FANDOM


Jak wytresować smoka, czyli smocza miłość, rodzina i dalsze losy jeźdźców.

Pierwsza strona

-Akcja dzieje się po JWS2


-Jeźdźcy mają po 20 lat


'-Wszyscy wyglądają jak w JWS2


-Valka mieszka z Czkawką, Stoick nie żyje


-Czkawka i Astrid są parą


-Jest Smocza Akademia


-Pojawią się nowe postacie


1. Nowy wódz

Perspektywa Czkawki


Wyspa Berk. Kiedyś była to wyspa nawiedzana przez smoki. Teraz jest to wyspa gdzie wszystko się zmieniło. Kiedyś wodzem tej wyspy Stoick Ważki, a teraz jestem nim ja. Mam na imię Czkawka i jestem wodzem wyspy Berk. Od śmierci mojego ojca wiele się tu zmieniło. Już nic nie jest takie same. W jednym dniu poznałem moją mamę i straciłem ojca. Staram się żyć jak dawniej, ale to nie takie łatwe. Dobra. Koniec o mnie.

Jak co dzień rano latałem na Szczerbatku i sprawdzałem czy wyspa jest bezpieczna. Nagle zauważyłem moją dziewczynę wsiadającą na Wichurę. Postanowiłem podlecieć do niej.

Czkawka - Witam My'Lady. Jak się spało?

Astrid - Czkawka. Dobrze, a czemu pytasz?

Czkawka - Tak z ciekawości. To co? Lecisz ze mną?

Astrid - Niech pomyślę.....Odmówić wodzowi czy nie? A można odmówić wodzowi?

Astrid uśmiechnęła się do mnie. Wiedziałem co ona kombinuje. Chciała mnie rozbawić jak każdego dnia. Właśnie za to ją kocham.

Czkawka - Ja odmawiałem, ale czy wojowniczka może?

Astrid - Chyba jednak nie może.

Oboje parsknęliśmy.Popatrzyłem na moją dziewczynę. Tak pięknie wyglądała o poranku. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jest moja. Tak bardzo ją kocham i nie chcę jej stracić.

Astrid - To lecimy?

Czkawka - Tak.

Wystartowaliśmy. Po drodze zaczęliśmy się ścigać i oczywiście ja wygrałem. Gdy wylądowaliśmy, Astrid podeszła do mnie i uderzyła mnie w brzuch pięścią.

Czkawka - Ał......Za co?!

Astrid - To za to, że oszukujesz.....

Po czym mnie pocałowała namiętnie w usta. Gdy oderwaliśmy się od siebie, uśmiechnęła się i dodała jej ulubione słowa.

Astrid - A to za całą reztę.

Czkawka - Ty to się nigdy nie zmienisz?

Astrid - Możliwe, że nie.

Usiadłem na krawędzi i popatrzyłem w dal. Kiedyś patrzyłem tam, gdy miałem zostać wodzem. Nagle poczułem dłoń na ramieniu. To była Astrid, która po chwili usiadła obok mnie.

Astrid - Czkawka....Ja wiem, że ci jest trudno, ale to nie była twoja wina.

Czkawka - Wiem. Chciałbym, żeby tu był.

Astrid - On jest tu. Zawsze będzie. Kiedyś mama powiedziała mi, że choć jej nie będzie to będę ją czuła.

Popatrzyłem na nią. Miała w oczach łzy. Wiedziałem, że tęskni za rodzicami, została sama. No nie całkiem. Ma mnie, Wichurę, przyjaciół.

Czkawka - Czujesz ją?

Astrid - Tak. Nikomu tego nie mówiłam, ale przyśniła mi się raz w nocy. Powiedziała, że muszę iść przed siebie.

Uśmiechnąłem się do niej i popatrzyłem na nasze smoki, które bawiły się w najlepsze. Wstanąłem, a Astrid zaraz po mnie. Chwyciłem ją za rękę i powiedziałem:

Czkawka - Co ja bym bez ciebie zrobił?


Perspektywa narratora


Para posiedziała jeszcze godzinę nad Klifem i poleciała na Berk. Wszyscy już wstali i przygotowywali się do Smoczych Wyścigów. Czkawka i Astrid wylądowali na Placu i przyglądali się przez chwilę przygotowaniom.

Astrid - Na pewno nie chcesz się ścigać?

Czkawka - Nie. W końcu ja jestem sędzią.

Astrid - No to kibicuj mi.

Dziewczyna poleciała się przygotować. Młody wódz podleciał do miejsc sędizch i wygodnie usiadł. Wszyscy mieszkańcy już zajęli miejsca, a jeźdźcy ustawili się na starcie.

Pyskacz - Dziś odbędą się Wyścigi Smoków! Zawodnicy już są gotowi do startu! Teraz przemówi nasz wódz!

Chłopak wstał, a kowal szepnął do niego:

Pyskacz - (szeptem) Powodzenia mały!

Czkawka - Witam wszystkich na Wyścigach Smoków! Jak wiecie jeszcze nie przemawiałem, ale uczę się! Za chwilę jeźdźcy wystartują i zacznie się zabawa!

Chłopak usiadł, a Szczerbatek się położył. Pyskacz stanął obok wodza i krzyknął:

Pyskacz - Ustawcie się! I......Start!

Jeźcy wystartowali. Pierwszy był Sączysmark, ale Astrid wyprzedziła go bez trudu. Ostatni leciał Śledzik. Bliźniaki znów pokłócili się o owcę, którą znowu zabrała im Astrid, a Eret ścigał się z Sączysmarkiem. Nagle zabrzmiał róg i wystrzelono czarną owcę.

Astrid - Wichura! Czarna owca! Szybciej!

Smoczyca przyśpieszyła, ale napotkała Hakokła, z którym się zderzyła. Sączysmark i Astrid zaczęli spadać. Czkawka szybko wstał, ale zatrzymał go Pyskacz.

Pyskacz - Poradzi sobie!

Czkawka - Ale......

Pyskacz - Patrz!

Mężczyzna pokazał ręką na dziewczynę i chłopaka, którzy zostali złapani przez swoje smoki. Eret szybko złapał owcę i leciał do swojego kosza.

Astrid - Nie wygrasz!

Sączysamark - Szybciej Hakokieł!


Perspektywa Astrid


Podleciałam do Ereta i już miałam odebrać mu owcę, ale pojawił się Sączysmark i Hakokieł zioną we mnie ogniem. Tym razem Eret wygrał.

Astrid - Sączysmark!

Sączysmark - Ups....Sorry!

Wylądowałam i podeszłam do Sączysmarka. Uśmiechał się, a ja przywaliłam mu w brzuch, aż zgiął się w pół.

Sączysmark - Za co?!

Astrid - Ty się jeszcze pytasz?! Ten twój smok chciał nas spalić żywcem!

Sączysmark - Nie moja wina, że się wtrąciłaś! Ty zawsze musisz się wtrącać!

Astrid - Ja się wtrąciłam?! Zaraz ci tak przywalę, że......

Już więcej nic nie powiedziałam, bo obok nas wylądował Czkawka. Od razu do mie podszedł i próbował uspokoić.

Czkawka - Astrid wszytsko będzie dobrze. Tym razem Eret wygrał.

Astrid - Przez tego cymbała!

Sączysamark - Ja cymbał?! Ja ci zaraz pokażę kim ja jestem!

Czkawka - Spokój! Już jest po sprawie i idziemy każdy do siebie.

Spojrzałam na Sączysmark i spiorunowałam go wzrokiem. Szybko odwróciłam się i poszłam do domu. Weszłam do pokoju i zaczęłam rzucać nożem w drzwi.


Perspektywa Czkawki

Sączysmark i Astrid nigdy nie umieli się porozumieć, ale nie do takiego stopnia, żeby się zacząć bić. Muszę to wyjaśnić inaczej będzie źle. Poszedłem do domu Astrid, ale nikt nie otwierał więc postanowiłem, że wejdę do jej pokoju. Już miałem otworzyć drzwi, ale szybko je zamknąłem. Miałem szczęście, bo dostałbym nożem.

Astrid - Ja z nim nie wytrzymam! Jak on mógł mi powiedzieć, że to przeze mnie?!

Otworzyłem drzwi i zobaczyłem Astrid chodzącą po pokoju i rzucającą nożami w drzwi. Szybko wszedłem i zamknąłem drzwi.

Czkawka - Astrid.....

Astrid - Ja wiem co ty chcesz powiedzieć! Nie ma mowy Czkawka! Tym razem mu nie daruję!

Czkawka - Ale.....

Astrid - Nie! Sam widziałeś! To nie była moja wina!

Czkawka - Dobrze. Wiem.

Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Zawsze, gdy to robię uspokaja się i robi się miła. Spojrzałem w jej oczy, w których już nie było złości tylko smutek.

Astrid - Ale ja nie wygrałam. Pierwszy raz.

Czkawka - Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Ja też nie zawsze z tobą wygrywam.

Spojrzała na mnie uśmiechnięta. Posiedziałem u niej jeszcze 3 godziny i wspominaliśmy to co było kiedyś. Pożegnałem się z nią i poszedłem do domu.


2. Jak pogodzić dwóch upartych jeźdźców?

Perspektywa narratora

Następnego dnia Czkawka wstał jak zwykle wcześnie i zszedł do kuchni na śniadanie. Zastał tam Valkę podającą do stołu. Młody wódz usiadł na krześle i zaczął jeść.

Valka - A jak po wczorajszych Wyścigach? Słyszałam, że Sączysmark i Astrid się pokłócili.

Czkawka - No właśnie......Mam do ciebie prośbę.

Valka - Jaką?

Czkawka - Powiesz mi jak ich pogodzić? Kiedyś była podobna sytuacja, ale sami doszli do porozumienia. Teraz nie ma na to szans.

Valka - Opowiedz mi o tym.

Chłopak zaczął opowiadać Valce jak Astrid i Sączysmark pokłócili się o smoki i sami znaleźli porozumienie. Kobieta się zamyśliła i po chwili zaczęła mówić.

Valka - A może zrobić, by tak biwak i przydzielić ich do jednej drużyny?

Czkawka - Ale czy to dobry pomysł? Ostatnio jak przydzieliłem ich razem to Sączysmark przez tydzień nie chodził na zajęcia, a Astrid była wściekła na mnie.

Valka - Uda się. Zobaczysz.

Czkawka wyszedł z domu i poszedł zobaczyć co w wiosce się dzieje. Okazało się, że Wiadro i Gruby pokłócili się, ale szybko doszli do porozumienia. Phelgma potrzebowała pomocy w przeniesieniu szafy. Młody wódz cały dzień musiał wykonywać swoje obowiązki.


Perspektywa Czkawki


Jestem wykończony! Jak tata sobie z tym wszystkim radził? Jutro też ciężki dzień, ale mam nadzieję, że nie za bardzo. W końcu zasnąłem. Następnego dnia szybko się ubrałem i poleciałem do Smoczej Akademii.

Śledzik - Czkawka? Co ty tu robisz?

Czkawka - Mam dla was niespodziankę. Lecimy na biwak!

Mieczyk - Ale ja nie będę razem ze Szpadką w drużynie jeśli będzie znowu ta głupia gra!

Szpadka - Sam jesteś głupi Jaczy łbie!

Mieczyk - Ja Jaczy łeb?! Chyba już dawno nie dostałaś!

Szpadka - Zaraz ty dostaniesz!

Czkawka - Cisza! Lecicie czy nie?

Sączysmark - Ale jeśli przydzielisz mnie do drużyny z....

Czkawka - No to lecimy!

Szybko powiedziałem zanim Sączysmark zdążył coś powiedzieć. Wiedziałem, że Astrid coś podejrzewa, ale nim się zorientuje co to, to będzie pogodzona ze Sączysmarkiem.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy po godzinie wyruszyli na biwak. Całą drogę Bliźniaki kłócili się i bili, Śledzik opowiadał o smokach, a Astrid i Sączysmark siedzieli cicho jakby obrażeni. Po chwili wylądowali na wyspie. Młody wódz zszedł ze smoka i zaczął mówić.

Czkawka - No to czas na zabawę!

Wszyscy - Znowu?!

Czkawka - Tak. To co? Te same drużyny co ostatnio?

Astrid - Jeśli tylko......

Czkawka - Też cię kocham.

Sączysmark - Dobra! Wiemy, że jesteście razem, ale nie musicie to zawsze pokazywać.

Astrid odwróciła się w jego kierunku i chłopak już się nie odzywał. Czkawka przydzielił ich do grup. Sączysmark z Astrid, Bliźniaki razem i on i Śledzik. Wszyscy rozeszli się w swoje strony.


U Czkawki i Śledzika


Śledzik - Czkawka dlaczego przydzieliłeś Sączysmarka i Astrid do jednej drużyny?

Czkawka - A masz lepszy pomysł, żeby ich pogodzić?

Śledzik - No nie. Tylko pamiętasz co było ostatnim razem?

Czkawka - Pamiętam. Przyjaciele ruszyli dalej. W pewnym momencie usłyszeli jakiś hałas. Szybko udali się w kierunku skąd wydobywał się hałas. Zobaczyli Sączysmark i Astrid kłócących się.

Sączysmark - Mówiłem ci, że więcej z tobą nie idę!

Astrid - To powiedz to Czkawce!

Śledzik i Czkawka weszli pomiędzy chłopaka i dziewczynę. Astrid popatrzyła na nich ze wściekłością, a zarazem i zdziwieniem.

Czkawka - O co znów poszło?

Sączysmark - Uspokój twoją dziewczynę, bo zaczyna wariować!

Astrid - Ja wariuję?! Ja?! Zaraz ci pokażę kto tu wariuję jak dostaniesz w.....

Czkawka - Dość! Przestańcie się kłócić!

Sączysmark - Ale ona sama.....

Czkawka popatrzył na młodego Jorgensona ze wściekłością. Chłopak od razu zrozumiał o co mu chodzi i ucichł. Młody wódz westchnął i popatrzył na przyjaciół.

Śledzik - Czkawka co z nimi zrobimy?

Czkawka - Jeśli się nie uspokoicie to zabiorę wam smoki!

Sączysmark i Astrid - Co?!

Astrid - Czkawka nie możesz tego zrobić!

Czkawka - Jeszcze zobaczymy.

Astrid - To twoja wina ty Smarku!

Sączysmark - Odezwała się ta, co chciała nas otruć Jaknogiem!

Astrid - Ugh.....Śledzik trzymaj mnie, bo nie wytrzymam i kopnę go tam gdzie nie powinnam!

Czkawka - To co?

Chłopak spytał z uśmiechem. Szczerbatek podszedł bliżej swojego pana i zaczął się łasić. Sączysmark i Astrid spojrzeli na siebie i podali ręce na zgodę.

Czkawka - No jak pięknie! To co? Możemy wracać?

Astrid - Tak.....Ale nie myśl sobie, że daruję ci to!

Wojowniczka wsiadła na Wichurę i uśmiechnęła się. Czkawka pokiwał tylko głową i wraz z resztą polecieli poszukać Bliźniaków.


4. Byłaś zawsze przymnie.....

Perspektywa Astrid


Znaleźliśmy tłuczących się Bliźniaków. Nie zdziwiłam się nawet, ponieważ codziennie się biją. Zresztą nikt nie zwraca na to uwagi.

Czkawka - Kto ich odciągnie?

Sączsmark i Śledzik - Ja!

Astrid - To idźcie razem.

Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się chytro do Czkawki. Mój chłopak miał wystraszoną minę co mnie jeszcze bardziej rozbawiło. W krótce Śledzik i Sączysmark poszli. Ja natomiast podeszłam do Czkawki.

Czkawka - Astrid.....Wiesz, przepraszam cię.

Astrid - A za co?

Czkawka - No za to, że cię podstępem pogodziłem z Sączysmarkiem.

Astrid - Ach tak? No to teraz ja się pobawię.

Czkawka cofał się w tył, a ja byłam coraz bliżej niego. Jego mina była bezcenna. Chciało mi się śmiać, ale musiałam być poważna.

Astrid - I co teraz powiesz?

Czkawka - Astrid? Co ty chcesz zrobić?

Astrid - Domyśl się.


Perspektywa Czkawki


Już przygotowałem się na najgorsze, ale zamiast poczuć ból poczułem czyjeś usta na moich. To była Astrid. Złapałem ją w talii i pogłębiłem nasz pocałunek. Gdy oderwaliśmy się od siebie, Astrid jak to ona uderzyła mnie w ramię.

Czkawka - Za co?

Astrid - To za to, że mnie zmusiłeś do pogodzenia z Sączysmarkiem.....

Nagle znów mnie pocałowała. Cała Astrid. Nic się nie zmieniła przez te 5 lat. Ale to dobrze. Może tylko wypiękniała.

Astrid - A to za to, że jesteś taki kochany i cię kocham.

Czkawka - Ja cię chyba nigdy nie zrozumiem.

Moja dziewczyna tylko uśmiechnęła się do mnie. Nagle usłyszeliśmy głosy. To były Bliźniaki reszta.

Szpadka - Sączysmark zabieraj te łapy!

Sączysmark - Ale misiu.....

Szpadka - Nie nazywaj mnie tak!

I znów była bójka. Jakoś udało nam się ich pogodzić. Po godzinie wyruszyliśmy na Berk. Podczas lotu ja i Astrid zerkaliśmy na siebie. W krótce wylądowaliśmy na Berk przed moim domem.

Śledzik - To my już lecimy! Szpadka widzimy się jutro!

Szpadka - Jutro nawet z domu nie wyjdę!

Szpadka była załamana. Ja zacząłem cicho chichotać. Po chwili dołączyła do mnie Astrid widząc Sączysmark i Bliźniaki lecących do domów i kłócących się.

Astrid - No to do jutra!

Już miała lecieć, ale złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Mocno przytuliłem i wyszeptałem:

Czkawka - Co ja bym bez ciebie zrobił?

Astrid - A co ja bym zrobiła bez ciebie?

Czkawka - Przyjdziesz na kolację?

Astrid - No nie wiem.

Czkawka - Astrid.....Astriś.....

Astrid - No dobra.

Pocałowała mnie w policzek i poleciała do domu. Wszedłem do domu i zobaczyłem mamę robiącą obiad. Na mój widok uśmiechnęła się.

Valka - I jak? Astrid i Sączysmark pogodzili się?

Czkawka - Na szczęście tak. Muszę jeszcze lecieć zobaczyć co w wiosce.

Valka - Nie musisz.

Czkawka - Co?

Byłem trochę zdziwiony. Pierwszy raz odkąd zostałem wodzem nie muszę sprawdzić co się dzieje w wiosce.

Valka - Już sprawdziłam i masz jakiś tydzień wolnego. Nikt nic nie potrzebuje.

Czkawka - To dobrze. Zaprosiłem dzisiaj Astrid na kolację.

Valka - To super! Wiesz, bardzo ją lubię. Przypomina mi mnie jak byłam młoda.

Czkawka - Też biłaś tatę, byłaś uparta, nie dawałaś za wygraną i umiałaś się bić?

Moja mama zaczęła się śmiać. Nie wiedziałem o co jej chodzi. W końcu powiedziała o co jej chodziło mówiąc, że Astrid przypomina ją.

Valka - Nie. Ale kochałam twojego tatę tak jak Astrid ciebie. No i nigdy nie dawałam za wygraną i dobrze walczyłam.

Czkawka - Dobrze, że już taka nie jesteś.

Valka - A kto tak powiedział?

Popatrzyłem na nią, a ona jeszcze bardziej zaczęła się śmiać. No nic. Trzeba się zbierać i iść po Astrid, bo już wieczór. Trochę się zasłuchałem.


Perspektywa Astrid


Właśnie wyszłam z łazienki, ponieważ musiałam się przebrać. Upuściłam niechcący kubek z herbatą. Nagle ktoś zapukał. W drzwiach stał Czkawka.

Czkawka - No cześć piękna. Idziemy?

Astrid - Tak.....Jasne.

Czkawka złapał mnie za rękę i wyszliśmy. Po drodze zaczął mnie boleć brzuch. Może to ze zmęczenia?

Czkawka - Wszystko w porządku? Tak jakoś jesteś blada.

Astrid - Wszystko ok.

Czkawka - Na pewno?

Astrid - Tak.

Dalej szliśmy w ciszy. W końcu doszliśmy do jego domu. Otworzył drzwi i pokazał, że mam wejść pierwsza. Weszłam i zobaczyłam mamę Czkawki podającą do stołu.

Valka - Witaj Astrid. Siadajcie.

Usiadłam, a Czkawka obok mnie. Nie wiem dlaczego, ale nie chciało mi się jeść. Mimo to zaczęłam jeść dla przyjemności.

Valka - Astrid wiem, że nie powinnam pytać, ale.....Co się stało z twoimi rodzicami i wujkiem? Nie widziałam ich odkąd tu jestem.

Czkawka popatrzył na mnie. Dziwne, ale zachciało mi się płakać. Ale zaczęłam mówić.

Astrid - Moi rodzice i wujek nie żyją.

Valka - Przepraszam. Nie powinnam pytać.

Astrid - Nic się nie stało. Przyzwyczaiłam się, że ich nie ma.

Czkawka - To może ja pójdę zobaczyć co u smoków i zaraz wracam.


Perspektywa narratora


Chłopak wyszedł na zewnątrz. Valka podeszła do Astrid i uśmiechnęła się. Młoda dziewczyna była jakby nie przytomna. Jej skóra zamiast być taka jak powinna, była blada.

Valka - Pójdziemy do salonu?

Astrid - Yhym.

Wojowniczka poszła za mamą Czkawki. Obie usiadły na kanapie (nie wiem czy mieli coś takiego, ale uznajmy, że tak) i zaczęły rozmawiać.

Valka - To ile znacie się z Czkawką?

Astrid - Znam go od zawsze, ale zaczęliśmy się przyjaźnić 5 lat temu.

Valka - Opowiesz mi jak poznaliście się? Czkawka nie chciał mi tego powiedzieć.

Astrid - Jasne. To było 5 lat temu podczas Smoczego Szkolenia. Czkawka nigdy nie umiał zabijać smoków, ale to mnie zawsze interesowało. W krótce poznał Szczerbatka i stawał się coraz lepszy na zajęciach. Byłam zazdrosna i zaczęłam go śledzić i poznałam jego tajemnicę. Później poznał ją Stoick i pokonaliśmy Czerwoną Śmierć. Założyliśmy Smoczą Akademię i zaprzyjaźniliśmy się. Resztę to chyba pani zna.

Valka - Tak, znam. Może ja pójdę zrobić herbatę?

Astrid - Ok. To ja poczekam.

Kobieta wyszła z pokoju i poszła do kuchni. Astrid zaczęła zasypiać, aż w końcu zasnęła. Gdy Valka przyszła, do domu wszedł Czkawka.

Czkawka - Cześć mamo!

Valka - Cześć. Zaniesiesz Astrid herbatę, a ja pójdę się przebrać?

Czkawka - Jasne.

Chłopak wziął kubek z herbatą i poszedł do pokoju obok. Zobaczył swoją dziewczynę śpiącą. Uśmiechnął się do siebie i położył napój na stole. Podszedł do Astrid dotknął jej policzka.


5. Choroba, dziwna sprawa i nieznośni jeźdźcy

Perspektywa narratora


Czkawkę zaniepokoiło to, że dziewczyna miała bardzo gorący policzek. Szybko dotknął jej czoła, która niczym nie różniło się od policzka. Do pokoju weszła Valka.

Valka - Coś się stało?

Czkawka - Astrid ma gorączkę. Jest cała rozpalona.

Valka - Pokaż.

Kobieta dotknęła policzka wojowniczki. Szybko odsunęła dłoń. Chłopak popatrzył na swoją matkę z niepokojem. Valka zaczęła mówić.

Valka - Czkawka musimy zanieść ją do Gothi. Ma bardzo wysoką gorączkę.

Czkawka - Szczerbatek!

Valka - Musicie się spieszyć.

Chłopak szybko wziął Astrid na ręce i wsiadł na smoka. W krótce już nie było ich w domu.


Perspektywa Czkawki


Bałem się o Astrid. Nie mogę stracić kolejnej osoby, którą kocham. Bardzo szybko wpadliśmy do domu Gothi. Staruszka przestraszyła się na nasz widok.

Czkawka - Przepraszam, ale musisz nam pomóc! Astrid ma wysoką gorączkę.

Gothi pokazała mi, że mam położyć ją na łóżku i lecieć po Pyskacza. Chwilę później byliśmy na miejscu wraz z mamą, która uparła się, że leci.

Czkawka - Co pisze?

Pyskacz - Jeszcze nic.

Valka - Czkawka, wszystko będzie dobrze.

Czkawka - Ja jej nie mogę stracić.

Po moich policzkach spłynęły łzy. Patrzyłem jak Gothi bada Astrid i zaczyna coś pisać. Pyskacz zaczął czytać.

Pyskacz - Pisze, że ma linie w głowie.

Staruszka ja zwykle walnęła Pyskacz w głowę. Po chwili mój przyjaciel poprawił się.

Pyskacz - Pisze, że ma Węgorzową Grypę.

Te słowa przeraziły mnie. Ostatnio było bardzo źle, ale nie pozwole jej odejść. Popatrzyłem na Szczerbatka.

Czkawka - No przyjacielu, lecimy szukać węgorzy.

Pyskacz - Czekaj! Gothi pisze, że o tej porze nie ma węgorzy. Zaraz będzie zima!

Czkawka - To co mamy zrobić?

Valka - Czekać. Kiedyś też mieliśmy Węgorzową Grypę i radziliśmy sobie. Poprostu czekaliśmy.

Westchnąłem i spojrzałem na Astrid. Leżała taka bezbronna i wyglądała na zmęczoną. Nie miałem wyjścia.

Czkawka - No dobrze.

Valka - Weź ją do naszego domu.

Wziąłem Astrid na ręce i polecieliśmy do domu. Położyłem ją w moim łóżku i czekałem, aż się obudzi. Po 3 godzinach moja ukochana w końcu otworzyła oczy.

Czkawka - Astrid!


Dedyk dla Astrid95! Gratuluję!


Przytuliłem ją mocno, lecz ona odepchnęła mnie od siebie. Popatrzyłem na nią ze zdziwieniem i smutkiem.

Czkawka - Co się stało?

Astrid - Dlaczego mnie przytulasz?

Czkawka - Bo jesteś moją dziewczyną?

Astrid - Co?! Ja jestem Astrid Hofferson i miałbym mieć chłopaka?

Czkawka - No...Tak.

Astrid - Chyba śnisz! Dobra idę, bo nie chce mi się z tobą rozmawiać.

Czkawka - Zaczekaj...

Astrid zeszła na dół. Zdziwiło mnie to co powiedziała. Może to przez tą chorobę? Ostatnio wszyscy też się dziwnie zachowywali. Zszedłem za Astrid na dół. Zobaczyłem ją stojącą w drzwiach i patrzącą na smoki.

Astrid - Co...Co...Co to jest? Dlaczego tu są smoki?

Czkawka - Bo...

Już miałem jej odpowiedzieć, ale usłyszałem krzyki Sączysmarka. Szybko wyjrzałem przez drzwi i zobaczyłem Szpadkę biegnącą za Sączysmarkiem.

Sączysmark - Ratunku!

Szpadka - Nie uciekaj misiu! Daj buzi, buzi!

Sączysmark - Zabierzcie ją!

Chciało mi się śmiać, ale widocznie choroba już jest na wyspie. Astrid wyszła. Chciałem ją zatrzymać, ale wykręciła mi rękę.

Astrid - To za kłamstwa!

Później chciała uderzyć mnie jeszcze raz, ale zrobiłem unik i przytrzymałem jej dłoń. Spojrzała na mnie ze wściekłością z oczach.

Astrid - Puszczaj mnie!

Czkawka - Mamo!

Nagle obok mnie wylądowała mama. Kazałem jej zamknąć Astrid w moim pokoju, bo może coś zrobić smokom. Wszedłem do Smoczej Akademii i zobaczyłem Śledzika bawiącego się Księgą Smoków, Mieczyka ubranego w sukienkę.

Czkawka - Co tu się...

Nagle nad głową przeleciał mi topór. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem Astrid całą zdenerwowaną. Szybko wbiegła do Akademii i zaczęła rzucać toporem w ściany. Moja mama szybko przybiegła do mnie.

Valka - Jej nie da się upilnować. A w dodatku Sączysmark tu biegnie z Szpadką.

Czkawka - O nie. I co my teraz zrobimy?

Valka - Ja idę po Pyskacza i Gothi i zaraz tu przylecę.


Perspektywa narratora


Do Akademii wpadł Sączysmark i Szpadka. Dziewczyna próbował go pocałować, ale chłopak szybko odsunął się.

Sączysamrk - Błagam! Zabierzcie ją! Już nigdy nie będę nikogo obrażał tylko zabierzcie ją! Błagam!

Szpadka - Kotku mój! Chodź do mnie!

Sączysmark - Aaaaa!

Czkawka - Spokój!

Chłopak spojrzał na wszystkich, ale to nic nie poskutkowało. Wszyscy robili to co wcześniej. Czkawka podszedł do Śledzika i zabrał mu Księgę Smoków.

Czkawka - Śledzik daj to.

Śledzik - Nie.

Czkawka - Daj.

Śledzik - Nie.

Młody wódz popatrzył na Mieczyka, który przechwalał się przed nim. Czkawka przewrócił oczami.

Mieczyk - I jak przystojniaku? Powiedz, że jestem piękna.

Czkawka - Mieczyk! Ty jesteś chłopakiem!

Mieczyk - Nie znasz się.

Czkawka - Ugh...

Nagle wszyscy usłyszeli wybuch. Śledzik zaczął płakać jak małe dziecko, a Astrid juz chciała biec, ale zatrzymał ją Czkawka.

Czkawka - Zostajesz tutaj!

Astrid - Kim ty jesteś, żeby mi rozkazywać?!

Czkawka - Twoim wodzem!

Astrid - Ty?! Wodzem?! A to dobre!

Czkawka wybiegł z Akademii i pobiegł do kuźni. Zobaczył tam Valkę patrzącą się na Pyskacza, który zaczął się śmiać. W kuźni wszystko było porozrzucane. Właśnie stąd było słychać wybuch.

Czkawka - Co tu się stało? Pyskacz?

Pyskacz - A może, by tak...

Czkawka - Nie kończ! Mamo co my teraz zrobimy?

Valka - Jest jedno lekarstwo, ale to jest niebezpieczne.

Czkawka - Muszę ich ratować.

Valka - Ale...

Kobieta spojrzała na swojego syna. Wiedziała, że tak łatwo nie odpuści. Zrezygnowała zaczeła mówić.

Valka - Jest to Korzeń Alfy. Znajduje się on w Smoczym Sanktuarium. Jest głęboko ukryty w strumyk, którego strzegła Alfa. Teraz to Szczerbatek może go tylko wyciągnąć.

Czkawka - Słyszałeś Mordko? Lecimy do Sanktuarium.

Szczerbatek - Wrrrrrr!

Chłopak wsiadł na swojego smoka i popatrzył na swoją mamę. Delikatnie uśmiechnął się. Valka natomiast była zdenerwowana.

Czkawka - Wrócimy wieczorem.

Po chwili smoka i jego właściciela już nie było widać. Valka popatrzyła na Pyskacza uśmiechającego się do siebie.

Valka - Chodź Pyskacz. Idziemy do Akademii.


6. Co się stało?

Perspektywa Astrid


Czkawka dziwnie się zachowuje. Mówi mi, że jestem jego dziewczyną, a później, że wódz nie żyje. Nie rozumiem go. Zresztą pozostali też się dziwnie zachowują. Co mnie w ogóle inni obchodzą?! Szłam sobie do lasu poćwiczyć rzucanie toporem, ale nagle coś przeleciało mi przed oczami. Postanowiłam to sprawdzić.

Astrid - Gdzie jesteś?

Nagle doszłam do jakiejś jaskini. Coś świeciło w niej. Postanowiłam, że tam wejdę.

Astrid - Raz kozie śmierć.

Weszłam do środka i zobaczyłam różne rysunki na ścianach. Były na nich rysunki Czkawki i Berk. Dalej szłam, ale zobaczyłam postać siedzącą przy ognisku.

Astrid - (szeptem) Zaraz zobaczymy kim jesteś!

Wyskoczyłam z okrzykiem, a postać popatrzyła się na mnie. Było w nich widać tylko zielone oczy, które uśmiechają się.

Astrid - Ty się mnie nie boisz?

Postać - Nie. A ty mnie się nie boisz Astrid?

Zaraz! Skąd on zna moje imię?! I ten jego głos. Bardzo znajomy. Tak jakbym za tym kimś tęskniła.


Niestety nikt nie zgadł. Może następnym razem ktoś zgadnie.


Astrid - Ja cię skądś znam...Tylko skąd?

Postać - Może to ci przypomni.

Postać ściągnęła pelerynę, a przede mną pojawił się wódz. Czyli on żyje! Czkawka wygadywał głupoty!

Astrid - Wiedziałam! Czkawka wygaduje głupoty, że wódz nie żyje!

Stoick - Dlaczego głupoty? Przecież ja zginąłem.

Astrid - Następny.

Westchnęłam tylko i złapałam wodza za rękę. Zdziwiony popatrzył na mnie i wyszliśmy z jaskini. Postanowiłam, że zaprowadzę go do wioski. Przez całą drogę szliśmy w ciszy. Gdy byliśmy przed wioską, zatrzymał mnie.

Stoick - Jesteś pewna? Jak inni zareagują?

Astrid - Co wy macie z tym?! Wszyscy się dzisiaj zachowują dziwnie, ale wódz najdziwniej.

Stoick - Ale...

Astrid - Żadnych ale! Idziemy i koniec!

Wyszliśmy z lasu i powędrowaliśmy do wioski. Gdy weszliśmy na Plac, wszyscy dziwnie się na nas patrzyli. Nawet ta kobieta, któa uważała się za matkę Czkawki.

Astrid - No co?! O co wam chodzi? Wodza nie widzieliście?

Valka - St...St...Stoick?


Perspektywa Czkawki


Lecieliśmy ze Szczerbatkiem już 3 godziny. W krótce zobaczyliśmy Smocze Sanktuarium. Wylądowaliśmy w pomieszczeniu gdzie niedawno moja mama tańczyła z tatą. Tak mi go brakuje.

Czkawka - Szczerbatek leć po Korzeń Alfy.

Mordka szybko pobiegła do jeziorka. Po kilku minutach był z powrotem. Ja w tym czasie zacząłem się rozglądać po Sanktuarium. Nic się nie zmieniło.

Szczerbatek - Wrrrr!

Czkawka - Już jesteś! Dobra. Teraz lecimy na Berk!

Szybko wsiadłem na Szczerbka i polecieliśmy na Berk. Tym razem Szczerbek przyśpieszył i mogliśmy być na Berk w ciągu godziny.


Perspektywa narratora


Tym czasem na Berk wszyscy stali osłupieni poza Astrid i jeźdźcami. Śledzik podszedł do Stoicka.

Śledzik - Tata!

Stoick - Eee...Nie?

Chłopak natychmiast się rozpłakał. Valka podeszła do męża i dotknęła jego policzka. Nadal nie mogła uwierzyć, że jej ukochany, który nie żyje stoi przed nią i się uśmiecha.

Stoick - Valka...

Valka - Stoick...

Kobieta wpadła w ramiona wodza. Wszyscy patrzyli na tą scenę ze łzami w oczach. Jednak ani jeźdźcy ani Astrid nie zdawała sobie sprawy z tego co zrobiła wojowniczka. Stoick pocałował swoją żonę w usta.

Stoick - A gdzie jest Czkawka?

Valka - No jakby to powiedzieć...Czkawka poleciał do Smoczego Sanktuarium po Korzeń Alfy.

Astrid - A ta znowu swoje. Czkawka dostał do głowy!

Wszyscy popatrzyli na dziewczynę. Ona sama nie wiedziała co mówi i co robi, ale nie przeszkadzało jej to.

Stoick - A jej co?

Valka - Na wyspie panuje Węgorzowa Grypa, którą złapali tylko jeźdźcy i Pyskacz.

Nagle jak na zawołanie pojawił się Pyskacz. Kowal śmiał się najgłosniej jak można. Stoick popatrzył na niego jak na mówiącego Jaka.

Pyskacz - No co? A pamiętacie jak wysadziłem prawie kuźnię? Hahaha!

Astrid - Błagam! Uciszcie go, bo coś mu zrobię!

Pyskacz - Sączyślin prawie podskoczył ze strachu! Hahahaha!

Astrid - Teraz to już przegiął!

Wojowniczka już ruszała w jego kierunku, ale Valka złapała ją. Po chwili na Placu wylądował Czkawka.

Czkawka - Znalazłem...

Gdy zobaczył swojego ojca, zaniemówił. Stoick miał łzy w oczach podobnie jak młody wódz. Obaj wpadli sobie w ramiona, a Astrid jak to Astrid nadal szarpała się.

Czkawka - Tak tęskniłęm.

Stoick - Ja też. Kocham cię synku.

Czkawka - Ja ciebie też tato. Ale jak ty przeżyłeś? Widziałem płonącą łódź.

Stoick - Za nim wystrzeliliście strzały obudziłem się i szybko uciekłem do wody. Nie widzieliście mnie, bo łódź była za daleko.

Nagle przed nimi przeleciał Saczysmark, a tuż za nim Szpadka.

Sączysmark - Ratunku!

Szpadka - Gdzie lecisz kochanie?!

Stoick - Kochanie?

Czkawka - Węgorzowa Grypa.


Perspektywa Valki


Ledwo co utrzymałam Astrid. Ta dziewczyna ma naprawdę bardzo dużo siły. Nagle wpadłam na pewien pomysł.

Czkawka - I co teraz zrobimy? Zanim Gothi przygotuje lekarstwo to Pyskacz wysadzi pół wioski co jest mało możliwe, bo Astrid go zatłucze za ten czas, Sączysmark padnie, Szpadka zacznie męczyć innych, Mieczyk zacznie zaczepiać mężczyzna, a Śledzik pójdzie gdzieś i będziemy go musieli szukać.

Valka - Mam pomysł!

Wsyztscy popatzryli się na mnie. Nie mogłam powiedzieć, bo Astrid szarpała się coraz mocniej.

Valka - Powiem, ale najpierw Czkawka trzymaj Astrid.

Astrid - Że co?!


7. Zazdrosna w Snoggletog

Perspektywa narratora


Młody wódz podszedł do wojowniczki i mocno ją przytulił. Dziewczyna przez jakiś czas szarpała się, ale przestała, gdy zrozumiała, że nie ma szans.

Valka - No więc, jest 6 chorych, a nas jest trzech. Każdy dostanie po dwóch do opieki zanim Gothi zrobi lekarstwo.

Stoick - Coś czuję, że ten pomysł to tragedia.

Czkawka - Masz moje poparcie.

Valka - No więc, Stoick dostaniesz Sączysmarka i Pyskacza, ja wezmę Mieczyka i Szpadkę, a ty Czkawka Astrid i Śledzika.

Czkawka - Tylko dajcie mi jakiś sznur i jakieś zabawki.

Astrid - A spróbuj mnie przywiązać!

Godzinę później w Smoczej Akademii Czkawka siedzi i bawi się ze Śledzikiem. Astrid nadal krzyczała i szarpała się, ale sznur był za mocny.

Astrid - Wypuść mnie Czkawka! Słyszysz?!

Czkawka - Czekaj Śledzik, idę uspokoić Astrid.

Astrid - Masz wypuścić mnie stąd!

Czkawka - Astrid...Kocham cię.

Astrid - Zaraz ci...

Nagle usłyszeli czyjś głos. Czkawka odwrócił się i zobaczył Valkę z pozostałymi jeźdźcami.

Valka - Mamy lekarstwo!

Pyskacz - Zniszczyć to! Zniszczyć to!

Stoick - Cicho!

Pyskacz - Ale...

Stoick - Ty już się nie odzywaj. Za tyle się nasłuchałem.

Valka podeszła do Śledzika bawiącego się i podała mu napój. Chłopak wypił go szybko. Później dawkę dostali Mieczyk, Sączysmark i Szpadka, która później go pocałowała, Pyskacz, a na końcu Astrid.

Czkawka - Teraz trzeba czekać.

Po kilku minutach wszyscy zaczęli wracać do normalności. Mieczyk, gdy tylko zobaczył co ma na sobie przewrócił się. Szpadka zemdlała, a Sączysmark był zadowolony.

Śledzik - Co jes...Aaaaaaaaaaaaa! Co ja mam na sobie?! Zabawki?!

Astrid - Śledzik głośniej już nie umiesz krzyczeć?

Czkawka na widok swojej dziewczyny ucieszył się. Szybko do niej podbiegł i rozwiązał ją. Dziewczyna przytuliła chłopaka i obdarowała go namiętnym pocałunkiem.


Perspektywa Astrid


Czkawka pocałował mnie, ale ja nadal nie wiem dlaczego. Popatrzyłam na wszystkich. Pyskacz, Sączysmark, Mieczyk, Szpadka, Śledzik, Valka, Stoick, Czkawka...Zaraz! Co?!

Astrid - Stoick?!

Stoick - We własnej osobie. Dziękuję ci, że mnie przyprowadziłaś.

Astrid - Że ja co?!

Byłam w szoku. Przyprowadziłam Stoicka i tego nie pamiętam. Upuściłam topór, a inni się zaśmiali. Co się stało?

Astrid - O co wam chodzi? Co ja zrobiłam?

Czkawka - Astrid, kochanie mieliście Węgorzową Grypę i chciałaś mnie zabić, no i Pyskacza też.

Nagle usłyszeliśmy jęki Mieczyka i pozostałych jeźdźców. Ich mina widząc Stoicka była bezcenna. Zresztą moja też.

Valka - No jutro Snoggletog i trzeba się przygotować. Choinkę już mamy tylko trzeba ją ozdobić.

Czkawka - Masz rację. Tym razem i smoki pomogą.

Uśmiechnęłam się do Czkawki, a on do mnie. Wyszliśmy wszyscy z Akademii i polecieliśmy po ozdoby. Po dwóch godzinach choinka była ozdobiona. Zostało jeszcze umieścić gwiazdę na czubku choinki.

Sączysmark - Kto to zrobi?

Astrid - Ja chcę! Ja chcę! Czkawka proszę!

Czkawka - No dobrze. Wichura!

Astrid - Dziękuję!

Rzuciłam się Czkawce na szyję i mocno przytuliłam. Po chwili obok mnie stanęła Wichura. Wsiadłam na nią i podleciałam do czubka choinki. Już miałam założyć gwiazdę, ale Wichurka przestraszyła się kolców choinki i odleciała.

Czkawka - Astrid!

Przytrzymałam się jednej gałązki i wdrapałam się na górę. Szybko założyłam gwiazdę na czubek.

Astrid - I jak ja teraz zejdę? No pięknie.

Czkawka - Astrid nie ruszaj się! Już lecę!

Astrid - Sama umiem zejś...Aaaaaaaaaaaaaaaa!

Poślizgnęłam się i spadłam. Nagle poczułam czyjeś ramiona i usłyszałam szelest skrzydeł. Otworzyłam oko i zobaczyłam Czkawkę i Szczerbatka.

Czkawka - No i co Milady? Mówiłem, żebyś czekała.

Astrid - Ale...No dobra. Masz rację! Zadowolony?

Czkawka - Nie.

Astrid - Co?

Zdziwiłam się. O co mu chodzi? Uśmiechnął się do mnie i położył na ziemię. Popatrzyłam na niego, a on na mnie.

Czkawka - Dzisiaj przypływa Heathera z przyjaciółką.

Astrid - To...Fajnie.

Czkawka - Czy ja tu wyczuwam nutkę zazdrości?

Astrid - O Heatherę? Nie, no coś ty.

Czkawka - To dobrze, bo Heathera będzie spała u ciebie, a jej przyjaciółka u mnie.

Jeszcze czego?! On chce, żeby obca dziewczyna spała u niego?! Astrid nie jesteś zazdrosna! Uspokój się! Nie! Nie jestem zazdrosna, tylko obca dziewczyna będzie próbowała mi odebrać chłopaka! Ugh...

Astrid - Zgoda. To ja...Em...To ja już pójdę do siebie. Obiecałam Szpadce, że pomogę jej przy cieście.

Czkawka - No to pa.

Czkawka pocałował mnie w policzek i poszedł do domu. Ja mu dam! Poszłam do Szpadki, bo jakby nie patrzeć jedyna osoba poza Wichurką, której mogę się zwierzyć.


Perspektywa Czkawki


Czekałem na przypłynięcie Heathery i jej przyjaciółki. Astrid wydawała się być zazdrosna. Przecież nie ma powodu. Kocham tylko ją. Po godzinie łódź dopłynęła do portu.

Stoick - Witam, witamy na Berk! To jest pewnie twoja przyjaciółka.

Heathera - Tak. To jest Stoick, a to Assel.

Assel - Miło mi poznać.

Podeszłem bliżej nich i uśmiechnąłem się. Heathera chyba mnie nie poznała.

Heathera - Czkawka?

Czkawka - Cześć Heathera.

Heathera przytuliła mnie, a ja ją. Zmieniła się i to bardzo, ale nie, aż tak jak Astrid. Za nią zobaczyłem brunetkę z brązowymi oczami. Była ubrana w sukienkę z kożuchem.

Heathera - Czkawka to jest Assel, Assel to jest Czkawka. Syn Stoicka i wodza tej wyspy.

Assel - Miło mi poznać. Słyszałam, że tresujecie tu smoki.

Czkawka - Tak.

Heathera - A gdzie pozostali? No Astrid, Sączysmark, Śledzik i Bliźniaki.

Czkawka - W sumie to chyba jeszcze na Placu. Ozdabiamy choinkę.

Assel - Chciałabym ich poznać. A zwłaszcza Astrid. Słyszała, że uratowała rodziców Heathery.

Czkawka - Tak, cała Astrid. Nikogo nie słucha.

Poszliśmy na Plac gdzie zobaczyliśmy tylko chłopaków. Od razu podeszliśmy do nich.

Czkawka - Pamiętacie Heatherę?

Śledzik - No pewnie! Cześć Heathera!

Zdziwiło mnie to, że Sączysmark nie ślinił się na jej widok. A no tak. Zapomniałem. Sączysmark zakochał się w Szpadce.

Mieczyk - A to kto?

Czkawka - To jest Assel. Przyjaciółka Heathery.

Assel - Ty jesteś Mieczyk, a to Sączysmark i Śledzik?

Sączysamrk - We wsłasnej osobie. Aha! Czkawka, Astrid cię szukała i była nieźle zdenerwowana. Coś tym razem przeskrobał?

Czkawka - Ja? Nic. Od rana jest taka zdenerwowana.

Śledzik - To lepiej idź do niej, bo cię zabije.

Mieczyk - Szkoda, że nie widziałeś jak Szpadka wyszła w szoku od Astrid.

Heathera - Łał...Astrid, aż tak się zmieniła?

Śledzik - Ładnie powiedziane. Tylko, że ona się zmieniła z wyglądu, a nie z charakteru.

Zaprowadziłem dziewczyny do Astrid. Były trochę zdenerwowane, zresztą ja też. Nagle drzwi się otworzyły, a w nich zobaczyłem zdenerwowaną Astrid.

Astrid - Słucham? O co chodzi?

Czkawka - Ktoś chciał cię zobaczyć.

Astrid - Że niby kto?

Heathera - Astrid!


Perspektywa Heathery


Ale się za nią stęskniłam! Wyładniała i to bardzo! Była chyba trochę zdenerwowana, ale czym? Oderwałam się od niej i uśmiechnęłam.

Astrid - Czy ja cię znam? Czkawka?

Heathera - To ja! Heathera!

Astrid - Heathera? Ale...Kto to jest?

Heathera - To jest Assel. Moja przyjaciółka. Chciała cię poznać.

Astrid - Astrid Hofferson.

Assel dziwnie popatrzyła na Astrid. Nie wiem czemu, ale mam dziwne przeczucie, że nie polubią się. Może to moje przypuszczenia?

Assel - Jestem Assel. Siostrzenica przyjaciela Albrechta, który również jest wodzem.


Perspektywa Astrid


Nie dość, że Czkawka ciągle patrzy się na nią to jeszcze jest córką wodza. Gorzej być nie mogło! Uśmiechnęłam się mimowolnie.

Assel - Słyszałam, że uratowałaś rodziców Heathery.

Astrid - No tak jakby.

Heathera - Astrid, dzięki tobie mam rodziców.

Astrid - Przynajmniej tyle mogłam dla ciebie zrobić i twoich rodziców.

Heathera - Wiem, że twoi rodzice nie żyją, ale na pewno są z ciebie dumni.

Assel - A co tam u ciebie Czkawka?

Co ona powiedziała?! Co ją obchodzi co Czkawka robi?! Ja jej zaraz...Już miałam coś powiedzieć, ale przerwał mi Czkawka.

Czkawka - Dobrze. Jako wódz mam dużo obowiązków.

Heathera - Wódz? Przecież ty...

Czkawka - Tak, ale...Powiem wam jutro na Snoggletogu.

Assel - Możemy się lepiej poznać. Jutro przypływają rodzice Heathery i moi również.

Czkawka - To świetnie! Astrid ja muszę już iść. Assel moja mama pokaże ci twój pokój.

Astrid - Jasne. (szeptem) Idź sobie, idź.


Perspektywa Assel


Astrid wydaje się trochę wredna. Czyżby była zazdrosna o Czkawkę? Z tego co wiem to nie są parą. Ale i tak nie obchodzi mnie Czkawka, bo mam chłopaka.

Heathera - Mama? Przecież on nie miał mamy.

Astrid - No, ale znalazł ją.

Assel - Em...Astrid zaprowadzisz mnie do mamy Czkawki?

Astrid - Ok.

Poszłyśmy. Astrid całą drogę nie odzywała się do mnie. Nie wiem dlaczego. W końcu doszliśmy do dużego domu. To chyba dom wodza.

Assel - Jest piękny. Szczęściara z tej, która będzie żoną Czkawki.

Astrid - Dlaczego?

Assel - Taki piękny dom.

Astrid - A może pokocha go, a nie jego dom.

Assel - Może...

Weszłyśmy do domu. W kuchni zobaczyłam kobietę podobną do Czkawki. Gotowała coś. Na widok Astrid uśmiechneła się. Widocznie lubi ją.

Astrid - Dzień dobry. Czkawka powiedział, żeby pani pokazała Assel jej pokój.

Valka - Jasne. Idziesz do Twierdzy?

Astrid - Nie. Muszę pomóc Heatherze przy rozpakowywaniu się.

Valka - Życzę powodzenia!

Astrid - Dziękuję!

Astrid wyszła, a mama Czkawki zaprowadziła mnie od mojego pokoju.

Assel - Dziękuję proszę pani.

Valka - Mów mi Valka.


8. Zazdrosna w Snoggletog...To nie tak! cz. 2

Perspektywa narratora


Następnego dnia. Czkawka słodko spał jeszcze w swoim łóżku, ale nie za długo. Szczerbatek zaczął go lizać.

Czkawka - Szczerbek...Przestań! Ty to będziesz czyścić!

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - No już...Nic się nie stało. Chodź na śniadanie.

Młody wódz zszedł wraz ze swoim smokiem na dół. W kuchni zastał swoją mamę gotującą i jego ojca czyszczącego miecz. Usiadł przy stole i patrzył na Stoicka.

Stoick - O co chodzi?

Czkawka - Chciałem się was coś poradzić.

Valka - Coś się stało?

Czkawka - Nie nic...To znaczy tak. Dzisiaj przypływają rodzice Heathery i Assel, a Astrid jest chyba zazdrosna o Assel.

Stoick - A ma powód, żeby była zazdrosna?

Czkawka - Nie. Nigdy. Kocham Astrid.

Valka - To porozmawiaj z nią.

Czkawka - Tylko jakby dała to sobie jeszcze wytłumaczyć...I mam do was sprawę.

Stoick - Tak?

Czkawka - Moglibyście za tydzień zorganizować imprezę w Twierdzy?

Stoick - A z jakiego powodu?

Valka - czy ty chcesz...

Czkawka - Tak. Chcę się oświadczyć Astrid.

Valka - To świetnie!

Stoick - Gratuluję synu!

Mężczyzna i kobieta przytulili swojego syna. Po chwili do kuchni weszła Assel. Uśmiechnęła się i usiadła obok Czkawki.

Assel - Czkawka mam do ciebie prośbę.

Czkawka - Jaką?

Rodzice chłopaka zdziwili się. Dziewczyna po chwili odpowiedziała.

Assel - Wydaje mi się, że Astrid jest zazdrosna o mnie. Mógłbyś z nią porozmawać? Nie chciałabym, żeby była na mnie zła. Ja poza tym mam chłopaka, o którym moi rodzice nie wiedzą.

Czkawka - Spróbuję z nią porozmawiać.

Valka - Widzę, że polubiłaś Astrid.

Assel - Tak. Jest dzielna, uratowała rodziców Heathery i jest wojowniczką.

Stoick - Tak, Astrid to najdzielniejsza wojowniczka na Berk. Żaden wojownik nie był task odważny poza jej wujem.

Czkawka i jego rodzice zaczęli opowiadać Assel o Astrid i jej rodzinie. Tym czasem dziewczyna przechodziła przez wioskę kierując się w kierunku kuźni Pyskacza.


Perspektywa Astrid


Weszłam do kuźni gdzie zastałam Pyskacza. Czyścił jakiś kryształ. Postanowiłam, że odezwę się.

Astrid - Hej Pyskacz.

Kowal podskoczył ze strachu i odwrócił się chowiąc kryształ za plecami. Uśmiechnęłam się przyjaźnie, a on odetchnął z ulgą.

Pyskacz - Astrid! Nie strasz tak więcej!

Astrid - No dobra. Pomógłbyś mi zrobić bransoletkę dla Czkawki?

Pyskacz - Jasne. Jaką chcesz? Metalową, kolorową, z kryształów, z kamieni, a kolcami? Wybieraj!

Astrid - Może z kolorowa z zielonym i błękitnym kryształem.

Pyskacz - Już się robi! Co chcesz robić?

Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Co miałam robić? Może kryształy?

Astrid - A mogę kryształy?

Pyskacz - Jasne!

Wzięłam od Pyskacza dwa kryształy. Ma ich pełno w skrzyni. Zaczęłam je czyścić, a Pyskacz w tym czasie robił bransoletkę. Po godzinie podał mi ją bym przymocowała kryształy. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.


Perspektywa Pyskacza


Wiedziałem, że nie wiem jak to zrobić. W końcu to nie Czkawka. Jest dokładnie taka jak jej matka. Też nie raziła sobie w kuźni, ale była moją przyjaciółką.

Pyskacza - Patrz. Bierzesz bransoletkę i wsadzasz do ognia. Później wsadzasz ją do wody i mocujesz kryształy. Później bierzesz tylko farbę ( nie wiem czy mieli coś takiego, ale niech będzie) i malujesz.

Astrid wzięła ode mnie bransoletkę i wsadziła do ognia. Robiła wszystko tak jak jej kazałem. Po dwóch godzinach była gotowa.

Pyskacz - Teraz możesz ją zapakować.

Astrid - Dzięki. Jesteś wielki!


Perspektywa Astrid


Dedyk dla Roxi1902! Gratuluję! Oby tak dalej!


Wyszłam z kuźni i skierowałam się do mojego domu. Po drodze zobaczyłam coś co mnie jeszcze bardziej rozwścieczyło. Zobaczyłam Czkawkę i Assel idących obok siebie i śmiejących się. Byłam ta bardzo na niego zła, że nie potrafiłam nawet tam podejść.

Astrid - (szeptem) Czkawka, zabiję cię! A z tobą Assel jeszcze sobie porozmawiam!

Podeszłam do mojej smoczycy i poszłyśmy do domu. Wzięłam i schowałam bransoletkę do szafki i zeszłam na dół do kuchni. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.

Astrid - Kogo tam znów niesie?

Naprawdę nie miałam humoru na rozmowy. Otworzyłam drzwi, a w nich zobaczyłam oczywiście Czkawkę. Jak mogłoby być inaczej?

Czkawka - Możemy porozmawiać?

Astrid - Jak musisz...Wejdź.

Czkawka wszedł do środka i stanął na przeciw mnie. Zdziwiło mnie to, ale byłam nadal zła na niego. Skrzyżowałam ręce na piersiach i popatrzyłam na niego ze znudzeniem.

Czkawka - Zacznę od początku. Assel mówiła mi, że...

Astrid - Niech zgadnę. Nie lubię jej albo boi się mnie. Zgadłam?

Czkawka - Tak. Chciałbym ci powiedzieć, że nie kocham Assel tylko ciebie.

Astrid - A ja mam klapki na oczach. Przestań mi się tłumaczyć! Widziałam was!

Czkawka - Co? Ja tylko poszedłem pokazać jej gdzie może być Heathera.

Astrid - Na Thora, Czkawka jesteś ślepy!

Czkawka - Ja?! To ty mi urządzasz sceny zazdrości!

Astrid - Ja zazdrosna?! Przyśniło ci się coś!

Czkawka - Ta rozmowa to już kłótnia.

Astrid - Tak...A teraz może łaskawie wyjdziesz?

Czkawka - Ale...

Popatrzyłam na niego ze złością w oczach. Byłam na niego bardzo zła. Po chwili wyszedł, a zatrzasnęłam drzwi i podeszłam do stołu. Byłam tak wściekła, że kopnęłam w nie.

Astrid - Dlaczego?! Dlaczego zawsze ja?! Bogowie się na mnie uwzięli!


Perspektywa Czkawki


O co chodzi Astrid? Kocham ją i dobrze o tym wie. Może nie powinienem pokazywać się z Assel? Muszę z nią porozmawiać. Wieczorem w Twierdzy spróbuję.

Czkawka - Co tam Szczerbek? Idziemy do domu?

Szczerbatek - Wrrrrrrr!

Czkawka - Muszę pomóc tacie. A ty obiecałeś mojej mamie, że pokażesz jej swoje zęby.

Smok spuścił głowę w dół. Zawsze tak robi, gdy coś mu się nie chce. Śmiesznie wtedy wygląda. Weszliśmy do domu i każde z nas poszło w swoim kierunku.


Dedyk dla Flamca! Gratuluję!

Wieczorem wszyscy poszliśmy do Twierdzy. Widziałem jeźdźców i Sączysmarka przechwalającego się przed Assel i Heatherą. Wiedziałem, że długo nie wytrzyma. Nagle mój ojciec podszedł do mnie z jakimiś ludźmi.

Stoick - Poznaj rodziców Assel.

Mężczyzna - Witaj Czkawka. Jestem Młot Sprytny. To moja żona.

Kobieta - Ama. Miło cię poznać.

Młot - Stoick nam dużo opowiadał.

Czkawka - Tak? Ciekawe co?

Spojrzałem na mojego ojca, który uśmiechnął się. Pożegnałem się i poszedłem poszukać Astrid, której nigdzie nie widziałem.

Czkawka - Gdzie ona jest?

Nagle ktoś wszedł do Twierdzy. Odwróciłem się i zobaczyłem Astrid, ale wyglądała na wściekłą. Postanowiłem, że później z nią porozmawiam. Nagle na środek wszedł mój ojciec i rodzice Assel. Zauważyłem, że sama nie była zadowolona.

Stoick - Witam wszystkich na Snoggletogu! Mam zaszczyt wam przestawić rodziców Assel. Wódz Młot Sprytny oraz jego żona Ama!

Wszyscy zaczęli bić brawa. Assel popatrzyła na swoich rodziców z grymasem na twarzy.

Stoick - Dziękuję, a teraz wszyscy świętujmy!

Wszyscy rozeszli się i zaczęli świętować. W pewnym momencie zauważyłem Astrid podchodzącą do Heathery z napojem. Ppstanowiłem, że teraz z nią porozmawiam.

Czkawka - Astrid...Możemy porozmawiać?

Astrid - Nie mamy o czym, już mówiłam ci.

Czkawka - Astrid, proszę.

Astrid - Zapytaj się Assel czy chce porozmawiać.

Już chciała odejśc, ale złapałem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie mocno. Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem i złością w oczach. Sam nie wiem, która Astrid jest lepsza. Ta, która jest zdenerwowana czy ta, która jst obrażona.

Czkawka - Porozmawiajmy. Nie odpuszczę jesli nie porozmawiamy.

Astrid - Życzę powodzenia. A teraz żegnam.


Perspektywa narratora


Młody wódz już chciał coś powiedzieć, ale usłyszał głos swojego ojca.

Stoick - Czkawka! Astrid!

Oboje odwrócili się w tym samym czasie. Popatrzeli na Stoicka pokazującego im, żeby podeszli. Wojowniczka ruszyła pierwsza, a za nią Czkawka.

Stoick - Młot chciałby was poznać.

Młot - Stoick tyle razy opowiadał nam o słynnych jeźdźcach smoków, ale...

Ama - Nie mieliśmy okazji was poznać.

Valka - To są ci słynni jeźdźcy smoków. To są Mieczyk i Szpadka Thorson. Ich smok to Zębiróg Zamkogłowy.

Stoick - Dostarczają nam tyle rozrywki, że czasami mamy ich dość.

Rodzeństwo popatrzyło na siebie i od razu zaczęła się kłótnia kogo mają najbardziej dość. Ama zasmiała się pod nosem.

Valka - I to jest ta rozrywka.

Czkawka - Ale najlepszą rozrywką jest to, że co dzień w wiosce słychać wybuchy.

Wszyscy zaśmiali się oprócz Astrid, która była nadal zła na Czkawkę. Po chwili podeszła do niech Heathera. Valka kontynuowała dalej.

Valka - A to Sączysmark Jorgenson. Jego smok to Koszmar Ponocnik...

Czkawka - Uparty jak jego właściciel.

Młot - To dobrze. Wiking musi być stanowczy.

Valka - To Śledzik Ingerman. Zna całą Księgę Smoków na pamięć. Można mu zaufać.

Ama - To świetnie. Każdemu wikingowi powinno się ufać.

Valka - Jego smok to Gronkiel. A to Czkawka. Poznaliście już go.

Młot - Tak. Mówią o nim Pan Smoków.

Ama - Podobno masz Nocną Furię?

Czkawka - Tak.

Nagle podeszła do nich Assel z miną, z której można odczytać ,, nie zbliżaj się!". Zresztą Astrid miała taką samą minę tylko groźniejszą.


9. Jak okiełznać rozwścieczoną wojowniczkę?

Perspektywa narratora


Sączysmark - Ej, Szpadka. Chcesz to dzisiaj możemy iść na Plażę Thora?

Szpadka - Weź się w końcu zamknij, bo tak dostaniesz, że przez tydzień będziesz seplenił!

Sączysmark - Spokojnie, kotku.

Szpadka - Ugh...

Stoick - No i to są nasi jeźdźcy. A to jest Astrid Hofferson.

Valka - Jej smok to Śmiertnik Zębacz, również piękny jak jego właścicielka.

Stoick - Jest najlepszą i najodważniejszą wojowniczką na Berk.

Dziewczyna spojrzała na Assel, która wydawała się być dla niej miła. Nie podchodziła do Czkawki ani nie rozmawiała z nim.

Młot - Poznałem wszystkich już. Chciałem zapytać się czy Czkawka i Assel nie mogliby się pobrać?

Na te słowa Śledzik otworzył szeroko usta, Sączysmark, Szpadka i Mieczyk przestali się kłócić, Assel stanęła w osłupieniu. Czkawka od razu wypluł cały sok jaki miał w ustach, a Astrid upuściła kubek z sokiem i popatrzyła na Czkawkę.

Czkawka - No pięknie...

Astrid - Co? Co znaczy pięknie?!

Czkawka - Astrid to nie...

Astrid - Co?!

Valka - Wiesz Młot, Czkawka ma dziewczynę. To Astrid.

Wódz ze swoją żoną spojrzał w kierunku Astrid i Czkawki. Ama popatrzyła na córkę, która była jakby to delikatnie ująć wściekła. Czkawka popatrzył na Astrid z niepewnością.

Assel - Co to miało być?! Po co tu przypłynęliście?! Po to, żeby mnie zeswatać z Czkawką?!

Ama - Assel to nie tak...

Assel - A jak?! Tata jak przypływa zawsze robi problemy! I wiesz co?! Mam chłopaka!

Ojciec Assel popatrzył na nią ze zdziwieniem. Ama stała w szoku, a pozostali przyglądali się temu. W pewnej chwili Astrid odwróciła się i wyszła z Twierdzy. Czkawka postąpił tak samo.


Perspektywa Astrid


Wiedziałam! Wiedziałam! Dlaczego ja zawsze musze trafić na takich baranów?! Zaczęłam iść w stronę nie mojego domu, a Klifu. To jedyne miejsce gdzie mogę być sama ze sobą.

Czkawka - Astrid!

No i jeszcze tego tu brakowało! Odwróciłam się w stronę Czkawki i popatrzyłam na niego. Jego wzrok mówił sam za siebie, że boi się. Westchnęłam głęboko i zaczęłam słuchać tego co ma mi do powiedzenia.

Astrid - No słucham? O co chodzi?

Czkawka - Wiesz, że cię kocham. Kocham cię od 5 roku życia, jednak nigdy nie miałem odwagi, by ci to powiedzieć. Byłaś dla mnie jak przyjaciółka, wspierałaś mnie, pomagałaś, radziłaś mi. Astrid nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię.

To co mi powiedział...Było piękne, ale nie mogłam mu od tak wybaczyć. Jestem wojowniczką! Astrid Hofferson jesteś wojowniczką! Kocham go, ale...Już sama nie wiem co ,,ale".

Astrid - To wszystko? Śpieszy mi się.

Czkawka - Tak. To wszystko.

Astrid - Żegnam.

Już chciałam iść, ale zatrzymał mnie głos Czkawki. Jego głos był taki spokojny i przyjemny, ale wyczułam w nim smutek. Odwróciłam się i zobaczyłam w jego oczach łzy. W sumie nie byłam lepsza. Też miałam łzy w oczach.

Astrid - Słucham?

Czkawka - Co z nami?

Astrid - Nie wiem. Jutro ci powiem.

Odwróciłam się i zamiast iść nad Klif gdzie mogę pomyśleć w spokoju, poszłam do domu.


Perspektywa Szpadki


To co powiedział ojciec Assel zdziwiło mnie i wszystkich. Nie dziwę się Astrid, że wyszła. Na jej miejscu zrobiłam, by to samo. Teraz siedzę z moim głupim bratem, Śledzikiem i najgorsze co mogło mnie spotkać...z Sączysmarkiem.

Sączysmark - Ej, misia! Chcesz coś do picia lub jedzenia?

Szpadka - Nie!

Sączysmark - A potańczysz ze mną?

Szpadka - Na Thora...Nie! Głuchy jesteś?!

Jak on mnie denerwuje! Gorzej niż Mieczyk! Siedziałam i patrzyłam na tańczącego Ereta. Nagle znowu ten sam głos.

Sączysmark - Ej! Księżniczko! Mam coś dla ciebie!


Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21 i Użytkownik Wiki 83.26.250.127! Gratuluję!


Szpadka - Kiedy on da mi spokój?

Odwróciłam się w jego stronę. Patrzył się na mnie tak jakoś dziwnie. Jakby...O nie! Jeśli tylko spróbuje mnie...

Sączysmark - To taka niespodzianka.

Wystawił usta jakby chciał mnie pocałować. Niech mnie ktoś trzyma! Zaraz mu przywalę!


Perspektywa narratora


Czkawka właśnie szedł do domu. Nagle cos przeleciało mu nad głową. Szybko spojrzał się w kierunku gdzie to coś wylądowało. Chłopak zobaczył...

Czkawka - Sączysmark? Co ty...

Nagle usłyszeli krzyki z Twierdzy. Wszyscy stali nie ruchomo, jedynie Szpadka, która tak krzyczała ruszała się.

Szpadka - I spróbuj jeszcze raz mnie pocałować, a oberwiesz jeszcze gorzej!

Mieczyk - Siostra...To....To było...Wspaniałe! Ja nie wiedziałem, że masz tyle siły!

Sączysmark ledwo żywy siedział w wozie z kapustą. Czkawka pomógł mu wyjść, ale oczywiście musiał być jakiś problem. Sączysmarl upadł na Czkawkę.

Sączysmark - Czkawka! Jak ja się cieszę, że cię widzę!

Czkawka - Sączysmark...Mógłbyś zejść?

Sączysmark - A...Tak. Już schodzę.

Czkawka - To co? Niczego nie było?

Sączysmark - Ta...Tak.

Oboje po chwili rozeszli się do swoich domów. Następnego dnia, Czkawka jak zwykle wstał obudzony przez swojego najlepszego przyjaciela.

Czkawka - Szczerbatek! Nie liż!

Smok posłusznie zszedł ze swojego właściciela i zszedł na dół. Młody wódz w tym czasie poszedł do łazienki ogarnąć się. Po 10 minutach wyszedł i zszedł na śniadanie.

Valka - Czkawka. A już myślałam, ze Szczerbatek cię tak wylizał, że nie możesz wstać.

Czkawka - Bardzo śmieszne. A gdzie tata?

Valka - Poszedł pomóc Pyskaczowi w czymś.

Czkawka - Nie powiedział w czym? Dziwne. Co na śniadanie?

Valka - Kanapki. Szczerbatek dostał rybę. Chyba, że ty też chcesz rybę?

Czkawka - A co ty taki dobry humor od samego rana?

Valka - Ne wiem. Astrid tu była i pytała o ciebie. Powiedziałam, że jeszcze śpisz.

Chłopak spojrzał na mamę i uświadomił sobie po co Astrid przyszła do jego domu. Miała mu powiedzieć co z nimi. Czkawka szybko wstał i już miał wyjść, ale zatrzymała go Valka.

Valka - A ty gdzie się wybierasz?

Czkawka - Lecę do Akademii i Astrid!

Valka - A śniadanie?

Czkawka - To sprawa życia i śmierci!

Młody wódz szybko wybiegł z domu wraz ze Szczerbatkiem i czym prędzej polecieli do Smoczej Akademii. Gdy dolecieli, w środku zauważyli tylko Śledzika rozmawiającego ze Sztukamięs.

Czkawka - A gdzie reszta?

Śledzik - Wolisz całą wersję czy skróconą?

Czkawka - Em...Poproszę skróconą.

Śledzik - Nie przyjdą.

Chłopak popatrzył się na swojego przyjaciela dziwnie. Po chwili odezwał się.

Czkawka - A cała wersja?

Śledzik - No cóż. Mieczyk nie przyjdzie, bo nie będzie miał kogo denerwować. Szpadka nie przyjdzie, ponieważ obraziła się na Sączysmarka. Saczysmark nie przyjdzie, ponieważ po wczorajszym boi się wyjść z domu, żeby nie wpaść na Szpadkę, a Astrid kazała ci przekazać, że leci gdzieś z Heatherą.

Czkawka - No to dzisiaj nici z lekcji. Śledzi leć do domu, a ja pójdę nad Klify.

Śledzik - Dobra.


Dedyk dla MaddyM, Darcia123 i Astrit2001! Gratuluję!


Czkawka wyleciał z Akademii i poleciał nad Klify. Niespodziewanie zobaczył tam Astrid rozmawiającą z Heatherą. Dziewczyna wyglądała na zszokowaną.

Czkawka - Szczerbek lądujemy.

Chłopak wylądował za dziewczynami. Obie spojrzały w tył gdzie stał Czkawka. Astrid szybko się podniosła, a Heathera patrzyła tylko na to wszystko.

Czkawka - Astrid...Możemy porozmawiać?

Astrid - Tak.

Heathera - To ja może was zostawię. Pójdę pobawić się z Szczerbkiem i Wichurką.

Dziewczyna podeszła do smoków, a po chwili zaczęła się z nimi bawić. Czkawka podszedł do Astrid i spojrzał jej w oczy.


Perspektywa Astrid


Popatrzyłam na niego. Wdawał się zmieszany i smutny. W sumie mu się nie dziwię. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić.

Astrid - Czkawka...Wiesz, to co powiedziała mama Assel, to...

Czkawka - To nieprawda. Astrid ja nigdy bym nie spojrzał na Assel, a co dopiero miałbym wziąć z nią ślub. Poza tym ona ma chłopaka.

Astrid - Czy mógłbyś mi nie przerywać?

Czkawka - Tak, ale...

Popatrzyłam na niego. Przestał gadać. Jak on potrafi paplać całymi dniami. Czasami mnie denerwuje, a już zwłaszcza na zajęciach.

Astrid - Przemyślałam sobie wszystko i...Możemy wrócić do siebie.

Czkawka - Astrid...

Astrid - Ale jeszcze raz zobaczę cię z dziewczyną, to obiecuję ci, że zabije najpierw ją , a później ciebie!

Czkawka - Kocham cię.

Popatrzyłam na niego, a on na mnie. Zbliżyliśmy się, ale...


Dedyk dla Darcia123! Gratuluję!


10. Impreza i świetna zabawa, czyli gdzie my jesteśmy?

Perspektywa Astrid


Już mieliśmy się pocałować, ale usłyszeliśmy wołanie Heathery. Szybko popatrzeliśmy w jej stronę. To co zobaczyłam sprawiło, że chciało mi się śmiać. Szczerbatek zaczął lizać Heatherę.

Hearhera - Pomóżcie mi! Zabierzcie go!

Czkawka - Hahahaha.

Astrid - Hahaha. Twój smok chyba chce się pobawić.

Czkawka - Na to wygląda.

Podeszliśmy bliżej i pomogliśmy Heatherze wyjść spod Szczerbatka. Chyba go to nie ucieszyło, bo zaczął lizać mnie.

Astrid - Szczerbek, Szczerbek! Też cię kocham! Czkawka się z tobą pobawi!

Czkawka - Ale Mordka chce, żeby ty się z nim bawiłaś.

Astrid - Czkawka! Zabiję cię!

Szczerbek - Wrrraauuu!

Popatrzyłam na Wichurkę i pokazałam jej na Czkawkę. Od razu zrozumiała, bo po chwili Czkawka leżał obok mnie. Moja kochana smoczyca podcięła mu nogi.

Astrid - Astrid pobawi się z tobą? To teraz Czkawuś pobawi się z tobą.

Czkawka - Szczerbatek!

Smok rzucił się na niego i zaczął go lizać. Teraz to ja się śmiałam. Późżniej wraz z Heatherą i Wichurą pomagałyśmy wyciągnąć Czkawkę spod Szczerbatka.

Czkawka - I kto mi teraz to zmyje?

Astrid - Sam sobie radź. Hahahaha.

Czkawka - Bardzo śmieszne. Heathera, a czy ty byś chciała miec smoka?

Heathera - Mogę?

Czkawka - No jasne.

Heathera - Jeju...Dziękuję.

Czkawka - To lecimy teraz czy jutro?

Astrid - Teraz! Chyba, że masz ważne sprawy.

Czkawka - Nie, nie mam. To lecimy?

Astrid - Jasne.

Wsiedliśmy z Heatherą na Wichurkę, a Czkawka na Szczerbka i polecieliśmy na Smoczą Wyspę. Po kilku minutach wylądowaliśmy i zaczęliśmy szukać smoka dla Heathery.


Astrid - Jakiego smoka chcesz mieć?

Heathera - Trudno powiedzieć. Wszystkie smoki są bardzo piękne.

Czkawka - To może Śmiertnika?

Heathera - Wiesz, raczej Śmiertniki mni nie lubią.

Astrid - To może chcesz Koszmara Ponocnika? Jest ich tutaj dużo.

Heathera - Wiecie co? Ponocnik to dobry pomysł!

Czkawka - No to szukamy Koszmara Ponocnika!

Zaczęliśmy szukać smoka dla Heathery. W krótce zobaczyliśmy Koszmara Ponocnika w kolorze żółci i brązu.

Heathera - Chcę tego. Jest piękny.

Czkawka - To dziewczyna. Powiem ci teraz co masz robić ok?

Heathera pokiwała tylko głową. Czkawka zaczął jej tłumaczyć co i jak ma zrobić, a ja zaczęłam myśleć nad Assel. Może naprawdę nie kocha Czkawki? Po chwili usłyszałam śmiech Heathery.


Dedyk dla Roxi10902! Gratuluję! A co do imion. Wszystkie były naprawdę piękne, ale wybrałam imię Suzumi. Ale dedyk dla wszystkich, którzy podali imiona!


Heathery - To co? Możemy lecieć?

Astrid - A imię?

Czkawka - Racja. Smok musi mieć imię. Jak dasz jej na imię?

Heathera - Hm...Może...Tak! Nazwę ją Suzumi!

Astrid - Świetnie!

Czkawka - Astrid możemy spotkać się wieczorem u mnie w domu? Mama i tata przygotowują imprezę w Twierdzy z okazji podpisania pokoju.

Astrid - Ok. A kiedy ta impreza?

Czkawka - Jutro. To jak? O 18:00 u mnie?

Astrid - Jasne! Lecimy?

Heathera - Ok. Teraz to Sączysmark może się schować!


Perspektywa narratora


Jeźdźcy wylądowali na Placu i rozeszli się do domów. Czkawka właśnie miał wchodzić do domu, gdy podbiegła do niego Assel z Szpadką.

Assel - Czkawka! Mój chłopak tu przypływa!

Czkawka - To chyba dobrze, nie?

Assel - Tak, tylko nie wiem jak zareagują moi rodzice? Mógłbyś mu powiedzieć jak ma się zachowywać?

Czkawka - Jasne, tylko dlaczego ja?

Szpadka - Yyyy...Bo jesteś wodzem?

Assel - Jesteś chłopakiem Astrid, tak?

Chłopak zdziwił się jej pytaniem, ale przytaknął głową. Podekscytowana dziewczyna nadal kontynuowała swoją wypowiedź.

Assel - No i musiałeś zrobić dobre wrażenie na rodzicach Astrid...

Szpadka - Ale Assel...

Assel - Tak?

Szpadka - No, bo...To znaczy...Astrid...

Dziewczyna zaczęła się plątać w słowach. Assel nie wiedziała o co chodzi. Młody wódz postanowił pomóc przyjaciółce wytłumaczyć Assel o co jej chodzi.

Czkawka - Astrid nie ma rodziców.

Assel - Tak mi przykro. Zawsze myślałam, że jest taka pewna, bo jej mama jest dobra przyjaciółką twojej mamy.

Czkawka - Nie.

Assel - Ale poznałeś jej rodziców?

Czkawka - No niestety nie. Je rodzice zginęli, gdy miała 2 lata, a wujek, gdy miała 5 lat. Od tej pory nie ma rodziny.

Szpadka - Teraz wiesz. Ale możesz zawsze się spytać Ereta.

Przechodzący obok Eret, słysząc jego imię podszedł do rozmawiających przyjaciół i spojrzał na Szpadkę.

Eret - Co Eret?

Szpadka - No mógłbyś...Powiedzieć chłopakowi Assel...

Assel - Mógłbyś powiedzieć mojemu chłopakowi jak ma się zachowywać przy rodzicach?

Eret - Jasne. Tylko jak on wygląda?

Assel - Ma czarne włosy i takie ciemne niebieskie oczy. Poznasz go?

Eret - Jasne! To ja już idę! A! Kiedy on przypłynie?

Assel - Pojutrze! I jeszcze raz dzięki Eret!

Eret - Nie ma sprawy!

Chłopak poszedł w swoją stronę, a Szpadka odprowadziła go wzrokiem. Byłam w nim dalej zakochany, ale on niestety w niej nie.


Perspektywa Czkawki


Za niedługo 18:00, a ja muszę jeszcze zobaczyć czy wszystko jest w porządku w wiosce. Mama zapewniała mnie, że wszystko jest dobrze, ale jak to mówi Astrid jestem uparty. A może mama ma rację i po co się martwię?

Czkawka - Szczerbek mam lecieć sprawdzić czy nie?

Szczerbatek - Wrrrrr.

Czkawka - No bardzo ci dziękuję gadzie ty.

Szczerbatek - Wrrraauuu.

Czkawka - No dobra. Masz rację. Ale chcę, żeby wszyscy byli bezpieczni.

Popatrzyłem na zegar słoneczny i zauważyłem, że była już 18:00. Szybko wraz ze Szczerbatkiem wyszliśmy z domu i poszliśmy po Astrid. Zapukałem do drzwi i usłyszałem zaproszenie. Wszedłem i zobaczyłem...

Czkawka - Astrid? Assel? Co wy tu...

Astrid - Cześć Czkawka. Zaraz wyjdziemy.

Czkawka - Ale przecież wy się nienawidzicie.

Assel - Ale teraz się lubimy.

Astrid - Assel mi wszystko wytłumaczyła i pogodziłyśmy się.

Czkawka - To super!

Assel - To ja już idę. Pa Czkawka! Pa Astrid!

Czkawka i Astrid - Pa!

Popatrzyłem na As pytająco. Moja dziewczyna uśmiechnęła się i wyszliśmy do mojego domu. Zaprosiłem Astrid gestem ręki i wszedłem za nią.

Astrid - Łał...Postarałeś się.

Czkawka - Przecież ja zawsze się staram.

Oboje zaśmialiśmy się. Spojrzałem na Astrid. Jest taka piękna. Kiedyś za nią wszędzie chodziłem i patrzyłem na nią, a teraz mam ją tuż przed sobą, a na dodatek jest moją dziewczyną. No...Jutro się to zmieni.

Czkawka - Siadaj.

Odsunąłem jej krzesło od stołu i usiadłem obok niej. Popatrzyłem na nią, a ona tylko uśmiechała się. Uwielbiam, gdy się śmieje. Podałem jej kolację i zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku podałem Astrid pudełeczko, a ona mi.

Astrid - Czkawka! To dla mnie? Naprawdę?

Czkawka - A jak myślisz?

Uwielbiam się z nią droczyć. Zresztą ona też to uwielbia. W pudełko, które jej dałem był naszyjnik z Śmiertnikiem Zębaczem.

Astrid - Dziękuję! Jesteś kochany! Teraz ty otwórz.

Otworzyłem pudełko i zobaczyłem bransoletkę z kryształami. Były w kolorze zielonym i błękitnym. Popatrzyłem na uśmiechniętą Astrid.

Czkawka - Astrid...

Astrid - Nie podoba ci się? Wiedziałam, że nie umiem nic zrobić.

Czkawka - Astrid...To jest przepiękne.

Astrid - Co?

Popatrzyła się na mnie, a ja tylko uśmiechnąłem się i złapałem ją za dłoń. Po chwili byliśmy bardzo blisko siebie. Nasze usta zetknęły się w długim, namiętnym i przepełnionym miłością pocałunku. Gdy oderwaliśmy się od siebie, popatrzyłem na bransoletkę.

Czkawka - Sama zrobiłaś?

Astrid - No wiesz, Pyskacz mi pomagał. Dobrze wiesz, że nie umiem takich rzeczy robić.

Czkawka - Całkiem ci to nieźle wyszło. Ale skąd wiedziałaś jakie są moje ulubione kryształy?

Astrid - Intuicja. A tak naprawdę wzięłam kolor twoich oczów i moich. Podoba się?

Czkawka - Jasne.

Pocałowała mnie w policzek. Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Zajęło nam to jakieś 2 godziny. Była już 20:00, a Astrid chciała już iść. Nie pozwole jej tak iść.

Czkawka - Możesz zostać u mnie.

Astrid - Ale...

Czkawka - Nie ma żadnego ,,ale". Zostajesz i kropka.

Astrid - Kocham cię.

Czkawka - Ja ciebie też. To idziemy spać?

Astrid - Tak. Ale śpisz ze mną.

Czkawka - Astrid ja...

Astrid popatrzyła na mnie jakby chciała mnie zabić. No musiałem się zgodzić, bo zamęczyłaby mnie. Ale i tak ją kocham. Położyliśmy się spać, ale nie wiedzieliśmy co nas czeka rano.


Perspektywa narratora


Następnego dnia pierwsza obudziła się Astrid. Była wtulona w młodego wodza. Już chciała wstać, ale do pokoju wszedł Saczysmark, a zaraz po nim Bliźniaki i Śledzik. Wojowniczka zaczęła krzyczę budząc przy tym Czkawkę.

Czkawka - Co się...Co wy tu robicie?

Szpadka - Patrzymy jak słodko śpicie.

Sączysmark - Czkawka ojciec cię szuka.

Czkawka - Co tym razem?

Sączysmark - Nie wiem, ale jest ucieszony. Chyba pierwszy raz widze go, żeby się cieszył.

Astrid - Ok. Możecie wyjść?

Mieczyk - Dobra! Już nas nie ma!

Po tym jak jeźdźcy wyszli Astrid popatrzyła na swojego chłopaka. Uśmiechnęła się i wstała.

Astrid - No to trzeba dowiedzieć się o co chodzi twojemu ojcu.

Czkawka - Jak znam życie to o coś ważnego.

Wojowniczka poszła do łazienki, a zaraz po niej Czkawka. Para zjadła śniadanie i wyszła na zewnątrz. Podeszli do nich Stoick i Valka.

Stoick - Czkawka wszystko jest już gotowe!

Czkawka - Ok. Ja teraz muszę lecieć do Albrechta.

Astrid - Ale po co?

Czkawka - Muszę sprawdzić co u Albrechta.

Astrid - Aha...Pa.

Czkawka - Pa.

Chłopak pocałował dziewczynę w policzek i poszedł poszukać Szczerbatka. Gdy już go znalazł, polecieli na Wyspę Łupieżców. Wylądowali akurat obok Albrechta, który szykował łódź. Nikt nie wiedział, ale Albrecht miał uczestniczyć dzisiaj w imprezie.

Czkawka - Wszystko gotowe?

Albrecht - Oczywiście! Gratuluję Czkawka! Kto, by pomyślał, że taki chłopak jak ty tak szybko się oświadczysz.

Czkawka - No wiesz. Jeśli kogoś kochasz...

Albrecht - Tak, tak. Stoick to samo mi mówił. Cieszę się, że nic mu nie jest.

Chłopak posłał mężczyźnie uśmiech i pożegnał się. Po kilku minutach wraz ze Szczerbatkiem wylądowali na Placu. W pewnym momencie usłyszeli krzyki.

Czkawka - Aha! Ciekawe o co chodzi?

Szczerbatek - Wrraauuu!

Wódz poleciał do Akademii gdzie zastał Valkę i Stoicka patrzącego na uciekającego Mieczyk i Sączysmarka. Szpadka i Śledzik siedzieli i dopingowali Astrid.

Czkawka - Mamo? Tato? O co chodzi?

Valka - Powiedzieliśmy Astrid, że Mieczyk i Sączysmark powiedzieli nam, że widzieli was przytulonych do siebie w łóżku.

Stoick - A Astrid teraz chce ich zabić.

Czkawka - Chętnie jej pomogę.


Perspektywa Stoicka


Ha! Tak dobrze się nigdy nie bawiłem! Oglądać Astrid próbującą zabić Mieczyk i Sączysmarka to naprawdę świetny widok! Jeszcze Czkawka chce ich zabić!

Stoick - Dawaj Astrid!

Valka popatrzyła na mnie ze zdziwieniem, a ja się tylko uśmiechnąłem. Po chwili wytłumaczyłem jej o coc mi chodzi. Zaczęła się śmiać.

Valka - Masz rację.


Perspektywa Astrid


Gonię ich już tak od dobrych dwóch godzin, ale oni jeszcze nie są zmęczeni. Ja im zaraz dam! Nikt nie będzie mówił co ja robiłam! Nagle usłyszałam za sobą głos Czkawki.

Czkawka - Pomogę ci!

Mieczyk - O - o! Smark patrz z tyłu!

Sączysmark - Wiać! Teraz to nas zabiją na bank!

Smark i Mieczyk uciekali, a ja i Czkawka goniliśmy ich po całej Akademii. Szpadka już nie mogła wytrzymać ze śmiechu.

Astrid - Szpadka! Dawaj!

Szpadka - Ale co? Mam pomóc?

Czkawka - Jakbyś mogła?

Szpadka - Żartujesz? Takiej okazji nie przegapię!

Mieczyk akurat biegł obok Szpadki, która jednym ruchem podłożyła mu nogę. Biedaczek. Pewnie miał okropne lądowanie. Ja złapałam Sączysmark i przyłożyłam mu topór do szyi.

Astrid - A teraz słuchaj Smarku! Kto ci pozwolił powiedzieć co robię u Czkawki?!

Sączysmark - N...Nikt.

Astrid - Jeszcze raz usłyszę, że coś powiedziałeś na mój temat lub kogoś innego to daję ci słowo, że...

Sączysamrk - Dobra!

Astrid - Nie przerywaj mi!


Perspektywa Czkawki


O tak! Astrid wróciła! Biedny Sączysmark, aż mu współczuję. Ale należało mu się.

Czkawka - Astrid...Chyba dostał już?

Astrid - Pamiętaj co ci powiedziałam!

Sączysmark - Jasne!

Złapałem Astrid za rękę i wyszliśmy z Akademii. Skierowaliśmy się prosto do jej domu. Nie wiem po co, ale ważne, że Sączysmarka nie będzie.

Astrid - Jak ja mam ich dosyć!

Czkawka - Uwierz, że nie tylko ty.

Uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech. Za 4 godziny w Twierdzy jest impreza. Muszę ją przytrzymać jakoś. Mam pomysł!

Czkawka - As usiądź, a ja zrobię nam herbaty. Co ty na to?

Astrid - Dobrze.

Astrid usiadła na krześle, a ja zacząłem zaparzać herbatę. Patrzyłem cały czas na nią, a ona na mnie. Uśmiechnąłem się.

Astrid - Czemu mi się tak przyglądasz? Jestem brudna czy co?

Czkawka - Nie. Po prostu jesteś piękna.

Astrid - Oh...Słodki jesteś.

Po chwili podałem jej herbatę i usiadłem obok. Szybko wypiliśmy ją i poszliśmy przejść się po Plaży. Szczerbek i Wichura śpią, więc poszliśmy sami.


Perspektywa narratora


Zakochani przechadzali się brzegiem morza oglądając piękny zachód słońca. Po chwili Czkawka stanął i popatrzył w dal gdzie było widać mały czarny punkcik.

Czkawka - Spójrz. To Łupieżcy.

Astrid - Ale po co przypłynęli?

Czkawka - Nie mam pojęcia. Chodź do mojego ojca.

Czkawka i Astrid pobiegli do Stoicka i powiedzieli mu, że przypływają Łipieżcy. Po kilku minutach Albrecht wyszedł z łodzi.

Stoick - Albrecht witaj!

Albrecht - Witaj Stoick! O! I jest nasz nowy wódz!

Czkawka - Bez przesady. Pamiętasz Astrid?

Albrecht - A jakbym mógł zapomnieć tak zadziornej i pięknej wojowniczki.

Astrid - Miło cię widzieć Albrecht. Co cię od nas sprowadza?

Albrecht - Od razu takie pytania. Nadajesz się na żonę wodza.

Czkawka - Astrid pomagała mi, gdy zostałem wodzem.

Stoick - Albrecht przedstawię ci moją żonę.

Albrecht - Dobrze.

Stoick wraz z wodzem Łupieżców poszli do domu wodza. Czkawka i Astrid zostali i przyglądali się łodzi.

Astrid - Nawet nic się nie zmieniła.

Czkawka - Ale co?

Astrid - Flaga Czkawka. Flaga.

Czkawka - A tak. Flaga. Idziemy do Twierdzy?

Astrid - Czemu nie.

Para poszła w kierunku Twierdzy. Gdy weszli zobaczyli, że każdy już bawi się i tańczy. Chłopak wziął Astrid za rękę i poszli do Stoicka i Valki rozmawiających z Albrechtem.

Valka - Już jesteście.

Astrid - Tak. Czkawka ja idę do Heathery i Assel.

Czkawka - Jasne.

Dziewczyna poszła w kierunku rozmawiających dziewczyna. Czkawka został sam z swoim ojcem, mamą i Albrechtem. Bardzo się denerwował przed oświadczynami i było to widać.

Valka - Wszystko będzie dobrze.

Czkawka - A jak się nie zgodzi?

Albrecht - Kocha to się zgodzi.

Wsyzscy popatrzyli na Albrechta, który patrzył się na swoje palce. Po chwili spojrzał na nich ze zdziwieniem.

Albrecht - No co?

Stoick - Czkawka posłuchaj. Ja też się bałem, ale twoja mama się zgodziła. Na pewno się zgodzi.

Czkawka - No dobrze. Możemy zaczynać.

Stoick wyszedł na środek Twierdzy i zaczął przemawiać. Wszyscy stanęli i zaczęli słuchać tego co mówi ich były wódz.

Stoick - Teraz Czkawka, wasz wódz, chciałby coś powiedzieć.

Młody wódz wyszedł na środek i stanął obok swojego ojca, który po chwili wrócił na swoje miejsce. Czkawka odetchnął głęboko i zaczął przemawiać.

Czkawka - Dziękuję za uwagę. Chciałbym coś ogłosić, a raczej zrobić. Astrid możesz podejść tutaj?

Wśród tłumu zaczęły się szepty. Zaskoczona wojowniczka podeszła do swojego narzeczonego i chwyciła go za dłoń.

Czkawka - Więc tak. Astrid...

Czkawka uklęknął na jedno kolano i wyciągnął malutkie niebieskie pudełeczko, w którym znajdował się pierścionek. Dziewczyna stała jak sparaliżowana.

Czkawka - Astrid czy zrobisz mi ten zaszczyt i uczynisz mnie najszczęśliwszy chłopakiem i wyjdziesz za mnie?

Przez chwilę panowała cisza. Na sali było słychać szepty różnych wikingów. Czkawka czekał cierpliwie tak samo jak i reszta.


Perspektywa Astrid


Nie wiem co mam powiedzieć. Bardzo chcę za niego wyjść, ale odjęło mi mowę. Nie mogę się wysłowić. Widzę, że Czkawka boi się mojej odpowiedzi.

Astrid - Czkawka...

Uśmiechnęłam się do niego i uklęknęłam obok niego i przytuliłam go. Z oczów poleciały mi łzy, ale łzy szczęścia. Wszystkie oczy były skierowane na nas.

Astrid - Tak! Wyjdę za ciebie!

Nagle wszyscy zaczęli klaskać, wiwatować i krzyczeć. Nie mogłam się nacieszyć. Przytulałam się tak dalej do Czkawki, aż w końcu oderwaliśmy się od siebie.

Czkawka - Tak się cieszę.

Powiedział poczym mnie pocałował. Oddałam mu pocałunek i wstanęliśmy. Podeszliśmy do jego rodziców.

Valka - Gratuluję wam!

Stoick - Już myślałem, że się nigdy nie doczekam!

Stoick przytulił nas oboje naraz. Czułam, że już nie mogę oddychać. Popatzryłam na Czkawkę, który też już prawie nie oddychał.

Czkawka - Tato udusisz nas.

Stoick - Oh...Przepraszam.

Ojciec Czkawki puścił nas, a do nas podszedł Albrecht i pozostali jeźdźcy. Nawet Sączysmark cieszył się. Kto, by pomyślał.

Albrecht - Wiedziałem, że z ciebie to będzie...

Sączysmark - Jak ja się cieszę!

Szpadka - Wiedziałam! A ty mnie jak zwykle nie chciałeś słuchać!

Mieczyk - No dobra. Przyznaję, że miałas rację, ale i tak masz iwelki tyłek!

Szpadka - Sam masz wielki tyłek!

Śledzik - Gratuluję!

Heathera - Jeju! Wiedziałam, że z was będzie idealna para!

Assel - Gratuluję. Jutro poznasz mojego chłopaka.

Astrid - Jutro?

Czkawka - Dobra. Koniec tego. Idziemy się bawić.

Sączysmark - Słuchajcie! Mam pomysł!


11. Siostra Dagura, nieznana wyspa i nieszczęście

Perspektywa Czkawki

Obudziłem się, sam nawet nie wiem gdzie i rozejrzałem się dookoła. Byli tu wszyscy jeźdźcy. Nagle poczułem jak coś przytula mnie. Podniosłem się lekko i zobaczyłem śpiącą Astrid. Delikatnie wstałem, żeby jej nie budzić i podszedłem do smoków.

Czkawka - Szczerbatek. Gdzie my jesteśmy?

Szczerbatek - Wrrrraauuu.

Czkawka - Co się wczoraj stało?

Głos - W końcu się obudziliście.

Szybko odwróciłem się w stronę głosu i zobaczyłem dziewczyną młodszą od nas. Przypominała mi kogoś, ale nie mogłem sobie przypomnieć.

Czkawka - Kim jesteś?

Dziewczyna - Po pierwsze to może ty się przedstaw, a po drugie mów może ciszej, ponieważ twoi przyjaciele jeszcze śpią.

Czkawka - Więc ja jestem Halibut Straszliwy Czkawka III. Możesz mi mówić Czkawka.

Dziewczyna - No dobra, Czkawka. Ja jestem Esa.

No i wszystko jasne! Ta dziewczyna przypominała mi Dagura, a Esa to jego siostra. Ale dlaczego nas nie zaatakowała?

Czkawka - Jesteś siostrą Dagura?

Esa - Skąd wiesz?

Czkawka - Opowiadał mi o tobie.

Esa - Tak. Cały Dagurek.

Nagle usłyszałem stęki. Odwróciłem się i zobaczyłem jak Assel się budzi, a zaraz po niej Śledzik.

Śledzik - Czkawka? Kto to jest?

Czkawka - Tylko nie krzycz. To jest Esa, siostra Dagura.

Śledzik - Co?!

Assel - Ciszej! Głowa mi pęka!

Astrid - Co się...Czkawka?

Szybko podszedłem do niej i pocałowałem ją w czoło. Uśmiechnęła się i znów zasnęła. popatrzyłem na resztę i upewniłem się, że jeszcze śpią.

Czkawka - Możesz mi powiedzieć skąd się tu wzięliśmy?

Esa - A proszę bardzo. Tak głośnio w nocy tu krzyczeliście, że było was słychać na całej wyspie.

Śledzik - No to zabalowaliśmy. Co teraz zrobimy Czkawka?

Esa - Narazie to musicie obudzić swoich przyjaciół, a ja wam coś podam na ból głowy.

Czkawka - Ok.

Szybko wraz z Śledzikeim, bo Assel znów zasnęła zaczęliśmy budzić resztę. Po chwili każdy był na nogach. Astrid podeszła do mnie i oparła głowę na moim ramieniu.

Astrid - Czkawka...Gdzie my jesteśmy?

Czkawka - Na jakiejś wyspie u siostry Dagura.

Astrid - Aha...


Perspektywa Astrid


No pięknie. Jesteśmy na nieznanej nam wyspie u siostry Dagura...Zaraz! Co?! Szybko popatrzyłam na Czkawkę.

Astrid - Że u kogo?!

Czkawka - Ale Esa jest do nas przyjaźnie nastawiona.

Astrid - Ale jak my się stąd wydostaniemy?

Czkawka - Nie wiem. Coś spróbuję wymyśleć.

Sączysmark - Ej! Gdzie my jesteśmy?!

Szybko odwróciłam się w stronę Sączysmarka i popatrzyłam na niego ze złością. Głowa mnie boli, a ten tu będzie jeszcze krzyczeć.

Astrid - Możesz się tak nie wydzierać?!

Sączysmark - Dobra. Spoko As.

Śledzik - I co my teraz zrobimy? Nawet nie wiemy jak trafić na Berk.

Czkawka - Trzeba coś wymyśleć. Dobra. Zostaniemy tu do jutra, a później spróbujemy się stąd wydostać.

Assel - Co?! Ale mój chłopak dzisiaj przypływa!

Czkawka - Wolisz się zgubić czy przylecieć do domu cała i zdrowa?

Assel od razu ucichła. Podeszłam do Czkawki i go przytuliłam. Uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłam to. Nagle o czymś sobie przypomniałam.

Astrid - Czkawka!

Czkawka Co się stało?

Astrid - Przecież dzisiaj na Berk miał przypłynąć Johan!

Mieczyk - I co z tego?

Czkawka uderzył się w czoło, a Szpadka zaczęła się śmiać. Wiedziałam, że i tak nie zrozumią, ale postanowiłam im to wyjaśnić.

Astrid - Przecież Johan przypływa na każdą wyspę, na której ktoś mieszka, a jak przylecieliśmy tu, to i Johan musi tędy przepłynąć na Berk.

Śledzik - Astrid jesteś genialna!

Astrid - Wiem.

Czkawka - Jest tylko jedno ,,ale".

Popatzryłam na Czkawkę ze zdziwieniem. Z resztą nie tylko ja, bo i reszta spojrzała na niego.

Czkawka - No pomyślcie. Johan najprędziej przypłynie na Berk nocą, a stąd nie wiadomo ile kilometrów jest do Berk. Możemy czekać na to, że w nocy przypłynie.

Śledzik - W sumie jakby się tak dobrze zastanowić to Czkawka ma rację.

Sączysmark - Czyli co? Nie kumam.

Astrid - Czyli to, że musimy zostać tu do nocy. Teraz rozumiesz?

Mieczyk - Ja rozumiem...Albo i nie.

Uderzyłam się w głowę i westchnęłam. Oni chyba nigdy nie zmądrzeją. Teraz tylko czekać na Johana.

Szpadka - To co teraz robimy?

Assel - Ja nie wiem. Nigdy nie byłam na wyspie skazana sama na siebie.


Perspektywa narratora


Jeźdźcy wraz z Esą usiedli i czekali na Johana. Ale czas wydawał się być coraz bardziej dłuższy. W końcu Sączysmark nie wytrzymał i wstał.

Saczysmark - Nie mam zamiaru tu siedzieć i czekać jak ktoś tu przypłynie!

Śledzik - Jakbyś nie zauważył to tylko to nam pozostało.

Sączysmark - Jestem głodny!

Czkawka - No dobra. Ale po tych stronach wody nie ma ryb.

Esa - Tutaj jest też druga strona wyspy. Z tego co wiem tam jest dużo ryb.

Sączysmark - Idziemy!

Przyjaciele wstali i poszli na drugą stronę wyspy. Po drodze Sączysmark potknął się o kamień i upadł na twarz.

Astrid - Uuuu...Musiało boleć.

Sączysmark - Nic mi nie jest!

Chłopak szybko podniósł się i podążył za przyjaciółmi. Po drodze też nie obyło się bez kłótni Bliźniaków, a później Sączysmarka i Szpadki. Ty, czasem na Berk.


Perspektywa Valki


Wczoraj Czkawka, Astrid, Sączysmark, Śledzik, Szpadka, Mieczyk i Assel wyszli z Twierdzy i do tej pory nie wrócili. Martwię się o nich, z resztą nie tylko ja. Stoick od rana zarządził przeszukiwaia wyspy. Teraz idę do Pyskacza po jakieś wieści.

Valka - Cześć Pyskacz.

Pyskacz - Cześć Valka.

Valka - Są jakieś wieści? Wrócili może?

Pyskacz - Niestety nie. Nie wiadomo nic, a Stoick jeszcze nie wrócił i pozostali.

Valka - Oby nic im się nie stało.

Pyskacz - O Czkawkę i resztę to bym się nie martwił. Gorzej o Stoicka.

Popatrzyłam na Pyskacza ze zdziwieniem. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Mam bać się o Stoicka? Dlaczego?

Valka - Dlaczego?

Pyskacz - Stoick jak Czkawka lubi pakować się w kłopoty, a Czkawka zawsze wychodzi cało. A co dopiero jak jest z resztą. Przy Bliźniakach mają rozrywkę, a dodaj tego Sączysmarka.

Po dłuższym zastanowieniu przyznałam mu rację. Po chwili wyszłam z kuźni i poszłam do domu. Miałam nadzieję, że nic im nie jest.


12. Nieszczęśliwy wypadek cz. 2

Perspektywa Czkawki

Szliśmy już tak kilka godzin. Nawet nie chciało nam się popatrzeć na słońce, by dowiedzieć się która jest godzina. Jesteśmy trochę zmęczeni, ale wiemy, że jeśli nie pójdziemy dalej, to nigdy się stąd nie wydostaniemy.

Sączysmark - Daleko jeszcze?! Nogi mnie już bolą!

Esa - Jeszcze godzinę. Nie musisz tak marudzić. Możemy zrobić przerwę, bo wasze smoki też są wykończone.

Śledzik - Wiesz co? Chętnie skorzystam z twojej propozycji.

Czkawka - No dobrze. Odpocznijmy.

Usiedliśmy i nic nie mówiliśmy. Patrzyłem na Astrid, a ona na mnie, więc ie było co mówić. Assel zamknęła oczy i zasypiała, ale w końcu idziemy już kilka godzin. Nagle odezwał się Mieczyk.

Mieczyk - Ja musze cos wysadzić, bo zwariuję!

Szpadka - Ciekawe co ty chcesz wysadzić?

Mieczyk - A na przykład Sączysmarka?

Szpadka - Chętnie ci pomogę!

Sączysmark - Ja to słyszę! Misiaczku jak możesz mi to zrobić?

Nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem, ale odziwo reszta postąpiła tak samo. Astrid wstała i gdzieś poszła razem z Assel i Szpadką. Ja, Sączysmark i Śledzik siedzieliśmy w ciszy, a Mieczyk jak to on próbował zrobić kawał Szpadce.

Mieczyk - (szeptem) Niech tylko usiądzie.

Zacząłem się zastanawiać gdzie mogły podziać się dziewczyny. Nie było ich już może 10 minut. Wiem, że za bardzo martwię się o Astrid, ale jeśli coś jej się stanie, nigdy sobie tego nie wybaczę.

Sączysmark - Esa jak to się stało, że znalazłaś się tu? Przecież ty mieszkałaś na Wyspie Berserków, czy mi się wydaje?

Esa - Mieszkałam, ale ja mój brat, czyli Dagur wziął sobie do armii łupieżców uciekłam najdalej jak mogłam. Johan Kupczy pomógł mi się tu dostać i tak zamieszkałam tu.

Czkawka - Ciekawe. Johan pomógł ci się tu dostać, ale jak ty tu przeżyłaś?

Esa - Normalnie. Najpierw byłam na drugiej stronie wyspy, a później przeniosłam się tu.

Śledzik - Dlaczego? Przecież tam miałaś jedzenie.

Esa - Johan dostarczał mi różne bronie i materiały na ubrania, ale wkrótce pojawiły się tam skały i Johan nie mógł przepłynąć. Od tej pory nie widziałam go ani razu.


Perspektywa narratora


Esa opowiadała jeszcze parę historii o jej przygodach na wyspie, ale młody wódz siedział zamyślony. Nikt jednak tego nie zauważył, a dziewczyn wciąż nie było. Nagle Czkawka dostrzegł dwie dziewczyny biegnący w jego stronę z krzykiem.

Czkawka – Szpadka, Assel! Co się stało?!

Szpadka – Astrid…Dziura…Woda…Kamienie!

Czkawka – O co chodzi?!

Teraz każdy wstał i słuchał tego co mówią zdenerwowane i wyraźnie przestraszone dziewczyny. Nikt jednak nie rozumiał ich urywanych słów, więc Esa zaczęła je uspokajać.

Esa – Spokojnie. Powiedzcie co się stało. Gdzie jest…

Czkawka – Gdzie jest Astrid?

Assel – To tak. Poszłyśmy się przejść, ale nagle Astrid…Astrid wpadła do wielkiej dziury, do której zaczęła napływać woda i kamienia wpadały tam. Musimy jej pomóc!

Przerażony chłopak szybko pobiegł w kierunku, w którym była uwięziona jego narzeczona. Nie wiedział dokąd ma biec, ale w porę dogonili go przyjaciele i pobiegli tam gdzie jest uwięziona wojowniczka. Po chwili byli już na miejscu, ale nigdzie nie było dziewczyny.

Śledzik – I co teraz? Gdzie ona jest?

Szpadka – A jeśli ona…

Czkawka – Skaczę!

Assel – Co? Czkawka czekaj!

Chłopak jednak nie słuchał dziewczyny skoczył do dziury pełnej wody, by ratować swoją miłość. Po dłuższym czasie Czkawka wypłyną na powierzchnię trzymając w na rękach Astrid. Szybko wyszedł na powierzchnię i położył ją na piasku.

Sączysmark – I co?

Czkawka – Nie oddycha!

Wódz zaczął reanimować swoją ukochaną. Po chwili dziewczyna podniosła się i zaczęła kaszleć. Na twarzach wszystkich pojawił się uśmiech.

Astrid – Ekhem…Czkawka?

Czkawka – Żyjesz! Astrid, kochanie tak się bałem!

Chłopak przytulił swoją narzeczoną i nie chciał jej puszczać. Wojowniczka odwzajemniła uścisk i uśmiechnęła się z ulgą, że jest już przy swoim ukochanym. Wkrótce odsunęli się od siebie i spojrzeli sobie w oczy.

Czkawka – Nigdy więcej mi tak nie rób As.

Astrid – Dobrze. Przepraszam, że was wystraszyłam.

Mówiąc to zwróciła się do przyjaciół i lekko uśmiechnęła się. Niedługo potem wszyscy siedzieli już przy ognisku, bo nie mieli siły iść dalej.


Perspektywa Astrid


Cieszę się, że mam Czkawkę. Kocham go i wiem, że on mnie też. Przy nim czuję się bezpieczna. Co ja bym zrobiła bez niego? Zawsze mi pomaga i wspiera. Wiem, że z nim chcę spędzić całe swoje życie. Oparłam głowę o jego ramię i zamknęłam oczy. Tak lepiej mi się myśli. Uśmiechnęłam się sama do siebie, a po chwili poczułem jak ktoś obejmuje mnie ramieniem. Wiedziałam, że to Czkawka, więc wtuliłam się do niego jeszcze mocniej.

Czkawka – Astriś…Ej, As…

Astrid – Hm?

Czkawka – Chodź. Johan przypłynął.

Zerwałabym się na nogi, ale jestem zbyt zmęczona i chce mi się spać. Ale postanowiłam wstać. Przetarłam oczy i przeciągnęłam się. Po chwili weszłam razem z innymi na statek.

Czkawka – Jak długo będziemy tak płynąć?

Johan – Za jakieś dwa dni powinniśmy dopłynąć. Ale co wy tutaj robicie?

Sączysmark – Esa nam powiedziała, że tu płyniesz.

Śledzik – A dostaliśmy się na tą wyspę zupełnie przypadkowo. Sami nawet nie wiemy jak.

Johan – No dobra. Ale wiecie, że twój ojciec Czkawka nie odpuści?

Czkawka – Tak, tak. Wiem.

Usiadłam i oparłam się o jakiś worek z bronią. Zamknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


Perspektywa Szpadki


Jakie tu nudy! Nic nie ma do rozwalania! Na dodatek nie mogę porozmawiać z dziewczynami, bo Assel i Heathera już prawie śpią, a Astrid zasnął na dobre. W sumie to sama jestem trochę zmęczona i śpiąca.

Szpadka – Brat nie wiem jak ty, ale ja idę spać.

Mieczyk – Nie no, spoko. W sumie też jestem śpiący.

Położyłam się i popatrzyłam na Czkawkę i Astrid wtulonych w siebie. Tak słodko razem wyglądają. Ona ma szczęście, a za mną ugania się Śledzik i Sączysmark. Eret w ogóle nie zwraca na mnie uwagi. Może dam mus pokój? Nie, to nie w moim stylu. Po chwili zasnęłam.


Perspektywa narratora


Następnego dnia wszyscy jeszcze spali. Jednak smoki zaczęły się budzić i hałasować. Śpiący jeszcze jeźdźcy leniwie otworzyli oczy i zrozumieli o co chodzi.

Czkawka – Chyba musimy z nimi lecieć.

Astrid – Chyba tak. Ale przecież będziemy musieli lecieć nisko, bo nie wiemy gdzie mamy lecieć.

Czkawka – No masz rację. Dlatego dzisiaj smoki odpuścimy sobie lot.

Szczerbatek – Wrrrrrr!

Sączysmark – Hakokieł! No nie bądź uparty!

Smok chłopaka odwrócił się do niego tyłem, ale w jego głowie już pojawił się plan. Gdy młody Jorgenson odwrócił się na chwilę, Ponocnik szybko uderzył go ogonem tak, że Sączysmark wylądował przed nogami wodza.

Sączysmark – Durne smoczysko!

Śledzik – Jeszcze się nie nauczyłeś, że ze smokami trzeba delikatnie?

Saczysmark – Cicho siedź Śledziu!

Czkawka – Ej! Spokój!

Śledzik – Ale to mnie Szpadka wybrała!

Sączysmark – Proszę cię! Nie rozśmieszaj mnie!

Nagle do kłócących podeszła dziewczyna, o której była mowa. W tej chwili obaj popatrzyli się na siostrę Mieczyka, która wzięła zamach i uderzyła ich w brzuchy.

Sączysmark – Misia! Za co?

Szpadka – Nie jestem misią i nikogo nie wybrałam! Zrozumiano?!

Śledzik i Sączysmark – Tak!

Sączysmark – Ale i tak będę o ciebie walczył!

Szpadka odwróciła się i spojrzała na nich ze złością, ale odeszła do swojego brata, który nie mógł powstrzymać śmiechu. Jego twarz nabrała koloru czerwonego, a każdy teraz spoglądał na leżących na ziemi Sączysmarka i Śledzika.

Astrid – Ale dostaliście.

Sączysmark – Ale to nic w porównaniu z tobą.

Astrid – O co wam chodzi? Przecież nigdy tak was nie uderzyłam.

Wszyscy popatrzyli na wojowniczkę. Sama na nich popatrzyła za zdziwieniem, a jej wzrok powędrował na jej narzeczonego, który uśmiechał się, ale również patrzył na nią.

Astrid – No co? Aż tak mocno dostawaliście?

Śledzik, Sączysmark, Mieczyk i Czkawka – No wiesz, że nawet tak.

Szpadka podeszła do swojej przyjaciółki położyła rękę na jej ramieniu śmiejąc się ze swoich przyjaciół. Astrid poprawił się humor i teraz spoglądała na Czkawkę.

Szpadka – Widzisz Astrid, teraz to my jesteśmy mocniejsze, a nam nie pozwalają nawet wychodzić z domów podczas wojny.

Astrid – No właśnie, ale przecież my ich nie słuchamy.

Dziewczyna odpowiedziała z sarkazmem i popatrzyła na zdziwionych jeszcze chłopaków. Nagle podszedł do nich Johna z Heatherą i Assel. Wszyscy byli zdziwieni ich zachowaniem.

Johna – Jutro powinniśmy dopłynąć do Berk.

Astrid – Powinniśmy?

Heathera – Wiesz, jest zima i pada śnieg, więc prawie cała droga do Berk jest pokryta lodem.

Czkawka – Najwyżej możemy przelecieć z łodzią nad lodem.

Assel – Przelecieć? Jak?

Czkawka – Zobaczysz. Kiedyś tak zrobiłem, ale mieli wszyscy miny.

Astrid – To nie było śmieszne jak byś chciał wiedzieć!

Po chwili każdy, który stał na statku przewrócił się z hukiem. Nikt nie wiedział co się stało, ale widok jaki panował na statku był przekomiczny. Sączysmark leżał obok worków z metalowymi narzędziamy, a na nim leżał Mieczyk patrząc mu prosto w oczy. Johan upadł twarzą na podłogę, ale po jakimś czasie przygniótł go Śledzik, na którym leżała Sztukamięs. Inne smoki były na drugim końcu statku. Heathera i Assel upadły na siebie tworząc krzyż. Siostra bliźniaka upadła prosto przed swoim smokiem, który zaczął ją lizać, a nasza zakochana para leżała na sobie. Czkawka nad Astrid i patrzył jej w oczy podczas, gdy ich przyjaciele próbowali się wydostać z pod siebie lub spod smoków.

Johan – Ach… Mo – gli by – ście…Zejść?

Śledzik – Wybacz Johan, ale to Sztusia musi zejść pierwsza.

Sztukamięs – Wrraauu!

Szpadka – Ej! Pomóżcie!

Wszyscy odwrócili się w stronę krzyczącej dziewczyny, która nadal była lizana przez swojego smoka. Mieczyk miał ubaw z niej jak nigdy dotąd.


13. Jak dobrze być w domu…Za wcześnie to powiedziałem!

Perspektywa Czkawki


Wszyscy szybko wstaliśmy. Podałem As rękę i pomogłem wstać. Nawet nie wiem jak radzą sobie w wiosce. Ale przecież jest tata. Na pewno sobie dadzą radę. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Johana.

Johan – Uderzyliśmy w górę lodową, ale nic na szczęście się nie stało.

Sączysmark – Jak nic?! Mieczyk leżał na mnie!

Mieczyk – Ej stary! Przecież to nic takiego, chyba.

Sączysmark – Nic takiego?! Nic takiego?! To poniża moją godność!

Astrid – Smark, twoją godność nie da się już bardziej poniżyć.

Sączysmark – Oj Astrid! Cicho!

Astrid – Uważaj do kogo mówisz!

I zaczyna się. Oni nigdy nie dojdą do porozumienia. Bycie wodzem jest trudne, ale czasami i śmieszne. Johan powiadomił nas, że nie możemy dalej płynąć, więc wpadłem na świetny pomysł, ale do tego trzeba współpracy, a z nimi nie da się. Przynajmniej spróbuję.

Czkawka – Mam pomysł, ale musicie współpracować.

Astrid – To zależy jak. Jeśli będę musiała współpracować z Sączysmarkiem, to ja dziękuję.

Sączysmark – Ty dziękujesz? To ja dziękuję!

Widziałem po minie Astrid, że stara się opanować, ale jej to nie wychodzi. Już wiem co ja pocieszy. Miałem to już dawno w planie, ale nie było okazji.

Czkawka – To nie chodzi o to kto z kim ma współpracować, ale mamy to robić razem. Jesteśmy drużyną i kiedyś wam to już mówiłem.

Śledzik – Czkawka ja wiem , że masz rację, ale my…No wiesz, że my jesteśmy wychowani na wojowników i nie potrafimy współpracować.

Czkawka – Wiem i dlatego chcę, żebyście się nauczyli.

Szpadka – Ale jak ty chcesz to zrobić?

Szpadka, która w końcu wydostała się spod języka Jota podeszła do nas i zadała to pytanie, które odziwo było na temat i mądre. Nie powiem, że Bliźniaki robią na mnie duże wrażenie ostatnio.

Czkawka – Dobrze, że pytasz, bo chciałem was prosić, żebyście zahaczyli linami o swoje smoki, by podnieść statek.

Wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem i niechęcią. Tak naprawdę to zależało mi na przekonaniu Sączysmarka i Astrid do wspólnej pracy, ale nigdy mi się to nie uda, bo oboje są uparci.

Czkawka – To co?

Astrid – Może być jak dla mnie.

Sączysmark – Dla mnie też, ale nie próbuj mnie przekonać do współpracy z Astrid!

Czkawka – Zgoda…

Wetchnąłem i zabraliśmy się do pracy. Najtrudniej szło z Hakokłem, bo jak wiadomo smok przybiera charakter po swoim właścicielu. Ale w końcu przekonała go As, która dobrze go zna.

Czkawka – I gotowe! Możemy lecieć!

Śledzik – Ale my mamy lecieć na smokach?

Czkawka – No tak.

Mieczyk – Siostra mówiłem, żebyś tyle nie jadła, bo Jot cię nie udźwignie.

Szpadka – Ale śmieszne brat!

I znowu bójka. Oni nigdy się nie zmienią, a już szczególnie Mieczyk! Wsiedliśmy na smoki i lecieliśmy w stronę Berk. Przynajmniej droga jest spok…Wykrakałem! Sączysmark i Szpadka znowu zaczęli się kłócić, a żeby jeszcze było mało to dołączyli do nich Śledzik, Mieczyk i Astrid.

Szpadka – Nie kocham cię i koniec!

Sączysmark – Dlaczego ranisz moje serce, które wzdycha z tęsknoty do ciebie?

Szpadka – Zaraz sam będziesz wzdychał!

Astrid – Łoł…Szpadka, ale mu powiedziałaś!

Śledzik – Mówiłem, że ona kocha mnie. Prawda słoneczko?

Szpadka – Przyczepcie się kogoś innego!

Szybko do nich podleciałem, bo wiem, że zaraz zacznie się kłótnia, która będzie miała poważne konsenkwencje. Spojrzałem po wszystkich, ale wzrok zatrzymał mi się na Mieczyku. Biedaczek siedział tam i słuchał tego wszystkiego.

Czkawka – Przestańcie się kłócić!

Sączysmark – Ale ja to z miłości do ciebie!

Szpadka – Zaraz z miłości ci zęby powybijam!

Śledzik – Kochaniutka, nie przejmuj się nim.

Szpadka – Zamknij się już!

Czkawka – Uspokójcie się!

Astrid – Przeszła mi ochota na obiad i na wszystko!

Popatrzyłem na Assel i Heatherę, które śmiały się z nas. Sam bym się śmiał, gdyby nie to, że jestem wodzem i musze ich pogodzić, bo inaczej będzie źle. Po chwili wszyscy się uciszyli, a ja wiedziałem, że są pokłóceni. Z nimi nie da się porozmawiać tak łatwo. Są uparci i nie wiem jak Pyskacz sobie dawał z nimi radę.

Johan – Wodzu! Jak daleko jeszcze?

Czkawka – Jakieś dwie lub trzy godziny. A! Jeszcze jedno! Nie mów do mnie wodzu, tylko Czkawka.

Johan – Tak wodzu.

Pokręciłem z uśmiechem głową i popatrzyłem w dal. Nadal zastanawiam się co, by było, gdybym nie poznał Szczerbatka? Ale jak to mówiła Astrid ,,Trzeba żyć teraźniejszością, a nie przeszłością.’’

Czkawka – (szeptem) I co ja mam z nimi zrobić Szczerbek?

Szczerbatek – Wrrrrr.

Czkawka – (szeptem) Wiem, że oni są uparci. To co? Mam iść do taty i mamy?

Szczerbatek – Wrrraaauuu!

Czkawka – Dzięki przyjacielu!

Po dwóch godzinach zobaczyłem wyspę, ale to była niezwykła wyspa, bo to był nasz dom. W końcu jesteśmy na Berk! Na twarzach wszystkich widniały uśmiechy i ulga. Nie powiem, że na mojej też, bo w końcu każdy, by się cieszył, że jest już w domu.

Czkawka – Teraz ostrożnie!

Smoki delikatnie odstawiły łódź przy porcie. My sami zaś wyszliśmy z łodzi podeszliśmy do naszych smoków, by odwiązać im liny. Nie było to trudne, bo nikt się nie kłócił. Nagle usłyszałem mojego ojca.

Stoick – Czkawka! Jak się cieszę, że was widzę!

Odwróciłem się i spotkałem się z jego mocnym uściskiem, któremu nawet najgorszemu wrogowi bym nie życzył.

Valka – Stoick, zaraz go udusisz.

Stoick – Tak…Wybacz.

Czkawka – He…Nic się nie stało.


Perspektywa narratora


Do rozmawiającej trójki podszedł kowal, który zauważył coś dziwnego w zachowaniu jeźdźców. Postanowił zapytać o to młodego wodza.

Pyskacz – Gdzie wyście byli? I co im się stało?

Czkawka – Długo, by opowiadać, ale sami nie wiemy gdzie byliśmy.

Valka – Jak to?

Sączysmark – A tak to, że wylądowaliśmy na nieznanej nam wyspie i poznaliśmy siostrę Dagura…

Stoick – Poznaliście Esę?

Astrid – No, tak. Coś się stało?

Valka – Właśnie. Stoick?

Stoick – Nie, nic. Po prostu zdziwiłem się, że Esa jest na innej wyspie.

Czkawka – To my może pójdziemy? Musimy sobie trochę porozmawiać.

Mówiąc to popatrzył na swoich przyjaciół, którzy stali i słuchali tego wszystkiego nie przejmując się niczym. Młody wódz dobrze wiedział, że od tej pory będzie musiał mieć nie tylko wioskę na oku, ale i jeźdźców. Już miał zamiar iść, ale powstrzymał go jego ojciec.

Stoick – Dokąd to się tak spieszymy? Przecież jest przyjęcie z okazji waszego powrotu, a poza tym jest zimno.

Czkawka – No tak, ale musimy sobie coś uzgodnić.

Pyskacz – Ja chyba wiem co co chodzi. No nic mały. Uciekaj.

Czkawka – Dzięki Pyskacz.

Valka – Czkawka, o której wrócisz do domu?

Czkawka – Nie wiem. Może na kolację.

Po ty słowach Czkawki już nie było podobnie jak i pozostałych jeźdźców i ich smoków. Stoick popatrzył na Johana, a później na jego łódź. Postanowił mu ją naprawić póki jeszcze nie opowiada im swoich historyjek.


14. Kłótnia przyjaciół

Perspektywa narratora

Tym czasem w Smoczej Akademii było słychać krzyki i uderzenia. Okazało się, że Czkawka próbuje porozmawiać z przyjaciółmi, ale mu to nie wychodzi. Każdy kłóci się z kimś, a biedne smoki słuchają tego wszystkiego próbując zamknąć uszy.

Czkawka – Przestańcie się bić!

Mieczyk – Sorry Czkawka! Powiedz to jej, a nie mnie!

Szpadka – Mi nikt nie musi mówić co ja mam robić w przeciwieństwie do ciebie!

Mieczyk – Ah tak?

Szpadka – Tak!

Mieczyk – To od dziś nie jesteś moją siostrą!

Szpadka – I tylko na tyle cię stać?!

Astrid – I się zaczyna…Znowu tak jak kiedyś.

Czkawka – Ale popatrz na nich. Oni się kłócą gorzej niż przedtem.

Astrid – Ale my nic nie możemy zrobić. Sam zobacz.

Wojowniczka wskazała na kłócących się jeźdźców. W pewnym momencie nie mogła powstrzymać śmiechu, gdy Szpadka przez przypadek uderzyła Śledzika w brzuch. Nie tylko jej było do śmiechu, bo i jej narzeczony był roześmiany tą całą sytuacją, ale po chwili uświadomił sobie, że musi coś zrobić.

Czkawka – Masz może jakieś pomysły?

Astrid – Ale po co pomysły? Patrz jaki piękny widok!

Czkawka – Astrid.

Astrid – No dobra, dobra. Mam pomysł, ale nie przestrasz się.

Czkawka – Spróbuję.

Dziewczyna stanęła na środku Akademii i chwilę później było słychać krzyk pięknej blondynki na całą wyspę. Jeźdźcy od razu się uspokoili i spojrzeli w stronę Astrid, która krzyczała na nich.

Astrid – Jak wy się zachowujecie?! Jak dzieci!

Mieczyka – Ale to…

Astrid – Cisza! Macie 20 lat, a nie 5! Albo się pogodzicie, albo ja jutro z rana wylatuję z tej wyspy, a wy dostajecie zakaz latania na smokach przez rok!

Wszystkim odebrało mowę. Teraz każdy stał nieruchomo i patrzył raz na siebie i raz na Astrid. Czkawka mimo jej krzyku uśmiechał się pod nosem i był zadowolony, że przynajmniej jej posłuchali.

Zmieniam styl pisania!

Czkawka – Możecie teraz podać sobie ręce na zgodę? – młody wódz popatrzył na sowich przyjaciół wyczekująco, ale żadne nie zrobiło nawet najmniejszego ruchu.

Astrid – Oni nigdy się nie pogodzą – dziewczyna była załamana, podobnie jak jej narzeczony. Im więcej starała się mu pomóc w obowiązkach wodza, tym bardziej była zdenerwowana i wykończona. Teraz dobrze rozumiała swojego narzeczonego.

Sączysmark – Dlaczego mam go przepraszać, skoro to on zaczął? – młody Jorgenson nie dawał za wygraną, ale i tak wiedział, że to on będzie musiał przepraszać. Doskonale zdawał sobie sprawę, że jego przyjaciel jest już wodzem i musi mieć do niego większy szacunek – Powiecie coś w końcu?

Astrid – Co mamy powiedzieć, skoro wy nie chcecie się pogodzić? – wojowniczka była już wykończona. Nie miała już na nic siły.

Mieczyka – A jeśli się pogodzimy, to jutro nie musimy mieć zajęć w Akademii? – blondyn za wszelką cenę nie chciał jutro przychodzić do Smoczej Akademii.

Perspektywa Astrid

Popatrzyłam na Czkawkę, który nie był z tego zadowolony, ale nie miał wyjścia. Musiał się zgodzić. Podeszłam do niego i uścisnęłam jego dłoń, by poczuł, że ma wsparcie. Mimo, że wykańczało mnie to, chciałam mu pomóc.

Czkawka – Zgoda, ale pojutrze już są i robimy quiz – wszyscy spojrzeli się na nas z uśmiechami, a po chwili każdy każdemu dawał rękę na zgodę. Nawet się cieszyłam, ale zamiast uśmiechu wyszedł mi tylko grymas.

Astrid – A nie mówiłam? Musisz tylko zgodzić się na ich warunki, ale nie możesz dać sobie wejść na głowę – wyszeptałam mu do ucha i podeszłam do Wichurki przygotowując ją do lotu.

Śledzik – Wiesz, że ja chciałem jutro zajęcia, ale Szpadka powiedziała, że… - nie dokończył, bo przerwałam mu patrząc na niego zabójczym wzrokiem. Od razu zrozumiał, że ma się zamknąć i wyszedł ze swoją smoczycą.

Astrid – To ja już pójdę. Muszę się przygotować na jutro.

Czkawka – Ale co będzie jutro? – Na serio Czkawka nie wiesz? No dobra, jest zajęty i ma prawo nie wiedzieć.

Astrid – Smocze Wyścigi. I tym razem nie dawaj mi forów – uśmiechnęłam się do niego i wyszłam zostawiając go w osłupieniu.


15. Kto powiedział, że będzie łatwo?

Perspektywa Czkawki

Dzisiaj są smocze wyścigi, a ja dalej nie wiem co robię nie tak, że As zauważa, że daję jej fory. Dobra, zna mnie na wylot, ale, że aż tak? Ona nigdy nie przestanie mnie zadziwiać podobnie jak Szczerbatek.

Sączysmark – Szykuj się Eret na przegraną!

Eret – Tsa…Jasne! Już to widzę jak przegrywam!

Sączysmark – To jeszcze zobaczymy! – Sączysmark, jak to Sączysmark odleciał obrażony na Hakokle. Po chwili coś przeleciało mi nad głową, ale szybko zorientowałem się kim jest ta osoba.

Czkawka – Astrid! Nie strasz mnie tak więcej! – powiedziałem poczym uśmiechnąłem się do niej.

Astrid – A co? Nasz wódz się przestraszył takiej zwykłej dziewczyny jak ja? – uśmiechnęła się do mnie delikatnie. Nie cierpiałem, gdy mówiła, że jest zwykłą dziewczyną. Denerwowało mnie to.

Czkawka – Astrid przecież wiesz, że nie jesteś zwykłą dziewczyną. Jesteś moją piękną i silną wojowniczką. Jesteś moją jedyną My’lady – Widziałem w jej oczach jak te słowa uszczęśliwiają ją – To co? Mam nie dawać ci forów?

Astrid – Jeśli mógłbyś? – powiedziała z uśmiechem i odleciała na start. Pokiwałem głową i podleciałem do pozostałych jeźdźców, którzy jak zwykle kłócili się.

Sączysmark – Szpadka, dla ciebie kochanie oddam każdą owcę – Nie no. Chciało mi się śmiać. Sączysmark śmiesznie mówił do As, ale do Szpadki to już koniec świata!

Pyskacz – Dzisiaj w zawodach udział bierze także nasz wódz! – po jego słowach zaczęły się oklaski, ale wiedziałem, że to nie na jego słowa, tylko na moją cześć.

Pyskacz – Gotowi? – Wszyscy pokiwaliśmy głowami na znak, że tak. Po chwili nasze smoki zaczęły się przygotowywać do startu – Strat!

Wszyscy wylecieliśmy z prędkością światła i popędziliśmy ku owcom. Bliźniaki jak to w ich zwyczaju zaczęły się kłócić i wyrywali sobie owce. Ja i Astrid mieliśmy ich najwięcej, więc byliśmy na tym samym miejscu.

Pyskacz – Czarna owca! – Szybko leciałem w jej kierunku, ale po drodze obok mnie znalazła się Astrid. Uśmiechnąłem się do niej i popędziliśmy w tym samym kierunku.

Astrid – Wichura jeszcze trochę – Po chwili oboje byliśmy blisko owcy, by ją złapać, ale pojawili się jeźdźcy i popchnęli nas. Na szczęście wyrównaliśmy loty i szybko polecieliśmy w ich kierunku – Nie dam wam złapać tej owcy!

Sączysmark – To się jeszcze okaże!

Czkawka – Jeszcze zobaczymy! – Wszyscy szybko polecieliśmy w jedną stronę i już Szczerbek miał złapać czarną owcę, ale wszyscy wpadliśmy na siebie i…

Perspektywa narratora

Jeźdźcy wraz z swoimi smokami zaczęli spadać wprost na ziemię. Każdy wstrzymał oddech, ale najbardziej przerażeni byli jego rodzice. Na szczęście przyjaciele szybko wyrównali lot i dalej próbowali złapać czarną owcę.

Czkawka – Szczerbatek jeszcze tylko trochę – chłopak mówił do swojego smoka i popędzili w stronę owcy. Po chwili przelatując nad koszami wrzucili ją do kosza Astrid. Dziewczyna nie była zadowolono z tego powodu, ale była wdzięczna swojemu narzeczonemu.

Stoick – Wygrywa Astrid! – wszyscy zaczęli bić brawa. Po chwili każdy się rozchodził w swoją stronę, a zdenerwowana wojowniczka wylądowała obok wodza.

Astrid – Miałem mi nie dawać forów! – powiedziała i popatrzyła na niego. Ten jednak nie zwrócił na nią uwagi, tylko uśmiechnął się sam do siebie i po chwili odpowiedział na jej pytanie.

Czkawka – Ale nie mówiłaś, żebym nie wrzucał ci czarnej owcy do kosza – dziewczyna nie wierząc własnym uszom wpatrywała się w niego ze zdziwieniem – No co? Taka prawda. A teraz wybacz, bo muszę lecieć porozmawiać z tatą.

Chłopak szybko poleciał do swojego domu gdzie zastał szokujący widok. Jego rodzice kłócili się. Dla chłopaka był to niecodzienny widok. Widział już wiele kłótni, sam nawet kłócił się z Astrid, ale nigdy nie wiedział swoich rodziców kłócących się. Z opowiadań jego matki wywnioskował, że bardzo się kochali, ale miał nadzieję, że to mała sprzeczka i wszystko szybko się wyjaśni.

Czkawka – Cześć? Czemu się kłócicie? – zapytał i spojrzał na swoich rodziców. Jednak oni przez dłuższy czas milczeli i patrzyli się na siebie – Halo? Może mi odpowiecie?

Stoick – Twoja matka jest uparta jak osioł i nie chce nikogo słuchać! – kobieta popatrzyła na swojego męża i tylko spiorunowała go wzrokiem. Później szybko skierowała się w stronę drzwi i wyszła – Widziałeś?

Czkawka – Tak. Widziałem i mam nadzieję, że to się nigdy więcej nie powtórzy – odpowiedział na zadane przez jego ojca pytanie.

Stoick – Czkawka ja naprawdę nie chciałem się z nią kłócić, ale wiesz jaka jest twoja matka.

Czkawka – Wiem, ale musisz wiedzieć, że ona jeszcze nie przyzwyczaiła się do nowego otoczenia. Przez 20 lat żyła ze smokami i nic dziwnego, że tak reaguje. Obiecaj mi, że się z nią pogodzisz. Nie chcę stawać po niczyjej stronie, bo obu was tak samo kocham – młody wódz wyraził swoje zdanie i poszedł wraz z swoim smokiem do pokoju, w którym mógł pomyśleć w spokoju.

Tym czasem Valka szła niezadowolona przez wioskę i spoglądała po twarzach uśmiechniętych wikingów i zadowolonych smoków. Od razu mogła wyczuć, że jest tu wszystkim dobrze i są szczęśliwi.

Valka – Gdyby tylko mogła być tu przez te 20 lat – szepnęła do siebie i poszła do domu narzeczonej swojego syna. Lekko zapukała i po chwili zobaczyła swoją przyszłą synową – Witaj Astrid, możemy porozmawiać?

Astrid – Jasne. Niech pani wejdzie – odpowiedziała z uśmiechem jej dziewczyna i wpuściła do domu.

Valka – Astrid chciałabym porozmawiać. Masz może dzisiaj jakichś gości? – dziewczyna zastanowiła się chwilę, ale pokiwała przeczącą głową. Valka odetchnęła z ulgą i usiadła przy stole z dziewczyną – Pewnie jeszcze nie wiesz co się stało?

Astrid – Szczerzę mówiąc to nie, ale chciałaby, się dowiedzieć. Chodzi o coś z Czkawką? – wojowniczka bała się tego co usłyszy od jej przyszłej teściowej, ale za wszelką cenę musiała się dowiedzieć co się stało – Co się stało?

Valka – Astrid…Ja pokłóciłam się z Stoickiem – matka Czkawki spuściła głowę w dół i oczekiwała odpowiedzi na jej zdanie. Odkąd przybyła na Berk zaczęła ufać wikingom, poznała uroki życia z rodziną. Zawsze w trudnych chwilach, gdy nie było Stoicka zwierzała się Pyskaczowi, ale po odnalezieniu syna bardziej mu ufała i szczerze rozmawiała z nim. Teraz mogła również rozmawiać z Astrid, którą poznała lepiej – Co ja mam zrobić?

Astrid – Hm…A o co tak dokładnie poszło? – dziewczyna chciała pomóc kobiecie jak tylko mogła, ale wiedziała, że Czkawka odziedziczył po niej charakter, więc nie będzie tak łatwo.

Valka – Gdy byliście na wyspie, dostaliśmy zaproszenie na zebranie wodzów. Ja chciałam lecieć z Stoickiem, ale on się nie zgodził i tak to się zaczęło – mówiąc to kobieta miała łzy w oczach.

Astrid – Nie wiem co mam pani doradzić. Może powinna pani porozmawiać z nim na spokojnie? – Astrid starała się pomóc jak tylko mogła, ale nie wychodziło jej to. Sama dobrze wiedziała, że kłócąc się z Czkawką to on zawsze ją przeprasza, bo ona nie daje za wygraną – Nie mam więcej pomysłów. Kocha go pani?

Valka – Jak nikogo innego – Valka odpowiedziała pewna swoich słów, w których można było wyczuć miłość z całego serca.

Astrid – Gdy mieliśmy po 15 lat, również pokłóciłam się z Czkawką – słysząc te słowa matka Czkawki otworzyła oczy ze zdumienia. Zawsze myślała, że kochają się ponad wszystko i nigdy nie rozstawali się – Tak, dobrze pani słyszy. Chodziło o Heatherę, która przypłynęła nie wiadomo skąd. Przyznam, że byłam zazdrosna i to bardzo, ale wiedziałam, że to nic nie da.

Valka – Więc co zrobiłaś? – dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i popatrzyła na Valkę.

Astrid – Śledziłam ją, mówiłam Czkawce o wszystkim, ale on nie wierzył. Pokłóciliśmy się i nie odzywaliśmy do siebie. Pewnego dnia zauważyłam, że nie ma Wichury, więc pobiegłam do Czkawki. Dopiero wtedy uwierzył mi.

Valka – Powiesz mi co mam robić? – dziewczyna już miała coś powiedzieć, gdy usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła je i zobaczyła zmartwioną twarz Czkawki.

Astrid – Czkawka? Co tu robisz?

Czkawka – Widziałaś może moją mamę? – Astrid nie wiedziała czy ma powiedzieć, że jego matka jest cała i bezpieczna u niej, czy ma skłamać, że jej nie widziała. Postanowiła powiedzieć prawdę.

Astrid – Twoja mama jest u mnie – Na te słowa chłopak spojrzał na nią ze szczęściem w oczach – Wejdź.

Chłopak szybko wszedł do środka i zobaczył swoją mamę całą we łzach siedzącą przy stole. Szybko podszedł do niej i przytulił ją.

Czkawka – Mamo, wszystko będzie dobrze. Zobaczysz – kobieta uspokoiła się i uśmiechnęła. Astrid postanowiła nie przeszkadzać i miała zamiar wyjść, ale zatrzymał ją Czkawka – Astrid dziękuję, że zaopiekowałaś się moją mamą.

Astrid – Ty też byś to zrobił, gdyby moja mam potrzebowała tego – w oczach blondynki można było zauważyć łzy. Chłopak przytulił swoją dziewczynę i wraz z nią poszedł do swojej matki.

Czkawka – Mamo, możesz wyjść na dwór? – Valka popatrzyła na swojego syna i wstała, ale nie był do końca przekonana – Nie musisz się bać. Nic ci nie będzie.

Kobieta wyszyła na dwór, a tam zobaczyła…

Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21 I Astrid95. Gratuluję!

Perspektywa Valki

Nie wierzę własnym oczom! Zobaczyłam Stoick stojącego przede mną z bukietem różnych kwiatów. W moich oczach pojawił się łzy. Po chwili zaczął nucić naszą piosenkę.

Stoick - Żeglować mogę w sztormie też, Nie czując wcale lęku. I fali życia dam się nieść, Gdy dasz swą rękę mi.

Już nie wytrzymałam i rzuciłam mu się na szyję. Z oczu lały i się łzy szczęścia. Tak się cieszę, że znów go przytulam.

Valka – Przepraszam Stoick – powiedziałam i oderwałam się od niego. Popatrzył na mnie ze zdziwieniem.

Stoick – Za co? – chyba nie wiedział o co mi chodzi.

Valka – Wiem, że jestem uparta, ciekawska i muszę postawić na swoim, ale już taka jestem – spuściłam głowę w dół, ale po chwili znów patrzyłam mężowi w oczy.

Stoick – I wiesz co? Za to właśnie cię kocham – pocałował mnie w usta, a ja oddałam mu pocałunek. Usłyszeliśmy za plecami śmiech.

Czkawka – I tak wygląda szczęśliwe małżeństwo – powiedział z uśmiechem. Astrid wtuliła się w niego mocniej.

Astrid – Może wejdziemy do środka, bo robi się zimno? – rzeczywiście. Śnieg zaczął sypać, ale nic dziwnego, ba mamy zimę. Uśmiechnęłam się do Astrid i weszliśmy do jej domu – Napiją się państwo czegoś?

Stoick – Może herbaty – wstałam i poszłam wraz z Astrid do kuchni pomóc jej w przygotowaniu herbaty. Cieszyłam się, że Czkawka wybrał ją. Jest mądra, uparta, silna, a przede wszystkim miła.

Perspektywa Czkawki

Stoick – Powiesz mi kiedy ślub? – wiedziałem, że zapyta. Westchnąłem i powiedziałem mu, że jeszcze nie wiemy – Pomożesz Johanowi odbudować jego łódź?

Czkawka – Jasne. Z samego rana zabieram się do pracy, bo później chcę zrobić zajęcia w Smoczej Akademii – powiedziałem i nastała niezręczna cisza, którą przerwały wchodzące mama i Astrid z herbatą – Jutro są zajęcia w Akademii, poinformujesz resztę?

Astrid – Jasne. Nawet chyba muszę iść na wspólny lot z Wichurką, bo dawno nie latałyśmy – moja narzeczona uśmiechnęła się do mnie i wzięła łyk herbaty.

Valka – To my może już pójdziemy. Muszę jeszcze posprzątać dom i takie tam – moja mama wstała i wraz z ojcem pożegnali się i wyszli. Zostaliśmy tylko ja i Astrid. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jest moją narzeczoną.

Astrid – Co tak myślisz? – zauważyła. Nic nie odpowiedziałem tylko przytuliłem ja do siebie. Chyba była zaskoczona moim zachowaniem – O co chodzi? Coś się stało?

Czkawka – Chciałbym cię wiecznie tulić, ale nie mogę – odsunęła się ode mnie i popatrzyła na mnie zdziwiona – Nie mogę, bo mam obowiązki i wiem, że cię zaniedbuję – nic nie powiedział tylko przytuliła się do mnie mocnej.

Astrid – Wiem, że jesteś wodzem i masz obowiązki. Wiedziałam co mnie czeka, ale ja zawsze ci pomogę, bo cię kocham – odsunąłem się od niej tak, że mogłem patrzeć prosto w je oczy. Ręce trzymałem na jej talii, a ona moje na szyi. Pocałowałem ją. Oddała pocałunek, który stawał się coraz namiętniejszy. Nagle usłyszeliśmy ryki naszych gadów – Chyba trzeba je nakarmić.

Czkawka – Chyba tak. To ja już pójdę. Musze jeszcze porozmawiać z Johanem – pocałowałem ją w policzek i wyszedłem. Zobaczyłem Szczerbka bawiącego się z Wichurką.


16. Szczerbatku nie odchodź!

Perspektywa Czkawki

Podszedłem do mojego gada i podrapałem go za uchem. Uwielbiał kiedy tak robiłem. Wsiadłem na niego i pożegnałem się z Astrid. Po chwili wzbiliśmy się w górę. Musiałem jeszcze porozmawiać z Johanem. Wylądowałem przed nim i jego łodzią.

Czkawka – Witaj Johan! – krzyknąłem, a on spojrzał na mnie z uśmiechem.

Johan – Czkawka! Jak miło wodza widzieć!

Czkawka – Chciałem zobaczyć zniszczenia.

Johan – To nic. Tylko na przodzie brakuje jednej deski. Wiadro i Gruby obiecali mi w tym pomóc jeszcze dzisiaj, więc możesz odpocząć – wskazał na przód łodzi i machnął ręką.

Czkawka – Dobrze! To do zobaczenia! – krzyknąłem i wraz z Szczerbatkiem udałem się na wspólny lot wśród chmur.

Niebo robiło się coraz ciemniejsze, ale mnie i Szczerbkowi to nie przeszkadzało. Brakowało nam tych wspólnych lotów. Ja zostałem wodzem, a Szczerbatek Alfą. Do tego spędzam czas z Astrid, a Szczerbatek z Wichurą, którą lubił bardziej niż przyjaciółkę.

Czkawka – Jak się czujesz przyjacielu? – usłyszałem tylko zadowolony pomruk. Uśmiechnąłem się i dalej lecieliśmy w ciszy. Po chwili wpadłem na pomysł – Szczerbek?

Szczerbatek – Wrrrrrr?

Czkawka – Co powiesz, żebyśmy jutro polecieli odkrywać nowe wyspy? – zapytałem i popatrzyłem na niego. Bardzo mi tego brakowało tych wspólnych lotów.

Szczerbatek – Wrraauu! – był zachwycony. Jemu chyba też ich brakowało.

Lecieliśmy tak jeszcze godzinę, aż nagle coś w nas uderzyło. Zaczęliśmy spadać w dół.

Czkawka – Szczerbatek! Aaaaaaaaa! – usłyszałem ryk mojego smoka, a później nastała ciemność.

Perspektywa narratora

Na Berk nastał nowy dzień. Wszyscy od samego rana chodzili po wiosce i załatwiali swoje sprawy. Nie było najmniejszych problemów z ich wykonaniem. W domu wodza od rana panował spokój. Valka wstała dzisiaj później niż zwykle i przygotowała śniadanie. Zaraz po pół godzinie podszedł do niej mąż i ucałował ją.

Valka – Wiesz, że Czkawka nie wrócił na noc? – powiedziała z niepokojem, chociaż nie miała się czego bać. Zawsze, gdy nie wracał do domu zostawał u Astrid.

Stoick – Wiem. Na pewno jest teraz u Astrid i jeszcze śpią. Nie masz się co martwić – mężczyzna próbował pocieszyć swoją żonę, co mu się udało.

Valka – Masz rację, ale ja się o niego boję. Wiesz jaki jest i na co go stać – próbowała usprawiedliwić swoje zmartwienie – Zawsze wpakuje się w jakieś tarapaty.

Stoick – Wiem. Mieszkałem z nim wrońcu przez 20 lat, ale nic mu nie będzie. Mam nadzieję – mężczyzna uspokoił swoją żonę i zaczęli jeść śniadanie.

Po śniadaniu Stoick poszedł załatwić coś z Pyskaczem, a Valka postanowił odwiedzić Astrid i spytać czy jest u niej Czkawka. Po kilku minutach dotarła do domu dziewczyny, w którym panowała cisza. Zapewne jeszcze spała. Kobieta zapukała, a po chwili odpowiedział jej cichy głos Astrid.

Astrid – Kto tam? – zawołała.

Valka – To ja, Valka – powiedziała, poczym zobaczyła, że drzwi się otwierają. Stanęła w nich zaspana jeszcze dziewczyna w krótkich białych spodenkach i beżowej koszulce na ramiączkach odsłaniającej jej połowę brzucha – Jest może u ciebie Czkawka?

Astrid – Nie. Coś się stało? – wojowniczka jak, by czytała w jej myślach wiedziała, że coś ją trapi – Czkawka nie wrócił na noc?

Kobieta przytaknęła głową. Astrid wpuściła ją do domu i kazała zaczekać, aż się przebierze. Po kilku minutach zeszła ubrana w swój codzienny strój. Wraz z matką Czkawki udały się do kuźni Pyskacza gdzie miał być Stoick.

Tym czasem młody wódz obudził się w wielkiej zaspie śniegu. Było mu zimno i co chwilę kaszlał. Dopiero po chwili zorientował się, że nie ma przy nim jego smoka. Zdenerwowany nie obecnością przyjaciela zaczął wołać go na całe gardło, ale nikt się nie odezwał.

Czkawka – Szczerbatek gdzie jesteś? – zapytał szeptem nie mając siły już na nic. Był przeziębiony i nie miał siły. Do tego dochodziła pojawiająca się gorączka.

Zrezygnowany usiadł przy jakiejś zaspie i zaczął rozmyślać gdzie może znajdować się jego najlepszy przyjaciel. Postanowił spróbować go poszukać. Wstał, otrzepał się ze śniegu i ruszył na jego poszukiwania. Błądził po zaspach śniegu już kilka dobrych godzin, ale to nie dawało rezultatów. Śnieg padał coraz bardziej, ale on nie miał zamiaru się poddawać. Musiał za wszelką cenę odnaleźć swojego smoka, którego darzył przyjaźnią.

Perspektywa Astrid

Pobiegłyśmy do Pyskacza gdzie miał znajdować się ojciec Czkawki. Gdy dotarłyśmy na miejsce obaj do nas podeszli.

Valka – Stoick…Czkawka zniknął! Nie ma go u Astrid! – matka Czkawki była bliska płaczu, zresztą ja też, ale nie okazywałam tego.

Astrid – Wczoraj za nim zniknął ostatni raz widziałam go jak leciał do Johana – powiedziałam i już wiedziałam do kogo mam iść – Może Johan będzie coś wiedział?

Stoick – Dobry pomysł! Chodźmy!

Pyskacz – Iść z wami? – zapytał.

Stoick – Tak – odpowiedział ojciec Czkawki, poczym szybko pobiegliśmy do Johana, który dzisiaj wypływa.

Przez głowę przelatywały mi czarne myśli. Bałam się, że już go nigdy nie zobaczę. Miałam tylko jego i Wichurkę. Byłam na niego zła, że zawsze musi wpakować się jakieś kłopoty. W końcu dotarliśmy na miejsce. Johan właśnie wsiadał na swoją łódź.

Stoick – Johan! Johan! – mężczyzna szybko się odwrócił i podszedł do nas.

Johan – O co chodzi wodzu?

Valka – Nie widziałeś Czkawkę? Nie wrócił od wczoraj – Johan zastanowił się i po chwili odpowiedział na pytanie.

Johan – Rzeczywiście. Widziałem go wczoraj. Chciał pomóc mi naprawić łódź, ale powiedziałem, że Wiadro i Gruby mi pomogą – zastanowiłam się gdzie on mógł być.

Astrid – A nie mówił gdzie leci? – zapytałam.

Johan – Nie. Poleciał gdzieś z jego smokiem. Pewnie na lot – to miało sens. Może poszukuje nowe wyspy, ale dawno, by wrócił, bo wie, że się o niego martwię.

Ojciec Czkawki podziękował za informacje i ruszyliśmy na Plac gdzie mieliśmy ustalić co dalej. Valka kazał mi sprowadzić Sączysmark, Śledzika, Mieczyka i Szpadkę. Heathera i Assel miały pomóc Phelgmie pilnować wioski.

Sączysmark – Więc Czkawka zaginął, a my mamy go szukać? – wreszcie załapał.

Astrid – Tak! Załapałeś? – zapytałam. On tylko kiwnął głową i był już cicho.

Śledzik – Więc co robimy? – Śledzik jak to Śledzik musiał zadać to pytanie.

Stoick – Lecimy go szukać wszędzie. Nie wrócimy przez jakiś tydzień może więcej. Lećcie się spakować. Weźcie dużo picia i jedzenia – rozkazał.

Wszyscy się rozeszliśmy. Wparowałam do domu i zaczęłam się pakować. Jedzenia, picie, jakieś ubrania, bandaże. Mama Czkawki pewnie weźmie lekarstwa od Gothi. Chyba to wszystko. Nie! Jeszcze koce!

Perspektywa Czkawki

Nie wiem gdzie jest Szczerbatek, jest mi zimno i nawet sam nie wiem gdzie jestem! Śnieg zaczął coraz bardziej padać, a znając mojego ojca zaraz zacznie poszukiwania. Przecież oni nigdy mnie nie znajdą, a sami zginą. Wstałem i postanowiłem poszukać mojego smoka.

Czkawka – Gdzieś musisz być Szczerbatku!

Szedłem przez zaspy. Wiatr był coraz bardzie silny, więc w każdej chwili mogła rozpętać się śnieżyca. Ale ja muszę odnaleźć Szczerbatka! Jest moim przyjacielem, pomógł mi w każdej sytuacji, nigdy się na nim nie zawiodłem.

Czkawka – Obiecuję, że znajdę cię choćby nie wiem co!

Wiatr był coraz silniejszy. Nic nie widziałem oprócz bieli, która mnie otaczała. Byłem coraz słabszy i kręciło mi się w głowie. To zapewne przez tą gorączkę. Jeśli wrócę do domu, co nie jest możliwe to Astrid będzie krzyczeć jak nigdy. Tego bym nie chciał. W pewnym momencie upadłem. Nie miałem już siły na nic. Chciałem, żeby to był sen, ale niestety to była prawda. Z oczu zaczęły lecieć mi łzy. Nie wiedziałem co mam robić. Jedyne co teraz zrobiłem to krzyknąłem.

Czkawka – Szczerbatek! – poczym upadłem łkając na śnieg.

Perspektywa Astrid

Byliśmy już w chmurach, gdy nagle rozpętała się śnieżyca. Nikt z nas nic nie widział. Bałam się o Czkawkę i Szczerbatka. Zawsze mieli głupie pomysły, ale ten to ich mistrzostwo. Żeby udać się w taką pogodę na lot?! Dlaczego on nigdy nie myśli?! Najchętniej bym go teraz zabiła, ale i przytuliła.

Valka – Astrid, poradzi sobie – mama Czkawki spojrzała na mnie z wymuszonym uśmiechem. Wiedziałam, że też martwi się o niego.

Astrid – A co jeśli coś im się stało? Nigdy nie zanikał na tak długo i to jeszcze w taką pogodę – mój głos drżał. W oczach pojawiały się łzy, ale szybko zamykałam oczy i znikały.

Valka – Co robimy Stoick? – ojciec Czkawki zamyślił się i powiedział.

Stoick – Rozdzielamy się. Będą większe szanse, że ich znajdziemy – miał rację. Teraz tylko wystarczyło podzielić nas na grupy, ale jakie? – Jest nas ośmiu. Podzielimy się na grupy po dwie osoby, ale nie w każdej.

Śledzik – Można jaśniej? – westchnęłam. Śledzik nic nie rozumie, a zawsze uważał się za mądrego. Nie dziwie się mu. Pewnie też jest zdenerwowany.

Astrid – Chodzi o to, że w nie każdej grupie będą dwie osoby – wytłumaczyłam na co on tylko pokiwał głową, że rozumie.

Stoick – Ja i Valka lecimy do Smoczego Sanktuarium, Pyskacz i Bliźniaki lecą na Smoczą Wyspę, a Astrid, Śledzik i Sączysmark lecą na wyspy gdzie mógłby być – rozkazał. Po chwili każdy ruszył w swoją stronę.

Leciałam z przodu z Sączysmarkiem, a za nami leciał Śledzik. Tak bardzo bałam się o Czkawkę. Zawsze wychodził cało z niebezpieczeństw, ale nie wiadomo jak będzie teraz. Chciałabym, żeby był tu przy mnie, bezpieczny i uśmiechnięty. Śnieg padał i padał, a my nic nie widzieliśmy.

Sączysmark – Zwiedziliśmy już chyba wszystkie wyspy i nigdzie go nie było! – krzyknął Sączysmark. W sumie musieliśmy krzyczeć, bo nikt, by nas nie usłyszał.

Astrid – Nie możemy się poddać! Jest szansa, że znajdziemy go! – odkrzyknęłam i odwróciłam się do przodu.

Mimo tego, że nic nie widziałam, to nie chciałam się poddać. Obiecałam sobie, że już nigdy nie pozwole nikogo skrzywdzić kogo kocham. Po godzinie nasze smoki były zmęczone lotem. Postanowiłam jeszcze z Wichurką wylądować na jednej wyspie.

Astrid – Lećcie do Sanktuarium i powiadomcie wszystkich, że wrócę za godzinę! – krzyknęłam w stronę Sączysmarka i Śledzika.

Śledzika – Astrid? Co ty chcesz zrobić?! – krzyknął do mnie.

Astrid – Sprawdzę jeszcze coś i wrócę! – odpowiedziałam mu.

Sączysmark – Ale Stoick nas zabije! – Sączysmark krzyknął przerażony. Pokręciłam głową i krzyknęłam w ich stronę.

Astrid – Lećcie i koniec! Jeśli nie polecicie, to każę Wichurze w was strzelić kolcami! – chyba zadziałało, bo po chwili już ich nie było.

Wylądowałyśmy na jakiejś zaspie, która szybko się rozpadła. Wichura stanęła, a ja zeskoczyłam z niej. Zaczęłam rozglądać się dookoła. Mimo, że była dopiero 17:30, to było już ciemno i nic nie widziałam. Śnieg zaczął prószyć mocno, więc założyłam kaptur. Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam, że nie ma nigdzie mojego smoka.

Astrid – Wichura! Wichura! Gdzie jesteś?! – zaczęłam krzyczeć na całe gardło, aż mnie rozbolało.

Perspektywa narratora

Młody wódz dalej chodził po zaspach w nadziei, że znajdzie swojego przyjaciele, lecz na daremnie. Nie było śladu po smoku, ani po jego śladach. Czkawka stanął w miejscu i spojrzał w niebo wymawiając ciche słowa.

Czkawka – Thorze, jeżeli on żyje, to daj mi jakiś znak. Proszę. To mój najlepszy przyjaciel. Nie mogę bez niego żyć. Błagam – zapłakał i spojrzał przed siebie.

Wydawało się mu, że zobaczył jakiś przechadzający się cień, ale nie wiedział czy to przewidzenie, czy też może prawda. Chciał odnaleźć Szczerbatka za wszelką cenę i nic mu w tym nie przeszkodzi. Nie chciał się poddawać, ale w końcu usiadł w jakiejś jaskini i ukrył twarz w dłoniach.

Tym czasem w Smoczym Sanktuarium

Stoick i Valka wraz z Pyskaczem i Bliźniakami, którzy wrócili wcześniej rozglądali się po Sanktuarium. Na razie niczego nie znaleźli, chociaż mieli nadzieję. Wiedzieli, że nie wrócą na Berk dopuki nie znajdą Czkawki oraz Szczerbatka. A poza tym na zewnątrz panowała okropna śnieżyca i mogliby łatwo się zagubić.

Pyskacz – Val jesteś pewna, że oni tutaj mogą być? – kowal musiał zadać to bezsensowne pytanie.

Valka – Nie, ale trzeba to sprawdzić. Nie chcę go po raz kolejny stracić. Chyba rozumiesz? – zapytała kobieta.

Pyskacz – No tak. Sam bym nie chciał, żeby coś mu się stało – odpowiedział blondyn i dalszą drogę szli w ciszy.

W Smoczym Sanktuarium robiło się coraz zimniej. Im bardziej byli w środku, tym bardziej trzęśli się. Nic nie było słychać oprócz cichej kłótni Mieczyka i Szpadki, która denerwowała ojca wodza.

Stoick – Już głośniej nie potraficie? – zapytała z sarkazmem.

Mieczyk – No jasne, tylko po co?! – krzyknął pewny siebie chłopak z dredami.

Szpadka – To on zaczął – dziewczyna zwaliła winę na swojego brata, jednak nikt się tym nie przejął. Teraz najważniejsze było odnaleźć Czkawkę i jego smoka.

Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21 i Astrid95! Gratuluję!

Po 15 minutach spędzonych w Sanktuarium idąc dalszą drogą mróz się nasilił. Każdy dygotał mimo, że miał na sobie ciepłe futro. Valka postanowiła zatrzymać się i rozpalić ognisko na co reszta z chęcią się zgodziła. Stoick rozłożył patyki w mały stosik, a smok Pyskacza delikatnie zionął, by ognisko się zapaliło. Po chwili wszyscy siedzieli i ogrzewali się ciepłem płynącym z ogniska. Jednak po chwili usłyszeli ryki smoków, a później zobaczyli Sączysmarka i Śledzika bez Astrid. Zmartwiona Valka szybko wstała.

Valka – Co się stało? Gdzie jest Astrid? – dopytywała się, ale żaden z chłopaków nie mógł się wysłowić, bo byli okryci śniegiem i trzęśli się – Gdzie jest Astrid?

Pyskacz – Coś czuję, że kazała wam lecieć, a sama szuka Czkawki. Mam rację? – kowal wtrącił się do rozmowy, ponieważ znał dobrze wojowniczkę i wiedział, że nie odpuści dopuki go nie znajdzie.

Sączysmark – T – t – tak…K-k-kazała nam l- lecieć – odpowiedział dygocząc młody Jorgenson.

Śledzik – I-i powiedziała, ż- że je- jeśli nie po – polecimy t- to nas poszczuje W-Wichurą – usprawiedliwił ich zachowanie blondyn.

Valka otworzyła szerzej oczy i usiadła przy stosie. Stoick pomógł zmarzniętym jeźdźcom usiąść przy ognisku i spojrzał na swoją żonę, która nie mogła się na niczym skupić.

Perspektywa Astrid

Idę opierając się śnieżycy, ale robiąc krok w przód, robię też jeden w tył. Nic nie widzę i jestem zamarznięta. Śnieg prószy mi w oczy, a moje policzki szczypią mnie. Usta mam popękane, ale to nic. Muszę go znaleźć i nikt mi w tym nie przeszkodzi. Szukałam Wichury i Czkawki, ale nie wychodzi mi to za bardzo.

Astrid – Wichura! Czkawka! Szczerbatek! – krzyczałam, ale gardło już odmawiało mi współpracy.

Astrid – Gdzie oni są? – sama siebie już pytałam w myślach.

Nie zważając na wiatr, który stawał się coraz mocniejszy szłam dalej. Obiecuję, że jak tylko znajdę Czkawkę to tak oberwie, że popamięta mnie do końca życia. Było już pewnie po 20:00, ale co mi tam. Muszę go znaleźć i koniec!


17. Musisz żyć dalej

Perspektywa Czkawki

Siedzę w jaskini, która bez Szczerbatka wydaje mi się taka pusta, ciemna i nie do zniesienia. Chciałbym, żeby mój najlepszy przyjaciel tu był, żeby był przy mnie jak kiedyś. Nawet nie wiem czy on jeszcze żyje. Popatrzyłem na moją nogę i przypomniałem sobie jakim cudem ją straciłem. Nagle usłyszałem ryk smoka i krzyk kogoś. Szybko wstałem i postanowiłem wyjść z jaskini, by sprawdzić co się stało.

Czkawka – Co jest? – szepnąłem do siebie i spojrzałem w śnieżycę, prze którą nie było nic widać.

Nagle coś wpadło na mnie tak, że przewróciłem się i uderzyłem głową o ziemię. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Wichurę. Szybko zeszła ze mnie i popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem.

Czkawka – Co tu robisz mała? Nie ma z tobą Astrid? – zapytałem podchodząc do smoczych mojej narzeczonej i głaszcząc ją po nosie.

Wichura – Wrraaauu! – ryknęła i wskazała na zewnątrz.

Czyli co? Astrid jest na zewnątrz w tej śnieżycy? To pewnie jej krzyki słyszałem. Nie patrząc na to jaka jest pogoda na dworze, szybko wybiegłem z jaskini i zacząłem wołać ją. Mimo, że miałem gorączkę musiałem wiedzieć, że ona jest bezpieczna tak jak Szczerbatek. Ale o nim nie wiem nic! Nie wiem gdzie jest! Po chwili zobaczyłem postać idącą w moją stronę. Szybko podbiegłem do niej.

Astrid – Czkawka? Czkawka! – krzyknęła.

Czkawka – Astrid! Co ty tu robisz? Nic ci nie jest? – zapytałem i zaprowadziłem ją do jaskini.

As opowiedziała mi wszystko jak Wichura jej uciekła i jak się tu znalazła. To pewnie był Wichury ten cień, który widziałem. Opowiedziałem Astrid jak się tu znalazłem i o tym, że nigdzie nie ma Szczerbatka. Dotknąłem jej czoła, które było całe rozpalone, a ona trzęsła się.

Czkawka – Masz gorączkę. Masz może jakiś koc? – zapytałem.

Astrid kiwnęła głową i wskazała na Wichurę. Była tam torba, a z niej wystawał jakiś materiał. Podszedłem bliżej i wyciągnąłem 5 koców. Okryłem nimi As i pocałowałem lekko w głowę. Usiadłem obok niej, a ona okryła mnie kocami i zasnęła wtulona we mnie. W sumie ja też mam gorączkę i to wysoką. Myślałem jak odnaleźć Szczerbatka i zasnąłem.

Perspektywa Valki

Obudziłam się rano. Promienie słońca wpadały do Smoczego Sanktuarium, lecz mimo to było zimno. Spojrzałam na wszystkich. Jeszcze spali. Wstałam i podeszłam do Chmuroskoka poprawić mu siodło, jednak obudził się i narobił hałasu.

Stoick – Valka? Co ty robisz? – zapytał mnie znajomy głos.

Valka – Muszę znaleźć Czkawkę, Szczerbatka, Wichurę i Astrid. Nie zatrzymasz mnie – odwróciłam się i powiedziałam pewna siebie.

Stoick – No dobrze, ale my lecimy z tobą. Jesteśmy rodziną i trzymamy się razem – odparł i przytulił mnie.

Wtuliłam się w jego ciepłe ramiona. Uwielbiałam to robić, a on dobrze o tym wiedział. Chciałam, żeby Czkawka i Astrid byli tu z nami. Wiedziałabym, że są bezpieczni i cali. Oderwałam się od Stoicka i popatrzyłam na budzących się jeźdźców.

Sączysmark – Co za noc – zaczął narzekać.

Śledzik – Zimno było i to strasznie – przyłączył się do niego Śledzik.

Valka – Wiem, że jesteście zmęczeni i wam zimno, ale musimy ich znaleźć. Nie wiemy czy w ogóle żyją – powiedziałam, a raczej poinformowałam ich.

Pyskacz – To kiedy lecimy? – zapytał.

Valka – Teraz. Musimy ich jak najszybciej znaleźć – odpowiedziałam i wsiedliśmy na nasze smoki w poszukiwaniu Czkawki i Astrid oraz ich smoków.

Po kilku minutach dotarliśmy do jakiejś jaskini oddalonej od Sanktuarium o parę kilometrów. Przeczuwałam, że właśnie tutaj się zatrzymali i nie myliłam się. Gdy weszliśmy do środka, od razu zobaczyliśmy ich śpiących i wtulonych w siebie. Podeszłam do nich i sprawdziłam ich czoła, które były rozpalone jak Koszmar Ponocnik.

Stoick – Budzimy ich, czy zabieramy na Berk? – zapytał. Chwilę się zastanowiłam poczym odparłam.

Valka – Bierzemy na Berk. Są cali rozpaleni i mają wysoką temperaturę – powiedziałam i zaczęłam rozglądać się za smokami.

Zobaczyłam tylko Wichurę, ale nigdzie nie było Szczerbatka. Podeszłam do smoczych i lekko dotknęłam ją. Otworzyła oczy i wstała wydając radosny pomruk.

Valka – Też się cieszę, że cię widzę Wichura. Gdzie jest Szczerbatek? – zapytałam.

Smoczyca spuściła głową i zamruczała coś. Pewnie nie wiedziała gdzie on jest. Zabraliśmy ich na Berk i położyliśmy do pokoi.

Perspektywa Czkawki

Jestem na Kruczym Urwisku…Sam…Po chwili słyszę ryk smoka…Mojego smoka! Biegnę w stronę gdzie wydobywał się odgłos. Po chwili widzę Szczerbatka związanego i całego we krwi, która…Która wydobywała się mu z miejsca gdzie było serca. Szybko biegnę do niego i spoglądam w jego zielone oczy, które zawsze patrzyły na mnie. Teraz patrzą z bólem, tęsknotą i przeprosinami. Ale za co? Szepczę mu do ucha, że wszystko będzie dobrze, chociaż sam wiem, że może tego nie przeżyć. Dotykam miejsca, w którym leci ciepła ciecz. Znów spoglądam mu w oczy, które powoli zamykają się. Krzyczę do niego, żeby mnie nie opuszczał, że jest silny, że da radę, ale to na nic. Ostatni raz patrzy na mnie przymkniętymi oczami, z których spłynęła jedna łza. Ostatni oddech, ostatnie uderzenie serca, ostatnie spojrzenie…Nastała ciemność. Długa i niekończąca się ciemność. Moje serce rozpadło się na milion malutki kawałków, których nikt nie jest w stanie ułożyć z powrotem w serce. Upadam, a z oczu spływa mi jedna łza, która po chwili łączy się z łzą mojego najlepszego przyjaciela. Widzę Berk, moich rodziców, Astrid. Wszyscy stoją i przy porcie z bronią. Otwieram oczy i biegnę w stronę Swędzipachy. Ostatnie miejsce jakie odkryliśmy razem ze Szczerbatkiem. Patrzę w dół…Chcę skoczyć, lecz coś mnie powstrzymuje. Słyszę głos Astrid. Krzyczy z płaczem w głosie. Zamykam oczy…Słyszę przyśpieszony oddech. Słyszę jej słowa…,,Nigdy nie pozwole ci upaść i poddać się!”

Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że znajduję się w moim pokoju. Poczułem, że ktoś trzyma mnie za rękę. Popatrzyłem na tę osobę i zobaczyłem śpiącą Astrid. Była owinięta kocem, a jej policzki nadal były czerwone, a usta popękane. Podniosłem się i spojrzałem na legowisko Szczerbatka. Nie było go tam. Czyli to nie był sen. Po chwili usłyszałem otwieranie drzwi, a do środka weszła mama. Uśmiechnęła się ma mój widok i podeszła bliżej przytulając mnie.

Czkawka – Mamo czy znaleźliście Szczerbatka? – szepnąłem prawie płaczliwym głosem.

Valka – Niestety nie. Znaleźliśmy cię śpiącego razem z Astrid. Mieliście gorączkę – powiedziała i spojrzała na Astrid, która jeszcze spała.

Czkawka – Ile tu leżę? – zapytałem.

Valka – Ponad tydzień. Astrid obudziła się wczoraj. Chciała do ciebie przyjść, ale powiedziałam, że musi jeszcze posiedzieć w domu. Mimo to przyszła do ciebie – odpowiedziała i uśmiechnęła się.

Spojrzałem jeszcze raz na Astrid i na legowisko Szczerbatka. Oboje są dla mnie bardzo ważni. Nie mógłbym bez nich żyć. Nagle usłyszałem cichy pomruk. Myślałem, że to Szczerbek, ale As tylko zaczęła coś mówić przez sen.

Valka – Chcesz, żeby tu jeszcze posiedziała? – zapytała moja mama i popatrzyła na mnie.

Czkawka – Nie chcę jej budzić. Niech sobie jeszcze pośpi – powiedziałem i odwzajemniłem uśmiech.

Po chwili mamy już nie było w pokoju, a ja zamknąłem oczy i zasnąłem. Nie mogłem siedzieć bezczynnie nie wiedząc co ze Szczerbatkiem, ale nikt mnie nie puści. Tym razem zacząłem wspominać wszystkie chwile z moim przyjacielem. Chciałbym, żeby tu był.


Byłeś moim najlepszym przyjacielem!

You were my best friend!


Perspektywa narratora

Po dwóch godzinach chłopak otworzył oczy i zobaczył niebieskooką wojowniczkę siedzącą ze spuszczoną głową i przygryzającą wargę obok niego. Jej ręka drżała co spowodowało przerwanie snu młodego wodza.

Czkawka – As – zaczął lekko mówić zachrypniętym głosem – Ja żyję.

Dziewczyna gwałtownie podniosła głowę, ale po chwili tego pożałowała. Ból przeszył jej całe ciało jakie spowodowało podniesienie głowy. Zacisnęła mocniej dłoń chłopaka i spojrzała na niego ze łzami w oczach.

Astrid – Czkawka – szepnęła – Bałam się, że cię nigdy już nie zobaczę, że to koniec, że mnie opuściłeś – wyznała szczerze.

Czkawka – Nigdy cię nie opuszczę – odpowiedział i popatrzył w jej piękne niebieskie oczy, które go tak uspokajały.

Astrid – Czkawka…Szczerbatek… - miała coś powiedzieć, ale chłopak jej przerwał.

Czkawka – Musimy go poszukać – powiedział pewny siebie Czkawka i zaczął wstawać z łóżka.

Za nim wojowniczka się zorientowała, młody wódz był już przy drzwiach i otworzył je. Astrid podszedł chwiejącym się krokiem do niego i wzięła jego dłoń w swoją. Chciała mu pomóc i jeśli szukanie Szczerbatka go uszczęśliwi to ona mu pomoże w tym. Powoli oboje zeszli do kuchni, w której matka chłopaka robiła herbatę dla nich.

Valka – Co wy tu robicie? – zapytała zaskoczona ich pojawieniem się.

Czkawka – Ja nie mogę siedzieć bezczynnie, gdy mój smok może mnie potrzebować – powiedział głośno jej syn, pomimo bólu gardła, który towarzyszył także jego narzeczonej.


18. Jedna chwila, a tracisz wszystko

Perspektywa narratora

Kobieta westchnęła i podeszła bliżej pary, która nie miała zamiaru poddać się. Musiała jak najszybciej znaleźć smoka. Bez niego Berk nie będzie już Berk. W pokoju nastała niezręczna cisza, którą przerwał Stoick swoim wejściem do domu.

Stoick – Czkawka? – zapytała z niedowierzeniem – Ty żyjesz! Boli cię coś?

Czkawka – Nic mi nie jest. Chcę znaleźć Szczerbatka – odpowiedział chartko chłopak i spojrzał na swoją narzeczoną, która ścisnęła mocniej jego dłoń.

Astrid – Razem – dodała.

Rodziców Czkawki zamurowało. Ich syn zawsze był uparty, ale nigdy na tyle, żeby unieść się. Wszyscy patrzyli na siebie nic nie mówiąc. Jednak w końcu Valka odważyła się odezwać pierwsza.

Valka – Jesteście pewni? – zapytała i spojrzała na Czkawkę i Astrid.

Czkawka – Tak. Szczerbek to mój przyjaciel i nie pozwole, żeby coś mu się stało – odpowiedział i skierował się w stronę schodów, które prowadziły do jego pokoju.

Valka – Możecie lecieć, ale nie sami, a z nami i jeźdźcami. Chcemy wam pomóc – powiedziała kobieta i popatrzyła teraz z uśmiechem na swojego męża.

Stoick – Zgadzam się z Val. Nie powinniście lecieć sami – potwierdził i również uśmiechnął się.

Astrid – To my…My może pójdziemy na górę przygotować się.

Perspektywa Czkawki

Razem z Astrid poszliśmy na górę przygotować się na poszukiwanie Szczerbatka. Mama i tata pewnie powiadomią resztę o tym, więc mamy dużo czasu.

Astrid – Czkawka znajdziemy go. Zobaczysz – powiedziała i położyła swoją zimno dłoń na moim ramieniu.

Czkawka – Wiem, ale nie powinniście lecieć. Jesteście chorzy… - nie dane mi było dokończyć, ponieważ Astrid to zrobiła za mnie.

Astrid – I powinniśmy teraz odpoczywać. Ale Czkawka zrozum! Jesteś naszym przyjacielem, kocham cię i nigdy cię nie zostawię – odpowiedziała.

Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją. Bardzo mi tego brakowało. Odkąd zostałem wodzem nie mam dla niej czasu, ani dla Szczerbatka, a już na pewno dla rodziców. Astrid oderwała się ode mnie i spojrzała w oczy.

Astrid – Nigdy nie pozwole ci upaść i poddać się, rozumiesz? – oznajmiła.

Wtedy przypomniałem sobie cały mój sen. Słyszałem te same słowa wypowiadane prze nią. Czyli ona to mówiła, czy t o był jakiś znak? Nagle do pokoju weszła mama i oznajmiła nam, że jeźdźcy są gotowi, a my mamy wziąć bardzo dużo koców. Po 15 minutach zeszliśmy na dół i wyszliśmy z domu. Wszyscy już na nas czekali i trzęśli się.

Czkawka – Może powinniście zostać? – zapytałem, choć i tak wiedziałem, że nie puszczą mnie samego.

Sączysmark – N-no c-co ty! Ja nigdy nie rezygnuję! – wykrzyknął.

Stoick – I widzisz? Pyskacz zajmie się wioską pod naszą nieobecność – powiedział mój tata i po chwili ruszyliśmy.

Lecieliśmy dopiero kilka minut, a mi się zdawało, że kilka godzin. Tak bardzo chciałem zobaczyć mojego przyjaciela i te jego spojrzenie pełne zaufania. Nagle usłyszałem ryk smoka.

Czkawka – Słyszeliście? – zapytałem.

Mieczyk – Ale, że co? – zapytał.

Czkawka – No ten ryk! Wszędzie bym go rozpoznał! To Szczerbatek! – wykrzyknąłem i popatrzyłem na mamę.

Valka – Ale jeśli to Szczerbatek to, dlaczego nie przyleci do nas? – zapytała i zmarszczyła brwi.

Czkawka – Nie wiem, ale to na pewno on! – powiedziałem szczęśliwy.

Astrid – Nie mamy pewności, że to on! Skąd możemy wiedzieć, że to nie jest żadna pułapka? – powiedziała moja narzeczona tak jakby chciała mi uświadomić, że to nie Szczerbatek tak ryczał.

Czkawka – Ty też przeciwko mnie? – zapytałem – Przecież wiesz jak ryczy Szczerbek.

Astrid – Nie wiem Czkawka, nie wiem – odpowiedziała i spuściła głowę.

Stoick – Dość! – krzyknął – Polecimy to i sprawdzimy!

Czkawka – Dziękuję tato – szepnąłem i uśmiechnąłem się do niego a on do mnie.

Po chwili polecieliśmy w kierunku gdzie wydobywał się ryk. Ale to co zobaczyłem przeszło moje największe oczekiwania.


19. Przepraszam, że ci nie wierzyłam

Dedyk dla Astrid Hofferson 12!21 i Astrid95! Gratuluję!

Perspektywa Astrid

Wylądowaliśmy. Zobaczyliśmy Szczerbatka leżącego na ziemi i obwiązanego jakimś mocnym sznurem. Wyglądało to na to, że ktoś go zestrzelił. Czkawka szybko podbiegł do smoka i zaczął przecinać sznur nożem.

Czkawka – Szczerbek! Przyjacielu! – krzyczał do niego szczęśliwy.

Szczerbatek – Wrrrrr – cicho zamruczał.

Wygląda na to, że leży tu już kilka dni. Pewnie od czasu, gdy Czkawka i on zniknęli. Ale kto mógłby do nich strzelać? To pytanie zadawałam sobie przez cały czas, gdy Czkawka przecinał sznur.

Czkawka – Wstań, powoli i spokojnie. Mamo mogłabyś pomóc? – zapytał.

Valka – Oczywiście – odpowiedziała i podeszła do nich.

Cały czas miałam spuszczoną głowę. Nie wierzyłam Czkawce, choć wiedziałam, że ma rację. W głowie kręciło mi się już od dawna, ale nie przejmowałam się tym. To przez tą gorączkę, którą mam. Czkawka też ją ma, ale jemu chyba już przechodzi.

Czkawka – Tak się o ciebie martwiłem! Dobrze, że nic ci nie jest! – powiedział i przytulił go mocno.

Wiedziałam, że byłby nawet w stanie zostawić mnie dla niego. Ufał mu jak nikomu innemu i dobrze o tym wiedziałam. Cieszyłam się jego szczęściem, chociaż sama byłam zmęczona. Po chwili usłyszałam głos pozostałych.

Sączysmark – Ja też się cieszę, że znaleźliśmy Szczerbatka, ale niektórzy z nas są chorzy i zmęczeni. Masz tu przykład – powiedział i wskazał ręką na siebie. Wszyscy zaczęli się śmiać, nawet smoki tymi swoimi gardłowym śmiechem.

Stoick – Lepiej już lećmy. W wiosce pewnie się martwią, a wy… - zwrócił się do mnie, Sączysmarka, Śledzika, Mieczyka, Szpadki i Czkawki – wracacie do domów i leżycie w łóżkach.

Śledzik – Jak ja się cieszę! – krzyknął uradowany.

Po chwili weszliśmy na smoki i wzbiliśmy się w górę. Na Berk zostało kilka godzin, więc mamy czas.

Perspektywa Czkawki

Jak się cieszę, że Szczerbatkowi nic nie jest! Tylko zastanawia mnie kto mógł nas zestrzelić? Nikogo już nie uważamy za wrogów. Nie wiem. Najważniejsze, że Szczerbatek jest tutaj razem z nami. Popatrzyłem na resztę. Śledzik siedział i trząsł się z zimna, Sączysmark kichał co jakiś czas, Bliźniaki odziwo się nie kłócili, tylko leżeli na smokach. Mama i tata rozmawiali o czymś, a Astrid…Astrid siedziała na Wichurze ze spuszczoną głową. Postanowiłem, że zapytam. Podleciałem bliżej niej.

Czkawka – Wszystko w porządku? – zapytałem, a ona popatrzyła na mnie.

Astrid – Nic – odpowiedziała smętnie.

Czkawka – Przecież widzę. Powiedz Astrid, proszę – powiedziałem i spojrzałem w jej oczy, w których można było zauważyć smutek i poczucie winy.

Astrid – Chodzi o to, że ja... – spojrzała na mnie – nie wierzyłam ci, choć wiedziałam, że masz rację. Nie chciałam. Przepraszam – odparła i znów spuściła głowę.

Popatrzyłem na nią z niedowierzeniem. Więc o to chodzi? Nie poznaję tej Astrid. Moja Astrid była zawsze waleczna, nieustraszona i tylko przy mnie się otwierała, a ta Astrid jest inna. Jakby ktoś ją podmienił.

Czkawka – Astrid…Nie przepraszaj. Sam bym sobie nie uwierzył – odpowiedziałem.

Astrid – Ale ty zawsze mi wierzyłeś, a ja… - chciała coś dodać, ale jej przeszkodziłem.

Czkawka – Ja też ci nie wierzyłem. Pamiętasz jak było z Heatherą? – zapytałem – Przekonywałaś mnie, że nie jest tym za kogo się podaje, a ja ci nie wierzyłem – dodałem mając nadzieję, że coś zrozumie.

Astrid – Pamiętam, ale to nie zmienia faktu, że… - znów jej przerwałem co ją bardzie już denerwowało.

Czkawka – Że cię Kocham. Nie wyobrażam sobie życia bez Berk, ciebie, Szczerbatka, jeźdźców, moich przyjaciół i rodziców. Jesteście dla mnie wszystkim – powiedziałem z uśmiechem i patrzyłem w jej piękne oczy.

Szpadka – Wszystko pięknie kochasie, ale już jesteśmy na Berk! – krzyknęła Szpadka i popatrzyła na nas.

Zarumieniliśmy się i wylądowaliśmy na Placu. Wszyscy od razu podbiegli do nas i zaczęli wypytywać o podróż i jak znaleźliśmy Szczerbatka, ale nie miałem siły i poszedłem do domu. Jeźdźcy chyba też byli zmęczeni, bo od razu zeskoczyli ze smoków i pognali w stronę swoich domów.

Czkawka – Wiesz kto nas zestrzelił? – zapytałem smoka będąc już w pokoju.

Szczerbatek – Wrrrrrr – warknął i pokręcił przecząco głową.

Czkawka – No nic. Miejmy nadzieję, że ten ktoś nas nie zaatakuje – odparłem i położyłem się na łóżku patrząc w sufit.

Zamknąłem oczy i zobaczyłem te niebieskie oczy przepełnione szczęściem. Teraz już nie były szczęśliwe. Może to dlatego, że jest chora i ma gorączkę. Nie. To Astrid! Nigdy się nie podda! Może to dlatego, że ciągle mi pomaga i jest zmęczona? Chyba tak. Jutro z nią porozmawiam.

Perspektywa Stoicka

Odkąd wróciłem na Berk ciągle dowiaduję się nowych rzeczy na temat Czkawki. Mówią, że jest dobrym wodzem, zawsze znajdzie rozwiązanie, ale nie ma czasu dla Szczerbatka, Valki i Astrid. Nawet jeźdźcy się skarżyli na niego, że nie prowadzi zbyt często zajęć w Akademii. Postanowiłem mu pomóc i poprowadzić zajęcia w Smoczej Akademii wraz z Valką.

Stoick – Wiesz, pomyślałem, że skoro Czkawka nie ma czasu na zajęcia w Smoczej Akademii, to może my poprowadzimy je? – zapytałem.

Valka – Ale czy on się zgodzi? – powiedziała nie zbyt przekonana Valka.

Stoick – Na pewno. Jeźdźcy się ucieszą, a smoki sobie trochę poćwiczą – powiedziałem z przekonaniem w głosie.

Valka – No dobrze. Jutro zaczniemy. – powiedziała i wróciła do gotowania.

Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek poczym udałem się na górę powiadomić o wszystkim Czkawkę. Zapukałem, a po chwili usłyszałem ciche proszę. Nic dziwnego skoro ma gorączkę tak jak jego przyjaciele. Wszedłem i zobaczyłem go siedzącego na łóżku i bawiącego się ze Szczerbatkiem.

Czkawka – Tata? Co ty tu robisz? – zapytał zdziwiony moją wizytą.

Stoick – No ja…Em…Chciałem – zacząłem się jąkać.

Czkawka – Czy ty się denerwujesz? – zapytał rozbawiony.

Stoick – Skąd! Chciałbym ci powiedzieć, że juro ja zajmę się wioską i będę prowadzić zajęcia w Smoczej Akademii – odparłem ze zdenerwowaniem.

Czkawka westchnął i popatrzył na swojego smoka. Chyba chciał, żeby mu doradził. Wiem, że oboje są nierozłączni jak bracia. Po chwili usłyszałem jego odpowiedź.

Czkawka – Zgoda, ale… - zatrzymał się – Nie przesadź, bo są chorzy i nie będą w stanie nic zrobić.

Stoick – Dobrze – odpowiedziałem i wyszedłem z pokoju.

Perspektywa narratora

Następnego dnia wszyscy jeźdźcy oprócz Czkawki i jego smoka zebrali się w Akademii. Mimo choroby chcieli w końcu mieć zajęcia. Nie było jeszcze ojca wodza ani jego żony, więc przyjaciele mogli spokojnie sobie porozmawiać, gdyby tylko mogli. Ich choroba dokuczała im coraz bardziej, ale nie poddawali się. Nagle na arenę wszedł były wódz wraz z Valką. Od razu zapanowała cisza.

Stoick – Dobrze. Jak wiecie od dziś ja i Valka będziemy prowadzić zajęcia w Smoczej Akademii i mam nadzieję, że będę tak samo przydatne jak Czkawki – zaczął niepewnie mężczyzna bojąc się ich reakcji.

Valka – Tak. Dzisiaj pouczymy się… - jednak przerwał jej Stoick.

Stoick – Nauczymy się jak utrzymać równowagę na latającym smoku. Nasza Astrid już to potrafi, więc ona jako pierwsza zademonstruje nam to – powiedział i spojrzał w kierunku dziewczyny, która podpierała się o swojego smoka.

Blondynka westchnęła i chwiejącym się krokiem podeszła wraz ze swoją smoczycą do ojca jej narzeczonego i jego matki. Kobieta nie była pewna co do tego ćwiczenia, ale nie sprzeciwiała się. Wojowniczka weszła na Wichurę i wzbiły się w górę. Wichura stanęła w miejscu nie ruchomo tak, by Astrid mogła spokojnie na niej stać. Gdy dziewczyna wykonała tę czynność, smoczyca zaczęła latać wokół areny. Niebieskooka ledwo co potrafiła się utrzymać, bo strasznie kręciło się jej w głowie.

Śledzik – Ona zaraz spadnie! – krzyknął przerażony i spojrzał na swoich przyjaciół, którzy wyglądali dokładnie tak jak on.

Mieczyk – To będzie miazga! – odpowiedział bardziej uradowany blondyn.

Astrid – Aaaaaaaaaaaa! – dziewczyna zaczęła spadać ze smoczych prosto na ziemię.

Wszyscy jeźdźcy od razu rzucili się na ratunek jednak ich smoki były za daleko. Stoick, który był przerażony całą sytuacją szybko podbiegł do spadającej Astrid i złapał ją. Wszyscy odetchnęli z ulgą, lecz wojowniczka była nieprzytomna.

Valka – Szybko! Zabierzmy ją do Gothi, a wy wracajcie do domów! Przez tydzień dopuki nie wyzdrowiejecie nie będzie zajęć! – powiedziała głośno Valka i spojrzała na blondynkę, która ją przypominała.

Po chwili w Akademii została tylko ona, Stoick i nieprzytomna Astrid, której na policzkach było widać krople potu. Małżeństwo od razu polecieli do szamanki, by poprosić ją o pomoc. Gothi bez zastanowienie wzięła dziewczynę i zaczęła ją badać. Po godzinie spędzonej u niej podała Valce jakieś lekarstwa z ziół i kazała ją położyć w łóżku.

Perspektywa Czkawki

Leżę sobie na łóżku i czekam, aż ten dzień minie. Jedna nie było to dane, bo ktoś zaczął pukać do drzwi. Jako, że rodziców nie było w domu poszedłem je otworzyć i zobaczyłem Sączysmarka, Śledzika, Szpadkę, Mieczyka, Heatherę i Assel oraz tego jej nowego chłopaka, którego nie miałem jeszcze okazji poznać. Po ich minach wywnioskowałem, że coś się stało.

Czkawka – Co się stało? – zapytałem i wpuściłem ich do środka.

Sączysmark – Astrid! – krzyknął.

Od razu wiedziałem, że stało się coś złego. Gdy ktoś woła jej imię, zawsze po całym ciele przechodzi mnie dreszcz. Nie wiem czy to z powodu, że boję się o nią czy nie chcę jej stracić. Może po prostu jest całym moim życiem? Mówiła słowa dzięki, którym uwierzyłem w siebie i nie zostawiłem wszystkiego. Teraz to ona mnie potrzebowała.

Śledzik – Podczas lotu na Wichurce spadła! Na szczęście twój ojciec ją złapała! – powiedział zdenerwowany.

Czkawka – Gdzie oni są? – zapytałem przestraszony.

Szpadka – W jej domu, ale… - nie dokończyło, bo wybiegłem.

Gorączka już dawno mi minęła, więc byłem już zdrowy. Teraz najważniejsza była Astrid. Biegłem przez całą wioskę, by do niej dotrzeć, by znów ja przytulić. Chciałem usłyszeć, że nic jej nie jest. Za mną biegł Szczerbatek, który bardzo ją polubił odkąd zabrał nas na wspólny lot. Szybko dotarłem do jej domu i biorąc po dwa schody wbiegłem do jej pokoju na górze.

Czkawka – Astrid! – krzyknąłem.

Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na mnie z przymrużonymi oczami. Ominąłem mamę i tatę stojących obok i podbiegłem do As. Uśmiechnęła się i podała mi rękę.

Czkawka – Astriś jak się czujesz? – zapytałem szeptem.

Astrid – Dobrze. Nic mi nie będzie – odpowiedziała.


20. Wszystko się kończy i wszystko zaczyna

Perspektywa narratora

Pół roku później na Berk zaczęło się nowe życie. Już za godzinę Astrid i Czkawka zostaną małżeństwem. Wszyscy właśnie czekali na pojawienie się panny młodej w Twierdzy. Nagle zabrzmiała muzyka, a do środka weszła Astrid w pięknej białej sukni sięgającej jej poza kostki. Szybko znalazła się przy Czkawce i mówili słowa po Pyskaczu. Po chwili młody wódz całował już swoją żonę.

Stoick – Wiedziałem, że to będzie moja synowa! – krzyczał dumny ojciec chłopaka.

Valka – Skąd? – zapytała zaciekawiona żona mężczyzny.

Stoick – Czkawka od zawsze był w niej zakochany – odpowiedział.

Wszyscy wiwatowali, krzyczeli i śmiali się. Nie obyło się też bez gratulacji i prezentów. Młode małżeństwo było wykończone. Jeźdźcy bawili się świetnie. Od czasu do czasu rozmawiali z Czkawką i Astrid, ale to tylko tyle. Po kilku godzinach para postanowiła iść do domu. Spędzili razem cudowną noc poślubną. Następnego dnia pierwsza obudziła się Astrid. Poczuła, że jej mąż obejmuje ją w talii i mocno przyciska do siebie, tak jak, by chciał ją mieć zawsze przy sobie. Po chwili powoli otworzył oczy i uśmiechnął się na widok żony.

Czkawka – I jak po ślubie panno Haddock? – zapytał i pocałował ją namiętnie w usta.

Astrid – A dobrze pnie Haddock – odpowiedziała i oddała pocałunek.

Czkawka – Co dzisiaj chcesz robić? – zapytał i spojrzał w jej niebieskie oczy, które tym razem były pełne szczęście niż pół roku temu.

Astrid – A ty? – zapytała na co chłopka uniósł jedną brew – Co dzisiaj zamierzasz robić?

Czkawka – Może polecimy razem nad Klif? Co ty na to? – zapytał z uśmiechem.

Astrid – A ja na to, że się zgadzam – odpowiedziała pełna szczęścia.

Szybko wstali, ubrali się i zeszli do kuchni. Stoick wraz z mieszkańcami wybudował im własny dom, więc nie musieli nic mówić rodzicom Czkawki. Szybko zjedli śniadanie i wylecieli na swoich smokach w stronę Klifu gdzie często spędzali czas. Podczas lotu chłopak spadł ze smoka. Przestraszona wojowniczka zaczęła krzyczeć.

Astrid – Czkawka! Czkawka! – krzyczała coraz głośniej.

Po chwili obok niej pojawił się chłopak szybując w swoim stroju. Wódz wsiadł na Wichurę i wygodnie usiadł za Astrid. Pocałował ją lekko w szyję i przytulił. Nagle dziewczyna syknęła.

Czkawka – Coś cię boli? – zapytał.

Astrid – Nie… - ale w tym momencie dziewczyna zemdlała.

Chłopak szybko zawrócił smoki i poleciał do Gothi. Gdy wylądował przed jej domem, szamanka otworzyła drzwi i wpuściła go wraz ze smokami i Astrid na rękach.

Czkawka – Gothi, proszę cię, pomóż jej – powiedział płaczliwym głosem kładąc blondynkę na łóżko szamanki.

Kobieta wyprosiła męża dziewczyny za drzwi i kazała czekać. Tak samo postąpiła ze smokami. Po godzinie zaprosiła ich do siebie. Czkawka, gdy tylko zobaczył swoją żonę siedzącą na łóżku, podbiegł i przytulił ją.

Czkawka – Co się stało? Co ci jest? – wypytywała nie dając dość do głosu Astrid.

Astrid – Czkawka… - zaczęła.

Czkawka – Tak?

Astrid – Ja jestem w… ciąży – odparła i popatrzyła na młodego wodza.

Chłopak był w szoku. Był po prostu szczęśliwy. Wziął wojowniczkę za ręce i pomógł jej wstać. Czkawka zrobił coś czego dziewczyna kompletnie się nie spodziewała. Pocałował ją najmocniej jak tylko potrafił.

Astrid – Czyli? – zapytała nadal w szoku.

Czkawka – Będziemy wspaniałą rodziną – powiedział i ponownie przytulił Astrid.

Życie na Berk toczyło się dalej. Astrid urodziła dziewczynę i wraz z Czkawką dali jej na imię Hera. Wszyscy wokół sądzili, że oczy ma po tacie, a włosy po mamie. Charakter miała ich obojga, jednak ciekawość to było coś co wszyscy rozpoznawali jako charakter Czkawki. Rodzice byli dumni. Co do jeźdźców to Śledzik szuka swojej jedynej, Sączysmark nie dał sobie spokoju ze Szpadką, która załamał się po tym jak Eret powiedział, że jej nie kocha. Mieczyk wciąż robi wybuchy w wiosce przez co rozrywkę ma każdy. Heathera zamieszkała na Berk, a Assel wraz z jej chłopakiem, który ma na imię David zamieszkała na jej rodzinnej wyspie. I tak toczyło się życie wikingów na wyspie Berk.


Koniec

~~CDN~~

Chciałam wam podziękować za wszystkie miłe i motywujące komentarze i, że w ogóle czytaliście to opowiadanie. Przepraszam, że skończyłam tak szybko, ale nie mam już pomysłu na tego bloga. Pracuję nad nowym opkiem, ale nie wiem kiedy dokładnie się pojawi. Może w następnym tygodniu? Nie wiem. Jeśli będzie to napiszę kiedy. No to do zobaczenia może za tydzień.

Zapraszam na moje drugiego bloga - http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:DragonsLove/Historia_wyspy_Berk_cz.1

Macie linka do mojego nowego opowiadania - http://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:DragonsLove/Przepraszam_za_k%C5%82opot...Dzi%C4%99kuj%C4%99_za_mi%C5%82o%C5%9B%C4%87

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.