FANDOM


Heja wszystkim, to mój pierwszy blog i nawet nie wiem co napisać na wstępie... powodzenia w czytaniu? Whatever. :D


Mam nadzieję, że komuś się spodoba to... coś. 

Informacje? Jest to typowe opowiadanie w czasach współczesnych, będzie Hiccstrid, prócz typowych, głównych bohaterów będzie mała niespodzianka.

Prolog

Deszcz rozmazywał tusz na długich rzęsach niebieskookiej dziewczyny, która niechętnie spoglądała na otwarty bagażnik samochodu do którego wrzucano kolejną walizkę wypełnioną ubraniami. Mimo dygotania z zimna stała bez słowa od kilku minut nie ruszając się nawet z miejsca, jakby zamarła. Była przerażona myślą zaczęcia życia od nowa, wydawało jej się, że zostawienie przyjaciół to najgorsze co ją aktualnie spotyka. Niewątpliwie się bała, a właściwie kto nie byłby zdruzgotany na myśl nowej szkoły, nowego społeczeństwa? Z zamyślenia wyrwała ją wysoka, zgrabna brunetka o dużych oczach i wyjątkowym uśmiechu.

- To już dziś, nie cieszysz się? 

- Nie - odpowiedziała blondynka wyrywając jej z ręki czarną, skórzaną kurtkę, którą pospiesznie na siebie zarzuciła.

- Teraz narzekasz, ale przekonasz się, że będzie lepiej - rzuciła, a uśmiech zszedł z jej dość pełnych ust. Wskazała ręką, by niebieskooka wsiadła do samochodu - tam mamy zapewnioną przyszłość, lepsze życie. Tu ciężko o dojazd gdziekolwiek.

- Mogliście nas prędzej o tym poinformować. Tak, to by było wystarczające.

- Jak już mówiłam... To skomplikowane - przejechała ręką po swoich gęstych, ciemnych włosach - decyzja zapadła, Astrid.

Dziewczyna pokiwała sarkastycznie głową, zupełnie nie wierząc w słowa matki. Oparła głowę o szybę obserwując z zaciekawieniem spływające po szybie krople deszczu. Podpięła słuchawki do telefonu, posłuchała trzy piosenki, które znużyły ją do tego stopnia, że zasnęła. Jej sen nie trwał tak długo jak się jej wydawało, ponieważ po zaledwie kilku przejechanych kilometrach dziewięcioletnia Anastasia zaczęła ją szturchać. Była znudzona, co można było wywnioskować po minie.

- Odwal się, Ana.

- Kiedy nie mogę! - zielonooka zrobiła minę zbitego psa. Była strasznie podobna do swojej matki, po której odziedziczyła praktycznie wszystko, począwszy od uśmiechu, a kończąc na ilości pieprzyków, które dziewczynka miała w tych samych miejscach. Po chwili zaczęła pleść warkocza z blond włosów swojej siostry. - Astrid?

- Hm? - mruknęła nie wykazując odrobiny entuzjazmu.

- Też tak się cieszysz?

- Pewnie...

Anastasia chciała dodać coś jeszcze, lecz w porę ugryzła się w język. Astrid podała jej lewą słuchawkę i obie przysłuchiwały się piosence niezbyt znanego zespołu, którego gitarzysta był najlepszym przyjacielem niebieskookiej. Była to dość toksyczna znajomość, jednak pomimo wszystkich niepowodzeń byli dla siebie jak rodzeństwo. Dean był starszy od niej o trzy lata, dlatego też Astrid traktowała go jak starszego brata, a on ją jak siostrę o której marzył przez część swojego dzieciństwa. Po zakończeniu piosenki dziewczyna przymknęła oczy, a pojedyncza łza spłynęła po jej policzku. Zostały jej dwa lata do matury, miała wiele planów, jednak teraz zrealizuje z nich maksymalnie dwa. Dlaczego? Ponieważ nie spełni ich z ludźmi, którzy mieszkają na drugim końcu kraju, to byłoby nierealne. Na każdy możliwy sposób pocieszała się - tam będzie lepiej, nie sądzisz? Zawsze chciałaś mieszkać w dużym mieście... Tu było ci dobrze, czemu nie może być i tam? Czuła, jakby ktoś rozrywał jej serce, z każdym mijanym stanem coraz bardziej. Przyzwyczaiła się do swojego małego miasteczka, a gdy wspominała niektóre przełomowe momenty w swoim dotychczasowym życiu nerwowo zdrapywała lakier z paznokci. Po kolejnej fali myśli bombardującej jej głowę zaczęła myśleć pozytywnie. Wiedziała, że nie ma na to wpływu, dlatego też się poddała. Kolejna piosenka znużyła ją na tyle, iż ponownie zasnęła. 

Obudziła się późno w nocy, akurat był postój na stacji, dlatego też szczęśliwa rozciągnęła się. Korzystając z okazji szybko wzięła telefon i skontaktowała się ze znajomymi. Wiedziała, że czasu dużo nie ma dlatego starała się streścić każdemu w kilku zdaniach.

- Astrid, jedziemy - westchnęła tym samym pukając córkę w ramię. Dziewczyna mruknęła do telefonu coś praktycznie niezrozumiałego, po czym kiwnęła w stronę matki i ruszając razem z nią w stronę auta. 

usuwam calkowicie, zostawiajac prolog...

poniewaz mi wstyd za to co pisalam pozniej, wielki nonsens i kicz

pozdrawiam, wieczna fanka szczerbatka i wiecznie banowana na czacie  

Sadny/Sad/Sandy/Nymph, jak tam ktos wolal sie do mnie zwracac  

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.