FANDOM


Czytałaś/eś moje opowiadanie?
 
31
 

Ankieta stworzona dnia sie 18, 2014, o godzinie 18:08.
Oddanych głosów: 31

Opowiadanie Zwiadowcy 2

Witam, jest to moje drugie opowiadanie (a właściwie druga część pierwszego).

Jest to kontynuacja Opowiadania Zwiadowcy 1


Miłego czytania, życzę!


Wstęp:

  • Fabuła nawiązuje do filmu Jak Wytresować Smoka 2. (Zaczyna się na początku JWS2)
  • Wszyscy jeźdźcy mają 20 lat.




Rozdział XIV     (Wyścig 2)

Był dość zimny dzień, początek zimy. Jeźdźcy na rozgrzanie się zorganizowali wyścig (taki jak w JWS2). Wygrywali bliźniaki - a właściwie Szpadka, ponieważ Śledzik i Sączysmark dawali jej wszystkie owce. Rafał nie mógł się wczuć w wyścig, przez co tak jak Astrid przegrywał, a Czkawka odkrywał nowe tereny. Przyszła pora na czarną owce, dzięki której Astrid, albo Rafał mogli wygrać. Pyskacz wystrzelił ją z katapulty w powietrze, Astrid miała zamiar złapania tej owcy, niestety Śledzik był bliżej... aż tu nagle z nikąd pojawił się Rafał, Phantom był w lepszej kondycji niż Rafał, złapał owce i polecieli ją wrzucić do swojego "koszyka" (nwm jak to nazwać). Astrid podleciała do nich i chciała zabrać Phantomowi owcę, ale smok zrobił unik i wrzucił owcę na swoje miejsce... no... prawie.

-Stocik: Astrid wygrywa wyścig!

-Rafał: Tak! ...Chwila, co!?

Astrid i Rafał szukali wzrokiem czarnej owcy, była ona w koszu Astrid.

-Rafał: Eee... Phantom coś ty zrobił...

-Astrid: Tak się wygrywa! - Powiedziała zadowolona.

 

Astrid na grzbiecie Wichury przyleciała do Czkawki i siada obok niego. Zapytany, dlaczego nie brał udziału w zawodach, chłopak wyjaśnia, że uciekł przed ojcem, który tego ranka uświadomił mu spoczywające na nim brzemię przejęcia tytułu wodza. Dziewczyna jest zaskoczona i szczęśliwa, Czkawka jednak nie czuje się dość dojrzały, by zostać głową klanu.

Ich rozmowa zostaje przerwana, gdy chłopak zauważa w dali Swędzipachy dym. Przyjaciele lecą tam na swoich smokach.

 

Gdy docierają do tajemniczego miejsca, widzą spalony las, a chwilę później ogromną lodową górę o nienaturalnym kształcie. Nagle Wichura zostaje schwytana w sieć. Szczerbatek łapie spadającą Astrid i leci na ratunek smoczycy. Dwójka jeźdźców zauważa grupę wojowników, na czele których stoi mężczyzna o imieniu Eret. Zdradza, iż służy łowcy smoków, Drago Krwawdoniowi. Oskarża również Czkawkę o nakłonienie ogromnej, ziejącej lodem bestii do zniszczenia twierdzy Drago. Chłopak zaczyna podejrzewać, że istnieje jakiś inny smoczy jeździec i wraca na Berk, uciekając jednocześnie przed sieciami Ereta.

 

Natomiast w tym czasie Rafał dopracował coś co zrobił już wcześniej - tak zwany spadochron. Oraz zrobił coś typu kamuflażu, była to siatka w kształcie peleryny z kapturem, pokryta liśćmi, kępkami trawy i mchu. A że zima była za pasem, to chłopak zrobił następny kamuflaż, ale nie z siatki tylko z białego materiału.

 

Czkawka z Astrid opowiedzieli jeźdźcą, Pyskaczowi i Stoickowi o tym co ich spotkało...


Rozdział XV     (Straszna Wyspa)

-Stocik: Oj, nie dobrze. - Powiedział po wysłuchaniu Czkawki.

-Czkawka: Ale kim jest ten Drago jakiś tam?

-Rafał: Proponuję rozpocząć patrole.

-Stoick: Wręcz przeciwnie, zakazuje latania!

Rafał przewrócił oczami, wsiadł na Phantoma i polecieli.

-Astrid: W sumie... Rafał ma racje.

-Stoick: Co proszę!? Sprzeciwiacie się mi?

Astrid najwyraźniej rozzłościła wodza, wolała nie przebywać w jego towarzystwie gdy jest zły, poleciała za Rafałem, a za nią Czkawka.

-Sączysmark: Chyba powinnyśmy lecieć z nimi...

-Stoick: Nie! Ja jestem wodzem i macie tu zostać.

Pozostali jeźdźcy zrezygnowali z lotu.

Czkawka, Astrid i Rafał lecieli bardzo szybko, wlecieli w jakąś mgłę i dosłownie przed nimi pojawiła się góra, Phantom zrobił unik do góry... zahaczył łapą o kamień i się rozbili - na szczęście nikomu nic się nie stało, Szczerbatek ominął ową górę wpadając na drzewo i niszcząc protezę ogona, natomiast Astrid myślała że Wichurka się zderzy z górą, więc zamknęła oczy... poczuła że upadła, otworzyła oczy i zobaczyła Rafała który do niej podszedł.

-Rafał: Żyjesz?

-Astrid: Taak. Gdzie Wichura?

-Rafał: Nie widziałem jej, Phantom też znikł.

-Astrid: A Czkawka?

-Rafał: Też leciał? Nie widziałem go...

Mgła ograniczała widoczność do 15 metrów. Rafał poszedł na klif, a za nim Astrid.

-Rafał: Znajomo wygląda ta wyspa. - Powiedział przyglądając się ruinom wioski.

-Astrid: To wyspa Legi Cudzoziemskiej...

-Rafał: Pamiętasz ją?

-Astrid: Tak.

-Rafał: Ostatni raz jak ją widziałem była cała spalona, a teraz jest tu tak zielono, ruiny porosły rośliny.

-Astrid: Niesamowite.

Zbliżała się noc, a po smokach i Czkawce ani śladu...


-Rafał: Co robimy?

-Astrid: Trzeba znaleźć smoki i Czkawke.

-Rafał: To się rozdzielamy?

-Astrid: Yy... no nie wiem, noc się zbliża. A poza tym w grupie raźniej.

Rafał się uśmiechnął.

-Rafał: Trzeba zejść jakoś z tej góry... chwila, ja mam spadochron, to sobie zeskoczę.

-Astrid: A ja?

-Rafał: Mogę cię zabrać.

-Astrid: A testowałeś go?

-Rafał: Nie...

-Astrid: To dzięki, sama sobie poradzę.

-Rafał: Spotkamy się przy tych ruinach.

-Rafał podszedł na klif, a Astrid szukała ścieżki prowadzącej na dół. Rafał skoczył, a że było bardzo wysoko, to pozwolił sobie na wykonanie kilku salt, tuż nad ziemią otworzył spadochron, nie wiedział za bardzo jak się nim steruje, zanim to odkrył było za późno, rozbił się o drzewo, rozcinając sobie czoło i tracąc przytomność. Po kilkudziesięciu minutach zeszła Astrid - a właściwie częściowo spadła, obijając się trochę. Nie widziała nigdzie Rafała, nagle zobaczyła jego spadochron na drzewie, podeszła bliżej a Rafał leżał nie przytomny pod drzewem. Gdy Rafał się ocknął była już noc, Astrid siedziała na ruinie jednego domku i rozmasowywała bolące ją miejsca.

-Astrid: Cały jesteś?

-Rafał: Tak, a tobie co się stało?

-Astrid: Częściowo spadłam. A ty? To jest polana bez drzew, to było jedyne drzewo na niej, a ty akurat na nie wpadłeś, niesamowita celność...

-Rafał: Ee... - Nie wiedział co odpowiedzieć, po czym wszedł na drzewo, ściągnął spadochron, na szczęście nie podarł się, poskładał go i schował.

-Astrid: Co robimy? Ta noc jest tutaj trochę straszna...

-Rafał: Trzeba znaleźć smoki, a potem poszukamy Czkawki.

Rafał i Astrid chodzili po lesie szukając smoków i mieli wrażenie że ktoś ich obserwuje, a nawet za nimi idzie...

Rafał szedł sobie na luzie, nie trzymał broni, natomiast Astrid trzymała siekierkę i była gotowa do walki. Ze strasznego lasu weszli w jeszcze bardziej straszny las, a po smokach i Czkawce nadal ani śladu... I wtem coś usłyszeli - właściwie to Rafał usłyszał.

-Rafał: Słyszałaś? - Po chwili ciszy dodał: Astrid? - Odwrócił się i dziewczyny nie było...

-Rafał: Co jest!?

Rozejrzał się i nic, na ziemi szukał śladów, wyglądało na to że Astrid po prostu znikła. Rafał dostał gęsiej skórki ze strachu, nie wiedział z czym ma do czynienia i jaką broń wyciągnąć, czy kusze - do walki na duże dystanse, czy miecz - do walki w zwarciu (na bliski dystans). Zdecydował że wyjmie bagnet (nóż) - może nim rzucić w cel znajdujący się dalej, oraz walczyć w bliskim kontakcie.

Chłopak znowu coś usłyszał i wyczuł kogoś z tyłu, odwrócił się i uderzył go w twarz powalając ofiarę która trzymała jakiś kij (taki solidny jak np: bejsbolowy), gdy ofiara upadła, zobaczył następnego przeciwnika który "leciał" na lianie i wyczuł trzeciego napastnika za nim, odskoczył w bok, wróg który "leciał" na lianie dostał w brzuch kijem od tego co stał za Rafałem tak mocno że broń się złamał, pierwszy przeciwnik który dostał w twarz, szybko złapał za swój kij i z zaskoczenia uderzył nim Rafała w tył głowy gdy chciał wstać - w skutek tego stracił przytomność.

Gdy Rafał odzyskał przytomność, był przywiązany do drzewa, tak jak Astrid i... Czkawka, a smoki były w sieci, uśpione...

Astrid i Czkawka już prowadzili "dyplomatyczną" rozmowę z jakimś facetem i z jego czworgiem ludzi. Ten facet to nikt inny niż Łowca Smoków Eret - Syn Ereta.

-Eret: Rafał?

-Rafał: Eret?

Eret podszedł do Rafała, rozwiązał go i pomógł mu wstać.

-Eret: Sorry za moich kumpli że cie tak potraktowali, kazałem im złapać wszystkich którzy się tu pojawią, widocznie cie nie poznali.

-Astrid: Ee... Rafał, masz nam coś do powiedzenia?

-Rafał: Yy... tak, Eret i jego towarzysze też byli w Legi Cudzoziemskiej, byli jednymi z lepszych Komandosów. Nie mówiłem wam tego?

-Czkawka: Nie...

-Eret: Znasz ich?

-Rafał: Nie poznajesz Astrid? Też była w Legii.

-Eret: Astrid? Aa... wy jesteście z Berk.

-Rafał: Czemu uśpiliście nam smoki? I nas złapaliście, oraz czemu polujecie na inne smoki?

-Eret: No bo widzisz, Drago panuje nad smokami, ma swoją smoczą armię, woleliśmy się mu nie sprzeciwiać.

-Astrid: Oni służą Drago...

Eret rozwiązał także Astrid i Czkawkę, oraz uwolnił z sieci smoki, które były nadal uśpione. Czkawka podszedł do Szczerbatka i ocenił uszkodzenia protezy ogona, na szczęście Eret miał coś co się przydało Czkawce, po chwili ogon Szczerbatka był jak nowy.

Smoki powoli zaczęły się budzić...

-Eret: Ja cie, temu dużemu daliśmy dwie dawki... a obudził się jak po jednej. To jest Phantom tak? Twój smok, Rafał?

-Rafał: Taa, zgadza się.

Gdy smoki się obudziły rzuciły się ucieszone na swoich właścicieli, liżąc ich. Eret gdy to zobaczył był zszokowany, wreszcie dostrzegł piękno smoków.

-Eret: Niesamowite, kto by się spodziewał że te bestie ziejące ogniem, mogą być najlepszymi przyjaciółmi człowieka...

-Rafał: No... a ty je łapiesz dla Drago...

-Eret: Więc teraz je uwolnię.

Nagle usłyszeli głos: Ja ci pomogę. I z zza krzaków wyszedł jakiś smoczy jeździec w masce, a za nim jego smok.

-Czkawka: Kim jesteś?

Tajemniczy jeździec podszedł do Czkawki, przyjrzał się jego bliźnie na brodzie, po czym się odsunął ściągając maskę i mówiąc: Czkawka...

-Czkawka: Ee... znam cię?

-Tajemniczy jeździec: Nie, ale matka nigdy nie zapomina.

Czkawka i Astrid się zdziwili, a Eret i Rafał stali sobie opierając się o drzewa jakby nigdy nic.

Po tym jak Czkawka i Valka sobie wszystko wyjaśnili (tak jak w JWS2) przylecieli pozostali jeźdźcy, oraz Stoick i Pyskacz. Później Valka ze Stoickiem sobie wszystko wyjaśnili, a w tym czasie Szpadka próbowała poderwać Ereta.

Potem Valka zabrała wszystkich do Smoczego Sanktuarium, gdzie jeźdźcy (Rafał, Astrid, Sączysmark, Śledzik, Mieczyk, Szpadka i Eret z kolegami) podziwiali nowe gatunki smoków i się z nimi bawili. Natomiast Czkawka, Pyskacz, Valka i Stoick - tak jak w JWS2, taniec itp.

Koniec piętnastego rozdziału. (Przepraszam za błędy, jeśli jakieś były - ale nie powinno być.)

Opowiadanie jest zakończone / zawieszone.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.