze. Nie zostawiaj mnie. Kocham cię.

To był Czkawka! Wszędzie rozpoznam ten głos! Próbowałam otworzyć oczy, ale nie wychodziło mi to. Chciałam coś powiedzieć, ale wyszło mi tylko mamrotanie.


Perspektywa Czkawki


Usłyszałem jakiś mamrot. Spojrzałem na Astrid i zobaczyłem, że coś mamrocze. Szybko przybliżyłem się do niej i zacząłem mówić.

Czkawka - Astrid, kochanie. Wszystko będzie dobrze. Już jesteś bezpieczna.

Ucieszyłem się wiedząc, że moja ukochana żyje. Siedziałem u niej kilka godzin i zasnąłem. I tak minął tydzień. Dzisiaj zasnąłem później, ale po godzinie usłyszałem jak Astrid krzyczy.

Astrid - Czkawka! Czkawka!

Szybko zerwałem się i spojrzałem na nią. Miała otwarte oczy, al ebyła przestraszona. Podniosłem ja delikatnie.

Czkawka - Astrid.....

Przytulełem ją, a ona mnie. Byłem bardzo szczęśliwy. W końcu oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałem w jej piękne oczy, których tak bardzo mi brakowało.

Astrid - Czkawka.....Gdzie ja jestem?

Czkawka - Spokojnie. Jesteś u mnie w pokoju.

Astrid - Gdzie jest Lilion? Co z Sztormem?

Czkawka - Uspokój się. Lilion jest bezpieczna ze swoją siostrą.

Astrid - Siostrą? Przcież.....

Czkawka - Jej siostar żyje i jest tu na Berk. Ma na imię Elion.

Astrid - A Sztorm? A Wichura?

Czkawka - Sztorma udało się uratować. Jeśli się nie gniewasz to będzie on smokiem Mery.

Astrid - Moja głowa.....

Czkawka - Połóż się, a jutro będziesz o wszystko pytać.

Pomogłem jej położyć się i pocałowałem ją w czoło. Byłem bardzo szczęśliwy, że ją mam. W krótce zasnąłem.


Perspektywa narratora


Następnego dnia Czkawka spał jeszcze, ale Astrid odziwo wstała wcześniej. Dziewczyna siedziała przy biurku chłopaka i oglądała jego szkice. Musiała przyznać, że są piękne. Tylko jeden rysunek wydał się jej dziwny. Była na nim piękna dziewczyna o czarnych włosach i zielonych oczach. Dziewczyna zeszła na dół do kuchni gdzie zastała Valkę i Stoicka. Małżeństwo od razu podbiegło do wojowniczki i ją przytuliło.

Valka - Astrid! Ja my się cieszymy, że ty żyjesz!

Astrid - Ale co tam się stało?

Stoick - Jakby to powiedzieć? Po tym jak Sztorm obronił cię upadłaś i straciłaś przytomność.

Astrid - Aha.....To ja idę do Sztorma.

Valka - Jasne! Jest przy twoim domu!

Astrid - Dziękuję.

Dziewczyna wyszła z domu wodza i poszła do swojego. Zobaczyła przed nim ucieszonego na jej widok Sztorma. Szybko podbiegła do niego i go przytuliła.

Astrid - Oh.....Sztorm! Tak bardzo tęskniłam!

Sztorm - Wrrraaauuuu!

Astrid - Też cię kocham!

Głos - Sztorm!

Z za domu wyszła dziewczynka, która była na rysunku Czkawki. To była Mery. Z uśmiechem podeszła do Astrid i przywitała się z nią.

Mery - Cześć! Jestem Mery, a ty jesteś Astrid. Tak?

Astrid - Skąd znasz moje imię?

Mery - Czkawka mi wiele o tobie opowiadał.

Astrid - Ty jesteś Mery. Narzeczona Czkawki.

Mery - Już nie. Jestem jego przyjaciółką. Nie wyszło nam i postanowiliśmy zostać przyjaciółmi. Mam nadzieję, że się nie gniewasz o to, że będę się opiekowała Sztormem.

Astrid popatrzyła na smoka, który łasił się do Mery. Widocznie polubił ją, a ona go.Widocznie polubił ją, a ona go. Dziewczyna spojrzała w oczy wojowniczki i zobaczyła w nich radość, miłość i smutek. Drzewokos odwrócił się w stronę Astrid i polizał ją.

Astrid - No już kochany.....Zgadzam się. Możesz być z Mery.

Sztorm - Wrrraauuu!

Mery - Dziękuję!

Dziewczyna niespodziewanie przytuliła Astrid. Jednak żadna z nich nie wiedziała, że to wszystko widzi Czkawka. Chłopak uśmiechnął się i podszedł do dziewczyn.


Perspektywa Mery


Myliłam się co do Astrid. Jest wojowniczką, ale jest miła i chce jak najlepiej dla bliskich. Nie była podobna do mnie i to w ogóle.

Mery - Cześć Czkawka. Ja i Sztorm już pójdziemy.

Już miałam iść, ale zatrzymał mnie Czkawka i dał mi rysunek. Byłam na nim ja. Uśmiechnęłam się i przytuliłam go. Popatrzyłam na Astrid, która stała i patrzyła jakoby kogoś szukała. W końcu oderwałam się od Czkawki.

Mery - Kogo szukasz Astrid?

Astrid - Nie widziałam się jeszcze z Wichurą.

Mery - Szczerbatek wiem, że mnie nie lubisz, ale mógłbyś zawołać Wichurkę dla Astrid?

Szczerbatek - Wrrraaauuu!

Po chwili obok Astrid pojawiła się jej smoczyca. Była piękna tak samo jak ona. Pożegnałam się i poszłam ze Sztormem do domu.


Perspektywa Szczerbatka


Muszę przyznać, że myliłem się co do Mery. Okazała się być miła i pomocna. Przykro mi, że kiedyś ją źle traktowałem, ale Astrid była pierwszą dziewczyną, której zaufałem. Popatrzyłem na Wichurę, która była szczęśliwa. Przypomniałem sobie dzień, w którym okazało się, że Czkawka żyje.

Szczerbatek - Wrrrraauuu!

Czkawka - Mam do niej iść?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - No dobrze. Dzięki przyjacielu.

Popatrzyłem jak Czkawka podchodzi do Astrid i zaczynają rozmawiać. Wichura podeszła do mnie i mnie polizała.

Szczerbatek - A to za co?

Wichura - Za wszystko. Dzięki tobie Astrid żyje i mamy wspaniałych przyjaciół.

Szczerbatek - To nie tylko moja zasługa. Czkawka mi pomógł.

Zaczęliśmy się bawić jak kiedyś. Było przy tym dużo śmiechu.


Perspektywa Astrid


Popatrzyłam na Czkawkę ze zdziwieniem. On tylko się uśmiechnął i wziął moją rękę w swoją. Popatrzyłam na niego z uśmiechem. Czkawka uśmiechnął się i powiedział:


Dedyk dla Nika Hofferson, Roxi 1902, Astrid Hofferson 12!21 i Darcia123. Gratuluję!


Czkawka - Astrid możemy porozmawiać?

Astrid - Zależy o czym. Jeśli o tym, żebym została na Berk to nie ma mowy.

Czkawka - Co?! Jak to?!

Astrid - Nie potrafię tu żyć. Zapomniałam jak jest być wikingiem., jak to jest być w coś zaangażowanym.

Czkawka popatrzył na mnie ze łzami w oczach. Nie potrafiłam mu odmówić, ale naprawdę nie potrafię tu już żyć.

Czkawka - Astrid kocham cię i chcę, żebyś była moją dziewczyną. Nadal cię kocham i nie potrafię żyć bez ciebie.

Coś we mnie pękło i łzy zaczęły lać mi się strumieniami. Zaczęłam niespodziewanie na niego krzyczeć. Nie wiem czemu, ale byłam zła.

Astrid - Kochasz mnie?! Kochasz?! Dlatego znalazłeś sobie nową dziewczyną, a właściwie narzeczoną?!

Czkawka - Astrid.....

Astrid - Nie.....

Odwróciłam się i pobiegłam nad Klif. Czułam się tam wolna i spokojna. Wichura pobiegła za mną. Usiadłam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nagle poczułam czyjąś dłoń na mojej ręce. Zorientowałam się, że to Czkawka. Usiadł obok mnie i popatrzył w dal.

Czkawka - Astrid.....Astrid proszę, kocham cię.

Astrid - Przepraszam.....

Czkawka popatrzył na mnie ze zdziwieniem i smutkiem w oczach. Uśmiechnęłam się i zaczęłam mówić.

Astrid - Przepraszam cię za to, że nakrzyczałam na ciebie. Powinnam zrozumieć, że znalazłeś szczęście, którym jest Mery.

Czkawka - Astriś.....

Czkawka przybliżył się do mnie i podniósł mój podbródek i spojrzał w oczy. Miałam je całe czerwone od płaczu.


Perspektywa Czkawki


Popatrzyłem w jej oczy. Były takie piękne, ale pełne smutku. Przybliżyłem swoje usta do jej ust i wyszeptałem:

Czkawka - Nie. Moim szczęściem jesteś ty i jeśli odlecisz to ja razem z tobą.

Złożyłem na jej ustach delikatny i namiętny pocałunek. Nie oderwała się co mnie bardzo ucieszyło. Gdy skończyliśmy się całować, przytuliłem ją. W krótce oderwaliśmy się od siebie.

Czkawka - Zostaniesz na nowo moją dziewczyną?

Astrid - Czkawka.....Tak, ale odlecę, a ty tu zostaniesz.

Czkawka - Astrid ja chcę z tobą lecieć.

Astrid - Proszę cię Czkawka. Zostaniesz?


Dedyk dla Nika Hofferson i Darcia123. Gratuluję!


Czkawka - Astrid ja nie mogę bez ciebie żyć.

Astrid - Czkawka.....Proszę. Jeśli mnie kochasz to zostaniesz.

Czkawka - Ale.....

Astrid popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, że nie mogłem nic zrobić. Nie chciałem jej puszczać samej, ale kocham ją i chcę dla niej jak najlepiej.

Czkawka - No dobrze. Ale jeśli nie będziesz mnie odwiedzać codziennie to lecę po ciebie i wracamy na Berk razem.

Astrid - Czkawka.....

Nie zdążyła nic powiedzieć, ponieważ mocno ją pocałowałem. Chciałem, aby ta chwila trwała wiecznie, ale zabrakło nam tchu.

Czkawka - Zgoda?

Astrid - No dobrze. Lecimy? Muszę jeszcze powiedzieć Lilion.

Czkawka - Ale Lilion zostaje tu na Berk.

Astrid zdziwiła się. Uśmiechnąłem się lekko i zacząłem jej opowiadać o tym jak poznała swoją siostrę i jak postanowiła zostać na Berk. Moja kochana dziewczyna zasmuciła się.

Astrid - No nic. Zaraz lecę.

Czkawka - Na pewno nie zostaniesz? Bez ciebie Berk nie będzie takie same.

Zrobiłem do niej oczy Szczerbatka. Im nigdy nie potrafiła się oprzeć. Po długich namysłach w końcu się zdecydowała.

Astrid - No dobrze. Zostanę na Berk dla ciebie.


Specjalnie na mikołajki!


42. W końcu udane święta

Perspektywa Astrid

Obudziłam się rano w moim domu. Dla Mery zrobiono nowy dom, a ja w tym czasie mieszkałam u Czkawki. Wracając do rzeczywistości. Wstałam, szybko się przebrałam i podeszłam do lustra.

Astrid - Prawie bym zapomniała!

Moje włosy stały na wszystkie strony. Wzięłam szczotkę i zaczęłam robić sobie warkocza na lewy bok i później do tego mniejszego warkocza.

Astrid - Gotowe!

Zeszłam na dół i poszłam zobaczyć co u mojej smoczycy. Wichurka, gdy tylko mnie zobaczyła, zaczęła się łasić.

Astrid - To co? Mały lot wśród płatków śniegu?

Była zima i śnieg padał bardzo szybko. Nagle usłyszałam znajomy głos za sobą. Zobaczyłam uśmiechającego się Czkawkę.

Czkawka - A dokąd to się wybieramy tak wcześnie?

Astrid - Wcześnie?

Czkawka - Tak. Jest dopiero 7:00.

Astrid - Tak.....Dzisiaj się pospieszyłam.

Czkawka - Możemy dołączyć do was?

Astrid - Jasne! Kto pierwszy nad Klifem?!

Mówiąc to wsiadłam na Wichurę i poleciałam nad Klif. Nagle przede mną pojawił się Czkawka na Szczerbatku. Podleciał do mnie i zapytał:

Czkawka - A jaka nagroda?

Astrid - A co chciałbyś?

Czkawka - Może to?

Podleciał bliżej i pocałował mnie. Uśmiechnęłam się do niego i pokiwałam głową.

Astrid - Jesteś niemożliwy. Niespodzianka będzie inna.

Czkawka - Szkoda.

Zaczęliśmy się ścigać. Tym razem Czkawka był lepszy i musiał dostać nagrodę. Ale to nawet dobrze.

Czkawka - Więc co to za nagroda?

Astrid - Taka!

Chciałam go uderzyć w bark, ale przytrzymał moją rękę i pocałował mnie. Jak ja go kocham. Oddałam mu pocałunek i spojrzałam na niego.

Czkawka - Wiedziałem, że to zrobisz.

Astrid - Jak ty mnie znasz!

Zaczęliśmy się śmiać. Popatrzyłam na nasze smoki, które lizały się. Wiedziałam, że bardzo się kochają. Nagle poczułam ból w żebrach. To Czkawka dźgnął mnie palcem.

Astrid - Musiałeś?

Czkawka - Inaczej byś się nie ocknęła z patrzenia się na smoki.

Astrid - Bardzo śmieszne!

Czkawka - Oj.....Nie gniewaj się tylko chodź tu do mnie!

Czkawka pociągnął mnie za rękę i mocno pocałował. Oderwaliśmy się po 5 sekundach. Uśmiechnęłam się.

Astrid - A kto powiedział, że się gniewam?

Czkawka - Taka jesteś?

Astrid - Taka? To znaczy jaka?

Czkawka - Sprytne, przebiegła, uparta i.....piękna.

Astrid - Dziękuję.


Perspektywa narratora


Chłopak i dziewczyna posiedzieli jeszcze godzinę i polecieli na Berk. Gdy wylądowali, zobaczyli ogromną choinkę na Placu, która była przyozdobiona różnymi ozdobami. Nagle podszedł do nich Stoick.

Stoick - I jak wam się podoba choinka?

Czkawka - Jest.....

Astrid - Piękna.

Dziewczyna dokończyła za Czkawkę i uśmiechnęła się do niego. Astrid zobaczyła Valkę i szybko do niej podbiegła.

Stoick - Widzę, że dobrze wybrałeś.

Czkawka - Dlaczego?

Stoick - Nie każda matka akceptuje swoją przyszłą synową.

Czkawka - Tato.....

Stoick - Wiem, wiem. Mówię tylko co będzie w przyszłości.

Czkawka uśmiechnął się i podszedł do Śledzika, który przytulał się do Sztukamięs. Jutro smoki odlatują na 3 dni, ale tym razem smoki z Berk zostają.

Śledzik - Cześć Czkawka!

Czkawka - Cześć. Czemu jesteś taki wesoły?

Śledzik - Nie słyszałeś?

Czkawka - Niby czego?

Śledzik - Jutro przylatuje Heathera ze swoimi rodzicami i ojciec Lilion i Elion.

Czkawka - To świetnie!

Chłopak poszedł do swojego domu i od razu wszedł na górę do swojego pokoju. Szczerbatek położył się obok swojego pana i zasnął. Czkawka zaczął się do siebie uśmiechać. Tym czasem u Valki i Astrid.


Perspektywa Valki


Zaczęłam rozmawiać z Astrid jak to było jak poznała się z Czkawką. Opowiedziała mi wszystko.

Astrid - A ty jak poznałaś się ze Stoikiem?

Valka - Ach.....To długa historia, ale jak chcesz to opowiem ci ją.

Astrid - Posłucham.

Valka - No więc. Ja i Stoick nie znaliśmy się dobrze. Słyszałam o nim w wiosce, ale nigdy nic do niego nie powiedziałam. W krótce zaczęły się Smocze Szkolenia. Było nas 11. Podzielono nas na dwie grupy. Byłam razem ze Stoickiem, twoją mamą, mamą Szpadki i Mieczyka, z ojcem Sączysmarka i Pyskaczem. Twoja mama, ja i mama Bliźniaków przyjaźniłyśmy się. Nie odzywałam się do Stoicka i tam. Jednak pewnego dnia jego ojciec zorganizował wycieczkę i wyznaczył mnie i Stoicka do pójścia po wodę. Nie odezwałam się do niego, a on do mnie. Dopiero przy jeziorku zaczęliśmy rozmawiać. Później zaprzyjaźniliśmy się, zakochaliśmy i wzięliśmy ślub. Resztę znasz.

Gdy skończyłam opowiadać, Astrid miała łzy w oczach. Nie wiedziałam czy to z powodu tej historii czy z powodu jej mamy. Postanowiłam, że zapytam.

Valka - Wszytsko w porządku?

Astrid - Tak. Tylko nie wiedziałam, że przyjaźniłaś się z moją mamą.

Valka - Rozumiem. Wiesz, nawet założyłyśmy się, że jeśli będziemy mieć córkę i syna to się zakochacie w sobie. Ja nie wierzyłam w to, ale ona tak. Miała rację.

Astrid - Ja muszę już iść. Do widzenia.

Valka - Pa Astrid.


Perspektywa Astrid


Moja mama wiedziała, że się zakocham w Czkawce, a on we mnie? Skąd? Szłam do domu, ale wpadłam na kogoś. Oboje upadliśmy na ziemię.Gdy popatrzyłam w górę, zobaczyłam uśmiechniętego Czkawkę.

Czkawka - Co taka zamyślona?

Astrid - A nic. Byłam u twojej mamy i dowiedziałam się, że moja mama i twoja przyjaźniły się. Moja mama wiedziała, że zakocham się w tobie, a ty we mnie.

Powiedziałam to, a Czkawka podał mi rękę i pomógł wstać. Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam go.

Astrid - Kocham cię Czkawka.

Czkawka - Ja ciebie też.

Gdy przestaliśmy się przytulać, Czkawka powiedział:

Czkawka - Widzimy się w Twierdzy?

Astrid - Tak.

Odwróciłam się i poszłam do domu. Siedziałam w nim nudząc się i czekając na wieczór. Gdy już robiło się ciemno, wszyscy zaczęli iść do Twierdzy. Ja również poszłam z Wichurką. W Twierdzy zobaczyłam Czkawkę bawiącego się ze Szczerbatkiem. Podeszłam bliżej i zasłoniłam mu oczy.

Astrid - Kto to?

Czkawka - Śledzik? Mama?


Dedyk dla Nika Hofferson! Gratuluję!


Zdjęłam ręce z jego oczu i udawałam obrażoną. Czkawka popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Nagle poczułam jak coś, a racze j ktoś łapie mnie w talii i unosi w górę. No pięknie Czkawka! Zabiję cię! A na dodatek zaczął mną kręcić dookoła.

Astrid - Aaaaa.....Czkawka!

Czkawka - Co mówisz? Nie słyszę cię.

Astrid - Już się przestałam gniewać, tylko puść mnie na ziemię!

W końu postawił mnie na ziemię. Oberwał ode mnie w brzuch.

Czkawka - Ałł.....Za co?

Astrid - A co to miało być?

Czkawka - Też cię kocham.

Nagle poczułam jego usta na moich. Pocałowaliśmy się i poszliśmy do jeźdźców. Sączysmark przechwalał się przed Szpadką, a reszta śmiała się z niego.

Astrid - Sączysmark, nie rób z siebie pośmiewiska.

Sączysmark - Co?

Chłopak popatrzył na nas i dopiero wtedy zorientował się, że wszyscy się z niego śmieją.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy rozmawiali o Akademii i smokach. Nagle podszedł do nich Stoick i Valka.

Stoick - Czkawka mam do was prośbę.

Czkawka - Jaką?

Valka - Chodzi o to, że jutro przypływa koleżanka Lilion. Czy moglibyście ją oprowadzić?

Sączysmark - Jasne!

Śledzik - Nie ma problemu!

Sączysmark - No chyba, że nasza panienka Astrid ma coś przeciwko.

Astrid spojrzała na chłopaka ze złością i zdziwieniem. Jednak szybko domyśliła się o co mu chodzi i zaczęła krzyczeć.

Astrid - Co ty mi sugerujesz?!

Sączysmark -A to, że jesteś zazdrosna o Czkawkę.

Astrid - Ja nie jestem o nikogo zazdrosna! Zrozum to wreszcie baranie!

Sączysmark - Tsa.....Jasne!

Astrid - Słuchaj.....

Czkawka - Dobra spokój!

Sączysmark - No co? Co chciałaś powiedzieć?

Astrid - A to, że nawet twój smok cię nie słucha!

Czkawka próbował ich uspokoić, ale to było na marne. Jeźdźcy dalej kłócili się. W końcu Szczerbatek zaryczał. Ale to i nie poskutkowało.

Sączysmark - A ta twoja brzydula niby cię słucha?!

Astrid - Chcesz wiedzieć kto tu jest brzydulą?!

Nagle odezwał się wódz. Przyjaciele natychmiast uciszyli się, ale patrzyli na siebie ze złością.

Stoick - O co wy się znów kłócicie? O to, że Astrid jest zazdrosna o Czkawkę? To bardzo dobrze!

Wszyscy (jeżdźcy) - Co?!

Sączysmark - A nie mówiłem!

Astrid - Zamknij się!

Mieczyk - A nie mówiłem?

Szpadka - Co ty mówiłeś?! To ja mówiłam!

Astrid - Mam was dość!

Dziewczyna wybiegła z Twierdzy razem z Wichurą. Czkawka popatrzył na przyjaciół. Pierwszy odezwał się Sączysmark.

Sączysmark - No co?

Czkawka - Wielkie dzięki!

Mieczyk - Nie ma za co!

Szpadka - Zawsze do usług!

Zdenerwowany chłopak wybiegł za swoją dziewczyną, a Szczerbatek za nim. Nie mógł jej znaleźć, więc zaczął myśleć.

Czkawka - Wiem! Klif! Szczerbatek lecimy nad Klif!

Smok posłusznie zaczął lecieć w stronę Klifu. Gdy wylądowali, zobaczyli Astrid siedzącą i mówiącą, a właściwie krzyczącą do siebie.

Astrid - Ja zazdrosna?! Ja?! Niech tylko cię dorwę Sączysmark!

Czkawka - (szeptem) Szczerbatek idź do Wichury. Tylko po cichu.

Szczerbatek delikatnie i cihco zamruczał. Po chwili znajdował się obok Wichury. Czkawka podszedł do Astrid i złapał ją od tyłu. Przestraszona dziewczyna uderzyła go w brzuch po raz kolejny.

Czkawka - Za co?!

Wojowniczka momentalnie odwróciła się i zobaczyła przed sobą Czkawkę zwijającego się z bólu.

Astrid - Czkawka! Przepraszam! Nie wiedziałam, że to ty! Wybacz!

Czkawka uśmiechnął się i przyciągnął Astrid do siebie. Dzielił ich 1 centymetr od pocałunku. Już mieli się pocałować, ale.....


Dedyk dla Tajemniczy Jeździec! Gratuluję!


43. To było Berk.....

Perspektywa narratora


Już mieli się pocałować, ale między nimi pojawił się Szczerbatek, a tuż po nim Wichura. Para zaczęła się śmiać.

Czkawka - Was też kochamy!

Astrid - Szczerbek! Chodź tu do mnie!

Smok podszedł do dziewczyny i zaczął ją lizać. Astrid zaczęła się śmiać jak nigdy.

Czkawka - No Szczerbek. Astrid jest moja.

Wichura - Wrrrr!

Czkawka - I twoja.

Astrid - No już Mordko ty moja.

Chłopak podszedł do dziewczyny i uklęknął przy niej. Popatzrył w jej piękne oczy i powiedział:

Czkawka - Jestes jedyna, wyjątkowa i piękna.

Wojowniczka lekko się zarumieniła i uśmiechnęła. Nagle usłyszeli trzepotanie skrzydeł. Odwrócili się i zobaczyli Jeźdźców.

Śledzik - Czkawka! Ojciec cię szuka!

Czkawka - Astrid lecisz?

Astrid - Jasne!

Po chwili Czkawka i Astrid wsiedli na smoki i poleciały w kierunku Berk. Gdy wylądowali, Stoick stał na środku razem z Valką.

Czkawka - Cześć tato. Chciałeś coś?

Stoick - Owszem. Dowiedziałem się, że Dagur szykuje armię.

Astrid - A jaką dużą?

Valka - Nie wiemy. Jutro lecimy to sprawdzić.

Czkawka - Lecimy z wami!

Stoick - Nie ma mowy!

Sączysmark - Wodzu.....Daj nam szansę.

Stoick tylko westchnął i popatrzył na swoją żonę. Valka tylko uśmiechnęła się.

Stoick - Niech będzie. Jutro z samego rana lecimy.

Wszyscy - Dobrze!

Przyjaciele weszli do Twierdzy. Czkawka był nieobecny i zauważyła to Astrid. Podeszła do niego i delikatnie uderzyła go w ramię.

Astrid - Czkawka!

Czkawka - O co chodzi?

Astrid - Co się dzieje?

Czkawka - Nic!

Astrid - Przecież widzę. Czkawka.

Czkawka - Daj mi spokój!

Zdnerwowany chłopak wyszedł z Twierdzy. Szczerbatek popatrzył na Astrid. Dziewczyna westchnęła i pogłaskała oba smoki.

Astrid - Przejdzie mu.

Wojowniczka podeszła do Valki i wręczyła jej malutkie pudełeczko. Zdziwiona kobieta postanowiła zpytać co w nim jest.

Valka - A.....

Astrid - Dasz mu to? Tylko nie mów, że ode mnie.

Valka - Pokłóciliście się?

Astrid - Niestety tak. Dasz mu to?

Valka - Dobrze. Przejszie mu.

Astrid - Mam nadzieję. A jeszcze jedno. Jutro nie lecę. Nie chcę przeszkadzać Czkawce, a poza tym muszę pomóc Pyskaczowi w wiosce.

Valka - Dobrze.


   Dziewczyna wyszła z Wichurą i Szczerbatkiem z Twierdzy. Udała się od razu do swojego domu i zasnęła. Szczerbatek położył się obok Wichury i zasnął. Następnego dnia Czkawka obudził się dość szybko i zobaczył malutkie pudełeczko.

Czkawka - Co to?

Chłopak rozejrzał się po pokoju. Już chciał otworzyć pudełko, ale usłyszał wołanie, a po chwili do jego pokoju wszedł Stoick.


Perspektywa Czkawki


Czkawka - Co się stało? Już lecimy?

Stoick - Tak. Wszyscy już czekają na ciebie.

Czkawka - Już idę. A gdzie jest Szczerbatek?

Stoick - Czeka na ciebie.

Tata wyszedł, a ja zastanawiałem się gdzie spał Szczerbatek. Przecież nie spał w pokoju. Może poszedł do Astrid? Astrid.....Ta myśl nie daje mi spokoju. Wczoraj się z nią pokłóciłem, bo nie chciałem, żeby też się martwiła. Muszę z nią porozmawiać. Wyszedłem i poszedłem na Plac. Byli tam wszyscy, ale nie było Astrid.

Czkawka - A gdzie jest Astrid?

Valka - Powiedziała, że nie leci. Była zmęczona.

Czkawka - Aha. No nic. Lecimy?

Sączysmark - Jasne!

Wyruszyliśmy, ale nie dawało mi spokoju dlaczego Astrid nie chciała lecieć. Przecież zawsze chciała lecieć na takie wyprawy. Coś tu było podejrzane. Lecieliśmy tak już kilka godzin. Nagle ktoś zaczął w nas strzelać.

Stoick - Omijajcie to!

Śledzik - Aaaaa!

Sączysmark - Ej! Wy tam! Uważajcie!

Valka - Czkawka uważaj!

Zobaczyłem przed sobą strzałę. Zacząłem spadać. Nic nie czułem. W głowie miałem tylko ten piękny, cichy, łagodny i przepełniony miłością głos. To był głos Astrid. Krzyczała, żebym jej nie opuszczał. Spaałem tak i nic nie mogłem zrobić. Nagle poczułem ból w głowie i w ramieniu. Później tylko otoczyła mnie ciemność.


Perpsektywa Valki


O nie! On spadł! Czkawka! Proszę cię, nie rób mi tego! Patrzyłam w miejsce gdzie Czkawka spadł. Nic nie było widać. I co ja teraz powiem Astrid?

Stoick - Valka!

Spojrzałam na niego i zobaczyłam sieć. Zaczęłam spadać, a po chwili reszta też. Uderzyłam głową w skałę i zemdlałam.


Perspektywa Astrid


Nie ma ich już tydzień. Mieli wrócić 3 dni temu, ale nie przylecieli. Zaczynam się o nich martwić. Żałuję, że obraziłam się na Czkawkę.

Phelgma - Astrid wiemy jak ci smutno, ale Dagur tu płynie z całą armią.

Sven - Co robimy?

Długo się nie zastanawiałam. Szybko wstałam i oznajmiłam im, że jutro z rana przygotowujemy się na wojnę.

Astrid - Wszystko jasne?

Wszyscy - Tak!

Poszłam do mojego domu i usiadłam na łóżku. Zaczęłam zastanawiać się gdzie może być Czkawka i reszta. Po chwili zasnęłam. Byłam zmęczona i nie miałam siły na nic. Następnego dnia wstałam o 5:00 i zaczęłam dąć w róg. Wszyscy natychmiast wyszli z domów.

Astrid - Phelgma i Sven powiadomili was o Dagurze?

Sven - Tak!

Astrid - Za 5 minut zaczynamy przygotowania do wojny. Pamiętajcie, każdy może zginąć. Nawet ja.

Wśród tłumu zaczęły się szepty. Odwróciłam się i podeszłam do Wichury. Smoczyca spojrzała na mnie ze smutkiem i cierpieniem.

Astrid - Zrobię wszystko, by ta wyspa ocalała.

Poszłam do Pyskacza i zaczęłam mu pomagać. Wcale nie był zdziwiony moją obecnością. Wręcz przeciwnie. Cieszył się, że tu jestem. Po godzinie wszystko było gotowe.

Pyskacz - No, teraz możemy godnie bronić Berk.

Astrid - Tak.....Pyskacz?

Pyskacz - Słucham?

Astrid - Gdyby coś mi się stało, powiedz Czkawce, że go kocham i przepraszam.

Pyskacz spojrzał na mnie ze smutkiem. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy, więc wyszłam z kuźni i czekałam razem z mieszkańcami Berk na Dagura.


Perspektywa narratora


Wandale czekali ponad godzinę na przybycie wroga i jego armii. Gdy nadszedł ten moment, zaczęła się rozmowa między Astrid i Dagurem.

Dagur - Proszę, proszę. Kogo my tu mamy?

Astrid - Czego chcesz od naszej wyspy?!

Dagur - Jeśli nie mogę mieć Nocnej Furii, to zamierzam podbić Berk!

Astrid - Jesteś chory!

Rozmowa nie trwała długo, bo na Placu wylądowała dziewczyna na smoku, a za nią kobieta i mężczyzna. To była Heathera i jej rodzica oraz Spout.

Heathera - Co tu się dzieje?

Lilion - Mamy mały problem.

Heathera - My się chyba nie znamy?

Astrid - Nie. Poznacie się jak pokonamy Dagura.

Dagur - Atak!

Astrid - Atak!

Rozpętała się wojna. Każdy walczył najlepiej jak potrafił. Nikt ze stron nie chciał się poddać. Nagle wszyscy usłyszęli wybuch.

Astrid - Co to było?!

Dagur - Niespodzianka!

Wojowniczka zaczęła atakować Dagura. Chłopak nie miała sznas na obronę, jednak życie uratował mu kolejny wybuch. Po kilku sekundach wybuchy zaczęły się pojawiać wszędzie. Prerażeni mieszkańcy Berk żegnali się z życiem.

Phelgma - Już po nas!

Sven - Co mamy zrobić?!

Astrid popatrzyła na zadowolonego Dagura, który szedł do statku. Dziewczyna ze wściekłością rzuciła się na niego i zaczęła walczyć. Jednym zwinnym ruchem uderzyła wroga w głowę.

Dagur - Ty...Jak?!

Astrid - Normalnie! Zapłącisz za cierpienia wszystkich niewinnych!

Dagur - Myślisz, że to koniec?! Srogo się mylisz!

Chłopak umarł. Astrid patrzyła na to z wysiłkiem i poczuciem winy. Nie umiała nigdy nikogo zabić, a już tym bardziej na oczach innych.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się w dziwnej jaskini. Miałem na sobie mój strój, a obok mnie leżał Szczerbatek. Gdy tylko się poruszyłem, mój smok zauważył to i zaczął mnie lizać.

Czkawka - Już Mordko! Szczerbek!

Szczerbatek - Wrrrrr!

Czkawka - Też się stęskniłem.

Nagle usłyszałem czyjeś kroki. Przede mną stanęła kompletnie obca mi kobieta. Miała na sobie ciepły kożuch i kombinezon. Obok niej zobaczyłem dziewczynę młodszą ode mnie. Podeszły bliżej.

Kobieta - Jak się czujesz?

Czkawka - Dobrze...Czy my się znamy?

Kobieta - Nie. Jestem Atlanta. A to jest Xena.

Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie. Nagle przypomniałem sobie o mamie, tacie i jeźdźcach. Szybko wstałem.

Atlanta - Co robisz?

Czkawka - Był może tu ktoś ze mną?

Xena - Oprócz ciebie i tego smoka, który okazał się łagodny, nikogo. A tak wogóle to byś się przedstawił.

Czkawka - Przepraszam. Jestem Halibut Straszliwa Czkawka III. Mówcie mi Czkawka.

Atlanta - A kim są twoi towarzysze?

Czkawka - To moja mama, tata i moi przyjaciele.

Xena - Nie widziałyśmy nikogo.

Może to głupie, ale Xena przypominała mi Dagura. Może to tylko moje podejrzenia? Trudno. Teraz muszę znaleźć resztę i lecieć na Berk.

Perspektywa Valki

Siedzimy w jakimś lochu od tygodnia. Stoick ciągle powtarza mi, że wyjdziemy stąd, ale nic z tego. Dagur nas zamknął i kazał pilnować.

Sączysmark - Ile mamy tu jeszcze siedzieć?!

Śledzik - Być może na zawsze.

Szpadka - Tyle to ja nie wytrzymam!

Mieczyk - Ani ja!

Stoick - Cisza! Wydostaniemy się stąd!

Stoick popatrzył na mnie i przytulił mnie. Bałam się o Czkawkę i Berk. Dagura nie ma tu odkąd nas tu zamknął. Boję się, że stało się coś złego.


44. To było Berk.....cz. 2

Perspektywa narratora


Astrid szła przodem, a za nią mieszkańcy Berk. Nie było mowy o powrocie na Berk, którego już nie było. Zamiast niego był tylko jeden wielki gruz. Wojowniczka walczyła ze zmęczeniem i cierpieniem.

Pyskacz - Może odpocznijmy?

Astrid - No dobrze.

Dziewczyna usiadła pod drzewem i głęboko zaczęła zastanawiać się nas tym co będzie dalej. Nie wiedziała co ją czeka i czy w ogóle przeżyje. Miała jeden cel. Zaprowadzić mieszkańców wyspy w bezpieczne miejsce. Nagle obok niej usiadł kowal.

Pyskacz - Co teraz?

Astrid - Nie wiem. Do Groty nie pójdziemy, bo nie zmieścimy się. Pyskacz powiedz mi co ja mam zrobić.

Pyskacz - Astrid.....Nie poddawaj się. Twój wuj zawsze wierzył w ciebie i weidział, że nigdy go nie zawiedziesz. Wiedział, że będziesz wojowniczką.

Astrid popatrzyła na niego z uśmiechem. Jednak uśmiech zmienił się w ból przeszywający jej nogę. Okazało się, że dziewczyna ma głęboką ranę na łydce.

Pyskacz - Astrid wytrzymaj. Gothi nie ma przy sobie lekarstw ani opatrunków. Trzymaj.

Mężczyzna podał jej chustę, którą wojowniczka obwiązała sobie mocno nogę i zasnęła na chwilę.


Perspektywa Czkawki


Już kilka godzin siedzę w tej jaskini. Dzisiaj postanowiłem, że polecę poszukać rodziców i przyjaciół.

Atlanta - Dokąd lecisz? Jesteś jeszcze słaby.

Czkawka - Musze odnaleźć moich przyjaciół i rodziców.

Atlanta - Nie zostawiaj Xeny. Dziewczyna bardzo cię polubiła. Od śmierci swojego brata zamknęła się w sobie.

Czkawka - Jakiej śmierci? Jakiego brata?

Atlanta - Jej brat miał na imię Dagur Szalony.

Na te słowa zdrętwaiłem. Xena to jego siotra. Ale jedno mnie dziwi. Jka on zginął?

Czkawka - Znam go i to dobrze. To nasz wróg.

Atlana - Dlatego Xena uciekła. Wczoraj dowiedziała się o jego śmierci.

Czkawka - W jaki sposób zginął?

Atlana - Był na jakiejś wyspie gdzie pokonali go. Przywódczyni zrobiła to osobiście To chyba było Benk.

Czkawka - A nie przypadkiem Berk?

Atlana - Tak. A co?

Czkawka - Mieszkam tam. A jego przywódczyni to moja dziewczyna.


Xena - Dobrze zrobiła.

Usłyszeliśmy głos Xeny. Odziwo nie była zapłakana tylko szczęśliwa. Uśmiechnąłem się.

Xena - Twoi przyjaciele są na jego wyspie. Jeśli chcesz tam lecieć to masz okazję.

Podziękowałem im za przetrzymanie mnie i poleciałem na Wyspę Berserków. Wylądowałem tuż przed lochami.

Czkawka - I co Szczerbek? Idziemy?

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Weszliśmy do lochów. Było w nich zimno i mokro. Nagle usłyszałęm znajomy mi głos. Sączysmark znów narzekał.

Sączysmark - Ile mamy jeszcze czekać?!

Czkawka - Nie musicie.

Wszyscy popatrzyli na mnie jak na ducha. Szybko otworzyłęm loch i wypuściłem ich. Mama i tata przytulili mnie.

Valka - Ty żyjesz! Jak dobrze!

Stoick - Dobrze, że nic ci nie jest.

Czkawka - A teraz lecimy na Berk! Dagur u nich nieźle narozrabiał.

Śledzik- O czym ty mówisz?

Czkawka - O tym, że Astrid zabiła Dagura i nie wiadomo co z nimi.

Wzyscy - Co?!

Szpadka - Astrid?

Sączysmark - Skąd o tym wiesz?

Czkawka - Od przyjaciółek, które mi pomogły. Lecimy!

Szybko wylecieliśmy z lochów i wyruszyliśmy na Berk. Jeszcze nie wiedziałem co mnie spotka.


Perspektywa Astrid


Szliśmy już bardzo długo. Czułam, że nie wytrzymam. Mimo to dalej szłam przodem. Dawałam przykład innym. Noga boli mnie jeszcze bardziej i jest mi zimno.

Pyskacz - Gdzie nas prowadzisz?

Astrid - W miejsce, którego nikt nie zna.

Heathera - A możesz jaśniej?

Lilion - Czekaj. Czy ty chcesz nas zabrać do Smoczego Sanktuarium?

Astrid - Nie.

Eret - No to gdzie?

Elion - Astrid.....Powiesz nam?

Mery - Dajcie jej spokój.

Astrid - Idziemy do naszego domu Lilion. Widziałam tam jeszcze więcej jaskiń.

Resztę drogi nie odzywaliśmy się. Wiedziałam, że przed nami jeszcze długa droga, a ja już nie mogę z bólu wytrzymać.

Lilion - Astrid długo jeszcze?

Astrid - 5 godzin i jesteśmy na miejscu.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy wylądowali na Berk, a przynajmniej na tym co po nim zostało. Stoick zaczął się rozglądać, ale nikogo nie znalazł.

Valka - I co?

Stoick - Nikogo nie ma. Gdzie oni mogli się podziać?

Czkawka poszedł do domu Astrid, ale tam był tylko gruz. W oczach chłopaka pojawiły się łzy, które po chwili spływały mu po policzkach.

Czkawka - Pudełko!

Przyszły wódz szybko pobiegł do ruin swojego domu. Na środku znalazł pudełeczko nieznajomego pochodzenia. Teraz już wiedział do kogo należy. Otworzył pudełęczko, w którym był malutki nożyk z napisem.....

Czkawka - Na zawsze, na wieki, bez względu na wszystko razem.

Chłopak zamknął pudełeczko i i spojrzał w kierunku domów. Teraz już tylko ich kawałków. Nie mógł sobie wybaczyć, że zostawił Astrid samą. Po chwili poszedł do reszty.

Śledzik - Nikogo tutaj nie ma. Gdzie oni mogą być?

Mieczyk - To proste! Chyba.

Sączysmark - To gdzie oni są?!

Valka - Do Smoczego Sanktuarium nie pójdą, bo nie wejdą.

Stoick - Do Łupieżców nie mają jak.

Czkawka - A wyspa gdzie Lilion i Astrid mieszkały?

Śledzik - Trzeba to sprawdzić!

Jeźdźcy szybko wsiedli na smoki i polecieli na wyspę gdzie mogli się znajdować mieszkańcy Berk.


45. Na zawsze tylko ty i ja

 Perspektywa Pyskacza

Coś czuję, że z Astrid jest coraz gorzej. Dziewczyna nawet nie odpoczęła i daje przykład innym. Jest mi jej naprawdę szkoda.

Pyskacz - Ile jeszcze pójdziemy?

Astrid - Jakieś 2 godziny z przerwami.

Elion - To może nie róbmy przerw. Odpoczniemy na miejscu.

Pyskacz - Eli ma rację.

Dalej szliśmy w ciszy. Boję się, że Astrid nie da rady. Jest wykończona i ranna.


Perspektywa Czkawki


Za godzinę się ściemni, a jeszcze 2 godziny trzeba lecieć. Martwię się o Astrid czy jej się nic nie stało. Pokonać Dagura i wyzwolić nas od sługi to wielki zaszczyt.

Stoick - Czkawka trzeba wylądować i odpocząć. Smoki są zmęczone.

Popatrzyłem na Szczerbatka, który ledwo co leciał.

Czkawka - Lądujemy w Smoczym Sanktuarium.

Wylądowaliśmy w Sanktuarium. Smoki natychmiast położyły się spać. Ja usiadłem na jednym z lodowych kawałków i zacząłem myśleć. Nagle usłyszałem głos mamy i Sączysmarka.

Sączysmark - Słuchaj Czkawka, Śledzik się pyta o której jutro wstajemy.

Czkawka - Powiedz mu, że o 6:00 i niech się wszyscy dobrze wyśpią.

Sączysmark - Dobra!

Mama usiadła obok mnie i popatrzyła w niebo. Wiedziałem, że chce mi pomóc. Zacząłem rozmowę.

Czkawka - A co jeśli coś im się stało? Jeśli nie zdążyli wszyscy się uratować?

Valka - Nawet tak nie mów. Astrid jest wojowniczką. Poradzi sobie. A poza tym nie znasz Wandali?

Czkawka - Wiem, wiem. Jesteśmy uparci i zawzięci.

Valka - No właśnie. Nie myśl za dużo, bo musisz być wypoczęty jak spotkasz Astrid.

Moja mam wstała i uśmiechnęła się. Pocałowałem ją w policzek i poszedłem spać.


Perspektywa narratora

Następnego dnia Czkawka obudził się pierwszy. Wszyscy jeszcze spali. Chłopak zerwał się na nogi zaczął wszystkich budzić.

Sączysmark - Jeszcze trochę tato.

Czkawka - Czy ja ci wyglądam na twojego ojca?

Sączysmark - Co?!

Chłopak natychmiast wstał i obudził się. Wszyscy już siedzieli smokach i czekali na Sączysmarka.

Czkawka - Możemy lecieć?

Wszyscy - Tak!

Jeźdźcy wzbili się w powietrze, a po chwili nie było ich widać. Valka cały czas patrzyła na Czkawkę i martwiła się.

Valka - Czkawka znajdziemy ich.

Czkawka - Wiem. Tylko nie wiemy jak ich znajdziemy. Żywych czy...

Stoick - Nie wolno tak mówić Czkawka! Znajdziemy ich całych! Astrid da radę!

Po 2 godzinach wylądowali na wyspie. Czkawka zaczął się rozglądać. Mieczyk podszedł do krzaków, ale szybko się odsunął.

Mieczyk - Słyszeliście to?

Szpadka - Co znowu?

Mieczyk - Jakbyś mi nie przerywała to bym powiedział!

Szpadka - Zaraz ci przerwę to zobaczysz!

Stoick - Spokój Bliźniaki!

Valka - Posłuchajcie.


Dedyk dla Adve i Vanessa oraz Roxi1902! Gratuluję!


Czkawka zaczął słuchać. Po chwili usłyszeli odgłosy chrapania. Przyjaciele poszli w kierunku dźwięków. Gdy doszli, zobaczyli śpiącego Pyskacza opartego o swojego smoka.

Stoick - No pięknie. My ich szukamy, a ten śpi sobie.

Valka - Pewnie są zmęczeni. Może obudźmy ich?

Sączysmark - Patrzcie jak to się robi!

Młody Jorgenson podszedł do śpiącego kowala i krzyknął mu do ucha. Odziwo Pyskacz ani drgną.

Mieczyk - Albo mi się wydaje, albo to nie podziałało?

Szpadka - Wysil się Smark!

Czkawka - Może ja spróbuję?

Sączysmark - Droga wolna!

Chłopak podszedł do przyjaciela i spojrzał na Szczerbatka. Smok podszedł obok niego.

Czkawka - Szczerbek wiesz co robić.

Smok wystrzelił plazmę, po której od razu mężczyzna obudził sie i był w szoku.

Stoick - Pyskacz! Gdzie reszta?!

Pyskacz - Następnym razem uprzedcie, że będziecie mnie budzić!

Śledzik - A gdzie reszta?

Pyskacz - Dobrze, że jesteście. Wszyscy są zmęczeni, a wśród nich są ranni.

Mieczyk - Bomba!

Szpadka - Nie wiem czy ty wiesz, ale oni są ranni.

Mieczyk - Wiem. A może nie?

Czkawka - A gdzie oni są?


Perspektywa Astrid


Wszyscy są zmęczeni i śpią. Tylko ja i Wichura nie śpimy. Właśnie odwiązuję chustę, którą dostałam od Pyskacza. Jest cała z krwi podobnie jak noga.

Astrid - Jak myślisz Wichura? Nie będzie tak źle.

Wichura - Wrrraauu!

Astrid - Wiem, wiem. Dam radę.

Wichura - Wrrrrr.

Wstałam i kulejąc poszłam do łazienki. Delikatnie obmyłam sobie ranę i chustą, która wisiała w łazience obwiązałam sobie nogę. Spojrzałam do lusterka.

Astrid - Jak ja wyglądam? Jak wojowniczka.

Nalałam do miski wody i przemyłam sobie twarz i ręce. Poprawiłam warkocza i wyszłąm z łazienki. Usiadłam przy Wichurze, która już zasnęła. Po chwili sama zasnęłam.


Perspektywa Elion


Obudziłam się wtulona w Ereta. Spojrzałam na Lilion i Astrid. Obie jeszcze spały. Nie budząc nikogo wstałam i już miałam iść, ale usłyszałam czyjś głos.

Heathera - Dokąd idziesz?

Elion - Przejść się. Idziesz ze mną?

Heathera - Jasne.

Dziewczyna, której nie znałam wstała i poszła ze mną. Po drodze zaczęłyśmy rozmawiać.

Heathera - Jestem Heathera, a ty?

Elion - Jestem Elion. Moją siostrę już poznałaś?

Heathera - Lilion? Tak. Nie jesteście do siebie podobne.

Elion - Wiem. Mama też tak mówiła.

W krótce wyszłyśmy z jaskini i zobaczyłyśmy jeźdźców. Nie mogłam uwierzyć, że przylecieli. Szybko podbiegłam do nich wraz z Heatherą, która ledwo co chodziła, bo miała skręconą kostkę.

Elion - Czkawka! Jesteście!


Perspektywa Czkawki


Spojrzałem w stronę jaskini. Elion biegła razem z Heathera, która ledwo co chodziła. Ciekawe co się stało?

Czkawka - Nic wam nie jest?

Heathera - Po za tym, że każdy jest poobijany, to nic.

Stoick - Możemy wejść do środka?

Elion - Jasne. Chodźcie!

Poszliśmy w stronę jaskini. Gdy weszliśmy, zobaczyliśmy wszystkich mieszkańców śpiących. Każdy miał ranę. Nagle zobaczyłem moją Astrid śpiącą obok Wichury. Szybko podszedłem do niej.

Czkawka - Pyskacz co jej się stało?

Pyskacz - Dagur wbił jej miecz w nogę i krwawi. Widocznie zmianiła już chustę.

Popatrzyłem na nią ze smutkiem. Spała tak słodko i tak bezbronnie. Chciałem ją obudzić, ale wyglądała na zmęczoną.

Czkawka - Ile tu już jesteście?

Elion - Jakieś 2 godziny.

Nagle wszyscy zaczęli się budzić. Spojrzałem na Astrid, która jeszcze spała w przeciwieństwie do Wichury. Wiedziałem, że Wichurka chce iść do Szczerbatka.

Czkawka - Zaczekaj. Zaraz pójdziesz do Mordki.

Wziąłem Astrid na ręce i zaniosłem do pokoju, w którym kiedyś spała. Położyłem ją delikatnie na łóżku i przykryłem kocem.

Czkawka - Śpij dobrze, kochanie.

Pocałowałem ją w czoło i już miałem wstać z łóżka, ale Astriś chwyciła moją rękę i przytuliła się do niej. Usmiechnąłem się do niej i położyłem obok. I pomyśleć, że ja Czkawka będę miał tak piękną i wspaniałą dziewczynę.


Perspektywa narratora


Następnego dnia Stoick i Pyskacz od rana rozmawiali o odbudowie Berk. Chcieli jak najprędzej lecieć do domu, bo za miesiąc urodziny Czkawki.

Pyskacz - Nie wiem czy uda się nam. Odbudowa wioski zajmie jakiś miesiąc.

Stoick - Jeśli zaczniemy od jutra to zdążymy wcześniej.

Pyskacz - Myślisz, że dadzą radę? Są zmęczeni walką z Dagurem.

Stoick - Poradzimy sobie.

Nagle obudziła się Valka i podeszła do swojego męża i przyjaciela. Stoick pocałował kobietę.

Valka - Miła pobudka, ale nie musieliście tak hałasować.

Stoick - Przepraszam kochanie.

Valka - A gdzie Czkawka i Astrid?

Pyskacz - Pewnie śpią.

Tym czasem u Astrid i Czkawki. Para słodko spała, ale jednak po chwili Astrid obudziła się. Spojrzała na Czkawkę i uśmiechnęła się. Nagle syknęła z bólu.

Astrid - Auć...O nie.

Dziewczyna odkryła koc i zobaczyła zakrwawioną chustę. Szybko wstała i poszła do łazienki. Po chwili obudził się Czkawka.

Czkawka - Astrid? Astrid!

Chłopak poszedł do łazienki i zobaczył swoją dziewczynę zmieniającą chustę. Szybko podbiegł do niej. Astrid na jego widok rzuciła się na niego i mocno przytuliła.

Astrid - Czkawka...Jesteś.

Czkawka - Tak i zawsze będę. Przepraszam za kłótnię.

Astrid - Nic się nie stało. Pomożesz mi?

Czkawka - Jasne. Co mam zrobić?

Astrid - Potrzymaj mi to.

Wojowniczka podała Czkawce zakrwawioną chustę i zaczęła przemywać ranę. Chłopak dokładnie sie temu przyglądał.

Czkawka - Może powinnaś iść do Gothi?

Astrid - To i tak nic nie da. Gothi nie ma lekarstw.

Czkawka - Chodź tylko. Szczerbek pomoże.

Astrid - Nie trzeba. Nic mi nie będzie.

Czkawka - Astrid...Proszę.

Dziewczyna nie od razu się zgodziła, ale się zgodziła. Po chwili znajdowali się tuż przed Szczerbatkiem.

Czkawka - Szczerbek pomożesz?

Szczerbatek - Wrrrrrrr!

Smok posłusznie polizał nogę dziewczyny. Astrid syknęła z bólu i mocno ścisnęła rękę Czkawki.

Czkawka - Astrid...Możesz...

Astrid - To boli. Czkawka!

Chłopak przytulił dziewczynę do siebie, ale po chwili ból ustąpił i dziewczyna poluzowała swój uścisk.

Czkawka - I widzisz? Wcale nie było tak źle.

Astrid - To sam to sobie...

Wojowniczka nic już nie powiedziała, bo Czkawka pocałował ją mocno w usta. Astrid oddała mu pocałunek i uśmiechnęła się.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Tak?

Astrid - Co teraz będzie? Jak wrócimy na Berk?

Czkawka - Jutro rozpoczynamy odbudowę.

Astrid - A jeśli nie zdążymy?

Czkawka - Zdążymy. Idziemy do reszty?

Astrid - Tak.

Para poszła do pozostałych jeźdźców. Na widok Astrid wszyscy zaczęli się cieszyć. Następnego dnia wszyscy ruszyli odbudować wioskę. Po miesiącu wszystko było gotowe. Oczywiście podczas budowy były problemy z Sączysmarkim i Bliźniakami, ale udało się zapanować nad sytuacją.


46. Urodziny i pierwszy taniec

Perspektywa Astrid


O tygodnia mieszkamy na Berk. Domy są nowsze i solidniejsze. Teraz każdy ma miejsce dla swojego smoka. A dzisiaj jest bardzo piękny dzień, ponieważ są urodziny Czkawki. On nie znosi tego dnia, ale ja go uwielbiam. Zawsze w tym dniu świeci słońce i jest ciepło. Czkawka poleciał z Heatherą i jej rodzicami do Łupieżców.

Astrid - Sączysmark! Trochę w lewo!

Sączysmark - W ciąży jesteś czy co?!

Astrid - Sączysmark!

Sączysmark - No dobra...

Nagle obok mnie podeszła Valka. Lekko się uśmiechnęła i położyła rękę na moim ramieniu.

Valka - Tak jest dobrze Sączysmark!

Sączysmark - No nareszcie! Już myślałem, że po mnie!

Astrid - Nie przeginaj!

Sączysmark po chwili odleciał do domu. Byłam wdzięczna Valce, że pomogła mi. Nie jestem, aż taka zdenerwowana. Chyba. No dobra! Jestem i to bardzo!

Valka - Wszystko o porządku?

Astrid - Tak...Tylko co noc śni mi się Berk i domy, które wybuchają.

Valka - Nie myśl więcej o tym. To już przeszłość.

Astrid - Postaram się.

Valka już chciała iść, ale zatrzymałam ją. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, a ja tylko się uśmiechnęłam.

Astrid - Dziękuję.

Przytuliłam ją mocno i zamknęłam oczy. Brakowało mi przytulania mamy. To jedyne co pamiętam po niej.


Perspektywa Czkawki


Odstawiłem Heatherę i jej rodziców do domu. Teraz latam na Szczerbatku i ćwiczę akrobację. Wiem, że dzisiaj są moje urodziny, ale pamiętam co rok temu się stało. Straciłem Astrid.

Szczerbatek - Wrrrrr!

Czkawka - Tak, tak. Wiem, że Astrid chce, żebym przyszedł.

Szczerbatek - Wrrrrr!

Czkawka - Nie pójdę tam...

Nagle Szczerbatek uderzył minie skrzydłem w głowę. Popatrzyłem się na niego, a on tylko zaśmiał się tym swoim gardłowym pomrukiem.

Czkawka - Ale...

Szczerbatek - Wrrrraaauu!

Czkawka - No dobra.

Poleciałem na Berk. Szybko zszedłem z mojego smoka, który zobaczywszy Wichurę pobiegł do niej. Ja natomiast szukałem Astrid. Nie widziałem jej.

Sączysmark - Szukasz Astrid?

Czkawka - Skąd wiesz? Wiesz gdzie ona jest?

Sączysmark - Wiem. Ale ja tam nie idę.

Czkawka - Co znowu ci zrobiła?

Chciało mi się śmiać. Astrid i Sączysmark znów się kłócą. Ostatnio źle to się skończyło.

Sączysmark - Co mi zrobiła?! Zaczęła na mnie krzyczeć, a jak zapytałem się czy jest w ciąży to chciała mnie zabić!

Nie wytrzymałem i parsknąłem smiechem. Wszyscy dziwnie się na nas popatrzyli, ale ja nie mogłem wytrzymać.

Czkawka - Astrid chciała cię zabić?! Znowu to samo?!

Sączysmark - To nie jest śmieszne! Moje piękne ciało mogło na tym ucierpieć!

Czkawka - Dobra. Gdzie ona jest?

Sączysmark - W domu.


Dedyk dla Astrid95 i Astrid Hofferson12!21! Gratuluję!


Poszedłem do domu Astrid. Zapukałem, ale nikt nie otwierał mi. Postanowiłem pójść do domu. Gdy wszedłem zauważyłem mamę i Astrid. Obie rozmawiały.

Astrid - Cześć Czkawka!

Czkawka - Cześć. Dzisiaj nie będę na obiedzie.

Valka - Dlaczego?

Czkawka - Obiecałem Szczerbatkowi, że dzisiaj polecimy poszukać nowych wysp. A wiesz, że to gadzisko jest uaprte.

Jak zwykle dostałem ogonem od Szczerbatka. To smoczysko naprawdę jest uparte. Mama i Astrid zaczęły się śmiać.

Czkawka - Ale śmieszne.

Astrid - Jeszcze jak!

Czkawka - Ugh...Dziewczyny...

Valka - Co tam mamroczesz?

Czkawka - Ja? Nic.

Uśmiechnąłem się i wyszedłem z domu. Po drodze zobaczyłem Heatherę rozmawiającą z Śledzikiem. No to mamy nową parę!


Perspektywa Astrid


Powiedziałam Valce, żeby zajęła czymś Czkawkę. Do jego przyjęcia urodzinowego zostały jeszcze 3 godziny.

Valka - To ja już lecę!

Astrid - Do widzenia!

Poszłam do Twierdzy. Gdy weszłam, zobaczyłam, że wszystko było przygotowane. Uśmiechnęłam się do siebie i podeszłam do Sączysmarka.

Sączysmark - I co? Mówiłem, że sobie poradzę!

Astrid - Dzisiaj sobie poradziłeś.

Sączysmark - Tylko tyle?!

Astrid - A co?

Sączysmark - Ty to jesteś!

Mieczyk - Smark się obraził!

Szpadka - Sączysmark, ty to jesteś dziwny!

Sączysmark - Misiu, jak możesz tak mówić. Wiesz, że dla ciebie zrobiłbym wszystko.

Szpadka - Nie jestem twoją dziewczyną!

Sączysmark - Ale misiu...

Jeźdźcy poszli, a ja wyszłam do Wichurki. Moja przyjaciółka czekała na Szczerbatka. Pogłaskałam ją delikatnie. Uwielbiała jak tak robię.

Astrid - Zaraz przylecą.

Po 3 godzinach zobaczyłam Valkę i Czkawkę lecących. Szybko zawiadomiłam wszystkich, że mają się ukryć w Twierdzy. Zamknęłam drzwi i czekaliśmy, aż Czkawka i Valka przyjdą. Nagle drzwi się otworzyły i krzyknęliśmy: Wszystkiego najlepszego! Czkawka był w szoku.


Perspektywa narratora


Chłopak stał jak sparaliżowany. Wszyscy zaczęli do niego podchodzić z prezentami. W końcu podeszła do niego Astrid i wręczyła mu nowy notes. Czkawka uśmiechnął się do niej i pocałował ją delikatnie w usta.

Czkawka - Dziękuję.

Astrid - Nie ma za co.

Czkawka - Jesteś niesamowita.

Astrid - I kto to mówi?

Chłopak pocałował dziewczynę ponownie. Nagle zaczęła grać muzyka. Czkawka spojrzał na Astrid z uśmiechem.

Czkawka - Zatańczysz?

Astrid - Z przyjemnością.

Para zaczęła tańczyć swój pierwszy taniec. Wszyscy patrzyli na nich. Chłopak był zapatrzony w Astrid jak w obrazek. Kochał ją, a ona jego. W krótce muzyka ucichała i nastały oklaski dla Czkawki i Astrid.

Stoick - Jak oni do siebie pasują.

Valka - Tak jak my do siebie.

Czkawka - Idziemy?

Astrid - Gdzie?

Czkawka - Zobaczysz.

Tylko tyle chłopak szepnął jej do ucha i po chwili byli w chmurach. Dziewczyna była zaskoczona, ale i szczęśliwa. Po kilku minutach wylądowali na przepięknej polanie z kwiatami w różnych kolorach. Wojowniczka zeskoczyła ze smoka i zaczęła się rozglądać.

Astrid - Ale tu pięknie. Kiedy to znalazłeś?

Czkawka - Jak zaginęłaś szukałem cię i znalazłem to miejsce. Skojarzyło mi się z tobą.

Astrid - Oh Czkawka!

Astrid rzuciła się na Czkawkę i mocno go przytuliła. Chłopak był w ósmym niebie. Taka piękna dziewczyna, a zarazem wojowniczka jest jego dziewczyną. Jednak w krótce miało się to zmienić.

Dziękuję I-love-astrid199911, Astrid95, Astrid Hofferson12!21 i Roxi1902 za odpowiedzi. Na pewno skorzystam.


47. Miłość dwa oblicza ma...

Perspektywa Czkawki


Minął tydzień od moich urodzin i imprezy w Twierdzy. Powiem, że była udana dla jeźdźców i Pyskacza. Później ja, Astrid, tata i mama musieliśmy odprowadzać ich pijanych do domów. Nie było to łatwe, ponieważ Bliźniaki zaczęły się kłócić kto jest bardziej pijany, a Sączysmark dostał za niewinność od Szpadki.

Czkawka - Szczerbatek teraz beczka!

Szczerbatek - Wrraauuu!

Czkawka - Tak! To jest świetne!

Po godzinie wylądowaliśmy nad Klifem. Uwielbiałem to miejsce podobnie jak Astrid.

Czkawka - Właśnie! Astrid! Szczerbatek lecimy na Berk!

Zapomniałem, że dzisiaj była umówiona ze mną na kolację, bo mama i tata lecą do Łupieżców na 3 dni. Mamy czas dla siebie.Wylądowaliśmy przed domem Astrid.

Czkawka - Szczerbek poszukaj Wichury.

Mordka szybko pobiegła za dom. Pewnie tam była Wichura. Zapukałem do drzwi i po chwili usłyszałem - proszę. Wszedłem i zobaczyłem Astrid rozmawiającą z Mery. Bardzo się polubiły. Śmiały się z czegoś.

Czkawka - Z czego się śmiejemy?

Mówiąc to pocałowałem Astrid w policzek. Mery uśmiechnęła się i podała mi rękę. Uścisnąłem ją i uśmiechnąłem się.

Astrid - Śmiejemy się z Bliźniaków. Wczoraj Mery słyszała jak Szpadka krzyczała na Mieczyka.

Czkawka - Za co?

Mery - Za to, że ubrał jej hełm.

Czkawka - Oni się nigdy nie zmienią.

Astrid - Nic na to nie poradzisz.

Czkawka - No to ja lecę. Obiecałem Pyskaczowi, że mu pomogę.

Astrid - Widzimy się wieczorem.

Pocałowałem Astrid w usta i wyszedłem z domu. Skierowałem się do kuźni gdzie miałem pomóc Pyskaczowi zrobić miecz dla mojego taty.


Perspektywa Astrid


Czkawka ostatnio zrobił się bardziej uczuciowy. Poza tym zaprosił mnie dziś na kolację do siebie. Ciekawe co on kombinuje? Z zamyślenia wyrwał mnie głos Mery.

Mery - Astrid, a co u ciebie i Czkawki?

Astrid - A w porządku. Tylko ostatnio jakiś tajemniczy się zrobił.

Mery - Tajemniczy? Może chce ci się oświadczyć?

Astrid - Tsa...Zaręczaliśmy się już dwa razy i nic. Chyba wiesz coś o tym?

Mery - Tak. Czkawka opowiadał mi o was. Ciągle tylko Astrid to zrobiła i to. Nie dało się tego słuchać. Tak bardzo za tobą tęsknił.

Astrid - Nie dziwię się mu.

Mery - No to ja lecę. Obiecałam Lilion, że pokażę jej nowy miecz.

Przytuliłyśmy się, a po chwili Mery wyszła. Odkąd ją poznałam stałyśmy się przyjaciółkami. Lilion teraz cały czas spędza z siostrą, ale nie dziwię się jej. W końcu nie widziały się 6 lat. Postanowiłam udać się na lot z Wichurką.

Astrid - No co mała? Lecimy?

Wichura - Wrrrrrr.

Astrid - Poczekaj, tylko pójdę po siodło.

W mgnieniu oka byłam z powrotem i zakładałam Wichurze siodło. Po chwili wzbiliłyśmy się w powietrze. Lecciałyśmy nad Klif. Uwielbiam tam przebywać.

Astrid - Wichurka ląduj.

Wylądowałyśmy nad Klifem. Wichura położyła się i odpoczywała. Ja natomiast poszłam pod drzewo i usiadłam. Zaczęłam myśleć.


Perspektywa Czkawki


Wracałem od Pyskacza. Dowiedziałem się, że za tydzień na Berk przypływa wódz Oszołomów. Podobno jest najsilniejszym wodzem nie licząc mojego taty. Obok szedł Szczerbatek.

Czkawka - I co ja mam zrobić Szczerbek?

Szczerbatek - Wrrrrrrrr.

Czkawka - Jeśli będzie chciał zaatakować Berk? Nie wiedzą, że mamy tu smoki.

Szczerbatek - Wrrrrrrrr.

Czkawka - No nic. Zmartwienia poźniej. Teraz trzeba przygotować kolację. Za dwie godziny Astrid przyjdzie z Wichurką.

Szczerbatek - Wrrrrrrraauu!

Czkawka - No co? Taka prawda. Ktoś tu chyba jest jej chłopakiem.

Szczerbatek uderzył mnie ogonem w głowę. Zawsze tak robi, gdy się zdenerwuje. Mnie to nie bawi, ale jego tak. Po chwili byliśmy w domu. Zacząłem robić jedzenie. Nim się obejżałem minęły już dwie godziny. Szybko poszedłem jeszcze do łazienki ogarnąć się i wszedłem do kuchni. Nagle ktoś zapukał. Otworzyłem drzwi, a w nich zobaczyłem bogoni piękności. W drzwiach stała Astrid.

Czkawka - Astrid...Astrid?

Astrid - Coś nie tak? Źle wyglądam?

Czkawka - Nie. Wręcz przeciwnie. Wyglądasz przepięknie, tylko nie poznałem cię.

Tak naprawdę nie wiedziałem co powiedzieć. Zamurowało mnie. Astrid wyglądała tak pięknie, że nie byłem wstanie powiedzieć żadnego słowa. W końcu doszedłem do siebie.

Czkawka - Wejdź.

Astrid weszła do środka i usiadła na krześle. Podałem jej kolację i sam usiadłem na przeciwko niej.

Czkawka - Nawet świetnie mi wyszły te naleśniki.

Astrid - Ty zawsze robisz dobre naleśniki.

Czkawka - Ha ha. Bardzo śmieszne.

Astrid - A, żebyś wiedział. No już, nie gniewaj się.

Uśmiechnęła się do mnie. Thorze jaki ona ma piękny uśmiech. Cała jest piękna. Gdy skończyliśmy jeść, wstałem i podszedłem do Astrid.

Astrid - O co chodzi? Czkawka?

Czkawka - Wstaniesz?

Astrid - Mam się bać?

Czkawka - To zależy czy się zgodzisz.


Perspektywa Astrid


Czkawka klęknął przede mną i wyciągnął małe czerwone pudełeczko. Po chwili je otworzył, a w nim zobaczyłam pierścionek z niebieskim kryształem. Czy on mi się właśnie oświadczył?

Czkawka - Astrid, już kilka razy się tobie oświadczałem, ale czy uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i wyjdziesz za mnie?

Nie wiedziałam co powiedzieć. Z moich oczów popłynęła jedna łza. Przytuliłem się do Czkawki i głośnio krzyknęłam.

Astrid - Czkawka, tak! Tak! Tak! I jeszcze raz tak!

Czkawka - Kocham cię Astrid.

Astrid - Ja ciebie też Czkawka.

Czkawka założył mi na palec pierścionek i mocno pocałował. Uśmiechnęłam się do niego i wstaliśmy.

Czkawka - Astrid nikt nie jest tak szczęśliwy jak ja.


Historia wyspy Berk cz. 3...Przygody jeźdźców i ich smoków

48. Wróg czy nie? Co sądzisz Szczerbatku?

Dedyk dla Roxi1902! Zgadłaś w połowie! Gratuluję!


Perspektywa Valki


Nareszcie w domu! Chyba nic się tu nie działo pod naszą nieobecność. Domy wyglądają dobrze, słońce świeci, smoki latają sobie spokojnie, Czkawka z Astrid biegną w naszą stronę...Wszystko jest tak jak powinno być. Zaraz! Czkawka! Astrid!

Czkawka - Jak dobrze was widzieć w domu!

Stoick - Też się cieszymy.

Astrid - Pomóc ci Valko?

Dopiero teraz zauważyłam, że niosę kufer z czymś ciężkim w środku. Popatrzyłam na Astrid i uśmiechnęłam się.

Valka - Jeśli możesz.

Astrid - Jasne! Ciężkie.

Podałam Astrid kufer z...z...W sumie to sama nie wiem z czym. Stoick ma nam powiedzieć w domu.

Czkawka - Co jest w tym kufrze?

Stoick - W domu wam pokażę.

Valka - Stało się coś pod naszą nieobecność?

Astrid - Niech pomyślę. Bliźniaki nie rozrabiały, domy stoją na swoich miejscach. W sumie to nic. No chyba, że...

Czkawka - Że oświadczyłęm się Astrid!

Stoick i Valka - To cudownie!

Valka - Jestem taka szczęśliwa!

Stoick - Gratuluję wam! No chodźcie tu!

Stoick przytulił dosc mocno, ponieważ po ich minach było widać, że nie mają czym oddychać. Postanowiłam im pomóc.

Valka - Stoick udusisz ich.

Stoick - A no tak. Przepraszam.


Perspektywa narratora


Młoda para poszła do domu wraz z wodzem i jego żoną. Astrid położyła kufer obok stołu w kuchni i już zamierzała iść, gdy Stoick zawołał ją.

Stoick - Astrid ciebie to przede wszystkim dotyczy.

Astrid - Mnie? Co może mnie dotyczyć?

Stoick - Zaraz zobaczysz.

Wojowniczka podeszła do kufra, poczym Czkawka ją obiął. Astrid delikatnie się uśmiechnęła i spojrzała na otwierającego kufer Stoicka.

Czkawka - Zaraz zobaczymy co tam jest.

Astrid - Aż się boję.

Valka - Nie masz czego. Na pewno tam będzie coś dla ciebie.

Kufer powoli się otworzył. Po chwili wszyscy ujrzeli w nim...


Dedyk dla Flamca i Roxi1902! Gratuluję i życzę powodzenia w kolejnych zagadkach!


Ujrzeli w nim jakiś stary dziennik, na którym było napisane Astryda Hofferson.

Astrid - Przecież to imię mojej mamy. To należało do niej?

Stoick - Tak. Dała to kiedyś Johanowi, żeby dał ci to, gdyby coś jej się stało.

Valka - Należy do ciebie.

Wódz podał dziewczynie dziennik, który po chwili otworzyła. Wszyscy usiedli przy stole, a Astrid zaczęła czytać.

Astrid - Dziennik należy do Astrydy Hofferson. Najdzielniejszej wojowniczki na Berk.

Czkawka - Teraz wiemy po kim tak dobrze umiesz walczyć.

Astrid - Tak. Ale po co mi ten dziennik?

Stoick - Może twoja mama chciała ci coś przekazać.

Astrid - Może...

Czkawka - To my już pójdziemy. Musimy jeszcze ustalić datę ślubu.

Valka - Jasne. Zejdźcie na obiad.

Czkawka i Astrid - Dobrze.

Para weszła do pokoju Czkawki i usiadła na łóżku. Czkawka przyglądał się Astrid, która próbowała dalej czytać dziennik.

Czkawka - Co tam pisze?

Astrid - Na początku moja mama pisze o dniu kiedy spotkała tatę. Ciekawe co będzie dalej?

Czkawka - Nie przejmuj się. Na pewno chce coś ci przekazać.

Astrid - Tylko co?

Czkawka - Astrid...

Chłopak zamknął dziennik i odłożył go na biurko. Usiadł na łóżku i popatzrył w oczy dziewczyny.

Czkawka - Wszystko jedno co się wydarzy i tak będę z tobą.

Astrid - Wiem. Kocham cię Czkawka.

Astrid przytuliła się do Czkawki. Przyszły wódz odwzajemnił uścisk i szepnął jej do ucha.

Czkawka - Ja ciebie też Astrid.

Po chwili dziewczyna oderwała się od Czkawki i uśmiechnęła. Chłopak postąpił tak samo.

Astrid - To kiedy ślub?

Czkawka - Myślałem, że wiosną. Co ty na to?

Astrid - A ja chciałam w twoje urodziny.

Czkawka - A ja chciałem w twoje urodziny.

Astrid - Może tydzień po moich urodzinach, co?

Czkawka - Ok. I tak to za rok.

Czkawka i Astrid rozmawiali tak do 22:00. Później zasnęli przytulając się do siebie. Tydzień później. Na Berk dzisiaj miał przybyć wódz Oszołomów. Przy porcie stali jeźdźcy, Stoick, Valka i Pyskacz.

Valka - Jak oni słodko wyglądają.

Stoick - Czkawka i Astrid? To prawda? Wyglądają tak jak my kiedyś.

Valka - Dalej tak wyglądamy.

Wódz uśmiechnął się do swojej żony i pocałował ją. Na ich nieszczęście widziały to Bliźniaki.

Mieczyk - Fu...Jak ty tak Szpadka zrobisz z Saczysmarkiem, to słowo ci daję, że nigdy nic do ciebie nie powiem.

Szpadka - Mogłabym to zrobić, bo nic do mnie nie powiesz, ale jak z Sączysmarkiem...Zapomnij!


Perspektywa Sączysmarka


Ludzie! Długo będziemy tu tak jeszcze stać? Ten ich wódz to jakiś Jak! Tak się spóźniać! Popatrzyłem na Czkawkę i Astrid tulących się do siebie.

Sączysmark - A ci dalej swoje. Hej Szpaduniu!

Szpadka - Co znowu?

Sączysmark - Chodź do mnie to cię przytulę.

Szpadka - Zapomnij!

Nie no! Zaczyna mi się nudzić! Dobrze, że tutaj idą Mery, Elion, Eret i Lilion. Strasznie tu nudno!

Mery - Hej! Jeszcze nie przypłynął?

Astrid - Jak widzisz.

Elion - A o której tu miał być?

Czkawka - O 10:00, a która jest?

Lilion - 11:00. Co to za wódz co się spóźnia?

Mery - Już go widzę. Napakowany osioł z mieczem i głupią gadką.

Śledzik - W końcu wódz Oszołomów!


Perspektywa Mery


Stoick - Jest!

Sączysmark - No nareszcie!

Do portu przypłynął statek. Pierwszy z niego wyszedł jakiś strażnik, a później...Jakiś przystojniak. To na pewno nie jest wódz. Po chwili wyszedł jakiś napakowany mężczyzna.

Czkawka - Ty jesteś wodzem Oszołomów?

Mężczyzna - Tak. Mów mi Edgar.

Chciało mi się śmiać. Edgar? Serio? Ciekawe kto go tak skrzywdził?

Astrid - A to kto?

Astrid wskazał na przystojniaka. Ach...Jaki on przystojny.

Edgar - To jest...

Dedyk dla Natalinak2000! Gratuluję! Ale wszyscy byliście blisko, więc dedyk również dla Astrid Hofferson 12!21, Roxi1902,Flamca i Astrid95!

Edgar - To jest Aron, mój brat.

A więc brat. Nie podobny. Uśmiechnął się do mnie, a ja do niego. Edgar podszedł do Astrid i pocałował ją w dłoń. Wiedziałam jak Czkawka był zdenerwowany.

Edgar - Witam uroczą panienkę.

Astrid - Em...Miło mi pana poznać.

Edgar - Mów mi Edgar. Jesteś taka piękna.

Czkawka - Może pójdziemy do Twierdzy?

Edgar - Z przyjemnością.


Perspektywa Czkawki


Coś dziwny wydaje mi się ten Edgar. Tak jakoś dziwnie patrzy na Astrid. Takim zakochanym spojrzeniem. Jeśli zrobi coś Astrid lub komuś innemu, to obiecuję, że wywalę go z wyspy osobiście!

Astrid - Czkawka nad czym tak myślisz?

Czkawka - A...Tak sobie. Kocham cię, wiesz?

Astrid - A jak mogłabym nie wiedzieć?

Uśmiechnąłem się do niej. W krótce dotarliśmy do Twierdzy gdzie mieliśmy omówić wszystkie sprawy. Siedzieliśmy tam do 22:00. Widziałem, że jeźdźcy i Astrid są zmęczeni.

Czkawka - Tato, może Sączysmark, Śledzik, Szpadka, Mieczyk, Lilion, Eret, Elion, Mery i Astrid pójdą do domu? Widać, że są zmęczeni.

Sączysmark - Nie, nie jestem zmęczony.

Stoick - Czkawka ma rację. Wyglądacie jakbyście mieli za chwilę tu zasnąć. Idźcie do domu.

Astrid - Ale nie trzeba. Damy radę.

Mery - Tak, damy radę. Jesteśmy wikingami!

Lilion - Może pójdziemy? Padam z nóg.

Elion - Tak. Jeśli nie odpoczniemy to nici z jutrzejsze dnia.

Astrid - No dobra. Dobranoc Czkawka.

Czkawka - Dobranoc moja Mylady.

Pocałowałem ją i odprowadziłem wzrokiem. Zaczęliśmy znów omawiać rozejm. Po kilku godzinach podpisaliśmy go i poszliśmy do domów. Następnego dnia obudziłem się, ponieważ usłyszałem krzyki. Spojrzałem na zegar słoneczny i była...6:00.

Czkawka - Ciekawe komu bije tak na głowę, żeby się kłócić o 6 rano?!

Szczerbatek - Wrrrr.

Zszedłem na dół i zobaczyłem moich rodziców, którzy wyglądali jakby tydzień nie spali.

Valka - Ciekawe kto tak krzyczy?

Stoick - Zaraz się przekonamy.

Tata otworzył drzwi i co widzę? Bliźniaki! Mogłem się domyślić.

Czkawka - Jak dzieci.

Wyszliśmy, ale Szpadka i Mieczyk patrzyli gdzieś. Czyli to nie oni się kłócili. Spojrzałem w stronę gdzie patrzyli Mieczyk i Szpadka i zobaczyłem Edgara, Arona, Sączysmark i Astrid.

Valka - Ciekawe o co chodzi?

Stoick - Zara zpobudzą całą wioskę. Idę ich uspokoić.

Czkawka - Poczekaj, idziemy z tobą.


Perspektywa narratora


Wódz wraz z rodziną podszedł do zbiegowiska. Po chwili dołączyli do nich Mery, Eret, Elion, Lilion i Śledzik. Bliźniaki już tam byli.

Edgar - O co ci chodzi?!

Aron - Co ty chcesz od ich?!

Astrid - Może ktoś mi powiedzieć o co wam chodzi?!

Sączysmark - Właśnie! Kłócicie się jak Mieczyk i Szpadka!

Edgar - Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy!

Sączysmark - Co?! Ja jestem Sączysmark!

Edgar - Radzę ci, zamknij się wreszcie!

Astrid - A co mu zrobisz?!

Stoick szybko wszedł pomiędzy tłum obudzonych już mieszkańców. Nikt jednak ze kłócących nie przerwał kłótni.

Stoick - Cisza!

Astrid - No co mu zrobisz?! Chyba jeszcze nie wiesz, że jestem wojowniczką!

Edgar - Ale za to jaka piękną.

Astrid - Co?!

Czkawka już nie wytrzymał i wszedł w tłum stając obok swojej narzeczonej. Edgar był w szoku.

Czkawka - Co powiedziałeś do mojej narzeczonej?

Edgar - Em...

Czkawka - No słucham!

Astrid - Czkawka uspokój się!

Stoick - Czkawka uspokój się!

Astrid przy pomocy Valki odciągnęły zdenerwowanego chłopaka od Edgara. valka poszła jeszcze porozmawiać z wodzem. Astrid zaprowadziła Czkawkę do jego domu.

Astrid - Czkawka, co to miało być?

Czkawka - Nikt nie będzie cię nazywać piękną! Ja tylko to mogę robić.

Astrid - Dlaczego niby tylko ty?

Czkawka - Bo jestem twoim narzeczonym.

Astrid - No i co z tego?

Czkawka - To...

Astrid - Przyznaj, że jesteś zazdrosny.

Czkawka - Ja? O kogo?

Astrid - Przyznaj.

Chłopak podrapał się z tyłu po głowie i uśmiechnął niewinnie.

Czkawka - Ja...No ten...Zapomniałem, że obiecałem Szczerbatkowi poranny lot.

Astrid - Czkawka...

Czkawka - No to cześć.


Perspektywa Czkawki


Udało się. Widać, że jestem zazdrosny? Ale to nie moja wina, że Astrid jest taka piękna i ją kocham.

Czkawka - Szczerbek!

Po chwili moje smoczysko zeszło ze schodów i spojrzało na mnie. Uśmiechnąłem się i podrapałem go za uchem. Uwielbiał to.

Czkawka - Lecimy dzisiaj na poranny lot?

Szczerbatek - Wrrrrraaauuu.

Czkawka - Oj...No chodź. Zawsze uwielbiałeś latać z rana.

Szczerbatek - Wrrrrrrr.

Czkawka - Co za uparte smoczysko.

Już po chwili pożałowałem tego co powiedziałem. Szczerbatek wziął mnie za rękę i zaczął lizać.

Czkawka No dobra...Nie lecimy dzisiaj.

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - Obiecuję.

Mordka zeszła ze mnie i poszła na górę. Ciekawe dlaczego jest taki zmęczony? No nic...Trzeba iść zobaczyć czy już po kłótni.

Czkawka - Szczerbek ja idę!

Szczerbatek - Wrraauu!

Wyszedłem i nikogo nie zauważyłem. Pewnie są w Twierdzy. Za 3 dni Astrid ma urodziny, a ja jeszcze muszę zrobić dla niej prezent. Nawet wiem już jaki. Zrobię dla niej nowy topór. W krótce byłem przed drzwiami Twierdzy.

Czkawka - Jak to mówi Astrid, raz kozie śmierć.

Wszedłem i zobaczyłem tatę, mamę i jeźdźców przy wielki stole. Astrid też tam była, a le lepiej do niej nie podchodzić.

Śledzik - Czkawka!

Stoick - Dobrze, że jesteś. Edgar chciał coś powiedzieć.

Czkawka - No to słucham.

Posłałem mu spojrzenie pełne gniewu i zazdrości. Chyba załapał o co chodzi, bo jak zaczął mówić to jąkał się niesamowicie.

Edgar - Ja...Ten...No...Chciałbym prze...Przeprosić Czkawkę i...i innych za to, że obudziłem was...krzycząc.

Czkawka - I to wszystko?

Edgar - I przepraszam, że nazwałem Astrid...Piękną, choć taka jest prawda.

Co on powiedział?! Zaraz mu tak przydzwonię, że zobaczy gwiazdy! Nikt nie będzie mówił o mojej Astriś, że jest piękna, gdy tylko ja mogę tak mówić!

Czkawka - Chyba coś już powiedziałem!

Valka - Stoick, może idź z Czkawką porozmawiać?

Stoick - Dobrze. Val, poradzisz sobie?

Valka - No jasne. Idźcie.

Tata złapał mnie za ramię i zaczęliśmy iść, ale zanim wyszliśmy, posłałem Edgarowi mordercze spojrzenie. W krótce wyszliśmy.


Perspektywa Astrid

Nie wiem o co chodzi Czkawce. Wydaje się być zazdrosny, ale nie ma do tego powodu. Odkąd Edgar przypłynął na wyspę dziwnie się zachowuje. Nie wiem, może to z przemęczenia?

Valka - Co sądzisz o tym Astrid?

Dopiero teraz zorientowałam się, że Valka mówi do mnie. Popatrzyłam na nią z prośbą o powtórzenie. Chyba zrozumiała.

Valka - Ech...Co sądzisz i tym, żeby Edgar miał własnego smoka?

Astrid - No nie wiem. A co powie na to Czkawka?

Valka - Nie powiemy nic mu. Sam to zobaczy, a lekcje będziesz prowadziła ty i potajemnie.

Astrid - Nie wiem. A co jeśli Czkawka się dowie?

Sączysmark - Zrobimy tak, żeby się nie dowiedział.

Już chciałam coś powiedzieć, ale do Twierdzy wszedli Czkawka i Stoick. Chyba już porozmawiali, bo Czkawka wygląda na spokojniejszego.

Astrid - Em...No dobra.

Valka - No to zebranie skończone. Możemy iść do domów.

Wszyscy się rozeszli. Zostaliśmy tylko ja i Czkawka. Popatrzyłam na niego, ale udawałam obrażoną.

Czkawka - As...Kochanie...

Astrid - Czego?!

Chyba się przestraszył, bo biedaczek podskoczył do góry. Odwróciłam się w jego stronę i popatrzyłam na niego obrażoną miną.

Czkawka - Możemy porozmawiać?

Astrid - O czym? O Edgarze?

Czkawka - Astriś chciałem cię przeprosić.

Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Jego oczy były takie smutne, aż mi się go żal zrobiło. Nie Astrid! Ty jesteś wojowniczką! Ale on jest taki smutny.

Czkawka - Wiem, że źle zrobiłem. Poprostu...

Astrid - Byłeś zazdrosny?

Czkawka - No...

Astrid - Nie masz o co. Wiesz, że cię kocham.

Czkawka - No tak.

Pocałowałam go bardzo mocno, a on pogłębił nasz pocałunek. Położyłam mu ręce na szyi, a on swoje na mojej talii. Nagle ktoś wszedł do Twierdzy. Odskoczyliśmy od siebie momentalnie.

Stoick - Przepraszam, ale Astrid moja żona cię woła.

Astrid - Ouuu...Jasne...Już idę. Pa Czkawka.

Czkawka - Pa Astrid.

Wyszłam z Twierdzy i skierowałam się do domu Czkawki. Ciekawe o co chodzi Valce?

Perspektywa Stoicka

Coś przeczuwam, że Czkawka jest zazdrosny. W sumie to mu się nie dziwię. Jakby ktoś mi podrywał żonę, to też bym był zdenerwowany. Ale wiem, że Astrid jest dobrą dziewczyną i nigdy się na niej nie zawiodłem.

Czkawka - Tato, co ty tu robisz?

Stoick - Mam do ciebie prośbę.

Czkawka - Jaką?

Stoick - Mógłbyś w dniu urodzin Astrid przyprowadzić ją do Twierdzy o 20:00?

Czkawka - Jasne.

Stoick - Dziękuję.

Już chciałem iść, ale usłyszałem głos Czkawki. Odwróciłem się w jego stronę.

Czkawka - Za tydzień jest Dzień wiosny. Będzie impreza w Twierdzy?

Stoick - Tak. Tylko, że twoja mama chciała, aby każdy był przebrany za kogoś.

Czkawka - Ok. Powiem wszytskim.

Stoick - Dzięki synu.

Czkawka - Dzięki tato.

Uśmiechnąłem się i przytuliłem go z całej siły. Gdy oderwaliśmy się od siebie, wyglądał jakbym go za mocno ścisnął.

Stoick - Wszystko w porządku?

Czkawka - Tak.


49. Odkryta tajemnica, kłótnia i zazdrość

Perspektywa narratora


Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21, Astrid95 i Natalinka2000! Gratuluję!


2 dni później. Dzisiaj jest dzień urodzin Astrid. Czkawka od rana spędza czas w łazience, a Szczerbatek siedzi zniecierpliwiony i czeka na swojego przyjaciela. Tym czasem u Stoicka i Valki. Małżeństwo od rana ustalało wszystko i sprawdzało czy wszystko jest.

Stoick - Denerwuje się bardziej niż na ślubie.

Valka - Jakby nie patrzeć Astrid jest twoją przyszłą synową.

Stoick - I pomyśleć, że kiedyś wszystko było inaczej. Nie było ciebie, na Berk zabijaliśmy smoki, a Czkawka tęsknił za tobą.

Valka - Żałuję, że nie widziałam go jak dorastał, ale wiedziałam, że zrobi coś wielkiego. I miałam rację. Połączył nasze oba światy.

Stoick - No dobrze. Wszstko gotowe?

Valka - Tak.

Wódz wraz z żoną wyszli. Tym czasem do pokoju wszedł Czkawka i usiadł na łóżku.

Czkawka - Przepraszam, że tak długo, ale wiesz...

Szczerbatek - Wrrrrrr.

Czkawka - No dobra. Idziemy? Wczoraj lataliśmy cały dzień.

Szczerbatek - Wrrrr.

Czkawka - Dobra. Już się nie odzywam.

Szczerbatek - Wrrrr.

Chłopak wraz ze swoim smokiem wyszli i udali się prosto do domu wojowniczki. Czkawka zapukał do drzwi jej domu, a po chwili usłyszęli ,,proszę". Dwaj przystojniacy weszli do środka.

Czkawka - Astrid? Gdzie jesteś?

Astrid - Na górze! Zaraz zejdę!

Czkawka - Nie musisz się spieszyć!

Chłopak usiadł na krześle i czekał, aż jego narzeczona zejdzie. Nie musiał długo czekać, bo po 5 minutach Astrid zeszła ubrana jak zawsze. Może poza tym, że teraz nosiła pierścionek zaręczynowy na palcu.

Czkawka - Pięknie wyglądasz.

Astrid - Ale ja zawsze jestem tak ubrana.

Czkawka - Ale zawsze pięknie wyglądasz.

Astrid - A co się stało Szczerbatkowi?

Czkawka - Aaaa...Wiesz, obraził się, bo za długo siedziałem w łazience.

Astrid - Hahahahaha. Ty? Za długo?

Czkawka - Tak jakoś wyszło.

Chłopak podrapał się po głowie i uśmiechnął do wojowniczki. Astrid chwyciła jego dłoń i oboje wyszli z domu, a za nimi Szczerbatek. Dziewczyna wsiadła na swoją smoczycę, a Czkawka na Szczerbatka i po chwili wzbili się w powietrze.


Perspektywa Mery


Od rana pomagam przygotować Twierdzę do urodzin Astrid i jestem trochę zmęczona, ale czego się nie robi dla przyjaciółki. Edgar i Aron tez pomagają. Nagle podszedł do mnie Aron.

Aron - Pomóc ci?

Mery - Jeśli możesz?

Aron - Jasne. To co mam zrobić?

Mery - Mógłbyś to powiesić na górze?

Aron - Nie ma sprawy. Raz, dwa i gotowe!

Aron wszedł na drabinę i przymocował napis na górze. Uśmiechnęłam sie do neigo, a on do mnie. Ma taki piekny uśmiech. Dzisiaj był ubrny inaczej. Miał na sobie niebieski spodnie i niebieską bluzę. Jego ubranie podkreślało jego blond włosy i brązowe oczy.

Aron - Wiesz, mam do ciebie prośbę.

Mery - Jaką?

Aron - Jestem tu już tydzień i nie wiem kto jest kto. Wasz wódz mówił mi o was, ale nie znam was. Opowiesz mi coś?

Mery - Jasne. No więc. Poznałeś już Czkawkę. Jest synem, wodza, ma najszybszego i najgroźniejszego smoka w całym Archipelagu. Mieczyk i Szpadka to te Bliźniaki, które stały i się cały czas patrzyli na was. Szpadka jest trochę mądrzejsza od Mieczyka. Śledzik jest trochę strachliwy i zna całą Księgę Smoków na pamięć. Sączysmark uwielbia się przechwalać i podrywa Szpadkę. Astrid jest najlepszą wojowniczką na Berk i jest narzeczoną Czkawki.

Mówiłęm do niego i układałam talerze z jedzeniem na stołach. Aron pomagał mi i ciągle się uśmiechał. Zaczęłam mówić dalej.

Mery - Astrid jest najgroźniejsza. Wszyscy mężczyźni się jej boją. Sama jeszcze nie wiem jakim cudem udało się Czkawce podbić jej serce.

Aron - A kto to są te dziewczyny, które maja podobny uśmiech?

Mery - A to...To są siostry. Elion i Lilion. Na Berk sa już od roku, podobnie jak ja. Elion i Ereta znalazł Czkawka i pokazał im piekno smoków. Lilion znalazła Astrid, gdy poleciała szukać Czkawki.

Aron - A ty?

Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Ciągle się uśmiechał. Och...Dlaczego on musi się ciągle uśmiechać?! Chyba się zakochałam!

Mery - Co ja?

Aron - Opowiedz coś o sobie.


Perspektywa Astrid


Siedzę z Czkawką nad Klifem i podziwiam widoki. Żałuję, że kiedyś nie chciałam wracać na Berk. Ale tutaj jestem i tu będę. Oparłam swoją głowę na ramieniu Czkawki. Uśmiechnął się.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Tak?

Astrid - Nie wydaje ci się, że Mery się zakochała?

Czkawka - W kim?

Astrid - W Aronie.

Czkawka - Może. Ale trzeba przyznać, że świetnie do siebie pasują. On nieśmiały, ona nieśmiała.

Astrid - A my?

Popatrzyłam na niego z uśmiechem. Odwzajemnił uśmiech i popatrzył mi prosto w oczy. Ciekawe co teraz powie?

Czkawka - My? My jesteśmy dla siebie stworzeni. Ja cię kocham, ty mnie kochasz i nic nas nie rozdzieli.

Astrid - Masz rację. Nic nas nie rozdzieli.

Siedzieliśmy tak jeszcze do wieczora. W krótce zaczęliśmy się zbierać do domu. Gdy wylądowaliśmy, już miałam iść, ale Czkawka jeszcze chciał gdzieś ze mną iść.

Astrid - Po co jesteśmy pod Twierdzą?

Czkawka - Zaraz zobaczysz.

Wszedłam pierwsza, a on za mną. Nagle wszyscy krzyknęli.

Wszyscy - Niespodzianka!!!

Astrid - Ale o co chodzi?

Czkawka - Dzisiaj masz urodziny.

Astrid - Naprawdę? Zapomniałam.

Nagle wszyscy zaczęli podchodzić do mnie z prezentami. Czkawka poszedł gdzieś na bok zostawiając mnie z nimi. Od Szpadki dostałam bransoletkę podobną do tej, którą ma na ręce. Było na niej napisane ,,przyjaciółki na zawsze". Od Mieczyka dostałam terczę z ich smokami. Od Sączysmarka dostałam hełm. Od Śledzika dostałam portret naszej Smoczej Akademii. Od Pyskacza dostałam sukienkę.

Astrid - Skąd wiedziałeś, że taką chcę?

Pyskacz - Pamiętasz, gdy miałaś 5 lat? Siedziałaś u mnie i zobaczyłaś tę sukienkę. Powiedziałaś, że chcesz taką samą.

Astrid - Ale to sukienka twojej mamy.

Pyskacz - Chciałbym, żebyś ją nosiła. Oddaję ją w dore ręce.

Astrid - Dziękuję Pyskacz.

Przytuliłam go z całej siły. Gdy mój wujek zginął, to on się mną opiekował. Tyle mu zawdzięczam. Jest dla mnie jak ojciec. Nagle podeszli do mnie Stoick i Valka.

Valka - Astrid mamy coś dla ciebie.

Stoick - Ale dowiesz się tego tydzień na Święcie wiosny.

Astrid - Dziękuję!

Przytuliłam ich. Tak mi tego brakowało. Nie pamietam jak przytulałam się do taty i mamy, ale teraz wiem jak to jest. Po chwili podszedł do mnie Czkawka.

Czkawka - I jak?

Astrid - To są najleosze urodziny w moim życiu! Dziekuję Czkawka!

Pocałowałam go bardzo mocno. Tak go kocham. Nie wiem co bym zrobiła bez niego. Po chwili wyszeptał mi do ucha.

Czkawka - (szeptem) Astriś przyjdź za godzinę pod Akademię.

Astrid - Po co?

Oderwała się od niego i spojrzał mu w oczy. On tylko uśmiechnął się chytrze i zaprowadził mnie do reszty. Podeszliśmy do Bliźniaków, Ereta, Elion, Lilion, Mery i Arona.

Mery - I jak przyjęcie? Podoba się?

Astrid - Ty się jeszcze pytasz? Pewnie!

Aron - Mery już się bała, że nie spodoba ci się.

Astrid - Nie przesadzaj. Nie jestem, aż taką lalusią.

Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Popatrzyłam na Mery i Arona. Coś tu się kroi.

Szpadka - Mam pomysł! Zagramy w butelkę w Dniu wiosny?

Sączysmark - Jasne ukochana.

Szpadka - A już myślałam, że dał mi spokój.

Eret - Jak widać jeszcze nie.

Astrid - Współczuję ci. Wiem co to znaczy. Aron gdzie jest twój brat?

Aron - No...Nie wiem. Mówił, że idzie się przejść i długo go nie będzie.


Perspektywa Czkawki


I znowu cały czas o tym Edgarze! Jak ja go nienawidzę! Ale co mam robić? Jestem przyszłym wodzem tej wyspy i za rok będę wodzem. Muszę się pokazać z dobrej strony jak to mówi mój tata.

Czkawka - Astrid idziemy?

Astrid - Pewnie. My zaraz przyjdziemy.

Lilion - Jasne. Astrid ciesz się, bo dzisiaj są twoje urodziny!

Astrid - Co?

Złapałem Astrid za rękę i wyszliśmy z Twierdzy. Udaliśmy się w kierunku Akademii. Gdy doszliśmy na miejsce, Astrid odwróciła się w moją stronę.

Astrid - Więc o co chodzi?

Czkawka - Mam coś dla ciebie.

Podałem jej topór, który sam zrobiłem. Widziałem po jej minie, że jej się podoba. Popatrzyła na mnie i przybliżyła się.

Astrid - (szeptem) Dziękuję.

Później poczułem tylko jej delikatne usta na moich. Złapałem ją w talii, a ona oplotła rękami moją szyję. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie.

Czkawka - Nia ma za co. Wracamy?

Astrid - Wiesz, ja musze jeszcze gdzieś iść. Przyjdę za dwie godziny, ok?

Czkawka - Ale uważaj na siebie.

Astrid - Ja zawsze uważam.

Ta...Astrid i uważanie? Odpada. Ona zawsze uwielbia pakować w kłopoty, zresztą tak jak ja. Tyko, że ja jeszcze posłucham, a ona niegdy nie słucha. Uśmiechnąłem się i poszedłem w stronę Twierdzy.

Sączysmar - A gdzie As?

Czkawka - Musiała coś załatwić.

Mieczyk - A nieprzypadkiem poszukać Edgara?

Śledzik - Mieczyk...

Mieczyk - No co?

Szpadka - A to, że Czkawka jest zazdrosny o Astrid. Nie widzisz?

Gdy to usłyszałem nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Aż tak to widać, że jestem zazdrosny o Astrid? Może powinienem przestać?

Czkawka - A skąd ty to wiesz?

Sączysmark - Czkawka...To widać z daleka. Tylko głupi, by nie był zazdrosny o taką dziewczynę.

Mery - A masz do tego powód?

Popatrzyłem na nią. Ona tylko uśmiechnęła się.

Sączysmark - Dziewczyna dziewczynę będzie zawsze broniła.

Elion - Co?! Ty chyba jeszcze nie dostałeś?

Szpadka - Dostał. Nawet nie wiesz ile razy. Najpierw od Astrid, a teraz ode mnie.

I tak Sączysmark i Szpadka zaczęli się sprzeczać. Nie miałem zamiaru tego słuchać. Czekałem na Astrid. Po godzinie zacząłem się martwić, że coś jej się stało.

Czkawka - Jakby mój tata pytał się gdzie jestem, to powiedźcie mu, że poszedłem poszukać Astrid.

Lilion - Ale napewno?

Czkawka - Tak.

Wyszedełm na zewnątrz i poszedłe do jej domu. Zapukałem, ale nikt nie otwierał. Zobaczyłem Szczerbatka czekającego przy lesie. Szybko pobiegłem w jego kierunku.

Czkawka - Co tu robisz, co?

Szczerbatek - Wrrrrrrrr.

Czkawka - Jest tam Astrid?

Szczerbatek - Wrrrr.

Czkawka - Chodź. Zobaczymy co tam robi.

Poszliśmy do lasu. Widziałem ślady Śmiertnika i Astrid. Szybko ruszyliśmy po śladach i dotarliśmy nad Krucze Urwisko. Zobaczyłem Astrid i....Edgar! Co on tu robi?! Wsiadał na Wichurę, a Astrid zarz po nim.

Astrid - Wiesz co masz robić?

Edgar - Tak! Dalej Wiwewióra!

Astrid - Kiedy ty się nauczysz, że to Wichura?!

Edgar - A tak, przperaszam.

Nie wytrzymałem i wyzedłęm z ukrycia stając za Astrid. Nie zauwazyli mnie, więc chrząknąłem.

Czkawka - Ekhem...

Astrid odwróćiła się i miała przerażoną minę. Edgar uśmiechał się do siebie pod nosem.

Astrid - Czkawka ja ci to wszystko wytłumaczę.

Czkawka - Co chcesz mi tłumaczyć?

Astrid - Ustaliliśmy z twoimi rodzicami, że nauczę Edgara latać na smoku.

Czkawka - I nic mi nie powiedzieliście?

Astrid - Czkawka...

Czkawka - Dość! A ty Edgar masz się spakować i cię jutro tu nie ma!

Edgar - Że co?! Ja jestem wodzem, a ty jeszcze nie!

Czkawka - Przesadziłeś!

Już miałem rzucić się na Edgara, ale drogę zastąpiła mi Astrid. Popatrzyłem na nią z gniewem, a ona ze smutkiem.

Astrid - Czkawka odejdź!

Czkawka - A co?! Chcesz pobyć sama z panem Edgarem?!

Astrid - Co?! Za kogo ty mnie uważasz?!

Czkawka - Za moją narzeczoną, a nie jego!


Perspektywa Astrid


Nigdy w życiu nie widziałam Czkawki tak wściekłego. Wiedziała, że to będzie katastrofa jak Czkawka dowie się, że uczę Edgara latać na smoku.

Astrid - Edgar to tylko mój przyjaciel!

Czkawka - Ja też byłem twoim przyjacielem i co?! Jesteśmy parą!

Astrid - Jesteś zazdrosny i tyle!

Czkawka - Ja?! Zazdrosny?! Chciałabyś!

Astrid - Przyznaj się i już!

Czkawka - Nie! Nie jestem zazdrosny!

Edgar - O taką dziewczynę powinieneś.

Czkawka - Ty się już nie odzywaj!

Wiedziałam! Czkawka jest o mnie zazdrosny! Wiem, że mi się do tego nie przyzna, ale ja to wiem! Ale teraz musiałam coś zrobić, by się nie pozabijali.

Astrid - Przestańcie!

Czkawka - To niech on przestanie!

Edgar - Od dziś dla ciebie wódz Edgar!

Astrid - Spokój! Koniec na dzisiaj! Edgar idziesz do wioski, a ja z Czkawką rozmawiam.

Czkawka - Nie trzeba. Sam pójdę do wioski.


Perspektywa Czkawki


Ten durny Edgar nie będzie mi podrywać Astrid! Ona jest tylko moja! Odwróciłem się i poszedłem do wioski. Słyszałem za sobą wołanie Astrid, ale mimo to nie zatrzymałem się. Szczerbatek szedł za mną i uważnie mi się przyglądał. Nie odezwałem się do niego, a on jakby to rozumiał nie próbował mnie nawet pocieszać. W końcu dotarliśmy do wioski. Już dawno było po imprezie, ponieważ w Twierdzy było cicho, a w moim domu było zapalone światło. Już miałem wejść do domu, ale zatrzymał mnie głos, który tak kocham. Odwróciłem się i zobaczyłem Astrid idącą w moim kierunku. Szczerbatek pobiegł gdzieś z Wichurą.

Astrid - Czkawka...Co to było?

Czkawka - Nie rozumiem.

Astrid - Ja wiem, że nie poświęcam ci dużo czasu, ale to co zrobiłeś w lesie to była przesada.

Czkawka - To była przesada?

Astrid - Tak. Mam do ciebie prośbę.

Czkawka - Jaką?

Astrid popatrzyła się na mnie ze smutkiem w oczach, a jednocześnie ze złością. Nie wiedziałem o co jej chodzi.

Nie wiedziałem o co jej chodzi.

Astrid - Przyznaj, że jesteś zazdrosny.

A ona znowu o tym samym. Nie powiem jej, że jestem zazdrosny, bo nie mogę. Po prostu nic jej nie powiem.

Czkawka - Nie. Nie jestem zazdrosny.

Astrid - Czkawka.

Czkawka - Prawdę mówię. Nie wierzysz mi?

Popatrzyłem na nią, a ona chyba tego nie kupiła. Czasami żałuję, że zna mnie tak dobrze. Nie da się przed nią nic ukryć.

Astrid - I ja mam ci uwierzyć? Z taką miną?

Czkawka - Porozmawiamy później. Pa.

Szybko wszedłem do domu i zobaczyłem moich rodziców. Byli uśmiechnięci i dziwnie się zachowywali.

Valka - Siadaj. Już jest kolacja.

Czkawka - Nie jestem głodny. A poza tym dlaczego nie powiedzieliście mi, że Astrid ma uczyć Edgara latania na smoku?

Stoick - Powiedziała ci?

Czkawka - Nie. Widziałem ich.

Valka - Oh...Czkawka nie chcieliśmy się denerwować. Wiemy, że nie lubisz Edgara, więc...

Czkawka - Więc stwierdziliście, że lepiej będzie jeśli mi nie powiecie?

Stoick - No tak. Nie gniewaj się.

Czkawka - Ja się nie gniewam. Ale i tak nie jestem głodny.

Spojrzałem na Szczerbatka, który właśnie szedł po schodach. Postanowiłem, że podążę za nim i pójdę do pokoju. Gdy już znalazłem się w moim pokoju, przebrałem się w piżamę i padłem na łóżko. Nie wiedząc kiedy zasnąłem.


50. Tak, jestem zazdrosny!!!

Perspektywa Czkawki


Od mojej rozmowy z Astrid minął dokładnie tydzień. Jutro jest Dzień wiosny i impreza. Z rodzicami pogodziłem się już, ale unikam Astrid. Na 100% będzie chciała, żebym przyznał się, że jestem zazdrosny.

Śledzik - Czkawka...Dobrze, że cię widzę!

Śledzik podbiegł do mnie, ale był zmęczony jakby biegł.

Czkawka - Dlaczego biegłeś? Coś się stało?

Śledzik - Tak...To znaczy...Yyyyyy....

Czkawka - No mów.

Śledzik - Szpadka i Sączysmark się kłócą i teraz Szpadka próbuje go pogrzebać żywcem!

Czkawka - Co ja z nimi mam. Dobra, gdzie oni są?

Śledzik - Na Plaży Thora. Ale Czkawka...

Odwróciłem się w jego stronę. Popatzryłem na niego, a on na mnie.

Czkawka - Tak?

Śledzik - Tam jest Astrid i...Edgar.

Czkawka - Nie bój się. Jka narazie to nie będę się z nim bić.

Szybko wraz z Śledzikiem polecieliśmy na Plażę. Trafiliśmy w sam środek aakcji, bo Szpadka już kopała dół. Wylądowaliśmy przed nimi.

Sączysmark - Poświęcę się z miłości do ciebie!

Szpadka - Zamknij się Smark!

Pyskacz - Czkawka! Jak miło cię widzieć! Takiego widowiska jeszcze nie było!

Czkawka - Właśnie widzę.

Rozejrzałem się i po chwili zobaczyłem Astrid, a obok niej tego całego Edgara. Tylko spokojnie. Podszedłem do Szpadki i Sączysmarka.

Edgar - Dawaj Szpadka!

Astrid - Ile wy macie lat?

Czkawka - Ej, co wy robicie?

Szpadka - No jak to co?

Mieczyk - Szpadka chce zakopać tego osła.

Sączysmark - Szpaduś...

Nie no. Na nich to już się patrzeć nie dało. Szybko zabrałem łopatę Szpadce, a Smarkowi kazałem wstać. Oboje posłuchali mnie i patrzyli na siebie.

Czkawka - Zachowujecie się jak dzieci. Ja myślałem, że wyrośliście już z tych zabaw, a wy jeszcze dalej się bawicie.

Szpadka - To on zaczął!

Sączysmark - To powiedz, że mnie kochasz!

Szpadka - Nigdy!


Perspektywa Astrid


Im to się nigdy nie znudzi! Całe szczęście, że Czkawka przyleciał. Przynajmniej ich trochę uspokoi. Po chwili wszyscy poszli do wioski łącznie z Sączysmarkiem i Szpadką. Zostałam tylko ja, Edgar i Czkawka.

Edgar - Gratuluję ci.

Czkawka - Tsa...Dzięki.

Astrid - Czkawka możemy porozmawiać?

Czkawka - Jasne.

W końcu udało mi się go namówić na rozmowę. Odeszliśmy kawałek od Edgara i zaczęliśmy rozmawiać.

Astrid - Odpowiesz mi na moje pytanie?

Czkawka - Eh...Już mówiłem ci, że nie.

Astrid - Jeju! Powiesz i po sprawie.

Czkawka - Ale już powiedziałem.

Nagle na moje nieszczęście usłyszeliśmy głos Edgara.

Edgar - Astriś! Idziesz?


Perspektywa Czkawki


Jak on powiedział do mojej narzeczonej?! Nie daruje mu tego! Szykuj się na poważny ból!

Astrid - Czkawka, nie!

Czkawka - Wybacz Astrid.

Szedłem w kierunku Edgara, a Astrid za mną. Pewnie bała się, że zrobię mu coś. I słusznie. Byłem już bardzo blisko niego.

Czkawka - Jak powiedziałeś do mojej narzeczonej?

Edgar - Astriś, a co?

Czkawka - Nie mów tak do niej!

Edgar - Proszę cię. Mogę do niej tak mówić, bo jest piękna.

Czkawka - Doigrałeś się!


Teraz każdy chyba tego chciał.


Uderzyłem go lewym sierpowym w twarz. Astrid próbowała mnie powstrzymać, ale nie słuchałem jej. Zaczęliśmy się bić. Astrid zaczęła krzyczeć, ale nikt z nas nie słuchał. Nie było tak źle. Nawet nie wiedziałem, że mam tyle siły w sobie.

Astrid - Przestańcie! Czkawka! Edgar!

Nagle Astrid weszła między nas. Uspokoiliśmy się. Teraz to popamięta raz na zawsze.

Astrid - Co wy wyprawiacie?!

Edgar - To on zaczął!

Czkawka - Zaraz mogę ci poprawić!

Astrid - Edgar idź do wioski!

Patrzyłem jeszcze jak ten osioł szedł w kierunku wioski. Później popatrzyłem na Astrid.

Czkawka - No co?

Astrid - Co ci strzeliło do głowy?

Czkawka - Nic.

Astrid - Czkawka...

Czkawka - Cześć!

Tylko to powiedziałem i poszedłem również w kierunku wioski. Ale Astrid szła za mną i całą drogę kazała mi się przyznać, że jestem zazdrosny. Stanęliśmy przed moim domem.

Astrid - Przyznaj, że jesteś zazdrosny!

Nic nie odpowiedziałem tylko patrzyłem się w dal. Ale znając Astrid to tak szybko nie odpuści.

Astrid - Przyznaj, że jasteś zazdrosny!

Czkawka - Tak! Tak, jestem zazdrosny! Tylko ja mogę na ciebie mówić Astriś!


Perspektywa Astrid


Podeszłam do niego i przytuliłam go. Chyba się trochę zdziwił, bo niepewnie mnie objął. Popatrzyłam mu w oczy i pocałowałam go delikatnie, ale on pogłębił nasz pocałunek. Trwaliśmy tak kilka minut. Gdy się oderwaliśmy od siebie, zaczęła mówić.

Astrid - Kocham cię, głuptasie.

Czkawka - Wiem, ale nie chcę cię stracić.

Astrid - Zawsze będę z tobą. Chodźmy, bo pewnie twoi rodzice się martwią.

Czkawka - No dobra.

Weszliśmy do jego domu i zobaczyliśmy rodziców Czkawki. Gdy zobaczyli Czkawkę, trochę się przerazili.

Valka - Czkawka co ci się stało?

Czkawka - Pobiłem się z Edgarem. Ale było warto.

Stoick - O co wam poszło? Przecież to wódz.

Czkawka - Powiedział na Astrid Astriś, a tylko ja tak mogę mówić.

Stoick - Ale to chyba jeszcze nie powód, żeby go bić.

Valka - Stoick, a co ty byś zrobił, gdyby ktoś mnie podrywał?

Stoick - No masz rację. Ale jak ty wyglądasz?

Astrid - Nie gorzej niż Edgar. Czkawka ma tylko ranę na policzku i rozcięte usta, a Edgar ma podbite oko, złamany nos i stłuczoną rękę.

Valka - Zaraz przyniosę coś na rany.

Valka poszła po coś na rany, a my z Czkawką poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Pierwszy raz widziałam Czkawkę takiego zdenerwowanego.

Czkawka - No co?

Astrid - Nic. Tylko...

Czkawka - Tylko co?

Astrid - Nie wiedziałam, że masz tyle siły. Tak pobić Edgara.

Czkawka - Sam nie wiedziałem, że mam tyle siły.

Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili do pokoju Czkawka weszła Valka i zaczęła i podała nam jakieś maści i bandaże.

Czkawka - Mamo, ale po co bandaże?

Valka - Tak na wszelki wypadek. A poza tym jutro jest impreza, więc musisz jakoś wyglądać.

Astrid - Twoja mama ma rację.

Obie zaśmiałyśmy się i Valka wyszła. Wzięłam maści i zaczęłam wcierać je w rany Czkawki.

Astrid - Boli?


Perspektywa narratora


Chłopak nic nie powiedział tylko się uśmiechnął. Astrid delikatnie nałożyła kolejne porcje maści na rany Czkawki, ale w pewnym momencie złapał ją za rękę.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Nie musisz mi smarować ran.

Astrid - No to sam sobie posmaruj.

Czkawka wziął od Astrid maść i zaczął sobie smarować rany. W tym czasie dziewczyna podeszła do jego biurka i zaczęła oglądać jego szkice. W pewnym momencie zdała sobie z czegoś sprawę.

Astrid - Czkawka!

Czkawka - Co?

Astrid - Pamiętasz nasz dom?

Czkawka - Tak, a co?

Astrid - Zapomniałam!

Wojowniczka szybko wybiegła z pokoju chłopaka i pobiegła gdzieś. Czkawka nie wiedząc o co chodzi zszedł na dół do swoich rodziców.

Czkawka - Mamo o co chodziło Astrid?

Valka - Sama chciałabym to wiedzieć. Tak szybko stąd wybiegła.

Czkawka - To ja może pójdę jej poszukać.

Chłopak szybko wybiegł z domu i skierował się w kierunku domu, w którym kiedyś z Astrid mieszkał. Teraz stał on pusty. Gdy Czkawka był już na miejscu, ostrożnie wszedł do domu i skierował się w stronę sypialni. Delikatnie uchylił drzwi i zobaczył swoją narzeczoną szukającą coś w szufladach.

Astrid - Mam!

Przyszły wódz wszedł do środka i zobaczył, że Astrid trzyma w rękach jego stary notes.

Czkawka - I tylko po to tak szybko wybiegłaś?

Astrid - Musiałam ci to oddać.

Czkawka - A jutro też mogłaś.

Wojowniczka popatrzyła na chłopaka wzrokiem nie znoszącym sprzeciwu. Czkawka tylko podszedł do niej i wziął notes.

Czkawka - Zadowolona?

Astrid - Owszem.


Perspektywa Mery


Dzisiaj jest Dzień wiosny. Każdy ma z kim iść. Astrid idzie z Czkawką, Eret z Elion, Mieczyk z Lilion, Szpadka jakoś tak wyszło, że z Sączysmarkiem. Zostałam tylko ja, Śledzik i Aron. Edgar tak wyszło, że wczoraj w nocy wypłynął. Właśnie idę do Phelgmy, która ma przygotować wszystkie dziewczyny. Szłam przez wioskę ze Sztormem i nagle zderzyłam się z kimś.

Mery - Ał!

Spojrzałam na osobę, a którą się zderzyłam. Okazała się nią być Aron. Podał mi rękę i pomógł wstać.

Aron - Przepraszam.

Mery - Nie, to ja przepraszam.

Aron - Ale to nawet dobrze, że na siebie wpadliśmy.

Mery - A dlaczego?

Spojrzałam na niego z usmiechem, który odwzajemnił. Po chwili zaczął Kontynuować.

Aron - Chciałem cię zapytać czy pójdziesz ze mną na imprezę do Twierdzy?

Mery - Ok.

Powiedziałam to obojętnie, chociaż w duszy cieszyłam się i to bardzo. Zapatrzyłam się w jego oczy, a on w moje.

Mery - Yyy...Ja już muszę iść.

Aron - Ja też. No to widzimy się w Twierdzy!

Mery - Tak.

Pomachałam mu i poszłam do Phelgmy. Gdy weszłam, zobaczyłam wszystkie dziewczyny w tym Szpadkę, Astrid, Elion i Lilion.

Phelgma - Dobrze, że jesteś. Zaczynamy?

Dziewczyny - Jasne!

I tak przesiedziałam u Phelgmy prawie cały dzień. Ale było warto. Phelgma zrobiła nas na bustwo tak, że nas nikt nie rozpozna. Lilion miała przycięte włosy i przefarbowane na różówo. Farbę mamy dzięki Johanowi, który skądś przywiózł jakiś owoc. Wracając. Lilion była ubrana w krótką sukienkę w kolorze żółci. Elion miała blond pasemki i dwa warkocze. Ubrana była w niebieską, długą sukienkę z falbankami. Szpadka miała włosy spięte w koka i krótką sukienkę w kolorze zieleni z pasem. Astrid miała rozpuszczone włosy, w które był doczepiony błękitny kwiat. Miała błękitną sukienkę do kolan. Ja natomiast miałam skrócone włosy i grzywkę. Ubrana byłam w czarną sukienkę z jednym ramiączkiem.

Astrid - Łał...Phelgma przeszłaś samą siebie.

Lilion - Pięknie ci to wyszło.

Szpadka - Ciekawe co powiedzą chłopaki?

Wyszłyśmy wszystkie z domu Phelgmy i poszłyśmy na rozpoczynającą się imprezę. Akurat chłopaki stali pod Twierdzą.


Perspektywa Czkawki


Czekaliśmy na dziewczyny od godziny. W końcu przyszły i wyglądały przepięknie. Ale najbardziej podobała mi się Astrid. Pięknie wygląda w tych rozpuszczonych włosach.

Sączysmark - Jeju! Szpadka jak ty pięknie wyglądasz!


Dedyk dla Adve i Vanessa i MaddyM! Gratuluję!


Po tych słowach Szpadka o dziwo uśmiechnęła się i podziękowała mu. Wszyscy patrzyliśmy na nią ze zdziwieniem. Sączysmark nie wiedział co powiedzieć. Chyba coś się tu kroi.

Astrid - No no. Szpadka.

Szpadka - No co?

Sączysmark - Misia. Ja...Ja nie wiem co powiedzieć.

Mieczyk - Ty...Albo to sen, albo uderzyła gdzieś głową.

Mery - Idziemy?

Czkawka - Jasne.

Weszliśmy do Twierdzy gdzie wszyscy już byli. Wszystkie oczy powędrowały natychmiast na nas. Podeszliśmy do stołu z napojami.

Lilion - Szpadka nawet fajny ten twój brat.

Po tych słowach dziewczyna zaczęła się krztusić. Sączysmark natychmiast podbiegł do niej i złapał ją za rękę. Widziałem po minie Astrid, że chciało się jej śmiać.

Elion - Możecie nie obrzydzać?

Eret - Elion, słoneczko.

Uśmiechnąłem się do Astrid i pociągnąłem ją do tańca. Po chwili każdy tańczył. Patrzyliśmy ciągle na siebie. Nagle pocałowałem ją.

Astrid - Kocham cię.

Czkawka - Ja ciebie też.

Popatrzyłem na resztę. Chyba już są pijani. Astrid nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Lilion rozmawiała z Mieczykiem, Mery całowała się z Aronem, a Sączysmark i Szpadka jedli z jednego talerza.

Astrid - Nie wytrzymam.

Czkawka - Chodź. Nie mogę na to patrzeć.

Złapałem As za rękę i wyszliśmy z Twierdzy. Poszliśmy razem ze smokami na Plażę. Usiedliśmy na brzegu i patrzyliśmy na gwieździste niebo.

Czkawka - Podoba ci się?

Astrid - Tak. Lubię tak patrzeć.

Czkawka - Wiesz, nie mogę uwierzyć, że niedługo będziesz moją żoną.

Astrid popatrzyła na mnie. Uśmiechnąłem się i objąłem ją ramieniem. Astrid wtuliła się we mnie, a ja pocałowałem ją w czubek głowy.

Astrid - Pamiętasz jak pierwszy raz tu się spotkaliśmy?

Czkawka - Tak.

Astrid - A nasz pierwszy pocałunek?

Czkawka - Wszystko pamiętam.


Perspektywa Astrid


Obudziłam się rano wtulona w coś, a raczej kogoś. Leniwie otworzyłam oczy i zobaczyłam Czkawkę, który już dawno nie spał.

Astrid - Gdzie my jesteśmy?

Czkawka - Na Plaży. Zasnęliśmy.

Astrid - No to trzeba wracać. Twoi rodzice będą się martwić.

Czkawka - Nie będą.

Już chciałam wstać, ale Czkawka złapał mnie w talii i przytulił do siebie. Uśmiechnęłam się do niego. Chciało mi się spać, ale trzeba wstawać, bo Akademia czeka. Chociaż wątpię, że ktoś będzie wstanie przyjść.

Czkawka - Astriś?

Astrid - Hm?

Czkawka - Obiecaj, że nie będziesz się gniewać.

Szybko podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy. Wiedziałam, że coś kombinuje, ale nie wiedziałam co. Zaryzykuję.

Astrid - Nie.

Czkawka - To zamknij oczy i się nie bój.

Astrid - Co ty chcesz zrobić?

Poczułam jak podnosi mnie na rękach i gdzieś niesie. Tylko gdzie? Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że idziemy w stronę morza.

Astrid - Czkawka jeśli tylko mnie tam wrzucsz to...Aaaaa!

Nic więcej nie powiedziałam, ponieważ mój narzeczony wrzucił mnie do wody. Ja mu zaraz pokażę! Szybko wypłynęłam i wyszłam na brzeg.

Czkawka - To co?

Astrid - A to!

Jednym ruchem uderzyłam go w brzuch przy czym skulił się.

Astrid - To za to, że mnie wrzuciłeś do morza...

Nagle zaczął mnie łaskotać. Upadliśmy, ale on nie przestał. Zaczęłam się głośnio śmiać, a smoki się obudziły.

Astrid - Hahahaha...Czkawka...Przestań!

Czkawka - A co będę miał za to?

Astrid - Już kiedyś tak mówiłeś!

Czkawka - No dobra.

Przestał mnie łaskotać. Już miałam cos powiedzieć, ale zablokował mi usta swoimi ustami. Po chwili powiedział.

Czkawka - A to za całą resztę.

Astrid - Zbieramy się stąd zazdrośniku.

Czkawka uniósł jedną brew i popatrzył na mnie. Chciało mi się śmiać, ale musiałam powstrzymać śmiech.

Czkawka - Zazdrośniku?

Astrid - Tak, a co?

Czkawka - A nic. Chciałem tylko to.

Powiedział po czym pocałował mnie mocno w usta. Oddałam mu pocałunek i oboje wstaliśmy. Poszliśmy do wioski trzymając się za ręce. Po przyjściu od razu udaliśmy się do Twierdzy, a gdy weszliśmy zobaczyliśmy wszystkich śpiących.

Czkawka - As widzisz Mery i Arona?

Astrid - Tak. Jak słodko wyglądają.

Czkawka - Tak jak my.

Uśmiechnęłam się do niego. Postanowiliśmy ich obudzić. Ja podeszłam do dziewczyn, a Czkawka do chłopaków.


Perspektywa Czkawki


Zacząłem szturchać Sączysmarka, ale on obrócił się na drugi bok. Spróbowałem jeszcze raz, ale tym razem zacząłem udawać Szpadkę.

Czkawka - Sączuś, słoneczko pora wstać.

Saczysmark - Już, już księżniczko wstaję.

Czkawka - No to na co czekasz misiu?

Smark zaczął powoli wstawać, a gdy zobaczył mnie to jego mina była bezcenna. Zacząłem się śmiać budząc przy tym pozostałych.

Aron - Głośniej nie możecie?

Astrid - Nie. Nie możemy, a ty nie mogłeś całować się z Mery, żeby was nikt nie widział?

Mery - Co?

Aron - Jak to?

Astrid - Nie pamiętacie?

Lilion - Błagam was. Ciszej!

Popatrzyłem na nich wszystkich. Ledwo co trzymali się na nogach. Podeszłem do Astrid i objąłem ją w talii.

Szpadka - Ej, a co się w nocy działo?

Astrid - Jeśli liczy się to, że jadłaś z Sączysmarkiem z jednego talerza, Mery całowała się z Aronem, a Lilion cały czas rozmawiała z Mieczykiem. W sumie nic ciekawego.

Chciało mi się śmiać. Było po nich widać, że nie wiedzieli co powiedzieć. Podrapałem sie po głowie i zacząłem iśc do mojego domu.

Śledzik - Czkawka, a ty gdzie?

Czkawka - Do domu. Trzeba się doprowadzić do porządku.

Powiedziałem i poszedłem w swoją stronę. Usłyszałem jeszcze jęki reszty i śmiech Astrid. Ma bardzo piękny śmiech. Jak anioł. Po chwili byłem w domu gdzie czekali na mnie rodzice.

Stoick - A gdzie byłeś, bo w domu raczej nie.

Czkawka - Em...No...Byłem z Astrid na Plaży.

Valka - Nie było wam zimno? W końcu całą noc tam byliście.

Czkawka - Nawet nie. Raczej martwił bym się o resztę.

Stoick - A co? Zabalowali?

Czkawka - Szkoda, że nie widzieliście ich min jak razem z Astrid powiedzieliśmy co robili.

Valka - Chciałabym widzieć ich miny. Na pewno były komiczne.

Czkawka - O tak. To ja pójdę się umyć.

Valka - Tylko przyjdź na śniadanie.

Czkawka - Ok.


Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21! Gratuluję!


Poszedłem na górę i wziąłem prysznic. Szybko się ubrałem i zszedłem na śniadanie. Nagle do domu wszedł Sączysmark. Wyglądał na zdenerwowanego.

Sączysmark - Czkawka!

Czkawka - Co znowu?

Sączysmark - A...A...Alice wróciła!

Czkawka - Co?!

Valka - Jak to?! Przecież...

Stoick - Idziemy!

Szybko wyszliśmy z domu i pobiegliśmy do portu. Stali tam już wszyscy łącznie z Astrid i jeźdźcami. Szybko podeszliśmy do nich.

Alice - O! Kogo my tu mamy?

Czkawka - Czego tu chcesz?!

Alice - Przypłynęłam zobaczyć jak tam nasza wojowniczka.


Perspektywa narratora


W tym momencie dziewczyna popatrzyła na Astrid. Wojowniczka podeszła bliżej niej i wyciągnęła topór.

Astrid - Czego chcesz?!

Alice - Dobrze wiecie czego!


51. Przypadkowa śmierć

Perspektywa narratora


Alice zaczęła się śmiać, a po chwili z jej statku wyszli wojownicy uzbrojeni w miecze i topory. Wandale byli w szoku, ale wiedzieli, że Alice jest zdolna do wszystkiego.

Stoick - Jesteś okropna.

Alice - Serio? Nie wiedziałam.

Sączysmark - Odejdźcie stąd!

Alice - Oj Smarku. Jak się zmieniłeś. Widzieliśmy się jakieś 2 lata temu?

Sączysmark - Jakbyś nie wiedziałam to mam już dziewczynę.

Alice - A kto to taki? Nasza droga Astrid? Przecież Czkawuś, by cię zabił.

Astrid miała zamiar się na nią rzucić, ale powstrzymał ją Czkawka przytulając ją. Dziewczyna uspokoiła się, ale dalej miała oczy skierowane na Alice.

Sączysmark - Nie! To Szpadka!

Alice - O! A to nowość!

Szpadka - Masz coś do mnie?!

Alice - Nie, ale to Berk tak. Atak!

Zaczęła się bitwa. Jak narazie Wandale mieli przewagę, ponieważ pomagały im smoki. Już wydawało się, że wszystko się dobrze zakończy, ale nagle ziemia zaczęła się trząść.

Stoick - Co jest?

Alice - Teraz my będziemy mieć przewagę!

W zimei zrobiła się dziura, z której po chwili wyszedł ogromny smok. Nikt nigdy nie widział takiego smoka. Przestraszeni Wandale patrzyli na tą całą sytuację stojąc w jednym miejscu.

Czkawka - Co to jest?

Astrid - Ten smok to coś z czym nie da się walczyć!

Czkawka - Ale mu spróbujemy!

Śledzik - Napewno?

Przyszły wódz spojrzał w stronę przestraszonego blondyna. Uśmiechnął się chytrze i powiedział.

Czkawka - Tak! Już nie raz pokonaliśmy niepokonalne!

Sączysmark - Czyli co? Do ataku?

Czkawka - Tak! Robicie co chcecie i strzelacie w smoka i statki wroga!

Mieczyk - Już myślałem, że tego nigdy nie powie!

Szpadka - Ja też!

Astrid - Lecimy!

Jeźdźcy szybko wzbili się w powietrze i zaczęli atakować podczas, gdy mieszkańcy Berk walczyli z strażnikami Alice. Mery, Elion, Lilion, Eret i Aron walczyli na ziemi.

Eret - Chodźcie! Musimy im pomóc!

Elion - Przecież dadzą sobie radę! Już nie raz walczyli!

Aron - Ale z tym nie da się wlczyć. Musimy im pomóc!

Przyjaciele wsiedli na smoki i podlecieli do swoich przyjaciół walczących w górze. W pewnym momencie z łodzi zaczęto wystrzeliwać sieci.

Czkawka - Uwaga!

Jeźdźcy sprawnie ominęli sieci i zaczęli strzelać prosto w statki. Tym czasem na dole Stoick walczył z trzema strażnikami naraz pokonując wszystkich za jednym razem. Nagle podbiegła do niego Valka.

Valka - Stoick! Stoick! Statków jest coraz więcej, a my nie mamy już sil!

Stoick - Nie dobrze. Musimy walczyć!

Pyskacz - Wszyscy za Berk!

Mieszkańcy - Za Berk!

Wszyscy ruszyli w wir walki. Tym czasem w przestworzach jeźdźcy pokonywali smoka i uporywali się ze statkami.

Czkawka - Słuchajcie! Podzielimy się!

Mery - Dobra! Ale jak?!

Czkawka - Jest nas 11, no w zasadzie 10. Pozielimy się po dwie osoby w jednej grupie.

Aron - No to ustalamy!

Czkawka - Lilion i Bliźniaki razem, Śledzik i Sączysmark razem, Elion i Eret razem, ja i Aron razem i Astrid i Mery razem! Wszystko jasne?!

Wszyscy - Tak!

Czkawka - No to ruszamy!

Przyjaciele w grupach ruszyli do ataku. Po kilku godzinach walki wszystkie łodzie były zniszczone, a strażnicy wykończeni. Wtedy wszyscy zaczęli atakować smoka.

Czkawka - Szczerbek teraz!

Smok posłusznie strzelił w smoka plazmą. Ogromny smok zaryczał i upadł na ziemię.

Mery - Wygraliśmy!

Mieszkańcy - Tak!!!

Śledzik - Nie byłbym tego taki pewien!

Smok zaczął podnosić się z ziemi i bardzo głośnio zaryczał. Wszyscy zatkali uszy, a smoki zaczęły panować nad równowagą. Powoli każdy smok zaczął spadać na ziemię.

Astrid - Czkawka co jest?!

Czkawka - Nie mam pojęcia!

Lilion - Aaaaaa!

Eret - Pomocy!

Jeźdźcy powoli jeden po drugim zaczęli spadać wraz ze swoimi smokami. Wszyscy patzryli się na to ze strachem i przerażeniem. Smok ostatni raz zaryczał, a ziemia zaczęła się zamykać.

Mery - Aaaaaaaaaaaaaa!

Astrid - Mery!

Aron - Nie!

Wojowniczka rzuciła się na pomoc przyjaciółce, ale sama zaczęła spadać wraz z Wichurą. Mery spadła wprost do dziury za smokiem. Sztorm spadł obok dziury i leżał nieprzytomny.


Perspektywa Arona


Mery wpadła do dziury! To nie możliwe! Nie! Ja się nie zgadzam! Mery! Zacząłem spadać podobnie jak inni. Uderzyłem w coś twardego, ale szybko wstałem i podbiegłem do zamykającej się dziury.

Aron - Nie!

Ułyszałem odgłosy uderzeń o ziemię, ale nie odwracałem się. Miałem nadzieję, że Mery żyje i jest cała i zdrowa. Po chwili usłyszałem zrozpaczony krzyk matki Czkawki. Odwróciłem się i zoabaczyłem jak podbiega do leżącego Czkawki i Szczerbatka. W sumie to wszytskie smoki leżały.

Valka - Czkawka! Nie!

Aron - (szeptem) To nie możliwe.


Perspektywa narratora


Kobieta podbiegła do swojego syna, a zaraz później przybiegł Stoick. Oboje uklęknęli przy Czkawce i zaczęli sprawdzać czy żyje.

Valka - Żyje! Czkawka!

Chłopak otworzył lekko oczy i syknął z bólu. Szybko podźwignął się na dłoniach i usiadł. Spojrzał na swoich rodziców.

Czkawka - Co się stało?

Stoick - Spadliście z smoków.

Czkawka - Jak to ,,spadliście"?

Valka - Inni też.

Nagle do chłopaka podbiegł Szczerbatek i zaczął go lizać. Czkawka od razu przypomniał sobie co się stało. Spojrzał na sowich rodziców z przestraszoną miną.

Czkawka - A gdzie reszta?

Stoick - Czekaj!

Wódz szybko wstał i podszedł do Pyskacza. Kowal tylko pokiwał głową i odszedł. Stoick przyszedł do swojej żony i syna.

Stoick - Pyskacz ich nie widział. Powiedział tylko, że znalazł Lilion, Ereta i Elion. Aron tam siedzi.

Mówiąc to pokazał na miejsce, w którym siedział Aron. Czkawka tylko wstał i zaczął podchodzić do chłopaka. Położył mu rękę na ramieniu.

Czkawka - Przykro mi.

Aron - Nawet nie wiemy czy żyje.

Czkawka - Znajdziemy ją. Obiecuję.

Aron odwrócił się i tylko uśmiechnął do Czkawki, a później znów popatrzył w ziemię. Czkawka ruszył do swoich rodziców z wiadomością, że zamierza poszukać reszty.

Czkawka - Idziemy ich poszukać.

Valka - Dobrze. Stoick powiesz Phelgmie, żeby zajęła się resztą?

Stoick - Oczywiście.

Eret - My też chcemy iść.

Wódz wraz z Valką i Czkawką odwrócili się i zobaczyli Ereta podtrzymującego Lilion i Elion. Widać, że były wykończone.

Stoick - Nie ma mowy. Jesteście zmęczeni i wyczerpani.

Elion - Dobrze.

Stoick poinformował Phelgmę co ma robić i wkrótce ruszyli na poszukiwania jeźdźców.

Czkawka - To tak. Jest nas czterech i każdy idzie szukać.

Pyskacz - To jak się dzielimy?

Czkawka - J aposzukam Astrid, ty Pyskacz Bliźniaków, mama Śledzika, a tata Sączysmarka. Ok?

Wszyscy - Jasne!

Każdy rozszedł się w swoją stronę i zaczął szukać. Tym czasem u jeźdźców.


Perspektywa Szpadki


Szpadka - Moja głowa.

Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że leżę na gałęzi drzewa, a obok mnie mój brat. Tylko jak my się tu znaleźliśmy?

Szpadka - Mieczyk! Mieczyk wstawaj!

Mieczyk - C...Co? Co ty tu robisz? Zawsze musisz łazić za mną!

Szpadka - Ja?! To ty za mną przylazłeś!

Mieczyk - Jeszcze czego?!

Nie wytrzymałam i uderzyłam go w głowę. On uderzył mnie w rękę i tak zaczęliśmy się bić.


Perspektywa Sączysmarka


Obudziłem się na jakimś głazie. Tylko gdzie? Leżałem głową w dół i wszystko mi się mieszało.

Sączysmark - Ja to mam szczęścieeeeeee!

Spadłem z głazu i uderzyłem głową w ziemię. Mówiłem, że mam szczęście. Szybko wstałem i otrzepałem się. Po chwili rozejrzałem się dookoła i zorientowałem się, że nie wiem gdzie jestem.

Sączysmark - No pięknie!

Kopnąłem w głaz, ale noga mnie zabolała. Zacząłem skakać na jednej nodze.

Sączysmark - Auć! Głupi kamień!

A, żeby było weselej napadł na mnie Straszliwec.


Perspektywa Śledzika


Zorientowałem się, że jestem obok jakieś jaskini. Zaraz! Ja znam skądś tą jaskinię! Tutaj kiedyś znaleźliśmy Płomienia.

Śledzik - Szkoda, że nie ma tu mojej Sztusi. Właśnie! Gdzie ona jest?

Poszedłem w głąb lasu i zderzyłem się z drzewem. Przynajmniej tak myślałem, ale po chwili zobaczyłem przed sobą Tajfumeranga.

Śledzik - Thorze! Aaaaaaaaaaaa!

Zacząłem uciekać, a smok za mną zaczął biec.


Perspektywa Astrid


Widzę ciemność i nic więcej. Zaraz! Powoli otwieram oczy i widzę jakieś światło. Poruszyłam palcami, ale zamiast nich poczułam okropny ból w lewej ręce.

Astrid - Co jest?

Szybko podniosłam głowę i zobaczyłam, że moja ręka jest złamana, a moje ubrania brudne.

Astrid - No pięknie!

Powoli wstałam i rozejrzałam się. Szukałam Wichurki, ale nigdzie jej nie widziałam tylko ciemność lasu.

Astrid - I jak mam wrócić do domu?

Zaczęłam iść w drugą stronę pomimo bólu w ręce. Już nie raz byłam w takiej sytuacji, ale nigdy nie miałam złamanej ręki. Co za los! Nagle zatrzymałam się przed dwoma ścieżkami. Nie wiedziałam, którą wybrać.

Astrid - Raz kozie śmierć!

Ruszyłam prawą ścieżką mając nadzieję, że dojdę do wioski.


Perspektywa Czkawki


Minęło już sporo czasu, a ich nadal nie ma. Szukam ich wszędzie, ale nic. Ciekawe czy moi rodzica i Pyskacz coś znaleźli? Spotkaliśmy się tam gdzie rozstaliśmy się.

Czkawka - I co?

Valka - Nic.

Stoick - Ani śladu.

Pyskacz - Gdzie oni mogą być? Cały las już prześliśmy i nic.

Czkawka - Jedno miejsce nam zostało! Plaża Thora!

Stoick - No to lecimy!

Szybko wsiedliśmy na smoki i polecieliśmy na Plażę. Jest już ciemno, więc droga na Plażę zajmie nam godzinę. Oby tylko tam byli.


Perspektywa Mieczyka


Po bójce zakończonej wygraniem Szpadki niestety, ruszyliśmy na Plażę. P drodze zaczęliśmy się kłócić.

Szpadka - A gdzie my idziemy?

Mieczyk - A ja wiem. To ty prowadzisz.

Szpadka - Ja? Myślałam, że ty!

Mieczyk - Ty nigdy nie myślisz!

Szpadka - To ty nigdy nie myślisz!

Mieczyk - Ale ja nie mam wielkiego tyłka jak ty!

Szpadka - Ja ci zaraz tak przy...

Nagle usłyszeliśmy jakieś odgłosy dobiegające z Plaży. Szybko zaczęliśmy tam biec.


Perspektywa Astrid


Byłam już na Plaży, na której zobaczyłam Sączysmarka masującego nogę i Śledzika oddychającego głęboko. Podeszłam szybko do nich.

Astrid - A co wy tu robicie?

Sączysmark - To nie ty masz spuchniętą nogę, bo kopnęłaś w głaz i nie napadł cię Straszliwiec.

Astrid -Łał...Gdzie ty byłeś? Już jest noc.

Śledzik - A mnie...Mnie...Mnie gonił Tajfumerang!

Sączysmark - A tobie co?

Spojrzałam na Sączysmarka, który pokazywał na moje brudne ubrania. Spojrzałam na nie, a one nie tylko były ubrane, ale i poszarpane.

Astrid - No pięknie! To co teraz?

Śledzik - Słyszycie to?

Nagle coś poruszyło się w krzakach. Chciałam tam podejść, ale nagle coś wyskoczyło i biegło w moją stronę. Nic nie widziałam, więc nawet nie mogłam się bronić. Szybko wpadłam do wody.

Astrid - Aaaaaaaaaaa!

Szybko wynurzyłam się z wody i zobaczyłam przed sobą Bliźniaków. Rzuciłam się na Mieczyka i zaczęłam go bić jakimś patykiem, który leżał obok mnie w głowę.

Astrid - Jeszcze raz mnie wrzucisz do wody, to tak dostaniesz, że zobaczysz!

Szpadka - Ale widok! Dawaj Astrid!

Głos - Sączysmark?

Szybko odwróciłam się w kierunku, w którym usłyszałam głos. Stał tam Czkawka wraz z Stoickiem, Valką i Pyskaczem.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Astrid!



                                  == CDN....♥ ==

Przepraszam, że next taki krótki, ale muszę jeszcze napisać opowiadanie z dialogiem na polski. Next możliwe, zMieczyk - Ale ja nie mam wielkiego tyłka jak ty!

Szpadka - Ja ci zaraz tak przy...

Nagle usłyszęliśmy jakieś odgłosy dobiegające z Plaży. Szybko zaczęliśmy tam biec.

Perspektywa Astrid

Byłam już na Plaży, na której zobaczyłam Sączysmarka masującego nogę i Śledzika oddychającego głęboko. Podeszłam szybko do nich.

Astrid - A co wy tu robicie?

Sączysmark - To nie ty masz spuchniętą nogę, bo kopnąłaś w głaz i nie napadł cię Straszliwiec.

Astrid -Łał...Gdzie ty byłeś? Już jest noc.

Śledzik - A mnie...Mnie...Mnie gonił Tajfumerang!

Sączysmark - A tobie co?

Spojrzałam na Sączysmarka, który pokazywał na moje brudne ubrania. Spojrzałam na nie, a one nie tylko były ubrane, ale i poszarpane.

Astrid - No pięknie! To co teraz?

Śledzik - Słyszycie to?

Nagle coś poruszyło sie w krzakach. Chciałam tam podejść, ale nagle coś wyskoczyło i biegło w moją stronę. Nic nie widziałam, więc nawet nie mogłam się bronić. Szybko wpadłam do wody.

Astrid - Aaaaaaaaaaa!

Szybko wynurzyłam się z wody i zobaczyłam przed sobą Bliźniaków. Rzuciłam się na Mieczyka i zaczęłam go bić kakimś payykiem, który leżał obok mnie w głowę.

Astrid - Jeszcze raz mnie wrzucisz do wody, to tak dostaniesz, że zobaczysz!

Szpadka - Ale widok! Dawaj Astrid!

Głos - Sączysmark?

Szybko odwróciłam się w kierunku, w którym usłyzałam głos. Stał tam Czkawka wraz z Stoickiem, Valką i Pyskaczem.

Astrid - Czkawka?

Czkawka - Astrid!

Szybko wstałam i podbiegłam do niego najszybciej jak mogłam. Przytuliłam się do niego i mocno pocałowałam w usta.

Astrid - Nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię widzę.

Czkawka - Ja też się cieszę, że cię widzę. Nic ci nie jest?

Astrid - Oprócz tego, że jestem cała mokra, mam brudne ubrania i do tego jeszcze są podarte, to wszystko ok.

Czkawka - Chodźmy do domu.

Śledzik- Jak ja się cieszę, że cię widzę Czkawka!

Sączysmark - Ja też! Wybawicielu nasz!


Perspektywa narratora


Czkawka po słowach Sączymarka miał zdziwioną, a zarazem roześmianą minę. Z resztą nie tylko on, bo Bliźniaki i Śledzik mieli podobne miny do niego.

Mieczyk - Ty, a jemu co?

Szpadka - A ja mam wiedzieć.

Mieczyk - Smark, a tobie co?

Sączysmark - Mam dość tej wyspy! Tu jest zimno, mokro i ciemno!

Wszyscy zaczęli się śmiać łącznie ze Stoickiem. W krótce wszyscy byli na Ber gdzie czekały na nich smoki. Od razy, gdy ich zobaczyli podbiegli się przywitać.

Astrid - Wichurka też tęskniłam!

Śledzik - Sztusia!

Sączysmark - Hakokieł! Ty gadzie!

Mieczyk - Jak dobrze was widzieć! Jesteśmy cali! No może nie całkiem, bo Szpadce coś się stało w głowę.

Szpadka - Ej!

Dziewczyna uderzyła brata w ramię. Szczęśliwy przyszły wódz podszedł do nich i zaczął dopytywać się co się stało z każdym z nich.

Czkawka - Co się u was działo?

Sączysmark - Nawet nie pytaj!

Valka - Może chodźcie do domu, bo zamarzniemy.

Pyskacz - Dobry pomysł.

Wszysy weszli do domu wodza i usiedli przy stole, który był na tyle duży, że wszyscy zmieścili się. Po chwili każdy zaczął opowiadać co robił w lesie.

Szpadka - Ja tam nie wiem jak się znalazłam w lesie, ale byłam na drzewie razem z Mieczykem.

Mieczyk - Wiecir jaką miałem super pobudkę?

Szpadka - Prawie spadł z drzewa jak dostał ode mnie.

Mieczyk - Wcale, że nie!

Szpadka - Tak!

Mieczyk - Nie!

Czkawka - Dobra! Już domyślamy się co się stało.

Śledzik - Ja się obudziłem przy jaskini gdzie spotkałeś Płomienia, a póxnej zaczął gonic mnie Tajfumerang. Dopiero przy Plaży go zgubiłem.

Sączysmark - Ty to miałeś pikuś! Ja kopnąłem w głaz, a później napadł na mnie...

Valka - Alice?

Sączysmark - Straszliwiec!

Wszyscy uderzyli się w głowę i jękneli ze znudzenia. Valka w tym czasie podała kolację wszystkim i usiadła ponownie przy stole.

Stoick - A co u ciebie Astrid?

Pyskacz - Właśnie! Nic nie mówisz.

Astrid - A co mam mówić? Przecież Mery zginęła.

Wszyscy spuścili głowy w dół i siedzieli w ciszy. Jedyna Astrid miała podniesioną głowę i patrzyła sufit. Nastała niezręczna cisza, którą po chwili przerwał Czkawka.

Czkawka - As nie wiemy czy zginęła, ale znajdziemy ją. Obiecuję.

Astrid - Wiem.

Valka - Może zostaniecie dzisiaj u nas na noc? Przyszykuję wam pokoje.

Śledzik - No...Yyyy...

Stoick - Nie powinniście w tym stanie wracać do domów.

Astrid - Ale...

Czkawka - To żaden problem. W końcu i tak nudzę się w domu, więc co?

Sączysmark - Zgoda. Tylko pójdę powiedziec tacie.

Pyskacz - Ja pójdę powiedzieć, bo i tak wybieram się już do domu i przyniosę wam piżamy.

Jeźdźcy przytaknęli głowami i zaczęli jeść kolację. Po zjedzonym posiłku przyszedł Pyskacz i podał im ich piżamy. Po kolei każdy poszedł wziąć prysznic i przebrać się.

Czkawka - Astrid śpisz ze mną, Sączysmark i Śledzik w pokoju gościnnym, a Bliźniaki w salonie.

Astrid - Ok. To ja już pójdę się przebrać.

Wojowniczka poszła do łazienki, a po chwili przyszła ubrana w piżamę. (opis piżam: Mieczyk miał krótkie zielone spodenki i koszulkę na ramiączka w kolorze beżu, Szpadka miała spodniczkę i koszulkę na ramiączka w tej samym kolorze co spodniczka, czyli fioletowa. Sączysmark miał czarne spodnie i pomarańczową koszulkę, Śledzik miał niebieskie spodnie i długą koszulę w kolorze jasnego brązu. Czkawka miał koszulkę w kolorze zieleni i krótkie spodenki w ciemno - zielonym kolorze, a Astrid miała krótkie spodenki w białym kolorze i koszulkę odkrywającą jej brzuch w kolorze błękitnym). Astrid powoli weszła do pokoju Czkawki, ale go tam nie było. Zeszła na dół i zobaczyła jej narzeczonego przyglądającemu się czemuś. Podeszła i stanęła obok niego. Jakież było jej zdziwienie kiedy zobaczyła...

Dedyk dla Adve i Vanessa! Gratuluję!

52. Czas na wojnę, czyli wspomnienia powracają, a z nimi dawni znajomi

Perspektywa narratora


Jakież było jej zdziwienie, gdy zobaczyła Szpadkę i Mieczyka śpiących przytuleni do siebie.;p Astrid spojrzała na swojego narzeczonego, który patrzył na to wszystko z otwartymi ustami.

Astrid - Widzisz to samo co ja?

Czkawka - Tak. A najlepsze jest to, że to nie sen.

Astrid - Wiesz...Dziwnie tak wyglądają.

Chłopak popatrzył na nią pytającym wzrokiem. Dziewczyna przwwróciła oczami i zaczęła wyjaśniać o co jej chodziło.

Astrid - No, bo sam wiesz, że oni nigdy nie lubieli...

Czkawka - Nienawidzieli.

Astrid - Eh...Nienawidzieli się do siebie przytulać. A teraz...Sam widzisz.

Nagle Szpadka odwróciła się na drugi bok i zaczęła coś mamrotać nie waidomo co, ponieważ mówiła tak cicho, że nie było można jej zrozumieć.

Czkawka - Idziemy?

Astrid - Jasne.

Para weszła do pokoju chłopaka i usiadła na łóżku. Nastała znów niezręczna cisza. Czkawka położył się na łóżku i zaczął uśmiechać się pod nosem. Zauważyła to Astrid.

Astrid - Czemu się tak uśmiechasz?

Czkawka - Wiesz, przypomniałem sobie to jak pierwszy raz przyszedłem na zajęcia na Arenę Smoków.

Astrid - Przypominam ci, że teraz to jest Smocza Akademia.

Czkawka - Lubisz się przekomarzać?

Astrid - Nawet nie wiesz jak.

Czkawka momentalnie podniósł się i zaczął łaskotać wojowniczkę. Dziewczyna śmiała się i nie mogła przestać. W końcu zaczęła piszczeć, aż Czkawka przestał ją łaskotać.

Czkawka - I co?

Astrid - A to.

Astrid podniosła się i pocałowała Czkawkę namiętnie w usta. Nagle usłyszeli otwieranie drzwi. Szybko oderwali się od siebie, a po chwili do pokoju weszła Valka wraz z Stoickiem.

Valka - Nie przeszkadzamy?

Astrid - Nie.

Stoick - To dobrze.

Czkawka - O co chodzi?

Valka - Chcielibyśmy porozmawiać o tym co będzie dalej.

Czkawka - Czyli?

Stoick - O wojnie, o tym co się może stać...

Czkawka - Już nie musisz wymieniać. Wiem o co ci chodzi.

Astrid - Ale co mamy zrobić? Przecież Alice przypłynie tutaj z całą flotą i swoją armią.

Valka - Wiemy. Dlatego musimy się przygotować.

Czkawka - Ale kiedy mogą ponownie zaatakować?

Stoick - Najprędzie za tydzień. Mamy mało czasu.

Czkawka - Dobra. Jutro o tym porozmawiamy, a teraz wyśpijmy się.

Valka - Masz rację. Dobranoc.

Czkawka i Astrid - Dobranoc.

Valka i Stoick wyszli z pokoju chłopaka. Astrid i Czkawka popatrzyli na siebie ze strachem i miłością. Dziewczyna przytuliła się do chłopaka.

Astrid - Nie chcę, żeby coś komuś się stało.

Czkawka - Ja też nie. Ale napewno będzie dobrze.

Astrid popatrzyła na Czkawkę i uśmiechnęła się, ale wyszedł jej tylko grymas. Po chwili oboje zasnęli przytuleni do siebie mając nadzieję na lepsze jutro.


Perspektywa Czkawki


Obudziłem się rano, ale miałem dziwne uczucie. Czułem, że ten dzień przyniesie coś niespodziewanego, a zarazem okropnego i przeraźliwego. Bałem się, bo moje przeczucia zawsze się sprawdzają. Przytuliłem do siebie mocniej Astrid i pocałowałem w czoło. Pięknie spała. Wiem, że zawsze to mówię, ale ją kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej.

Czkawka - (szeptem) Obiecuję ci Astrid, że nikomu nic się nie stanie i wszystko będzie jak dawniej. Masz moje słowo.

Nagle Astrid poruszyła się i przewróciła na drugi bok. Uśmiechnąłem się i położyłem swoją rękę na jej talii. Zamknąłem oczy i spróbowałem zasnąć. Ale niestety usłyszałem róg zwiastujący przybycie wroga lub kogoś innego do portu.

Astrid - Co jest?

Czkawka - Nie wiem. Chodźmy.

Astrid - Dobra.

Wyszliśmy z mojego domu i poszliśmy w stronę portu. Byli tam już mój tata, mama, jeźdźcy i Pyskacz. Wszyscy w piżamach tak jak my. Podeszliśmy bliżej i popatrzyłem na dwie osoby wysiadające z statku.

Sączysmark - Uhuhu...Dziewczyny.

Szpadka uderzyła Smarka w głowę, a ten popatrzył na nią z niewinnym uśmiechem. Dziewczyna tylko pokiwała głową. Spojrzałem znów w stronę dwóch osób. Przecież ja je znam. Strasza kobieta o brązowych włosach i szarych oczach i dziewczyna o zielonych oczach i rudych włosach.

Czkawka - Atlanta! Xena!

Podbiegłem szybko do nich. Chyba mnie nie poznały. No tak, minął już rok od czasu naszego spotkania.

Mieczyk - Kim one są?

Valka - Czkawka może przedstawisz nas?

Czkawka - A tak. Atlanta i Xena, tak?

Kobieta - Tak. Czkawka to ty?

Uśmiechnąłem się i przytuliliśmy się. Po minie Astrid wiedziałem, że była niezadowolona. Po chwili chrząknęła.

Czkawka - To jest Atlanta i Xena.

Stoick - Przecież Xena to siostra Dagura.

Xena - No tak. Ale ja nie chcę wam nic zrobić.

Czkawka - Atlanta i Xena pomogły mi kiedyś. Pamiętacie?

Valka - No tak.

Czkawka - To są...

Pokazałem na moich rodziców i przyjaciół oraz Astrid.

Czkawka - Moja mama Valka, mój tata Stoick Ważki i wódz tej wyspy. To są moi przyjaciele. Sączysmark, Śledzik, Mieczyk i Szpadka. A to moja Astrid.

Atlanta - Więc to jest ta przywódczyni, która zabiła Dagura. Należą ci się gratulację.

Astrid - Ale za co?

Xena - Uwolniłaś wszystkich od mojego brata. Dziękuję ci Astrid.

Moja narzeczona popatrzyła na mnie, a ja tylko uśmiechnąłem się i złapałem jej dłoń. Xena popatrzyła na nas z uśmiechem i łzami w oczach. Przypomniała mi się Mery, gdy mówiła o swoim chłopaku. Na samą jej myśl przypominam sobie jak cierpiałem za Astrid.

Stoick - Więc dlaczego odwiedziliście nas?

Atlanta - Alice jest blisko nas. Chce zaatakować waszą wyspę z zaskoczenia, ale ma podobno potężną broń.

Valka - Skąd to wiesz?

Atlanta - Dowiedziałam się od mojego przyjaciela, który jest tam jako strażnik.

Śledzik - Thorze!

Mieczyk - To przecież nie jest takie straszne!

Wszyscy popatrzyli na Mieczyka. Odwróciliśmy się w stronę Atlanty i Xeny. Astrid ścisnęła mocniej moją dłoń, więc wiedziałem, że się boi. Zawsze tak robi, gdy coś ją dręczy czy boi się czegoś.

Stoick - To może chodźmy do Twierdzy, ale najpierw przebierzmy się.

Pyskacz - Co racja to racja. Wiking w piżamie to nie wiking w pracy.

Wszyscy poszliśmy w swoje strony. Ja i Astrid poszliśmy do mojego domu się przebrać, ale zapomnieliśmy, że ubrania Astrid są poszarpane i brudne.

Astrid - W co ja mam się ubrać? Musze iść do domu i ubrać coś innego.

Czkawka - Zaczekaj. Ja się tylko przebiorę i pójdziemy razem.

Astrid - Ale przecież mogę iść sama.

Czkawka - A jeśli coś ci się stanie? Nie daruję sobie tego.

Astrid - Nic mi się...

Nagle Astrid upadła na podłogę, a ja podbiegłem do niej. Popatrzyłem jej w oczy i...


Perspektywa Astrid


Zaczęło mi się dziwnie kręcić w głowie. Upadłam na podłogę i widziałam wszystko za mgłą. Słyszałam tylko krzyki mieszkańców Berk. Wszystko było jak w rzeczywistości. Nagle poczułam czyjąś dłoń podnoszącą mój podbródek.

Czkawka - As! Astrid! Co się dzieje?

Astrid - Czkawka?

Wiedziałam, że to był on, ale musiałam się upewnić. Zaczęłam się trząść, ale nie z zimna tylko ze strachu. Zobaczyłam na moich dłoniach krew, ale nic nie czułam, że mam mokrą rękę.

Czkawka - Astrid...

Popatrzyłam na niego i mgła z moich oczu zniknęła jakby ktoś strzepnął ją. Zobaczyłam, że moje ręce są suche i nie ma na nich krwi.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Czkawka!

Rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam. Z moich oczu popłynęło kilka łez, a on mocniej mnie do siebie przytulił. Osunęłam się od niego i popatrzyłam prosto w oczy.

Czkawka - Astrid co się stało?

Astrid - Ja...Ja nie wiem.

Czkawka - Ale jak to nie wiesz?

Astrid - N...Nie...Nie wiem. Przepraszam.

Znów z moich oczu popłynęło kilka łez. Tym razem nie wtuliłam się w Czkawkę, tylko wstałam i pobiegłam do mojego domu. Gdy weszłam szybko pobiegłam do mojego pokoju i do łazienki. Przebrałam się w czarne legginsy i długą czerwoną tunikę. Włosy rozpuściłam i wyszłam prosto do Szpadki, by pomogła mi w czymś.

Wichura - Wrrrrrrr.

Astrid - Nic mi nie jest. Lecimy do Szpadki, ok?

Wichura - Wrrrraauuu!

Poszłyśmy do domu mojej przyjaciółki i zapukałam. Otworzył mi Mieczyk, który dziwinie się na mnie patrzył.

Astrid - No co? Mam coś nie tak?

Mieczyk - Wyglądasz...Tak jakoś...

Astrid - Inaczej? Źle?

Mieczyk - Dziwnie.

Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Niby jak dziwnie mam wyglądać skoro przed wyjściem widziałam się w lustrze i wszystko było w porządku.

Astrid - Eh...Jest Szpadka?

Mieczyk - Chyba...Jest! A może nie.

Szpadka - Jestem cymbale!

Szpadka wciągnęła mnie do swojego domu, a Mieczyk gdzieś poszedł. Poszłyśmy do jej pokoju, żeby nikt nas nie słyszał, ale i tak nikogo nie było w domu.

Szpadka - Więc o co chodzi?

Astrid - Musisz mi pomóc.

Szpadka - Ok. Ale pomóc w czym?

Astrid - Pomożesz mi odszukać Mery?

Zrobiła wielkie oczy i patrzyła na mnie jak na niezrównoważonego psychicznie. Wyczekiwałam jej odpowiedzi, aż w końcu odpowiedziała mi.

Szpadka - Dobra, ale mam o tym komuś powiedzieć, czy co?

Astrid - Nie. Nie mów o tym nawet Mieczykowi, ani swojemu ojcu. Ok?

Szpadka - Jasne. Przecież przyjaciółki się trzymają zawsze razem.

Szpadka miała rację. Była ona moją jedyną przyjaciółką, z którą kiedyś nie mogłam, a nawet nie chciałam rozmawiać, ale teraz nic bym bez niej nie zrobiła. Jest dla mnie jak siostra.


Perspektywa narratora


Czkawka siedział w Twierdzy i przysłuchiwał się rozmowie Atlanty ze Stoickiem i jego matką. No może nie do końca. Ciągle myślał o tym co się stało dzisiaj rano. Nie wiedział dlaczego Astrid wybiegła i nic mu nie powiedziała.

Stoick - Czkawka co o ty myślisz?

Chłopak szybko otzrąsnąłe się z zamysleń i popatzrył niewinnym zwrokiem na swojego ojca. Ten tylko westchnął i dalej mówił. Jednak Valka wiedziała, że coś się dzieje. Stoick nie mógł tego wyczuwać, ponieważ więcej charakteru Czkawka odziedziczył po Valce.

Valka - Czkawka? Wszystko wporządku?

Czkawka - Nie. Astrid dzisiaj rano zasłabła i wybiegła z domu jak błyskawica. Nawet nie chciała mi powiedzieć co się jej stało.

Valka - Porozmawiaj z nią. Idź do niej, a nie siedźz tu i myśl nad wszystkim.

Czkawka - Ale ona...Nie wiem co jej się stało.

Valka - Uwierz mi. Jeśli porozmawiacie to wszystko będzie dobrze.

Czkawka - No dobrze.

Chłopak wyszedł z Twierdzy i wraz ze swoim smokiem udał się do domu jego narzeczonej. Gdy chciał zapukać, zauważył wojowniczkę idącą z Szpadką w stronę lasu.

Czkawka - Szczerbaek idziemy trochę poszpiegować.

Szczerbatek - Wrrrr.

Czkawka - Raz nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Idziesz?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Przyszły wódz wraz z Alfą ruszyli za dziewczynami. Ale niestety przy lesie zgubili je z widoku. Zrezygnowany Czkawka poszedł do domu i położył się na łóżku.

Czkawka - O co chodzi? Co jej się stało?

Kilka godzin później. Astrid wraz z przyjaciółką wracały do wioski po nieudanym poszukiwaniu.

Astrid - Myślisz, że ją znajdziemy? Ona może być wszędzie.

Szpadka - Nie wiem. Aron podobno się załamał.

Astrid - Szkoda mi go. Nie wiem jak mu pomóc. Zawsze chciałam pomagać innym, ale wojowniczki nie rozczulają się.

Szpadka - Jednak masz coś w sobie z dziewczyny.

Astrid - Ty nie jesteś lepsza. Sama zakochałaś się w Sączysmarku i...

Dziewczyna w porę ugryzła się w język. Chciała powiedzieć co widziała poprzedniej nocy u Czkawki na kanapie, ale wiedziała, że Szpadka nie wytrzyma tego.

Szpadka - No co? Powiedz.

Astrid - Nic. Pomyliłam się. To może ja póje poszukać już Czkawki?

Szpadka - Przecież nie chciałaś z nim rozmawiać. Oj As kręcisz mi tu.

Astrid - Ja? Nie.

Szpadka - Nie? Naprawdę?

Nagle na szczeście dziewczyny przebiegl obok nich Szczerbatek, a za nim goniący go Czkawka. Szpadka spojrzała na Astrid i poszła w przeciwną stronę. Astrid odwróciła się i zobaczyła przed sobą duże zielone oczy smoka. Uśmiechnęła się i pogłaskała go za uchem.

Astrid - Co tam Szczerbuś? Pan już cię denerwuje?

Szczerbatek - Wrrrrraauuu.

Astrid - Hahahaha! Współczuję.

Czkawka - Bardzo śmieszne Szczerbek!

Szczerbatek- Wrrrauuu!

Smok zaczął bawić się z Wichurą. Czkawka podszedł do wojwoniczki i spojrzał w jej piękne niebieskie niczym morze oczy. Rozmarzył się, ale zaraz przypomniał sobie, że musi z nią porozmawiać.

Czkawka - As dlaczego uciekłaś dzisiaj rano?

Astrid - No...


Perspektywa Astrid


Powiedzieć mu czy nie? Sama nie wiem. Popatrzyłam na niego, a on zrobił minę, że mam mu wszystko powiedzieć. Wiedziałam, że i tak nie odpuści.

Astrid - No...Ja zobaczyłam na moich rękach krew i słyszałam krzyki wikingów.

Czkawka - Ale jak?

Astrid - Nie wiem. Wszystko widziałam jak za mgłą.

Czkawka - Czemu nie powiedziałaś?

Astrid - Bałam się, że może znów ten demon mnie...

Czkawka - Nie. Demon już zginął na zawsze, ale zaczekaj.

Astrid - O co chodzi?

Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Czy demon coś mi zrobił? Wystraszyłam się. Czkawka złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do domu...

Astrid - Gothi? Po co nam Gothi?

Czkawka - Zobaczysz.

Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy szamankę robiącą jakieś lekarstwa. Na nasz widok uśmiechnęła się, ale był jeszcze potrzebny Pyskacz.

Czkawka - Zaczekaj tu, a ja pójdę po Pyskacza.

Zanim zdążyłam coś powiedzieć już go nie było. Spojrzałam na Gothi i uśmiechnęłam się nieśmiało. Staruszka odwzajemniła gest i pokazała na łóżko. Chyba mam usiąść. Chwilę później przyleciał Pyskacz i Czkawka.

Pyskacz - Co się stało Astrid?

Astrid - A skąd ja mam wiedzieć?

Gothi podeszła do mnie i kazazła otworzyć szeroko usta. Później sprawdziła moje oczy, uszy i ręce. Po chwili zaczęła coś bazgrać.

Czkawka - Co pisze?

Pyskacz - Pisze, że demon poprzestawiał jej głowę.

Już miał dostać laską, ale szybko się poprawił. Wiedziałam, że chodzi o demona.

Pyskacz - Pisze, że jest jeszcze w szoku po tym jak demon ją opanował i widzi coś co się może zdarzyć.

Czkawka - A jest lekarstwo na to?

Pyskacz - Pisze, że musi czekać do...

Astrid - Do?

Czkawka - Pyskacz?

Pyskacz - Do śmierci.

Na te słowa popatrzyłam na Czkawkę. W oczach już było widać łzy. Podziękowaliśmy Gothi poszliśmy do domu Czkawki. Gdy weszliśmy do jego pokoju, usiedliśmy na łóżku i patrzyliśmy na siebie.

Astrid - I co teraz? Co jeśli ktoś zginie na wojnie?

Czkawka - Nikt nie zginie. Obiecuję ci to.

Pocałował mnie w usta. Po chwili powiedział, żebym została, a sam gdzieś poszedł.


Perspektywa Stoicka


Valka opowiedziała mi o tym co się stało. Nagle do domu wszedł Czkawka ze łzami w oczach.

Valka - Co się stało?

Czkawka - Mamo...Astrid ma szok po tym demonie i będzie widziała to co się może stać.

Stoick - Nie da się tego wyleczyć?

Czkawka - Nie.

Valka - Biedna dziewczyna.

Wstałem i podeszłem do Czkawki. Uśmiechnąlem się i przytuliłem go. Dobrze wiedziałem jak się czuje, ponieważ sam tak sieczułem, gdy straciłem Valkę.

Stoick - Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Czkawka - Mam nadzieję.

Już chciał iść, ale przypomniało mi się, że mam mu cos powiedzieć.

Stoick - Czkawka, jeśli Alice zaatakowałaby szybciej, to jesteśmy gotowi.

Czkawka - To dobrze.

Nim się obejrzałem już go nie było. Westchnąłem i popatrzyłem na Val, która zaczęła chichotać. Popatrzyłem na nią ze zdziwieniam.

Stoick - No co?

Valka - Już wiadomo po kim się dał.

Stoick - Czyli?

Valka - Po tobie. Ty też jak miałeś ze mną porozmawiać uciekałeś i nim się obejrzałam już ciebie nie było.

Stoick - Ale charakter ma po tobie. Uparty jak Jak.

Valka - Bardzo śmieszne.


Perspektywa narratora


Następnego dnia wszyscy jeszcze smacznie spali sobie w swoich łóżkach, ale nagle obudził ich dźwięk rogu. Wszyscy szybko zaczęli się ubierać i wybiegli z domów.

Stoick - Co się dzieje?

Pyskacz - Atakują!

Stoick - Wszyscy przygotować się! Po broni do zbrojowni!

Wikingowie jeden po drugim wchodzi do zbrojowni. Po chwili każdy był uzbrojony.

Czkawka - Wsiadamy na smoki i czekamy na atak!

Astrid - Jasne!

Mieczyk - Mam pytanie.

Czkawka - Jakie?

Mieczyk - Czemu oni tak wcześnie zaatakowali? Miałem taki piękny sen, że Szpadka spadła ze schodów i zaczęła ryczeć.

Wszyscy spojrzeli na niego, ale po chwili siostra chłopaka uderzyła go w ramię. Na szczęście Sączysmark i Śledzik ich rozdzielili.

Czkawka - Śledzik lecisz na statki i rozwalasz ich maszty. Sączysmark, ty zioniesz ogniem w to co zostanie ze statków, a potem robisz wiatr. Bliźniaki okrążacie wojowników Alice i robicie zasłonę dymną. Astrid strzelasz w Alice kolcami i nie dajesz jej dojść do statków. Ja i Szczerbatek zajmiemy się resztą.

Wszyscy - Jasne!

Po chwili każdy już był gotowy do rozpoczęcia wojny. Jednak Czkawce coś przeszkadzało. Popatrzył na swoich przyjaciół, do których po chwili podlecieli Lilion, Eret, Elion i Aron.

Czkawka - Słuchajcie. Ja lecę po Albrechta.

Lilion - No ok, ale po co?

Czkawka - Dzięki nim będzie mieć większe szanse.

Elion - Ale przecież mamy smoki.

Czkawka - No tak, ale...

Eret - Czkawka chce powiedzieć, że jeśli smokom coś się stanie możemy tego nie wygrać.

Czkawka - Lecę!

Astrid - Lecę z tobą!

Czkawka - Lepiej nie. Jesteś potrzebna tu na Berk.

Astrid - Zostawiasz mnie z nimi?

Mieczyk - Co to miało znaczyć z nimi?

Astrid popatrzyła się na Mieczyka, a później na swojego narzeczonego, który się uśmiechał. Zrezygnowała westchnęła.

Astrid - Dobra, leć!

Śledzik - Ale smokom nic nie będzie, prawda?

Astrid - Śledzik nie wiemy. Zawsze może się coś stać.

Czkawka - To ja lecę. Przylecę najszybciej jak będę mógł.

Sączysmark - Dobra, leć!

Przyszły wódz szybko poleciał w przeciwna stronę. Na jego szczęście wojska Alice nie zauważyły go.


53. Dziękuję za...nic...Ja teraz odchodzę, dziękuję, przepraszam i...

Perspektywa Czkawki


Szybko wyleciałem z Berk i czym prędzej wylądowałem na wyspie Łupieżców. Od razu zauważyłem Heatherę. Szybko do niej podleciałem i przywitałem się.

Heathera - O! Czkawka! Co cię tu sprowadza?

Czkawka - Wiesz gdzie jest Albrecht?

Heathera - Teraz jest zwołanie w Twierdzy. Ale...

Czkawka - Dobra! Dzięki Heathera!

Polecieliśmy do Twierdzy. Szybko zeskoczyłem ze Szczerbatka i kazałem mu zostać. Po mimo tego stawiał opór.

Czkawka - Oj, Szczerbek! Nic mi nie będzie.

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - Jak coś to zacznę wołać.

Szczerbatek - Wrrrr.

Czkawka - Tak, tak. Też cię kocham.

Weszłem do Twierdzy i zobaczyłem Albrechta mówiącego coś do innych. Podeszłem do niego i chrząknąłem.

Albrecht - Czkawka! Jak miło cię widzieć!

Czkawka - Ciebie też.

Albrecht - Co cię tu sprowadza?

Czkawka - Na naszą wyspę napadła Alice.

Albrecht - A to...

Czkawka - Nie znasz. Potrzebujemy waszej pomocy. Sami nie damy rady. Jej flota jest większa niż Drago.

Albrecht - Daj nam dwie godziny i będziemy. Jeśli nam pomożesz to nawet godzinę.

Czkawka - Dobra.


Perspektywa Śledzika


Walka już się zaczęła, a Czkawki jeszcze nie ma. Co mamy robić?

Astrid - Każdy na swoje pozycje! Raz dwa!

Ustawiliśmy się na swoich pozycjach. Dobrze, że Astrid jeszcze nie jest zdenerwowana. Czasami boję się z nią zostawać. Jest ostra i nie płacze.

Astrid - Śledzik! Atakujemy!

Śledzik - Już! Już!

Lecieliśmy do ataku. Ze statków zaczęli strzelać sieciami, ale omijaliśmy je z łatwością. Gdy już znaleźliśmy się blisko statków zaczęliśmy je spalać.

Śledzik - Dawaj Sztusia!

Sączysmark - Jeeee! I to ja lubię!

Mieczyk - Ale czad!

Szpadka - Jeszcze! Dawaj!

Astrid - Sączysmark ogień!

Hakokieł zapalił się, a Wichurka wystrzeliła kolce. teraz tylko ja i Sztukamięs musieliśmy spalić to co zostało po statkach. Przybliżyliśmy się, ale nagle coś wynurzyło się z wody i odepchnęło nas.


Perspektywa Valki


Wszystko dobrze szło dopuki coś nie zaczęło wynurzać się z wody. Wszyscy stanęli i patrzeli na to coś. Po chwili z wody wyszedł ogromny i nikomu nieznany smok.

Stoick - Val! Co to jest?!

Valka - Nie wiem! Pierwszy raz to widzę!

Phelgma - I co teraz?!

Stoick - Walczymy, a my na smoki i atakujemy!

Szybko wsiedliśmy na smoki i wzbiliśmy się w górę. Podlecieliśmy do Astrid i reszty. Dawali sobie całkiem radę.

Pyskacz - Może pomóc?

Śledzik - A chętnie. Tylko czekamy na Czkawkę.

Valka - A gdzie on jest?

Astrid - Poleciał po Łupieżców.

Nagle smok zaczął ryczeć. Smoki nie panowały nad tym. To nie był smok, który przedtem wyszedł z ziemi. Ale był jakoś dziwnie podobny.

Alice - I co? Podoba wam się matka tamtego smoka?

Valka - A więc matka?

Alice - Tak. I co teraz zrobicie?

Stoick - Będziemy walczyć dopuki nie zginiemy!

Alice - Hahahahaha! Proszę bardzo!

Zaczęliśmy atakować, ale z tym smokiem nie da się walczyć. Nagle smok zamiast zionąć ogniem wypluł na wikingów ogromną falę wody.

Astrid - Teraz to przesadziłeś!

Eret - Do ataku!

Valka - Nie! Stop!

Lilion - I tak może być zawsze!


Perspektywa Lilion


Bałam się i to jak, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Ruszyliśmy na smoka, ale on taj jakby znał każdy nasz ruch. Gdy ktoś go atakował pluł w niego wodą, ale na szczęście każdy to omijał.

Lilion - Elion jakby co to zawsze byłaś moją jedyną siostrą i bardzo cię kocham.

Elion - Ja ciebie też. Ale...Postaraj się nie zginąć.

Lilion - Postaram się, ale nic nie obiecuję.

Elion - Atak!

Każdy z nas zaczął uderzać w smoka czym popadnie. Mieliśmy nadzieję, że to zniszczy smoka i, że Czkawka szybko wróci.


Perspektywa Czkawki


Byliśmy prawie gotowi. Albrecht ładował już ostatnią broń. Już miałem wsiadać na Szczerbatka, ale zatrzymała mnie Heathera.

Heathera - Czkawka! Lecę z wami!

Czkawka - To nie jest dobry pomysł.

Heathera - Jestem waszą przyjaciółką i wiem co robię. Wiem, że mogę zginąć, ale jestem gotowa na wszystko.

Czkawka - Ale...

Heathera - Czkawka proszę. Widziałam jak Astrid walczyła o wolność Berk z Dagurem. Chciałabym być taka jak ona, ale wiem, że to nie możliwe. Proszę.

Czkawka - No dobra. Nie wiemy czy wygrywają, dlatego sprowadziłem tu kilka smoków, które pociągnął statki.

Albrecht - Dobra! Gotowi?!

Wszyscy - Tak!

Zaczepiliśmy smoki o statki i zaczęliśmy lecieć. Bałem się, że nie zdążymy, że już może być za późno i, że może ktoś już zginął.


Perspektywa Astrid


Walczyliśmy już...W sumie to sama nie wiem ile. Ale na pewni zbyt długo jak na taka zwykłą wojnę. Podleciałam bliżej smoka, ale to był mój błąd. Smok splunął we mnie wodą, ale gorącą. Zaczęłam spadać razem z Wichurą.

Astrid - Aaaaaaaaaaaaaaa!

Valka - Astrid!!!

Stoick - Nie!!!

Spadałam coraz szybciej, a miałam uczucie jakby coraz wolniej. Uświadomiłam sobie jak bardzo koachałam tych, których teraz zostawię. Ostatni raz zobaczę jego zielone, pełne miłości i niepewności oczy. Ostatni raz usłyszałam ryk mojej smoczycy spadającej za mną. Przed oczami miała obraz Czkawki. Po chwili widziałam szczęśliwe Berk. Ostatni oddech, ostatnia taka chwila, ostatnie spojrzenie ku ziemi i ostatni mój uśmiech. To wszystko minęło jak płomień bezpowrotnie. Później poczułam uderzenie i ból, ale w sercu. Tak skończyła się moja historia życia.


Perspektywa narratora


Dziewczyna, która oddała życie za wolność innych leżała bez ruchu na ziemi. Każdy spojrzał w jej stronę z żalem, smutkiem, cierpieniem lub bezsilnością. Nikt nie mógł uwierzyć w to co się przed chwilą stało. Zrozpaczona Valka podbiegła do swojej przyszłej synowej wraz z jeźdźcami i innymi wikingami. Podczas, gdy wojska wroga patrzyły na tą scenę bez uczuć.

Valka - Nie! Astrid! Nie! Proszę! Błagam! Nie!

Śledzik - To nie możliwe!

Szpadka - As...Astrid! Nie! Proszę! Dlaczego?!

Sączysmark - Co będzie z Czkawką? Przecież jak on się dowie...

Pyskacz - Ona oddała za nas życie. Wielu tak zrobi na tej wojnie.

Każdemu po twarzy spłynęła łza. Wszyscy byli bezradni. Matka Czkawki dławi się własnymi łzami. Została zabrana przez swojego męża i otulona kocem.

Stoick - Cichutko...Już nic tego nie zmieni. Pyskacz zabierz ją do kuźni i przykryj.

Pyskacz - Jasne.

Kowal zabrał ciało wojowniczki. Każdy spojrzał na Alice ze wściekłością. Wandale byli gotowi do walki chociaż i tak wiedzieli, że nic już ich nie ocali. Każdy walczył o swoją własność i nie zamierzał się wycofywać. Walka po raz kolejny rozpętała się. Nagle na morzy zobaczono statki, a po chwili z nich wyszli Łupieżcy. Po chwili smoki były wolne i gotowe do walki. Z jednego statku wyszli Albrecht, Heathera, Czkawka i Szczerbatek.

Czkawka - Alice wojna teraz się zacznie!

Alice - Nie byłabym tego taka pewna!

Czkawka - Co? O czym ty mówisz?

Alice - Niech ci rodzice powiedzą!

Chłopak popatrzył na rodziców wyczekująco. Valka rozpłakała się, a reszta spuściła głowy. Zmieszany Czkawka podszedł do swoich rodziców.

Czkawka - Mamo? Tato?

Stoick - Ja...Nie potrafię. Niech Pyskacz ci pokaże.

Wojna toczyła się dalej podczas, gdy kowal prowadził swojego przyjaciela i jego smoka do kuźni. Gdy weszli mężczyzna popatrzył na chłopaka i poklepał go po plecach mówiąc.

Pyskacz - Bądź dzielny. To nie koniec świata.

Pyskacz zaprowadził go do stołu, na którym leżała Astrid okryta kocem. Mężczyzna kazała odkryć przyszłemu wodzowi ciało. Chłopak posłusznie wykonał polecenie kowala i zamarł.

W Twoich ra­mionach zim­na, pobladła

Dłoń mo­ja w geście pożeg­na­nia opadła

Os­tatni raz ser­ce le­niwie zabiło

Spoj­rze­nie mo­je na zaw­sze zmroziło

Os­tatni­mi siły, wyczer­pa­na do granic

Wy­powie­działam słowa...

... „Dziękuję... za nic...”

Najlepiej czy ta się przy tej piosence - https://www.youtube.com/watch?v=v31w4pptp-M


Nigdy nie zapomnę jej.

Wspomnienia Czkawki


Perspektywa Czkawki


Nie...Nie...Nie!!! To nie może być prawda! Błagam! Dlaczego ona, a nie ja?! Dlaczego?! Stałem właśnie przed ciałem mojej narzeczonej, moje miłości. Nie wiem co się ze mną stało, ale ogarnęła mnie złość jak nigdy. Z moich oczu leciały łzy, ale nie smutku czy tęsknoty. To były łzy złości, cierpienia i wściekłości.

Czkawka - Jak?! Pyskacz jak?

Pyskacz - Sami nie wiemy. Ten smok...

Popatrzyłem na niego, bo chwilowo się zaciął. Z jego oczu również spływały łzy. Po chwili mówił dalej.

Pyskacz - Ten smok, to matka tamtego smoka. On...Sam nie wiem jak to się stało, ale splunął w nią gorącą wodą. Zaczęła spadać, a Wichura razem z nią. Obie uderzyły o ziemię.

Czkawka - To się tak nie skończy! Nie pozwole, żeby ktoś zabijał tych, których kocham! Gdzie Wichura?

Pyskacz - Jest w stajni i walczy o życie.

Czkawka - Pomszczę cię Astrid, zobaczysz. Obiecałem ci, że nikt nie zginie, ale cię zawiodłem. Koniec z tym!

Wyszedłem z kuźni i udałem się w stronę walki. Zawołałem Szczerabatka i wzbiliśmy się w górę. Podleciałem do reszty i powiedziałem im co mają robić.

Śledzik - Czkawka...

Popatrzyłem na niego z wyczekującym wzrokiem. Widziałem jak się trząsł, a w jego oczach pojawiają się łzy.

Śledzik - Przykro nam.

Czkawka - Nie spełniłem obietnicy danej As, ale obiecuję wam, że wygramy tą wojnę i to za wszelką cenę!

Podleciałem do smoka i zacząłem w niego strzelać razem ze Szczerbatekim. Okazało się, że Alice jest potężniejsza niż Drago i Dagur. Założę się, że jest jeszcze potężniejsza niż oni obaj razem. Strzeliłem w smoka raz, drugi, trzeci...dwudziesty...setny. Szczerbatek to Alfa i może mieć nieskończoną liczbę strzałów.

Czkawka - Szczerbatek teraz!!!

Wlecieliśmy do gorąej wody, którą smok spluną w nas. Szczerbatek ostatni raz strzelił w smoka i później widziałem tylko ciemność. Obudziłem się w jakimś pomieszczeniu. Zaraz! To mój pokój! Czyli to był sen?

Czkawka - Szczerbatek...

Jak na zwołanie mój smok pojawił się obok mnie i zaczął mnie lizać. Zacząłem się śmiać.

Czkawka - No już Szczerbek. Dobrze wiesz, że cię kocham.

Usiadłem i zobaczyłem, że z moją prawą nogą jest wszystko w porządku. A może to naprawdę sen? Nie. Przecież Astrid, by tu siedziała i trzymała mnie za rękę. Nagle do mojego pokoju ktoś wszedł.

Valka - Czkawka?

Wiedziałem, że to moja mama. Ten głos bym poznał zawsze. Po chwili weszła do pokoju i na mój widok przytuliła mnie. Oddałem uścisk i po chwili odsunąłem się.

Czkawka - Wygraliśmy?

Valka - Tak.

Czkawka - Ile zginęło poza Astrid?

Valka - Tylko Astrid i...

Czkawka - I?

Valka - Tylko Astrid i Heathera.

Na te słowa zamurowało mnie już całkowicie. Heathera nie żyje? Kolejna osoba, którą straciłem jednego dnia. Moja narzeczona i moja przyjaciółka.

Valka - Wieczorem wypływają na łodziach. Przyjdziesz?

Czkawka - Tak...

Czułem jakby ktoś wbijał mi w serce nóż. Jakby ktoś zabrał część mnie. Nie mogę sobie wybaczyć, że nie ma tu już Astrid. Chciałem zostać sam i nigdy nie wychodzić.

Czkawka - Mamo?

Valak - Tak?

Czkawka - Mogę zostać sam?

Valak - Jasne. Jakbyś czegoś potrzebował to powiedz.

Pokiwałem głową na znak, że rozumiem. Mama wyszła, a ja przytuliłem się do Szczerbatka. Tylko on mi został. Mój przyjaciel. Położyłem się na łóżku i zacząłem wspominać chwile razem z Astrid. Tak bardzo bym chciał, żeby tu była. Przypomniało mi się jak pokłóciliśmy się.

Czkawka - Dzisiaj jest przyjęcie. Idziesz?

Astrid - No nie wiem.

Co?! Astrid nie chce iść?! Coś tu jest nie tak. Nie myliłem się. Po chwili Astrid wzięła swój topór i przyłożyła mi go do szyi.

Czkawka - Astrid?

Astrid - Co masz mi to powiedzenia?! No słucham!

Nie wiedziałem o co jej chodzi. Na myśli miałem tylko jedno słowo. Bliźniaki!

Czkawka - Ale co się stało?

Astrid - Ty mi tu nie udawaj! Znam cię i to dobrze!

Czkawka - Ale......

Astrid - Chcesz wiedzieć o co chodzi?!

Spojrzałem na nią. Była cała zdenerwowana i w furii. Delikatnie cofnąłem się do tyłu.

Astrid - Dlaczego odwołałeś zajęcia i kazałeś mi tu zostać?! No mów, no!

Czkawka - Nie chciałem cię denerwować.

Astrid - Powiedz, że mi nie ufasz! Mów!

Czkawka - Astrid.....

Astrid - Ty latasz sobie ze Szczerbatkiem i nic cię nie obchodzi!

Na te wspomnienie uśmiechnąłem się. Pierwsza nasza kłótnia. Później przypomniało mi się jak mówiła mi, że nie chce, żeby ktoś zginął na wojnie.

Astrid - I co teraz? Co jeśli ktoś zginie na wojnie?

Czkawka - Nikt nie zginie. Obiecuję ci to.

Do moich oczu napłynęły łzy. Czułem winę za to, że Astrid teraz nie żyje. Że jej tutaj nie ma, że jej nie ma przy mnie. Uświadomiłem sobie jak bardzo mnie kochała i jak ja ją bardzo kochałem.

Czkawka - Zawiodłem cię Astrid. Może kiedyś mi wybaczysz?

Szczerbatek - Wrrraauuu.

Czkawka - O co chodzi?

Szczerbatek pokazał mi na zegar. Już był wieczór. Szybko wstałem z łóżka i wraz z Szczerbatkiem poszłem na Plażę gdzie mają odpłynąć łodzie. Dotarliśmy na miejsce. Wszyscy już tam byli.

Stoick - Dzisiaj żegnamy dwie dziewczyny, które walczyły o naszą wolność. Oddały życie za naszą wolność. Nigdy im tego nie zapomnimy.

Nie wytrzymałem. Z moich oczu popłynęły łzy. Zresztą innym też. Szpadka przytulała się do Mieczyka, mama ledwo co trzymała się na nogach. Chciałem, żeby Astriś tu była...Żeby moja Astriś wróciła do mnie.

Stoick - Żegnamy wojowniczki, przyjaciółki, narzeczone, dziewczyny z marzeniami. Przed nimi była cała droga, ale los sprawił, że tak szybko ich droga skończyła się. Teraz zapewne są w Valhalli i śmieją się z tego co było. Teraz są szczęśliwe. Oby tak pozostało na zawsze.

Pyskacz - Cisza...Złote is­kry tańczące w ich oczach...Nag­le słychać szum krwi płynącej w żyłach...Do te­go dochodzi łomot serca...Niemy szept...Dłonie się splatają...Od­dechy łączą się w gorzkim po­całun­ku pożegnania...Spoj­rze­nia os­tatni raz do­tykają siebie wzajemnie...Łzy to­pią wspomnienia w żałos­nym cieniu zdrady...Dlaczego? Bo to już koniec...Cisza.

Valka - Brak nam będzie Waszej miłości, głosu, dźwięku śmiechu, siły i uporu.

Śledzik - Żegnajcie już na zawsze w mroku cierpienia i świetle szczęścia.

Sączysmark - To koniec...

Mieczyk - Tak przykro, że już nigdy się nie spotkamy.

Szpadka - Przyjaciółki na zawsze...Na zawsze bez rozłąki.

Spojrzałem w dal ze łzami. Jeszcze wczoraj rano śmiała się i cieszyła, że jest ze mną. Chciała mi towarzyszyć, ale ja chciałem, żeby była bezpieczna i...I nic. Zginęła.

Pyskacz - Trzymaj się mały.

Wziąłem płonącą strzałę i wystrzeliłem z łuku. Po chwili zacząłem mówić, ale co chwile przerywałem, bo łzy lały mi się do ust.

Czkawka - Ostatnia droga, spojrzenie ku ziemi. Thor wzywa już do Valhalli, czas by się rozstać. Żal jest odchodzić, niedane by zostać. Dusze pofrunęły wysoko, zostawiając na ziemi wspomnienia... Nigdy nie zapomnimy was.


Perspektywa narratora


Od śmierci Astrid i Heathery minął już tydzień. Nikt jednak nie pogodził się z ich odejściem. A już na pewno ich przyjaciele.

Szpadka - A jej uśmiech? Nikt nigdy go nie zapomni.

Śledzik - Kto, by pomyślał, że to się tak skończy?

Każdy wspominał dni spędzone z tymi dziewczynami. Wszyscy mieli twarz zalaną łzami i nie było takiego kto, by nie miał. Czkawka siedział przy stole wśród innych. Ręce trzymał na stole, a wśród nich krył swoją twarz. Było słychać tylko szloch.

Szpadka - Zawsze była radosna i choć nie dawała tego po sobie poznać, martwiła się o innych.

Sączysmark - Żałuję, że kiedyś denerwowałem ją.

Czkawka - Dość!

Wszyscy momentalnie popatrzyli na chłopaka. Na jego twarzy malowała się złość i cierpienie. Nikt w tej chwili nie odważył się nic powiedzieć. Słychać było tylko szloch Szpadki przytulającej się do poduszki.

Czkawka - Przestańcie o nich mówić! Nie widzicie, że ich już tu nie ma?!

Śledzik - Czkawka...

Czkawka - Cicho! Ich już nie ma i nigdy nie będzie!

Czkawka popatrzył na nich i skierował się w stronę schodów. Szybko wszedł po nich i wszedł do swojego pokoju gdzie położył się i szlochał za swoją miłością.


Perspektywa Szpadki

Dobra. Przesadziłam, ale nie tylko Czkawce barkuje Astrid i Heathery. To były moje przyjaciółki. Jakby nie patrzeć nie tylko on cierpi. Aron też stracił Mery.

Sączysmark - Chyb powinniśmy już iść.

Śledzik - Masz rację.

Wstaliśmy i wyszliśmy z domu Czkawki. Od razu udaliśmy się do Akademii. To jedyne miejsce gdzie można pomyśleć samemu i powspominać Astrid. Była z nas najlepsza, no poza Czkawką.

Mieczyk - Tak smutno teraz będzie.

Szpadka - Nawet tak smutno mi nie było, gdy umierałam.

Sączysmark - A co z Wichurą?

Śledzik - Podobno już jest dobrze, ale nadal nie może latać. Miała ogromne szczęście.

Szpadka - Ta...Większe niż jej właścicielka.

Mieczyk - Nawet rozrabiać mi się nie chce. Wszystko jest do bani!

Nie wytrzymałam i wyszłam z Akademii. Wiedziałam, że ich to zdziwiło, ale na pewno nie pójdą za mną. Poza tym każdy musi wszystko sobie przemyśleć. Nagle zderzyłąm się z kimś. Podniosłam głowę w górę i zobaczyłam...

Szpadka - Aron?

Aron - Dawno się nie widzieliśmy.

Podał mi rękę i wstałam. Uśmiechnęłam się, ale nie wyszło mi to za bardzo. Spuścił wzrok.

Aron - Przykro mi z powodu Astrid.

Szpadka - Każdemu jest przykro. Już trzy ofiary. Nawet przy Drago i Dagurze nie było tyle.

Aron - Tak. Idę odwiedzić Sztorma. Idziesz ze mną?

Szpadka - Jasne. Przy okazji sprawdzę co u Wichurki i Spouta.

Aron - Ok.


Perspektywa Czkawki


Już nie mogę wytrzymać! Tak bardzo za nią tęsknię! Wiem, że już nigdy jej nie zobaczę, ale czuję jak, by była przy mnie tu i teraz. Nagle poczułem szturchnięcie w bok. Podniosłem głowę i zobaczyłem zatroskaną minę mojego przyjaciela.

Czkawka - Szczerbek przepraszam, ale nie dam rady latać.

Szczerbatek - Wrrrrrr.

Czkawka - Nic mi nie będzie.

Szczerbatek – Wrraaauuu!

Czkawka – Szczerbek…

Znowu położyłem głowę w poduszkę i zacząłem myśleć. Wiedziałem, że chce mi pomóc, ale to już nie to samo. Bez niej nic już nie będzie takie samo. Zawsze będzie w moim sercu, ale nigdy ze mną. Mieliśmy tyle planów, ale żadnych nie spełniliśmy. Nagle poczułem ciągnięcie za nogę. Podniosłem znów głowę i zobaczyłem mojego smoka szarpiącego mnie za nogę.

Czkawka – Szczerbek…Mówiłem już, że…

Szczerbatek – Wrrrr.

Po chwili znalazłem się na podłodze. Popatrzyłem na mojego smoka, który robił niewinną minę. Uśmiechnąłem się. Chyba pierwszy raz od tygodnia. Wtedy zrozumiałem, że życie się nie skończyło, że ono trwa nadal I jeszcze przede mną wiele wojen. To wszystko zrozumiałem dzięki mojej Mordce.

Czkawka – Dzięki Mordko. Poprawiłeś mi nastrój.

Szczerbatek – Wrrrrr.

Zaczął się do mnie łasić. Uśmiechnąłem się pod nosem i wstałem. Pogłaskałem Szczerbusia za uchem, ponieważ uwielbiał to. Astrid zawsze mu tak robiła, a ja tylko przyglądałem się i czekałem, aż Szczerbek się na nią rzuci I zacznie ją lizać.

Czkawka – I co? Idziemy zobaczyć co u Wichurki?

Szczerbatek – Wrraauuu!

Szczerbek zaczął skakać po moim łóżku I mruczeć. Wyszliśmy I skierowaliśmy się w stronę stajni gdzie miała być Wichura. Po drodze spotkaliśmy Xenę, która chciała ze mną porozmawiać.

Czkawka – Więc o co chodzi?

Xena – Wiem, że jest ci trudno I w ogóle nie chcesz słyszeć o Astrid, ale nie mogę patrzeć jak się męczysz. Wiem co czujesz.

Czkawka – A skąd?

Xena – Po tym jak Dagur chciał zabić mojego tatę, nigdy nie mogłam mu tego wybaczyć. Został mi tylko on, a zawsze miałąm z nim dobry kontakt. Mamy nie znałam I pewnie już nie poznam.

Czkawka – A co się z nią stało?

Xena – Wiesz, moja mama była wojowniczką tak jak As I wyruszyła na wojnę, gdy miałam zaledwie miesiąc. Tata był pewny, że nic jej nie będzie, ale mylił się.

Czkawka – A co z nią…

Xena – Moja mama…


54. Nowe życie, nowe przygody, wciąż pamiętam ją

Perspektywa narratora


Xena – Moja mama wróciła z wojny w bardzo ciężkim stanie. Wszyscy próbowali ją ratować. Podobno mój ojciec tak bardzo ją kochał, że chciał odejść razem z nią, ale go powstrzymali. Po roku zachorowała I zmarła.

Czkawka – Przykro mi. Ja mojej mamy nie widziałem przez 17 lat. Dzięki Astrid ja znalazłem.

Xena – Widzę, ze wiele jej zawdzięczasz.

Czkawka – Nie tylko ja.

Przyjaciele doszli do stajni gdzie zobaczyli Szpadkę I Arona rozmawiających. Postanowili, że podejdą I zapytają o czym rozmawiają ich przyjaciele.

Czkawka – O czym rozmawiacie?

Szpadka – Czkawka?

Czkawka – Tak. Szczerbatek mnie wyciągnął z domu, żeby zobaczyć się z Wichurką. Co z nią?

Aron – Pyskacz mówi, że za miesiąc będzie mogła spokojnie latać.

Xena – Tylko z kim?

Czkawka – Nie wiem. Możecie nas zostawić samych?

Szpadka – Jasne. Chodźcie.

Jeźdźcy wyszli, a chłopak podszedł do smoczycy jego narzeczonej I ukucnął przed nią. Przyłożył dłoń do jej nosa I pogłaskał ją. Smutny Szczerbatek podszedł do niej ni polizał ją.

Czkawka – Wichurka wiesz co się stało, więc nie masz z kim latać. Pozwoliłabyś Xenie przez jakiś czas latać na tobie?

Smoczyca po dłuższym zastanowieniu pokiwała głową na tak I próbowała wstać, ale jej to nie wychodziło. Mimo pomocy chłopaka I jego smoka nie mogła wstać.

Czkawka – Hej. Nie martw się. Zobaczysz, że za jakiś czas będziesz latała.

Wichura – Wrraauuu!

Szczerbatek – Wrrrrrrr.

Czkawka – Mordko ja już pójdę do domu, a wy sobie porozmawiajcie.

Czkawka wstał I zaczął iść w stronę wyjścia, ale Wichura mruknęła coś do Szczerbatka, poczym smok podbiegł do swojego przyjaciela I wsadził go sobie na grzbiet.

Czkawka – Szczerbatek? Co ty robisz?

Szczerbatek – Wrraaauuu!

Po chwili smok wzniósł się w powietrze I szybował między chmurami. Czkawka ze smutnym spojrzeniem przyglądał się każdej z chmur jak, by czuł, że znajdzie tam odpowiedź na swoje zmartwienie.

Szczerbatek – Wrrrrr.

Czkawka – Tak za nią tęsknię.

Szczerbatek wydał z siebie smutny dźwięk, że aż chciało się płakać. Przyszły wódz położył się na smoku I zamknął oczy. Smok wiedział, że jego właściciel potrzebuje chwili ciszy. Ale postanowił, że zrobi wszystko, żeby pomóc mu zapomnieć, choć dobrze wiedział, że on sam tak szybko też nie zapomni. W końcu to on walczył o nią z Mery.


Rok później (przedtem wszyscy wyglądali jak w Dawn of the dragons racers, a teraz jak w JWS2).


Perspektywa Wichury


Czkawka – Wyżej Szczerbek!

Właśnie latamy z Szczerbatkiem I Czkawką wśród chmur. Minął rok od śmierci Astrid I Hetahery, ale jednak na wyspie wspominamy je. Za trzy miesiące Czkawka I Astrid brali, by ślub, ale wszystko się zmieniło pewnego koszmarnego dnia.

Szczerbatek – Wichura!

Wichura – Już lecę!

Czasami zatęsknię za moją najlepszą przyjaciółką I chociaż pogodziła się z jej śmiercią wciąż mi jej brakuje. Co jakiś czas latam z Szpadką, Czkawką lub Xeną. Bardzo się zaprzyjaźniłyśmy.

Szczerbatek – Wichurka kolce!

Wichura – Już!

Wystrzeliłam kolce w stronę lecących Czkawki I Szczerbatka. Oboje ominęli to bez przeszkód.

Czkawka – Dobra! Wracamy do domu!


Perspektywa Valki


Już godzinę czekam na Czkawkę, a jego jeszcze nie ma. Odkąd Astrid…Eh…Odkąd Astrid zginęła, Czkawka codziennie lata z Szczerbatkiem I Wichurą na poranne loty. Cieszę się, że jest szczęśliwy, ale wiem, że ciągle za nią tęskni. Zaprzecza, ale każdy to już widzi I nie wspomina w jego obecności o As lub Heatherze. Nagle zobaczyłam Czkawkę, a po chwili był obok mnie.

Valka – A o której to się wraca?

Czkawka – Mamo wiesz, że lubimy sobie latać z rana I czasami to się nam przedłuży.

Valka – Wiem, ale proszę cię, uważaj na siebie.

Czkawka – Dobrze, dobrze. Jest tata?

Valka – Jeszcze nie.

Czkawka – A kiedy będzie?

Valka – Wieczorem. Choć na śniadanie, bo Szczerbek zje wszystko.

Zaczęłam się śmiać z miny Szczerbatka. Ten smok jest niesamowity. Nic dziwnego, że jest Alfą. Czkawka po chwili biegł za nim do domu I krzyczał.

Czkawka – Szczerbek nie jedz! To moje!

Valka – Oni nigdy się nie zmienią. Co tam u ciebie mała?

Podeszłam do Wichurki I pogłaskałam ją po pyszczku. Wiem jak brdzo jej tego brakuje, ale Czkawka dostarcza jej bardzo dużo pieszczot.

Wichura – Wrrrr.

Valka – Tęsknisz za nią?

Wichura – Wrrrrr.

Smoczyca wydała cierpiący pomruk. Wiem jak cierpiała, ponieważ znałam dobrze Astrid I cieszyłam się, że ją poznałam. Nagle usłyszałam krzyk z domu.

Czkawka – Mamo! Idziesz?!

Valka – Zaraz!

Uśmiechnęłam się do smoka I poszłam do domu.


Perspektywa Pyskacza


Siedzę w kuźni I wyrabiam nową broń. Odkąd Czkawka zapomniał o Astrid w ogóle nie pomaga mi, tylko całymi dniami lata ze Szczerbatkiem I Wichurą.

Stoick – Pyskacz!

Pyskacz – O co chodzi?

Stoick – Chciałem się poradzić.

Pyskacz – Czyżby o tym samym o czym wczoraj rozmawialiśmy?

Stoick – Tak. Jak ja mama mu to powiedzieć? Dopiero co straciła Astrid, a teraz…

Pyskacz – Na pewno chcesz tego dla niego?

Stoick – Przecież wiesz, że nie chcę, ale wódz powinien mieć żonę.

Wiedziałem, że Czkawce to się nie spodoba…Jeszcze lepiej! On się wścieknie! Ale to już sprawa jego I Stoicka. Nie wtrącam się.

Stoick – Co myślisz o tym?

Pyskacz – Ja się staram nie wtrącać, ale powinieneś z nim porozmawiać najpierw.

Stoick – Spróbuję.

Wyszedł! Nareszcie! Teraz mogę dokończyć wyrabiać broń! I za wcześnie to powiedziałem!


Perspektywa Czkawki


Czkawka – Nie! Nie ma mowy!

Stoick – Ale dlaczego?!

Czkawka – Bo nie!

Valka – Czkawka…

Czkawka – Co?!

Stoick – Nie tym tonem!

Czkawka – A jakim?!

Valka – Uspokójcie się!

Popatrzyłem na ojca ze złością. Nie mogę uwierzyć w to co powiedział. Nikt już nic nie mówił. Odwróciłem się I poszedłem ze Szczerbatkiem na górę do pokoju. Tam mogłem spokojnie pomyśleć. Przynajmniej czasami. Usłyszałem jeszcze słowa mamy I taty.

Stoick – Eh…Co ja mam z nim zrobić? Chcę dla niego jak najlepiej, ale to nie takie proste.

Valka – Zrozum go. Jak straciłeś mnie to co robiłeś?

Stoick – Masz rację. Nie powinienem naciskać.

Valka – Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Wszedłem do pokoju I usiadłem przy biurku. Zacząłem szukać jedynej pamiątki jaka została mi po Astrid. W końcu znalazłem.

Czkawka – Jest!

Szczerbatek – Wrrrrr.

Czkawka – Wisiorek od Astrid!

Wziąłem go I usiadłem na łóżku. Zacząłem opuszkami palców delikatnie go gładzić. Chciałem, żeby tu była I pomagała mi. Bez niej teraz moje życie jest do niczego. Już raz ją straciłem, ale czułem, że ona żyje. A teraz nie ma tego uczucia. Przypomniały mi się słowa napisane w moim starym notesie.

Czkawka - Choć ja tu, a Ty tam, ja Cię zawsze w sercu mam. Thor jedyny wie, jak ja kocham Cię!

Szczerbatek – Wrrraauu?

Popatrzyłem na niego I uśmiechnąłem się. Cieszę się, że go mam przy sobie, bo co ja bym bez niego zrobił? Westchnąłem I wstałem.

Czkawka – No Szczerbek. Trzeba zakończyc dawne życie, chociaż nie będzi etak łatwo.

Szczerbatek – Wrrrrrr.

Czkawka – Ale myslę, że z twoją pomocą sobie poradzę. Chodź idziemy na lot.

Szczerbatek – Wrrraaauuuu!

Szczerbek zaczął skakać wokół mnie I łasić się. Wtedy coś postanowiłem. Uśmiechnąłem się chytrze I zszedliśmy na dół.

Czkawka – Mamo, tato. Postanowiłem sobie coś.

Valka – Co takiego?

Czakwka – Postanowiłem, że…

Stoick – Że co?

Czkawka – Że chcę polecieć na rok na inną wyspę I zobaczyć jak to jest być wodzem innych wysp. Zgadzacie się?

Widziałem po rodzicach, że nie byli zadowoleni, a zwłaszcza tata. Ale ja tym razem nie odpuszczę.

Czkawka – To co?

Stoick – Niech będzie.

Czkawka – Wiem, że się nie zgodzicie, ale chcę, żebyście wiedzieli, że…Zaraz! Co? Zgadzacie się?

Valak – Tak. To twoje marzenie, a my nie chcemy ci go psuć.

Czkawka – Ale na pewno?

Stoick – Na Thora! Tak!

Podbiegłem do nich I ich przytuliłem. Pierwszy raz mi na coś pozwolili. Szkoda tylko, że Astrid tego nie widzi.

Czkawka – To ja jutro wyruszam.

Stoick – Dobrze. Ale pożegnaj się z nami.

Czkawka – Jasne!

Wszedłem do pokoju I zacząłem się pakować. Gdy skończyłem, zobaczyłem, że już jest 23:30. Szybko przebrałem się w piżamę I położyłem się spać. Ale od roku coś nie daje mi zasnąć. Ciągle widzę przed sobą moją Astriś. Jask się uśmiecha, całuje mnie, żartuje. Wiem, że już jej nie ma I nigdy nie będzie, ale nigdy się z tym nie pogodzę, bo nie pożegnałem się z nią. Obudził mnie rano śpiew Straszliwca. Szybko wyskoczyłem z lóżka, poszłem do łazieńki, przebrałem się I poszłem na śniadanie. Nikogo nie zastałem, więc pewni są przy porcie. Zjadłem I ruszyłem w miejsce gdzie mogą być moi rodzice. Zobaczyłem ich i…

Czkawka – Nie no! Nie wierzę!

Mieczyk – Co się tak rzucasz?

Czkawka – Nie mówcie, że oni lecą ze mną.

Stoick – Właśnie…

Sączysmark – A lecą.

Szpadka – Cieszysz się, nie?

Czkawka – Nie mówicie poważnie.

Valka – Ale to jeden jedyny raz. Poza tym nie puścimy cię samego.

Llion – To jak? Lecimy?

Elion – A jak!

Eret – To teraz wyruszamy czy później, bo czas się dłuży I w ogóle.

Czkawka – Nie! Nie I koniec!


Perspektywa narratora


Chłopak leciał na swym smoku pośród chmur I wiatru, który rozwiewał jego rozczochrane włosy I muskał jego twarz. Jednak Czkawka miał smętną minę.

Mieczyk – Ej! A gdzie my lecimy?!

Szpadka – A skąd mam wiedzieć Jaczy łbie?!

Czkawka – (szeptem) Nie daruję im tego!

Szpadka – Czkawuś, nie odpowiedziałeś na moje pytanie! Cieszysz się, że lecimy z tobą?!

Czkawka – (szeptem) Jeszcze jak.

Chłopak wysyczał przez zaciśnięte zęby. Jednak dziewczyna nie dawała za wygraną I dalej pytała go o to samo.

Szpadka – Cieszysz się?!

Czkawka – Tak! (szeptem) Nie doczekanie!

Sączysmark – A masz tu jakieś zapasy czy co?!

Czkawka – (szeptem) Thorze daj mi siłę, bo nie ręczę za siebie.

Śledzik – A dokąd tak właściwie lecimy?

Czkawka – Jeszcze nie wiem. Wylądujemy na jakiejś wyspie I tam zsotaniemy przez rok.

Wszyscy – Aha!

Resztę drogi wszyscy milczeli. Po kilku godzinach, w których od czasu do czasu były jakieś pytania, dolecieli do nieznanej im wyspy.

Czkawka – Lądujemy!

Jeźdźcy wylądowali na wyspie. Zaczęli się rozglądać, ale nikogo nie widzieli. Sami nawet nie wiedzieli czy zamieszkuje ktoś tą wyspę. Ale jedno na pewno wiedzieli. Muszą być czujni I sprawni, by nic im się nie stało. Lecz jeszcze sami nie wiedzieli, że ta wyspa to dopiero początek ich wielkiej przygody.

Lilion – I co teraz?

Czkawka – Idziemy szukać jakichś oznak życia na tej wsypie.

Eret – Że co? Przepraszam, że się wtrącam do tej jakże miłej rozmowy, ale z daleka widać, że tu nikt nie mieszka.

Szpadka – Eret co ci jest?

Eret – Nic.

Sączysmark – Tsa…Na pewno.

Czkawka – Idziecie czy nie?!

Chłopak był już naprawdę zdenerwowany, ale nic już nie mówił, bo wiedział, że jego przyjaciele tak łaztwo nie odpuszczą I nic nie zrozumieją.

Jeźdźcy przeszukali każdą część wyspy, ale nic nie znaleźli. Została tylko wschodnia część, ale nie była za piękna. Przez nią prowadził strasznie ciemny las, który prawdę mówiąc nikomu, by nie podszedł do gustu, a już na pewno nie naszym jeźdźcom.

Czkawka – To co? Idziemy?

Sączysmark – Chwila! Jak to idziemy? Przecież mamy smoki!

Czkawka – Ale drzewa są za wysokie, żeby nasze smoki przeleciały nad nimi. Nie wiemy co jest po drugiej stronie.

Mieczyk – Czekaj, czekaj. Mógłbyś to powtórzyć jeszcze raz, bo coś nie rozumiem o co chodzi.

Czkawka – Uhg…

Lilion – Po prostu…Nie lecimy na smokach I koniec! Zadowoleni?! Tak? To dobrze.

Wszyscy patrzyli na dziewczynę z otwartymi ustami I niedowierzeniem w oczach. Wszyscy sądzą, że jej zachowanie z milutkiej I ciekawskiej zmieniło się od śmierci Astrid I Heathery. Lilion westchnęła I odeszła parę kroków wraz ze swoim smokiem w stronę lasu.

Lilion – Idziecie?

Każdy popatrzył na siebie I wzruszyła ramionami. Po chwili wszyscy byli w lesie I szukali drogi na drugą stronę wyspy. I tak mijały godziny.

Sączysmark – Mam dość!

Czkawka – Czego masz dość?!

Sączysmark – Chodzimy już po tym głupim lesie kilka godzin I nic nie znaleźliśmy!

Elion – Nie znaleźliśmy, bo ty nam ciągle przeszkadzasz.

Sączysmark – Ja? Misiu powiedz, że…

Szpadka – Przykro mi, ale Elion ma rację. Jeśli się nie zamkniesz to osobiście cię walnę gdzieś gdzie nie powinnam!

Czkawka – Zaczyna się już ściemniać. Przenocujemy tutaj I rano wyruszamy dalej.

Szpadka – Ta część lasu jest chyba najdłuższa. Z tamtymi poradziliśmy sobie raz, dwa, a teraz musimy czekać do rana.

Elion – Czasami trzeba się poświęcić, żeby znaleźć to co chcemy.

Lilion – Łał…Co za metamorfoza. Nigdy tak nie mówiłaś, a przyjanmniej ja tak pamiętam.

Elion – Wiesz, minęło kilka lat…

Lilion – 10 lat.

Elion – No I każdy się zmienia.

Śledzik – Może usiądziemy, a nie będziemy tak stać?

Czkawka – Dobry pomysł.

Przyjaciele usiedli I rozpalili ognisko za pomocą ognia smoków. Po chwili każdy już spał tylko nie Czkawka. Chłopak siedział przy przygaszonym ognisku I rozmyślał podczas, gdy jego smok I Wichura spali wtuleni w siebie.


Perspektywa Czkawki


Jak patrzę na Szczerba I Wichurkę to przypomina mi się Astrid. Nie wiem czemu, ale już jej nie czuję, Może to dlatego, że pogodziłem się z jej odejściem? Sam nie wiem, ale jednego jestem pewien. Nigdy nie przestanę jej kochać.

Czkawka – Każdy się zmienia, ale nigdy nie zapomina.

Popatrzyłem na niebo, które było pełne gwiazd. Pierwszy raz odkąd nie ma As. Oh…Tylko ona potrafiła tak pięknie patrzeć w niebo pełne gwiazd, a jej oczy zawsze błyszczały. Westchnąłem bezgłośnie I położyłem się spać. Ale miałem dziwny sen.


Obudziłem się w nocy I usłyszałem coś w krzakach. Szybko wstałem I niepewnie podszedłem do jednego z nich. Delikatnie rozszerzyłem go I zobaczyłem…Straszliwca.


Czkawka – Ale mi stracha napędziłeś mały.

Straszliwiec – Rrrraauuu!


Czkawka – No leć już.


Odwróciłem się I już miałem się położyć z powrotem spać, ale usłyszałem ciche nucenie, którego nikt, by nie usłyszał. Powoli szedłem w jego kierunku, a ku mojemu zdziwieniu ukazała mi się wioska.


Czkawka – Co jest?


Poszedłem do wioski I zobaczyłem na jej środku postać w białej pelerynie. Zacząłem niepewni podchodzić do niej, ale gdy byłem już blisko ona odwróciła się I spojrzała mi w oczy. Nie mogłem się ruszyć.


Czkawka – Twoje…Twoje oczy…One…One są… Szare!


Szybko odsunąłem się od niej I odszedłem kilka kroków w tył. Ona tylko wstała I zdjęła pelerynę. Przed oczami ukazała mi się piękna dziewczyna w białej sukience jakby na ślub. Włosy miała blond I zwinięte w koka. Uśmiechała się szczerze. Jej oczy były szare, ale przypominała mi Astrid.


Czkawka – Kim jesteś?


Nic nie opowiedziała tylko wyciągnęła w moim kierunku dłoń. Nie wiem czemu, ale podałem jej moją rękę I uśmiechnąłem się.


Czkawka – Czy ja cię znam? Co ja tu robię?


Kobieta – Choć…Pokażę ci coś…


Czkawka – Ale co?


Kobieta – Zobaczysz…Czkawka.


Zamurowało mnie. Skąd zna moje imię? Przestraszyłem się I szybko zabrałem rękę z jej dłoni. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.


Czkawka – Skąd znasz moje imię?


Kobieta – Ja…


Już miała coś powiedzieć, ale…


Obudziłem się I zobaczyłem, że nade mną stoi Aron I szturcha mnie. Szybko usiadłem I przetarłem oczy.

Aron – Co ci się śniło?

Czkawka – Czemu pytasz?

Aron – Kręciłeś się jakbyś ducha zobaczył.

Czkawka – Właśnie chyba widziałem, ale nie wiem kogo.

Aron popatrzył na mnie ze zdziwieniem I odszedł do reszty. Ja w tym czasie otrząsnąłem się z tego snu I podeszłem do Szczerbatka I Wichury bawiących się kłodą.

Czkawka – No kochane, idziemy dalej.

Szczerbatek – Wrrrrr.

Wichura – Wrraauuuu!

Po chwili ruszyliśmy dalej. Ciągle myślałem nad moim snem I o tym kim była ta kobieta. Wiem na pewno, że była starsza od nas I przypominała mi Astrid. O co tu chodzi? Nim się obejrzałem doszliśmy do jakiejś jaskini.

Eret – Wchodzimy?

Szpadka – No ja nie wiem, ale…

Czkawka – Tak. Wchodzimy.

Weszliśmy do jaskini, w której były tylko gołe ściany porośnięte jakimiś kawiatami, ale nie znam gatunku.

Śledzik – Patrzcie!

Lilion – Jak tam pięknie!

Popatrzyłem w kierunku gdzie inni patrzyli, a przed sobą widziałem piękną wioskę I uśmiechniętych wikingów. Każdy zajmował się czymś I nie było osoby, żeby nic nie robiła.

Elion – Idziemy tam?

Sączysmark – Pewnie!

Weszliśmy do wioski, a wszyscy na nas popatrzyli. Uśmiechnąłem się przyjaźnie, a obok nas pojawiła się starsza kobieta. Wyglądała na szamankę.

Czawka – Witamy. Jestem Czkawka Haddock, a to są moi przyjaciele. Sączysmark, Śledzik, Mieczyk I Szpadka, Elion, Lilion, Eret I Aron.

Staruszka – Jestem szamanką tutaj I zaprowadzę was do wodza tej wsypy. Jestem Lith.

Czkawka – No to prowadź Lith.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy wraz z szamanką szli przez całą wioskę. Przyjaciele mieli wiele czasu, by rozejrzeć się po wiosce I określić jak tam jest. Każdy patrzył się na nich z uśmiechem I ciekawością. Po chwili stanęli przed ogromnym budynkiem, do którego prowadziły ogromne drzwi.

Czkawka – To zapewne Twierdza?

Lith – Tak. Widzę, że macie smoki.

Aron – Coś nie tak?

Lith – Nie tylko przypominacie mi córkę wodza. Też uwielbia smoki chociaż ani jednego nie widziała, ale wiele słyszała.

Śledzik – To świetnie!

Czkawka – Możemy jej pokazać nasze smoki I poopowiadać. Ale najpierw musimy porozmawiać z wodzem tej wyspy.

Lilion – A jak nazywa się ta wyspa, jeśli można wiedzieć?

Lith – Można. Ta wyspa nazywa się Moon. Zawsze tutaj co rok w urodziny córki wodza pojawia się księżyc, który świeci najjaśniej.

Czkawka – Ciekawe. Możemy wejść?

Lith – Tak. Chodźcie za mną.

Jeźdźcy po chwili znaleźli się w środku budynku. W środku wszystko wyglądało bardzo przyjemnie. Wszystkie stoły były idealnie poukładane I odstęp miały równy. Po sali roznosił się zapach róż. Po chwili zobaczyli mężczyznę z długą brązową brodą I uśmiechem na twarzy.

Lith – Wodzu poznaj nowych przybyszów.

Czkawka – Witam. Jestem Czkawka, syn wodza wyspy Berk, a to moi przyjaciele. Sączysmark, Śledzik, Mieczyk I Szpadka, Sron, Elion, Eret I Lilion.

Wódz – Witam. Jestem wodzem tej wyspy jak już zapewne wiecie. Nazywam się Amor Wdzięczny. Co was do nas sprowadza?

Sączysmark – Chcielibyśmy tu sobie posiedzieć przez rok.

Wszyscy – Sączysmark!

Sączysmark – No co? Prawdę mówię.

Czkawka – Chcemy zobaczyć jakto jest na innych wyspach I, gdyby wódz nam pozwolił zostalibyśmy tu przez rok.

Amor – Zostawajcie ile chcecie!

Lith – Wodzu to jeszcze nie wszystko. Oni mają smoki, a wódz wie jak córka wodza uwielbia smoki.

Amor – No tak. Czy moglibyście później pokazać jej smoki?

Czkawka – Z wielką przyjemnością.

Mieczyk – Tylko jest jeden problem.

Amor – Jaki?

Wszyscy popatrzyli na chłopaka, który miał cos do powiedzenia. Czkawka modlił się tylko, żeby nie powiedział nic głupiego.

Mieczyk – Gdzie ona jest?

Amor – Hahahaha. Nie powiedziałem wam?

Eret – Nie było okazji.

Amor – Jutro przypływa z wyprawy, bo już od roku jej nie było. Uwielbia podróżować. Cała mama.

Lilion – Przepraszam, że pytam, ale ile ona ma lat?

Lith – 15, a co?

Lilion – Tak tylko pytam.

Jeźdźcy poszli do domów wskazanych przez wodza wyspy I rozpakowali je. Później poszli pozwiedzać wyspę. Zachwycali się każdą napotkaną rzeczą. Po całym dniu zwiedzania wkońcu poszli spać. Następnego dnia od rana przyajciele czekali na córkę Amora przy porcie.

Szpadka – Ciekawe jak wygląda?

Czkawka – Zaraz się przekonamy.

Po kilku minutach było widać czarną kropkę na morzu. Wszyscy wyczekiwali, aż statek dopłynie do portu. Nie minęła godzina, a statek już był na miejscu.

Aron – (szeptem) Wiesz Czkawka, Amor mi kogoś przypomina.

Czkawka – (szeptem) Mnie też.

Ze statku wyszła dziewczyna ciągnąc coś za sobą. Po chwili odwróciła się, a wszystkich zamurowało. Dziewczyna miała krótkie do szyi czarne włosy I brązowe oczy. Ubrana była w brązowy kożuch, szarą tunikę I jasno – brązowe spodnie z krótkimi butami. Każdy patrzył na nią jak na ducha, a w oczach Arona można było zobaczyć łzy.

Aron – Me…

Dziewczyna – Co się tak patrzycie? No co?

Amor – Tak za tobą tęskniłem! Ale ty wyrosłaś I wypiękniałaś!

Dziewczyna – Dzięki tato. Też za tobą tęskniłam.

Młoda dziewczyna przytuliła się do ojca. Po chwili odsunęła się od niego I wskazała na jeźdźców.

Dziewczyna – A kim oni są?

Lith – To są nowi mieszkańcy.

Czkawka – No nie powiedziałbym, że mieszkańcy, bo my tylko na rok.

Dziewczyna podeszła do chłopaka I wyciągnęła w jego kierunku rękę. Chłopak uśmiechnął się I podał jej dłoń.

Dziewczyna – Jestem Azura. Córka wodza tej wsypy, a wy?

Czkawka – Ja jestem Czkawka, syn wodza wyspy Berk, a to są moi przyjaciele.

Mowiąc to wskazał na jeźdźców I po chwili wymówił ich imiona po kolei. Azurę jednak zdziwił Aron, który cały czas na nią patzrył I miał łzy w oczach.

Azura – Wszystko fajnie tylko dlaczego on ma łzy w oczach?

Elion – Wiesz, to głupio zabrzmi, ale przypominasz nam kogoś.

Azura – Kogo?

Aron – Moją dziewczynę. Jesteś w sumie do niej bardzo podobna.

Amor – Ale kogo?

Czkawka – Mery.

Lith, Amor I Azura – Co?!

Sączysmark – No co znowu?

Azura – Mery to moja siostra.

Czkawka – Ale…Ona nam nic nie mówiła o siostrze I o tym, że jest córką wodza.


55. Tajemnica rodziny, znajoma dziewczyna, o co tu chodzi?

Perspektywa narartora


Wszyscy byli szoku. Nikt nie miał pojęcia co ma powiedzieć. Z jednej strony cieszyli się, ale z drugiej byli przygnębieni. W końcu niezręczną ciszę przerwał Amor.

Amor – Nie mówiła wam nic, bo 2 lata temu uciekła.

Czkawka – Dlaczego?

Amor – Pokłóciła się z matką I nie mogła znieść utraty chłopaka.

Eret – Mówiła.

Azura – Czy ona jest z wami?

Przyjaciele popatzryli po sobie ze smutkiem. Czkawka odwrócił się do nich, a inni przytaknęli głowami.

Czkawka – Nie wiem jak wam to powiedzieć, ale…

Aron – Mery nie żyje.

Amor – Jak to? Przecież…

Azura – To żart, tak? Powiedzcie, że to żart!

Czkawka – Niestety nie. Walczyliśmy z Alice I jej smokiem. Nagle ziemia zaczęła się trząść I wszyscy zaczęli spadać. Mery wpadła w szczelinę, która zamknęła się później. Nie ma mowy, żeby przeżyła.

Amor – Jeszcze zanim to się wszystko wydarzyło, była taka szczęśliwa. Cieszyła się życiem.

Czkawka – Wiem co czujecie.

Azura – Skąd możesz wiedzieć?!

Dziewczyna popatrzyła na chłopaka ze łazmi w oczach. Czkawka przypomniał sobie jak kiedyś miał takie łzy z tęsknoty za Astrid. Z jego oczu popłynęło kilka łez znaczących dla niego wiele.

Czkawka – Wiem dobrze, bo straciłem rok temu pewną osobę, którą kochałem ponad życie. Nawet się z nią nie pożegnałem.

Wszyscy uciszyli się. Każdy patzrył na siebie, ale nie odważył się nic powiedzieć. Czkawka chciał o tym zapomnieć, ale jego wspomnienia wróciły. Stali tak dłuższą chwilę dopuki nie odezwała się Lith.

Lith – Może pójdziemy już do wioski?

Amor – Dobrze. Muszę powiedzieć to Merci. Ale jak jej to powiem to przecież ona się załamie.

Lith – Wszystko będzie dobrze.

Po chwili każdy ruszył do Twierdzy gdzie wódz miał powiadomić wszystkich o śmierci swojej starszej córki. Godzinę później.


Perspektywa Azury


Przed tatą duże wyzwanie. Musi ogłosić, że Mery nie żyje. Wiem, że jest mu ciężko. Mama się załamie. Przecież zawsze obiecywała mi, że chociaż będzie daleko to zawsze wróci do mnie. Nigdy mnie nie opuści. Popatrzyłam na Czkawkę, który był w szoku. Tego kogo stracił musiał bardzo kochać. Nagle mój tata wszedł na środek I zaczął przemawiać.

Amor – Jak wiecie zebrałem was tu, żeby poinformować was o bardzo ważnej informacji.

Azura – O nie.

Wszyscy patrzyli z zaciekawieniem na mojego tatę. Nigdy nie zapomnę tego. Postanowiłam, że to ja im powiem, że Mery nie żyje. Wiem, że mój ojciec nie da rady. Podeszłam obok niego I uśmiechnęłam się do niego. Lekko wycofał się w tył.

Azura – Chciałam was poinformować…Poinformować, że…Że moja siostra Mery…

Popatrzyłam na moją mamę, która miała strach w oczach. Nie chciałam, ale musiałam to powiedzieć.

Azura – Moja siostra, Mery nie żyje.

Wszystkich zamurowało. Stali jak słupy I nic nie mówili. Odwróciłam się w stronę moich rodziców. Widziałam jak tata przytula I pociesza mamę. Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, a po chwili zorientowałam się, że nie ma…

Dedyk dla YoungWolves i Adve i Vanessa! Gratuluję i oby tak dalej!


Perspektywa Czkawki


Wyszedłem z Twierdzy…Nie mogłem tego wytrzymać. Ta przemowa, te łzy, to wszystko przypomina mi Astrid. Teraz wiem jak tata cierpiał po odejściu mamy. Wspomnienia powróciły. Chciałbym powiedzieć, że jestem szczęśliwy, ale to nie prawda, ponieważ na dnie mojego serca został ślad po niej. Wciąż widzę jej uśmiechniętą twarz I jej pierwszą łzę.

Czkawka – Gdyby to wszystko było takie łatwe, ale nie jest.

Nagle poczułem czyjś dotyk na moim ramieniu. Odwróciłem się I zobaczyłem Lilion oraz Mery. Lekko się uśmiechały, lecz ja nie potrafiłem tego odwzajemnić.

Lilion – Czkawka wiemy jak jest ci ciężko I…

Azura – Uwierz, ja nie chciałam, żebyś sobie przypomniał o tym wszystkim.

Czkawka – Wiem. To nie twoja wina, że jej tu nie ma.

Lilion – Azura chciała się o cos ciebie zapytać.

Popatrzyłem na nią. Wyglądała na zawstydzoną I przygnębioną. Jej uśmiech zniknął z twarzy I tylko patrzyła się w dół.

Czkawka – Jaką?

Azura – Mógłbyś mi powiedzieć coś o Mery? Nie pamiętam jej za dobrze, bo miałam wtedy 13 lat.

Czkawka – Jasne. Lilion idziesz z nami?

Lilion – Mogę iść.

Poszliśmy w kierunku portu gdzie nadal stał statek Azury. Usiedliśmy na brzegu I patrzyliśmy w dal. Opowiedziałem siostrze Mery jaka była I czy się zmieniła. Po jej ocenie to tak.

Lilion – Chyba powinniśmy już iść. Trochę zasiedzieliśmy się tu, a już robi się ciemno I jest późno.

Czkawka – Masz rację. Azura idziesz?

Azura – Nie. Chciałam tu jeszcze sobei pomyśleć w ciszy.

Było mi jej żal. Straciła siostrę nawet o tym nie wiedząc I dowiedziała się o tym po roku. Cicho westchnąłem I poszedłem do mojego domu na wyspie. Szczerbatek I Wichura już dawno spali, więc I ja postanowiłem. Zamknąłem oczy I znów miałem ten dziwny sen.


Spojrzałem kobiecie w oczy I zobaczyłem w nich moją Astriś. Odsunąłem się I czekałem na jej odpowiedź.


Kobieta – Ja jestem kimś kogo nie znasz, ale wiele o nim słyszałeś.


Czkawka – Nie przypominam sobie takiej osoby. Możesz jaśniej?


Kobieta – Słyszałam, że jesteś mądry I ciekawski, więc pomyśl. Ja zostawiam cię narazie samego, ale wrócę.


Czkawka – Czekaj! Nie odchodź!


Kobieta odwróciła się I popatrzyła na mnie z uśmiechem. Ten uśmiech…Taki sam miała Astrid. Nikt na wyspie nie miała takiego samego, chyba, że to jest…


Czkawka – Ty jesteś…


Kobieta – Wrócę. Obiecuję.


Po chwili widziałem tylko mgłę otaczającą mnie z każdej strony. Ta zagadka zaczyna się powoli układać, ale wciąż czegoś brakuje. Tylko czego?


Obudziłem się w środku nocy. Chyba była 3:00, bo wszyscy jeszcze spali. Podszedłem do okna I spojrzałem na Szczerbatka I Wichurę.

Czkawka – Przynajmniej ty przyjacielu jesteś szczęśliwy. Życzę ci szczęścia na zawsze.

Szczerbatek – Wrr.

Uśmiechnąłem się pod nosem I poszedłem spać. Rano obudziło mnie liźnięcie po twarzy. Otworzyłem leniwie oczy I zobaczyłem Szczerbatka nad sobą.

Czkawka – Jak miło cię widzieć Mordko.

Szczerbatek – Wrraauuu!

Czkawka – Już wstaje! Już, już.

Szybko wstałem I poszedłem się przebrać. Zrobiłem sobie kanapkę z czymś I nakarmiłem smoki. Muszę przyznać, że Wichura je za dwóch. Odkąd pamiętam zawsze tak jadła, ale żeby, aż tak? No trudno. Wczoraj nic nie jadła, więc to może dlatego.

Wichura – Wrrrraauuu!

Czkawka – No co?

Szczerbatek – Wrrrrrrrr!

Czkawka – O co chodzi?

Mordka pokazała na Wichurkę, a później na jej brzuch. I w jednej chwili wszystko zrozumiałem. Wichurka I Szczerbek zostaną rodzicami.

Czkawka – Gratuluję wam!

Pogłaskałem ich I odszedłem zadowolony. Po chwili wpadłem na kogoś. Przed sobą zobaczyłem Sączysmarka.

Czkawka – Co ty tu robisz?

Sączysmark – Właśnie szukałem ciebie.

Czkawka – Po co ci ja?

Sączysmark – Tak sobie chcę mi się ciebie szukać.

Czkawka – A tak na poważnie?

Sączysmark – Na wyspie panuje choroba I musimy lecieć po składniki, bo mamy smoki. Jakby płynęli statkiem to nie ma ich tydzień.

Czkawka – Ok. Tylko nie wiem czy powinienem wziąść Wichurę.

Sączysmark – A to niby czemu?

Czkawka – A temu, że Wichurka jest w ciąży.

Sączysmark – O…No to gratuluję! To co, lecimy?

Czkawka – Za godzinę na Placu.

Szybko pobiegłem po smoki I zabrałem potrzebne rzeczy. Wichura oczywiście nie leciała choć się upierała, ale w końcu się poddała. Wraz ze Szczerbatkiem daliśmy znak reszcie, która czekała na Placu, że już lecimy. Po chwili wszyscy byliśmy w górze.

Mieczyk – Ej, a po co w ogóle ta choroba?

Czkawka – Chcesz się dowiedzieć to zachoruj.

Mieczyk – Nie. Dzięki, ale nie z korzystam.

Czkawka – I się cieszę.

Nastała cisza, której długo oczekiwałem. Cieszyłem się, że mogę choć chwilę pomyśleć, ale nie. Sączysmark musiał się oczywiście odezwać.

Sączysmark – Długo jeszcze? Nie jadłem śniadania.

Elion – Nie narzekaj. Mogło być gorzej.

Sączysmark – Ale dziewczyno, rozumiesz co to głód?

Elion – Szczerze? Słysze to codziennie odkąd jestem na tej wyspie. To słowo wychodzi z twoich ust.

Sączysmark – Ja nigdy nie zrozumiem kobiet!

Mieczyk – Nie ty jeden!

I zaczęła się kłótnia pomiędzy dziewczynami, a chłopakami. Jak ja z nimi wytrzymuję? Na prawdę nie wiem. Po godzinie słuchania ich bzdur zobaczyłem wyspę.

Sączysmark – Ale to my jesteśmy silniejsi!

Szpadka – Tacy silniejsi, że my musimy gotować!

Czkawka – Ej!

Mieczyka – Ale to my walczymy!

Lilion – Bo nie pozwalacie nam wychodzić z domu!

Czkawka – Ej! Cisza!

Wszyscy ucichli I spojrzeli na mnie. Pokazałem im wyspę I rozkazałem wylądować na niej. Wyglądała na opuszczoną I się nie myliłem.

Sączysmark – Aaaaaaaaaaa!

Czkawka – Co znowu?

Sączysmark – Tam był cień! Ruszał się!

Czkawka – Jasne.

Eret – Idziemy szukać?


Perspektywa narratora


Jeźdźcy rozglądali się po wyspie. Niczego jednak nie znaleźli. Było wiele wysp, na których rosły składniki do lekarstw, ale przyszły wódz postanowił sprawdzić co młody Jorgenson widział.

Lilion – Ale to dobry pomysł?

Czkawka – A masz lepszy?

Śledzik – A jeśli tu jest ktoś I będzie chciał nas zabić?

Sączysmark – Przestań panikować!

Czkawka ruszył powoli do miejsca gdzie jego przyjaciel widział cień. Odkrył połowę zarośli, ale nic nie zobaczył. Jak, by w ogóle nikogo nie było.

Czkawka – Sączysmark tu nikogo nie…

Gdy już miał dokończyć zdanie, cos zaszeleściło w krzakach oddalonych od nich o kilka metrów. Każdy spoglądał w ich stronę z przerażeniem. Śledzik zaczął obgryzać paznokcie I przybliżył się do Sączysmarka. Ten popatrzył na niego jak na wariata.

Eret – Co tam jest?

Aron – A skąd my mamy wiedzieć?

Czkawka – Sprawdzę to.

Chłopak podszedł do krzaków I rozchylił je, ale nikogo nie zauważył. Odwrócił głowę w stronę swoich przyjaciół, ale oni nie byli zachwyceni. Czkawka postanowił jeszcze raz spojrzeć w krzaki, ale tym razem I on zobaczył cień przechadzający się niedaleko krzaków.

Śledzik – (szeptem) Tam ktoś jest!

Mieczyka – (szeptem) No chyba widzimy!

Sączysmark – A dajcie! Ja zobaczę!

Młody chłopak krzyknął na głos nie zdając sobie sprawy, że w tej chwili przepłoszył tajemnicze stworzenie. Czkawka popatrzył na niego ze złością I pokiwał lekko głową.

Czkawka – No pięknie! Wystraszyłeś go!

Sączysmark – A czy to moja wina, że tak się mnie wszyscy boją?

Szpadka – On się nie bał ciebie, tylko tego jak krzyknąłeś baranie!

Aron – Może wracajmy?

Mieczyk – Wybacz Czkawka, ale popieram pomysł Arona.

Czkawka – Nie. Musimy zobaczyć kto tam był. Może ta osoba lub to stworzenie potrzebuje pomocy.

Nagle przyjaciele usłyszeli ryk mrożący krew w żyłach. Teraz to każdemu trzęsły się nogi ze strachu, ale nie przyszłemu wodzowi. Czkawka starał się wyostrzyć oczy, by sprawdzić czy nie ma w pobliżu tego stworzenia, którego nawet nie widzieli.

Szpadka – Sorry Czkawka, ale ja się zmywam stąd!

Sączysmark – Popieram!

Jeźdźcy szybkim krokiem, a właściwie szybkim biegiem ruszyli do swoich smoków, ale zatrzymał ich nagły ryk pochodzący z gęszczy. Wszyscy popatrzyli w tamtym kierunku I zamkneli oczy.


Lilion – Dlaczego ja się zawsze dam wciągnąć w takie coś?

Elion – Thorze!

Czkawka – Idziemy!

Wszyscy jęknęli I poszli za chłopakiem w głąb zarośli. Nikt jednak nie wiedział czego może się spodziewać po tej wyspie I czy ktoś w ogóle tu jest. Jednak syn wodza był tak uparty I ciekawski, że musiła sprawdzić czy ktoś zamieszkuje tą wyspę. Inni nie byli oczywiście zachwyceni, ale sprzeciwić się przyszłemu wodzowi nie wypada.

Eret – I co teraz?

Czkawka – Sączysmark jak bardzo jest źle na Moon?

Sączysmark – Myślę, że nie, aż tak. Tydzień wytrzymią jak nic. A co?

Czkawka uśmiechnął się chytrze, a inni od razu zrozumieli co chodzi młodemu jeźdźcu po głowie. Każdy popatrzył na siebie z przerażeniem.

Czkawka – Jeśli nie wrócimy za tydzień to sami najwyżej popłyną po składniki.

Aron – No pięknie Smark! Po coś to mówił?

Sączysmark – A skąd miałem wiedzieć co on chce zrobić?

Lilion – A temu, że znasz go najlepiej!

Sączysmark – Najlepiej znała go Astrid, a nie ja!

Dopiero wtedy chłopak uświadomił sobie co powiedział. Spojrzał delikatnie na Czkawkę, który na te słowa przystanął I patrzył w dal. Nagle odwrócił się I spojrzał szklistymi oczami na Sączysmarka.

Sączysmark – Przepraszam…Ja nie chciałem.

Szpadka – Czkawka…Może my powinniśmy lecieć?

Elion – Nie chcemy ci sprawiać większego bólu.

Czkawka – Nie. Zostańcie. Nic się nie stało.

Śledzik – Ale na pewno?

Czkawka – Znacie mnie przecież.

Śledzik – (szeptem) I to jest problem.


Perspektywa Lilion


Siedzimy na tej wyspie już miesiąc I nic nie znaleźliśmy. Przynajmniej Czkawka ma zajęcie I nie wspomina o As. Sączysmark przestał się już odzywać tak wścipsko I uspokoił się. Ogólnie teraz siedzimy przy ognisku I czekamy, aż ktoś się odezwie. Chyba będę musiała ja to zrobić.

Lilion – Ile będziemy jeszcze tutaj?

Śledzik – Właśnie.

Czkawka – Nie wiem. Chyba dopuki nie znajdziemy tego stworzenia.

Aron – Aha? A to znaczy, że będziemy tu jeszcze…?

Czkawka – Może jeszcze dwa, trzy miesiące. Może nawet rok.

Wszyscy – Co?!

Szpadka – Tak długo?

Czkawka – Chciałbym sprawdzić co to za stworzenie I czy nic mu nie ma.

Elion – Czkawka, ale może go już dawno tutaj nie ma, a my tu siedzimy.

Popatrzyłam na Czkawkę, który rozmyślał nad czymś. Nie chciałm mu przerywać, więc poszłam I oparłam się o duże drzewo. Westchnęłam w myślach I uśmiechnęłam się sama do siebie.

Eret – Może pójdziemy już spać?

Sączysmark – Tak…Może tak będzie lepiej.

Ja nie zamierzałam spać jak inni. Chciałam pomyśleć w ciszy, a obok widziałam idelane miejsce. Gdy wszyscy zasnęli, wstałam I podeszłam do malutkiego jeziorka. Zobaczyłam swoje odbicie. Zmieniłam sie I to bardzo. Teraz mam 18 lat I mogę zamieszkać już sama, ale nie chcę. Nie chcę stracić siostry tak jak Astrid.

Lilion – Szkoda, że nie ma cię tu Astrid. Nawet nie wiesz jak wiele się tu zmieniło I jak my się zmieniliśmy.

Nagle poczułam jak ktoś kładzie mi rękę na ramieniu I siada obok. Dobrze wiedziałam kim jest ta osoba.

Lilion – Tęsknisz za nią Czkawka?

Czkawka – Nawet bardzo. Była twoją przyjaciółką, ale nie opowiadał mi nigdy co robiliście na wyspie.

Lilion – I już nie zdąży.

Spojrzałam ukratkiem na niego I zobaczyłam jak patrzy w wodę. Lekko zamoczył tam końcówki palców I przejejechał nimi. Uśmiechnęłam się.

Lilion – Wiesz, że As też tak lubiała robić?

Czkawka – Tak. Gdy tak robiła, wyglądała tak słodko.

Lilion – Może chodźmy już spać?

Czkawka – Dobry pomysł.

Szybko wstałam I poszłam na swoje miejsce do spania. Zaraz później położył się Czkawka.


Perspektywa Czkawki


Przez miesiąc nie męczył mnie ten sen. Mam nadzieję, że już się skończył, ale znając moje szczęście to dopiero początek. Gdyby tu była Astrid…Zawsze mi doradzała I pomagała. Nigdy nie chciała, żebym sam rozwiązywał swoje problemy.


Stałem na środku Placu I wpatrywałem się w kobietę, która stała przede mną z uśmiechem na twarzy. Nie wiedziałem o co jej chodzi.


Kobieta – Rozwiązałeś zagadkę kim jestem. Skoro już wiesz to mogę powiedzieć ci o co chodzi?


Czkawka – Tak. Ale na prawdę jest pani mamą Astrid?


Kobieta – Tak. Jestem Astryda I nie mów do mnie na pani.


Czkawka – Dobrze…Astryda.


Astryda – Tak, więc chcesz się dowiedzieć o co tu chodzi?


Czkawka – Tak.


Popatrzyłem na nią, a ona rozpłynęła się. O co tu chodzi? Dlaczego to wszystko mi się śni jak nie ma Astrid? Nagle przede mną rozbłysło światło, a zaraz po tym usłyszałem Astrydę.


Astryda – Zobacz I przypomnij sobie wszystko.

Popatrzyłem na światło, które po chwili pokazywała obrazy z mojego życia, a właściwie z życia Astrid. Jeden obraz mnie zaciekawił. Była na nim Astrid leżąca obok mnie, ale dziwnie wyglądała.


Czkawka – Co jej jest?


Astryda – Ty musisz się dowiedzieć. Ta zagadka ma tylko dwa pytania, ale jest bardzo trudna. Nawet mój mąż nie był wstanie jej rozwiązać. Uwierz mi. To już kiedyś było.


Czkawka – Co było? Słyszysz mnie? Odpowiedz!


Astryda – Znajdź wyjaśnienie! Tylko ono ci pomoże!


Obudziłem się rano, ale nikogo nie było. Pewnie poszli się umyć lub po śniadanie. O co chodziło w tym śnie? Mam znaleźć wyjaśnienie I tylko ono mi pomoże? Co oznaczało ,,To już kiedyś było’’? Nie wiem. To chyba za szybko się dzieje.


56. To już kiedyś było I tylko ty możesz to zmienić

Perspektywa narratora


Chłopak jeszcze chwilę się zastanawiał nad swoim snem. Po chwili usłyszał głos swoich przyjaciół. Szybko się otrząsnął I wstał. Jeźdźcy już dawno byli przygotowani do dalszej drogi co Czkawkę bardzo zdziwiło.

Czkawka – Już gotowi?

Sączysmark – No. Jest 10:00.

Czkawka – Tak długo spałem?

Lilion – Nic dziwnego. Zawsze idziesz ostatni spać.

Śledzik – To gdzie teraz idziemy?

Szpadka – A mnie się pytaj. Ja tu nie jestem od myślenia tylko Czkawka!

Czkawka – Ok. To teraz idziemy na wschód.

Aron – Ale jeśli tam nic nie znajdziemy? Na zachodzie, południu I północy nic nie było.

Czkawka – Jeśli tam nic nie znajdziemy wracamy na Moon.

Elion – To idziemy?

Wszyscy – Jasne!

Po chwili każdy szedł jeden za drugim, ponieważ ścieżki były tak wąski, że ledwo co każdy się mieścił. Smoki szły przed przyjaciółmi I sprawdzały w krzakach czy nie ma tam tego stworzenia. Po chwili dotarli na miejsce gdzie usłyszeli ciche chichoty. Przyszły wódz pokazał jeźdźcom I smokom na, żeby siedzieli cicho. Sam zaś podszedł do krzaków, z których wydobywały się śmiechy. Szczerbatek podszedł do niego I uważnie obserwował co robi. Chłopak delikatnie odsłonił krzak I zobaczył…

Czkawka – Co wy tu robicie?

Zobaczył dwóch chłopców siedzących I śmiejących się z czegoś. Po chwili odpowiedzieli na pytanie zadane przez syna wodza.

Chłopak – Siedzimy I śmiejemy się z was.

Eret – Z nas?

Chłopak 2 – Tak. Ten w czarnych włosach ma na głowie gałęzie I nawet ich nie zobaczył!

Teraz wszyscy spojrzeli na zdezorientowanego chłopaka, który popatrzył lekko na swoje włosy. Każdy wybuchł śmiechem. Dwaj chłopcy wyszli z krzaków I uśmiechnęli się do Czkawki.

Aron – Co tu robicie?

Chłopak – Może najpierw się przedstawicie?

Mieczyka – Ale ważniak.

Każdy powiedział swoje imię. Na słowo ,,Sączysmark’’ chłopcy zaczęli śmieć się jeszcze bardziej.

Czkawka – A wy jak się nazywacie?

Chłopak 2 – Ja jestem Ares I jestem synem wodza. A to jest mój kuzyn, Bruno.

Elion – Co was sprowadza tutaj?

Bruno – Wysłali nas nasi rodzice tu, żeby znaleźć jakieś zioła.

Ares – Mieliśmy już iść, ale zobaczyliśmy was.

Aron – W krzakach to był wasz cień?

Chłopcy przytaknęli głowami I uśmiechnęli się niewinnie. Oboje opowiedzieli o tym gdzie znajduje się ich wyspa I kto na niej mieszka. Wraz z jeźdźcami ustalili, że jutro lecą z nimi.

Czkawka – No to teraz idźcie spać, bo cały dzień nam zszedł na rozmawianiu I zapoznawaniu się.

Bruno – Ale na naszej wyspie nie ma smoków. Nasze siostry się przestraszą.

Elion – Nie mówiliście, że macie siostry.

Ares – Tak? To dlatego, że to są przybrane siostry. Nie są prawdziwe. Są nimi od roku.

Aron – A jak mają na imię?

Brun – I tu jest problem.

Czkawka – Dlaczego?

Ares – Nasi rodzice znaleźli je na łodzi, a gdy się obudziły nic nie pamiętały. Tylko tyle, że są przyjaciółkami.

Bruno – Narazie zwracamy się do nich Ella I Ann.

Śledzik – No to jutro je poznamy, a teraz może chodźmy spać.

Każdy położył się I zasnął. Rankiem Bruno I Ares skakali sobie po jeźdźcach I budzili ich krzycząc na całą wyspę. Pierwszy zerwał się Czkawka obudzony przez swojego smoka, który nie mógł spać.

Czkawka – Dobra, dobra. Już wstajemy.

Cała dziewiątka wstała wraz ze swoimi smokami jecząc przy tym. Po chwili jednak byli juz w górze I słuchały wskazówek chłopców. Po niecałych dwóch godzinach wylądowali na wyspie.

Ares – To teraz do naszych rodziców idziemy!

Czkawka – Poczekaj. Jak widzisz mam protezę I nie mogę tak szybko chodzić. Ile wy macie w ogóle lat?

Brun – 10.

Ares – Idziemy?

Jeźdźcy poszli do Twierdzy wraz z braćmi. Kazali swoim smokom zostać na zewnątrz, a po chwili znajdowali się przed wodzem I jego żoną.

Ares – Tato to są jeźdźcy smoków. Latają na nich.

Wódz – Nie mam nic przeciwko smokom, ale znasz swoje siostry.

Ares – No tak, ale…

Wódz – Dobrze. Wydajecie się byc mili.

Czkawka – Tak. Ja jestem Czkawka I jestem synem wodza wyspy Berk. Mamy pokój ze smokami I chcielibyśmy się tu na trochę zatrzymać.

Wódz – Na naszej wyspie każdy jest mile widziany, ale najpierw musicie przekonać dwie dziewczyny, które boja się smoków.

Aron – Ares I Bruno opowiadali nam o nich. Podobno znaleźliście je.

Wódz – Tak. Proszę, mówcie mi po imieniu I mojej żonie też. Nazywam się Arsen Śmieszny, ale mówcie mi Arsen. Moja żona to Helga.

Czkawka – Miło na poznać.

Helga – Mnie również. Słyszeliśmy o waszej wyspie I tragedii jaka was spotkała. Bardzo jest nam przykro z tego powodu.

Czkawka – Tak…

Nastała cisza, którą przerwał Sączysmark namwaiając pozostałych jeźdźców do pokazania smoków. Wraz z wodzem I jego żona wyszli z Twierdzy wprost do swoich łuskowatych przyjaciół. Nagle podeszły do nich dwie piękne dziewczyny. Jedna miała czarn włosy do ramion I długą grzywkę na prawo. Ubrana była w zieloną sukienkę do kolan. Druga zaś miała długie blond włosy do bioder I grzywkę sięgającą do ramion. Jej oczy były błękitne niczym niebo. Można, by sądzić, że była to Astrid I Heathera, ale to zdaniem jeźdźców nie możliwe, bo dla nich już dawno umarły.

Arsen – Tylko nie bójcie się. Te smoki są przyjaźnie nastawione, prawda?

Wódz spojrzał na jeźdźców, którzy przyglądali się dwóm dziewczynom, które tak samo patrzyły na nich. Żona wodza szepnęła mu coś na ucho, a po chwili on odezwał się. Wzrok każdego pokierował na niego.

Arsen – Może dotkniecie ich?

Helga – A tak! Zapomniałabym! To jest Ella…

Wskazała na czarnowłosą dziewczynę z uśmiechem na twarzy I lekkimi rumieńcami, które powstały od wiatru. Tego dnia był on bardzo zimny.

Helga – A to jest Ann.

Tym razem wskazała na dziewczynę o blond włosach, która nie była zachwycona. Przyszłemu wodzowi tak bardzo przypominała jego piękną narzeczoną, że nie przestając patrzeć w jej oczy zaczął przedstawiać się I swoich przyjaciół.

Ella – Czyli jesteście z Berk?

Śledzi – No tak. Przynajmniej połowa z nas. Aron mieszka tam tymczasowo od roku.

Ella – Oh…Aha…

Ann – A jak nazywają się te gady czy co tam to jest?

Czkawka otrząsnął się po poczuciu bólu na prawej nodze. Okazała się, że Szczerbatek trzepnął go ogonem, by się opamiętał. Chłopak chrząknął I uśmiechnął się.

Czkawka – to jest Szczerbatek, Sztukamięs, Hakoieł, Jot I Wym, Sztorm, Szybcioch, Piękna I Strzała.

Powiedział pokazując pokolei na smoki I ich właścicieli. Kilka godzin później jeźdźcy byli w wielkim pomieszczeniu, w którym mieli zamieszkać. Ich smoki miały spać na zewnątrz, ale Szczerbatek był niespokojny I przyjaciele musieli ich wpuścić.


Perspektywa Czkawki


Może to dziwne, ale Ella I Ann przypominają mi Heatherę I Astrid. Może sobie coś wyobrażam, ale rozmawiałem z jeźdźcami w nocy I im też je przypominały. Najważniejsze, że już nie mam tego snu. Za miesiąc brałbym ślub z Astrid, a teraz co? Teraz pozostały mi tylko marzenia I wspomnienia. Obudziło mnie cos mokrego na twarzy. Leniwie otworzyłem oczy I zobaczyłem Szczerbatka. Uśmiechnąłem się I wstałem.

Czkawka – Co Mordko? Tęsknisz za Wichurką?

Szczerbatek – Wrrraaauuu!

Czkawka – Za niedługo zobaczysz ją. Idziemy na poranny lot?

Szczerbatek zaczął skakać wokół mnie I radośnie mruczeć. Cieszyłem się, że przynajmniej on jest szczęśliwy. Szybko przebrałem w strój do latania I wylecieliśmy przez okno. Gdy byłem w chmurach, zapominałem o tym co było. Byłem wolny…

Czkawka – Jak dobrze tak być w chmurach. Ten przyjemny wiatr…

Szczerbatek – Wrrrrrr.

Po dwóch godzinach wylądowaliśmy przed Twierdzą. Już chciałem tam wejść, ale zobaczyłęm Ann przechadzającą się bez celu po wiosce. Wyglądała na zamyśloną I przygnębioną. Wiem, że jestem ciekawski, bo nie raz to słyszałem, więc muszę się dowiedzieć co się stało. Podleciałem bliżej niej I zszedłem z smoka.

Czkawka – Cześć.

Podniosła głowę I spojrzała na mnie złowrogo. Taki sam wyraz twarzy miała Astrid jak zobaczyła mnie na Smoczym Szkoleniu. Dlaczego jak patrzę w jej oczy przypomina mi się As I wszystkie chwile z nią związane. Przy niej czuję, że ona żyje gdzieś.

Czkawka – Czemu jesteś smutna? Coś nie tak?

Ann – Dasz mi w końcu spokój czy będziesz tak się pytał, aż w końcu ktoś…

Czkawka – Chciałem tylko zapytać się o co chodzi.

Ann – Niech cię to nie interesuje!

Ominęła mnie I poszła dalej. Popatrzyłem na Szczerbka, a on na mnie. Postanowiłem porozmawiać z Ellen. Ona zna ją najlepiej I wie o co jej chodzi. Szybkim krokiem ruszyłem do domu wodza. Otworzyła mi Helga.

Helga – Coś się stało?

Czkawka – Jest może Ella?

Helga – Zaraz ją zawołam. Helga!

Z góry usłyszałem trześnięcie drzwi, a po chwili Ella zbiegła ze schodów prosto do drzwi. Stanęła obok Helgin I uśmiechnęła się przyjaźnie.

Ella – Mamo to my już pójdziemy. Jak, by Ares się pytał to jestem zajęta.

Helga – Dobrze.

Uśmiechnęła się I wyszła razem ze mną. Spacerowaliśmy przez wioską rozmawiając o zachowaniu Ann. Wiem, że bardzo się nią przejmuję, ale ona przypomina mi Astrid. Też zawsze nie mówiła mi o swoich problemach, ale ja jej musiałem, bo się uparła.

Czkawka – I co o tym myślisz?

Ella – Wiesz, że dokładnie nie pamiętam jej charakteru, ale na pewno coś się stało.

Czkawka – Tylko co?

Ella – Raczej mi ani tobi nie powie, ale może…

Nagle Ella się zacieła I zastanwiała nad czymś. Stanąłem na przeciw niej I popatrzyłem na nią. Po chwili podnioła głowę I krzyknęła na całą wioskę.

Ella – Pamięć jej wraca!

Czkawka – Co?

Ella – Na pewno teraz chce pobyć sama, bo pamięć jej wraca!

Dlaczego ja na to nie wpadłem? No jasne! Pewnie teraz będzie ciągle myślała I siedziała sama. Ale teraz wiem, że za nie długo będziemy musieli wracać na Moon. Może nawet za dwa miesiące. Pewnie martwią się o nas. Wróciłem do domu I opowiedziałem wszystko jeźdźcom. Po wiadomości, że za dwa miesiące wracamy bardzo się ucieszyli.


2 miesiące później

Perspektywa narratora


Jeźdźcy poznali już całą wyspę I znają każde zakamarki tego tajemniczego miejsca na pamięć. Przyszły wódz coraz bardziej zaczął interesować się znikającą na cały dzień Ann. Jednak nigdy nie mógł z nią porozmawiać, a gdy nadarzyła się okazja, krzyczała na niego I uciekała. Dzisiaj postanowili wracać.

Czkawka – No, to chyba wszystko.

Arsen – Odwiedźcie nas kiedyś.

Elion – Na pewno. Ale teraz musimy lecieć na Moon.

Helga – Lecicie na Moon? Znamy tą wyspę bardzo dobrze.

Czkawka – Skąd?

Helga – Pochodzę z niej. Jestem kuzynką wodza.

Śledzik – A nawet jesteście podobni.

Ella – A gdzie jest Ann?

Wszyscy rozejrzeli się dookoła, ale nie znaleźli młodej dziewczyny. Czkawka tylko westchnął. Był zawiedziony, że nie mógł pomóc jej w potrzebie. Jeźdźcy sądzili, że tak bardzo obwiniał się za śmierć Astrid, że postanowił pomagać innym I mieć czyste sumienie.

To ostatni taniec

Piękny jak we śnie

Gdy otworzysz oczy

Już nie będzie mnie.

Sączysmark – Na nas już czas.

Arsen – To zobaczenia!

Przyjaciele wsiedli na smoki I już ich nie było. Bardzo szybko lecieli przecinając chmury, lecz nie wiedzieli jeszcze co ich czeka na wyspie I co się wydarzy później. Gdy wylądowali na Placu, wszyscy podbiegli do nich z krzykiem radości w głosie. Po chwili podszedł do nich wódz.

Amor – Gdzie byliście? Matwiliśmy się o was.

Czkawka – Spokojnie. Wszystko zaraz wyjśnimy, ale możemy trochę odpocząć?

Azura – Jasne, ale to nie zmienia tego, że odlecieiście.

Aron – Spokojnie.

Jeźdźcy odetchnęli I zaczęli opowiadać o swojej przygodzie I śmiesznym zdarzeniu. Opowiedzieli Amorowi o jego kuzynce I jej rodzinie. Na te słowa wódz wypy Moon był uradowany wiedząc, że jego najbliższa osoba jest szczęśliwa.

Czkawka – Tak, więc zostajemy to jeszcze pół roku I wylatujemy na naszą wyspę.

Lith – Zapomniałabym!

Kobieta podała chłopakowi Straszliwca z wiadomością z Berk. Czkawka rozwiną liest I zaczął czytać. Z każdym przeczytanym słowem w jego oczach narastał gniew jak I strach. Gdy skończył czytać, rzucił nim o ziemię I podszedł do Szczerbatka.

Eret – Co się stało?

Czkawka – Sami przeczytajcie.

Śledzik wziął list do ręki I zaczął czytać.

Czkawka na Berk przypłynęła Alice! Rząda, żebyśmy się poddali, bo wykończy nas tak jak Astrid! Powiedziała, że jest jedna rzecz, która może nas uratować, ale ty musisz się zgodzić. Czkawka nie wiem jak ci to powiedzieć. Ona chce, żebyś się z nią ożenił. Wracajcie na Berk, szybko!

                                             Mama

Gdy skończył czytać, wszystkim poszerzyły się oczy. Mieszkańcy Moon byli w szoku, a jeźdźcy szybko wsiedli na swoje smoki.

Czkawka – Przepraszam, ale musimy lecieć. Może zobaczymy się kiedyś.

Amor – Lećcie I uważajcie na siebie!

Po chwili cała dziewiątka była już w powietrzu I niczym błyskawica leciała w stronę ich domu. W stronę wyspy Berk, której zagrażało niebezpieczeństwo. Po kilku godzinach szybkiego lotu, w końcu dotarli na Berk. Widok wyspy przeraził ich od pierwszego spojrzenia. Gdy wylądowali przed domem wodza, przywitała ich Alice.

Alice – Witam naszych drogich Smoczych Jeźdźców. Jak droga?

Czkawka – Daruj sobie. Czego chcesz? Gdzie jest moja mama I ojciec.

Alice – Spokojnie. Są bezpieczni…Narazie…

Dziewczyna okrązyła kilka razy syna wodza I delikatnie położyła mu dłoń na policzku. Teraz słowa matki Astrid były zrozumiane przez młodego chłopaka. Jednak nie rozumiał jej drugich słów, które brzmiały tak: ,,Znajdź wyjaśnienie! Tylko ono ci pomoże!’’ Dla Czkawki to było za wiele. Poddał się…

Czkawka – Zrobię co chcesz tylko wypuść mieszkańców.

Wszyscy – Co?!

Śledzik – Czkawka…Nie rób tego!

Lilion – Astrid nie chciała, żebyś nie był szczęśliwy!

Czkawka – Astrid nie żyje! Ile razy mam wam to powtarzać?!

Teraz każdy milczał. Alice podeszła do pewnego swojej decyzji chłopaka. Uśmiechnęła się szyderczo I ogłosiła, że ślub odbędzie się następnego dnia z samego rana, po czym odeszła z zadowoleniem.

Sączysmark – Chyba nie chcesz tego zrobić?


Czkawka – Nie mam wyboru. Tylko to może uratować Berk I jej mieszkańców.

Chłopak odszedł od swoich przyjaciół kierując się do domu swojej zmarłej narzeczonej, która już dawno nie była przy nim I nie wspierała go. Po cichu wszedł do jej domu, w którym dalej unosił zapach jej ulubionych kwiatów. Delikatnie wszedł po skrzypiących schodach do pokoju dziewczyny I usiadł przed wielkim kufrem, nie zdając sobie sprawy z tego, że jego przyjaciele są u Stoicka I opowiadają mu wszystko. Zszokowany mężczyzna nie mógł uwierzyć, że jego syn poświęcił się dla wyspy.

Stoick – Tak nie może być! Alice to podstępna…

Jednak nie dane było mu dokończyć, gdyż do Twierdzy weszła we własnej osobie Alice z kilkoma strażnikami. Valka popatrzyła na niż ze złością I wyrzutem. Nigdy jeszcze nie cierpiała tak jak teraz.

Alice – Jak wiecie wasz syn jutro zostaje moim mężem, więc oczekuję oddania mi tytułu wodza.

Valka – Nie dostaniesz go nigdy!

Alice – Jesteś tego taka pewna?

Valka – Nie zadzieraj ze mną!

Alice – Bo co?

Szyderczy uśmiech na twarzy dziewczyny denerwował wszystkich, a już zwłaszcza matkę chłopaka, która uwielbiała Astrid I nie mogła pogodzić się z jej śmiercią. Była dla niej jak córka I każdy to doskonale wiedział.

Alice – Myślisz, że ktoś może mi coś zabronić? Moi rodzice zawsze mi zabraniali wszystkiego, ale teraz już ich nie ma. Zginęli…

Stoick – Dlaczego chcesz władzy na Berk?

Alice – Bo Czkawuś jest Panem Smoków, a ja chcę mieć Nocną Furię I opanować cały świat.

Aron – Jesteś szalona!

Alice – I kto to mówi? Brat mężczyzny, który podrywał zajęte dziewczyny.

Eret – Zabiłaś trzy niewinne dziewczyny!

Po tych słowach dziewczyna wyszła z Twierdzy I skierowała się na swój statek gdzie miała broń.


57. Zwracam pamięć, oddaję miłość…Teraz już wszystko rozumiem!

Perspektywa Czkawki


Usiadłem obok łóżka As I otworzyłem skrzynię, w której kiedyś znalazłem pamiętnik jej matki. Wyciągnąłem wszystkie rzeczy jakie tam były I zacząłem przeglądać je. Po kilku godzinach przeszukiwań znalazłem coś czego się zupełnie nie spodziewałem. Zobaczyłem jej portret, który kiedyś sam naszkicowałem dla niej. To było jak mieliśmy 17 lat.

Czkawka – Była taka piękna I taka kochana.

Odłożyłem kartkę I wsadziłem wszystkie rzeczy z powrotem do kufra. Zamknąłem go I wyszedłem. Jutro będzie mój najokropniejszy dzień w życiu. Biorę ślub z dziewczyną, której nie kocham.

Czkawka – Żegnaj na zawsze Astrid. Byłaś moją jedyną I prawdziwą miłością.

Westchnąłem I wyszedłem. Było już późno, więc poszedłem spać. Sam nie wiem co mnie jutro czeka.


Perspektywa Ann(Niespodzianka!)


Nie pamiętam nic. Chciałabym sobie wszystko przypomnieć, ale to nie takie łatwe. Codziennie śnią mi się sny z jakimiś postaciami, ale ja nie wiem kim one są. Czemu to wszystko spotkało mnie?! Ja mam szczęście.

Ann – Kim ja jestem?

Nagle usłyszałam z sobą dość znajomy mi głos. Odwróciłam się I zobaczyłem Ellę, która biegła w moim kierunku. Po chwili stała obok mnie.

Ann – Co się stało?

Ella – Już wszystko sobie przypomniałam! Wiem kim jesteśmy!

Ann – Kim?

Byłam szczęśliwa jak nigdy. W końcu dowiem się kim jestem! Ale to co później powiedziała mi Ella zupełnie mnie zatkało.

Ella – Wódz teraz płynie na Berk, a Berk to twój dom!

Ann – Czyli ja znam tamtych jeźdźców?

Ella – Tak! Ja jestem Heathera, a ty Astrid!

Nagle zrobiło mi się słabo. Za mną był głaz, o który się oprłam. Przed oczami miałam wszystkie wspomnienia. Wszystko wracało do mnie jak piorun. Głowa zaczęła mnie strasznie boleć, ale nic nie mogłam zrobić. Zamknęłam oczy I czekałam, aż przestanie. Po chwili wiedziałam już kim jestem I co muszę zrobić!

Astrid – Heathera! Musimy szybko lecieć na Berk!

Heathera – Ale jak?

Astrid – Mam pomysł!

Perspektywa Czkawki

Byłem już przed ołtarzem I czekałem na Alice. Spóźniała się już kilka minut, a ja miałem nadzieję, że zrezygnowała. Ale nie! Teraz akurat musiała wejść. Wyglądała jak mój największy koszmar. Nie, sorry. Mój koszmar był piękniejszy. Stanęła obok mnie I się uśmiechała jak głupia.

Pyskacz – No dobrze. Zebraliśmy się tutaj, aby połączyć więzem małżeńskim tych dwóch zakochanych…(szptem) Prędzej z przymusu!

Alice – Co mówiłeś?

Pyskacz – Nic, nic. Kontynując. Aby połączyła ich miłość na wieki I nigdy nie rozdzieliła, żeby żyli w spokoju…

Pyskacz tak dalej mówił, ale ja miałem przeczucie, że zaraz stanie się coś co nie doprowadzi do ślubu, ale to tylko moje przeczucia. Popatrzyłem na Szczerbatka, który nie był zadowolony, tylko leżał z Wichurką I patrzył na tę scenę.

Pyskacz – Czy ty Alice bierzesz sobie teg o o to tu stojącego przyszłego wodza, Pana Smoków, jedynego posiadacza Nocnej Furii, która jest Alfą, Czkawkę Haddocka?

Alice – Tak.

Przęłknąłem głośno ślinę. Teraz to już mnie nic nie uratuje. To już koniec. Ostatni raz spojrzałem na mamę I tatę, którzy płakali. Pierwszy raz widzę, żeby tata płakał. Teraz wiem jak mu na mnie bardzo zależy.

Pyskacz – Czy ty Czkawko Haddocku, przyszły wodzu, Panie Smoków, jedny posoadaczu Nocnej Furii, która jest Alfą, bierzesz sobie tą o to tu stojącą Alice za żonę?

Wszyscy wyczekiwali odpowiedzi, ale ja nie mogłem nic powiedzieć. Byli tutaj moi przyjaciele z Moon I tej drugiej, o której nazwie nie mam pojęcia. Jeźdźcy patrzyli na mnie ze smutkiem I współczuciem, ale jednak nikt nie wiedział jak ja się teraz czuję. Muszę to zrobić dla Berk. Nie ma innej obcji.

Czkawka – Ja…

Już miałem coś powiedzieć, ale przerwał mi ryk smoka I znajmoe mi dwa głosy. Wszyscy spojrzeli w stronę Elli I Ann, które były na…

Sączysmark – Czy to smok?

Śledzik – Jak wy…?

Arsen – Co wy tu robicie?

Ella – Już wiemy kim jesteśmy.

Alice – Jak śmiecie mi przerywać ślub?!

Ann – Żadnego ślubu nie będzie, prawda Czkawka?!

Skąd ona zna moje imię? Pierwszy raz się do mnie tak miło odezwała. Kim one są I o co tu chodzi? Chyba już wiem…

Ella – Znaleźliście nas na łodzi I nie oddychałyśmy, prawda?

Helga – Tak.

Ann – Powiedzieliście, że byłyśmy pod wpływem szoku.

Arsen – I co w zwiąku z tym?

Ella – A to, że jesteśmy Heathera I…

Nie zdążyła nim powiedzieć, bo przerwałem jej ze łzami w oczach wypowiadając imię, które tak dawno zadawało mi tyle bólu, a jednocześnie szczęścia.

Czkawka – Astrid!

Wszyscy – Co?!


Perspektywa narratora


Każdy był w szoku, że nie mógł nic powiedzieć. Przecież wszyscy pożegnali te dwie dziewczyny, a teraz stoją one przed nimi I to żywe. Pyskacz upuścił książkę, z której czytał I podszedł trochę bliżej podczas, gdy Alice stawała się cała czerwona ze złości. Tym czasem chłopak był coraz bliżej Heathery I Astrid.

Heathera – Czkawka!

Dziewczyna przytuliła chłopaka, któremu lały się łzy. Po chwili oderwali się od siebie I Czkawka podszedł stęskniony do ukochanej. Dość długo patrzyli sobie w oczy, ale po chwili tonęli już w namiętnym, przepełnionym miłością I tęsknotą pocałunku. Nareszcie syn Stoicka był szczęśliwy. Od 20 lat poczuł takie szczęście. Gdy przerwali pocałunek popatrzyli sobie w oczy. Teraz było słychać tylko wyszeptane przez parę słowa.

Czkawka – (szeptem) Dlaczego ja cię nie poznałem? Byłaś tak blisko, a ja nawet tego nie wiedziałem.

Astrid – Kocham cię.

Czkawka – Ja ciebie też.

Nagle usłyszeli krzyk Alice. Szybko odwrócili się w jej kierunku I zobaczyli ją całą roztrzęsioną z podartą sukienką. Dziewczyna popatrzyła z furią w oczach na Czkawkę, który cały czas obejmował Astrid.

Alice – Nie! Nie! Nie! Co ona ma czego ja nie mam?!

Czkawka – Ty się jeszcze pytasz? Po tym co nam zrobiłaś jeszcze się nas pytasz?!

Pyskacz – Czkawka…

Czkawka – Nie! Nie widzisz co narobiłaś?! Od samego początku wszystko zepsułaś!

Alice – Ja zepsułam?! To ta blondynka wszystko zepsuła!

Astrid – Uważaj na słowa!


Perspektywa Heathery


Cały czas patrzyłam na Alice I jej czyny. Wyglądała jak obłąkana. Może ona jest szalona czy co? Ale za dużo zrobiła nam I innym. Astrid bała się, ale nie dawała tego po sobie poznać.

Alice – Nie zabierzecie mi tego co mam!

Sączysmark – Jesteś tego taka pewna?

Mieczyk – Właśnie!

Alice – Tak, jestem.

Astrid – Ty jesteś chora!

Teraz to nawet ja nie wytrzymałam I dołączyłam się do kłótni. Wiem, że pewnie wszyscy się na mnie dziwnie popatrzyli, ale mam to gdzieś. Nie mogę być zawsze taka miła, a już zwłaszcza jak bronię przyjaciół.

Heathera – Nie możesz mieć wszystkiego! Rozumiesz?!

Alice – Kto powiedział, że nie mogę?!

Czkawka – Nie jestem twój! Nie należę do ciebie!

Valka – Właśnie!

Tym razem wszyscy wstali I zaczęliśmy się kłócić. Nawet strażnicy Alice nie wtrącali się w tą kłótnię, która mogła zakończyć się wojną.

Aron – Zabiłaś tylu niewinnych!


Perspektywa narratora


Smoki stanęły w gotowości do obrony Berk, ale Alice nie dawała za wygraną. W pewnym momencie dziewczyna rzuciła się na Astrid, ale w porę zasłonił ją przyszły wódz. Alice rozcięła mu rękę.

Astrid – Czkawka!

Valka – Nie!

Szczerbatek – Wrrrraaauuuu!

Nocna Furia strzeliła pomiędzy dziewczynę, a swojego przyjaciela. W całej Twierdzy rozniósł się dym I płacz dziewczyny. Gdy mgła opadła, wszyscy zobaczyli, że z oczu Alice spływały łzy.

Nikt nie zgadł, ale wszyscy byliście blisko, więc dedyk dla wszystkich!

Perspektywa Astrid

Wiem, że Czkawka nie wybaczy Alice tego co zrobiła, ale jak widzę ją w tym stanie to źle mi jest. Kiedyś byłam wojowniczką bez uczuć I bez serca, ale to wszystko się zmieniło dzięki Czkawce. Pokazał mi piękno smoków, ale w tym też jest zasługa Valki. Popatrzyłam na Czkawkę, który ciągle przyciskał mnie do siebie.

Astrid – Czkawka, ja chcę jej pomóc.

Czkawka – Co? Nie mówisz poważnie, nie?

Astrid – Proszę cię Czkawka. Ja muszę z nią porozmawiać.

Czkawka – Astrid…

Popatrzyłam mu głęboko w oczy. Powoli na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Wiedziałam, że Czkawka nie pozwoli mi drugi raz odejść, ale też nie zmusi mnie do bycia bezpieczną. W końcu się odezwał.

Czkawka – Ugh…Jak musisz to idź, tylko bądź ostrożna.

Astrid – A czy ja nie jestem, ostrożna?

Czkawka – Astrid…

Astrid – No dobra, już dobra.

Podeszłam bliżej Alice I uklęknęłam przy niej. Delikatnie się uśmiechnęłam I podniosłam jej głowę do góry, tak, że teraz patrzyła na mnie. Wszyscy dookoła byli zdziwieni moim zachowaniem, ale mi to nie przeszkadzało.

Astrid – Alice…Mogę tak do ciebie mówić?

Przytaknęła głową I popatrzyła mi w oczy. To może wydawać się dziwne, ale widziałam w nich starch I żal. Muszę się dowiedzieć dlaczego! A jeśli ja coś sobie postanowię to do robię!

Astrid – Dlaczego napadałaś na nas?

Alice – Bo…Bo ja…

Astrid – Hej, nie masz się czego bać. Nie zrobimy ci krzywdy.

Valka – To niemożliwe. Jak ona to robi?

Stoick – Sam nie wiem.

Astrid – Powiesz mi? Wiem, że za sobą nie przepadamy od zawsze, ale ja chcę pomóc tak jak ktoś kiedyś pomógł mi.

Mówiąc te słowa popatrzyłam na Czkawkę. Jego mina mówiła wszystko. Był szczęśliwy, ale jednocześnie zmartwiony. Swój wzrok skierowała znów na Alice, która mówiła już pewniej.

Alice – Gdy byłam mała, moja mama zginęła I opiekował się mną ojciec. Ale on nie był taki jak ona. Nigdy mnie nie kochał I nigdy mi nic nie dawał. Tak właściwie ktoś kiedyś powiedział mi, że mama poślubiła go dlatego, że był jej najlepszym przyjacielem I oboje zostali zmuszeni do ślubu. I…

Astrid – Spokojnie, mów dalej.

Alice – I, gdy była mama zawsze był dla mnie miły I dawał mi wszystko co chciałam, ale po jej śmierci…Krzyczał na mnie, że to moja wina, że mama nie żyje przeze mnie…Ja chciałam tylko, by mnie kochał, ale on nie robił tego…

I w tej chwili zrozumiałam wszystko. Alice napadała na nas, bo nigdy nieczego nie miała. Wstała I pomogłam zrobić to samo Alice. Wszyscy patrzyli na tę scenę z niedowierzeniem jak I współczuciem dla Alice. Odwróciliśmy się w stronę wszystkich.

Astrid – Słyszeliście co się jek stało, więc co z nią zrobimy?

Stoick – W takiej sytuacji…Hm…Nie możemy ją zamknąć, ale nie wiemy czy mówi prawdę. Jeśli mówi prawdę jest tylko jedno rozwiązanie.

Astrid – Jakie?

Astrid – Jakie?

Valka – Będziemy musieli ją…

Moje oczy rozszerzyły się. Już wiem co chcą powiedzieć, ale ja na to nie pozwole. Przecież ona niczemu nie zawiniła! To prawda, zabiła Mery, ale nie chciała tego! To wszystko to był przypadek, tak jak moja śmierć I Heathery!

Astrid – Co?

Stoick – Zostawić na Berk I porozmawiać z jej ojcem.

Astrid – Ale przeciez ona nic nie zrobiła…Chwila! Naprawdę?

Valka – Tak. Przecież to nie jej wina, że miała złe dzieciństwo.

Uśmiechnęłam się I podbiegłam do rodziców Czkawki. Uścisnęłam ich bardzo mocno, jeszcze nigdy nikogo tak nie przytyliłam.

Astrid – Dziękuję!

Czkawka – Ale gdzie ona będzie spać?

Pyskacz – No…Może u Astrid?

Valka – Dobry pomysł. A ty As będziesz spała u nas na ten czas.


Perspektywa narratora


Dziewczyna przytaknęła głową I podeszła do Alice. Po chwili przytuliła ją, a zszokowana dziewczyna oddała jej uścisk. Każdy patrzył na tę scenę z otwartymi oczami I zdziwieniem w oczach. Po krótkiej chwili wojowniczka puściła dziewczynę I podeszła do Czkawki. Ten obiął ja ramieniem I mocno przytulił, tak jak, by chciał przekazać jej swoją całą miłość I tęsknotę przez ten cały rok, gdy jej nie było.

Czkawka – Kocham cię skarbie.

Astrid – Ja ciebie też, kochany.

Czkawka – Bierzemy z Astrid ślub za tydzień!

Astrid – Tak się cieszę!

Do zakochanej pary podeszli jeźdźcy I uściskali blond wojowniczkę bardzo mocno, jak tylko potrafili. Lilion podeszła ze łzami w oczach I rozpłakała się.

Astrid – Dlaczego płaczesz? Lilion?

Lilion – Tak za tobą tęskniłam!

Astrid – Ja za tobą też Lil.

Lilion odsunęła się od przyjaciółki I popatrzyła na nią ze zdziwieniem soeimi czerwonymi od płaczu oczami. Teraz zamiast łzów pojawił się na jej twarzy uśmiech.

Lilion – Lil?

Astrid – Tak, to chyba skrót od twojego imienia?

Lilion – Już dawno nie słyszałam tego skrótu.

Elion – Tak mówiła na nią mama.

Astrid – Przepraszam Lilion, że topowiedziałam.

Lilion – Nic się nie stało Astrid.

Nagle usłyszeli za sobą chrząkanie. Astrid szybko odwróciła się I napotkała u uśmiechniętą twarz swojego narzeczonego. Oddała mu jeszcze piękniejszy uśmiech, który tak bardzo on kochał I mógłby dla niego zrobić wszystko, by móc go ciągle widzieć.

Czkawka – Przepraszam, zle czy mógłbym wam na cały dzieb porwać moją narzeczoną?

Lilion – Jasne! Bierz ją!

Heathera – Stęskniła się za tobą!

Astrid – Mógłbyś chwilę poczekać?

Czkawka – Jasne.

Dziewczyna zwróciła się do Heathery I wyszeptała jej coś na ucho. Po 5 minutach oby dwie zaczęły niepewnie iść w stronę Helgi I Arsena oraz małych chłopców.

Astrid – Chciałyśmy wam podziękować za opiekę nad nami.

Helga – Nie ma za co. Byłyście wyjątkowe.

Arsen – Pewnie się już nie zobaczymy, ale…

Czkawka – Możecie zostać na nasz ślub. Wyspa chyba poradzi sobie bez was?

Małżeństwo popatrzyło na siebie z uśmiechem na twarzy. Po chwili zastanowienia zgodzili się. Teraz przyszedł czas na Aresa I Bruna. Dziewczyny uklęknęły przed nimi I złapały za ręce.

Astrid – Ares, nie martw się.

Ares – Ale ty już nie będziesz mieszkać z nami.

Astrid – Możesz mnie odwiedzać, a poza tym mogę zawsze polecieć do was.

Bruno – Ale już nie jesteście naszymi siostrami.

Heathera – Może I nie, ale wy będziecie naszymi braćmi. Ja mam rodziców I pewnie teraz tęsknią za mną.

Dziewczyny przytuliły chłopców I wróciły do jeźdźców. Stoick, Valka I Pyskacz zabrali już Alice, więc Astrid nie musiała się martwić o nią. Dobrze wiedziała, że jest w bezpiecznych rękach.

Czkawka – Możemy już iść?

Astrid – Jeszcze nie.

Chłopak popatrzył na nią z niezrozumieniem. Po chwili poczuł ból w lewym ramieniu, a po chwili zobaczył uśmiechniętą Astrid. Zaczął rozmasowywać swoje ramię śmiejąc się przy tym.

Astrid – Teraz możemy iść.

Czkawka – Hahahahaha! Masz poczucie humoru!

Astrid – Wiem. Ale wieczorem muszę gdzieś iść.

Czkawka – A gdzie?

Astrid – A gdzieś. Taki sam ciekawski jak rok temu.

Czkawka – Bardzo śmieszne…Auć!

Chłopak trzymał się za lewą rękę, z której leciała jeszcze ciepła krew. Wojowniczka bez namysłu pociągnęła do za zdrową rękę I zaprowadziła do Gothi.


58. Ślub to za mało powiedziane! To była tylko bójka…

Perspektywa Czkawki

Astrid zaciągnęła mnie do Gothi chociaż nie ma powodu. I co z tego, że krew mi leci z ręki. Przecież nim mi nie będzie. Upierałem się całą drogę do Gothi, ale jak powiedziała, że mam zrobić to dla niej to nie mogłem jej odmówić. W końcu dotarliśmy pod dom Gothi.

Czkawka – Ale nie będziesz mnie niańczyć?

Astrid – No nie wiem, nie wiem.

Czkawka – A co ty taka nadopiekuńcza?

Astrid – A ja wiem co ty robiłeś przez ten rok? Może się zaniedbywałeś?

Czkawka – O to się nie musisz martwić. Wszyscy pocieszali mnie, a mama traktowała mnie jak małe dziecko.

Astrid – Hahahaha! Chciałabym to widzieć!

Czkawka – Uwierz mi, nie chciałabyś.

As zapukała do drzwi. Po chwili zaczęły się otwierać I przywitała nas Gothi. Weszliśmy do środka, a Gothi kazała mi usiąść na łóżku. Po chwili coś nabazgrała, ale ja nie zrozumiałem nic.

Czkawka – Astrid rozumiesz coś z tego?

Astrid – Tak.

Popatrzyłem na nią ze zdziwieniem. Skąd ona zna jej pismo jak tylko Pyskacz może je odczytać?

Czkawka – Czy ja o czymś nie wiem?

Astrid – Na wyspie uczyłam się tego pisma, sama nie wiem po co, ale umiem je czytać.

Czkawka – No I co napisała?

Astrid – Napisała, że to może potrwać godzinę.

Czkawka – Aż tyle?

Astrid – No przykro mi Czkawuś, ale ja muszę gdzieś na chwilę lecieć.

Czkawka – Astrid…

Zanim zdążyłem coś powiedzieć ona wybiegła z domu Gothi, a ja zostałem sam w z Gothi. Już zacząłem się bać co ona mi zrobi. To chyba trochę dziwne, ale As dziwnie się zachowuje.

Perspektywa Astrid

Wiem, że Czkawka zauważył, że się dziwnie zachowuję. Chciałam zrobić mu niespodziankę, a ta długa grzywka mi już przeszkadza. Zapukałam do domu Phelgmy, bo tylko ona zna się na włosach I ubraniach. Po chwili w drzwiach stanęła Phelgma I zaprosiła mnie do siebie.

Phelgma – Co cię tu sprowadza Astrid?

Astrid – Wiem, że wszyscy jesteście w szoku, ale mogłabyś zrobić coś z moimi włosami I ubraniem?

Zmierzyła mnie od stop go góry I zastanowiła się. Po chwili podeszła do lusterka I popatrzyła w nie. Nie wiem o co jej chodzi, ale zaczynam się już trochę bać. Kto, by pomyślał, że Astrid Hofferson będzie się bała? Chyba nikt. Phelgma pokazała mi ręką, żebym usiadła na krześle, a sama gdzieś poszła. Delikatnie usiadłam na nim I porozglądałam się po pokoju. Nagle usłyszałam głos Phelgmy.

Phelgma – Uszyję coś specjalnie dla ciebie, a co do fryzury, to muszę ci się dokładnie przyjrzeć.

Astrid – No, dobrze.

Uśmiechnęłam się, a ona podeszła do mnie I zaczęła patrzeć na mnie. Po chwili znów gdzieś poszła, a ja zostałam sama. Jednak nie na długo. Po nie całej godzinie miałam zrobioną fryzurę.

Perspektywa Valki

Stoick, ja I Pyskacz siedzimy w Twierdzy I rozmawiamy z Alice. Wygląda na nieśmiałą, ale nigdy nic nie wiadomo.

Stoick – Alice, my nie chcemy zrobić ci krzywdy.

Pyskacz – Ale chcemy pomóc.

Podeszłam do Stoicka I spojrzałam na niego, a on na mnie. Wpadłam na świetny pomysł, ale nie wiem czy Stoick się zgodzi. Jeśli porozmawiam z nią na osobno, może mi coś powie. Przybliżyłam się do niego I szepnęłam mu to na ucho.

Stoick – Ale jesteś pewna?

Valka – Tak. Ty w tym czasie pójdziesz I powiesz strażnikom, że nie muszą się martwić.

Stoick – Niech będzie. Pyskacz, idziemy!

Pyskacz – Ale ja jeszcze nie skończyłem rozmawiać z tą damą.

Valka – Jak to rozmawiać? To ona mówiła coś do ciebie?

Pyskacz – Jak nie jak tak.

Valka – Alice to prawda?

Dziewczyna przytaknęła głową. Zdziwiło mnie to, że rozmawiała z Pyskaczem, a z nami nie chciała. Może to przez to, że Pyskacz zajmował się Czkawką I resztą? Pewnie teraz wie jak rozmawiać z nią.

Valka – Alice, dziecko powiesz nam skąd pochodzisz, jak nazywa się twój ojciec I jak dotrzeć do wyspy?

Alice – Dobrze.

Uśmiechnęłam się do niej, a ona do mnie. Pierwszy raz widzę, żeby się uśmiechała, a szkoda, bo ma piękny uśmiech.

Stoick – To jak nazywa się twoja wyspa?


Perspektywa Czkawki

Gothi skończyła mi bandażować rękę. Podziękowałem jej I wyszedłem w poszukiwaniu Astrid. Szczerbek I Wichura są przed domem, więc gdzie ona mogła pójść?

Czkawka – Gdzie As, by poszła?

Postanowiłem pójść do jej domu. Może tam, będzie? Po godzinie poszukiwań nigdzie jej nie znalazłem. Sprawdziłem jej dom, Twierdzę, Plażę Thora, Klif, Krucze Urwisko, w lesie też byłem. Teraz stoję przed moim domem I czekam, bo może tu przyjść. Szczerbatek podszedł do mnie I trącił mnie w rękę.

Czkawka – Co Szczerbek?

Szczerbatek – Wrrraaauuu!

Czkawka – Martwisz się o Wichurę? Nie martw się, nic jej nie będzie.

Szczerbatek – Wrrrrr.

Szybko podbiegł do Wichurki I zaczął ją lizać. Ja natomist dalej stałem I czekałem na Astrid. Po chwili zobaczyłem dziewczynę idącą w moją stronę, ale…Czy to Astrid? Była ubrana w czerowną bluzkę, ciemno – niebieskie legginsy, na rękach miała ciepłe karawasze I ochranicze, a na nogach miała ciepłe kozaki sięgające do kolan. Jej grzywka zasłaniała lewe oko I była krótsza, a włosy były podcięte I związane w warkocz po lewej stronie.

Czkawka – Astrid? To ty?

Astrid – Źle wyglądam?

Czkawka – Nie. Pięknie I to bardzo.

Astrid – Cieszę się. A co z twoją ręką?

Czkawka – Gothi mówiła, że przeżyję.

Oboje zaśmialiśmy się. Uwielbiam patrzeć na nią, gdy jest szczęśliwa. Wtedy świat staje się weselszy I wszystko przybiera kolorowe barwy.

Astrid – A co chciałeś mi pokazać?

Czkawka – Chciałem spędzić z tobą dzień. Mogę?

Astrid – Ty się jeszcze pytasz? Pewnie, że tak!

As przytuliła mnie, a ja ją przycisnąłem do siebie. Uwielbiam ją trzymać w swoich ramionach, bo wiem, że jest bezpieczna I nic jej nie grozi. Po chwili odsunęła isę ode mnie I pocałowała mnie mocno w usta. Oddałem ocałunek I uśmiechnąłem się.

Astrid – Tęskniłam za tobą.

Czkawka – Ja za tobą też, ale bardziej.

Astrid – Nie, bo ja.

Czkawka – Ja!

Astrid – Ja!

Czkawka – Ja!

Astrid – Oboje tęskniliśmy tak samo za sobą!

Czkawka – Tak. (szeptem) Ale ja bardziej.

Astrid – Słyszałam!

Czkawka – Ale co?

Uśmiechnąłem się do niej, ale zaraz poczułem ból w prawym ramieniu. Wiedziałem, że to Astrid, bo tylko ona umie tak dobrze uderzyć. Mam pomysł!

Czkawka – Wiesz co?


Astrid – Co?

Czkawka – Obraziłem się na ciebie.

Perspektywa narrator

Chłopak stanął tyłem do wojowniczki, co ją jeszcze bardziej zdezorientowało. Astrid próbowała usprawiedliwić swoje zachowanie, ale chłopaka nic nie ruszyło. Tak na prawdę uśmiechnęła się sam do siebie pod nosem.

Astrid – Dobrze, przepraszam.

Przyszły wódz otworzył oczy ze zdumienia. Po raz kolejny usłyszał od niej takie słowa. Odwróci się I spotkał przed twarzą blondynkę z spuszczoną głową. Czkawka delikatnie chwycił jej podbródek I popatrzył w przepiękne niczym ocean oczy.

Czkawka – Na prawdę myślałaś, że się na ciebie obraziłem?

Astrid – No tak.

Czkawka – Powtórzę ci to kolejny raz. Nigdy nie będę się na ciebie gniewać, bo nie da się.

Po tych słowach na twarzy Astrid zagościł uśmiech, który od razu został odwzajemniony. Syn wodza chwycił rękę narzeczonej I powędrował ku smokom. Dziewczyna na widok swojej smoczycy od razu podbiegła do niej I przytuliła.

Astrid – Wichurka! Wiesz jak ja się za tobą stęskniłam?

Wichura – Wrrrraauuuu!

Astrid – Moja kochana ty! Czkawka?

Dziewczyna dopiero teraz zauważyła, że jej smoczyca jest grubsza niż przedtem. Przez głowę przeszła jej myśl, że jej ukochany mógł ją za bardzo dobrze karmić, ale to nie w jego stylu.

Czkawka – Co się stało?

Astrid – Dlaczego Wichura jest…No, wiesz…

Czkawka – Jaka?

Astrid – No…Grubsza niż wcześniej?

Chłopak nic nie odpowiedział tylko zaczął się śmiać. Zbita z tropu dziewczyna nie wiedziała o co mu chodzi. Postanowiła, że zapyta.

Astrid – Dlaczego się śmiejesz?

Czkawka – Bo twoja mina jest bezcenna.

Astrid – Bardzo śmieszne. To, odpowiesz mi na moje pytanie?

Czkawka – Jasne.

Czkawka podszedł do smoczycy I swojego smoka I pogłaskał obojga po pyszczku. Po chwili odwrócił się w stronę Astrid I wytłumaczył jej o co chodzi.

Astrid – Czyli Wichurka jest w….?

Czkawka – Tak.

Astrid – Świetnie!

Dziewczyna przytuliła swoją smoczycę. Zaraz później Szczerbatek zaczął łasić się do właścicielki jego wybranki. Wojowniczka ze śmiechem pogłaskała go za uchem, bo doskonale wiedziała, że to uwielbia.

Astrid – Czkawka, ale ty sobie zdajesz chyba sprawę, że może być druga Nocna Furia?

Czkawka – Astrid, jesteś genialna!

Czkawka przytulił swoją ukochaną I mocno pocałował w usta. Zdziwiona dziewczyna oddała pocałunek. Po chwili usłyszeli krzyki, a raczej kłótnię. Po chwili zauważyli kłócących się Bliźaniaków. Oboje pobiegli w ich stronę.

Mieczyk – Ty jesteś głupia, a nie ja!

Szpadka – A wcale, że nie! Ty jesteś głupszy niż Jak!

Mieczyka – A ty to co?!

Czkawka – Hej!

Wzrok rodzeństwa momentalnie powędrował na Czkawkę I Astrid.

Astrid – Można wiedzieć o co wam poszło?

Szpadka – Mieczyk powiedział, że jestem głupia!

Mieczyk – To ty powiedziałaś, że ja jestem głupi!

Czkawka – Hej! Ale to musiało się od czegoś zacząć.

Astrid – Właśnie. Gadajcie o co wam poszło!

Szpadka – Jestem w Twierdzy z Śledziekiem, Sączysmarkiem I Mieczykiem I sprzątamy. Nagle on…

Mówiąc to wskazała na swojego brata, który patrzył na nią ze złością.

Szpadka – No, więc on powiedział, że mam za duży tyłek.

Czkawka – Ja nie mogę! Mieczyk, dlaczego powiedziałeś, że Szpadka ma duży tyłek?

Mieczyk – A co? Nie prawda? Sam sobie popatrz.

Astrid – Mieczyk, Szpadka błagam was. Pogódźcie się.

Szpadka – Ja mogę, ale nie wiem czy on chce. A poza tym nie mam pewności, że nigdy tego nie powie.

Astrid – Łał…Chyba dużo tu się pozmieniało przez ten rok.

Czkawka – Gwarantuje ci, że Mieczyk nigdy tego do ciebie nie powie, tylko pogódźcie się. Macie 20 lat, a zachowujecie się gorzej niż dzieci.

Mieczyk – No dobra.

Chłopak wyciągnął rękę do swojej siostry w geście przeprosin. Dziewczyna wahała się, ale w końcu podała mu rękę. Para spojrzała na siebie z ulgą. Po chwili żegnali się z przyjaciółmi I powędrowali do swoich smoków.

Astrid – To gdzie lecimy?

Czkawka – Zabieram cię na Krucze Urwisko. Dawno tam nie byłaś.

Astrid – No, tak.

Dziewczyna uśmiechnęła się do chłopaka, a po chwili wzbili się w powietrze. Po kilku minutach wylądowali I usiedli pod wielkim drzewem.

Czkawka – Wiesz, dawno nie było Wyścigów Smoków. Chciałabyś, żeby były jutro?

Astrid – Nawet nie wiesz jak bardzo! Dziękuję!

Czkawka – Za co?

Astrid – Za to, że zawsze we mnie wierzyłeś, pomogłeś min odzyskać zaufanie do smoków I dzięki tobie pogodziłam się ze śmiercią wuja. A co najważniejsze, znalazłam miłość.

Czkawka uśmiechnął się I uniósł jedną brew. Dziewczynę rozbawił ten gest, ale po chwili uspokoiła się I spojrzała mu w oczy, w których nie jedna mogłaby utonąć.

Astrid – Czemu się tak na mnie patrzysz?

Czkawka – Lubię patrzeć na moją narzeczoną, a już niedługo żonę.

Wojowniczka zarumieniła się I pocałowała lekko przyszłego wodza w usta, ale ten pogłębił pocałunek. Po chwili dziewczyna leżała na nogach chłopaka I uśmiechała się sama do siebie. Wciąż nie mogła uwierzyć, że spotkała kogoś takiego jak Czkawkę.

Perspektywa Sączysmarka

Cieszę się, że Astrid I Heathera żyją. Bez nich nic nie było takie samo. Przyznam się, że już każdy z nas pogodził się z ich śmiercią, a tu proszę. Jaka niespodzianka!

Szpadka – Ile będziemy tu jeszcze sprzątać?

Śledzika – Według mnie, to jeszcze jakieś trzy godziny.

Szpadka – Nie wytrzymam tyle.

Sączysmark – Szpadka nie marudź. Mogło być gorzej. Alice wyszła, by za Czkawkę I to ona, by nam rozkazywała.

Mieczyk – Dziwne, ale masz rację.

Sączysmark – Mowiłem, że…Mam rację? Wszyscy słyszeli?

Szpadka – Ugh…Tak! Wszyscy słyszeli!

Podskoczyłem z radości do góry. Pierwszy raz miałem rację! Fajne uczucie! Po godzinie przyszedł do nas wódz z mamą Czkawki.

Stoick – Daję wam już wolne. Ławki zostawimy tak już do ślubu Czkawki I Astrid.

Śledzik – A zebrania w Twierdzy?

Stoick – Mam nadzieję, że nie będzie już zebrań. Do czasu ślubu Czkawki wszystko powinno być dobrze.

Valka – Chcieliśmy wam jeszcze podziękować za to, że towarzyszyliście Czkawce w wyprawie. Pewnie sporo was to kosztowało…Rozłąka z rodziną, nieprzespane noce, bo jak znam Czkawkę pewnie się uparł na coś.

Sączysmark – W sumie to nie było tak źle. Nawet trochę się ubawiliśmy.

Valka – To się cieszę.

Szpadka – A gdzie Heathera, Lilion, Elion I Eret?

Stoick – Oprowadzają Alice po wyspie.

Szpadka – Aha.

Ojciec Czkawki wraz z mamą Czkawki wyszli, a my spojrzeliśmy na siebie I szybko wsiedliśmy na smoki. Każdy skierował się do swojego domu, bo był tak zmęczony, że mógłby paść idąc.

Perspektywa Czkawki

Miałem zamknięte oczy I myślałem nad tym co się stało. Myślałem, że dzisiaj będzie mój najgorszy dzień, ale myliłem się. Odzyskałem As, Heathera wróciła, a Alice zrozumiała swój błąd. Ale musieliśmy się nacierpieć, żeby przyszedł taki dzień. Nadal miałem zamknięte oczy, ale po chwili otworzyłem je, bo poczułem jak Astrid wstaje.

Czkawka – Coś się stało?

Astrid – Nie powinniśmy już wracać?

Czkawka – Nie. Chcę z tobą spędzić trochę czasu.

Astrid – A od kiedy ty chcesz spędzać ze mną czas?

Wiedziałem, że się droczy. Ona nigdy się nie zmieni, ale właśnie za to ją kocham. Nigdy się nie poddaje I zawsze stawia na swoim. Nigdy już na pewno nie będzie tak wspaniałej wojowniczki. Chyba za dużo myślałem, bo dostałem od Astrid łokciem w bok.

Czkawka – Au! Za co?

Astrid – To jedyny sposób, żebyś przestał myśleć.

Czkawka – Wiesz, kocham cię.

Oboje wybuchliśmy śmiechem, ale zaraz poczułem delikatne usta As na moich. Dla jej pocałunków mógłbym wiecznie się zamyślać, a potem dostać w żebro, a na koniec słodki pocałunek.

Astrid – Teraz wracamy?

Czkawka – Teraz tak.

Wstaliśmy, otrzepaliśmy się I wsiedliśmy na nasze smoki kierując się w stronę Berk.

Tydzień później

Perspektywa Astrid

To dzisiaj! Dzisiaj Czkawka zostanie moim mężem, a ja jego żoną! Tak się cieszę, ale I boję. Czego? W sumie sama nawet nie wiem czego. Mam nadzieję, że wszystko będzie tak jak powinno być.

Heathera – Astrid Jak się czujesz?

Astrid – Jestem trochę zdenerwowana. A co jeśli to tylko sen?

Heathera – Gdyby to był sen, to już dawno byś się obudziła.

Astrid – Masz rację.

Heathera – Wiem, a teraz idź się ubrać, bo za kilka godzin masz ślub.

Astrid – Wiem. Chodź! Idziemy do Phelgmy!

Pociągnęłam za sobą Heatherę I razem pobiegłyśmy do Phelgmy gdzie była moja suknia I jeszcze miała mi zrobić fryzurę.

Perspektywa narratora

Od rana wszyscy się bardzo niecierpliwili, a już najbardziej Czkawka I Astrid. Dziewczyna bała się, ale nie wiedziała czego. Natomiast przyszły wódz bał się od mowy ze strony ukochanej I przejęcia tytułu wodza. Dzisiaj miała nastąpić ta uroczystość, której obawiał się tak bardzo.

Czkawka – Szczerbek od dziś będziesz mieszkał razem z nami I Wichurką w nowym domu.

Szczerbatek – Wrraauu!

Czkawka – Wiem, że się cieszysz, ale musisz być cierpliwy.

Ale chłopak nie był cierpliwy. Chciał już mieć przy sobie swoją przyszłą żonę, jego Astrid. Nawet nie powiedział jej, że śniła mu się jej matka. Po kilku godzinach w Twierdzy wszyscy zajęli miejsca. Smoki stały obok I przyglądały się wszystkiemu. Zdenerwowany chłopak stał I rozglądał się po wszystkich przybyłych. Widział swojego ojca, mamę, swoich przyjaciół oraz Alice, a także całą wioskę I innych wodzów wraz z rodziną z sąsiednich wysp I nie tylko.

Czkawka – (szeptem) Pyskacz jesteś pewien, że któryś z nich to ojciec Alice?

Pyskacz – (szeptem) Tak. Na pewno to, któryś z nich.

Po chwili na salę weszła Astrid prowadzona przez Albrechta, który nie był jej ojcem, ale zgodził się ją poprowadzić. Wraz z Astrid stali już przed ołtarzem, ale zanim odszedł szepnął Czkawce na ucho.

Albrecht – (szeptem) Powodzenia!

Czkawka – (szeptem) Dzięki Albrecht!

Nastała cisza. Wszyscy teraz patrzyli się na przyszłe małżeństwo, które spoglądało na siebie z miłością. Po chwili przemowę zaczął Pyskacz tłumacząc słowa szamanki.

Pyskacz – Zebraliśmy się tutaj, aby połączyć tych dwojga sercem…Auć!

Kowal dostał od Gothi laską w głowę, a na Sali słychać było ciche śmiechy. Po chwili jednak kontynuował dalej.

Pyskacz – Miłością. Czy ty Halibut Straszliwa Czkawka III bierzesz sobie za żonę Astrid Hofferson?

Czkawka – Tak.

Pyskacz – Czy ty Nieustraszona Astrid Hofferson bierzesz sobie za męża Czkawkę Haddocka?

Astrid – Tak.

Pyskacz – Ogłaszam was mężem I żoną! Możesz pocałować swoją żonę.

Po chwili młoda para całowała się przed wszystkimi. Astrid wraz z Czkawką podeszła do Gothi, która narysowała im znak małżenstwa na czole. Chwilę później Czkawka na czole miał znak wodza.

Stoick – Niech żyje wódz I jego żona!

Wszyscy – Niech żyje!

Po kilku minutach w Twierdzy dało się słyszeć krzyki radości I śmiechy. Pyskacz I jego kapela grali przeróżne piosenki. Wkrótce przyszedł czas na młode małżeństwo. Chłopak podał rękę swojej żonie I zaczął nucić piosenkę, którą wszyscy dobrze znali.

Czkawka - Żeglować mogę w sztormie też, Nie czując wcale lęku. I fali życia dam się nieść, Gdy dasz swą rękę mi. I słońca żar, i wielki mróz Wędrówki mej nie przerwie, Gdy serce mi obiecasz już I kochać wiecznie będziesz.

Popatrzył na swoją ukochaną, która miała łzy w oczach. Nie przejmowała się tym czy ktoś to widzi czy nie, dla niej najważniejsze było to, że jest przy niej jej ukochany. Po chwili przyłączyła się do męża.

Astrid - Najdroższy, ukochany mój, Jest wielka moc w twych słowach. Nie w głowie wielkie czyny mi, Kiedy tonę w twych ramionach.

Czkawka - Pierścieni złotych dam ci trzos, Zaśpiewam przy ognisku. Nie spadnie z twojej głowy włos, Gdy będziesz przy mnie blisko.

Astrid - Pierścieni złotych nie chcę mieć, O serenady nie dbam też. Chcę twoją dłoń czuć w dłoni swej. Chcę żebyś była przy mnie.

Czkawka i Astrid - By tulić i całować cię, Czy w marzeniach, czy też w tańcu. Na smutne i radosne dnie Twą miłość w sobie zamknąć.

Czkawka i Astrid - Żeglować mogę w sztormie też, Nie czując wcale lęku. I fali życia dam się nieść, Gdy dasz swą rękę mi.

Po zakończeniu piosenki chłopak wziął wojowniczkę i obkręcił wokół siebie. Wszyscy zaczęli wiwatować i krzyczeć z radości.

Czkawka – Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy.

Astrid – A ty jak ja.

Sączysmark – Pocałuj ją!

Mieczyk – Właśnie!

Szpadka – Długo mamy czekać?!

Stoick spojrzał na jeźdźców, którzy uciszyli się, al. po chwili sam zaczął krzyczec i dopingować im. Po chwili cała wioska to robiła. W końcu małżeństwo pocałowało się. Po tym geście wszyscy zaczęli się bawić. Czkawka nie odstępował sowjej ukochanej na krok, a gdy wszystko miało być już dobrze, nagle w Twierdzy zaczęły się krzyki, a kogo? Oczywiście Bliźniaków.

Szpadka –Twoja wina!

Mieczyka – Nie, bo twoja!

Sven – Bitwa!

Każdy chwycił za jakieś jedzenie i zaczęła się bitwa. Po chwili było wodać bijących się na sali, a to wszystko oglądali Stoick wraz z Valką oraz Czkawka i Astrid. Dziewczynie puszczały już nerwy i chciała się rzucić na kłócących się Szpadkę i Mieczyka, ale w porę zareagował Czkawka i złapał ją.

Astrid – Zabiję ich! Szpadka! Mieczyk! Już po was!

Czkawka – As spokojnie!

Astrid – Nie daruję im tego!

Sączysmark – Dawaj Sven!

Śledzik – Nic się nie bój Sztukamięs. Zaraz będzie w porzą….Aaaaaaaaaa!

Na chłopaka rzuciło się kilku mężczyzn, ale na szczęście udało mu się uciec wraz z swoją smoczycą. W Twierdzy panował chaos jaki nigdy nie był. Każdy z kimś walczył lub rzucał jedzeniem. Stoick podszedł do stolika z alkoholem i przyniósł cztery kufle podając je swojej żonie, synowi i synowej.

Valki – Ale ślub. Chyba nigdy nikt takiego nie miał.

Stoick – A na pewno już każdy to zapamięta.

Valka – Patrz!

Kobieta wskazała na Szpadkę uderzającą brata w głowę tarczą i śmiejącą się. Nikt nie zwracał na nich uwagi i dalej w Twierdzy panowało to co panowało. Wszystko skończyło się dopiero nad ranem, gdy zmęczeni wikingowie zasnęli, ale pary już dawno nie było. Spędzili ze sobą wspaniałą i cudowną noc poślubną.


59. Poważna rozmowa z ojcem, którego nie widziałeś przez kilka lat

Perspektywa Astrid

Obudziłam się rano, ale nie chciało mi się wstawać. Zawsze uwielbiałam być pierwsza na nogach, a teraz? Jak, by ktoś to zmienił. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Czkawkę jeszcze śpiącego. Uśmiechnęłam się pod nosem i zamknęłam oczy. Wczorajszy dzień to było coś pięknego, ale i śmiesznego. Widząc bijących się mieszkańców jedzeniem, a nie bronią to naprawdę świetny i zabawny widok. Nagle mój mąż, uwielbiam mówić to słowo, poruszył się. Po chwili otworzył oczy, a ja je zamknęłam. Poczułam mocniej przytula mnie do siebie, a później zaczyna bawić się moim kosmykiem włosów. Otworzyłam leniwie oczy.

Czkawka – Witam moją jedyną My’lady.

Astrid – Cześć. Która jest?

Czkawka – Aż tak ci się śpieszy, że musisz wyjść?

Astrid – Nie. Ale lubię wstawać pierwsza.

Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam delikatnie w usta. Wstałam, ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. Mieszkamy w nowym domu, w którym kiedyś mieszkaliśmy, więc wiem gdzie co jest. Ale jest jeden plus. Valka nauczyła mnie gotować, więc zrobię Czkawce niespodziankę.

Astrid – Zaraz zobaczymy jak bardzo mnie kochasz Czkawuś.

Zrobiłam kanapki i położyłam je na stole. Po chwili na dół zszedł Czkawka i pocałował mnie w policzek. Pokazałam mu, żeby usiadł i jadł. Popatrzył się na mnie ze zdenerwowaniem i błaganiem.

Astrid – No co? Przecież nie otruję cię.

Czkawka – No nie wiem, nie wiem. Ty jesteś zdolna do wszystkiego.

Astrid – Ale śmieszne, wiesz?

Czkawka – Wiem, bo to powiedziałem.

Wybuchnęliśmy śmiechem i usiedliśmy do stołu. Wzięłam jedną kanapkę, a zaraz po mnie Czkawka. Jego mina była śmieszna. Wyglądał tak jak, by się bał, że coś mu się stanie. Po chwili wziął jednego kęsa i…

Czkawka – Astrid na pewno ty je robiłaś?

Astrid – Tak, a co? Smakują?

Czkawka – Jeszcze jak. Jak ty się nauczyłaś gotować?

Astrid – Warto siedzieć z twoją mamą cały tydzień i uczyć się gotować.

Po zjedzeniu śniadania wstaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Czkawka musiał załatwić coś ze swoim ojcem, a ja obiecałam Szpadce, Elion, Lilion i Heatherze, że spędzę z nimi dzień. Chociaż i tak przez 3 dni rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się, ale to nic.

Szpadka – Astrid, co tak długo?

Astrid – Nie mogłam przestać się śmiać widząc minę Czkawki jak zjada moje kanapki.

Heathera – Zgaduję, że była przekomiczna.

Astrid – I zgadłaś. To co dzisiaj robimy?

Lilion – Idziemy bawić się w chowanego!

Wszyscy popatrzeliśmy na Lilion. Ona tylko zaczęła się śmiać, a my razem z nią, ale nie wiedziałyśmy dokładnie czemu.

Astrid – Czemu my się śmiejemy?

Lilion – Macie takie śmieszne miny. Halo! Ja już nie mam 5 lat, tylko 18 i jestem dorosła.

Elion – Skoro jesteś dorosła to wiesz, że możesz teraz robić co chcesz, ale sama jesteś za siebie odpowiedzialna?

Lilion – Przecież wiem. Już nie ma małej Lil, tylko dużo Lilion, która może robić co chce!

Zaśmiałyśmy się i poszliśmy nad Klif gdzie świetnie się bawiłyśmy.

Perspektywa Czkawki

Siedziałem z ojcem i słucham jego kazań co mam robić, czego nie powinienem jako wódz, jak mam się zachowywać na zebraniach wodzów, jak walczyć o wolność innych…bla, bla, bla.

Stoick – Czkawka! Czy ty mnie w ogóle słuchasz?

Czkawka – Tak słucham. Tato znam to już na pamięć.

Stoick – Wiem, że znasz, ale musisz powtórzyć.

Czkawka – Tato, błagam! Jestem dzień po ślubie, a ty mi już kazania urządzasz.

Stoick – Tylko nie kazania.

Nagle zobaczyłem moją mamę schodzącą ze schodów na dół. Wyglądała na niewyspaną. Nie dziwie się jej, w końcu balowaliśmy wczoraj do późna. Dzięki ci Thorze!

Valka – O czym rozmawiacie?

Czkawka – Tata prawi mi kazania na temat wodzowania.

Valka – Współczuję. Stoick może dasz mu trochę odpocząć? Jest dzień po ślubie. Ty po naszym ślubie nie chciałeś nawet wyjść z domu.

Popatrzyłem na mojego tatę, który zaniemówił. Cudem powstrzymałem śmiech, ale musiałem szybko wyjść, żeby nie zacząć się śmiać. Postanowiłem pójść do Pyskacza.

Czkawka – Cześć Pyskacz! Co porabiasz?

Pyskacz – Chciałem zrobić dla Arona nowe siodło na Sztorma. Postanowił go dosiąść.

Czkawka – Ale czy on będzie tego chciał?

Pyskacz – No pewnie! Dzisiaj rano latali dookoła wyspy jak szaleni.

Czkawka – Jeśli tak, to świetnie. Mogę ci w czymś pomóc?

Pyskacz – A co? Tatusiek prawi kazanie?

Czkawka Skąd wiedziałeś?

Zdziwiłem się, bo kto jak kto, ale Pyskacz zawsze starał się nie stawać po niczyjej stronie. A teraz staje za mną.

Pyskacz – Wszyscy wiedzą, że tak zawsze jest. Lepiej idź do Astrid.

Czkawka – Coś się stało?

Pyskacz – Nie…To znaczy, dziewczyny zabrały Astrid nad Klif i ją zamęczą pytaniami. Może jej pomożesz?

Czkawka – Dziewczynami?

Pyskacz – Nie mów, że się boisz.

Czkawka – Ja? Nigdy! Jestem wodzem i wytrzymam wszystko!

Pyskacz – No to powodzenia!

Czkawka – Dzięki!

Podszedłem do Szczerbatka, który stał razem z Wichurą i pogłaskałem ich po mordkach. Wsiadłem na Szczerbka i wzbiłem się w powietrze. Po 5 minutach zobaczyłem Astrid okrążoną dziewczynami. Współczuję jej, ale muszę jej pomóc. Wylądowałem obok nich i podszedłem.

Czkawka – Co robicie? Widziałyście gdzieś Astrid?

Specjalnie powiedziałem to, by trochę się roześmiały. Astrid nie było widać wcale, więc postanowiłem powiedzieć coś na jej temat, by wyłoniła się.

Czkawka – Jak ją spotkacie to powiedzcie jej, że niechcący potłukłem jej ulubiony wazon.

Astrid – Hej! Czkawka, już nie żyjesz!

Po chwili wyszła Astrid i stanęła przede mną z furią w oczach. Jednak to mnie rozśmieszyło.

Czkawka – Żartowałem Astriś.

Lilion – Astriś? Uuuuuu! Astriś nam się zdenerwowała!

Astrid – Lilion! To nie było zabawne!

Czkawka – Dla mnie było i sądząc po minach dziewczyn dla nich też.

Astrid – Zobaczysz w domu! Nie daruję ci tego!

Czkawka – Ale ty uparta jesteś.

Astrid – A ty wcale nie lepszy!

Uśmiechnąłem się pod nosem i poszedłem za As, a Szczerbatek za mną. Po chwili wziąłem Astrid na ręce i wsiadłem na Szczerbatka. Słyszałem śmiechy dziewczyn, a Astrid wyglądała jak, by chciała mnie zabić.

Czkawka – No co? Moja żona nie może sama chodzić.

Astrid – Ale jako wojowniczka może wodzu?

Czkawka – Wojowniczka tak, ale za moim pozwoleniem. Więc teraz chcę pójść z tobą na wspólny lot.

Astrid – Ale jak? Wichura nie może latać.

Czkawka – A Szczerbatek musi się zajmować nią. Więc pójdziemy do domu, a ty…

Nagle usłyszeliśmy krzyki dobiegające z wioski. Wiedziałem, że dzień się jeszcze nie skończył i będzie on bardzo długi i męczący.

Astrid – A ty polecisz i sprawdzisz co się stało, a ja posiedzę w domu i zrobię obiad. Zaprosimy twoich rodziców. Co ty na to?

Czkawka – Jasne.

Perspektywa narratora

Młode małżeństwo wylądowało na Placu, poczym wojowniczka zeszła z smoka i poszła w kierunku domu. Po drodze spotkała Sączysmarka, który szedł zamyślony i przypadkiem uderzył w Astrid.

Astrid – Uważaj jak chodzisz…Sączysmark? Co się stało?

Sączysmark – Nic.

Astrid – Jak to nic? Przecież widzę, więc mów!

Dziewczyna zrobiła groźną minę, której bał się każdy. Chłopak odetchnął lekko i zaczął opowiadać o spotkaniu z ojcem Alice i jego zdaniu o niej. Astrid zaniemówiła z wrażenia. Nie mogła pozwolić, by ojciec mówił tak o swojej córce, a już na pewno o następczyni tronu jego wyspy.

Astrid – Mam pomysł, ale musisz mi pomóc.

Sączysmark – Dobra, ale nie może być szalony i niebezpieczny, bo jak się Czkawka dowie, to mnie zabije.

Astrid – Nic ci nie zrobi, a poza tym ja cię obronię.

Saczysmark – Wmawiaj to sobie, wmawiaj. Ale jeśli Czkawka wpadnie w szał to po nas obojga.

Dziewczyna pokiwał głową i uśmiechnęła się. Miała już nawet plan jak pogodzić Alice z jej ojcem, ale potrzebowała zgody wodza, a w jej przypadku jej męża. Postanowiła porozmawiać z nim wieczorem jak wróci do domu.

Wieczorem

Dziewczyna siedziała czekając z kolacją na stole i patrząc się w ścianę. Ciągle myślała o Alice i jej ojcu. Po chwili usłyszała otwieranie drzwi, a po chwili do kuchni wszedł Czkawka. Uśmiechnął się lekko i pocałował Astrid w policzek, poczym usiadł obok niej i zaczęli jeść. Gdy skończyli, wojowniczka postanowiła powiedzieć mu o swoim planie, choć i tak wiedziała, że się nie zgodzi, ale musiała spróbować.

Astrid – Czkawka?

Czkawka – Hm?

Astrid – Wiesz, spotkałam dzisiaj Sączysmarka i był jakiś zamyślony.

Czkawka – Sączysmark?

Astrid – Tak. Więc zapytałam go o co chodzi, a on opowiedział mi co opowiadał o Alice jej ojciec. Mam nawet pomysł jak ich pogodzić.

Czkawka – Jaki?

Astrid – Zaangażowalibyśmy ich spotkanie. Co ty na to? Wiem, że się nie zgodzisz, ale ja nie dam za wygraną i zrobię wszystko, żeby pomóc Alice.

Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21!

Czkawka – Wiesz, że chciałbym wam pomóc, ale to jest niebezpieczne Astrid. Nie chcę. Żeby coś ci się stało.

Astrid – Ale nic mi się nie stanie.

Dziewczyna popatrzyła na chłopaka ze słodkim wyrazem twarzy, lecz to nic nie dało. Chłopak dalej zostawał przy swoim zdaniu.

Astrid – Czkawka, no proszę. Pozwól mi.

Czkawka – Ale my będziemy przy tym, a ty moja droga panno zostajesz przy mnie.

Astrid – Ale…No dobrze, ale teraz trzeba iść spać, bo jest 21:00, a jutro ciężki dzień.

Czkawka - Wiem, ale mam też dla ciebie małą niespodziankę.

Chłopaka popatrzył na swoją żonę i uśmiechnął się. Po chwili zaczął ją namiętnie całować… Dziewczyna ściągnęła mu górną część kombinezonu i razem spędzili cudowną noc.

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się rano, ponieważ promieni słońca muskały moją twarz. Poczułem ciężar na mojej piersi. Astrid poruszyła się lekko. Postanowiłem ją obudzić.

Czkawka – Kochanie, pora wstawać.

Astrid – Jeszcze chwilę.

Uśmiechnąłem się do siebie i pocałowałem ją w szyję. Po chwili odwróciła się i pocałowała mnie w usta. Astrid – Chyba częściej będziesz musiał mnie tak budzić.

Czkawka – Na pewno. To co? Wstajemy?

Astrid – Nie chce mi się. Ale jak trzeba, to trzeba.

Wstaliśmy i ubraliśmy się. Astrid poszła do łazienki, a ja zaraz po niej. Gdy zszedłem do kuchni, zobaczyłem ją leżącą na stole z głową na rękach. Podszedłem do niej i zapytałem.

Czkawka – Astrid dobrze się czujesz?

Astrid – Głowa i brzuch mnie boli i niedobrze mi.

Czkawka – Chora jesteś? Przecież nie ma zimno.

Astrid – Może przeziębiłam się, a teraz zachorowałam?

Czkawka – Może. Zostać z tobą w domu?

Astrid – Nie. Idź, a mi zaraz przejdzie.

Popatrzyłem na nią i ruszyłem w stronę drzwi. Przed wyjściem jeszcze raz popatrzyłem na Astriś i spojrzałem w dół. Mam nadzieję, że nic jej nie jest.

Perspektywa Valki

Siedzę w domu i jem śniadanie z Stoickiem. Trochę cicho jak na 8:00 rano. Chyba wszyscy jeszcze śpią.

Stoick – Co tak myślisz?

Valka – Nie uważasz, że jest za cicho jak na tą godzinę?

Stoick – Może. Ale to chyba dobrze?

Valka – Tak. Ciekawe co u As i Czkawki?

Nagle ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć je i zobaczyłam Czkawkę. Zaprosiłam go do środka i poszłam razem z nim do kuchni.

Stoick – Jak u ciebie i Astrid?

Czkawka – W sumie to dobrze, ale Astrid…

Valka – Coś się stało?

Czkawka – Astrid źle się czuje. Nie chciała rano jeść, ani pić. Mówi, że nic jej nie będzie, ale ja się o nia boję.

Spojrzałam na Stoicka, który słuchał uważnie każde słowo Czkawki. Nie martwiłam ię, bo wiedziałam, że to może oznaczać, że Astrid jest w ciąży.

Czkawka – Co ja mam zrobić? Mamo?

Valka – Zaprowadź ją do Gothi.

Czkawka – Ale wiesz, że ona jest uparta i się nie zgodzi. A poza tym chce być obecna przy rozmowie Alice z jej ojcem.

Valka – Mam z nią porozmawiać?

Stoick – To dobry pomysł. Twoja mama ma niezwykły dar pomagania i rozwiązywania problemów.

Popatrzyłam na Stoicka, który się uśmiechał, ale ja nie byłam zadowolona z tego co powiedział.

Valka – Bardzo śmieszne.

Perspektywa Astrid

Jest mi niedobrze, nie chcę nic jeść, ani pić. Wszystko mnie boli. Mam nadzieję, że to szybko przejdzie. Postanowiłam wstać, ale szybko usiadłam, bo zakręciło mi się w głowie.

Astrid – (szeptem) Jesteś wojowniczką! Nie poddawaj się!

Spróbowałam wstać jeszcze raz. Tym razem udało mi się. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, ale nikogo nie było przy pracach. Postanowiłam, że się przejdę. Gdy już miałam wyjść, zobaczyłam Czkawkę idącego w moim kierunku.

Czkawka – Przeszło ci?

Astrid – Tak, już lepiej.

Czkawka – Chciałaś dokądś iść?

Astrid – Chciałam się przejść. Nie mogę latać, więc chociaż to mogę robić.

Czkawka – Za miesiąc będziesz mogła latać. Spokojnie.

Odetchnęłam, bo znów zbierało mi się na wymioty, ale na szczęście Czkawka tego nie zauważył.

Astrid – Gdzie idziesz?

Czkawka – Nic nie mam do roboty, więc potowarzyszę ci zanim Lilion, Elion, Heathera i Szpadka cię dopadną.

Astrid – Ok.

Zaczęliśmy iść w stronę Kruczego Urwiska w ciszy. Postanowiłam przerwać ją.

Astrid – Dzisiaj Alice spotka się z ojcem. Wiesz może o której?

Czkawka – O 14:00. Mamy dużo czasu, bo zaraz 9:00.

14:00 nad Klifem

Perspektywa narratora

Wszyscy czekali wraz z Alice, którą bardzo polubili i zaprzyjaźnili się, na jej ojca.

Sączysmark – Ile jeszcze?

Śledzik – Sączysmark wiesz, że on nie ma smoka i będzie później.

Sączysmark – No to mu go dajcie! Co za problem!

Nagle usłyszeli szelest, a po chwili zobaczyli ojca Alice. Jurgen, bo tak miał na imię, stanął przed nimi.

Jurgen – Słucham. O co chodzi?

Alice – Chciałam z tobą porozmawiać.

Jurgen – O czym? Uciekłaś z wyspy, zostawiłaś mnie samego.

Alice – Uciekłam, bo…

Jednak nie dano było jej dokończyć, ponieważ jej ojciec zaczął po niej krzyczeć. Młoda wojowniczka miała tego dość.

Astrid – Dość! Jak pan traktuje swoją córkę?!

Jurgen – Tak jak na to zasłużyła!

Astrid – Ma pan tylko jedną córkę, która jest częścią pana i pana żony. Nie może ciągle pan obwiniać jej o śmierć swojej żony! To była też jej matka! Pomyślał pan jak ona się wtedy czuła?!

Słowa dziewczyny zdziwiły wszystkich. Ona sama wiedziała co to znaczy być samotnym i nie mieć prosić kogoś o pomoc. Ojciec Alice westchnął i spojrzał na swoją córkę, która miała łzy w oczach.

Jurgen – Ja…Przepraszam. Myślałem tylko o sobie, a ty potrzebowałaś…

Alice – Potrzebowałam miłości obojga rodziców. Po śmierci mamy przestałeś się mną interesować i nic mi nie dawałeś. Ale rozumiem cię. Też za nią tęsknię, ale życie toczy się dalej.

Słowa dziewczyny poruszyły każdego. Mężczyzna podszedł do niej i…Bardzo mocno przytulił ją ku jej zdziwieniu. Sama dziewczyna odwzajemniła uścisk. Po chwili powiedziała i oderwała się od niego.

Alice – Wrócisz ze mną do domu? Na naszą wyspę…Tato?

Jurgen – Oczywiście. Nawet nie wiesz jak mi ciebie brakowało.

Alice – Mi ciebie też.

Po godzinie wszyscy byli już w wiosce. Stoick wraz z Valką widząc szczęśliwą Alice z jej ojcem byli dumni z jeźdźców. Po chwili dziewczyna podeszła do byłego wodza i jego żony.

Alice – Chciałabym wam podziękować.

Valka – Za co ty chcesz nam dziecko podziękować?

Alice – Pomogliście mi odzyskać ojca. Nigdy wam tego nie zapomnę. Dziękuję.

Stoick – Nie ma za co.

Jurgen – Stoick jeszcze raz dziękujemy. A ty młoda panno.

Mówiąc to zwrócił się do wojowniczki, która stała z uśmiechem na twarzy obejmując swojego męża.

Astrid – Tak?

Jurgen – Twój mąż może być z ciebie dumny. Mieć taką żonę to skarb.

Czkawka uśmiechnął się i przytulił Astrid mocniej do siebie. W tej chwili dziewczyna szybko chwyciła się za brzuch i zwijała się z bólu. Przestraszony chłopak szybko zaczął masować ją po brzuchu.

Czkawka – Lepiej?

Astrid – Tak.

Szpadka – Co ci się stało Astrid?

Elion – Właśnie. Możemy ci jakoś pomóc?

Astrid – Nie, dzięki. Pójdę chyba do domu.

Czkawka – Iść z tobą?

Astrid – Nie trzeba.

Valka – Astrid ja pójdę z tobą, dobrze?

Astrid – Yhym.

Kobieta wzięła dziewczyna za rękę i pociągnęła w stronę jej domu. Tym czasem Jurgen wraz z córką odpływali z wyspy. Alice żegnała się z każdym.

Alice – Będę za wami tęsknić. Za wami też smoczki.

Dziewczyna podeszła nieśmiało do Arona i spojrzała w jego oczy. Wiedziała, że jej nienawidzi, ale miała nadzieję, że kiedyś jej wybaczy.

Alice – Aron…Ja wiem, że mnie nienawidzisz, że zabiłam Mery. Wiem, że nigdy mi tego nie wybaczysz, ale mam nadzieję, że może kiedyś…

Aron – Nie wybaczę ci tego nigdy. Zabiłaś moją miłość, jedyną osobę, która mnie rozumiała. Tego nie da się wybaczyć.

Alice – Rozumiem. Przepraszam i mam nadzieję, że już nigdy nie skrzywdzę nikogo.

Dziewczyna odwróciła się i podeszła do swojego ojca, który wsiadał na łódź. Po chwili nie było ich widać. Jeźdźcy rozeszli się do swoich domów.


60. Dobra nowina, zaręczyny i powrót smoka

Perspektywa Astrid

Od odpłynięcia Alice minęły dwa tygodnie. Mdłości i bóle brzucha już dawno mi przeszły. Nie byłam u Gothi, bo wiedziałam, że nic mi nie ma. Czkawka upierał się, żebym poszła, ale nie dawałam za wygraną i w końcu odpuścił. Wstałam wcześniej niż Czkawka i zrobiłam śniadanie. Po chwili do domu wbiegła Szpadka skacząca i krzycząca.

Szpadka – Astrid!

Astrid – Ciszej, bo obudzisz Czkawkę!

Czkawka – Już się obudziłem.

Odwróciłam się w jego kierunku i uśmiechnęłam. Wyglądał słodko w potarganych włosach. Po chwili był obok nas, a Szpadka dalej piszczała.

Czkawka – Może powiesz o co chodzi?

Szpadka – Oświadczył mi się! Oświadczył!

Astrid – Nie mów, że…

Szpadka – Tak! Sączysmark mi się oświadczył!

Wytrzeszczyłam oczy i spojrzałam na Czkawkę, który powstrzymywał śmiech. Nie wiedziałam co powiedzieć, bo Smark i oświadczyny? To coś nowego.

Astrid – Gratuluję!

Szpadka – Powiedział, że dzisiaj zabiera mnie na cały dzień na Plażę. A wieczorem na kolację.

Czkawka – Sączysmark? Przecież on nigdy nie robił takich rzeczy.

Astrid – Widzisz? Każdy się zmienia.

Szpadka – To ja już pójdę. Astrid?

Astrid – Tak?

Szpadka – Wiesz, nie obraź się, ale ty przytyłaś.

Popatrzyłam na nią, a później na mój brzuch. No rzeczywiście byłam trochę grubsza, ale przecież ćwiczę. Czkawka spojrzał na mnie, a później na Szpadkę.

Astrid – No co?

Szpadka – A ty przypadkiem nie jesteś w…

Astrid – Nie!

Szybko wykrzyknęłam na co Czkawka i Szpadka spojrzeli na mnie zdziwieni. Westchnęłam i postanowiłam się wytłumaczyć, żeby nie pomyśleli byle czego.

Astrid – Nie, nie jestem.

Czkawka – Na pewno?

Astrid – Tak. Przecież bym ci powiedziała.

Czkawka – Wierzę ci. Dobra, to ja będę już leciał.

Astrid – A nie przebierzesz się?

Czkawka spojrzał na mnie, a później na siebie. Miał na sobie krótkie, czarne spodenki i zieloną koszulkę. Zarumienił się i poszedł na górę przebrać się. Szpadka wyszła, a ja postanowiłam iść do Lilion poćwiczyć przed zajęciami w Akademii.

Astrid – Czkawka idę do Lilion!

Czkawka – Dobrze!

Wyszłam zamykając drzwi i udałam się w kierunku mojego starego domu gdzie od tygodnia mieszka Lil. Zapukałam i otworzyła mi zaspana dziewczyna.

Lilion – As? Co tu robisz?

Astrid – Idziemy poćwiczyć przed zajęciami?

Lilion – Jasne, tylko przebiorę się. Wejdź.

Po 10 minutach poszłyśmy nad Klif gdzie ćwiczyliśmy do treningu. Po chwili poczułam ukłucie w brzuchu. Zatrzymałam się, bo biegałam i dotknęłam brzucha. Lilion zaniepokojona podeszła do mnie.

Lilion – Wszystko w porządku?

Astrid – Tak. Chyba powinnyśmy wracać. Za 20 minut zaczynają się zajęcia.

Lilion – Tak.

Szybko poszłyśmy w kierunku wioski. Po 10 minutach byłyśmy przed Akademią, w której było słychać kłótnię Szpadki i Mieczyka. Weszłyśmy i zobaczyłam Czkawkę i Sączysmarka próbującego uspokoić pokłócone rodzeństwo. Postanowiłam im pomóc.

Astrid – Cześć. Już jesteśmy.

Czkawka – Astrid. Jak miło cię widzieć.

Lilion – A im co?

Eret – Kłócą się o to, że Szpadka nie powiedziała Mieczykowi o jej zaręczynach.

Astrid – Szpadka dlaczego mu nie powiedziałaś?

Szpadka – Bo dopiero rano się oświadczył!

Mieczyk – Nie prawda!

Szpadka – Tak?! To kiedy?!

Mieczyk – Nie wiem! Ale się dowiem!

Perspektywa Czkawki

Jakimś cudem po godzinie uspokoiliśmy Bliźniaków i zaczęliśmy trening. Szczerbatek i Wichura nie latali, więc As leciała na Sztormie, bo Aron nie chciał latać. Pokazałem im co i jak mają robić. Wszystkie ćwiczenia najlepiej wykonywała Astrid, jak zwykle. Po dwóch godzinach poszedłem razem z Astrid do domu.

Astrid – Czemu Aron nie latał?

Czkawka – Wiesz…Alice przypomniała mu o Mery.

Astrid – Rozumiem go. Też chciałabym, żeby tu była. Brakuje mi jej uśmiechu i jej pocieszania.

Czkawka – Tak. Teraz pewnie jest ze swoim chłopakiem.

Astrid dziwnie na mnie popatrzyła. Westchnąłem i opowiedziałem o jej chłopaku i o jego śmierci. Wkrótce doszliśmy do domu. Gdy już miałem otworzyć…

Perspektywa narratora

Nagle usłyszeli krzyk. Szybko odwrócili głowy i zobaczyli biegnącego w ich stronę Stoicka z uśmiechem. Po chwili był obok nich.

Czkawka – Coś się stało?

Stoick – Chciałem się poinformować, że przez dwa dni nikt nie będzie potrzebował twojej pomocy. Możesz odpocząć.

Czkawka – To super!

Stoick – Astrid czy mi się wydaje, czy ty przytyłaś?

As westchnęła i popatrzyła na Czkawkę, żeby jej pomógł. Powiedział ojcu, że to nic i weszli do domu. Astrid usiadła na kanapie, a chłopak obok niej i ją przytulił.

Czkawka – Zmęczona?

Astrid – Yhym. Jeszcze nigdy nie byłam tak zmęczona po treningu.

Czkawka – Dziwne. Pójdę zrobić herbaty.

Astrid – Dobrze.

Młody wódz wstał i poszedł do kuchni. W tym czasie wojowniczka podniosła się i natychmiast syknęła. Usłyszawszy to, Czkawka szybko przybiegł do niej.

Czkawka – Coś się stało? As?

Astrid – Dzisiaj biegałam i brzuch mnie zaczął boleć.

Czkawka – Lecimy do Gothi.

Astrid – Nie trzeba. Naprawdę.

Czkawka – Lecimy i koniec.

Czkawka wziął Astrid za rękę i wyszli z domu. Pomógł jej wsiąść na Szczerbatka i polecieli do domu szamanki. Po chwili byli już w środku. Gothi wyprosiła chłopaka za domu i zaczęła badać dziewczynę. Po dwóch, może trzech godzinach szamanka pozwoliła wejść Czkawce.

Czkawka – Astrid? I jak?

Astrid Wiesz, powiem ci w domu. Ok.?

Czkawka – Ok. Szczerbatek!

Po chwili smok był już przed swoim panem.

Perspektywa Astrid

Wylądowaliśmy przed naszym domem. Czkawka pomógł mi zejść z Szczerbatka, który od razu pobiegł do Wichury. Nic dziwnego. Za dwa tygodnie pojawią się małe smoczki. Tylko jak ja mam teraz powiedzieć Czkawce to co chcę mu powiedzieć? Jeszcze nie wiem jak to zrobię, ale zrobię. W końcu jestem wojowniczką, a one nigdy się nie poddają. Weszliśmy do domu i usiadłam na kanapie, a Czkawka obok mnie.

Czkawka – Więc co chciałaś mi powiedzieć?

Astrid – Czkawka ja…Ja…

Czkawka – Możesz mi wszystko powiedzieć. Jestem twoim mężem.

Astrid – No tak, ale…

Czkawka – Ale co?

Zamknęłam oczy. Spróbowałam się uspokoić, ale to mi nie pomagało. Jak ja mam mu powiedzieć, że ja jestem w ciąży? Thorze pomóż mi! A co jeśli on nie będzie chciał tego dziecka? Co ja gadam. Przecież to Czkawka. Będzie szczęśliwy. A co jeśli nie? Co ja mam zrobić? Jestem sama, nie mam nawet kogo się poradzić.

Czkawka – Więc?

Astrid – Chciałabym ci powiedzieć, ale nie mogę. Kiedyś ci powiem, ale nie teraz.

Czkawka – Dlaczego? As?

Astrid – Nie powiem ci tego teraz! Rozumiesz?!

Nie wytrzymałam i wybuchnęłam. Czkawka popatrzył na mnie zaskoczony, ale nie wiem co mi się stało wstałam i ruszyłam w kierunku drzwi. Usłyszałam jak mnie woła, ale nie chcę go słuchać! Po chwili poczułam jego rękę na swoim ramieniu. Odwrócił mnie do siebie i popatrzył głęboko w moje oczy.

Czkawka – Astrid co się dzieje?

Astrid – Nic!

Czkawka – Widzę, że coś się dzieje. Nie wypuszczę cię dopuki mi nie powiesz o co chodzi.

Astrid – Nie masz prawa mnie zatrzymywać! Nie jestem twoją własnością!

Czkawka – Jesteś moją żoną, a ja twoim mężem i wodzem! Masz mnie słuchać!

Astrid – Wiesz co ci powiem?! Żałuję, że wyszłam za ciebie!

Powiedziałam to? Powiedziałam to! Ja…Ja nie chciałam. Skrzywdziłam go. W jego oczach pojawiły się łzy. W moich również.

Astrid – Czkawka ja…Ja…

Czkawka – To po co za mnie wychodziłaś?! Trzeba było w ogóle nie wracać!

Astrid – Czkawka…Przepraszam…

Powiedziałam tylko to zanim wybiegłam z domu i pobiegłam w stronę lasu. To jest moje jedyne miejsce, w którym mogę sama spędzić czas bez problemów. Biegłam tak nie wiem ile, ale na pewno kilka godzin. Nie wiedziałam dokąd biegnę, ani jak daleko jestem od wioski. Zaczynało robić się ciemno i zimno. Nic dziwnego. Za niedługo zima.

Astrid – Gdzie ja jestem? Jak ja teraz wrócę do domu?

Zrozpaczona usiadłam pod jakimś drzewem. Nie myśląc zasnęłam.

Perspektywa Czkawki

Martwiłem się o Astrid. Nie wracała już kilka godzin. Na dworze robiło się ciemno i chłodno, a znając ją nie wróci tak szybko. Tylko co ona chciała mi powiedzieć? Gdybym tak nie naciskał, może, by nie wybiegła i nie powiedział tego. Nagle poczułem jak ktoś mnie szturcha.

Czkawka – Szczerbatek gdzie ona jest?

Szczerbatek – Wrrrrrr.

Czkawka – Myślisz, że nic jej nie jest?

Szczerbatek – Wrraaauuu!

Czkawka – Lecę jej poszukać!

Już miałem wychodzić, ale ktoś otworzył drzwi tak, że dostałem nimi w głowę. Po chwili okazało się, że to mój tata i mama przyszli.

Stoick – Astrid przyszła?

Czkawka – Nie. Lecę jej poszukać.

Valka – Czkawka, znasz ją. Da sobie radę. To silna dziewczyna.

Czkawka – Ale co jeśli coś jej się stało? Nie widzieliście w jakim stanie ona wybiegła!

Valka – Uspokój się. Na pewno się znajdzie.

Usiadłem na kanapie wraz z rodzicami. Ale nie mogłem tak po prostu nic nie robić nie wiedząc, że mojej żonie może coś grozić. Kocham ją, nawet po tym co powiedziała. Wiem, że mówiła to w gniewie i mnie kocha.

Perspektywa Astrid

Obudziłam się w środku nocy. Była może 24:00? Coś zaszeleściło w krzakach. Postanowiłam podejść. Nie miałam żadnej broni, więc przygotowałam się na atak. Powoli podeszłam do ruszającego się krzaka. Delikatnie rozsunęłam go, ale nic nie zobaczyłam. Nagle ziemia zaczęła się trząść, a po chwili rozsuwać.

Astrid – (szeptem) Co jest?

Po chwili z ziemi wydostał się smoka. Nogi się pode mną ugięły. To był ten sam smok co strzelił we mnie wodą. Nie wiedziałam co mam zrobić. Czy uciec i powiadomić o tym wszystkich, czy zaatakować i zginąć? Nagle smok odwrócił się i spojrzał na mnie.

Astrid – Nie boję się ciebie! Odejdź!

Smok – Wrrararauuuuuu!

Astrid – Słyszałeś?! Nie pokonasz mnie! Jestem wojowniczką! Jestem Astrid Hofferson!

Smok – Wrrraaaaauuuuuuu!

Astrid – Czego chcesz?!

Nagle ziemia jeszcze bardziej się rozsunęła tak, że wpadła do dziury. Widziałam tylko ciemność. Obudziłam się na czymś miękkim. Nadal oszołomiona otworzyłam oczy i zobaczyłam jak nade mną stoi…

Astrid – Nie wierzę! Jak?!

Z wrażenia usiadłam. Patrzyłam na nią z otwartymi ustami. Po tylu latach dowiaduję się, że ona żyje! To przecież niemożliwe!

Astrid – Merry? To ty?

Merry – Skąd znasz moje imię?

Astrid – To ja! Astrid! Nie pamiętasz mnie?!

Merry – Jak?! Astrid!

Przytuliłyśmy siebie nawzajem. Tak mi jej brakowało, a ona cały czas była pode mną. Odsunęłam się od niej i rozejrzałam po pomieszczeniu, w którym się znajdujemy.

Merry – Jak tu trafiłaś?

Astrid – To ja powinnam spytać się o to ciebie!

Merry – Ale się zmieniłaś. Opowiadaj co w wiosce.

Astrid – Nic nadzwyczajnego. Aron nadal opłakuje twoją śmierć. Z Alice pogodziliśmy się i odpłynęła z ojcem. Szpadka jest zaręczona z Sączysmarkiem, a ja i Czkawka jesteśmy małżeństwem.

Merry – To świetnie! Nie było mnie ponad rok, a tu takie zmiany!

Astrid – To nic. Mnie i Heathery nie było rok w wiosce, bo względem innych umarłyśmy, ale wróciłyśmy.

Merry – Czekaj, nie rozumiem. Możesz dokładniej?

Opowiedziałam Merry o tym co nas spotkało po jej odejściu. Na wspomnienie o jej rodzinie uśmiechnęła się.

Merry – Naprawdę znaleźliście moją rodzinę?

Astrid – W sumie to Czkawka. A i jeszcze jedno.

Merry – Tak?

Astrid – Ja…Ja jestem w ciąży.

Merry – To wspaniale!

Astrid – Tak, ale pokłóciłam się z Czkawką, bo nie chciałam mu tego powiedzieć.

Merry – Musisz mu powiedzieć. Musimy się stąd wydostać!

Astrid – Ale jak?

Perspektywa narratora

Na Berk od rana trwały przygotowania do poszukiwania Astrid. Czkawka chodził zdenerwowany w kółko. Jego smok ciągle łasił się do niego, ale i to nie pomagało. Po chwili z rozmyśleń wyrwał go głos Pyskacza.

Pyskacz – No, wszystko gotowe!

Czkawka – A jeśli ją nie znajdziemy?

Pyskacz – Znajdziemy, znajdziemy. Nie znasz jeszcze możliwości starego Pyskacza.

Wszyscy byli przygotowani. Już mieli wsiadać na swoje smoki, gdy usłyszeli ryki smoka, którego dobrze znali. Z ziemi wyłonił się ten sam smok, z którym walczyli rok temu.

Czkawka – Przecież…Jak o n tu trafił?

Stoick – Tak szybko jak stąd ucieknie!

Valka – Poczekajcie! On coś od nas chce, ale nie wiemy co.

Stoick – Niby co on może od nas chcieć?

Valka – Nie wiem. Zraz się dowiemy.

Kobieta podeszła bliżej smoka, który patrzył na nią z zaciekawieniem. Nagle wyciągnął ogon, na którym znajdowały się dwie osoby. Smok odłożył je na ziemię i rykną. Wszystkie smoki odpowiedziały mu tym samym. Po chwili smok zniknął, a ziemia z powrotem zasunęła się. Teraz każdy patrzył na dwie osoby.

Czkawka – Astrid? Astrid!

Młody wódz podbiegł do swojej żony i mocno ją przytulił. Nareszcie czuł, że jego ukochana jest bezpieczna i nic jej nie grozi. W jego ramionach ona czuła się jak anioł. Czuła się doceniana i była sobą. Mogła przy nim płakać i zwierzyć mu się. Była po prostu szczęśliwa z nim.

Astrid – Czkawka przepraszam. Ja nie…

Nie dokończyła, bo chłopak namiętnie pocałował ją w usta. Jednak nikt nie zwracał uwagi na całującą się parę, tylko na postać stojącą za nimi. Po chwili dziewczyna oderwała się od swojego męża i spojrzała mu w oczy.

Astrid – Czkawka ja przepraszam.

Czkawka – Nie, to ja przepraszam. Nie powinienem tak naciskać.

Eret – Nie chciałbym wam przerywać, ale kto to jest?

Chłopak wskazał na postać stojącą za nimi. Astrid odsunęła się od Czkawki i podeszła do niej ciągnąć ją za rękę. Po chwili obie stały przed wszystkimi. Wojowniczka zaczęła przemawiać.

Astrid – To co teraz zobaczycie może was zaskoczyć i to nie tylko. Z wrażenia możecie zemdleć, ale ja też nie mogłam w to uwierzyć. Tak, więc to jest…Merry.

Postać ściągnęła kaptur, a ich oczom ukazała się piękna, czarnowłosa dziewczyna z długimi rozpuszczonymi, sięgającymi do bioder włosami. Każdy patrzyła z niedowierzeniem. Tylko Aron miał łzy w oczach i podszedł do dziewczyny. Astrid delikatnie odsunęła się i podeszła do młodego wodza.

Aron – Merry…Nawet nie wiesz jak tęskniłem. Codziennie miałem nadzieję, że kiedyś cię zobaczę, ale po roku zrozumiałem, że nie żyjesz. Pogodziłem się z tym, ale teraz ty stoisz tu przede mną.

Merry – Aron chciałam wrócić, ale…Ale nie wiedziałam jak. Ten smok nie chciał mnie skrzywdzić. On tylko szukał swojej matki, którą poznaliście.

Aron – Ja wiem. Cieszę się, że jesteś tu z nami.

Chłopak przytulił swoją ukochaną i pocałował na oczach wszystkich. Czkawka obiął swoją żonę w talii i pocałował w czubek głowy. Dziewczyna popatrzyłam mu w oczy, w których widziała ulgę i radość.

Astrid – Wiesz co teraz będzie?

Czkawka – Niestety tak.

Po chwili było słychać głos Stoicka krzyczącego o przyjęciu w Twierdzy wieczorem. Jego syn wybuchł śmiechem razem z blondynką. Jednak nikt na nich nie popatrzył tylko oddalali się do swoich prac.

Perspektywa Astrid

To teraz trzeba powiedzieć Czkawce, że będzie tatusiem. Ale jak? Hej! Jestem Astrid Hofferson i mówię prosto z mostu! Nie ma się czego bać! Weszliśmy do domu i udałam się do sypialni, żeby przebrać. Czkawka w tym czasie poszedł po bandaże i jakieś maści. No nie powiem, że jak spadłam trochę się poobijałam. Gdy weszłam, zobaczyłam ubrania porozrzucane po pokoju. Nic dziwnego. Czkawka pewnie wpadł w panikę.

Astrid – Oj, Czkawka, Czkawka. Ciebie zostawić tylko samego, a już taki bałagan.

Schyliłam się i pozbierałam ubrania. Włożyłam je do szafy i przebrałam się. Ubrałam brązowe legginsy, czerwoną spodniczkę i niebieską bluzkę. Włosy rozpuściłam i zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Czkawka.

Czkawka – Ślicznie wyglądasz.

Astrid – Dziękuję.

Czkawka – To pokaż mi te twoje zadrapania.

Pokazałam mu moją rękę, którą lekko przemył i posmarował maścią od Gothi. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. W pewnym momencie zapytał o to czego obawiałam się najbardziej.

Czkawka – Astrid, co napisała Gothi?

Astrid – Wiesz…Ale obiecasz, że nie zostawisz mnie i nie będziesz na mnie zły?

Czkawka – Obiecuję. Ale nie wiem dlaczego miałbym być zły.

Wzięłam głęboki oddech i popatrzyłam mu prosto w oczy. Chyba zdziwił się, ale muszę mu to powiedzieć.

Astrid – Czkawka ja…Ja…Ja…To znaczy ty…

Czkawka – No wyksztuś to z siebie. Jesteś wojowniczką, a ja twoim mężem. Nie masz się czego bać.

Astrid – Zostaniesz ojcem.

Powiedziałem to na jednym wydechu. Czkawka spojrzał na mnie z otwartymi ustami. Po chwili zaczął się uśmiechać i mocno mnie przytulił. Czy on się cieszy, czy mi się to śni? Oderwaliśmy się od siebie i popatrzyłam na niego.

Astrid – Cieszysz się?

Czkawka – Ja? Jestem najszczęśliwszy na Berk! Mam piękną żonę i będę ojcem! Czego można chcieć jeszcze?

Astrid – No może małych Wichurki i szczęśliwego Szczerbatka?

Czkawka – Tak. Dzisiaj ogłosimy to w Twierdzy, dobrze?

Astrid – Dobrze. Mogę się położyć?

Czkawka – Jasne. Ja pójdę zobaczyć co u Szczerbatka i Wichury.


61. Problem z Wandersmokiem

Perspektywa Czkawki

Wyszedłem z domu i od razu zobaczyłem, że coś jest nie tak. Wichura leżała, a Szczerbatek krążył obok ciągle patrząc na niebo. Podszedłem do niego i pogłaskałem do za uchem. Uwielbiał to, ale teraz patrzył ciągle na niebo.

Czkawka – Hej, co jest?

Szczerbatek – Wrrrrrrrrr

Czkawka – O co chodzi?

Szczerbatek – Wrraauuu!

Spojrzałem w niebo i zobaczyłem ciemne chmury. Wygląda na to, że dzisiaj będzie burza. Ale dlaczego Szczerbek jest taki zdenerwowany? Przecież nic się nie stanie. Nagle usłyszałem huk, a po chwili na niebie pojawiło się światło, a zaraz po nim błyskawica i następna.

Czkawka – Przecież to niemożliwe.

Śledzik – Czkawka!

Usłyszałem swoje imię i odwróciłem się w kierunku biegnącego Śledzika. Szybko znalazł się obok mnie i patrzył ze strachem.

Śledzik – Wandersmok! Widziałeś te błyskawice?!

Czkawka – Niestety tak. Nie wiem co mamy robić. Zostać tutaj czy ruszyć do ataku?

Śledzik – Ale jeśli nie zaatakujemy on zaatakuje nas. Jeśli zaatakujemy to też nas zaatakuje.

Czkawka – Wiem. Może moja mama coś na to poradzi w końcu tyle lat ze smokami spędziła.

Szybko pobiegłem ze Śledzikiem do domu rodziców. Po chwili otworzył mi tata, a my weszliśmy do środka.

Valka – Co się stało?

Czkawka – Mamo jest bardzo źle…Wandersmok!

Valka – Ale jak to?

Stoick – Co mamy teraz zrobić?

Śledzik – Atak nic nie da, bo nas zaatakuje.

Valka – Mam pomysł! Musimy tylko podlecieć do niego.

Zgodziliśmy się i wybiegliśmy z domu. Szybko wsiedliśmy na nasze smoki i podlecieliśmy do Wandersmoka. Nie było to łatwe, bo ciągle przyciągał błyskawice.

Valka – Hej, spokojnie. Nic ci nie grozi.

Wandersmok – Wrraaauuuuuu!

Valka – Chcemy tylko, żebyś odleciał z Berk.

Chyba nie był zachwycony, bo jeszcze mocniej zaczął strzelać błyskawicami. Na szczęście ze Szczerbatkiem ominęliśmy je.

Czkawka – Chyba nie jest zachwycony!

Valka – Zaczekaj! Jeśli tu zostaniesz ktoś może cię złapać, ale jeśli odlecisz nikt ci nic nie zrobi.

Wandersmok – Wrrrraaauuu!

Śledzik – Podziałało?

Czkawka – Chyba tak!

Po chwili smok odleciał, a z nieba zniknęły pioruny. Teraz zaświeciło słońce, a my wylądowaliśmy przed moim i Astrid domem. Po chwili wybiegła z niego As i przytuliła mnie.

Astrid – Nic ci się nie stało?

Czkawka – Nie. Dobrze się czujesz?

Astrid – Tak.

Stoick – A dlaczego miałaby się czuć źle?

Czkawka – No musiałem Astrid opatrzyć rany i wiesz…

Stoick – Aha.

Mama, tata i Śledzik poszli do swoich zajęć, a ja razem z Astrid weszliśmy do domu. As chciała zrobić obiad, ale powiedziałem, że ja dzisiaj gotuję.

Astrid – A co będzie na obiad?

Czkawka – A co chciałabyś?

Astrid – Nie wiem. Zaproponuj coś.

Czkawka – To może pudding z Jaczego mleka?

Astrid – Mniam. Wiesz co lubię.

Uśmiechnąłem się pod nosem i zacząłem przygotowywać obiad. Całkiem dobrze mi szło. Astrid poszła do łazienki, a ja podałem obiad na stół. Po 5 minutach przyszła i zaczęła jeść.

Czkawka – I jak? Smakowało?

Astrid – Wiesz co? Chyba ty będziesz gotować, bo tobie to wychodzi bardziej.

Czkawka – Chętnie bym gotował, ale nie będę miał czasu.

Astrid – Tak, tak wiem. Wódz i te sprawy.

Uśmiechnąłem się i usiadłem obok niej gładząc jej jeszcze mało widoczny brzuch. Wiedziałem, że moje życie się zmieni i to na zawsze. Nic już nie będzie takie jak kiedyś. Będzie lepsze.

18:00 w Twierdzy

Siedzimy z Astrid przy stole i czekamy na odpowiedni moment, żeby ogłosić nowinę wszystkim. Jestem bardzo ciekawy jak zareagują inni. Chciałbym zobaczyć minę mojego ojca, który dowiaduje się o tym, że zostanie dziadkiem. Nagle ktoś szturchnął mnie w bok. Popatrzyłem na Astrid.

Astrid – Twój ojciec nas woła, żebyśmy ogłosili coś.

Czkawka – A tak.

Wstaliśmy i udaliśmy obok mojego ojca, żeby powiedzieć wszystkim, że w wiosce pojawi się nowy mieszkaniec.

Czkawka – Jak wiecie nie dawno wzięliśmy z Astrid ślub. Przetrwaliśmy razem tyle. Były chwile złe i dobre. Smutne i radosne, ale ta nowina, którą chcemy ogłosić będzie na pewno dobra.

Wszyscy wstrzymali oddechy. Mama chwyciła tatę za rękę, a my staliśmy uśmiechnięci z Astrid. Po chwili kontynuowałem.

Czkawka – Ja i Astrid chcemy wam ogłosić, że nie długo w wiosce pojawi się nowy mieszkaniec lub mieszkanka. Astrid jest w ciąży!

Wszyscy zaczęli krzyczeć i nam gratulować. Rodzice podeszli do nas z uśmiechem na twarzy. Tata jak to tata uściskał nas tak mocno, że prawie nas połamał. Mama zabrała gdzieś Astrid, a ja i tata usiedliśmy przy stole.

Stoick – Gratuluję! Wiedziałem, że kiedyś to nastąpi!

Czkawka – Ja też. I to jeszcze z Astrid.

Stoick – A ja wiedziałem, że będziesz z Astrid.

Zatkało mnie. Mój ojciec wiedział coś czego ja się nigdy nie spodziewałem. Wiedział, że kocham As, ale skąd on wiedział, że będziemy razem? Ciekawe czym mnie jeszcze zaskoczy? Po chwili podeszły do nas mama i Astrid.

Czkawka – Zatańczymy?

Astrid – Jasne.

Wstaliśmy i udaliśmy się na parkiet. Po chwili każdy już z kimś tańczył. Patrzyłem Astrid głęboko w oczy i widziałem w nich radość i ulgę. Tyle razem przeszliśmy. Śmierć, kłótnie, zazdrość, żal, smutek, ból. Ale zawsze razem wychodziliśmy. Nigdy nikt z nas się nie poddał. Każdy z nas wierzył w to drugie z całej siły i chciał dla niego jak najlepiej.

Astrid – O czym myślisz?

Czkawka – O tobie, o tym co było i co nas jeszcze czeka.

Astrid – Nie myśl już. Trzeba żyć teraźniejszością i ktoś mi to już kiedyś powiedział.

Uśmiechnąłem się i przycisnąłem mocniej do siebie. Chciałem mieć ją już na zawsze przy sobie i nigdy nie wypuszczać. A to wszystko dzięki Szczerbatkowi. To on zjednoczył nasze dwa światy, a ja mu tylko pomogłem. Nawet nie wie ile mu zawdzięczam. Po chwili piosenka ucichła, a do nas podeszli jeźdźcy.

Merry – Tak się cieszę z waszego szczęścia!

Szpadka – A mówiłam, że przytyłaś!

Astrid – No mówiłaś.

Sączysmark – Chciałbym być kiedyś tak szczęśliwy jak wy.

Wszyscy spojrzeliśmy na niego. Zmienił się i to nie do poznania. I kto, by pomyślał? Mój kuzyn będzie chciał brać przykład ze mnie.

Perspektywa narratora

Od ogłoszenia nowiny minął miesiąc. Młode małżeństwo przygotowywali właśnie się do zimy i niedługo obchodzonego Snoggletoga. Tym razem smoki wyruszają w Migdaliska oprócz Szczerbatka i Wichury. Smoczyca oczekuje teraz na wyklucie się młodych.

Astrid – Wichurka już za nie długo będziesz mamą. Cieszysz się?

Wichura – Wrrraaauuu!

Astrid – To chyba oznaczało tak.

Żona wodza od rana krzątała się po kuchni i przygotowywała obiad dla swojego męża, który wyruszył na zebranie wodzów i dzisiaj miał z niego wrócić. Wojowniczka nie miała pretensji o to, że Czkawki nie ma w domu. Miała czas dla siebie, ale też tęskniła. Po chwili drzwi otworzyły się i stanął w nich chłopak, a właściwie mężczyzna, którym już dawno się stał.

Czkawka – Cześć kochanie. Co dzisiaj robiłaś?

Astrid – A nic. Gotowałam od rana i posiedziałam trochę z Wichurką.

Czkawka – Ale nie latałaś?

Astrid – Nie, nie latałam, bo choćbym chciała to Wichura uparła się zostać przy jajach.

Czkawka – Aha. A co na obiad?

Astrid – Nie miałam pomysłu, więc zrobiłam zupę. Może być?

Czkawka – Jasne. Trochę nawet mi jej brakowało.

Astrid podała do stołu zupę i zaczęli jeść. Podczas tego rozmawiali o tym jak udało się zebranie wodzów i co trzeba jeszcze w wiosce zrobić. W pewnym momencie do domu wpadł Szczerbatek rycząc na całe gardło. Młodzi szybko wstali i wybiegli z domu.

Czkawka – Widzisz to samo co ja?

Astrid – Tak. Wichura jakie piękne!

Dziewczyna zachwyciła się młodymi smoków. Była wśród nich jedna Nocna Furia w kolorze jasnego błękitu. Czkawka podszedł do niej i wziął ją na ręce, ale ta zaczęła go lizać.

Astrid – Chyba cię polubiła.

Czkawka – Polubił. To chłopak. Jak mu dać na imię?

Astrid – Może Blue?

Czkawka – Świetnie. A pozostałe to dziewczyny. Może być Night i Luna?

Astrid – Tak. Kto, by pomyślał? Nocna Furia i to błękitna.

Młody wódz przyciągnął do siebie swoją żonę i namiętnie pocałował. Astrid oddała pocałunek i razem oglądali bawiących się Szczerbatka i Wichurę z młodymi. Ten widok był przepiękny. Młodzi chcieli, żeby ich rodzina była tak szczęśliwa jak smoków, które poznali i zaprzyjaźnili się z nimi.


62. Snoggletoga czas zacząć!

Perspektywa Sączysmarka

Za dwa dni Snoggletog. Wszyscy przygotowują się jak co roku, ale po co się wysilają skoro i tak będą te same ozdoby co każdego roku. Obecnie siedzę w fotelu przed kominkiem i popijam herbatę. Szpadka dzisiaj pewnie nie przyjdzie, ale to nawet lepiej. Prezent dla niej mam schowany w miejscu gdzie nikt go nie znajdzie. Odłożyłem kubek z herbatą i już miałem usiąść, gdy ktoś zapukał do drzwi.

Sączysmark – Już idę!

Otworzyłem drzwi i zobaczyłem w nich…

Sączysmark – Astrid? Co ty tu robisz? Nie powinnaś być w domu?

Astrid – No powinnam, ale wyszłam, bo nie mogłam usiedzieć. Chciałam cię prosić, żebyś nie mówił Czkawce, że wyszłam.

Sączysmark – Ale jeśli on się dowie o tym, że ja to wiedziałem i mu nie powiedziałem, to mnie zabije.

Astrid – Nikt się nie dowie. Nikomu nie powiem. Proszę.

Dlaczego ona musi być taka uparta?! Zawsze miała wpływa na innych, ale teraz to nie wiem co mam zrobić. Niby kobiecie w ciąży się nie odmawia, ale Czkawka mnie zabije. Co gorszego może mnie jeszcze dzisiaj spotkać?

Sączysmark – No zgoda. Ale na pewno się nie dowie?

Astrid – Obiecuję.

Sączysmark – Dobra. To teraz leć tam gdzie chcesz i z kim.

Astrid – Ej! Bez takich!

Sączysmark – Żartowałem!

Uśmiechnęła się i poszła w inną stronę. Wypuściłem głośno powietrze i zamknąłem drzwi. Ale to był dopiero początek tego co mnie czekało.

Perspektywa Śledzika

Śledzik – Sztusia! To już za dwa dni! Nasze ulubione święto!

Sztukamięs – Wrrrrrrr!

Śledzik – No, ja też się cieszę! Teraz wystarczy tylko zapakować to i gotowe!

Szybko zapakowałem prezent dla Czkawki i Astrid i poszedłem zanieść go do Twierdzy. Na szczęście nikogo nie było, więc łatwo mogłem się wślizgnąć. Położyłem prezent i szybkim krokiem ruszył ku wyjściu, ale niestety, gdy chciałem dotknąć klamki, drzwi otworzyły się i do środka wszedł Pyskacz.

Pyskacz – Dzieciaku! Uważaj, bo zrobię ci krzywdę!

Śledzik – Tak, tak Pyskacz. To ten…Ja już może…Pójdę?

Pyskacz – Ty coś ukrywasz? Można wiedzieć co?

Śledzik – Ja? Ja nic nie…Ukrywam.

Szybko przeszedłem obok i wybiegłem z Twierdzy. Ja to mam szczęście! Dobrze, że nic nie zauważył!

Perspektywa Czkawki

Powiedziałem tacie o moich planach na Snoggletoga. Skoro smoki odlatują to pomyślałem, że wrócą akurat na czas. Poszedłem do Pyskacza, ale go nie zastałem, więc postanowiłem pójść i zobaczyć co u Szczerbatka i Wichury. Astrid pewnie jeszcze siedzi i myje naczynia.

Czkawka – Cześć Szczerbek! A gdzie jest Wichura?

Szczerbatek – Wrrraaauuu!

Wskazał głową na niebo. Sam spał z młodymi smoczkami. Szybko weszłam do domu i zacząłem wołać As, ale jej nie było. Wiedziałem, że uciekła, ale dlaczego nic mi nie powiedziała?

Czkawka – Szczerbek lecimy poszukać Astrid i Wichury! Blue, Night i Luna zostaną z moją mamą, więc nie musisz się o nie martwić.

Szczerbatek – Wrrrrrrrrr.

Zgodził się. Teraz tylko pobiegłem do mamy i poprosiłem ją o pomoc w opiece nad smoczkami. Też się zgodziła. Razem ze Szczerbatkiem lecieliśmy wśród chmur tak jak kiedyś. Brakowałem nam tego. Ale mimo to nigdzie nie widzieliśmy Astrid i Wichury. Może już wróciły? Nie. To nie jest do nich podobne. Dzisiaj na szczęście śnieg nie pada i łatwo się szuka. Nagle zauważyłem jak ktoś siedzi nad Klifem.

Czkawka – Mordko! Tam!

Podlecieliśmy bliżej i zobaczyłem Astrid. Po chwili również Wichurkę, która usiadła i wpatrywała się w moją żonę. Wylądowaliśmy za nimi, ale szybko As odwróciła się i wstała.

Astrid – Skąd wiedziałeś, że tu będę?

Czkawka – Miałaś nigdzie nie wychodzić.

Astrid – Oj, no proszę! Siedzę cały czas w domu i nic nie robię. Chciałam trochę rozprostować nogi.

Czkawka – Ale wiesz jak to się mogło skończyć. Mogło coś ci się stać, mogłaś zacząć rodzić…

Astrid – To raczej nie byłoby możliwe.

Czkawka – Wiem, ale zawsze może coś ci się stać.

Astrid – Gniewasz się na mnie?

Czkawka – Na ciebie bym nie mógł. Ale jeśli będziesz chciała gdzieś lecieć lub pójść to powiedz mi. Dobrze?

Astrid – Tak.

Czkawka – Całym zdaniem proszę.

Astrid przewróciła oczami i westchnęła. No nie powiem, że zaczyna mieć te swoje humorki i wybrzydzać, ale to ciągle ta sama Astrid, którą kocham.

Astrid – Tak, Czkawka. Jeśli będę gdzieś chciała polecieć lub się przejść mam ci o tym powiedzieć.

Nagle zaczął padać śnieg. Szybko weszliśmy na nasze smoki i udaliśmy się w kierunku naszego domu. Te święta będą udane i czuję to. Już wiem co chcę na urodziny. Przełączyłem ogon Szczerba na tryb, aby mógł sam lecieć i wskoczyłem na Wichurę obejmując Astrid w talii. Jej brzuch już urósł, ale nie był duży. Za dokładnie 7 miesięcy zostaniemy rodzicami.

Astrid – Co tak myślisz?

Czkawka – A o niczym. Co masz zamiar teraz robić, bo chyba nigdzie nie pójdziesz?

Astrid – Nie wiem. Będę siedziała w domu i się nudziła. Tak jak zwykle.

Czkawka – A może i ja posiedzę z tobą?

Astrid – A ty nie masz przypadkiem obowiązków?

Czkawka – Nie. Na dziś już koniec.

Astrid – Aha. To co będziemy robić?

Czkawka – Już ja coś wymyślę.

Perspektywa narratora

Dwa dni później. Dzisiaj każdy chodził wśród śniegu i przygotowywał się do dzisiejszego święta. Nie było osoby, która, by siedziała w domu i nic nie robiła. Nawet niebieskooka wojowniczka wyszła i wraz ze swoimi przyjaciółkami spacerowała i obserwowała przygotowania.

Merry – I jak z Czkawką?

Astrid – A dobrze. W końcu pozwolił mi wyjść z domu.

Szpadka – A co? Martwi się o ciebie?

Astrid – Jeszcze jak.

Lilion – Ale to chyba fajnie.

Wszystkie spojrzały na dziewczynę młodszą od siebie o dwa lata. Nie wiedziała jeszcze co to rodzina i jak trzeba się poświęcić.

Lilion – No co? Mam 18 lat i tylko myślę tak.

Elion – To lepiej nie myśl za dużo, bo nic dobrego z tego nie wychodzi.

Lilion – Hahaha. Bardzo śmieszne.

Heathera – Za ile przyjęcie w Twierdzy?

Astrid – Za jakieś 4 godziny.

Szpadka – Ja nie mogę! Tak długo?!

Tym czasem wódz sprawdzał czy wszystko jest gotowe na uroczystość. Ku jego zaskoczeniu wszystko wyglądało przepięknie. Ozdoby na domach oraz choinka na Placu dodawała temu miejscu uroku świątecznego.

Czkawka – Widzisz to Mordko?

Szczerbatek – Wrrraaauu!

Czkawka – Pierwsze wspólne święta z całą rodziną.

Szczerbatek – Wrrrrrr!

Chłopak podrapał swojego towarzysza i pozwolił mu pójść do smoczych Astrid. Małe smoczki stały się bardziej rozrabiające i nie do zniesienia, ale mimo to ciągle wyglądały uroczo. Chłopak wszedł do swojego starego domu, w którym już od wejścia było czuć zapach potraw świątecznych. Cicho wszedł do kuchni gdzie miał nadzieję, że spotka jego matkę. Intuicja go nie zawiodła. Kobieta siedziała mieszając ciasto w misce, nucąc piosenkę, którą tak uwielbiała.

Valka – Czkawka! Co cię tu sprowadza?

Czkawka – Chciałem zobaczyć co porabiasz.

Valka – I już wiesz. Usiądź, a ja tylko dokończę ciasto i zamieniam się w słuch.

Czkawka – Dobrze.

Chłopak usiadł przy stole i czekała, aż Valka skończy ciasto. Po kilkunastu minutach kobieta usiadła naprzeciwko niego i wypytywała go o przygotowania w wiosce. Już po pierwszym słowie swojego syna wiedziała, że wszystko jest gotowe i idealne.

Valka – To świetnie! Cieszę się, że jestem tu z wami.

Czkawka – Gdyby Astrid nie została porwana przez Marazmora to bym cię nigdy nie znalazł. Miałbym Astrid, ale nie poznałbym ciebie, a tak? Tak mam ciebie, As, tatę, przyjaciół, Szczerbatka. Wszystko czego chciałem.

Valka – Mam nadzieję, że wszystko będzie jeszcze lepsze.

Czkawka – Nie tylko ty. A tak w ogóle gdzie tata?

Valka – Poszedł sprawdzić jak jest przystrojona Twierdza. Wiesz, że on musi mieć wszystko idealnie.

Czkawka – Wiem.

I tak chłopak spędził całe 4 godziny na rozmowie z mamą. Po chwili oboje wyszli z domu i udali się do Twierdzy gdzie wszyscy na nich czekali. Blondynka widząc męża rzuciła się mu na szyję i pocałowała go. Zaskoczony oddał pocałunek i uśmiechnął się.

Czkawka – A to za co?

Astrid – Za to, że cię kocham. A wiesz co się stało Sączysmarkowi?

Czkawka – Jestem ciekaw.

Astrid – Szpadka powiedziała mu, że jest w ciąży, a on zemdlał. Pomożesz nam go przywrócić do normalności?

Czkawka podszedł do leżącego na ziemi chłopaka. Wokół niego zebrali się mieszkańcy z zaciekawionymi minami. Młody wódz poklepał go po twarzy, a ten po chwili otworzył oczy. Jego spojrzenia od razu powędrowało na Szpadkę.

Sączysmark – Kochana moja!

Szpadka – Nie jestem w ciąży baranie!

Cała wioska popadła w śmiech. Po minucie wszyscy uspokoili się i zaczęło się święto. Każdy odebrał swój prezent, ale najbardziej każdemu podobał się prezent smoków. Przyjaciele wikingów zaczęły cicho mruczeć piosenkę, do której tańca uczono się od najmłodszych. Po niecałej godzinie przyjęcie rozkręciło się, a w Twierdzy panowała świąteczna atmosfera.


63. Dziwna Księga

Perspektywa narratora

Po udanym Snoggetogu każdy odpoczywał w swoim domu. W wiosce już nie było tak ciepło, więc nie można było pracować. Tego dnia Czkawka i jego smok postanowili pójść na mały lot. W końcu od kilku tygodni mogli razem spędzić wspólnie czas wśród chmur i błękitnego nieba.

Czkawka – Jak myślisz Mordko? Wszystko będzie już dobrze?

Szczerbatek – Wrraaauuuu.

Czkawka – Też tak myślę. Mam nadzieję, że nic się już nie zmieni.

Szczerbatek – Wrrrrrrrr.

Chłopak uśmiechnął się i dalej lecieli w ciszy. Po chwili ich uwagę przykuł mały przedmiot błyszczący się i leżący pod drzewem. Przyjaciele szybko podlecieli do nieznanego przedmiotu. Wódz podszedł do drzewa i zobaczył…

Czkawka – Czy to Księga?

Szczerbatek – Wrrrrrr.

Czkawka – Zaczekaj.

Czkawka sięgnął po Księgę i przez dłuższy czas przyglądał się jej. Po chwili postanowił ją otworzyć, ale przerwał mu jego smok.

Czkawka – Chodź! Pokażemy to reszcie! Może Śledzik będzie wiedział co to jest!

Szczerbatek – Wrrraaaauuu!

Po chwili oboje polecieli w kierunku Berk. Po niecałych 5 minutach wylądowali przed domem chłopaka i jego żony, która właśnie wyszła z domu zaczerpnąć świeżego powietrza. Od razu, gdy zobaczyła młodego wodza podbiegła do niego i przywitała go mocnym uściskiem.

Astrid – Co tam masz?

Czkawka – Dziwną Księgę. Nie wiem co w niej jest, bo Szczerbek nie pozwolił mi jej otworzyć.

Astrid – Może powinniśmy pokazać ją reszcie?

Czkawka – Tak. Właśnie wybieram się do Śledzika. Po drodze pójdziemy po resztę i spotkamy się u niego.

Astrid – Ok.

Pół godziny później jeźdźcy siedzieli przy stole w domu Śledzika. Chłopak przyglądał się uważnie przedmiotowi, aż w końcu postanowił go otworzyć. Okazało się, że Księga zawierała puste kartki. Wszyscy popatrzyli na siebie ze zdziwieniem.

Sączysmark – Po co ktoś miałby zostawiać pustą Księgę?

Śledzik – Tego nie wiem. Może po prostu ktoś kiedyś ją zgubił i leży tak do teraz.

Mieczyk – Ale niby po co?

Szpadka – Brat jaki ty jesteś głupi! To chyba oczywiste, że jeśli zgubił to…

Czkawka – Sam nie wiedział o tym.

Astrid – To co z nią robimy?

Syn Stoicka pomyślał przez chwilę i postanowił ją zatrzymać mimo, że interesowała każdego, ale nikt nie chciał jej wziąć.

Perspektywa Astrid

Czkawka wziął Księgę do domu. Nie wiem co chce z nią zrobić, ale na pewno coś. Znam go tyle dobrze, że będzie myśleć o niej cały dzień i nie przestanie dopuki nie wytłumaczy sobie co może oznaczać ta Księga. Weszliśmy do domu i poszłam do kuchni, a Czkawka na górę. Po chwili przyszedł z węglem w dłoni i usiadł przy stole.

Astrid – Po co ci ten węgiel?

Czkawka – Będę pisał w tej Księdze.

Astrid – No dobrze. Ale co?

Czkawka – Pomyślałem sobie, że dobrzy, by było, gdybyśmy mieli własną historię.

Astrid – Czyli ty chcesz pisać naszą historię?

Pokiwał głową i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się i usiadła obok niego. Patrzyłam jak pisze, jak rysuje i jak przy tym jest szczęśliwy. Lubię go takim. Zawsze, gdy rysował miał coś w oczach. Chciałam się dowiedzieć co, ale teraz wiem. To szczęście i miłość. Czkawka siedział przy tej Księdze chyba do 3 w nocy. Dawno spałam, ale obudził mnie kładąc się do łóżka. Popatrzyłam na niego i położyłam głowę na jego klatce piersiowej. Po chwili szczęśliwa zasnęłam.


64. Historia Wyspy Berk…

Perspektywa narratora

Życie na Berk toczyło się już kila pięknych miesięcy. Czkawka coraz częściej spędzał czas ze Szczerbatekiem i Astrid. Nawet dla przyjaciół znalazł czas. Akademia znów funkcjonowała jak dawniej. Nikt nie narzekał na nikogo, można powiedzieć, że wszystko było w należytym porządku. Młody wódz przechadzał się po wiosce trochę zdenerwowany, bo jego ukochana niedługo miała rodzić. Już niedługo miał zostać ojcem.

Czkawka – Już niedługo.

Po chwili zobaczył Grubego i Wiadra, którzy właśnie wrócili z połowu na ryby. Dzisiaj szczęście im dopisywało jak nigdy. Przywieźli 5 sieci zapełnionych rybami. Chłopak podszedł do nich i z uśmiechem pogratulował udanego połowu.

Gruby – Dziękujemy Czkawka. A jak tam u Astrid?

Czkawka – A dobrze. Trochę się denerwuje, ale poza tym wszystko jest dobrze.

Wiadro – Gdzie my mieliśmy iść?

Gruby – Do Twierdzy Wiadro, do Twierdzy.

Wiadro – A, że niby po co?

Gruby – Oh Wiadro!

Czkawka – To ja może już pójdę.

Gruby – Do zobaczenia!

Czkawka – Do zobaczenia!

Czkawka poszedł w kierunku domu swoich rodziców, którzy o tej porze byli w domu i zajmowali się pracami. Gdy wszedł do środka, zobaczył Valkę siedzącą i swojego ojca robiącego obiad.

Czkawka – Cześć.

Valka – O! Witaj Czkawka!

Czkawka – Dlaczego tata robi obiad?

Stoick – Przegrałem zakład o to, że Pyskacz wytrzyma dzień bez siedzenia w kuźni i przegrałem. Wytrzymał.

Valka – Mówiłam, żebyś się nie zakładał, bo z kobietami nigdy nie wygrasz. Ale skoro chciałeś to teraz robisz obiad.

Czkawka – Przyszedłem, bo…

Nagle drzwi do domu otworzyły się, a do środka wparowali jeźdźcy na czele z Szpadką. Rodzice chłopaka i sam on popatrzył na przyjaciół zdziwionym spojrzeniem. Ale, gdy usłyszeli co się stało…

Valka – Co się stało?

Sączysmark – Astrid!

Szpadka – Ona rodzi!

Czkawka – Co?! Szybko! Niech ktoś leci po Gothi!

Młody wódz szybko wybiegł z domu i wbiegł do swojego domu nie zważając na to jak mieszkańcy na niego patrzą. W środku zobaczył Astrid zwijającą się bólu. Podbiegł do niej i chwycił jej dłoń w swoją.

Czkawka – As nie martw się. Zaraz będzie Gothi.

Astrid – Czkawka!

Czkawka – Wytrzymaj!

Astrid – Nie mogę!

Do domu weszła Valka wraz z Gothi i Phelgmą. Kazali wszystkim wyjść, ale Czkawka uparł się, że zostanie. Po kilku minutach próśb w końcu wyszedł. Wraz z jeźdźcami, pyskaczem i ojcem czekał bardzo długo.

Szpadka – Długo jeszcze?

Merry – A ja wiem? Nie znam się!

Aron – Czkawka, wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.

Czkawka – Łatwo ci mówić, bo to nie Merry rodzi, tylko Astrid.

Brunet usiadł na schodach i oparł się plecami o mur domu. Zamknął oczy i kilka godzin wsłuchiwał się w krzyki wojowniczki, która była silna, lecz tym razem cierpiała. On sam nie mógł nic zrobić, choć bardzo tego chciał. Po kilku godzinach krzyki ucichły i było słychać płacz dziecka. Po chwili drzwi otworzyła Valka i wpuścił wszystkich do środka. Widok jaki tam zobaczyli był przepiękny. Blondynka trzymała dziecko na rękach i uśmiechała się mimo zmęczenia. Czkawka podszedł do nich obojga i uklęknął całując Astrid z miłością.

Astrid – Jak go nazwiemy?

Czkawka – Go?

Astrid – Tak, to chłopak.

Czkawka – A jak ty byś chciała?

Astrid – A ty?

Czkawka – Może…Arther?

Astrid – Ślicznie.

Po chwili podeszli do nich jeźdźcy i rodzice chłopaka wraz z Pyskaczem. Wszyscy patrzyli na rodzinę ze szczęściem i rozkoszą.

Elion – Ale śliczny!

Lilion – Cały tatuś.

Śledzik – No nie całkiem. Oczy ma po Astrid, a uśmiech…

Valka – A uśmiech ma po Czkawce.

Mieszkańcy czekali przed domem wodza i uważnie słuchali kiedy drzwi się otworzą. Nie czekali długo, ponieważ po kilku minutach z domu wyszli najpierw Sączysmark, Szpadka, Mieczyk, Śledzik, Lilion, Elion, Eret, Merry i Aron. Zaraz za nimi wyszli Pyskacz, Stoick i Valka, po których wyszli Czkawka i Astrid, która trzymała ich synka na rękach. Wszyscy na widok małego potomka chłopaka uśmiechnęli się. Po chwili Czkawka wraz z Astrid i ich smokami oraz ich maluchami wyszli na środek. Wojowniczka trzymała na rękach wciąż Arthera. Po chwili chłopak zaczął mówić.

Czkawka – Dzisiaj jest jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Zapewne pamiętacie jak oswoiłem Szczerbatka, każdy z was dostał smoka. Jak bardzo brakowało nam Astrid. Dzięki smokom dowiedzieliśmy się co to znaczy miłość, przyjaźń, zaufanie, nadzieja i wiara. Teraz wiemy co to wszystko znaczy! Nasza wyspa to nasz jedyny dom, którego nigdy nie zapomnimy i zawsze będzie w naszym sercu! To jest właśnie nasza historia! Historia Wyspy Berk!

Czkawka podszedł do Astrid i obiął tuląc ją mocniej do siebie. Popatrzyli na siebie i pocałowali się. Mieszkańcy oraz jeźdźcy Berk zaczęli wiwatować i krzyczeć z radości. Odtąd na Berk życie się zmieniło. Mieczyk zaczął chodzić z Lilion, Elion i Eret wzięli ślub podobnie jak Sączysmark i Szpadka, którzy oczekują na przyjście ich dziecka. Śledzik zaręczył się z Heatherą i za kilka miesięcy ich ślub. A Czkawka i Astrid czekają na pierwsze słowa ich synka. Tak jak powiedział Czkawka – To jest nasza historia! Historia Wyspy Berk!

Ważne by wiedzieć

Że nasi przodkowie

I my i nasi następcy

Urodzeni jesteśmy na tej Ziemi

Historia Wyspy Berk!

Historia Wyspy Berk!

CDN♥

Tak, więc to już KONIEC. Chciałam wam podziękować za tyle komentarzy, za to, że w ogóle to czytaliście. Teraz nexty będą na moim drugim opowiadaniu. Jeszcze raz wam dziękuję♥!


Moje drugie opowiadanie:http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:DragonsLove/Jak_wytresowa%C4%87_Smoka_2


Podoba się? Piszcie w komentarzach!

Hicstrid

Taki dodatkowy obraz.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.