FANDOM


Scenariusz
Scenariusz
Niniejsza strona jest scenariuszem danego filmu/odcinka.
Powrót do artykułu
Concept toothless

Czkawka: Wybacz, maluchu! Nie chciałem. No, bardzo ładnie. Szybciej, mordko. I o to chodzi! Jeszcze, jeszcze, jeszcze szybciej. Ziu! Nur! Łuhuhu! To było piękne. Dobra, też nie przepadam za wodą, ale trzeba się rozwijać, pamiętasz? Element zaskoczenia to podstawa.

Astrid: Pięknie!

Śledzik: Hej! Mogłem to przewidzieć.

Astrid: Jednym słowem, panowie, trzy zero.

Sączysmark: O, a ja się nie zgadzam. To nie fair i już. Czarujesz go tymi swoimi brązowymi oczkami.

Heathera: Zielone są.

Sączysmark: Tym gorzej.

Astrid: Proszę, proszę, proszę. Kogo nam tu przywlekła Nocna Furia?

Czkawka: Hahaha, no prześmieszne.

Heathera: A tak swoją drogą, strasznie katujesz Szczerbatka. Chwila oddechu, pamiętasz?

Czkawka: Jasne... Odetchniemy, jak pozbędziemy się Viggo.

Dagur: Chcesz skrzywdzić drania? Jestem za.

Heathera: Dagur?

Dagur: A nie mówiłem, że wrócę? Och, ommm, ale dobre! Wysmażone w punkt. Hm. Dokładnie tak jak lubię.

Heathera: Smacznego.

Czkawka: No, to mów, jak skrzywdzić Viggo.

Dagur: Haha, jasne, że siostra smażyła. Kulinarne talenty mamy we krwi. Uu, założę się, że kurczaczka robisz pierwsza klasa.

Mieczyk: Hej, kolego. Ani słowa o kurczakach w pięciu smakach. Bo się kura obrazi. Ma lekkiego kręcioła, rozumiesz

Dagur: Wybacz, przyjacielu - i przyjaciółko. Po prostu... od tylu dni nie dojadamy, że o jedzeniu moglibyśmy w nieskończoność. Prawda, że głodowaliśmy, Demolku? Nie rzucamy się, przyjacielu. A maniery to gdzie się podziały?

Czkawka: Słuchaj, to co z tym Viggo?

Dagur: A, tak. Viggo. Spotkała mnie dziwna rzecz, kiedy tak szukałem po świecie Oswalda Zgodnopysznego.

Heathera: Co ty mówisz? Chcesz powiedzieć, że szukasz ojca?

Dagur: No bo, skoro ja go nie zabiłem i ty go nie zabiłaś, to pewnie jeszcze żyje sobie... gdzieś tam. No ale właśnie - latam i szukam tatuśka, i trafia mi się taki śmieszny Łowca Smoków. Proszę was, malutki taki, chudziutki, tak jakby... twojej postury, braciszku.

Czkawka: Hm.

Dagur: Bez urazy. Ale co, wystarczyło chłopaczka nastraszyć i wszystko wygadał. Gorzej, potem to już musiałem go wręcz podduszać, żeby gość przestał paplać.

Mieczyk: O! Takie uduszenie to jest to, co lubię. Nie ma chyba nic lepszego- agh... Ale nie tak... ugh... hy, tak bardziej wolę.

Czkawka: To co ten Łowca powiedział ci o Viggo?

Dagur: Powiem, jeśli nazwiesz mnie bratem. Proszę, raz tylko. Proszę. No dobra, dobra, pośmiać się nie można nawet? Zdradził mi, gdzie Viggo trzyma złoto.

Astrid: Co?

Mieczyk: Nieźle.

Dagur: I o ile dobrze pamiętam, część tego złota...

Astrid: Należy do Berk.

Dagur: Bingo.

Czkawka: Moglibyśmy odzyskać złoto i rozwalić Viggo za jednym zamachem. Na smoki.

Dagur: A, jeszcze jedna rzecz. Jak już odzyskacie swoje złoto, to pozwolicie, że zaanektuję parę worków dla siebie. Przyda nam się złoto, bo ruszamy na poszukiwania ojca i nareszcie staniemy się jedną, wielką, szaloną rodziną.

Heathera: Agh, tak, tak, braciszku. Chyba coś ci się jednak pomieszało w tej główce.

Dagur: Kiedy ja nie żartuję. Po to wróciłem.

Mieczyk: Ale... jak zabierze Heatherkę, powiedzcie mi proszę, co my będziemy jeść? A jeśli padniemy z głodu? Padniemy i nie wstaniemy już.

Śledzik: No przecież nas nie zostawi. Jest jedną z nas. W końcu.

Astrid: Hej, wszystko gra?

Heathera: Ech. Bo Dagur myśli, że co? Że nagle rzucę wszystko i jakby nigdy nic ruszę z nim w świat szukać ojca? Nawet... nawet nie zapytał, czy chcę.

Astrid: Dagur to Dagur.

Heathera: Nie, nie polecę z nim, w życiu. Jestem Jeźdźcem Smoków i kropka.

Dagur: Berserkowie i Jeźdźcy Smoków, niech nasza pierwsza misja zakończy się obfitym plonem! Hahahaha! Tak jest!

Śledzik: E, chwileczkę. Z tego, co tu widzę, z Berserków tylko ty jesteś.

Czkawka: Uwaga, uwaga, ustawiamy się w szyku. Pamiętajcie, że to wyspa Viggo, więc wszystkiego się można spodziewać. Co jest?

Sączysmark: No, pusto jak w grobie. Tego się nie spodziewałem.

Czkawka: Jesteś absolutnie pewien, że to właśnie ta wyspa?

Dagur: Pewnie, że pewien. A jeśli Viggo zabrał złoto? Przebiegły jest.

Czkawka: Hm. Coś mi się tu nie podoba.

Śledzik: Czkawka, kiedy to niezwykłe znalezisko. Pozostałości po starożytnych wikingach. Nie dotykać!

Sączysmark: Och!

Śledzik: Nie przylecieliśmy tu burzyć, ale budować lepszą przyszłość.

Sączysmark: Proszę cię, rybciu, gdyby trzymał tu złoto, postawiłby na straży z tysiąc atletów.

Czkawka: Hm.

Śledzik: Hm. I kończą się ślady.

Sączysmark: Ja tam złota nie widzę, a ty widzisz złoto? Widzi ktoś jakieś złoto?

Czkawka: Powtórzę się: wszystkiego można się spodziewać.

Dagur: Braciszek ma ochotę? Czy mogę ja?

Czkawka: Agh.

Dagur: Och, i jesteśmy już tak blisko. Czujesz ten dreszcz? Jak zdobędziemy złoto, to się dopiero zacznie.

Czkawka: Nie pakujemy się w paszczę lwa. Na sto procent założył masę pułapek.

Mieczyk: Nie lękaj się, nieustraszony wodzu nasz. Szpadka i ja wyczujemy pułapki z kilometra. Bo nikt nie ma tego wyczucia, co my.

Czkawka: A. W porządku. Możecie iść zerknąć, ale ostrożnie.

Mieczyk: Skup się, bo musimy przechytrzyć chytruska. Uwaga na liny przy ziemi! Hm... Taki jesteś bystry, Viggo? Hy, spadające siekiery! Rozejrzyj się. Są siekiery czy nie?

Szpadka: Pusto.

Mieczyk: Pusto, bo mierzą do nas właśnie... z tysiąca kusz!

Szpadka: Ła! Nic się nie dzieje. Facet nie jest głupi.

Mieczyk: Hm. Chwila moment. Wiedziałem! Zasłona dymna. Yy-ee-hy-oo! Aj a, moje- ekhe, ekhe, hy...

Szpadka: Oj weź już, to ja byłam. Od rana mam jakąś niestrawność.

Mieczyk: Iaa...

Czkawka: Wystarczy, znikajcie stąd. Mam lepszy pomysł.

Szpadka: Ee, yy.

Czkawka: Z całej siły, mordko. Nie no, czemu? Hoh, pewnie zbrojone czy coś.

Dagur: Próbowałeś i-i nie wyszło. Teraz pobawimy się jak Berserkowie. Dobrze mówię?

Heathera: Jak Berserkowie? W sensie będzie coś szalonego, tak?

Dagur: Nie! Czemu wszyscy myślą, że Berserkowie to wariaci? My po prostu wkładamy we wszystko masę serca. Lubimy chadzać na całość. Pełne oddanie i pełne poświęcenie dla swoich. Chcecie wiedzieć, jak Berserkowie załatwiają takie sprawy? Pokaż im, Demolku, pokaż, co potrafisz! Demolicja. Łou-łou-łou-łou-łooo! Już nie takie smokoodporne, co? Brawo, Królu Demolki! A to był Berserkowy okrzyk bojowy.

Heathera: A!

Dagur: Idzie głęboko ze środka, aż z przepony. Nauczysz się.

Astrid: Och. No, świetnie, to się spóźniliśmy. Viggo zabrał złoto.

Czkawka: Nic z tego nie rozumiem. Żadnych strażników, żadnych pułapek...

Astrid: Mm... To znaczy, że co?

Czkawka: Uznaliśmy, że ślady prowadzą tutaj, gdzieś jakoś stamtąd. Śledzik, jak ci się widzi głębokość?

Śledzik: Dziwnie dość, bo w tę stronę są głębsze, a w tamtą jakby płytsze.

Czkawka: Czyli co - ktoś przywiózł tu złoto, wyładował i dalej już niósł pieszo. A skarbiec to tylko zmyłka. Słuchajcie, złoto musi być gdzie indziej.

Dagur: No i dobra. Rozdzielamy się. Szybciej pójdzie. Łowcy mogą pojawić się w każdej chwili. Berserkowie przeszukają północ, Jeźdźcy Smoków biorą południe.

Śledzik: Przepraszam, ja idę z nimi.

Czkawka: Zgoda. Co trzy głowy, to nie dwie. Nie próbujcie latać. Jak coś znajdziecie, dawajcie znaki.

Heathera: Jasne.

Dagur: No to idziemy. Nareszcie mamy chwilę, żeby pogadać o przyszłości. Jak tylko złapiemy trochę złota, ruszymy prościutko na wschód. Znam tam pewnego typa, który może coś wiedzieć o ojcu.

Heathera: Ech, czekaj, chwila chwila. Zwolnij trochę. Słuchaj, wpadasz w moje życie jak nabuzowany Miażdżytłuk na smoczymiętce i zarzucasz mnie furą wielkich planów - stop!

Dagur: Tyle czasu byłem sam, sam jak ten palec, wiesz? I uwierz mi, to wcale nie było fajne.

Heathera: No co ty nie powiesz.

Dagur: Przecież ja wiem. Kiedy zrozumiałem, co musiałaś przeżywać przez te samotne lata, poczułem, że muszę coś zrobić. No bo dobra - ja mam Demolka, ty masz Szpicrutę - ale to jednak nie to samo, co rodzina. Taka prawdziwa rodzina.

Heathera: Może trzeba było o tym myśleć, zanim zniszczyłeś mi życie.

Dagur: Nie wiem, czy mi kiedykolwiek wybaczysz, ale żałuję tego dzień w dzień i tak chciałbym cofnąć czas. Byłem młody, byłem głupi...

Heathera: I szalony. I okrutny.

Dagur: No dobra, zasłużyłem. Ale teraz chcę, żeby było jak trzeba. Nie widzisz tego? Mam szansę - mamy szansę - odtworzyć nasze wielkie plemię. Wiesz, że rodzina powinna trzymać się razem. Przemyśl to proszę. Chyba już pora do domu.

Sączysmark: Nie, pod kamieniem nic. I tam nic. Łoł, patrzcie tam! Tam też nic.

Szpadka: Przynajmniej wiemy, gdzie nie ma, nie?

Astrid: Czkawka...

Czkawka: Nic nie mów.

Astrid: Przetrząsnęliśmy całą wyspę, nic tu nie ma.

Czkawka: Nie mów tak. Musimy znaleźć złoto. Viggo się wtedy nie pozbiera, a Berk zacznie normalnie żyć.

Astrid: Proszę cię, przecież ja to wszystko wiem, ale skąd weźmiemy złoto, skoro-

Czkawka: Jest tutaj. Bo musi być. Znasz Viggo, te jego sztuczki i numery. Muszę pomyśleć, przechytrzyć go.

Łowca1: Tylko powoli.

Łowca2: Już ty mi nie mów, co mam robić. Sam dobrze wiem, jasne?

Łowca1: Powoli, powiedziałem, bo wywalisz.

Czkawka: Łowcy.

Astrid: Zakopali złoto?

Czkawka: Ćśś.

Śledzik: Och...

Dagur: Nie musisz się spinać. Ja tam wejdę. Mroczne jaskinie wprawiają w nastrój błogiej relaksacji. Złotko, złotko, złotko, złotko, złotko, złotko!

Heathera: To...

Śledzik: Ten.

Heathera i Śledzik: Hahaha.

Śledzik: Oj, ojejku. No bo ja wiem, że Dagur jest twoim bratem, takim prawdziwym, ale my jesteśmy twoją rodziną. No bo - jesteś Jeźdźcem, jesteś jedną z nas, potrzebujemy cię. A tak naprawdę to... ja cię potrzebuję.

Heathera: Yhmm.

Dagur: Łooh! Nie ma złota, nie ma złota, nie ma złota! Ych, ze Straszliwcami w ogóle nie da się medytować! Co robicie?

Heathera: Hm-hm.

Łowca1: Łap za łopatę!

Łowca2: Masz mnóstwo miejsca. Pchnijże, człowieku!

Łowca1: Och.

Astrid: Jakieś pomysły?

Czkawka: Hm.

Sączysmark: A, a-a...

Szpadka: Y-y...

Mieczyk, Szpadka i Sączysmark: A-psik!

Łowcy: Hy!

Czkawka: Lecimy, mordko! Mamy ich.

Łowcy: Hehehe.

Czkawka: Nie!

Łowca1: Bardzo pięknie. O to chodziło.

Czkawka: Ych... A!

Ryker: No proszę, co my tu mamy. Jaka miła niespodzianka, hehehe!

Śledzik: Oj, nie jest dobrze. Bardzo nie jest dobrze.

Dagur: Heh, zabawne. Kiedy ja ścigałem Czkawkę, nigdy mi się tak nie dał złapać.

Heathera: Viggo.

Viggo: Złoto?

Ryker: Bezpieczne. Ani śladu pozostałych jeźdźców. Myślę, że może-

Viggo: To nie myśl, szukaj dalej. Muszą gdzieś być. A Czkawkę chcę widzieć u siebie. Mam z nim do pogadania.

Heathera: Nie możemy tak siedzieć i nic. Trzeba ich ratować, i to już, bo jak nam Viggo odpłynie...

Dagur: Berserkowa akcja ratunkowa? Oj, mam już ja plan.

Śledzik: Nie. Jeźdźców Smoków ratują Jeźdźcy Smoków. Znam Czkawkę całe życie, jest moim najlepszym przyjacielem. W życiu jeszcze nie zawiódł, kiedy go potrzebowałem. A teraz on potrzebuje mnie. Będziemy działać mo mojemu.

Dagur: Hy... Kiedy to... po prostu było piękne. Po prostu piękne.

Łowca1: Zamknąć ich dobrze, żeby nam nie uciekli.

Łowca2: Tak jest!

Viggo: Usiądź, proszę.

Czkawka: Postoję. Ach!

Viggo: Wybacz mu, proszę. Jest w gorącej wodzie kąpany, brakuje mu manier.

Ryker: Ach.

Viggo: Nawet, gdybyście spędzili na wyspie miesiąc z okładem, i tak nie znaleźlibyście złota.

Czkawka: Tak? Taki jesteś pewien? A może jeszcze cię kiedyś czymś zaskoczymy.

Viggo: A, chcesz powiedzieć, że leci odsiecz? Chyba sobie śnisz, haha haha haha.

Astrid: Ach, kurczę, musimy się stąd jakoś wydostać. No dobra, to się nie przyda.

Sączysmark: Oj, marnujesz tylko czas. Zamknęli nas, a jak się kogoś zamyka, to nie po to, żeby się wypuścił. Ty chyba jednak za bystra to nie-

Astrid: Ach. A jednak się przyda.

Śledzik: Mamy ich! Wy zaatakujecie boczne łodzie, my ze Sztusią zaopiekujemy się Viggo. Zrozumiano?

Dagur: Ommmmmm...

Łowca1: Jeźdźcy smoków!

Łowca2: Atakują!

Łowca3: Do broni!

Łowca4: Jeźdźcy atakują!

Łowca3: Tutaj!

Śledzik: Dawaj, mała!

Łowca: Damy radę!

Heathera: Ych!

Dagur: Mmm... Ooooo!

Łowca1: Tym razem się uda!

Łowca2: Strzelajcie!

Łowca3: Ładuj, ładuj!

Dagur: Oioioi! Hm-hm. Łuhuhuhu, mało brakowało. Ooohahaha!

Viggo: No proszę. Twoi przyjaciele jednak przylecieli. Cóż za lojalność. A ja ledwo jestem w stanie ujażmić własnego brata.

Czkawka: Dowiem się do czego zmierzasz?

Viggo: Wydaje ci się, że po wszystkim, co przeszliśmy, odkryję przed tobą wszystkie karty? Otóż, Czkawko, z pierwszego rzędu będziesz oglądał śmierć swoich przyjaciół i smoków.

Dagur: Ognia! Ognia!

Śledzik: Co? Smokoodporne statki?

Łowca: Katapulty!

Dagur: Łu! No dobra, plan nie wypalił. Ktoś ma jakieś inne pomysły? Bo ja miałem jeden, ale skrytykowaliście.

Heathera: Wiesz co? Może... może spróbujemy zrobić tak, jak chce brat?

Śledzik: Powiedziałaś "brat"?

Heathera: W sumie - co mamy do stracenia?

Dagur: Właśnie! Atak w stylu Berserków!

Łowca1: Lecą atakować.

Łowca2: Poczekajcie, aż się zbliży!

Heathera: Ale... na pewno się uda?

Dagur: Siedzimy w tym razem, jak brat i siostra! Co się ma nie udać? Latająca Demolicja!

Łowca: Hy? Ee...

Dagur: Łuhahaha! A nie mówiłem? Jesteśmy dla siebie stworzeni! Łuhuhahałuou!

Heathera: Hahaha! No dobra, to teraz runda druga.

Sączysmark: Ołoł!

Astrid: Zabierzcie mu klucze!

Sączysmark: Nie no.

Łowca: Ups. Yy? Yy? Ach!

Astrid: Ha! Znikamy!

Dagur: Teraz ich wykończymy. Jesteś ze mną?

Heathera: Iiia, iia-iia!

Dagur: Istna dla uszu muzyka!

Heathera: Teraz, Szpicruta!

Dagur: To było za Oswalda!

Heathera: Hahaha!

Czkawka: He, he... A! Łoł.

Heathera: Pięknie, wygraliśmy!

Dagur: Berserkowie potrafią, co? Hohohahahaha! Kocham cię, dziewczyno!

Heathera: Hahahaha!

Astrid: Szczerbatek?

Łowca1: Hej!

Czkawka: No nie. Hej, dzięki! Szczerbek! Łuhuhu!

Astrid: Tak jest, hahaha! Ale jak ty w ogóle na to wpadłeś?

Czkawka: A już ci wszystko mówię. Po pierwsze: ślady do skarbca były jakieś dziwne. Po drugie, Łowcy mieli łopaty i kilofy, jakby coś budowali. Ale w końcu zdradził się sam Viggo. Dość niefrasobliwie pokazał mi swoją mapę. Wyobraźcie sobie, że nie było na niej żadnych ruin. Dawaj, mordko.

Śledzik: Ja cię.

Astrid: Ukrył złoto kompletnie na widoku.

Czkawka: Bardzo ładnie.

Heathera: Muszę z nim lecieć.

Śledzik: No wiem.

Heathera: Beze mnie sobie nie poradzi.

Śledzik: Bo rodzina jest najważniejsza, a to twój brat. Odkąd pamiętam, szukasz domu i swojego miejsca na świecie. Mam nadzieję, że wreszcie znajdziesz spokój. Ale pamiętaj, że zawsze - zawsze będę na ciebie czekał.

Heathera: Mm... Dziękuję.

Dagur: Zatroszczę się o nią.

Śledzik: No ja myślę.

Astrid: Uważaj na siebie.

Czkawka: I daj znać, jak znajdziesz ojca.

Heathera: Obiecuję. Bardzo wam dziękuję. Za wszystko.

Dagur: Niech bogowie was mają w opiece, przyjaciele.

Heathera: Aa, iia-iia!

Dagur: Ło-ououou!

Astrid: Hej. Kiedyś wróci.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.