FANDOM


Informacje

  • Współcześnie
  • Bohaterowie majo 16 lat
  • Smoki to zwierzęta np. Szczerbate - kot , Wichura - papuga , Wym i Jot - węże , Hakokieł - Jaszczurka , Sztukamięs - Lablador.
  • Stoick prezydentem
  • Jest Valka
  • Astrid ma rodziców  

1.

Perspektywa Czkawki

Cześć! Mam na imie Czkawka! Super imie wiem ,ale mogło być gorzej. Chodzę do Publicznego Gimbazjum (xD) im. Borka Pechowca. CZemu taki patron? Bo każdy kto trafia do tego gimnazjum jest pechowcem. W szkole mam normalnie rzeźnie. Wiecie jestem zwykłym kujonem i każdy nieuk trafia do mnie lub to takiego jednego Śledzika. Za to ,że jestem kujonem właśnie znęcają się nade mną. Kto? Tak zwany Gang Sączysmarka. W jego skład wchodzą : Sączysmark - wielkie ego ,mózg mały, Bliźniaki - Mieczyk i Szpadka - mózgu za grosz ,ale umieją zabłysnąc inteligęcją , wygłupy im w głowie, Śledzik -Wkuł wszystkie podręczniki na pamięć i teraz sie przechwala , Astrid - blądynka ,nienawidzi mnie całym sercem ,nie wiem czemu , Heathera - Typowa przyszła top modl , dziewczyna Smarka . Teraz najlepsze! Moja rodzina.Ojciec jest prezydentem. Wychodzi wcześnie ,przychodzi późno, praktyccznie nie ma go w domu. Mama pracuje w World Wide Found (WWF) i praktycznie ciągle jest na wyjeździe. Ostatnio widziałem ją 2 lata temu. Ale nic, życia sobie nie wybierzesz...... Chyba ,że o czymś nie wiem xd.

Powolnym krokiem wyszełem ze szkoły. Wszyscy uczniowie biegli w kierunku bramki. Nagle poczułem jak coś ciągnie mnie za nogawkę. Spojrzałem w dół i zobaczyłem czarnego kota syberyjskiego.

- Szczerbatek? - zdziwiłem się. 

Kot dosłownie skoczył na mnie , jak zwykle rozpią plecak i ułożyl się wygodnie. Od razu poprawił mi się humor. Kot położył głowe na moim ramienu. Wyszedłem za terytorium szkoły i skierowałem się do domu. Niestety w tym samym kierunku idzie banda Smarka ,więc wracając muszę znocić  obelgi, rzucanie we mnie kamykami itp. Po długich ja diabli wzieli 5 minutach znalazłem się w jak zwykle pustym domu. Mordka wyskoczył z mojego plecaka i zaciągnął go jak zwykle do mojego pokoju ,a najlepsze jest to ,że kot zaciagną ok.2 kilowy plecak na drugie piętro! DRUGIE!!! Wszedłem do kuchni i zrobiłem sobie kanapki. Szybko zjadłem i poszedłem do swojego pokoju. Przebrałem się w dresy i jakąś luźną bluzkę. Wziąłem  plecak i zacząłem odrabiać lekcje. Po 15 minutach zostały odrobione. Wziąłem swojego laptopa i położyłem się na swoim zajefajnym łóżku- trampolinie. 

Nagle odezwał się Skype. Odebrałem połączenie. 

- CZeść! - powiedział "biało" włosy chłopak po drugiej stronie ekranu.

- Cześć Jack. Jak tam w Norwegii? - zapytałem.

- Spoko jest ,ale mamy noc polarną - westchnął. - I jest ciemno jak w czarnej ....

- Nie kończ - wtrąciłem.

- A co tam u cb? - zapytał Jack - I co to za bingle?

Szybko zdjąłem okulary.

- Sorry przed chwilą wróciłem ze szkoły. - jęknąłem.

- No to chwal się kujonku ile szóstek dzisiaj zarobiłeś? -zaśmiał się Jack.

- Komiczny Jack Overland Frost się kłania - jęknąłem.

- Ej słuchaj za miesiąc kończy się rok szkolny i zgadnij kto wraca do domu! - powiedział wesoło Jack.

- Ty? - udałem zdziwionego.

- Tak. I nie tylko. - uśmiechnął się Jack. - Roszpunka wraca z Hawaii ,a Merida z Francji super co nie?

- Powrót Wielkiej Czwórki? -zapytałem.

- Powrót Wielkiej Czwórki - potwierdził Jack.

- NARESZCIE!!!!! - krzyknałem.

- AU! Słuchawki mi rozwalisz i uszy - jęknął Jack.

- Jack! Obiad! - krzyknął ktoś u Jack'a

- Ide mamo! - odkrzyknął Jack. - Dobra Pa!

- Pa! -odparłem.

I znów cisza. Czasem mam wrażenie ,że jest taka głośna ,że rozrywa uszy. Jestem nielogiczny wiem ,ale takie życie. Nagle na móg brzuch wskoczył wielki czarny ..... kot.

- Witam ,co pana sprowadza? - zapytałem kota.

Ten tylko zamiałczał. Nagle zadzwonił dwonek od drzwi.

- A to kto? - zdziwiłem się. Zszedłem na dół i podeszłem do drzwi.

Spojrzałem przez judasza i zobaczyłem burze rudych włosów.  Szybko otworzyłem drzwi.

-  Salut, je ai une baguette! (fr. Cześć ,mam bagietkę! ) - zaśmiała się Merida

- Bonjour bonjour ce que vous apporte ? - zapytałem.

- A nic tak przyszłam kumpla odwiedzić ,chyba ,że kumpel nie chce - zaśmiała się Merida.

- Wchodz! - powiedziałem entuzjastycznie. - Jack dosłownie przed chwilą mówił mi ,że wrócicie na wakacje ,a do wakacji jeszcze miesiąc.

- A taaaaaaa........ Okłamałam ,go bo chcę na niego pułapkę zastawić - powiedziała Mer i zaśmiała się złowieszczo.

- Aaaaha.

- Przez cały miesiąc legalnie nie będę chodziła do szkoły. - powiedziała radośnie Merida.

- Zazdrszczę - odparłem

- Co ty kujon i nie chce chodzić do szkoły? Jakieś dziwne - zaśmiała się Mer.

- Oj bo ja nie jestem typowym kujonem Mer- wyjaśniłem.

Gadałem z Meridą do wieczora o 21 ,musiała iść do domu. Godzine później położyłem się spać.

2.

Perspektywa Czkawki

Tydzień do końca roku szkolnego

Nareszcie cudowny koniec lekcji!. Powlio jak zwykle wyszedłem ze szkoly. Dziś niestety Szczerbo nie przyjdziepo mnie. Jest u weta ,bo gdzieś łape wsadził i złamał. Moją uwage przykkuło jedno z aut stojących na parkingu i postać stojąca obok niego. Wybiegłem jako pierwszy przez bramkę szkolną i zatrzymałem się przed postacią. Przytuliłem ją.

- Tęskiniłem mamo - powiedzialem cicho. 

- Też tęskiniłam Czkawka - odparła mama.

Odsynołem się od niej i uśmiechnąłem.

- Jedziemy na pizzę? - zapytała mama.

- JASNE! - powiedziałem entuzjastycznie. Usiadłem w aucie na miejscu pasażera ,a mama na miejscu kierowcy. Po chwili byliśmy pod pizzerią. Z godzinę tam siedzieliuśmy. Potem pojechaliśmy do domu. Niestety ,krótko w nim pobyłem ,bo umuwiłem się z Meridą w skate parku. Złapałem deskorolkę , kask i pojechałem. Szybko się tam znalazłem. Merdia właśnie popisywała się trickami przed jakimiś licealistami i .... Dagurem. Gość kibluje w 1 licealnej od 2 lat. Przy nim Sączysmark to 1/100 atomu. Zagwizdąłem na palcach. Wszyscy na mnie spojrzeli ,a Mer podjechała na desce do mnie.

- Jedziemy? -zapytała.

Stanąłem na desce i po chwili SkatePark był już tylkp kropka na horyzącie miasta. 

- Patrz! - powiedziała Merida i wskazała na niebo. Przelatywał właśnie samolot który zaierzał lądować na lotnisku niedaleko. 

- I co z tego często lądują na lotnisku - stwierdziłem.

- Idioto spójrz na ogon samolotu - rozkazała Mer zatrzymując się przy słupie elektrycznym.

Na ogonie pisało " Hawaii"

- Hawaie? - zdziwiłem się. - A ten lot nie miał być za dwa dni?

- Roszpunka wróciła! Szybko! - powiedziała Merdia i pociągneła mnie w kierunku lotniska.

Po chwili staliśmy przed drzwiami budynku i czekaliśmy ,czy to napewno ten lot. Po chwili przez drzwi wyszła dziewczyna o dłuygich blond włosach w różowej sukience i japonkach. Merida chrząkneła. Dziewczyna spojrzała na nas. Podbiegła do nas i po chwili przytulała Meridę i mnie.

- Wielka Czwórka się kompletuje - zaśmiała się Roszpunka

- Dokładnie ,ale puść już nas. - odparłem. Punka nas puściła.

- Jack wraca za tydzień ,czyli szykuje się noc horrorów - powiedziała Entuzjastycznie Merida.

- Spoks - wtrąciłem

- KTOŚ cię pytał o zdanie?!?! - skarciły mnie obie dziewczyny.

- Emm idę do domu ok? - powiedziałem.

- Ehe - powiedziały dwie obecne..

Stanąłem na desce i pojechałem do domu. Po cichu wszedłem do środka i szybkim i cichym krokiem poszłedm do pokoju. Padłem na moje miszczowskie łóżko. Włączyłem laptopa i zacząłme przeglądać facebooka. Wzykle z niego nie kożystam i mam go dopiero od 2 miesięc a w ciągu tego czasu 3 razy tu zaglądałem. Mam kilka zaproszen do znajomych. Milutko.

Zaproszenia są od :

  1. Roszpunki
  2. Meridy 
  3. Jack'a

I od całej mojej klasy łącznie z gangiem Smarka. Dziwne ,ale nie narzekam.

Nawet nie wiem kiedy zasnąłem

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.