FANDOM

Użytkownik Fandomu
  Wczytuję edytor...
  • to mam takie jedno pytanie: pamiętasz to forum pbf, które jakoś rok temu polecałeś? Jeśli grasz tam jeszcze, to zdradzisz kim?

      Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
  • https://www.facebook.com/events/207635943057695/

    Jak coś, to jestem otwarta na propozycje i pytania C:

      Wczytuję edytor...
    • Słodko :) Dziękuję, pewnie niedługo dorwę jakiś abstrakt.

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
  • To w sobotę mam czas ;)

      Wczytuję edytor...
    • Zobacz wszystkie odpowiedzi (7 odpowiedzi)
    • Nie wiem o której, ale raczej po południu, żeby za wcześnie się nie zrywać :D

        Wczytuję edytor...
    • Ok :) Jak coś to dostępny będę od 11 :)

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
  • Słońce powoli zachodziło. A raczej ściemniło się jeszcze bardziej, gdyż przez ciemne chmury słońca nie było widać. Przez cały dzień podróży padało. Jeźdźcy byli więc zmęczeni i przemoczeni niemal do suchej nitki. Było zimno i wiało. Dość złowieszczo...
    Na domiar złego na horyzoncie pojawiła się wyspa. Świątynia Hel.
    Świątynia zajmowała niemal całą wyspę. Nie była jednak duża. Tylko południowy brzeg wyspy posiadał plażę. Reszta nadbrzerza składała się bowiem z wysokich klifów. Na całej wyspie nie było nawet źdźbła trawy. Wszystko było zbudowane z ciemnej, magmowej skały. Gdzieniegdzie jednak rosły pojedyńcze krzaczki różnorakich dziwnych roślinek. Z magmowych skał wystawały potężne kryształy ametystu. W samym centru wyspy, znajdował się posąg Hel naturalnych rozmiarów. Przed posągiem umiejscowiony był mały ołtarz. Wszędzie, gdzie tylko się dało leżały kości. Kości ludzi i smoków. Uwagę jeźdźców przyciągnęły jednak gnatochrupy widoczne z dość daleka. Były ich dziesiątki. Siedziały one spokojnie na wyspie. Z wysokości zaczęła być również widoczna postać. Człowiek siedział przy cielsku smoka. Smoka, który z pewnością gnatochrupem nie był. Smoki jednak, nie wyrządzały mu żadnej krzywdy. Ot, egzystowały sobie obok niego.

      Wczytuję edytor...
    • Zobacz wszystkie odpowiedzi (127 odpowiedzi)
    • XD moim jedynym portalem społecznościowym jest wattpad, no chyba, że mogę liczyć wikię. Co cię skłoniło do myślenie, że mam GG?

        Wczytuję edytor...
    • No cóż, pisałem do Ciebie już w tej sprawie, więc wiesz czym jest ta propozycja. Ale można fajnie sobie pogierkać. Co prawda forko mam na myśli inne (dopiero powstające) więc start od zera i możliwość zostania naprawdę skokszoną postacią

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
  • OOC: No dobra. To teraz spróbujmy to jakoś ładnie uporządkować. Mój odpis i odpis każdego z graczy. Jedna reakcja. Rozmowy oczywiście do woli. Ale przykładowo. Gdy daję odpis, że coś się dzieje (atakuje Was banda małych owłosionych małpek) każdy odpisuje swoją jedną reakcję (ucieka, chowa się, tratuje pozostałych, atakuje z pianą na ustach - oczywiście fajnie będzie jak będzie to barwniej opisane :)). A jak daję odpis jak ten tu poniżej, ustalacie szczegóły między postaciami ile chcecie i jak podejmiecie akcję (np. wyrusziecie w podróż) to ja dopiero daję kolejny. Nie zapomnijcie załadować wilka na smoka ;)

    Hlodgar

    Akt 2 scena 1

    Mapa od Czkawki prezentowała się dość czytelnie. Berk był oznaczony gdzieś na jej dole. Wyspy, znajdujące się mniej więce 12 godzin drogi od Berk na północny zachód były podpisane jako "Pewna śmierć". Świątynia Hel znajdowała się kilka godzin drogi od nich, dalej na północy zachód. Czkawka narysował sugerowaną drogę, omijającą owe wyspy. Jako sugerowany postój oznaczył małą wysepkę kilkanaście godzin na wschód od "pewnej śmierci". Miejsce oznaczył jako "w miarę bezpieczne".
    Cała wesoła czy też mniej wesoła po ostatnich wydarzeniach gromadka, spakowała swoje zapasy. Zmierzchało się. Czkawka sugerował podróż w nocy, gdyż jego zdaniem była ona dużo bezpieczniejsza. Lepiej było bowiem odpoczywać za dnia, kiedy co gorsze kreatury śpią.

      Wczytuję edytor...
    • Zobacz wszystkie odpowiedzi (84 odpowiedzi)
    • Dziewczynie nagle wpadł do głowy świetny pomysł. Przesiadła sie ostrożnie na Aryę, po czym wzbiła się nieco nad smoka Haru.

      Leciała jakby nigdy nic. Z pyska Aryi po malutku kapał bursztyn, powoli sklejając włosy nieświadomemu Haru. Kiedy ten spojrzał w górę, smoczyca skleiła mu usta, uważając, by nie zakleić nosa.

      - Nie, Quim, nie komentuj. Zresztą jak nie będzie gadał, to tobie też chyba będzie na rękę? - na twarzy Kiry pojawił się szeroki uśmiech.

        Wczytuję edytor...
    • Po odbyciu krótkiej kłótni Qima z Dreamer, polegającej na jego pytaniach i wściekłych spojżeniach smoczycy której po pewnym czasie udało się dotrzec do resztek sumienia Q. Jeszcze pos postaciami ducha zatrzymuję się w małej odległości od Kiri. Pokazuje się dopiero  gdy Kira jest tuż przed nim, o mało nie przyprawiając ją o zawał. 

      - Em, bu? - powiedział mimo, że było to całkowicie zbędne, Kirę nie jest trudno przestraszyć. - Robimy postój na tamtej wyspie, Haru - spojżał w stronę czasowo-niemego kolegi - jak staniemy to tam ci żel Koszmara Ponocnika, żeby to rozpuścić. O, i przypomnijcie mi, żebym wam w końcu powiedział o przepowiedni. 

      Q na wszelki wypadek ponownie znika i leci na najbliższą wyspę którą pamiętał z mapy.

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
  • Organizacyjnie OOC (out of climat) No to zaczynamy jak w dramacie. 6 postaci: Aine, Kira, Attea, Haru, Quim i Servida. 6 smoków: Agnar, Arya, Sokka, Shun, Dreamer, Kosiarz. I jeden wilk Blade. Opowieść o tychże postaciach, strachu, krwi, nocy i nadchodzącym niebezpieczeństwie.

    Akt 1 Scena 1

    Berk zmienił się od śmierci Stoicka. Niemal każdy mieszkaniec to zauważył. Zdecydowanie panowała większa dyscyplina. Owce nie łaziły samopas, wikingowie stali się mniej rubaszni i zajęli się swoimi sprawami. Rolnicy uprawiali ziemię, rybacy łowili ryby.
    Wokół wyspy pojawiło się więcej umocnień. Jeźdźcy patrolowali okolicę niemal przez cały czas. Treningi również stały się częstsze i bardziej intensywne. W powietrzu wisiała atmosfera niepewności. Tak, jakby miało coś nadejść. Potęgowała to jesień, która nadeszła kilka dni temu. Dni stały się krótsze i chłodniejsze. Noce dłuższe i jakby troszkę ciemniejsze. Często towarzyszyło im też wycie wilków w pobliskich lasach. Trawa, dotychczas zielona stała się brunatna. Słońce rankami niechętnie wyglądało zza horyzontu jakby to był jego przykry obowiązek. Coś się zbliżało... A przynajmniej takie wrażenie odnosili wikingowie.
    Sam Czkawka starał się odnaleźć w swojej nowej roli. Ludzie traktowali go z szacunkiem, pamiętając ile zrobił dla wyspy. Wiedzieli również, że tak treningi jak i budowa umocnień są konieczne.
    Ten ranek był wyjątkowo mglisty i chłodny. Nieliczne liściaste drzewa na wyspie już dawno straciły resztkę liści.
    Czkawka zaprosił swoich najlepszych jeźdźców do własnego domu. Smoki potulnie czekały na zewnątrz. Nowy wódz siedział za stołem, skrywając twarz w dłoniach, gdy do domu weszli jego najlepsi jeźdźcy. Spojrzał na nich zmęczonym wzrokiem i wstał.
    -Hlodgar... - zaczął ostrożnie dobierając słowa- zaginął. Chciałbym Was poprosić abyście go odnaleźli. Strażnicy niewiele mówią. Wiemy, że odleciał nocą, trzy dni temu. Ludzie zaczynają się bać -Czkawka opuścił głowę spoglądając na własne buty- Wybrałem Was ponieważ jeżeli nie uda Wam się go odnaleźć prawdopodobnie nikt nie będzie w stanie. Oczywiście o ile wyrazicie chęć pomocy.

      Wczytuję edytor...
    • Zobacz wszystkie odpowiedzi (134 odpowiedzi)