FANDOM


Tak

Obiecałem tego szota pewnej osobie

Tak, tobie Eriel xD No i teraz zamierzam słowa dotrzymać. Mam nadzieję, że się spodoba ^^

Ballada o morderczym pierścieniu

W pewnej odległej i dalekiej krainie, gdzie panowała wieczna radość, a z nieba nigdy nie znikała tęcza, żyła pewna pani Pierścień. Trzeba tutaj jednak zaznaczyć, iż nie była to zwyczajna pani Pierścionek... śmiało możnaby rzec, że była ona jedyna w swoim rodzaju. Cała złota i niezwykle błyszcząca, ponadto uwielbiała wszystko, co związane było z filmem Jak Wytresować Smoka. Owa pani Pierścień miała jednak jednego, niezwykle wręcz przebiegłego wroga. Była nim podstępna, zła i pokręcona autokorekta, uprzykrzająca naszej bohaterce życie. Okrutna kreatura zmieniała każde słowo naszej protagonistki, przekręcając jej wypowiedź i zmieniając sens. W końcu jednak, pewnego dnia nasza główna bohaterka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce...

- AUTOKOREKTA! – pani Pierścień wturlała się do chaty swojego nemezis. – Musimy poważnie porozmawiać. – rzekła bohaterka.

- Nie mamy o czym rozmawiać. – odparł antagonista.

- Mam cię po prostu dość! Jeśli nie przestaniesz zmieniać mojego tekstu to obiecuję ci, że cię wyłączę! – zagroziła. Na te słowa autokorekta tylko głośno się zaśmiała.

- Ależ moja droga przyjaciółko, nawet nie wiesz, jak mnie wyłączyć. Więc wybacz mi, ale to tylko puste słowa i nic więcej. Naucz się z tym żyć. – powiedziała autokorekta, odwracając się od bohaterki i zajmując się poprawianiem tekstu pani Pierścień.

- Nigdy! – zawołała. – Choćby zajęło mi to całe moje życie... nauczę się, jak cię powstrzymać, okrutna autokorekto!

W ten oto sposób mijały kolejne dni, po nich tygodnie, miesiące aż w końcu lata. Przez cały ten czas protagonistka zgłębiała starożytną wiedzę na temat obsługi telefonu i wyłączenia autokorekty. W końcu pani Pierścień czuła, że może coś zmienić. Na lepsze. Lecz był to dopiero początek.

Sześć lat później nasza bohaterka wreszcie czuła się gotowa, by stawić czoła tyranii autokorekty i wyzwolić szczęśliwą krainę spod szponów automatycznego poprawiania tekstu. Tak oto, uzbrojona w potężną i zabójczą dla antagonisty wiedzę, pani Pierścień wyruszyła ze swej kryjówki.

- Znów się spotykamy...autokorekto. – rzuciła na powitanie protagonistka. – Przybyłam dotrzymać swojej obietnicy. Nadszedł kres twej tyranii. – dodała, groźnym tonem.

- I co mi zrobisz? Znów pogrozisz wyłączeniem? – autokorekta zaśmiała się najgłośniej jak tylko potrafiła, prosto w pozłacany metal pani Pierścień.

- Właściwie... po prostu to zrobię! – po tych słowach bohaterka wyjęła swój telefon i wkrótce, po przejrzeniu kilku opcji, autokorekta zaczęła rozmywać się.

- Nie! To nie może być możliwe! – krzyczał nemezis pani Pierścień, a chwilę potem zniknął.

Nagle z nieba zaczął padać tęczowy deszcz, a na słońcu można było dostrzec uśmiech. Gdy wreszcie tyrania autokorekty dobiegła końca, szczęśliwa kraina naprawdę zaczęła być szczęśliwa. Nieoczekiwanie, pani Pierścień zobaczyła pół konia pół człowieka, który zmierzał w jej stronę.

- Witaj, odważna pani Pierścień. Gratuluję przezwyciężenia autokorekty. Miło widzieć, że wreszcie ci się to udało. – rzekł Koniu z uśmiechem. – I miło, że użyłaś mej potężnej wiedzy informatycznej do tego celu. Zastanawiałem się, gdzie zostawiłem instrukcję obsługi mojego telefonu, a przez cały czas miałaś ją ty. – dodał.

Nagle jednak to wszystko się rozpłynęło, a pewna tajemnicza osoba usłyszała dźwięk budzika.

- O nie! Zasnęłam podczas nauki na sprawdzian z historii! – zawołała Eriel. – Zabiję tego Konia...

KONIEC

Jeśli wam się spodobało, to napiszcie

Ale oczywiście wpadnijcie też na bloda Eriel, bo ma bardzo dobre opowiadania: https://jakwytresowacsmoka.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:ErielVanya

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.