FANDOM


Tak dla informaci piszę od nowa poprzednie opowiadanie. Pomysł ten sam tylko po pewnym czasie napisałam ulepszoną wersję . Mam nadzieję że się spodoba i tradycyjnie przepraszam jakiś cudem przybłąkanych na mój blog czytelników za różnego rodzaju błędy ( dyslekcja ) i proszę o wytykanie ich się pojawią :)


Lata temu gdy na mych rodzimych ziemiach trwała okrutna i krwawa jak nigdy, wojna. Gdy wróg wygrywał, a nas głód w żołądkach ściskał. Bieda była straszna, słabe plony i ziemie tak nie urodzajne gdyż zatrute przez wroga. Były napaście i gwałty, czasami rodak na rodaku gdyż nędza królowała tak okrótnie.                                                              

Trwało to aż dwa wieki, dwieście lat pożogi i mortusu. Do czasu aż moi przodkowie znaleźli sposób jak pokonać i wypędzić ze swych ziem raz na zawsze parszywego pasożyta. Tym sposobem były...smoki." Dumne, groźne i nie zależne. Ich łuski lśniły jak klejnoty i każdy, kto na nie spojżał, czuł rozpacz, bo wspaniała i straszliwa była ich uroda." (cytat z"Eragon"-"Dziedzictwo" tom 1) . Udało się obalić armie wroga i uwolnić królestwo z nędzy i rozpaczy. Królestwo noszące z dumą, której brakowało mu przez wiele lat nazwę Pratun okryto chwałą.

Teraz gdy wszystko wróciło do swej pierwotnej równowagi, a nasz kraj zawierał coraz to nowsze sojusze i podbija kolejne ziemie urodziła się pewna mała dama na dworze królewskim . W Berk, stolicy Partun. Tak naprawdę urodziło się w tym samym czasie dwoje dziewcząt, ale tylko jedna z nich pochodziła z rodziny królewskiej. Druga, była córką służącej, zwykłej chłopki, nie zwracano więc na dziecię służącej szczególnej uwagi. Uważano go wręcz za problem, który wywołał nie mały skandal wśród służby dworskiej i nakazano matce takowego problemu się go pozbyć. O dziwo królowa Matka, rodzicielka samego władcy wstawiła się za biedną wieśniaczką, lecz niestety nie poskutkowało to, gdyż królowa, matka przyszłej następczyni tronu i żona króla  była arogancka i nic nie robiła sobie z problemów służby. Zdołała przekonać króla by ten nakazał pozbyć się malucha nieczystej krwi. Ktoś mógłby pomyśleć, dlaczego rodzina królewska przejmuje się takim na pozór błahym problemem? Otóż ten na pozór błahy problem odciągał część służby od pracy, co na dworze było niedopuszczalne. Więc postanowiono, na przekór protestów matki biednego dziecka, część zaprzyjaźnionych z nią służby i samej królowej Matki że maluch zostanie odesłany do pobliskiej wioski. Wyrok może wydawać się łagodny, jednak jeżeli wziąć pod uwagę to że wioska stawała się często ofiarą napadów łupieżczych w, których głównym łupem były najczęściej małe dzieci  zmieniało to postać rzeczy. Wieśniacy, mający na swojej głowie własne problemy niebyli również zadowoleni z powodu niańczenia obcych dzieci, temu też często je porzucali. Okrutne, ale prawdziwe. By zaradzić temu przykremu zjawiskowi otwarto przytułek dla sierot, niestety był on biedy, a dzieci chodziły tam często głodne. Pomimo biedy sierociniec był czysty, a dzieci obdarzane były szczególną miłością od opiekunów i panowała tam czysta rodzinna atmoswera.

Podczas gdy mała córeczka służącej tkwiła pod gryzącym kocykiem w wysłużonej kołysce ,w przytułku, jej matka młoda kobieta o zwykle pogodnej twarzy uwijała się za dwóch na przyjęciu odprawionego na cześć narodzin królewskiego dziecka. Mała księżniczka, u której było już widać kępki czarnych włosów na główce miała prawdziwą obstawę składającą się z sześciu służących, na które świeciła swoimi ciekawskimi, błękitnymi oczkami. Tkwiła jak pączek w maśle w wyścielaną jedwabiem i najlepszą wełną kołysce, cicho gaworząc. Kobieta,- którą swoją drogą wszyscy nazywali Amka, choć miała na imię Anastazja- przechodząc koło kołyski z niemowlęciem zmarszczyła brwi i coś wymamrotała pod nosem, ale dalej się uwijała przy pracy całkowicie ignorując zaciekawione jak i zaniepokojone spojrzenia jej towarzyszek. Wiedziały , że cierpi po odebraniu jej dziecka prawdopodobnie na zawsze, ale jak twierdziła jedna z wyżej położonych służących była to kara za nieodpowiednie zachowanie na dworze w wyniku czego zaszła w ciąże i urodziła dziecko. Prawda jest jednak taka że na dwór w części wbrew własnej woli, została przeprowadzona już ciężarna.

Sala w której urządzono bal była ogromna, bogato zdobiona, a kolumny stojące przy ścianach były usiane płaskorzeźbami, ich szczyty zdobiły rzeźbienia przypominające odstające spiczaste wieżyczki. Aula była oświetlona ogromnymi srebrnymi żyrandolami, o średnicy trzech metrów powieszonych w dwóch rzędach po dziesięć żyrandoli, oddalonych od siebie o dziesięć metrów. Okna również monumentalne zawierały w sobie witraże z dominującym nich zielenią, ich ramy miały wyrzeźbione podobizny pnączy. Długie gobeliny wiszące pomiędzy oknami i również ten największy za tronami władców były ozdobione godłem rodu królewskiego, jak i były utrzymane w narodowych barwach czyli zieleni, srebrze, złocie i czerni. Krawędzie gobelinu były obszyte czarną nicią , tło było całe zielone podzielone czarną linią ustawioną pod kątem tworząc dwa trójkąty. Od wewnętrznej strony krawędź, była również obszyta srebrną i złotą nicią . W środku dolnego trójkąta było zamieszczone godło rodziny królewskiej czyli srebrno-czarny szop , a w górnym godło królestwa. Złoty lis trzymający w pysku zwinięty i zapieczętowany pergamin , koło lisa była również mała buteleczka tuszu z wsadzonym w nią czarnym piórem.

Cała sala była utrzymana w chłodnym klimacie gdzie wszędzie dominowały barwy narodu. Ściany auli i strop były śnieżno białe , a podłoga usadzona czarnym marmurem, usianym białymi, niebieskimi i zielonymi  żyłkami. Stoły z potrawami były pokryte zielonymi obrusami, a zastawa na nich była srebrna  ozdobiona małymi szafirami. Rzędy krzeseł stojących przy długich prostokątnych stołach ustawionych przy ścianach, również były utrzymane w podobnym wyglądzie.

Biesiada trwała w najlepsze, para królewska po skończonym pierwszym tańcu zasiadła na tronach znajdujących się na podwyższeniu, przy końcu długiej sali balowej. Jednak, dobra passa musiała się kiedyś skończyć. Mała królewna, której nadano imię Nastia zaczęła płakać niezadowolona z ogólnej wrzawy produkowanej z wielu setek osób na sali. Zaniepokojona matka spojrzała w jej stronę, ale ledwo mogła ją zobaczyć, gdyż została otoczone przez służące usiłujące uspokoić dziecko, udało gdy jedna o niezwykle pięknym głosie zaczęła śpiewać kołysankę i lekko bujać kołyską. Królowa lekko zaskoczona patrzyła na służącą , bo nie wiedziała że wśród służby jest tak uzdolniona osoba. Przez chwile zastanawiała się czy jej nie wezwać do siebie , ale stwierdziła że to bez sensu i że zajmie się nią później.

Jenak przyjemną atmosferę przerwało coś, choć na pozór to nic ważnego, lecz sprawiło to że zapanowała cisza i groza...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.